Olaf Scholz zdradza kulisy rozmów telefonicznych z Putinem

DW
Wojna w Ukrainie nie skończy się szybko – przewiduje kanclerz Niemiec. Olaf Scholz opowiedział również o swoich rozmowach telefonicznych z Putinem.

– Musimy być przygotowani na to, że może to zająć dużo czasu – powiedział Olaf Scholz podczas spotkania zorganizowanego przez dziennik „Rheinische Post” w Duesseldorfie w odniesieniu do wojny w Ukrainie.
Dodał: – Nawet po zakończeniu wojny nie wszystko od razu będzie normalne. Nie powinniśmy jednak ustawać w staraniach o to, by ta wojna dobiegła końca.
„Rosja nie może dyktować warunków pokoju”
Kanclerz powiedział, że nie wierzy w koncepcję obalenia przywódców, takich jak prezydent Rosji Władimir Putin, siłą z zewnątrz.
Powołał się przy tym na ostatnie spotkanie z prezydentem USA Joe Bidenem w Waszyngtonie. Usłyszał, że Biały Dom również nie bierze pod uwagę takiej możliwości.
– Popieram amerykańskiego prezydenta w tym pomyśle – powiedział Scholz. Polityk SPD podkreślił, że „Rosja nie może dyktować Ukrainie warunków pokoju” i „Ukraina musi być w stanie obronić swoją integralność i niezależność”.
Scholz zaznaczył, że nie widzi możliwości zawarcia pokoju bez wycofania wojsk rosyjskich z Ukrainy.
– Ta straszna wojna napastnicza i jej konsekwencje będą nas jeszcze długo zajmować – powiedział kanclerz. Odnosząc się do skali zniszczeń, jakie spowodowały rosyjskie ataki na Ukrainę, stwierdził, że „wymagałoby to długiej odbudowy”.
Kulisy rozmów telefonicznych z Kremlem
Kanclerz opowiedział również o swoich rozmowach telefonicznych z Putinem. Niektóre z nich trwały nawet półtorej godziny, a ostatni raz telefon między Berlinem i Moskwą zadzwonił w grudniu ubiegłego roku.
Scholz zdradził, że czasami Putin nie korzystał z niemieckiego tłumaczenia, a momentami mówił nawet po niemiecku, „jeśli mu to pasowało”. Obecny prezydent Rosji podczas kariery w radzieckim KGB w latach 1985-1990 służył Kremlowi na terenie NRD.
Polityk SPD doprecyzował, że jego rozmowy z Putinem zawsze były koordynowane z sojusznikami Niemiec i wiadomo było, kiedy nastąpi takie połączenie. – To nie jest tak, że wysyłam SMS-a i pytam: „Czy porozmawiamy jeszcze raz?”. Służy do tego odpowiednia centrala telefoniczna – mówił kanclerz.
Dodał, że pomimo różnych opinii, rozmowy telefoniczne z Putinem zawsze były uprzejme.
Pod koniec stycznia rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że Putin nie ma zaplanowanych rozmów telefonicznych z Scholzem. Jednak prezydent Rosji jest „otwarty na kontakt z kanclerzem Niemiec”.
(DPA/ dra)
REDAKCJA POLECA
Stereotypy o samobójstwach i próbach samobójczych. Poznaj mity, by uniknąć błęd
Choć o samobójstwach i próbach samobójczych, zwłaszcza wśród młodzieży, mówi się ostatnio dużo, wciąż krąży wiele stereotypów, które sprawiają, że chcąc pomóc osobie w kryzysie możemy zaszkodzić. Poznaj najczęstsze mity, by uniknąć błędu.

