Adam Mazguła: Walka nie o zwycięstwo, ale o godną śmierć

Adam Mazguła: Walka nie o zwycięstwo, ale o godną śmierć
Faszyzm zorganizował w warszawskim getcie zaplanowany i świadomy terror, głód i epidemie. Spędzał i tłoczył w nieludzkich warunkach ludzi, dla których pobyt tam był tylko przystankiem przed śmiercią w Treblince czy innych obozach zagłady. Podczas II Wojny Światowej z rąk faszystów zginęło 3 milionów polskich Żydów. To 90% populacji. Musimy zrobić wszystko, aby zdelegalizować każdą partię i organizację szerzącą nienawiść oraz ukarać każdego, kto nawołuje do nienawiści.
19 kwietnia 1943 r. wkraczające oddziały niemieckie (i kolaborujące z nimi formacje ukraińskie i łotewskie) przeznaczone do likwidacji Getta Warszawskiego zostały zaatakowane przez żydowskie podziemne formacje zbrojne. Walki trwały do połowy maja i skończyły się całkowitym wymordowaniem wszystkich Żydów, a później zrównaniem z ziemią terenu getta. Miejsce, gdzie w ciągu półtora roku, od listopada 1940 do lipca 1942 z głodu i chorób zmarło ok. 100 tys. osób.

Faszyzm zorganizował w warszawskim getcie zaplanowany i świadomy terror, głód i epidemie. Spędzał i tłoczył w nieludzkich warunkach ludzi, dla których pobyt tam był tylko przystankiem przed śmiercią w Treblince czy innych obozach zagłady.
Powstanie było buntem żydowskich ofiar przeciwko hitlerowskim ludobójcom.
Było krzykiem wysyłanym w świat, było walką o godność człowieka, o jego prawa i wolności. Tracili nadzieję na przetrwanie, prowadzili walkę o godną śmierć.
Trzeba wiedzieć, że podczas II Wojny Światowej z rąk faszystów zginęło 3 milionów polskich Żydów. To 90% populacji.
Przesłanie dla nas jest jedno – nigdy więcej faszyzmu!
„Wrogiem demokracji jest ten, kto dopuszcza do szerzenia antysemickich, nacjonalistycznych i faszystowskich haseł; ten, kto chce wzbudzić nienawiść do „innych”, „obcych”, do ludzi, którzy mają odmienne poglądy na świat, więc nazywa ich wrogami Polski.” – Marek Edelman
Musimy zrobić wszystko, aby zdelegalizować każdą partię i organizację szerzącą nienawiść oraz ukarać każdego, kto nawołuje do nienawiści.
Powtarzam – każdą – PiS i Konfederację i każdego – Kaczyńskiego i Ziobrę też.
Pochylmy głowy nad ofiarami ludobójstwa faszystowskiego.
Okażmy szacunek bojownikom o godną śmierć – POWSTAŃCOM WARSZAWSKIEGO GETTA.
Adam Mazguła
Skrajnie prawicowa Konfederacja ma szansę wejść do rządu po jesiennych wyborach

Katarzyna Domagała-Pereira
Skrajnie prawicowa Konfederacja ma szansę wejść do rządu po jesiennych wyborach – informuje ZDF. Jednak czy ultraprawica chce dzielić władzę z Kaczyńskim?

Skrajnie prawicowa Konfederacja ma szansę na wejście do polskiego rządu po jesiennych wyborach – informuje w swoim serwisie internetowym niemiecka telewizja publiczna ZDF. Wyjaśnia, że Konfederacja jest „jeszcze bardziej prawicowa niż narodowo-konserwatywna partia rządząca PiS – i nie jest już zjawiskiem marginalnym”.
W obecnym Sejmie Konfederacja ma dziewięciu posłów. W ostatnich wyborach parlamentarnych w 2019 roku udało jej się uzyskać 6,8 procent. W najnowszych sondażach osiąga jedenaście procent. PiS z kolei ma poparcie rzędu 34 procent i potrzebowałby partnera koalicyjnego, a w grę wchodziłaby tylko Konfederacja. „Wśród ultraprawicy są narodowcy, z których tematami PiS już flirtował” – czytamy.
Materiał na zięcia
Kandydaci Konfederacji prezentują się jak „dobry materiał na zięcia” – na przykład nowa twarz partii – Sławomir Mentzen, rocznik 1986, przedsiębiorca i doradca podatkowy, „zawsze w białej koszuli, garniturze i z uśmiechem” – informuje ZDF. Dodaje, że Mentzen streścił polityczny program swojej partii zdaniem: „Nie chcemy Żydów, gejów, aborcji, podatków i UE”.
Konfederacja dałaby dużo, żeby ten film zniknął z internetu. Nie zniknie. Pan @SlawomirMentzen mówi prost. „5 konfederacji! Nie chcemy Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej”. To przekaz faszystów a nie patriotów. Zobaczcie jak Was robią w konia! pic.twitter.com/Y8kN3yU8qb
— Cezary Tomczyk (@CTomczyk) March 25, 2023
„Idealnym typem zięcia” wydaje się też być Krzysztof Bosak, który w wyborach prezydenckich trzy lata temu zdobył prawie siedem procent głosów. Pod hasłem „Naprzód Polsko” „opowiadał się za suwerennym i silnym państwem, tradycyjnymi wartościami i mniejszymi wpływami Brukseli” – podaje ZDF.
Popularna wśród młodych mężczyzn
PiS i Konfederacja mają punkty wspólne, jeśli chodzi o konserwatywny obraz rodziny i silną rolę Kościoła katolickiego. Natomiast w kwestiach gospodarczych Konfederacja pozycjonuje się jako liberalna i krytykuje PiS za politykę społeczną, dzięki czemu punktuje u wielu przedsiębiorców i menedżerów – analizuje ZDF. Dodaje, że partia jest pierwszym wyborem wśród mężczyzn w wieku 18-39 lat (zagłosowałoby na nią 37 procent tej grupy).
Myślę, że koalicja PiS + Konfederacja po wyborach to dobre rozwiązanie.
— Schizoid (@Schizoidum) April 19, 2023
Płacz totalnej opozycji byłby niesamowity. pic.twitter.com/lV6i8D7q56
W kwestii UE PiS jest za „tak, ale”, natomiast Konfederacja „nie, ale” – tłumaczy ZDF. Pyta też, czy „krytyczny wobec Rosji PiS mógłby rządzić z partią, w której słychać przyjazne tony wobec Rosji”. Poza tym – jak czytamy – Bosak wyklucza koalicję z PiS.
Jak inne skrajnie prawicowe partie Konfederacja chce zyskać na kryzysach – informuje niemiecka stacja. Niemiecka AfD wykorzystała do promocji swoich kwestii kryzys uchodźczy. „W Warszawie Konfederacja robi teraz to samo w czasach inflacji, wielu ukraińskich uchodźców w kraju, strachu przed ‚wielokulturowością’ i gender. Prawica stawia na swoich szykownie wyglądających polityków, którzy obiecują młodym Polakom marzenie o karierze i kobiecie u swego boku” – czytamy w serwisie ZDF.
REDAKCJA POLECA
Wyciek tajnych dokumentów z USA: co wiemy

Thomas Latschan
Ponad 50 dokumentów Pentagonu, niektóre z klauzulą tajności, pojawiło się w sieci. Dotyczą ważnych geopolitycznie spraw, a rząd USA musi się z ich powodu gęsto tłumaczyć.

Na początku marca niektóre z tych dokumentów udostępniono początkowo na Discordzie, czyli w sieci społecznościowej, popularnej głównie wśród gamerów. Wyłączony już teraz serwer, na którym pojawiły się po raz pierwszy, był właściwie poświęcony popularnej grze komputerowej Minecraft oraz pewnej filipińskiej gwieździe YouTube’a.
Sieć dziennikarzy śledczych Bellingcat skontaktowała się z niektórymi uczestnikami tamtejszej społeczności Discordu. Według nich w minionych miesiącach opublikowano na innych serwerach Discordu wiele innych dokumentów. Ponieważ również serwery te już nie działają, nie udało się tego zweryfikować.
Publicznie znanych jest na razie kilkadziesiąt dokumentów, które trafiły z Discordu na 4Chan – platformę, na której można anonimowo i bez wcześniejszego zgłoszenia dzielić się zdjęciami. Stamtąd dotarły do Twittera i – zwłaszcza prorosyjskich – kanałów na Telegramie. Dopiero około miesiąca po pierwszej publikacji na Discordzie media na całym świecie zwróciły uwagę na dokumenty, które wyciekły.
