Dlaczego rząd PiS nie domaga się reparacji od Rosji?

Jacek Lepiarz
W 1939 roku Polska została napadnięta przez dwa totalitarne państwa – Niemcy i Rosję. Mimo to władze w Warszawie domagają się reparacji tylko od Niemiec, a pomijają Rosję. Dlaczego? – pyta „Die Welt”.

„Podczas II wojny światowej Polska została zaatakowana przez dwóch totalitarnych sąsiadów – nazistowskie Niemcy i Związek Sowiecki. Władze w Warszawie domagają się reparacji tylko od Berlina, a wysuwając roszczenia pomijają Moskwę. Jest tego kilka powodów” – pisze warszawski korespondent „Die Welt” Philipp Fritz.
Autor zaznacza, że oszacowane przez stronę polską na 1,3 bln euro straty poniesione przez Polskę w wyniku działań Niemiec podczas wojny są „niewyobrażalną sumą”, ale jeszcze bardziej niewyobrażalne są niemieckie zbrodnie popełnione w Polsce. „Z moralnego punktu widzenia próba zadośćuczynienia jest wskazana i nie powinno się jej odrzucać” – uważa Philipp Fritz.

Roszczenia wobec Rosji nie mobilizują wyborców
Wysuwane obecnie roszczenia mają zdaniem „Die Welt” także inny cel – służą mobilizacji elektoratu PiS przed przyszłorocznymi wyborami do parlamentu. Z powodu eksplodujących cen węgla i wysokiej inflacji, PiS znajduje się i pod presją i szuka tematów zastępczych. „W przeszłości partia już wygrywała wybory za pomocą antyniemieckich kampanii” – przypomina autor.
„Dlaczego PiS nie prowadzi kampanii antyrosyjskiej?” – pyta Philipp Fritz. Jednym z powodów jest według niego panująca w Polsce jednomyślność w krytycznej ocenie Rosji. Ostre sankcje wobec Moskwy i dostawy broni do Ukrainy popierają niemal wszystkie polskie partie.
„Elektorat nie da się w tej kwestii podzielić, a tym samym niemożliwa jest mobilizacja jego części” – tłumaczy niemiecki dziennikarz.
Spory z Ukrainą odłożone na później
Philipp Fritz zwraca ponadto uwagę, że liczby obrazujące straty wojenne dotyczą ściśle ograniczonego terytorium i nie obejmują ani otrzymanych po wojnie byłych terenów niemieckich na Zachodzie, ani też utraconych ziem polskich na Wschodzie. „Może to być argument przeciwdziałający ewentualnym kontrroszczeniom (wobec Polski)” – wyjaśnia „Die Welt”.
Roszczenia wobec Moskwy musiałyby obejmować także dzisiejszą Ukrainę, gdyż wschodnie ziemie Polski weszły w skład Ukraińskiej Republiki Socjalistycznej.
„Należałoby także powrócić do rozliczeń związanych z działalnością UPA” – pisze Philipp Fritz przypominając, że podczas masakr na Wołyniu i w Południowej Galicji zginęło blisko 100 tys. osób. Od ataku Rosji na Ukrainę Warszawa i Kijów postanowiły odłożyć na bok spory historyczne.
„Die Welt” na zakończenie przytacza opinię prezesa PiS, który w jeszcze inny sposób tłumaczył brak roszczeń wobec Rosji. – Rosja nie jest państwem prawa, dlatego roszczenia wobec tego kraju nie miałyby sensu – miał powiedzieć Jarosław Kaczyński.
REDAKCJA POLECA
Krzysztof Skiba: „Kryptonim Polska” – będzie wesoło

Krzysztof Skiba
„Kryptonim Polska” - tradycyjny, polski kołowrotek z paradą LGBT, nienawiścią patoprawicy, głupotami aktywistów i działaczy obu stron. Polska w krzywym zwierciadle. Działacze ONR, Młodzieży Wszechpolskiej, klub cwaniaków od Bąkiewicza i uczestnicy innych tego typu formacji, po tym filmie powinni głośno zapłakać z poduszką na głowie lub strzelić sobie z procy w kolano. Dawno nikt tak nie ośmieszył sponsorowanych przez PiS młodzieżowych band kibolsko narodowych
PATRIDIOCI
Już sam tytuł filmu Kryptonim Polska zapowiada, że będzie wesoło. Nowa polska komedia, która właśnie weszła na ekrany kin to dobra odtrutka na reżimowe kino pseudopatriotyczne. Kpina z nazioli i narodowców, którzy marzą o Wielkiej Polsce, urządzając w lesie tajne urodziny Hitlera.
W roli przywódcy nazi patriotów rewelacyjny Borys Szyc, który zarządza wyśmienitą bandą debili. Gang Olsena przy tej ekipie to mistrzowie intelektu. Patridiotów gości i wspiera zabawny ksiądz proboszcz (w tej roli świetny Piotr Cyrwus). W tle mamy jeszcze rozterki miłosne młodego piłkarza po kontuzji (gra go Maciej Musiałowski), który jako były już sportowiec trafia pod skrzydła kuzyna lidera Związku Młodzieży Radykalnej i pechowo zakochuje się w studentce o lewicowych poglądach.
Tradycyjny, polski kołowrotek z paradą LGBT, nienawiścią patoprawicy, głupotami aktywistów i działaczy obu stron. Polska w krzywym zwierciadle.
Działacze ONR, Młodzieży Wszechpolskiej, klub cwaniaków od Bąkiewicza i uczestnicy innych tego typu formacji, po tym filmie powinni głośno zapłakać z poduszką na głowie lub strzelić sobie z procy w kolano. Dawno nikt tak nie ośmieszył sponsorowanych przez PiS młodzieżowych band kibolsko narodowych.
Niestety to tylko komedia, która z prawdą ma niewiele wspólnego. Gdyby dzisiejsi faszyści byli tylko durniami i nieudacznikami można by bawić się na tej komedii setnie.
Niestety ta brunatna trucizna została zasiana szerzej. W Białymstoku paradę LGBT atakowali nie tylko podburzani i zachęcani przez miejscowych księży kibole i narodowcy. W kierunku uczestników parady rzucano butelki i kamienie, a uczestniczyły w tym procederze „normalne rodziny z dziećmi”. Tak, tzw. normalni obywatele, panowie z wąsikami po 50-tce, kobiety trzymające wózki z dziećmi w środku, pluli na uczestników marszu i krzyczeli: „wypie***lać”.
