Jan Hartman: Wiosna Biedronia, czyli Palikot 2.0

Jan Hartman
Przypuszczam, że Robert Biedroń, z miesiąca na miesiąc coraz wyżej wzlatujący na Ikarowych skrzydłach w przestworza samouwielbienia, powtórzy historię swego mentora Janusza Palikota.
Z niesmakiem obejrzałem galę na cześć zbawcy narodu Roberta
Biedronia, który był łaskaw obwieścić światu, że został właśnie bogiem
Wiosny. Bóstwa wiosenne objawiają się (zmartwychwstają) zwykle w marcu
lub kwietniu, ale niech mu będzie. Wszyscy wszak bardzo już czekamy na
wiosnę.
Wokół bóstwa zobaczyłem mnóstwo znajomych twarzy z mojej byłej partii
Twój Ruch. Palikociarnia najwyraźniej wiedzie prym w orszaku boga
Wiosny, choć niemało tam przecież imigrantów z SLD, Zielonych, a nawet
Razem. I dobrze. Wyciąganie ludzi z innych organizacji jest wszak
przywilejem bogów, a lojalność działaczy staromodną fanaberią. Święte
prawo działacza iść tam, gdzie widać poselskie mandaty. Nie ma o co się
gniewać.
No dobrze. Bez żartów. Konwencja (nomen omen) była więcej niż udana. Była dokładnie taka, jaka miała być. Amerykańska tandeta polityczna, fajerwerki narcyzmu i rozanielenie fanatyków tyleż brzydzą, co przerażają swoją konwencjonalnością. Stary wynalazek neoprotestantów, podchwycony przez cwanych speców od marketingu politycznego i przeszczepiony na grunt polityki amerykańskiej, upowszechnił się w świecie jak skrzydełka kurczaków i brunatny napój odrdzewiający. Trochę się od tego robi niedobrze, zwłaszcza gdy kiedyś samemu się w czymś takim brało aktywny udział, jak niżej podpisany.
Sam namawiałem Roberta Biedronia do założenia partii i wykorzystania swojej fenomenalnej popularności. Radziłem mu, żeby zrobił to przed wyborami samorządowymi, a nie europejskimi, aby projekt nie wyglądał (i nie był) skokiem na lukratywne stanowiska. Niestety, zrobił to teraz i dokładnie tak to wygląda – dziwna mobilizacja na szczególnie przyjemne, miododajne wybory. Słabo. A jeszcze słabiej, że sam Biedroń zapowiada, iż w razie uzyskania mandatu europosła zrzeknie się go. Czy manipulacja, jaką jest start ze złą wiarą, to znaczy bez zamiaru wypełniania funkcji, o którą się jako kandydat ubiega, przestaje być manipulacją i kpiną z wyborców i z samego urzędu, gdy się tę manipulację z góry ujawni? Bynajmniej. Staje się ona wręcz jeszcze bardziej przewrotna. Zwłaszcza zaś w kontekście niedawnego porzucenia przez Roberta Biedronia swego mandatu w radzie miasta Słupska. Narcyzm otwiera drzwi ekstrawagancji, a ta wchodzi do komnat z bezczelną miną. Niewątpliwy urok osobisty Biedronia przykrywa to hucpiarstwo, lecz na jak długa? Sądzę, że na kilka miesięcy – tak jak to było w przypadku Janusza Palikota.
Co do tego, że Robert Biedroń podąża drogą Janusza Palikota, nie ma żadnych wątpliwości. Działa bardzo podobnie i adresuje swój przekaz do tych samych ludzi, zwanych do niedawna „sierotami po Palikocie”. Palikot z pewnością inspiruje dziś Biedronia, choć nie wiem, czy Robert jest jego alter ego. Wprawdzie Janusz Palikot twierdzi, że nie płaci na ten projekt, ale kto wie, czy ci, co płacą, nie są bardzo blisko naszego browarnika. Dobrze by było, gdyby w ramach ogólnej transparencji i uczciwości w polityce Robert Biedroń powiedział wyraźnie, skąd ma pieniądze i czy miejsce na jego listach będzie powiązane z pieniędzmi. Swoją drogą zachodzę w głowę, na co idą dotacje państwowe dla Twojego Ruchu?
