Andrzej Żukowski: Polska na rozdrożu

Andrzej Żukowski
Jesteśmy już nie tylko okradani: z Wawelu, z Placu Piłsudskiego, z Westerplatte, ale już wręcz rabowani z ulic, po których nie możemy chodzić by nie być opluci, zelżeni czy nawet skopani.
Białystok jest późnym ostrzeżeniem przed tym, co od wielu już lat dokonuje się w Polsce. Ci rośli młodzieńcy przecież nie wyrośli za władzy PiS – dorastali do swojego wzrostu i swoich idei od wielu już lat, i nie zauważyliśmy kiedy stali się problemem. Nie dostrzegliśmy jak zawłaszczali Polskę – i to nawet nie krok po kroku, bowiem zaczęli wcale nie od małych rzeczy, ale rzeczy chyba największej w polskim kalendarzu świąt narodowych – najpierw zagrabili Święto Niepodległości. Zmienili ważne i podniosłe, a przede wszystkim – z założenia – radosne święto narodowe w czarne gotyckie misterium nienawiści i celebrację polskiego warcholstwa, bezmyślnej, tępej agresji, paranoi i pogardy do wszystkiego co nie jest tak ‘polskie’ jak oni sami. I jest to patriotyzm w którym nie ma ani słowa o miłości do Polski, o inkluzywności i tolerancji, wspólnocie i solidarności, pełno jest za to nienawiści do całego świata: do Żydów i ‘Ciapatych’, do ‘Żółtych’ i do Gejów, i ślepej, tępej siły ogolonych karków i łbów. To nie jest już święto polskie, to jest święto faszystowskie; to oni mają w tej chwili monopol na obchodzenie 11 listopada wśród ochrypłych wrzasków, rac, petard i dymu, z ‘pyfkiem’ w łapie. Jakże nisko upadliśmy!
A stąd przecież już tylko krok do Białegostoku. I doszli, a po drodze były także ‘misteria’ na Jasnej Górze – symbolu polskości i ostoi naszej tożsamości, tej sienkiewiczowskiej i tej mistycznej, katolickiej, z – o dziwo – Czarną Madonną – Żydówką i Matką Żyda – wielbioną przez ’Aryjskich Białych Polaków’. Odbywają się zatem patologiczne ceremonie w świątyniach wypełnionych butnymi mężczyznami z mieczami, co nie byłoby tolerowane w żadnym cywilizowanym kraju świata. Księża też paradują z mieczami, i błogosławią owe miecze i ‘rycerzy’, i łatwo byłoby to skwitować wzruszeniem ramion i ironiczną uwagą, gdyby nie fakt, że powstają tutaj struktury o mentalności plemiennej, stadnej i fanatycznej, tolerujemy hordy ludzi którzy rzeczywiście mogą zacząć zabijać tymi mieczami jak ta ‘Armia Boga’ z Islamic State. Ale gdyby w meczecie w Londynie czy Sydney pojawił się Imam i grupa wiernych uzbrojonych w miecze, to policja rozbroiłaby ich natychmiast. Dlaczego tolerujemy tak otwarty atak Kleru polskiego, który buduje sobie oddziały autentycznych Krzyżakow, atak na polskie społeczeństwo obywatelskie, pokojowe, uśmiechnięte i tolerancyjne?
Zresztą oprócz rosłych polskich młodzieńców, w szarży na niecnych LGBT i w ogóle – obronie ‘wartości’ pisowskich, bo mam nadzieję, że nie polskich – bierze też udział średnie i starsze pokolenie pod silnym wpływem Kościoła, aczkolwiek – jak sam Kościół – raczej na bakier z jego naukami. I tak, można było oglądać Seniorów atakujących i lżących osobę, która filmuje spotkanie w miejscu publicznym z jakimś duchownym. Atmosfera szybko się nagrzewała i prawe doszło do rękoczynów.
Jesteśmy już nie tylko okradani: z Wawelu, z Placu Piłsudskiego, z Westerplatte, ale już wręcz rabowani z ulic, po których nie możemy chodzić by nie być opluci, zelżeni czy nawet skopani. Prawo i Sprawiedliwość dopuściło się Zdrady Stanu, dopuściło się puczu przeciw Państwu Polskiemu, Narodowi i Konstytucji, a teraz buduje armię, która ma poskromić i ujarzmić obywateli- tych ‘myślących inaczej’ niż sobie tego życzy ‘władza’. Takie same barczyste łby maszerowały w bojówkach SA ulicami Monachium, a potem – przez Europę – już w mundurach SS. Na szczęście jesteśmy za słabi żeby zagrozić światu, więc ci brunatni ‘polscy patrioci’ nie zniszczą Europy, ale przecież mogą zniszczyć Polskę. Jesienne wybory to nie tylko kwestia zmiany rządu – to imperatyw ocalenia Polski, a przynajmniej ocalenia jej w kształcie, którego jest godna…
Andrzej Żukowski
Krzysztof Skiba: List do Prezesa PiS. „Dziękujemy za opiekę prawną nad naszymi chłopakami i wskazanie wrogów ojczyzny”

Krzysztof Skiba
Dziękujemy Panie Prezesie za opiekę prawną nad naszymi chłopakami, wsparcie finansowe i parasol ochronny, a przede wszystkim za wskazanie wrogów naszej umiłowanej ojczyzny. Kopać ich będziemy z radością, aż do wyrzucenia ich z Polski, albo zamknięcia w obozach.