Wystarczy zobaczyć, kto przychodzi na przechwycone przez narodowców marsze niepodległości w Warszawie. Obok bojówek kiboli, którzy podpalają mieszkania i demolują salony Empiku, jest tam sporo tzw. zwykłych obywateli, którym media wtłoczyły do głów piardy o białej rasie, nienawiść do obcych i bezrozumne pojmowanie polskości.
Dziś, gdy toczy się wojna w Ukrainie, a w Polsce przebywa ok 2-3 mln uciekinierów z terenów pożogi wojennej tę nienawiść skutecznie podsycają różnego rodzaju formacje sponsorowane przez Putina. Problem narasta i nie jest już tak śmieszny, jak w komedii reżysera Piotra Kumika.
„Kryptonim Polska” to tylko film komediowy, a nie poważne kino społeczno-polityczne. Ja bawiłem się na nim dobrze i wszystkim polecam, ale pamiętajmy o tym, że rzeczywistość jest niestety smutna i o wiele bardziej niebezpieczna.
Krzysztof Skiba
Giertych w liście do Jarka o reparacjach i życzenia: Wygraj w sądzie i udowodnij, że nie jesteś gejem

Roman Giertych
Jak ja się cieszę drogi Jarku, że wreszcie postanowiłeś ubiegać się o reparacje. Ale pamiętaj, że oprócz Niemca jest jeszcze wielu frajerów do zgolenia wokół nas, którzy nam przez wieki krzywdy czynili. O Rosji nie wspomniałem ze względu na twą babkę. No i powodzenia w sądzie z Pińskim. Udowodnij mu, że nie jesteś gejem. Ale radzę ci, nie całuj go w rękę na powitanie. Niektórzy tego nie lubią
Jak ja się cieszę drogi Jarku, że wreszcie postanowiłeś ubiegać się o reparacje od wstrętnego Teutona. Świetnie to wymyśliłeś! Oni zaraz nam pozew za Odrę, a my im że odpuścimy 0,001 procent reparacji. Albo odsetek za pół roku od nich. Genialne!
Ale pamiętaj mój drogi (choć daleki) kuzynie, że oprócz Niemca jeszcze wielu frajerów do zgolenia wokół nas, którzy nam przez wieki krzywdy czynili, a teraz na jeden raport kolejnego posła w rodzaju Mularczyka otworzą szeroko kiesę.
Jest Czech
podstępny, który zajazd Brzetysława nam zorganizował łupiąc Wielkopolskę, zagarniając Śląsk i relikwie św. Wojciecha wywożąc. Niech płaci Pepik jeden! Policzmy za samo ciało świętego, które król Bolesław od Prusów odkupił za cenę złota. Tyle kilogramów złota ile ważył. Policzmy, że biskup mógł i 100 kilo ważyć, to po cenie złota 233000 złotych za kilo daje 23 miliony! Z odsetkami za prawie 1000 lat. Przez te odsetki, to 6 bilionów Mularczyka będzie wyglądać jak kieszonkowe.
Jarosław z Rusi
Nie zapominajmy o wcześniejszym jeszcze napadzie Jarosława z Rusi. Niech Żeleński, chociaż symbolicznie za niego odda trochę sprzętu wojskowego, co mu zostanie z darów amerykańskich. Przyda się nam do dochodzenia tych wszystkich roszczeń. Z odsetek możemy zrezygnować w ramach wsparcia Ukrainy. I wyjdzie na to, że pomoc USA przy tym naszym darowaniu odsetek to będzie jak ziarnko piasku. W statystykach pomocy Ukrainie w wojnie będziemy na pierwszym miejscu!
Duńczyk
A kto Wolin napadał w XI wieku? No kto? Trudno wyliczyć straty, ale niech odda Duńczyk Bornholm w zamian za te podłe napady na naszych słowiańskich, pomorskich pobratymców.
Litwin
Oj ten to już zupełnie nas zubażał ciągłymi na Mazowsze napadami. Jeszcze w 1368 Pułtusk nam spalili. Niech płacą ile mogą. Najlepiej ze swojego KPO, bo u nas go nie będzie.
Szwed
Za Potop, za Jasną Górę, za trudy Czarnieckiego, co to przez morze konie pławił. Niech płacą i płaczą. Dobrze im tak. Nie trzeba z naszym narodem zaczynać.
Węgier
Niby bratanek, a kto watahy Rakoczego nam wysyłał? Kto rozbiory akceptował tworząc Królestwo Węgierskie pod rządami Habsburgów? Kto z Hitlerem kolaborował? Ależ by się Orban zdziwił, gdybyśmy mu fakturę za to wysłali! Nawet bez VAT.
Austriak
Austriak to wiadomo. Rozbiory, kolaboracja z Hitlerem. Niech płacą półniemce jedne. I zwrot kosztów wyprawy Sobieskiego to też się należy.
Słowak
A kto nas napadł w 1939? Urządzili sobie nawet defiladę w Zakopanem. Słowak wypad z kasy.
I jeszcze zostają ci dalej..
Mongolia
za Mongołów napad i Legnicę, gdzie naszemu księciu głowę ścieli.
Turcja
za Warneńczyka w 1444. I za napady w XVII wieku. Od ich długu potrącimy po starej znajomości to cośmy im pod Wiedniem zrabowali.
Wenecja
Za zdradę w 1444, która naszego króla głowę kosztowała.
Krzyżacy
Za wieki prześladowań i krzywd. Za Gdańsk. Zakon mały to niech się inne dorzucą. Może redemptoryści dodadzą trochę?
Hiszpania
za sumy neapolitańskie, co to naszej Bonie się należały, a Filip II je ukradł.
Anglia
za ukradzenie kolonii naszego lenna Kurlandii, czyli wyspy Tobago. Nigdy się jej nie zrzekliśmy, a ludność tamtejsza nawet nie wie, że oni prawnie są Polakami! Kurlandia się bowiem z Polską zjednoczyła, a o polskości czy też kurlandzkości wyspy zapomniano. Jedynie Zatoka Kurlandczyków tam została. Niech nam to teraz Brytole odbiją od Trynidadu i oddadzą.
