Adam Mazguła: Żołnierz zwyciężył, politycy zawodzą

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Wszystkim żołnierzom, którzy walczyli z bronią w ręku za wolną ojczyznę - przesyłam wyrazy mojego głębokiego szacunku. Pamiętam i pochylam głowę. Politykom, dzielącym naród, tak wtedy, w czasach wojny, jak i teraz izolujących Polskę w świecie - wyrazy oburzenia i pogardy.

18 maja 1944 r. Polacy zdobyli Monte Cassino. Okupili to zwycięstwo ponad tysiącem zabitych i ponad trzema tysiącami rannych, z których wielu jeszcze miesiącami umierało w szpitalach.

18 maja 1944 r. Polacy zdobyli Monte Cassino
Fot: Adam Mazguła, groby żołnierzy 2 KP w Casamassima. Tam spoczywają polscy żołnierze różnych wyznań, którzy umierali od ran odniesionych w walce pod Monte Cassino.

Wiedzieli już o zdradzie aliantów w Teheranie i chcieli przypomnieć o Polsce możnym tego świata. Tymczasem w imieniu ZSRR, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych ustalono nową granicę wschodnią Polski i ZSRR na tak zwanej linii Curzona. Tak Polska utraciła Kresy Wschodnie na rzecz Związku Radzieckiego. Na prośbę prezydenta Roosevelta, liczącego na głosy Polonii amerykańskiej, utajniono postanowienia wielkiej trójki w kwestii polskiej. Większość żołnierzy Andersa pochodziła ze wschodnich terenów przedwojennej Polski.

Żołnierze 2 KP walczyli o godność Polaka i szacunek aliantów. Pokazali bohaterstwo i skuteczność w walce. Zawiedli politycy. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść.

W Jałcie Churchill i Roosevelt uznali zgodność działań NKWD z konwencją dotyczącą prowadzenia wojny na lądzie – w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa, spokoju i porządku na tyłach Armii Czerwonej na terytorium Polski. Sojusznicy dali Stalinowi carte blanche na siłowe zniszczenie podziemia zbrojnego – przede wszystkim Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Roosevelt zapewnił Stalina, że Stany Zjednoczone nigdy nie będą popierać tymczasowych władz polskich, które byłyby wrogie jego interesom.

Dziś politycy sprzedają Polskę przy błyskających fleszach. PiS-rząd łamie demokratyczne zasady państwa prawa i kpi z naszej historii. Dzieli polską krew, która była przelewana na wszystkich frontach walki o niepodległość ojczyzny. Kpi z honoru polskich żołnierzy walczących o Polskę, nazywa ich bandziorami, a bandziorów np. „Burego” bohaterami.

Żołnierzy walczących o Monte Cassino PiS jakoś szczególnie w swojej krytyce oszczędza. Ciekawe, czy tak by było, gdyby ktoś im powiedział, że o klasztor walczyli też polscy Muzułmanie, Żydzi, Prawosławni, ateiści, a po drugiej stronie starcia zbrojnego krwawili spadochroniarze niemieccy rekrutujący się z terenów Śląska?

Jeśli zwiedzicie miejscowość Cassino, to na uboczu, w niewielkim lasku, znajdziecie cmentarz żołnierzy niemieckich z tamtych czasów. Zadbany i pamiętany. Przeczytacie tam na nagrobkach nazwiska walczących po przeciwnej stronie Nowaków, Kowalskich, Polaków i Malinowskich… Zresztą, 3 Brygada Strzelców Karpackich była w dużej części sformowana z żołnierzy, którzy uciekli z niemieckiego wojska, lub dostali się do niewoli i chcieli walczyć dalej o swoją polską przyszłość.

Wszystkim żołnierzom, którzy walczyli z bronią w ręku za wolną ojczyznę – przesyłam wyrazy mojego głębokiego szacunku. Pamiętam i pochylam głowę jako Polak, ale i były dowódca jednostki karpackiej i prezes „Karpatczyków”.

Politykom, dzielącym naród, tak wtedy, w czasach wojny, jak i teraz izolujących Polskę w świecie – wyrazy oburzenia i pogardy.
Polska wam też tego z pewnością, nie zapomni.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Ks. Stanisław Walczak: Na śmietnik z nimi!

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

O narodzie nie mówi się - narodem się jest. O Polsce nie plecie się głupstw – Polską się jest. Inaczej z Kościołem.

Jak wielu z was, także i mnie dopadają już duchowe torsje. Nie, nie z powodu upadku księży, nie z powodu upadku chroniących tych przestępców biskupów, nawet nie z powodu takiego kłamcy, polityka, który teraz chce wykorzystać tragedię ofiar dla zbierania poparcia w wyborach.

