Krzysztof Skiba: Wiadomości z Kraju Złości

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Wiadomości w pigułce czyli, już niebawem huczne otwarcie kanału na Mierzei Wiślanej, wiceminister, który wykazuje niskie dochody i prawie brak oszczędności, bawi się jak gruby milione, do czego dąży rząd Morawieckiego, a także szkoda,że nie powołano specjalnej podkomisji śledczej wzorem cyrku Macierewicza do zbadania katastrofy ekologicznej na Odrze


KAPITAN MÓWI NIE

Już niebawem huczne otwarcie kanału na Mierzei Wiślanej, czołowej inwestycji PiS (patrz fotka).

Fot. facebook.com / krzysztof.skiba

Problem w tym, że nie ma chętnego kapitana, który poprowadzi pierwszy statek. Według fachowców kanał jest zbyt płytki, by mogły nim płynąć duże jednostki. Czyli jednak pierwszymi pływakami będą Prezes na pontonie i Suski w kajaku.

REKORDZISTKA

W weekend samochód potrącił na jezdni trzynastoletnią dziewczynę. Po zabraniu ofiary wypadku do szpitala okazało się, że ma ona 2 promile alkoholu we krwi, czyli jest narąbana jak stodoła. Respekt budzi wiek i stopień upojenia.

Minister Czarnek miał rację. W Polsce młodzi ochoczo pielęgnują tradycje przodków.

WESELE ANTYSYSTEMOWCA

Sensacją stał się ślub wiceministra Zjednoczonej Prawicy na ponad 500 osób. Zagadką ekonomiczną jest fakt, że wiceminister jest osobą, która wykazuje niskie dochody i prawie brak oszczędności, ale bawi się jak gruby milioner. Zabawne jest też to, że karierę polityczną zaczynał u Kukiza jako „antysystemowiec”, potem przeszedł do PiS, a w finale znalazł się w partii Ziobry. Ta błyskotliwa kariera, to coś takiego jakby mieć kaca przed weselem, a pawia puścić na trzeźwo.

KTO KRADNIE PRZEŻYJE

Rośnie liczba drobnych kradzieży dokonywanych w sklepach. Według badań w ostatnim czasie ilość tego typu incydentów wzrosła aż o 20 procent. Powodem są rosnące ceny i zwiększającą się bieda społeczeństwa. Ideałem, do którego uparcie dąży rząd Morawieckiego jest, aby w sklepach były puste półki. Wówczas problem zniknie, bo nie będzie czego kraść.

ODRA POCZEKA

Minister Moskwa ogłosiła, że za miesiąc będą znane już wyniki kontroli i badań dotyczące katastrofy ekologicznej na Odrze.

Szkoda, że nie powołano specjalnej podkomisji śledczej wzorem cyrku Macierewicza. Wówczas co miesiąc bylibyśmy bliżej prawdy, a specjaliści od latawców, wybuchających parówek czy wysadzenia w powietrze wiejskiej stodoły mieliby wiele ciekawych teorii.

Swoją drogą to dziwne, że do tej pory nie sprawdzono gaśnic z magistratu w Warszawie, by wyjaśnić dlaczego ryby w Odrze nie żyją.

Krzysztof Skiba


Magdalena Środa: Krasnodębski to jakaś wyjątkowo obleśna i wredna postać

Magdalena Środa

Magdalena Środa

I nie chodzi o to, że ma prawicowe poglądy, ale że ciągnie wielkie pieniądze i z Niemiec i z Europarlamentu plując w twarz tych, którzy pozwalają mu na komfortowe życie i plucie.

 

Krasnodębski to jakaś wyjątkowo obleśna i wredna postać.

Był kiedyś niezłym socjologiem zainteresowanym filozofią, nie najlepiej poszła mu habilitacja, obraził się wtedy na UW. Potem pracował na bardzo lewicowym Uniwersytecie w Niemczech, związał się w ogóle z Niemcami zawodowo i finansowo (nie rozumiem, dlaczego prawicowe media mu tego nie wypominają, jest wszak dużo bardziej „niemiecki” niż Tusk).

I nie chodzi o to, że ma prawicowe poglądy, ale że ciągnie wielkie pieniądze i z Niemiec i z Europarlamentu plując w twarz tych, którzy pozwalają mu na komfortowe życie i plucie.

Jak taka pokrętna, pełna cynizmu i hipokryzji postać może patrzeć na siebie w lustrze?

To, że w PiSie jest wiele takich postaci, najbardziej chyba kompromituje tę partię…

Magdalena Środa


Adam Mazguła: Unia Europejska to MY

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Kaczyński atakuje Unię. Szuka zaczepki. Robi wszystko, aby zohydzić Polakom Unię Europejską i ogłosić ją wrogiem Polski. Dlatego organizujemy Wiec Poparcia, dla prezentacji naszego przywiązanie do wartości demokratycznych, przynależności do rodziny cywilizowanych krajów Europy.

Jeśli możesz, przyjdź na Wiec Poparcia - Przecież Unia Europejska to MY. Spotykamy się w Nysie, 3 września

Wstąpienie Polski w szeregi państw członkowskich Unii Europejskiej odebrana została przez Polaków, jako wielkie zwycięstwo cywilizacji, spełnienie odwiecznych dążeń Polaków do wolności i zachodniego systemy wartości. To kluczowa decyzja narodowego bezpieczeństwa, rozwoju Polski i obok uczestnictwa w strukturach NATO, podstawowa polska racja stanu.

Fot. Külli Kittus / Unsplash

Dzięki społeczeństwom zachodu zmieniliśmy prawo, konstytucję, instytucje trójpodziału władzy, uczestniczymy we wspólnym rynku, młodzież może zdobywać wiedzę w dowolnej europejskiej uczelni, Polacy mogą pracować i żyć w całej UE, a przepływ ludzi i technologii odbywa się bez przeszkód. Polska korzysta z funduszy na rozwój gospodarki, infrastruktury, rozwoju regionalnego i społeczeństw demokratycznego państwa prawa…

Tymczasem pro rosyjska partia Kaczyńskiego, w ramach zorganizowanego rujnowania wszystkiego, co jest uporządkowane i działa, dokonała zamachu na wszystkie elementarne cele naszej przynależności do europejskich wartości. Mimo że ponad 90% społeczeństwa chce przynależności do Unii Europejskiej, Kaczyński ze swoją partią agresywnych zamachowców na budżet Polaków i ich wolności, prowadzi niezrozumiałą dla nikogo normalnego, walkę rujnującą Polskę.

Demokracja zakłamana propagandą i obcymi wpływami wyniosła PiS do władzy i natychmiast stała się wrogiem tej partii. Kaczyński uznał, że jeśli oni, ludzie ograniczeni fundamentalizmem religijnym i opierający swój byt o wmawianie Polakom, że tylko oni są Polakami, wygrała wybory, to po ustaniu kłamstwa mogą stracić władzę w ten sam sposób, w jaki go uzyskali. Dlatego zabrał się do niszczenia wszystkiego, co demokratyczne, samorządowe i niezależne od władzy.