Wyciek danych z USA: wojna w Ukrainie
Dokumenty pochodzą z amerykańskiego ministerstwa obrony, a ponadto zawierają raporty różnych tajnych służb, np. CIA lub Narodowej Agencji Wywiadu Geoprzestrzennego. Dają one wgląd w to, jak Waszyngton zbiera swoje dane wywiadowcze, ale także w to, jak ocenia przemiany geostrategiczne.
Szczególnie delikatny charakter mają szczegółowe informacje o przebiegu wojny w Ukrainie. Są mapy regionów Bachmutu i Charkowa oraz coś w rodzaju szczegółowego kalendarza zachodnich dostaw amunicji.
Według dokumentów wojska ukraińskie są znacznie słabsze, niż dotychczas twierdzono. Waszyngton niepokoi się, że Ukraina nie będzie umiała odeprzeć nowej rosyjskiej ofensywy. Istnieją luki w ukraińskiej obronie przeciwlotniczej, a niedoborów amunicji należy oczekiwać już w maju. Zarazem jednak USA dokonały infiltracji rosyjskiej armii i grupy Wagnera aż po najwyższe szczeble, aby jak najszybciej poinformować Kijów o ewentualnych rosyjskich planach ataku.
Wojna w Ukrainie: sojusznicy obu stron
W dokumentach, które wyciekły, jest również mowa o tym, od jakiego stopnia eskalacji wojny w Ukrainie Chiny byłyby gotowe zaopatrywać Moskwę w broń – podobno w razie przeprowadzenia przez Ukrainę ataku na terytorium Rosji.
Według innego dokumentu prezydent Egiptu Abdel Fattah al-Sisi rozważał w lutym ze swoimi najwyższymi rangą wojskowymi zaopatrywanie Rosji w pociski artyleryjskie i inne rodzaje amunicji – w ścisłej tajemnicy, żeby „uniknąć problemów z Zachodem”.
Także w Turcji grupa Wagnera prosiła ponoć o broń i sprzęt do swoich działań w Ukrainie i Mali – przy czym niejasne jest, do jakiego stopnia był o tym poinformowany rząd w Ankarze.
Z kolei w Korei Południowej po amerykańskim zapytaniu rozgorzał ponoć wielki spór o dostawę amunicji artyleryjskiej dla Ukrainy. Dotychczas Seul nie udzielił Kijowowi żadnej pomocy wojskowej.
Iran: silny wpływ amerykański
Według informacji objętych wyciekiem amerykańskie tajne służby kontrolują zarówno irański program atomowy, jak i aparat bezpieczeństwa dzięki informacjom z najwyższych szczebli.
Jeden z dokumentów szczegółowo opisuje przygotowania aparatu władzy w Teheranie do wizyty najwyższego rangą inspektora IAEA Rafaela Grossiego.
Izrael: przecieki ws. sądownictwa
Czołowi przedstawiciele Mossadu opowiedzieli się w lutym podobno za protestem przeciwko planowanej reformie sądownictwa i aktywnym wzywaniem do potępienia nowego skrajnie prawicowego rządu w Jerozolimie.
Izraelski rząd natychmiast to zdementował, powołując się na tradycyjną neutralność polityczną swoich służb specjalnych.
Haiti i wizyta grupy Wagnera
W opublikowanych obecnie dokumentach jest mowa także o mniejszych państwach, niezbyt istotnych w światowej polityce. Np. według jednego z raportów przedstawiciele rosyjskiej grupy Wagnera potajemnie odwiedzili w lutym Haiti, aby rozmawiać z tamtejszym rządem o ewentualnej pomocy w walce z grasującymi tam przestępczymi bandami.
Są ponadto raporty o sytuacji politycznej między innymi w Kanadzie, Wielkiej Brytanii czy na Węgrzech.
Czy informacje są prawdziwe?
Dokumenty, które wyciekły, zawierają zatem delikatne informacje z okresu do końca lutego 2023 roku. Nawet Pentagon zakłada zasadniczo, że są one prawdziwe. Sieci Bellingcat udało się jednak wykazać, że co najmniej część informacji została później zmieniona – przede wszystkim po ich pojawieniu się na prorosyjskich kanałach na Telegramie.
Celem tych fałszerstw było najwyraźniej przedstawienie potencjału wojskowego Rosji jako większego, Ukrainy zaś jako mniejszego niż w oryginalnych dokumentach. Wydaje się, że tych fałszerstw dokonali rosyjscy użytkownicy Telegramu. Jest raczej nieprawdopodobne, że kryje się za tym któraś z rosyjskich tajnych służb.
Kto stoi za wyciekiem danych?
Dotychczas brakuje konkretnych poszlak. Amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości prowadzi jeszcze dochodzenie. Mimo klauzuli „tajne” dostęp do dokumentów mogło mieć w rzeczywistości kilkaset osób.
Spekulacje, że może tu chodzić o fałszywy trop, pozostawiony umyślnie przez same Stany Zjednoczone, są raczej nierealistyczne. Zbyt wielkie są szkody dyplomatyczne na całym świecie, gdyż wielu sojuszników Waszyngtonu zareagowało już z irytacją.
Nic nie wskazuje również na to, że do danych udało się dotrzeć prorosyjskim hakerom. Prowadzący badania w USA niemiecki ekspert w dziedzinie cyberbezpieczeństwa Thomas Rid wierzy w niezamierzony wypadek przy pracy. Udało mu się osobiście przejrzeć większość zdjęć.
W rozmowie z Deutschlandfunk mówił o zdjęciach wydrukowanych dokumentów, z których prawie wszystkie były „złożone na krzyż”. Wokół fotografowanych dokumentów można było rozpoznać inne przedmioty takie jak nóż, zepsuty iPhone czy instrukcja obsługi lunety. Rid uważa, że być może ktoś znalazł te dokumenty przypadkowo, sfotografował i umieścił w internecie, nie zastanawiając się wcześniej nad konsekwencjami.
Do tego pasowałaby ewentualnie również bardzo niezwykła droga dystrybucji za pośrednictwem sieci dla gamerów Discord. Niejasne pozostaje jednak, jak ta osoba mogła wejść w posiadanie opisywanych dokumentów.
Jakie konsekwencje mają publikacje?
Szkody są już teraz znaczne: w amerykańskich środowiskach rządowych mówi się o najpoważniejszej zdradzie tajemnic od afery Wikileaks w 2013 roku.
Amerykańska telewizja CNN informowała, że Ukraina musiała już zmienić niektóre plany wojskowe. Jednocześnie czynniki oficjalne w Kijowie próbują bagatelizować znaczenie wycieku danych.
Rząd Korei Południowej nazwał większość dotyczących go dokumentów „fałszerstwem”. Także premier Izraela określił informacje dotyczące jego kraju mianem „bezpodstawnych” i „kłamliwych”. Z kolei rząd rosyjski zaprzeczył swojemu zaangażowaniu w publikację dokumentów. Rzecznik Kremla Dmitri Pieskow zauważył jednak, że są one „dość ciekawe” i zostaną teraz „sumiennie przeanalizowane i przedyskutowane”.
REDAKCJA POLECA
Startuje misja JUICE
JUICE to najważniejsza jak dotąd misja planetarna Europejskiej Agencji Kosmicznej. Sonda przez cztery lata będzie badać Jowisza i jego księżyce: Europy, Kalisto, Ganimedesa i Io, by sprawdzić, czy może tam istnieć życie.
Wystarowała misja JUICE, czyli Jupiter Icy Moons Explorer!
W piątek, 14 kwietnia o godzinie 14:14 czasu polskiego z kosmodromu w Gujanie Francuskiej wystrzelono sondę JUICE, która zbada warunki do powstania życia na księżycach Jowisza.
JUICE to jedno z najważniejszych przedsięwzięć Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Przygotowywano się do niej od kilkunastu lat. Celem misji jest zbadanie satelitów Jowisza: Europy, Kalisto, Ganimedesa i Io. Naukowcy sądzą, że trzy pierwsze księżyce mogą mieć pod powierzchniowe oceany. To sprawia, że są bardzo ciekawymi miejscami pod kątem badań astrobiologicznych, czyli poszukiwania życia pozaziemskiego. W przypadku Io zainteresowanie budzi ogromna aktywność wulkaniczna tego księżyca.
Badacze chcą też sprawdzić, czy Ganimedes, największy księżyc Układu Słonecznego, może stać się w przyszłości bazą przesiadkową dla wypraw w odległy kosmos.
