Marcin Matczak: Gratulacje dla zwycięzców tych wyborów

Marcin Matczak
Władza chlubiąca się tym, że uchwali swoją własną konstytucję, ledwie uzyskała zwyczajną większość, bo stanęli przeciwko niej ludzie noszący w sercach Konstytucję jedynie legalną i prawdziwą.
Po ogłoszeniu wyników wyborów jedno trzeba jasno powiedzieć – ich zwycięzcami są ci wszyscy, często nieznani szerzej ludzie, którzy niemal codziennie, na ulicach, w przyczepach, pod sądami i pod siedzibą rządu, w miejscowościach dużych, średnich i malutkich, przez ostatnie cztery lata walczyli o demokratyczną i praworządną Polskę.
Ludzie wspierający PiS śmieją się z nas często, że codziennie ostrzegamy przed dyktaturą i rządami autorytarnymi, a tych jak nie było, tak nie ma. Cóż – są ludzie wspierający absurdalną tezę, że nie potrzebujemy szczepionek, bo przecież nie ma już chorób zakaźnych. Dokładnie tak – nie ma wielu chorób zakaźnych, bo jacyś bardzo dobrzy i mądrzy ludzie poświęcili swoje życie, żeby obdarować społeczeństwo wynalezieniem szczepionki. Podobnie, nie mamy w Polsce autorytaryzmu, bo jest wielu mądrych i dobrych ludzi, którzy poświęcili kawał swojego życia, żeby stać się szczepionką przeciw dyktaturze. Tym ludziom chciałbym dzisiaj serdecznie podziękować.
Wiem, że wielu z Was jest rozczarowanych wygraną władzy, która niszczyła i nadal będzie niszczyć praworządność. Ale rozczarowanie jest efektem porównywania świata realnego z naszymi ideałami. To zawsze rozczarowujące porównanie. Zestawcie świat realny nie z tym idealnym, ale tym, który mógłby się stać, gdyby nie Wy. Władza, która wpompowała miliardy złotych w kuszenie społeczeństwa, która miała na swoich usługach całe państwo, całą maszynę propagandową publicznych mediów, mogłaby mieć wszystko, gdyby nie napotkała Waszego oporu. PiS mógłby być węgierskim Fideszem, z konstytucyjną większością i zdeptanymi sądami. Węgrom zabrakło takiej opozycji ulicznej, jak nasza. Zabrakło tak silnych organizacji pozarządowych, jak nasze. To one: polska opozycja uliczna i polskie organizacje pozarządowe wspólnym wysiłkiem opóźniły ten walec, który równał z ziemią polskie państwo prawa i dały czas wspólnocie europejskiej na reakcję, której efekty już niedługo zobaczymy.
Odrzućcie zatem rozczarowanie. Wy, którzy wypruwaliście sobie żyły w Warszawie i w Poznaniu, w Pabianicach i Wejherowie, marznący w przyczepie z licznikiem dni upływających od haniebnego nieopublikowania wyroków TK i na literiadzie pod Pałacem Prezydenckim. Powinniście być dumni ze swojej pracy. Robiliście to mimo codziennego obrażania Was w telewizji publicznej, mimo dehumanizujących Was filmików w mediach społecznościowych. Daliście radę. Chcę szczególnie skierować te słowa do osoby, którą znam tylko z opowiadań – do ponadosiemdziesięcioletniej Pani Basi z Pabianic, która wczoraj do czwartej nad ranem pracowała w komisji wyborczej, żeby dać nam pewność uczciwych wyborów. Pani Basiu, kochani – pamiętacie Traktat Moralny Czesława Miłosza?:
„Nie jesteś jednak tak bezwolny,
A choćbyś był jak kamień polny,
Lawina bieg od tego zmienia,
Po jakich toczy się kamieniach.”
Wy jesteście tymi kamieniami – twardymi i nie do zdarcia. I zmieniliście bieg tej lawiny. Władza kontrolująca wszystkie publiczne pieniądze nie ugrała przez cztery lata absolutnie nic więcej niż miała, bo przeciwstawili się jej ludzie, którzy często nie mieli za co wynająć busa, żeby dojechać na protest. Władza chlubiąca się tym, że uchwali swoją własną konstytucję, ledwie uzyskała zwyczajną większość, bo stanęli przeciwko niej ludzie noszący w sercach Konstytucję jedynie legalną i prawdziwą. Władza, która chciała wziąć wszystko, straciła nawet senat, bo sprzeciwili się jej ludzie, którzy dobrze wiedzą, jakim złem jest jedynowładztwo.
Przez te cztery lata będzie łatwiej. Za moment ta władza zderzy się z wyrokami TSUE w sprawie sądownictwa. Dzięki zdobyciu Senatu nie będzie już takiej pogardy dla prawa i debaty publicznej. Nie da się powołać na ważne stanowiska ludzi po prostu złych.
A jeśli to wszystko Was nie pociesza, to pomyślcie jeszcze o czymś innym. Pomyślcie o prokuratorze Piotrowiczu, i przypomnijcie sobie ten moment, w którym, z tym swoim szyderczym uśmieszkiem na twarzy, krzyczy z mównicy sejmowej „Precz z komuną!”. I pomyślcie sobie, że wykrakał. Przecież został z tego Sejmu wyrzucony precz. I uśmiechnijcie się do siebie.
To między innymi Wasza wytrwałość wyrzuciła z życia publicznego jakiś kawałek tego autokratycznego, wziętego żywcem z komunizmu, podłego myślenia o dobru wspólnym, które można dla swojego egoistycznego interesu splugawić. Za to stanięcie w obronie wartości najważniejszych Wam dziękuję. I proszę, żebyście Wy sobie wzajemnie, publicznie podziękowali w komentarzach pod tym postem – opiszcie krótko historie nieznanych szerzej, cichych bohaterów, takich jak Pani Basia z Pabianic i wielu, wielu innych. Niech Polacy Ich poznają i niech uczą się od Nich wytrwałości, odwagi i prawdziwego patriotyzmu.
Manuela Gretkowska: Oto twarze zdrajców