Pod pozorem wzmacniania polskiej niepodległości Kaczyński rzucił się na Konstytucję i Trybunał Konstytucyjny. Przy pomocy kościoła i rozpętanej parodii „wiary smoleńskiej” doprowadził do wybrania kukiełki na prezydenta i przekupił hierarchów kościelnych. Potem wzmocnił przejęte wcześniej media publiczne i zrobił z nich swój aparat walki propagandowej. Po kolei rzucał się na instytucje demokratycznego państwa prawa. Bezczelnie doprowadził do wyznaczenia przestępców na ministrów, a oni podporządkowali sobie służby specjalne, policje i prokuraturę. Zniszczenia armii dokonał kryjący się pod chorobą psychiczną ruski agent, a przejęcie spółek skarbu państwa dla rodzin swoich wyznawców, pozwoliło na euforię bezzasadnego ich bogacenia oraz finansowania partii i wszystkich zachcianek Kaczyńskiego z budżetów publicznych.

Sejm stał się atrapą, a Senat i Najwyższa Izba Kontroli niepotrzebnym organem państwa. Unieszkodliwił PiS Rzecznika Praw Dziecka, Praw Kobiet, Praw Obywatelskich, a z Instytutu Pamięci Narodowej zrobił instytut promocji nacjonalizmu i wszelkiego łajdactwa historycznego.

Cała ta działalność Kaczyńskiego i jego wyznawców stoi jednak w zderzeniu do wartości europejskich. Najważniejszymi stały się niezależne sądy, które orzekają zgodnie z prawem, a Kaczyński chce, aby zgodnie z jego wolą.

Wobec ataku PiS-u i jego nacjonalistycznej odmiany — Solidarnej Polski na sądownictwo i oporu tego środowiska, które uzyskało wsparcie organów Unii Europejskiej, Kaczyński dokonuje pozorowanych działań zadymiających rzeczywistość i postanowił zniszczyć Unię. Wszystko to dla utrwalenia swojej prorosyjskości i wzmocnienia Kościoła, który w UE nie ma przecież szczególnych przywilejów, jak ma w Polsce PiS-u.

Kaczyński atakuje Unię i główne jej siły skupione wokół Niemiec. Szuka zaczepki. Domaga się reparacji, oskarża o wrogość, o unijne wtrącanie się do tworzenia prawa przez PiS. Toczy walkę, o jakość demokracji, która w Polsce stała się atrapą i o rozumienie PRAWORZĄDNOŚCI, której w Polsce już nie ma.

Wyznawcy Kaczyńskiego rzucili się na Unię Europejską. Codziennie propaganda partyjna skupiona w TVP, wymyśla nowe zarzuty jej wrogości do Polski, wykorzystywanie, wtrącanie się, zabieranie niepodległości Polakom. Kaczyński robi wszystko, aby zohydzić Polakom Unię Europejską i ogłosić ją wrogiem Polski.

PiS dokonuje zdrady stanu!

Tylko, dlatego, że sądy nie wykonują jego partyjnych poleceń i mogą w przyszłości i jego osadzić, za narodową zdradę, zmianę ustroju i zniszczenie demokracji w Polsce.

Nie Jarosławie Kaczyński!

Nie dla kraju, w którym nie obowiązują europejskie wartości, katalog praw podstawowych, trójpodział władzy i niezbywalna godność każdego człowieka, nawet kobiet, osób LGBT, „ciapatych”, niepełnosprawnych i narodzonych z in vitro.

Dlatego organizujemy wiec poparcia. Dla prezentacji naszego przywiązanie do wartości demokratycznych, przynależności do rodziny cywilizowanych krajów Europy. Dla naszego niekwestionowanego uczestnictwa w Unii Europejskiej.

Jeśli możesz, zabierz, więc swoje hasła, ubierz się w kolory unijne albo po prostu przyjdź na wiec poparcia.

Przecież Unia Europejska to MY

Nie damy Kaczyńskiemu wyprowadzić nas do ruskiej szkoły terroru, wojny i pogardy dla człowieka. W której nie państwo ma partie, ale jedna partia i jeden człowiek ma państwo.

Spotykamy się w Nysie, 3 września, o godz. 16 00 obok Wieży Ziębickiej.

Kod Nysa


PiS odgrzewa antyniemieckie stereotypy

Jacek Lepiarz

Jacek Lepiarz

Spór o odpowiedzialność za pomór ryb w Odrze jest zjawiskiem normalnym. Nienormalny jest natomiast zjadliwy i nieprzejednany ton oraz negowanie faktów przez stronę polską – uważa polski publicysta Adam Krzemiński.

Polski publicysta Adam Krzemiński w wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” (FAS) przypomniał, że spory o odpowiedzialność za katastrofy ekologiczne miały miejsce także w innych miejscach, jak choćby w 1986 roku podczas zatrucia wód Renu, gdy kraje leżące nad tą rzeką wzajemnie się obwiniały.

– Nienormalny jest jednak zjadliwy i nieprzejednany ton, przede wszystkim w Polsce, a także bezczelne negowanie przez polskie władze faktów – powiedział publicysta związany z redakcją tygodnika „Polityka”.

Powrót stereotypów

Jego zdaniem źródło zanieczyszczenia Odry znajduje się daleko przed niemiecką granicą. „Kryzys był tuszowany, a reakcja spóźniona” – zaznaczył Krzemiński dodając, że związane z rządem media obarczają winą opozycję i Niemcy. „Dawne stereotypy są reaktywowane w sposób lekkomyślny i w złej wierze” – ocenił.

Publicysta zwrócił uwagę, że rozbudzanie emocji w polityce poprzez ożywianie tradycyjnego obrazu wroga jest elementem programu narodowych konserwatystów w Polsce. „To jest moralnie niegodziwe i destruktywne politycznie” – uważa Krzemiński.

Cyniczna gra Kaczyńskiego

Jego zdaniem politykę, którą można określić mianem „zwróconym w przeszłość błędem”, uprawia „na zimno i cynicznie” od dwóch dekad Jarosław Kaczyński, aby odróżnić się od poprzedniego, liberalnego i proeuropejskiego rządu, oraz by skupić wokół siebie wiecznie wczorajszych”. „To jest widoczna projekcja jego kompleksów i historycznych neuroz” – dodał.

Pytany o roszczenia reparacyjne pod adresem Niemiec i planowaną na początek września prezentację raportu o stratach wojennych, Krzemiński powiedział, że PiS chce na tym zbić kapitał przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku.

Polacy – naród ofiar?

„Polityka historyczna (tej partii) nakierowana jest na zaszczepienie Polakom wizerunku narodu ofiar, który przynajmniej moralnie ma prawo do wystawiania rachunków następcom dawnych narodów, które uczestniczyły w rozbiorach i okupacji. Strategia Kaczyńskiego i PiS polega na podgrzewaniu nastrojów za pomocą rzekomo nieuregulowanych rachunków i na kompromitowaniu wszystkich dotychczasowych zabiegów o pojednanie jako niedostatecznych i nieszczerych” – wyjaśnił.

Krzemiński przyznał, że emocje podsycane przez PiS trafiają do niektórych starszych Polaków. „Nie zmienia to w niczym obowiązującej sytuacji prawnej. Nie wolno zapominać, że politycy PiS, tacy jak Kaczyński, stale nawiązują do problemu reparacji, ale rząd nie wysunął dotychczas żadnych oficjalnych roszczeń. To wszystko jest raczej instrumentem moralnego nacisku” – powiedział Adam Krzemiński w wywiadzie dla „FAS”.

