Roman Giertych. List do przedsiębiorców: „Grozi nam, że będą rządzili ludzie bez skrupułów i głęboko zdemoralizowani”

Roman Giertych
Przedsiębiorcy są często obiektem prześladowań ze strony prokuratury, urzędów skarbowych, a ostatnio przedmiotem publicznego szyderstwa. Myślę tutaj o wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że kto nie ma na określoną przez rząd płacę minimalną, to się nie nadaje na przedsiębiorcę.
Szanowni Państwo!
Zbliżają się najważniejsze wybory od lat. Partia rządząca otwarcie już deklaruje, że zmierza w stronę socjalizmu narodowego, gdzie skrajnie lewicowe pomysły gospodarcze połączone są hurrapatriotyczną retoryką.
Pomysły te (jak chociażby podniesienie składki na ZUS) zagrażają stabilności gospodarczej kraju. Dlatego też apeluję do wszystkich przedsiębiorców, a szczególnie do właścicieli małych i średnich firm o ustanowienie w swoich firmach specjalnej premii wyborczej wypłacanej już tydzień po wyborach, o ile oczywiście obecna partia rządząca nie będzie miała większości pozwalającej na sformułowanie rządu. Nie ma żadnego zakazu w kodeksie wyborczym, aby ustanowić taką premię i sam deklaruję, że zapowiem ją w moich firmach.
Dzisiaj opozycja przegrywa z PiS we wszystkich sondażach, ale ta przegrana jest w granicach 2-3%. Oznacza to, że kto wygra końcówkę kampanii, ten wygra wybory.
Środowisko przedsiębiorców od wielu lat jest w Polsce nieobecne w sensie politycznym. W takich krajach jak Niemcy, czy USA bez poparcia biznesu nie robi się żadnych działań politycznych. Przyczyną takiego stanu rzeczy w Polsce jest finansowanie z budżetu partii politycznych i olbrzymi sektor państwowego biznesu.
Mimo, że małe i średnie firmy tworzą już ponad 50% PKB nie ma to żadnego przełożenia politycznego. Przedsiębiorcy są często obiektem prześladowań ze strony prokuratury, urzędów skarbowych, a ostatnio przedmiotem publicznego szyderstwa. Myślę tutaj o wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że kto nie ma na określoną przez rząd płacę minimalną, to się nie nadaje na przedsiębiorcę. Słowa takie padają często z ust ludzi, którzy całe życie przeżyli na posadzie państwowej, nigdy nie wystawili faktury, jeżeli mają majątek to pochodzi on z darowizny rządowej, a ludziom wykonującym dla nich pracę nic nie płacą, tylko radzą iść do sądu, jak zrobił J. Kaczyński wobec G. Birgfellnera.
Z polskich przedsiębiorców się szydzi, a tymczasem ludzi zatrudnianych przez małe i średnie przedsiębiorstwa jest prawie siedem milionów.
Z całego mojego wieloletniego doświadczenia mogę Państwa zapewnić, że podjęcie przez chociażby połowę z tych właścicieli firm, którzy narzekają codziennie na PiS, zobowiązania do zapłaty premii wyborczej dla swoich współpracowników, czy pracowników oznaczałoby przesunięcie wyborcze nie o 2-3 punkty procentowe, ale o 7-8. Oznaczałoby to innymi słowy koniec rządów PiS.
Skutkiem takiego działania byłoby również upodmiotowienie polityczne polskich przedsiębiorców, o których w każdych następnych wyborach musiałyby zabiegać partie polityczne.
Szanowni Państwo!
Polska jest dzisiaj w poważnym niebezpieczeństwie. Grozi nam, że będą rządzili ludzie bez skrupułów, bez etyki i już głęboko zdemoralizowani.
Żadna własność prywatna ani wolność osobista nie będzie bezpieczna pod dalszymi rządami PiS. Nikt nie będzie mógł być pewny, kto puka do niego o 6 rano. Zresztą w żadnym państwie autorytarnym nikt nie jest do końca bezpieczny i wolny. Dlatego apeluję do Państwa o determinację w dążeniu do zapewnienia dobrej przyszłości gospodarczej dla całego kraju.
Pokażmy, że czujemy się odpowiedzialni za Polskę!
Roman Giertych
Krzysztof Skiba: Gangsterskie metody rządzenia władzy

Krzysztof Skiba
Tylko czekać kiedy pieniądze na budowę przedszkoli, przeznaczą na zakup karmy dla kotów Jarosława. 🙂
Jeżeli ktoś, miałby jeszcze wątpliwości, z jaką władzą mamy do czynienia, to przypomnę tylko kilka ogólnie znanych faktów.
Pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości mające pomagać ofiarom przestępstw, wykorzystano na zakup systemu szpiegującego obywateli Pegasus.
Pieniądze przeznaczone na walkę ze smogiem otrzymała fundacja Tadeusza Rydzyka.
Pieniądze przeznaczone na obronę dobrego imienia Polski za granicą, wykorzystano na billboardy szkalujace sędziów.
Fundusze, które miały zasilić budżet walki z chorobami nowotworowymi u dzieci, otrzymal redemptorysta z Torunia.
To są gangsterskie metody rządzenia.