Pytaniami o myśli samobójcze można sprowokować rozmówcę do targnięcia się o swoje życie.
To nieprawda. To raczej niezadane pytania prowadzą do tragedii. Pytając o obecność i intensywność myśli samobójczych oraz o tendencję do ich realizacji nie zwiększamy prawdopodobieństwa podjęcia próby samobójczej.
– Ja te pytania zadaję od 18 lat i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby młoda osoba, która nie ma myśli samobójczych po moim pytaniu powiedziała: „Skoro pani pyta, to chyba powinienem o tym pomyśleć”. To jedna z większych obaw ale nierealna – uspokaja suicydolożka Lucyna Kicińska, ekspertka Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom w Instytucie Psychiatrii i Neurologii.
Osoba, która mówi o samobójstwie wcale nie ma zamiaru go popełnić.
Jest wprost odwrotnie. Kiedy dziecko trafia do szpitala po próbie samobójczej, bardzo często rodzice mówią, że nie mogą w to uwierzyć, bo choć faktycznie dziecko wykrzykiwało, że się zabije, to myśleli, że to właśnie sprawia, że jest bezpieczne. Statystyki mówią jednak wyraźnie: spośród 10 osób podejmujących zachowania samobójcze średnio 8 komunikuje swoje zamiary. Dlatego do takich manifestacji, czy to wprost, czy to zawoalowanych („Najlepiej się powiesić”, „Śmierć wszystko rozwiąże” itp.) należy podchodzić z ogromną uważnością i powagą.
– Kiedyś w naszej szkole na lekcji WOS-u nauczyciel zadał rozprawkę na temat: „Społeczeństwo czy jednostka”. Jeden z uczniów napisał tam, że dla niego nie ma miejsca na świecie: że społeczeństwo XXI wieku jest dla niego zagrażające, ludzie są do siebie nastawieni negatywne i jedyne, co jednostce pozostaje to odebrać sobie życie. To jest właśnie uczeń z myślami samobójczymi, którego przez tę pracę udało się wyciągnąć na powierzchnię. Bardzo szybko skorzystał z pomocy, dzięki temu że nie został zignorowany i tę pomoc otrzymał – opowiada psycholożka.
Zachowania samobójcze podejmują wyłącznie osoby chore psychicznie.
To nieprawda. Zachowania samobójcze mogą się pojawić w przebiegu zaburzeń psychicznych, ale nie muszą. Nie możemy tu stawiać znaku równości. Bardzo często rodzice zaprzeczają zagrożeniu, bo „przecież dziecko nie jest chore psychicznie”. Nie chcą go leczyć, bo dostanie „żółte papiery”.
– Chciałabym zapewnić, że dokumentacja psychiatryczna niczym nie różni się od pozostałych kartek w dokumentacji medycznej. Nie ma centralnej ewidencji tych papierów. Wszystko jest objęte tajemnicą lekarską i psychoterapeutyczną. Może się zdarzyć, że szkoła zostanie poinformowana o tym, że dziecko jest w procesie pomocowym z uwagi na myśli samobójcze, ale tylko po to, aby objąć to dziecko szerszą opieką. Dlatego zachęcałabym rodziców, aby o tym mówili, bo wtedy jesteśmy w stanie pomóc ich dziecku i odpowiedzieć na jego aktualne potrzeby” – namawia Lucyna Kicińska.
Jeśli ktoś podejmie próbę samobójczą i przeżyje, to zagrożenie mija.
Niestety tak nie jest. Brak opieki i wsparcia po próbie samobójczej jest najpoważniejszym czynnikiem ryzyka (predyktorem) kolejnego zachowania samobójczego. Dlatego osoba, która podjęła próbę samobójczą, musi zostać otoczona wsparciem, zarówno ze strony profesjonalistów, jak i swojego otoczenia. Tymczasem dość powszechną praktyką jest, że po próbie samobójczej rodzice posyłają dziecko do szkoły bez poinformowania kogokolwiek, że była taka hospitalizacja.
– Chodzi o to, byśmy mieli szansę porozmawiać z uczniem. Niestety zdarza się, że dziecko stawia się po prostu o 8 rano w szkole, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Tymczasem jeżeli wiemy, że doszło do próby samobójczej, że dziecko było z tego powodu hospitalizowane, dobrze jest, by przed faktycznym powrotem do szkoły taki uczeń najpierw przyszedł do gabinetu psychologa i porozmawiał o swoich wątpliwościach, trudnościach, uczuciach i myślach związanych z tym powrotem. Jeżeli była to dłuższa hospitalizacja, dochodzi bardzo silny komponent stresu związanego z koniecznością nadrobienia tego co się wydarzyło w szkole podczas jego nieobecności – zwraca uwagę specjalistka.
Warto wtedy przygotować plan powrotu dla ucznia, bo zagrożenie nie minęło i przy ponownym zetknięciu z problemami dziecku może być trudno uporać się z tym samemu. Konieczna jest kontynuacja psychoterapii bądź/i farmakoterapii, bo choć wraz z opuszczeniem szpitala może ustąpić napięcie, to niekoniecznie myśli samobójcze.
Kto raz miał próbę samobójczą już zawsze będzie miał takie tendencję.
Tendencje samobójcze nie są stałą składową konstruktu psychologicznego danej osoby, a wypadkową kumulacji negatywnych czynników występujących w danym momencie jej życia. Co ważne, istnieją skuteczne strategie pomocy osobom, którym towarzyszą tendencje samobójcze w związku z uwarunkowaniami biologicznymi.
– Dość często rodzice zaprzeczają, że jego dziecko miało takie myśli, szukają alternatywnych wytłumaczeń, mówią „nie proszę pani, to nie była próba samobójcza, to była autoagresja”, „to takie strachy na lachy przecież nic się nie stało”, „to tylko taka manifestacja, ona chce zwrócić na siebie uwagę”. Zawsze pytam wtedy: a pani daje dziecku swoją uwagę? W jaki sposób? To bywa trudna rozmowa, ale czasem musimy wejść na taki poziom żeby uświadomić rodzicom, co faktycznie dzieje się z ich dzieckiem – mówi Lucyna Kicińska.
Celem próby samobójczej jest zakończenie życia.
Bardzo często mówimy o tym, że próby samobójcze u dzieci i nastolatków to wołanie o pomoc. Bruno Hołyst, pionier polskiej wiktymologii i suicydologii uważał, że ludzie podejmują próby samobójcze nie dlatego, że nie chcą już żyć, lecz dlatego, że już nie mogą żyć: z ich perspektywy nie mają możliwości, umiejętności i zasobów, żeby radzić sobie z różnymi trudnościami. Dlatego inni, którzy mają te zasoby powinni pomóc im przezwyciężać trudne momenty w życiu.
Samobójstwa popełniają osoby jedynie bardzo wrażliwe.
– Bardzo często, gdy rozmawiam z nauczycielami mówią: „To niemożliwe, że on ma myśli samobójcze, to jest największy herszt w naszej szkole, pyskuje, jest agresywny, wszczyna bójki”. Tymczasem nie jest prawdą, że tylko ktoś wybitnie wrażliwy, artysta będzie podejmował zachowania samobójcze. To nie cechy, jakimi opisujemy ludzi, decydują, czy ktoś będzie podejmował, czy nie, próbę samobójczą. Musimy umieć patrzeć szeroko i być uważnym wobec wszystkich osób, które nas otaczają, bo nikt nie jest bezpieczny przez cechy na podstawie których go postrzegamy – zwraca uwagę terapeutka.
Poprawa po kryzysie samobójczym oznacza koniec ryzyka.
Zdaniem specjalistów większość samobójstw zdarza się w ciągu trzech miesięcy od wcześniejszej próby, wysokie zagrożenie utrzymuje się do około roku od próby samobójczej.
– Warto pamiętać, że zagrożenie nie mija wraz z rozpoczęciem farmakoterapii. Większość leków przeciwdepresyjnych działa w pierwszej kolejności na napęd, a nie na nastrój. Oznacza to, że osoba przyjmująca leki odzyskuje energię, nastrój pozostaje jednak na tym samym poziomie lub wciąż obniża się” – tłumaczy specjalistka.
Musimy wiedzieć, że nawet jeśli obserwujemy poprawę nastroju u dziecka po próbie samobójczej, to wcale nie znaczy, że jest już ono bezpieczne.
– Aby podjąć próbę samobójczą trzeba przekroczyć w swoich myślach i już nie tylko myślach, ale też działaniach granicę między życiem a śmiercią. Dlatego tak ważne jest, żeby takiej osoby nie pozostawiać samej, żeby mówić jej o tym, że jesteśmy obok, nawet jeżeli poczuje się lepiej, żeby zapewniać jej poczucie bezpieczeństwa – mówi Lucyna Kicińska.
Kryzys psychiczny: tu znajdziesz pomoc:
800 100 100 – Telefon dla rodziców i nauczycieli w sprawie bezpieczeństwa dzieci
bezpłatna i anonimowa pomoc telefoniczna i online dla rodziców i nauczycieli, którzy potrzebują wsparcia i informacji w zakresie przeciwdziałania i pomocy psychologicznej dzieciom przeżywającym kłopoty. Konsultanci udzielają także informacji w zakresie podejmowania interwencji w przypadku podejrzenia przestępstw wobec dzieci, w szczególności wykorzystywania seksualnego, oraz pomocy psychologicznej dla dzieci doświadczonych przemocą i wykorzystywaniem seksualnym i uczestniczących w charakterze świadków i pokrzywdzonych w procedurach prawnych. Telefon dostępny jest od poniedziałku do piątku w godzinach 12:00 – 15:00.
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
Bezpłatna i anonimowa pomoc telefoniczna dla dzieci i nastolatków trudnych sytuacjach życiowych. Wykwalifikowani konsultanci świadczą pomoc przez całą dobę, można się z nimi skontaktować również przez stronę www.116111.pl/napisz
800 12 12 12 – Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka
Bezpłatna pomoc psychologiczna i prawna dla dzieci i w sprawach dzieci. Telefon jest bezpłatny i jest czynny całodobowo (połączenie bezpłatne).
116 123 – Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym
Skorzystaj z niego, jeśli jesteś osobą dorosłą i przeżywasz trudności osobiste, nie potrafisz poradzić sobie ze swoim zmartwieniem. Możesz tam dzwonić od poniedziałku do piątku od godz. 14.00 do 22.00 (połączenie bezpłatne). http://116123.edu.pl/
Więcej informacji: www.800100100.pl
Źródło: kurier PAP, Serwis Zdrowie
Roman Giertych: Dlaczego PiS, pomimo afer, nieudolności, korupcji nadal ma ponad 30% poparcia?

Roman Giertch
Dlaczego PiS, pomimo tych wszystkich afer, nieudolności, głupoty, prymitywizmu, ewidentnego złodziejstwa, korupcji nadal ma ponad 30% poparcia? - pytacie siebie codziennie. Widzę wasze zdumienie tym, że tak jest i widzę szok wywołany faktem, że jeden (słabej jakości) reportaż o Janie Pawle II przysporzył PiS kilka procent i zabrał tyleż opozycji. Postaram się wyjaśnić przyczynę.
List do moich przyjaciół liberałów
Moi drodzy Przyjaciele
Dlaczego PiS, pomimo tych wszystkich afer, nieudolności, głupoty, prymitywizmu, ewidentnego złodziejstwa, korupcji nadal ma ponad 30% poparcia? – pytacie siebie codziennie. Widzę wasze zdumienie tym, że tak jest i widzę szok wywołany faktem, że jeden (słabej jakości) reportaż o Janie Pawle II przysporzył PiS kilka procent i zabrał tyleż opozycji. Postaram się wyjaśnić przyczynę.

