Stefan Niesiołowski: Strajk nauczycieli. Stadionowa farsa?

Stefan Niesiołowki

Stefan Niesiołowki

To co jest może najbardziej charakterystyczne w tych dniach to dokładnie takie sam ton, język, styl i argumentacja rządowej propagandy jak w czasie Tamtej Solidarności i później w stanie wojennym. Nawet frazy artykułów, tytuły prasowe, podział na złych i dobrych jest taki sam. Wzruszające jest też szczucie jednych na drugich i gra na skłócenie nauczycieli. Gratuluję pojętnym uczniom i nieśmiertelnym wzorom tamtej propagandy

Rząd zaproponował strajkującym nauczycielom rozmowy okrągłego stołu. Od początku ta propozycja była niejasna. Najpierw wyglądało na jakieś poważne rozmowy o problemach, które doprowadziły do strajku, a więc głównie płacowych.

Teraz mamy przerwę świąteczną, rozmowy mają się zacząć kilka dni po Świętach i obejmować wszystkie tematy z wyjątkiem płacowych. Ma to charakter farsy. To nawet nie jest gra na czas, to kolejny policzek i upokorzenie nauczycieli.

Polacy, zresztą nikt na świecie, nie lubią być upokarzani, a trudno inaczej niż upokorzeniem nazwać jakieś dziwaczne rozmowy na stadionie z udziałem tysięcy dyskutantów. To może być nawet pożyteczna wymiana poglądów, chociaż i to trudno sobie wyobrazić, ale w tym trybie i w tych warunkach niemożliwe jest podjęcie jakiejkolwiek istotnej decyzji. Chyba, że cały ten wiec na stadionie ma być przykryciem już wcześniej podjętych decyzji. Nie będą to najpewniej decyzje korzystne dla nauczycieli, bo dla ich podjęcia wystarczy posiedzenie rządu, a dla ogłoszenia oświadczenia ministra lub premiera. Zamiast tego mamy zapowiedź krętactwa i stadionowej farsy. Nic bowiem nie wskazuje, aby miało wydarzyć się cokolwiek istotnego.

Taktyka strony pisowskiej jest od początku i większości konfliktów i protestów społecznych taka sama – przeczekać, utopić strajk w gadulstwie, pozornych gestach i rozmowach, dążyć za wszelką cenę do zmuszenia ZNP do podpisania się pod tym co podpisała Solidarność, która straciła moim zdaniem charakter niezależnego i reprezentatywnego dla pracowników związku, grać na czas, szczuć i ani kroku w tył. Ale na szczęście nie wszystko zależy od strony rządowej. Strajk trwa i mimo wielu „dobrych rad” i apeli o jego przerwanie, ograniczenie, zawieszenie do wakacji (świetny pomysł) itd. nic nie wskazuje, aby miał się zakończyć.

Powtarzam to co już napisałem tydzień temu, organizatorzy, przywódcy związkowi, sami nauczyciele, uczniowie i rodzice wiedzą najlepiej co mają robić. Nie wydaje się, żeby upokarzająca kapitulacja przed pp. Dworczykiem i Zalewską była najlepszym rozwiązaniem, podobnie jak uwikłanie się w rokowania na stadionie.

Strajk zawsze jest kłopotliwy, kosztowny, wymaga odwagi, cierpliwości, determinacji, wyrzeczeń i kosztów. Dla mojego pokolenia biorącego udział w strajkach i manifestacjach NSZZ Solidarność na zawsze utkwił w pamięci taki moment, gdy wydawało się, że strajk się załamuje, że tym razem trzeba skapitulować i zawsze pojawiali się wtedy komentatorzy i specjaliści, którzy mówili z grubsza to co rząd. Ustąpcie, bo rząd chce dobrze i na razie nie może dać więcej. To mieliśmy zawsze.

Nie ma potrzeby sięgać po rozwiązania radykalne, one z reguły nie pomagają, ale realnym i skutecznym działaniem jest zablokowanie matur, nie zbieranie rad pedagogicznych i nie ocenianie wyników. To w końcu nie nauczyciele zarabiający po 2000 na miesiąc, ale dobrze odżywieni, w swoich gabinetach i limuzynach ministrowie i różni beneficjenci dobrej zmiany zadecydują o tym, że matury nie odbędą się w terminie.

Obóz rządowy ma wiele możliwości, aby te matury się odbyły i aby nadrobić stracony czas. Zależy to jednak od prostej decyzji płacowej, od podwyżek skandalicznie niskich uposażeń nauczycieli. Tak niewiele i jednocześnie tak dużo.

I jeszcze reakcja społeczeństwa, być może decydująca na dłuższą metę.

„Wielu artystów zareagowało super. Robią koncerty na rzecz nauczycieli i inne imprezy. Gdzie są organizacje twórcze dysponujące funduszami z tantiem? Nie czują się zobowiązane, by wesprzeć przyszłość szkoły” (Jacek Żakowski, „GW”, z dn. 15 04 2019r.).

