Roman Giertych: Protest przeciwko ważności wyborów do Sejmu RP

Roman Giertych

Roman Giertych

Publikuję protest, który dzisiaj wyślę do SN. Każdy, kto podziela argumenty zawarte w tym proteście może go skopiować (lub uzupełnić) i wysłać na wskazany niżej adres. Termin na wysyłkę pocztą (również w krajach UE) mija dzisiaj o północy.

 

Warszawa, dnia 22 października 2019 roku

Roman Giertych
ul. Nowy Świat 35/4
00-029 Warszawa
PESEL:

Sąd Najwyższy Izba Kontroli Nadzwyczajnej
i Spraw Publicznych
Pl. Krasińskich 2/4/6, 00-951 Warszawa

PROTEST
przeciwko ważności wyborów do Sejmu RP przeprowadzonych
w dniu 13 października 2019 roku

I. Działając w imieniu własnym, na podstawie art. 82, 83 i 241 ustawy Kodeks Wyborczy i art. 101 ust. 2 Konstytucji wnoszę protest wyborczy przeciw ważności wyborów do Sejmu RP przeprowadzonych w dniu 13 października 2019 roku i zwracam się o stwierdzenie nieważności ww. wyborów do Sejmu RP we wszystkich okręgach z powodu dopuszczenia się przez osoby odpowiedzialne w TVP S.A. za przygotowanie oraz prezentację materiałów dotyczących kampanii wyborczej do Sejmu RP, przestępstwa przeciwko wyborom, określonego w art. 249 pkt 2 kodeksu karnego, mającego wpływ na wynik wyborów, polegającego na przeszkadzaniu podstępem swobodnemu wykonywaniu prawa do głosowania poprzez faworyzowanie w mediach publicznych tj. TVP S.A. Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość, przy jednoczesnym dyskredytowaniu innych komitetów wyborczych, ich kandydatów oraz propozycji programowych.


II. Dopuszczenie i przeprowadzenie dowodów powołanych w uzasadnieniu protestu na okoliczności tam wskazane.


III. Na podstawie art. 49 k.p.c. w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., wnoszę o wyłączenie następujących Sędziów Sądu Najwyższego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych: Antoniego Bojańczyka, Leszka Bosek, Dariusza Czajkowskiego, Pawła Czubika, Tomasza Demendeckiego, Marka Dobrowolskiego, Pawła Księżaka, Joanny Lemańskiej, Marcina Łochowskiego, Oktawiana Nawrota, Janusza Niczyporuka, Adama Redzika, Mirosława Sadowskiego, Marka Siwek, Ewy Stefańskiej, Aleksandra Stępkowskiego, Marii Szczepaniec, Krzysztofa Wiaka, Jacka Widło, Grzegorz Żmij, od rozpoznawania niniejszego protestu. Ponadto wnoszę o zawiadomienie mnie o wyznaczeniu składu celem rozpoznania przedmiotowego wniosku, ponieważ jest możliwe, że w stosunku do sędziów wyznaczonych celem rozpoznania wniosku, zajdą okoliczności analogiczne do wskazanych w uzasadnieniu.


UZASADNIENIE

Na wstępie należy przede wszystkim wskazać, że Telewizja Polska S.A. jest medium publicznym tj. finansowanym ze środków publicznych całego społeczeństwa. Zasady funkcjonowania szeroko rozumianych mediów, w tym TVP S.A., jako nadawcy publicznego określa ustawa z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji. Zgodnie z art. 21 ust. 1 powołanej ustawy publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu. W kontekście prowadzonej kampanii wyborczej do Sejmu RP szczególnego znaczenia nabiera zasada pluralizmu, sprowadzająca się do poszanowania zróżnicowania społecznego i światopoglądowego, poprzez zrównoważone przedstawianie wszystkich opcji politycznych ubiegających się o mandat społecznych w wyborach. Zadaniem telewizji publicznej powinno być bezstronne przedstawianie poglądów prezentowanych przez wszystkie komitety wyborcze, startujące w wyborach, a nie tylko ukierunkowanie na jedną opcję tj. na Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość. W tym kontekście warto odwołać się do art. 21 ust. 2 ww. ustawy – programy i inne usługi jednostek publicznej radiofonii i telewizji w ramach jej misji publicznej powinny m.in. rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą; sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej; umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej. Niestety sposób przedstawiania informacji w programie „Wiadomości” nie tylko w okresie prowadzenia kampanii wyborczej, ale także w ramach komentowania bieżących wydarzeń, nie ma nic wspólnego z ww. zasadami, którymi powinny kierować się media publiczne. Powołany program informacyjny przez całą kampanię wyborczą, głównie prezentował Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość, przy czym wydźwięk poszczególnych materiałów bez względu na ich rzeczywiste tło był pozytywny. Co do pozostałych komitetów, to były one przedstawiane w zdecydowanej mniejszości. Przy czym jeżeli był przedstawiany materiał dotyczący ogólnie rozumianej opozycji, to była ona z reguły przedstawiana w niekorzystnym świetle, a cały przekaz miał negatywny wydźwięk, mogący powodować u potencjalnego odbiorcy – wyborcy, negatywny odbiór pomimo, iż nie było ku temu jakichkolwiek podstaw. Oczywistym jest, że obywatele kształtują swoje poglądy i sympatie polityczne kierując się ogólnie dostępnymi informacjami. Tajemnicą poliszynela jest również, to że TVP S.A. jako nadawca publiczny ma najszerszy zasięg, jeśli chodzi o możliwość nadawania i odbioru transmitowanych przez nią kanałów. Zatem największa liczba osób, a co za tym idzie potencjalnych wyborców znajduje się w zasięgu kanałów emitowanych przez TVP S.A. Nierzadko osoby te nie mają ze względów technicznych oraz terenowych (ukształtowanie terenu) dostępu do innych kanałów informacyjnych czy publicystycznych. Zatem ich jedynym źródłem wiedzy na temat bieżących wydarzeń społeczno-politycznych jest nadawca publiczny, który wbrew swoim obowiązkom ustawowym zamiast przekazu pluralistycznego, „serwuje” przekaz ukierunkowany tylko na jedną partię, jeden komitet, dyskredytując przy tym oponentów politycznych opcji sprawującej władzę. Oczywiste jest zatem, że tego rodzaju przekaz miał wpływ na decyzje wyborcze części społeczeństwa, w tym tzw. elektoratu niezdecydowanego. „Uprawianie” polityki przez nadawcę publicznego stoi wprost w sprzeczności z jego podstawowymi obowiązkami ustawowymi, na co nie może być przyzwolenia w demokratycznym państwie prawa. Warto tutaj również wskazać, że nadawca publiczny jest finansowany z opłat abonamentowych wnoszonych przez całe społeczeństwo oraz z dotacji rządowych pochodzących z podatków płaconych przez członków tego społeczeństwa. Zatem skoro całe społeczeństwo „składa się” na działalność i utrzymanie nadawcy publicznego, to również to społeczeństwo ma prawo do poszanowania w programach informacyjnych i publicystycznych zasad bezstronności i pluralizmu. Sposób redagowania informacji oraz ich przedstawiania w programach emitowanych na antenach TVP S.A., tak naprawdę zawęża pole wyboru odbiorcom ww. przekazu w zasadzie do jednej bezustannie promowanej opcji politycznej, przy dyskryminowaniu pozostałych. Warto zwrócić tutaj uwagę, że problem w tym zakresie dostrzegło także OBWE, wskazując „Te wybory były dobrze zorganizowane przed dniem głosowania; obywatele przekraczając próg lokali wyborczych, mieli wiele opcji, lecz ich zdolność dokonania wyboru w oparciu o dostępne informacje była pomniejszona poprzez stronniczość mediów, przede wszystkim nadawcy publicznego” (Ambasador Jan Petersen, Szef Misji Obserwacji Wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE). Na stronniczość programów TVP S.A. wskazują także inne organizacje, jak chociażby Towarzystwo Dziennikarskie, które wprost wskazało „Zmasowana propaganda rządzącej partii przez publiczną telewizję znosi wymaganą przez prawo równość szans uczestniczących w wyborach partii i zasadniczo podważa wiarygodność wyboru Polaków 13 października.”.


