Zmiany w roamingu od 1 lipca. Co się zmieni?

Jowita Kiwnik Pargana
W piątek, 1 lipca, w całej UE wchodzi w życie nowe rozporządzenie ws. roamingu. Uniemożliwi ono m.in. operatorom obniżanie jakości usług za granicą i będzie chronić użytkowników przed niespodziewanie wysokimi rachunkami.

Nowe unijne przepisy będą obowiązywać przez najbliższe 10 lat, czyli do 2032 r. Ulepszą one wprowadzone w UE w 2017 r. regulacje zapewniające podróżnym możliwość korzystania z bezpłatnego roamingu na terytorium UE. Obecny system, po angielsku zwany potocznie „Roam Like At Home”, zrównał ceny roamingu z cenami krajowymi i chronił obywateli przed dodatkowymi opłatami za połączenia, SMS-y lub korzystanie z internetu podczas podróży po UE. Nowy – ma jeszcze lepiej chronić konsumentów.
5G w kraju i za granicą
Nowe regulacje uniemożliwią operatorom obniżanie jakości usług za granicą. Oznacza to, że konsumenci, którzy zazwyczaj korzystają np. z usług 5G w kraju, będą mogli również korzystać z usług roamingu 5G, pod warunkiem, że będą one dostępne w danym kraju.
Dotychczas – jak informuje europejska organizacja konsumentów BEUC – spowalnianie transferu danych podczas roamingu było częstą praktyką wielu firm telekomunikacyjnych, które przenosiły użytkowników do gorszych jakościowo sieci. Przyznała się do tego choćby sieć O2 oferująca swoje usługi m.in. w Niemczech, Czechach, Słowacji czy Irlandii.
Jak ujawniły unijne badania Eurobarometr, 33 proc. respondentów, którzy podróżowali za granicę doświadczyło mniejszej prędkości internetu mobilnego niż w kraju, a 28 proc. wskazało na niższy standard sieci za granicą (np. 3G zamiast 4G). Takie praktyki nie będą już możliwe, chyba że operator nie będzie miał technicznej możliwości zapewnienia takiej samej jakości usług. W tej sytuacji jednak będzie miał obowiązek wyraźnego poinformowania klientów.
– Minęły już czasy, kiedy konsumenci nie korzystali ze swoich telefonów w innym kraju UE w obawie przed szokującym rachunkiem po powrocie do domu. Nowe przepisy wprowadzą teraz dodatkowe ulepszenia. Takie choćby jak rozwiązanie problemu niższej jakości usług, których konsumenci czasami doświadczają podczas roamingu, ponieważ operator umieszcza ich w sieci 3G zamiast 4G – komentuje Ursula Pachl, wicedyrektorka BEUC.
Ochrona konsumentów
Ulepszone regulacje mają też chronić konsumentów przed nieoczekiwanie wysokimi rachunkami. I tak podróżni mogą bezwiednie ponieść bardzo wysokie koszty, gdy ich telefon połączy się z inną siecią niż naziemna, np. podczas podróży samolotem lub statkiem, lub jeśli połączy się z siecią operatora spoza UE. Chodzi o takie sytuacje, kiedy osoba znajduje się np. przy granicy polsko-ukraińskiej czy polsko-białoruskiej i jej telefon automatycznie połączy się z siecią tamtejszego operatora. Dotychczas takie, nawet kilkuminutowe, połączenie wiązało się z zaskakująco wysokimi kosztami. Nowe rozporządzenie zobowiązuje operatorów do wyraźnego ostrzegania i informowania klientów oraz automatycznego przerwania takiej usługi, gdy koszt osiągnie 50 euro lub inny z góry określony limit. Operatorzy będą mogli też oferować dodatkowe usługi, takie jak możliwość rezygnacji z roamingu w samolotach i na statkach.
Przepisy mają również uniemożliwić operatorom naliczanie dodatkowych opłat za połączenia serwisowe.
– Podczas podróży za granicę może wystąpić potrzeba połączenia się z obsługą klienta, punktem informacyjnym czy ubezpieczycielem. Choć usługi te są często bezpłatne lub tańsze podczas korzystania w kraju, to konsumenci często ponoszą szokujące opłaty przy połączeniach zza granicy. Od tej pory operatorzy będą zobowiązani do odpowiedniego informowania swoich klientów o dodatkowych opłatach za granicą, aby umożliwić im dokonywanie świadomych decyzji w zakresie skorzystania z takich usług – tłumaczą unijni urzędnicy.
