Ks. Stanisław Walczak: Zwycięstwo niewolników…

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

A biskupi zacierają dłonie. Co, powiesz, że nie wszyscy? To dlaczego znowu korupcja polityczna, w tym katolickim raju, odnosi zwycięstwo!

Jean-Jacques Rousseau (1712-1778), genewski filozof może być uważany za duchowego ojca Oświecenia. Wzorem św. Augustyna, trochę cynicznie, swą autobiografię nazwał “Wyznania”. A tam (w moim angielskim wydaniu na str. 262) opisał zabawną historię.

Pewnego dnia, po tym ukradł kilka butelek wina, już trochę nietrzeźwy, zapragnął, wzorem Francuzów, “zagryzki”, tzn, chleba. Wówczas wymyślił anegdotę o “wielkiej księżniczce”: – W końcu przypomniałem sobie najgorsze z wielkiej księżniczki, której powiedziano, że chłopi nie mają chleba i która odpowiedziała: „Niech jedzą brioche (drożdżówki)”. Oczywiście, współcześni “inteligenci”, nie znający ani za grosz literatury, przypisują te słowa Marii Antoninie. Ta jednak, w momencie, w którym Rousseau je pisał, miała zaledwie dziewięć lat.

Wielu cynicznych polityków, także, a może głównie z kręgów katolickich, zamieniło tę anegdotę w modus agendi, w sposób działania wobec prostego ludu. Właśnie wybory do PE w Polsce pokazują owoce owego cynizmu.

Wychowani w okresie poronionego dziecka Oświecenia, jakim był bolszewizm, ojcowie PiSu, zarówno świeccy jak i duchowni, w swej mentalności pozostali nasiąknięci duchem tamtego systemu. Wówczas cynizm Rousseau działał nieco inaczej. Najpierw “dla chleba” wielu wstępowało do PZPR, partii komunistycznej. Kościół wydał ciche przyzwolenie na to i przestał potępiać tego rodzaju decyzje. Ale rok po roku ludzie popierali coraz bardziej ten system, wielu więc wstępowało do partii dla “coraz lepszego chleba”, dla okładu – najpierw z salcesonu, potem z pasztetowej, wreszcie z szynki.

“Zadowoleni niewonicy są najzacieklejszymi wrogami wolności” (Marie von Ebner-Eschenbach, “Die glücklichen Sklaven sind die erbittertsten Feinde der Freiheit”). Tego uczy nas Stary Testament. Hebrajczycy, wyzwolenie z niewoli, zbuntowali sie przeciw Mojżeszowi I Aaronowi: “Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę” (Księga Wyjścia 16,3).

W tęsknocie za “pełnymi garnkami” lud oddal raz jeszcze swą wolność w ręce kłamców, ludzie nienawiści I religijnych oszustów. I tak naprawdę zupełnie mnie to już nie obchodzi. Nie obchodzą mnie materialiści, którzy, pod pozorem “wartości chrześcijańskich”, pogrążają człowieka, Europę, Kościół I wiarę. Przecież cały kler milczy, wielu zaś popiera to zniewolenie. A biskupi zacierają dłonie. Co, powiesz, że nie wszyscy? To dlaczego znowu korupcja polityczna, w tym katolickim raju, odnosi zwycięstwo!

Brak nam biblijnych bohaterów, takich jak Kaleb i Jozue! Na pewno wielu nie wie o co tutaj chodzi. A wiesz dlaczego? Ano dlatego, że twój ksiądz i twój biskup od wieków wolą, byś był ciemniakiem w sprawach wiary!

Jozue i Kaleb, wysłani wraz z dziesięcioma innymi na przeszpiegi do Ziemi Obiecali, odważyli się być odmiennego zdania niż ich towarzysze. I tak sprawili, że Lud Wybrany osiągnął swój cel. Owczy pęd jest wrogiem człowieka. Wczoraj wróg ten zwyciężył. Zwyciężyli niewolnicy

Ks. Stanisław Walczak


Roman Giertych: Dlaczego PiS wygrał?

Roman Giertych

Roman Giertych

Moim zdaniem przyczyny porażki są trzy: masowe rozdawnictwo pieniędzy, zamiana TVP w telewizję o charakterze czysto partyjnym oraz gwałtowny skręt w lewo, który się dokonał na opozycji.