Podobnie jak Palikot Biedroń stawia na własną charyzmę i uskutecznia projekt populistyczno-wodzowski. Podobnie też jak Palikot występuje z progresywnym programem, którego woli nie identyfikować z lewicowością, aby nie zniechęcić ludzi uczulonych na słowo „lewica”. W końcu podobnie jak Palikot Biedroń idzie drogą wskazaną przez spindoktorów, zresztą bardzo konwencjonalną: chwytliwe hasła (na ogół zresztą bardzo słuszne), plebiscytowe „układanie programu”, wielkie efektowne konwencje, mało kojarząca się z polityką nazwa, jawny populizm.
Wiele grzechów popełnił Robert Biedroń w ostatnim czasie i wiele kolejnych zapowiada. Sprawa jest poważna, bo jeśli paskudny symetryzm Biedronia, moralnie zrównujący reżim Kaczyńskiego z opozycją, oraz separatyzm i niekoalicyjność jego ugrupowania utrzymają się do wyborów, to w rezultacie Wiosna może okazać się najsilniejszą bronią PiS, dzięki której utrzyma się on u władzy po wyborach. Tak jak w 2015 r. otrzymał tę władzę z rąk kompletnie nieodpowiedzialnych polityków lewicy, na czele z Millerem i Palikotem.
To realne zagrożenie, bo populistyczni politycy, tacy jak Palikot czy Biedroń (piszący program „z tego, co mówią ludzie”), kierują się kalkulacjami i sondażami. Obawiam się, że Robertowi Biedroniowi (Robertowi Palikotowi, chciało mi się napisać…) najbardziej zależy na tym, żeby mieć w Sejmie 40-osobowy klub, którym będzie rządził twardą ręką, niż na obaleniu reżimu. Ale jak będzie można zostać wicepremierem, to kto wie, może łaskawie dołączy do wielkiej koalicji.
Przypuszczam, że Robert Biedroń, z miesiąca na miesiąc coraz wyżej wzlatujący na Ikarowych skrzydłach w przestworza samouwielbienia, powtórzy historię swego mentora Janusza Palikota. Zrobi te 8-10 proc., częściowo kosztem PO, SLD i PiS, a częściowo łowiąc w nieaktywnym dotychczas elektoracie, a potem zacznie się rozpadać. Rozpadać z powodu niejednolitości światopoglądowej własnych kadr i elektoratu, z powodu własnego narcyzmu, który szybko prowadzi do autorytaryzmu, autodestrukcji i paranoi, a także z powodu braku poważnych ludzi, którzy chcieliby tworzyć z nim poważną partię. Na warszawskiej konwencji taka osoba była tylko jedna – Maciej Gdula. To bardzo słabo. Trzeba by takich dziesięciu. Wątpię, żeby się znaleźli, bo na powtórkę z Palikota mało kto ma ochotę.
Janusz Palikot omal nie wyciął SLD z Sejmu. W 2011 r. lewica dostała tylko 8 proc. (Ruch Palikota 10 proc.). Dziś sytuacja SLD, macierzystej partii Roberta Biedronia, jest znacznie gorsza – wystarczy, żeby Wiosna odebrała SLD 1-2 proc., by zepchnąć ją pod próg wyborczy. Jeśli Biedroń zabije SLD, to nie po to, by stworzyć nową, lepszą lewicę. Będzie to zabójstwo popełnione przez małpę z brzytwą – przypadkowe i bez sensu. No ale co go to obchodzi, prawda?
A swoją drogą, cóż za głupia nazwa: Wiosna. Jak to będzie się mówić? „Głosuję na Wiosnę”? No nie. Wszyscy wiedzą, że będzie się mówić: „Głosuję na Biedronia”. Dziękuję, politycznych bożków mam już po dziurki w nosie.
Jan Hartman
Manuela Gretkowska o J. Kaczyńskim: Nie nienawidzę człowieka, nienawidzę tego co ze sobą przywlókł ze strefy mroku

Manuela Gretkowska
Gdyby PiS znowu wygrał, zbudowałby sobie wieże, które musiałby jakoś zaksięgować w ludzkiej świadomości.
Prawdziwy mężczyzna ma kota, buduje wieże i niszczy kraj, żeby mścić się za wszystko wznosząc sobie pomniki.

To zdjęcie z 2016, gdy wśród obelg demonstrantów opuszczał sejm. Dolepiłam mu wtedy na FB pasażera. Boschowską postać nikczemnika naigrywającego się z ukrzyżowania. Podobieństwo było również psychologiczne. A w scenie, nocnej ucieczki coś przerażającego, nie tylko politycznie. Łotr śmiejący się z bezbronnej ofiary. Cwaniaczek w kaszkieciku, zhandlował pod osłoną nocy ludzką godność i wolność. Developer bezprawia, będzie oskarżał, wsadzał niewinnych. Prawo i prokuratura wkrótce jego.
