Zarzuty dla Donalda Trumpa. „Pieniądze za milczenie” dla gwiazdy porno
We wtorek 4 kwietnia, Donald Trump będzie musiał stawić się w sądzie, zostaną od niego pobrane odciski palców i może nawet zostać na krótko zakuty w kajdanki. Żadnemu urzędującemu bądź byłemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie postawiono jeszcze zarzutów karnych.

Donald Trump ma zostać oskarżony przez wielką ławę przysięgłych na Manhattanie w sprawie o zapłacenie gwieździe porno Stormy Daniels za milczenie o domniemanych kontaktach seksualnych. Nie jest jeszcze jasne, jakie dokładnie zarzuty zostały mu przedstawione, treści aktu oskarżenia nie ujawniono. O zarzutach dowiemy się prawdopodobnie we wtorek, kiedy Trump ma się stawić w sądzie i usłyszeć, o co się go oskarża. Z przecieków wiadomo, że chodzi aż o 34 zarzuty.
Pieniądze za milczenie
Wcześniejsze doniesienia w sprawie ciągnącej się już od kilku lat, wskazują, że chodzi o „pieniądze za milczenie” dla gwiazdy porno, które mogły w sposób nielegalny zostać zaksięgowane, być może jako wydatek na kampanię wyborczą Trumpa. Naruszałoby to przepisy federalnego prawa o finansowaniu kampanii wyborczych albo o fałszowaniu dokumentów biznesowych.
Sprawa romansu Trumpa z aktorką porno o pseudonimie Stormy Daniels (Stephanie Clifford), nabrała rozgłosu w 2018 roku. Wówczas Daniels potwierdziła w rozmowie ze stacją CBS, że na kilka dni przed wyborami prezydenckimi prawnik Donalda Trumpa, Michael Cohen, zapłacił jej 130 tys. dolarów w zamian za milczenie o relacjach seksualnych, jakie mieli utrzymywać.
Początkowo Cohen informował, że Trump „stanowczo zaprzecza” doniesieniom o romansie. Później potwierdził, że Daniels otrzymała pieniądze, zaznaczył jednak, że nie miały one związku z kampanią wyborczą. Trump zaś podkreślał, że nie wiedział nic na temat płatności w wysokości 130 tys. dolarów.
W maju 2018 roku nowy adwokat Trumpa, Rudy Giuliani, przyznał, że Trump zwrócił Cohenowi 130 tys. dolarów, o czym dzień później na Twitterze poinformował sam prezydent. Zaznaczył jednak, że było to miesięczne wynagrodzenie i pieniądze nie miały nic wspólnego z kampanią wyborczą.
W sierpniu w toczącej się sprawie przeciwko Cohenowi, ten przyznał się do stawianych mu zarzutów dotyczących oszustw podatkowych i naruszenia prawa finansowania kampanii wyborczych w związku z płatnością na rzecz Daniels, a także modelki Karen McDougal, która również twierdziła, że miała romans z Trumpem. Potwierdził też, że Trump zlecił mu wykonanie tych płatności. W grudniu Cohen został skazany na trzy lata pozbawienia wolności.
Prezydent mógł złamać prawo i może ubiegać się o najwyższy urząd?
Postawienie zarzutów byłemu prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi odbiło się szerokim echem.
Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że zarzuty dla Trumpa można traktować w kategoriach historycznych, ponieważ nigdy wcześniej nie wytoczono byłemu amerykańskiemu prezydentowi procesu karnego. Nie stanowi to jednak punktu zwrotnego, lecz kontynuuje długą listę przesunięć granic przez Trumpa.
„Wiele wskazuje na to, że Donald Trump zostanie również oskarżony o próby odwrócenia wyników wyborów w 2020 roku: o zaaranżowania puczu. Na kim to zrobi wrażenie? Koncepcja, że były prezydent mógł złamać prawo i może nadal ubiegać się o najwyższy urząd nie będzie już wtedy niczym nowym” – czytamy.
Prezydent nie stoi ponad prawem
Inaczej sprawę komentuje dziennik „Frankfurter Rundschau”. Gazeta przewiduje, że konsekwencje pierwszego aktu oskarżenia przeciwko byłemu prezydentowi USA będą ogromne i to nie tylko dla oskarżonego Donalda Trumpa i jego zwolenników, ale także dla Republikanów i dla całego kraju.
„Trumpowi zostanie pokazane, że nie stoi ponad prawem, mimo że zachowywał się tak przez lata i zdecydowanie zbyt często deptał prawo. Ignorował normy demokratyczne, a tam, gdzie było to możliwe, próbował je zniszczyć. Sąd w końcu stawia notorycznemu kłamcy i oszustowi szlaban” – pisze dziennik. Przestrzega jednocześnie, że nawet jeśli Trump zakończy swoją polityczną karierę, nie można mieć nadziei, że „trumpizm” zniknie wraz z nim. „Nowe pokolenie republikańskich liderów będzie kontynuowało jego politykę, będzie chciało uczynić Amerykę znowu wielką”.