Manuela Gretkowska
43% poparcie dla PiS-u. 30% poparcie dla stanu wojennego w trakcie jego trwania. Gdyby Niemcy nie mordowali, okupację też popierałaby co najmniej 1/3 narodu. Ludzi, którym wolność wisi jak łańcuch.

Prezydent może być wkrótce też normalny. Niektórzy marzą o kandydaturze Owsiaka. Według mnie Kidawa Błońska startująca przeciw Dudzie byłaby świetna.
Krzysztof Skiba: Gratulacje z ZSRR…

Krszysztof Skiba
Żywimy głębokie przekonanie, iż Unia Europejska (dzięki Waszej aktywnej obstrukcji) niebawem zdechnie, a wraz z nią znikną głupie idee pokojowego współistnienia.
Towarzyszu Kaczyński!
Naród radziecki cieszy się wraz z narodem polskim, z Waszego zwycięstwa wyborczego! Cieszymy się, że po latach pasożytniczych rządów kapitalistów i nieudaczników, udało się Wam odsunąć od władzy zdegenerowane partie przeżarte zachodnimi ideami wolności i demokracji.
Towarzysze radzieccy są dumni, że Wasza Partia, a wraz z nią, zdrowa część narodu polskiego, podążać będzie teraz śmiało na Wschód, tam gdzie szczęście ludzkości i dobrobyt buduje się kosztem innych.

Szczególne podziękowania należą się towarzyszowi Jackowi Kurskiemu i całej ekipie TVP, która tak pięknie pokazywała sukcesy Waszej władzy i tak ładnie ukrywała Wasze afery.
Mamy nadzieję, iż zwycięstwo Wasze stanie się jeszcze większym impulsem do tego, aby wzorem towarzysza Putina, jeszcze bardziej okradać swój kraj, w imię światłych idei monopolu władzy na zawsze.
Żywimy głębokie przekonanie, iż Unia Europejska (dzięki Waszej aktywnej obstrukcji) niebawem zdechnie, a wraz z nią znikną głupie idee pokojowego współistnienia.
Jesteśmy przekonani, że nasz węgiel, który kupujecie od nas w milionach ton rozwiąże wszystkie Wasze i nasze problemy na Górnym Śląsku. Mamy nadzieję, że pomysł z magazynowaniem śmieci z całego świata w Polsce, który wam podsunęliśmy, był dobrym trikiem na zarobek dla Waszej Partii i dzięki naszym służbom nikt tego jeszcze nie odkrył. Pomysł aby kościół i biskupów mieć w swojej partyjnej portmonetce i na zawołanie, to także nasza stara, rosyjska metoda jeszcze z czasów carskich, z której skwapliwie skorzystaliście.
Wiemy, że wielu Polaków tęskniło za starymi czasami. Może nie za czerwonym sztandarem, ale za stabilizacją i za tym, aby myślał zbiorowo ktoś inny. Przecież za Gierka nie było u Was tak źle! Były krakersy, coca cola i amerykański serial w telewizji. W pewnym momencie po prostu zabrakło kiełbasy. Teraz kiełbasy nie zabraknie! To i wolność nie jest nikomu potrzebna.
Centralizacja władzy, likwidacja opozycji, podporządkowanie sądów, zamiana kultury w propagandę, to świetne pomysły, które na pewno będziecie teraz realizować z jeszcze większą konsekwencją. Co do opozycji i wrogów ludu, to trochę się tego jeszcze w Polsce pałęta, ale przecież więzienia u Was pojemne i ten problem wkrótce zapewne zniknie.
Na koniec…szczególne podziękowania należą się też naszym agentom i trollom, którzy na czas wyborów pracowali na terenie Polski szczególnie intensywnie i w pocie czoła i członka (partii).
Pozdrawiamy Was, Waszą Partię i Naród i cieszymy się, że po opuszczeniu Unii przystąpicie dobrowolnie do Związku Radzieckiego Narodów Słowiańskich pod przywództwem towarzysza Putina.
Kapitan GRU
Podwodna Flota Wielkiej Rosji
Swieta z Centralnego Komiteta
PS. I jak to mówią u nas na Wschodzie „golić frajerów!”
Magdalena Środa: Dobrze jest czasem być pesymistą, bo potem cieszy byle co