„Liczę na solidarność uczniów z nauczycielami. Uczniowie nie wątpcie w swoich nauczycieli. Oni są z Wami” (Halina Bortnowska, „GW”, z dn. 15 04 2019 r.).

Takich głosów i zachowań oraz manifestacji popierających nauczycieli jest bardzo dużo i wiele wskazuje na to, że od nich także bardzo wiele będzie zależeć i to być może w nadchodzącym tygodniu. Informacje o kapitulacji nauczycieli, zakończeniu strajku i podpisaniu tzw. porozumienia wydają się być grubo przesadzone.

To co jest może najbardziej charakterystyczne w tych dniach to dokładnie takie sam ton, język, styl i argumentacja rządowej propagandy jak w czasie Tamtej Solidarności i później w stanie wojennym. Nawet frazy artykułów, tytuły prasowe, podział na złych i dobrych jest taki sam. Wzruszające jest też szczucie jednych na drugich i gra na skłócenie nauczycieli. Gratuluję pojętnym uczniom i nieśmiertelnym wzorom tamtej propagandy.

I jeszcze z ostatniej chwili. Wybory na Ukrainie wygrał Wołodymyr Zelenski. Wybory były w pełni uczciwe, demokratyczne i wolne. To ważne w tej części Europy. I mam wrażenie, że radość na Kremlu i w Budapeszcie okaże się przedwczesna.

Stefan Niesiołowski


Magdalena Środa: Ciekawa jestem czy rząd polski powoła jakąś komisję do spraw spalenia katedry Notre Dame?

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Póki co premier Szydło obiecała włączyć się rekonstrukcję katedry. Kolejny pretekst by nie dać podwyżek nauczycielom.

Ciekawa jestem czy rząd polski powoła jakąś komisję do spraw spalenia katedry Notre Dame? Przecież nie może tak być, żeby kościół spalił się przez zaprószenie ognia.

Mamy doświadczenie ze Smoleńskiem i wiemy, że myśl o zwykłej katastrofie, niedbalstwie, o nieprzestrzeganiu reguł jest niegodna prawdziwego Polaka.

Musi być jakiś głębszy powód pożaru a może nawet spisek, który należy wykryć. Tylko jak to zrobić bez Macierewicza schowanego na czas wyborów?

Z miejsca zaczęli zajmować się tym hierarchowie pisząc, że płonąca katedra to kara za laicyzację Europy, obraz jej straszliwego kryzysu.

Nie słyszałam by jakiś hierarcha podjął wątek kary bożej za grzech pedofilii w kościołach chrześcijańskich, chociaż to lepiej tłumaczy sprawę. Może to też być boskie ostrzeżenie, że nawet tak solidny i długowieczny gmach chrześcijańskiej wiary może zostać zniszczony przez grzeszność księży.

Nikt nie pisze czy miejsce poświęcone naszemu papieżowi się uchowało, ale też może nikt się już tym nie interesuje. Póki co premier Szydło obiecała włączyć się rekonstrukcję katedry. Kolejny pretekst by nie dać podwyżek nauczycielom.

Magdalena Środa


Adam Mazguła: Strajk nauczycieli – ważna lekcja wychowawcza

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Poruszyliście całą Polskę i tylko przez upór oraz konsekwencję wygrać możecie wszystko, albo zostać wyrzuconym z pracy przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Strajk nauczycieli jest uzasadniony stanem upadku systemu i prestiżu zawodu nauczyciela.

Fot. Leszek Myczka

Nauczyciel to nie niańka do dziecka, z którym nie ma co zrobić w czasie pracy rodziców, albo z innej przyczyny nie mających czasu dla swojej pociechy. Nauczyciel to najczęściej wysoko wykształcony pasjonat kochający dzieci, przekazujący im bagaż wiedzy potrzebnej do godnego rozwoju. Nie może być niewolnikiem swojej biedy i zaangażowania, ale stanowić wzorzec wychowawczy o niekwestionowanym autorytecie wśród młodzieży, rodziców i całego środowiska. Nauczyciel to nie przekaźnik treści, za które nikt nie chce wziąć odpowiedzialności.

Ministerstwo nie ujawnia, kto pisał tak przeładowane programy i dlaczego prawie wszystkie treści maja być wpajane uczniom na pamięć. W szkole nie może obowiązywać zasada 3 x Z (zakuć, zdać, zapomnieć). Niedopuszczalny w państwie świeckim jest przesyt religii w szkołach, od przedszkola po studia. Czy to naprawdę taka najważniejsza wiedza, czy może wiara, oparta przecież na dogmatach? Szkoła to nie 8 letni skansen fobii wiadomego prezesa z lat 70 ubiegłego wieku.

Edukacją kierują ludzie skrajnie partyjnie zaangażowani i nieprzyjmujący żadnych argumentów wychowawczych, ani dyskusji, tylko dyktat władzy wszechwiedzącej.

Dlaczego popieram strajk nauczycieli? Bo nauczyciel musi mieć swoją godność i być człowiekiem wolnym, również w myślach opartych na obiektywnej wiedzy. Władze naszego kraju niszczą edukację i poniżają nauczycieli, bo nie należą oni do zaściankowej grupy wyborców PiS-u.

