Cwany plan Skiby!

Krzysztof Skiba
Zostawcie Kosiniaka z Kamyszem i Kidawę z Błońską tam gdzie są. Szkoda tych ludzi na Festiwal Przegranych. Naszym jedynym kandydatem gwarantujacym zwycięstwo jest Andrzej Duda!
W związku z rezygnacją Donalda Tuska ze startu w wyborach prezydenckich, mnożą się spekulacje jaka osoba powinna być kandydatem zjednoczonej opozycji w wyścigu do pałacu prezydenckiego. Z pewnością już nie tylko mnie nudzą przedłużające się spory i kolejni kandydaci wyskakujący z kapelusza lub z doopy. A przecież odpowiedź jest oczywista.
Jeśli chcemy zaskoczyć Kurskiego i wykiwać PiS, naszym oficjalnym kandydatem powinien być…Andrzej Duda. Wiem, że dla wielu wolnościowców i ludzi o demokratyczno liberalnych poglądach, ten kandydat zwany Klenczonem, Długopisem czy Adrianem, to nikt inny jak pacynka Prezesa Kaczyńskiego, ale nie ma przecież kandydatów idealnych, a gdy opozycja poprze Dudę jest gwarancja że… wygramy.
Gdy uznamy Dudę za „swojego” kandydata, ani politycy PiS, ani Kurski nie będą mogli go atakować. Co więcej, TVPiS będzie musiała przedstawiać na antenie Andrzeja Dudę jako „kandydata totalnej opozycji i PiS” na prezydenta. Widzowie TVP zbaranieją.
Sam Duda zapewne zaskoczony poparciem opozycji dla siebie, będzie udawał prezydenta wszystkich Polaków i siłą rzeczy stanie się bardziej niezależny od rozkazów z Nowogrodzkiej. Tym bardziej, że po drugiej kadencji już nie może być dalej prezydentem, a chłop widzi co się dzieje wokół i wie, że za 4 lata PiS zdechnie i wróci na margines.
W czasie, gdy wybrany w 2020 prezydent przestanie pełnić swój urząd pod żyrandolem, w kraju rządzić będzie już opozycja, a nie Kolekcjoner Kotów, więc ta jego druga prezydentura będzie z pewnością usłana miłym gestami w kierunku opozycji.
Zostawcie Kosiniaka z Kamyszem i Kidawę z Błońską tam gdzie są. Szkoda tych ludzi na Festiwal Przegranych. Naszym jedynym kandydatem gwarantujacym zwycięstwo jest Andrzej Duda! To kumpel prezydenta USA Donalda Trumpa. Świetnie tańczy, pięknie jeździ na nartach i odpowiada fajne rasistowskie dowcipy, a na Zachodzie znają go wszyscy, bo są przekonani, że to sobowtór Jasia Fasoli.
I najważniejszy argument. Jak wykazuje doświadczenie ostatnich lat, Duda zrobi wszystko dla tych, którzy dadzą mu władzę. Więc to MY, dajmy Mu władzę. Andrzej Duda idealnym kandydatem opozycji na prezydenta!!!
Krzysztof Skiba
Roman Giertych: Drogi Jarku! Kuzynie…

Roman Giertych
Mój prapraprapradziadek Kacper Kazimierz Sas był prapradziadkiem Jadwigi Sarć, która wyszła za Stanisława Święckiego, którego brat Czesław Święcicki ożenił się z Kazimierą Jasiewicz, która była siostrą Aleksandra Jasiewicza, twojego Kuzynie dziadka.
Drogi Jarku!
Pewnie się zdziwisz, że pisze na ty, ale przesłano mi Kochany Kuzynie wywód genealogiczny Minakowskiego, z którego wynika, że mój prapraprapradziadek Kacper Kazimierz Sas był prapradziadkiem Jadwigi Sarć, która wyszła za Stanisława Święckiego, którego brat Czesław Święcicki ożenił się z Kazimierą Jasiewicz, która była siostrą Aleksandra Jasiewicza, twojego Kuzynie dziadka.
Otóż zajmując się różnymi sprawami adwokackimi (pewnie o niektórych słyszałeś…) nie zauważyłem, że zbliża się powołanie nowego rządu, a przecież Twojego nowoodnalezionego kuzyna musisz jakoś uwzględnić.
Skoro tatuś naszego prezydenta, kuzynka premiera, siostry, bracia, szwagierki, wujowie, siostrzenice, bratanice, fryzjerki, kierowcy, koleżanki fryzjerek etc.etc. naszych kochanych posłów PiS zajmują poczesne miejsca w obozie dobrej zmiany, to i ja pomyślałem, że dla mnie jakieś miejsce się znajdzie.