Warunkiem wygrania najbliższych wyborów jest właściwa diagnoza. Dlaczego uważam, że ja ją mogę prawidłowo stawiać? Bo choć żyję w Warszawie, mój ojciec urodził się w Warszawie, moje wszystkie dzieci urodziły się w Warszawie, tu na cmentarzu powązkowskim i czerniakowskim spoczywają moi pradziadkowie, o Warszawę bił się pod Olszynką Grochowską mój prapraprzodek, a w Bitwie Warszawskiej był ranny mój dziadek, to ja wychowałem się gdzie indziej. I rozumiem przez mentalność tych ludzi, którzy żyją na prowincji i którzy pomimo wszystkich afer nadal popierają PiS.
Moje dzieciństwo i młodość toczyła się w małym miasteczku, w Kórniku. Rodzina mojej mamy rozsiana była i jest po miasteczkach i wioskach Wielkopolski. Wiem co to żniwa, praca na roli, w ogródku. Wiem, bo pół życia spędziłem właśnie tam. Posłuchajcie mnie więc przez chwilę, a może zrozumiecie na czym polega problem.
Generalnie w Wielkopolsce w większości ludzie nie popierają PiS. Wynika to faktu, że PiS uderza w ludzi przedsiębiorczych, a w Wielkopolsce przedsiębiorczość to wielka cnota. Ale ciągle na wsi i w małych miasteczkach PiS ma wystarczająco duże poparcie, aby zdobywać mandaty poselskie. Dlaczego? Dlaczego ludzie, którzy uczciwie w pocie czoła pracują i cenią pracę, przedsiębiorczość, zaradność, wspierają tych niecudacznych i leniwych złodziei?
Wyobraźcie sobie Lubiń. Wioskę niedaleko Śremu (w którym się urodziłem). Jest tam klasztor benedyktynów. W tym klasztorze pisał Gall Anonim pierwszą kroniką historii Polski w XI wieku. Albo wyobraźcie sobie moją ukochaną kórnicką kolegiatę (położoną niedaleko zamku, który stoi na dębowych palach ściętych w XII wieku). Kolegiata ma 600 lat i budowano ją niedługo po Bitwie pod Grunwaldem.
Od wieków życie ludzi na większości polskiej prowincji toczy się według życia Kościoła. Znojną pracę przerywa co 7 dni niedziela, rok zaczyna się karnawałem, a potem postem, świętami. Później jest lato, żniwa, czas siewów, smutne Święto Zmarłych i Boże Narodzenie.
Wiem, że to wszystko wiecie, ale dla ludzi tam żyjących, to nie jest tylko jedna z tradycji. TO JEST ICH JESTESTWO! To jest ich tożsamość. To jest istota tego, czym są. To nie jest tak, że nie widzą wad i grzechów swoich księży. Oni je widzą i się nimi martwią. Martwią się swoimi biskupami, z których jedni są święci, a inni kanaliami. Tylko że te grzechy kleru w ogóle nie zmieniają ich tożsamości, bo w przeciwieństwie do Was rozróżniają pomiędzy Kościołem a klerem. Bo Kościół to oni, a kler im tylko daje sakramenty.
To nieprawda, że siłą PiS jest tylko to, że wszystkim nieudacznikom dał wytłumaczenie ich problemów życiowych. PiS dał dużej części polskiego społeczeństwa wrażenie, że broni ich przed utratą tożsamości. Tego ich jestestwa. Broni przed kim? PiS to przedstawia, że broni przed Wami. I na wszelkie sposoby próbuje Was ubrać w rolę atakujących tę tożsamość. A to przypisze Wam, że chcecie dzieciom płeć zmieniać (rok 2015 ustawa Kidawy-Błońskiej i Kopacz) i muzułmanów im zainstalujecie w każdym miasteczku (2018 i 2019), a to że będziecie chłopców na homoseksualistów przerabiać (2019 nagonka JK na LGBT) i że twierdzicie, że wszyscy księża to pedofile (2019 film Sekielskich), a to, że będziecie uczyć obowiązkowo, że chłopiec może być dziewczynką lub odwrotnie (2020 program edukacyjny wiceprezydenta Rabieja w Warszawie) albo że chcecie pozwolić muzułmanom z Białorusi przedrzeć się przez granicę i napastować Polki (kryzys na granicy, 2022), a to, że każecie im robaki jeść (2022-2023), a wreszcie, że chcecie im z papieża-Polaka zrobić pedofila (2023).
Nie chcę tutaj żadnej dyskusji o prawdziwości tych oskarżeń lub o słuszności bądź jej braku w każdej z tych spraw. Mówię, jak oni to odbierają. Niemniej jednak w każdym z tych wyżej wymienionych przypadków PiS przedstawia je jako uderzenie w tych ludzi kulturowego katolicyzmu, a co gorsza oni to odbierają jako uderzenie w fundament swojej tożsamości. W ich istotę. I w każdej z takich sytuacji wracają znowu do PiS. Bo PiS im gwarantuje, że może ich okradnie, zelży, napluje na nich, zmarnuje pieniądze, ale nie zabierze im tego, czym są.
Na takiej samej zasadzie działa efekt flagi, tj. zgromadzenie się ludzi wokół rządu, nawet najpodlejszego, w czasie wojny. Wojna zagraża egzystencji i dlatego ludzie gromadzą się wokół rządu, który ma ich obronić przed tym zagrożeniem. Ludzie związani z Kościołem w Polsce gromadzą się wokół PiS, bo im on gwarantuje, że pozostaną sobą. I ta gwarancja jest dla tych ludzi ważniejsza niż wszystko. Dla nich uderzenie w ich tożsamość przyjmują jak pożar, a czy podczas pożaru przejmujecie się stanem moralności strażaków, którzy go gaszą? PiS się właśnie za takich strażaków przebiera.
Co zrobić, aby to zmienić?
Postuluję to od 8 lat przed każdymi wyborami. Należy nie pozwolić PiS na tworzenie wrażenia, że ta tożsamość wyborców katolickich jest zagrożona. W realiach dzisiejszych wyborów takim ruchem, który nie pozwoliłby na takie przedstawianie rzeczywistości, jest koalicja wyborcza centro-lewicowej PO z centrową Polska2050 i konserwatywnym PSL. Taka koalicja z pewnością nie przestraszy katolików na prowincji swym radykalizmem światopoglądowym. I stworzy siłę zdolną wygrać i rządzić.
Wbrew twierdzeniom niektórych osób przyjęcie do koalicji całej Lewicy (można niektórych posłów) mogłoby się skończyć tym, że w każdym programie TVP występowaliby, skrzętnie tam zapraszani, najbardziej skrajni posłowie Lewicy i prezentowali za Zjednoczoną Opozycję program skrajnie lewicowy. PiS z lubością nagłaśniałby takie wypowiedzi.
Wyobrażacie sobie tych posłów z Lewicy, którzy chodzili po emisji reportażu Gutowskiego i krzyczeli w mediach o „papieżu-pedofilu”, jak powtarzają to jako reprezentanci Zjednoczonej Opozycji. To absolutna recepta na powtórzenie błędów z ostatnich 8 lat. Sklejenie ataków na papieża z opozycją to pewna droga do klęski.
Lewica winna wypracować własną tożsamość i niech prezentuje swój program, który przez ludzi będzie rozróżnialny od programu Centrum. Dzięki koalicji 3 można byłoby uniknąć obecnego stopienia się opozycji z programem skrajnie lewicowym. Po prostu Centrum zaczęłoby się oddzielać w świadomości Polaków od Lewicy. Taki rozdział jest warunkiem uspokojenia dużej części wyborców na prowincji, którzy widząc afery PiS byliby już skłonni głosować na opozycję, ale nie chcą, aby taki głos oznaczał, że mają się pozbywać swojej tożsamości. Dajmy im po prostu szansę na to, aby odrzucając PiS, nie musieli odrzucić swojej tożsamości. To jest moim zdaniem warunek zwycięstwa.
Przyjaciele moi liberałowie. Przemyślcie to proszę.
Roman Giertych
Nowoczesna kuchnia w domu jednorodzinnym – jak wykorzystać atuty otwartej przestrzeni?
Nowoczesne projekty domów w znakomitej większości zrywają z tradycyjnym podziałem na osobną kuchnię i pokój dzienny. Otwarty livingroom to dzisiaj bardziej standard, niż coś oryginalnego. Projekty domów z otwartą kuchnią stanowią spore wyzwanie dla miłośników aranżacji wnętrz. Salon połączony z kuchnią daje sporo możliwości aranżacyjnych. Jak je wykorzystać, by wnętrze naszego domu byłe funkcjonalne i estetyczne?