Moja niedyspozycja bierze się z faktu, że tak jak słowa „naród”, „Polska”, tak teraz słowo „Kościół” stały się nieomal przekleństwami. Nieustannie na ustach szczególnie podejrzanych typów staje się słowem, które budzi obrzydzenie
O narodzie nie mówi się – narodem się jest. O Polsce nie plecie się głupstw – Polską się jest. Inaczej z Kościołem. Najpierw, przez długie wieki, zawężono zrozumienie słowa Kościół do nielicznej grupy wiernych, piastujących służebną funkcję wobec ogromnej reszty.

Cieszę się, że reżyser filmu nazwał swe dzieło “Kler” a nie Kościół. Cieszę się, że następny film mówi o przestępstwach księży i biskupów, a nie o przestępstwach Kościoła.

Policzkiem dla Kościoła jest żargon, który ukuł pojęcie kary dla księży-zdrajców jako „przeniesienie do stanu świeckiego”. W tym wyrażeniu kryje się pogarda dla większości członków Kościoła, którymi są ludzie świeccy.

Miejscem tych przestępców nie jest „stan świecki” lecz to, co w Biblii symbolizuje Dolina ben Hinnoma, w naszym języku znana jako Gehenna – śmietnik jerozolimski, miejsce pogańskiego ofiarowania pogańskiemu Molochowi całopalnych ofiar z dzieci. Oto przedstawiciele kleru katolickiego odważyli się złożyć z dzieci ofiarę najstraszniejszemu ze strasznych! Ich miejsce jest poza społecznością ludzi wierzących.

Zdradzę dzisiaj, że ponad pięćdziesiąt lat temu, światli teolodzy ostrzegali nas, studentów, byśmy nie nadużywali słowa „Kościół”. Proponowali, by skoncentrować się na Jezusie, który jest Głową Kościoła. Historia bowiem duchowieństwa w Europie nie jest historią jedynie świętych. Wręcz przeciwnie… No i stało się. Wraz z potępianiem upadku złych ludzi – grzebiemy Głowę Kościoła, Jezusa. Apeluję do wszystkich biskupów i księży, by skorygowali to zjawisko i zamiast kryć się za fortecą zafałszowanego pojęcia “Kościół”, oddali swe życie dla Jezusa i dla Jego ideałów.

Kto nieustanie papla: “Kościół”, “Kościół”, “Kościół”, “Kościół”, ten najprawdopodobniej utracił osobisty związek z Bogiem, z Jezusem, z większością, stanowiącą Ciało Chrystusa, z Ludem Bożym. Panie Prezesie, arcybiskupie Głódziu i Jędraszewski i ty, mały oszuście z Torunia – Kościół to nie jest partia, którą stanowi waszą własność!

Dla ludzi, którzy teraz zmagają się z wiarą oświadczam, że oszukani zostaliście przez małą grupę katolików, bezczelnie twierdzących, że Kościół jest ich prywatną własnością. Nadszedł czas, by – zamiast zmagać się z Bogiem – swą wiernością oczyścić wspólnotę Ludu Bożego z duchowego śmiecia.

Ks. Stanisław Walczak


Adam Mazguła: Zamordowano chłopca. Dlaczego media milczą?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nie ma zgody na igranie życiem przez PiS-kościelną ideologię. Każdy człowiek jest święty, a nie idiotyczny obrazek z tęczą, z JPII na ścianie klasy lekcyjnej w szkole, czy krzyżyk w sejmie. To one dzielą Polaków i krzyczą nienawiścią ze ścian do wszystkich, którzy ten prosty przekaz rozumieją.

Ideologia śmierci dla każdego, kto nie jest prawdziwym, katolickim Polakiem zbiera żniwo. Wszyscy współczuli, że tak młody, miły i spokojny chłopiec stracił życie w szkole. Tragedia!

Gdy jednak okazało się, że zamordowany był innej wiary, a mordercami młodzi religijni narodowcy, którzy wcześniej znęcali się nad nim, media i władze umilkły.

Znaczy się co? Jak nie katolik, to można z nim „na drzewo zamiast liści”?
Czekam tylko z obawą na zmianę reakcji i na pochwałę dla morderców tak, jak PiS chwali mordowanie ludzi innej wiary przez „Burego” i uczy o tym w szkole.

Gdzie są władze z wyrazami współczucia, gdzie media z opisem zdarzeń?
Czy dumny kościół ze swoich religijnych wychowanków szkolnych weźmie oprawców Kuby w obronę, jak pedofilów?

Katolicka pochwała męczeńskiej śmierci, stawiania i noszenia krzyży, indoktrynacja religijna dzieci od przedszkola zaczyna przynosić efekty. Jeśli chcesz zapytać jakie, to zapytaj rodziny zamordowanego Kuby.

Przy tej sprawie mam też inne pytanie. Dlaczego media milczą na temat samospalenia się człowieka przed Kancelarią Rady Ministrów w dniu 30.04? Wiadomo tylko że zmarł. Jednak zostawił list i nie był anonimowy! Nie odebrał sobie życia w samotności, tylko zadał cierpienie publiczne, czy więc nie powinniśmy wiedzieć co chciał nam przekazać poprzez tą straszliwa śmierć?