Misja JUICE dotrze do Jowisza dopiero w 2031 roku
Sonda dotrze do Jowisza za ok. 7-8 lat. Misja zakłada wykonanie 35 przelotów obok lodowych księżyców, a następnie wejście w orbitę Ganimedesa, aby przeprowadzić bardziej szczegółowe obserwacje. Kluczowa część misji rozpocznie się dopiero pod koniec 2034 roku.
thefad.pl
USA nakładają sankcje na Węgry

Keno Verseck
Po raz pierwszy od agresji Rosji na Ukrainę Waszyngton zastosował sankcje wobec sojusznika: Węgier. Rząd Orbana reaguje przekornie i chce kontynuować swoją prorosyjską politykę.

Czytelnicy i widzowie prorządowych mediów na Węgrzech mogliby mieć problem z określeniem kraju, w którym toczy się wojna i strony, która jest za nią odpowiedzialna. Inwazja Rosji na Ukrainę nazywana jest „kryzysem ukraińskim”. Z kolei, jako agresor postrzegane są Stany Zjednoczone – nie tylko w odniesieniu do Ukrainy, ale także do Węgier. „Stany Zjednoczone atakują suwerenność Węgier i zmuszają kraj do wojny”, przekonują zgodnie media Orbana.
Tak ostrych antyamerykańskich tonów, jak obecnie nie było na Węgrzech nawet w późnych latach dyktatury realnego socjalizmu. Spowodowane są one wprowadzeniem przez rząd USA pakietu antyrosyjskich sankcji ogłoszonym w środę, 12 kwietnia, które dotyczą także Węgier. Na pierwszy rzut oka nie brzmi to zbyt poważnie: dotknięty sankcjami są rosyjsko–węgierski Międzynarodowy Bank Inwestycyjny (IIB) i jego kadra kierownicza, w tym obywatel Węgier, wiceszef IIB Imre Laszloczki.
To samo w sobie nie jest precedensem: w ostatnich latach USA kilkakrotnie nakładały sankcje na polityków i biznesmenów z krajów sojuszniczych, w tym Albanii i Bułgarii. Oficjalnie nienazwani obywatele Węgier również znajdowali się na amerykańskich listach sankcyjnych. Ale teraz, po raz pierwszy od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, Węgry są objęte sankcjami, jako kraj NATO i UE. Dzieje się tak dlatego, że IIB nie jest byle jakim bankiem, ale państwowym, w którym Węgry mają około 25 procent udziałów. A przynajmniej: jeszcze mają. Bo węgierskie Ministerstwo Gospodarki w czwartek, 13 kwietnia, po południu niespodziewanie ogłosiło, że Węgry chcą wycofać się z IIB. Tym samym rząd węgierski wyciągnął pierwsze konsekwencje z amerykańskich sankcji.
Nie wiadomo, czy doprowadzi to do dalej idącej zmiany kursu w polityce zagranicznej Węgier. W przeszłości premier Węgier Viktor Orban w konfliktach z USA i UE robił zwykle mniejsze kroki wstecz, ale nie dokonywał zasadniczych zmian kursu.
IIB – znany jako „Bank szpiegów”
IIB jest również nazywany na Węgrzech „bankiem szpiegowskim”, ponieważ jego kierownictwo wywodzi się z rosyjskich służb specjalnych FSB, a szef IIB, Nikołaj Kosow, pochodzi z rodziny oficerów KGB. Bank, którego siedziba została w 2019 roku przeniesiona z Moskwy do Budapesztu, odgrywa ważną rolę w stosunkach rosyjsko-węgierskich. Wiceszef IIB, Laszloczki, jest z kolei architektem węgierskiej polityki gospodarczej w Rosji i republikach Azji Środkowej.
Amerykańskie sankcje wobec Węgier to punkt krytyczny w już od dawna napiętych, a obecnie otwarcie wrogich stosunkach między Węgrami a USA. Premier Węgier Viktor Orban nigdy nie robił tajemnicy ze swojej antypatii do amerykańskich Demokratów i prezydenta USA Joe Bidena i do dziś pozostaje przyjacielem i fanem Donalda Trumpa. Był pierwszym szefem rządu UE, który pogratulował Trumpowi wyboru w 2017 roku. A jeszcze niedawno, z okazji impeachmentu byłego prezydenta USA, Orban zatweetował: „Keep on fighting, Mr. President! Jesteśmy z tobą, @realDonaldTrump!”.
Węgierski minister spraw zagranicznych ponownie odwiedza Moskwę
Keep on fighting, Mr. President! We are with you, @realDonaldTrump pic.twitter.com/EZFMYHDRzl
— Orbán Viktor (@PM_ViktorOrban) April 3, 2023
Przedstawiciele rządów USA wielokrotnie krytycznie oceniali stan demokracji i praworządności na Węgrzech, krytykowali praktyki korupcyjne w otoczeniu Orbana oraz wyrażali zaniepokojenie bliskimi relacjami węgiersko-rosyjskimi. Te ostatnie mogły obecnie również przechylić szalę na rzecz objęcia Węgier nowym pakietem sankcji antyrosyjskich.
Węgry są jedynym krajem UE, który nadal oficjalnie utrzymuje przyjazne stosunki z Rosją i do dziś tylko połowicznie potępia rosyjską agresję na Ukrainę. We wtorek (11.04.2023) minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto udał się do Moskwy i przeprowadził rozmowy na temat dostaw rosyjskiego gazu ziemnego dla Węgier oraz rosyjskich inwestycji w węgierski przemysł jądrowy. Tego samego dnia do Budapesztu na rozmowy przyjechał minister spraw zagranicznych Białorusi Siergiej Alejnik.
Orbán nazwał Ukrainę krajem nieistniejącym, bo nie może się sama finansować.
— Grzegorz Furgo (@GrzegorzFurgo) April 14, 2023
„Europa wydaje dziesiątki miliardów dolarów na utrzymanie Ukrainy, to nie może trwać w nieskończoność”.
„Konflikt na Ukrainie zakończy się, gdy tylko Stany Zjednoczone i Europa przestaną go wspierać". pic.twitter.com/jr9dYUL8d8
Homofobiczny atak na amerykańskiego ambasadora na Węgrzech
Węgry z nielicznymi wyjątkami popierały dotychczas unijne sankcje antyrosyjskie, za co zostały niedawno zakwalifikowane przez Moskwę jako „kraj nieprzyjazny”. Węgierski premier, Viktor Orban, wielokrotnie opowiadał się jednak za zakończeniem sankcji. Orban wielokrotnie formułuje też takie zarzuty, jak ten, że do wojny nie doszłoby, gdyby prezydentem USA nadal był Donald Trump. Pośrednio obwinia USA pod przewodnictwem prezydenta Bidena i „prowojenną” UE za atak Rosji na Ukrainę.
Do eskalacji stosunków między Węgrami a USA przyczyniła się również osoba ambasadora USA w Budapeszcie Davida Pressmana i jego działalność. Pressman jest jawnym homoseksualistą, a więc idealnym celem dla homofobicznego rządu Węgier. Po objęciu urzędu w stolicy Węgier amerykański ambasador stał się obiektem brutalnych homofobicznych ataków ze strony prorządowych działaczy i mediów.
Węgry kontynuują ostrą kampanię antyamerykańską
Rząd Węgier ze swojej strony od dawna oskarża Pressmana o wspieranie partii opozycyjnych i dążenie do obalenia Orbana. Jednym z powodów jest fakt, że ambasada USA wspiera obecnie proukraińską węgierską kampanię plakatową, która głosi: „Rosjanie do domu!”. Hasło to było wykorzystywane przez partię Fidesz Orbana w kampaniach politycznych podczas upadku komunizmu.
In recent weeks, several senior Hungarian government figures and government-funded commentators have made harsh anti-Western and anti-American statements. Hungary and the United States are Allies. As Russian aggression threatens us all, we must stand together, not move apart. pic.twitter.com/lG1Rmi74tc
— US Embassy Budapest (@usembbudapest) October 17, 2022
Sam Pressman jest przyjazny w tonie, ale krytyczny w ocenie reżimu Orbana. Nie potrafi się powstrzymać się od sarkastycznych zaczepek: jesienią ubiegłego roku ambasada zamieściła, na przykład, internetowy quiz z dziwacznymi antyamerykańskimi i prorosyjskimi wypowiedziami. Nie pochodziły one od Władimira Putina, ale bez wyjątku od węgierskich polityków i publicystów.
Po ogłoszeniu przez Pressmana późnym popołudniem w środę (12.04.2023) amerykańskich sankcji wobec Węgier, oficjalne reakcje Węgier były do przewidzenia. Przedstawiciele rządzącej partii Orbana – Fidesz – powiedzieli, że Węgry będą bronić swojej suwerenności i nie zmienią stanowiska.