Tylko czekać kiedy pieniądze na budowę przedszkoli, przeznaczą na zakup karmy dla kotów Jarosława. 🙂
Krzysztof Skibs
Zbigniew Stonoga na wolności: „Mam nadzieję, że to PiSowskie sku********wo skończy się szybciej, niż się zaczęło”

Zbigniew Stonoga wyszedł na wolność. Sprzed budynku krakowskiego aresztu zwrócił się do internautów:
„Witam Was Internetowe Buźki! Dziękuję Wszystkim, którzy usiłowali mi pomóc i pomagali. Dziękuję za listy, za książki i wszystko to, co pozwoliło przetrwać mi ten straszny czas wyniszczania człowieka przy zaangażowaniu pełnej machiny prześladowczej polskiej rzeczpospolitej pisowej. Jestem wolny ! „
Na zamieszczonym nagraniu Zbigniew Stonoga poinformował, że jest pierwszym człowiekiem, który musiał „zapłacić kilkaset tysięcy złotych za życie„. Zły stan zdrowia nie pozwalał na jego dalszy pobyt w areszcie.
„Mam nadzieję, że to pisowskie skurwysyństwo skończy się szybciej, niż się zaczęło. Pozdrawiam Was” zakończył.
thefad.pl
Roman Giertych. List do Prezesa w sprawie ożenku: ożeń się Pan!

Roman Giertych
Szczerze życzę: ożeń się Pan! Wiek już późny, ale bez przesady. Jest Pan osobą stateczną (to kobiety lubią), majętną (to też nie przeszkadza), ma Pan poczucie humoru (kto wątpi, to niech spojrzy na Marka Suskiego, którego Pan zrobił ministrem, a zrozumie, żeś Pan kpiarz i szyderca), a nade wszystko, za co ręczę słowem, każda Pana wybranka stałaby się sławniejsza niż najsłynniejsze celebrytki, pierwsze damy, aktorki i sportsmenki razem wzięte
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo się ucieszyłem, że dokonał Pan dwóch ważnych odkryć w swoim życiu. Ogłosił Pan parę dni temu, że dowiedział się Pan po raz pierwszy, że są maszyny, które zaglądają do środka człowieka. Brawo panie Prezesie! Jeżeli nie miał Pan okazji zapoznać się z rentgenem, USG lub rezonansem w szpitalu państwowym, gdzie leczono Pana cenne kolano, to radzę zmienić szpital. Nie bardzo można po czterech latach Pana rządów coś polecić państwowego, ale są na szczęście szpitale prywatne. Pan jak wiadomo jest jednym z majętniejszych Polaków, więc z zapłatą nie będzie problemu.
Zaciekawiło mnie jeszcze bardziej Pana drugie odkrycie. Ogłosił Pan mianowicie, że rodzina to stały związek kobiety i mężczyzny.
Kochany Panie Prezesie! Brawo, brawo, po trzykroć brawo! Tak mówi polska Konstytucja (której nazwa stała się dla Pana tak nienawistna), ale i tak mówi zdrowy rozsądek. Radzę więc tak jak w poprzednim przypadku wywieść z tego odkrycia zmiany w swym życiu praktyczne. I szczerze życzę: ożeń się Pan! Wiek już późny, ale bez przesady. Jak mówił Cześnik w „Zemście”: „No-nie sekret, żem niemłody, alem także i niestary”. Nadobnych Pań, które wpatrzone są w Pana w samym klubie PiS naliczyłby Pan bez liku. Jest Pan osobą stateczną (to kobiety lubią), majętną (to też nie przeszkadza), ma Pan poczucie humoru (kto wątpi, to niech spojrzy na Marka Suskiego, którego Pan zrobił ministrem, a zrozumie, żeś Pan kpiarz i szyderca), a nade wszystko, za co ręczę słowem, każda Pana wybranka stałaby się sławniejsza niż najsłynniejsze celebrytki, pierwsze damy, aktorki i sportsmenki razem wzięte.
Z tego Pana ożenku wiele mielibyśmy pociech. Zrozumiałby Pan, że nie zawsze można postawić na swoim, że czasem trzeba ustąpić, że jest dla kogo żyć. To wszystko zmieniłoby Pana i może pozbyłby się Pan tej żółci, którą Pan zatruwa Polskę.
To że jest Pan zaprzysięgłym kawalerem też nie powinno Pana zrażać. Pamięta Pan postać braci, którzy w „Strasznym Dworze” przysięgali „wolnym być”? I oni koniec końców wybrali ożenek.
Tak więc Panie Prezesie! Zamiast szukać głosów w wyborach niech Pan uderza w koperczaki, a może cała Polska zaśpiewa na jesieni Panu (jak już Pan będzie miał więcej czasu i nie musiał zajmować się rządzeniem): Vivat małżeński stan!
Roman Giertych – małżonek z 21-letnim stażem.
PS
Gdyby Pan Bóg potomstwem nową rodzinę obdarzył, to roli chrzestnego, jako autor idei, nie odmówiłbym zapewne.
Roman Giertych
Roman Giertych: List do Cenckiewicza

Roman Giertych
Panie Cenckiewicz. Nigdy nie oceniam ludzi na podstawie tego, co robili lub robią członkowie ich rodzin. Również nie uważam, aby odpowiadał Pan w jakikolwiek sposób za postać pańskiego dziadka Mieczysława Cenckiewicza, który był zbrodniarzem i kanalią komunistyczną trudniącą się w ramach UB torturowaniem ludzi i ich zabijaniem za antykomunistyczne poglądy.
Napisał Pan podłego tweeta, w którym dał Pan fragment nadziei pewnego esbeka, że uda się wykorzystać antykomunistyczne pismo mego dziadka do ataku na Adama Michnika.