Piotr Kraśko powiedział, że od tej sceny nocnej ucieczki, Kaczyński nie ucieknie. Minęły 3 lata i obraz został. Wżarł się w nasz krajobraz polityczny, jakby limuzyna prezesa jeździła w kółko na sygnale, patrolując naszą podświadomość. Nie nienawidzę człowieka, nienawidzę tego co ze sobą przywlókł ze strefy mroku budząc demony z Boscha.
Kordony policji podczas miesięcznic nie uchroniły go przed atakiem. W XXI wieku, w czasach wszechwidzącego i słyszącego Echelonu nic się nie ukryje. Nawet wizyty pociotka z Wiednia. Wystarczy go nafaszerować sprzętem nagrywającym jak baranka siarką. I nie będzie zapowiadanego wejścia smoka do Parlamentu Europejskiego w przyszłych wyborach. Mam nadzieję, że zachodnie służby zatroszczą się również o nasze jesienne wybory, bo przy tak słabej opozycji trudno liczyć na własne siły.
Kaczyński nadal żongluje trumnami i trupami. Po publikacji nagrań uczcił z mównicy sejmowej śmierć opozycjonisty, prawdziwego, takiego, który „Przeszedł na nasza stronę i na niej pozostał”. Zamiast minuty ciszy modlitwa. Katolik i patriota, żaden „developer”.
Śmierć Adamowicza, nie była nawet godna obecności Prezesa w sali sejmowej i prawdziwej ciszy.
Gdyby PiS znowu wygrał, zbudowałby sobie wieże, które musiałby jakoś zaksięgować w ludzkiej świadomości. Kiedyś wdzięczny naród kupił Sienkiewiczowi dworek. W następnej kadencji zrzuciłby się na Prezesa: wybawiciela czynszownika. Żeby mógł zarabiać wynajmując powierzchnię bezwstydu.
Manuela Gretkowska
Ryszard Petru: Składam zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa o charakterze korupcyjnym przez funkcjonariuszy CBA

Ryszard Petru
Składam zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa o charakterze korupcyjnym przez funkcjonariuszy CBA
Składam zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa o charakterze korupcyjnym przez Ernesta Bejdę – szefa CBA, Mariusza Kamińskiego – ministra koordynatora służb specjalnych oraz jego zastępcę ministra koordynatora służb specjalnych – Macieja Wąsika.
Złożyłem także wniosek o kontrolę CBA w związku z informacjami podanymi przez Pana Roberta Nowaczyka.
Świadek komisji reprywatyzacyjnej Robert Nowaczyk zeznając pod przysięgą stwierdził, że Jakub R., były wiceszef stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami, przekazał mu ofertę od CBA: „jeśli odda 30 proc. swoich dochodów, będzie miał ochronę CBA w swoich działaniach”.
W czasie składania tej propozycji, szefem CBA był Ernest Bejda, który jest również nim dzisiaj, a ministrem koordynatorem służb specjalnych był Mariusz Kamiński, jego zastępcą zaś był Pan Maciej Wąsik.
Robert Nowaczyk, mówił, że za kancelarią, która miała skupować roszczenia byli Panowie Wąsik i Kamiński. Według zeznań świadka Jakub R „systematycznie spotykał się z agentem Tomkiem, panem Wąsikiem, panem Bejdą [Ernestem – szefem CBA]. Co więcej wg. zeznań świadka pan Wąsik rekomendował pana R do pracy w BGN.
W związku z tym :
✅Składam zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa o charakterze korupcyjnym przez funkcjonariuszy CBA
✅Wnoszę do CBA o wszczęcie kontroli w celu weryfikacji informacji o złożonej przez CBA za pośrednictwem Jakuba R. propozycji „30%”, która mogła mieć charakter korupcyjny.
✅Wnioskuję o szczególne zbadanie wątku kontaktów Pana Jakuba R. z Panem Ernestem Bejdą – szefem CBA, Panem Mariuszem Kamińskim – ministrem koordynatorem służb specjalnych oraz Panem Maciejem Wąsikiem – zastępcą ministra koordynatora służb specjalnych.
✅Wnoszę także o zbadanie wątku zatrudnienia Pana Jakuba R. w urzędzie miasta w celu „wyczyszczenia sprawy Srebrnej”.
Ryszard Petru
Krzysztof Skiba: Kobietą minionego miesiąca zostaje „Pani Basia” sekretarka dewelopera Kaczyńskiego

Krzysztof Skiba
Od 30 lat pani Basia robi herbatki Prezesowi. W dniu imienin przynoszą jej kwiatki wszyscy ministrowie i inne lizusy. Sekretarce?