 

REDAKCJA POLECA

 


Chorwacja wprowadza euro

Noah Matzat

Noah Matzat

Chorwacja wprowadzi euro w styczniu. Wielu mieszkańców patrzy na to z niepokojem. Trzech studentów, którzy wygrali konkurs na projekt chorwackich monet euro, promuje nową walutę – i Europę.

W Zagrzebiu jest ciepły poranek, mieszkańcy chorwackiej stolicy tłoczą się na ulicach. Wielu robi szybkie zakupy, zanim w południe zrobi się uciążliwie gorąco. Trzech studentów, Jagor Sunde, Fran Zekan i David Cemeljic, siedzi w kawiarni w centrum miasta i obserwuje zgiełk.

Dwóch mężczyzn przy sąsiednim stoliku płaci, kładąc na stoliku chorwackie monety. Komentują to studenci, którzy ostatnio intensywnie zajmują się rodzimą walutą. Bo narodowa waluta, kuna, za kilka miesięcy będzie przestarzała – w przyszłym roku Chorwacja wprowadzi euro. A Jagor, Fran i David przyczynili się do zmiany waluty na swój sposób: na chorwackich monetach euro widnieje ich projekt, który zdobył pierwsze miejsce w konkursie Chorwackiego Banku Narodowego (HNB).

Sprzeciw wobec wspólnej waluty

1 stycznia 2023 roku Chorwacja oficjalnie przyjmie euro jako swoją walutę i dołączy do strefy euro jako jej 20. członek. UE dała na to ostateczne zielone światło w połowie lipca 2022 r. W Chorwacji jest to krok kontrowersyjny, bo społeczeństwo jest podzielone.

Wiele osób obawia się negatywnych skutków, takich jak wzrost cen. Opozycja polityczna uważa, że czas wprowadzenia euro jest zły, twierdząc, że należy poczekać na lepsze czasy, w których UE nie będzie się ślizgać od kryzysu do kryzysu. Według Eurobarometru za wprowadzeniem euro opowiedziało się w tym roku tylko ok. 55 proc. osób w Chorwacji – to znacznie mniej niż w poprzednich latach.

Dla Sunde, Zekana i Cemeljica wprowadzenie euro jest właściwym krokiem. Wszyscy trzej chcą, by w przyszłości Chorwacja była w pełni zintegrowana z UE, także pod względem waluty.

Realizacja wizji

Sunde wyjaśnia, co oznacza dla niego UE.

– Unia Europejska powinna być świątynią, która pozwala nam zachować naszą historię, różne wartości kulturowe narodów, a jednocześnie konkurencyjność naszych gospodarek na poziomie regionalnym i międzynarodowym. To jest wizja, o której marzymy. Pierwszymi krokami do jej realizacji są integracja walutowa i wejście do strefy Schengen – mówi.

22-latek dużo czyta o chorwackiej gospodarce i europejskiej polityce monetarnej; studiuje architekturę i urbanistykę na Uniwersytecie w Zagrzebiu. Wiosną dowiedział się, że bank narodowy HNB ogłasza nowy konkurs na projekt chorwackich monet euro po tym, jak w pierwszym zwycięskim projekcie doszło do naruszenia praw autorskich. Zdecydował się wziąć udział w projekcie i zaangażował do niego dwóch szkolnych przyjaciół: Zekana i Cemeljica, obaj mają po 21 lat.

„Jesteśmy dumni”

Przez wiele dni pracowali nad projektem, digitalizowali, optymalizowali, wykonywali próbne wydruki za pomocą drukarki 3D, aż rezultat wydał im się idealny: Ich moneta euro jest ozdobiona minimalistycznie wyglądającą kuną – zwierzę jest przedstawione na tle klasycznego symbolu narodowego Chorwatów, wzoru szachownicy. Określenie kuna w odniesieniu do chorwackiej waluty ma długą tradycję – już w średniowieczu skóry tych zwierząt były środkiem płatniczym w handlu towarami.

Trzej przyjaciele byli zachwyceni, gdy wygrali przetarg. – Wiedzieć, że swoją pracą przyczyniliśmy się do przyszłości naszego kraju i społeczeństwa, to napawa nas dumą – mówi 21-letni Fran Zekan.

Strach przed wzrostem cen

Dla obywateli Chorwacji euro nie jest właściwie niczym nieznanym. W kraju wiele oszczędności ludność od lat lokuje w euro. Duże zakupy dokonywane są również w europejskiej walucie. Mimo to, według Eurobarometru z czerwca 2022 roku, 81 procent społeczeństwa obawia się, że koszty życia wzrosną, gdy tylko poziom cen dostosuje się do strefy euro. Jednocześnie wiele osób jest zaniepokojonych faktem, że chorwacka polityka pieniężna straci przez euro wiele ze swojej niezależności.

Ognian Zlatev, przedstawiciel Komisji Europejskiej w Chorwacji, ma argumenty przemawiające za przyjęciem europejskiej waluty. Posługuje się przykładem Słowacji. Kiedy Słowacja weszła do strefy euro, ceny rzeczywiście wzrosły, ale tylko o maksymalnie dwa procent. – To był efekt, który bardzo szybko zniknął – mówi Zlatev. Poprzez kampanię PR, w którą zaangażowana jest również UE, Bank Narodowy chce teraz „informować starsze pokolenie, które często jest krytyczne”, mówi Zlatev.

Europa pod presją

Chorwacja podjęła decyzję pomimo podziałów społecznych w sprawie euro. UE i Narodowy Bank Chorwacji (HNB) uważają, że Chorwacja jest dobrze przygotowana do przejścia na nową walutę. Do 2024 roku będą obowiązywać etykiety z cenami w obu walutach – ma to przeszkodzić handlowcom w wykorzystywaniu nowej sytuacji.

Tymczasem także w strefie euro ceny rosną w rekordowym tempie. W lipcu 2022 r. były one dla konsumentów wyższe o 8,9 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku – podał pod koniec lipca urząd statystyczny Eurostat.

Studenci dyskutują o tym, jak Europa może poradzić sobie z ekstremalnymi wyzwaniami w zakresie polityki finansowej i monetarnej.

– Jesteśmy świadkami, że wspólnota, która powstała wyłącznie w oparciu o interesy ekonomiczne, może nie przetrwać w obecnej formie. Teraz ważniejsze niż kiedykolwiek jest budowanie mostów między krajami, kulturami i ludźmi, aby nas zjednoczyć i wzmocnić – mówi Jagor Sunde, a Zekan i Cemeljic przytakują.

Na zakończenie pobytu w kawiarni szukają w kieszeniach pieniędzy, by zapłacić swój rachunek. To jedna z ostatnich okazji, by wysypać na stół chorwackie monety.

 

DAKCJA POLECA

 


Krzysztof Skiba: Krasnodębski ujawnił kto jest WROGIEM Polski. „Zagrożenie ze strony Zachodu jest większe niż ze Wschodu”

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

To nie Rosja Putina jest największym zagrożeniem dla wolności, ale demokracja w stylu zachodnim. Ciężkie buty Putina zdaniem profesora Polacy są w stanie oswoić, ale takie zachodnie fanaberie jak wolność słowa, prawa człowieka, kontrola władzy, tolerancja religijna i obyczajowa to już nie. Teraz jasne jest, dlaczego w środowiskach PiS tolerowani są byli komuniści (sędzia Piotrowicz) i esbecy (Kazimierz Kujda)

NA ZACHÓD!