Jarosław Kurski i GW propaguje apel Macieja Giertycha o niegłosowanie na PiS
— Sławomir Cenckiewicz (@Cenckiewicz) September 13, 2019
To ja przypominam jego rozmowę z oficerem SB z wiosny 1977 r. płk. Mazurkiem z Departamentu I
Chodzi o operację „Truteń” przeciwko rodzinie Michników
👇Po rozmowie takie wnioski SB (IPN BU 01227/699) pic.twitter.com/wuYDRTnXO4
Doskonale Pan wie, że te nadzieje się nie spełniły. Wie Pan to z tych samych akt, na które się Pan powołuje i wie Pan to z procesu lustracyjnego (obligatoryjnego dla kandydatów na urząd Prezydenta RP), który w kampanii wyborczej 2005 został przeprowadzony wobec mojego taty. W wyroku Sąd Lustracyjny wystawił laurkę zarówno postawie taty jak i dziadka, którzy pomimo tego, że Adama Michnika ostro krytykowali, to nie przyłożyli ręki do operacji „Truteń”, którą organizowała SB. Również przesłuchiwani przez sąd dawni oficerowie SB Janusz Mazurek i Sławomir Lipowski zeznali, że z ich akcji „nic nie wyszło”, bo stosunek mego ojca i dziadka do SB „był negatywny” i w niczym „nie chcieli pomóc” służbom PRL.
Można się z moim dziadkiem nie zgadzać w sprawie wielu jego poglądów. Sam nie podzielam chociażby jego stosunku do Żydów. Można go krytykować za błędne oceny polityczne (np. obawę o inwazję sowiecką w 1981 i wynikającą z tej obawy życzliwość dla postawy Jaruzelskiego). Trzeba jednak być podłym kłamcą, aby sugerować że kiedykolwiek chociażby w najmniejszy sposób współpracował z komunistami.
W roku 1920 mój dziadek jako siedemnastolatek na ochotnika zgłosił się na wojnę z Sowietami i przeszedł szlak bojowy od Mińska, aż po Warszawę, gdzie 15 sierpnia został ranny w Bitwie Warszawskiej. Później jako pracownik dyplomacji pracował w dziale, którym kierował wybitny polski dyplomata Tadeusz Brzeziński – ojciec Zbigniewa Brzezińskiego. Dziadek należał do kierownictwa SN, najbardziej antykomunistycznej partii w Polsce. W roku 1939 został przeniesiony ze swojej macierzystej jednostki (dla oficerów rezerwy) Floty Pińskiej na Bałtyk. To uratowało mu życie, bo wszyscy jego koledzy spoczęli w Katyniu. Z Niemcami walczył do 2 października 1939 roku, a wojnę spędził w obozie jenieckim. Po wojnie dziadek przyjechał z misją rządu emigracyjnego do komunistycznej Polski pod zmienionym nazwiskiem. W razie dekonspiracji groziła mu kula w łeb. Zdołał zrealizować misję i wrócić do Londynu. Następnie na polecenie rządu emigracyjnego zorganizował pierwsze antykomunistyczne radio, które nadawało ze statku na Morzu Śródziemnym. Do Polski już nie wrócił nigdy, gdyż groziła mu śmierć.
Panie Cenckiewicz.
Nigdy nie oceniam ludzi na podstawie tego, co robili lub robią członkowie ich rodzin. Również nie uważam, aby odpowiadał Pan w jakikolwiek sposób za postać pańskiego dziadka Mieczysława Cenckiewicza, który był zbrodniarzem i kanalią komunistyczną trudniącą się w ramach UB torturowaniem ludzi i ich zabijaniem za antykomunistyczne poglądy.
Chciałbym tylko Pan zapytać w kontekście tego, że atakuje Pan mojego ojca poprzez atakowanie mego zmarłego dziadka, czy nie wstyd Panu atakować Jędrzeja Giertycha – oficera Wojska Polskiego, który całe życie walczył z komunizmem najpierw karabinem, a potem piórem i czynem, w sytuacji gdy jest oczywiste, że gdyby wpadł on w ręce Mieczysława Cenckiewicza jako agent rządu londyńskiego w roku 1945, to dzisiaj pisałby Pan o nim jako o kolejnym zabitym przez UB i kto wie może byś się Pan nawet jakąś pracą naukową na jego temat popisywał?
Czy nie widzi Pan w takiej postawie, która jest do gruntu podła i fałszywa, czegoś co jest symbolem całego pisowskiego zakłamania?
Roman Giertych
Lech Wałęsa: Apel do Polaków w 2019 roku

Lech Wałęsa
Wy młodzi, możecie dokonać kolejnej pokojowej rewolucji. Uwierzcie w siebie, weźcie sprawy w swoje ręce, abyście byli w przyszłości dumni z tego, że wpłynęliście na bieg historii
Ja, Lech Wałęsa
jako współtwórca i były Przewodniczący „Solidarności” największego związku zawodowego w Europie, który zmienił oblicze Polski i sąsiednich krajów 30 lat temu.
– laureat pokojowej Nagrody Nobla
– były Prezydent Polski
Zwracam się do Was:
1. Ludzi polskiej wsi, z której się wywodzę, polskich chłopów i ich rodzin, którzy byli przez wielki solą tej ziemi. Nie pozwólcie obecnemu rządowi odwrócić naszego kraju od Unii Europejskiej, do której tak nas namawiał Papież Polak — skłócenie z Unią najbardziej ujemnie odbije się na polskim rolnictwie
2. Polskich robotników — to Wam Polska zawdzięcza najlepsze 25 lat w swej tysiącletniej historii. Nie pozwólcie zmarnować Waszego osiągnięcia, które podziwiał cały świat.