Przecież nie jestem kuzynem zwykłego posła, który może liczyć jedynie na jakąś radę nadzorczą tylko jestem kuzynem samego Ciebie. Wicepremierem już u Ciebie byłem (brrr, aż mi się zimno robi na samo wspomnienie), ale Prokuratorem Generalnym to byłbym idealnym, tym bardziej, że Ziobro w ogóle nie jest spokrewniony, czy spowinowacony ani z Tobą ani z premierem i nie wiadomo jak się znalazł w dobrej zmianie.
Tak więc Kuzynie daj znać, a wpadnę na herbatkę i obgadamy przy rodzinnym stole co i jak.
Dodam, że nie wątpisz chyba w mój obiektywizm. A przecież tego wszyscy oczekują od prokuratorów. Zapewniam Cię mój drogi, że we wszystkich sprawach mógłbyś liczyć na moją niezależność, szczególnie w sprawie, która boli Cię tak bardzo. Byłbym ślepy jak Temida i realizowałbym prawo i sprawiedliwość…
Twój kochający,
kuzyn Roman
Krzysztof Skiba: Wiadomości z pierwszej ręki i drugiej nogi (9)

Krzysztof Skiba
Dziennik Rzeczpospolita ujawnił, że trzech pracowników Ministerstwa Finansów powiązanych z Marianem Banasiem, którzy mają zarzuty korupcyjne i zostali zatrzymani lub byli przesłuchiwani przez CBA, wyjątkowo łagodnie zostali potraktowani przez pracodawcę.
DYREKTOR BEZ MATURY
Zwykle jest tak, że ktoś przez lata zdobywa wiedzę, zdaje egzaminy, kończy studia, po czym nabiera doświadczeń zawodowych, odnosi sukcesy i w końcu trafia na wysokie stanowisko. Ale przecież nie u nas! W Polsce można najpierw zostać DYREKTOREM, a dopiero potem uczyć się dodawania, mnożenia i tego kim był Mickiewicz czy Słowacki. Przykładem nowy „Misiewicz” PiSu, pupilek prezesa Kurskiego, dyrektor TVP Paweł Gajewski lat 26, który wieczorowo zrobił maturę będąc już szefem informacji na Woronicza. No to już teraz wiemy skąd te liczne, „szkolne” byki na wizji. Podobno Gajewski jest cenny, bo nie ma skrupułów i dobrze zarządza hejtem. Tylko czekać, gdy szefem kultury w TVP zostanie jakiś bystry siódmioklasista, który dobrze gra w Death Stranding.
JAK DAJĄ – BRAĆ!
Politykom PO trudno wyzbyć się starych nawyków. Burmistrz warszawskiej dzielnicy Włochy Artur W. został zatrzymany przez CBA wkrótce po tym jak przyjął łapówkę 200 tys. zł od tureckiego dewelopera, w zamian za korzystne decyzje dotyczące zabudowy dzielnicy. Na plus dla Artura W. trzeba zaliczyć fakt, że poczekał z tym do czasu, aż będzie już po wyborach. Gdyby przyskrzynili go tuż przed, to pewnie partia Jarosława miałaby konstytucyjną większość. Kierownictwo PO zamiast podziękować koledze Patriocie, że się dzielnie wstrzymał z łapówką, wywaliło go z szeregów partii na zbity pysk. Amatorzy.
ALL WE NEED IS LOVE
Ach jak będzie miło w tym nowym sejmie! Jeszcze nie doszło do pierwszego posiedzenia, a już posłowie dogryzają sobie w mediach społecznościowych. Bryluje w tym procederze, znany z finezji drwala poseł PiS Dominik Tarczyński, który tak kurtuazyjnie zwrócił się do posłanki opozycji Magdy Biejat „końcówkę wsadź sobie w mózg, albo w brudne buty”. Nie wiemy gdzie jest „końcówka” Tarczyńskiego, ale z pewnością nadaje się jako eksponat do Parku Miniatur.
NASZYM DOBRZE
Dziennik Rzeczpospolita ujawnił, że trzech pracowników Ministerstwa Finansów powiązanych z Marianem Banasiem, którzy mają zarzuty korupcyjne i zostali zatrzymani lub byli przesłuchiwani przez CBA, wyjątkowo łagodnie zostali potraktowani przez pracodawcę. Powinni być zwolnieni dyscyplinarnie z pracy, a tymczasem wszyscy otrzymali wysokie odprawy i pobierali pensje. Marian jest na prawdę „pancerny” skoro takie luksusy potrafi zapewnić kumplom w pierdlu.