Dowody:

– wydruk artykuł OBWE o „używaniu narracji dyskryminacyjnej przez czołowych polityków” w polskiej kampanii (http://www.tvn24.pl) wraz z informacją prasową OBWE (artykuł dostępny pod linkiem: https://www.tvn24.pl/…/wybory-parlamentarne-2019-opinia-obw…),


– wydruk artykułu „Wiadomości” najbardziej stronnicze w kampanii wyborczej, zastrzeżenia do Polskiego Radia. „O PiS tylko dobrze” (artykuł dostępny pod linkiem: https://www.wirtualnemedia.pl/…/wiadomosci-najbardziej-stro…),


– wydruk artykułu „TVP prowadzi jawną i brutalną agitację wyborczą partii rządzącej” (artykuł dostępny pod linkiem: http://towarzystwodziennikarskie.pl/tvp-prowadzi-jawna-i-b…/).

Dowody na okoliczność nie zachowania przez TVP S.A. pluralistycznego podziału czasu antenowego przeznaczonego na prezentację poszczególnych komitetów wyborczych startujących w wyborach do Sejmu RP w 2019 roku, faworyzowania przez TVP S.A. Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość, przy jednoczesnym dyskredytowaniu innych komitetów wyborczych, ich kandydatów oraz propozycji programowych, co mogło mieć wpływ na podejmowanie decyzji przez wyborców na kogo oddać przysługujący im głos.

Wnoszę o zwrócenie się do TVP S.A. o zabezpieczenie i przekazanie do Sądu Najwyższego pełnego zapisu wszystkich programów informacyjnych w tym całości nagrań „Wiadomości”, „Teleexpressu”, „Panoramy” oraz całości emisji w TVP INFO na okoliczność ustalenia ilości czasu antenowego poświęconego przez TVP S.A. na prezentacje poszczególnych komitetów wyborczych podczas kampanii wyborczej do Sejmu RP w 2019 roku oraz sposobu przedstawiania poszczególnych komitetów wyborczych.

Jednocześnie wnoszę o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu monitoringu aktywności mediów, na okoliczność ustalenia ilości czasu antenowego poświęconego przez TVP S.A. na prezentacje poszczególnych komitetów wyborczych podczas kampanii wyborczej do Sejmu RP w 2019 roku oraz sposobu przedstawiania poszczególnych komitetów wyborczych, a także czy prezentowanie przez publicznego nadawcę w swoich programach głównie Komitetu Wyborczego Prawo Sprawiedliwość mogło mieć wpływ na decyzje wyborcze podejmowane przez obywateli w dniu 13.10.2019 w wyborach do Sejmu RP.