Z wydarzeń w Ameryce może się cieszyć Putin
Z kolei wydawane w Muenster „Westfaelische Nachrichten” zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy. „Przeciwnicy Trumpa nie powinni zbyt szybko triumfować w obliczu stawianych mu zarzutów. Były prezydent może nawet skorzystać z nikczemnej afery. Przez wiele tygodni będzie w centrum uwagi i będzie inscenizował siebie jako ofiarę, zbierał datki, wzywał do zamieszek. Przemoc jest w cenie” – pisze gazeta. Zdaniem dziennika z wydarzeń w Ameryce może cieszyć się Władimir Putin. „Skupienie uwagi na USA z dala od światowych kryzysów może tylko osłabić Waszyngton”.
Proces paradoksalnie pomaga Trumpowi
O korzyściach, jakie Donald Trump może odnieść z zamieszania wokół niego, pisze też ukazujący się w Kolonii dziennik „Koelner Stadt-Anzeiger”.
„Na krótką metę proces ten paradoksalnie pomaga Trumpowi. W wewnątrzpartyjnej walce o władzę może przybrać pozę męczennika i domagać się lojalności i solidarności, a tym samym być może ponownie zapewnić sobie kandydaturę do Białego Domu z ramienia Republikanów” – pisze gazeta. Dziennik zauważa jednak, że „narcystyczna wściekłość” Trumpa jest teraz jeszcze bardziej kuriozalna niż kiedykolwiek wcześniej. Zwraca uwagę na to, że na zmieniających swoje poglądy wyborców działa on odpychająco.
„Optymiści mogą mieć nadzieję: jeśli akt oskarżenia nie upadnie, może przynieść Trumpowi więcej politycznej szkody niż pożytku” – podsumowuje gazeta.
Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: Deutsche Welle
Russia Hunted For Ukrainian Soldier Who Said 'Russian Warship, Go F*** Yourself’
Russian forces captured Ukrainian soldier Yuriy Kuzminskiy and his comrades on Snake Island on February 24, 2022.
During his nine months in Russian captivity, Kuzminskiy says he was tortured and beaten regularly. He claims Russian special forces were hunting for the Ukrainian soldier who spoke the defiant phrase that went viral and became a popular slogan across the country. RFE/RL’s Halyna Tereshchuk spoke with the 21-year-old Kuzminskiy about his time in Russian captivity.
Battle for Snake Island. ✌🇺🇦 pic.twitter.com/z9iEVAqo0r
— WorldOnAlert (@worldonalert) March 16, 2023
A Russian warship ordered a group of Ukrainian border guards to surrender.
— Cloyd Rivers (@CloydRivers) February 25, 2022
Their response: “Russian warship, go fuck yourself.”
They held their ground. All 13 were killed. Honorary Americans. 🇺🇸🇺🇸pic.twitter.com/89HSB51yFk
Dariusz Frach, thefad.pl / Radio Free Europe
Zła Unia już nie taka zła. Brytyjczycy bardziej ufają UE niż własnemu parlamentowi
Brytyjczycy ufają instytucjom europejskim bardziej niż własnemu parlamentowi. Badanie zaufania obywateli do instytucji (przeprowadzone przez World Values Survey – WVS) pokazało, że wskutek brexitu załamało się zaufanie Brytyjczyków do ich własnego rządu i parlamentu, a wzrosło do Unii Europejskiej. W efekcie po raz pierwszy od 30 lat więcej Brytyjczyków ufa Unii Europejskiej niż własnemu rządowi.

Badanie World Values Survey (WVS) to prowadzone od 1981 r. ogólnoświatowe przedsięwzięcie sondażowe, którego celem jest ocena zmian poziomu zaufania obywateli do instytucji.
W Wielkiej Brytanii, wśród Brytyjczyków w ciągu 4 lat od 2017 r. do 2021 r. zaufanie do brytyjskiego parlamentu spadło o 10 procent, do poziomu 22 proc. Jednocześnie o 7 proc. wzrosło zaufanie do instytucji unijnych, którym ufa 39 proc. mieszkańców wysp.
Britons have more confidence in EU than Westminster, poll finds https://t.co/CoDNvXncY7
— The Guardian (@guardian) March 30, 2023
Zła Unia już nie taka zła
Cytowany przez „Guardiana” były sekretarz ds. brexitu David Davis uważa, że zmiana nastawieniu Brytyjczyków jest następstwem wewnątrzpartyjnych sporów.
– Ta jękliwa, nieznośna, łajdacka awantura była zupełnie bezproduktywna – stwierdził, de facto oskarżając Borisa Johnsona i jego frakcję o to, że kopiąc dołki pod rządem premier Theresy May i jej porozumieniem z UE, doprowadzili do załamania zaufania do brytyjskich instytucji.