Kobietą minionego miesiąca zostaje „Pani Basia” sekretarka dewelopera Kaczyńskiego, która od lat stoi za nim wiernie (nie tylko w spółce Srebrna) jak słup.
Co ciekawe młoda „pani Basia” zaczynała karierę robiąc herbatki generałowi Tuczapskiemu (bliski współpracownik gen. Jaruzelskiego, członek słynnej WRONy).
Jako taka na pewno była sprawdzana pod kątem bezpieczeństwa przez ludzi Kiszczaka i Moskwy.
Od 30 lat „pani Basia” robi herbatki Prezesowi. W dniu imienin przynoszą jej kwiatki wszyscy ministrowie i inne lizusy. Sekretarce?
Kto wie, może „pani Basia” to po prostu dobry kontakt do Putina? 🙂
Krzysztof Skiba
Jurek Owsiak odpowiada na przeprosiny Beaty Mazurek

Jurek Owsiak
Korzystając z okazji, chciałbym także przesłać Pani kilka dodatkowych, ważnych informacji! Prostują one kolejne bzdury, które, jak to Pani ujęła, funkcjonują w internecie.
Pani Beato Mazurek!
Odpuszczam!
Dziękuję za wpis i szybką reakcję. Proszę jednak nie pisać, że Pani wpis to możliwość wyjaśnienia tej sprawy. Oprócz anonimowych internautów jest Pani jedyną osobą reprezentującą urząd państwowy, która dała się na takie bzdurne opinie na nasz temat napuścić.
Jak pisałem – najprostszym sposobem na rozwianie wszelkich wątpliwości jest telefon do źródła. Wszyscy od lat wiedzą o działalności Fundacja WOŚP w zakresie propagowania wiedzy o pierwszej pomocy, a wszystko co dotyczy Ośrodek Szkoleniowy Szadowo-Młyn jest upubliczniane, pokazywane i powszechnie wiadome.
Panie J.Owsiak
— Beata Mazurek (@beatamk) January 31, 2019
po zapewnieniu, że jest to Uniwersytet WOŚP do celów edukacyjnych, przepraszam za podanie informacji, która nb. od dłuższego czasu funkcjonuje w internecie; cieszę się, że dzięki mojemu wpisowi zyskał Pan możliwość wyjaśnienia tej sprawy.
Tymczasem, korzystając z okazji, chciałbym także przesłać Pani kilka dodatkowych, ważnych informacji! Prostują one kolejne bzdury, które, jak to Pani ujęła, „funkcjonują w internecie”.
Tak więc ja, Jurek Owsiak, nie jestem zatrudniony w Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, a jako prezes zarządu Fundacji nigdy nie pobierałem żadnych wynagrodzeń związanych pełnieniem tej funkcji.
Nigdy też nie byłem właścicielem ani współwłaścicielem spółki Złoty Melon, a także nie sprzedałem tej spółki Fundacji.
Nigdy nie miałem żadnych spółek biznesowych z Fundacją. Nigdy też żaden z członków mojej rodziny nie był związany żadnymi spółkami z Fundacją. Moje dochody i informacje o ich źródłach podałem ostatnio do publicznej wiadomości – zapraszam do mojego Facebooka z 9 stycznia

Założenie przez Fundację spółki „Złoty Melon” nie zostało sfinansowane „z puszki”, a więc ze środków zebranych w Finałach Fundacja WOŚP.
Fundacja Fundacja WOŚP nie jest właścicielem 60 tys. urządzeń medycznych z serduszkami które pracują w polskich szpitalach. Orkiestra przekazuje ten sprzęt medyczny szpitalom na własność.
Pol’and’Rock Festival nie jest i nie może być w żaden sposób finansowany „z puszki”, a więc ze zbiórek w kolejnych Finałach Fundacja WOŚP. Finansowanie festiwalu zapewniają przede wszystkim sponsorzy.
Pani Beato, to są te najczęściej powielane głupoty, które zajmują głowy anonimowym internautom.
Jeśli miałaby Pani jakiekolwiek pytania – zapraszam do bezpośredniego kontaktu z Fundacją i ze mną. Zapraszam także do odwiedzenia strony z rozliczeniami finansowymi Fundacji Fundacja WOŚP , przy czym nasze rozliczenia nie tylko publikujemy na tej stronie, ale przekazujemy także do kontrolujących nas państwowych urzędów – Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, czy do odpowiedniego urzędu skarbowego
Jeszcze raz dziękuję za szybką reakcję w sprawie ważnej, bo publicznej.