Warto tutaj również zwrócić uwagę na definicję agitacji wyborczej określoną w art. 105 § 1 kodeksu wyborczego – agitacją wyborczą jest publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania w określony sposób, w tym w szczególności do głosowania na kandydata określonego komitetu wyborczego. W świetle powyższego oczywistym jest, że prezentowanie w materiałach informacyjnych TVP S.A. w pozytywnym świetle głównie komitetu partii rządzącej, przy jednoczesnym pomijaniu lub też negatywnym przedstawianiu pozostałych komitetów stanowi agitację wyborczą na rzecz tego pierwszego. W okolicznościach niniejszej sprawy znamienne jest to, że nadawca publiczny zobowiązany jest przy przekazach informacyjnych do zachowania zasady pluralizmu oraz bezstronności, co niestety nie miało miejsca. Ponadto zgodnie z art. 117 § 1 kodeksu wyborczego komitetom wyborczym, których kandydaci zostali zarejestrowani przysługuje, w okresie od 15 dnia przed dniem wyborów do dnia zakończenia kampanii wyborczej, prawo do rozpowszechniania nieodpłatnie audycji wyborczych, w programach publicznych nadawców radiowych i telewizyjnych na koszt tych nadawców. Tego rodzaju nieodpłatne audycje są publikowane w specjalnych blokach wyborczych i w zasadzie mogą być one publikowane tylko w taki sposób i tylko w określonym czasie. Oczywiście istnieje zgodnie z kodeksem wyborczym także możliwość rozpowszechniania przez komitety odpłatnych audycji wyborczych. Jednakże w tym kontekście należy wskazać, że nadawca publiczny publikując nieodpłatnie w okresie kampanii wyborczej, chociażby w programie „Wiadomości” materiały promujące głównie komitet wyborczy partii rządzącej, przy jednoczesnym pomijaniu innych komitetów, dopuścił się tym samym naruszenia zasad przydziału i publikacji nieodpłatnego czasu antenowego przeznaczonego na agitację wyborczą zgodnie z kodeksem wyborczym. Tym samym jeden z komitetów wyborczych uzyskał przewagę nad pozostałymi, uzyskując de facto dodatkowy bezpłatny czas antenowy przeznaczony na agitację wyborczą, co z pewnością miało wpływ na decyzje wyborcze podejmowane przez poszczególnych wyborców. Ponadto podkreślić należy, że swoistego rodzaju „promocja” partii rządzącej w programach TVP S.A., a co za tym idzie jej komitetu wyborczego, trwała już w okresie przedwyborczym, natomiast zgodnie z kodeksem wyborczym agitację wyborczą można prowadzić od dnia przyjęcia przez właściwy organ zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego na zasadach, w formach i w miejscach, określonych przepisami kodeksu (art. 105 § 2). Zatem niezależnie od naruszenia zasad dotyczących przydzielania czasu antenowego na nieodpłatne audycje wyborcze, nadawca publiczny naruszał także zasady dotyczące momentu, od którego taka agitacja jest dopuszczalna.
Przechodząc do zarzucanego przestępstwa z art. 249 pkt 2 k.k. należy wskazać, że chroni on swobodne wykonywanie praw wyborczych, w tym swobodę głosowania. Natomiast w zakresie strony przedmiotowej mowa jest m.in. o przeszkadzaniu podstępem. Co do podstępu to należy wskazać, że polega on na świadomym wprowadzeniu w błąd innych osób, w celu przeszkadzania w swobodnym wykonywaniu uprawnienia do głosowania. W sytuacji gdy media publiczne promują w zasadzie tylko jedną opcję polityczną tj. PiS, przedstawiając ją w pozytywnym świetle, niezależnie od afer dotyczących osób wywodzących się z tej opcji, pomijając przy tym szeroko rozumianą opozycję lub przedstawiając ją w negatywnym świetle, kreują w ten sposób negatywny obraz rzeczywistości, wprowadzając tym samym w błąd potencjalnych wyborców. Oczywistym jest, że głównym źródłem informacji o wydarzeniach społeczno-politycznych są dzisiaj wszechobecne media oraz to, że kształtują one światopogląd społeczeństwa. Przy czym poprzez kreowanie niezgodne z rzeczywistością informacji o określonych wydarzeniach, można doprowadzić do wprowadzenia w błąd ich odbiorców, a przez to wpływać na podejmowane przez nich decyzje. Przecież w sytuacji, gdy nadawca publiczny nieustannie promuje opcję rządzącą, dyskredytując przy tym partie opozycyjne i stworzone przez nie komitety wyborcze, jest oczywiste, że u statystycznego odbiorcy powstaje przekonanie, że w zasadzie tylko promowana opcja jest słusznym wyborem, mimo iż przekazywane informacje nie muszą mieć nic wspólnego z rzeczywistością. Tym samym odbiorca zostaje faktycznie wprowadzony w błąd przez nadawcę publicznego, co skutkuje utrudnianiem mu swobodnego wykonywania prawa głosu.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie sędziów
Zgodnie z art. 49 k.p.c. niezależnie od przyczyn wymienionych w art. 48, sąd wyłącza sędziego na jego żądanie lub na wniosek strony, jeżeli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności sędziego w danej sprawie.
Sędziowie, którzy zasiadają w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych zostali powołani na stanowiska po wejściu w życie Ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw z dnia 8 grudnia 2017 roku. Nowelizacja ta w istotny sposób narusza zasady funkcjonowania konstytucyjnego organu sądownictwa, który stanowi Krajowa Rada Sądownictwa. Wprowadziła ona m.in. wybór przez Sejm wszystkich 15 członków Rady, co stoi w ewidentnej sprzeczności z art. 187 ust. 1 pkt 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, według którego domeną Sejmu jest wybór jedynie 4 członków Rady. Z powołanego przepisu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wynika również, że członkowie Rady wybierani są spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. W wybranej w dniu 6 marca 2018 roku Krajowej Radzie Sądownictwa nie ma przedstawicieli Sądu Najwyższego, sądów apelacyjnych ani sądów wojskowych.
Powyższe pozwala stwierdzić, że Krajowa Rada Sądownictwa w obecnym kształcie nie ma należytego umocowania w ramach systemu prawnego określonego w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, wytypowała właśnie Krajowa Rada Sądownictwa ukształtowana po wejściu w życie nowelizacji z dnia 8 grudnia 2017 roku. W konsekwencji występują poważne wątpliwości co do legalności wyboru, jak również niezawisłości sędziów, którzy zostali wskazani przez Krajową Radę Sądownictwa. Należy mieć na uwadze, że wybór składów z sędziów powołanych do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego budzi w szczególności daleko idące wątpliwości co do niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Ze względu na fakt, że protest wyborczy dotyczy faworyzowania przez TVP partii rządzącej, a partia ta poprzez swój klub poselski wybrała osoby do KRS, które brały udział w procedurze powołania w/w sędziów to istnieje oczywista obawa, że dokonany wybór może wpłynąć na bezstronność sędziów rozpoznających niekorzystny dla partii rządzącej wniosek. W związku z tym uprawniony jest wniosek, że niniejsza sprawa nie zostanie rozpoznana w sposób bezstronny w rozumieniu przepisu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, o ile rozpoznawać ją będą sędziowie, którzy mają swoisty „dług wdzięczności” wobec partii rządzącej.
Wątpliwości, które zostały powyżej podniesione nie są tylko udziałem wnioskodawcy i przedstawicieli doktryny, czy orzecznictwa, ale także organów niezależnych. Przywołać
w tym miejscu należy wszczęcie przez Komisję Europejską postępowania o naruszenie prawa Unii Europejskiej w związku ze stwierdzeniem naruszenia praworządności.

Z tych wszystkich względów, wnoszę jak na wstępie, to jest o wyłączenie wskazanych tam Sędziów Sądu Najwyższego i rozpoznanie protestu przez sędziów SN, których wybór nie został dokonany w udziałem osób powołanych przez partię rządzącą.

Kwestie formalne
Niniejszy protest składany jest zgodnie z art. 241 kodeksu wyborczego tj. w terminie 7 dni od dnia ogłoszenia wyników wyborów do Sejmu przez Państwową Komisję Wyborczą w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, co miało miejsce w dniu 15 października 2019 roku.

Mając na uwadze powyższe wnoszę jak na wstępie.

Roman Giertych


Roman Giertych: Lex Kaczyński. Prokuratura odmówiła śledztwa w sprawie o możliwości popełnienia oszustwa przez Kaczyńskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie zawiadomienia naszego Mocodawcy pana Geralda Birgfellnera o możliwości popełnienia oszustwa na jego szkodę przez Jarosława Kaczyńskiego.

 

Otrzymaliśmy postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie datowane na dzień 11.10.2019, a wysłane w zeszłym tygodniu, w którym prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie zawiadomienia naszego Mocodawcy pana Geralda Birgfellnera o możliwości popełnienia oszustwa na jego szkodę przez Jarosława Kaczyńskiego.

Postanowienie zostało wydane po prawie 9 miesiącach od złożenia zawiadomienia. Zgodnie z art. 307 kpk postanowienie w sprawie wszczęcia śledztwa lub odmowy wszczęcia należy wydać w terminie 30 dni od dnia złożenia zawiadomienia. Termin ten minął z końcem lutego br.

