Kazimierz Marcinkiewicz: Naiwniacy – czyli obywatelska komisja śledcza

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

Afer jest masa, złodziejstwa i kumoterstwa wszędzie pełno, tak pełno, że się absolutnie nigdy po Kaczyńskim nie spodziewałem tego, że na to pozwoli.

 

Listy Falenty do Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego, to czysty obraz państwa pod rządami PiS. Biznesmen z dziwnymi powiązaniami z Rosją, dla dobra Polski oczywiście nagrywa najważniejszych ludzi w państwie, pod ochroną nie tylko PiS, ale także części służb lojalnych PiS, a nie władzy i dodajmy przy zdumiewającej bierności aparatu państwa.

Falenta sterowany przez polityków PiS i ich „służby dziennikarskie” /kreatury to mało powiedziane/, rozpętują aferę mającą na celu zmianę władzy. Namawiają do przestępstwa i przy pomocy tego przestępstwa zdobywają władzę, głosząc że zrobili to w demokratycznych wyborach. Już pisałem, że nasz kraj to republika bananowa, tyle że nowoczesna. W każdym demokratycznym kraju ujawnienie takich faktów wywołałoby polityczną burzę, która zmiotłaby rządzących z politycznej sceny. Tyle że Polska nie jest już demokratycznym państwem.

Naiwnością jest sadzić, że Kaczyński czymkolwiek się przejmie, tak jak naiwnością jest sądzić, że prokuratura wyjaśni sprawę największej afery korupcyjnej KNF, największej afery finansowej SKOK, afery próby budowy dwóch wieżowców w Warszawie, przez szefa partii rządzącej, czy pozostałych afer GetBeck, Radom, PCK, samoloty VIP, caracale, czy finansowanie części kościoła. Afer jest masa, złodziejstwa i kumoterstwa wszędzie pełno, tak pełno, że się absolutnie nigdy po Kaczyńskim nie spodziewałem tego, że na to pozwoli.

Naiwnością jest sadzić, że zgodzą się na jakakolwiek komisję śledczą. W tej czy jakiejkolwiek innej sprawie. Naiwnością jest sadzić, że prokuratura wznowi śledztwo. Dopóki Falenta nie ujawni materiałów, nie ujawni nagrań, dopóty włos z poparcia PiS nie uleci. A tylko zachwianie poparcia PiS może spowodować, że służby państwowe zaczną działać ja państwowe, a nie jak partyjne. PiS w Polsce jest poza prawem, poza konstytucją, poza działaniem wymiaru sprawiedliwości, co afera Srebrnej dowodzi chyba aż nadto dobitnie.

Zgłaszam więc ten wniosek po kilku miesiącach ponownie. Opozycja musi powołać OBYWATELSKĄ KOMISJĘ ŚLEDCZĄ, zapraszając do niej fachowców ze służb, byłych prokuratorów, dziennikarzy śledczych, adwokatów by wyjaśniać i nagłaśniać wszystkie afery państwa Jarosława Kaczyńskiego, państwa PiS. Pośle Brejza do roboty.

Kazimierz Marcinkiewicz


Krzysztof Skiba: Wielka wsypa

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Marek Falenta, który podsłuchami wysadził w powietrze poprzedni rząd, ogłasza w liście do prezydenta Dudy, że jeśli go nie ułaskawi, to będzie sypać swych zleceniodawców czyli ludzi z gangu Kaczora.


W języku kryminalistów „wsypa” oznacza odkrycie przestępczej działalności i ujawnienie sprawców tych działań. Słowo to pochodzi od „sypania” czyli od zeznawania na szkodę przestępców. Sypanie odgrywa coraz większą rolę we współczesnej Polsce. Odnoszę wrażenie, że obóz władzy trzyma się jako tako u steru, bo jeszcze nikt go poważnie nie sypnął. Elity rządzące co jakiś czas szachowane są jednak publicznie przez swych współpracowników, że jeśli władza nie załatwi im tego, co żądają to oni „zaczną sypać”.

Marek Falenta, który podsłuchami wysadził w powietrze poprzedni rząd, ogłasza w liście do prezydenta Dudy, że jeśli go nie ułaskawi, to będzie sypać swych zleceniodawców czyli ludzi z gangu Kaczora.

