Kazimierz Marcinkiewicz: Zejść z ich sceny

Kazimierz Marcinkiewicz
PiS znów dzieli i rządzi na scenie politycznej. Niezbędne jest więc ponowne odebranie im narracji przez opozycję
Przez trzy lata PiS królował na scenie politycznej i narzucał swoją własna narracje polityczną, społeczną i gospodarczą. Wściekaliśmy się na opozycję, bo nie potrafiła przebić się przez rządowy przekaz. Polaków nic, żadne szkody czynione przez PiS nie ruszały. Było niewielkie zachwianie, gdy wyszliśmy na ulice oraz gdy ujawnione zostały ogromne nagrody wypłacenie sobie przez rządzących.
Prawdziwa zmiana narracji nastąpiła dopiero w listopadzie ubiegłego roku, kiedy na jaw wyszła najwieksza afera łapówkarska wolnej Polski, afera KNF. Kostki domina zaczęły się sypać, gdy na jaw wyszła chęć przejęcia prywatnego banku, gdy aresztowano niewinnych urzędników walczących z aferą SKOK, gdy ujawniono drastyczny wzrost cen energii, gdy pokazano horendalne płace „blondynek z NBP”, gdy wreszcie ujawniono, że zmartwieniem JK nie jest Polska i życie Polaków, tylko budowa bliźniaczych wież w centrum Warszawy.
Niestety PiS powrócił do swojej narracji przez tzw. „Piątkę Kaczyńskiego”. Znów dzieli i rządzi na scenie politycznej. Niezbędne jest więc ponowne odebranie im narracji przez opozycję. Najważniejsze jest nieustające przypominanie wszystkich afer PiS. Oprócz wymienionych jest to przecież także zakup samolotów dla VIP bez przetargu, czy ogromna afera Get Back, w którą zamieszane są państwowe banki, a w aresztach siedzą niewinni ludzie.
Bardzo potrzebne jest jednak kreowanie pozytywnej narracji. Należy zwołać kongres edukacji narodowej, mający na celu znalezienie wyjścia z chaosu w jaki wprowadziła polską szkołę reforma PiS. Pamietajmy, że kulminacja chaosu nastąpi nie podczas strajków, tylko jesienią gdy totalnie przepełnione będą szkoły. Konieczna jest szeroka dyskusja na temat zmian w służbie zdrowia w celu przywrócenia Polakom dostępu do lekarzy specjalistów oraz zmniejszenia cen leków, zwłaszcza generyków. To zresztą zadanie dla całej UE.
Proponuję także nowy program mieszkaniowy, polegający na oddaniu budowania mieszkań na wynajem deweloperom, a pozostawienie w gestii państwa dopłat do czynszów. Taki program, zwłaszcza w okresie spowolnienia, może mieć znaczący wpływ na gospodarkę. Podobnie debaty europejskie o roli Polski, o budżecie UE na kolejne lata, o funduszu europejskim prywatno-publicznym nakierowanym na nowoczesne technologie. Uważam, że ważnymi debatami byłyby także te poruszające konieczność poprawienia programu 500+, czy wprowadzenia kodeksu instytucji publicznych i spółek skarbu państwa celem wyeliminowania kolesiostwa, partyjniactwa i nepotyzmu, rozbudowanych przez PiS do rozmiarów republik bananowych.
Polska ma wspólne cele i może tworzyć wspólnotę. Musimy to pokazać, by wlać nadzieję milionom Polaków.
Kazimierz Marcinkiewicz
Stefan Niesiołowski: Gra pozorów

Stefan Niesiołowski
Kochani nauczyciele nie dajcie się nabrać na obłudne gesty rządowych związków, walczcie o to co się Wam należy, bo oni nie rozumieją innego języka
Solidarność, która od dawna dba przede wszystkim o interesy PiS-u i pisowskich rządów prowadzi antypatyczną i obłudną grę pozorów w stosunku do protestu nauczycieli.
Postulat nauczycieli, których płace są żenująco niskie, co prowadzi do degradacji procesu nauczania, a w konsekwencji całego społeczeństwa jest jasny – 1000 zł podwyżki natychmiast. To w niewielkim stopniu zatrzyma lub zwolni degradację zawodu nauczyciela.