Postanowienie wydane w niniejszej sprawie jest naszym zdaniem niesłuszne i zostanie zaskarżone do sądu. Jednakże w trakcie oczekiwania na wydanie postanowienia o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania zmieniły się przepisy, które obecnie uniemożliwiają skierowanie subsydiarnego aktu oskarżenia przeciwko sprawcy nawet jeżeli sąd uchyli decyzję prokuratury.

W obecnym stanie prawnym po uchyleniu decyzji o odmowie wszczęcia postępowania przez sąd, a następnie podtrzymaniu swojej decyzji przez prokuraturę przysługuje prawo zaskarżenia tej decyzji wyłącznie do prokuratora nadrzędnego, a nie skierowania sprawy do sądu z tzw. subsydiarnym aktem oskarżenia.

Zgodnie z treścią znowelizowanego artykułu 330 § 2 kpk do skierowania aktu oskarżenia może dojść wyłącznie w sytuacji, gdy pokrzywdzony DWUKROTNIE, a nie jak dotychczas JEDNOKROTNIE skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 306 § 1 § 1a kpk. I tylko wtedy można wnieść przewidziany w art. 55 kpk subsydiarny akt oskarżenia, gdyż art. 55 kpk wskazuje na art.330 §2 kpk jako podstawę do skierowania subsydiarnego aktu oskarżenia.

Czyli w praktyce oznacza to, że subsydiarny akt oskarżenia jest możliwy wyłącznie w przypadku, gdy prokurator po uchyleniu przez sąd postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania zadecyduje o jego wszczęciu i następnie umorzy postępowanie i ta decyzja zostanie ponownie uchylona przez sąd i następnie po ponownym umorzeniu jego przełożony podtrzyma tę decyzję.

Tymczasem w sytuacji, gdy po uchyleniu postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania przez sąd prokurator ponownie odmówi wszczęcia, to zażalenie na to przysługuje wyłącznie do prokuratora nadrzędnego.

Generalnie wprowadzona zmiana oznacza wyłączenie sądowej kontroli nad postępowaniem przygotowawczym i oddanie go w wyłączną dyspozycję prokuratury. Dotychczasowa kontrola sądowa nad postępowanie przygotowawczym stała się fikcją, gdyż bez zgody prokuratury żaden akt oskarżenia nie trafi do sądu.

Zgodnie z informacjami znajdującymi się na stronach Sejmu RP projekt w kształcie wyłączającym kontrolę sądu nad postępowaniem przygotowawczym pan Premier Mateusz Morawiecki skierował do Sejmu pod koniec lutego br., czyli trzy tygodnie po złożeniu zawiadomienia przez naszego Mocodawcę.

Ustawa została przyjęta 19 lipca br., a weszła w życie 5 października 2019 roku. Ustawa nowelizująca zawiera art. 11, który zacytujemy w całości:

„Postępowania wszczęte przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy na skutek wniesienia zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia lub umorzeniu postępowania przygotowawczego do czasu rozpoznania zażalenia prowadzi się na podstawie przepisów dotychczasowych.”

Przepis ten oznacza, że te postępowania, które zostaną wszczęte na skutek wniesienia zażalenia po wejściu w życie ustawy, czyli po 5.10.2019 roku będą się toczyć w trybie nowym. Tak więc wydanie postanowienia po 5 października br. pozbawia naszego Mocodawcę Geralda Birgfelnnera prawa do złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia bez zgody prokuratury.

Przepis art. 11 łamie fundamentalną zasadę lex retro non agit, gdyż w trakcie toczącego się postępowania pozbawia pokrzywdzonego jego praw, o ile postanowienie o odmowie wszczęcia zostanie wydane po wejściu w życie zmiany przepisów, nawet jeżeli zwłoka jest zawiniona przez prokuraturę.

Ponieważ jednym z pierwszym zażaleń, które się będzie toczyć według nowego trybu będzie zażalenie w sprawie sprawy zawiadomienia odnoszącego się do Jarosława Kaczyńskiego postanowiliśmy to prawo w niniejszym oświadczeniu nazwać Lex Kaczyński.

Adw. Jacek Dubois, Adw. Roman Giertych

 

 


Manuela Gretkowska: Joanna Mucha – portret kobiety w polityce

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Polityka jest instynktem homo sapiens. Czymś niemal biologicznym, wrodzoną umiejętnością tworzenia intryg, sojuszy. Rządzi najsilniejszy, a światem patriarchat i podobno grzyby. Jest taki grzyb, owadomorkowiec rządzący zachowaniem owadów. Atakuje samicę muchy, zmusza ją do przedśmiertnego rozłożenia skrzydełek, zadarcia odwłoka dla przyjęcia pozycji zachęcającej samców.

 

Laska, która wparowała na lubelskie zebranie Partii Kobiet miała jaja w jajnikach. Trwała kampania wyborcza 2007. Nie stać nas było na ulotki, za własne pieniądze dziewczyny znalazły salę, a ona, twarz plakatów wyborczych PO przerywa nasze spotkanie propozycją: Jestem kobietą, więc głosujcie na mnie.

Myślałam, że ją rozszarpią i wyniosą w stanikach. Joannę Muchę, dr Joannę Muchę. Dostała się do sejmu. W kraju hipochondryków „doktor” rządzi. Ale dr było chwytem reklamowym.

Mucha jest doktorem ekonomii. Powołując się na „znajomość” z Lublina, poprosiła mnie o poparcie tym razem Gowina, z którego frakcją w PO trzymała. Ten talib przebrany za biskupa, niechcący powiedział coś co naprawdę myśli o kobietach.

Odmówiłam sprzątania mentalnych rzygów po nim. Ale doceniłam jej hart ducha. Ambitna kobieta, daleko zajdzie, gdy pozbędzie się balastu palantów.

Została ministrą sportu mianowaną przez Tuska. Marzenie chłopców kopiących piłkę i politykę. Ministra nie założyła wtedy sportowych kapci. Do programu, chyba „Co z tą Polską”, wybrała się w takich szpilach, że Lis musiał ją sprowadzić z podestu na ziemię. Na mój komentarz „Jak się idzie do polityki, to warto o własnych siłach”, odpowiedział, że w studio coś się rozlało i było ślisko. Cóż, nawet, gdy się mleko rozleje trzeba brnąć samej, a nie na męskich plecach.

Po latach Joanna Mucha zdobyła doświadczenie, niełatwe dla kobiety w męskim światku. Widywałam ją na Kongresach Kobiet. Rasową polityczkę. Jej sejmowy plakat wyborczy 2019 nie przypominał w niczym, ani pierwszego, „komunijnego” z 2007, ani żadnego innego polityka przydrożnego.