3. Mieszkańców mniejszych i większych miast, których oblicze zmieniło się w tym czasie całkowicie w stosunku do poprzednich dziesięcioleci.
4. Milionów młodych ludzi w Polsce, którzy po raz pierwszy mogą i chcą głosować, aby wpłynąć na swoją przyszłość i tego kraju. Dzięki Solidarności staliście się Europejczykami nieodgrodzonymi „żelazną kurtyną” od możliwości i osiągnięć świata Zachodu. Wy młodzi, możecie dokonać kolejnej pokojowej rewolucji. Uwierzcie w siebie, nie siedźcie „na kanapie”, weźcie sprawy w swoje ręce, abyście byli w przyszłości dumni z tego, że wpłynęliście na bieg historii.
GŁOSUJCIE NA PRZEDSTAWICIELI OPOZYCJI TEGO SKORUMPOWANEGO RZĄDU LUDZI NIEKOMPETENTNYCH, NIEMORALNYCH, ŻĄDNYCH WŁADZY I PIENIĘDZY, DĄŻĄCYCH DO REALIZACJI WŁASNYCH INTERESÓW KOSZTEM PRZYSZŁOŚCI MIESZKAŃCÓW I OBYWATELI NASZEGO KRAJU.
Krzysztof Skiba: PiS w trakcie kampanii wyborczej chowa potwory

Krszysztof Skiba
Teraz trzeba tylko znaleźć kogoś kto kłamie lepiej niż Mateusz Morawiecki, hejtuje sprawniej od Ziobry, donosi szybciej niż Mariusz Kamiński i krzyczy głośniej niż Krystyna Pawłowicz i wybory wygrane
Kurski wysyła agentów
Były dziennikarz TVP Mariusz Kowalewski w wywiadzie dla tygodnika Polityka ujawnił, że Jacek Kurski wysyłał swoich agentów z ukrytymi mikrofonami, by udając sympatyków KOD, nagrywali na spotkaniach jego brata Jarosława Kurskiego z Gazety Wyborczej. Nie miałem pojęcia, że w przyrodzie jest taki gatunek człowieka, który nie mieści się nawet w kategorii świni. W Gdańsku o Jacku Kurskim zawsze mówiono, że to taki typ, co za pięć złotych sprzeda własną matkę. Teraz okazuje się, że jednak brata.
Wodowanie lodołamacza
W Szczecinie PiS nawiązał do starych tradycji otwierania parasola w dupie. Dawno temu otwierano szkoły, które nie były do końca zbudowane (Aleksander Kwaśniewski) i tuż po otwarciu je zamykano celem dalszej budowy. Otwierano autostrady nie do końca gotowe, a niektóre otwierano po dwa razy (politycy PO). Teraz politycy Prawa i Sprawiedliwości poszli tymi samymi, wypróbowanymi przez poprzedników ścieżkami. W Szczecinie odbyło się przedstawienie pod nazwą „wodowanie lodołamacza Puma”. Z magazynu wyciągnięto absolutnie nie nadający się do pływania kadłub. Dziury zatkane były papierem i pomalowane farbą. „Wodowanie”, w którym uczestniczyli lokalni notable PiS, odbyło się na kei, gdyż zanurzenie lodołamacza w basenie portowym groziło zatonięciem jednostki. Czekamy kiedy PiS uroczyście otworzy puszkę sardynek.
Film o szambie
Polska znowu podzielona. Tym razem z powodu nowego filmu Patryka Vegi pod tytułem „Polityka”. Jedni uważają, że film jest słaby i niezbyt udany, a inni bronią filmu twierdząc, że trudno jest zrobić dobry film o szambie. PiS czeka więc dalej na swojego Stanisława Bareję. Okazuje się, że nie wystarczy Misia Rysia, Pysia zapisać do PiS-u. Na uwagę zasługuje dobra gra aktorska, szczególnie Andrzeja Grabowskiego jako prezesa Jarosława i Janusza Chabiora jako Antoniego Macierewicza. Nawet krytycy filmu twierdzą, że Chabiorowi udało się doskonale zagrać obłęd w oczach Antoniego.
Najśmieszniejszy szef policji od czasów Louisa de Funes
PiS w trakcie kampanii wyborczej chowa potwory. Jarosław Zieliński najśmieszniejszy szef policji od czasów Louisa de Funes z serii komediowej o żandarmie, stracił stanowisko. Zieliński już od dawna był „obciążeniem wizerunkowym” resortu. Wysławił się m.in. bizantyjskim sprawowaniem władzy. To dla niego policjanci cieli konfetti, rozwijali czerwone dywany, urządzali apele i organizowali powitania niczym za komuny. Po wyborach Zieliński zapewne wypłynie na jakiejś skromniejszej, ale ciepłej posadce. Może zrobią go szefem teatru lalkowego w Białymstoku lub dyrektorem wodociągów w Lublinie?
Znaleźć kogoś kto kłamie lepiej niż Morawiecki
Grzegorz Schetyna po przeanalizowaniu sytuacji społeczno politycznej doszedł do wniosku, że ładniej uśmiecha się od niego Małgorzata Kidawa Błońska i namaścił ją na przyszłą panią premier. Teraz trzeba tylko znaleźć kogoś kto kłamie lepiej niż Mateusz Morawiecki, hejtuje sprawniej od Ziobry, donosi szybciej niż Mariusz Kamiński i krzyczy głośniej niż Krystyna Pawłowicz i wybory wygrane.
