Jan Hartman: Kurszczyzna, Martyniuk i samobójstwo elit

Jan Hartman
Ciemny lud kupi Zenka Martyniuka, a razem z nim Jacka Kurskiego, Andrzeja Dudę i Jarosława Kaczyńskiego. I o to chodzi. Za to się płaci judaszowe srebrniki prezesowej wypłaty.
Trwający od kilku lat, a ostatnio przybierający groteskowe rozmiary państwowy kult tzw. disco polo, który lękają się krytykować autorytety liberalno-lewicowe, to wyraz najgłębszej degrengolady moralnej i intelektualnej elit. Udając, że wszystko jest w porządku, bo wszelkie gusta zasługują na akceptację, wspięliśmy się na szczyty zakłamania i ogłupienia.
Stąd można już tylko skoczyć w przepaść. Jeśli elity się nie opamiętają, za kilka lat polskie społeczeństwo zostanie zdekapitowane. Pozbawione głowy, stanie się tylko szarym, bezkształtnym cielskiem, bezmyślnie trawiącym i wydalającym, od czasu do czasu pobudzanym niskimi podnietami seksualnej rytmiczności chamskich przyśpiewek, faszystowskimi tromtadracjami cynicznych uzurpatorów dzierżących władzę oraz rzewnymi podróbkami świętości i mysterium tremendum, serwowanymi przez speców od biznesu religijnego.
Dokładnie tego życzą sobie rządzący nami cyniczni populiści. Niestety, znajdują wsparcie i uzasadnienie dla swej niszczycielskiej działalności w nihilistycznych teoriach liberałów i lewicowców z bożej łaski, przymilających się do tzw. populizmu, w którym widzą bezpieczną dla siebie formę Wielkiej Rewolucji. Szlachetny relatywizm – jak sobie wyobrażają ćwierćintelektualiści, których najwyższym osiągnięciem mądrościowym jest powiedzonko „o gustach się nie dyskutuje” – staje się paliwem dla nieustającej ofensywy chamstwa, prostactwa i wulgarności pustoszącej nasz kraj.
Już niemal wszędzie triumfuje trywialność i pospolitość, a wszelka wyższa kultura musi chować się po kątach, drżąc w oczekiwaniu na bolszewika lub faszystę, który wyciągnie ją stamtąd za włosy, postawi na środku placu apelowego i oskarży o elitaryzm, szkalowanie narodu, obrazę religii, odchylenie nacjonalistyczne, rewizjonizm albo pornografię – wedle gustu i przebrania zakompleksionego troglodyty wydającego tu wyroki.
Perwersyjne samobiczowanie elit wyniosło do roli bożyszcza narodu niejakiego Zenka Martyniuka, a Jacka Kurskiego, szefa propagandy PiS, uczyniło prorokiem i pierwszym kapłanem nihilizmu. Nasz Pan Zielonooki! Wszystko to dzieje się zgodnie z nową teologią, w której Boga zastąpiła Klasa Ludowa. Jak za Stalina, tylko gorzej, bo wtedy z resentymentem i pogardą dla tego, co wybitne, konkurował jeszcze jakiś atawistyczny szacunek dla geniuszu i wielkiej kultury.
Dziś natomiast, pod pozorami demokratyzmu, agresja wobec wszystkiego, co wyższe i swoją wyższość uznające, nie napotyka żadnych ograniczeń. Figurę „wroga klasowego” w tym neobolszewizmie zastąpił „dziaders”, który śmie upominać się o szacunek dla kultury i hierarchii – można nim pogardzać i znieważać go bezkarnie, jakoż sam sobie jest winien, naruszywszy tabu polegające na zakazie wartościowania. To on jest homo sacer tej naszej drobnomieszczańskiej postkultury. To wielki zaszczyt być z niej wykluczonym!
Mieszczański oportunizm wiele ma twarzy. A raczej masek. Dziś wygląda jak wyuzdany satyr, który własną impotencję przykrywa pozą bluźnierczego świętoszka. Ponad tłumem zakłamanych, tchórzliwych oportunistów, drżących ze strachu przed napiętnowaniem i wykluczeniem ze stada, unosi się duch przewrotności, bezwstydu i szyderstwa – to miazmaty wydalane z tysiąca zakłamanych mózgownic. Duch ten ma w każdym kraju swoje bożyszcza i wcielenia. W Polsce bożkiem przewrotności, żerującym na hipokryzji i tchórzostwie drobnomieszczańskiej masy, stał się Jacek Kurski. To bóstwo Polski drobnomieszczańskiej, naszych rodzimych „ostatnich ludzi”, ma pod kontrolą ludowego bożka Zenka. Wszystko wedle przepisowych hierarchii historii i socjologii.
Chwała Kurskiemu za to, że siłą swego charakteru pokonał pomniejszych cyników, stając się geniuszem kłamstwa, istnym Lucyferem w małomieszczańskim pandemonium strasznych bożyszcz. Dobrze wam tak! Zjednoczone siły poprawnictwa, resentymentu i kompleksów doprowadziły do tej zdumiewającej epifanii Wielkiego Upadku, sprowadziły jeźdźca kulturowej apokalipsy, który niczym Antymesjasz wstąpił z piekieł i nawiedził nas, by zaprowadzić wieczne królestwo chamstwa i prostactwa na ziemi. Chwała Ci, Jacku Kurski!