Z kolei prorządowe media kontynuowały ostrą kampanię antyamerykańską. Poczytny tabloid „Origo” zamieścił nagłówek: „USA znów się pogrążyły: zdradzają wszystkich swoich sojuszników i wbijają im nóż w plecy”. A znany dziennikarz i przyjaciel Orbana Zsolt Bayer napisał do Pressmana: „Zamknij mordę, rozumiesz?”
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: zwyrodnialcy

Adam Mazguła
Zwyrodnialcy się rozwijają, bo im wolno, bo korzystają z bezkarności, jaką funduje im system terroru i ludobójstwa państwowego.
Przesłano mi filmik z okrutnego morderstwa zwyrodnialców Putina, ludobójców pozbawionych ludzkich cech, na ukraińskim jeńcu wojennym. Leżący na ziemi jeniec w mundurze Ukraińskiej Armii i nad nim grupa ruskich morderców. Jeden z nich malutkim, tępym scyzorykiem męczy się, obcinając głowę ofierze, która wyje z bólu i bezsilności. Straszne i przerażające. Nie da się tego spokojnie oglądać. To promocja okrutnego bestialstwa, zbrodniczych krwiożerczych instynktów zdziczałych zwyrodnialców.
Bunt wyzwala świadomość, że chodzi o żołnierza, który się poddał i powinno chronić go prawo. Jednak kto tam przestrzega prawa, jeśli oni działają w putinowskiej bezkarności, w ruskim barbarzyństwie.
Przecież wiemy dokładnie, jak bezlitośnie i na masową skalę potrafią mordować jeńców wojennych. Nikomu tak jak Polakom, rodzinom i patriotom nie trzeba wspominać o dziesiątkach tysięcy wymordowanych żołnierzy polskich w Katyniu, Charkowie, Kalininie, Kijowie, Mińsku i wielu innych miejscach kaźni. Jednak tam, najczęściej zabijano strzałem w tył głowy. Tu szybkimi, może 50-cioma ruchami tępego scyzoryka. Zanim zabili ofiarę, męczyli jak kobiety-czarownice z łaski kościoła okrutnego.
Zwyrodnialcy się rozwijają, bo im wolno, bo korzystają z bezkarności, jaką funduje im system terroru i ludobójstwa państwowego.
Tymczasem nasi PiS-okupanci robią wiele, aby trwale dołączyć do wschodniego kręgu kulturowego tych popaprańców.
W Waszyngtonie Mateusz Morawiecki przemawiał w imieniu, jak to nazwał „Nowej Europy”. A to, dlatego, że jak stwierdził „Stara Europa nic nie rozumie”, nie rozwija się, ma stare wzorce i nie chce zmian. Na szczęście jest on, przywódca-lider „wolnego świata”, który przewodzi „nowej myśli, inicjatyw dla rozumienia wschodu”.
Auto propaganda sięga zenitu. Jutro się pewnie dowiemy, że jest przywódcą świata. Wszyscy przecież wiedzą, że tak jest. Jednak świata kłamstwa i korupcji, ruskich interesów, kierowniczej roli PiS, zależnych sądów, mediów, prokuratury, policji i reżimu jednej partii – jak u Putina.
Poprzez nominowanie najgorszych szumowin na ministerialne stanowiska J. Kaczyński udowadnia, że jego celem jest bezkarna okupacja, wyzysk, dojenie, zadłużanie, masowa kradzież, nawet kosztem ruiny Polski, a nie pomyślność wszystkich polskich obywateli.
Podporządkowanie sobie resortów siłowych i dewastacja edukacji, kultury, kpina z praworządności i Konstytucji RP, skłócanie narodu i rządów państw sąsiedzkich, to droga do Putina. Droga, którą niejednokrotnie wskazywał PiS i SP, a nawet organizowali zloty jego sprzymierzeńców.
PiS-minister rolnictwa podczas protestu rolników w Szczecinie przeciwko polityce rolnej PiS-nierządu skandował: „Chłopi razem!, Chłopi razem, przeciw Brukseli!” Tak łajdak przerzuca odpowiedzialność za największe złodziejstwa PiS-u i szczuje na UE. Wykonuje polecenia Kaczyńskiego i wykorzystuje okazję, aby pozyskać chłopów, rolników, producentów rolnych i okłamać, odwrócić od siebie uwagę i szczuć na Unię Europejska. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że komisarzem UE ds. rolnictwa europejskiego jest Polak, ich nominat i członek partii PiS. To czyja to afera?
Jednak nic nie przeszkadza dalej szczuć na UE, aby ją zohydzić Polakom. Aby można było osiągać antypolskie cele Putina.
Jak tylko oni potrafią, skłócili polskiego rolnika z ukraińskim i UE. To dla ich zubożałych umysłów największy cud. Atakują propagandą, że to nie oni, to Unia winna. Rolnicy jednak, jak i inne grupy społeczne, zamiast obalić ten rząd złodziejskiej mafii, to dają sobą manipulować i deklarują, że i tak na nich zagłosują. Aby zamydlić im oczy, Ziobro powołał specjalny zespół śledczy ds. afery zbożowej. Pewnie dlatego, że to kolejna złodziejska afera Morawieckiego.
Rolka skandali PiS-niekompetencji dopiero się rozwija. Chociaż czeka już do rozliczenia prawie 1000 afer PiS, SP i rabusi Bielana. Ogłupia Polaków najliczniejsza banda PiS-przestępców i szmalcowników, tworząca PiS-nierząd i kierowany przez auto promotora swojego bohaterstwa, złodziejstwa, publicznego kłamstwa i propagandy.
Miało być: „Wystarczy nie kraść”. Miała być pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu, odpowiedzialność i słuchanie obywateli. Miał być koniec z pychą i arogancją władzy… Tak! A jest PiS-burdel, sobiepaństwo, amatorszczyzna, łajdactwo, zadłużanie, złodziejstwo i drożyzna.
Bezkarność władzy niesie plon.
Plon zatrutych owoców, robactwa w zbożu i wyciętych w pień lasów. W ich miejsce powstają marmurowe pałace PiS-oprawców.
Patologia PiS-owska doskonale sobie zdaje sprawę z tego, co robi i co zrobiła. Wiedzą, że muszą wygrać wybory i każda droga jest dobra. Nie ważne, że przez kłamstwa, oszustwa wyborcze, zmiany ordynacji, zaangażowanie bezprawnych środków i możliwości, oszczerstwa i korupcję. Muszą mieć dostateczne gwarancje finansowe oraz ilość skorumpowanych i skompromitowanych bezmózgowców parafialnych, aby niezależnie od wyników wyborów, prawo i sprawiedliwość było po ich stronie. Wtedy będzie już tylko krok do rozprawy z opozycją, niepokornymi sędziami i dziennikarzami. Do wyprowadzenia nas z Unii Europejskiej pod wschodni system poddaństwa i terroru. O tym mówił Morawiecki w Waszyngtonie. To jego i PiS-u świat „nowej Europy i nowych wartości, nowy wolny świat”.
Jednak my te wartości znamy. Ludobójców Putina, gwałcicieli i katów jeńców wojennych też.
Dlatego opozycjo, koniec krętaczenia. Potrzebna jest aktywność wszystkich i wszędzie, tu i teraz, jutro, za miesiąc i pół roku, by walczyć o prawdę i przyszłość. Każdy tak jak może i trochę więcej. Innej drogi nie ma.
Bo, ich bezkarność i nas zabije.
Adam Mazguła
English in a Minute: Cookie-cutter
Give us a minute and we’ll teach you English. Improve your English with our free English videos. Today you will find out what it means: „cookie-cutter”.
English in a minute
The idiom „cookie-cutter” is often used to describe something that is standardized or mass-produced, lacking in originality or creativity. It typically implies that the thing being described is overly formulaic and lacking in uniqueness or individuality.
For example, a movie might be described as „cookie-cutter” if it follows a predictable plot or relies on tired cliches rather than offering something fresh or innovative. Similarly, a house or neighborhood might be labeled „cookie-cutter” if all the houses look the same and lack distinctive features or character.
The term „cookie-cutter” likely originates from the practice of using a cookie cutter, which is a tool used to shape cookie dough into uniform shapes. In this context, the term suggests that the thing being described is so standardized and formulaic that it is akin to mass-produced cookies with identical shapes and sizes.
Polska największym importerem gazu LPG z Rosji

Jacek Lepiarz
Polska tkwi w pułapce energetycznej Putina. Kraj, który najbardziej wspiera Ukrainę i domaga się sankcji przeciwko Rosji, jest największym importerem rosyjskiego gazu LPG, czyli paliwa do samochodów.