Bilbord dr Muchy był politycznie pociągający, ziała z niego chuć władzy. Nareszcie. Bo o to chodzi w tej rozgrywce. O tron, nie podnóżek. Kilka dni temu Joanna Mucha ogłosiła, że chce rządzić Platformą.

Jest do tego stworzona: młoda, ambitna, świetnie wykształcona, z doświadczeniem, rozumem, urokiem. Potrafi nawet zaśpiewać jak Ally Mc Beal i zagrać sobie na gitarze. Ma wszystko, czego potrzeba w nowoczesnej polityce. Ale nie ma świata, w którym byłoby to docenione.

Kidawa Błońska prezydentem, a Mucha, przewodniczącą PO, być może premierką? Tego żadna polska partia nie zniesie. W postępowej Lewicy jest 3 szefów, gejostwo Biedronia tych proporcji nie zmienia.

Poza tym Schetyna nie odda władzy. Facet walczący o nią z samcem alfa – Tuskiem, miałby się przestraszyć samczyków beta? I samicy? Zjadł zęby na regionach, koalicjach. Wybije je każdemu, komu uśmiecha się szefostwo PO.

Polityka jest instynktem homo sapiens. Czymś niemal biologicznym, wrodzoną umiejętnością tworzenia intryg, sojuszy. Rządzi najsilniejszy, a światem patriarchat i podobno grzyby. Jest taki grzyb, owadomorkowiec rządzący zachowaniem owadów. Atakuje samicę muchy, zmusza ją do przedśmiertnego rozłożenia skrzydełek, zadarcia odwłoka dla przyjęcia pozycji zachęcającej samców.

Nadlatują, próbują martwą wypierd… i przenoszą dalej grzybnię. Jakoś to mi się kojarzy z polską polityką, traktowaniem w niej kobiet, samic przydatnych do roznoszenia grzybni patriarchatu. Rządzą przecież stare grzyby. Kobiet się używa, kusi nimi wyborców, odsyła zagrażające lub zużyte.

Joanna Mucha chce zmian w PO obawiając się konkurencji lewicy. Joanno (jesteśmy na „ty”, ale nie znamy się prywatnie ), kobiety przyspieszyły ewolucję ucząc mężczyzn mówić. Kobiety zmienią świat ucząc patriarchat myśleć. Mam nadzieję, że Ty ewoluując tak szybko politycznie, znajdziesz się tam, gdzie przyszłość – na Lewicy. W polskiej prawicy zasiada Ojciec z Synem, ewentualnie z braćmi i porasta ich grzybnia tradycji. Joanna Mucha Magdalena Środa

Manuela Gretkowska

 

 


Roman Giertych: Koszmarny błąd Kaczyńskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

Jak to się stało, że tak wytrawny polityk jakim jest Kaczyński (niestety wykorzystujący swoje umiejętności w złych celach) dopuścił do tego, że dwa ugrupowania marginalne, których poparcie wyborcze w sumie jest mniejsze niż 1% są dzisiaj głównymi rozgrywającymi tego nie zrozumiem nigdy.

 

Największą niespodzianką wyborczą tegorocznej generalnej elekcji nie jest według mnie wynik opozycji w wyborach do Senatu. Jest to wynik nieoczekiwany, ale jednak prawdopodobny.

Tego czego się nie spodziewałem kompletnie, to wyniku Porozumienia i Solidarnej Polski. Jak to się stało, że tak wytrawny polityk jakim jest Kaczyński (niestety wykorzystujący swoje umiejętności w złych celach) dopuścił do tego, że dwa ugrupowania marginalne, których poparcie wyborcze w sumie jest mniejsze niż 1% są dzisiaj głównymi rozgrywającymi tego nie zrozumiem nigdy.

Dopuszczenie do posiadania przez Gowina i Ziobro klubów poselskich (nawet jeżeli jeszcze nie zostaną zarejestrowane), które w związku z słabszym wynikiem PiS są niezbędne do większości sejmowej to największy błąd Kaczyńskiego w jego karierze politycznej.

W większości przypadków posłowie ci podostawali się z dalekich miejsc, lecz sam fakt, że PiS dopuścił do kandydowania osób spoza partii jest dla mnie kompletnie niezrozumiały. Przecież teraz przy jakimkolwiek przesileniu w rodzaju kryzys gospodarczy, przegranie wyborów prezydenckich lub otwarty konflikt na linii Morawiecki-Ziobro możemy mieć rząd opozycji z Gowinem.

To nie jest żadna mrzonka. Już obecnie Gowin stawia warunki rządowi podważając plany budżetowe. Może to robić, bo bez niego PiS nie ma większości.

Podobnie Ziobro posiada zdolność nie tylko zniszczenia rządu, ale również wejścia do następnego Sejmu jeżeli zawrze sojusz z Konfederacją. Również on może stawiać warunki Kaczyńskiemu.

Do wyborów mieliśmy w Polsce jednowładztwo. Od wyborów jest triumwirat. Oczywiście pozornie w tym triumwiracie Kaczyński jest najmocniejszy. Ale tylko pozornie.

Gowin ma alternatywę dla sojuszu z PiS poprzez utworzenie rządu z opozycją, a Ziobro ma alternatywę poprzez utworzenie partii z Konfederacją i o. Rydzykiem.

Kaczyński natomiast nie ma żadnej alternatywy. I dlatego w tym triumwiracie jest w rzeczywistości najsłabszy. I nastąpiło to na własne jego życzenie, gdyż przecież mógł nie wpuścić na listy kogokolwiek z Solidarnej Polski i Porozumienia.

Polską będzie rządził układ wielopartyjny, w sytuacji gdy większość mandatów zdobył PiS. Takie niespodzianki to mogą się zdarzyć chyba tylko w Polsce.

Roman Giertych

 

 


Manuela Gretkowska: SEXPOL

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Ofiarami braku seksualnej edukacji są głównie dziewczynki. Dziewica poszła do Nieba, zostały same dziwki. Przed grzechem i niechcianą ciążą uchronić je może tylko wstrzemięźliwość, lub „obrzydzenie” (powiedział pisowski prawiczek na mównicy sejmowej).

Polska ciemnota poszła do łóżka z Kościołem. Tak powstała inicjatywa „Stop pedofilii” – pomysł na ustawę o prześladowaniu edukacji seksualnej.

Jeśli uświadamianie jest groźne, należy wkrótce zabronić lekcji historii. Tyle w niej zła, wojen i perwersji.

Ustawa IPN-owska próbowała ograniczyć narodową pornografię, niestety zagraniczne wytwórnie prawdy zaprotestowały.