Czyżby władzy i ta śmierć była solą w oku? Nie pasuje ona do propagandowej strategii partii rządzącej? A czy to nie jest dowód, że inne niż PiS-owskie media w Polsce nie mają nic do powiedzenia i w przestrzeni medialnej wszystko jest tylko narracją PiS-u?

Nie ma mojej zgody na igranie życiem innych przez PiS-kościelną ideologię.
Dla mnie każdy człowiek jest święty, a nie idiotyczny obrazek z tęczą, z JPII na ścianie klasy lekcyjnej w szkole, czy krzyżyk w sejmie. To one dzielą Polaków i krzyczą nienawiścią ze ścian do wszystkich, którzy ten prosty przekaz rozumieją.

Adam Mazguła

 

 


Adam Mazguła: Dzieci głosu nie mają, a biskup, to wyrocznia

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Dlaczego więc o 6:00 rano wchodzi policja do domu artystki od tęczy z wizerunkiem matki boskiej, a nie do Kurii ukrywających pedofilów? Dlaczego za współsprawstwo, albo ukrywanie przestępstw i przestępców nie siedzi jeszcze żaden biskup? Gdzie jest prokuratura Zbigniewa Ziobry, policja Joachima Brudzińskiego?

Prezes PiS obiecuje zaostrzenie kar, jakby nie wiedział, że nie wysokość kary, a jej nieuchronność stanowi o skuteczności prawa. Dlatego kościelny partner jego partii nie bardzo się tym przejmuje, bo kto znajdzie księdza pedofila, jeśli ukryje go biskup?

PO i PSL, jako partie chrześcijańskiej demokracji chcą komisji, bo znają zasadę, że jak nie wiesz, co zrobić, to powołaj komisję. Zresztą zawsze posłusznie wykonywali wszystkie rozkazy biskupów i nigdy się nie sprzeciwili woli Episkopatu. SLD, zawsze miało charakter świecki, ale to za ich rządów kościół od państwa otrzymał najwięcej. O Konfederacji narodowców i faszystów nawet nie wspominam, bo stanowią bojówki kościelne, które ujawniły swoje cele w haśle: „My chcemy Boga”, oczywiście w obecnej formie jego reprezentacji na ziemi. Kukiz15, nie uznaję za siłę polityczną, a tylko destrukcji narodowej.

Nie ma siły politycznej w polskim parlamencie, która zechce rozliczyć obecny kryzys przestępczy kleru.

Jeśli którakolwiek z partii, a szczególnie PiS, chciałby coś z tym haniebnym procederem zrobić, to dawno by się to stało. Przecież wiadomo o tym od dawna, od bardzo dawna.

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus ze stowarzyszeniem „Nie lękajcie się” organizowała liczne akcje, konferencje, spotkania, nawet z Papieżem w Watykanie i władz to nie interesowało. Nawet teraz, buta niektórych biskupów i prominentnych działaczy PiS każe trwać w kłamstwie.

W sprawach agresji kościoła w społeczeństwie nie ufam żadnej sile politycznej. Nadzieję na przyszłość daje jedynie Wiosna Roberta Biedronia. Jednak, to w przyszłości.

Dziwne i niewiarygodne, że żadna partia nie dokonuje oceny, czy ich chrześcijański charakter nakazuje krzywdzić systemowo nasze dzieci w imię biskupiej buty, pychy, przepychu i bezprawia. Dlaczego więc o 6:00 rano wchodzi policja do domu artystki od tęczy z wizerunkiem matki boskiej, a nie do Kurii ukrywających pedofilów? Dlaczego za współsprawstwo, albo ukrywanie przestępstw i przestępców nie siedzi jeszcze żaden biskup? Gdzie jest prokuratura Zbigniewa Ziobry, policja Joachima Brudzińskiego?

Dlaczego policja nie przesłuchuje sprawców, nawet, jeśli sprawy się przedawniają? Przecież patologia trwa nadal. Widać, państwo PiS należy do tej samej mafii, a inne partie marzą o tym, by ich w tej zależności od kleru zamienić.

Kościół w Polsce potrzebuje zmian, odesłania wszystkich biskupów poza wiarę. Rozliczenia ich z przestępstw, sprzedanie ich niebotycznych majątków na rzecz poszkodowanych i państwa, z którego czerpią pełnymi garściami.

Biskup to nie Bóg, bo wtedy żyłby skromie i dla ludzi. Jeśli nie jest, to, jakim prawem ciemnota polska robi z nich nadludzi? Jakim prawem partie polityczne sprzedają im Polskę i wszystko, co tylko zapragną za poparcie wyborcze?

Generalnie kocham ludzi takimi, jakimi są, ale patrząc na te opasłe, rumiane gęby, śliniące się na widok dziecka, albo polityków, którzy spiskują z nimi na nasz rachunek, tracę wiarę w swoje człowieczeństwo.