ZENEK STAR
Był film o papieżu, o Chopinie, o Koperniku i o Piłsudskim. Czas na film o Zenku Martyniuku. To nie dowcip! TVP ogłosiła, że ramach misji publicznej przymierza się do produkcji filmu o historii Zenka. Gwiazda disco polo i jej życiorys, to z pewnością temat na nie jeden film kryminalny czy komedię. Dwukrotna laureatka naukowego Nobla, pierwsza kobieta profesor na paryskiej Sorbonie, uznana za najbardziej wpływową kobietę na świecie Maria Curie Skłodowska nie będzie miała swojego filmu w TVP, bo miała poglądy „lewicowe”. Francuzi nakręcili o niej serial, a Polacy wolą historię Zenka i fascynujące opowieści o jego występach w remizach. Taki kraj!
Krzysztof Skiba
Jan Hartman: Jak pokonać Dudę? Mam pomysł!

Jan Hartman
Musimy do znudzenia pokazywać w kampanii Dudę łamiącego prawo, wygadującego żałosne i żenujące bzdury, kompromitującego siebie i Polskę na arenie międzynarodowej.
Powoli nachodzi nas panika związana ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. Czym więcej błazeństw i żenady wszelkiego rodzaju dokłada Andrzej Duda do swego złowrogiego serwilizmu i nieprawdopodobnej pogardy dla prawa – z konstytucyjnym na czele – tym bardziej kłują nas w oczy niezmiennie bardzo dobre dla prezydenta statystyki zaufania i poparcia.
Nie łudźmy się – ponad połowie narodu infantylizm, serwilizm, bigoteria czy tym bardziej łamanie konstytucji najzwyczajniej nie przeszkadza, jeśli w ogóle jest zauważalne. Nie ma szans na przechwycenie tego elektoratu. Ośmieszony i zdegradowany urząd prezydenta może uratować, a wraz z tym hucpiarstwo PiS i Kaczyńskiego poskromić jedynie ktoś, kto w drugiej turze zmobilizuje demokratyczną i światłą mniejszość do gremialnego głosowania.
To potwornie frustrujące, ale prawdziwe. Kandydatka lub kandydat na urząd prezydenta musi się zmierzyć z masą stanowiącą dolną, liczniejszą połowę piramidy społecznej. W demokracji mniejszości wiatr w oczy, nawet jeśli jest to ogromnie liczna mniejszość. Przeciwwagą dla większości może być tylko zaangażowanie i waleczność mniejszości. Może ona liczyć tylko na siebie – dla większości autorytetami są Rydzyk i Kaczyński. I to się nieprędko zmieni.
Niestety, ugrupowania demokratyczne mają zwykle skrupuły moralne i estetyczne. Wzbraniają się przed radykalizmem i ostrymi słowami. Jednak w tej decydującej batalii, jaką musimy stoczyć, aby powstrzymać dyktaturę, nie wolno nam ulec przemocy chamstwa, wulgarnych manipulacji, oszczerstw i szyderstw, stanowiących stałe instrumentarium aparatu propagandy reżimu.
Nie wolno nam dać się zastraszyć i zbrzydzić. Trzeba odpłacać pięknym za nadobne – tyle że w słusznej sprawie. Musimy do znudzenia pokazywać w kampanii Dudę łamiącego prawo, wygadującego żałosne i żenujące bzdury, kompromitującego siebie i Polskę na arenie międzynarodowej. Dudę podpisującego haniebne ustawy, płaszczącego się przed klerem w gestach najokropniejszej klerykalnej minoderii, wygadującego androny i opowiadającego jakieś głodne kawałki i prostackie dowcipasy.
Nasz kandydat musi być na tle Dudy absolutnie jednoznaczny: kulturalny, mądry, wykształcony, oddany wartościom konstytucyjnym. Ten kandydat (kandydatka) musi wzbudzać szacunek i dawać nadzieję. I umieć opowiedzieć, jakim będzie prezydentem, jak będzie sprawować swój urząd. A przede wszystkim w jaki sposób będzie pomagać w ratowaniu demokracji i praworządności, w jaki sposób będzie się starał ograniczyć bądź naprawić dewastujące dla państwa skutki antykonstytucyjnego pożaru, jaki w substancji państwa polskiego rozniecił Kaczyński z Ziobrą, Macierewiczem, Piotrowiczem, Dudą i innymi.
Są dwie możliwości: albo KO, PSL i Lewica wysuną każdy swojego kandydata, albo wysuną wspólnego. W pierwszym przypadku w drugiej turze spotka się kandydat(ka) KO z Dudą. W drugim przypadku spotka się z nim wspólny kandydat(ka) całej opozycji.
Co przemawia za pierwszym wariantem? Ano tylko to, że dwoje polityków i dwie partie będą mogły się trochę polansować do czasu pierwszej tury. Czy pomoże to jednak kandydatowi głównemu, wystawionemu przez KO? Nie widzę, w jaki niby sposób start Biedronia albo Kosiniaka-Kamysza miałby pomóc osobie mającej stanąć w szranki z Kaczyńskim/Dudą.