Popieram strajk nauczycieli, bo protestowałem już wobec planów deformy edukacji w marcu 2016 roku pod siedzibą Wojewody Opolskiego, a potem było już tylko gorzej. Popieram, bo spór zbiorowy z MEN trwa oficjalnie od początku stycznia, a rząd kpił z nauczycieli do czasu strajku. Teraz też nie dąży do wygaszenia konfliktu, ale wykorzystuje wszystkie możliwe środki, by nauczycieli upokorzyć, skłócić z rodzicami i pracodawcami rodziców. Cała agresywna propaganda mediów publicznych nastawiona została na wojnę z nauczycielami, związkowcami (z wyjątkiem dudośniadków) i środowiskami wspierającymi nauczycieli. Do walki z buntem zaangażowano kościół, wojewodów i instytucje uzależnione od politycznej władzy. Posługują się oni kłamstwami, a nawet oszczerstwami. Zmuszają nauczycieli do przerwania strajku poprzez granie na uczuciach i rzekomych terminach obligatoryjnych egzaminów. To ma być dowód na ich złą wolę wobec uczniów. Dziwię się, bo po ogłoszeniu strajku to rząd jest odpowiedzialny za sytuację edukacyjną w kraju, a nie szkoły czy nauczyciele.

I tu pojawia się uwaga. Nauczyciele, nie wygracie, a razem z Wami wszyscy nie wygramy, jeśli zaczniemy stosować inne zasady postępowania, niż stosuje rząd. Nie można patrzeć na to, co dzieje się w polskiej edukacji sercem i poczuciem obowiązku wobec dzieci i rodziców. Władza nie ma skrupułów, ani nie umie postępować etycznie. Nauczyciel nie wygra sporu z rządem za pomocą wykrzyknika, róży, miłości do dzieci i poczucia odpowiedzialności, bo rządzący nie stosują takich kryteriów, liczy się agresja, chamstwo, szeroka propaganda i postawienie na swoim każdym kosztem.

Nauczyciele podjęli bunt, i nikt Wam z rządzących tego nie wybaczy. Nawet jak się cofniecie, to tylko pokażecie, że można Was wszystkich dodatkowo poniżyć i przykładnie ukarać, aby nikt nigdy nie śmiał buntować się przeciwko „podłej zmianie”. Znam to dobrze, na potrzeby PiS-u dawno zostałem czarną owcą społeczną i napisano mi drugi życiorys, właśnie za taką nieprzejednaną postawę.

Wspieram nauczycieli, bo nawet w tych trudnych chwilach uczą dzieci i młodzież demokracji, szacunku dla własnej pracy i determinacji w walce z niesprawiedliwością społeczną. Tym strajkiem uczą walczyć bez przemocy i agresji o swoje prawa. Wspieram nauczycieli, bo mimo nagonek, medialnie oni już wygrali.

W całej Polsce organizuje się niezliczone happeningi społeczne, wpłacono przez trzy dni na fundusz strajkowy 5 milionów złotych! Jak to już ktoś napisał, nauczyciele zyskali wizerunek „ofiary systemu”, a to o wiele lepiej niż wizerunek „głupka”, na którego możecie wyjść przerywając strajk, aby zrobić klasyfikację czy wziąć udział w komisjach podczas egzaminów.

Jeżeli są tacy, którzy chcą liczyć nauczycielom czas pracy tylko ten spędzony przy tablicy, to niech strażakom liczą tylko za udział w pożarze, a lekarzom tylko za czas spędzony przy stole operacyjnym.

Poruszyliście całą Polskę i tylko przez upór oraz konsekwencję wygrać możecie wszystko, albo zostać wyrzuconym z pracy przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Wytrwajcie, bo z Wam wygramy i my. Idźmy do wyborów, nie dajmy ich sfałszować i pomóżmy przywrócić normalność w naszym kraju. To bardzo ważna lekcja wychowawcza dla uczniów, nauczycieli, rodziców i całego naszego społeczeństwa.

Adam Mazguła



Manuela Gretkowska: Nadchodzi w Europie nowa epoka, sprzed Notre Dame i po…

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Studiowałam w Paryżu antropolgię Średniowiecza, nigdy nie myślałam że jego serce, bo tym jest Notre Dame dla miasta, spłonie. Jak heretycy, ostatni mistrz Templariuszy, nieopodal.

Płonie Notre Dame, zbudowane w najpiękniejszym momencie Średniowiecza – XII wieku, rozkwitu kultury i symboliki. Dlaczego się pali? – ludzie tamtej epoki szukaliby odpowiedzi w znakach. A jest ich wiele.

Płoną lasy z powodu diabelskiego zatrucia ziemi, z chciwości, z tego by więcej i więcej wszystkiego. Rusztowanie dachu katedry zbudowano z setek dębów. Nie spalił ich piorun przez tysiąc lat. Wyschnięte płoną jak drzazgi. Mam nadzieję, że kurtyny przeciwpożarowe zamontowane tego lata ochronią obrazy i ołtarze. Czy uratują się witraże?