Francja
za wynajmowanie przez Napoleona wojska naszego bitnego.
Pewnie jeszcze wszystkich naszych pretensji nie umieściłem, ale Jarku odzyskaj nam to wszystko, a będziemy pławić się wszyscy w złocie, jak Glapiński w skarbcu narodowym.
Twój kochający kuzyn,
Romek
PS.
O Rosji nie wspomniałem ze względu na twą babkę. No i powodzenia w sądzie z Pińskim. Udowodnij mu, że nie jesteś gejem. Ale radzę ci, nie całuj go w rękę na powitanie. Niektórzy tego nie lubią.
Cyniczna gra Kaczyńskiego antyniemiecką kartą. Reparacje? Rządowi PiS nie chodzi o pieniądze

Jacek Lepiarz
Niemieccy komentatorzy powracają w weekendowych wydaniach gazet do tematu reparacji. Zarzucają Jarosławowi Kaczyńskiemu, że w cyniczny sposób instrumentalizuje problem szkód wojennych dla mobilizacji swoich wyborców.

„Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” (FAS): cyniczny Kaczyński
Gdy PiS jest w opałach inscenizuje kampanię przeciwko Niemcom
„Partia rządząca PiS, jak zawsze, gdy jest w opałach, inscenizuje kampanię przeciwko Niemcom” – pisze Reinhard Veser. PiS domaga się od Niemiec 1,3 bln euro, czyli trzykrotnej wartości tegorocznego budżetu państwa, tak jakby oba kraje nie były gospodarczo ściśle splecionymi ze sobą sojusznikami, którzy powinni zachować jedność w obliczu zagrożenia rosyjską agresją.
„To, co przewodniczący PiS Jarosław Kaczyński przedstawia jako postulat historycznej sprawiedliwości, jest w rzeczywistości preludium do kampanii wyborczej w roku 2023” – ocenia autor.
Według niego Kaczyński wie, że opozycja, dla zasady oraz dlatego, że nie pociągnie za sobą większości swojego elektoratu, nie może zaakceptować tego żądania. To umożliwia PiS atakowanie przeciwników jako „popleczników niemieckich interesów”.
„Cyniczna instrumentalizacja pamięci o milionach zamordowanych może pomóc PiS jeszcze raz wygrać (wybory)” – konkluduje Veser.
„Der Spiegel”: polskiemu rządowi nie chodzi o pieniądze
„Władze w Warszawie wyliczyły: Niemcy są winni Polakom za zniszczenia podczas II wojny światowej 1,3 bln euro. Te pieniądze nigdy nie popłyną, ale rządowi (polskiemu) nie o to chodzi” – pisze Jan Puhl.
Autor przyznaje, że w wojnie przeciwko Polsce Hitlerowi chodziło nie tylko o obalenie polskiego rządu, opanowanie kraju i podporządkowanie sobie państwa i gospodarki, lecz o „morderczą akcję”. Niemcy zabijali planowo nie tylko ludność żydowską, lecz także wykształconych Polaków. Puhl określa kwotę 6,2 bln zł. mianem „fantazji”. Każdy z 38 mln Polaków otrzymałby przekaz na 34 000 euro.
„Pieniądze na taką skalę nigdy nie popłyną, ale rządowi nie o to w rzeczywistości chodzi. Na rok przed wyborami parlamentarnymi, w czasie inflacji i wojny, chodzi o polityczny i psychologiczny przekaz, który brzmi: Niemcy nie powinni nas pouczać. Nie jesteśmy w UE petentami. Świat jest nam coś winien” – czytamy w „Spieglu”.
PiS w 2023 będzie walczyło o trzecią kadencję. „Dawne antyniemieckie odruchy w nowych szatach mogą odegrać pewną rolę” – uważa autor. Przypominając, że polska prawica dawniej widziała w Niemcach „wiecznych rewizjonistów”, którzy „nigdy nie odłożyli stalowych hełmów do lamusa i tylko czekają na odzyskanie Śląska”.
Tego opowiadania niemal nikt w Polsce od lat już nie kupuje ze względu na bliskie gospodarcze i osobiste kontakty z Niemcami. Teraz Niemcy uważani są za „niejawnego hegemona” w Europie, który chełpi się tym, że poradził sobie z rasizmem i który uważa, że ma prawo wytykać innym krajom zaniedbania w postępowaniu z imigrantami i osobami homoseksualnymi. Celem PiS jest „moralny demontaż” hegemona, czyli Niemiec.
Politycy obozu rządowego z rozkoszą demaskują wyczekującą postawę Berlina wobec wojny w Ukrainie, podczas gdy Polska szybko i bezinteresownie dostarczyła broń. Polska przyjęła miliony ukraińskich uchodźców, a teraz wysunęła kwestię reparacji, winę Niemców, ich niezasłużone bogactwo zaraz po popełnionych zbrodniach wojennych.
„Przesłanie rządu z Warszawy brzmi: od Niemców nie musimy niczego wysłuchiwać. Przekaz trafia na dogodny grunt; 51 proc. Polaków uważa roszczenia reparacyjne za uzasadnione” – podsumowuje Jan Puhl w „Spieglu”.
„Sueddeutsche Zeitung“: antyniemiecka karta
Przedstawiona w Warszawie trzytomowa dokumentacja zawiera wiele godnych przypomnienia informacji o mordach i zniszczeniach dokonanych przez niemieckich okupantów w Polsce podczas II wojny światowej.
„Niemieccy politycy, którzy otrzymają trzy tomy, powinni odnieść się z szacunkiem do cierpień (Polaków). Trzy tomy nie są jednak podstawą do rzekomych reparacji na tę skalę, lecz jedynie materiałem do wykorzystania w walce wewnętrznej w Polsce” – pisze Florian Hassel.
Jego zdaniem kwestia reparacji między Niemcami a Polską jest od dziesięcioleci „wiążąco zamknięta”, chociaż Jarosław Kaczyński kwestionuje historyczne fakty. Jak dodaje, to nie przypadek, że PiS domaga się reparacji jedynie podczas imprez propagandowych, a nigdy nie wysłał noty dyplomatycznej w tej sprawie.