Czas na tańsze połączenia wewnątrz UE?
Rozporządzenie zapewnia też obywatelom lepszy i bezpłatny dostęp do zgłoszeń alarmowych wraz z lokalizacją osoby wykonującej połączenie. Do czerwca 2023 r. operatorzy zobowiązani są automatycznie informować obywateli za pośrednictwem SMS o możliwości dostępu do służb ratunkowych np. za pośrednictwem jednolitego europejskiego numeru alarmowego 112 lub innych alternatywnych sposobów dostępu dla osób z niepełnosprawnością jak komunikacja tekstowa w czasie rzeczywistym lub dostęp do aplikacji. Na regulacjach skorzystają też firmy telekomunikacyjne, ponieważ nowe rozporządzenie przewiduje niższe opłaty hurtowe za dostęp do sieci – i tak np. w zakresie transferu danych mają one spaść z 2 euro/GB w 2022 r. do 1 euro/GB w 2027 r.
Organizacje konsumenckie podkreślają jednak, że UE nadal nie rozwiązała problemu wysokich opłat za połączenia głosowe lub tekstowe na numery zagraniczne w ramach UE. I tak opłaty za połączenie np. z numeru polskiego na niemiecki nadal pozostają wysokie.
– Konsumenci nadal płacą wysokie ceny, gdy dzwonią z domu do kogoś, kto mieszka w innym kraju UE. Na jednolitym rynku europejskim nie ma uzasadnienia dla tych nieproporcjonalnych kosztów. Cena, jaką płacą konsumenci, powinna być bardziej zbliżona do kosztów połączeń krajowych i odzwierciedlać rzeczywiste koszty ponoszone przez operatorów telekomunikacyjnych w związku z połączeniem wewnątrzunijnym – uważa wiceszefowa BEUC.
EDAKCJA POLECA
Jowita Kiwnik Pargana
Makijaż filmowy – najbardziej znane charakteryzacje
Czy wiesz, że wykonanie najbardziej wymagających charakteryzacji, zajmuje ponad 12 godzin? Praca na planie filmowym, może być niezwykłą przygodą. Poznaj szczegóły pracy za kulisami oraz najbardziej znane charakteryzacje, które od lat inspirują profesjonalistów na całym świecie.

Zapewne dla wielu osób, które wiążą swoją przyszłość z profesjonalnym wizażem, możliwość pracy na planie filmowym, to praca marzeń. Niewątpliwie możliwość realizowania swojej pasji w życiu zawodowym, jest ogromną zaletą. Tym bardziej, kiedy efekty swojej pracy można zobaczyć na ekranie. Każdy profesjonalista, zanim otrzyma możliwość pracy przy znanych produkcjach, musi przejść właściwą drogę — zyskując doświadczenie i uznanie w swojej branży.
Realia pracy na planie
Czas spędzony na planie to nie tylko przygotowania. Charakteryzatorzy nie mogą narzekać na nudę, w trakcie dni nagraniowych. Od rana przygotowują uczestników nagrań oraz dbają o nienaganny stan wygląd do ostatnich chwil pracy na planie. To wyzwanie wymaga posiadania pokładów energii, aby sprawnie odnaleźć się również wśród niezaplanowanych okoliczności.
Jeśli praca jednocześnie jest naszą pasją, nawet najdłuższe dni spędzone w pracy, będą źródłem ogromnej satysfakcji. Przydatną cechą będzie też odporność na stres i pracę pod dużą presją czasu.
Charakteryzacja musi zostać wykonana perfekcyjnie, ponieważ kamera bezlitośnie wychwytuje wszelkie mankamenty. Z tego powodu konieczne będzie dokonywanie poprawek w trakcie dnia, aby utrzymać idealny stan
Kto odnajdzie się na stanowisku charakteryzatora filmowego?
Na stanowisku charakteryzatora świetnie odnajdują się osoby, które uwielbiają kontakt z innymi ludźmi. W tej pracy każdego dnia spotyka się wiele osób, a same charakteryzacje potrafią być czasochłonne. Szczególnie w przypadku przygotowywania kreacji dla postaci z filmów fantasy czy science fiction. Wykonanie pełnej charakteryzacji może zająć nawet kilkanaście godzin misternej pracy.