Doradca Jarosława Kaczyńskiego, mózgowiec z wąskiej w tym względzie bazy PiS, profesor Zdzisław Krasnodębski ujawnił kto jest WROGIEM Polski. Jest nim Zachód.

To dosyć ciekawe odkrycie w szóstym miesięcu wojny Putina w Ukrainie. Polska jest co prawda w strukturach zachodnich, czyli w UE i w NATO, ale według teorii Krasnodębskiego, to nasz prawdziwy wróg i to z nim powinniśmy walczyć. Po głośnym już wywiadzie pana profesora nikt w partii rządzącej nie zaprzeczył i teraz wszystko już mamy jasne.

Co tam bomby niszczące miasta naszego sąsiada. Co tam rakiety spadające na szkoły i szpitale. Putin nie jest taki groźny jak ideologia gender i tolerancja dla LGBT zdaje się mówić tęga profesorska głowa.

To nie Rosja Putina jest największym zagrożeniem dla wolności, ale demokracja w stylu zachodnim. Ciężkie buty Putina zdaniem profesora Polacy są w stanie oswoić, ale takie zachodnie fanaberie jak wolność słowa, prawa człowieka, kontrola władzy, tolerancja religijna i obyczajowa to już nie.

Teraz jasne jest, dlaczego w środowiskach PiS tolerowani są byli komuniści (sędzia Piotrowicz) i esbecy (Kazimierz Kujda). Kto jak nie oni są fachowcami od walki ze zgniłym Zachodem.

Ciekawą postacią jest sam profesor Krasnodębski, który dzielnie walczy z Zachodem od lat, zasiadając na tłustych posadach w niemieckich uczelniach, oraz jako europarlamentarzysta, biorąc ciężką kasę z UE.

To z pewnością taktyka Wallenroda. Zdzicho bierze forsę z Zachodu tylko po to, aby go osłabić finansowo. Im bardziej Zachód płaci profesorowi za jego mądrości, tym bardziej Zdzicho upewnia się, że Zachód jest głupi, bo płaci mu za nic lub za głupoty, które wygłasza.

Skoro już dzięki profesorowi wiemy, kto jest prawdziwym wrogiem Polski, to teraz jasne też stało się po co Błaszczak kupuje takie ogromne ilości broni z Korei Południowej. Te czołgi, armaty i wyrzutnie, to nie na Putina. PiS to żelastwo kupuje za miliony, by w przyszłości ruszyć na Berlin, Paryż i Kopenhagę.

Swoją drogą jest w tych planach pewna logika, gdyby w krajach Unii Europejskiej zamontować przy pomocy czołgów u władzy partie takie jak PiS, to nie byłoby kłopotów z wypłacaniem kasy z funduszu odbudowy, które Unia blokuje, bo w Polsce łamie się jakieś wymyślone pierdy związane z praworządnością.

A zatem „Na Zachód! Panowie”, tam musi być jakaś cywilizacja (do obrobienia).

Krzysztof Skiba


Krzysztof Skiba: Tydzień w pigułce, czyli opinie, że PiS to zwykła mafia nie są bezpodstawne

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Tydzień w pigułce czyli, czy opinie, że PiS to zwykła mafia nie są bezpodstawne? A tym czasem pani premier Finlandii, poszła na imprezę towarzyską, piła alkohol i seksownie tańczyła. Ksiądz Grzegorz O. dyrektor salezjańskiej szkoły podstawowej został aresztowany za posiadanie dziecięcej pornografii. Proboszcz przechodząc na emeryturę przelał sobie z konta parafii dwa miliony złotych na swoje prywatne konto i gorąca Krystyna, która pozwala sobie czasem na żarty godne najbardziej zajadłych hejterów

 

WIADOMOŚCI Z PIERWSZEJ RĘKI I TRZECIEJ NOGI

PANI PREMIER TAŃCZY

Pani premier Finlandii Sanna Marin (lat 36), poszła w wolnym czasie na imprezę towarzyską. Piła alkohol i seksownie tańczyła. Film z imprezy stał się hitem sieci. Wielu internautów sugerowało, że fajnie byłoby tu w Polsce mieć taką wyluzowaną panią premier, bo nasz Morawiecki jak tańczy, to tylko u Rydzyka.

ZLECENIE NA DONALDA

Opinie, że PiS to zwykła mafia nie są bezpodstawne. Ostatnio publicysta TVP Info, Robert Tekieli wezwał na Twitterze do „odstrzelenia” Tuska na trzy miesiące przed wyborami. Teraz pewnie Prezes zastanawia się nad wyborem zawodowego killera. Jak zwykle padnie na przypadkowego „wariata” lub kierowcę białoruskiej ciężarówki. I pomyśleć, że mieliśmy jeszcze nie tak dawno państwo polskie, a nie klub gangsterów.

DYREKTOR GRZEBIE W MAJTECZKACH.

Ksiądz Grzegorz O. dyrektor salezjańskiej szkoły podstawowej w Lubinie został aresztowany za posiadanie dziecięcej pornografii. Pewnie były to jego specyficzne pomoce naukowe, gdy jako dyrektor wizytował lekcje wychowania fizycznego. Trwałe odsunięcie Kościoła od nauczania dzieci w szkołach, wydaje się coraz bardziej pilnym wyzwaniem. Tego pedagoga złapali, a ilu sprytniej się ukrywa?

PROBOSZCZ MILIONER.

Proboszcz parafii w Domostawie na Podkarpaciu przechodząc na emeryturę przelał sobie z konta parafii dwa miliony złotych na swoje prywatne konto. Wybuchła afera. Gdyby przelał kasę na konto prywatne biskupa, pewnie zostałby ogłoszony świętym.

GORĄCA KRYSTYNA.

Krystyna Pawłowicz zajmująca poważne stanowisko państwowe w Trybunale Konstytucyjnym pozwala sobie czasem na żarty godne najbardziej zajadłych hejterów. Ostatnio popisała się hitlerowskimi dowcipami w stosunku do Donalda Tuska. Szybko wycofała nienawistny wpis i „przeprosiła” Tuska, apelując, aby jej więcej nie prowokował.

Biedna, stateczna i rozważna Krystyna prowokowana przez wilcze oczy Donalda. Kto wie, może taką bajkę nakręci kiedyś Wytwórnia Disneya lub Pixar?

Krzysztof Skiba


Adam Mazguła: To jest PiS-Bartek, Bartek Obajtek, brat Daniela. Rezygnuje z certyfikatu dla lasów i tnie, rżnie i wycina drzewa

Adam Mazguła

Adam Mazguła

To jest PiS-Bartek, Bartek Obajtek, brat Daniela. Bartek w naszym imieniu zarządza lasami. Właśnie wycofał nas z międzynarodowego certyfikatu lasów i tnie, rżnie i wycina wokół Gdańska lasy, drzewa, morduje dziko żyjącą zwierzynę i pozyskuje wszystko, co da się sprzedać. Bartłomiej Obajtek to kolejny łajdak zorganizowanej PiS-bandy, który jawnie i bezczelnie niszczy środowisko i okrada nas z majątku narodowego.