Kurski, jak każdy lucyferyczny bożek, jest inteligentny. Nie można jego słów pozostawiać bez odpowiedzi. Oto co napisał o słynnym telewizyjnym sylwestrze z Zenkiem Martyniukiem w roli głównej: „Trzeba mieć w sobie pokorę i słuchać tego, co chcą widzowie. Doskonale czujemy, już kilka lat prowadząc telewizję, czego chcą Polacy, jakiej chcą telewizji publicznej. To musi być telewizja publiczna, która nie wstydzi się swoich widzów i nie wstydzi się tego, czego ci widzowie pragną. Trzeba mieć w sobie pokorę i słuchać tego, co chcą widzowie”. „Ta muzyka, która przez lata była wypychana z mainstreamu, pogardzana, stygmatyzowana jako coś gorszego, muzyka taneczna – zwana potocznie disco polo – okazuje się, że jeśli jest dobrze zbalansowana z innymi gatunkami muzycznymi, to tworzy to idealną mieszankę dla naszych widzów. Zaspokaja wszystkie gusta, wszystkie wrażliwości. Nikt nie czuje się odrzucony, nikt nie czuje się gorszy. (…) Przepis jest taki: balans, słuchać widzów i równoważyć. Nikogo nie wykluczać, wszystkich zapraszać. Szanować ludzi”.
Te słowa powinny pozostać w annałach retoryki cynizmu i przewrotności, które osiągają tu takie wyżyny, że zwykli oportuniści z wyższym wykształceniem dostają zawrotu głowy i tracą rezon. Kto śmiałby być przeciwko „pokorze” i „szacunkowi”? Kto zaprzeczy, że demokratyczne media publiczne powinny się wystrzegać elitaryzmu i dbać o to, by ich program odpowiadał potrzebom i gustom różnej publiczności, również tej masowej?
„Balans” to prawie że „demokratyczny konsensus”, prawda? Zenek Martyniuk dla jednych, Maryla Rodowicz dla drugich, Mozart dla trzecich.
I gęby będą zamknięte na takie dictum, aż ktoś odważy się powiedzieć, że umpa umpa Zenka Martyniuka i jemu podobnych to prostacki chłam, od którego każda szanująca się instytucja, a zwłaszcza już legitymowana przez państwo i ustawę – jak TVP – powinna trzymać się z daleka. Otóż taka właśnie jest prawda. Disco polo to rynsztok kultury, a raczej szlam, który pozostaje po jej zupełnym odpływie. Protekcjonalne schlebianie temu, co w człowieku i narodzie najpierwotniejsze i najprymitywniejsze – dla władzy, dla pieniędzy, dla zadowolenia własnej próżności – nie jest żadnym objawem szacunku dla protego człowieka, lecz przeciwnie! Jest zamaskowaną, przewrotnie zakłamaną pogardą i zdradą wobec tych ludzi.
To, że dla celów propagandowych Kurski sprzeniewierza publiczne pieniądze i wypacza ideę kulturowej misji mediów publicznych, to jedno. O wiele gorszy jest ten obłudnie przymilny protekcjonalizm względem gawiedzi, który pod pozorami szacunku i tolerancji jest niczym innym jak ponowionym gestem klasowego poniżenia i wykluczenia. Niechaj prostacy siedzą sobie w swych kulturowych norach, jak zwierzęta w rezerwatach. Niechaj piją wódkę, tłuką się, wrzeszczą wulgarne słowa i tańczą disco polo. To wszak ich „kultura”. Taką mają „tradycję”. Będziemy im jeszcze dogadzać, hołubić ich, żeby czuli się tym pewniej.
Niech się chamstwo i prostactwo panoszą – bylebyśmy je mieli pod kontrolą i na swoje usługi. Poklepany po plecach, wódką napojony i disco polo ubawiony, propagandą ogłupiały i podniecony lud będzie pośród igrzysk i walającego się po ziemi chleba wznosił pijackie okrzyki na cześć panów. I nie skapnie się, w co tu się gra. Ciemny lud kupi Zenka Martyniuka, a razem z nim Jacka Kurskiego, Andrzeja Dudę i Jarosława Kaczyńskiego. I o to chodzi. Za to się płaci judaszowe srebrniki prezesowej wypłaty.
Jurek Owsiak o kampanii nienawisci skierowanej w stronę Marszałka Senatu

Jurek Owsiak
Pozwalam sobie na, prywatny, Jurka Owsiaka głos. Panie Marszałku, wspieram Pana, jak mogę! Będę też wspierać każdego, kto spotka się z takim postępowaniem wobec swojej osoby. Zwłaszcza z wykorzystaniem do tego publicznych, czyli naszych, opłacanych przez nas - a na pewno przeze mnie, bo płacę – mediów publicznych.
Mój prywatny apel
Drodzy Rodacy,
Na miłość boską! Czy można głośno i stanowczo przeciwstawić się przeokropnej, brzmiącej dźwiękami średniowiecza, nieprawdopodobnej kampanii nienawiści skierowanej w stronę Marszałka Senatu, prof. Tomasza Grodzkiego?
Za 3 dni ruszamy z najpiękniejszym dniem, jaki łączy Polaków w akcji charytatywnej – Finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Przeżyliśmy w ostatnich latach tyle napaści i prób dyskredytowania naszej Fundacji. Przeczytaliśmy tyle kłamstw na swój temat. Dzieje się nawet tak, że ludzie, hejterzy, potrafią z powodów kompletnie dla nas niezrozumiałych krzywdzić tych, którzy pod szyldem naszego serduszka chcą zrobić coś dobrego, pożytecznego, fajnego.
Tylko, że Orkiestra nie jest sama. Stoi za nami murem ogromna ilość Polaków i Rodaków na całym świecie. Sztaby w Australii cudownie zareagowały odpowiadając na nasz apel, aby zbiórka u nich była przeznaczona na pomoc w walce z pożarami. Sztaby w najdalszych zakątkach świata, z którymi rozmawiamy łącząc się telefonicznie, są dumne z tego, że pokażą kawałek radosnej Polski. Za kilkadziesiąt godzin 120 000 wolontariuszy, z których najmłodszy to niemowlak, ruszy z puszkami zbierać pieniądze na zakup sprzętu medycznego.