Aranżacja otwartej kuchni – jak stylowo połączyć funkcjonalność z estetyką?
Dla wielu osób kuchnia nie jest już tylko przestrzenią, w której przygotowujemy codzienne posiłki. Jeśli chodzi o aranżację i wyposażenie, to często jest to najdroższy element w całym domu, a jej klimat i styl określa charakter całej przestrzeni salonu.
Jakie są obecnie najbardziej popularne warianty wykończenia otwartej kuchni? Omówimy tu bliżej dwa z nich, niezwykle efektowne i budujące wyjątkowy klimat całego domu.
Skandynawska prostota w nienagannym stylu
Jednym z bardziej modnych trendów stylistycznych są kuchnie w stylu skandynawskim. W takim ujęciu salon jest zwykle minimalistycznie urządzony, natomiast kuchnia dysponuje bogatym wyposażeniem.
W najczęstszych aranżacjach obserwujemy czarno-białą kolorystykę, szczególnie widoczną w przypadku mebli kuchennych. Białe fronty + czarne uchwyty to wyznacznik tego stylu. Do wykończenia kuchni wykorzystuje się drewniane blaty, cegłę dekoracyjną oraz ceramikę, najczęściej białe płytki naścienne. Jeśli pojawiają się inne kolory to zdecydowanie chłodne, jak lazurowy błękit, czy stalowa szarość.
Skandynawski styl doskonale sprawdza się w kuchniach, które potrzeba wizualnie powiększyć i doświetlić. Jasne kolory i punktowe światła w przestrzeniach roboczych pozwalają nadać optycznej wielkości pomieszczeniu.
Jeśli decydujemy się na skandynawską kuchnię, to meble powinny mieć prostą formę, być praktyczne do granic możliwości i łatwe w obsłudze. Wybierajmy raczej matowe fronty, niż te lśniące i połyskujące.

Francuskie marzenie – kuchnia w klimacie prowansalskim.
Projekty domów z otwartą kuchnią pozwalają spełniać różne marzenia, nie tylko te o bezpiecznym miejscu pod dachem. Jedną z tęsknot wielu inwestorek jest kuchnia w stylu prowansalskim. W kuchniach tego typu spotykamy elementy nawiązujące do lawendy, bieli, pasteli i drewnianych dekoracji, które niejako oddają rustykalny charakter Prowansji.
W otwartych kuchniach prowansalskich miesza się stylistyka rustykalna z typowymi dekorami rodem z południowej Francji. Możemy zastosować bardziej wyszukane fronty meblowe, więcej przeszklonych witrynek i dekoracyjnych kafelków.
W prowansalskiej kuchni powinno być dużo ziół, więc musimy zadbać o to by miały gdzie rosnąć. Nie obce stylowym kuchniom francuskim są również kwiaty, dlatego odpowiednie nasłonecznienie wnętrza powinno sprzyjać ziołowo-kwietnemu klimatowi rodem z Nicei.
Otwarte kuchnie odwzorowujące stylistykę prowansalską lubią odcienie beżu, fioletowe akcenty i wszelkie naturalne materiały. Czerwona cegła, drewno, kamienne dodatki i elementy gliniane będą się doskonale komponować w rustykalnym wnętrzu. Nie zapominajmy o subtelnych dodatkach. Wszystkiego typu ozdoby wykonane techniką decoupage wzorowo ozdobią prowansalską kuchnię.

W obu typach kuchni powszechnie obserwuje się zastosowanie lady barowej, dzielącej optycznie pomieszczenia salonu i kuchni. Podobną funkcję pełnią wyspy kuchenne. Powiększają one powierzchnię roboczą jednocześnie dyskretnie oddzielając oba pomieszczenia od siebie. Dopieszczając w każdym szczególe naszą kuchnię szkoda byłoby ją izolować w osobnym pomieszczeniu. Zaaranżowana z klasa i ze smakiem jest eleganckim uzupełnieniem reprezentacyjnego salonu.
Otwarta kuchnia – ograniczenia i wątpliwości.
Wiadomo nie od dziś, że ilu jest inwestorów, tyle różnych spojrzeń na urządzenie domu. Otwarte kuchnie nie każdego muszą wprawiać w zachwyt, znajdą się i tacy, którzy będą mieli wątpliwości. Najczęściej przytaczanymi argumentami za rozdzieleniem obu powierzchni są te o nie zawsze idealnym porządku w kuchni, którego nie da się ukryć za zamkniętymi drzwiami, a także wszechobecny w salonie zapach gotowanych potraw. Są też tacy domownicy, którzy potrzebują dodatkowej przestrzeni, by się w niej zamknąć i we względnym spokoju przygotować posiłki dla rodziny, lub przygotować domowe przetwory. Takiej sytuacji łatwo możemy zaradzić. Możemy na przykład zastosować system drzwi przesuwnych do oddzielenia kuchni od salonu, lub w przypadku konieczności większej izolacji kuchni, wykonać lekką zabudowę kartonowo-gipsową.
Nawet jeśli wybierzemy projekt domu z otwartą kuchnią, ale w trakcie budowy, lub użytkowania zmienią się nasze preferencje lub upodobania z łatwością możemy oddzielić obie przestrzenie. Większość projektów domów nie stwarza barier architektonicznych uniemożliwiających wydzielenie oddzielnych pomieszczeń.
Projekty domów z otwartą kuchnią dają spore możliwości aranżacyjne, zarówno w kwestii stylowego wykończenia otwartej przestrzeni, jak modyfikacji zgodnych z wymaganiami inwestorów. Nie należy się bać otwartych przestrzeni, a jedynie właściwie wykorzystać ich atuty i potencjał, w stylu jaki nam najbardziej odpowiada.
Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Władimira Putina
Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wydał nakaz aresztowania Władimira Putina. Jest on oskarżony o zbrodnie wojenne w Ukrainie popełnione przez siły rosyjskie podczas trwającej od ponad roku wojny. Jednak jego ekstradycja i postawienie go przed sądem może okazać się sporym wyzwaniem.

Jak poinformował w piątek (17.3.23) Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) w Hadze, Putin jest odpowiedzialny za „zbrodnie wojenne polegające m.in. na bezprawnej deportacji ludności, w tym dzieci z okupowanych obszarów Ukrainy do Federacji Rosyjskiej”. Trybunał przystał na wniosek głównego prokuratora Karima Khana o wydanie nakazu aresztowania. Sędziowie uznali, że zarzuty przedstawione przez prokuratorów są wiarygodne, a także wystarczająco uzasadnione, aby wydać nakaz aresztowania prezydenta Rosji, a także rosyjskiej komisarz praw dzieci Marii Lwowej-Biełowej. Jest to pierwszy nakaz aresztowania, który MTK wydał w związku z domniemanymi zbrodniami wojennymi w Ukrainie.
MTK uzasadnił swoją decyzję specjalną ochroną dzieci określoną w prawie międzynarodowym. „Jest zabronione międzynarodowym prawem wywożenie przez okupujące władze cywilów z miejsca zamieszkania w inne rejony. Dzieci mają zapewnioną specjalną ochronę w ramach Konwencji Genewskiej” – powiedział w nagraniu wideo umieszczonym na stronie internetowej trybunału jego prezydent Piotr Hofmański.
Osobista odpowiedzialność
Jak podał MTK w piątkowym oświadczeniu: „Istnieją uzasadnione podstawy, by sądzić, że Putin ponosi osobistą odpowiedzialność karną za wyżej wymienione zbrodnie i za dopuszczenie się czynów bezpośrednio, wspólnie z innymi lub za pośrednictwem innych osób oraz za brak sprawowania przez niego właściwej kontroli nad cywilnymi i wojskowymi podwładnymi”. Jednak dokładny tekst nakazów aresztowania nie zostanie opublikowany ze względu na ochronę ofiar i świadków – zaznaczył Trybunał Karny.
Rosja nie uznaje jurysdykcji MTK
Trybunał nie sprecyzował także, jak zamierza wykonać nakaz aresztowania. Rosja z reguły nie współpracuje przy międzynarodowych ekstradycjach, nie jest też pełnoprawnym członkiem MTK i nie uznaje jego jurysdykcji. Potwierdziła to rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa: „Wszelkie zalecenia zatrzymania pochodzące od Międzynarodowego Trybunału są dla nas z prawnego punktu widzenia nieważne” – stwierdziła dzień przed wydaniem nakazu aresztowania Putina.
Chociaż Ukraina nie ratyfikowała Rzymskiego Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego, Kijów uznaje uprawnienia jego sędziów dotyczące zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych popełnionych od 2014 roku w Ukrainie.
W 2015 roku ówczesny minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin złożył w tej sprawie oświadczenie w Hadze. Tuż po wybuchu rosyjskiej wojny napastniczej w Ukrainie 24 lutego 2022 roku naczelny prokurator MTK Karim Khan podjął dochodzenie w zaatakowanym przez Rosję kraju.
Polska i Słowacja przekażą Ukrainie MiGi-29. Kreml kpi

DW
Kreml odpowiedział na zapowiedź dostarczenia polskich i słowackich MiG-ów do Ukrainy. Zdaniem władz Rosji „wszystkie maszyny zostaną zniszczone”.