„Sytuacja PiS jest na rok przed wyborami nie najlepsza. Polityka partii rządzącej jest katastrofą – od oświaty, po sprawy zagraniczne. Polska jest w Europie izolowana jak nigdy od upadku komunizmu. Komisja Europejska wstrzymuje wypłatę dziesiątków miliardów euro, na które liczył Kaczyński. W PiS pozostał twardy elektorat mieszkający na wsi, pielęgnujący uprzedzenia i nieznający faktów historycznych. Temat reparacji skierowany jest do tego twardego elektoratu jako element antyniemieckiej kampanii, którą PiS od niemal dwóch dekad stale odgrzewa, gdy potrzebny jest nowy kozioł ofiarny mający tłumaczyć kolejne niepowodzenia” – podsumowuje Florian Hassel.
Ppolityczny motyw akcji Kaczyńskiego
„Na wieść o tym, że 77 lat po zakończeniu wojny Polska domaga się 1,3 bln euro reparacji, wielu Niemców zaniemówiło” – pisze Christoph von Marschall. „Akcja Kaczyńskiego wynika z motywów politycznych” – tłumaczy autor.
„Elementem kampanii wyborczej PiS jest przedstawianie Polski jako ofiary złych mocy, a PiS jako jedynej siły odważnie broniącej narodu. A czy może być coś bardziej bohaterskiego niż wejście w spór z rzekomo dysponującymi przeważającą siłą Niemcami?” – pyta autor.
Christoph von Marschall zwraca uwagę, że żądania reparacji wyszły nie od prezydenta Andrzeja Dudy, lecz od szefa partii PiS. Jego zdaniem kwota 1,3 bln euro ma charakter polityczny, gdyż pomimo tego, że wydaje się wysoka, to w stosunku do sześciu milionów polskich ofiar i zniszczeń, wcale taką nie jest.
Zdaniem autora możliwe są bardziej przekonujące reakcje polityczne na polskie żądania niż wypłata reparacji. Jego zdaniem chodzi o „traktowanie Polski jak równorzędnego partnera”. Jako przykład podaje spór o zanieczyszczenie Odry i zarzuca Niemcom „przedwczesne ferowanie wyroków na podstawie niepełnych danych”. Krytykuje niemieckie żądania rezygnacji z rozbudowy Odry jako trasy wodnej. „Polacy potrzebują Odry tak, jak Niemcy potrzebują Renu” – podkreśla komentator „Tagesspiegla”.
„Należy uczynić wszystko, aby Polacy mieli zaufanie do Niemiec w kwestiach dotyczących ich bezpieczeństwa. To byłby mocny wniosek z historii” – podsumowuje Christoph von Marschall.
REDAKCJA POLECA
Reparacje wojenne. W XIX wieku ich największym beneficjentem były Niemcy.

DW
Reparacje wojenne nie są nowym wynalazkiem. W XIX wieku ich największym beneficjentem były Niemcy. Po II wojnie światowej mocarstwa zachodnie miały powody, aby zerwać z tą praktyką. Czy tradycja znów się odrodzi?

Publicysta „Die Welt” Frank Stocker przypomina, że kwestia odszkodowań wojennych pojawiła się w traktacie pokojowym z Francją po wojnach napoleońskich w 1815 roku. Sojusznicy ustalili francuskie zobowiązania reparacyjne na 700 milionów franków. Największą część tej sumy, 200 mln franków, otrzymały Prusy i inne państwa niemieckie. Francja musiała ponadto pokryć koszty okupacji, straty wojenne zwycięzców, a także obligacje państwowe, co podniosło koszt wojny do 1,6 do 1,9 mld franków.
Francja musi płacić
Trzy pokolenia później, po przegranej wojnie 1870/1871, Francja musiała ponownie zapłacić reparacje. Niemiecka Rzesza otrzymała tym razem pięć miliardów franków w złocie, co stanowiło jedną czwartą dochodu narodowego Francji.
W Niemczech reparacje spowodowały gospodarczy boom i falę inwestycji, przede wszystkim w sieć kolejową. Podobne rozwiązanie planowały Niemcy w przypadku swojego zwycięstwa podczas I wojny światowej. Klęska w wojnie spowodowała, że to Niemcy obciążone zostały reparacjami w wysokości 132 mld marek w złocie. Zobowiązania doprowadziły do kryzysu finansowego i hiperinflacji.
Zamiast reparacji Plan Marshalla
„Po II wojnie światowej zwycięskie mocarstwa wyciągnęły konsekwencje z doświadczeń poprzedniej wojny. Na konferencji w Poczdamie postanowiono co prawda, że zwycięzcy pobiorą odszkodowania ze swoich stref okupacyjnych poprzez demontaż infrastruktury, jednak alianci zachodni szybko zawiesili tę praktykę. Zamiast tego Ameryka zaoferowała Plan Marshalla, z którego skorzystały także Niemcy w RFN. Kwestia odszkodowań zeszła na drugi plan” – czytamy w „Die Welt”.
Ostateczne rozwiązanie kwestii reparacji miało nastąpić na planowanej konferencji pokojowej. Polska zrezygnowała z roszczeń w 1953 i 1970. W dodatku Warszawa nie wystąpiła z roszczeniami w 1990 roku podczas negocjacji 2+4.
Dyskusja wciąż się toczy
„Po upływie 32 lat Polska, ale także Grecja zgłaszają roszczenia. Niemiecki rząd konsekwentnie je odrzuca, wskazując na to, że w umowie wynegocjowanej podczas rozmów 2+4 nie ma klauzuli o reparacjach. Berlin uznaje sprawę za załatwioną, ponieważ zgodnie z Umową Poczdamską reparacje miały być uregulowane w traktacie pokojowym” – podkreśla Stocker.
„Nie jest to jednak takie oczywiste. Dyskusja o reparacjach będzie się nadal toczyć pomimo upływu 200 lat od powstania tego pomysłu” – czytamy w konkluzji.