Dlatego postuluję, a właściwe przemawiam do rozumu narcystycznych polityków: powściągnijcie swoje głupie ambicje, przez które po raz drugi Kaczyński sięgnął po władzę. Tylko ogłoszony jak najszybciej wspólny kandydat opozycji może wygrać z masą i jej prezydentem – Andrzejem Dudą.
Wybory prezydenckie po pierwszej kadencji nie są równe – urzędujący prezydent, otoczony królewskim nimbem swego urzędu, ma łatwiej. A gdy za prezydentem stoi cały aparat państwa, zawłaszczony przez rządzącą partię, przewaga tytularnej głowy państwa jest przytłaczająca.
Trzeba wielkiej mobilizacji i skoordynowanej akcji z użyciem wszelkich dostępnych środków, aby tej machinie się przeciwstawić. Tylko połączenie sił całej opozycji – parlamentarnej i pozaparlamentarnej – i ciężka praca na rzecz wspólnego kandydata może przynieść efekt.
Kto to mógłby być? Małgorzata Kidawa-Błońska? Ze swoim flegmatycznym temperamentem i chwiejnością nie ma szans. A może Barbara Nowacka? Zbyt kontrowersyjna, za mało wiarogodna zarówno dla lewicy, jak i centroprawicowego, chadeckiego mieszczaństwa. No to może któryś z polityków PO? Trzaskowski? No, to już lepiej, ale PiS ma cały basen z błotem do obrzucania Trzaskowskiego, przez co jego szanse byłyby niewielkie.
Już znacznie większe szanse miałby Tusk, ale czy zaryzykuje porażkę? Kampania nienawiści, jaką rozpętałby PiS, mogłaby okazać się skuteczna. Tusk to jednak za duże ryzyko.
No to może szukać poza polityką? Owszem, mamy autorytety – wybitnych profesorów prawa, sędziów, tylko czy profesorska głowa jest w stanie oddziałać na wyobraźnię milionów? Wątpliwe.
No więc kto? Kto ma potencjał polityczny, bo od lat się o polityce wypowiada, lecz nigdy formalnie w polityce nie był lub nie była? Kto ma ogromny prestiż społeczny i wielką rozpoznawalność? Kogo cenią i lubią miliony bardziej wykształconych Polaków?
Jest tylko jedna taka osoba. Nazywa się Olga Tokarczuk. Dziś to właśnie ona może pokonać Dudę i Kaczyńskiego. I powinna to uczynić. Olgo, myśl i nie daj się zwieść gadaniem o apolityczności pisarza. Ojczyzna Cię potrzebuje!
Manifest Piotra Szczęsnego: „Obudźcie się jeszcze nie jest za późno”
29 października 2017 roku, o godzinie 16.30 na Placu Defilad w Warszawie, 54-letni Piotr Szczęsny, mieszkaniec małopolskich Niepołomic, w proteście przeciwko działaniom obecnej władzy dokonał samopodpalenia.

Piotr Szczęsny pozostawił po sobie list – manifest, który powinien stać się manifestem wszystkich Polaków, niezgadzających się z działaniami obecnej władzy i niszczeniem demokracji:
„1. Protestuję przeciwko ograniczaniu praw (nieczytelne) i swobód obywatelskich.
2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.
3. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji RP. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakikolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.
4. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, bo osoby na najwyższych stanowiskach w państwie (nieczytelne).
5. Protestuje przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej (nieczytelne).
6. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody, szczególnie przez tych, którzy mają ją bronić (wycinka Puszczy Białowieskiej) (nieczytelne).
7. Protestuję przeciwko dzieleniu społeczeństwa, umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko hołdowaniu „religii smoleńskiej” i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko szczerzeniu nienawiści, jakimi stały się „miesięcznice smoleńskie”.
8. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.
9. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów, takich jak Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.
10. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.
11. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych i innych, muzułmanów i innych.
12. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i robieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie (…), radia, którego słucham od czasów młodości
13. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów
14. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, niekontrolowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.
15. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych protestów służby zdrowia.
„Natomiast chciałbym, aby prezes PiS i PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża, i że mają moją krew na swoich rękach”.
Nie kieruję żadnych wezwań pod adresem obecnych wadz, gdyż uważam, że nic by to nie dało. Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywało już te własze do rózych działań i niezmiennie te apele były ignorowane, a wzywający obrzucani błotem. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem też takim błotem zostanę obrzucony. ale przynajmniej będę w dobrym towarzystwie.
Natomiast chciałbym, żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości. że moja smierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach.
Wezwanie swoję kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych którzy decydują o tym kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję. I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego co już zdobyli.