 

Jest faktem, że w tych wyborach wygrał PiS. Od prawidłowej odpowiedzi na pytanie dlaczego się tak stało zależy los następnych lat Polski. Jeżeli teraz postawimy złą diagnozę, to nie znajdziemy recepty na następne wybory parlamentarne i prezydenckie. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że z serii wyborczej, która się rozpoczęła wyborami samorządowymi (w których PiS z opozycją zremisował, a nawet per saldo przegrał) wybory europejskie są najmniej ważne. Jest więc czas, aby skorygować kurs.

Moim zdaniem przyczyny porażki są trzy: masowe rozdawnictwo pieniędzy, zamiana TVP w telewizję o charakterze czysto partyjnym oraz gwałtowny skręt w lewo, który się dokonał na opozycji.

Ponieważ na pierwsze dwie przyczyny nie możemy nic poradzić to należy zanalizować przyczynę trzecią.

W moim przekonaniu ta trzecia przyczyna jest zresztą najpoważniejszą przyczyną porażki i ona tłumaczy dlaczego mobilizacja po stronie PiS była większa niż po stronie opozycyjnej (wystarczy zerknąć gdzie była największa frekwencja)

Od kilku miesięcy propaganda ze strony opozycji skręciła gwałtownie w lewo. 9 marca br. pisałem na tym profilu o koszmarnej pomyłce politycznej, którą zrobił prezydent Trzaskowski podpisując tzw. kartę LGTB.

Abstrahując w tym miejscu od dyskusji o charakterze światopoglądowym lub prawniczym jest faktem, że formułowanie takiego pomysłu, aby przymusowo uczyć dzieci o możliwości zmiany płci zostało wykorzystane bezwzględnie do zmiany całej narracji wyborczej z problemów PiS związanych z aferami na problem światopoglądowy. Tak PiS zrobił i ta kwestia nie podlega ocenom światopoglądowym, tylko jest faktem. Od tego momentu nie było dnia, aby TVP nie atakowała opozycji za skręt w lewo.

Następnie mieliśmy jeszcze bardziej lewicowe prezentacje poglądów wiceprezydenta Rabieja, który mówił o konieczności wprowadzenia związków partnerskich oraz adopcji dzieci przez takie związki. To wówczas Jarosław Kaczyński wypowiedział zdanie: ręce precz od naszych dzieci.

Później do tego doszły wypowiedzi niektórych polityków opozycji, które były używane jako potwierdzenie takich lewicowych planów. Wreszcie mieliśmy bezpośrednie uderzenie na Kościół w wykonaniu pana Jażdżewskiego, który postanowił się nagłośnić wykorzystując rolę prezentera. Na to Kaczyński odpowiedział: kto atakuje Kościół ten atakuje Polskę.

W samej końcówce kampanii, a więc na godziny przed głosowaniem, opozycja z Gdańska dała się wmanewrować w spektakle o charakterze wręcz bluźnierczym na Paradzie Równości w Gdańsku.
Co ciekawe przywódca opozycji – Grzegorz Schetyna zdawał sobie sprawę z konieczności, jak to ujął: utrzymania kotwicy konserwatywnej.

Również Donald Tusk w czasie swoich wystąpień ani słowem nie zająknął się o sprawach światopoglądowych. Niestety ci, którzy współtworzyli obraz tej kampanii razem z nimi nie mieli tego wyczucia. Skutek był taki, że opozycja w przekazie publicznym szła do wyborów z hasłami zbliżonymi do tych, które głosił Janusz Palikot 10 lat temu. Tylko że Palikot walczył o 10 %, a opozycja o 50%. Złudzenie, że Polacy tak radykalnie zmienili swoje postawy w ciągu kilku lat prysło wczoraj jak bańka mydlana.

Czy można to jeszcze odwrócić? Można.

Platforma Obywatelska, która jest główną partią opozycji, powinna wrócić do swego programu z czasów, gdy zwyciężała (zresztą on się nie zmienił formalnie do dziś). Generalnie taki zwrot winien sprawy światopoglądowe usunąć z agendy sporu politycznego albo przedstawiać zdywersyfikowane stanowiska. Niech PiS sam sobie próbuje te tematy narzucać. Opozycja ma dość afer PiS aby o nich mówić od rana do wieczora, a nie próbować przy okazji wyborów prowadzić rewolucję kulturową. Chyba że ktoś woli do końca życia żyć w państwie PiS.

Roman Giertych


Magdalena Środa: Schetyna jest silny, ale czy nie można go wysłać po rozum do głowy?