Skandal podczas meczu Polska – Słowenia
Polska przegrała ze Słowenią 2:0 mecz eliminacyjny do mistrzostw Euro 2020. Skandalem był fakt, że telewizja nie pokazała w przerwie meczu, szefa Słoweńskiej telewizji. W Polsce, gdy rozgrywany jest mecz z udziałem polskiej reprezentacji zawsze pokazywany jest szef TVP Jacek Kurski. Protest w tej sprawie do Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka wystosowała Krystyna Janda, Maciej Stuhr i Myszka Miki.
Krzysztof Skiba
Jan Hartman: Co uczynić z Kościołem po odzyskaniu niepodległości?
Nie sądzę, aby biskupi zasługiwali na to, by nadal komentować ich plugawe słowa, które co rusz wytryskują z ich ust. Ile lat ma trwać ta zabawa? A bo to pierwszy albo setny raz? Czy przemawianie do tych ludzi czegokolwiek ich uczy? Czy widział kto kiedy poprawę albo choćby skruchę?
Zamiast wdawać się w słowne utarczki z tymi panami, uważając przy tym, żeby nie splugawić się ich językiem i nie zejść na ich poziom (ja akurat chętnie zstępowałem do tych piekieł, gdyż moim zdaniem do każdego trzeba przemawiać językiem, który rozumie), czas zastanowić się, co poczniemy z upadłym Kościołem, gdy jego partia ostatecznie straci władzę, a ludzi uwolnionych od strachu przed nadprzyrodzonymi mocami katolickich kapłanów będzie już większość.
Nie jest za wcześnie na tę dyskusję. Czym więcej poświęcimy jej uwagi teraz, tym łatwiej będzie potem wykonać zdecydowane kroki, gdy już sytuacja do tego dojrzeje.
Kościół eliminował swoich faktycznych lub domniemanych przeciwników („pogan”, „heretyków”, „czarownice” etc.) w jeden sposób – fizycznie. Do ostatniego dnia, kiedy jeszcze mógł sobie na to pozwolić. Z grubsza do XVIII w., a w tzw. państwie kościelnym – do XIX. Terror przestał być jego bronią dopiero, gdy upadła totalitarna katolicka teokracja, a ustrój feudalny zastąpiła konstytucyjna monarchia lub demokracja; w okupowanej przez Watykan Italii położyło mu kres zjednoczenie Włoch. W XX w. Kościół próbował jeszcze swych sił, współtworząc katolickie dyktatury we Włoszech, w Hiszpanii, Portugalii, Chorwacji, Słowacji. Przemoc była w nich jednakże najczęściej cedowana na reżim świecki. Wyjątkiem była nazistowska Słowacja, której dyktatorem był ksiądz (nazwiskiem Tiso), notabene sługa Hitlera, ramię w ramię idący z nim na Polskę 1 września 1939 r.
Niestety, w nielicznych krajach – głównie w Ameryce Środkowej, lecz także w Polsce – Kościół wciąż sprawuje częściową władzę polityczną. Szybko ją jednak straci, tak jak to miało miejsce w ciągu minionego półwiecza w Hiszpanii, Portugalii czy Irlandii. W wyniku niepowstrzymanego obiegu informacji na temat przerażającej działalności tej organizacji (mordowanie dzieci w Irlandii, masowy handel dziećmi w Hiszpanii, uczestnictwo w faszystowskich represjach w Argentynie i Hiszpanii, uwikłanie w ludobójstwo w Rwandzie, systemowe krycie tysięcy pedofilów na całym świecie, niewolnictwo seksualne zakonnic w Afryce, współpraca z mafią itd. itp.) została ona skazana na stopniową marginalizację.
Utrata władzy przez Watykan w poszczególnych krajach rodzi pytanie o rewanż, rewindykacje i umiejscowienie pozostałości Kościoła w życiu uwolnionych spod jego władzy społeczeństw. Jedno jest pewne: demokratycznym państwom nie wolno nawet zbliżyć się do tego sposobu postępowania, jaki bez wyjątku w ciągu całego trwania swej historii Kościół przyjmował względem podporządkowanych sobie, lecz pragnących zachować niezależność wspólnot. Kościół nie może być dyskryminowany ani prześladowany dlatego, że sam prześladował. Musi zostać potraktowany zgodnie z prawem oraz duchem konstytucji wolności, którego z taką determinacją zwalczał.
Nie wolno nam nigdy ulec emocjom i nabrzmiałemu przez stulecia poczuciu krzywdy. Nasza godność ludzi wolnych i miłujących prawo wymaga, by wyrzec się zemsty i złośliwości. Zasadą postępowania z Kościołem w dobie upadku jego rządów musi być równość – traktowanie go tak samo, to jest nie gorzej ani nie lepiej niż pozostałych stowarzyszeń powołanych w celu krzewienia takiego czy innego światopoglądu. Utrata władzy, przywilejów i gigantycznych dotacji państwowych, a przede wszystkim podporządkowanie prawu krajowemu de facto eksterytorialnego dziś Kościoła musi nam wystarczyć za całą „sprawiedliwość dziejową”.
Przez cały XIX w. prowadzono dość teoretyczne rozważania na temat perspektyw uwolnienia Polski od dominacji zaborców i kształtu przyszłej, odrodzonej Polski. Jedni wiązali nadzieje na odrodzenie Polski z protektoratem carskim, inni z cesarskim, a najwięksi marzyciele wyobrażali sobie całkowitą niepodległość.
