Jacek Gałuszka: Dlaczego psy jedzą trawę?

Jacek Gałuszka
Instruktor szkolenia psów, behawiorysta, założyciel Szkoły Przyjaciół Psów Wesoła Łapka, wykładowca i autor książek o wychowaniu psów, członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Psich Profesjonalistów IACP w randze Professional Member. W swojej pracy z psami i ich właścicielami kieruje się zarówno stale pogłębianą wiedzą jak i wieloletnim doświadczeniem praktycznym
Spacery z psem po lesie i zabawy w ogrodzie nagle zostają przerwane intrygującym zjawiskiem – pies zaczyna przeżuwać trawę, a właściciel nie do końca wie, dlaczego tak się dzieje. To bardzo częsta sytuacja, w której niektórzy reagują paniką. To nie jest dobra reakcja — wręcz przeciwnie. Nawet jeżeli przyczyny są negatywne, jedzenie trawy przez psa jest czynnością obronną i może mieć dobre konsekwencje. Dlaczego?
POPRAWA DIETY
Trawa może posiadać cenne pierwiastki i minerały, które uzupełniają dietę psa. Jeśli więc nasz pupil nie zjada jej codziennie w dużych ilościach, możemy być spokojni. Jeśli jest odwrotnie — trzeba przyjrzeć się całodniowemu żywieniu, skontrolować je i w miarę możliwości poprawić. Wymiana i dostosowanie karmy to podstawa.
WYSIŁEK FIZYCZNY
Bieganie za piłką, patykiem lub innymi pomocnymi narzędziami, powoduje zmęczenie i odwodnienie. Często można zaobserwować, że psy sięgają po trawę właśnie w trakcie intensywnych wysiłków. To naturalny nawyk, który pozwala uzupełnić wodę i minerały.
OCZYSZCZENIE ORGANIZMU
Powyższe wyjaśnienia nie trafią do osób, które obserwują regularne wymiotowanie psa. Jeśli nasz pupil je trawę, a po chwili wymiotuje, oznacza to, że znalazł dla siebie najlepsze rozwiązanie dla oczyszczenia organizmu. Zatrucia np. kośćmi lub przypadkowo połkniętymi rzeczami (np. kawałkiem gałązki) zaburzają układ pokarmowy, a trawa — często stara, jest metodą oczyszczającą. Faktem jest jednak, że wymiotowanie może być po prostu reakcją obronną — trawa może być zatruta m.in. przez metale ciężkie. Stosowanie nawozów i środków chwastobójczych również ma szkodliwy wpływ na reakcje psa. Dotyczy to głównie zanieczyszczonych miast.
NAŚLADOWNICTWO
Niektóre psy nie lubią trawy i nie szukają w niej cennych składników, a jednak nieoczekiwanie zaczynają ją jeść. To zwykle przejaw naśladownictwa. Przyjrzyjmy się czy ten rytuał nie odbywa się w obecności innych psów lub miejsc, w których psy często przebywają. Sprawa — wbrew pozorom nie dotyczy tylko szczeniaków. Więzy i relacje między poszczególnymi zwierzętami są bardzo silne i na pierwszy rzut oka niewyjaśnione.
DOJRZEWANIE
Inaczej wygląda to u szczeniaków i dojrzewających psów, które uczą się smaków oraz zapachów. To właśnie ich podstawowe narzędzia poznawania rzeczywistości. Oczywiście dla małych piesków trawa może okazać się szkodliwa, dlatego, jeśli jedzą jej szczególnie dużo, trzeba tego oduczyć. Rozwiązaniem powinna być zresztą wspomniana analiza podstawowej karmy i ułożenie odpowiedniej, zbilansowanej diety.
Jeśli problem jedzenia trawy przez nasze zwierzęta wzbudza w nas szczególny niepokój, możemy skorzystać z profilaktycznej wizyty u weterynarza, rozmowy i dokładnego zbadania naszego psa. Być może dokucza mu jakiś inny problem, których objawów nie zauważamy. Pamiętajmy jednak, że ważną kwestią jest lokalizacja trawy — jeśli to nasz ogród, o którego prowadzenie dbamy, rezygnując np. ze stosowania chemicznych środków, nie przyniesie to psu żadnej szkody. W przypadku obcych miejsc, zwłaszcza w parkach dużych miast, warto zachować ostrożność.
Jacek Gałuszka, Wesoła Łapka
Ks. Stanisław Walczak: Igraszki

Ks. Stanisław Walczak
Syci i zdziecinniali egocentrycy, poprzebierani w niby chrześcijańskie suknie, rozrabiają jak smarkacze, którzy mają pełne miski i nie znajdują lepszego zajęcia niż podwórkowe bijatyki.