Rzutki przedsiębiorca udający księdza – Tadeusz Rydzyk, który jak obliczono przyjął łaskawie na swoje konta 165 mln dotacji rządowych, cały czas szantażuje szczodrą władzę, iż jeśli tylko miliony przestaną płynąć, to albo sypnie kogo trzeba, albo założy konkurencyjną partię.
Agent specjalny CBA Wojciech J. miał na zlecenie władz szukać haków na polityków opozycji, ale odkrył, że w burdelach Olimp i Imperium pod

Rzeszowem prominentni politycy PiS zabawiali się z prostytutkami. Agent sypnął, że marszałek Marek Kuchciński tak uroczo zabawiał się z nieletnią Rusłaną, że jest z tego ciekawy film. Z sypiącego agenta specjalnego szybko zrobiono wariata, a jego zeznania uznano za niewiarygodne. Pytanie kto do elitarnych służb specjalnych przyjął wariata? Czy nie jest tak, że jeśli ktoś zaczyna sypać, to albo się go ucisza na zawsze, albo robi z niego osobę niepoczytalną.

Austriacki biznesmen sypnął Wyborczej na Prezesa, że ten wykiwał go w interesach na kilka milionów euro. Na nikim nie zrobiło to wrażenia, bo kogo w Polsce obchodzi jakiś Austriak z milionami. Niestety przy tej okazji posypał się wizerunek samego Prezesa jako osoby skromnej i praktycznie bez pieniędzy. Wyszło na jaw, że Jarosław to nie żaden „dobry dziadek” tylko twardy gracz biznesowy, który planował poważne inwestycje komercyjne w Warszawie.

Ostatnio Dziennikarz Tomasz Piątek wsypał dziwne kontakty i powiązania premiera Morawieckiego w książce „Morawiecki i jego tajemnice”, a sam premier wsypał się brakiem znajomości fraszek Kochanowskiego.
Władza straszona „sypaniem” trzyma się, bo sama sypie forsą zagarniętą obywatelom z podatków. Dawno temu najlepiej sypały się stare kamienice w Krakowie. Gdy nadejdzie czas „wielkiej wsypy” PiS może to przebić :).

Krzysztof Skiba


Gabriela Lazarek: Jesteśmy społeczeństwem przemocowym

Te komentarze, to jest właśnie przemoc. Właśnie te komentarze ukazują jak traktowane są w społeczeństwie ofiary przemocy.Dobić, skopać, opluć, znieważyć.

W „Gazecie Wyborczej” ukazał się dzisiaj artykuł o założonej przez Weronika Rosati fundacji „Siła Kobiety”, mającej na celu walkę z przemocą.

Niestety przeczytałam komentarze. I powiem Wam, że to jest straszne.
W znaczącej przewadze na Weronikę wylał się tak obrzydliwy hejt, że tego po prostu nie ogarniam.

Z ciekawości zerknęłam na kilka profili osób komentujących. A tam… wspaniali „demokraci” walczący o godność, równość, szacunek.

Czy w ludziach naprawdę nie ma już za grosz empatii?

Czy naprawdę już pozwoliliśmy do tego stopnia zabić w sobie wrażliwość?

Ludzie naprawdę myślą, że osoby z pierwszych stron gazet nie są już zwykłymi ludźmi ze zwykłymi problemami ? Z uczuciami?

Pomijam już fakt, że przemoc domowa nigdy nie powinna być „normalnym” problemem. Zawsze powinna być niedopuszczalnym skandalem.

Te komentarze, to jest właśnie przemoc. Właśnie te komentarze ukazują jak traktowane są w społeczeństwie ofiary przemocy.  Dobić, skopać, opluć, znieważyć.

Właśnie te komentarze ukazują, jak cenna, jak potrzebna jest inicjatywa Weroniki.

Prawda jest taka, że jesteśmy społeczeństwem przemocowym.

Tolerujemy i usprawiedliwiamy przemoc, piętnując ofiary. I jak widać, wcale nie dotyczy to tylko środowisk z prawej strony sceny politycznej.

Ofiara przemocy nigdy nie powinna się obawiać ani wstydzić tego, co ją spotkało. To społeczeństwo, które toleruje i usprawiedliwia przemoc powinno się wstydzić. 

Tak bardzo mi dzisiaj za nas wstyd!