Sztuka charakteryzacji nie jest łatwa. Wykonywanie jej wymaga znajomości specjalnych technik oraz posiadania zaawansowanych umiejętności. Zdobycie odpowiednich kwalifikacji może ułatwić zdobycie wymarzonej pracy.
Nauka charakteryzacji od profesjonalistów jest również szansą na otrzymanie praktycznej wiedzy i doskonalenie pod okiem specjalisty. Kurs makijażu z ekspertkami lub policealna szkoła charakteryzacji, to dobry pierwszy krok do wymarzonej pracy.
Charakteryzacja — nie tylko na planie filmowym

Charakteryzacją można zajmować się nie tylko na planie filmowym. Równie interesujące są pozostałe możliwości, pracy przy sesjach zdjęciowych, ale także podczas organizacji pokazów mody czy różnego rodzaju wydarzeń, jak wybory miss. W dwóch ostatnich przypadkach, w roli charakteryzatora mogą sprawdzić się te osoby, które uwielbiają, gdy dookoła wiele się dzieje.
Praca podczas tego rodzaju eventów zazwyczaj łączy się z szybkim tempem i ciekawymi wyzwaniami. Niejednokrotnie wiąże się to ze stresem, ponieważ takie wydarzenia najczęściej emitowane są na żywo, a co za tym idzie, nie ma tutaj miejsca na błędy w sztuce charakteryzacji.
Najbardziej znane charakteryzacje filmowe ostatnich lat
Najbardziej znane charakteryzacje filmowe ukazują artystyczny aspekt tej pracy. Stworzenie perfekcyjnego dzieła, które na lata zapadnie w pamięci widzów, to nie lada osiągnięcie. Dlatego są one wciąż aktualnymi inspiracjami dla profesjonalnych charakteryzatorów.
Genialna metamorfoza Charlize Theron, która sprawia, że aktorka w filmie „Monster” zmienia się nieodpoznania. Jej wygląd stanowi istotne dopełnienie odgrywanej roli, dlatego nie sposób byłoby nie wspomnieć, kreacji wśród najlepszych.
Źródłem wielu inspiracji mogą stać się charakteryzacje docenione przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej. Pragnąc dołączyć do branży, warto znać te nazwiska:
Oskary w tej kategorii zostały przyznane między innymi następującym charakteryzatorom:
- Alessandro Bertolazzi , Giorgio Gregorini i Christopher Allen Nelson pracujący nad postaciami filmu “Legion samobójców” z 2016 roku.
- Howard Berger, Tami Lane docenieni zostali za baśniowe postacie w “Opowieściach z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa” (2005 rok).
- John Jackson, Beatrice De Alba za film z 2002 roku “Frida”.
Doskonałe prace to nie tylko zwycięzcy w swojej kategorii. Genialne kreacje znajdziemy w filmach, które były nominowane. Wśród nich, chociażby postać Edwarda Nożycorękiego, zagrana przez Jonnego Deppa, jest tak charakterystyczna, że chyba nikomu nie trzeba jej przedstawiać.
W ostatnich latach, na szczególną uwagę pod względem charakteryzacji, zasługują: “Joker” oraz “Czarownica 2”. Oba tytuły z 2019 roku otrzymały nominacje, a kreacje ich głównych ról z pewnością zostaną zapamiętane na długo, tym samym dołączając do grona najbardziej znanych charakteryzacji ostatnich lat.
Czy Polacy lubią Niemców i czy Niemcy lubią nas?

Jacek Lepiarz
Sympatia Niemców do Polski spada, a Polaków do Niemiec wzrasta – wynika z najnowszego Barometru Polska-Niemcy. Stan relacji dwustronnych oceniany jest przez Niemców coraz lepiej, a przez Polaków coraz gorzej.

W minionych dwóch latach w Niemczech nastąpił spadek sympatii do Polaków z 55 proc. do 43 proc. Wśród Polaków można zauważyć tendencję przeciwną: ich sympatia do Niemców wzrosła od 2020 roku z 42 do 50 proc., chociaż jest nadal niższa niż pod koniec ubiegłej dekady (2018: 56 proc.).