Kolejny poziom zachodniej pomocy wojskowej dla Ukrainy został osiągnięty. W czwartek prezydent Polski Andrzej Duda zapowiedział przekazanie władzom w Kijowie co najmniej 4 myśliwców MiG-29. Dodatkowe 13 takich samych maszyn planuje oddać Słowacja, co rząd w Bratysławie ogłosił dzień później.
W reakcji na te zapowiedzi Moskwa po raz kolejny oskarżyła Zachód o bezpośredni udział w wojnie.
Kreml znów straszy
– W trakcie specjalnej operacji wojskowej (tak kremlowska propaganda nazywa inwazję w Ukrainie – red.) cały ten sprzęt ulegnie zniszczeniu – powiedział dziennikarzom w piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Dodał: – Wydaje się, że wszystkie te kraje chcą w ten sposób pozbyć się starego, niepotrzebnego sprzętu.
Słowacja zamówiła myśliwce nowe F-16 ze Stanów Zjednoczonych w 2018 roku, aby zastąpić starzejące się samoloty MiG-29. Flota radzieckich myśliwców została wycofana zeszłego lata. Amerykańskie myśliwce mają trafić na Słowację nie wcześniej niż przed 2024 r.
(RTR, DPA/dra)
REDAKCJA POLECA
Putin prowokuje i sprawdza, gdzie są granice, ale z tego może wyniknąć coś, czego nie będzie się dało już kontrolować

Opracowanie: Wojciech Szymański
Po incydencie nad Morzem Czarnym, gdzie Rosjanie prawdopodobnie zniszczyli amerykańskiego drona, komentatorzy w niemieckiej prasie piszą, że trzeba zachować zimną krew.
Sam przebieg incydentu jest zapewne dobrze znany. Amerykańscy wojskowi mogli oglądać go na żywo poprzez kamery zniszczonego drona MQ-9 Reaper – czytamy w komentarzu opublikowanym w czwartek (16.03.2023) w dzienniku „Sueddeutsche Zeitung”. „Trudniej jest ocenić polityczne tło i wojskowe konsekwencje”.
Incydent pokazuje jednak, jak niebezpieczny stał się świat po rosyjskiej napaści na Ukrainę. „Rosja i NATO nie prowadzą przeciwko sobie wojny, ale wydający rozkazy moskiewski hazardzista Władimir Putin drastycznie zwiększył ryzyko konfrontacji militarnej” – pisze komentator gazety Daniel Broessler.
Stan mentalnej wojny
Jak czytamy, jako nieprzewidywalny agresor Putin zmusza Stany Zjednoczone i ich sojuszników do skrajnej czujności. Wprowadził też Rosję, jej społeczeństwo i siły zbrojne w stan mentalnej wojny z Zachodem. „Należą do tego także prowokacje, z których może wyniknąć coś poważnego, czego nie będzie dało się kontrolować. Putin permanentnie sprawdza, gdzie są granice”.
Zdaniem komentatora argumenty Rosji, jakoby amerykański dron bezprawnie zbliżył się do jej terytorium, są niedorzeczne. „Amerykański dron znajdował się nad wodami międzynarodowymi i mógł tam prowadzić rozpoznanie. Całkowicie zgodne z prawem jest też to, że USA pomagają napadniętej i zagrożonej przez potężną armię Ukrainie, dostarczając tego rodzaju rozpoznanie”.
Broessler podkreśla, że celem prezydenta USA Joe Bidena od początku jest też uniknięcie bezpośredniej konfrontacji między NATO a Rosją, a ostatni incydent nad Morzem Czarnym pokazuje, jak skomplikowane to zadanie.
„Gdzie tylko to możliwe, strona rosyjska będzie próbować zastraszania. Ma to odwieść zachodnich partnerów od dalszego wspierania Ukrainy bronią i ważnym z wojennego punktu widzenia rozpoznaniem. Każde ustępstwo dałoby Putinowi poczucie, że jest na właściwej drodze” – czytamy.
Komentator gazety zaznacza, że z drugiej strony trzeba zachować zimną krew i nie dopuścić, aby incydenty na styku NATO i Rosji wymknęły się spod kontroli. „Zasada ta obowiązywała, gdy ukraińska rakieta omyłkowo uderzyła w Polskę. Obowiązuje i teraz”.
FAZ: Chodzi nie tylko o Ukrainę
W komentarzu w dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung” czytamy z kolei, że incydent nad Morzem Czarnym wskazuje na jeszcze inny problem, który będzie obciążał relację Rosji i NATO. Niezależnie od tego, czy Rosjanie faktycznie celowo doprowadzili do zniszczenia amerykańskiego drona, widać, że przypisują sobie prawo do przestrzeni powietrznej w okolicy nielegalnie zajętego Krymu – czytamy.
„Nie tylko z powodów militarnych Amerykanie nie zrezygnują z tego, aby prowadzić w tym regionie loty. Służą one także jako sygnał, że Rosja nie powinna uważać Morza Czarnego za morze rosyjskie. To przykład, że w wojnie ukraińskiej chodzi nie tylko o Ukrainę. Na szali jest też wolny dostęp do strategicznie ważnych wód na granicy Europy i Azji” – pisze Nikolas Busse w „FAZ”.
REDAKCJA POLECA
Krzysztof Skiba: Człowiek mylnie zwany Głową Państwa podpisał zgodę na zmiany w kodeksie wyborczym

Krzysztof Skiba
Człowiek mylnie zwany Głową Państwa podpisał zgodę na zmiany w kodeksie wyborczym. Zmiany są jak najbardziej słuszne i oczekiwane przez tych, którzy wybory mogą przegrać, a na to w demokracji nie możemy sobie przecież pozwolić. Prezydent, podpisując te konieczne zmiany, wyraził nadzieję na dalszy rozwój demokracji w Polsce i na to, że wygra PiS, tak jak to jest ustalone już z Sądem Najwyższym, Państwową Komisją Wyborczą i panem Jarosławem z Żoliborza.
POTRZEBNE ZMIANY
Człowiek mylnie zwany Głową Państwa podpisał zgodę na zmiany w kodeksie wyborczym, zaproponowane przez grupę polityków, w której pod płaszczykiem zwykłego posła ukrywa się prawdziwa Głowa Państwa. Zmiany są jak najbardziej słuszne i oczekiwane przez tych, którzy wybory mogą przegrać, a na to w demokracji nie możemy sobie przecież pozwolić.