I na kilkadziesiąt godzin przed tym niezwykłym, organizowanym po raz 28., narodowym happeningiem charytatywnym, prowadzi się metalicznym, złowrogim, pełnym nienawiści, powodującym strach głosem totalną, medialną, wychodzącą z telewizji publicznej nagonkę. Skierowana jest ona na człowieka, którego ewentualną winę powinien ocenić odpowiedni, powołany do tego urząd: policja, prokuratura, może Naczelna Rada Lekarska.
Jestem w ferworze przygotowań do Finału WOŚP, w ferworze spotkań, rozmów i niesamowitej energii, jaka płynie do nas. W tym intensywnym czasie nie zapominam, cały czas widzę, słyszę tę nagonkę. I bardzo proszę także Was – wyraźcie głośny swój sprzeciw wobec takich praktyk i metod, które – wydawało się – miały miejsce dawno temu, w zamierzchłych czasach.
Dlatego pozwalam sobie na ten mój, prywatny, Jurka Owsiaka głos.
Panie Marszałku,
wspieram Pana, jak mogę! Będę też wspierać każdego, kto spotka się z takim postępowaniem wobec swojej osoby. Zwłaszcza z wykorzystaniem do tego publicznych, czyli naszych, opłacanych przez nas – a na pewno przeze mnie, bo płacę – mediów publicznych.
Jurek Owsiak
Koniec świata jaki znamy? Przepowiednia jasnowidza Wojciecha Glanca na rok 2020
Od kilku już lat na stronach naszego portalu przedstawiamy Państwu przepowiednie znanego polskiego jasnowidza Wojciecha Glanca. Według opinii wielu czytelników, jego zeszłoroczne przepowiednie sprawdziły się w wielu przypadkach. Mowa tutaj choćby o śmierci Pawła Adamowicza, pozornej „przegranej” PiS, śmierci biskupa Paetza, aferze natury seksualnej (którą czytelnicy wiążą z tematem znanej „kamienicy”. Co wydarzy się w przyszłym roku? Co nas czeka? Czy mamy się czego obawiać?

Panie Wojtku, mam nadzieję, że sprawdzenie się kilku Pana „czarnych” przepowiedni nie zniechęci Pana do podzielenia się z naszymi czytelnikami tym, co Pan widzi w naszej przyszłości?
A gdzież bym śmiał się zniechęcić! Jak Pani Redaktor wie, wyznaję zasadę, że trzeba iść zawsze do przodu. Owszem, zawsze gdy sprawdza się jakaś niemiła przepowiednia, pojawiają się wątpliwości, czy „brnąć dalej” ale zaraz potem przychodzi refleksja, że nie należy zatrzymywać tylko dla siebie tego, co się otrzymało w darze. Otrzymywałem telefony i wiadomości od wielu ludzi. Jedni zachęcali do działania, inni uważali że jestem wcieleniem Szatana, jeszcze inni, że jestem „winien” tego co się stało. Tak jakby prezenterzy od pogody powodowali spadek temperatury! Ha! Ja jestem tylko „odbiornikiem” informacji, które do mnie docierają. Staram się zawsze odstawić na bok ocenę. Tak więc proszę śmiało pytać!
Może zaczniemy od czegoś lżejszego?
Hm… trudno mi na rok 2020 znaleźć coś „lżejszego”. No może tylko to, że Amazon kupi samoloty i helikoptery dla potrzeb dostawczych. No i to, że nastąpi przełom w zastosowaniach sztucznej inteligencji w biznesie. Nie jestem pewien, czy to drugie potraktować lekko, bo wchodzimy coraz bardziej w czasy, gdy maszyny będą zastępować człowieka a człowiek przestanie być potrzebny. W roku 2020 w wielu krajach, w tym w Polsce zauważymy potężne fale bezrobocia wywołane właśnie tym czynnikiem. Z jednej strony dobrze, z drugiej źle…
W tym roku robi Pan wrażenie zaniepokojonego…
Niestety. Proporcje złych przeczuć zwiększyły się i to bardzo.
Coś nam grozi?
Nie tylko „coś” ale i „ktoś”. Nam jako
ludziom a nie tylko Polakom.
Ostatnio bardzo często widzę obraz rozpadającego się Białego Domu. Oczywiście
każda wizja może być zarówno symboliczna jak i dosłowna. Widzę obraz jak w
filmie pt: „Olympus Has Fallen”. Mam
przeczucie, że rodzaj takiej katastrofy wydarzy się już w pierwszym kwartale.
To będzie początek bardzo poważnego kryzysu, który dotknie każdego z nas. Nie
łudźmy się, że Ameryka lub Iran są daleko i do nas to nie dotrze. Dotrze i odczujemy to bardzo boleśnie.
Czyżby koniec Trumpa?
O! Nie! Trumpa nie wykopią ze stołka tak łatwo. Następne wybory są tak
naprawdę już przesądzone. Nowoczesna technologia, manipulacje informacją
zostały już poważnie udoskonalone w porównaniu do raczkowania firmy Cambridge
Analytica. Trump ponownie wygra wybory, ale nie dożyje końca drugiej kadencji.
Na jego miejsce przyjdzie ktoś jeszcze gorszy. Demokracja w USA stała się
kompletną iluzją. Za 20 lat będzie kraj to
wyznaniowy, bo takie siły stoją za wyborami. Przy okazji wyborów dojdzie też do
rodzaju stanu wyjątkowego w wielu stanach USA. Przede wszystkim w stanach,
które nie popierają Trumpa.
Czy dojdzie do jakichś większych konfliktów?
Niestety tak. Już się zaczęło od zabicia Irańskiego generała. Napięcie wzrosło i nie zostanie rozładowane. Moim zdaniem już niedługo usłyszymy o nadużyciach militarnych ze strony USA. Nie będzie to broń atomowa, ale zostaną zastosowane jakieś nowe metody masowej zagłady. Przez długi czas okolice Iranu i Iraku będą trudne do zamieszkania. Nie chcę, żeby zabrzmiało to absurdalnie, ale widzę kraje pustynne, zamieniające się w bezludną pustynię.