W życiu nadchodzi taki moment, w którym człowiek musi sobie powiedzieć: DOSYĆ!
Obecna sytuacja przywódców kościelnych w Polsce (i nie tylko), biskupów, kleru i teologów zaangażowanych w niszczenie widzialnego Kościoła, zdaje się już być igraszką małych dzieciaków w piaskownicy. Syci i zdziecinniali egocentrycy, poprzebierani w niby chrześcijańskie suknie, rozrabiają jak smarkacze, którzy mają pełne miski i nie znajdują lepszego zajęcia niż podwórkowe bijatyki.
Jak wylizane szczuny (gwara wielkopolska) paradują przed światem i udają starożytnych mędrców, średniowiecznych władców i prześladowanych bohaterów ludowych. Takie jasełka na co dzień!
Odeszli od najwznioślejszej tradycji, która miała być współczesnością i przyszłością – od samego Jezusa Chrystusa i udając, że to oni Nim są, zamiast jednoczyć – dzielą, zamiast przebaczać – potępiają i zamiast głosić miłość, praktykować miłosierdzie – cytują sentencje dawnych mistrzów, niezdolni do niczego, jak tylko do małpowania najgorszych wzorów przeszłości.
No i to zainteresowanie życiem płciowym innych ludzi! Fuj! Duchowe wymioty człowieka biorą.
Niedawno jeden z nich wzniośle stwierdził, broniąc swych infantylnych igraszek: „Kościół musi być obecny w przestrzeni publicznej”! I nikt na to nie reaguje. Czyż tam Kościoła nie ma? Miliony świeckich świadków Chrystusa są tam obecne – w przestrzeni publicznej. Ale tutaj chodzi o nudzących się panów we fioletowych berecikach i – szukających poklasku – panów w czarnych sukienkach.
A tyle jest jeszcze do zrobienia. Kościół w odległych krajach cierpi na brak pasterzy. W Polsce wymyśla się najdziwniejsze, często śmieszne posady kapelanów. Wnet ustanowią duszpasterzy grzybiarzy i zbierających jagody!
Na świecie prześladowania chrześcijan przybierają już formy ludobójstwa. A w Polsce, wygodni, nie cierpiący niedostatku „biadolą”, bo jakaś gazeta brzydko o nich pisze! Ślepcy!
Poślijcie połowę waszych księży, zakonników i zakonnice do innych krajów Europy i świata – wielka część nie zda egzaminu, a reszta już do Polski nie wróci – odkryją bowiem, że tam też, a może tam przede wszystkim, istnieją autentyczni chrześcijanie, tak samo autentyczni, jak ci w Polsce, którymi gardzicie.
Kiedy nastają problemy, kiedy przychodzi kryzys, w swych komnatach piszecie mądre i nabożne listy pasterskie… Ostatniego wielu „brygadzistów’ już nawet nie odczytało.
Obraz dzisiaj jest taki: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale obok robotników, zbyt wielu jest brygadzistów, kierowników i dyrektorów. Proście przeto Pana żniwa, by posłał ich tam, gdzie trzeba orać i siać”.
Na koniec przykład infantylizmu i dziecinnej przewrotności. Na czele Rady Europejskiej stoi polski katolik. W ten sposób Kościół obecny jest w Unii. Tylko że wolicie, by zastąpiła go jakaś obwieszona choinkowymi bombkami klakierka, która zamiast dawać świadectwo, reprezentuje polską paradę kłamców i blagierów…
Dosyć, basta, koniec bawienia się ludźmi, katolikami, Kościołem. Zamiast bawić się – zbawiajcie.
Ks. Stanisław Walczak
Jeżeli ukąsi Cię kleszcz – reaguj natychmiast!
Okres wiosenno-letni, to czas największej aktywności kleszczy. Niestety, z roku na rok, liczebność tych niebezpiecznych pajęczaków powiększa się i coraz częściej są one nosicielami boreliozy.

Kleszcze preferują wilgotne i zacienione miejsca. Chętnie przebywają na wysokich trawach, krzewach (szczególnie liściastych, jak leszczyna) oraz w miejscach, w których wcześniej stała woda.
Jak najszybcie pozbyć się „wgryzionego” kleszcza
Jeśli zauważymy „wgryzionego” w naszą skórę kleszcza, powinniśmy jak najszybciej usunąć go, najlepiej specjalistycznym przyrządem, a potem uważnie obserwować reakcję organizmu pod kątem objawów ewentualnego zakażenia, np. boreliozą.