W średniowieczu na paryskim uniwersytecie wykładano astrologię. Gwiazdy o 18.50 kiedy wybuchł pożar były „gorące” dla paryskiego Nieba. W znaku Koziorożca zacieśnia się koniunkcja złowieszczego Saturna z echem Marsa (Plutonem, nieznanym w tamtej epoce). Ta koniunkcja przynosząca zniszczenia jest jak kleszcze, zanurzone w żywioł ognia wiosennego Słońca – Barana. Do tego kwadratury sprzyjające katastrofom trudnym do wyobrażenia.

Nie spaliła katedry Rewolucja, chociaż odprawiono w niej pogańskie obrządki. Notre Dame przed upadkiem uratował Victor Hugo. Opisał niszczejącą świątynię w „Dzwonniku…”, co spowodowało jej renesans – odnowienie budowli, odświeżenie w romantycznym stylu.

Zbudowano ją prawie tysiąc lat temu zgodnie z masońską sztuką i symboliką. Dach jest symbolem miłosierdzia, a od niego zaczął się pożar. Mury – jednością dusz, laickich i kleru. Może w tym leży „przyczyna”. Bóg niszczy swoje dzieło, powiedziano by w średniowieczu, za karę. Za pedofilię w Kościele, brak miłosierdzia i pychę kleru.

Zabytek uratują ludzie. Ale tego co spłonęło, co zostało zniszczone w sumieniach, duszach wierzących nie da się uratować. Nadchodzi w Europie nowa epoka, sprzed Notre Dame i po.

Studiowałam w Paryżu antropolgię Średniowiecza, nigdy nie myślałam że jego serce, bo tym jest Notre Dame dla miasta, spłonie. Jak heretycy, ostatni mistrz Templariuszy, nieopodal.

Manuela Gretkowska


Adam Mazguła: Mundur, to znak służby narodowi, a nie oznaka wiary

Adam Mazguła

Adam Mazguła

O ile dobrze wiem, służba w kościele ma również swoje symbole, stroje i rodzaj umundurowania. Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, by generał WP, który idzie do kościoła służyć Bogu, ubrał się w sutannę lub komżę.

Mundur, to znak służby narodowi, a nie oznaka wiary. To znak służby wszystkim Polakom, która ma zapewnić im bezpieczeństwo i obronę konstytucyjnych praw oraz wolności.

Wiara, to prywatna potrzeba i prawo każdego obywatela. Włożywszy jednak mundur, idąc do kościoła, klęcząc przed ołtarzem, czy nawet tylko pochylając głowę, nie korzystasz z prawa do wiary, ale dokonujesz aktu podporządkowania służby państwowej wierze.

Idziesz do kościoła – ZDEJMIJ MUNDUR! Chcesz prezentować zaangażowanie w służbę kościołowi i wyznaniu – załóż strój kościelny.

Każdy żołnierz, weteran czy kombatant może bez zezwolenia występować w mundurze w pięciu przypadkach:

  1. w dniach świąt państwowych i wojskowych oraz gdy uczestniczą w uroczystościach organizowanych przez komórki organizacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej oraz przez jednostki organizacyjne podległe Ministrowi Obrony Narodowej lub przez niego nadzorowane;
  2. gdy uczestniczą w uroczystościach organizowanych przez organy państwowe, organizacje kombatanckie lub stowarzyszenia dla uczczenia rocznic związanych z walką o suwerenność i niepodległość Ojczyzny;
  3. w czasie wygłaszania prelekcji dotyczących historii lub obronności państwa w jednostkach wojskowych, szkołach, zakładach pracy lub organizacjach społecznych;
  4. w czasie spotkań autorskich związanych z własną twórczością nawiązującą do historii lub obronności państwa;
  5. w czasie uroczystości osobistych i rodzinnych.

Nie dostrzegam tu takiego przypadku, żeby żołnierz miał prawo chodzić do kościoła w mundurze i w ten sposób prezentować innemu organowi podległość służby narodowi polskiemu.

Każdy, kto idzie do kościoła w mundurze, bez specjalnego zezwolenia, łamie prawo i prezentuje pogardę dla konstytucyjnych zapisów o świeckości państwa polskiego. Dotyczy to nie tylko wojska, ale policji, straży granicznej i wszystkich tych służb, które noszą na czapkach orła, jako symbol służby Polsce. Powtarzam: Polsce! Nie kościołowi, nie PiS-owi –Polsce!

O ile dobrze wiem, służba w kościele ma również swoje symbole, stroje i rodzaj umundurowania. Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, by generał WP, który idzie do kościoła służyć Bogu, ubrał się w sutannę lub komżę.

Tymczasem wojsko, strażacy i policja… w mundurach noszą krzyże i baldachimy nad księżmi, modlą się, jeżdżą służbowo na pielgrzymki lub zabezpieczają je logistyczne. Udział we mszy stał się warunkiem awansu zawodowego i rozwoju służbowego żołnierzy i funkcjonariuszy.