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Schetyna jest silny. Być może jest jedynym liderem w PO, ale na Boga, czy nie można go wysłać po rozum do głowy?!?

 

Gdybym była facetem z XIX wieku to bym przyłożyła Schetynie. Za seksizm, patriarchalizm, za głupotę, zadufanie i lekceważenie kobiet. Jego głupia, krótkowzroczna polityka skupiona na kumplach z PO zdecydowała o przegranej z PiS.

Postawił na swoich, na kolesiów, na układy a nie na tych którzy mogli zdobyć mandaty. Na „te” które mogły zdobyć mandaty. Odpychał Hubner jak tylko można.

Wybrał nic nie znaczącego Halickiego (a jaka kasa tam poszła!!), Cimoszewicza zapewne wybrać musiał, ale gdyby był silnym przywódcą to by się opamiętał, bo „jedynka” w Warszawie mogłaby wziąć dwa razy tyle głosów gdyby nie była „leniwcem z Białowieży”.

Niszczył Hubner, która zebrała w nierównej walce najwięcej głosów.

Głupio stawiał na Gasiuk Pihowicz, której wyborcy nie zapomnieli zdrady.

Schetyna jest silny. Być może jest jedynym liderem w PO, ale na Boga, czy nie można go wysłać po rozum do głowy?!?

 

 


Roman Giertych: List do Anonima

Roman Giertych

Roman Giertych

Dlaczego piszę do anonima? Bo nie wiadomo kto stoi za uchwaleniem złagodzenia odpowiedzialności za pedofilię, co był łaskaw przyjąć ostatnio Wysoki Sejm. Ale już Rzymianie pisali: qui fecit cui prodest. Ten zrobił, kto zyskał...

Drogi Anonimie Kochany!

Widzę mój Anonimie, żeś pięknie to sobie wymyślił i chybcikiem przez Sejm depenalizację pedofilii załatwiłeś. Sprytne, sprytne. Nie powiem. Najlepszy adwokat by tego nie wymyślił.

Oskarżali Cię (oczywiście fałszywie!), że dałeś się skusić jakiemuś dziecku, a tutaj myk i czyn sobie może być albo nie, ale przestępstwa nie ma. Genialne!!!

Po co masz dowodzić swojej niewinności, wnikać w meandry prawa, najmować adwokatów, gdy możesz tego wszystkiego uniknąć. Tobie przecież mój Anonimie nie wypada należeć do grona śmiertelników, którzy pod jakieś przepisy karne podpadają. Należysz przecież do Panów, którzy są tak ważni i potrzebni dla kraju, że nawet jeżeli (czemu oczywiście zaprzeczamy stanowczo), ale przypuśćmy jednak, że jakieś dziecko się przytulało, przytulało i koniec, końców skusiło, to nie powód, żeby groziła Ci jakaś odpowiedzialność. Ta jest dla tych, którzy podpadną władzy i będą ją krytykować. Dla tych artykuł 212 kk się przyda jak znalazł.

Zwracam Ci Anonimie uwagę, że depenalizacja pedofilii to jednak krok trochę egoistyczny. Przecież tylu kolegów boryka się z problemami, a jednym ruchem można im pomóc.

Nasz ukochany Bartuś kolejny miesiąc spędza w celi, gdzie okrzykiem „czołem Panie Ministrze” drwią z niego współosadzeni. Tymczasem drobna zmiana kk i wykluczenie tego artykułu karnego, z którego siedzi (chyba 286 kk) i już. Kwiat naszej młodzieży będzie się mógł rzucić na szyję drogiego naszego Antoniego.

Sam prezes z wyrzucenia 286 kk byłby zadowolonym, bo jak go Austriak będzie o oszustwo oskarżał, jak przestępstwa oszustwa nie będzie? Ale się głupio zrobi naiwniakowi, gdy dowie się, że ścigał wuja za rzecz, która już jest legalna. To świetny pomysł, aby się przypodobać Umiłowanemu Przywódcy. Jeszcze tylko dorzuci pan wykreślenie korupcji menadżerskiej i można się do każdej koperty przyznawać, nawet na wizji.

Pamiętajmy jeszcze o niepublikowaniu wyroków, wypadkach SOP etc. etc. i do końca kadencji Sejmu zabraknie, aby to wszystko uchwalić. No i jak się to wszystko uchwali, to można do samolotu i do Rzeszowa. Każdemu reset jest potrzebny!