 

To jest PiS-Bartek, Bartek Obajtek, brat Daniela. Bartek w naszym imieniu zarządza lasami. Właśnie wycofał nas z międzynarodowego certyfikatu lasów i tnie, rżnie i wycina wokół Gdańska lasy, drzewa, morduje dziko żyjącą zwierzynę i pozyskuje wszystko, co da się sprzedać.

Bartek nosi mundur, czyli miał służyć ochronie zasobów przyrody ojczystej, ale przecież nie tam, gdzie większość ma opozycja. Wręcz przeciwnie. Pomorze jest zagrożone stepowieniem, więc jak się powycina drzewa, to PO będzie żyło na piasku, który z czasem zaleje morze. Więc Bartek służy zemście Jarka, PiS-dewastacji i pozyskaniu drewna, bo wycinka przyspieszy procesy pustynnienia Pomorza. Cały PiS będzie klaskał Bartkowi i Jarkowi, bo Donald Tusk obudzi na pustyni!

Zanim to się stanie, sprzeda jednak gołą ziemię albo przekaże kurii i Bartek zasłuży się prezesowi, Bogu i powiększaniu rodzinnego majątku. Będzie bogaty jak Daniel.

Bartłomiej Obajtek to kolejny łajdak zorganizowanej PiS-bandy, który jawnie i bezczelnie niszczy środowisko i okrada nas z majątku narodowego.

Zgodnie z filozofią prezesa, drzewa nie głosują na PiS, więc, po co żyją? Lepiej wyciąć i sprzedać! Zyskiem zaspokoi się aktyw. Parafianie i tak pochwalą Bartka, bo to ludzki Pan i po chrust wpuści do lasu.

Mój kolega napisał:

„Ojciec był leśniczym. Dbał o lasy jak mało kto, wiedział, że to nasze dobro narodowe, że żyją tam dzikie zwierzęta, że jest to cały ekosystem, który jest nam tak bardzo potrzebny. Banda deb*li dorwała się do koryta i niszczy dorobek pokoleń. Qrwa mać!!!” Co za bezsilność!”

Tymczasem Bartek kiedyś ślubował:

„Ja leśnik Rzeczypospolitej Polskiej wstępując w szeregi Służby Leśnej, uroczyście ślubuję:

służyć wiernie Lasom Państwowym, dbając i troszcząc się o wspólne dobro narodowe – lasy nie szczędzić wysiłku w pracy dla ich zachowania i powiększania, chronić wszystkie zasoby przyrody ojczystej.

Pełniąc służbę, zobowiązuję się przestrzegać prawa, rzetelnie i sumiennie wykonywać polecenia przełożonych oraz szanować wszystkich ludzi. Ślubuję, strzec honoru, godności i dobrego imienia leśnika Rzeczpospolitej Polskiej.

Swoją służbą przyczyniać się do rozwoju Ojczyzny – Polski.

Tak mi dopomóż Bóg”.

Ciekawe jak godzą „służbę lasom” z „rzetelnie i sumiennie wykonywaniem poleceń przełożonych”, jeśli to partyjniacy PiS-ruiny i do tego Bóg?

Napisał do mnie obecny podwładny Bartka:

„Lasy nie są po to, aby biegały po nich radośnie sarenki i dziki, a Polska była skansenem… „

No jasne, są po to, by zbijać z nich krzyże i produkować zapałki?

Ci ludzie nie rozumieją swojej roli na ziemi!

Nie mają pojęcia o ekologii, o przyrodzie, zależności zmian klimatycznych od aktywności człowieka…

Mam wrażenie, że Kaczyński, milcząc, nie komentując tragedii na Odrze, sytuacji w gospodarce, na rynku wewnętrznym… dalej systematycznie i zgodnie z planem dewastuje kraj. Bo jak wytłumaczyć, że tragedie zaśmiecania kraju, zamordowania Odry, wycinania lasów… dotyczy głównie terenów zachodnich, a inwestycje regionów, gdzie zarządza PiS?

To, że po dobroci i z woli narodu w wyborach, jak Łukaszenka, nie odda władzy, to już dawno wiemy. Bo dlaczego miałby dobrowolnie oddać się w ręce ludzi i sędziów, których tak poniża i miałby pójść siedzieć za dewastację kraju? Ma przecież siłę PiS-milicji, PiS-wojska, PiS-ubecji, rycerzy Chrystusa, kiboli stadionowych, urzędników i chamów wiejskich. Najwięcej jednak może nowa bogata „rasa panów” z PiS i ich rodziny. Nie pozwolą zginąć Jarkowi.

Jednak są granice tego łajdactwa, złodziejstwa, kłamstwa, świadomej ruiny kraju i zemsty za szczęście innych.

Szkodnika wycina się natychmiast, gdy wiadomo, że to szkodnik, a nie czeka się, aż zdewastuje wciąż więcej. Mam wrażenie, że dla Kaczyńskiego nie ma granicy łajdackiego dna, ciągle je przebija i topi kraj w odchodach.

Musimy wyciąć PiS-władzę, a nie drzewa!

Adam Mazguła

 

Brat Daniela Obajtka rezygnuje z certyfikatu dla lasów

Zarządzane od stycznia 2018 r. przez brata szefa Orlenu Daniela Obajtka, Bartłomieja Obajtka, pomorskie lasy od listopada nie będą kontynuować certyfikacji w międzynarodowej organizacji Forest Stewardship Council (FSC). Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku tłumaczy to chęcią zapobiegania „szkodom w gospodarce leśnej”. Ekolodzy alarmują, że decyzja może prowadzić do wycinki drzew bez ograniczeń.

Zdaniem Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku kontynuowanie certyfikacji w FSC skutkować może „szeregiem szkód w gospodarce leśnej, a co się z tym wiąże, także w gospodarce krajowej i w przemyśle drzewnym przez znaczące, w nieodległej perspektywie czasowej, ograniczenie dostępności drewna z polskich lasów na rynku wewnętrznym”.

Aktualny certyfikat gospodarki leśnej w systemie FSC traci swoją ważność z dniem 12 listopada bieżącego roku.

Źródło: https://www.gdansk.lasy.gov.pl/aktualnosci/-/asset_publisher/1M8a/content/komunikat-w-sprawie-certyfikacji-w-systemie-fsc

Dariusz Frach, thefad.pl

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej.

Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Mobbing. Jak wpływa na życie, czy można się przed nim uchronić?

Mobbing to najczęściej przemoc w białych rękawiczkach – dlatego tak trudno go zidentyfikować i się z nim uporać – zwraca uwagę terapeutka Kinga Rochala. Dowiedz się, jakie są cechy mobbingu, jak wpływa na życie, czy można się przed nim uchronić i jakie cechy ma mobber.

Mobbing
Fot. balik / pixabay

Co to jest mobbing?

To najczęściej forma przemocy psychicznej, terror psychiczny, emocjonalna manipulacja, choć może być też fizyczna, także o podtekście seksualnym. Charakteryzuje się np. nękaniem, obrażaniem, wyzywaniem, wyśmiewaniem, upokarzaniem, izolowaniem, lekceważeniem.