REDAKCJA POLECA
Marcin Matczak: Polska PiS ma być jak ta ławka: brzydka i odpustowo patriotyczna

Marcin Matczak
Odrzućmy łatwe porównania do Barei, z których polityka PiS uczyniła klisze. Popatrzmy na ławkę z polską flagą jako na rzadki fenomen. Bo Polska PiS ma być jak ta ławka: choć brzydka i do niczego się nienadająca, to odpustowo patriotyczna
Odrzućmy łatwe porównania do Barei, z których polityka PiS uczyniła klisze. Popatrzmy na ławkę z polską flagą jako na rzadki fenomen. Od czasu do czasu w historii pojawiają się symbole polskiej duszy jak sznur albo złoty róg. Jakiś geniusz albo szaleniec, zawsze trudno ich rozróżnić, wydobywa ze zbiorowej podświadomości obraz tak dosadny, że aż ciarki przechodzą. Ta ławka chce nam coś ważnego powiedzieć o nowym Polaku, którego hoduje nasza władza.
Patriotyczna ławka – piękna inspiracja… dla niejednego kabaretu. 😂 pic.twitter.com/PUOi13teT0
— SlawekMatczak (@SlawekMatczak) August 31, 2022
Jaki ma on być? Ma być kunktatorem, bo ta ławka to szczyt kunktatorstwa. Jakiż musiał być ciąg myślowy kogoś, kto ją zaprojektował? Broń Boże nic ekstrawaganckiego – żadnego diabelskiego młyna, zjeżdżalni czy rollercoastera – ławka, na której się siada i się siedzi, czekając na poprawę świata jak na Godota.
Nic artystycznie ambitnego – bezpieczniejszy jest estetyczny koszmarek niż jakaś nowoczesna, wywrotowa sztuka. I koniecznie polskość na samym wierzchu, żeby nie trzeba było się domyślać. Nie jakieś ukryte znaki, nie wierzba płacząca, nierozdarta sosna – banalny drewniany mebel, zrobiony z wyrżniętego w polskich lasach drzewa, wyheblowanego i zalakierowanego na śmierć.
Dlaczego w całej Polsce @PremierRP stawia instalacje z ławką wkomponowaną w kolory ruskiej flagi🇷🇺?? Przestał już udawać?? pic.twitter.com/9q5TXthpOK
— Daniel Dragan 🇵🇱🇪🇺 (@DanielDraganPL) August 30, 2022
Nowy Polak ma być także idiotą. Ale nie takim, który wstydzi się swojego zidiocenia. Ma być idiotą dumnym, który dba o innych idiotów w ten sposób, że nie produkuje niczego, co może stanowić dla nich, jak literatura, wyzwanie.
Dlatego do ławki dołączono piętnaście punktów instrukcji użytkowania. Wyjaśnia ona, że ławka składa się „z siedziska, stelażu w kształcie konturów Polski wraz z piedestałem, schodami i postumentem zabezpieczonym łańcuchem”, że należy z niej korzystać, „opierając się o oparcie”, i że nie można na niej rozpalać ognia.
Ławka patriotyczna "Jarosławka" w barwach rosyjskich.
— Stockton Diabeł (@Diabel_68) September 1, 2022
Instrukcja. pic.twitter.com/E59k3wcliR
Bo Polska PiS ma być jak ta ławka: choć brzydka i do niczego się nienadająca, to odpustowo patriotyczna. Polska ludzi, którzy nie lubią się przemęczać, ale zawsze są gotowi deliberować, kto ich okradł.
Polska przyszłości, w której nie wolno używać ognia, bo nie ma czym palić. Pusta w środku, bo został z niej tylko kontur wraz z postumentem zabezpieczonym łańcuchem.
Info: firma PR-owa Hackett Hamilton otrzymała 898 540 PLN brutto za projekt. Ławek podobno jest 16, a docelowo 17 (jedna w każdym województwie) co przy 16 szt. daje mniej więcej kwotę brutto jak poniżej. Info za https://t.co/Q0dCvcgEc7 https://t.co/AYg2eqj96d
— Restauracja sejmowa (@sejmowa) September 1, 2022
Marcin Matczak
Pełnomocnik rządu Niemiec: „PiS wie, że nie dojdzie do wypłat reparacji”

Jacek Lepiarz
Kaczyński przedstawia raport o stratach i zapowiada kroki wobec Niemiec
Relacje polsko-niemieckie są w kryzysie. Zapowiadając kroki wobec Niemiec w celu uzyskania reparacji za straty wojenne prezes PiS Jarosław Kaczyński dolewa oliwy do ognia. Straty oszacowano na ponad 6,2 bln zł.
Prezes #PiS J. #Kaczyński w #Warszawa: Suma strat została wyliczona na 6,2 bln zł. Takie odszkodowania płaci się przez dziesięciolecia, ale jest ono do udźwignięcia przez niemiecką gospodarkę. #RaportStratWojennych pic.twitter.com/daByYu1QiL
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) September 1, 2022
– Ten dzisiejszy dzień i przedstawienie raportu jest nie tylko aktem prezentacji i pewnej pracy, pewnej dokumentacji, lecz jest także decyzją podjęcia tej sprawy na forum międzynarodowym, a w szczególności w relacjach polsko-niemieckich. Chodzi o to, by w być może trudnym i długim procesie uzyskać odszkodowania za to wszystko, co Niemcy, co państwo niemieckie, co naród niemiecki uczynił Polsce w latach 1939-1945 – powiedział szef Prawa i Sprawiedliwości (PiS) Kaczyński w czwartek 1 września w wystąpieniu w Zamku Królewskim w Warszawie.
Prezes PiS i premier Mateusz Morawiecki uczestniczyli w obchodach 83. rocznicy napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę.
Celem rokowania z Niemcami
– Podjęliśmy decyzję dotyczącą dalszych działań. A te działania to zwrócenie się do Niemiec o podjęcie rokowań w sprawie tych reparacji. To jest decyzja, którą będziemy realizować – podkreślił Kaczyński zastrzegając, że droga może być „długa i nie będzie łatwa”.
Prezes PiS postawił kwestię reparacji od Niemiec na agendzie po wygranych przez polską prawicę wyborach parlamentarnych na jesieni 2015 roku. Z jego inicjatywy, w 2017 roku powstał Parlamentarny Zespół ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej.