Roman Giertych

Dlaczego piszę do anonima? Bo nie wiadomo kto stoi za uchwaleniem złagodzenia odpowiedzialności za pedofilię, co był łaskaw przyjąć ostatnio Wysoki Sejm. Ale już Rzymianie pisali: qui fecit cui prodest. Ten zrobił, kto zyskał…

 

 


Stefan Niesiołowski: Nieoczekiwany zwrot akcji

Stefan Niesiolowski

Stefan Niesiolowski

W ostatnim sondażu PiS przegrywa wyraźnie z Koalicją Europejską, a Konfederacja ma ok. 10% poparcia. Jeśli tak jest istotnie i jeśli ten wynik przełoży się na poparcie w wyborach krajowych to koniec rządów dobrej zmiany.


Na trzy dni przed wyborami najprawdopodobniej mamy do czynienia z nieoczekiwanym wzrostem poparcia dla skrajnych nacjonalistów, populistów i demagogów z partii używającej nieco dziwacznej nazwy Konfederacja.

Nie wiadomo czy nawiązującej do wojny domowej w Stanach Zjednoczonych czy do polskich konfederacji szlacheckich.

W PiS-ie podobno panika i rezygnacja z zamieszczania własnych wewnętrznych opłaconych już sondaży oraz kierowania całego ataku na Konfederację. Już do końca kampanii będziemy raczej wysłuchiwać wynurzeń nie o zbrodniarzu Tusku, ale o zmarnowanych głosach oddanych na Korwina.

Wygląda na to, ze PiS polegnie od infekcji, którą samo wyhodowało. Popieranie nacjonalistów i populistów, jeszcze radykalniejszych niż PiS, udzielanie mniej lub bardziej dyskretnej, a czasami zupełnie jawnej ochrony rasistom, politycznym chuliganom, słabo zamaskowanym antysemitom, wrogom Unii Europejskie jako sojusznikom w zwalczaniu znienawidzonych ugrupowań demokratycznych proeuropejskich i liberalnych przez długi czas uchodziło bezkarnie aż doprowadziło do wyrośnięcia poważnej konkurencji.

Taktyka, którą wiele ugrupowań w Europie wielokrotnie stosowało w XX wieku, dla pokonania jednego zła, posługiwano się drugim jeszcze większym, a w walce z populistami i demagogami przejmowano ich hasła, okazała się po raz kolejny samobójcza. PiS albo w ogóle nie miało konkurencji po prawej stronie albo była to konkurencja niegroźna. Wydaje się, że tym razem tak nie jest.

W ostatnim sondażu PiS przegrywa wyraźnie z Koalicją Europejską, a Konfederacja ma ok. 10% poparcia. Jeśli tak jest istotnie i jeśli ten wynik przełoży się na poparcie w wyborach krajowych to koniec rządów dobrej zmiany.

Jest jeszcze jedna pozytywna tendencja widoczna od pewnego czasu i chyba trwała, bariery 5% nie przekracza partia intelektualistów, ludzi o najwyższym poziomie etycznym, wielkich uczciwych do szpiku kości bezinteresownych uduchowionych patriotów od p. Kukiza. Ich brak w parlamencie to z pewnością ciężki cios dla Rzeczpospolitej i dla tych wszystkich dziennikarzy dzięki, którym mieliśmy możliwość oglądać i słuchać odkrywczych wypowiedzi p. Kukiza, który z p. Braunem tworzy doskonały duet – jeden by do polityków „pruł” z kałacha, a drugi dla przykładu rozstrzelał kilku dziennikarzy nielubianej stacji.

Stefan Niesiołowski


Kazimierz Marcinkiewicz: Powiedzmy YES, YES, YES Europie

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

Zwycięstwo nad PiS, szkodnikami Polski, umożliwi powrót do polityki europejskiej, pokaże światu, że Polska to nie tylko PiS, udowodni, że nie ma zgody Polaków na zaborczą politykę nieliczenia się z nikim i niczym, nawet konstytucją i zdrowym rozsądkiem.

Powiedzmy YES, YES, YES Europie,
Na tym okrzyku można wygrać Polskę,

Śmiem twierdzić, że Polska nie miała takich 30 lat w swojej historii, jak ostatnie lata najpierw dążenia do Europy Zachodniej, a później aktywnej obecności w najbardziej śmiałym, trudnym, ale i efektywnym politycznie i gospodarczo projekcie jakim jest Unia Europejska.