Panie Prezesie melduję wykonanie zadania!
Chłopaki z naszej siłowni, polscy patrioci, klubowi zadymiarze, a także ekipa, co na co dzień wymusza haracze, wszyscy (nawet Toporek, co był na przepustce z pierdla) masowo i stawili się, aby w Białymstoku mieście czystym rasowo pogonić „tęczowych”.
Pokazaliśmy całej Polsce i światu, że nie ma w Białej Polsce miejsca dla zboków. Po katolicku i chrześcijańsku powiedzieliśmy im „wypie…lać”. Dziękujemy Prezesowi za wieloletnie wsparcie ideowe. Te wszystkie mowy o „gorszych sortach”, „zdrajcach” i o tym gdzie stało „ZOMO”, były dla nas inspiracją do czynów patriotycznych, takich jak rzucanie butelkami czy kamieniami w nieletnie panienki krzyczące o tolerancji.
Dziękujemy także kościołowi katolickiemu za wsparcie duchowe. Dzięki kazaniom takich mądrych ludzi jak biskup Jędraszewski, Dec, Głódź czy nasz biskup białostocki Tadeusz Wojda, mieliśmy duchową siłę, by pluć w twarze tych podludzi z marszu. Dziękujemy też za piękne słowa poparcia parafii św. Jadwigi z Białegostoku, która od zawsze wspiera nas modlitwą w intencji miłości bliźniego podczas licznych zadym i klubowego mordobicia.
Także redaktor Tomasz Sakiewicz z Gazety Polskiej (propagator stref wolnych od LGBT) zasługuje na specjalne podziękowania. Dzięki jego cennym wskazówkom nie mieliśmy wątpliwości, którego faceta skopać i której dziewczynie obić ryja.
Jeszcze raz dziękujemy Panie Prezesie za opiekę prawną nad naszymi chłopakami, wsparcie finansowe i parasol ochronny, a przede wszystkim za wskazanie wrogów naszej umiłowanej ojczyzny. Kopać ich będziemy z radością, aż do wyrzucenia ich z Polski, albo zamknięcia w obozach.
W imieniu dumnych i spoconych polskich patriotów.
Marian Butapren (ksywka stadionowa Zderzak)
Lech Wałęsa o wyroku sądu apelacyjnego vs. Wałęsa-Kaczyński
Odnośnie Wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, który zapadł w dniu dzisiejszym, uważam że Sąd ocenił dowody w tej sprawie niewszechstronnie, nie uwzględniając faktów mi znanych, o których mówiłem na rozprawie. Nie może być tak, że moje słowa o rozmowie braci Kaczyńskich w dniu Katastrofy Smoleńskiej będą traktowane jako naruszenie dóbr osobistych Pana Kaczyńskiego, gdy przecież ja nie miałem zamiaru Pana Kaczyńskiego obrażać. Wypowiadałem tylko swoje opinie, bo znałem Kaczyńskich długo i wiedziałem kto kim kierował. Jak mogły moje wypowiedzi obrazić Jarosława Kaczyńskiego skoro on dobrze wiedział, że chodziło mi o krytykę sytuacji, w której osoba bez funkcji państwowych kieruje Państwem i między innymi kierowała Prezydentem RP. Sąd tych kwestii nie wziął pod uwagę, dlatego wydał taki błędny wyrok. Nie dam sobie zamknąć ust! Będę skarżył ten wyrok do Sądu Najwyższego, a jak będzie trzeba, to do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Smutne jest jednak to, że Sąd w Polsce chce ograniczać swobodę wypowiedzi na tematy polityczne. I to, co do wypowiedzi tak istotnych, ostrzegających Naród.
Gdańsk, dnia 22 lipca 2019 roku
Lech Wałęsa
Stefan Niesiołowski: Gry wyborcze

Stefan Niesiołowski
Siłą demokratycznej opozycji powinna być prawda i uczciwość, tak jak były one siłą opozycji demokratycznej w Polsce Ludowej.
Wiele wskazuje na to, że sytuacja przynajmniej pod względem wyborczych koalicji została wyjaśniona.
Mamy z jednej strony pisowskich nacjonalistów, populistów, a z drugiej trzy koalicje (PO, Nowoczesną i nieokreślone środowiska obywatelskie), (PSL, UED, samorządowcy, być może SD) oraz nareszcie zjednoczona i nabierająca pewności siebie Lewica.
Przy okazji jak zwykle przy wyborach ujawniły się wszystkie patologie polityki polskiej i towarzyszące im zjawiska politycznego kabaretu.
PiS jak każda formacja autorytarna, gdy czegoś potrzebuje od społeczeństwa, uruchamia ofensywę nie tylko obietnic (to trwa od dawna i zaczyna budzić irytację), ale uśmiechów, gestów pojednawczych, zapowiedzi przestrzegania demokracji i wolę zakończenia polsko-polskiej wojny. Dodatkowo coraz bardziej zarówno w obszarze propagandy jak i realnych działań przypomina czasy Polski Ludowej.