David Davis podkreślił, że od wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej sens straciło „bezustanne kopanie Brukseli przez sympatyzujące z ideą brexitu media” jak „The Times”, „The Telegraph”, czy tabloidy „The Sun” i „Daily Mail”. – Nikt już nie czyta o kwadratowych truskawkach albo prostowaniu bananów – stwierdził.
Tylko 24 proc. Brytyjczyków wyraża zadowolenie z brexitu
Tylko 24 proc. Brytyjczyków wyraża zadowolenie z wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, 49 proc. ankietowanych żałuje tej decyzji.
Badanie pracowni Savanta dla dziennika „The Independent” przeprowadzone na początku stycznia tego roku wykazały, że zarówno rozwój gospodarki, jak i globalne oddziaływanie Wielkiej Brytanii i jej zdolność do kontrolowania własnych granic uległy pogorszeniu.
Dariusz Frach, thefad.pl
Bucza. Rok po wyzwoleniu z rosyjskiej okupacji

Viktoria Pokatilova
Rok temu wyzwolono spod rosyjskiej okupacji podkijowską Buczę. Odkryto wtedy wiele domniemanych zbrodni wojennych. Jaki jest stan tych śledztw?
Volodymyr Zelenskyy published a video of his visit to #Bucha. pic.twitter.com/WTK150jwTG
— NEXTA (@nexta_tv) March 31, 2023
Walentynę Sen rosyjscy okupanci zastrzelili na podwórzu jej domu. Zwłoki 69-letniej emerytki leżały tam przez sześć dni, do wyzwolenia podkijowskiej Buczy przez armię ukraińską 31 marca 2022 roku.
Córka Tetjana przebywała z matką w pierwszych tygodniach po rosyjskiej inwazji, ale dzień przed zbrodnią przewieziono ją razem z dzieckiem do pobliskiej stolicy. Walentyna nie chciała jechać z nimi.
„Moja mama się wykrwawiła”
Sąsiedzi widzieli, co się stało z Walentyną Sen. Opowiadają, że poszła po wodę na ulicę Skłozawodską; akurat tam, gdzie wówczas stali rosyjscy żołnierze. Ci jeszcze tego samego dnia przyszli na podwórze Walentyny i strzelali.
– Codziennie zabijali co najmniej dwie osoby na podwórzach – relacjonuje Tetjana. – Moja mama akurat rozmawiała przez telefon, gdy zobaczyła Rosjan i usłyszała strzały. Ze strachu zaczęła uciekać i zdążyła wbiec do domu, ale jedna z kul trafiła ją przez drzwi i przedziurawiła jej wątrobę. Moja mama się wykrwawiła.

Tetjana o wszystkim dowiedziała się od sąsiadów. Rok po zamordowaniu jej matki nie została jeszcze przesłuchana przez śledczych. Rodzina nie wie, czy w ogóle wszczęto postępowanie. Tylko raz, w kwietniu 2022 roku, przesłuchano syna Tetjany. Po wejściu armii ukraińskiej do Buczy znalazł ciało zabitej babci. Później własnoręcznie pochował Walentynę w ich miejscowości.
One year ago, the #Ukrainian army liberated #Bucha. pic.twitter.com/v8sBN0tBtY
— NEXTA (@nexta_tv) March 31, 2023
Rozstrzelanie w lesie
Podobne rzeczy przeżył w ubiegłym roku Serhij z Buczy. Jego ojciec, Ołeksandr Jaremycz, został zabity przez Rosjan 25 marca, krótko przed wyzwoleniem regionu Kijowa. Rozdawał żywność mieszkańcom Buczy niedaleko rosyjskiego posterunku kontrolnego. Wcześniej, na początku miesiąca, ośmiu jego przyjaciół zastrzelono na ulicy Jabłunskiej. Ołeksandr zginął dwa tygodnie później, po rewizji w jego domu.
Serhij opowiada, że rosyjscy wojskowi znaleźli u jego ojca telefon komórkowy. Krótko przedtem Ołeksandr jeszcze z niego rozmawiał. Po rewizji Rosjanie zaprowadzili ojca Serhija do lasu i tam zastrzelili.
Oficjalnie wszczęto postępowanie karne z powodu morderstwa. Serhij przez rok próbował dotrzeć do władz, żeby zasięgnąć informacji o stanie dochodzenia. Najpierw przeprowadzono ekshumację i postępowanie dowodowe. Po kilku miesiącach zmienił się śledczy. Serhij opowiada, że dopiero niedawno został wreszcie przesłuchany.
– Toczy się to powoli, ale są postępy. Informują, co zrobili. Mówią, jaki będzie następny krok. To żmudne postępowanie. Nie sądzę, że skończy się w ciągu jednego roku – stwierdza Serhij.