Często osoba podlegająca mobbingowi przez dłuższy czas nawet nie dostrzega tego, że żyje w dużym uwikłaniu. Zauważa dyskomfort, coś jej nie pasuje, ale nie do końca umie zdefiniować co to takiego, trudno jej to uchwycić. Z czasem samopoczucie zaczyna się pogarszać, dochodzą do tego objawy somatyczne: ból głowy, żołądka, trudności ze snem. I choć takie osoby odczuwają niechęć do pójścia do pracy, mają zaniżone poczucie własnej wartości, nie zawsze wiążą to z tym, co dzieje się w pracy. Dowiedz się więcej co to jest mobbing i dyskryminacja w miejscu pracy?

Jak to możliwe?

Bo to jest przemoc w białych rękawiczkach. Porównałabym ją do tzw. syndromu gotowanej żaby: gdy żabę wrzucimy do wrzątku, to ona wyskoczy, ale gdy zaczniemy ją podgotowywać zaczynając od letniej wody, to uśpimy jej czujność i ona da się ugotować.

Podobnie jest z nami: gdy jesteśmy już w jakimś środowisku, to przejawy takich zachowań często są nieuchwytne, a do tego różny też jest próg tolerancji u różnych osób: jedni zorientują się szybciej, inni później.

Często jest tak dlatego, że osoba stosująca mobbing jest bardzo uważna: jeśli stosuje przemoc, to w taki sposób, aby nikt nie był jej w stanie nic zarzucić, jest w tym bardzo ostrożna.

Zdarza się, że oprawca nie zdaje sobie sprawę z tego, że przekracza granice i że to co robi nazywamy mobbingiem?

Bywa też i tak, że to nie są zachowania intencjonalne, a np.  schemat wyniesiony z domu. Może też być problem z osobowością, trudnościami w radzeniu sobie z napięciem. Wiele osób, które mobbują, ma cechy osobowości socjopatycznej/psychopatycznej. Zazwyczaj to też osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące, w pozycji autorytetu, więc sytuacja jest najczęściej dość złożona. Generalnie osoby stosujące przemoc mają bardzo silnie działający mechanizm wyparcia.

Mobberzy czasami stosują mobbing dlatego, że mają nad sobą kogoś, kto stosuje podobne zachowania wobec nich. Tak więc faktycznie, czasami możemy próbować tłumaczyć te zachowania, ale to nie znaczy, że można się na nie zgadzać.

Dlaczego mobbing jest szkodliwy, co takiego może nam zrobić?

Na pewno można powiedzieć zarówno o skutkach krótko jak i długoterminowych. Krótkoterminowe to pojawiające się poczucie winy, wzmożone odczuwanie irytacji, złości, przygnębienia, apatii, zniechęcenia, bezradności, obniżenie poczucia własnej wartości, pewności siebie, świadomości swoich kompetencji.

Długoterminowe to utrata motywacji do pracy, obniżony nastrój, zaburzenia koncentracji, trudności w wyrażaniu swoich myśli, trudności z pamięcią, uzależnienia (sięganie po alkohol, leki, narkotyki) podejmowanie zachowań ryzykownych, nałogowych, zaburzenia snu, odżywiania, przewlekłe bóle głowy, wypalenie zawodowe, zaburzenia lękowe, nerwice, zespół stresu pourazowego (PTSD), depresja, a nawet myśli i próby samobójcze.

Osoba, która doświadcza mobbingu, zaczyna wycofywać się z relacji, myśleć sobie: „Coś ze mną jest nie tak, coś ze mną jest nie w porządku, ja się do niczego nie nadaję, bo skoro ktoś ciągle się mnie czepia, zwraca mi uwagę – to chyba coś w tym musi być”.

Oczywiście ludzie różnie to przeżywają – dużo zależy od poczucia własnej wartości, podatności na ocenę innych, siatki wsparcia w swoim otoczeniu, osobowości, zasobów, umiejętności. Jedni będą w stanie jakoś się bronić, stawiać granice, inni mniej, wiele jest czynników na to wpływa.

Czy w dzisiejszych czasach częściej dochodzi do mobbingu, czy po prostu częściej o tym mówimy?

Zdecydowanie częściej mówimy, ale też nie jest tak, że kiedyś mobbingu nie było. Dziś jesteśmy bardziej świadomi, bardziej wyedukowani, coraz więcej mówi się o tym w mediach, jest też sporo literatury na ten temat, ludzie rozmawiają o tym między sobą, biorą udział w szkoleniach, warsztatach. Co, niestety, nie przekłada się na reagowanie na mobbing, bo zazwyczaj jeżeli mierzymy się z takim doświadczeniem, to bardzo trudno jest nam o tym mówić. Ludzie ukrywają swoje uczucia myśląc, że to z nimi jest coś nie tak, wstydzą się o tym mówić myśląc, że byłoby to okazaniem słabości. I w związku z tym bardzo długo bagatelizują sytuację.

Sprzyja temu też nasz styl życia, ciągły pęd powoduje, że nie zatrzymujemy zbyt długo przy różnych sprawach, do wielu spraw podchodzimy technicznie, nie zastanawiamy się, jakie emocje temu towarzyszą. I dopiero gdy się zatrzymamy, okazuje się że jest sporo spraw, którymi warto byłoby się zająć, przyjrzeć, które trzeba by sobie poukładać. Zdarza się, że dopiero w procesie terapeutycznym psychoterapeuta uświadamia nam, że problemy, z jakimi przyszliśmy, to efekt mobbingu, że zachowania szefa to sytuacje, w których jest bardzo dużo agresji, często biernej agresji i nie musimy, a nawet nie powinniśmy się na nie zgadzać.

Czy mobbing dotyczy tylko sytuacji w pracy, czy to szersze pojęcie?

Dotyczy różnych sytuacji, w różnych miejscach – może zdarzać się w szkole, w domu, w pracy, na uczelni, choć mobbing jest pojęciem z zakresu prawa pracy ponieważ z definicji oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi.

Nękanie psychiczne może wywoływać także fizyczne objawy. Jakie na przykład?

Bóle brzucha, rozstrój żołądka, bóle głowy, kłopoty ze snem. Często zanim osoba mobbowana zgłosi się do psychologa, psychoterapeuty, najpierw odwiedza innych specjalistów w poszukiwaniu przyczyny swoich dolegliwości. Badania od góry do dołu nic nie wykazują, bo to wszystko odbywa się na poziomie głowy, ale jeśli nic z tym nie robimy, ciało daje nam już mniej subtelne sygnały, że coś jest nie tak i trzeba się tym zająć.

Ból brzucha to efekt tego, że jest we mnie bardzo dużo napięcia, że się boję, ciągle czegoś się obawiam, że żyję w ciągłym stresie. Gdy nic z tym nie robię, pojawiają się biegunki, rozstrój żołądka, nieprzespane noce, różnego rodzaju kłopoty ze snem: z zaśnięciem albo z wybudzaniem, pojawiającymi się koszmarami sennymi. To efekt niewyrażania emocji, tłumienia w sobie w różnych nieprzyjemnych uczyć, niechęć do rozmawiania o tym, co się dzieje, unikania innych, izolowania się, zaprzestania robienia rzeczy, które kiedyś sprawiały nam przyjemność. A to wpływa na całe nasze funkcjonowanie.