Zaprzeczać wszystkiemu co jest niewygodne, kłamać bez najmniejszych wahań i zahamowań, zaprzeczać faktom, danym statystycznym, jednym słowem – twardo donikąd.
Można przytoczyć tylko kilka najbardziej jaskrawych przykładów zaklinania rzeczywistości.
Politycy partii rządzącej (Karczewski) twierdzą, że kolejki do lekarzy są coraz krótsze, a lekarstwa są i nie ma żadnego kryzysu (Karczewski, Szumowski), telewizja publiczna jest oazą pluralizmu, rzetelności i uczciwej dyskusji (Kurski), praworządność jest w Polsce przestrzegana, a sądy są wolne od politycznych nacisków (publicyści rządowej prasy, wszyscy prawie politycy w tym oczywiście przedstawiciele resortu). To samo dotyczy kłamstw na temat edukacji (winne są samorządy i opozycja), zanieczyszczenia środowiska i importu węgla (rząd robi bardzo wiele dla czystości środowiska a węgiel z Rosji sprowadzamy bo poprzednie rządy zamykały kopalnie), sytuacja gospodarcza jest znakomita, problem zadłużenia nie istnieje, a w domyśle wredna i antypolska Unia czepia się demokratycznej Polski i wszystkie pretensje o łamanie prawa i demokracji w pisowskiej Polsce to wyssane z palca kłamstwa.
Dokładnie taka była propaganda w Polsce Ludowej, odsyłam do roczników „Trybuny Ludu”, „Żołnierza Wolności” i archiwalnych nagrań Dziennika Telewizyjnego.
W mediach nadal trwa dziwaczny festiwal ataków na PSL z powodu rozpadu tzw. wielkiej koalicji. Ataków o tyle absurdalnych, że koncepcja dwóch bloków centrowego (PO, PSL, UED) oraz Lewicy jest logiczna i broni się sama.
Cechą intelektualistów jest takie przywiązanie się do własnych pomysłów, że atakują najostrzej tych ludzi we własnym obozie, którzy ośmielają się mieć inne zdanie niż oni. PiS właściwie mógłby nie robić nic tylko obserwować ataki na Kosiniaka-Kamysza i ludzi, którzy nie popierają genialnego stratega i męża stanu Schetynę za jego krętactwa i chore ambicje dożywotniego lidera opozycji.
Czasami propagandyści pisowscy coś robią np. naklejki w „Gazecie Polskiej” o strefach wolnych od LGBT co się po znanych doświadczeniach z przeszłości fatalnie kojarzy i raczej nie koliduje z polityką uśmiechów i wyciągniętej ręki. Jeśli mamy wygrać z obozem demagogii populizmu i nieprawdy to nie możemy tych samych patologii mieć u siebie.
Siłą demokratycznej opozycji powinna być prawda i uczciwość, tak jak były one siłą opozycji demokratycznej w Polsce Ludowej. Tymczasem twierdzenie p. Schetyny, że jego oczywiści najlepsza i jedyna dobra koalicja jest koalicją nie partii, ale ruchów i środowisk obywatelskich społeczników i patriotów po pierwsze sugeruje, że jest on lepszym i większym patriotą niż inni (co niebezpiecznie zbliża go do PiS-u), a po drugie Schetyna jako symbol obywatelskości i społecznikostwa jest średnio wiarygodny. Dość powszechnie uchodzi bowiem za pobawionego charyzmy otoczonego pochlebcami mistrza taktycznych gier, partyjnych rozgrywek, porachunków osobistych intryganta najmniej nadającego się na symbol wolności i demokracji, pod którymi to hasłami mamy pokonać partię o dyktatorskich ciągotach.
Jedno nie ulega wątpliwości, wyrzucenia SLD z koalicji z PO, podobno dlatego, że zażądało tego PSL, tylko w takim razie dlaczego Schetyna nie zawiązał koalicji z ludowcami co byłoby logicznym i chyba najlepszym wyjściem, doprowadziło do zjednoczenia i umocnienia lewicy i być może kiedyś p. Schetyna rozprawiający nie tak dawno o „konserwatywnej kotwicy” zostanie patronem zjednoczonej i bardzo w Polsce potrzebnej lewicy. Nie do końca jestem przekonany, że on chce wygrać z PiS-em, wygląda na to, że liderowanie małej ale zwartej partyjce pochlebców to model idealny.
I jeszcze jedno – nasza Becia odniosła kolejny sukces i nie została po raz trzeci przewodniczącą jednej z komisji UE. Tym razem przestraszyła się tego, że wystawiony zostałby inny kandydat i Becia i moralny triumf naszej patriotki i katoliczki byłby wstrząsający. Powołując się na list mec. Giertycha wnoszę by nie tylko TK uznał, że Becia wygrała i nakazał rządowi wypłacać jej stosowne wynagrodzenie, ale generalnie ważność wyborów w UE stwierdzał nasz TK, a ich publikowanie zależało od dobrej woli naszej Beci.