Zespół, którym kierował poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, przygotowywał raport dotyczący strat Polski poniesionych w wyniku II wojny światowej i wysokości odszkodowania dla Polski od Niemiec. Termin publikacji był wielokrotnie odkładany, ostatnio ze względu na konieczność przetłumaczenia go na języki obce.
Ponad 6,2 bln zł. strat
Autorzy raportu oszacowali straty materialne i niematerialne poniesione przez Polskę na ponad 6,2 bilionów złotych, co stanowi równowartość ponad 1,5 bln dolarów.
– To jest suma dla niemieckiej gospodarki całkowicie możliwa do udźwignięcia i nieobciążająca jej w żaden nadmierny sposób. I dlatego można ją uznać za całkowicie realistyczną – zaznaczył Kaczyński.
Prezes PiS powiedział, że w przeciwieństwie do innych krajów Polska nie otrzymała odszkodowań od Niemiec. Zarzucił poprzednim rządom brak inicjatywy w tej sprawie. Rezygnację ze starań o rekompensatę określił mianem „chorobliwego kompleksu niższości”.
Zdaniem Kaczyńskiego Niemcy „nigdy tak naprawdę nie rozliczyły się ze swoich zbrodni wobec Polski”. Jak zaznaczył, zbrodnie na Polakach nie stały się częścią niemieckiej świadomości. – Nie ma związanej z taką świadomością tendencji do ekspiacji – dodał. – Celem jest głęboka przebudowa świadomości narodu niemieckiego – zaznaczył.
Kaczyński wyjaśnił, że autorzy raportu, ustalając liczbę ofiar wśród ludności na ponad 5,2 mln, potraktowali identycznie wszystkich obywateli Polski, także „narodowości żydowskiej czy pochodzenia żydowskiego”.
– Nie mogliśmy w tych rachunkach przyjąć reguły etnicznej, gdyż byłby to element działań o charakterze rasistowskim – wyjaśnił. Jak dodał, Polska jest otwarta na rozmowy z Izraelem w tej sprawie.
Niemcy uważają kwestię reparacji za zakończoną
Niemiecki rząd wielokrotnie oświadczał, że uważa kwestię reparacji za politycznie i prawnie definitywnie załatwioną, zastrzegając, że uznaje moralną odpowiedzialność za zbrodnie.
„PiS wie, że nie dojdzie do wypłat reparacji, niezależnie od tego, kto rządzi w Niemczech. Szansy na powodzenie nie ma przed żadnym sądem na świecie” – powiedział pełnomocnik rządu Niemiec do kontaktów z Polską Dietmar Nietan. Niemiecki socjaldemokrata opowiedział się za utworzeniem „Funduszu przyszłości”, z którego finansowane byłyby projekty pozwalające lepiej zrozumieć zagadnienia z przeszłości i służące rozwijaniu kontaktów między społeczeństwami obywatelskimi. W wystąpieniu w Zamku Królewskim Kaczyński zdecydowanie odrzucił tę propozycję.
Jarosław Kaczyński: Podejmujemy sprawę reparacji wojennych od Niemiec na forum międzynarodowym
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) September 1, 2022
Czytaj więcej: https://t.co/qji4cr3EpX#wieszwięcej #reparacje #IIwojnaświatowa 🇵🇱🇩🇪 pic.twitter.com/DBxSvcWt56
Chadecka opozycja podziela stanowisko niemieckiego rządu. Pod koniec lipca Kaczyński poruszył kwestię reparacji w rozmowie z szefem CDU Friedrichem Merzem. Lider chadeckiej opozycji powiedział, że nie ma żadnych podstaw prawnych do ponownego stawiania tej sprawy na agendzie.
Polacy podzieleni
Polskie społeczeństwo jest w kwestii reparacji od Niemiec podzielone. W opublikowanym w środę sondażu pracowni IBRiS dla dziennika „Rzeczpospolita” 51,1 proc. ankietowanych opowiedziało się za reparacjami, natomiast 41,5 proc. nie widzi takiej potrzeby. Za reparacjami jest 92 proc. zwolenników obozu rządowego.
Z reparacjami wojennymi będzie tak jak ze zwrotem wraku – gra na emocjach, dzielenie Polaków i zero konkretów. Ale na jakiś czas Kaczyński odwróci uwagę od bankructwa tej władzy: drożyzny, inflacji, kolesiostwa, partyjniactwa i zawłaszczenia państwa. Cynizm i hipokryzja.
— Borys Budka (@bbudka) September 1, 2022
Po wakacyjnej przerwie Kaczyński zamierza kontynuować przerwany w lipcu objazd po kraju związany z przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Kwestia reparacji od Niemiec ma być obok sporu z UE jednym z głównych motywów wystąpień lidera rządzącej w Polsce prawicy.
Prezentacja raportu to osobista decyzja Jarosława Kaczyńskiego – powiedział Wirtualnej Polsce politolog Antoni Dudek. Naukowiec wyraził wątpliwość, czy antyniemiecka kampania prezesa PiS zakończy się powodzeniem. „Wierzę, że (…) wobec zagrożenia konfliktu otwartego z Rosją ludzie jednak zdają sobie sprawę, że rozpętywanie krucjaty antyniemieckiej w najgorszym możliwym momencie jest niedopuszczalne. Prezes Kaczyński bawi się zapałkami na stacji benzynowej – podkreśla politolog. Ostra krytyka polityki Niemiec mobilizuje zwolenników prawicy – wynika z sondaży, na jakie powołuje się Wirtualna Polska.
Rezygnacja z roszczeń w 1953 roku
W umowie poczdamskiej w postanowiono, że „ZSRR zobowiązuje się zaspokoić polskie żądania o odszkodowanie ze swej własnej części odszkodowań”.
W późniejszej umowie dwustronnej ZSRR zobowiązał się do przekazania Polsce 15 proc. świadczeń otrzymanych od Niemiec. Po protestach społecznych w czerwcu 1953 roku w NRD Moskwa zrzekła się reparacji. Taką samą decyzję podjęły władze PRL.
Polska prawica kwestionuje legalność tej decyzji. Strona niemiecka stoi na stanowisku, że konferencja 2+4 w 1990 roku ostatecznie zamknęła sprawę reparacji.