Gabriela Lazarek


Ks. Stanisław Walczak: Gender

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Mam wiele w sobie tolerancji. Możesz zatem latać po świecie i twierdzić, że jesteś królikiem, zebrą czy też wielbłądem. Twoje prawo. Uszanuję. Ale pozwól mi, uszanuj mnie, jeśli nieustannie twierdzę, że jesteś człowiekiem, ukochanym dzieckiem samego Boga, stworzony Jego obraz i podobieństwo. Po co więc ten piękny obraz zniekształcać?

Komentarz osobisty do stanowiska Stolicy Apostolskiej

Największą pomyłką współczesnego wychowania, a wykształcenie jest tylko jego częścią, jest założenie, że im więcej informacji wpakujesz w głowę młodego człowieka, tym porządniejszym stanie się on! Gdyby to było prawdą, to nasze pokolenie musiałoby być najcnotliwszym pokoleniem ludzi w całej historii. Mamy bowiem nieograniczony dostęp do informacji. Jesteśmy najbardziej i najpowszechniej wykształconymi ludźmi. Ale informacja może być pełna, połowiczna lub zakłamana.

Wsłuchuję się w obecną dyskusję szafującą hasłem „gender”. Propagatorzy tego słowa moją swój flagowy argument i z dumą filologów ogłaszają: w języku angielskim słowo „gender” oznacza „płeć”. Oczywiście, że mają rację, ale jest to informacja niepełna. Informacja pełna powinna brzmieć – od trzystu lat, od kiedy w świecie nauki obowiązuje systematyka Linneusza, która ma swe korzenie u Arystotelesa, słowo „gender”, w drabinie klasyfikacji roślin i zwierząt oznacza „rodzaj”. I tak „człowiek” według tej klasyfikacji należy do szczepu (tribe) „homininae”, do rodzaju (gender) homo i do gatunku (species) „homo sapiens”. Kto uczył się angielskiej gramatyki ten wie, że słowo „gender” oznacza także „rodzaj” – rodzaj męski, żeński i nijaki. W 1955 angielski seksuolog John Sunday wydał swą pracę, w której słowo „gender” zawęził do znaczenia „płeć”.

W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia feministki na Zachodzie przeczytały jego książkę i podchwyciły temat. Fala ta trwała dość krótko. Z trzydziestoletnim opóźnieniem dotarło to wszystko do Europy Wschodniej no i zaczęto dzielić człowieka, tak jak słowa w gramatyce: na rodzaj męski, żeński i nijaki i nazwano to „genderyzmem”, który usprawiedliwia odpowiedź na pytanie „kim jesteś, mężczyzną czy kobietą?” – „Jeszcze nie wiem, na razie jestem nijaki!” Kto chce, może to nazwać nauką! Tak brzmi pełna informacja.

Pojęcie zatem „gender” w sensie wolnego wyboru płci zaczerpnięte jest przez człowieka nie z poznawania jego natury, lecz z igraszek słownych. Ludzie zepsuci dobrobytem, niezdolni do sprawiedliwego podziału dóbr, zapatrzeni w siebie, najczęściej „nieroby”, zaczęli sobie igrać z rodzajem (gender) „człowiek”. I tak sobie wydumali, że, zgodnie z własną zachcianką można raz być mężczyzna a innym razem kobietą. I w ten sposób gatunek (species) „homo sapiens” przemienia się w człowieka bezmyślnego. Dlatego ta właśnie bezmyślność uprawnia nas do tzw. trzeciej płci.

Mam wiele w sobie tolerancji. Możesz zatem latać po świecie i twierdzić, że jesteś królikiem, zebrą czy też wielbłądem. Twoje prawo. Uszanuję. Ale pozwól mi, uszanuj mnie, jeśli nieustannie twierdzę, że jesteś człowiekiem, ukochanym dzieckiem samego Boga, stworzony Jego obraz i podobieństwo. Po co więc ten piękny obraz zniekształcać?

Ks. Stanisław Walczak


Roman Giertych: List do Śmiszka

Roman Giertych

Roman Giertych

Czy pan Robert Biedroń zaprosi media na uroczystość zrzeczenia się mandatu do PE? Bo chyba zostało mu już niewiele czasu.

 

Drogi Panie Krzysztofie!

Usłyszałem dzisiaj jak Pan rozentuzjazmowany opowiadał w mediach o najpiękniejszym zdarzeniu wyborczym (choć miało miejsce tuż po wyborach), że gdy Pan leciał do Neapolu razem z p. Biedroniem to „pół samolotu skandowało Wiosna, Wiosna”. W ogóle mnie to nie dziwi.