Stefan Niesiołowski
Manuela Gretkowska: Wielka Biała Polska rasa świni, biega kwicząc i rycząc ulicami Białegostoku

Manuela Gretkowska
Człowieczeństwo jest zbyt niebezpieczne w Polsce, by wychodzić na ulicę. Ale co innego mnie zastanawia, dlaczego nie powiedział tego minister rolnictwa? Przecież Wielka Biała Polska to rasa świni. Wyhodowaliśmy ją sobie sami. Biega kwicząc i rycząc ulicami Białegostoku, a 1 sierpnia zasra petardami Warszawę.
PiSowski rząd wyniósł się do parlamentu UE razem z broszką. Został drugi garnitur. Ten garnitur jako mini-minister edukacji, nazwiska nie chcę pamiętać, z wdziękiem Frenkensteina po pisowskiej lobotomii, powiedział, że marsze równości są zbyt niebezpieczne, by je organizować.
Tak, człowieczeństwo jest zbyt niebezpieczne w Polsce, by wychodzić na ulicę. Ale co innego mnie zastanawia, dlaczego nie powiedział tego minister rolnictwa? Przecież Wielka Biała Polska to rasa świni. Wyhodowaliśmy ją sobie sami. Biega kwicząc i rycząc ulicami Białegostoku, a 1 sierpnia zasra petardami Warszawę.
Nigdy nie pomyślałam, że Jacek Dehnel użyje swojego talentu do tak wstrząsającego reportażu ze starcia faszoli z ludźmi, w Polsce. Przeczytajcie jego relację, będzie kiedyś w podręcznikach historii. Jeśli już nie naszej, to europejskiej. Bo u nas tylko na 30 lat błysnęła nadzieja. Może to była pomroczność jasna w ciemnych dziejach zniewolonej Polski. I znowu zapada ciemność, jak w dupie. Ostatni zgasi w niej światło, jeśli nie pójdziemy do wyborów.
Manuela Gretkowska
Stefan Niesiołowski: W rocznicę zamachu na Hitlera

Stefan Niesiołowski
Organizatorzy zamachu na Hitlera polegli za wolne Niemcy, a także za pokój i wolność w Europie.
75 lat temu, w słoneczny i ciepły jak dziś dzień, 20. lipca 1944 r. zgrupowani wokół płk hrabiego Clausa von Stauffenberga spiskowcy, głównie wojskowi, dokonali zamachu na Hitlera. Sam zamach miał być kluczowym elementem przeprowadzanego w Berlinie i innych miastach zamachu stanu oznaczającego obalenie nazistowskiej dyktatury i ustanowienie w jej miejsce demokratycznych Niemiec. Jednocześnie celem spiskowców było doprowadzenie do zakończenia wojny, podjęcia rokowań z aliantami i zawarcia pokoju.
Bomba podłożona przez Clausa von Stauffenberga pod stołem konferencyjnym w Kwaterze Głównej Hitlera (Wolfschanze) w Gierłoży koło Kętrzyna (wówczas Rastenburg) wybuchła o godz. 12.08 zabijając kilka i raniąc kilkanaście osób. Sam Hitler ocalał, został jedynie ranny, co praktycznie oznaczało klęskę zamachowców.
Dominuje opinia, że o niepowodzeniu zamachu zadecydowało przesunięcie przez płk Heinza Brandta (związanego z zamachowcami, ale niepoinformowanego o zamachu) teczki z bombą za masywny wspornik stołu co ocaliło Hitlera. W rzeczywistości powodów niepowodzenia było znacznie więcej, między innymi to, że Stauffenberg nie wyrzucił wchodząc na salę drugiej bomby. Od wybuchu dwóch bomb zginęliby wszyscy uczestnicy narady.
W dokumentach programowych spiskowcy przeprowadzili druzgocącą krytykę nazizmu i proponowali w miejsce nazistowskiego reżimu odbudowanie demokratycznego państwa prawa: ”Zaufanie polega na szacunku dla prawdy i poszanowaniu prawa. Hitler pogardzał i jednym, i drugim […] Na miejscu prawdy była propaganda, a zamiast prawa – przemoc. W miejsce tej karykatury państwa, nowy rząd Niemiec wprowadzi państwo wyrosłe z poszanowania chrześcijańskich wartości cywilizacji zachodniej. Państwo oparte na pojęciu obywatelskiego obowiązku i służby dla dobra wspólnego” (Peter Hoffmann, „Wiederstand, Staatsreich, Attentat, der Kampf der Opposition gegen Hitler”, Munchen, 1969).
Oznaczało to budowę państwa podobnego do powstałej po upadku III Rzeszy Republiki Federalnej Niemiec budowanej przez niemieckich przeciwników Hitlera, jak wieloletni kanclerz Konrad Adenauer i uczestnicy Ruchu 20 Lipca m. in. Eugen Gerstenmayer, Adolf Heusinger, Hans Speidel. Kanclerzem miał zostać dr Carl Gordeler, osądzeni byliby nazistowscy zbrodniarze, przywrócone zostały swobody obywatelskie i przeprowadzone wolne wybory.