Na to działacze Solidarności odpowiadają „ultimatum” rządowi, które ma polegać na zorganizowaniu 4 kwietnia „manifestacji” przed urzędami wojewódzkimi.
W niczym ta manifestacja nie zaszkodzi rządowi tak jak „okupacje” kuratorium podczas, których kumple z pisowskiej Solidarności i pisowscy urzędnicy piją kawę i zapowiadają, że nie poprą strajku nauczycieli. A tylko strajk może zmusić rząd do ustępstw.
Kochani nauczyciele nie dajcie się nabrać na obłudne gesty rządowych związków, walczcie o to co się Wam należy, bo oni nie rozumieją innego języka.
Stefan Niesiołowski
Adam Mazguła: Panie Mateuszu Morawiecki, niech się Pan nie boi!

Adam Mazguła
Panie Mateuszu Morawiecki, niech się Pan nie powstrzymuje i nie boi! Takich, co trzymają z władzą nie weryfikują, chociażby byli zdrajcami, donosicielami, kłamcami i oszustami
Z dużym zaskoczeniem odnotowuję, że odwiedził Pan Grom i nie stwierdził, że też tam się szkolił i bohatersko służył narażając swoje życie.
To chyba pierwszy taki wypadek podczas ostatnich odwiedzin kolejnych środowisk zawodowych, gdzie podczas wystąpienia okolicznościowego Pan czytał, a nie zmyślał. Widać, coraz mniej w Panu wiary w swoją boskość, bo o refleksję nie podejrzewam.
Tymczasem twórcy Gromu podlegają pod faszystowsko-rasistowską ustawę represyjną, którą im zafundowała ta władza. Może zatem ostrożność Pana Premiera Zjednoczonej Prawicy wynikała z faktu, że gdyby się Pan przykładowo przyznał do tego, że już jako 13 letni chłopak służył w Gromie i walczył z komuną, to też by Pana objęła ustawa represyjna.
Panie Mateuszu Morawiecki,
niech się Pan nie powstrzymuje i nie boi! Takich, co trzymają z władzą nie weryfikują, chociażby byli zdrajcami, donosicielami, kłamcami i oszustami. Oni zostają awansem bohaterami „dobrej zmiany” jak S. Piotrowicz, A. Kryże, TW „Balbina” i setki innych smoleńskich wyznawców przeklętych.
Zawsze z życzliwą radą,
Adam Mazguła
List otwarty Magdaleny Adamowicz żony zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza: Wyobraźmy sobie świat bez nienawiści

Po śmierci mojego męża Pawła Adamowicza, zamordowanego 13 stycznia tego roku, otrzymałam mnóstwo listów z wyrazami współczucia i słowami otuchy. Wiele osób zwróciło się do mnie za pośrednictwem portali społecznościowych, a inni w publicznych oświadczeniach potępili to, co się stało.
Wśród autorów były osoby prywatne, ludzie nieznani publicznie, a poruszeni tą śmiercią. A także osobistości życia publicznego. Pragnę serdecznie wszystkim podziękować, w tym Papieżowi Franciszkowi – za modlitwę i słowa wsparcia, innym przywódcom religijnym, prezydentom i premierom, liderom społecznym i politycznym, artystom i publicystom – za okazane współczucie i solidarność.
Potrzebowałam czasu, aby ochłonąć i zastanowić się, co zrobić z doświadczeniem tragedii, które stało się naszej rodziny udziałem. Czy pozostawić je tylko dla siebie, czy podzielić się tym z innymi? Uznałam, że zamiast w domowym zaciszu podtrzymywać ból i żal, które noszę głęboko w sercu, będę publicznie nawoływać do powstrzymania fali nienawiści, jaka dotyka wiele osób. Chcę w ten sposób dodać otuchy tym wszystkim, którzy tak jak ja są przerażeni narastającą agresją w stosunkach między ludźmi, ale czują się bezradni. Im wszystkim chcę przypomnieć słowa Dickensa: Łzami nigdy nikt nie nakręcił zegarka, ani też nie puścił w ruch maszyny. Postanowiłam włączyć się do życia publicznego nie po to, aby poruszać sumienia ludzi swoimi łzami, lecz po to, aby wraz z innymi pokazać, że nie poddamy się logice nienawiści, nietolerancji i nieufności.