– Jeśli usuniemy intruza do 12 godzin od wpicia, ryzyko zakażenia przenoszonymi przez niego chorobami jest stosunkowo niewielkie. Trzeba pamiętać, by przy pozbywaniu się kleszcza nie uszkodzić jego idiosomy i nie sprowokować go do wymiotów. Ograniczamy w ten sposób ryzyko dostania się do naszego organizmu chorobotwórczych drobnoustrojów – radzą specjaliści, zaznaczając, że choć ryzyko zakażenia jest wówczas mniejsze – to nie znaczy, że go nie ma w ogóle.
Badania krwi
Jeśli to możliwe, wyciągniętego kleszcza warto oddać do badania laboratoryjnego i sprawdzić, czy był zakażony. Warto też zrobić testy na obecność krętek Borrelia burgdorferi we krwi. – Po spotkaniu z kleszczem wskazana jest wzmożona czujność i obserwacja reakcji organizmu. Każdy objaw może być istotny, nawet ten podobny do przeziębienia czy grypy – przestrzegają specjaliści.
Wielu chorych na boreliozę nie przypomina sobie faktu ukłucia przez tego pajęczaka. – To nic dziwnego, bo chorobę przenoszą także kleszczowe larwy i nimfy, które są tak małe, że niekiedy trudno je zobaczyć – zaznaczają naukowcy.
Jak pozbyć się kleszcza?
Eksperci uczulają, by wbitego w skórę pajęczaka nie smarować żadnym tłuszczem, sokiem z cebuli ani czymkolwiek innym. Aby pozbyć się pasożyta, należy chwycić go tuż przy skórze i zdecydowanym ruchem wyciągnąć, w kierunku prostopadłym do miejsca wbicia.
Kleszcza nie należy wykręcać, gdyż grozi to ukręceniem i pozostawieniem części jego aparatu gębowego w ciele. Trzeba też uważać, by nie nacisnąć na jego opity odwłok – nie wolno dopuścić, by pajęczak zwrócił zawartość treści pokarmowej.
Rankę dobrze jest przemyć środkiem odkażającym. Warto sprawdzić, np. z pomocą szkła powiększającego, czy pasożyt został usunięty w całości. – Jeśli w miejscu ugryzienia widoczne są czarne punkciki, należy jak najszybciej skorzystać z pomocy lekarza – radzą specjaliści.
Obecnie w sprzedaży dostępne są specjalne przyrządy do usuwania kleszczy, jak szczypce, lasso, pompka czy kleszczołapki. Dla osób niemających doświadczenia w usuwaniu kleszczy najlepsza będzie działająca na zasadzie podciśnienia pompka lub urządzenie do wymrażania z dołączonymi narzędziami do usunięcia pajęczaka. Zamrażanie jest dobrą alternatywą, ponieważ natychmiastowo blokowane jest zwrócenie treści pokarmowej wraz ze śliną kleszcza. Za pomocą takich narzędzi łatwo wyciągnąć zarówno postać dorosłą, jak i larwę czy nimfę.
Co zrobić z wyjętym kleszczem ?
Samo zgniecenie kleszcza może być tylko pozornym jego unicestwieniem. Kleszcz będzie na pewno martwy, po zanurzeniu go w 40-procentowym alkoholu.
Stefan Niesiołowski: Co dalej?

Stefan Niesiolowski
Coraz bardziej prawdopodobny staje się scenariusz miękkiej uprawomocnionej wyborczym mandatem dyktatury. Nasz kraj może dołączyć do takich państw jak Węgry, Białoruś, a nawet Turcja czy Rosja.
Co dalej?
Jest to pytanie, które stawiają sobie ludzie zatroskani tym co się stało, bo te wybory przegrała przede wszystkim Polska. Coraz bardziej prawdopodobny staje się scenariusz miękkiej uprawomocnionej wyborczym mandatem dyktatury. Nasz kraj może dołączyć do takich państw jak Węgry, Białoruś, a nawet Turcja czy Rosja. Różnice będą ilościowe. Tam też wyborów się nie fałszuje, ale reżimu przy pomocy kartki wyborczej zmienić się nie da chyba, że w nadzwyczajnych okolicznościach, których nikomu nie życzę.
Oznacza to pod wieloma względami sytuację podobną jak w PRL. Jako wieloletni emigrant wewnętrzny i więzień polityczny dobrze wiem co to oznacza. Ten koszmar jak każdy system autorytarny kiedyś się kończy, ale koszty z reguły są bardzo wysokie. Dlatego najważniejszym pytaniem dla demokratycznej opozycji jest – co dalej?