Ofiarami braku seksualnej edukacji są głównie dziewczynki. Dziewica poszła do Nieba, zostały same dziwki. Przed grzechem i niechcianą ciążą uchronić je może tylko wstrzemięźliwość, lub „obrzydzenie” (powiedział pisowski prawiczek na mównicy sejmowej).

Fot. Manuela Gretkowska / Facebook

To nie projekt nowej ustawy o karaniu seksedukatorów, to podwójna ustawka. Po pierwsze, żeby przygruchać sobie posłów Konfederacji. Po drugie, kończy się kadencja sejmu, ale zaczyna kampania prezydencka. Czyli kampania o przeżycie PiS-u. Bez własnego prezydenta nie przeforsują łamania prawa. Skoro milion wyborców głosowało za opozycją, Duda musi pokazać się jako w miarę normalny kandydat i ustawę przeciw edukacji seksualnej zablokuje.

Manuela Gretkowska

 

 


Andrzej Saramonowicz: Uważam Pana Schetynę, za jednego z największych szkodników

Andrzej Saramonowicz

Andrzej Saramonowicz

Uważam pana Schetynę - obok panów Kaczyńskiego i Rydzyka - za jednego z trzech największych szkodników ostatnich czterech lat. Nie mam pojęcia, co zrobią teraz ludzie z Platformy Obywatelskiej. Ale wiem, co powinni.

W 2016 i 2017 roku zdarłem sobie linie papilarne od stukania w klawisze, że pan Grzegorz Schetyna powinien odejść. W moich tekstach z tamtego czasu jest mnóstwo argumentów, dlaczego ów polityk nie nadaje się na lidera, i dlaczego pod jego przywództwem opozycja nie ma szans na sukces wyborczy. Nie będę ich przytaczał, jak kto ciekaw, niech sobie odszuka. Wszelako od kilkunastu miesięcy – uznawszy, że skoro jego partyjni koledzy okazali się zbyt mało odważni na przewrót, a media zbyt słabe, by na nich tę odwagę wymusić – nie napisałem o panu Schetynie ani jednego złego słowa.

Dziś jednak ten okres ochronny uważam za zakończony.

Nie mam zamiaru się jakoś szczególnie nad panem Schetyną znęcać. Powiem tylko, że we współczesnej polityce nie trzeba być jakimś szczególnym mózgowcem, można wręcz być nawet tępym worem, ale minimalny choćby ciężar wewnętrzny oraz wdzięk należy posiadać. Tymczasem w panu Schetynie tyle ciężaru wewnętrznego, co w piosenkach Bayer Full, i tyle wdzięku, co kości w meduzie. Nie jego wina, rzecz jasna, taki już pan Schetyna jest, ale – chyba się ze mną Państwo zgodzicie – kiedy meduza zaczyna wmawiać światu, że ma najmocniejszy kręgosłup w całym oceanie, to nie ma powodów, by jej przytakiwać.

Uważam pana Schetynę – obok panów Kaczyńskiego i Rydzyka – za jednego z trzech największych szkodników ostatnich czterech lat. To bardzo osobliwy triumwirat: Rydzyk warzy na Zamku miksturę, która odbiera rozum, Kaczyński krąży po murach obronnych i każe ją pić tym, co chcą żyć w ich obrębie, a Schetyna cichcem wyrzyna na przedpolu wszystkich śmiałków, którzy chcieliby przedostać się do Zamku, by palenisko z miksturą wygasić. Z pewnością myśli o sobie inaczej, ale fakty są takie, że obecny szef PO pełni rolę pierwszej linii dywersyjnej w pisowskiej reducie.

Nie mam pojęcia, co zrobią teraz ludzie z Platformy Obywatelskiej. Ale wiem, co powinni. Wszyscy to wiemy. I wiemy też doskonale, że jeśli działacze Platformy Obywatelskiej będą czekać ze zmianami w przywództwie do partyjnego zjazdu w 2020 roku, to skończą jak Nowoczesna, która po „romantycznym wypadzie” Ryszarda Petru na sylwestrową Maderę nie miała jaj, by go w kilka dni pogonić.

Historia uczy, że znacznie częściej zostawało się cesarzem, ścinając głowę poprzednikowi, a nie prosząc go grzecznie, by ustąpił. I że ci, co grzecznie prosili, rychło dyndali na sznurach.

Andrzej Saramonowicz


Ks. Stanisław Walczak: Katolicka Polska stała się faktem

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

POLSKI KLER biskupi i księża, zakonnicy i zakonnice, ci dobrzy i ci chorzy ponoszą odpowiedzialność za nienawistne podziały w narodzie

Już po krzyku! Stało się. Katolicka Polska stała się faktem. Przepraszam zatem wszystkich członków kleru polskiego za to, że nieustannie przeciwstawiam się klerykalizmowi. Przepraszam za każde słowo krytyki. Tak, bezczelnie szargałem świętościami!

Dawno już nie byłem na grzybobraniu. Dla mnie wszystkie grzyby są grzybami Obojętnie czy maślak, kozak, borowik, muchomor, szatan, piestrzenica – jadalny czy trujący – wszystko to nazywam grzybami. Niestety, nie jestem w ich rozróżnianiu specjalistą – dlatego ich nie zbieram. Ba – omijam wszystkie grzyby z daleka. Może to błąd – dlatego przepraszam też wszystkie grzyby.

Okazuje się, że w mojej „niechęci” do klerykalizmu wyrażam się ekstremalnie dobrze o Żydach, a nigdy źle nie piszę o muzułmanach, cieszę się protestantami. I za to przepraszam wszystkich, których to boli i obraża! Przepraszam za to, że nie powtarzam głupstw, nie uznaję teorii spiskowych. Przepraszam, że moje opinie opieram głównie na osobistym doświadczeniu, a nie na durnych książkach czy na ociemniałych profesorach!

Około 1970 r. emerytowany Arcybiskup Lusaki, A. Kozłowiecki, przyjechał do Polski by werbować księży dla swego następcy. Przesłanie było jednoznaczne – chce księży. którzy jeszcze nie zostali zatruci polskim klerykalizmem! Postanowiono wysłać takich, którzy są dopiero co po święceniach. Los padł na mnie!
Bóg wysłał moja drogę życiową, drogę katolickiego duchownego, różami spotkań. Róże jak róże, kolce też się zdarzały.

Kiedy dotarłem do Zambii, kraj ten 10 lat po odzyskaniu niepodległości, żył ideą tworzenia jednego narodu. A sprawa była skomplikowana. Stworzenie z pięciu grup językowych, zjednoczenie 72 szczepów i tyluż dialektów w jeden naród było zadaniem wprost nadludzkim. Ale przy wysiłku wszystkich udało się. Nie mogę tutaj przemilczeć zasług wszystkich wyznań chrześcijańskich i różnych religii. Dodam cynicznie, że to, co udało się Murzynom w kilkadziesiąt lat, przez setki lat nie udaje się Polakom.