Mój mąż został brutalnie zamordowany podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, największej dorocznej akcji charytatywnej w kraju, służącej potrzebującym: chorym dzieciom i seniorom. Stało się to w świetle telewizyjnych jupiterów, gdy mój mąż czynił dobro i o dobru mówił, gdy za dobro dziękował gdańszczankom i gdańszczanom. Ta informacja, te zdjęcia obiegły niemal cały świat. Ta niespodziewana, okrutna, bezsensowna śmierć nie zdarzyłaby się, gdyby nie mowa nienawiści, bezdusznie użyta jako oręż w walce politycznej.
Uważam, że już najwyższa pora, by systemowo i bezkompromisowo sprzymierzyć się w walce z mową nienawiści. Znamy ją wszyscy. Uderza na równi w starszych i młodych, zatruwa dusze naszych dzieci, odbiera ludziom sen. Kierowana często na oślep, nie dotyka już tylko najbardziej znanych osób publicznych, ale sieje spustoszenie w szkołach, na stadionach sportowych, w miejscach kultu religijnego i w domowym zaciszu, gdy zostajemy sam na sam z mediami społecznościowymi.
Zwracam się więc do Was – liderów życia politycznego, naukowego, religijnego, aktywistów i działaczy społecznych – z apelem. Nie możecie, nie możemy udawać, że język nienawiści nas nie dotyczy, że to się dzieje poza nami. Jesteście, jesteśmy, my wszyscy i każde z nas z osobna, odpowiedzialni za postawienie tamy mowie, która niesie pogardę, ból i śmierć.
Każde z nas musi zacząć od siebie, każde z nas musi pojedynczo, ale całą mocą swojego ducha postawić tamę złu. Jednak by zmiana stała się rzeczywista, „NIE NIENAWIŚCI!” – muszą powiedzieć głośno światowe autorytety. „NIE!” – muszą wykrzyczeć politycy, publicyści i duchowni. Muszą uderzyć się w piersi za każde nieopatrznie rzucone nienawistne słowo.
Wszyscy zgodzimy się, że wolność, także wolność słowa, jest fundamentem demokratycznego państwa prawa. Wolność jest naszym wspólnym fundamentem! Ale wyłącznie wolność słowa nieczyniąca zła drugiemu człowiekowi. Wolność niosąca zło nie jest wolnością – jest nienawiścią. Dlatego należy wprowadzić rozwiązania, które pozwolą zatrzymać nienawiść i jej zapobiegać.
Proszę więc byśmy pamiętali o mocy słowa i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Byśmy nie ustawali w wysiłku tworzenia świata zmierzającego ku dobru, świata solidarnego z każdym człowiekiem. Szanujmy jeden drugiego!
Uczynię wszystko, żeby zrealizować idee mojego męża, który poświęcił życie budowie otwartego, solidarnego, demokratycznego i wolnego od nienawiści Gdańska. Chciał tego dla Polski, chciał tego dla Europy.
Wyobraźmy sobie świat bez nienawiści! Musimy zacząć go budować! Już teraz, dzisiaj, każdego dnia. Wszyscy! Razem!
Magdalena Adamowicz
20.03.2019 r.
Krzysztof Skiba: Skarbowa opieka duchowa

Krzysztof Skiba
Podobno Krajowa Administracja Skarbowa wspólnie z Episkopatem pracuje już nad opracowaniem nowych modlitw w intencji oskubania podatnika.
Media doniosły, że w Krajowej Administracji Skarbowej pracuje na pełnych etatach dziewięciu księży. Zarabiają od 3.5 tys. do 5 tys. złotych. Nie są to może szokujące pensje, ale księża… w ogóle nie przychodzą do roboty. Po prostu mają etaty i dwa, trzy razy w roku pojawiają się na jakiś imprezach i uroczystościach firmowych. Ich zadanie to „opieka duchowa” nad firmą i jej pracownikami.
W skarbówce brakuje kasy dla wysokiej klasy fachowców, ale jest kasa dla dziewięciu facetów, którzy modlą się, aby to wszystko nie padło na pysk. Wbrew krytykantom i marudom uważam, że księża są potrzebni w takich firmach, a w skarbówce to już na pewno. Przecież wszyscy wokół ciągle w Polsce powtarzają zaklęcie „Bóg zapłać”. Zastanówmy się ile ten Bóg musi mieć kasy, jak ma tak stale i za wszystko płacić? Dlatego niech nikogo księża w urzędzie skarbowym nie dziwią! Bóg musi mieć kasjerów, którzy rozliczą każde nasze ziemskie „Bóg zapłać”, a polska ekonomia zawsze opierała się na cudach.