Zmiany w kodeksie wyborczym na pół roku przed wyborami, to tak jakby zmienić sędziego po pierwszej połowie meczu i dopisać innowacyjną regulację, że jak ktoś przegrywa, to jednak wygrywa albo odwrotnie.
Na mocy nowych przepisów osoby, które będą głosować na PiS, otrzymają w punktach wyborczych kawę i ciastka. Osoby z wąsami otrzymają dodatkowo salceson. Wszyscy, którzy oddadzą słuszne głosy na władze, dostaną też kupon w loterii. Do wygrania w loterii atrakcyjne nagrody m.in. wyjście na dyskotekę z Krystyną Pawłowicz, domowy pokaz lepienia pierogów w wykonaniu naczelnej kucharki Trybunału, Julii Przyłębskiej oraz liczne nagrody pocieszenia, czyli np. łupież Jarosława w tubkach.
Jeśli ktoś głosuje na opozycję, dostanie sto metrów chodnika… do wysprzątania i mandat od straży miejskiej za zakłócanie procesu stabilizacji gospodarczej.
Osoby, które w poprzednich głosowaniach także wybierały PiS, zostaną podwiezione autobusami do punktów wyborczych. W autobusach będzie dla nich dostępny catering w postaci zimnej wódki, zakąsek i występów zespołu Bayer Full oraz darmowych portretów JP2 w wersji techno.
Prezydent, podpisując te konieczne zmiany, wyraził nadzieję na dalszy rozwój demokracji w Polsce i na to, że wygra PiS, tak jak to jest ustalone już z Sądem Najwyższym, Państwową Komisją Wyborczą i panem Jarosławem z Żoliborza.
Ryzyka i korzyści związane z grami mobilnymi w kasynie
Era gier kasynowych dostępnych wyłącznie na komputerze minęła już dawno. Gracze oczekują, że ich ulubione kasyno online będzie udostępniać także możliwość rozgrywki na smartfonach. Dlatego operator należący do top kasyn musi zapewniać gry mobilne, pozwalając na zabawę na automatach i grach stołowych.

Gry mobilne to swoboda wyboru i dostępu do kasyna z każdego miejsca. Gra w kasynach online na urządzeniach mobilnych nie bez powodu jest bardzo popularna. Takie gry w kasynie mobilne zapewniają możliwość rozgrywki w dowolnym miejscu. Nie potrzebujesz bowiem do nich nawet komputera. Wystarczy smartfon albo tablet z dostępem do Internetu aby zagrać w sloty udostępniane przez najlepsze kasyno. Ten nowy trend redefiniuje hazard w Internecie, pozwalając bawić się gdziekolwiek jesteś. Przekonajmy się zatem, dlaczego gracze tak chętnie wybierają kasyna mobilne i co spowodowało, że cieszą się one tak dużą popularnością zarówno w Polsce, jak i za granicą.
W tym poradniku przedstawimy, dlaczego warto korzystać z gier mobilnych. Dowiecie się tutaj także jakie polska kasyna warto wybrać, na podstawie opinii ekspertów portalu polskiekasynos.com, zawierającego recenzje kasyn internetowych dla graczy mobilnych. Przedstawione w nim nowe polskie kasyna posiadają nie tylko bogaty wybór bonusów i wiele gier, zapewniając wiele możliwości jaką da wam najlepsza wygrana. Przede wszystkim, kasyna polecane w serwisie polskiekasynos.com są licencjonowane. Umożliwia to rzetelną i przejrzystą rozgrywkę, zapewniając legalną działalność. Te kasyna mobilne zostały starannie przetestowane, a rekomendacje i recenzje pozwolą wam wybrać najlepsze z nich do twoich potrzeb, niezależnie od smartfona z jakiego korzystasz. Zacznijmy od przedstawienia podstaw działalności kasyn mobilnych i gier hazardowych na smartfony.
Technologia kasyn mobilnych: jak to działa
Rozwój mobilnego Internetu spowodował że tak jak zakupy czy bankowość online w urządzeniach mobilnych coraz bardziej się rozpowszechniła, tak samo gracze poszukują chętnie możliwości gry na smartfonach i tabletach. W ostatnich latach dostosowali się do tego operatorzy kasyn internetowych, przystosowując kasynowe witryny do gry mobilnej.
Umożliwia to technologia responsive, czyli automatyczne dostosowanie wyglądu witryny do parametrów urządzenia. Jest ona realizowana dzięki połączeniu kaskadowych arkuszy stylów CSS z HTML i pozwala zmieniać automatycznie wygląd okien, tabel i elementów menu. Przeglądarka rozpoznaje tu urządzenie z jakiego korzystasz i automatycznie dostosowuje wygląd witryny do tego, czy grasz w kasynie za pomocą smartfona, czy komputera. Również same gry w online casino, takie jak sloty i gry stołowe wykonane są w międzyplatformowej technologii HTML5, co pozwala otwierać je na smartfonach bez konieczności instalacji dodatkowych wtyczek. Dawniej nie było to możliwe, ponieważ telefony nie obsługiwały pluginów Flash, w których była wykonana większość automatów. Nie ma więc ograniczeń co do gry na telefonie w kasynie internetowym, o ile na twoim urządzeniu znajduje się jeden ze standardowych systemów operacyjnych, takich jak Android lub iOS.
Korzyści kasyn mobilnych
Starannie zoptymalizowane mobilne online casino zapewnia wiele korzyści osobom, które korzystają ze smartfonów albo tabletów, aby zagrać na automatach lub w gry stołowe. Przede wszystkim, zyskujesz możliwość gry mobilnej gdziekolwiek jesteś. Możesz zagrać nie tylko w domu, ale także jadąc do pracy, w przerwie śniadaniowej, a może w łóżku. Jedyne co jest do tego niezbędne, to konto w kasynie, a także dostęp do Internetu na smartfonie.
Nie musisz przy tym nawet wpłacać pierwszych środków, jeśli chcesz zagrać dla zabawy. Większość kasyn udostępnia bowiem gry w trybie demo, czyli za wirtualne środki bez konieczności logowania i pierwszej wpłaty. Pozwala to nie tylko zagrać dla rozrywki, ale także przetestować wybrane automaty i poznać ich zasady. Umożliwi ci to podjęcie decyzji, czy chcesz zagrać za prawdziwe pieniądze, bez przeznaczenia najpierw środków rzeczywistych.
Kasyna mobilne posiadają też równie duży wybór gier, co w wersji na komputery. Nie ma tu znaczenia, że grasz na smartfonie. Masz bowiem do wyboru dokładnie te same sloty online i gry z krupierem, dzięki wspomnianej wcześniej technologii HTML5. Co więcej, niektóre gry są nawet specjalnie wykonane dla użytkowników smartfonów, ponieważ cechuje je na przykład ograniczone pole rozgrywki i mniejsza liczba bębnów. Ich obsługa jest także w pełni dostosowana do urządzeń mobilnych.
Ostatnią korzyścią z aplikacji są specjalne bonusy, dedykowane tylko dla użytkowników tego oprogramowania mobilnego. Udostępniają je niektóre kasyna online, którym zależy na graczach mobilnych. W zamian za instalację aplikacji można dostać na ogół niedużą kwotę dopłaty do depozytu albo darmowe spiny.
Aplikacje w kasynach mobilnych