Bojkot politycznych instytucji pisowskiego państwa to minimum, które może zrobić każdy. Bronić tych obszarów, które jeszcze są niezależne, głównie samorządowych. I opozycja jeśli chce marzyć o zwycięstwie musi pozbyć się Schetyny, którego wyrzucenie, a w każdym razie pozbawienie decydującego wpływu na kampanię wyborczą oznacza minimum szans na zwycięstwo. Schetyna – powtarzam uparcie i od dawna – jest gwarantem pisowskich rządów, nie wiem świadomie czy nie, ale działa tak aby PiS nie utraciło władzy. Razem z otaczającą go kliką lizusów i nieudaczników Schetyna robi wszystko, aby pozostać liderem opozycji. Bredzi o poszerzaniu koalicji i „szukaniu rozwiązań” (miał na to cztery lata), naprawdę chodzi o przeczekanie fali krytyki. Z nim klęska jesienią jest pewna, bez niego prawdopodobna. Oznacza ona wyeliminowanie p. Schetyny z polskiej polityki to zawsze coś, ale dla Polski stanowczo cena zbyt wysoka.
Moim zdaniem liderem opozycji powinien zostać najpopularniejszy obecnie (sondaże) polityk opozycji Władysław Kosiniak-Kamysz i warto poszerzyć koalicję o polityków o chadeckich rodowodach i poglądach, fachowców, społeczników, zasłużonych w walce o demokrację, samorządowców. Nie warto angażować się w rozliczanie kampanii, to do niczego nie prowadzi i kto ma rozstrzygać? Porażka wyborcza jest faktem, jeśli Schetyna nie odejdzie należy budować koalicję bez niego. I należy zostawić w spokoju Biedronia. To nie przez niego PiS wygrało wybory. Gdyby nie Wiosna nie wiadomo czy wynik generalny w PE byłby tak dobry. Polska wprowadziła 25 zwolenników Unii do 26 lub 27 przeciwników. To nie jest katastrofa dla Unii, która te wybory wygrała, przegrała głównie Polska i tradycyjnie już Węgry. Ale przecież nie takie katastrofy przeżył nasz kraj. Czasami najciemniej jest przed świtem.
Stefan Niesiołowski
Andrzej Saramonowicz: „Wykluczeni”

Andrzej Saramonowicz
Przeszło sześć milionów Polaków triumfujących po ostatnim zwycięstwie PiS-u, byłoby niezmiernie zadziwionych, wiedząc, że w internetach garstka herosów sprawiedliwości społecznej, biadoli nad ich losem i nazywa „wykluczonymi”.
Zdumienie z pewnością by się zwiększyło, gdyby rzekomi wykluczeni usłyszeli, że o ich wykluczeniu prawią zwolennicy partii, której wszyscy kandydaci zdobyli w całym kraju tyle samo głosów, ile jedna Beata Szydło w Małopolsce.
A już z pewnością zadziwienie osiągnęłoby stan zenitalny, gdyby ktoś tym, którzy cieszą się, że są najsilniejsi i jest ich najwięcej, objaśnił, że owa partia, co to jej nikt w skali kraju nie popiera, więc regularnie ląduje poniżej progu, a także ci wszyscy jej zatroskani entuzjaści, którzy spać nie mogą z powodu cudzych wykluczeń, nazywają się – ojapierdole, sam w to nie mogę uwierzyć! – Razem.
Andrzej Saramonowicz
Kazimierz Marcinkiewicz: Szkodnicy niestety na dłużej

Kazimierz Marcinkiewicz
Pomysłów na działania przywracające opozycji pozycję lidera debaty publicznej jest wiele. Może po tej klęsce przyjdzie opamiętanie wśród liderów opozycji i otworzą swoje stęchłe gabinety wpuszczając świeżą krew, świeże powietrze i profesjonalistów w rożnych dziedzinach.
Jak żadne inne, te wybory wygrał JK. Wcześniej chował się za innych, unikał odpowiedzialności. Tym razem po klęsce wizerunkowej w postaci afery „Srebrnej” wziął ciężar rozgrywki na swoje barki i wygrał. Kupił głosy socjalnym rozdawnictwem i przestraszył roczniki 60+ i 50+ rewolucją obyczajową i atakami na kościół. Dlatego taka mobilizacja tej części Polski.
PiS nie żałuje pieniędzy na PR i badania, dlatego wiedział, że z dołka po aferach KNF, KNF bis, ceny energii, „Srebrna” musi przekupić Polaków bez względu na koszty. Prawie codzienne badania wykazały, że „piątką Kaczyńskiego” znów wrócił do rozdawania kart i zarządzania tematami spychając opozycję do roli komentatorów.