Jurek Owsiak
Jurek Owsiak do Beaty Mazurek: Proszę o natychmiastowe przeprosiny!

Jurek Owsiak
Pani Beato Mazurek!
Ja, Jurek Owsiak, proszę o natychmiastowe przeprosiny za „namiot Jurka Owsiaka”. Po prostu słowo „przepraszam” – i odpuszczam! To prosty zabieg, który proszę uczynić na swoim Twitterze.

I uprzejmie proszę dać znać, że Pani to uczyniła. Zobaczę–odpuszczę. Jurek Owsiak, prezes zarządu Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, do której należy pokazany przez Panią budynek, gdzie prowadzone są szkolenia wolontariuszy Pokojowego Patrolu. Na świadków powołam ponad 10 tysięcy osób, które tutaj w budynku Uniwersytetu Fundacja WOŚP w Ośrodek Szkoleniowy Szadowo-Młyn ukończyły kursy wolontariackie.

Zresztą co ja mówię! Bardzo proszę wszystkich, którzy tam kończyli szkolenia Fundacja WOŚP, aby już pisali do Pani Beaty na adres Biura Poselskiego.
Pani Beato, oczekuję słowa „przepraszam” w ciągu 48 godzin!!
Pozdrawiam, Jurek Owsiak, Fundacja Fundacja WOŚP i społeczność Pokojowy Patrol.
Jurek Owsiak
Palisz e-papierosy? Sprawdź których aromatów unikać
W piśmie „Science Progress” opublikowano właśnie badania naukowców z brytyjskiego Uniwersytetu Salford, a dotyczące e-papierosów. Jak się okazało, najbardziej szkodliwe dla zdrowia i zawierające najwięcej aldehydów są aromaty do e-papierosów o atrakcyjnie brzmiących nazwach.

Substancje nadające płynom do e-papierosów aromat zawierają szkodliwe dla płuc aldehydy. Badania wykazały, że część z nich ma działanie bardziej toksyczne, niż inne. Długotrwała ekspozycja na te aromaty niszczy komórki oskrzeli.
Naukowcy przebadali laboratoryjnie 20 płynów do e-papierosów o różnych aromatach: wiśni, truskawki, mięty, mentolu, tytoniu, jagody, kawy, wanilii, gumy balonowej oraz karmelowych cukierków. Ich wpływowi poddano ludzkie komórki oskrzeli – reprezentujące zarówno komórki osoby dorosłej, jak i rozwijającego się płodu. Testowano działanie różnych stężeń poszczególnych aromatów oraz różnych długości ekspozycji – od 24 do 72 godzin.
Każdy z aromatów okazał się szkodliwy dla obserwowanych komórek, jednak aromaty mentolu, kawy, tytoniu, gumy balonowej i cukierków karmelowych okazały się znacznie bardziej toksyczne niż aromaty owocowe.
Zaobserwowano też, że komórki poddane 48-godzinnej ekspozycji są w stanie się zregenerować, podczas gdy 72-godzinna ekspozycja niszczy je kompletnie.
Na rynku dostępna jest szeroka gama aromatów o bardzo różnych składach, z których część zawiera naturalne związki a część syntetyczne. Trudno jest ocenić toksyczność każdego z osobna, jednak zastosowanie związków, które zmieniają swoją strukturę pod wpływem temperatury może stanowić ryzyko dla zdrowia użytkowników i wymaga bardziej szczegółowych badań – komentuje autorka analizy dr Patricia Ragazzon.
Źródło: PAP
Bogdan Borusewicz: PiS chce przejąć naszą pamięć

Bogdan Borusewicz
PiS chce zmienić na swoją modłę pamięć historyczną. Chce przejąć naszą pamięć, nasze życie i naszą walkę, w której uczestniczyliśmy
Po rozmowach w Warszawie wicepremiera Glińskiego i wiceministra kultury Sellina z prezydentem Gdańska i marszałkiem województwa, wiadomo już o co chodzi.
PiS chce zmienić na swoją modłę pamięć historyczną. Chce przejąć naszą pamięć, nasze życie i naszą walkę, w której uczestniczyliśmy. PiS-owi nie podoba się wystawa: za mało Kaczyńskiego i Walentynowicz.
Żąda stanowiska wicedyrektora muzeum i kierowania jednym z ciał statutowych. Czyli chcą mieć wpływ na bieżącą działalność oraz na kształt i zmianę wystawy stałej.