A poza tym, skoro pod władzą PiS stajemy się państwem wyznaniowym, to uważam, że jest więcej miejsc, w których ksiądz powinien mieć ciepły etacik. Każdy zakład fryzjerski powinien mieć na etacie łysego księdza aby modlił się za naszą dobrą fryzurę. W każdej katolickiej siłowni i klubie SPA powinien być etatowy ksiądz, który zadba o opiekę duchową spoconych na bieżni i masowanych. Ksiądz w saunie (ubrany jedynie koloratkę) mógłby pomóc wszystkim się wypocić w słusznej i zbawiennej intencji.
Zdecydowanie brakuje księży w sklepach i pubach. Każdy prywatny sklep powinien mieć etat dla księdza. Taki ksiądz pomodli się, żeby przeterminowany serek czy stare mięso kupione w sklepie nam nie zaszkodziło. Ksiądz w knajpie zadba, aby klient nie wydał przy barze za wiele, tak aby mu jeszcze na tace w niedziele starczyło.
Podobno Krajowa Administracja Skarbowa wspólnie z Episkopatem pracuje już nad opracowaniem nowych modlitw w intencji oskubania podatnika. Być może powstaną też modlitwy dla sektora fitness i SPA w intencji udanej depilacji oraz poprawy bicepsów.
Krzysztof Skiba
Stefan Niesiołowski: Strajk w obronie dzieci

Stefan Niesiołowski
PiS w kampanii obietnic, pochlebstw, podwyżek i różnego rodzaju darów nazywanych od dawna kiełbasą wyborczą pomija środowiska, na które nie liczy w wyborach
Chyba nic nie jest w stanie powstrzymać wielkiego strajku szkolnego, a ostatnie prowokacyjne wypowiedzi pp. Szczerskiego i Suskiego – jeden mówił, że nauczyciele mogą sobie zrobić dziecko i dostaną pięćset +, a drugi bezczelnie kłamał, że zarobki nauczycieli niewiele się różnią od wynagrodzeń posłów, dolały jeszcze oliwy do ognia i były przejawem pisowskiej pogardy, pychy i głupoty.
.@MKierwinski: Nauczyciele usłyszeli, jakie są recepty #PiS na ich problemy. Pan minister Szczerski powiedział, że mogą mieć dzieci, to dostaną 500+. Pan Marek Suski powiedział natomiast, że w sumie nie ma problemu, bo nauczyciele zarabiają tyle, ile posłowie. pic.twitter.com/INU3DUBhrI
— Platforma Warszawa (@PORP_Warszawa) March 17, 2019
Nie wiem, czy bardziej obraźliwe były same stwierdzenia w/w orłów polskiej polityki, czy żenująco prymitywne przeprosiny. I nie wiem także, czy te wypowiedzi były wyłącznie przejawem samodzielnej głupoty, czy też zaplanowaną akcją pisowców mającą na celu wyprowadzenie nauczycieli z równowagi, licząc na jakiś błąd możliwy w takiej atmosferze? Jakkolwiek było cel jakim jest zaostrzenie sytuacji i doprowadzenie do ostrej konfrontacji został osiągnięty.
Jak zawsze trudno przewidzieć kto ostatecznie z tej walki wyjdzie zwycięzcą, ale jedno chyba nie ulega wątpliwości – PiS w kampanii obietnic, pochlebstw, podwyżek i różnego rodzaju darów nazywanych od dawna kiełbasą wyborczą pomija środowiska, na które nie liczy w wyborach. Cała jak na razie dość słaba i chaotyczna kampania wyborcza PiS-u koncentruje się na obietnicach skierowanych wyłącznie do swojego elektoratu, do swoich wyborców, do zwolenników i tych, którzy na rządach pisowskich już skorzystali.
Górnicy słuchają zapewnień o „kluczowej roli węgla, z którego Polska nigdy nie zrezygnuje” – co jednocześnie nie przeszkadza p. Morawieckiemu głosić, że będziemy dbać o ochronę środowiska, naturalne źródła energii i walkę z zanieczyszczeniami powietrza.