Polska nie jest jedynym krajem zgłaszającym roszczenia reparacyjne
W czerwcu 2019 roku rząd Grecji zwrócił się do Niemiec o rozpoczęcie rozmów w sprawie reparacji za zniszczenia wojenne. Grecka komisja parlamentarna oszacowała wysokość szkód na co najmniej 289 mld euro. W październiku 2019 roku żądanie to zostało odrzucone przez stronę niemiecką.
REDAKCJA POLECA
Jacek Lepiarz
EURACTIV.pl: Reparacje od Niemiec. Kaczyński podał kwotę strat wojennych
Mateusz Kucharczyk
Jak podaje EURACTIV.pl, 6 bilionów 200 miliardów złotych – o takiej kwocie reparacji wobec Niemiec mówił dziś Jarosław Kaczyński w trakcie prezentacji raportu o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej.
Jarosław Kaczyński: Podejmujemy sprawę reparacji wojennych od Niemiec na forum międzynarodowym
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) September 1, 2022
Czytaj więcej: https://t.co/qji4cr3EpX#wieszwięcej #reparacje #IIwojnaświatowa 🇵🇱🇩🇪 pic.twitter.com/DBxSvcWt56
Dziś (1 września) na Zamku Królewskim w Warszawie, w 83. rocznicę wybuchu II wojny światowej, został przedstawiony raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku niemieckiej agresji.
Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zaprezentował „składający się z trzech tomów raport o stratach Rzeczypospolitej Polskiej poniesionych podczas II wojny światowej wraz z wyliczoną kwotą tych strat”.
Twórcy raportu oszacowali je na 6 bilionów 200 mld złotych. Wcześniej prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że „zapadła decyzja o wystąpieniu o reparacje od Niemiec”.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński: Polska wystąpi o reparacje za straty wojenne od Niemiec 🇵🇱🇩🇪#wieszwięcej #iiwojnaświatowa #reparacje pic.twitter.com/6Ah60TMdvU
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) September 1, 2022
Przypomnijmy, że w umowie poczdamskiej z 1945 r. cztery zwycięskie mocarstwa uzgodniły, że Związek Radziecki otrzyma rekompensatę z sowieckiej strefy okupacyjnej (Niemcy wschodnie).
Polski rząd przekonuje jednak, że Polska musiała zrekompensować swój udział dostawami węgla do Związku Sowieckiego.
Jednak rząd Niemiec stoi obecnie na stanowisku, że kwestia reparacji dla Polski została prawnie i politycznie zamknięta podczas konferencji 2+4 z 1990 r., między RFN i NRD a dawnymi mocarstwami okupacyjnymi (USA, ZSRR, Francja, Wielka Brytania). Traktat ten otworzył drogę do zjednoczenia Niemiec.
Podczas inauguracyjnej wizyty w Warszawie w grudniu 2021 r. Olaf Scholz wykluczył roszczenia Polski, dotyczące reparacji za II wojnę światową. Kanclerz wyjaśnił wówczas, że „Niemcy wnoszą bardzo, bardzo wysokie składki do budżetu UE”.
Kaczyński o reparacjach od Niemiec
Czwartkowe wydarzenie rozpoczęło się od o godz. 13. Jako pierwszy wypowiedział się Jarosław Kaczyński.
„Ten dzień jest nie tylko aktem prezentacji pewnej pracy, jest także decyzją. Chcę to bardzo mocno podkreślić: decyzją podjęcia tej sprawy na forum międzynarodowym, by odzyskać odszkodowania za to, co Niemcy uczyniły w latach 1939-1945”, rozpoczął uroczystość prezes PiS, przemawiając w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie.
Kaczyński przekazał, że wyliczona suma strat Polski to 6 bln 200 mld zł. „To jest suma do udźwignięcia przez niemiecką gospodarkę”.
Według prezesa PiS, ubieganie się przez Polskę o reparacje wojenne od Niemiec „wpisuje się w koncepcję odbudowy normalności funkcjonowania państwa polskiego”. „Wiele państw uzyskało odszkodowania od Niemiec, ale nie Polska. Brak inicjatywy w tej sprawie był luką w działalności państwa”, zaznaczył.
Polityk podkreślił, że „ten obowiązek powinien być zrealizowany już dawno”. „Przez Polskę niepodległą z różnych względów nie został zrealizowany. My to podejmujemy. Niemcy napadli na Polskę i uczynili nam ogromne szkody. Okupacja miała charakter zbrodniczy i spowodowała efekty, które trwają do dziś”, stwierdził Kaczyński.
Były premier podkreślił, że zdaje sobie sprawę, że Polska wchodzi na „drogę, która będzie trwała długo i nie będzie łatwa”. „Choć droga będzie długa, to jesteśmy przeświadczeni, że odniesiemy dzisiaj sukces”, mówił. Stwierdził też, że „Niemcy nigdy nie rozliczyły się ze swoich zbrodni wobec Polski”.
Reparacji od Niemiec chcą głównie wybory PiS
Dzisiejsza „Rzeczpospolita” opublikowała wyniki badania IBRiS, które wskazują, że 51,1 proc. pytanych uważa, że Polska powinna się domagać od Niemców finansowego zadośćuczynienia za straty wojenne. Nie widzi takiej potrzeby 41,5 proc. ankietowanych, a 7,5 proc. nie ma na ten temat zdania.
Z badań wynika, że „zwolennikami żądania reparacji są głównie stronnicy obozu rządzącego (92 proc.) i tylko co piąty zwolennik opozycji”.
„To głównie mieszkańcy małych miast (56 proc.), mający rodziny wielodzietne (80 proc.), osoby najsłabiej wykształcone – 68 proc., ponadto emeryci (63 proc.) i renciści (94 proc.)”, pisze „Rzeczpospolita”.
Lider największej partii opozycyjnej Donald Tusk przekonuje, że ws. reparacji wojennych „nie chodzi o żadne reparacje wojenne od Niemiec, tu chodzi o kampanię polityczną w Polsce; PiS chce na antyniemieckiej narracji odbudować poparcie”, podkreślił dziś (1 września) w Rumii (woj. pomorskie) lider PO.
Lider PO dodał, że prezes PiS sam stwierdził, że uzyskanie odszkodowań wojennych od Niemiec potrwa pokolenia.