Także bardzo umiejętnie przygotował grunt pod film Sekielskich. Dla większości z nas był to szok. Dla elektoratu PiS, był to idealny mobilizator do obrony „Boga, honoru i Ojczyzny”, nie ważne, że z pedofilami. Nie skojarzyliśmy, że dla ogromnej części polskiego starszego społeczeństwa, zabierając im wiarę w kościół zjednoczony z narodem, zabieramy im sens życia, które w tej wierze przeżyli.
Co ciekawe opozycję wobec PiS stanowili od wielu miesięcy nie politycy opozycji, zajęci swoimi układankami, ale Roman Giertych z Jackiem Dubois, bracia Sekielscy oraz przede wszystkim Gazeta Wyborcza. To oni próbowali przejąć narrację sporu politycznego, wskazać głębokie skazy na „kryształowym” obrazie rządzących /że polityka dla mnie to w krysztale pomyje – jak śpiewał poeta/.
Opozycje mamy słabą jak cholera. Nigdy wcześniej nie było tyle afer, tyle przekrętów, tyle szkodnictwa. Chaos w szkołach, kolejki do lekarzy i coraz więcej głupich śmierci, drożejąca energia i paliwo, polityka utrudniająca polską przedsiębiorczość, szkodliwe głupoty w rolnictwie, ale nikt tego nie kojarzy z polityką PiS, bo opozycja debatowała, debatuje i dalej będzie debatować nad tym czy razem, czy osobno. Niestety spójrzmy na sytuację obiektywnie, opozycja nie stanowi alternatywy dla PiS. Oprócz zmian kulturowych i przywrócenia demokracji, jak widać mało ważnych dla połowy z nas, Polaków, nie proponuje nic, nie przyciąga i nie pociąga niestety.
Tyle, że na rzeczywistość nie ma sensu się obrażać. Wbrew pozorom jest nie PiSowski elektorat 20+, 30+ i 40+, który nie wziął udziału w tych wyborach i można o niego zawalczyć. Z łatwością też można stworzyć, bez względu na podziały koalicję całej demokratycznej opozycji na wybory do Senatu i je wygrać w więcej niż 50 okręgach. Można też wystawić wspólnego kandydata /wiemy o kogo chodzi/ w wyborach prezydenckich, bo śmiem twierdzić, że PiS przy frekwencji powyżej 50% zatrzymuje się na poparciu 40%.
Pomysłów na działania przywracające opozycji pozycję lidera debaty publicznej jest wiele. Może po tej klęsce przyjdzie opamiętanie wśród liderów opozycji i otworzą swoje stęchłe gabinety wpuszczając świeżą krew, świeże powietrze i profesjonalistów w rożnych dziedzinach. Swoją drogą, to ciekawe kto był głównym PRowcem tej kampanii i czy przestanie nim być na kolejną, na kampanię o Polskę.
Polska potrzebuje wspólnoty, wspólnych, jednoczących Polaków celów, otwartej debaty w każdej sprawie, obywatelskich inicjatyw, by polityka znów kiedyś przypominała roztropną troskę o dobro wspólne. Wszyscy jesteśmy Polkami i Polakami – poważnie, wszyscy tu żyjący. Bardzo rożnych poglądów, wykształcenia, wieku, potrzeb i oczekiwań, ale żyjemy pod jednym dachem i dla większości z nas to się nie zmieni.
Tak na marginesie, ci z Chicago też Polacy, ale żyją pod innym dachem, a nam chcą urządzać życie.
Kazimierz Marcinkiewicz
Adam Mazguła: Sytuacja rewolucyjna

Adam Mazguła
Obserwujemy narodowy upadek wartości, który prędzej czy później musi doprowadzić do utraty kontroli nad agresją.
Jeżeli najwięcej głosów w polskich wyborach otrzymuje osoba, która przez 2 lata nie publikowała wyroków Trybunału Konstytucyjnego, która jako wicepremier do spraw społecznych wolała pływać Dunajcem niż spotkać się z protestującymi niepełnosprawnymi, która upokorzyła Polskę słynnym 27: 1, albo wyprowadziła unijne flagi z gabinetów ministerialnych, to znaczy, że upadek moralny społeczeństwa polskiego jest faktem. To tragedia, kiedy jego ignorancja dla prawa i brak przyzwoitości jest tak powszechnie akceptowalny i zasługuje na narodową promocję.
Eee,panie TIMMERMANS,a pan ile głosów dostał ?
— Krystyna Pawłowicz (@KrystPawlowicz) May 26, 2019
Jak silny jest pana mandat ? Bo pani Premier Beata SZYDŁO dostała ok.500 tys. …
Poprze ją pan na przewodniczącą UE parlamentu?
Beata ! Beata !