Magdalena Środa
Rolą opozycji jest przede wszystkim przywrócić funkcje parlamentu, żeby nie był kościołem jednego polityka.
Dobrze jest czasem być strasznym pesymistą, bo potem cieszy byle co.
Ale tak: cieszy mnie silna opozycja w sejmie: sporo nowych twarzy, silnych głosów i mądrych poglądów (brawo dziewczyny z Kongresu Kobiet!!). Nie będzie to opozycja potulna i kunktatorska. Będzie to opozycja waleczna.
Poza tym cieszy mnie, że Prezes, który zmobilizował tyle środków na wybory: rozkręcił Kościół, oplótł Polskę różańcem, obwiesił bilbordami swoich wyznawców i rozkręcił medialną machinę kłamstw, otrzymał mniej niż zapłacił. Bo z pewnością liczył na więcej.
Za cztery lata to już zdrowie prezesa będzie nie to i mniej pieniędzy na jego polityczne ambicje (chyba że wycofa się z obietnic), więc nie da rady. Rzecz jasna może wprowadzić stan wojenny; będzie wtedy taniej i skuteczniej dla utrzymania władzy ale w demokracji już nie wygra. A rolą opozycji jest przede wszystkim przywrócić funkcje parlamentu, żeby nie był kościołem jednego polityka. Polecam mój tekst w ostatnim Wprost o roli opozycji.
Magdalena Środa
Stefan Niesiołowski: Pierwszy komentarz