Zbliża się Dzień Konstytucji 3 maja, tej ustawy, która została zdeptana przez kościelną i carską Targowicę oraz doprowadziła do rozbiorów naszej ojczyzny. Dzień obowiązkowych mszy za ojczyznę z udziałem odświętnie ubranych w mundury urzędników państwowych, którzy pochylą swoje sztandary przed ołtarzami i biskupami hipokryzji. Następny dzień podległości Polski.

 

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 


Adam Mazguła: PiS – faszyści zaczynają zbierać swoje mordercze żniwo

Adam Mazgula

Adam Mazgula

PiS – faszyzm kwitnie w czynach i słowach działaczy PiS, a wraz z nim przemoc, kłamstwo, pogarda dla nauki i mądrości.

W Dzierżoniowie całą noc mężczyzna bił i mordował 25 letnią kobietę. Nikt jej nie pomógł, nikt nie wezwał policji. Dzisiaj prokurator oznajmił, że mimo wieloletniego doświadczenia, nigdy nie widział tak zmasakrowanych zwłok zamordowanej kobiety.
Zwyrodnialec zadał powolną śmierć od bicia i tortur, młodej kobiecie, która w krzykach i jękach konała całą noc, i tylko sąsiedzi nic nie słyszeli.

Nie ulega wątpliwości, że modę na przemoc w Polsce widzimy ostatnio na wszystkich polskich ulicach, mediach i internecie. Politycy PiS-u składają hołd jedynej w II WŚ współpracującej z hitlerowcami – Brygadzie Świętokrzyskiej, z ludobójcy „Burego” robią bohatera narodowego, wspierają faszystowskie organizacje, chociaż powinni je zdelegalizować. Na ulicach słychać śpiewy narodowców nawołujący do wieszania ludzi zamiast liści, a według posłusznego politycznego urzędnika, swastyka, to znak słońca.

PiS – faszyzm kwitnie w czynach i słowach działaczy PiS, a wraz z nim przemoc, kłamstwo, pogarda dla nauki i mądrości. To wielka porażka systemu edukacji, w którym historii, geografii i fizyki uczy się tylko w starszych klasach i to w wymiarze jednej godziny tygodniowo, a o kulcie przybijania człowieka do krzyża, aby umarł w mękach, od przedszkola do studiów w wymiarze, co najmniej dwóch godzin w tygodniu. Poniżanie nauczycieli i moda na urzędników bez kompetencji, wszechwiedzę partyjną i przynależność do grup narodowych jest drogą do sukcesów politycznych obecnie rządzących krajem.

Hierarchowie kościelni hołdują faszyzmowi i pedofilom, ale walczą o zmiany w prawie z kierunku szerzenia pogardy do kobiet. Wszak bicie i poniżanie kobiet jest w tradycji kościelnej. Urządzanie im piekła na ziemi, to specjalność wiary, która kobiety ma tylko do posług i rodzenia dzieci.

Dlaczego w Dzierżoniowie sąsiedzi nie reagowali na wzywanie pomocy przez młodą mordowaną kobietę? Pytam biskupów, polityków i wszystkich tych, którzy nawołują do przemocy i represji wobec kobiet. Pytam Jarosława Kaczyńskiego, którego podziały na „tych i tamtych” są słyszane w każdym jego wystąpieniu.

Z faszystami fotografuje się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i jego wiceminister Patryk Jaki. Policja ochrania każde wystąpienie faszystów na ulicach, a tych, którym się to nie podoba oskarżają i wystawiają mandaty.

Oto mamy Polskę budowanego faszyzmu, rasy panów, przemocy, pogardy dla praw kobiet, braku tolerancji i mody na bezkarnych zwyrodnialców z orłami na piersi i z napisem Bóg, Honor, Ojczyzna.

Czy nie tak, jak wymaga od obywatela nauka religii w szkołach i tak, jak uczą PiS-faszyści na swoich wiecach i marszach organizacji faszystowskich zachował się ten morderca? Kobieta niosła swój krzyż, a on tylko ją bił i zabił, wysłał do Boga wszechmogącego i krainy szczęśliwości, a Katolicy zza ściany, tylko uszanowali jego prawo do przemocy wobec kobiety?

Składam wyrazy współczucia rodzinie zamordowanej kobiety.

Jednocześnie wyrażam nadzieję, że jednak nie dopuścimy do umacniania się systemu taniej polskiej krwi, pogardy dla edukacji i upadku cywilizacji.

Dopóki PiS – faszyzm będzie miał swoich zwolenników i nie zostanie odsunięty od władzy, morderstwom politycznym, oraz tych, z mody na zabijanie, nie będzie końca.
To wynik przewagi przemocy nad tolerancją w ciemnocie społecznej. To jest obraz walki o PiS-owską kontrolę myśli wszystkich Polaków ze słabnącym prawem do ich wolności.

Adam Mazguła


Adam Szejnfeld: Pany na folwarku

Adam Szejnfeld

Adam Szejnfeld

Religia i oświata zawsze stawały się jednymi z najważniejszych narzędzi gwarantowania rządzenia na długie wieki, a nie tylko na krótkie lata...