Jeśli do Parlamentu Europejskiego naród wybiera osobę, która zachowuje się jak przekupka medialna, która podobnie jak była premier odpowiada za niepublikowanie wyroków i nie wie, jakie ukończyła studia, albo niszczycielkę polskiego systemu edukacyjnego, która zamieniła polskie szkoły w kołchozy katechetyczne, to znaczy, że przyszedł czas na upadek.
Jeżeli naród nie ma swoich bohaterów, albo jego wzorce osobowe prezentują moralne dno, bezprawie i podłość w stosunku do drugiego człowieka, jeśli króluje na ulicach faszyzm i wysyp nożowników, telewizja ma dużą oglądalność za szerzenie nienawiści i kłamstwa, to zbliża się konfrontacja ciemnoty ze światem przyszłości.
Jeśli nie ma wartościowych narodowych elit, a wielu księży zajmuje się krzywdzeniem dzieci i szerzeniem nienawiści społecznej i rasizmu, bliżej im do agresywnej polityki i propagandy, niż do moralności, to naród cierpi na chorobę osamotnienia, musi mieć jakieś inspiracje i wzorce etyczne.
Obserwujemy narodowy upadek wartości, który prędzej czy później musi doprowadzić do utraty kontroli nad agresją.
Obym się mylił, ale to przecież jest „sytuacją rewolucyjną”. W którą stronę nas nie poprowadzi, to trzeba stwierdzić, że znowu historia niczego nas nie nauczyła.
Adam Mazguła
Stefan Niesiołowski: Klęska Schetyny

Stefan Niesiołowski
Nie należy oglądać się na Schetynę i otaczające go grono klakierów. Tylko niezależnie od tego męża stanu podjąć działania organizacyjne i przede wszystkim programowe dla odbudowania demokracji w Polsce.
Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego w skali Europy są sukcesem ugrupowań proeuropejskich, demokratycznych gwarantujących dalsze funkcjonowanie Unii jako demokratycznej wspólnoty. Partie nacjonalistyczne, populiści, przeciwnicy Unii chociaż nieznacznie zwiększyli stan posiadania to nadal nie mają istotnego wpływu na kształt Unii. Nie uda im się zniszczyć pomysłu Ojców Założycieli i zepchnąć Europy do zwalczających się nacjonalizmów. Europa zyskała czas, który powinien wystarczyć na wyeliminowanie nacjonalizmu i populizmu jako realnych zagrożeń. Ale tego czasu nie zyskała Polska.
Wybory wygrało PiS i to bardzo wyraźnie. Klęskę poniósł osobiście „charyzmatyczny” przywódca opozycji G. Schetyna.
Dalsze pozostawanie tego pana na obecnym stanowisku oznacza nieuchronne zwycięstwo PiS-u jesienią ze wszystkimi nieprzyjemnymi konsekwencjami. Schetyna potwierdził po raz kolejny swoje mistrzostwo w niszczeniu konkurencji i rozwoju we własnym obozie, a następnie w przegrywaniu z przeciwnikiem zewnętrznym. Przez kilka miesięcy nie wymawiałem słowa „Schetyna”, aby nikt nie zarzucił mi, że przeszkadzałem MU w zwycięstwie. Ale teraz milczeć nie można, bo chodzi o losy Polski. Dalsze pozostawanie Schetyny na stanowisku lidera opozycji, do czego nie dorósł i nigdy nie dorośnie to gwarancja pisowskich rządów.
Dobrą wiadomością jest klęska nacjonalistów tzw. Konfederacji i Kukiza. Przy okazji gratuluję dziennikarzom, że mieliśmy okazję 4 lata wysłuchiwać mądrości pp Kukiza, Jakubiaka, Długiego itp.
I jeszcze jedno, za absurdalne uważam pretensje do Roberta Biedronia, że przez niego wygrało PiS. Gdyby poszedł razem ze Schetyną chyba by było gorzej, na Wiosnę głosowali ludzie, którzy deklarowali, że nigdy nie zagłosują na Schetynę.
Już pierwsze wypowiedzi w/w po ogłoszeniu wyników są kompromitujące. Ten wybitny polityk, intelektualista i mąż stanu twierdzi, że trzeba przygotować nowy program do walki z PiS-em, że trzeba koniecznie wygrać jesienią, a do tego potrzebny jest wysiłek, praca i analiza sytuacji. Tego rodzaju mądrości i odkrywcze myśli wypowiada Schetyna od lat z widocznym efektem.
Doprowadził do ruiny, a na pewno nie wzmocnił, wszystkie chyba partie opozycji (z wyjątkiem PSL) i nadal nie ma zamiaru odejść. Winnych porażki, której do końca nie uznał, widzi w każdym tylko nie w sobie.