JK i PiS robią wszystko by nas z UE wyprowadzić, albo tak ją zmienić, by nie miała znaczenia. I robią to pod kłamliwym i kretyńskim hasłem przywracania „wartości chrześcijańskich”. Jakież to „wartości chrześcijańskie” kreują na Srebrnej, czy wspierając nacjonalizm, czy wypłacając sobie ogromne nagrody, czy uprawiając nepotyzm i kolesiostwo, czy wreszcie rozwalając w popiół polską wspólnotę narodową i obywatelską? Ich wartości, to władza i to władza absolutna i mamona. Tylko to ich rajcuje.

Pod ich rządami grozi nam dalsza izolacja w świecie zachodnim i marginalizacja międzynarodowa. Warto zwrócić uwagę, że podobnie jak w PRL jesteśmy dziś zdani na jedno mocarstwo i właściwie w polityce międzynarodowej jemu podporządkowani. Jesteśmy skłóceni z właściwie wszystkimi sąsiadami, przez co nie uczestniczymy w najważniejszych inicjatywach europejskich i nie jesteśmy w stanie efektywnie wspomagać polskich firm na zewnętrznych rynkach.

Zwycięstwo nad PiS, szkodnikami Polski, umożliwi powrót do polityki europejskiej, pokaże światu, że Polska to nie tylko PiS, udowodni, że nie ma zgody Polaków na zaborczą politykę nieliczenia się z nikim i niczym, nawet konstytucją i zdrowym rozsądkiem. Zwycięstwo nad PiS doda nam sił i nadziei, zjednoczy nas, może być początkiem odbudowy wspólnoty społecznej, obywatelskiej i narodowej, może pokazać raz jeszcze jak współpraca ponad podziałami dla wspólnych celów ma sens. Zwycięstwo pokaże jak pięknie jest pięknie się różnic.

26 maja powiedzmy NO, NO, NO chaosowi, ciągłym aferom, prywacie, politycznemu przekupstwu, codziennym kłamstwom, zaściankowości, brakowi profesjonalizmu…. Powiedzmy NO, NO, NO Jarosławowi Kaczyńskiemu.

26 maja powiedzmy YES, YES, YES współpracy dla dobra wspólnego, publicznej debacie, otwarciu na wszystkie środowiska, szczególnie te najbardziej zaniedbane, czy pozostawione same sobie, zgodnym współistnieniu z innymi krajami Europy i wszystkimi sąsiadami, nowoczesności, która kreuje przyszłość dla nas, a jeszcze bardziej dla naszych dzieci….

Powiedzmy YES, YES, YES Koalicji Europejskiej!

Kazimierz Marcinkiewicz


Składamy zawiadomienie o propagowaniu totalitarnego ustroju państwa przez Grzegorza Brauna

Różowy trójkąt – tak w nazistowskich obozach koncentracyjnych byli oznaczani więźniowie, którzy trafili tam z powodu swojej orientacji seksualnej.

Dzisiaj Grzegorz Braun publicznie postuluje wprowadzenie nazistowskich metod więzienia ludzi z powodu tego, kogo kochają.

Doszło do sytuacji kuriozalnej – na naszych oczach jedno z ugrupowań politycznych oficjalnie propaguje zakazany ustrój totalitarny. I nikt na to nie reaguje.

Ani prokurator, ani Państwowa Komisja Wyborcza, która powinna zwrócić uwagę na totalitarne hasła głoszone przez jednego z kandydatów do Parlamentu Europejskiego.

Konfederacja cieszy się i aprobuje działania jednego ze swoich liderów. Powolutku, małymi kroczkami, wprowadza do oficjalnej narracji politycznej retorykę wprost bazującą na nazizmie.

A my wzruszamy ramionami, mówimy „kto ich traktuje poważnie?”. Przyzwyczailiśmy się do mowy nienawiści i parafaszystowskie ugrupowania z tego korzystają przesuwając granicę dopuszczalnego za każdym razem nieco dalej.

Jesteśmy jak żaba, która wyskoczyłaby wrzucona do wrzątku, ale włożona do garnka z zimną wodą, który powoli podgrzewamy, nawet nie zauważy kiedy będzie za późno i ugotuje się żywcem.

Konfederacja ma już prawie 10 proc. poparcia, wg sondaży. Na Brauna jako kandydata na prezydenta Gdańska głosowało 12 proc. wyborców.