Gdy dzisiaj jechałem rano do Katowic, to wszedłszy do pociągu zobaczyłem nagle wystających ludzi, którzy rozpoczęli burzę oklasków wykrzykując, że musiałem Pana spotkać, skoro byliśmy wczoraj w TVN24 jeden po drugim. Kobiety rozpoczęły wykrzykiwać Pana imię, przekrzykując się z mężczyznami, którzy krzyczeli:Robert! Dwie starsze Panie zemdlały z emocji, a jeden staruszek, który stał na barykadach w Powstaniu Warszawskim zaklinał mnie na wszystkie świętości, abym powiedział mu jak Pan wygląda na żywo.

Dzieci wręczyły mi laurki, abym je Panu przekazał. A na koniec jakaś skromna nauczycielka powiedział, że jest dumna bo uczyła kiedyś kogoś kto znał Pańskiego fryzjera.Zaprawdę wygraliście miłość ludu!

Roman Giertych

PS Czy pan Robert Biedroń zaprosi media na uroczystość zrzeczenia się mandatu do PE? Bo chyba zostało mu już niewiele czasu. Termin mija chyba w poniedziałek. Niemożliwe przecież, aby tak ordynarnie oszukać ludzi, prawda?


Kazimierz Marcinkiewicz: Gdyby nie Jarosław Kaczyński, czułbym się człowiekiem spełnionym

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

To było świąteczne, obywatelskie uniesienie, autentyczna radość. Nie liczył się nikt z nas. Liczyliśmy się wszyscy razem. Liczyła się nasza solidarność

Jeśli trzeba określić jednym słowem, co pokonało siermiężny, beznadziejny komunizm, to z pewnością była to właśnie SOLIDARNOŚĆ. Solidarność, która zaczęła się od współpracy robotników z inteligencją i studentami, a zakończyła się świętem solidarności narodowej, czy może lepiej obywatelskiej, wspólne,nie, razem, we wspólnym celu. Te 30 lat temu wszyscy powtarzaliśmy sobie, że solidarność, to „jedni drugich brzemiona noście”, i że „nie może być walka silniejsza od solidarności”, i że „każdy z nas ma swoje Westerplatte”, i że „nie ma wolności bez solidarności”. Tak, to nasza solidarność, skwapliwie budowana przez lata, budowana bez nienawiści, doprowadziła nas do ZWYCIĘSTWA, do WOLNOŚCI I DEMOKRACJI, do naszej Polski.

Solidarność może wszystko, może zmieniać ustrój, budować państwo, naprawiać świat. Solidarność ma niepojętą, wielką siłę. Gdziekolwiek spojrzymy, to zawsze dobrze współpracujący zespół, stawiający sobie te same cele wygrywa, tworzy dobro, czy piękno i zachwyca. Czy będzie to rodzina, nauka, sport, biznes, czy państwo. Solidarność w ostateczności zawsze wygrywa.

Mam to szczęście, że urodziłem się u schyłku stalinizmu. 68 rok pamietam jeszcze słabo, ale wszystkie zrywy od 76 już mnie kształtowały. Łatwo więc było stanąć po stronie solidarności już w technikum, pózniej na studiach, a dalej w pracy. Nie przespałem wolności. W niedzielę całą noc drukowaliśmy „podziemne” gazety, o 6 wracaliśmy do domów na chwile odpoczynku i dobre śniadanie. I ruszałem do pracy na 9 lekcji fizyki i matematyki. „Mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi, lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku”, jak pisał Herbert. Jak się cieszę, że posiadłem smak.

Gdyby nie Jaroslaw Kaczyński, czułbym się człowiekiem spełnionym dokumentnie i to spełnionym, w każdym właściwie wymiarze. Przede wszystkim dlatego, że uczestniczyłem czynnie w odzyskiwaniu wolności i tworzeniu demokracji. I 4 czerwca 1989 roku, z tymi kilkoma miesiącami wcześniej i pózniej było ŚWIĘTEM SOLIDARNOŚCI, świętem całej Polski, ale świętem rangi światowej. Zrobiliśmy psikusa komunizmowi, całemu wielkiemu, choć walącemu się imperium. Zrobiliśmy, jak nikt przed nami i nikt po nas. Tu w naszej kochanej Polsce, my Polacy. Sami i własnymi rękoma.