Przejął już Muzeum II Wojny Światowej, czyli pamięć nieżyjących naszych rodziców. Ale my żyjemy i pamiętamy jak było. Niech działacze PiS piszą historią swojego życia.
Ps. Będzie prowadzona zbiórka internetowa. Na razie pieniądze można wpłacac na utworzone subkonto ECS:
nr rachunku 75 1240 1268 1111 0010 8791 2761 z dopiskiem na przelewie „rocznica 1989”
https://www.gdansk.pl/…/darowizny-dla-europosjkiego-centrum…
Bogdan Borusewicz
Sławomir Mentzen: Czemu nagrania Kaczyńskiego „wypłynęły” akurat teraz?

Sławomir Mantzen
To jest gigantyczna sprawa. Nie będzie miała chyba jednak żadnego wpływu na wynik wyborów. Jest po prostu za trudna i za skomplikowana.
Niezależnie od tego ile razy politycy PiS i ich medialne otoczenie będzie twierdziło, że nagranie Kaczyńskiego jest kapiszonem, a wątek dziurawych spodni jest tam najciekawszy, opublikowane nagranie jest chyba nawet mocniejsze od nagrań w Sowie. Wprawdzie nie mamy wulgaryzmów, wątków obyczajowych i zapadających w głowie bon motów, ale wierzę, że moi czytelnicy nie potrzebują ich do tego, by się na chwilę skupić nad tą wielowątkową i bardzo ciekawą historią.
Tak jak pisałem ostatnio, środowisko Kaczyńskiego uwłaszczyło się na majątku należącym do Ekspresu Wieczornego na początku lat 90. Dzięki temu jest w posiadaniu cennych nieruchomości w centrum Warszawy. Majątek ten został wniesiony do Fundacji Instytut im. L. Kaczyńskiego. Fundacja sama nie może prowadzić działalności gospodarczej, dlatego prowadzi działalność za pośrednictwem należącej do siebie spółki Srebrna, do której oprócz nieruchomości, za pośrednictwem kolejnych spółek należą też: „Gazeta Polska Codziennie”, „Gazeta Polska”, „Moje Państwo” i Niezależna.pl. Zarówno Instytut jak i Srebrna obsadzone są przez najbliższych współpracowników Kaczyńskiego. Są tam Adam Lipiński, żona Krzysztofa Czabańskiego, Krzysztof Czabański, kierowca i sekretarka Kaczyńskiego. Sam Jarosław Kaczyński zasiada w radzie Instytutu. Nie może więc podejmować decyzji w imieniu spółki Srebrna. Nie może nawet podejmować decyzji w imieniu jej właściciela – Instytutu. I tu przechodzimy do nagrań.
Austriacki biznesmen, będący mężem córki kuzyna Kaczyńskiego, otrzymuje pełnomocnictwo od Srebrnej do rozpoczęcie prac przygotowawczych do budowy wieżowców na działce należącej do Srebrnej. Trzeba znaleźć finansowanie, architekta, prawników, wykonawcę budowy. Austriak konsekwentnie dopina kolejne elementy. Inwestycje ma finansować kontrolowany przez państwo bank Pekao SA. Prezes banku Michał Krupiński kilkukrotnie spotyka się w tej sprawie z Kaczyńskim i Austriakiem. Na marginesie, ciekawe jak często prezes Pekao uczestniczy w takich spotkaniach z potencjalnymi kredytobiorcami….
Jedna rzecz stale blokuje inwestycje. Władze Warszawy nie wydają warunków zabudowy, bez których nie da się postawić wieżowca. Kaczyński dochodzi do wniosku, że PiS musi wygrać wybory w Warszawie, żeby móc wybudować wieżowce. Dlatego zawiesza prace nad przygotowaniem budowy. Problem w tym, że Austriak swoją część zadania wykonał, poniósł znaczne koszty i zaczął domagać się swojego wynagrodzenia. Niestety nie miał pisemnej umowy ze Srebrną.
Kaczyński na nagraniu do wszystkiego się przyznaje, ale stwierdza, że brak umowy jest dużym problemem formalnym. Proponuje aby Austriak poszedł do sądu, wtedy Srebrna zawrze z nim ugodę i pieniądze wypłaci. Metoda na ugodę jest dobrze znana i często stosowana. Czy możliwe więc, że Kaczyński rzeczywiście chciał Austriakowi zapłacić? Nie. Gdyby chciał zapłacić, to by mu zapłacił, a o sprawie nie dowiedziałaby się Wyborcza.