Tymczasem, jako naród mamy problem, który PiS i biskupi już rozgrywają politycznie. Znajdzie się jakiś kozioł ofiarny, jakieś przeprosiny i zamydlenie oczu, aby wszystko wróciło do starych układów. A ofiary? Kto by się nimi przejmował, dzieci głosu nie mają, a rodzice są gotowi do ponoszenia ofiar na rzecz świętości swojej wiary.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 


Kazimierz Marcinkiewicz: PiS pod kierunkiem JK uczynił z Polski „republikę bananową”

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

Kościół stał się instytucja czysto polityczną, co więcej jest kościołem jednej partii. Nie chodzi nawet o ilość przywilejów państwowych, ani nawet o coraz więcej miliardów ściąganych z budżetu państwa. Chodzi o jawny udział w kampaniach politycznych PiS

 

PiS pod kierunkiem JK uczynił z Polski „republikę bananową”. Najważniejsze tematy ostatnich miesięcy to: palenie książek na mszy św., usunięcie prezentacji „bananowej” z muzeum, podanie liczb dotyczących pedofilii w kościele bez przeproszenia i zadośćuczynienia, masowa krytyka wypowiedzi mocno krytycznej wobec kościoła w Polsce, zatrzymanie kobiety za Czarna Madonnę z tęczową aureolą…

Tak relacje państwo – kościół są bardzo ważne, ale są też poważne, a tocząca się dyskusja jest kuriozalna. Kościół stał się instytucja czysto polityczną, co więcej jest kościołem jednej partii. Nie chodzi nawet o ilość przywilejów państwowych, ani nawet o coraz więcej miliardów ściąganych z budżetu państwa. Chodzi o jawny udział w kampaniach politycznych PiS, o atakowanie nauczycieli za to, że walczą o swoje prawa i godne życie, a nawet atakowanie aktywności charytatywnej jak wobec WOŚP, czy walka wewnątrz organizacji, jak w przypadku „świątecznej paczki”.

Wbrew pozorom takie nierozsądne, nawet głupie działania mają swoją logikę. Oto bowiem ukazuje się dokument Tomasza Sekielskiego o pedofilii w kościele. Dokument wstrząsający, ba porażający nie tylko skalą ohydnego procederu wśród kleru, ale także reakcją właściwie całego kościoła. W jakiego boga, bo nie Boga wierzą ci którzy dopuszczali się haniebnego procederu niszczenia młodziutkich, nie skażonych osób? W jakiego boga, bo nie Boga wierzą ci którzy to ukrywali, chowali, przenosili, usprawiedliwiali, szukali innych winnych, utajniali, bronili? W jakiego boga, bo nie Boga wierzą ci którzy nie potrafią przyznać się, przeprosić, żałować, zadośćuczynić i nigdy więcej do tego nie dopuścić, mimo że na codzień właśnie takiego postępowania uczą. Ich boga nie znajduję na kartach Ewangelii, ale znajduję na niektórych kartach historii kościoła.

Ta buta kościoła w ostatnich miesiącach, buta wsparta działaniami państwa pod hasłem obrony „wartości chrześcijańskich” jest reakcja wyprzedzającą wobec dokumentu który zatrzęsie naszym postrzeganiem kościoła. Jeśli pokazuje się „ataki na kościół”, to i dokument Sekielskiego łatwiej będzie wytłumaczyć w tej właśnie atmosferze.

Jeszcze ciekawsze jest to, że jeśli PiS z wszystkiego zrobił politykę, to także ten film będzie miał wbrew pozorom polityczny wymiar. JK oraz rządząca PiS nigdy nie wypowiedzieli się jednoznacznie w sprawie pedofilii w kościele, nigdy nie potępili tego procederu, ani nie wezwali kościoła do ujawnienia prawdy i zadośćuczynienia. Tak to widzę, PiS nieustająco i państwowo broniąc kościoła, broni też jego postępowania wobec pedofilii.

Kazimierz Marcinkiewicz


Adam Mazguła: Jeśli w wojskowej uczelni kadra próbowała fałszować badania dla zadowolenia partyjnych kacyków, to upadek armii jest faktem

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Upadek armii jest faktem i nie zmieni tego kolejna defilada. Zaufanie do przełożonego wśród podchorążych Akademii Wojsk Lądowych spada o 41 proc., szacunek do symboli narodowych o 35 proc., a lojalność wobec przełożonego o 25 proc.

 

Żołnierz ma prawo być dobrze dowodzonym, niezależnie od poprawności politycznej i typu rządzącej partii. Tymczasem w Wojsku Polskim, podstawowym kryterium awansu jest kościelny dewotyzm i lizusostwo PiS-władzy, a nie kompetencje i doświadczenie.

Pamiętamy wystąpienia Antoniego Macierewicza, który wielokrotnie powtarzał, że wojsko ma być przede wszystkim silne moralnie swoją chrześcijańską duchowością, ma być obrońcą chrześcijańskiej wiary…

Jedną z pierwszych decyzji jakie podjął jako minister, było odrzucenie zasad pragmatyki kadrowej, aby pozwolić kandydatom bez wykształcenia i niezbędnego doświadczenia obejmować najwyższe, ale i te pomniejsze stanowiska. Armia stała się zbiorowiskiem znajomych ministra, kacyków PiS-u i ich rodzin. Awansują ich zaufani żołnierze bez ograniczeń, po kilka stopni na raz. Do kariery powołuje się nawet kandydatów z cywila.