Co pamiętam? Entuzjazm, właściwie aż podniecenie, autentyczną życzliwość do wszystkich i całego świata, zaangażowanie i pracę od rana do nocy, chłonięcie informacji, wydarzeń, sporów, ale też szybka nauka tego czym jest dialog, debata, demokracja, władza i opozycja. To było świąteczne, obywatelskie uniesienie, autentyczna radość. Nie liczył się nikt z nas. Liczyliśmy się wszyscy razem. Liczyła się nasza solidarność. Nie da się zbudować niczego wielkiego bez wspólnoty, bez solidarności, bez smaku. Właśnie dlatego czuję nie pełne spełnienie, bo rządzi nami człowiek bez smaku. I dziś widzę, że nigdy go nie miał…. SOLIDARNOŚCI WRÓĆ !!!

Kazimierz Marcinkiewicz


Ks. Stanisław Walczak: Katolicy upadli, plemię żmijowe…

 

Pojawiły się oszczerstwa na temat jednego z najwybitniejszych kapłanów polskich, Ks. Prof. Józefa Tischnera. Nie mam cienia wątpliwości, że jest to akcja zainspirowana przez źródła klerykalne. Już dawniej, za jego życia, księża nienawidzili go pełnią nienawiści za jego prorocze słowa: „ Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Engelsa, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem”.

A ponieważ dzisiaj słowa te są bardziej aktualne niż kiedykolwiek, uczeni w Piśmie i w Prawie rozprawiają się teraz z prorokiem naszych czasów.

Dlatego słowami Jezusa powiadam księżom patriotom i biskupom narodowcom: „Jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować … i przepędzać z miasta do miasta” (Mt 23,31-34).

Dzisiaj nasi Judasze podnoszą rękę na ks. Tischnera, piewcę prawdy o Jezusie Chrystusie, na człowieka MĄDREGO, wiernego sługę Boga i człowieka…

Ks. Stanisław Walczak


Stefan Niesiołowski: Oni nie są wieczni

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Nie rozpaczajmy oni nie są wieczni, prędzej czy później powstanie sytuacja, być może już nadchodzi i oni odejdą, a Polska się odrodzi.

Stanowisko PSL w odniesieniu do dalszego pozostawania w KE w dramatyczny sposób pokazało, że dość naiwna była wiara głównie autorów wyborczej porażki, że w gruncie rzeczy nic się nie stało i do jesieni odrobimy straty, pokonamy PiS i Polska będzie wolna i demokratyczna. To nie tylko nie jest pewne, ale jest bardzo mało prawdopodobne, a w przypadku pozostawienia wszystkiego bez radykalnych zmian niemożliwe.

Ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, ale czasu nie ma zbyt wiele, a dalsze trwanie pisowskiej władzy oznacza zagrożenie dla demokracji i grozi głębokim kryzysem.

Zwycięstwo jesienne PiS jest w moim przekonaniu rozwiązaniem najgorszym i dlatego zrozumiała jest troska i zabieranie głosu w kwestii jesiennych wyborów przez bardzo wiele środowisk nie tylko polityków.

Mam tylko jedną prośbę, aby nie doradzali nam dziennikarze (nie mówię o propagandystach z TVP), ale o takich, którzy do dyskusji zapraszali pp. Kukiza, Horałę, Gryglasa, Jakubiaka, Mosińskiego itp., takich którzy udzielali głosu w niezależnych mediach przeróżnym ignorantom, karierowiczom, ludziom nie odpowiadającym na pytania, zakłamanym do szpiku kości. Nie wydaje mi się, aby ci ludzie mieli cokolwiek ważnego i godnego uwagi w sprawie losu demokracji w Polsce.

Rada Naczelna PSL podjęła kierunkową decyzję o wyjściu z KE i budowie bloku centrowo-chadeckiego. Jest to decyzja bardzo istotna i wymagająca dokładnej i głębokiej analizy, albowiem może ona okazać się kosztowna przede wszystkim dla PSL będącym główną zaporą dla pisowców na wsiach i w małych miastach. Z drugiej strony zostawienie nadal całej kampanii wyborczej w rękach Schetyny i ludzi, którzy już dwukrotnie doprowadzili do klęski w wyborach prezydenckich i ostatnio, takich specjalistów od wyborów jak Kierwiński, Tyszkiewicz i jeszcze kilku pomagierów charyzmatycznego lidera, oznacza nieuchronną kolejną klęskę i dalsze cztery lata dobrej zmiany.