Stefan Niesiołowski
Wybory pokazały jak bez żadnego wstydu stronnicze i podłe mogą być środki przekazu i jak łatwo może nastąpić recydywa systemu autorytarnego
Pierwszy komentarz oparty na częściowych i sondażowych jedynie wynikach wyborów jest zawsze ryzykowny, ale można i warto w tym momencie zaryzykować. Zwłaszcza, że kilka spraw związanych z wyborami wydaje się bezspornych. Stało się to co najgorsze dla Polski mianowicie dalsze trwanie odrażającego reżimu i kontynuowania budowania autorytarnego systemu.
Najpewniej demokratycznej opozycji nie udało się odsunąć od władzy ograniczonych dyletantów, za to łapczywych na pieniądze i zaszczyty, demolujących Polskę, niszczących wszystkie w zasadzie osiągnięcia i zdobycze odbudowanej po 45 latach komunizmu z takim trudem demokracji.
Nawet jeśli jakimś cudem okaże się, że pisowcom jednak nie udało się zdobyć 231 mandatów, to przecież raczej bez większych trudności podkupią kilku posłów z tzw. narodowej prawicy, co znakomicie wypraktykowali w mijającej kadencji. Interesujące jest, że wystąpienie Kaczyńskiego nie robiło wrażenia wystąpienia triumfatora jak w roku 2015. Był rozczarowany, rozgoryczony, raczej zły (może w złej formie), ale wyraźnie podirytowany. Liczył na więcej, albo ma jakieś nieznane szerzej informacje np. o porażce pisowców w senacie, lub mniejszej liczbie mandatów?
Targowanie się z Korwinem-Mikke zawsze musi budzić niesmak i grozę, a ponadto ma w sobie coś z ponurej farsy, lub politycznego cyrku, w który Korwin zamienia każdą dyskusję ze swoim udziałem. Nigdy też nie jest przewidywalne, tak jak nieodgadnione są meandry myśli tego pana, jak wielokrotnie mieliśmy okazję się przekonać.
Największym przegranym tych wyborów jest jednak Schetyna. Ten obrzydliwy (używam łagodnego określenia, żeby nie być posądzonym, że go nie lubię) nieudacznik po raz kolejny poniósł klęskę, gdyż jego koalicja (obejmująca PO, Nowoczesną i kilka pacynek), której zmontowanie miało być jego sukcesem dającym prawo decydowania o losach opozycji, uzyskała mniejsze poparcie niż w poprzednich wyborach PO i Nowoczesna.
Trudno też mówić o sukcesie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, której przywództwo skończyło się zanim na dobre się zaczęło. Oczywiście Schetyna obsadził swoimi lizusami większość jedynek i będzie miał duże wpływy w Platformie Obywatelskiej (to jedno – intrygować i ryć potrafi świetnie), ale wydaje się, że po kolejnej klęsce coraz więcej polityków związanych z PO zrozumie, że pozbycie się Schetyny jest pierwszym warunkiem przetrwania tej formacji skazanej pod jego rządami na skarlenie, rozkład i upadek. I tak wejście do sejmu lewicy utrudni partii Schetyny występowanie w roli hegemona po stronie demokratycznej opozycji.
Natomiast największym zwycięzcą tych wyborów jest moim zdaniem lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz i oczywiście Polski Stronnictwo Ludowe, partia, której wielu komentatorów i sondaży nie dawało szans na wejście do sejmu i którą przeróżni geniusze i przenikliwi dziennikarze oskarżali o rozbijanie jedności bo nie chciała podporządkować się przywództwu Schetyny. Zdumiewające jak ci ludzie niczego się nie uczą i jak po klęsce swoim analiz i przepowiedni, ze stoickim spokojem nadal pouczają innych i wypowiadają się z minami mędrców? Okazało się, że budowanie koalicji z Unią Europejskich Demokratów (partią, którą budowali Bronisław Geremek, Jacek Kuroń i Tadeusz Mazowiecki) oraz z p. Kukizem (mimo zrozumiałych obaw o obliczalność i lojalność w/w) było posunięciem racjonalnym i bardzo udanym. Kukiz nie odgrywa już samodzielnej roli politycznej, a PSL staje się partią nie tylko klasową i obecną wyłącznie na wsi, ale formacją ogólnopolską, także mającą oparcie w miastach.
Sukces wyborczy partia uważana przez wielu, mylnie i niesłusznie, za partię wyłącznie chłopską, odniosła także w dużych miastach, a jej zdolność koalicyjna jest dużo większa niż talenty koalicyjne p. Schetyny, który ma z w zwyczaju niszczyć i zjadać szanownych koalicjantów o czym przekonała się niezbyt udana liderka Nowoczesnej nie mogąca chyba mówić o sukcesie formacji, którą przejęła z rąk Ryszarda Petru?
Należy się cieszyć z powrotu do sejmu zjednoczonej i odmłodzonej lewicy, która już zapowiada walkę o poszanowanie Konstytucji i przestrzeganie praworządności i z pewnością będzie obok PSL poważnym wyzwaniem dla pisowskiego nacjonalizmu i pogardy dla demokracji. Wybory w Polsce nie są jeszcze ciosem w nacjonalizm takim jakiego Polska i Europa potrzebują. Wybory pokazały jak bez żadnego wstydu stronnicze i podłe mogą być środki przekazu i jak łatwo może nastąpić recydywa systemu autorytarnego. Ale jednocześnie okazuje się po raz kolejny, że Polska to nie Węgry, ani Białoruś, nie wszystkich można przekupić albo zastraszyć, a kandydatom na polskich Orbanów i Erdoganów nie będzie po tych wyborach łatwiej.
Stefan Niesiołowski
Roman Giertych: Czy możemy wygrać?