Tymczasem, wojsko służy do zapewnienia bezpieczeństwa całego narodu i w sytuacji bojowej, nie chce być więźniem ideologii.

Dowódca musi wykonać postawione zadanie bojowe ze swoimi żołnierzami. Oni stanowią jego siłę sprawczą, oręż i siłę. Aby jednak tak było, musi mieć autorytet, doświadczenie i zaufanie podwładnych. Żołnierz ma broń gotową do użycia i musi być pewny decyzji dowódcy, że wskaże mu odpowiednie cele i jednocześnie nie narazi go na niepotrzebne ryzyko utraty zdrowia i życia. W tym przypadku potrzebna jest wzajemna odpowiedzialność i troska o siebie na wzajem, znajomość swoich i podwładnego zdolności i możliwości, szczególnie w skrajnie niebezpiecznych warunkach.

Nie wyobrażam sobie dowódcy, a tacy obecnie służą w wojsku na wysokich stanowiskach, dla którego najważniejszą łącznością jest ta, ze swoim patronem partyjno-politycznym i kapelanem, a nie dowódcą wyższego szczebla.

Tymczasem, zaufanie do przełożonego wśród podchorążych Akademii Wojsk Lądowych spada o 41 proc., szacunek do symboli narodowych o 35 proc., a lojalność wobec przełożonego o 25 proc. – wynika z badań Agnieszki Taurogińskiej-Stich. Władze uczelni próbują zatuszować sprawę. Nakazują pracowniczce fałszowanie wyników badań naukowych, a gdy to się nie udaje, straszą ją „konsekwencjami prawnymi” i kontrwywiadem wojskowym. – Jak pani to ujawni, to będzie katastrofa – mówi jej przełożony.

Upadek armii jest faktem i nie zmieni tego kolejna defilada i konferencja prasowa, o współpracy z USA. Jeśli w Akademii Wojsk Lądowych, kadra naukowa namawia do fałszowania badań dla zadowolenia partyjnych kacyków, to upadek jest trwały, a takie zmiany znamy już w naszej historii. Widzą to oficerowie wolni od fobii A. Macierewicza i M. Błaszczaka, widzą to żołnierze i kandydaci do wojska, a już na pewno znają agentury potencjalnych przeciwników naszego państwa. Tylko ta przykra prawda nie trafia do aparatu agresji propagandowej PiS, bo jak to wytłumaczyć dumnemu narodowi, ciężko doświadczonemu przez wojny i niewolę?

Komu więc służą żołnierze, kto i na co wydaje publiczne pieniądze przeznaczone na nasze bezpieczeństwo i dlaczego go nie zapewnia?

Nasze państwo kłamstwem stoi i wojskowi naukowcy tam szukają swojego usprawiedliwienia na klęskę, jeszcze zanim doszło do jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego.

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Krzysztof Skiba: „W więzieniu pedofil nie przeżyje czasem nawet jednego dnia. A w kościele to i 50 lat”

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Władzy konflikt z Kościołem się nie opłaca. A polityka to cyniczna gra, a nie jakieś tam moralne rozterki. Dlatego TVP Kurskiego nigdy nie zrobi o tym filmu. Dlatego te sprawy nadal będą ukrywane i wyciszane.

Takie filmy powinna robić TVP i pokazywać w najlepszym czasie antenowym. Bo jako „telewizja publiczna” ma obowiązek poruszania ważnych tematów społecznych. Tymczasem pierwszy film dokumentalny o pedofilii w polskim Kościele, o tym jak hierarchia kościelna sprytnie ukrywa przestępców i dopuszcza ujawnionych pedofilii ponownie do pracy z dziećmi, zrobił niezależny dziennikarz Tomasz Sekielski, za pieniądze uzyskane ze zbiórki w Internecie.

To, że polscy biskupi, wbrew nakazom papieża Franciszka, lekceważą problem pedofilii to oczywiste (chronią siebie i instytucje), ale zastanawia mnie czemu tych potworów w sutannach chroni także obecna władza? Czyżby pedofilia księży w Polsce była tolerowana? Ksiądz to „święty człowiek” i jeżeli dokonuje ohydnego przestępstwa, to można przymknąć na to oko? Nie.

Pedofilia w Polsce podobnie jak na całym świecie jest potępiana. Władzy jednak taki konflikt z Kościołem po prostu się nie opłaca. A polityka to cyniczna gra, a nie jakieś tam moralne rozterki. Dlatego TVP Kurskiego nigdy nie zrobi o tym filmu. Dlatego te sprawy nadal będą ukrywane i wyciszane.