Policzcie dzisiaj mijanych przechodniów. Co dziesiąty to osoba, która potencjalnie pozwoliłaby zniszczyć życie bliźniemu z powodu tego kim jest, kogo kocha, jakie ma pochodzenie. Być może z przekonania, może ogłupiona okrągłymi słowami „patriotyzmie”. Ale jednak popiera totalitaryzm.

Ośrodek składa zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez Grzegorza Brauna przestępstwa polegającego na publicznym propagowaniu zakazanego totalitarnego ustroju państwa.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych


Krzysztof Skiba: elita władzy jest wielkim analfabetą kulturalnym.Stąd kiczowaty lans

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Obecni ludzie władzy nie mają potrzeb kulturalnych. Nie jest im kultura do niczego przydatna. Nie chodzą do teatru, kina czy opery i nie czytają książek. Wyobraźcie sobie ministra Brudzińskiego na premierze w teatrze! To obrazek tak niewyobrażalny jak słoń bez trąby czy Krystyna Pawłowicz jako Miss Polonia.

Mam wrażenie, że obecna władza większość artystów uważa za podejrzanych, a sztukę i kulturę za wrogie sobie terytorium.

Świadczą o tym liczne konflikty na linii artyści – władza. Próby cenzurowania spektaklu „Klątwa” (według Stanisława Wyspiańskiego) w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Konflikt w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdzie narzucony dyrektor rozbił zespół i doprowadził teatr do upadku. Ataki na festiwal artystyczny Malta w Poznaniu. Protesty wokół wystawy Mariny Abramović w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Cała masa zwolnień z instytucji kultury osób niewygodnych (Muzeum II Wojny św. w Gdańsku , Muzeum Narodowe w Warszawie, Instytut Książki, Centrum Spotkań Kultur w Lublinie) i mianowanie na te stanowiska osób mało kompetentnych, próby usunięcia z Muzeum Narodowego prac znanych artystek, czy chociażby ostatni skandal w Muzeum II wojny światowej w Gdańsku z przerwaniem koncertu zespołu, który śpiewał piosenkę miłosną, ale rosyjskich autorów. Porywczy dyrektor Nawrocki tłumaczył, że to bolszewicka propaganda. Człowiek, który z racji wieku ZOMO widział tylko na zdjęciach, idealnie wczuł się w ZOMOwca od kultury.

Nam też kiedyś przerwano koncert, ale było to w 1988 roku i zrobiła to Służba Bezpieczeństwa wraz z dzielną Milicją Obywatelską, która nie była w stanie zdzierżyć naszych żartów na scenie.

Dziś w tej zaszczytnej roli występują mianowańcy PiS od kultury, którzy dla własnego BHP kryją się pod dyrektorskimi i naukowymi tytułami.

Dyrektor Nawrocki jako historyk powinien wiedzieć, że autor słów do tej piosenki był zesłany na Sybir i siedział w Gułagu. Piosenkę w Polsce z tekstem Juliana Tuwima śpiewała Wiera Gran i Mieczysław Fogg.

Owszem piosenka miłosna żołnierza, który tęskni do żony pochodzi z radzieckiego filmu wojennego. Ale gdy się zaprasza kogoś na występy, to w języku zawodowców oznacza to, że się „zna i akceptuje” jego repertuar. To wszystko jest elementem absurdalnej „zimnej wojny” władzy z artystami.

Skąd biorą się te zatargi, kompromitujące wpadki, nerwowe decyzje? Oczywiście z jednej strony jest to próba sprawowania „rządu dusz”. PiS chciałby o wszystkim decydować, na wszystkim położyć łapę. Są przekonani, że kulturą jest łatwo sterować przy pomocy dotacji i stypendiów. Dajemy tylko naszym, wiernym i takim, co zginają karki.

Niestety w dzisiejszym świecie taka metoda sprawdza się tylko w części. Istnieje wiele niezależnych sposobów funkcjonowania projektów artystycznych, jak chociażby zbiórki finansowe w Internecie. Dzięki takim zbiórkom powstało już kilka filmów dokumentalnych niewygodnych dla władzy np. świetna „Dobra zmiana” Konrada Szołajskiego czy „Tylko nie mów nikomu” Tomasza Sekielskiego.