20. lipca 1944 r. władza nazistów w kilku miejscach (Paryżu, Wiedniu) na krótko została obalona, ale przewrót załamał się po kilku godzinach. Czterej spiskowcy wraz ze Stauffenbergiem i jego adiutantem Wernerem Haeftenem zostali rozstrzelani tego dnia o godz. 21 na dziedzińcu Ministerstwa Wojny na Bendlerstrasse w Berlinie (dziś Stauffnbergstrasse), a naziści w bestialski sposób wymordowali kilka tysięcy osób będących przeciwnikami dyktatury Hitlera.
Dziś w miejscu męczeńskiej śmierci Clausa von Stauffenberga stoi pomnik poświęcony uczestnikom Ruchu 20 Lipca, przed którym, podobnie jak w berlińskim więzieniu Plotzensee, w którym wieszano spiskowców na rzeźniczych hakach i strunach fortepianowych, przedstawiciele niemieckich władz składają w rocznicę zamachu kwiaty i wieńce. W tym roku wieniec składała Pani kanclerz Angela Merkel. Organizatorzy zamachu na Hitlera polegli za wolne Niemcy, a także za pokój i wolność w Europie.
Stefan Niesiołowski
Jolanta Saacewicz: Już nikt w Polsce nie powinien kłaść się spać spokojnie. Nasz dom zabrali faszyści
Ten Marsz Równości w Białymstoku był bardzo inny. Pieśń umierała na ustach, taniec zastygał w pół kroku. To był popis brunatnego terroru w centrum Europy. Podpalono tęczową flagę na ludzkich plecach, z nieba leciały plwociny, worki z wodą, płonące race, kamienie, jajka, donice i gaz. Hordy łysych przez megafony wrzeszczały swoją religijno-patriotyczną mantrę:
wypierdalać! bóg! zboczeńcy! honor! lesby!ojczyzna!sodomici! kurwy! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja!
amen
W tym marszu szły nasze polskie dzieci i młodzież. Szli katolicy, polskie rodziny, polscy obywatele. Policja w pełnym bojowym rynsztunku oddzielała ich od łysych i brunatnych skandujących unisono:
wypierdalać! bóg! zboczeńcy! ojczyzna!sodomici! kurwy! honor! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja!
amen
Policja, która aresztowała aktywistkę za nalepkę z tęczową madonną pokornie uchylała głowy w kaskach, gdy leciały race, butelki i kamienie. Nie chciała drażnić łysych władców naszej odnowionej ojczyzny, którzy głośno modlili się przez megafony:
wypierdalać! bóg! zboczeńcy! ojczyzna!sodomici! kurwy! honor! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja!
amen
Ten marsz w Białymstoku pachniał krwią i nie było w nim zwykłej tęczowej radości. Lecz szedł, szedł na przekór, niezłomnie. Szedł w brunatnym cieniu polskiego faszyzmu i oniemiałym zdziwieniu splugawionych ofiar tamtej wojny. Ich życie i walka i smierć straciły dziś sens. Na ołtarzu faszyzmu paliły się race, a modlitwę wrzeszczał tłum podniecony żądzą krwi:
wypierdalać! bóg! zboczeńcy! ojczyzna!sodomici! kurwy! honor! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja!
Ten marsz przejdzie do historii jako pierwszy lub ostatni. Przed nami brunatna ściana, od której odbija się echo tej modlitwy słyszanej w całej Europie:
wypierdalać! bóg! zboczeńcy! ojczyzna!sodomici! kurwy! honor! pedały! zajebać! rodzina! do gazu! tradycja! Polska katolicka!zajebać! kurwy! pedały! lesby! do gazu!
amen
Te usta w niedzielę przyjmą ciało i krew Chrystusa. Te dłonie z kamieniami wrzucą jesienią swoje głosy do urny i ten kraj do przepaści, z której nie wraca się już żadnym marszem lecz apelem poległych.
amen
Ten marsz wstrząsnął naszym jestestwem, wstrząsnął nami do kości. Już nikt w Polsce nie powinien kłaść się spać spokojnie. Nasz dom zabrali faszyści.
Joanna Saacewicz
Jan Hartman: Witaj wschodnia Europo, nasze przeznaczenie! Sen się skończył

Jan Hartman
Jeszcze niedawno wszyscy liczyliśmy na dojrzałość polityków w chwili próby. Zawiedli. Zostawili nas na pastwę Kaczyńskiego i jego sitwy, która nie będzie już miała żadnych zahamowań
Nie chcę w to wierzyć, ale każdego dnia wiadomości są coraz bardziej
ponure – wielka koalicja wszystkich partii opozycyjnych nie powstanie!
PiS nadal będzie rządził i dopiero pokaże, co potrafi!
Oddanie władzy w ręce Kaczyńskiego bądź jego następcy na kolejne cztery
lata jest świadomym i dobrowolnym działaniem konkretnych polityków,
którzy taką decyzję podjęli. Pośród winowajców, których win nie odważę
się szczegółowo wymierzać i porównywać, z pewnością znajduje się
Władysław Kosiniak-Kamysz, który ogłosił właśnie, że PSL idzie do
wyborów odrębnie czy też w jakiejś „Koalicji Polskiej”.