New Srebrenica. The Ukrainian city of Bucha was in the hands of 🇷🇺 animals for several weeks. *Local civillians were being executed arbitrarily*, some with hands tied behind their backs, their bodies scattered in the streets of the city.#RussianWarCrimes pic.twitter.com/outzejdidO
— Defense of Ukraine (@DefenceU) April 2, 2022
Wielka ilość danych o zbrodniach wojennych
Prokuratura generalna Ukrainy naliczyła prawie 11 tysięcy zbrodni wojennych, popełnionych przez armię rosyjską tylko w regionie Kijowa. 700 z nich zarejestrowano w Buczy. Trwa już ponad 7 tysięcy postępowań karnych, 118 podejrzanych i 50 osób postawiono zaocznie przed sądem, a cztery z nich skazano.
Według prokuratury regionalnej w Kijowie w ubiegłym roku śledczy ze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) przy wsparciu policji zbadali wyzwolony obszar. Przeprowadzali ekshumacje i zbierali dowody do toczących się postępowań. Śledczym pomagali wolontariusze, w ten sposób zebrano wielką ilość danych na temat zbrodni wojennych.
Prokuratorzy mówią, że dochodzenia były tak mozolne także dlatego, że niezwykle trudno jest zidentyfikować sprawców. Zatrzymania są zaś właściwie niemożliwe.
– Głównym celem w tej fazie dochodzeń jest zebranie zeznań świadków i pełnej podstawy dowodowej. Dzięki przesłuchiwaniu rosyjskich jeńców wojennych udaje się ustalić tożsamość niektórych zbrodniarzy wojennych – relacjonuje Ołeh Tkalenko, zastępca szefa prokuratury w regionie Kijowa. Według niego jeńcy znają nazwiska sprawców, którzy często przechwalają się tym, ile osób cywilnych zabili, torturowali lub wykorzystali seksualnie.
Ołeh Tkalenko dodaje, że mimo żmudnych śledztw i fragmentarycznych dowodów prokuratura chce jeszcze w tym roku postawić wielu podejrzanych przed sądem i doprowadzić do wydania wyroków.
– Potem skazany znajdzie się na międzynarodowej liście osób ściganych przez prawo. Ukraina zawarła szereg międzynarodowych umów prawnych dotyczących ekstradycji takich przestępców. Mamy nadzieję, że niektórzy z nich zostaną ujęci za granicą i przewiezieni tutaj, aby odbyć karę jeszcze podczas wojny. Po naszym zwycięstwie znajdziemy wszystkich innych.
🇺🇦🇺🇦
— АЗОВ South (@Azovsouth) March 31, 2023
Today marks 1 year since #Bucha was liberated from the hands of invading Orc forces.
The world and coming generations will never forgive/forget the war crimes committed by Putin in Ukraine. pic.twitter.com/sboi489DoG
Oprócz śledztw toczących się w Ukraine postępowania z powodu rosyjskich zbrodni wojennych wszczęło już w ramach swojego ustawodawstwa ponad 20 krajów świata. Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wydał niedawno nakazy aresztowania rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, a także rzeczniczki praw dziecka Marii Lwowej-Biełowej, podejrzewanej o wywożenie ukraińskich dzieci do Rosji.
REDAKCJA POLECA
Viktoriatilova
Jestem trans

Katarzyna Domagała-Pereira
Mówią, że gdyby nie tranzycja, już by ich nie było. Tak bardzo cierpieli. Tranzycja dała im nadzieję na życie zgodne z tożsamością płciową.

Po dziesięciu latach Julian* dotarł do mety. Ma 23 lata, pięć operacji za sobą, dwanaście tygodni w klinikach, zmianę imienia i wpisu o płci w metryce. W dokumentach – nowe imię. Niski głos, sylwetka, sposób poruszania się. Nic nie wskazuje na to, że Julian kiedyś nosił żeńskie imię, a w dokumentach przy płci miał wpisane „żeńska”.
Pracuje na lotnisku, gdzie – jak mówi – „majsterkuje przy samolotach”. Po godzinach angażuje się społecznie. W pracy, nowym miejscu zamieszkania i w nowym kręgu przyjaciół nikt nie wie o jego przeszłości. – Kiedyś koleżanka zapytała, czy nie wybrałbym się z nią na paradę równości. „Ty, jako osoba postronna, mógłbyś coś zrobić dla tolerancji” – powiedziała do mnie. A ja pomyślałem: gdybyś tylko wiedziała… – uśmiecha się Julian. Na paradę poszedł, ale z organizacjami LGBT+ ma mało styczności.
Ponad 300 kilometrów dalej, w jego rodzinnym mieście, wielu pamięta Juliana ze szkoły. Szczególnie jego outing, gdy po lekcji o tolerancji stanął przed klasą i powiedział, że jest trans. Poprosił, by używać jego nowego – męskiego – imienia. Miał wtedy 14 lat.