Wprawdzie już dość wyświechtane powiedzenie, ale bardzo tutaj pasuje: Jeśli nie my to kto? Kto jak nie my, obywatele ma zrobić porządek w naszym kraju?
Jeśli nie teraz to kiedy? Każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej wszystko naprawić.Przede wszystkim wzywam, aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u weźcie pod uwagę, że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie taki sposób jak obecnie.
Tych, którzy nie popierają PiS-u, bo polityka jest im obojetna albo mają inne preferencje wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać. A form i możliwości jest naprawdę dużo.
Proszę was jednak, pamiętajcie że wyborcy PiS to nasze matki, braci, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to żeby toczyć z nimi wojnę (tego właśnie by chcial PiS) ani „nawrócić ich” (bo to naiwne) ale o to aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji. Być może wystarczy zmiana kierownictwa partii.
Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej! Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności.
A ja wolnośc kocham ponad wszystko. Dlatego postanowłem dokonać samospalenia i mam nadzieję że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nie zrobią!
Obódźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”
Piotr Szczęsny (ur. 1963, zm. 29 października2017 w Warszawie) – polski chemik i szkoleniowiec, który dokonał aktu demonstracyjnego samopodpalenia się w proteście przeciwko polityce Prawa i Sprawiedliwości oraz inspirowanej politycznie dyskryminacji (rasizmowi, homofobii i innym jej formom) w polskim życiu społecznym.
Roman Giertych: Banaśland

Roman Giertych
List do szczęśliwego prezesa NIK.
I znowu się Pana czepiają. Tym razem „Rzeczpospolita” donosi, że weteran, który podarował Panu kamienicę był biedny jak mysz kościelna i że podarował ją zaraz po tym, jak ją otrzymał od miasta królewsko-cesarskiego Krakowa. A co to za problem?
Otrzymał majątek i nie chciał się przyzwyczajać, bo całe życie w biedzie żył. Pan go tylko uwolnił od tego brzemienia, bo inaczej niechybnie rozpiłyby się i sczezł. Dał mu Pan ogromne pieniądze za jego skromny gest – 500 złotych za taka kamienicę miesięcznie to mało nie jest, jakby nasz weteran pożył do roku 2289, to nawet byłby Pan stratny. A przecież winą Pana nie jest, że Stwórca powołał Pańskiego dobroczyńcę kilka miesięcy po tym jak podpisał akt notarialny i Pana obdarował. I nie jest Pana winą, że miasto Kraków tak chętnie mu majątek przyznało. To że był biedny i niezaradny pewnie urzędników wzruszyło, co jest normą w biurokracji, że najlepsze sukcesy w załatwianiu zwrotu majątku mają biedacy, którzy wzruszają serca ludzi władzy.
Tak w Krakowie było, jest i będzie. Te wszystkie ataki panie Prezesie to zadrość jest. Stado zawistników nie może przeżyć, że stary weteran na Pana skierował swoje oblicze. Musi Pan tylko wyjaśnić ludziom jak to było. Szedł Pan sobie po Rynku i karmił gołębie z urzędniczej pensji. A wtem drogę Panu zastąpił wiarus, zarzucił Panu na głowę woalkę i zawołał „Mój ci”. Zbiegli się ludziska, bo zawsze narzucenie woalki w Krakowie z jakąś szczególną łaską się kojarzy. Gdy wyplątał Pan się z narzuconej tkaniny ujrzał dostojne i radosne oblicze weterana. I ten rzekł: urzekłeś mnie Banasiu, że gołębie ze skromnej pensji karmisz w naszym pięknym grodzie. Pójdźmy co rychlej do rejenta, a kamienicę otrzymasz. Ludzie wokół bili brawo, kobiety mdlały, Lajkonik nawet przed Panem się pokłonił i wszyscy mówili o powrocie starej tradycji do Krakowa, gdzie „Mój ci” zmieniało życie ludzkie (tak jak to Sienkiewicz o Zbyszku z Bogdańca opisał).
I tak zostałeś Pan milionerem. To prosta i uczciwa ścieżka, a kto w nią nie uwierzy to pewnie nie wierzy w dobroć ludzi. Takim niedowiarkom to powinien Pan zafundować spotkanie z Pana kolegą, aby mogli wybrać którą kończynę ten piłą im urżnie. Szybko zamknęłoby się towarzystwo niegodne.
Roman Giertych
Stefan Niesiołowski: Walka trwa

Stefan Niesiołowski
PiS jest osłabiony, grzęźnie w coraz bardziej skandalicznych aferach, ale demokracja w Polsce nie zwyciężyła. Być może pisowska próba opanowania senatu będzie desperacką próbą zmiany wyniku wyborczego przy pomocy przekupstwa lub podległych sobie ludzi co może doprowadzić do trudnych do przewidzenia następstw.