Roman Giertych
Brak samodzielnej większości osłabi PiS nieprawdopodobnie i doprowadzi do erozji władzy na poziomie praktycznym: prokuratorzy zaczną realizować prawo, dziennikarze mniej się przypochlebiać itd. itp.
Czy możemy wygrać? Tak. Wystarczy, że PiS weźmie mniej niż 45%, a wszystkie opozycyjne komitety przekroczą 7.5%.
PiS może te wybory wygrać, może dostać największą liczbę głosów w swojej historii, może pobić rekord wszystkich partii w historii III RP, a jednak może to być największa klęska Kaczyńskiego w jego życiu. Wystarczy, że będzie miał ok.220 mandatów (a na to wskazują ostatnie sondaże w połączeniu z trendem na rzecz Konfederacji).
Dlaczego ten trend jest taki ważny? Bo 90% głosów padających na Konfederację, to głosy które przechodzą od PiS. Dzisiaj nawet CBOS (który haniebnie pomylił się w wyborach do PE jeżeli chodzi o wynik opozycji) dał Konfederacji 6%. Oznacza to trend, który po dniu ciszy wyborczej zwykle przeradza się w dwa punkty procentowe więcej. Te punkty mogą być tylko z PiS. Tak więc PiS raczej otrzyma bliżej 40%, a przy przejściu innych komitetów bariery 7.5% nie ma możliwości, aby uzyskał większość w Sejmie
Czy jest możliwa koalicja Konfederacji w PiS po wyborach? Oczywiście, że tak, ale tylko wtedy jeżeli liderzy tego ugrupowania chcą wylądować w więzieniach. Nawet jednak taki rząd będzie o niebo słabszy, niż obecny i pewnie oznaczać to będzie wybory w ciągu dwóch lat. Wszystkie inne warianty rządowe w sytuacji w której PiS dostaje ok. 220 mandatów oznaczają wybory w przyszłym roku. Albo będzie rząd mniejszościowy PiS z poparciem prezydenta i ukradzionych głosów, albo powstanie rząd mniejszościowy opozycji z poparciem np. Gowina, albo powstanie rząd techniczny z poparciem całej opozycji, w tym Konfederacji. Wszystkie jednak te warianty oznaczają ze względu na słabość takiego rządu starcie wyborcze w przyszłym roku.
Brak samodzielnej większości osłabi PiS nieprawdopodobnie i doprowadzi do erozji władzy na poziomie praktycznym: prokuratorzy zaczną realizować prawo, dziennikarze mniej się przypochlebiać itd. itp.
Pamiętajmy, że my jesteśmy zmobilizowani, gdyż wiemy, że to historyczne wybory. Dla elektoratu PiS to wybory jak każde inne. Nie ma czynnika moblizującego ideologicznie, który przesądził o wynikach A. Dudy (ustawa o zmianie płci i konwencja antyprzemocowa) i o wyborach w 2015 (uchodźcy), a także o wynikach wyborów do PE w tym roku (LGBT).
Jeżeli wszyscy pójdziemy. Jeżeli zmobilizujemy nasze dorosłe dzieci, czy wnuki. Jeżeli powiemy znajomym: albo idziecie na wybory albo nie chcemy was znać, to Jarosław Kaczyński poniesie klęskę.
Co daj Panie Boże, amen.
Roman Giertych
PS W okręgu, w którym mieszkam (podwarszawskim) dostałem w wyborach do Senatu w roku 2015 ponad 50 tysięcy głosów. Wszystkich tych, którzy na mnie głosowali proszę o poparcie w tym okręgu jedynego kandydata opozycji: Michała Kamińskiego, który startuje z komitetu PSL. Jestem pewien, że Michał będzie świetnym senatorem.
Jan Hartman: Kaczyński nie jest wieczny!