Niechęć do sąsiada zza Odry zwiększyła się tylko nieznacznie w obu krajach – w Niemczech z 10 do 14 proc., w Polsce z 13 do 15 proc., pozostając na stosunkowo niskim poziomie – wynika z sondażu Barometr Polska-Niemcy 2022.
Wyniki cyklicznego projektu badawczego przeprowadzonego przez Instytut Spraw Publicznych, Niemiecki Instytut Spraw Polskich w Darmstadt, Fundację Konrada Adenauera i Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej opublikowano w środę w Warszawie.
Polacy gorzej, Niemcy lepiej o wzajemnych relacjach
Odsetek Polaków, którzy pozytywnie oceniają stan relacji między Polską a Niemcami, spadł po raz pierwszy od rozpoczęcia przed ponad 20 laty badań w ramach tego projektu poniżej 50 proc. – do 48 proc. Negatywnie stosunki polsko-niemieckie oceniło 35 proc. Dwa lata temu aż 72 proc. Polaków oceniało dobrze wzajemne relacje, a tylko 14 proc. źle. Po stronie niemieckiej odsetek pozytywnych ocen wzrósł z 55 proc w 2020 roku do 62 obecnie. Około jednej czwartej Niemców od lat ocenia źle stosunki polsko-niemieckie.
Wzrost odsetka krytycznych ocen dotyczy także niemieckiej polityki europejskiej. 43 proc. Polaków uważa, że Niemcy raczej przyczyniają się do lepszej współpracy w Europie. W 2010 roku tego zdania było 69 proc. ankietowanych. 26 proc. Polaków uważa, że Berlin przyczynia się do zaostrzania sporów i napięć w Europie. Dwa lata temu tę ocenę podzielało tylko 21 proc. Polaków.
Negatywna ocena polityki europejskiej
Ocena polskiej polityki europejskiej przez Niemców wypada jeszcze gorzej. Tylko 28 proc. mieszkańców RFN uważa, że Polska przyczynia się do lepszej współpracy w Europie. Rok temu było to 34 proc. Aż 37 proc. Niemców oskarża Polskę o zaostrzanie sporów na naszym kontynencie. Należy jednak zaznaczyć, że odsetek negatywnych ocen po stronie niemieckiej systematycznie spada – dwa lata temu było to 43 proc., a w 2018 r. aż 53 proc.
Uczestniczący w ankiecie Polacy oceniają bardziej pozytywnie swojego zachodniego sąsiada niż Niemcy Polskę. Polacy w większości pozytywnie oceniają zarówno stan niemieckiej gospodarki (74 proc. pozytywnych wskazań), jak i jakość demokracji (58 proc.) oraz przestrzeganie praw obywatelskich (57 proc.) w Niemczech.
Niemcy najlepiej oceniają stan polskiej gospodarki (35 proc. pozytywnych wskazań) i atrakcyjność inwestycyjną (32 proc.). Znacznie gorzej wypadła ocena stanu demokracji i rządów prawa (26 proc. pozytywnych ocen), praw mniejszości (23 proc.) i skuteczności walki z korupcją (21 proc.).
Obszary współpracy
W jakich obszarach Polska i Niemcy powinny ze sobą współpracować? Zdaniem Polaków głównym celem kooperacji powinna być niezależność energetyczna (43 proc.) oraz wzmocnienie europejskiej flanki NATO (29 proc.), a w następnej kolejności walka z propagandą i dezinformacją ze strony państw autorytarnych. Dla Niemców priorytetem jest przezwyciężanie nierówności społecznych i regionalnych w Europie i walka z terroryzmem (po 29 proc.), a także polityka migracyjna (27 proc.).
Autorzy zwracają uwagę, że podziały w opiniach Polaków na temat Niemiec i Niemców przebiegają według typowych obecnie w Polsce podziałów politycznych na zwolenników rządu i opozycji. Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości rzadziej darzą Niemców sympatią i mają bardziej negatywny obraz Niemiec niż wyborcy Koalicji Obywatelskiej.
Skąd Polacy i Niemcy czerpią wiedzę o sąsiedzie?