Tak, przyjaźnię się z Żydami. Zakupy w Lusace robiłem u muzułmanów i miałem z nimi wspaniałe relacje. Kiedyś, mój sąsiad Hindus został okradziony. Rankiem spotkaliśmy się, a on, wierny wyznawca reinkarnacji, rzekł do mnie: „Ojcze, oby dusze tych złodziei po śmierci wcieliły się w psy”. W Lusace, ze snu wyrywał mnie głos muezina (w Kabwacie) . A codzienność spędzałem w towarzystwie Afrykańczyków. Modliłem się i głosiłem Słowo w języku chichewa oraz po angielsku, dla świętego spokoju często celebrowałem mszę i spowiadałem w języku chilenje. Współpracowałem z księżmi i zakonnicami z 22 krajów. Tak, miewałem konflikty … z Polakami. Jeden nawet zażartował sobie, że moja miłość do Murzynów to zwykła zoofilia. A o tym z Włocławka, który zagroził mi mordobiciem za „zdradę” ojczyzny już nie wspomnę, gdyż okazało się, że utrzymywał przyjacielskie stosunki z agentem ubecji w Zambii. Zresztą – według niektórych duchownych z Polski – zarówno biskup i wielu z nas, wszystko robiliśmy źle.

W czterdziestym roku życia powróciłem do Europy. Po kursie niemieckiego w Instytucie Goethego, po krótkiej praktyce zostałem proboszczem. Niemieccy współbracia, proboszczowie sąsiednich parafii, przyjęli mnie jak brata. Mimo obcego akcentu, mimo obcego pochodzenia! Doświadczenie pozwoliło mi na przeobrażenie wymierającej parafii w żywą wspólnotą katolików, pochodzących ze 103 krajów, głównie z Niemiec! A Niemieccy koledzy podziwiali, chwalili i dziękowali.

Jestem zatem księdzem urodzonym i wyświęconym w Polsce, u którego brak doświadczenia w najwspanialszym Kościele lokalnym na świecie, powoduje ogromne upośledzenie. Teraz, w ostatniej fazie życia, uświadomiono mi to i pokornie proszę polskich biskupów i księży o przebaczenie. Tak, zgrzeszyłem głównie na Facebooku… Chociaż w dobrej wierze byłem przekonany, że organizm, który sam nie potrafi się uleczyć, potrzebuje ingerencji lekarzy z zewnątrz. I tu zbłądziłem. Zdrowi przecież nie potrzebują lekarza. A przymus leczenia nie istnieje.

Przepraszam raz jeszcze wszystkie grzyby, że zarówno te zdrowe, jak i trujące nazywam po prostu grzybami. Przepraszam wszystkich polskich duchownych, że zarówno tych wspaniałych, jak i tych zatrutych, upadłych zaliczam do kategorii kleru.

Nie zgadzam się jednak z zasadą obowiązującą w Polsce – nam wolno pluć na każdego, kto nie jest Polakiem, wolno nam potępiać całe narody. Jeśli jednak, ktoś podobną zasadę zastosuje wobec nas, wówczas na koń, szable w dłoń i hajda na oszczercę!

I jeszcze jedno: POLSKI KLER biskupi i księża, zakonnicy i zakonnice, ci dobrzy i ci chorzy ponoszą odpowiedzialność za nienawistne podziały w narodzie! Te podziała są najzwyklejszą zdradą tego, który chce by wszystko w Nim jednoczyć!

„Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: «Lekarzu, ulecz samego siebie»; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co się wydarzyło, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum… „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie” (Łk 4,23-24).

Ks. Stanisław Walczak


Roman Giertych: Przestroga dla Ziobry i Gowina

Roman Giertych

Roman Giertych

Jeżeli nawet JK złoży większościową koalicję, to będziemy mieli rząd koalicyjny, a Kaczyński nienawidzi dzielić się władzą. Już dzisiaj pewnie CBA zbiera wszystkie możliwe kwity na Gowina. Jako jedyny koalicjant Kaczyńskiego w historii, który przeżył... mogę poradzić zarówno Ziobrze, jak i Gowinowi: czuwajcie!

 

Dzisiejszy triumfalny marsz wicepremiera Gowina po Sejmie będzie symbolem tych wyborów. To on oraz Zbigniew Ziobro są głównymi beneficjentami osłabienia PiS i problemów Jarosława Kaczyńskiego.

Symboliczna przegrana w Senacie, to nie ich zmartwienie, tylko świadectwo słabnięcia głównego rozgrywającego, czyli szefa PiS. I jak zawsze w sytuacji, gdy pozycja lidera słabnie jego najbliżej stojący współpracownicy rosną w siłę.

Dzisiaj bez poparcia Solidarnej Polski i Porozumienia PiS przechodzi do opozycji. Można sobie przecież matematycznie wyobrazić koalicję Porozumienia z SLD, PSL i KO, która dysponuje większością w Sejmie.

Ludzie których Gowin i Ziobro wprowadzili do Sejmu to osoby, które mandaty otrzymały w kontrze do PiS i które swój byt polityczny zawdzięczają swym liderom, a nie Kaczyńskiemu.

Jeżeli nawet JK złoży większościową koalicję, to będziemy mieli rząd koalicyjny, a Kaczyński nienawidzi dzielić się władzą. Już dzisiaj pewnie CBA zbiera wszystkie możliwe kwity na Gowina. Jako jedyny koalicjant Kaczyńskiego w historii, który przeżył… mogę poradzić zarówno Ziobrze, jak i Gowinowi: czuwajcie!

Dla szefa PiS sam fakt, że musi z Panami rozmawiać jest obraźliwy. To że swoje teki będziecie dzierżyć nie z jego łaski, ale na podstawie własnych grup politycznych stanowi śmiertelną zniewagę, której on nie daruje. Jeszcze raz przestrzegam: czuwajcie!

Roman Giertych

 

 


Zbigniew Stonoga do Zbigniewa Ziobro: Co z pieniędzmi ukradzionymi ze SKOK-u?

Zostawiłem temat na powyborcze rozliczenia, żeby przed wyborami nie został okrzyknięty polityczną lipą, a teraz pytam Zbigniewa Ziobro, Bogdana Święczkowskiego i Jarosława Kaczyńskiego co stało się z kwotą PÓŁ MILIARDA EURO przelaną do Polski przez słupa, który zajmował się pulą skradzioną ze SKOK-u Wołomin.

Podajcie panowie tytuły prawne przelania tych środków na rachunki Instytutu Lecha Kaczyńskiego oraz Srebrna Sp z o.o.
Wszyscy Polacy chcemy wiedzieć co z pieniędzmi ukradzionymi ze SKOK-u i dlaczego instytucje prawne związane z PiS są ich dysponentami?