Jan Hartman
Kampania idzie jak krew z nosa. Wszyscy już wiedzą, że PiS ma ponad
40 proc., a KO walczy o przekroczenie „psychologicznej bariery” 30 proc.
Lewica walczy o 10 proc., choć po cichu marzy nawet o 12-13 (czego jej
życzę). PSL walczy z progiem, a Kaczyński martwi się co najwyżej, aby
coś, co się nazywa Konfederacja, nie przekroczyło progu, bo na upadek
PSL pewnie nie liczy.
Wszyscy zdążyli się przyzwyczaić do klęski opozycji i powoli
przygotowują sobie zapasy na zimę oraz inne tam mebelki i dywaniki na
kolejne cztery lata w narodowo-katolickiej czerni. Przyzwyczajają się
tak samo jak do tego, że prezes RP chce 50 tys. dla księdza, inny ksiądz
dostaje ćwierć miliarda (bo też chce), prezes banku centralnego ma
fajne asystentki, sędziowie zajmują się hejtem w ramach obowiązków
służbowych, a prezes NIK jest na telefon dla gangstera, któremu za pół
ceny wynajmuje kamienicę na wieczorki zapoznawcze pracownic seksualnych
i ich niewątpliwie sympatycznych klientów. Szafa gra, business as usual.
No, w to właśnie graj Kaczyńskiemu! To jego szafa gra! Skoro nikt nie wierzy w upadek reżimu PiS, nic takiego nie może się stać. Demobilizacja i abnegacja polityków zaraża wyborców, którym też się nie zechce. Budyniowe uśmiechy, grzeczne grzeczności kampanijne, niemrawa licytacja na to, kto da więcej kasy, nudy na pudy.
Będą nici z frekwencji 65-70 proc., bo większość nie dała się przekonać, że te wybory są historyczne. Owszem, zostanie w domu trochę wyborców PiS i trochę wyborców opozycji, a zwłaszcza KO (dzięki czemu zyska Lewica, a PSL i być może to coś się przeciśnie, bo sztywne elektoraty będą większym odsetkiem całości), ale ogólny bilans się od tego kampanijnego przysypiania nie zmieni.
Jest źle, bo nie usłyszeliśmy, co będzie, gdy PiS odda władzę, a w każdym razie nie usłyszano o tym w małych miastach i na wsiach, gdzie jak zawsze wiszą na płotach wielkie płachty z kandydatami PiS i PSL, a reszta to jak cię mogę (kto by tam zresztą miał odwagę wywiesić takie wszeteczeństwo!).
W TVP leci kabarecik „jak to za PRL bywało”, a ci, co mają głosować na PiS, ledwie słyszeli o jakimś TVN24, podobnie jak o jakiejś tam konstytucji i że coś tam ktoś tam niby z jakiegoś tam NIK niby jakąś kamienicę na wszeteczeństwa wynajął. A kogo to „u nas na wsi” obchodzi? Ważne, że nasi dają nam plusy, przed zarazą pedofilską bronią i islamistów nie wpuszczą. Co tu się w ogóle zastanawiać?
Mała, malutka szansa na to, że Kaczyński i PiS nie utrzymają pełni władzy, jest już tylko w tym, że na ostatniej prostej opozycja zrobi coś zaskakującego, co wzbudzi autentyczny podziw liberalnej opinii publicznej i tchnie w nią nadzieję. Bo właśnie nasz fatalizm i rezygnacja jest gwarancją utrzymania władzy dla reżimu. A gdyby jeszcze PiS się potknął i zarył nosem w błoto na tydzień przed wyborami, to już w ogóle mogłoby być nie najgorzej. Mało to jednak prawdopodobne. Prędzej już wyskoczą z nożem w typie „dziadka z Wermachtu”.
Nominacja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na liderkę opozycji jest fajna, ale to żadna petarda. Pani marszałek jest zbyt łagodna, by wystąpić w roli lwicy pożerającej Kaczyńskiego żywcem. To dama kier, a nie żaden as dzwonkowy. Schetyna też się do tego nie nadaje – mimo licznych zębów. Elity robią, co mogą, filmiki kręcą, ale niewiele mogą. Jak to elity.
No to co byłoby tą przysłowiową petardą? Ano gdyby ramię w ramię stanęli na wielkim wiecu przywódcy KO i lewicy i razem opowiedzieli, jak będą sprzątać po PiS i jaką wspólnie zbudują Polskę. Schetyna, Kidawa-Błońska, Czarzasty, Zandberg, Biedroń, Nowacka, Kosiniak-Kamysz w jednym miejscu – z apelem o gremialne udanie się na wybory i podjęcie wspólnego wysiłku obalenia PiS i odwrócenia czarnej karty historii.
Skoro nie udało się stworzyć formalnej koalicji, to przynajmniej pokażcie się na zdjęciu, na wiecu, w telewizji! Niech te 15 mln ludzi, których chcecie prosić o głosy, zobaczy, że prosicie naprawdę i że naprawdę wierzycie, że państwo PiS jest do obalenia, jeśli będziecie działać ramię w ramię. Tylko tak można przekonać jeszcze niezdecydowanych. Trzeba im powiedzieć: głosujcie, jak wam serce podpowiada, byle na jedną z partii opozycji.
A jeśli sami w to nie wierzycie i zadowolicie się swoimi ciepłymi klubikami opozycyjnymi w Sejmie, to dostaniecie od społeczeństwa dokładnie to, czego sobie życzycie. A więc, panie polityczki i panowie politycy, nie zdradźcie nas i nie zawiedźcie – a wtedy my, wyborcy, nie zawiedziemy was! Kaczyński nie jest wieczny, ale będzie rządził dopóty, dopóki szanowne państwo opozycja nie zechcą zechcieć.
Niestety, na razie wcale nie wygląda na to, żeby specjalnie chciało. A tymczasem druga kadencja PiS to już nie będą przelewki. W menu są procesy polityczne, wywalanie z roboty, nieznani sprawcy, gangsterka w państwie, podkute buty, pochodnie i krzyże.
Kto nie wie, o czym mowa, niech się wybierze do Budapesztu. No więc jeśli nie chcecie drugiego Budapesztu, to powiedzcie to tym kilku milionom ludzi, którzy jeszcze się wahają, co mają zrobić 13 października. Tylko cysterny nadziei na koniec kampanii mogą nas uratować!
Jan Hartman
Roman Giertych: List do Jarosława Kaczyńskiego w sprawie piętnowania