To nie do wiary! Kto by pomyślał, że w godzinie próby, gdy waży się los kraju napadniętego przez partyjną klikę, niestroniącą od psychopatów i półgangsterów, bezczelnie i z szyderstwem na ustach depczącą konstytucję i rozgrabiającą państwo, odrąbującą je siekierą od Zachodu i rzucającą w ramiona Rosji, politycy mogą zdradzić!
Czyżby naprawdę byli takimi idiotami, żeby wierzyć, iż cokolwiek poza pełną mobilizacją wszystkich sił opozycji w sytuacji fundamentalnego zagrożenia dla demokracji daje szansę odsunięcia PiS od władzy? Jakim cudem niby mają to zrobić jakieś dwa bloki (jakie?), jeśli nawet PiS nie zdobędzie większości?
Dobre sobie, nie damy się na to nabrać. Zarówno Kosiniak-Kamysz, jak i Schetyna są przekonani, że PiS wygra tak czy inaczej. Najwyraźniej są z tym pogodzeni albo nawet im to tak bardzo nie przeszkadza. Pewnie, kierowanie państwem zniszczonym przez wulgarne populistyczne rządy i zamulonym przez tysiące partyjnych i „rodzinnych” cwaniaczków i kolesiów na wszystkich możliwych stanowiskach to żadna przyjemność. Niech się ta rudera sama zawali do końca. Dla partyjnych szefów i partyjnych „struktur” najważniejsze są w takich okolicznościach poselskie mandaty, stanowiska w biurach, a przede wszystkim dotacje. Trzeba zgromadzić zapasy na czteroletnią zimę, a potem się zobaczy.
Z całego serca życzę PSL, aby ze swoim komitetem, jak zwał, tak zwał, dostało 4,99 proc. głosów! Ciekawe, że najbardziej odpowiedzialnie i racjonalnie zachowuje się w całym tym jarmarcznym korowodzie Czarzasty i SLD, którzy mówią jasno, że idą z PO. Dlaczego zwykła uczciwość i zdrowy rozsądek są tak rzadkimi dobrami, nawet w najtrudniejszych chwilach? Cóż, nie święci garnki lepią.
Kaczyński raz zdobytej władzy nie odda nigdy, jeśli choćby jednym głosem wygra wybory. Kto tego nie rozumie, ten nie powinien zajmować się w Polsce polityką. Zdobycie 8-10 proc. przez „Koalicję Polską” (PSL z Kukizem?), a choćby i 35 proc. przez PO i jej koalicjantów nic nie da. Schetyna i Kosiniak-Kamysz zostaną przez wyborców ukarani za niezdolność do stworzenia wielkiej koalicji i odebranie ludziom nadziei na odsunięcie PiS od władzy. Wynik PO i reszty opozycji będzie przez to dodatkowo obniżony – po prostu wielu rozsądnych ludzi nie pójdzie głosować.
W domu zostaną też wyborcy Biedronia, którzy dostali w twarz. Zadziała efekt defetyzmu – za to Polska pisowska pójdzie tłumnie do urn; już się o to postarają pani z telewizji i pan za ołtarzem. PiS będzie triumfował i utworzy rząd – kto wie, czy w końcu nie z PSL, bo jak widać, ta partia jest zdolna do wszystkiego.
Mogę powiedzieć gorzkie „a nie mówiłem”. W 2016 r. pod auspicjami KOD i patronatem legendy opozycji i Solidarności Janusza Onyszkiewicza działał Komitet Wolność Równość Demokracja, powołany jako platforma dialogu między partiami opozycji. Brałem w tych rozmowach udział i pamiętam doskonale, jak lekceważąco podchodziły do nich duże partie. Tłumaczyliśmy wtedy politykom: przed wyborami stworzenie koalicji będzie trudne, trzeba już teraz rozmawiać, budować zaufanie, pracować nad programem, przyzwyczaić ludzi, że opozycja umie współpracować i jest gotowa połączyć siły, gdy trzeba będzie ratować kraj przed niszczycielami.
Na nic to, oni wiedzieli lepiej. A właściwie nie tyle wiedzieli lepiej, ile ani im się wtedy śniło, żeby porzucić partyjniacki egoizm i zacząć myśleć kategoriami dobra państwa. Dziś płacą za to cenę. Oddawszy władzę w ręce Kaczyńskiego, zaprzepaszczą swój życiowy dorobek, przechodząc do historii politycznej Polski pierwszych dekad XXI w. jako nieudolni biurokraci, niezdolni do podejmowania historycznych wyzwań. A przecież tak nie musiało być!
Jeszcze niedawno wszyscy liczyliśmy na dojrzałość polityków w chwili próby. Zawiedli. Zostawili nas na pastwę Kaczyńskiego i jego sitwy, która nie będzie już miała żadnych zahamowań – zniszczy wolne media, rozprawi się z uniwersytetami i intelektualistami, ocenzuruje kulturę, przejmie pełną polityczną kontrolę nad gospodarką i bez reszty zideologizuje na modłę endecką i klerykalną całą przestrzeń publiczną i szkolnictwo, odetnie nas od Unii Europejskiej i uzależni od łaski Putina.