O niepodległości względem „Rzymu”, czyli Kościoła rzymskokatolickiego, mało kto śmiał nawet myśleć. Czasami coś się wymsknęło a to Kościuszce, a to Słowackiemu, lecz na serio nikt sobie nie wyobrażał świeckiej republiki, w której Kościół nie zbiera haraczu i nie ma rządu dusz. Po prostu w Europie nie było takich państw, skoro nawet Francja ostatecznie skapitulowała przed reakcją. Przykład amerykański był zaś zbyt odległy i abstrakcyjny.
Właściwie dopiero PRL stanęła przed szansą uwolnienia Polski od tysiącletniego jarzma obowiązkowych danin, nadań, niewolniczej pracy, politycznego szantażu, zbrojnej agresji (Krzyżacy), ciemnoty i zabobonu. Nie umiała jej wszelako wykorzystać. Wkrótce po wojnie Kościół na ziemiach poniemieckich otrzymał wielkie nadania, uwłaszczając się na mieniu poewangelickim. Później nastąpił okres wywłaszczania, prześladowań i terroru oraz prymitywnej, nieskutecznej ateizacji.
Z kolei za Gomułki struktury państwa i Kościoła zaczęły funkcjonować równolegle i ze sobą rywalizować (zwłaszcza w kontekście obchodów tysiąclecia państwa polskiego), by począwszy od lat 70. wchodzić w układ symbiotyczny. Utrwaliła się zasada, że księża dobrze dogadujący się z władzą cieszą się wszelkimi przywilejami i dobrobytem, a ci, którym się władza nie podoba i marzyliby o katolickiej teokracji, są traktowani tak jak opozycja, łącznie ze skrytobójstwami.
Ostatecznie ukształtował się typowy dla Kościoła parytet wedle zasady: „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” – rzesza księży kolaborowała i donosiła, a kilkuset wspierało opozycję. I tak po upadku komuny można było wmówić ludziom, że Kościół walnie przyczynił się do obalenia komuny.
III RP została już zbudowana na bezprzykładnym serwilizmie i odrażającym hołdownictwie, którego najbardziej ekscentrycznym wyrazem było podpisanie przez polski rząd haniebnego hołdu w formie umowy RP z polskim obywatelem stojącym na czele tej organizacji – w roli przywódcy obcego, historycznie nieprzyjaznego Polsce państwa – która jeszcze kilka dekad wcześniej ratowała i przerzucała do Ameryki Południowej setki hitlerowskich zbrodniarzy wojennych, w tym katów narodu polskiego. Historia rozliczy osoby, które poważyły się na dokonanie tego zdradzieckiego aktu, jakim było zawarcie tzw. konkordatu.
Tymczasem przed nami zadanie odzyskania godności narodowej, zrzucenia tego jarzma i odwrócenia daleko idących skutków narzuconej nam watykańskiej hegemonii. Zajmie to jeszcze kilkanaście lat, a może więcej. Ale to się stanie na pewno. Prędzej czy później. Jeszcze nasza młodzież zdąży ujrzeć wolną Polskę, w której o wszechwładzy Kościoła i jego amoralnej ideologii, zakładającej likwidację wszystkich niechrześcijańskich kultur oraz podporządkowanie całej bez wyjątku ludzkości Kościołowi (w ramach tzw. królestwa bożego), będzie się już tylko czytać w podręcznikach, kręcąc głową ze zdumienia.
Jakie stoją przed nami zadania? Co trzeba będzie uczynić, aby zabezpieczyć kraj przed dominacją Watykanu, a jednocześnie zagwarantować mu bezpieczeństwo i praworządne traktowanie, zgodne z duchem naszej moralności publicznej, z takim trudem krzepnącej na grzęzawisku butwiejącego średniowiecza?
Przede wszystkim – co oczywiste – trzeba będzie uwolnić od hańby polską konstytucję, która nakazuje Rzeczypospolitej złożenie hołdu tzw. Stolicy Apostolskiej, będącej jedynym obcym państwem wymienionym z nazwy w obecnej ustawie zasadniczej. Bezpośrednim następstwem uwolnienia konstytucji, nakazującej zawarcie konkordatu z tzw. Stolicą Apostolską, będzie natychmiastowe wypowiedzenie konkordatu oraz umów zawartych w celu jego wykonania bądź w oparciu o ten dokument.
Niezbędne będzie również unieważnienie komunistycznej ustawy o stosunku RP do Kościoła katolickiego, za pomocą której chwiejący się w posadach reżim chciał sobie kupić poparcie Watykanu, a która obdarza Kościół niebywałymi przywilejami materialnymi.
Ucisk kościelny domagać się będzie rozliczeń – prawnych i historycznych. Niezbędne będzie zwłaszcza prześwietlenie kolaboracji duchowieństwa z bezpieką w czasach PRL, gdyż propaganda sugerująca, że generalnie Kościół „walczył z komuną”, wciąż pada na podatny grunt.
Wszystkie nieprzedawnione sprawy związane z przestępczością seksualną księży oraz niedopełnieniem przez biskupów obowiązku powiadamiania organów ścigania o znanych sobie przypadkach przestępstw będą musiały zostać wyjaśnione przez specjalnie powołaną do tego celu prokuraturę.