Prawnie wygląda to dla Jarosława Kaczyńskiego fatalnie. Zawarł w imieniu Srebrnej umowę ustną z Austriakiem, do czego nie miał prawa. Zgodnie z przepisami spółka Srebrna w żaden sposób nie odpowiada za zobowiązania zaciągnięte przez osoby nie mające prawa jej reprezentować. Oznacza to, że Jarosław Kaczyński jest osobiście winien austriackiemu biznesmenowi sporo pieniędzy.
Są tu tylko dwie możliwości. Albo Kaczyński oszukał Austriaka, ponieważ nie miał prawa do reprezentowania Srebrnej albo zarząd Srebrnej i Instytutu były dla Kaczyńskiego tylko słupami i uważał, że ma prawo jednoosobowo zarządzać całym tym majątkiem. W pierwszym wypadku Kaczyński jest oszustem, w drugim ukrywa fakt prowadzenia przez siebie działalności gospodarczej na szeroką skalę. Tertium non datur.
Dziwicie się, że upadają firmy budowlane, które realizowały zlecenia w trakcie państwowych inwestycji, nie otrzymały wynagrodzenia, ale musiały zapłacić VAT i dochodowy, musiały pokryć swoje inne koszty? Jeżeli sam Naczelnik nie płaci kontrahentom, i to nie byle jakim, bo kontrahentom należącym do jego dalszej rodziny, to jak można się dziwić, że przykład nie idzie w dół? Takie mamy państwo. Jeżeli Kaczyński potrafi złamać pisemną umowę koalicyjną i wyrolować swoich politycznych partnerów, to potrafi też nie zapłacić partnerom biznesowym.
Gdy PiS nacjonalizował Pekao, mówiłem, że sytuacja w której politycy kontrolują banki jest bardzo niebezpieczna. Może prowadzić do wykorzystywania banku do finansowania przedsiębiorstw zaprzyjaźnionych z władzą i odmawiania kredytów tym mniej zaprzyjaźnionym. Minęły 2 lata i okazuje się, że Pekao finansuje próbę przejęcia Radia ZET przez braci Karnowskich oraz miał sfinansować budowę wieżowca przez Kaczyńskiego. To już wiecie po co PiS był ten bank? Wiecie do czego politykom są spółki Skarbu Państwa?
Według opozycji ten jeden wieżowiec zmieniłby układ sił w polskiej polityce. Te kilkadziesiąt milionów złotych dochodu rocznie sprawiłoby, że PiS uzyskałby olbrzymią przewagę nad konkurencją polityczną. Kilkadziesiąt milionów złotych. To dużo czy mało? Hajdarowicz kupił „Rzeczpospolitą” za 80 mln zł. Radio Zet ma kosztować około 150 mln zł. Mając kilkadziesiąt milionów złotych rocznie można w kilka lat uzyskać olbrzymi wpływ na rynek medialny w Polsce. Można trafiać swoją propagandą do większości Polaków i manipulować nimi na niespotykaną dotąd skalę. Można powtórzyć to, co Orban zrobił na Węgrzech.
Jeszcze jedno. Czemu nagrania wyszły akurat teraz? Otóż jesteśmy na ostatniej prostej procesu sprzedaży Radia Zet. Chętnymi są Agora, Zbigniew Jakubas i mający obietnicę kredytu z Pekao bracia Karnowscy. Nietrudno zauważyć, że nagłośnienie możliwości finansowania wieżowców Kaczyńskiego przez PEKAO znacząco zwiększa polityczne koszty finansowania zakupu radia przez Karnowskich.
Podsumowując, prezes PiS za pomocą spółki krzak założonej na słupa, chciał otrzymać kredyt od banku kontrolowanego przez państwo, aby postawić wieżowce na działce na której się uwłaszczył w dzikich czasach przełomu lat 80 i 90. Co ciekawe jedyną przeszkodą okazały się platformerskie władze Warszawy. Kaczyński wiedział, że jeżeli Jaki wygra wybory to budynek powstanie, a jeżeli Trzaskowski to nie. Skoro nawet Naczelnik wie, że prawo nie ma żadnego znaczenia przy dużych inwestycjach i liczą się tylko układy polityczne, to czemu PiS tego prawa nie zmieni? Przecież w okolicy Srebrnej powstało już pięć wieżowców. Czym oni zaskarbili sobie sympatię władz Warszawy? Czemu jednym wolno budować a innym nie? Na to pytanie już każdy musi sobie sam odpowiedzieć.