I ostatnią rzeczą, jaką zrobi to odejdzie z własnej woli. Dlatego nie należy oglądać się na Schetynę i otaczające go grono klakierów. Tylko niezależnie od tego męża stanu podjąć działania organizacyjne i przede wszystkim programowe dla odbudowania demokracji w Polsce. Czasu jest niewiele.
Stefan Niesiołowski
Adam Mazguła: PiS sfałszował Wybory

Adam Mazguła
PiS sfałszował wybory, bo bezkarnie rozdaje publiczne pieniądze dla przekupstwa wyborczego. Sfałszował, bo na kampanię wyborczą zaangażował organy państwa na niespotykaną skalę. Za publiczne pieniądze podzielił społeczeństwo na „prawdziwych Polaków”, którzy bronią wiary narodowej przed obcą „opcją niemiecką, Żydami, chcącymi zabrać polską ziemię, komunistami i pedałami”.
bo wykorzystał wszystkie brudne metody do manipulacji i kłamstwa, aby oszukać Polaków, ale to nie powód, abyśmy ogłaszali klęskę.
Tu nie chodzi o jakieś zawody, a o naszą wolność i nasze życie.
Obserwowałem wybory na wsi, gdzie 65% mieszkańców zagłosowało za PiS. Wsłuchiwałem się w dyskusje i narracje głosujących. Przychodzili na wybory z kościoła, bo ksiądz przeczytał list oczyszczający biskupów, który dla wiernych w kościele był wzruszający i dawał przebaczenie, a że w tej atmosferze ksiądz zaapelował o udział w wyborach dla ”obrony polskości i wiary ojców”, to poszli na gorąco głosować. Nie tylko po kolejnych mszach, ale i akurat na ten termin wyznaczonym bierzmowaniu.
PiS sfałszował wybory, bo bezkarnie rozdaje publiczne pieniądze dla przekupstwa wyborczego. Sfałszował, bo na kampanię wyborczą zaangażował organy państwa na niespotykaną skalę. Za publiczne pieniądze podzielił społeczeństwo na „prawdziwych Polaków”, którzy bronią wiary narodowej przed obcą „opcją niemiecką, Żydami, chcącymi zabrać polską ziemię, komunistami i pedałami”. Na dodatek taka narracja odbywa się 4 lata w ok. 90% mediów w Polsce.
Opozycja się temu nie sprzeciwia skutecznie, tylko przyjmuje, że te oszczerstwa są zbyt niedorzeczne. Ale ludzie to przyjmują za pewnik!
W Polsce większość społeczeństwa żyje przeszłością, krzywdami, których nikt nie rozliczył, które wymagają odwetu, nie ważne, na kim, na sąsiedzie, nieznajomym…, każą ufać swoim, choćby kłamali, oszukiwali, kradli i gwałcili dzieci.
W kraju, w którym 80 % społeczeństwa nie przeczytało w ostatnim roku jednej książki, a wiedzę czerpie z mitów biblijnych czytanych na mszach i agresywnej propagandy medialnej Kurskiego, nie powinno nikogo dziwić.
Nikt nie wygra wyborów, kiedy jedna ze stron nie przestrzega zasad, tak jak nikt nie wygra maratonu biegnąc, kiedy przeciwnik w momentach słabości wsiada na motor, a sędziowie to akceptują.
To, że PiS sfałszował wynik wyborów jest jasne, ale to nie znaczy, że mamy się poddać. Tu nie chodzi o zawody, ale o nasze wolności, prawo do polskości, szacunku, przyzwoitości, sprawiedliwości, o prawo do życia.
Nie możemy się załamać, ale natychmiast wyciągnąć wnioski.
Uważam, że musimy postawić na inicjatywę informacyjną, na solidność i prawdę, na edukację społeczną, na szkolnictwo, na osłabianie ciemnoty wiary. Nie możemy dawać sobie wmówić, że nie jesteśmy Polakami.
Nie możemy też nikogo wykluczać, nawet wyborców PiS-u i kłócić się pomiędzy sobą. Walczyć musimy z liderami zakłamania po nazwisku, konkretnie i w wyrazisty sposób, bez owijania w bawełnę, bez stawiania na sugestie, ale jaskrawe przykłady.
W kontaktach ze społeczeństwem musimy skończyć w mową inteligentnych mądrali.
PiS agituje zawsze odwołując się do rodziny, domu, dzieci, polskości, niezależnie od tego, na jaki temat, i czego dotyczy przekaz. My mówimy o trybunale, unii, filozofii, Gombrowiczu…, a oni nie wiedzą, co, albo, kto to jest.
Opozycja musi, podkreślam, musi!
Mieć przywódcę mądrego oceną i poparciem, ale takiego, który używa prostego przekazu, mówiącego prostym językiem.