A gdy skończy się koniunktura na Zachodzie, zacznie się kryzys gospodarczy, w który wejdziemy zadłużeni na miliardy dolarów łapówek, brutalnie wpychanych przez PiS do kieszeni dotychczasowych i potencjalnych wyborców. Taka przyszłość czeka nasz kraj i nas wszystkich.
I nikt nas nawet nie pożałuje, bo sami sobie zgotowaliśmy taki los. Sami się ośmieszyliśmy w oczach świata, dla którego jesteśmy już tylko jednym z wielu mało ważnych chorych krajów, dotkniętych chorobą wulgarnego populizmu i religijnego fanatyzmu. I nie przyjedzie już do nas na białym koniu piękny rycerz z Brukseli. Wie, że nie może i nie pomoże, skoro my nie chcemy pomóc ani sobie, ani jemu.
Żegnaj, demokracjo, żegnaj, Tusku. Witaj, Polsko taka jak zawsze – zacofana, zadufana w sobie, zakompleksiona, autorytarna, kołtuńska i biedna. Witaj wschodnia Europo, nasze przeznaczenie! Sen się skończył, czas powrócić do rzeczywistości.
Jan Hartman
Roman Giertych w liscie do B.Szydło: To była germańska zemsta!

Roman Giertych
W świetle dzisiejszej (nie ukrywajmy tego) totalnej klęski (19:34) ostatni wynik (21:27) był niewiarygodnym sukcesem.
Droga Pani Beato!
Teraz to nawet gdybym się bardzo starał, to nie znajdę powodów do gratulacji, bo jeszcze pomyślą, że poprzedni list był wysublimowanym szyderstwem z Pani sukcesu. Ale historia przyznała mi rację.
W świetle dzisiejszej (nie ukrywajmy tego) totalnej klęski (19:34) ostatni wynik (21:27) był niewiarygodnym sukcesem.
Podsuwam Pani jednak pomysł jak uzasadnić tę katastrofę. Otóż odpowiedź jest prosta: to była germańska zemsta. Na zimno i z premedytacją zaplanowana i wykonana właśnie w rocznicę Grunwaldu.
609 lat czekali, aby odpowiedzieć na cios zadany przez Jagiełłę. Czekali, czekali i się doczekali. I tak jak my wycięliśmy wówczas kwiat teutońskiego rycerstwa, tak oni Panią-kwiat obozu rządzącego wycięli z tej ważnej i należnej Pani funkcji i rzucili jak zeschłą słomę na żer bezczelnych szyderców. Oj, nie zabraknie ich teraz! Będą uważać, że brak Pani sukcesu żle wróży negocjacjom w sprawach budżetu.
Ale cóż tam budżet na drogi, gdy dziś opłakujemy zamach na wzrost Pani budżetu!
I na koniec. Głowa do góry! Do trzech razy sztuka. Przy następnym głosowaniu proszę po prostu spróbować ich od serca, osobiście przekonać. Najlepiej wystąpieniem bezpośrednim, bez udziału tłumaczy, którzy głębię Pani myśli mogliby przekręcić i wypaczyć.
Powodzenia!
Roman Giertych
Stefan Niesiołowski: Zemsta Schetyny

Stefan Niesiołowski
Jego głównym celem jest utrzymanie władzy, niedopuszczenie, aby wyrósł ktokolwiek wybitniejszy i mogący w przyszłości zagrozić jego przywództwu.
Wydaje się, że dywagacje na temat kształtu antypisowskiej koalicji zostały zakończone (o ile w polskiej polityce cokolwiek i kiedykolwiek zostało zakończone). Do wyborów po stronie demokratycznej opozycji przystąpią trzy bloki: PO, SLD i zwerbowani przez Schetynę politycy, (PSL, UED, samorządowcy i politycy centrowi jak Marek Biernacki) oraz lewica (Wiosna, Zandberg i pomniejsze formacje). Trwająca od dłuższego czasu dyskusja czy opozycja ma być w dwóch blokach centrowo-konserwatywnym (PO, PSL, UED) i lewicowym, czy w jednym, została zakończona. Przewodniczący PSL Władysław Kosiniak-Kamysz sformułował pogląd, że dla jasności i czytelności programowej najlepiej, aby opozycja była zgrupowana w dwóch blokach: centrowym i lewicowym, natomiast wielu dziennikarzy i komentatorów oraz środowisko zgrupowane wokół p. Schetyny uważało, że z uwagi na system liczenia głosów lepiej, aby cała opozycja (raczej bez Wiosny) była na jednej liście. Jak zwykle tego rodzaju spory rozstrzygnięte są dopiero w momencie wyborów i jak zawsze w ich trakcie pada wiele oskarżeń i argumentów delikatnie mówiąc nie zawsze potrzebnych. Tym razem jednak okazało się, że jak zawsze w polityce polskiej decydujące dla ostatecznego rezultatu sporu były nie motywacje ideowe, troska o Polskę i demokrację w Polsce, racje merytoryczne, ale wątek personalny, ambicje, chęć utrzymania władzy nawet w skarlałej sekcie i wreszcie najważniejsze nienawiść, osobista zemsta i odwet za zadawnione urazy. Takimi motywami kierował się moim zdaniem p. Schetyna, który ostatecznie zadecydował, że PO pójdzie do wyborów z SLD a nie z PSL, a wszystkie wypowiadane z obłudną troską w głosie i fałszywym uśmiechem były jedynie dorobioną motywacją, w najlepszym wypadku drugorzędną wobec głównego argumentu – zemsty.