Wreszcie, coraz częściej kasyna udostępniają dedykowane aplikacje na urządzenia z iOS i Androidem. Dotyczy to w szczególności tych kasyn internetowych, które w ofercie mają także zakłady bukmacherskie. Aplikacje pozwalają zyskać kilka dodatkowych funkcjonalności, które wykraczają poza funkcje dostępne po otwarciu strony kasyna online tylko z poziomu przeglądarki. Stosowana jest przy tym niekiedy integracja logowania 2FA, czyli uwierzytelniania dwuskładnikowego. Dzięki temu rośnie poziom bezpieczeństwa przy logowaniu się do kasyna. Jeśli chcesz wejść na konto, musisz posiadać przypisane do niego urządzenie. Dzięki temu, osoby niepowołane nie mogą zdalnie przejąć nad nim dostępu, bo potrzebują do tego jeszcze twojego smartfona.
Aplikacja w kasynie mobilnym pozwala na szybkie uruchamianie witryny kasyna, na ogół przez jedną ikonę na pulpicie smartfona. Dzięki temu skraca się droga do przejścia do gier hazardowych, pozwalając na ich natychmiastowe uruchomienie. Natywne oprogramowanie aplikacji działa też szybciej niż uruchamianie kasyna w przeglądarce. Dzięki temu cała rozgrywka w kasynie z licencją powinna funkcjonować sprawniej.
Gracze korzystający z aplikacji zyskują przy tym możliwość otrzymywania powiadomień push wprost na telefon. To powiadomienia wyświetlające się niezależnie od tego, czy aktualnie grasz w kasynie, czy też nie. Dzięki temu, możesz być na bieżąco z najnowszymi grami, ciekawostkami z kasyna czy z ważnymi informacjami, które dotyczą twojego konta. Powiadomienia push to dobry sposób aby być na bieżąco z wybranym kasynem. A będą one dla ciebie jeszcze ważniejsze, jeżeli obstawiasz zakłady bukmacherskie online. W powiadomieniach push będzie można bowiem znaleźć wyniki rozegranych meczów, które obstawiłeś na kuponach bukmacherskich. Dzięki temu bez sprawdzania konta będziesz mógł od razu dowiedzieć się, czy udało ci się wygrać.
Ograniczenia w kasynach mobilnych
Oczywiście, kasyna mobilne posiadają także swoje słabe strony. Nie jest ich wiele, jednak gracz powinien być świadomy, że gambling na smartfonie czy tablecie może nie przebiegać w taki sam sposób jak na komputerze. Przede wszystkim, urządzenia mobilne posiadają mniejszą moc obliczeniową niż komputery. Powoduje to, że w przypadku nowych gier, uruchamianych na starszych smartfonach może wystąpi spadek liczby klatek na sekund, czy zacinanie się gry uruchamianej w przeglądarce lub w aplikacji. Procesor graficzny w telefonie lub tablecie nie ma bowiem takich samych możliwości przetwarzania obrazu i jest taktowany zegarem o mniejszej częstotliwości.
Niektórzy deweloperzy mają jednak na to rozwiązanie. Jest to możliwość włączenia trybu mobilnego w niektórych automatach. Znajdziesz go w opcjach gry. Przełączając grę na tryb dla smartfonów, ograniczone zostają niektóre efekty graficzne, takie jak animacje i renderowanie grafiki trójwymiarowej. Dzięki temu procesor nie musi pracować tak efektywnie, co przywraca płynność działania automatu. Mówimy tu jednak przede wszystkim o starszych telefonach. Jeżeli masz smartfon wyprodukowany w ciągu ostatnich lat, ten problem raczej nie będzie ciebie dotyczył.
Ponadto, niektóre bardziej intensywne graficznie gry mogą dość szybko drenować baterię. Dotyczy to również gier z krupierem na żywo, ponieważ streaming i ciągłe pobieranie danych z sieci komórkowej zużywa szybko energię. Jeśli więc nie grasz z domu na telefonie, warto mieć pod ręką ładowarkę, aby w kluczowym momencie nie rozładować smartfona. Dotyczy to jednak głównie dłuższych sesji rozgrywki.
Postępy w zmianach wyglądu kasyn mobilnych
Kasyna mobilne nastawiają się na prostotę obsługi, a jednocześnie atrakcyjny wygląd. To drugie jest szczególnie ważne, aby przyciągnąć nowych graczy. Wykorzystują oni do tego narzędzia takie jak Google Search Console, które przeprowadzają analizę możliwości obsługi witryny na urządzeniach mobilnych. Najczęściej spotykane ostatnio zmiany wyglądu dotyczą usunięcia bałaganu w witrynie, w wyglądzie responsywnym dla urządzeń mobilnych. O ile wcześniej, na stronie kategorii gier lub głównej można było zaobserwować bardzo dużą liczbę elementów: bannerów, ikon gier, linków i informacji, w tym roku kasyna zdecydowanie decydują się na minimalizm, co jest z korzyścią dla gracza mobilnego.
Nawigacja również została znacznie uproszczona. Zamiast wielopoziomowych elementów menu, przez które trudno się przechodzi na urządzeniach mobilnych, menu zostaje rozbite na proste odnośniki, które czasami rozszerzają się po tapnięciu. Pozwala to łatwiej odnaleźć wybrane gry gamblingowe, oferowane przez kasyno mobilne.
Zmiany w kasynach mobilnych w ostatnim roku
Kasyna mobilne zmieniały się dość mocno, nawet w ostatnim roku. W porównaniu z ubiegłym rokiem, większy nacisk obecnie kładzie się na wygląd elementów nawigacyjnych i prostotę obsługi. Lepsze usability ma szczególne znaczenie dla użytkowników urządzeń mobilnych, którzy mają bowiem do dyspozycji wyłącznie ekran dotykowy, natomiast nie mogą scrollować kółkiem myszy i nie mogą obsługiwać klawiatury na przykład dla szybszej rozgrywki na smartfonach. Przykładowo, zazwyczaj spin na automacie online możemy uruchomić, wciskając przycisk spacji. Takiej możliwości nie ma w przypadku gry na telefonie. Zarówno więc dla operatorów kasyn, jak i dla deweloperów istotne jest stworzenie takiej witryny oraz oprogramowania gier hazardowych, aby mogła być jeszcze prościej obsługiwana na smartfonie.
Inną zmianą jaką można było dostrzec w ostatnim roku, jest większa obsługa płatności mobilnych. Właściciele kasyn wprowadzili więc jeszcze więcej metod płatności, które mogą być prościej obsługiwane z poziomu telefonu. Przykładem może być polski system Blik, który jest połączony z aplikacjami polskich banków. Można więc oczekiwać, że w najbliższej przyszłości te trendy będą kontynuowane, zapewniając jeszcze więcej możliwości tym osobom, które grają w online kasyno na automatach i w gry stołowe.
EURACTIV.pl: Co zapamiętamy z tegorocznej gali wręczenia Oskarów?
Anna Wolska
Sukces zwariowanego, ale przenikliwego filmu „Wszystko wszędzie zaraz”. Pierwsze aktorskie nagrody dla aktorów azjatyckiego pochodzenia. Wielki comeback dawnego dziecięcego aktora oraz dawnej gwiazdy kina akcji. Zwierzę na oskarowej scenie i krytyka zachowania prowadzącego. To tylko kilka wątków tegorocznej gali w Los Angeles.