Moim zdaniem konieczne jest odsunięcie Schetyny od decydującego wpływu na wybory i wprowadzenie do komitetu wyborczego z istotnym głosem zwycięzców ostatnich wyborów takich jak Bartosz Arłukowicz i Elżbieta Łukaciejewska i oczywiście znaczne zwiększenie wpływu najbardziej popularnego dziś polityka w Polsce Władysława Kosiniaka-Kamysza. Być może takie przemodelowanie koalicji wyborczej i poszerzenie jej o środowiska chadeckie jest możliwe.

W przypadku dalszego uporu Schetyny i jego ludzi przy monopolu swoich wpływów na kampanię należy im podziękować i tworzyć własną listę. W miarę szybko należy przeprowadzić kilka sondaży mających udzielić odpowiedzi na pytanie jaki wynik uzyskałyby dziś dwa bloki zamiast KE i czy możliwe jest stworzenie jednej koalicji do Senatu z udziałem wszystkich ugrupowań demokratycznych także Wiosny przeciwko kandydatowi z PiS.

Teoretycznie utworzenie takiego bloku wydaje się politycznie najłatwiejsze tylko trzeba budować tego rodzaju koalicję z empatią i delikatnością, a nie z wyczuciem delegacji sowieckiej w Czernej nad Cisą. Taki blok miałby możliwość uzyskania większości w Senacie co z kolei dałoby szanse na zablokowanie antydemokratycznych i szkodliwych dla Polski ustaw.

Są to propozycje wstępne i kierunkowe, atakowanie PSL-u za to, że nie podziela diagnozy nic nie zmieniać i tak wygramy, obrzucanie obelgami i wyzwiskami najpierw wyborców, że źle głosowali, a potem ludowców, że nie podzielają poglądów genialnych dziennikarzy i jeszcze genialniejszych komentatorów to droga, którą nazwałbym – twardo ze Schetyną donikąd.

Trwają obchody rocznicy odzyskania niepodległości i wolności, odbudowania demokracji symbolizowanej przez wybory 4 czerwca. Zrozumiałe, że dziś, gdy demokracja w wielu obszarach nie istnieje, a w innych jest zagrożona najważniejszym pytaniem nie jest jak do tego doszło i dlaczego, ale jak demokrację odbudować. To pytanie łączy się z pytaniem o wybory i wygranie z PiS-em. Ale rocznica 4 czerwca oznacza coś więcej, jest ona podobna do 11 listopada 1918 roku, okazuje się, że rozbiory mimo sprzymierzenia się tak wielu sił zła przeciwko Polsce zostały przezwyciężone, upadły w wyniku klęski wojennej trzy mocarstwa rozbiorowe i Polska powstała – listopadowy cud. Tak samo w sprzyjających okolicznościach osłabienia Związku Sowieckiego powstała geopolityczna sytuacja genialnie wykorzystana przez wybitnych polskich polityków i Polska odzyskała wolność.

Dlatego nie rozpaczajmy oni nie są wieczni, prędzej czy później powstanie sytuacja, być może już nadchodzi i oni odejdą, a Polska się odrodzi. 4 czerwca 1989 to przede wszystkim święto tego, że cuda w polityce się zdarzają, a co niemożliwe jest możliwe.

Stefan Niesiołowski


Kinga Rusin: Podnieście głowy, protestujcie, kiedy dzieje się zło, mówcie: SKANDAL, mówcie: WSTYD!

Kinga Rusin

Kinga Rusin

Ludzie o różnych orientacjach czy poglądach są jednocześnie naszymi żołnierzami, strażakami, sportowcami, naukowcami, górnikami, piosenkarzami, weterynarzami, lekarzami, pilotami, piłkarzami. I są jednocześnie z Podkarpacia czy Mazur. Są Góralami, Ślązakami, Kaszubami, z Wielkopolski czy Mazowsza. Każdy, jest inny, z różnych miejsc, a jednocześnie wszyscy Nasi!