Czyli czeka nas nowa fala
imigracji?
Nie będzie wielkiej fali. Za mało ludzi przeżyje.
Będzie fala imigracji z krajów dotkniętych innymi katastrofami. Dotyczy to Australijczyków, ale mam też przeczucie, że gdzieś w centralnej Europie nastąpi jakiś wyciek radioaktywny. Niestety ten obraz nie pojawia mi się aż tak klarownie.
Czy jest gdzie uciekać?
Szczerze mówiąc, nie wiem. W 2020 roku dynamika całego świata zacznie się
zmieniać. Nie czeka nas koniec świata, ale czeka nas początek końca świata jaki
znamy. Chiny też odegrają swoją rolę, co znacząco odczujemy na własnej skórze.
Zdecydowanie zaostrzą się napięcia z USA. Widzę „podarte papiery” co
sugeruje, iż mogą zostać pozrywane wszelkie umowy handlowe. Już użytkownicy
Huaweia doświadczyli tych napięć w niektórych krajach. Teraz może to rozwinąć
się jeszcze bardziej. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo zależni
jesteśmy od Chin.
Według mnie stoimy na progu cywilizacyjnego załamania. A za jakieś 50 lat
chiński może być językiem urzędowym.
Panie Wojtku, gdzie w tym wszystkim
Putin?
Putin zajmie się Syrią i Ukrainą. I nikt tak naprawdę nie odważy się mu podskoczyć. Zresztą bliżej też Putinowi do Chin…
A co z Polską?
Może zabrzmi to okrutnie, ale kogo w Europie czy na świecie obchodzi Polska?
Nic się nie zmieni. Prawo będzie dalej łamane. Oficjalnie zacznie się mówić o wyjściu z UE i będzie to trochę obustronne. Unia Polce zagrozi wyproszeniem a polski rząd przekręci wszystko i zacznie mówić, że odmawiamy ich błaganiom o pozostanie. Podkreślę jeszcze raz, że nie jesteśmy aż tak ważnym krajem dla nikogo. Europa będzie zajęta katastrofami a nie łamaniem prawa czy konstytucji w Polsce. To dobry rok dla wszelkich ugrupowań żądnych władzy absolutnej.
Kryzysy, o których mówiłem dotkną wszystkich. Kraje bogate i kraje biedne.
I każdy kraj będzie skupiony na sobie a nie na podrygach dyktatorskich za
ścianą.
Wiem, że wielu się oburzy na to co teraz powiem, ale pojawi się światełko w
tunelu. Mam silne przeczucie, że nadchodzi permanentny koniec Jarosława. Moim
zdaniem on i tak żyje „na kredyt” u Matki Natury. 27 lutego lub 28
lutego to znacząca data dla tego pana.
Umrze?
…
Mam też przeczucia dotyczące papieża. Narazie wszystko co robi, to pewna gra. Jednakże zaczyna wyrywać się spod kontroli a każdy papież jaki się wyrywał spod kontroli dobrze nie kończył.
Czy możemy dać ludziom odrobinę nadziei?
Oczywiście, że tak. W okolicach Małopolski mieszka osoba, która wygra ogromną kumulację w Euro Jackpota. Ostatnio 360 milionów też wygrał rodak.
Mam prośbę do tej osoby. Jak już trafi, niech wspomoże Owsiaka!
Co do Jurka też mam przeczucia. Musi koniecznie zwiększyć kontrolę nad pieniędzmi w tym roku. Będzie próba kradzieży potężnej sumy na zlecenie „służb”. Nie uda się, ale zamieszanie wywoła. Obawiam się o Jurka bezpieczeństwo. Wiem, że ma potężne zaufanie do ludzi jak stoi na scenie, jednak niech staje na niej jak najmniej w tym roku. Tylko tam, gdzie to konieczne i tylko tam, gdzie zabezpieczenia zostały naprawdę sprawdzone.
A moimi ostatnimi słowami do nas wszystkich niech będzie cytat z „Wesela”:
Miałeś chamie złoty róg.
Miałeś chamie złoty róg…
Wojciech Glanc – www.wojciechglanc.com
Stefan Niesiołowski: Historia według Prezydenta Putina

Stefan Niesiołowski
Nie jest istotne, że Prezydent Putin świadomie mija się z prawdą, ale dlaczego to dziś robi?
Ostatnie wypowiedzi Prezydenta Putina na temat najnowszej historii Polski Związku Sowieckiego, Niemiec i początków drugiej wojny światowej trudno nazwać inaczej niż rażącym mijaniem się z prawdą i powrotem do sowieckiej a częściowo stalinowskiej propagandy w najgorszym stylu. W gruncie rzeczy Putin nie powiedział niczego co nie byłoby obecne w sowieckiej i później rosyjskiej wersji historii, ale nasilenie oskarżeń pod adresem Polski, język i styl wypowiedzi, inwektywy pod adresem ambasadora Polski w Berlinie Józefa Lipskiego nie nadające się do powtórzenia, stanowią nową jakość w dotychczasowej wersji historii i retoryce dyskusji na temat historii i wzajemnych polsko-rosyjskich relacji.
Putin oskarża Polskę o prowadzenie uzgodnionej i wspólnej z Hitlerem polityki wymierzonej w Związek Sowiecki i pokój w Europie. Oskarża nasz kraj o wspólny z III Rzeszą atak i rozbiór Czechosłowacji w 1938 roku, a Anglię i Francję o zawarcie układu monachijskiego (w tle także Polskę), który wywołał II wojnę światową, a nie jak kłamliwie twierdzą nieuczciwi historycy, w tym oczywiście i przede wszystkim polscy układ zawarty przez Związek Sowiecki z Hitlerem nazywany paktem Ribbentrop – Mołotow, który miał na celu zabezpieczyć Związek Sowiecki przed niemiecką agresją. Nie warto dalej cytować tych propagandowych kłamstw, które są od dawna jedyną obowiązującą i powszechnie nauczaną wersją historii w Rosji, na krótko tylko w epoce Gorbaczowa i Jelcyna przedstawianą obok wersji mniej więcej zbliżonej do prawdziwej.