Spotkanie sąsiadów, spotkanie sojuszników, spotkanie partnerów, spotkanie przyjaciół.
— Kancelaria Prezydenta (@prezydentpl) April 5, 2023
Dla dobra naszych narodów. Dla ich przyszłości.
📸 Prezydenci @AndrzejDuda i @ZelenskyyUa 🇵🇱🇺🇦 pic.twitter.com/uyAJUtbt1n
„Polska wspiera Ukrainę od wybuchu wojny jak żaden inny kraj w Europie udzielając jej pomocy politycznej, wojskowej i humanitarnej. Polska przyjęła w ciągu roku dziewięć milionów ukraińskich uchodźców, z których 1,5 mln nadal tu zamieszkuje, a 200 tys. ukraińskich dzieci uczy się w polskich szkołach” – pisze Tobias Kaiser we wtorkowym wydaniu niemieckiego dziennika „Die Welt”.
Polski rząd zabiega na arenie międzynarodowej o ostre sankcje przeciwko Rosji i „popędza inne kraje UE od jednej decyzji o sankcjach do następnej”. Autor zwraca uwagę na słowa prezydenta Andrzeja Dudy, że Polska i Ukraina rozmawiają ze sobą o przeszłości bez tematów tabu.
„O jednym nieprzyjemnym temacie polski prezydent raczej nie rozmawiał ze swoim ukraińskim odpowiednikiem – o tym, że Polska przekazuje Rosji nadal setki milionów euro” – pisze Kaiser.
Polska największym importerem LPG z Rosji
Na krótko przed wizytą Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie okazało się, że Polska jest największym wśród krajów UE odbiorcą rosyjskiego gazu skroplonego LPG – czytamy w „Die Welt”. Tylko w ubiegłym roku polscy klienci zapłacili za ten gaz 710 mln euro. Z wyliczeń think tanku Forum Energii wynika, że polski import stanowi blisko dwie trzecie rosyjskiego eksportu gazu skroplonego do UE.
LPG jest gazem skroplonym składającym się przede wszystkim z butanu i propanu. Nazywany jest paliwem samochodowym – wyjaśnia redakcja. Nie należy mylić go z gazem LNG składającym się przede wszystkim z metanu.
Kraje UE kupiły w ubiegłym roku w Rosji gaz LPG za 1,1 mld euro. Lwia część tej sumy przypada na Polskę. Kolejne miejsca na liście importerów zajmują Łotwa (112 mln euro), Bułgaria (91,3 mln euro) i Finlandia (56,7 mln euro).
Kierowcy skazani na dostawy z Rosji
W przeciwieństwie do Niemiec, gdzie zarejestrowanych jest tylko 327 tys. pojazdów na gaz, w Polsce z tego paliwa korzysta około trzech milionów kierowców. Politycy mówią nawet o 3,5 mln użytkowników samochodów na LPG. Kierowcy skazani są na dostawy z Rosji, gdyż polskie rafinerie mogą pokryć zaledwie 16 proc. zapotrzebowania.
Sytuację pogarsza fakt, że Polska nie dysponuje wystarczającą siecią magazynów na gaz LPG. Istniejące magazyny mogą pomieścić zaledwie 4 proc. rocznego zapotrzebowania.
Zdaniem „Die Welt” znaczenie importu LPG w porównaniu z importem gazu ziemnego i ropy jest niewielkie. Maciej Zaniewicz z Forum Energii, który przeanalizował dane dotyczące LPG, uważa, że import tego gazu przynosi rosyjskim producentom spore dochody. Zależność od dostaw z Rosji stawia Polskę w niekorzystnej sytuacji, gdyż przerwanie dostaw może wywołać w Polsce kryzys.
Polityczna debata w Polsce
„Die Welt” zwraca uwagę, że dane upublicznione przez Zaniewicza wywołały polityczną debatę w Polsce, gdyż polscy politycy stale wzywają inne kraje UE, przede wszystkim Niemcy, do większej izolacji Rosji. Polska opozycja zarzuca rządowi obłudę w relacjach z Niemcami.
Zdaniem autorów raportu Polska powinna uwolnić się od zależności od rosyjskiego LPG. Konieczne są inwestycje w budowę nowych magazynów i terminali LPG oraz dywersyfikacja dostaw poprzez zwiększenie importu z Belgii i Holandii. Po zagwarantowaniu bezpieczeństwa dostaw z innych kierunków, UE mogłaby wprowadzić embargo na import LPG z Rosji.
REDAKCJA POLECA
Jak to jest z seksualnością osób starszych?
Seksualność to nie tylko stosunek, ale przede wszystkim głęboka więź między dwojgiem ludzi, wyrażana w różny sposób. Natura nas tak właśnie obdarzyła – o seksualności osób starszych i ciężko chorych, o potrzebie poszanowania odmienności kulturowych mówi dr hab. n. med. Tomasz Dzierżanowski, lekarz specjalista chorób wewnętrznych i medycyny paliatywnej.

Beata Igielska: Profesorze, jak to jest z seksualnością osób starszych?
Tomasz Dzierżanowski: Opiszę taki obrazek. Objąłem opieką pacjenta 70 plus. Żył bardzo skromnie, na parterze, w bloku, z korpulentną siedemdziesięcioparoletnią żoną. Udany związek, bardzo ubogie życie. Pacjent siedział w wózku inwalidzkim, miał zaawansowanego raka prostaty z zespołem ucisku rdzenia, więc nie chodził. Cierpiał na okropny ból neuropatyczny, który jednak bardzo szybko udało się opanować. Na kolejnej wizycie otworzyła mi drzwi żona. Pytam: no i jak jest? „Panie doktorze, dobrze, oj, bardzo dobrze.” Na jej policzkach pojawiły się rumieńce, zerkała na męża. Siedział dumny w swoim wózku inwalidzkim, palił papierosa z chytrą miną człowieka ewidentnie zadowolonego z życia. Obydwoje byli szczęśliwi, że mogli się zbliżyć seksualnie. Jak to zrobili? Nieważne. Jakość w stosunkach seksualnych osób starszych nie jest taka sama jak u dwudziestokilkulatków. Ale tu nie chodzi o jakość, chodzi o więzi, relacje.
Jednak w mentalności osób sprawujących opiekę medyczną odmawia się starszym osobom prawa do życia seksualnego…
Tak jest. Średnia wieku osób w opiece paliatywnej wynosi 65 plus, czyli w dużym stopniu dotyczy seniorów. Czas zrozumieć, że kiedy ból zostaje opanowany, pacjenci mają ochotę na normalne przyjemności życia: chora pani pójdzie do centrum handlowego kupić sukienkę, chce pójść do kawiarni. Inna pani prawniczka, Teresa z rakiem płuca, ciężką dusznością i kaszlem, po opanowaniu bólu, bardzo chciała ze swoją przyjaciółką pójść do teatru Roma, bo uwielbiała całe życie tam chodzić. Później bardzo chciała z tą przyjaciółką pojechać do Sopotu, odwiedzić ukochane kafejki. I takie sprawy trzeba umożliwić tym ludziom, którym zostało tak niewiele życia.
W opiece paliatywnej zaczynają się zbliżać do siebie partnerzy, zwłaszcza jeśli to są związki bardzo udane. A jak jest ból, nie ma ochoty na nic, nie ma ochoty na życie. Jeśli ten ból nie jest leczony, uśmierzany, to tylko kwestia czasu, kiedy pacjent targnie się na życie, będzie się modlił o śmierć.
Po opanowaniu objawów bólu małżonkowie mają przestrzeń i możliwość, żeby się znowu przytulić. Seksualność jest bardzo szeroki pojęciem. Często chodzi naprawdę tylko o przytulenie. Jeden mój pacjent powiedział: jak ja bym się chciał po prostu przytulić, poczuć ciepło mojej żony. Ona nie chciała, bo on zachorował kilkanaście lat temu na nowotwór, był zmieniony przez steroidy. Sama musiała dźwigać cały ciężar utrzymania. Wracała z pracy i padała na twarz. W domu była dojrzewająca córka, której też musiała poświęcić czas. On chciał się przytulić, a ona nie miała na to ochoty: była zmęczona, a on stał się nieatrakcyjny i kojarzył jej się wyłącznie z cierpieniem.
Podkreśla pan, że zbliżenie seksualne ma rozmaite formy.