Media podają, że Zofia Klepacka ma zostać członkiem honorowym Związku Żołnierzy AK… W głowie mi się to nie mieści! Mój dziadek, porucznik Stefan Czyżewski, ochotnik Legionów Piłsudskiego (zaciągnął się do nich mając zaledwie 16 lat!), odznaczony przez Marszałka za zasługi, był oficerem AK. W czasie Powstania Warszawskiego dowodził zgrupowaniem Albatros. Zginął w obronie Pasty, osłaniając własnym ciałem 18-letniego żołnierza. Poniósł bohaterską śmierć w walce z ludźmi, którzy eksterminowali Żydów, przeprowadzali eksperymenty na homoseksualistach w obozach koncentracyjnych, niszczyli tych, którzy wg nich z urodzenia byli gorsi lub po prostu inni.
⠀⠀
Wskazywanie całych grup ludzi jako gorszych i niegodnych to fundament ideologii faszystowskiej. Odbieranie całym grupom ludzi godności to wstęp do totalitarnych praktyk.
⠀⠀
Można nie zgadzać się na liberalne pomysły polityczne czy edukacyjne. Ale nie można odbierać innym pełnego człowieczeństwa (jak Klepacka mówić, że są „wynaturzeni”). Tak jak nie można mówić, że mający inne poglądy nie są Polakami, a „gorszym sortem”. Że np. cała grupa zawodowa to złodzieje. To nie tylko bzdury, to po prostu jest złe, prowadzi do nienawiści i tragedii.
⠀⠀
Ludzie o różnych orientacjach czy poglądach są jednocześnie naszymi żołnierzami, strażakami, sportowcami, naukowcami, górnikami, piosenkarzami, weterynarzami, lekarzami, pilotami, piłkarzami. I są jednocześnie z Podkarpacia czy Mazur. Są Góralami, Ślązakami, Kaszubami, z Wielkopolski czy Mazowsza. Każdy, jest inny, z różnych miejsc, a jednocześnie wszyscy Nasi! Nasi Rodacy, obywatele Rzeczypospolitej, umiłowani przez Boga tak samo.
⠀⠀
My, Polacy wszyscy kochamy nasz kraj, naszą flagę, bliźniego swego. Jesteśmy potężnym wielomilionowym narodem, dumnym z tego, że szanuje wszystkich swoich obywateli, wszystkie grupy społeczne, wszystkie mniejszości.
⠀⠀
Więc nie bójcie się, nie dajcie się zakrzyczeć. Podnieście głowy, protestujcie, kiedy dzieje się zło, mówcie: SKANDAL, mówcie: WSTYD! Jeśli ktoś powie: „Żydzi do gazu”, „homoseksualiści są wynaturzeni”, „myślą inaczej więc są zdrajcami narodu”, powiedzcie głośno STOP, bo nie chcemy skończyć w faszystowskiej Polsce.

Kinga Rusin


Piotr Surmaczyński: „Nowa świecka tradycja”

Piotr Surmaczyński

Piotr Surmaczyński

Niech każdy żyje jak lubi a tradycje szanujmy jako pewien rodzaj doświadczenia a nie dogmat.

Klepacka wbrew pozorom bardziej pasuje do genderowego modelu partnerstwa niż do „tradycyjnej polskiej rodziny”. Wpadła (co oczywiście nie jest grzechem) i założyła rodzine z egzotycznym kochankiem (jeśli się nie mylę to Brazylijczyk) .

W tradycji polskiej egzotyczny partner do tej pory nie występował, ale moim zdaniem ta nowa świecka tradycja jest fajna.

Mam żonę z Polski, ale podobnie jak Klepacka z AK także lubię egzotykę. Nie można mieć wszystkiego. Serce nie sługa, wybrałem Polkę bez powodów ideologicznych.

Mimo ze uważam się za wyzwolonego libertariana, pracuje na utrzymanie domu a żona wychowuje dzieci. Tak wyszło. Bez ideologii.

U państwa Klepackich jest odwrotnie. To egzotyczny mąż siedzi z dziećmi w domu a pani Zofia pracuje na utrzymanie rodziny. Kolejna „ nowa świecka tradycja” .

Dziwne, że w tym modelu, który reprezentuje rodzina Klepackich nie ma miejsca na LGBT i adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.

Niech każdy żyje jak lubi a tradycje szanujmy jako pewien rodzaj doświadczenia a nie dogmat.

Piotr Surmaczyński