Najczęstsza reakcja to „chowanie się do nory”, ale czy może na przykład objawić się agresją?

Oczywiście. To efekt nieradzenia sobie z napięciem – gdy nie uruchamiamy złości, tylko trzymamy w sobie napięcie, kiedy coś się dzieje, w końcu dochodzi do wybuchu. Gdy ktoś nas krzywdzi, a my nic z tym nie robimy, idzie to w kierunku doświadczania uczucia smutku, przygnębienia, poczucia krzywdy. Nieprzyjemne uczucia warto traktować jak „przyjaciela”, który o czymś nas informuje, że np. przekraczana jest nasza granica, nie zgadzamy się z czymś, warto w tedy coś z tym zrobić.

Jeżeli nie wyrażamy nieprzyjemnych uczuć to kumulujemy je w sobie i bardzo często dochodzi do wybuchu. Zdarza się, że odreagowujemy na innych, bogu ducha winnych całej tej sytuacji.  

To jak sobie w takiej sytuacji radzić? Najłatwiej byłoby rzucić taką toksyczną pracę, ale nie zawsze możemy sobie na to pozwolić.

Najczęściej bardzo trudno podjąć decyzję o odejściu z pracy. Przede wszystkim dlatego, że osoba doświadczająca mobbingu najpierw uderza w siebie: myśli, że to z nią jest coś nie w porządku, zaczyna wierzyć, że szef ma prawo ją tak traktować, zaczyna myśleć o sobie tak, jak jest traktowana.

Warto jednak nazywać jasno to, co się dzieje i rozmawiać o tym z innymi ludźmi. Odejście z pracy czasami jest jedynym rozwiązaniem, by poradzić sobie z tą sytuacją, ale to nie załatwia tematu do końca. Te emocje zostają w człowieku i trzeba się z nimi uporać. Niektórzy decydują się na konsultację z psychologiem, psychoterapeutą by porozmawiać z kimś na ten temat i zobaczyć co mogą zrobić. Czasem idą na psychoterapię krótko lub długoterminową, często korzystają z różnego rodzaju warsztatów dotyczących pracy nad pewnością siebie, bo to sfera, którą trzeba odbudować, nauczyć się znowu wierzyć w siebie.

To czego nie wolno nam robić, to porównywać siebie do innych, bo to nic nie wnosi. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne umiejętności, warto doceniać siebie za drobne rzeczy, zrozumieć, że mamy prawo popełniać błędy – dać sobie na to przyzwolenie. Przecież w dużej mierze uczymy się na błędach i możemy wyciągać wnioski. Nie ma co dążyć do ideału, starać się nie być perfekcjonistą, bo to droga bez końca – zawsze coś może być lepiej, zresztą często to nie jest doceniane, a to z kolei budzi frustracje.

W reakcji na mobbing najczęstszą reakcją jest chęć pokazania się z jak najlepszej strony, dania z siebie jak najwięcej, by pokazać, że przecież potrafimy, że nie zasługujemy na złą ocenę. Tymczasem w takim układzie nigdy nie zadowoli się szefa, próżno czekać na pochwałę i szukać uznania w jego oczach. I nawet gdy w końcu dostaniemy przysłowiowego cukierka, takiego „głaska”, to za moment i tak odbierze nam wiele energii swoimi kolejnymi złymi zachowaniami wobec nas.

Jak się bronić przed mobbingiem? To w ogóle możliwe?

Poznawać siebie, swoje mocne strony, swoje zasoby i znać swoje nie tyle słabe strony, co obszary do pracy. Nie oceniajmy się, lecz raczej sprawdzajmy co mogę z tym zrobić, jakie mam umiejętności, by sobie z tym poradzić. Dobrze jest się otaczać pozytywnymi, sympatycznymi ludźmi, mieć pasje i zainteresowania. To daje poczucie, że nasz świat to nie tylko ten jeden obszar, który dostarcza nam trudnych sytuacji i nieprzyjemnych emocji, ale że mamy coś innego co dodaje nam energię i szansę na poczucie się lepiej, na odreagowanie nieprzyjemnych emocji. 

A można się ustrzec przed mobbingiem? Jakoś się zabezpieczyć?

Idąc do nowej pracy zwróćmy uwagę, by nie dać uwikłać się w jakieś dziwne układy. Zadbajmy zawczasu o stabilne poczucie własnej wartości, a wpływa na to wiele czynników: ludzie, którzy nas otaczają, otwartość, różne doświadczenia, chęć rozmawiania z innymi.

Nauczmy się nie dawać wyprowadzać z równowagi, stawiać granicę, być asertywnym.

Jeżeli z tym jesteśmy na bakier, to gdy ktoś zacznie przekraczać nasze granice, nie będziemy umieli zareagować. Pamiętajmy, też że to my wyznaczamy granice, a ludzie zrobią tyle, na ile my im pozwolimy.

Łatwo się mówi, ale nie każdy umie powiedzieć szefowi: „Nie życzę sobie, żeby pan tak do mnie mówił”.

Oczywiście, że to trudne! W dodatku najczęściej to bardzo złożone ponieważ z jednej strony mamy potrzebę zarabiania, by z czegoś się utrzymać, po drugie sama praca może nam się po prostu podobać, po trzecie doświadczamy czegoś nieprzyjemnego. Dobrze jest wtedy rozmawiać z ludźmi, mówić o tym czego doświadczamy, informować o tym co się dzieje, żeby samemu wiedzieć, że to co ja robię jest ok, żeby nie zacząć podważać swoich umiejętności i kompetencji. Dbajmy o sobie, bo jeżeli mamy zasoby: fajne towarzystwo, znajomych, rodzinę, współpracowników to łatwiej jest znieść taką sytuację, stawić jej czoło.

Najgorzej jest w sytuacji, kiedy mobbing w pracy nakłada się np. na kryzys w domu – to może sprawić, że stracimy grunt pod nogami.

Gdy zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy ofiarą mobbingu możliwe jest pozostanie w takiej pracy i odbudowanie się?

Wszystko jest możliwe, tylko trzeba zastanowić się czy warto, zadać sobie pytanie gdzie jest nasza granica, czy pozostając w takiej pracy, mam więcej zysków czy strat.

Przypomina mi to historię jednej z moich pacjentek. Doświadczała wielu zachowań agresywnych  ze strony swojego szefa, który nieustannie ją ośmieszał, ciągle mówił, że nic nie potrafi, ale robił to sprytnie, bo tylko gdy byli sami, natomiast przy innych ją chwalił, by chwilę później mówić, że tak naprawdę to co robi, to nic specjalnego. I ona sama go długo tłumaczyła, że zasłużyła, że przecież czasami dostaje pochwałę. On w ten sposób przykrywał swoje złe zachowania, żeby ją w tej pracy zatrzymać, bo była dobrym pracownikiem. W końcu miała tego dość i zmieniła pracę. Po kilku miesiącach pracy terapeutycznej powiedziała mi, że nigdy w życiu nie wróciłaby do tamtej pracy, chociaż wcześniej myślała, że to niemożliwe, bo była ona spełnieniem jej marzeń. Dziś uważa, że złożenie wypowiedzenia to była najlepsza decyzja życiu i dopiero teraz, pracując w innym miejscu, czuje, że żyje naprawdę, że się realizuje i jest szczęśliwa. Jest w zupełnie innym miejscu w swoim życiu: tam ciągle czuła się przytłoczona, w ciągłym lęku, zastraszona, z ciągłym z bólem głowy, nieprzespanymi nocami – to klasyczne objawy osób, które doświadczają mobbingu.