W największym skrócie dawno ustalona przebieg wydarzeń był taki, że do wojny dążył Hitler i on jest za II wojnę światową przed wszystkim odpowiedzialny. Stalin wykorzystał nadarzającą się okazję jaką była agresywna polityka Hitlera i zawarł z III Rzeszą porozumienie, które rozwiązywało Hitlerowi ręce w Polsce, a Stalinowi dawało okazję do zajęcia cudzych terytoriów. W wyniku tego porozumienia dwaj dyktatorzy podzielili pomiędzy siebie Europę Wschodnią. Niemcy zajęli pół Polski, Związek Sowiecki Litwę, Łotwę, Estonię i część Rumunii. Węgry, Rumunia, Słowacja dostały się pod wpływy III Rzeszy, tylko Finlandia obroniła swoją niepodległość chociaż miała przypaść w udziale Stalinowi do czego w 1940 roku nie dopuścili Niemcy. Sojusz Stalina z Hitlerem trwał do 22 czerwca 1941 i obfitował w takie wydarzenia jak wspólny atak na Polskę 17 września 1939 roku, wspólna defilada w Brześciu, która przyjmowali gen. Guderian i kombryg Kriowoszein, wiele wizyt przyjaźni i wymian uprzejmości jak np. obiad na Kremlu na cześć niemieckiego ministra von Ribbentropa: „W szeregu toastów wyrażano wolę dalszego pogłębiania i umacniania stosunków politycznych i gospodarczych między Niemcami i ZSRR”. Z kolei Stalin w wysłanym do Ribbentropa telegramie pisał o „przypieczętowanej krwią przyjaźni narodów Niemiec i Związku Sowieckiego”. Przez dwa lata Stalin wysyłał do III Rzeczy ogromne ilości surowców i strategicznych towarów co pomogło Niemcom wygrać wojnę w 1940 roku na Zachodzie. Generalnie Anglia i Francja poprzez swoją nieudolną politykę kapitulację w Monachium i brak stanowczości w stosunku do Hitlera w jakimś stopniu ponoszą pośrednią odpowiedzialność za wojnę. Jeszcze bardziej winne są porzuceniu we wrześniu na polu walki polskiego sojusznika i całkowitej bezczynności zwłaszcza Francji, która mając potężną i zmobilizowaną armię nie uczyniła nic, aby dopomóc walczącej Polsce. Wielkim błędem polskiego rządu było przyłączenie się do niemieckiej agresji przeciwko Czechosłowacji. Nie usprawiedliwia tej agresji wcześniejsza polityka Czechosłowacji, ani złe stosunki polsko-czeskie. Wkroczenie do Zaolzia jest czarną plamą w naszej najnowszej historii. Ale agresorem dopuszczającym się w dodatku od początku wojny zbrodni wojennych była III Rzesza i Związek Sowiecki Hitler i Stalin i nic nie usprawiedliwia ich ataku na nasz kraj i popełnionych na Polsce i Polakach zbrodni.
Nie jest istotne, że Prezydent Putin świadomie mija się z prawdą, ale dlaczego to dziś robi? Wydaje się i nie jestem w tej opinii osamotniony, że wykorzystuje moment naszej obecnej izolacji i niepopularności na świecie. Tak jak w tragicznych momentach naszej historii. Testuje solidarność NATO i szerzej Zachodu?
Prawie całkowite milczenie państw europejskich wobec rosyjskich kłamstw jest efektem naszej polityki zagranicznej, a raczej jej braku, naszych wypowiedzi wymierzonych w Unię i szereg państw unijnych. Nie odezwali się nasi sojusznicy od brexitu ani pani Le Pen, ani główny niestety gwarant naszej niepodległości, który jak wiadomo nie słynie ze stałości poglądów o czym przekonali się niedawno Kurdowie Donald Trump. W jakimś makabrycznym pokracznym grymasie historii wraca pytanie, które w roku 1939 zadawały francuskie gazety – czy mamy umierać za Gdańsk?
Stefan Niesiołowski
Krzysztof Skiba – Wiadomości z pierwszej ręki i drugiej nogi: Misie koala poparły aborcję

Krzysztof Skiba
Zdaniem prawicowych komentatorów tragiczne pożary w Australii to kara boska za liberalizm, który panoszy się w krainie kangurów. Nikt tam nie atakuje środowisk LGBT, aborcja jest legalna, a do kościoła chodzą tylko ci, którym strasznie nudzi się na starość.
HIT KAMPANII
Prezydent USA Donald Trump z hukiem rozpoczął swoją kampanię prezydencką. Hitem kampanii Trumpa jest zabicie irańskiego generała. Podobno wąsy generała zagrażały pozycji Stanów Zjednoczonych. Klaun wywołał wojnę, aby zostać dyrektorem cyrku.
ZNOWU DAJĄ!
Były pacjent profesora Grodzkiego, Tadeusz Staszczyk ujawnił mediom, iż oferowano mu 5 tysięcy złotych za fałszywe oskarżenie marszałka Senatu. Od czasu gdy Grodzki nie dał się kupić PiSowi i został opozycyjnym marszałkiem Senatu, trwa zorganizowane zwalczanie profesora. W nagonce przewodzą media Kurskiego, a ludzie PiS szukają haków. W Radiu Szczecin pojawiła się „córka pacjenta” który był leczony przez Grodzkiego 20 lat temu i twierdziła, że Grodzki wymusił łapówkę. „Córka pacjenta” pewnie wzięła swoje 5 tysięcy złotych od PiS. Władza ma dobrą opinię o Polakach. Za 500 złotych kupuje głosy, za 5 tysięcy fałszywe oskarżenia. I możemy bawić sie dalej!