No tak, jest to nie tylko stosunek seksualny, petting, czy przytulenie się. Nawet czułe trzymanie się za ręce to też jest zbliżenie seksualne. Mniej trwałe związki w ciężkiej chorobie rozpadają się, partnerzy czy partnerki nie dorastają do sytuacji, w której się znaleźli. Porzucają cierpiących partnerów/partnerki. Mężczyźni królują, jeśli chodzi o porzucenie chorej partnerki i znalezienie sobie kogoś innego. I na odwrót – on choruje i zostaje sam, a dotychczasowa partnerka znajduje kogoś innego. Gdy opanuje się ból kobiety dotkniętej rakiem dróg rodnych, seks jest możliwy. Zdrowy, młody partner będzie tego chciał. Kobieta też będzie chciała zbliżyć się do niego, choć nie w taki sam sposób, jak dotychczas.
Czy w związku z seksualnością osób starszych i ciężko chorych Polskie Towarzystwo Medycyny Paliatywnej zaproponowało jakąś cywilizowaną definicję opieki paliatywnej?
Zaproponowałem w imieniu Polskiego Towarzystwa Medycyny Paliatywnej definicję, która uwzględnia światowe uwarunkowania (definicja jest zamieszczona na końcu wywiadu). Ministerstwo Zdrowia jest jej raczej przychylne.
Według Rady Europy opieka paliatywna powinna być rozwijana z uwzględnieniem odrębności kulturowych i potrzeb, w tym organizacyjnych. W Niemczech opieką paliatywną obejmowani są pacjenci z demencją, w Polsce nie. U nas istnieje cały system odrębnej opieki długoterminowej. Wielu urzędników nie rozumie, że jesteśmy już społeczeństwem z otwartymi granicami, mieszka u nas coraz więcej obcokrajowców z różnych regionów świata – chodzi m.in. o odrębności religijne, ale nie tylko. Ostatnio słyszałem o pacjentce z Afryki, która przyszła do prywatnego gabinetu i oznajmiła, że chce się tu leczyć, bo wykupiła ubezpieczenie.
Nie mogła zrozumieć, że właściwym miejscem, gdzie powinna zgłosić się, jest SOR. Nadal siedziała, bo ma inny sposób myślenia o systemie ochrony zdrowia. Ale co tu daleko szukać. Przed chwilą skończyłem zajęcia z grupą anglojęzyczną. To są ludzie z różnych kultur: Malezja, Libia, Palestyna, Szwecja, Norwegia, Niemcy, Irlandia, USA i nawet w czasie zajęć odczuwa się rozmaity sposób myślenia i rozumienia.
Osoby o innej orientacji seksualnej są w naszym społeczeństwie celem ataków, rządzący też nie ułatwiają im życia…
Podam przykład. Dzwoni do mnie trzydziestoczteroletnia kobieta, nie wiem, jak zdobyła numer telefonu. „Panie doktorze, czy może pan pomóc? Moja trzydziestojednoletnia partnerka ma raka jajnika”. Mówię, że w Warszawie jest bardzo dużo ośrodków, gdzie można uzyskać pomoc na świetnym poziomie. Szukała jednak mojej pomocy, bojąc się zderzenia z systemem. Osoby homoseksualne są pokiereszowane już na dzień dobry.
W szpitalu, jeśli okazuje się, że ktoś jest gejem albo lesbijką, bardzo często pielęgniarki traktują takiego pacjenta z uśmieszkami, omijają z daleka. Są epitety, spojrzenia. Osoby homoseksualne boją się, i tak cierpią z powodu choroby i mają dodatkowo zderzyć się z małodusznością, odmawia im się prawa do bycia rodziną, prawa do żałoby.
Przed naszym społeczeństwem jeszcze długa droga, choć wiele już się zmienia. Młodsze pokolenie będzie bardziej tolerancyjne. Dlatego tak bardzo mi zależy na tym, żeby ta nowoczesna definicja opieki paliatywnej, jaką zaproponowało Polskie Towarzystwo Medycyny Paliatywnej, została przyjęta. Ona wskazuje obszary wymagające poszanowania, w których jako społeczeństwo jesteśmy mało tolerancyjni. W dużych miastach problem jest mniejszy, ale w małych miastach i na wsiach to wciąż problem nie do ogarnięcia.
Czy widział pan film „Jezioro Słone”?
Mało filmów oglądam, dużo pracuję. A dlaczego pani pyta?
Bo to jest film o pani Helenie, w tej roli słynna onegdaj modelka Katarzyna Butowtt. To kobieta w wieku 60 plus, która zamierza eksplorować swoją seksualność, o czym donosi mężowi. Obserwuję, że wiele kobiet w dojrzałym wieku, nie zważając na opinie krytyków filmowych, pójdzie do kina, bo czekało na taki obraz.
No właśnie. Proszę zauważyć, że u nas odmawia się seksualności kobietom. Dotychczas w onkologii, jeśli seksualność była poruszana, dotyczyła mężczyzn i ich potrzeb: zaburzenia erekcji, libido. Kobiety? Temat tabu do tego stopnia, że dopiero w 2022 r. po raz pierwszy odbyła się sesja „Sexuality in women” na konferencji zorganizowanej przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Opieki Wspomagającej w Onkologii. Były przekazywane tam tak podstawowe sprawy, że 20 minut wykładu poświęcono tematowi różnic między „moisturizer” a lubrykantem. To jest bardzo istotne w przypadku kobiet podchodzących do radioterapii okolicy miednicy. Dochodzi wtedy do suchości, dającej bardzo duże cierpienie, dyskomfort. Wtedy profilaktycznie stosuje się moisturizer, a lubrykant stosuje się w innym celu, działa krótko. Najpierw złapałem się za głowę, że mówią o takich podstawach, a potem pomyślałem: dobrze się stało, bo nawet tych postaw męska, głównie publika, nie wiedziała. Czy wie pani, jaka była frekwencja na tej sesji?
Stawiam na bardzo niską.
Oczywiście, na sali było kilkanaście osób. Przykre. Nawet świat medyczny nie dostrzega problemu. Nie wiemy, jaki jest odsetek kobiet potrzebujących wsparcia. Ba, nawet nie wiemy, czego od nas oczekują. Z jednej strony mamy pacjentki z nowotworami dróg rodnych – tu nie są możliwe stosunki seksualne, ale mamy kobiety z rakiem piersi, gdzie stosunki są możliwe. No i mamy osoby zdrowe, partnerki chorych mężczyzn. Nie tłumaczymy im, jak mogą współżyć. Kompletnie brakuje edukacji seksualnej, brakuje zrozumienia, że seksualność to nie tylko stosunek, ale przede wszystkim głęboka więź między dwojgiem ludzi, wyrażana w taki sposób, bo natura nas tak obdarzyła.
To teraz do tego dorzućmy, że osoba chora na nowotwór ma lat 65 plus…
Podejście jest takie: niech cieszy się, że nie boli, niech sobie spokojnie leży w łóżku, gapiąc się bez bólu w sufit. Czy tak powinno być? No nie. Seksualność, jak już wspomniałem, to nie tylko fizyczne akty seksualne czy z obszaru psychicznego pociągu, to także budowanie relacji. Seksualność jest elementem tożsamości człowieka – jako istota ludzka mam unikalne, jedyne, dla mnie, swoiste znamiona tożsamości – jednym z nich jest tożsamość seksualna. Nie mówię „orientacja”, lecz tożsamość. Jeśli mam realizować się jako człowiek – kobieta, mężczyzna czy inna osoba, to realizuję się z tak unikatowym stemplem, jaki prezentuję. Dlatego tak ważne jest poszanowanie tej tożsamości, odrębności, odmiennego od mojego rozumienia swojej płci. Każdy może rozumieć swoją płeć na różne sposoby.
Oczywiście, nie bądźmy tu przesadni, bo jednak kobieta to kobieta, a mężczyzna to mężczyzna, a pozostałe płci to są różne odrębności, które musimy poszanować. Nawet jeśli dana dorosła osoba nie jest w stanie przemóc się i zaaprobować odmienności czyichś zachowań seksualnych, to lekarz czy pielęgniarka powinni zaakceptować osobę pacjenta ze wszystkim, także z jej seksualnością. Zaakceptować z delikatnością, taktem i przyznać, że także starsze osoby realizują swoje potrzeby seksualne i mają często bardzo udane życie seksualne. Znam osiemdziesięciolatków, którzy mają partnerki w podobnym wieku i bardzo udane życie seksualne. Z uśmiechem przechodzą przez ostatni etap życia.
Jak tak pana słucham, nabieram przekonania, że seksualność osób starszych wyrugowaliśmy nie tylko z kultury, ale także z obszaru medycyny.