Luna: „Bardzo się bałam”
Luna miała 18 lat, gdy się wyoutowała. Najpierw zwierzyła się przyjaciółkom, potem bratu i jego dziewczynie. Powiedziała w szkole, a dopiero na końcu rodzicom. – Bardzo się bałam. Znałam z internetu wiele historii, gdy rodzice odrzucili swoje transpłciowe dzieci, a w szkole spotykał je mobbing – mówi Luna w wywiadzie dla DW.
U niej było na szczęście inaczej. Przyjaciółki zrozumiały, szkoła pomogła, a brat zapewnił, że kocha ją niezależnie od tego, czy jest jego bratem, czy siostrą. Obiecał wesprzeć finansowo przy drogich ekspertyzach i pomógł w outingu przed rodzicami. – Byli zszokowani, ale opanowani – wspomina Luna. – Na początku było nam wszystkim ciężko. Rodzice mieli wiele pytań, a ja nie na wszystkie znałam odpowiedź. Wiem jednak, że stoją za mną murem.

Gra w imię
Julian o tym, co odczuwa, najpierw powiedział przyjacielowi, a potem lekarce. Podczas rutynowego badania 13-latek zapytał, co można zrobić, żeby nie był kobietą. Gdy próbuje sobie przypomnieć, jak objawia się dysforia płciowa, mówi, że to odpychające ciało, którego nie chcesz, bo wydaje się nie być twoje. A z drugiej strony – duże poczucie wstydu, które starasz się ukryć przed innymi. Byleby nie dać poznać, że coś jest nie tak.
Potem już rozmawiał o tym z rodzicami. – Wszyscy płakaliśmy – wspomina. Ale gdy brat Juliana wyjechał na kilka dni, rodzice zaproponowali, że mogą, tak na próbę, używać nowego, męskiego imienia. – Grali jak aktorzy, ale widzieli, że jestem z tym szczęśliwy – mówi Julian.
Wkrótce dowiedział się młodszy brat, najbliższa rodzina i szkoła. Wszyscy zrozumieli. – Tylko od czasu do czasu ktoś jeszcze użył starego imienia; z przyzwyczajenia lub przekory. Rówieśnicy sprawdzali, czy reaguję na deadname – opowiada Julian.
„Słodka dziewczynka”
Na smartfonie pokazuje swoje zdjęcie z tamtego okresu. Na letnim obozie do kamery uśmiecha się blondynka z krótkimi włosami, w sportowym ubraniu, z plakietką, na której napisała fikcyjne imię niezdradzające płci. – Słodka dziewczynka, szkoda tylko, że to byłem ja – uśmiecha się Julian. Gdy pytam, co się stało z tą wcześniejszą osobą, długo zastanawia się nad odpowiedzią. – Nigdy się z nią nie pożegnałem, nie było takiej potrzeby – mówi. – Szybko zacząłem myśleć w kategoriach swojej prawdziwej tożsamości i wiedziałem, że to jest kierunek, w którym chcę się rozwijać.
Wchodząc na drogę tranzycji, nie był pewny, czy to rozwiąże jego problemy na zawsze. – A jeśli za 40 lat okaże się, że chcę czegoś innego? – pytał. – To i tak będzie to 40 szczęśliwych lat – odpowiedziała mu mama.
Niedawno, po ostatniej operacji korekty płci, uświadomił sobie, że to, co inni nazywają beztroską młodością, było u niego „zupełnie do bani”. Dekada z nieskończoną liczbą wizyt u specjalistów, badaniami, staraniami o hormony i operacje, wnioskami do sądu. Ból i niepewność, co będzie dalej. – To wszystko, zamiast beztrosko żyć! – mówi. Nie opłakuje tej dawnej osoby z dziewczęcym imieniem, tylko lekkość bytu, której nie doświadczył.
Nowy rozdział
Nie doświadczyła jej też Luna, latami zajęta poszukiwaniem siebie. – Wiesz, że coś u ciebie jest inaczej, że twoje ciało wydaje ci się obce, a niektóre jego części wręcz odrażające. Wiesz, że zachowujesz się inaczej niż twoi rówieśnicy, odczuwasz smutek i zaczynasz dociekać, co to jest – opowiada. O transpłciowości dowiedziała się z jakiegoś czasopisma, potem poszła do poradni dla osób queer.
– Wszystko zaczęło się nagle układać w całość, ale długo wypierałam, że mogę być trans – mówi. To wtedy odechciewało jej się żyć. Następstwem były epizody depresji i wątpienie w siebie.

Dzisiaj mówi, że tamten rozdział w jej życiu jest zamknięty, a wszystko, co o nim przypomina, boli. Z outingiem rozpoczął się nowy rozdział. Luna od trzech lat bierze kobiece hormony i zewnętrznie coraz bardziej dopasowuje swój wygląd. Pomagają w tym długie włosy, delikatne rysy twarzy, biżuteria, ubrania i modulacja głosu. W przyszłości założy spódnice i sukienki, planuje pierwszą operację korekty płci.