W Polsce najczęściej wskazywanym źródłem wiedzy o Niemczech jest szkoła (46 proc.), przy czym to miejsce wymieniają przede wszystkim (67 proc.) ludzie młodzi w wieku od 18 do 29 lat. Dla Polaków istotne są też telewizja (42 proc.), ale także rozmowy z rodziną (41 proc.) i wypowiedzi polityków (40 proc.). Niemcy czerpią wiedzą o Polsce przede wszystkim z telewizji (37 proc.). Szkoła zajmuje drugie miejsce (28 proc.), po rozmowach z członkami rodziny (26 proc.) i prasą (25 proc.). Zwraca uwagę mały udział książek w kształtowaniu opinii o sąsiedzie. W przypadku Polaków jest to 14 proc., a w przypadku Niemców jeszcze mniej – 5 proc.
Polacy, którzy oglądają telewizję publiczną i słuchają publicznego radia, mają gorszy wizerunek Niemiec od osób niekorzystających z tych źródeł informacji. Także zwolennicy partii rządzących w Polsce oceniają Niemcy bardziej krytycznie niż zwolennicy opozycji.
W kształtowaniu opinii Niemców o Polsce ważną rolę odgrywa bezpośredni kontakt z sąsiadem zza Odry. Niemcy, którzy odwiedzili Polskę przynajmniej raz po przemianach lat 1989-1990 mają lepszy jej obraz i darzą Polskę większą sympatią niż ci, którzy w Polsce jeszcze nigdy nie byli.
W badaniu przeprowadzonym od 14 do 22 lutego 2022 r. przez Kantar Public uczestniczyło po tysiąc respondentów w wieku 18-75 lat z obu krajów.
REDAKCJA PLECA
Jacek Lepiarz
Robert Lewandowski coraz bliżej transferu do Barcelony!
Kwestia transferu Roberta Lewandowskiego do FC Barcelony trwa już mniej więcej od miesiąca. Reprezentant Polski na zakończenie poprzedniego sezonu jasno określił swoje preferencje odnośnie do nowego klubu. Bayern Monachium ciągle jednak nie dał zielonego światła na przeprowadzenie transferu. Czy sytuacja zmieni się w najbliższych tygodniach?

60 milionów euro!
Bayern Monachium od samego początku tej sagi nie ukrywał, że ich zdaniem Robert Lewandowski zostanie na kolejny sezon w ekipie mistrza Niemiec. Monachijczyków można jednak przekonać, ale do tego będzie potrzebna bardzo wysoka kwota transferowa. Jak za piłkarza, któremu pozostał tylko jeden rok kontraktu. Początkowo w polskich, a także zagranicznych mediach, pojawiała się kwota około 40 milionów euro. Obecnie niemieckie media donoszą, że aby pozyskać Roberta Lewandowskiego, Barcelona musi pogodzić się z wydatkiem rzędu 60 milionów. Być może jednak tę kwotę uda się zbić poprzez dodanie do oferty bonusów za konkretne osiągnięcia. Jak na przykład mistrzostwo Hiszpanii, złota piłka, czy też wygrana Ligi Mistrzów. Zakłady bukmacherskie live uważają, że transfer jest coraz bardziej prawdopodobny!
Bayern ustalił cenę za transfer Lewandowskiego
Cena wywoławcza Die Roten: 60 mln euro

Negocjacje
Negocjacje pomiędzy oboma klubami trwają już od dłuższego czasu. Na podstawie wiarygodnych źródeł medialnych możemy potwierdzić, że obecnie zostały już złożone 2 oferty, które Bayern Monachium odrzucił od ręki. Bawarczycy nie zwlekali jednak ze swoimi ruchami, aby zastąpić Roberta Lewandowskiego i pozyskali już do klubu Sadio Mane. Tym samym mają obecnie lepszą pozycję negocjacyjną i mogą odrzucać kolejne propozycje, aż nie zostanie spełnione ich wymaganie. W ostatnich dniach Tomasz Włodarczyk poinformował, że Barcelona ma złożyć trzecią propozycję o wartości 40 mln euro plus bonusy. Być może zmienne w przypadku tej umowy sięgną nawet 10 milionów euro, co sprawia, że rosną szanse na transfer do Dumy Katalonii.