Z ofiarami pedofilii nie można załatwić najmniejszego nawet interesu. To nie są żadni partnerzy do rozmów dla poważnych ludzi. Ze smarkaczami, którzy są gwałceni też nic nie załatwisz. A z Kościołem można, bo jest bogaty i wpływowy.

Komik Abelard Giza powiedział kiedyś ze sceny, że w więzieniu pedofil nie przeżyje czasem nawet jednego dnia. A w kościele to i 50 lat. No i tak to w Polsce jest. Może jednak czas to zmienić?

Premiera filmu jutro na kanale YT Tomasza Sekielskiego.

 

Krzysztof Skiba

 

 


Roman Giertych: Gang Olsena w akcji!

Roman Giertych

Roman Giertych

Morał jest z tej historii jeden. Do każdego stanowiska trzeba dorosnąć.

Nie udało się panu Ziobrze dzisiaj przekonać nawet tych sędziów, których PiS powołał do tzw. Izby Dyscyplinarnej SN, aby spektakularnie uchylić decyzję samorządu adwokackiego, który stanął w mojej obronie.

Rozprawa była moim zdaniem przekomiczna. Sąd wezwał mnie na rozprawę jako stronę (pomimo, że nią nie byłem, gdyż nie postawiono mi żadnych zarzutów dyscyplinarnych).

Zająłem miejsce dla strony i zostałem jako strona przywitany przez przewodniczącego. Przewodniczący zapytał, czy strony mają wnioski formalne. Złożyłem więc wniosek o wyłączenie wszystkich sędziów argumentując, że nie są oni sędziami SN.

Po dwóch godzinach sędziowie wznowili obrady i ogłosili, że ich kolega z tzw. Izby Dyscyplinarnej doszedł jednak do wniosku, że stroną nie jestem i dlatego mój wniosek pozostawił bez rozpoznania. Jednakże sędziowie uznali, że mogę dalej brać udział w rozprawie. Już więc jako nie-strona wygłosiłem najpierw zarzuty do referatu, a następnie merytoryczne stanowisko w odniesieniu do kasacji. Oczywiście dopuszczanie osoby, która nie jest stroną do prezentowania stanowiska na posiedzeniu jakiegokolwiek sądu jest czymś zupełnie absurdalnym.

Następnie „Sąd” udał się na naradę i wrócił totalnie pokłócony. Dwóch sędziów nie chciało zgodzić się ministrem Ziobrą i uwzględnić jego kasację, gdyż uznali, że nie mają pewności, czy ona przysługuje (dlatego muszą się spytać kolegów), a trzeci sędzia będący w mniejszość uznał, że już dziś należało skargę Ziobry pozostawić bez rozpoznania. I ten sędzia w mniejszości zaatakował w ostrym stanowisku swoich kolegów. Jestem adwokatem już 20 lat i czegoś takiego nie widziałem.

Wychodząc z sali przypomniała mi się jedna anegdota z czasów mojej młodości aplikanta, gdy opowiadano historię naszych starszych kolegów aplikantów, którzy wykonywali staż w sądzie karnym. Była przerwa, sędzia poszedł na obiad, a oni siedzieli na sali i się nudzili. Więc wymyślili, że sprawę wywołają. Jeden ubrał się w togę oraz łańcuch i zasiadł za stołem sędziowskim. W sprawie chodziło o znęcanie się mężczyzny nad kobietą. Aplikanci nie bawiąc się w dalsze postępowanie dowodowe orzekli szybko, że oskarżony jest winny, a jako karę wymierzyli… karę śmierci. Oskarżony ponoć zemdlał, a pokrzywdzona błagała „sąd” o zmianę decyzji.

Anegdota jest okrutna, ale i pouczająca. Albowiem aplikantów z hukiem z adwokatury wyrzucili. Broń Boże, nie twierdzę, że miedzy moją dzisiejszą sprawą, a tamtą jest jakaś analogia (unikam w ten sposób czujnego oka prokuratora Święczkowskiego), ale morał jest z tej historii jeden.
Do każdego stanowiska trzeba dorosnąć.

Roman Giertych

PS. Dzisiaj „sądzono” mnie za zdanie, że brak podstaw do zarzutów dla Donalda Tuska za katastrofę smoleńską, ale i za mój tekst na fb, który kpił z wniosku o ściganie mnie za te słowa. Przypominam ten tekst:

List do I Zastępcy Prokuratora Generalnego z samokrytyką.

Szanowny Panie Ministrze!

Gdy dowiedziałem się, że napisał Pan na mnie zawiadomienie dyscyplinarne (zamieszczam je pod tym listem) w pierwszej chwili zrobiło mi się przykro.

Na mnie? Ja przecież tylu dobrych rad udzielam pańskim kolegom. Tyle listów już napisałem w ich obronie (szczególnie bronię min. Macierewicza – to mój ulubieniec!), a Pan pisze na mnie zawiadomienie?