Schetyna skonfliktował się ze wszystkimi prawie wybitnymi politykami Dolnego Śląska: Frasyniukiem, Dutkiewiczem, Zdrojewskim, Protasiewiczem, Huskowskim. Efektem ambicji i personalnych ambicji p. Schetyny jest oddanie władzy w samorządzie na Dolnym Śląsku pisowcom, wyhodowanie na skutek rozłamu w PO Bezpartyjnych Samorządowców i partii Kukiza, seria rozłamów i politycznych konfliktów w PO, przegranie wyborów w 2015 roku, gdy Schetyna zwalczał Ewę Kopacz np. mówiąc publicznie, że źle wypadła w debacie prezydenckiej. Schetyna otoczony grupą potakiewiczów i wykonawców jego poleceń, takich jak m. in. Grupiński, Kierwiński, Tyszkiewicz, Urszula Augustyn, Mrzygłocka i kilku innych nie potrzebuje rzeczywistych współpracowników, ludzi mądrych, kompetentnych, o ładnych życiorysach, starannie wykształconych, ale oddanych i raczej niezastanawiających się nad celowością rozkazów wykonawców. Jego głównym celem jest utrzymanie władzy, niedopuszczenie, aby wyrósł ktokolwiek wybitniejszy i mogący w przyszłości zagrozić jego „przywództwu”. Nieważny jest interes Polski, ważna jest władza nawet nad niezdolną do odegrania większej roli partyjką, ale władza dająca szereg możliwości. Jest to z resztą zjawisko nienowe w polskiej polityce, a degradacja demokracji, rozwój nacjonalizmu i populizmu, które doprowadziły do pisowskiej dyktatury są tego efektem. Ale najpełniejszy rozwój tych degradujących polską demokrację tendencji to działania pisowców, a po drugiej stronie Schetyny. Dlatego jest dużo racji w twierdzeniu, że p. Schetyna jest gwarantem rządów PiS-u, bo pod jego nieudolnym kierownictwem raczej niemożliwe wydaje się odebranie pisowcom rządów nad Polską. Być może, a są do tego pewne poszlaki, jak np. niezwykle łagodne traktowanie p. Schetyny przez piswskie media i pisowskich polityków oraz atakowanie najbardziej zajadłe przez pisowców przeciwników Schetyny, ale jak zwykle w tego rodzaju sytuacjach trudno o niezbite dowody. Natomiast same metody p. Schetyny nie różnią się specjalnie od metod pisowskich (słynne podsłuchy po przegraniu przez Schetynę wyborów na szefa regionu, pieniądze, stanowiska, przywileje dla swoich, otaczanie się klakierami, kłamstwo i insynuacje jako metoda uprawiania polityki, traktowanie wszystkiego najchętniej w kategoriach personalnych, a polityki nie jako troski o Polskę, ale o karierę Schetyny itp.). .
Kto tego nie wie lub nie rozumie, nie powinien zabierać się do uprawiania, a nawet komentowania polityki polskiej. Dlatego z rozbawieniem słuchałem komentatorów nie pisowskich, bo oni nie zasługują na uwagę, ale przyzwoitych mediów, których dobrej woli, ani uczciwości nie podważam, ale którzy aż śmieszyli swoją naiwnością, gdy atakowali PSL i Władysława Kosiniaka-Kamysza za brak odpowiedzialności za Polskę i bezmyślnie powtarzali obłudne frazesy p. Schetyny o odpowiedzialności za Polskę, gdy w rzeczywistości chodziło o osobistą zemstę. Dopiero artykuł w najnowszym Newsweeku po raz pierwszy wyraźnie wyjaśnił o co chodzi, chociaż już wcześniej było wiele sygnałów jakie są zamiary i motywacje Schetyny i komentatorzy polityczni albo okazali się naiwni, albo słabo poinformowani, że nie byli w stanie ich zrozumieć i ujawnić. Naprawdę chodziło o żądanie Schetyny godzącego się na wszystkie inne warunki, aby na listach nie było Jacka Protasiewicza i Marka Biernackiego. Jak pisze Dominika Długosz: „Te przecieki nie sprawiają dobrego wrażenia – słyszymy w obu klubach. To jest niepotrzebne, buduje złe emocje w partiach i zaraz zamiast razem do wyborów pójdziemy na wojnę. Grzegorz Schetyna ma osobisty problem z Jackiem Protasiewiczem… Być może to nie Jacek Protasiewicz był głównym powodem zakończenia rozmów między Platformą a PSL (drugim powodem był Marek Biernacki – przyp. mój), ale na pewno był osobą, która odkrywała lęki ludowców i skutecznie obudziła w nich przekonanie, że Platforma ich nie szanuje i obraża. Tak wygląda zemsta Schetyny.
Stefan Niesiołowski