To jest gigantyczna sprawa. Nie będzie miała chyba jednak żadnego wpływu na wynik wyborów. Jest po prostu za trudna i za skomplikowana. Gdyby Kaczyński chociaż raz przeklnął, opowiedział chociaż jedną obyczajową anegdotkę lub wyraził niepopularny pogląd, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Nic z tym niestety nie zrobimy, możemy się jedynie na tę ludzką ignorancję oburzać.
Ale oprócz oburzenia musimy, naprawdę musimy, zacząć brać pod uwagę tę ludzką ułomność, ten deficyt uwagi poświęcanej sprawom ważnym. Jeżeli kiedykolwiek chcemy wygrać w tej demokratycznej grze, musimy poznać jej zasady i zacząć się do nich stosować. W przeciwnym wypadku już zawsze będziemy skazani na rządy beneficjentów Srebrnej i ich stosujących podobne metody konkurentów z PO. Jeżeli dałeś radę, mój drogi czytelniku, przebrnąć przez ten długi tekst, to znaczy, że należysz do elity intelektualnej naszego kraju. Do elity potrafiącej na kilka minut skupić uwagę i przeczytać ze zrozumieniem dłuższy tekst pisany. Nie zmarnuj tego daru jaki otrzymałeś od losu i wykorzystaj w jakiś sposób ten swój ponadprzeciętny intelekt do naprawy państwa. To jest wielka praca, która sama się nie wykona.
Sławomir Mentzen
Kazimierz Marcinkiewicz: Kaczyński Tower – czyli legendarna uczciwość prezesa

Kazimierz Marcinkiewicz
Trzy lata temu, na pytania o to co chce w Polsce zrobić JK mówiłem, że chce przenicować Polskę i Polaków. Może nikt nie rozumie już tego słowa. Dziś wiadomo, że wszystko w naszym kraju stoi na głowie
JK jest politykiem prorodzinnym i na wskroś uczciwym, więc było oczywiste, że do wykonania wielkiego zadania deweloperskiego w postaci budowy budynku z dwoma /pewnie bliźniaczymi/ wieżami o wysokości 190 metrów, zatrudnił rodzinę. Umowa ustna jest wiążąca i obowiązuje w Polsce. Zlecenie było duże, bo deweloper musiał wykonać wstępny projekt, wybrać firmę budowlaną, ogarnąć trudne procedury prawne oraz techniczne, uzgodnić finansowanie /to poszło łatwo, bo w Polsce każdy biznesmen w kilka dni załatwia 1,3 mld kredytu, a prezes banku biega po biurach ludzi biznesu/, założyć firmę by ukryć zleceniodawcę … A wszystko musiał uzgadniać na każdym etapie z JK. Zawsze bardzo uczciwie.
JK po kilkunastu miesiącach pracy doszedł do przekonania, że „to nie przejdzie”, że budowanie wieżowca w Warszawie przez szefa rządzącej partii nie ma szans powodzenia, że nawet jeśli to się uda, to publicznie zatopi JK i jego wierną partię, że Polacy tego nie zdzierżą. No i uczciwie poinformował o tym zatrudnionego austriackiego, a z nim spowinowaconego biznesmena. Uczciwie też powiedział, a przecież robią tak absolutnie wszyscy biznesmeni, że to sąd, właśnie ten sąd który jest przejmowany przez prezesa, powinien ustalić czy wynagrodzenie się należy.
JK uczciwie dał też nadzieję na przyszłość, by taka praca nie poszła na marne. Jeśli jego partia wygra wybory w Warszawie i w Polsce, to wróci do projektu. Dlaczego? Uczciwie mówiąc to oczywista oczywistość, że po wygraniu wyborów drugi raz, zwycięska partia może więcej i wtedy już „to przejdzie”.
JK doskonale wie, że jest zawodowym posłem i prezesem rządzącej partii, ale całe to zadanie wielomiesięcznych negocjacji prowadził społecznie na prośbę swoich przyjaciół, wieloletniej sekretarki i wieloletniego kierowcy. Co każdy uczciwy człowiek zrobiłby to samo, tak społecznie z dobrej woli by pomoc mniej znającym tajniki biznesu członkom zarządu.
…………………………..
Trzy lata temu, na pytania o to co chce w Polsce zrobić JK mówiłem, że chce przenicować Polskę i Polaków. Może nikt nie rozumie już tego słowa. Dziś wiadomo, że wszystko w naszym kraju stoi na głowie i jestem pełen podziwu dla rządzących, że w tej pozycji potrafią absolutnie profesjonalnie obracać kota ogonem.
Kazimierz Marcinkiewicz