Ale później gdy przeczytałem uważniej, o co Panu chodzi, to zrozumiałem swój błąd. Dlatego postanowiłem niniejszym listem ogłosić publiczną samokrytykę i przyznać się do wielkiej niegodziwości, że oczerniłem Ministra Obrony Narodowej jakoby przez 6 lat głosił kłamstwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Niniejszym ogłaszam, że będę już teraz wierzył we wszystkie jego tezy, a więc iż:

– w Smoleńsku był zamach

– zamach dokonał się poprzez: wybuch trzech ładunków trotylu i/lub poprzez rozpuszczenie sztucznej mgły i/lub poprzez zakłócenia pracy urządzeń pokładowych działaniem fal elektromagnetycznych i/lub poprzez rozpuszczenie helu osłabiającego właściwości nośne powietrza.

-katastrofę przeżyło kilka osób, które następnie dobito.

Wierzę również, że brzoza nie mogła uszkodzić samolotu, gdyż jak wiadomo samoloty bez problemu latają pomiędzy drzewami. Fakt ten dowiodła Podkomisja smoleńska przeprowadzając eksperyment z brzozą rozpędzoną na samochodzie, która zderzyła się z lecącym Tu-154 i nikomu nic się nie stało. A nawet jeżeli takiego eksperymentu nie było, to tylko dlatego, że nie można było znaleźć prawdziwych pilotów-patriotów gotowych na niewielkie ryzyko.

Generała Błasika nie było w kokpicie, a nawet jeżeli był to jego słowa „Zmieścisz się śmiało!” należy interpretować jako zaproszenie dla kolejnego gościa wchodzącego do zatłoczonego kokpitu.

Słowa dyr. Kazany, że „Prezydent jeszcze nie podjął decyzji” odnoszą się do nagród dla pilotów, a nie do kwestii lądowania.
Zamachu dokonali nieznani sprawcy, ale powiązani z pewnością z Tuskiem, który zrobił to bo nienawidzi polskości. A pomagał mu Putin, który zrobił to dlatego, że się bał profesora Lecha Kaczyńskiego.

Dowody na te wszystkie tezy są tak tajne, że tylko najtajniejsze służby MON mają je zgromadzone. Ale wierzę że są.

Teraz już jako nowy, wierny władzy adwokat liczę na odpuszczenie win.

Roman Giertych

PS Wolałbym rowy kopać na Syberii niż być adwokatem według waszego wzoru – żałośni kłamcy.


Magdalena Środa: Źle się dzieje!

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Coś się niedobrego dzieje ze stacją TVN, płynie w kierunku Polsatu a Polsat już się wita z gąską to znaczy z kaczką. Źle się dzieje!

Największy problem z szumem wokół Leszka Jażdżewskiego polega na tym, że on nic szczególnego nie powiedział. Nie była to wypowiedź ani obraźliwa, ani cyniczna, ani oszczercza, ani kłamliwa. A takich jest przecież mnóstwo.

Reakcja na jego mowę pokazuje jak daleko zaszła nasza autocenzura i strach przed wolną myślą, w jak bardzo nienormalnych czasach żyjemy: gdzie zwykła szczerość jest skandalem a uczciwość intelektualna – aktem heroizmu.

Jeszcze rozumiem potępienie Schetyny, który jest politykiem strachliwym i bez wyobraźni (obecnie potwornie boi się utracić kościółkowy PSL) ale zachowanie Moniki Olejnik, która pokornieje przy Bieleniu, zachwyca się Giertychem i atakuje (jak przekupa) Jażdżewskiego – jest absolutnym skandalem. Nie pamiętam jej tak agresywnej przy bonzach PiSu. Może pora by zmieniła stację? W ekipie Kurskiego z pewnością nie musiała by zapraszać młodych intelektualistów…

W ogóle coś się niedobrego dzieje ze stacją TVN, płynie w kierunku Polsatu a Polsat już się wita z gąską to znaczy z kaczką. Źle się dzieje!.

Magdalena Środa


Jurek Owsiak: Wszyscy pójdziecie do pierdla

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Najlepsze dzieła to te, które nie próbują stawiać kropki nad I. I z takim dziełem mamy tu do czynienia. Dziełem, które - moim zdaniem - także pozwala na interpretacje związane z mówieniem o obrazie katolicyzmu.

 

„Wszyscy pójdziecie do pierdla” – tymi słowami artysta zwrócił się do kilkunastotysięcznej widowni festiwalowej zapowiadając swój utwór. „Ja go zanucę, a Wy go zaśpiewajcie” – powiedział artysta.

Kilkanaście tysięcy gardeł poniosło pieśń żwawo, rześko i melodyjnie. Był rok 1993, festiwal w Jarocinie, artystą był Paweł Kukiz wówczas z zespołem Piersi, a utwór nosił tytuł „ZChN zbliża się”. Wstęp Pawła nie był od czapy, tylko miał swój sens. Otóż Paweł wraz ze swoim zespołem otrzymał zakaz wykonywania publicznie tego utworu. Wystąpili z tym do sądu Posłowie ZChN – i taki wyrok zapadł. Kuriozalny dla mnie i dla wielu artystów. Zapachniało powrotem cenzury. Nikt nie wiedział, czym to się może w tamtym czasie skończyć. Zespół pozwalał więc sobie na takie wybiegi, a nawet szedł dalej i w moim programie „Róbta, co chceta” o tym zakazie mówił przebrany w stroje pożyczone z zakładu karnego.