Jak podaje EURACTIV.pl, bezapelacyjnym triumfatorem tegorocznej gali oskarowej jest film „Wszystko wszędzie naraz”, który nie tylko został uznany za najlepszy film, ale także sześć kolejnych statuetek otrzymali członkowie jego ekipy.
Pierwsze w historii nagrody dla aktorów Azjatów
Bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem były w tym roku nagrody aktorskie dla Michelle Yeoh (za najlepszą kobiecą rolę pierwszoplanową) i Ke Huy Quana (za najlepszą męską rolę drugoplanową). Oboje są pierwszymi w historii Oskarów – a nagrody te rozdano po raz 95. – wyróżnionymi w tych kategoriach aktorami azjatyckiego pochodzenia.
Oboje są etnicznie Chińczykami, choć żadne się w Chinach nie urodziło. Yeoh przyszła na świat w Malezji, a Quan w Wietnamie. Inaczej też potoczyły się ich aktorskie kariery. Yeoh zaczynała w latach 80. od policyjnego kina akcji w Hongkongu i do Hollywood trafiła dopiero jako dorosła kobieta.
Od kina gatunkowego – a wystąpiła m.in. w „Jutro nie umiera nigdy” z serii filmów o Bondzie czy trzeciej części przygodowo-fantastycznej trylogii „Mumia” – doszła do kina poważniejszego. Grała liderkę birmańskiej opozycji Aung San Suu Kyi w biograficznym filmie w reżyserii Luca Bessona czy w historycznym dramacie „Dzieci Jedwabnego Szlaku”.
Yeoh: Warto mieć wielkie marzenia
Ale Yeoh nie porzuciła filmów gatunkowych, bo pojawiała się też m.in. w filmach z tzw. Uniwersum Marvela. Nagrodzona Oskarem rola sfrustrowanej i emocjonalnie skołowanej życiowo właścicielki chińskiej pralni Evelyn, która ku własnemu zdziwieniu okazuje się transwymiarową i transgalaktyczną wojowniczką, jest idealnym połączeniem tego, co Yeoh aktorsko oferowała widowni wcześniej.
– Dla wszystkich małych chłopców i dziewczynek, którzy wyglądają tak, jak ja, i teraz mnie oglądają, jest to promyk nadziei i możliwości. To dowód na to, że warto mieć wielkie marzenia, a te marzenia się spełniają. Drogie panie, niech nikt wam też nie mówi, że wiek świetności już minął. Nigdy się nie poddawajcie – powiedziała Yeoh, podkreślając równie to, że Akademia Filmowa dotąd nie dostrzegała aktorów azjatyckiego pochodzenia, a Hollywood wypycha aktorki, które mają więcej lat.
A Yeoh skończy w tym roku 61 lat. Do tego jest pierwszą od 2002 r., czyli od nagrody dla Halle Berry za rolę „Monster’s Ball” nagrodzoną Oskarem za pierwszoplanową rolę aktorką o kolorze skóry innym niż biały.
Powrót dziecięcej gwiazdy
Quan zaczynał natomiast jako aktor dziecięcy. I to od razu w USA, gdzie jako małe dziecko trafił z rodzicami-uchodźcami. Przede wszystkim Quan zagrał w połowie lat 80. dwie drugoplanowane, ale wyraziste role w uznawanych dziś za absolutnie kultowe filmach, czyli Short Rounda w „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” i Data w uważanym już za pokoleniowe zjawisko dla dzisiejszych 40-50 latków filmie „Goonies” o grupie dzieciaków szukających pirackiego skarbu.
Quan porzucił aktorstwo wraz z wejściem w okres dojrzewania, a więc zrobił inaczej niż jego biali koledzy z planu „Goonies” – Sean Astin czy Josh Brolin – którzy swoje aktorskie kariery bardzo rozwinęli. Dziś Quan tłumaczy to tym, że Hollywood nie oferowało ciekawych i ważnych ról dla aktorów azjatyckiego pochodzenia, którzy nie wpisują się w stereotyp przemądrzałego dzieciaka albo filozoficznie mądrego, ale surowego starca.
Dlatego rola Waymonda Wanga we „Wszystko wszędzie naraz” była dla niego wielkim powrotem.
– Mamo, właśnie wygrałam Oskara! Moja historia zaczęła się na łodzi. Spędziłem rok w obozie dla uchodźców, ale wylądowałem tutaj – na największej scenie w USA. Takie rzeczy dzieją się tylko w filmach. Nie wierzę, że mi się ta historia przydarzyła naprawdę. To jest właśnie amerykański sen. Trzeba wierzyć w swoje marzenia, a ja prawie się poddałem. Pamiętajcie, żeby wierzyć w swoje marzenia! – mówił bardzo wzruszony, połykając łzy.
Widownie wzruszyło też wręczenie nagrody dla „Wszystko wszędzie naraz”. Statuetkę wręczał bowiem Harrison Ford, który na scenie przede wszystkim wyściskał Quana, a dopiero potem gratulował reszcie ekipy.
Fraser i Curtis docenieni
Także pozostałe aktorskie nagrody przypadły osobom, których życie nadaje się na film. Nagrodzony za wspaniałą pierwszoplanową rolę w „Wielorybie” Darrena Aronofsky’ego Brendan Fraser, niegdyś uważany za symbol seksu gwiazdor kina akcji (przede wszystkim wspomnianej już trylogii „Mumia” czy jako Tarzan w „George’u prosto z drzewa”), przerwał swoją karierę z powodu serii osobistych dramatów, które doprowadziły go do głębokiej depresji. Udało mu się jednak pozbierać i zaliczyć aktorski comeback nie mniej inspirujący niż ten Quana.
Także Jamie Lee Curtis, pracująca aktorsko od 1977 r. i znana z masy wspaniałych ról, ale zwykle w filmach komediowych („Rybka zwana Wandą”), sensacyjnych („Prawdziwe kłamstwa”) czy horrorach (seria „Halloween”), mimo wielkiego talentu długo czekała na ofertę głębszych ról dramatycznych. I gdy taką dostała – wywalczyła od razu Oskara. – To nie jest Oskar tylko dla mnie, ale też dla tych setek ludzi, którzy stoją za moją karierą. Rodziny i współpracowników. Kochani, wygraliśmy Oskara! – mówiła.
Wielki powrót kina
Aktorskie wybory Akademii Filmowej były w tym roku bardzo konsekwentne. Ale tegoroczna gala okazała się nie tylko docenieniem aktorów powracających do wielkiego kina czy aktorek, które na swój sukces pracowały latami, ale także wielkim hołdem złożonym samemu kinu, które wbrew przeciwnościom dalej się trzyma.
Dziś sieci kinowe muszą bowiem rywalizować z platformami streamingowymi, które skorzystały na tym, że coraz większe telewizory pozwalają oglądać w domu filmy w coraz lepszych warunkach.
Ale nawet dopuszczenie w ostatnich latach produkcji sygnowanych przez Netflixa, HBO Max czy Amazona do rywalizacji oskarowej, nie zabiło kin. Nie zrobiła też tego pandemia COVID-19 i lockdowny, które premiowały oglądanie filmów w domach i doprowadziła do bankructwa kilku sieci kinowych.
Widzowie tymczasem do kin wracają, w czym pomogły na pewno wielkie produkcje, takie jak „Avatar: Istota wody” czy „Top Gun: Maverick”, także dostrzeżone przy przyznawaniu tegorocznych oskarowych nominacji.
Hugh Grant trafił z żartami, Jimmy Kimmel nie
Choć organizatorzy tego nie lubią i ostro egzekwują dostępny czas na obecność na scenie, oskarowe gale to także platforma dla różnego rodzaju gestów politycznych, społecznych i kulturowych. Albo mini-happeningów.
W tym roku także ich nie zabrakło. O ile jednak publiczność doceniła humor Hugh Granta, który wręczając jedną ze statuetek w towarzystwie Andie McDowell, a więc jego ekranowej partnerki z hitowego „Cztery wesela i pogrzeb”, ciepło docenił aktorki, które nie wstydzą się siwych włosów i zmarszczek, a przez to właśnie wyglądają pięknie, o tyle wiele osób bez entuzjazmu przyjęło wygłupy prowadzącego galę Jimmy’ego Kimmela, który pojawił się na scenie z osłem.
Miało być to zabawnym nawiązaniem do wątków z irlandzkiego filmu „Duchy Inisherin”, gdzie dwa osły odgrywają istotną fabularnie, humorystyczną rolę. Ale Kimmel zdał się niezauważyć, że do Oskara w kategorii filmu nieanglojęzycznego jest nominowany w tym roku także film „IO” Jerzego Skolimowskiego, który ukazuje właśnie na przykładzie osła to, jak przedmiotowe traktowanie zwierząt przysparza im cierpień. A osioł wprowadzony na scenę przez Kimmela był wyraźnie zdezorientowany i przestraszony.
Spory o Zełenskiego i Nawalnego
Kontrowersje wywołała także jedna kwestia polityczna. Przed galą o możliwość wygłoszenia krótkiego przemówienia wideo do gości i widzów zwrócił się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który, zanim zajął się polityką, pracował w branży filmowej i telewizyjnej. I choć Zełenski wystąpił wirtualnie na rozdaniu Emmy, Grammy i Złotych Globów oraz na ceremoniach festiwali filmowych w Cannes, Berlinie i Wenecji, organizatorzy gali oskarowej dwukrotnie mu odmówili.
A jednocześnie, gdy statuetkę dla najlepszego filmu dokumentalnego odebrali autorzy filmu „Nawalny”, opowiadającego o uwięzionym liderze rosyjskiej antykremlowskiej opozycji Aleksieju Nawalnym, ze sceny mogli przemówić nie tylko filmowcy, ale także żona opozycjonisty Julia Nawalna.
Dla wielu Ukraińców była to bardzo trudna sytuacja, bo choć nie odbierają Nawalnemu zasług w walce z autokratycznymi rządami Władimira Putina, o tyle pamiętają, że na kwestię Ukrainy czy wielu innych krajów byłego ZSRR uwięziony opozycjonista ma spojrzenie zaskakująco bliskie temu prezentowanemu przez prezydenta Rosji. Nawalny przychylnie wypowiadał się m.in. o aneksji Krymu.