Dane metrykalne zmieni po wejściu w życie ustawy o samostanowieniu, którą rząd Olafa Scholza chce uchwalić jeszcze w tym roku. W szkole pielęgniarskiej i w pracy i tak już wszyscy mówią do niej „Luna”. Tylko czasem ktoś z podopiecznych zwróci uwagę na jej głos albo sylwetkę, dziwiąc się, że jest kobietą.
Jestem trans
Luna i Julian mówią, że najtrudniejszy jest outing przed samym sobą. Julian długo myślał, że kobiecość ominie go szerokim kręgiem. Gdy był dzieckiem, wolał bawić się z chłopcami, nosić spodnie i wspinać na drzewa. Taką „chłopczycę” rówieśnicy wytykali palcami.
Kryzys przyszedł w okresie dojrzewania. Wtedy zrozumiał, że jego ciało – jak na przekór – rozwija się w kierunku, z którym on w ogóle się nie identyfikuje. – Cierpienie było nie do zniesienia. Nieraz myślałem o samobójstwie – przyznaje. Był pewien, że jest zaledwie jedną z garstki osób w Niemczech, którym przytrafia się dysforia płciowa.
Historia jego tranzycji mieści się w grubym segregatorze. Od psychoterapii, diagnozy, blokerów dojrzewania i hormonów, po wnioski do kasy chorych, epikryzy, zmianę danych metrykalnych i wymianę dokumentów. W Niemczech, aby zmienić dane metrykalne, nadal potrzebne są dwie ekspertyzy i wniosek do sądu rejonowego. Procedura kosztuje kilka tysięcy euro. Za to tranzycja medyczna jest refinansowana przez kasy chorych, ale nie automatycznie.
Odnaleźć siebie
Julian ma już wszystko za sobą. Mówi, że warto było, choć na każdym etapie miewał wątpliwości i potwornie się bał. To wszystko trzeba przepracować i za każdym razem stanąć na nogi – fizycznie i psychicznie. – Nie jestem dumny z bycia trans. To największe nieszczęście mojego życia – mówi. – Chciałem tylko dopasować swój wygląd zewnętrzny do tego, co czuję w środku.
Dzisiaj jest szczęśliwy. Od niedawna spotyka się z dziewczyną. Bał się powiedzieć jej o swojej transpłciowości. – Ale ona tylko wzruszyła ramionami i powiedziała, że dla niej to nie ma znaczenia, bo takiego mnie poznała.
* Julian w rzeczywistości ma inaczej na imię. W naszym artykule chciał zachować anonimowość
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: Elżbieta Witek chciałaby zapytać Donalda Tuska, czy potrafi wymienić 10 przykazań Bożych i czy je stosuje
Elżbieta Witek ujawniła w Gościu Wydarzeń, że chciałaby zapytać Donalda Tuska, czy potrafi wymienić 10 przykazań Bożych i czy je stosuje.
– Zapytałabym @donaldtusk, czy potrafi wymienić 10 przykazań Bożych. Później powinien sprawdzić, czy postępuje zgodnie z dekalogiem – powiedziała w #GoscWydarzen marszałek Sejmu @elzbietawitek https://t.co/Q4hrTIzsv4
— PolsatNews.pl (@PolsatNewsPL) March 28, 2023
Elżbieto Witek,
Nie wiem, czy Donald Tusk zna Dekalog, ale wielokrotnie dał dowody, że z całą pewnością i w przeciwieństwie do Pani — go stosuje. Szczególnie takie przykazania jak: nie kradnij, nie zabijaj, nie mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu…
Jak widzę, dla Pani te przykazania mają znaczenie odwrotne: kradnij i pozwól kraść swoim miliony, zabijaj przyrodę, klimat, Odrę, lasy, chorych, niepełnosprawnych, Adamowicza, Filiksa, Kosteckiego… i obrzucaj kłamstwami i błotem opozycję, na przykład Donalda Tuska.
Tymczasem co ma wiara do urzędu, jaki Pani sprawuje.
Kiedy popisze się Pani znajomością Konstytucji RP, a szczególnie jej przestrzeganiem? Kiedy dowie się Pani o równości Polaków wobec prawa, o niezbywalnej godności każdego Polaka, o niezależnym sądownictwie, wolnych mediach i że cenzura jest zabroniona? Może słyszała Pani o trójpodziale władzy, o Trybunałach, o sojuszach i umowach międzynarodowych, o bezprawnym stanowieniu prawa przez Panią…?
O ile wiem, nie jest Pani Matką Boską, a co najwyżej wznoszącą modły do krzyżyków i obrazów. Jednak zakrywa się Pani portretem JPII, z którego robi Pani polityka PiS-u.
Sejm to nie kościół!
Widać, że kompetencje Panią przerosły, jak treści przedwojennych książek, z których dowiadywała się Pani o Katyniu. Tym samym potwierdza Pani, że to, czym Pani kieruje, to nie jest Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wszystkich Polaków, a Targowicka kaplica zdrady narodowej i okupacji kraju przez jedną bogoojczyźnianą partię korupcji i propagandy kłamstwa. Takim też jest Pani zmanierowanym i niekompetentnym marszałkiem Targowicy.