MISIE KOALA POPARŁY ABORCJĘ
Zdaniem prawicowych komentatorów tragiczne pożary w Australii to kara boska za liberalizm, który panoszy się w krainie kangurów. Nikt tam nie atakuje środowisk LGBT, aborcja jest legalna, a do kościoła chodzą tylko ci, którym strasznie nudzi się na starość. Gdyby Misie Koala zapamiętale klepały zdrowaśki i dawały kasę na australijskich Rydzyków, to wszystko byłoby cacy. Czas sprawdzić czy aby na pewno polskie żubry z Białowieży były ostatnio bierzmowane?

ZIEMIA OBIECANA
Nadal nikt nie sprawdził skąd zmarły niedawno pogromca polskich drzew, pupil Rydzyka, minister w rządzie PiS Jan Szyszko miał kasę na masowy wykup ziemi. Jakiś czas temu wyszło na jaw, że Szyszko jest niczym południowoamerykański latyfundysta, posiadaczem olbrzymich terenów (17 tysięcy kilometrów kwadratowych) większych niż całe województwo małopolskie. Kilka lat w rządzie PiS i facet może kupić sobie ładny kawałek Polski! To ile ziemi będzie mógł kupić sobie Adrian jak mu się kadencja skończy? Może wykupi Tatry żeby na nartach po swoim jeździć? Dawno temu afery korupcyjne nie miały legitymacji partyjnej. Dawno temu.
Krzysztof Skiba
Andrzej Saramonowicz: Pół miliarda zwierząt. Pół miliarda śmierci. Ta liczba odbiera oddech

Andrej Saramonowicz
To, co ma miejsce teraz w Australii, jest przerażające. Apokalipsa istnień czujących. Zdjęcia przytulonych do siebie w przerażeniu koali czy kangurów wyciskają łzy z oczu.
To, co ma miejsce teraz w Australii, jest przerażające. Apokalipsa istnień czujących. Zdjęcia przytulonych do siebie w przerażeniu koali czy kangurów wyciskają łzy z oczu. Rodzi się we mnie – zwierzęciu współczującym – pewność, że tak wielkie cierpienie musi wyrwać świat z orbity. Pół miliarda zwierząt. Pół miliarda śmierci. Ta liczba odbiera oddech. Jeśli życie nie jest jedynie algorytmem, jeśli ma w sobie jakąkolwiek metafizyczną cząstkę, ta wyrwa musi się objawić także w każdym z nas. Oddzielnym, ale przecież i połączonym.
A potem do mnie współczującego dosiada się ja analityczny i szepcze: sprawdź dane.
Sprawdzam więc.
Rocznie na świecie zabijanych jest przez nas, ludzi, około 70 miliardów zwierząt, z czego ponad 50 miliardów – na mięso i skóry. W Polsce 840 milionów samych zwierząt lądowych.
Świnie dożywają maksymalnie wieku 6 miesięcy. Nowo narodzonym prosiaczkom ucina się bez znieczulenia ogonki i uszy, by później stłoczone zwierzęta z frustracji nie odgryzały ich sobie wzajemnie. Według danych GUS tylko w Polsce zabija się rocznie przeszło 18 milionów świń. Czyli prawie 50 tysięcy dziennie.
Krowy całe swoje życie przeżywają we wnętrzu budynków. Cierpią na problemy z biodrami, kończynami. Byki są kastrowane bez znieczulenia. Krowy zapładnia się sztucznie, a tuż po porodzie zabiera im się cielaki, które doprowadza się do anemii, by ich mięso było bladoróżowe i osiągnęło jak najwyższą cenę.
Wśród kur niosek tuż po urodzeniu odseparowuje się koguciki (bo nie składają jaj), które zostają żywcem zmielone na karmę dla innych ptaków. Samice trzymane w maksymalnym stłoczeniu w klatkach ustawionych jedna na drugiej. Łamią sobie skrzydła i nogi. By zmniejszyć skutki ich agresji, spowodowanej zamknięciem, hodowcy obcinają im dzioby. Oczywiście bez znieczulenia. Prawie 700 milionów kur rocznie zostaje zabitych w Polsce.
Przy odławianiu ryb używa się sieci obejmujących obszar około 50 kilometrów. Ryby, które zostaną w nie złapane, są zgniatane pod ciężarem kolejnych trafiających do sieci. Duszą się godzinami. Ryby hodowane zabija się, wrzucając je do kontenerów z lodem, tak by umarły z braku tlenu albo wrzuca do wody z dużym stężeniem dwutlenku węgla, który uniemożliwia oddychanie. W samych Stanach Zjednoczonych ginie rocznie 7 miliardów ryb.
Czy przytaczając te dane chcę pomniejszyć skalę australijskiej tragedii? Ani trochę. Chcę tylko powiedzieć, że apokalipsa – o czym pochylony nad średniowysmażonym stekiem, kurczakiem w pięciu smakach czy nigiri z tuńczykiem zawstydzająco zapominam – dzieje się codziennie.
Sprawia ją ogień, który płonie we mnie. W tobie. W nas.
Ale by nie było, że po harcersku wierzę, iż los świata jest w rękach zwykłych ludzi, muszę tu dodać, że według mnie każdy z nas – wytwórców własnego szczęścia kosztem cudzego – może dla świata zrobić dokładnie tyle, co jedna z milionów ryb, które miażdżą się właśnie w tej chwili w jakiejś gargantuicznej sieci. Czyli nic.
Bo bez strukturalnych zmian – poczynionych na szczytach światowej władzy – nie ma co liczyć na poprawę.