Zbigniew Stonoga


Jakiej wody utlenionej użyć do koloryzacji?

Większość farb do włosów dostępnych w sklepach oraz niemal wszystkie do profesjonalnego użytku, czyli farby fryzjerskie wymagają zmieszania ze sobą dwóch składników :

  • bazy koloryzującej zawierającej pigmenty, związki pielęgnujące i utrwalające kolor
  • oksydantu, inaczej utleniacza czy lotonu, czyli wody utlenionej o kremowej konsystencji,występującej w różnych stężeniach

Koloryzacja wymagająca zmieszania ze sobą farby i utleniacza nosi nazwę utleniającej.

Na koloryzację utleniającą składają się dwa procesy i przebiegają one równolegle. Pierwszy to rozjaśnianie, a drugie to koloryzacja. Rozjaśnianie polega na zmianie poziomu wyjściowego koloru włosów, czyli na niszczeniu i rozpraszaniu naturalnego pigmentu (melaniny) zawartego we wnętrzu włosa, odpowiedzialnego za ich naturalny kolor. W wyniku zachodzącej reakcji utleniania uzyskuje się mniejszy bądź większy stopień odbarwienia włosa – w zależności od użytego stężenia oksydantu. Stężenie pozwala uwolnić mieszance koloryzującej określoną ilość tlenu, potrzebną do uzyskania zamierzonego efektu farbowania. Ilość tlenu wydzielonego podczas koloryzacji ma wpływ na zmianę tonu.

WODA 3%

Stosowana do lekkiego pojaśniania

  • przy asyście rozjaśniacza (kąpiele rozjaśniające, refleksy, delikatny balejaż, farby rozjaśniające z dodatkiem proszku)
    Pilnujmy fryzjerów. Już na wodzie 3% można uzyskać bardzo ładne efekty balejażu, nawet na ciemnym blondzie, tylko czas ulega znacznego wydłużeniu. Jeśli fryzjerka robi nam balejaż czy pasemka na wodzie 12%, to znaczy, że się spieszy. Mimo dłuższego czasu, na niższej wodzie, włosy są dużo mniej zniszczone, a równie jasne.
  • wraz z cytryną i wodą z kranu (mieszanką psika się wilgotne włosy, wychodzi na słońce. Uzyskuje się rudawo-złote refleksy na włosach ciemnych blondynek i jasnych szatynek po 2-3 zabiegach. Fajne, ale może zniszczyć włosy. efekt może być nierównomierny)
  • spraye rozjaśniające (działają na podobnej zasadzie jak podpunkt b, tylko mają więcej substancji pielęgnacyjnych)

Podkreślania odcienia (niektóre szampony ton w ton)

Tam, gdzie się miesza dwie saszetki.
Należy zachować ostrożność, bo produkty mieszane z dwóch składników nie wymywają się nigdy do końca, gdyż woda utleniona zawsze narusza strukturę naszego włosa.

Pigmentacji (czasem rozcieńczona do 1,8%)

Możemy użyć zwykłej aptecznej wody utlenionej, ale trzeba pamiętać, że nie ma żadnych dodatków pielęgnacyjnych i dramatycznie wysuszy nasze włosy. Lepiej rozcieńczyć sklepową 6% pół na pół i w ten sposób uzyskać niższą, ale bardziej wartościową wodę.

WODA 6%

Farby sklepowe zwykle mają dołączoną wodę 6%. (Patrz na wyjątki w dziale o wodzie 9% poniżej!)

Używana do:

  • rozjaśniania włosów: 1- 2 tonów (rozpiska poziomów=tonów w temacie: „Tajemnicze numerki”, jeśli się nie orientujesz, sprawdź)
  • przyciemniania włosów o dowolną ilość tonów

Wskazówka
Jeśli w wyniku rozjaśniania nasze włosy uparcie uzyskują kolor rudy, należy spróbować podnieść procentowość wody utlenionej z 6 do 9% z jednoczesnym lekkim  skróceniem czasu działania

WODA 9%

Farby sklepowe rozjaśniające, czyli z numerkami typu: 12, 01, 02,03, 111, 112 itd


Farby nierozjaśniające – wyjątki:


*Wellaton – zawiera wodę 9% w farbach blond już od poziomu 7
*Joanna Multi Color Cream – blondy
*Palette Color&Gloss – szamponetki ton w ton, rozjaśniają do 1 tonu, bo woda 9% jest tu mocno rozcieńczona farbą)

Rozjaśnia o 2-3 tonów, zwykle 2 dla farb nierozjaśniających, a trzy, gdy jest użyta w nich.

Przy odrostach wychodzących rudawo, warto wybrać to właśnie stężenie wody.

Wskazówka
Jeśli po farbie rozjaśniającej uparcie uzyskujemy żółty blond,możemy spróbować użyć niższej wody 6% z dłuższym czasem działania lub wybierać farbę z odcieni opalizujących (więcej na temat w temacie tu i tutaj)  

WODA 12%

Hardcore. Bardzo mocno rozjaśnia, nawet do 5-6 tonów!, szczególnie gdy zastosuje się ją z rozjaśniaczem.
Przykład: Joanna Blond Rozjaśniacz do pasemek

Używana do:

  • bardzo grubych włosów
  • bardzo opornych na rozjaśnianie włosów
  • do bardzo ciemnych naturalnie włosów
  • do dekoloryzacji

Naczelna zasada brzmi: omijaj z daleka! Jeśli nie jesteś zmuszona, nie używaj tak wysokiej wody, bo może czynić ogromne spustoszenia na włosach. Jeśli już, to tylko do użytku profesjonalnego.

Można podmieniać wodę 9%, jaka występuje w farbach rozjaśniających na tą, ale pod warunkiem, że mieszankę położysz wyłącznie na odrosty. Tak uzyskujemy bardzo jasne, białe blondy.

Warto wiedzieć:

Nie ma znaczenia jakiej firmy wody utlenionej użyjesz, ważne jest jej stężenie.

Zawsze możesz rozcieńczyć wodę utlenioną do stężenia, jakie Ciebie interesuje, używając do tego zwykłej wody z kranu w temperaturze pokojowej.

Dodanie ciepłej (nie gorącej!) wody z kranu do mieszanki wysokiej wody utlenionej z proszkiem rozjaśniającym przy zabiegu typu kąpiel rozjaśniająca, podniesie nam możliwości rozjaśniające wody. Ciepło sprzyja rozchylaniu łusek włosa, wspomagając usuwanie pigmentu. Używanie ciepła z suszarki i folii aluminiowych tylko do użytku profesjonalnego.