Życzę więc, żeby miała Pani okazję zapytać Donalda Tuska o ten Dekalog, jeśli tyle tylko Pani umie i o tym tylko potrafi dyskutować. Z pewnością Pan Donald Pani odpowie.
Adam Mazguła
|
Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej. Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
![]() |
Moda patchworkowa – czy sprawdza się w dzisiejszym świecie?
Patchwork – co to takiego? Trend, który swoje korzenie ma w bardzo odległej przeszłości, a dokładniej mówiąc, dzięki niemu powstawały pierwsze stroje. Polega na łączeniu ze sobą kawałków materiałów w różnych kolorach, wzorach, ale także często w zupełnie odmiennych fakturach. Ubrania w tym stylu powstają po prostu z różnorodnych „łatek”. W ten sposób tworzone są niepowtarzalne i oryginalne egzemplarze odzieży. Ta historyczna forma ubioru powraca do łask z wielkim hukiem!

Czy to, aby nie jest brzydkie?
Można powiedzieć, że patchwork jest tak brzydki… że aż ładny! Choć naszywanie wszelkiego rodzaju łat, kojarzy nam się z ubóstwem i reperowaniem starej odzieży, w obecnych czasach taki styl nie jest utożsamiany z biedą, ale z dobrym gustem i modnym wyglądem. Trzeba jednak przyznać, że jest to trend przeznaczony dla ludzi, którzy nie boją się inności i innowacyjności. Jeżeli masz otwartą głowę na modowe eksperymenty – doskonale odnajdziesz się w tym temacie! Dlaczego warto dać mu szansę?
Nie tylko dlatego, że stał się modny i popularny. Przede wszystkim warto zapoznać się z nurtem patchworkowym, gdyż wpisuje się on w ideę mody odpowiedzialnej. Łączenie ze sobą skrawków materiałów to nie przykra konieczność (nie żyjemy już w średniowieczu), ale rozsądne podejście do tematu ekologii i walka z problemem nadwyżki produkowanych przez nas śmieci. Dawanie drugiego życia pozornie nieprzydatnym elementom odzieży realnie pomoże ograniczyć ilość odpadów. Tym bardziej taki pomysł zachwyca, gdy przekonamy się, że z praktycznie niczego można stworzyć modną stylizację.
Jak zacząć przygodę z patchworkiem?
Najlepiej od razu! Spróbuj zrobić to sam! Brzmi zbyt skomplikowanie? Spokojnie, to najprostsza forma krawiectwa, jaka może być. Nawet jeżeli nie masz szczególnych zdolności w tej dziedzinie, z pewnością sobie poradzisz. Wystarczy spróbować, z początku może nie będzie pięknie, ale z czasem każdy nabiera wprawy! A może okaże się, że to początek wspaniałej pasji? Jedno jest pewne – jeżeli nie spróbujesz, to się nie dowiesz…
Co jeśli nie dasz rady?
Nic się przecież nie stanie! Nie każdy ma cierpliwość do igły i nitki, nie znaczy to jednak, że trend patchworkowy nie jest dla Ciebie! Nic z tych rzeczy – od czegoś jest jeszcze handel. Naturalnie, aby pozostać wiernym ideologii mody odpowiedzialnej, nie wypada szukać patchworków w galeriach handlowych. Polecamy odwiedzić raczej jeden ze sklepów z tanią odzieżą używaną. Tam, nie dość, że można znaleźć niepowtarzalne ubrania, to jeszcze nie trzeba wydawać miliona monet!
Secondhand najlepszą opcją zakupową
Kupowanie tanich rzeczy z drugiej ręki to także ukłon w stronę ekologii. Nawyk odwiedzania lumpeksów powinien każdemu wejść w krew – nasza planeta dzięki temu byłaby w dużo lepszym stanie! Żeby jednak nie spotkać się z rozczarowaniem, warto wybrać odpowiednie miejsce. Najlepiej rozpocząć swoją ekologiczną przygodę z zakupami w jednym z markowych secondhandów sieci Biga. Mają bowiem najlepszą ofertę na rynku mody z drugiego obiegu. Niskie ceny, wysoka jakość i codzienne nowości – to ich znak rozpoznawczy! Jeżeli szukasz modnych perełek i masz już dosyć finansowania zagranicznej branży odzieżowej (która nie dość, że zanieczyszcza środowisko, to jeszcze stwarza fatalne warunki dla swoich pracowników), wybierz Bigę – polską firmę sprzedającą niedrogą odzież używaną! Zmień swoje nawyki na lepsze i połącz przyjemność płynącą z kupowania tanich markowych rzeczy z pożyteczną myślą ekologiczną.