Roman Giertych
Popierając pomysł powszechnej piętnizacji myślę, że znacząco go uzupełniłem i wzmocniłem moim pomysłem.
Szanowny Panie Prezesie!
Zdradzieckie mordy, gorszy sort, komuniści i złodzieje etc.etc. zaatakowali Pana za przedstawienie słusznej idei piętnowania przeciwników obozu dobrej zmiany.
Nie rozumieją jeszcze, że nie można tak żyć, gdy człowiek szlachetny, mądry i dobry (jak chociażby minister Banaś) prowadzi swoją działalność (np. hotelik dla spragnionych uciech cielesnych) i wypożyczając pokoje nie wie, czy natknie się na dziennikarza z ukrytą kamerą, czy też na pobożnego patriotę, który chwilę sposobną znalazł, aby praktykę zwalczania niżu demograficznego potrenować.
Jest oczywiste, że gdyby taki jeden z drugim dziennikarz miał na czole piętno wypalone, to przykładny współpracownik i kolega naszego Banasia nie wydzwaniałby do niego, ale wiedziałby, że nie ma mu żadnego pokoju użyczać tylko piłą mechaniczną ręce i nogi poobcinać. I takich sytuacji z dziennikarzami jest mnóstwo, że wspomnę chociażby dziennikarzy Polsatu, którzy swój nieopiętnowany nos wsadzili pomiędzy ministrów wymieniających się życzliwie informacjami o potrzebie zatrudnienia wybitnej specjalistki- córki leśniczego.
Wszystko to jak ręką by się ucięło, gdyby człowiek wiedział, jak to mówią na zachodzie, who is who. I dlatego mój list nie jest ze zwykłymi słowami wsparcia, które należą się Panu jako Wodzowi, ale z pomysłem racjonalizatorskim: by piętno przeciwnikom wypalać różne, tak aby człowiek z lepszej części społeczeństwa wiedział z kim ma do czynienia na pierwszy rzut oka na piętno na czole.
I tak nauczycielom na czole: N, lekarzom: L, prawnikom P, Pielęgniarkom: Pi, rolnikom (tym z PSL-u) R, niepełnosprawnym: NP, innym wykształciuchom: W, i tak dalej i dalej, aż piętnowanie obejmie wszystkie warstwy społeczne, które są lub mogą być przeciwnikami Pana, czyli PiS, czyli Polski, czyli Boga.
Pozostała część społeczeństwa byłaby napiętnowana brakiem napiętnowania, chociaż pewnie im by to nie przeszkadzało, bo nie znaliby takiego pojęcia, jak piętno.
Tak więc popierając pomysł powszechnej piętnizacji myślę, że znacząco go uzupełniłem i wzmocniłem moim pomysłem.
Jest jeden mały kłopot z tym piętnem poszczególnych grup społecznych, gdyż może się jakimś trafem zdarzyć nauczyciel, czy lekarz, który głosuje na PiS (wiem, wiem że to dziwny przejaw masochizmu, ale i tacy bywają). Otóż takim, o ile udowodnią, że głosowali na PiS, proponuję aby zanim kat piętno na czole wypali zaoferować darmowe znieczulenie na koszt NFZ. To będzie ładny gest skierowany do swoich wyborców i z pewnością zostanie zapamiętany.
Zawsze życzliwy,
Roman Giertych
PS Niepokoję się Panie prezesie dzisiejszym sondażem dla „Faktów”. Jeśli się potwierdzi, że PiS dostanie w nowym Sejmie tylko 215 mandatów, to trzeba będzie jeszcze w starym Sejmie przegłosować, że 215 to więcej niż połowa z 460. Co tam. Pańscy posłowie przegłosują to w pół godziny.
Adam Mazguła: WOJNA!

Adam Mazguła
Jarosław Kaczyński wskazuje Turcję, jako wzorzec do naśladowania, a niestabilnego Trumpa, jako militarnego gwaranta bezpieczeństwa Polski.
Idol Jarosława Kaczyńskiego napadł zbrojnie na Syrię. Jednak nie o nią tu chodzi, a o Kurdów.
Kurdowie, to ok. 25-milionowy naród zamieszkujący Kurdystan, który podobnie jak Polacy przed wiekiem, znajdują się pod zaborami: tureckim, irańskim, irackim i syryjskim. Od wieków walczą o swoje samostanowienie. Zaborcy, poza nielicznymi wyjątkami nie pozwalają im mówić w ich języku, wymawiać słowa Kurd, przesiedlają całe wioski w głąb swoich krajów, mordują przywódców… znamy te metody z własnej historii.

Kurdowie postawili się państwu ISIS i wspierani głównie przez USA obronili swoje terytorium przed fanatykami państwa islamskiego. Jak podają źródła, w tej walce zginęło 10 tys. kurdyjskich bojowników w tym uzbrojonych kobiet-żołnierzy. Trump jednak ich opuścił i pozwolił tureckiej potędze militarnej wkroczyć i zniszczyć ten bohaterski, spokojny naród, który jest solą w oku reżimu Erdogana. Ten agresor grozi także Europie.
Na naszych oczach dokonuje się międzynarodowa zmowa wielkich dla zniszczenia bohaterskiego narodu.
Znam wielu Kurdów i wiem, że to nieszczęśliwy naród, pokojowo nastawiony do wszystkich nacji, że są to ludzie honorowi, ambitni, żyjący biednie, ale zawsze gotowi do śpiewów i tańca. Kurdowie bardzo szanują Polaków, bo będąc w podobnej sytuacji jak oni, udało nam się wyzwolić spod zaborców.