Wybory się zakończyły, ale walka trwa. Walka o Polskę demokratyczną, wolną, umocowaną we wspólnocie europejskiej i atlantyckiej, rozwijającą się ekonomicznie w dalszej perspektywie być może także o Polskę niepodległą.
Zapyziała nacjonalistyczna dyktatura w Warszawie jest być może atrakcyjnym partnerem dla Donalda Trumpa, ale już nie koniecznie dla jego demokratycznych następców o czym warto pamiętać. Podobnie jak o tym, że Unia jest organizacją państw demokratycznych podobnie jak cała wspólnota atlantycka chociaż zdarzały się tu i zdarzają pewne wyjątki. Czy Polska ma do nich należeć – wolałbym nie sprawdzać?
Twierdzenie, że ostatnie wybory były najważniejsze od 1989 roku jest prawdziwe, ale tylko do pewnego stopnia. Te wybory nie okazały się rozstrzygające. Byłyby najważniejsze, gdyby zakończyły panowanie koszmarnego pisowskiego reżimu, albo jego umocnienie i uwiecznienie na wzór węgierski, turecki czy białoruski. Takie nie były.
PiS jest osłabiony, grzęźnie w coraz bardziej skandalicznych aferach, ale demokracja w Polsce nie zwyciężyła. Być może pisowska próba opanowania senatu będzie desperacką próbą zmiany wyniku wyborczego przy pomocy przekupstwa lub podległych sobie ludzi co może doprowadzić do trudnych do przewidzenia następstw.
Wielokrotnie dyktatury próbowały fałszować wybory przy pomocy różnych manipulacji i często kończyły w niezbyt przyjemny dla siebie sposób. Jak będzie tym razem przekonamy się wkrótce. Bezczelne zgłoszenie intelektualisty Karczewskiego na stanowisko marszałka senatu, gdy nie ma tam pisowskiej większości może świadczyć o niepogodzeniu się z wynikiem wyborów, albo jest specyficznym poczuciem humoru lub jakąś dziwaczną próbą zastraszenia demokratycznej opozycji?
Najistotniejsze są oczywiście wybory prezydenckie, od których dzieli nas z grubsza pół roku, a kampania wyborcza właśnie się rozpoczyna. Następne będą za 3 lata i będą to wybory parlamentarne oraz samorządowe. Daruję sobie ocenę p. Dudy, który z oczywistych względów nie zasługuje na to, aby nadal pełnić ten wysoki urząd i który zapisał się najgorzej jak mógł i potrafił. Wybory prezydenckie stały się okazją dla p. Schetyny do próby uratowania swojej funkcji już nie lidera opozycji, którym być przestał, ale przewodniczącego PO, którym niestety nadal pozostaje. Schetyny nie interesowało raczej pokonanie PiS-u w każdym razie nic na to nie wskazywało, ale utrzymanie się na stanowisku.
Częste są opinie, że woli partyjkę 15-to procentową, ale własną niż wielką, ale niezależną. Gdyby nieco inaczej konstruował listy nie pod kątem własnego „przywództwa”, ale pokonania dobrej zmiany cel ten był najpewniej osiągalny. Trudno oczekiwać entuzjazmu w walce o demokrację od kogoś kto zajmował się przez wiele lat niszczeniem demokracji, wyrzucaniem ludzi, rozwiązywaniem struktur i mianowaniem komisarzy po to, aby sprawować niepodzielną władzę w partii.
Dziś, gdy głównym problemem w PO jest Schetyna warto się zastanowić jak do tego doszło i dlaczego przez tyle lat tak wielu inteligentnych i przyzwoitych ludzi tolerowało ten stan rzeczy? Nie ma to już i tak większego znaczenia (może czas na refleksję nadejdzie w spokojniejszych czasach?), decydują się losy Polski i po raz kolejny od wyniku wyborów zależy bardzo wiele, a losy demokracji przede wszystkim. Nie wydaje mi się, żeby pomysł szybkiego ogłoszenia kto będzie kandydatem PO w wyborach prezydenckich był dobrym pomysłem.
Przecież chodzi tylko o to by Schetyna utrzymał możliwie długo swoje stanowisko, zyskał na czasie i miał argument, że najpierw trzeba wygrać wybory prezydenckie bo nie zmienia się przywództwa w trakcie kampanii. Wykona kilka oszukańczych zabiegów, będzie starał się przekupić ewentualnych kontrkandydatów, kilku zastraszyć, obiecywać itp. Nie bardzo ma czym płacić, ale stanowisk w partii i w komisjach jest trochę, a jak zyska cenny czas to potem porachuje się z przeciwnikami. W takich podłych gierkach i porachunkach jest mistrzem.