Pisowskie media otrzymują gigantyczne pieniądze z budżetu państwa na żałosne kłamstwa, p. Rydzyk bez wstydu wyciąga łapy po nowe pieniądze na niewątpliwie katolickie i święte potrzeby, a wszyscy już chyba kuzyni, szwagrowie i znajomi otrzymali dochodowe posady w spółkach i fundacjach, oczywiście jako kompetentni fachowcy, wzorowi patrioci i obrońcy ojczyzny. Ostatnio zdążył się załapać uroczy młody człowiek nazywany pogodynką o wypisanym na twarzy wysokim iq i szczególnym rodzaju uduchowienia.
Nauczyciele lekarze, pielęgniarki, pracownicy administracyjni, ludzie nauki, kultury i wielu innych nie znajduje się na tej liście. I właśnie powiedzieli wreszcie dość. Dalsze degradowanie oświaty, dalsze tolerowanie jej niszczenia i reform p. Zalewskiej prowadzących do chaosu i uderzających w podstawy narodowej edukacji, bo od kształcenia dzieci zależy rozwój i poziom społeczeństwa, byłoby bardzo szkodliwe i trudne do odwrócenia dla przyszłych pokoleń. Nauczyciel będący w II RP jednym z otoczonych największym szacunkiem zawodów i wychowujący kolejne pokolenia wspaniałych ludzi stał się obecnie jednym z najgorzej opłacanych zawodów, bez poczucia stabilizacji, szukający okazji dorobienia, mający świadomość niskiego statusu i braku perspektyw. To jest sytuacja w najwyższym stopniu groźna i niemoralna, szczególnie dla samych nauczycieli, ale w dalszej perspektywie dla dzieci, młodzieży, dla wszystkich, dla Polski.
To nie jest jeszcze jeden strajk o pieniądze, chociaż w tak wspaniale rozwijającym się kraju, mającym takie sukcesy gospodarcze domaganie się podwyżki nie jest niczym złym. To jest strajk w obronie przede wszystkim dzieci i dlatego nie podzielam opinii p. Zalewskiej, które w momencie konfrontacji jej pomysłów ze społeczeństwem znajduje sobie inne zajęcie, że dzieci są „wykorzystywane” do gry politycznej. Dla dyktatur wszystko, co nie jest poparcie kolejnego satrapy i jego kliki jest grą polityczną, a patriotyzm oznacza lizusostwo.
I jeszcze jedno – panie Przewodniczący Broniarz gratuluję Panu konsekwencji w walce o dobro polskiej szkoły i polskich dzieci, gratuluję odwagi, bo nie jest łatwo walczyć o swoje prawa w takich warunkach, w jakich przyszło Panu walczyć, ale proszę zrezygnujcie z fałszywego poparcia tego, co kiedyś było NSZZ „Solidarnością”. Oni są zwyczajnym dodatkiem do PiS-u. Nie poprą Was, opuszczą lub zdradzą w najbardziej krytycznym momencie, prowadzą jakieś dziwaczne okupacje budynków kuratorium (czy to nie jest ta sama p. kurator, która powiedziała, że poparcie deklaracji w kwestii LGBT to poparcie pedofilii?), która teraz chętnie udziela gościny „bojownikom” o polskie dzieci? Już zapowiedzieli, że nie przyłączą się do Waszego strajku, to świadczy o złej woli. Najpewniej zaakceptują jakiś uzgodniony z rządem postulat i powiedzą – wywalczyliśmy. Uważajcie.
Stefan Niesiołowski
Ks. Stanisław Walczak: Białe zagrożenie

Ks. Stanisław Walczak
Cynicznie powiem, że prawicowy ekstremizm przypomina kopanie zdychającego konia. Zdychający koń, podobnie jak ci przedstawiciele rasy białej, bezmyślnie rani wszystko i wszystkich znajdujących się w jego zasięgu. Śmierć jednak jest nieuchronna.
Jednym z największych zagrożeń dla świata w naszych czasach jest gwałtownie szerzący się skrajnie prawicowy terroryzm. Ekstremistyczni politycy prawicowi, łącznie ze skrajnymi narodowcami oraz zwolennikami wyższości rasy białej, zdają się być korzeniem tego, co wydarzyło się w Nowej Zelandii. Przybierający na sile światowy ekstremizm wraz z kwitnącą w Europie prawicą oraz ze zmieniająca się atmosferą w USA, rozzuchwalają potencjalnych terrorystów.