Innym aspektem jest fakt, że obecni ludzie władzy nie mają po prostu potrzeb kulturalnych. Nie jest im kultura do niczego przydatna. Nie chodzą do teatru, kina czy opery i nie czytają książek. Wyobraźcie sobie ministra Brudzińskiego na premierze w teatrze! To obrazek tak niewyobrażalny jak słoń bez trąby czy Krystyna Pawłowicz jako Miss Polonia.

Prawicowe tygodniki mają bardzo ubogie strony kulturalne. Nie ma tam recenzji nawet z ważnych wystaw, premier teatralnych czy operowych. Rzadko piszą coś o filmie czy literaturze. To są sfery w ogóle ich nieinteresujące. Jest tylko chwalenie władzy i atak na opozycję.

Na Zachodzie politycy uczestniczą czynnie w życiu kulturalnymi uważa się to za coś oczywistego. W Polsce największą sensacją było jak dwa lata temu premier Szydło poszła z koleżanką na nowego Jamesa Bonda.

Jeśli elita władzy jest wielkim analfabetą kulturalnym, to skąd oni mogą wiedzieć, co jest sztuką, a co nie? Stąd liczne wpadki i kompromitacje, oraz ustawienie się w kontrze do elit artystycznych i kiczowaty lans na poziomie gwiazdy disco polo Bayer Fulla.

Uważam, że reklama płytek ceramicznych na tle plakatu wyborczego Patryka Jakiego idealnie komentuje nie tylko tego kandydata, ale cały poziom wrażliwości artystycznej tej ekipy.

Fot. Znalezione w internecie

Krzysztof Skiba

 

 


Krzysztof Skiba: Ja chętnie zobaczę filmy, których boi się władza, a Wy?

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Może warto zrobić festiwal kina niezależnego? Film Sekielskich, film Szołajskiego, jest film o działaczach Obywateli RP w Warszawie. Ja chętnie zobaczę filmy, których boi się władza. a Wy?

Reżyser Konrad Szołajski nakręcił film dokumentalny pod tytułem „Dobra zmiana”. Film pokazuje dwie wybrane kobiety z dwóch stron barykady. Jest działaczka KOD i pani udzielająca się na imprezach Gazety Polskiej. Śledzimy ich losy, zaangażowanie w akcje i zmagania z materią rzeczywistości.

 

Film nie ocenia, ani jednej bohaterki, ani drugiej. Pokazuje bolesne pęknięcie jakie nastąpiło w społeczeństwie polskim. Wychodzi na to, że pacjent (Polska) jest chory i szybko nie wyzdrowieje.

Niestety w czasach gdy oficjalna propaganda uważa każdego, kto krytycznym okiem patrzy na polskie sprawy za zdrajcę, nie ma szans na uczciwe kino w kręgu filmów dokumentalnych, a przynajmniej na imprezach kontrolowanych przez władzę.

Krakowski Festiwal krótkiego metrażu odrzucił film Szołajskiego gdyż negatywne opinie wydali mu zarządzający festiwalem notable. Nie ma żadnego pęknięcia w społeczeństwie! Cały naród popiera partię rządzącą.

 

No cóż…za komuny festiwal krakowski był imprezą gromadzącą filmy, które bez pudru pokazywały realia życia w PRL. Dziś za rządów PiS to Festiwal Filmów Potulnych. No ale jak ma się patronat TVP to co się dziwić. Będzie wazelina i puder oraz tematy tzw. bezpieczne. Szkoda.

Może warto zrobić festiwal kina niezależnego? Film Sekielskich, film Szołajskiego, jest film o działaczach Obywateli RP w Warszawie. Ja chętnie zobaczę filmy, których boi się władza. a Wy?

Krzysztof Skiba

 

 


Stefan Niesiołowski: Ważny film

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Istotą zarzutów autorów filmu jest praktyczna (do niedawna) bezkarność pedofilów w Kościele i istnienie mechanizmów pozwalających na tę bezkarność.

Film braci Sekielskich stał się niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem ubiegłego tygodnia i wiele wskazuje na to, że uruchomione przez ten film dyskusje i procesy wywierać będą nadal wielki wpływ na to co dzieje się w Polsce.

Tym razem to nie jest film nawet tak dobry i trafnie przedstawiający rzeczywistość jak „Kler” ,będący jednak projekcją rzeczywistości, jej scenariuszem i pewną wizją reżysera, ale dokument, w którym występują autentyczne postacie skrzywdzonych i krzywdzicieli. Film ukazujący dramat skrzywdzonych dzieci, które dziś jako dorosłe osoby nadal mają koszmarne sny i nie mogą zapomnieć tego co się stało.