Przede wszystkim jednak trzeba będzie dokonać audytu transferów finansowych i nieruchomości przekazanych Kościołowi od 1989 r. Społeczeństwo utrzymywane jest bowiem w przekonaniu, że rząd odpłaca się Kościołowi kwotami rzędu 0,5 proc. budżetu, podczas gdy szacunki organizacji antyklerykalnych mówią nawet o 2 proc., to jest o kwocie większej niż wydatki na naukę i równe wydatkom na wojsko. Transfery te zostaną, rzecz jasna, wstrzymane.
Jak pamiętamy, do niedawna działała w Polsce patologiczna w swej formule prawnej tzw. Komisja majątkowa, która przekazywała Kościołowi (bez możliwości odwołania!) każdy wskazany przez niego majątek, wyceniany przez opłacanych przez Kościół rzeczoznawców. Liczba nadużyć i wyłudzeń związanych z działalnością tej mafijnej struktury jest porażająca. Niezbędne będzie powołanie ciała o uprawnieniach prokuratury, mającego za zadanie wykrycie tych przestępstw.
Konieczne będzie również zniesienie i retrospektywne unieważnienie haniebnego i jawnie bezprawnego przepisu obciążającego skutkami nadużyć kościelnych skarb państwa. Wszędzie, gdzie będzie to możliwe, państwo musi odzyskać utracone na skutek wyłudzeń majątki, a winni przestępstw – świeccy i duchowni – muszą zostać surowo ukarani. Natychmiastowej likwidacji powinien ulec tzw. Fundusz kościelny, który od momentu dokonania zwrotów utraconych przez Kościół majątków jest instytucją całkowicie pasożytniczą i działającą bezpodstawnie.
Utrata przywilejów związanych z konkordatem i ustawami oznaczać będzie powrót podmiotów kościelnych w koleiny prawa o stowarzyszeniach i związkach wyznaniowych. Wymogiem elementarnej sprawiedliwości społecznej jest zrównanie statusu prawnego wszystkich stowarzyszeń, łącznie ze związkami wyznaniowymi. Kościół będzie podlegał tym samym wymogom księgowości i sprawozdawczości finansowej, tym samym wymogom odnośnie do uzyskiwania dochodów i płacenia podatków, co każde inne stowarzyszenie. Zwłaszcza przywileje podatkowe i ubezpieczeniowe duchowieństwa oraz możliwość przyjmowania przez Kościół niepodatkowych darowizn (w tym tzw. tacy) jest czymś skrajnie niesprawiedliwym i domagającym się natychmiastowego zrewidowania.
Jako że Kościół stanie się zaledwie związkiem wyznaniowym, powiązanym z pewną liczbą innych stowarzyszeń, nie będzie już żadnej potrzeby utrzymywania stosunków dyplomatycznych z tzw. Stolicą Apostolską. Stosunki te będzie można bez żadnej szkody dla RP wypowiedzieć. I tak polegają one wyłącznie (wyłącznie!) na poniżającym naród polski składaniu hołdów i kosztownych prezentów papieżom i Kościołowi, bez żadnej, choćby symbolicznej korzyści dla Polski. Widok kolejnych polskich prezydentów i premierów padających na kolana przed kolejnymi papieżami, łaskawie podającymi pierścień do pocałowania, jest wstrząsającym doświadczeniem bezwstydnego poddaństwa i tchórzostwa naszej republiki.
Ze względu na konieczność ochrony świeckiego charakteru państwa oraz gorszący charakter nauk katolickich (zwłaszcza w odniesieniu do sfery seksualnej), a także z uwagi na bezpieczeństwo dzieci (w związku z niespotykanie wysokim, bo liczącym nie mniej niż 4 proc. w skali światowej odsetkiem pedofilów wśród księży katolickich), konieczne będzie natychmiastowe oddzielenie Kościoła od szkół i przedszkoli. Aby uchronić dzieci przed klerykalizacją i oszustwami, szkoły zostaną zobowiązane do prowadzenia lekcji z podstaw religioznawstwa. Wiedza o tym, skąd wzięły się religie i jakie pełnią one funkcje psychologiczne, społeczne i polityczne, zapoznanie się z wierzeniami różnych ludów i powtarzalnymi elementami tych wierzeń (łącznie z dziewiczymi boginiami i zmartwychwstałymi bóstwami), z symbolicznym znaczeniem uniwersalnych motywów religijnych – skutecznie zabezpiecza przed religijnym uwiedzeniem i związanymi z tym szkodami moralnymi, psychicznymi i materialnymi. Wolność religijna podlega ochronie, lecz ochronie podlega również aksjologia konstytucyjna państwa, w tym racjonalność publiczna, której źródłem i wzorcem jest nauka. Młodzież ma prawo do wiedzy naukowej, także religioznawczej.
Wszystkie uczelnie katolickie oraz wydziały teologiczne będą wyłączone z systemu szkolnictwa wyższego. Jest czymś niedopuszczalnym i nielicującym z powagą państwa, aby świeckie, neutralne religijnie państwo opłacało uprawianie teologii i nadawało stopnie naukowe w tej dyscyplinie. Nie ma też żadnego powodu, aby uczelnie kościelne miały inny status niż inne szkoły niepubliczne.
Działalność kościelnych ośrodków opiekuńczych, takich jak domy dziecka czy zakłady opieki długoterminowej, musi podlegać takim samym zasadom finansowania przez państwo, jakie stosują się do innych niepublicznych placówek działających na podstawie kontraktów z władzami publicznymi i ich agendami, takimi jak samorządy czy NFZ. Obecnie kontrakty placówek kościelnych są znacząco korzystniejsze, natomiast wymagania odnośnie do poziomu świadczeń – znaczenie niższe niż w przypadku ośrodków świeckich i prywatnych.