Najlepiej byłoby, gdyby opozycja demokratyczna wystawiła wspólnego kandydata, o tym należy rozmawiać, a dopiero jak te rozmowy nie doprowadzą do sukcesu to pierwsza tura będzie czymś w rodzaju prawyborów, w których siłą rzeczy największe szanse na wejście do drugiej tury ma kandydat PO. Dlatego tak ważne jest, aby nie spieszyć się z zablokowaniem rozmów pomiędzy partiami poprzez przedwczesne i dodatkowo mogące doprowadzić do „spalenia” propozycji zgłaszanie własnego kandydata. Leży to tylko w osobistym interesie p. Schetyny. Tę kandydaturę powinno zgłaszać już nowe kierownictwo PO.
Stefan Niesiołowski
Brexit jednak nie w tym roku!
Wielka Brytania pozostanie w Unii Europejskiej do przyszłego roku, chyba że Parlament formalnie zgodzi się na porozumienie Borisa Johnsona w sprawie Brexitu wcześniej.
Członkowie UE dziś rano zgodzili się zaakceptować wniosek Wielkiej Brytanii o przedłużenie Brexitu do 31 stycznia.
Donald Tusk potwierdził, że opóźnienie to będzie „flextension” – co oznacza, że Wielka Brytania może jeszcze odejść przed tą datą, jeśli umowa zostanie ratyfikowana.
The EU27 has agreed that it will accept the UK’s request for a #Brexit flextension until 31 January 2020. The decision is expected to be formalised through a written procedure.
— Donald Tusk (@eucopresident) October 28, 2019
Tusk napisał na Twitterze: „UE-27 zgodziła się, że zaakceptuje wniosek Zjednoczonego Królestwa w sprawie elastycznego Brexitu do 31 stycznia 2020 r.” Oczekuje się, że decyzja zostanie sformalizowana w drodze procedury pisemnej. ”
Jeszcze do niedawna Boris Johnson powtarzał, że wolałby leżeć „martwy w rowie” niż przekroczyć termin 31 października, jako wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.
Thefad.pl (af)
Ks. Stanisław Walczak: O Arcybiskupie siejącym zgorszenie

Ks. Stanisław Walczak
Kwestia traktowania księży przez ich biskupa pozostaje praktycznie poza jakąkolwiek kontrolą. Tutaj żadne prawo, żaden obcy element, nie mają wpływu na zachowanie biskupa.
Gdyby gdzieś na zachód od Odry, w którejś diecezji niemieckiej, działo się to, co działo się i dzieje w Gdańsku, wówczas cały Episkopat Polski, cała prasa katolicko-narodowa wtrąciłaby się w sprawy takiej diecezji. Zwrócono by uwagę na to, że skoro jest aż tak źle, to cały Kościół Powszechny ponosi szkodę – a to daje nam prawo do akcji.
Słusznie zarówno arcybiskup Ryś, jak i arcybiskup Polak, schowali się dzisiaj za strukturami Kościoła. Każdy biskup diecezjalny jest głową Kościoła partykularnego. W ten sposób obronili samych siebie przed wtrącaniem się innych biskupów w ich diecezje. A cała ta paplanina o Kościele Polskim, to zafałszowanie prawdziwego obrazu. Taki Kościół po prostu nie istnieje… A jednak! W głowy i serca Polaków wpojono fakt, że Kościół Polski (w Polsce?) to jedyny Kościół katolicki, który pozostał wierny. Nie mówią wprawdzie wobec kogo ta wierność istnieje, ale tak to skutecznie wbito ludziom do głowy.
Kwestia traktowania księży przez ich biskupa pozostaje praktycznie poza jakąkolwiek kontrolą. Tutaj żadne prawo, żaden obcy element, nie mają wpływu na zachowanie biskupa. Na mocy przyrzeczeń posłuszeństwa biskup staje panem, właścicielem księdza! Przynajmniej w panującej mentalności wielu biskupów. Biskup diecezjalny nie musi w żaden sposób tłumaczyć się z tego, co robi z podwładnymi mu księżmi. Nowy kodeks kanoniczny odebrał wprawdzie biskupom władzę nad kapłańskim zarostem na twarzy, ale jest to jedyny moment, w którym biskup nie ma już nic do powiedzenia. Zaznaczam, że opisuję tutaj sytuację Kościołów diecezjalnych w Polsce. Tak więc księża archidiecezji gdańskiej powinni cieszyć się, że biskup ich jedynie poniżał. A mogło być gorzej. Znam przypadek, kiedy to diakon, tuż przed święceniami, został wyrzucony z diecezji za to, że niegodnie potraktował biskupiego psa! Na szczęście bardziej inteligentny biskup załatwił mu dalszą drogę do kapłaństwa poza granicami Polski. Obowiązkiem księdza, kiedy usłyszy od biskupa, że jest ludzkim ekskrementem albo ciotą, jest pokorne przyjęcie tego faktu!