Dla młodych czytelników wyjaśnienie – ZChN to skrót nazwy partii – Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, a piosenka, mówiąc najkrócej, opowiada o przygodach księdza proboszcza objeżdżającego swoich wiernych po kolędzie. Śpiewana była na melodię tradycyjnej pieśni kościelnej i istotnie, publiczność nie miała trudności aby ją zanucić, a tym bardziej zaśpiewać. W tamtym czasie piosenka była mega popularna, czego dowodem było wykonanie przez publiczność w Jarocinie. Nie był to jedyny przypadek, kiedy posłowie partii ZChN publicznie, czyli na sali Sejmu RP, podejmowali temat cenzurowania dokonań artystów, którzy – jak wiemy – w systemie demokratycznym i wolnościowym uwielbiają wszelkiego rodzaju prowokacje i wyzwania. Ze swojej natury chcą pobudzać, budzić emocje, a czasem chcą gorszyć, prowokować, bulwersować, a granica między profanacją a obrazą bywa bardzo cienka. Istotą takiej sztuki jest to, że jest to artysta i jego dzieło, którego odbiór to nasza wolna wola – możemy nie brać go pod uwagę, nie oglądać, nie korzystać z tego przekazu. Można zamknąć książkę, wyłączyć telewizor, nie iść do kina, nie patrzeć, nie słuchać.

Dzieło Pani Elżbiety Podleśnej, czyli nadrukowany na kartce papieru wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej z aureolą w formie kolorowej tęczy, jest fantastycznym przykładem przekazu artystycznego. Jest to dalszy ciąg podobnych dzieł, jakie powstawały na przestrzeni wieków, motywowanych treściami religijnymi. Zachwycająca tęcza w „Sądzie Ostatecznym” Memlinga była dla mnie, urodzonego w Gdańsku i oglądającego ten obraz w Kościele Mariackim, nieprawdopodobnym przeżyciem. Sama istota tęczy, którą od dziecka kojarzę ze słodyczami i najpiękniejszymi ilustracjami z dziecinnych lektur, to absolutna doskonałość, której zasad uczyli mnie moi nauczyciele wychowania plastycznego w szkole podstawowej.

Z jakim zdziwieniem wiele, wiele lat temu zauważyłem, że znana mojemu pokoleniu, a założona jeszcze przed wojną, Spółdzielnia Spożywców Społem jako swój znak firmowy ma kolory tęczy! Wizerunek Matki Boskiej z tęczą, w którym to wizerunku artysta nie dodał żadnej nazwy, żadnego znaku, żadnej dodatkowej legendy, jak to czytać i interpretować, jest esencją kultury sztuki, która otwiera nam nieprawdopodobną ilość ścieżek dla własnego rozumienia przekazu. Obraz „Jan Sobieski pod Wiedniem” Jana Matejki znajdujący się w Muzeum Watykańskim czytamy i jednoznacznie, i jednokierunkowo. Nota bene – tu także występuje tęcza! Od lewa do prawa. Najlepsze dzieła to te, które nie próbują stawiać kropki nad „i”. I z takim dziełem mamy tu do czynienia. Dziełem, które – moim zdaniem – także pozwala na interpretacje związane z mówieniem o obrazie katolicyzmu. Dla mnie dzieło to mówi o nieskończonej miłości do Świata Bożego, który roztacza się pod naszym niebem.

Za to z pewnością to dzieło Elżbiety Podleśnej nie może być wytłumaczeniem do pukania do drzwi artysty o 6 rano, aby zabrać na przesłuchanie celem postawienia jakichś zarzutów. Nigdy, nigdy, przenigdy takie zdarzenie nie będzie miało żadnego sensowego uzasadnienia, więc abstrahując od oceny artystycznej dzieła, o której w wolnym kraju możemy debatować – nie możemy zgadzać się na takie zachowania polskiej policji. Zwłaszcza my, artyści, twórcy, dziennikarze, bo 6 rano to nie pora, aby w sprawie sztuki budziło nas policyjne pukanie.

Dziękuję wszystkim artystom, którzy wspierają nasze fundacyjne działania. Dziękuję wszystkim artystom, którzy będą z nami na Najpiękniejszym Festiwalu Świata, gdzie sztuka nie ma granic, gdzie w atmosferze dyskusji, tolerancji i wzajemnego poszanowania spotykamy się z ogromną ilością artystycznych przeżyć. Na końcu powodują one, że w naszych sercach rodzi się nie tylko znajomość, ale także przyjaźń do sztuki, która nie musi być akceptowana, ale która musi być wolna!

Jurek Owsiak