Często PiS przyrównywany jest do najeźdźców. Czy słusznie?…

Wszędzie na świecie, i to w różnych okresach historii, ludy podbijające inne narody, demolowały wszystko, co było związane z teraźniejszością, ale z jeszcze większym zapałałem zawsze zabierano się za historię, kulturę czy tradycję najechanych. Niszczono wszystko to, co składało się na świadomość społeczną budującą wewnętrzne więzi oparte na tożsamości i solidarności. Segregowano też ludzi. Zasada „dziel i rządź” stosowana była w zasadzie na każdym kontynencie i to w każdym okresie historii ludzkości, tej dawnej, jak i obecnie. Trudno się dziwić, wszak narodem zwaśnionym, skłóconym, rozdartym, łatwiej jest zarządzać niż jednolitą strukturą. Zresztą, jeśli najeźdźcy rządzili dłużej, to nie tylko dzielili naród, czy całe społeczeństwo, na lepszych i gorszych, ale z czasem także na swoich i nieswoich. Co rusz zaczynali podporządkowywać sobie nowe grupy i środowiska społeczne. Wszystko po to, aby zapewnić sobie pełne i długie panowanie. Jednych brali siłą i przemocą, innych strachem. Jednych kupowali pieniędzmi, innych pracą. Jednych dostrzegali i uznawali, innych pomijali.

Oczywiście, jak się dało, to podbity kraj nie mógł mieć też żadenej autonomii i to na jakimkolwiek szczeblu. Ani na poziomie centralnym, ani regionalnym, ani lokalnym. No chyba, że po jakimś czasie, kiedy już gdzie trzeba ulokowano swoje marionetki. Tak więc wszystkie urzędy musiały być absolutnie podporządkowane najeźdźcy. Szczególnie dotyczyło to organów ścigania i represji oraz wymiaru sprawiedliwości. Te zawsze miały prymat nad innymi. Poza strukturą instytucji władzy zasada ta dotyczyła także i innych dziedzin życia publicznego. Na przykład tych, które odpowiadały za gospodarkę i przychody. Na tym zresztą się nie kończyło. Ten sam system wprowadzano do instytucji spoza władzy, a więc do wszelkiego rodzaju organizacji pozarządowych, również tych prywatnych. Tam może jeszcze bardziej. Zakała bowiem zawsze tkwi w niezależności. Nie jest więc istotnie, czy jednostka albo jakaś zbiorowość była duża i znacząca, czy też nie. Nikt, nie mógł być niezależny. Bunt, rebelia, powstanie może się zacząć wszędzie i to nawet od najdrobniejszej iskry, a skończyć ogromnym pożarem trudnym do opanowania. Wszystko więc musiało być pod pełną i absolutną kontrolą, czyli w zasadzie obsadzone swoimi ludźmi, ostatecznie autochtonami, ale absolutnie podporządkowanymi, uzależnionymi, lojalnymi…

Ale istotnie było panowanie nad krajem oraz ludem nie tylko „tu i teraz”. Dbając o sowią przyszłość, należało rozprawiać się również z przeszłością. Dlatego tak często w podbitych krajach plądrowano muzea, palono biblioteki, burzono pomniki. Przede wszystkim zabierano się jednak za… „pisanie historii” od nowa. W ramach tego zadania niszczono uznane autorytety, tworząc zupełnie nowych bohaterów. Bardzo ważne było też jednoczesne kształtowanie „nowego narodu” czyli działanie na rzecz zmiany świadomości oraz mentalności społecznej. Najskuteczniejszym było opanowywanie świątyń, przejęcie na swoją rzecz religii, podporządkowywanie sobie hierarchów panującego wyznania oraz wprowadzenie radykalnych zmian w systemie nauczania dzieci i młodzieży. Religia i oświata zawsze stawały się jednymi z najważniejszych narzędzi gwarantowania rządzenia na długie wieki, a nie tylko na krótkie lata…

PiS przyrównywany jest często do najeźdźców. Czy słusznie? A może po prostu to tylko pany na folwarku?…

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego


Manuela Gretkowska: Gorzko nauczani

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Opłacenie krów i tuczników ma sens. Trzeba będzie „wołami ciągnąć” Polskę za Unią, albo zaorać. Ograniczeni warunkami będziemy jeszcze głupsi, po co więc nam nauczyciele? NAUCZYCIELE, JESTEŚMY Z WAMI, będąc dzięki Wam ludźmi myślącymi, wykształconymi i przeciwko PiS-owi.

W przeciwieństwie do barbarzyńców, Rzymianie cenili swoich pedagogów płacąc na targu bardzo dużo za dobrych nauczycieli. W rzymsko katolickiej Polsce pedagodzy nie są tak cenni, choć równie zniewoleni. Przykuci do ławek dzieci, dostają głodowe pensje, za które trudno samodzielnie żyć.