Niestety, dopóki Angela Merkel będzie popierdalać z wizytą do Władimira Putina nie dlatego, że klimat na Ziemi trafia szlag, lub by zmienić nasze z kamienia łupanego lajfstajle, a jedynie z tej racji, że pewien idiota z Ameryki kazał odstrzelić pewnego opryszka z Iranu, na to się nie zanosi.
Andrzej Saramonowicz
Jurek Owsiak monituje w sprawie dr Riada Haidara
Wczoraj, na swoim facebookowym profilu dr Riad Haidar, ordynator Oddziału Neonatologicznego im. WOŚP a od niedawna poseł KO, poinformował że decyzją Dyrektora szpitala Adama Chodzińskiego (radnego Zjednoczonej Prawicy) od 1 stycznia 2020 nie będzie już kierował Oddziałem Neonatologicznym w bialskim Szpitalu. „To zaskakująca decyzja i zupełnie dla mnie niezrozumiała” – dodał.
Do tej informacji odniniósł się Jurek Owsiak, który wstosował list do dyrektora szpitala Adama Chodzińskiego:
Szanowny Panie Dyrektorze,
● Dotarła do nas do WOŚP informacja, iż dr Riad Haidar, dotychczasowy Ordynator Oddział Neonatologiczny im. Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. w Pańskim szpitalu, od Nowego Roku nie będzie już kierował tym oddziałem.
● Panie Dyrektorze, skąd taka decyzja? Raid Haidar to jeden z najbardziej cenionych neonatologów w Polsce! Posiada ogromną wiedzę specjalistyczną, kształci kolejne pokolenia młodych lekarzy, jego pracy i zaangażowaniu setki tysięcy najmłodszych pacjentów zawdzięcza życie i zdrowie. Oddział, którym tak długo kierował, to absolutna perła w świecie polskiej neonatologii! Trafiają tam noworodki z najcięższymi schorzeniami, często podejmowana jest tam walka o życie tych maluchów. Oddział pracuje i leczy na najwyższym światowym poziomie co było wielokrotnie doceniane, zresztą nie tylko w Polsce.
● Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, widząc doskonale efekty pracy bialskiego oddziału, nigdy nie odmawiała mu wsparcia w postaci najnowocześniejszych urządzeń (https://www.wosp.org.pl/medycyna/sprzet/przekazany-sprzet). Pracuje w nim sprzęt od WOŚP wartości 2⃣,9⃣ mln PLN i stanowi on podstawę nowoczesnego wyposażenia oddziału. Są to nowoczesne inkubatory, ultrasonografy, stanowiska do resuscytacji, sprzęt do nieinwazyjnego wspomagania oddechu noworodków, respiratory, lampy do fototerapii czy leżanki dla rodziców. Długo by wymieniać. Wielokrotnie jednak odwiedzaliśmy bialski oddział, widzieliśmy jak fantastyczny użytek z darów Fundacji robią zatrudnieni tam specjaliści pod wodzą dr Haidara i zawsze stawialiśmy ten właśnie oddział za wzór wielu innym placówkom w Polsce. Nie bez powodu oddział ten nosi imię Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (https://www.wosp.org.pl/medycy…/lekarze-o-wosp/oddzialy-wosp), doceniliśmy w ten sposób jego profesjonalizm i światowy poziom.
● Panie Dyrektorze, publiczny system opieki zdrowotnej w Polsce przeżywa dziś zapaść. Brakuje w polskich szpitalach 7⃣0⃣ tysięcy lekarzy, co w wielu miejscach jest przyczyną zamykania lub zawieszania oddziałów szpitalnych. Czy naprawę stać Pana na to, by w taki sposób potraktować jednego z najbardziej docenianych lekarzy neonatologów w Polsce? Czy nie igra Pan życiem i zdrowiem najmłodszych pacjentów?
● Stanowczo oświadczamy – Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy uznaje tę decyzję za fatalną dla szpitala, a przede wszystkim dla pacjentów. Panie Dyrektorze, oczekujemy pilnej odpowiedzi na najprostsze pytanie – dlaczego?
Jurek Owsiak & Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
Andrzej Żukowski: Jak skromny emeryt z Żoliborza, pokonał Arnolda Schwarzeneggera

Andrzej Żukowski
W skromym bunkrze na Żoliborzu, pan Jarosław uśmiecha się zdawkowo i tajemniczo. Nie wiemy co planuje, bowiem genialny umysł Wodza jest nieprzenikniony jak szary ortalion
Tak oto polityka kulturalna Najjaśniejszej Rzeczypospolitej odniosła pod dalekowzrocznym i światłym przywództwem Jarosława Kaczyńskiego kolejny sukces na skalę światową!
Właśnie pada ostatni bastion amerykańskiego imperializmu, bo w bramy Hollywood załomotał swoim mieczem jak niegdyś Bolesław Chrobry w Złotą Bramę Kijowa, nie kto inny, ale właśnie Pan Jarosław (sam zresztą prostolinijny potomek Piastów).
Oto bowiem, projekcję hollywoodzkiego blockbustera ‘Kevin Sam W domu’ bezpowrotnie zaćmiła spektakularnie bizantyńska produkcja Benefisu pana Zenka, mistrzowsko zorganizowana przez pana Jacka z Telewizji Narodowej Prawa i Sprawiedliwości. I słusznie – niech nasze rodzime, soczyste i jędrne wartości Prawa i Sprawiedliwości niepodzielnie zapanują nad światem zepsucia i przyniosą mu Dobrą Zmianę, wymazując raz na zawsze niedawną hańbę Nobla dla Olgi Tokarczuk! (no kto by się spodziewał tak szybkiej reakcji – szach-mat!)
Jestem pewien, że za rok, na Święta, polska dziatwa zakrzyknie: ‘Nie chcemy Kevina – Chcemy Zenka’! Tak oto, w kuźni patriotyzmu rodzą się narodowe tradycje i krzepnie duch Narodu.