Hasła oraz ideologia, które zmusiły Norwega Breivika w 2011 roku, niemieckiego mordercę z Monachium w 2016 roku, amerykańskich terrorystów z Charlottesville w 2017 roku oraz Australijczyka w Christchurch – są identyczne z tymi, które narodowcy, nacjonaliści, rasiści i antysemici obnoszą po ulicach Europy, także Polski. Nie wspominałem tutaj ataków na Muzułmanów w Kanadzie – tam statystyki przestępstw popełnianych przez prawicowych ekstremistów są powalające.
Najstraszniejszym zjawiskiem tutaj, na miejscu, jest bezkrytyczne poparcie wysokich rangą przedstawicieli Kościoła katolickiego w Polsce, dla polskiej i europejskiej skrajnej prawicy. Ci zaślepieni ideologią narodowców duchowni są publicznymi grzesznikami wobec Boga i ludzkości. Wiem, że jestem nikim, by moje słowo zrobiło na nich wrażenie. Tym niemniej, milczenie byłoby z mojej strony zdradą Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła.
Cynicznie powiem, że prawicowy ekstremizm przypomina kopanie zdychającego konia. Zdychający koń, podobnie jak ci przedstawiciele rasy białej, bezmyślnie rani wszystko i wszystkich znajdujących się w jego zasięgu. Śmierć jednak jest nieuchronna. Tak jak nieuchronna jest zagłada „białego człowieka”, któremu tzw. prawica polityczna oraz zwichrowane duchowieństwo zadają cios ostateczny.
Ks. Stanisław Walczak
Roman Giertych: Rewolucja w edukacji

Roman Giertych
Dzisiaj pensje w oświacie urągają wszelkiej przyzwoitości. Nie dziwią mnie więc postulaty wzrostu płac wśród nauczycieli.
Wielkimi krokami zbliża się strajk nauczycieli. Pamiętam poprzedni strajk, który był zapowiadany w czasie, gdy byłem ministrem edukacji narodowej. Wówczas udało mi się (grożąc zerwaniem koalicji) uzyskać znaczące podwyżki dla nauczycieli i porozumieć się z obydwoma związkami zawodowymi nauczycieli.
Razem z szefem ZNP (do dziś sprawującym ten urząd) oraz szefem Solidarności ogłosiłem porozumienie w tej sprawie. Przez ostatnie dwanaście lat nauczyciele otrzymywali mniej niż zwykły wzrost PKB.
Dzisiaj pensje w oświacie urągają wszelkiej przyzwoitości. Jednocześnie obserwujemy gwałtowną grabież spółek Skarbu Państwa oraz instytucji państwowych, która polega na wpychaniu na stanowiska często niekompetentnych ludzi powiązanych z PiS, a następnie na ich wymianie po paru miesiącach celem zatrudnienia kolejnych (oczywiście wypłacając należne. wielomiesięczne odprawy). I taki system trwa już latami.
Pensje tych osób mają się nijak w stosunku do ich doświadczenia i przygotowania zawodowego. Najlepszym przykładem tego są pensje tzw. dwórek prezesa NBP, których poziom zarobków trzydziestokrotnie (sic!) przekracza pensje w szkolnictwie osób z podobnym np. rusycystycznym przygotowaniem.
Nie dziwią mnie więc postulaty wzrostu płac wśród nauczycieli.
Opozycja już zapowiedziała, że popiera postulat wzrostu o 1000 złotych wynagrodzeń nauczycielskich.
Wydaje mi się, że również należałoby przygotować jakiś pakiet ustaw, które wzmocniłyby edukację zniszczoną rządami min. Zalewskiej.
Jednym z postulatów mogłaby być częściowa prywatyzacja spółek SP z przeznaczeniem na dofinansowanie zasadniczej reformy polskiego szkolnictwa (zaczynając oczywiście od Uniwersytetów, gdyż zawsze edukacje uzdrawia się od szkół wyższych).
Myślę, że w społeczeństwie znalazłoby się poparcie dla prywatyzacji z takim przeznaczeniem.