Proszę nie dziwić się – tego rodzaju Kościół lokalny dostał się w łapy człowieka, który po prostu oddalił się od Ewangelii oraz od Kościoła. I na to nie ma sposobu. Pozornie.
Noszenie „torb” do kurii, do biskupa, jest wieloletnim zwyczajem w polskich diecezjach. Znałem biskupów polskich, którzy z tym walczyli – nielicznych. Ale znałem… Tak więc praktycznie biskupi w Polsce nie mieli ani prawa, ani obowiązku wtrącać się w praktyki arcybiskupa z Gdańska. Z drugiej strony zaś wiem, że gdy znajdzie się biskup w Polsce, który jest nie po myśli współbraci – narodowych terrorystów, wówczas ci znajdą sposób, by go zepchnąć do narożnika.
Wspomniani arcybiskupi odesłali pytania na temat Arcybiskupa Głódzia do nuncjusza apostolskiego. Trzeba jednak pamiętać, że nie dalej jak w czerwcu tego roku, papież Franciszek czuł się zobowiązany do pouczenia swoich przedstawicieli: „ rola nuncjusza wymaga lojalności wobec papiestwa i jest nie do pogodzenia z zaangażowaniem się w kierowanie wrogością wobec Biskupa Rzymskiego”.
„Jako przedstawiciel papieski nuncjusz nie reprezentuje siebie, lecz następcę Piotra i działa w jego imieniu wraz z Kościołem i rządami” – pisał dalej papież. „Nuncjusz jest łącznikiem, a raczej pomostem między Namiestnikiem Chrystusa a ludem, do którego został wysłany”.
Trzeba zatem spodziewać się, że nuncjusz apostolski w Polsce reprezentuje wolę i mentalność papieża Franciszka. Jego obowiązkiem jest obiektywne informowanie papieża o sytuacji katolików w Polsce, o podziałach, nienawiści oraz o próbie użycia Kościoła w celach Kościołowi obcych i wrogich. Jego obowiązkiem jest także zawiadomienie Stolicy Apostolskiej o zgorszeniu w archidiecezji Gdańskiej… Na prośbę Konferencji Episkopatu oraz na żądanie katolików świeckich. A także z własnej inicjatywy. Skąd to wiem? Ano wiem…
Z racji zaistniałej sytuacji miałem zaszczyt ścisłej współpracy z trzema przedstawicielami papieża w Lusace: arcybiskupami Luciano Angeloni, Georgio Zur oraz Eugenio Sbarbaro. Dwóch z nich odeszło już do wieczności. Wszyscy oni byli godnymi reprezentantami Stolicy Apostolskiej. A kiedy wreszcie prowadziłem rozmowy z szefem sekcji Sekretariatu Stanu ds. ZSRR, krajów socjalistycznych (w tym Polski) oraz afrykańskich, ks. prałatem Ivanem Dias, przekonałem się, że praca nuncjuszy byłą solidna, obiektywna i skuteczna. A kiedy Monsignor I. Dias został arcybiskupem Mumbai (Bombaj) a potem kardynałem, utrzymywałem z nim żywe relacje. Stąd po prostu wiem!
Ks. Stanisław Walczak
Krzysztof Skiba: Żarty o Korwinie- Mikke

Krzysztof Skiba
Janusz Korwin Mikke wszystko wytrzymał i nawet sprawnie się odcinał, a na koniec oświadczył, że jest zwolennikiem globalnego ocieplenia.
Konfederacja weszła do sejmu, bo jej zwolennicy wreszcie ukończyli 18 lat i mogli głosować. Za to wiek Korwina naukowcy ustalają przy pomocy C-14.
Korwin udowadnia, że można mieć zajebiste życie tuż przed śmiercią.
Wokół Korwina kręci się więcej młodych chłopców, niż swego czasu wokół księdza Jankowskiego.
W USA była Myszka Miki w Polsce jest Muszka Mikke.
Korwin ma tak zatęchłe poglądy, że jak pojawia się w jakimś mieście, to ogłaszają tam alarm smogowy.
Te i inne żarty sypały się w czasie Pierwszego w Polsce Roastu z udziałem polityka. Janusz Korwin Mikke, to wszystko wytrzymał i nawet sprawnie się odcinał, a na koniec oświadczył, że jest zwolennikiem globalnego ocieplenia.
Teraz czas na roast z Robertem Biedroniem 🙂
A takich min to ja już dawno nie robiłem! 🙂

Krzysztof Skiba