Film nie jest filmem politycznym, przypisywanie autorom politycznych intencji jest albo głupotą, albo, a raczej na pewno podłością bo pomija to co jest istotą filmu – bezmiar krzywdy i poniżenia ofiar.

Wykorzystywanie filmu do zniszczenia Kościoła jest działaniem symetrycznym do atakowania filmu jako podniesienia ręki na Kościół. Dobrze po raz kolejny zachował się Prymas Polak mówiąc, że on takiej ręki nie widzi i nie zawiedli niektórzy politycy PiS-u mówiąc o „nieprzypadkowym” momencie ukazania się filmu, „pederastii” i ataku na Kościół. Pomijam całe katalogi cymeliów obrzydliwości, podłości nienawiści służalstwa i głupoty, które przewinęły się w dyskusji towarzyszącej filmowi.

Istotą zarzutów autorów filmu jest praktyczna (do niedawna) bezkarność pedofilów w Kościele i istnienie mechanizmów pozwalających na tę bezkarność. Polegała ona na udziale wielu biskupów w procederze przenoszenia księży podejrzewanych czy oskarżonych o pedofilię z parafii do parafii, z diecezji do innej diecezji, ukrywaniu ich, tuszowaniu spraw, przewlekaniu i generalnie daleko większej trosce o los pedofilów niż ich ofiar.

Najgorszą rzeczą byłoby wykorzystywanie walki z pedofilią do niszczenia Kościoła, są w Polsce i w innych krajach ludzie, którzy marzą o takim scenariuszu, ale równie, a być może bardziej (bo z prześladowaniami Kościół radził sobie w przeszłości) szkodliwe są wypowiedzi, że walka z pedofilią to walka z Kościołem i religią, to kontynuacja tego co kierowani nienawiścią do religii robili komuniści, naziści, anarchiści, to lekceważenie ofiar w imię najgorzej pojętej troski o Kościół, a także z powodów politycznych. Tego co wielu trafnie niestety nazywa sojuszem tronu z ołtarzem, który bardzo często prowadził do upadku jednego i drugiego.

Popieranie przez bardzo dużą część Kościoła jednej opcji politycznej jest faktem niepodważalnym. Pod tym względem film tylko ujawnił i zaostrzył to co istnieje od dawna i co powoduje, że walka z pedofilią w Kościele jest w wielu obszarach pozorna i nieskuteczna, a Kościół kiedyś zapłaci cenę za swoją obecną postawę. Trzeba też zawsze pamiętać o odważnych i coraz liczniejszych księżach, którzy nie boją się głosić trudnych i niewygodnych w swoim środowisku prawd i być autentycznymi głosicielami religii miłości bliźniego. Nie oni jednak są przedstawicielami Kościoła hierarchicznego i ich stanowisko bardzo nieśmiało i rzadko znajduje odbicie w komunikatach Episkopatu.

Jeden z wybitnych duchownych, który przedstawił się jako „antyklerykał” powiedział nawet, że walka z klerykalizmem, która ujawniła się przy okazji filmu służy Kościołowi i największą nadzieję na reformę i oczyszczenie tej instytucji pokłada w wybitnym przedstawicielu antyklerykalizmu jakim jest Papież Franciszek. Być może jest to jedyna droga i nadzieja na spełnienie oczekiwań znacznej części społeczeństwa. Bo po co komukolwiek potrzebny jest Kościół osłaniający przestępców, fala laicyzacji obejmuje szkoły, lekcje religii, coraz bardziej puste są seminaria i wydaje mi się, że na głos Papieża Franciszka w sprawie polskiego Kościoła czekamy z większą nadzieją niż na głos pp. Jędraszewskiego lub Głodzia?

Filmowi braci Sekielskich towarzyszą także zjawiska co najmniej dziwne jak np. przeforsowanie przy okazji „walki z pedofilią” radykalnego zaostrzenia kodeksu karnego z łamaniem procedur parlamentarnych i wszystkimi negatywnymi zjawiskami pisowskiej legislacji, albo niezrozumiałe rejestrowanie przez policję publicznych pokazów i projekcji tego filmu w czym istnieje pewne podobieństwo do obserwacji Latających Uniwersytetów w późnym PRL-u.

Stefan Niesiołowski