W jeszcze gorszym stanie świadomości jest seksualność kobiet. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak duży jest to problem. Jest tu więcej niewiadomych niż wiadomych. Przed nami jest edukacja społeczeństwa co do znaczenia seksualności w ogóle, poszanowania odrębności. Co do zaakceptowania seksualności kobiet w medycynie i w ogóle osób ciężko chorych – musimy zaakceptować, że seksualność nie znika ot, nagle. Jak uśmierzy się cierpienie, pojawia się ona na nowo. Bo ma się pojawiać. Musimy mówić o seksualności osób w wieku podeszłym nie w sposób się narzucający. Ale przynajmniej profesjonaliści w medycynie powinni mieć świadomość, że seksualność jest tym aspektem, z którym pacjent nie będzie się ujawniał. Niewielu chorych samych podejmuje ten temat, ale bardzo chętnie rozmawiają o tym, jeśli w sposób taktowny lekarz zagai rozmowę z pacjentem lub jego partnerem/partnerką. Lekarz powinien sobie odpowiedzieć na pytanie: czy jestem w stanie w tych sprawach pomóc po uśmierzeniu cierpienia?
Czyli jedynym pomysłem na to, być coś drgnęło w materii seksualności osób starszych i ciężko chorych jest edukacja?
Najpierw trzeba upowszechnić rozumienie tego tematu. Jako Polskie Towarzystwo Medycyny Paliatywnej, jesteśmy pionierami, jeśli chodzi o ten aspekt. Stworzyliśmy definicję, drukujemy pierwsze artykuły na temat potrzeb seksualnych pacjentów LGBT+ w opiece paliatywnej, zorganizowaliśmy sesje i wystąpienia na konferencjach na tematy potrzeb seksualnych, w jednej z nich wziął udział prof. Lew Starowicz. Wstawiamy się za słabszymi i potrzebujemy wsparcia medialnego – sami nie zmienimy podejścia społeczeństwa i specjalistów. Należy zrozumieć, że pacjent może nie być wyleczony, ale może być uzdrowiony. Nie wyleczymy u niego nowotworu, ale możemy doprowadzić do odnalezienia wewnętrznej integralności, spójności. Do nadania swojemu życiu znaczenia poprzez uśmierzenie cierpienia. I umożliwić mu czerpanie z życia tyle, ile ono oferuje, choć tak niewiele go pozostało. Może nawet przede wszystkim w aspekcie seksualności wyrażającej bliskość między ludźmi.
Źródło: Serwis Zdrowie, PAP
Kolagen przedłuża młodość
Kolagen nazywany jest białkiem młodości – z wiekiem organizm produkuje go coraz mniej. A ta zmniejszona produkcja daje o sobie znać na skórze, ale nie tylko – gorzej działają stawy, boli kręgosłup, szwankuje odporność. Sprawdź co zrobić, by spowolnić jego naturalną utratę.

Kolagen – białko młodości
Kolagen jest spoiwem dla każdej naszej komórki, składnikiem tkanki łącznej, jednym z podstawowych elementów budujących m.in. skórę, ścięgna, kości, stawy, rogówkę oka. Odpowiada za sprężystość, gładkość i elastyczność skóry, ale też warunkuje jej prawidłowe uwodnienie. Kolagen to białko odpowiedzialne za zdrowe stawy i elastyczność, czyli rozciągliwość skóry.
Pomaga w tworzeniu się fibroblastów w skórze właściwej (środkowa warstwa skóry), co ma wpływ na tworzenie się nowych komórek. Odgrywa też rolę w zastępowaniu martwych komórek skóry. Zapewnia odpowiednią kondycję włosów i paznokci, prawidłowe funkcjonowanie stawów. Wpływa na gojenie się ran, wzrastanie kości i uelastycznianie naczyń krwionośnych.
Każdego roku poziom kolegenu w organizmie spada o co najmniej o 1 proc.
Włókna kolagenowe są niezwykle rozciągliwe i wytrzymałe. Białko to stanowi ochronę narządów wewnętrznych (takich jak nerki, wątroba, żołądek) oraz utrzymuje je we właściwym położeniu. I wreszcie wzmacnia naszą odporność. Problem polega na tym, że począwszy już od 20 roku życia, jego poziom w naszym organizmie spada o co najmniej o 1 proc. w ciągu roku.
– To dlatego 40-50-latkowie zaczynają odczuwać deficyty kolagenu w organizmie, wtedy bowiem zaczyna przeważać utrata kolagenu, a nie jego wytwarzanie. Stąd też właśnie w tym wieku zaczynamy zauważać, że mamy coraz bardziej suchą skórę, w dodatku staje się ona matowa, traci swoją elastyczność, pojawiają się zmarszczki. Podobnie włosy zaczynają tracić kondycję, wypada ich coraz więcej, pojawia się łupież lub łysienie. Także paznokcie zaczynają się łamać stają, się kruche i matowe – wymienia dietetyczka dr inż. Agnieszka Leciejewska.
Ale to nie wszystko – deficyt kolagenu odczuwamy także poprzez odwapnienie kości, co zwiększa ich kruchość i łamliwość, zaczynamy odczuwać różnego rodzaju bóle kostne. Po 50-tce coraz częściej rano, tuż po wstaniu odczuwamy bóle i sztywność stawów, szczególnie o u osób, które mają różnego rodzaju zwyrodnienia.
Krem nie załatwi sprawy
Najczęściej pierwsze, o czym myślimy, gdy orientujemy się, że zaczyna nam brakować kolagenu to kosmetyki, których zadaniem jest wymodelowanie skóry, przywrócenie jej gładkości, zapobieganie wysuszeniu skóry.
– Kolagen jest dużą cząstką białka, która nie ma możliwości przejść przez pory skóry. Dobroczynne działanie takich kosmetyków sprowadza się do tego, że zawarty w nich kolagen może stworzyć na skórze powłokę, która zatrzyma w niej wodę. Tak samo działa wiele balsamów nawilżających. Dzięki temu mechanizmowi, skóra staję się jędrniejsza i gładsza, czyli osiągamy pewien efekt kosmetyczny. Podobnie jest, jeśli chodzi o wygładzanie zmarszczek. Kolagen zapewni efekt napiętej skóry, przez co zmarszczki będą mniej widoczne. Pewne jest natomiast to, że kolagen z kosmetyków nie przedostanie się przez skórę, nie odłoży się, nie spowoduje wewnętrznej regeneracji włókien kolagenowych, nie wypełni zmarszczek – mówi specjalistka.
Wzbogacić organizm w kolagen
Często idziemy krok dalej i sięgamy po suplementy, żeby wzbogacić organizm w kolagen.
– W normalnie funkcjonującym organizmie nie jest tak, że połknięcie tabletki z kolagenem spowoduje rozłożenie się kolagenu w skórze. W ten sposób dokładamy jedynie kolejną pulę aminokwasów do tej, którą mamy już w organizmie. Aminokwasy te pozyskujemy, spożywając białka. Dowody, że suplementowany kolagen komukolwiek pomógł, są na poziomie placebo, inaczej mówiąc – opierają się na sile marketingowej firm. Przy restrykcyjnej diecie białkowej, podawanie kolagenu ma jednak sens, ponieważ zmniejszamy w ten sposób jego ogólny niedobór w organizmie – uważa dietetyczka.
Kolagen, jak każde inne białko, rozkłada się podczas trawienia na aminokwasy lub na krótkie łańcuchy aminokwasów zwane peptydami. Wszystko to trafia następnie do puli aminokwasów, z której organizm korzysta, aby wyprodukować potrzebne białka.
– Mówiąc wprost, z żołądka do krwi (a następnie do skóry) trafiają pojedyncze aminokwasy lub peptydy, które kolejno wykorzystuje nasz organizm w celu uzupełnienia braków. Oznacza to, że organizm sam decyduje, które braki i w którym miejscu w danym momencie pokryje. Kolagen dostarczany doustnie nie wbudowuje się w konkretne elementy organizmu, nie trafia bezpośrednio do stawów czy skóry. Owszem, aminokwasy powstające w wyniku trawienia kolagenu służą m.in. do budowy kolagenu, nie mamy jednak wpływu, gdzie zostaną one wykorzystane przez nasz organizm – wyjaśnia dr inż. Agnieszka Leciejewska.

Kolagen znajdziesz w kuchni
Jednym z najlepszych źródeł tego bezcennego białka wydaje się żywność. Znajdziemy go np. w galaretkach owocowych i warzywnych, rybach w galarecie, galaretce z nóżek, salcesonach, podrobach, golonkach czy żelatynie spożywczej. Niestety to nie jest tak, że wystarczy jeść te wszystkie produkty, by zadbać o właściwy poziom kolagenu.