Czyli, aby wywikłać się takiej sytuacji najpierw musimy zauważyć, że problem nie leży w nas, lecz po drugiej?

Niejednokrotnie dopiero, gdy taka osoba zmieni pracę, zaczyna dostrzegać jakie to wszystko było dla niej straszne, przytłaczające i trudne. Ciężko jej wtedy zrozumieć dlaczego tak długo się na to godziła. Dopiero spojrzenie z dystansu sprawia, że zaczyna dostrzegać jak bardzo to, co się działo, było niewłaściwe. I tu wracamy do syndromu gotowanej żaby – siedząc w tym, nie widzimy, co się dzieje. Dopiero spojrzenie z zewnątrz sprawia, że zaczynamy dostrzegać zupełnie inną perspektywę. Wtedy okazuje się, gdy relacje w pracy są normalne, towarzyszy temu inna energia, inny nastrój. Dlatego ważne jest, by słuchać co mówią inni, nie zamykać się w sobie. Osoby doświadczające zachowań agresywnych ze strony mobbera/mobberki  często słuchają tylko tej osoby, która stosuje przemoc, wierząc, że ona jest szczera, a cała reszta mówi tylko to, co chciałaby usłyszeć. Działa wtedy podobny mechanizm jak w syndromie sztokholmskim – broni się oprawcy: on nie miał wyjścia, przecież błąd był po mojej stronie, zasłużyłam na te uwagi itd.

Czy są jakieś zawody, w których częściej zdarzają się takie sytuacje?

Mówi się, że zawody, które predysponują do agresywnych zachowań to urzędnicy państwowi i prawnicy. Tam, gdzie po stronie szefa jest duży poziom decyzyjności, który daje mu de facto poczucie władzy, choć nie zawsze wiąże się to faktycznie z wysokim stanowiskiem, czasem wystarcza sama zależność od kogoś.

Bardzo często osoby stosujące przemoc są osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące. Znam małżeństwo, w którym pan jest wysoko postawionym urzędnikiem, w towarzystwie postrzegany jako uroczy, dusza towarzystwa, zawsze pomocny, otwarty, angażuje się różne akcje charytatywne, ale ma też drugą twarz: w domu jest osobą bardzo agresywną. Sądzę, że większość znajomych przeżyłaby szok, gdy się o tym dowiedziała. Jako osoba bardzo inteligentna, świetnie wykształcona, potrafi skupiać uwagę na tym, na czym jemu zależy, wie, gdzie i na co może sobie pozwolić, potrafi doskonale stwarzać pozory.

Czy sprawcę takiej przemocy się leczy?

Tak, bywa to jednak długim i trudnym procesem. Zachowanie osoby dopuszczającej się przemocy w dużej mierze wynika z jej przekonań, wzorców wyniesionych z domu, osobowości. Osoby stosujące przemoc bardzo często atakują z lęku, w związku ze swoim niskim poczuciem własnej wartości, kompleksów. Atakuje najczęściej ktoś, kto sam jest niepewny siebie, kto jest zazdrosny, kto – dość często – ma właśnie nieprawidłowe wzorce, trudności w radzeniu sobie z napięciem, złością, osobowość z cechami socjopaty/psychopaty. Wydaje mu się, że może używać przemocy, bo ma władzę, wykorzystuje nierównowagę ról, a czasem po prostu słabość drugiej osoby. Często dochodzą do tego jakieś zaburzenia osobowości, osobowość narcystyczna.

Na pewno osoba, która stosuje przemoc, ma taki „kawałek” siebie, z którym sobie nie radzi i w związku z tym projektuje na inne osoby swoje lęki, niepewności, kompleksy. Zdarza się, że takie osoby zauważają niestosowność swojego zachowania, przeszkadza im, że tracą nad sobą panowanie, że bywają agresywni – nie chcieliby się tak zachowywać, nie rozumieją, dlaczego tak postępują. Jeśli jest taka świadomość, zajmujemy się tym: omawiamy, przyglądamy się temu i zastanawiamy, co można zrobić, jak to zmienić, jak nauczyć się panować nad sobą. Ale to zależy od wielu czynników, otwartości takiej osoby, poziomu zaburzeń,  jej osobowości, wzorców, otoczenia, doświadczeń życiowych, zasobów.

Często zdarza się też tak, że sprawcy przemocy deklarują chęć poprawy, mówią, że pracują nad tym, ale za tymi deklaracjami nic nie idzie, dalej postępują tak samo, więc efektów nie ma.  Bywa też tak, że oddziaływania terapeutyczne indywidualne bądź grupowe dają pozytywne efekty.

Źródło PAP / Serwis Zdrowie


Krzysztof Skiba: Aby nie stracić władzy, PiS skutecznie uprawia ideę dodatków

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Po wygranych przez PiS wyborach ma być wprowadzony dodatek, oficjalnie nazywany patriotycznym, a mniej oficjalnie mafijnym. Tysiąc złotych otrzyma każda rodzina, w której przynajmniej jedna osoba ma legitymację PiS. Przewiduje się, że do partii zapisze się wówczas ok 2-3 miliony Polaków

 

MAGIA DODATKÓW

Aby nie stracić władzy, PiS skutecznie uprawia ideę dodatków. Ten zwyczaj znany jest już od czasów starożytności.

W dawnych czasach faraoni, cesarze i królowie niesieni w zdobnych lektykach, czy jadąc karocą rzucali złotymi monetami w tłum, zdobywając w ten sposób przychylność i poparcie ciżby.

Wiele się od tego czasu nie zmieniło. Dziś by wyciszyć bunty i groźnej pomruki niezadowolenia, władza też musi czasem sypnąć groszem w tłum.

Węgla nie ma, ale jest dodatek węglowy wypłacany rodzinom, które mogą sobie, gdy mróz przyjedzie, za tę kasę kupić np. ciepłe koce, bambosze czy wódkę. Na tym nie koniec.

Rozważa się wprowadzenie dodatku gazowego i wielu innych. Ci, którzy palą w piecach śmieciami, dostaną dodatek śmieciowy. Ci, których zimą ogrzewa guma ze starych kaloszy wsadzonych do pieca, mają otrzymać dodatki gumowe. Podobno ma być też dodatek chu*owy, dla ludzi z chu**wym wyglądem.

Po wygranych przez PiS wyborach ma być wprowadzony dodatek, oficjalnie nazywany „patriotycznym”, a mniej oficjalnie „mafijnym”. Tysiąc złotych otrzyma każda rodzina, w której przynajmniej jedna osoba ma legitymację PiS. Przewiduje się, że do partii zapisze się wówczas ok 2-3 miliony Polaków, a to wystarczy, by wygrać kolejne i jeszcze kolejne wybory.

To nie Polska ma partie polityczną PiS. To partia polityczna PiS ma Polskę i nie puści z garści jak chytra baba, co dwie dychy znalazła na chodniku.

Krzysztof Skiba