Najważniejsze dla Roberta Lewandowskiego bez wątpienia jest to, że Bayern Monachium powoli otwiera się na przeprowadzenie tego transferu. Początkowo osoby decyzyjne wypowiadały się w jasnym tonie, że lewy będzie musiał przystąpić do nowego sezonu w barwach Bayernu, ponieważ obowiązuje go ważny kontrakt. Teraz jednak wydaje się, że oba kluby dążą do osiągnięcia porozumienia, ale po prostu ekipa z Monachium chce wywalczyć jak najwięcej pieniędzy.
W przypadku Barcelony wiadomo, że sytuacja finansowa tego klubu nie jest najlepsza. Na dniach ma jednak pojawić się oficjalna informacja na temat uruchomienia pierwszej dźwigni finansowej, która powinna wspomóc budżet i pozwolić spełnić tę transakcję. Na liście życzeń klubu z Katalonii znajduje się również Jules Kounde.
Kto wchodzi w grę?
Na ten moment niewiele wskazuje na to, aby transfer do Barcelony miał nie dojść do skutku z powodu problemów finansowych tego zespołu, jednak, jeśli do tego dojdzie, to dwa zespoły czekają na rozwój wydarzeń. Pierwszy z nich to PSG, które pod wodzą nowego dyrektora sportowego, stara się zbudować nowy projekt. Drużyna z Paryża prawdopodobnie będzie występowała teraz w nowej formacji z trójką stoperów i dwójką napastników, co pasowałoby Robertowi Lewandowskiemu, ponieważ w ataku grałby razem z Kylianem Mbappe.

Drugą opcją jest transfer na angielską ziemię, a konkretnie do Londynu i niebieskie barwy Chelsea. The Blues już kilka tygodni temu złożyli swoją propozycję, ponieważ wiedzieli o tym, że z klubu prawdopodobnie odejdzie Romelu Lukaku. Na ten moment jednak najlepsze źródła wskazują, że Robert Lewandowski raczej nie jest zainteresowany przenosinami do najtrudniejszej ligi na świecie i preferuje transfer do Hiszpanii. Mimo wszystko, gdyby coś miało się wysypać z przenosinami do Barcelony, to właśnie te 2 kluby powinny być na najlepszych pozycjach, aby uratować Lewandowskiego od kolejnego sezonu w Monachium.
Co ciekawe, ewentualny transfer Roberta Lewandowskiego możesz obstawiać w zakładach bukmacherskich Superbet. Bukmacher przygotował specjalną promocję dla nowych klientów, którzy mogą z niej skorzystać. Na ten moment najmniejszy kurs jest za transfer Roberta do Barcelony, ale w grę wchodzi również, pozostanie na silę w Monachium, czy też przenosiny do wyżej wymienionych zespołów.
Kto ma największe szanse na transfer Lewandowskiego:
- Barcelona
- PSG
- Chelsea
Czy transfer do Barcelony ma sens?
Wiele osób od dłuższego czasu zadaje sobie pytanie odnośnie do sensu tych przenosin. Na ten moment Bayern Monachium dysponuje lepszą drużyną niż FC Barcelona. Dlaczego więc Robert Lewandowski chce przenieść się do Hiszpanii, jeśli jego szanse na wygraną w Lidze Mistrzów będą mniejsze? Polakowi z pewnością nie spodobało się zachowanie klubu z Niemiec, który w poprzednim sezonie zamiast zaoferować mu nowy kontrakt, to starał się na boku dogadać transfer jego zmiennika. Lewandowski zapamiętał sobie te działania i wyciągnął wnioski podczas letniego okienka transferowego. Bayern Monachium bez wątpienia chciałby, aby reprezentant Polski pozostał w klubie na kolejny sezon, a nawet przedłużył swoją umowę, jednak na ten moment na takie porozumienie nie ma opcji.
Co na temat tego ruchu sądzi nasz ekspert?
„Barcelona to z pewnością znakomita opcja dla Roberta Lewandowskiego, jeśli chodzi o rozwój wizerunku, a także zdobycie większej popularności. Dodatkowo życie w stolicy Katalonii z pewnością jest o wiele lepszą opcją niż mieszkanie w Monachium. Lewy z pewnością również znudził się występami na boiskach Bundesligi i chce mieć nowe wyzwanie na zakończenie swojej kariery, a akurat Barcelona i rywalizacja z Realem Madryt może być naprawdę ciekawym wyborem. Dodatkowo Lewandowski dostał również ofertę trzyletniego kontraktu, co bez wątpienia zabezpieczy jego karierę. Po zakończeniu tej umowy możliwe są przenosiny do MLS i byłoby to znakomite spięcie jego niesamowitych osiągnięć”.