Bunt nauczycieli doprowadzonych do skrajności nie skończy się ukrzyżowaniem jak powstanie Spartakusa. Chociaż krzyże się przydadzą – katechetom zastępującym w szkołach kadrę pedagogiczną. Można jeszcze zatrudnić niewolników z Ukrainy, wiele sprzątaczek ma dyplomy uniwersyteckie.

Nauczyciele będą wzięci głodem, tam gdzie samorządy nie wypłacą im pensji. Wola satrapy – atrapy na podeściku jest rozkazem. Nasz patriarchalny kraj rządzony przez starców mizoginów oderwanych od życia, ubogaca nieustannie Kościół.

Arcybiskup Jędraszewski powiedział wczoraj, że skazanie australijskiego kardynała za gwałty na dzieciach jest odwiecznym prześladowaniem chrześcijan. Chrześcijaństwo dla opornych krzewiono gwałtem: ogniem i mieczem, ale żeby chujem? Chrześcijanie chrześcijanom zgotowali ten los. My w Polsce, też sobie sami popierając Kościół i wybierając PiS. Gnicie obu formacji zatruwa nasze umysły.

Opłacenie krów i tuczników w tej logice ma sens. Trzeba będzie „wołami ciągnąć” Polskę za Unią, albo zaorać. Jesteśmy na szarym końcu rankingu innowacyjności w Europie, tam gdzie kończy się skala inteligencji. A innowacyjność daje 2/3 wzrostu gospodarczego kraju. W skali 1- 12, tylko województwo Mazowieckie ma 4 punkty. Ten ranking świadczy o talentach mieszkańców regionów i strukturach gospodarczych. Ograniczeni warunkami będziemy jeszcze głupsi, po co więc nam nauczyciele?

Opłacenie krów i tuczników ma sens. Trzeba będzie „wołami ciągnąć” Polskę za Unią, albo zaorać
Fot. Źródło: Manuela Gretkowska / Facebook

Zostawiliśmy niepełnosprawnych okupujących sejm. Czy górnicy, którzy w 2007 ujęli się za pielęgniarkami, w 2019 wesprą nauczycieli? Albo zrobią to pielęgniarki i lekarze, służby medyczne? Nie sądzę. Zaliczymy kolejną gorzką nauczkę. Bezradnie przyglądając się narodowej klęsce wykształciuchów może doczekamy najpierw klęski Kaczyńskiego, który wbrew pozorom zawsze przegrywa. New York Times napisał o nim : „pociąga za sobą cały kraj w otchłań bólu, zemsty i paranoi”.

Kiedy minie nam paranoja i podtrzymujący ją katolicki Rzym, powinniśmy oddać co cesarskie nauczycielom – wychowawcom narodu. Po pierwsze, godne władców umysłów PENSJE DUŻO PONAD PRZECIĘTNĄ KRAJOWĄ. Bo to oni rozwijają talenty i w konsekwencji dobrobyt kraju. Po drugie, należy zmienić radykalnie program, tak by mogli uczyć nowoczesności, zamiast odhaczać wbijany pamięciowo, anachroniczny materiał.

NAUCZYCIELE, JESTEŚMY Z WAMI, będąc dzięki Wam ludźmi myślącymi, wykształconymi i przeciwko PiS-owi.

Manuela Gretkowska

 

 


Ks. Stanisław Walczak: Kampania wyborcza arcybiskupa

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Na pychę i arogancję, my, prości wierni nie mamy żadnego wpływu. Od tego rodzaju ducha można wyzwolić świat i Kościół jedynie postem i modlitwą.

Zaangażowanie arcybiskupa w kampanię wyborczą jest oczywiste. Dla polityka we fioletach partie skrajnie prawicowe, populistyczne, muszą wygrać wybory do Parlamentu Europejskiego. Jest bowiem życiowym celem arcybiskupa wprowadzenie własnego „konia trojańskiego” do Unii Europejskiej, który zniszczy jedność 28 państw tego kontynentu.

Jawnym dowodem tego, że ks. Arcybiskup, Metropolita Krakowski stoi po stronie nacjonalistów, zwanych w Polsce narodowcami jest fakt, że na prośbę swego współbrata z Sandomierza, zakazał prezbiterowi archidiecezji krakowskiej, ks. K. Sowie udziału w debacie „Porozmawiajmy o wartościach”, organizowanej przez Klub Obywatelski-Koalicję Europejską.

Potwierdza się zatem to, co biskup sandomierski ogłosił na Twitterze w dniu 24 sierpnia 2018 r.: „Historia mówi nam, że nie wystarczy własne sumienie. Żeby mieć pewność, że coś jest słuszne, trzeba wsłuchiwać się w głos Pisma Świętego, głos Tradycji i głos wspólnoty Kościoła.”

Gdyby ci arcypasterze wsłuchiwali się „w głos Pisma Świętego, głos Tradycji i głos wspólnoty Kościoła”, wówczas z całą pewnością ich sumienie nie pozwoliłoby na popieranie publicznych kłamców i blagierów.