Być może rozumie się to samo przez się, lecz dla porządku trzeba wspomnieć i o tym, że w wolnej Polsce państwowa przestrzeń publiczna, tj. wszelkiego rodzaju urzędy, począwszy od siedziby prezydenta RP, a skończywszy na siedzibach władz gminnych, musi być wolna od jakichkolwiek symboli wyrażających światopogląd bądź więź religijną, w tym od krzyży. Udział duchowieństwa w uroczystościach państwowych i samorządowych będzie zakazany, podobnie jak wszelkie uczestnictwo władz państwowych w uroczystościach religijnych bądź uroczystościach służących kultowi przedstawicieli Kościoła, takich jak jak Karol Wojtyła, Stefan Wyszyński czy Piotr Skarga.
Ma się rozumieć – lecz znów dla porządku przypomnieć należy – iż wszystkie regulacje dotyczące Kościoła rzymskokatolickiego powinny odnosić się również do innych związków wyznaniowych. Tak jak nie ma żadnego powodu, aby związki wyznaniowe korzystały z innego statusu niż pozostałe stowarzyszenia powołane dla krzewienia jakiegoś światopoglądu, nie ma również powodu, aby status związków wyznaniowych był niejednakowy. Zwłaszcza już nie jest takim powodem liczba członków takich związków.
Sądzicie, że to utopia? A która spośród wielkich zmian społecznych nie była utopią kilka dekad przed swym dokonaniem się? Nie traćcie nadziei, ducha nie gaście! Oblicze tej ziemi wnet się odmieni – skończy się epoka poronnej teokracji, a Polska dołączy do rodziny wolnych i niepodległych świeckich republik, których życie publiczne oparte jest na wielkich wartościach etyczności konstytucyjnej: szacunku dla drugiego człowieka, równości, wolności, niedyskryminowania nikogo z powodu pochodzenia i tożsamości, solidarności społecznej, pluralizmu, pokoju i praworządności.
Nie bójcie się o tę wolną, szlachetną Polskę walczyć. Nie bójcie się czegoś zaryzykować, coś stracić. Nie bójcie się mówić prawdy. Nie bójcie się ich piekła, ich szantażu moralnego, ich egzaltacji, ich długich rąk, ich „strażników”. Kto walczy o dobro swojej ojczyzny, nie musi się bać. Nie ochroni go (jej) ani nie wynagrodzi Bóg – zostawmy te sprytne rachuby katolikom. Nam musi wystarczyć pewność, że dla kraju warto czasem uczynić coś bezinteresownie.
Jan Hartman
Lider PSL spotkał się na rozmowach z Międlarem
Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się że skazanym rasistą i homofobom Międlarem. Panowie wymieniali się poglądami i ustalali jak po wyborach będzie odnosił się PSL do faszystów na których czele stoi Miedlar oraz wspólnie potępiali Marsze Równości.
Jacek Międlar to były ksiądz, antysemita, rasista o faszystowskich poglądach, przez służby Wielkiej Brytanii i kilku innych krajów europejskich jest uważany jako przywódca skrajnie prawicowych bojówek i z tego powodu ma zakaz wjazdu do GB.
Miedlar został już skazany, a w tej chwili przeciwko niemu prokuratury w całej Polsce prowadzą kilkanaście postępowań karnych w związku z zachowaniami rasistowskimi i propagowaniem zakazanego totalitarnego faszystowskiego ustroju państwa.
Co Państwo sądzicie o tym spotkaniu lidera PSL ze skazanym rasistą i faszystą Miedlarem?
Prosimy o opinie w komentarzach.
Nasi prawnicy analizują całą rozmowę Międlara i Kosiniaka, jeśli znajdziemy tam treści naruszające prawo zostanie złożone zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych
Kazimierz Więch: Co się z Polakami dzieje że tak hurtowo głupieją?

Kazimierz Więch
Ja się nie dziwię, ale świat się dziwi, co się z Polakami dzieje, że tak hurtowo głupieją?
Ja już wszystko pojmuję! Nie zdziwię się już niczym, bo jak Suski powiedział, że Tusk obalił rząd Olszewskiego!
Morawiecki i Duda wypowiadają wciąż fanaberie, flagi UE przed wyborami aż raziły swoją częstotliwością, a po wyborach rażą nieobecnością.
Według doradcy prezydenta, w Magdalence i przy okrągłym stole dogadywali się zdrajcy z komunistami. Zatem zdrajcą był również Lech Kaczyński, którego w chwale pochowano na Wawelu, i którego imieniem co krok nazywa się ulice, place, ronda itd. Telewizja publiczna ogłosiła alarm powodziowy na Odrze w Świętokrzyskim!
Dla mnie, kochającego geografię, ma być wszystko jedno gdzie płynie Odra, Amazonka, Jukon i Jangcy? Nie zdziwię się gdy przeczytam, że Przemyśl leży nad Limpopo, Warszawa nad Orinoko, a Wisła uchodzi do Delty Cubango i Okawango!
Tak samo nie dziwię się, że rządzi nami wielki geniusz Kaczyński, a duchowo rządzi oszust i cudotwórca Rydzyk, których uwielbia duża część ogłupiałego naszego społeczeństwa. Ja się nie dziwię, ale świat się dziwi, co się z Polakami dzieje, że tak hurtowo głupieją?
Kazimierz Więch