– Przyswajanie kolagenu z tych produktów nie jest specjalnie wysokie, nie wystarczy najeść się ich raz dziennie. Ponadto zwróćmy uwagę, że galaretki z nóżek wieprzowych czy cielęcych, golonki, podroby czy salcesony to jednak bardzo duża porcja tłuszczu i cholesterolu. Do tego u osób w wieku 50 + spada przemiana materii. Metabolizm nie działa już tak sprawnie, jak kiedyś, rośnie tendencja do nadwagi. Dlatego te produkty nie są rekomendowanym przez dietetyków źródłem kolagenu – tłumaczy specjalistka.
Co zatem możemy zrobić?
Dieta kolagenowa powinna być oparta na 5 filarach:
- regularne posiłki, które mają zapewnić stałą dawkę wszystkich substancji niezbędnych do wytwarzania kolagenu. Należy zadbać o to, by nie opuszczać posiłków, nie głodzić się, jeść w miarę regularnie mniej więcej co 2-3 godziny
- odpowiednie nawodnienie organizmu, czyli wypijanie ok. 2 l wody dziennie, co sprawi, że skóra będzie gładka, elastyczna i lepiej nawilżona
- odpowiednie przygotowanie potraw tak, by nie zmniejszać zawartości bezcennych dla skóry składników. Warzywa i owoce najlepiej jeść na surowo, jeśli gotować to krótko, np. na parze. Mięso i ryby gotować w wodzie lub na parze, piec bez dodatku tłuszczu lub dusić
- maksymalne urozmaicenie posiłków tak, aby wszystko, co kładziemy na talerzu dostarczało nam maksymalnie dużo składników niezbędnych do wytwarzania kolagenu
- unikanie produktów, które mogą przyspieszać utratę kolagenu i hamować jego wytwarzanie, a więc przede wszystkim cukru i słodyczy oraz nadmiaru soli. To oznacza unikanie żywności wysoko przetworzonej, która zawiera niewiele witamin, dużo tłuszczu, dużo soli i dużo cukrów prostych.
Co szkodzi kolagenowi
- palenie tytoniu, które zmniejsza produkcję kolagenu i elastyny, prowadzi do powstawania zmarszczek i spowolnienia gojenia się ran. Papierosy sprawiają, że skóra staje się wysuszona, niedotleniona i słabo ukrwiona. Nikotyna zwęża naczynia krwionośne w pobliżu powierzchni skóry, uniemożliwiając dostarczanie tlenu i składników odżywczych. Osoby, które palą papierosy, mają ogromne deficyty witaminy C, co także zmniejsza wytwarzanie kolagenu i pogarsza wygląd skóry, włosów i paznokci.
- spożywanie zbyt dużej ilości cukru i rafinowanych węglowodanów. Cukier przyłącza się do białek, co je uszkadza, powodując, że kolagen staje się słaby, suchy i kruchy. Unikajmy więc: słodyczy, słodkich napojów (nektary, napoje owocowe), dosładzanego nabiału, świeżego pszennego pieczywa. Produkty te są głównym źródłem cukrów prostych. Te zaś są szybko trawione i przyswajane, przyczyniają się do podwyższenia poziomu glukozy we krwi.
– Może wówczas dochodzić do przyłączania cząsteczek glukozy do białek, np. do kolagenu, czyli tzw. glikacji. Proces ten sprawia, że włókna kolagenowe tracą elastyczność i coraz słabiej wiążą wilgoć. Pojawiają się wówczas zmarszczki i bruzdy, co jest objawem starzenia się skóry – tłumaczy specjalistka.
- nadmiar soli sprawia, że wytwarzanie kolagenu w organizmie mocno spada. Skóra traci wtedy elastyczność. Nadmierne spożycie soli powoduje grudkowate wypryski na twarzy, a także „worki pod oczami”. Sól pozbawia organizm wody, co sprawia, że skóra jest mocno wysuszona i szybciej się starzeje. Nadmiar soli w diecie utrudnia też przyswajanie składników mineralnych niezbędnych do wytwarzania kolagenu
- żywność wysoko przetworzona – zawiera niewiele korzystnych dla kolagenu witamin i składników mineralnych, ma natomiast dużo cukrów prostych, tłuszczów oraz soli przyczyniającej się pogorszenia stanu nawodnienia skóry
- ekspozycja na światło ultrafioletowe. Nadmiar promieni słonecznych zmniejsza produkcję kolagenu i powoduje szybszy jego rozkład. Uwaga na opalanie.
- choroby autoimmunologiczne (gdy układ odpornościowy organizmu atakuje własne tkanki) mogą uszkadzać kolagen
- mutacje genetyczne mogą również powodować uszkodzenia kolagenu. Nieprawidłowości w budowie kolagenu powodują takie stany jak zespół Ehlersa-Danlosa czy wrodzona łamliwość kości.
- alkohol – zaburza gospodarkę wodno-elektrolitową organizmu. Picie drinków lub piwa w dużej ilości działa moczopędnie, powodując odwodnienie organizmu, a odwodniona skóra staje się sucha, mniej elastyczna i skłonna do zmarszczek. Alkohol wypłukuje też z organizmu wiele cennych dla kolagenu substancji, np. witaminy C. Raz na jakiś czas można pozwolić sobie ewentualnie na niewielkie ilości czerwonego wytrawnego wina, które jest rezerwuarem antyoksydantów i flawonoidów).
- nadmiar mocnej kawy (powyżej 6 filiżanek dziennie), utrudnia odpowiednie nawodnienie skóry. Kawa w dużych ilościach dostarcza sporo kofeiny, która sprawia, że skóra szybko staje się szara, matowa, traci elastyczność, a na takiej skórze zmarszczki pojawiają się znacznie szybciej. Dodatkowo kawa naturalna pijana w dużych ilościach pobudza wytwarzanie kortyzolu – hormonu stresu, który sprzyja bezsenności, co również niekorzystnie odbija się na wytwarzaniu kolagenu i przyspiesza starzenie się skóry.
Co warto jeść, by wspomóc wytwarzanie kolagenu
- chudy drób i ryby, które są dobrym źródłem białka, z którego organizm może wytwarzać kolagen. Warto jeść 100-150 g mięsa, 2-3 razy w tygodniu oraz 2-3 razy w tygodniu po 100-150 g ryb morskich.
- Ryby wydają się szczególnie ważne. Kolagen pochodzący z ryb jest nawet 1,5 razy lepiej przyswajalny przez nasz organizm, niż kolagen pochodzący z mięsa. Rybi kolagen ma rzadsze wiązania chemiczne między włóknami kolagenowymi. Dzięki temu jest lepiej rozpuszczalny. Ten rodzaj kolagenu ma też bardzo dużo glicyny, hydroksyproliny i proliny – aminokwasów, z których jest zbudowany kolagen – tłumaczy dietetyczka.
- witaminę C – najlepszym jej źródłem są warzywa m.in.: papryka, brokuły, brukselka, kapusta pekińska, natka pietruszki (4 porcje dziennie) i owoce sezonowe, ale i takie, które można mrozić i świetnie się przechowują, a więc aronia, czerwona porzeczka, maliny truskawki borówki (1-2 porcji dziennie)
- białka i witaminy: nabiał, zwłaszcza chude twarogi oraz produkty fermentowane czyli na przykład kefiry, jogurty, maślanki (2 porcje dziennie)
- 4 – 5 jaj tygodniowo (także, ze względu na zawartość siarki potrzebnej do wytwarzania kolagenu)
- produkty pełnoziarniste, w tym kasze, brązowy ryż, pełnoziarnisty makaron (2-3 kromki dziennie)
- płatki owsiane, które są źródłem cynku i miedzi (3-4 łyżki dziennie)
- oliwa, orzechy niesolone (30 g dziennie) nasiona słonecznika lub pestki dyni (źródło białka, koenzynu Q10, kwasów omega 3)
- gorzka czekolada, która zawiera miedź (1-2 kosteczki)
– Dieta kolagenowa nie powinna odbiegać od „normalnej”, zdrowej diety. Aby jednak była ona zdrowa, wszystkie produkty trzeba odpowiednio przygotowywać, a więc nie smażymy, nie grillujemy tylko najczęściej gotujemy w wodzie lub parze, dusimy lub jemy na surowo, wiele cennych składników łatwo bowiem stracić poprzez gotowanie (np. witaminę C). To nie musi być dieta droga ani trudna, ale o maksymalnym urozmaiceniu składników. Bo tylko to sprawi, że uzyskamy pożądane efekty, choć niekoniecznie w krótkim czasie. Jedynie regularne i konsekwentne stosowanie takiej diety pozwoli nam utrzymać elastyczność i gładkość skóry oraz sprawność na długie lata – mówi specjalistka.
thefad.pl / Źródło: PAP, Serwis Zdrowie