Niestety, ich poczucie władzy absolutnej sprawia, że zastraszani prezbiterzy w kierowanych przez nich diecezjach nie będą w stanie stanąć po stronie prawdy i praworządności. A jeśli dodać jeszcze tzw. księży-lizusów, donosicieli i karierowiczów, to tragedia Kościoła musi sięgnąć zenitu.

Dla obydwu biskupów sprawa jest jasna – zniszczyć Unię Europejską, pogrążyć Europę w chaosie, udowodnić, że kto ich nie słucha, ten jest istotą podrzędną. Wszak ich studia na Uniwersytecie Gregoriańskim dają im gwarancję, że stanowią jedyne źródło prawdy w każdej dziedzinie życia społecznego i prywatnego.

Znam szereg duchownych, którym pobyt w Rzymie przewrócił w głowie. I to na różne sposoby. Nic więc dziwnego, że kolejny papież walczy o reformę Kurii Rzymskiej i o zmianę atmosfery pośród kleru kręcącego się, dla kariery i auto-realizacji, wokół jego „sekretarzy”. Ludzie bez charakteru stają się tam ofiarami różnych zachowań i niebezpiecznych dla Kościoła nurtów. Historycy zbadają też w przyszłości wpływ atmosfery panującej na rzymskim Awentynie, w tzw. Kolegium Polskim, w którym nasi arcypasterze-nacjonaliści przebywali. Tam odbywali swą dalszą formację pod kierunkiem ówczesnego rektora, ks. Józefa Michalika, dzisiaj arcybiskupa seniora w Przemyślu….

Zakaz wydany dla ks. K. Sowy jest ostatecznym dowodem na prawdziwe intencje arcybiskupa krakowskiego oraz jego współbrata z Sandomierza. Dla realizacji prywatnych przekonań politycznych poświęcają dobro Kościoła w Polsce, dobro wiernych i obywateli tego kraju. Dzieje się tak nie po raz pierwszy w historii. Ale na pychę i arogancję, my, prości wierni nie mamy żadnego wpływu. Od tego rodzaju ducha można wyzwolić świat i Kościół jedynie postem i modlitwą.

 

Ks. Staniasław Walczak


Kazimierz Marcinkiewicz: Szmatławce

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

To, że nie jestem osobą publiczną, że nie kandyduję w wyborach, że przestałem chodzić do mediów by komentować sprawy polityczne, nie ma znaczenia. Jestem klikany, więc trzeba wymyślać, oczerniać, atakować, szkalować.

 

Od wieków nie czytam szmatławców. Same tam kłamstwa, manipulacje i zmyślone historie. Newsy powstają w prosty sposób. Wysyła się człowieka zwanego paparazzi, którego umiejetność robienia zdjęć jest na poziomie przedszkolnym. Następnie siadają bajkopisarze wymyślający historyjkę do zdjęcia. Musi być pieprznie i koniecznie źle. Lepiej jednak oglądać seriale, bo to też fikcja, ale przynajmniej zrobiona przez profesjonalistów.

Tematy i ludzie też nie są dobierani przypadkowo. Sprawdzają na co i na kogo jest apetyt czytaczy, czy raczej oglądaczy szmatławców. Kto jest klikany, na tego bęc. Za sprawą mojej stalkerki /ponad 2000 informacji z jej strony na mój temat przez 4 lata/, znów stałem się negatywnym bohaterem szmatławców. To, że nie jestem osobą publiczną, że nie kandyduję w wyborach, że przestałem chodzić do mediów by komentować sprawy polityczne, nie ma znaczenia. Jestem klikany, więc trzeba wymyślać, oczerniać, atakować, szkalować.

Dowiedziałem się, że nie zostanę konsultantem marszałków PO. To prawda, bo nigdy z nikim na ten temat nie rozmawiałem. Ostatni raz rozmawiałem z politykiem PO ponad miesiąc temu na temat startu w wyborach europejskich. Od tego czasu nie rozmawiałem z nikim i do nikogo nie dzwoniłem. Bajkopisarzom ze szmatławców to nie przeszkadza. Być może dostali taką informację od jakiegoś palanta z PO, który chciał w ten sposób zaskarbić sobie przychylność. Tyle, że to kłamstwo. 

Normalnie dopuściłbym, w myśl hasła „źle, czy dobrze, byle nazwiska nie przekręcali”. Tym razem muszę jednak się tym zająć. Gdy zobaczyłem ilość hejtu jaki się na mnie wylewa ze strony mojej stalkerki, a przy pomocy szmatławców to jest to przerażajace. To nie są dziesiątki, ani nawet setki, ale tysiące kłamliwych, zmanipulowanych, szkalujących i pomawiających mnie, obraźliwych, niesprawiedliwych, oczerniających i zniesławiających mnie tekstów. Ponad 2000!!! Qwa jak ja to wytrzymałem i pozostałem radosnym, szczęśliwym człowiekiem? Nie wiem, ale koniec, dosyć tego. Staram się być dobrym człowiekiem, ale dobrym nie znaczy słabym, czy pobłażliwym

Kazimierz Marcinkiewicz