Czy Robert Lewandowski zagra w Barcelonie? O tym przekonamy się już w najbliższych tygodniach. Ostatnie doniesienia hiszpańskich mediów wskazują, że sprawa powinna rozstrzygnąć się mniej więcej do 10 lipca.
Obstawianie zakładów bukmacherskich niesie ze sobą ryzyko uzależnienia. Pamiętaj, że nie może być sposobem na życie. W Polsce korzystanie z usług nielegalnych bukmacherów jest zabronione, możesz grać wyłącznie u tych operatorów, którzy posiadają zezwolenie Ministerstwa Finansów.
Zakłady wzajemne urządzane przez sieć Internet przyjmowane są na stronie internetowej Spółki pod adresem www.superbet.pl na podstawie zezwolenia Ministerstwa Finansów z dnia 24.10.2019 r., o nr PS4.6831.5.2019.
Autor tekstu: Mateusz Nowak
Senior Project Manager, redaktor naczelny Zagranie.com, absolwent dziennikarstwa sportowego i zarządzania w sporcie na UAM i fan piłki nożnej! Na Twitterze - @Mati_N95
Różnica między kosmetykami profesjonalnymi a tradycyjnymi: eksperci TOTIS Pharma
Czasami może się wydawać, że nie ma różnicy między droższą tubką kremu a tańszą. Jedyną różnicą są koszty reklamy. Ale tak nie jest. I o ile w przypadku kosmetyków dekoracyjnych nadal można znaleźć dobre odpowiedniki drogich marek, o tyle w segmencie kosmetyków pielęgnacyjnych wymagania są znacznie poważniejsze.

Eksperci TOTIS Pharma powiedzieli nam, jakie są główne różnice pomiędzy kosmetykami profesjonalnymi a tradycyjnymi oraz czy do użytku domowego należy kupować produkty profesjonalne czy luksusowe.
Różnice między kosmetykami profesjonalnymi a tradycyjnymi: skład, jakość, działanie
Pierwszą różnicą między kosmetykami profesjonalnymi a kosmetykami dostępnymi na rynku masowym jest skład produktu. Produkty konwencjonalne zawierają niewielką ilość składników aktywnych. Najczęściej więc nie rozwiązują one żadnych problemów skórnych, a jedynie maskują je lub usuwają na czas stosowania. Ta krótkotrwała poprawa zniknie natychmiast po zaprzestaniu stosowania produktu.

Profesjonalne kosmetyki mają na celu rozwiązywanie problemów, a nie ich maskowanie. Dlatego też wszystkie produkty, zanim trafią na półki sklepowe, przechodzą badania kliniczne, które potwierdzają ich skuteczność.
Konwencjonalne kosmetyki mogą zawierać nie tylko bezużyteczne drobiazgi, takie jak substancje zapachowe i perfumy, ale także składniki szkodliwe. Na przykład producent może dodać parabeny, ponieważ jest to tani środek konserwujący, który przedłuża okres trwałości produktu.
W strukturze kosmetyków profesjonalnych nie ma szkodliwych składników, substancji zapachowych i aromatów. Ilość użytecznych i aktywnych składników sięga 50-70%.
Kosmetyka profesjonalna: wady i zalety
Oprócz skuteczności kosmetyki profesjonalne oferują szereg innych korzyści:
- wygodne i niezawodne opakowanie;
- szeroka gama produktów do leczenia i pielęgnacji różnych chorób skóry (w tym ciężkich chorób, skóry bardzo wrażliwej, skłonnej do alergii itp.;)
- długotrwałe efekty.

Jedynym minusem może być wyższa cena w porównaniu z produktami dostępnymi na rynku masowym. Cena jest jednak uzasadniona: jest ona poparta badaniami laboratoryjnymi, ma bogaty skład odżywczy i charakteryzuje się wysoką skutecznością.
Należy również uważać na produkty podrobione. Aby mieć pewność co do jakości kosmetyków, lepiej kupować je u oficjalnych dystrybutorów. W katalogu totispharma.com/pl/ można znaleźć odpowiedni produkt od wiodących światowych producentów kosmetyków profesjonalnych.