Tymczasem Jarosław Kaczyński wskazuje Turcję, jako wzorzec do naśladowania, a niestabilnego Trumpa, jako militarnego gwaranta bezpieczeństwa Polski.
Powinniśmy solidaryzować się z mordowanym narodem i protestować w jego obronie, ale tego nie jest w stanie zrozumieć żaden PiS-fanatyk.
To kolejny powód, aby 13 października pójść do wyborów i odsunąć od władzy miłośników wojny i reżimu.
Adam Mazguła
PS.
Zwracam się z prośbą do wszystkich pozytywnie i demokratycznie zmotywowanych, tych co pokładają we mnie nadzieję na normalność w naszym kraju, o wsparcie.
Pomóżcie proszę mi te wybory wygrać.
| Komitet Wyborczy Wyborców Adama Mazguły | |||
| 48-300 Nysa ul. Bolesława Krzywoustego 7-9 | |||
| Numer Konta: | 57 8872 1026 0042 4764 2000 0010 | ||
| Bank Spółdzielczy w Otmuchowie | |||
| Tytuł wpłaty: | wpłata na komitet wyborczy | ||
Uwaga!
Wpłaty należy dokonywać wyłącznie przelewem z konta prywatnego i od darczyńców zamieszkałych w Polsce. Nie można, zatem wpłacać do kasy banku lub na poczcie.

| Sfinansowane ze środków KWW Adama Mazguły |
Andrzej Żukowski: „Rządy Dup” – czyli przypowieść dla dorosłych z nieuniknionym morałem

Andrzej Żukowski
Wszelka zbieżność instytucji, osób, sytuacji i skojarzeń jest absolutnie przypadkowa
Słowo „dupa” ma długą tradycję w historii i literaturze polskiej oraz naszym języku i życiu codziennym i swobodnie używane było publicznie i twórczo między innymi przez tak wybitnych Polaków jak Marszałek Piłsudski i Mistrz Julian Tuwim. Jest też w codziennym użyciu przez miliony Rodaków w zmaganiach z niełatwą rzeczywistością czasów „Durnej Zmiany”, kiedy mniej lub bardziej wariackie posunięcia rządu odsyłane są „do dupy”…
Termin „dupa”, luźno stosowany, może mieć quasi-romantyczne konotacje w stylu prezydenta Trumpa, ale użyty tutaj, termin ten określa osoby wyjątkowo nieudolne, ale ambitne daleko ponad własne przerażająco skromne możliwości, a – obdarowane przez ślepy los władzą – bardzo przez to szkodliwe i niebezpieczne. Albowiem jest jedną rzeczą zdobyć władzę, a inną – mądrze i uczciwie ją sprawować.
Ogólnej i niezaprzeczalnej dupowatości polityków przy korycie towarzyszy bezczelność i arogancja, ordynarne chamstwo, próżność i pazerność, a do tego – zaskakująca przebiegłość trzylatka. Jest to bardzo niebezpieczna kombinacja, która najczęściej prowadzi do przysłowiowego ‘urwania dupy’… obecnie – niestety – na skalę narodową.
Rządy Dup
Ze wszystkich części ciała,
Dupa też rządzić chciała –
Czy głowa, serce, ręce
Potrafią od mnie więcej?
Mnie to całować należy
Gdy wam na czymś zależy!
A rząd – jak już zbiorę do kupy –
To będą same Dupy!
I powiem wam – bądźmy szczerzy –
Nam się ta władza należy!
Jesteśmy państwa siedziskiem –
Na nas siadają wszystkie!
I przyszła Durna Zmiana,
Dupa – ze szczęścia rumiana,
że w końcu do władzy doszła –
Bo z Dupy zrobili Posła…
Marny to Poseł, i szary,
Lecz przedsiębiorczy i jary –
Zaraz na wszystkie posady
Powołał znajome Zady!
Rozsiadło się towarzystwo
I zagarnęło wszystko!
…Takie to przyszły czasy –
Dupa ma Przydupasy!
‘Nieważne czy komu przeszkadza,
bo nasza jest cała waaadza!
Od morza aż do Tatr!’
‘Skoczcie mi’ – Wielki Brat.
‘Konstytucja i sądy
to przebrzmiałe przesądy!
Wrogów za to niemało
W kraju się nazbierało,’
‘Lecz ku prawdzie kroczymy
Wciąż od wiosny do zimy,
A jak wreszcie dojdziemy
To się porachujemy!’
– Tak oto rząd Dup nam nastał –
i nikt bardziej forsą nie szastał,
Nikt ludźmi tak nie pomiatał
Jak Dupy Wielkiego Brata…
A tak się rozbestwiły,
tak nabuzowały,
że zaczęły nasz naród
Na odlew po mordzie walić.
Mordzie – tejże zdradzieckiej,
mordzie drugiego sortu,
z opcji krypto-niemieckiej
i zachodniego importu!
*
By historii tej smutnej
sens jakiś nadać nowy –
Parlament nam się zmienił
W Sedes Narodowy!
Lecz Polak mądrość nową
już wkrótce sobie kupi,
że kraj rządzony przez Dupy
….jest … coraz bardziej … do dupy…
Już wkrótce się przejedzą
Rządu wyczyny głupie,
I Naród splunie w garści,
i da Rządowi… po dupie!
Andrzej Żukowski