Potrzebna jest nam inicjatywa, w tematach niewygodnych władzy, odkłamywania i nauczania historii, ale przede wszystkim pytania, co dalej? Dokąd Kaczyński i biskupi nas prowadzą, jaki szykują nam los?
Ilu jeszcze rodaków PiS-biskupi odciągną od pracy przez szybsze emerytury i świadczenia, kiedy zaczniemy żyć oddychając czystym powietrzem, bez niszczenia przyrody, zabijania wolno żyjących zwierząt, w warunkach czystej energii, i czystych rąk?
Nie wolo walczyć też z wiarą, ale z nienależnymi biskupom świętościami, wpływami, wypaczeniami i przywilejami.
Ludzie przyzwoici przegrali wybory o świadomość i wiedzę. To już w historii się zdarzało. Jednak poddając się, staniemy się niewolnikami.
Bardzo mi przykro, że moje i pewnie wielu z Was czytających, 3,5 roku na ulicach, protestach uświadamiających społeczeństwo i najbliższych nie przyniosło efektu wyborczego. Ryczeć się chce!
Jednak odpowiedzmy sobie na pytanie, co by było, gdybyśmy nie protestowali, gdybyśmy nie podtrzymywali nadziei, wiary w normalność i przyzwoitość? Gdybyśmy się nie jednoczyli?
Dopóki mam jeszcze ręce wolne i na nogach nie mam kajdanów, nie dam sobie ich łatwo nałożyć, bo części z moich towarzyszy walki o normalność w naszym kraju, właśnie się załamało.
Jestem wolnym Polakiem i chociaż władza może zrobić ze mną wszystko, nigdy nie będę PiS-owskim wasalem.
I chociaż nie jest mi do śmiechu, to dopóki walczę, jestem wciąż wolny i szczęśliwy.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Gabriela Lazarek: Jeżeli chcemy coś u ludzi zmienić, nie liczmy na partie, musimy liczyć na siebie

Niestety potrafimy tylko mówić, a nie rozmawiać. I jakoś chętnych do rozmowy nie widać. Dialog praktycznie nie istnieje.
Mówcie co chcecie, ale stojąc codziennie na rynku, obserwując ludzi, rozmawiając z nimi, mam najlepszy możliwy sondaż wyborczy. Dlatego przed samymi wyborami byłam dokładnie w takim nastroju jak teraz,bo jak na dłoni widziałam jak to wygląda.
Protestujac na ulicy, a raczej manifestując uparcie swoje poglądy, mam możliwość na bieżąco obserwować wszystkie zmiany nastrojów, wszystkie reakcje ludzi. Proporcje, przyczyny i ich skutki.
To na ulicy mogę też uczyć się z ludźmi rozmawiać. Tam mogę się uczyć cierpliwości i zrozumienia, co w obecnej rzeczywistości jest naprawdę karkołomnym zadaniem
Za to właśnie dzisiaj dziękuję Piotrowi Szczęsnemu. Za to, że swoim desperackin czynem, wypchnął mnie na tę ulicę, żebym mogła zobaczyć, że najwięcej informacji jest właśnie tam, na ulicy, wśród ludzi. I tam można mieć na ludzi największy wpływ.
PiS ma media. Najpotężniejsze narzędzie w tej wyborczej walce.
My mamy ręce, nogi i potrafimy mówić. I w zasadzie niewiele więcej
Niestety potrafimy tylko mówić, a nie rozmawiać. I jakoś chętnych do rozmowy nie widać. Dialog praktycznie nie istnieje. Potrafimy obwiniać i szukać winnych, wskazywać palcem każdą przewinę, zamiast popatrzeć – co ja mogę oddać, w czym ustąpić, żeby się z drugim człowiekiem dogadać, skoro jest jakiś procent tego w czym się zgadzamy? Szukanie wspólnych wartości , choćby nie wiem jak małych i pielęgnowanie ich, traktowanie jako główny punkt zaczepienia do dalszej współpracy, powinniśmy uznać za priorytet.
Na razie jest zupełnie odwrotnie, na zasadzie – guzik mnie obchodzi co nas łączy Bardziej mnie interesuje co nas dzieli.
Jeżeli chcemy coś u ludzi zmienić, nie liczmy znów na partie. Znów musimy liczyć na siebie. A to co my możemy zrobić, to usiłować ze sobą rozmawiać.
Niemożliwe?
No to przegramy.
Chcecie cudów?
Podjęcie dialogu, to jest właśnie ten cud, którego nam brakuje. I niech mi nikt nie mówi, że się nie da. Trzeba próbować. Do skutku. Nie ma innego wyjścia.
Gabriela Lazarek