English in a Minute: From the Frying Pan and Into the Fire
Give us a minute and we’ll teach you English. Improve your English with our free English videos. Today you will find out what it means: „To go from the frying pan into the fire”
English in a minute
The idiom „to go from the frying pan into the fire” means to escape from a difficult situation, only to end up in a worse one. It refers to a situation where someone gets out of one trouble or difficulty but then finds themselves in an even worse predicament.
Learning English is easy!
Dariusz Frach, thefad.pl / USAGM
Rosja: sąd skazał ojca na dwa lata więzienia za rysunek córki

DW
Rosyjski sąd skazał samotnego ojca na dwa lata więzienia za rysunek jego córki, krytyczny wobec wojny w Ukrainie. Mężczyznę tymczasowo pozbawiono praw rodzicielskich, a dziecku grozi sierociniec.

Wyrok został odczytany we wtorek (28.03.2023) pod nieobecność oskarżonego. Aleksiej Moskaliow bowiem – według sądu – uciekł z aresztu domowego.
„Dyskredytowanie rosyjskiej armii”
Aleksiej Moskaliow został uznany za winnego „dyskredytowania” w internecie rosyjskiej armii, jak powiedział agencji informacyjnej AFP jego adwokat Władimir Biljenko.
Wkrótce potem nastąpił zwrot akcji. 54-latek nie pojawił się na rozprawie w sądzie w małym miasteczku Jefremow w obwodzie tulskim. – On zniknął – przyznała AFP rzeczniczka sądu Elena Michajłowska.
W nagraniu opublikowanym przez kilka rosyjskich mediów inny przedstawiciel sądu powiedział, że Moskaliow uciekł poprzedniej nocy. Jego adwokat dodał w rozmowie z AFP, że ostatni raz widział swojego klienta w poniedziałek. Tego samego dnia prokuratura zażądała dla samotnego ojca dwóch lat więzienia.
Areszt domowy i dom dziecka
Sprawa od pewnego czasu budzi emocje nie tylko w Jefremowie, położonym 300 kilometrów na południe od Moskwy. Zapoczątkował ją rysunek, który 13-letnia córka Moskaljowa, Maria, wykonała w szkole; przedstawia on rakiety wycelowane w kobietę i dziecko z ukraińską flagą.
Dyrektorka szkoły natychmiast wezwała policję. Funkcjonariusze sprawdzili konta internetowe ojca i odkryli komentarze, w których krytykował ofensywę. Od 1 marca Aleksiej Moskaliow przebywa z tego powodu w areszcie domowym. Maria została wysłana do domu dziecka i zakazano jej wszelkich kontaktów z ojcem.
Na kolejnej rozprawie, 6 kwietnia, miała zapaść decyzja o ostatecznym odebraniu Moskaljowowi praw rodzicielskich, jak poinformował jego adwokat. Według niego Maria została od tego czasu objęta kuratelą i w ciągu miesiąca może trafić do domu dziecka.
Powszechny szok
Działania władz w Jefremowie szokują ludzi w całej Rosji. Informują o tym opozycyjne media, a internetowa petycja wzywa do oddania Marii ojcu. Nawet Jewgienij Prigożyn, którego paramilitarna Grupa Wagnera walczy na froncie w Ukrainie, krytykuje rozdzielenie ojca i córki.
Sprawa ta pokazuje skalę tłumienia głosów krytycznych od czasu rozpoczęcia rosyjskiej wojny w Ukrainie 24 lutego 2022 roku. Od tego czasu Rosja wprowadziła szereg sankcji karnych, aby stłumić wszelkie formy krytyki wojska. Wybitne postaci opozycji i zwykli obywatele zostali aresztowani, a niektórzy zostali już postawieni przed sądem i skazani.
This is #Mariupol, #Donetsk region, east #Ukraine. Previously it was a prosperous and happy port city, now it has been reduced to rubble by #Russia’s war and devastation. Now the Russian occupiers are demolishing damaged buildings to hide their crimes: pic.twitter.com/ReHcd0AHcI
— Alex Kokcharov (@AlexKokcharov) March 20, 2023
W szczytowym okresie czystek stalinowskich pod koniec lat 30. tysiące dzieci zostało odebranych rodzicom. W dzisiejszej Rosji po raz pierwszy w 2019 roku doszło do prób pozbawienia działaczy politycznych praw rodzicielskich przez prokuratorów w Moskwie za zabieranie dzieci na protesty. Próby te zakończyły się niepowodzeniem.
REDAKCJA POLECA
English in a Minute: To Get Under Someone’s Skin
Give us a minute and we’ll teach you English. Improve your English with our free English videos. Today you will find out what it means: „To Get Under Someone’s Skin”
To Get Under Someone’s Skin
The idiom „to get under someone’s skin” means to irritate or annoy someone, or to cause them to become upset or bothered by something. It refers to a situation where someone or something has a persistent and irritating effect on another person, causing them to feel uncomfortable or uneasy.
English in a minute
Learning English is easy!
USAGM