A były Gubernator Kaliforni – Arnold Schwarzenegger i gwiazdor Hollywudu (zresztą Austriak – mówi Wam to coś?) w bezsilnej złości gryzie palce, podczas gdy w skromym bunkrze na Żoliborzu, pan Jarosław uśmiecha się zdawkowo i tajemniczo. Nie wiemy co planuje, bowiem genialny UMYSŁ Wodza jest nieprzenikniony jak szary ortalion, ale przecież jest jeszcze Bollywood, no i – oczywiście Mosfilm. Drżyjcie Narody!
Polską kinematografię Pan Jarosław załatwił już wcześniej.
Andrzej Żukowski
Magdalena Środa: Młodzi to konsumpcjonistyczne ćpuny – liczmy na siebie My Staruchy

Magdalena Środa
Młodzi, w swojej znaczącej większości, należą do świata konsumpcji, są zblazowani, bezideowi i wolą nowego smartfona niz demokrację w Polsce. No a oprócz tego ćpają i popisują się markami, które noszą na sobie
Całe zamieszanie wokół „Patoinetligencji” (rap wykrzykiwany przez bardzo zdolnego postlicealistę) bierze się z naszego obsesyjnego skupienia (uwielbienia?) młodzieży.
Gdzie nie jestem to wszyscy pytają „a młodzi będą?” tak jakby liczba młodych miała decydować o sukcesie każdego przedsięwzięcia. Cała nasza nadzieja w młodych!
Bzdura. Młodzi, w swojej znaczącej większości, należą do świata konsumpcji, są zblazowani, bezideowi i wolą nowego smartfona niz demokrację w Polsce. No a oprócz tego ćpają i popisują się markami, które noszą na sobie (młodzieżowy strajk klimatyczny jest cudem!).
Rosną kompletnie bezideowe pokolenia i liczyć na nie nie ma co (pomijam wybitnie zdolnych studentów filozofii). Jeśli chodzi o Batorego, do którego uczęszczałam to rzeczywiście była to dobra szkoła, której nikt nie kochał. Rap Maty zrobił jej fajną reklamę.
Młodzi są pasywni, egoistyczni, zaczadzeni konsumpcjonizmem (to konsumpcjonistyczne ćpuny), nie ma co na nich liczyć. NIe ma ich na debatach, na protestach…. Liczmy na siebie. My staruchy.
Magdalena Środa
Manuela Gretkowska: Demokracja nie jest za darmo

Manuela Gretkowska
Być może formuła się wyczerpała. Nadejdzie młoda Patointeligencja. Ogarnie się i wyrzuci nasze świeczki do lamusa. W zamian wyjmie miotacze ognia i świetlne miecze z wirtualu.
Nie przyszli, nie zagłosowali. Posłom płacą, nam nie, ale demokracja nie jest za darmo. Też nie przyszliśmy tłumnie pod sądy. Polska demokracja nowo narodzona, maleńka, wymyka nam się z rąk i nieszczęście gotowe.
Nie musimy liczyć na naszych polityków. Liczmy na siebie i liczmy w ogóle. Najnowszy sondaż poparcia : 41 procent dla PiS, opozycja razem 46.
Jesteśmy dorośli, więc odpowiedzialni za siebie, nie posłów. Nie możemy się obrażać i mówić: nie pójdę na wybory. Musimy, wygramy i pewnie nie będzie cudownie, nie jesteśmy dziećmi, ani suwerenem, znamy real. Ale nie będzie przy władzy mafiozów wyprowadzających nas z UE.
Poseł Poncyliusz jak Poncjusz Piłat usprawiedliwiał swoją nieobecność podczas głosowania, prawem rzymskim: „Bo i tak, ta represyjna wobec sędziów ustawa by przeszła później”. Dla mnie pobrzmiewa w tym wschodni fatalizm. A walczymy o bycie na Zachodzie, gdzie nawet przegrana bywa politycznym show, wzmacniającym wyborców. Przegralibyśmy, tylko najpierw zakosztowali odrobinę zwycięstwa. Nad chwiejącą się władzą, jej wodą sodową w kolanie.
Wiecowi pod sejmem brakowało dramaturgii. Tak samo anemiczna i bezjajeczna jest poselska opozycja. Ludzie przyszli pobyć razem, pokrzyczeć, pośpiewać. „Wolność kocham” – kojarzy się z protestem na Krakowskim Przedmieściu. Zgromadzenie potrzebuje wodzireja. Przeplatającego to co słuszne z tym co porywa. Pod sejmem tłum już się rozchodził, gdy wreszcie mikrofon dostała baba dynamit – Dorota Stalińska. O dwie godziny za późno.
Zmawiamy się w mediach, by demonstrować. Ale jesteśmy pod sejmem, sądem „na żywo”. Pomysł łączenia się w trakcie, z innymi miastami na telebimach, przypomina teleturniej miast. Niedługo będziemy oglądać siebie samych, transmitowanych przez TVN24. TVP przynajmniej nas rozgrzeje.
Długopis, wąsy i Solidarność były u Wałęsy, trybuna ludowego, spójne. Czasy się zmieniły. Nie potrzebujemy Dantona. Potrzebujemy usłyszeć siebie, po to demonstrujemy. Inaczej zostalibyśmy w domu i sieci. Być może formuła się wyczerpała. Nadejdzie młoda Patointeligencja. Ogarnie się i wyrzuci nasze świeczki do lamusa. W zamian wyjmie miotacze ognia i świetlne miecze z wirtualu. Póki co, to my jesteśmy rozsądni, nie młodzieżowe zombie. Musimy być dobrze zorganizowani na wiecach i decydować głosując. Dla nas nie ma usprawiedliwień, jest tylko demokratyczna Polska.
Manuela Gretkowska