Jak mówił kanclerz Zamoyski: takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Czas sobie uświadomić, że musimy zainwestować w oświatę.
Roman Giertych
Magdalena Środa: Dużo bym dała, żeby poznać „tajniki” idiotycznych wyborów Schetyny.

Magdalena Środa
Z jednej strony mamy PiS, który wysyła najbardziej niekompetentnych, skompromitowanych ale prominentnych polityków, z drugiej strony mamy zasłużonych emerytowanych polityków, którym na pewno należy się jakaś nagroda za zasługi ale czy czymkolwiek przysłużą się Polsce?
To, że Schetyna nie wystawił Danuty Hubner i Michała Boniego na listy do Europarlamentu świadczy o jakiejś zapaści programowej tej partii albo o intelektualnych problemach jej szefa.
Te dwie osoby robiły dobrą politykę. Jak mało kto kompetentne i aktywne. Hubner – to chyba jedyna osoba z Polski tak znana i ceniona w Europie. Boni – zaangażowany w europejskie projekty społeczne… Tytani pracy i nasze najlepsze wizytówki.
Zamiast tego mamy „człowieka z puszczy” czyli Cimoszewicza, który jak tylko pojawi się w Brukseli to od razu się na kogoś obrazi, mamy Millera, który będzie szukał tam kolejnej Magdaleny Ogórek, i Jankę Ochojską, którą kocham, ale która znacznie więcej wie o studniach w Afryce niż problemach Polski w UE.
Tak więc z jednej strony mamy PiS, który wysyła najbardziej niekompetentnych, skompromitowanych ale prominentnych polityków (nie znają języków, nie znają problemów, będą tylko kosić kasę i brylować w polskich mediach jak poseł Czarnecki) z drugiej strony mamy zasłużonych emerytowanych polityków, którym na pewno należy się jakaś nagroda za zasługi ale czy czymkolwiek przysłużą się Polsce?
Kto odda głos na Cimoszewicza? Ja na pewno nie. I nie zachęcam. Kto pokocha Millera czy Halickiego? Dużo bym dała, żeby poznać „tajniki” tak idiotycznych wyborów Schetyny. Nie poznam, ale i nie zagłosuje.
Magdalena Środa
Manuela Gretkowska: Dlaczego jeszcze chodzicie do polskiego kościoła?

Manuela Gretkowska
Nie Jezus gwałci dzieci, ani Bóg do którego się modlisz. To ludzie ukrywani przez hierarchię kościelną. Żąda ona dla swoich zbrodniarzy miłosierdzia.
Dlaczego jeszcze chodzicie do polskiego kościoła? Czy dlatego, że nie nadajecie się dla pedofila? A własne dzieci trzeba posłać i dać pieniądze na ofiarę.
Dlaczego wchodzicie do instytucji, która jest amoralna? Bo są dobrzy księża?
Są, ale nikt moralny nie powinien wspierać swoją pracą przestępców.
Nie Jezus gwałci dzieci, ani Bóg do którego się modlisz. To ludzie ukrywani przez hierarchię kościelną. Żąda ona dla swoich zbrodniarzy miłosierdzia. Dla dorosłych potworów, a nie żąda sprawiedliwości dla pokrzywdzonych. Więc nie będziesz zaskoczony, gdy wkrótce synod biskupów nazwie pedofilów kościelnych ludźmi chorymi i otoczy ich opieką jak nakazuje miłosierdzie.
Teraz w polskim kościele nazywanie wiernych dziećmi bożymi, brzmi jak zachęta do molestowania każdego, co łaska.
Postawcie pomnik Jankowskiego tam gdzie był, wykopcie mu głęboki dół, żeby był bliżej swojego szefa w piekle.
Dlaczego chodzicie do kościoła? Po rozgrzeszenie, sakramenty? Papież, capo di tutti capi nie wyrzucił całego episkopatu polskiego. Nie wyobrażam sobie, że zamiast sprawiedliwości prokurator całuje w rękę i odsyła ofiarę do domu.
Stara piosenka patriarchalnych dziadów: Kościół ma 2 tysiące lat, przetrwał wszystko, przetrwa i to. Tak, czeka go wieczne, ale potępienie. Na to może liczyć, bo umie już tylko liczyć pieniądze i swoich. Dlaczego chodzicie do kościoła?
Manuela Gretkowska