Jednocześnie Tusk ocenił, że Polska przez politykę rządzących nie otrzymała środków na KPO. – A więc nie chodzi o pieniądze od Polaków, te pieniądze, które wykładają między innymi Niemcy są do wzięcia choćby jutro, miliardy złotych czekają zablokowane przez (ministra sprawiedliwości, lidera Solidarnej Polski Zbigniewa – red.) Ziobrę i Kaczyńskiego.
Lider PO stwierdził, że w efekcie ich polityki to my Polacy będziemy finansowali granty dla niemieckich przedsiębiorstw”.
Niezwykłe znaczki prosto z Chin
Znaczki pocztowe pochodzące z Chin to ozdoba kolecji każdego filatelisty. Podpowiemy, czy warto zwrócić na nie uwagę i które chińskie znaczki są najcenniejsze.

Wartość znaczków z Chin
Jako druga gospodarka na świecie, Chińska Republika Ludowa posiada obecnie mocną walutę, a co za tym idzie, również znaczki pocztowe nabierają wartości. Szczególnie filateliści doceniają tę tendencję. To, co kiedyś sprawdzało się dla znaczków szwajcarskich, teraz można odnieść do chińskich nabytków. Najbardziej wartościowe są okazy sprzed rewolucji kulturalnej, podczas której spalono większość bogatych wcześniej kolekcji.
Najbardziej poszukiwane
Przed rewolucją kulturalną znaczków było tak dużo, że nie miały żadnej wartości. W trakcie przemian stracono jednak większość egzemplarzy, które nabrały cech unikatów. Najcenniejsze są chińskie znaczki pocztowe z lat 1966–1976. Wiele z nich przedstawiało wizerunek Mao oraz jego złote myśli. Chińczycy przypinali je do ubrań na znak poparcia, dlatego zachowało się ich bardzo niewiele.
Znaczki z nowej epoki
Współczesnym chińskim znaczkom pocztowym nie brakuje już różnorodności. Na przykład w 2007 roku, Chińska Poczta w celu uczczenia chińskiego Nowego Roku – Roku Świni – wydała znaczek z gumą o aromacie i smaku wieprzowiny w sosie słodko-kwaśnym. To bardzo popularna chińska potrawa. Przy naklejaniu znaczka uwalnia się smak dania, a przy rozrywaniu znaczków zapach.
Gdzie nabyć chińskie znaczki?
By wzbogacić swoją kolekcję o niezwykłe, orientalne okazy z Chin, wystarczy przejrzeć dostępne na sprzedaż znaczki na znaczkopol.pl. Można tu znaleźć zarówno znaczki wydane w celu upamiętnienia ważnych wydarzeń, jak olimpiada w 1980 roku, jak i przedstawiające zabytki oraz przyrodę Chin. Nawet najbardziej poszukiwany okres 66′ – 76′ ma swojego przedstawiciela w postaci znaczka z 1969 roku.
Zawrotne ceny osiągają znaczki sprzed rewolucji, z lat 50. XX wieku. Mogą stanowić ukoronowanie każdej kolekcji. Bardziej nowoczesne znaczki, z początku XXI wieku to mniejszy wydatek i dużo większy wybór wzornictwa. Idealnie sprawdzą się do powiększenia klasera.
Poszukiwania czas zacząć
Na stronie doręczyciela Znaczkopol poszukiwanie odpowiednich znaczków to przyjemność. W opcjach filtrowania można wybrać okres powstania oraz jakość znaczków z Chin. Znajdziesz znaczki czyste i bez kleju, koperty stemplowane oraz karty pocztowe stemplowane. Dochodzi do tego również opcja wyszukiwania znaczków z pierwszego dnia wydania. Przyjemnie rozpoczniesz swoją przygodę z filatelistyką kraju Dalekiego Wschodu.
Zmarł Michaił Gorbaczow. Był pierwszym i jedynym prezydentem ZSRR
Michaił Gorbaczow ojciec „pieriestrojki”, laureat pokojowej nagrody Nobla, zmarł 30 sierpnia 2022 w Moskwie, w wieku 91 lat.

Michaił Gorbaczow ojciec „pieriestrojki”, laureat pokojowej nagrody Nobla, zmarł w wieku 91 lat. W 1990 r. został pierwszym i jedynym prezydentem Związku Radzieckiego. W tym samym roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za skuteczne działania mające zakończyć zimną wojnę.
Zapoczątkowane przez niego przemiany polityczne doprowadziły do upadku ZSRR. Gorbaczow rozpoczął nie tylko reformy Związku Radzieckiego, ale i dialog z Zachodem. W wyniku przemian w 1990 r. przyczynił się także do zjednoczenia Niemiec.
O śmierci ostatniego przywódcy ZSRR poinformowała m.in. agencja Reutera, powołując się na rosyjskie media. Na początku lipca informowano, że Gorbaczow trafił do szpitala. Według doniesień rosyjskich mediów i sieci społecznościowych polityk cierpiał na cukrzycę i miał problemy z nerkami.
Former Soviet President Mikhail Gorbachev recently died at age 91. In 1988, he gave a joint New Years Day message with President Reagan. Gorbachev addressed the new U.S. & Soviet Union relations & offered a bright picture of the future. Watch more: https://t.co/5q3cMkowbp pic.twitter.com/dOYV6PKtCj
— American History TV (@cspanhistory) August 30, 2022
W ostatnich latach Gorbaczow popierał Władimira Putina, mimo że przez długi czas był jego zagorzałym krytykiem. Atakował Putina m.in. w 2011 r., po protestach dotyczących sfałszowania wyborów do Dumy Państwowej. Wzywał w tamtym okresie Putina, by nie kandydował więcej na prezydenta, którym w okresie 2008-2012 był Dmitrij Miedwiediew.
Gorbaczow nie wypowiadał się publicznie na temat ataku na Ukrainę. W lipcu miał o tym jednak rozmawiać ze swoim przyjacielem, rosyjskim dziennikarzem Aleksiejem Wenediktowem, który był przez wiele lat redaktorem naczelnym radia „Echo Moskwy”. Ten przekazał, że polityk był zdenerwowany, że Putin niszczy dzieło jego życia.
thefad.pl