Używanie profesjonalnych kosmetyków w domu
Stosując w domu profesjonalne produkty do pielęgnacji skóry, należy pamiętać o ich właściwościach. Chociaż produkty dostępne na rynku masowym mogą zaszkodzić tylko ze względu na ich zły skład, ważne jest, aby znać dawkowanie i sposób stosowania.

Dotyczy to w szczególności produktów zawierających kwasy — do użytku domowego należy wybierać produkty o niskiej zawartości kwasów. Przed zakupem całej gamy produktów zaleca się również skonsultowanie się z kosmetyczką. Lekarz pomoże w prawidłowym rozpoznaniu stanu skóry i istniejących problemów.
Szef NATO: Zwiększymy grupy bojowe na wschodzie do poziomu brygady

Tomasz Bielecki
– Zwiększymy grupy bojowe na wschodzie NATO do poziomu brygady. I zwiększymy liczebność naszych sił wysokiej gotowości do ponad 300 tysięcy – zapowiedział Jens Stoltenberg, szef Sojuszu.
Szef NATO Jens Stoltenberg zapowiedział zwiększenie sił wysokiej gotowości Sojuszu do ponad 300 tys. pic.twitter.com/k6buTRL6rc
— WarNewsPL (@WarNewsPL1) June 27, 2022
Sekretarz generalny Jens Stoltenberg w przeddzień szczytu NATO w Madrycie zarysował w poniedziałek (27.06.2022) główne decyzje dotyczące wzmocnienia flanki wschodniej Sojuszu.
– Obecnie trwa proces sprawdzania, w jaki sposób możemy jeszcze mocniej zwiększyć obecność NATO w Polsce, ale cała koncepcja wzmocnienia naszych sił do poziomu brygady jest absolutnie istotna dla Polski – powiedział Jens Stoltenberg.
„Bronić każdej piędzi”
Po pierwszej inwazji Rosji na Ukrainę i aneksji Krymu z 2014 roku NATO zdecydowało o rozmieszczeniu wielonarodowych grup bojowych w Polsce, Estonii, Łotwie, Litwie. Łącznie liczą około 5 tys. żołnierzy, a ich obecność w razie ataku Rosji powinna sprowokować szerszą reakcję międzynarodową, w tym posiłki z USA.
Premier Estonii Kaja Kallas przed paru dniami jednak ostrzegała, że dotychczasowa doktryna obronna Sojuszu oznacza, że w razie ataku Rosji kraje bałtyckie najpierw zostałyby starte z mapy, nim NATO podjęłoby kontratak w celu ich wyzwolenia. Stąd postulaty rozmieszczenia przez NATO wystraczająco dużych sił na wschodzie, by „bronić każdej piędzi” terytorium Sojuszu przed inwazją.
W tym celu Estonia, Łotwa i Litwa najgłośniej domagały się, by NATO-wskie bataliony (po około tysiąc żołnierzy) rozrosły się do brygad, które zwykle liczą kilka tysięcy żołnierzy i dysponują znacznie większą siłą ognia. O nadziejach na nową NATO-wską brygadę publicznie mówił też minister Mariusz Błaszczak.
– Zwiększymy grupy bojowe we wschodniej części NATO do poziomu brygady – potwierdził dziś Stoltenberg, choć zastrzegł, że zwiększenie obecności na wschodniej flance nie musi być takie samo dla każdego kraju z NATO-wską grupą bojową. Szczegóły zostaną ustalone i ujawnione dopiero w przyszłości.
Już w tym roku Sojusz zdecydował o stworzeniu czterech kolejnych grup bojowych, w Bułgarii, Rumunii, Słowacji i Węgrzech, co jest reakcją na rosnące zagrożenie wokół granic Ukrainy i w rejonie Morza Czarnego. A w Polsce żołnierze obecnego NATO-wskiego batalionu to część z obecnie około 10 tys. Amerykanów przebywających i ćwiczących w Polsce w ramach NATO oraz umów dwustronnych z USA.
Model niemiecki
NATO jednak szykuje się do rozmieszczania brygad wedle „nowego modelu” nazywanego teraz z Brukseli „modelem niemieckim” przez odniesienie do wojskowej oferty Berlina dla Litwy. Chodzi o to, że w państwie flanki wschodniej ma być rozmieszczone dowództwo, sprzęt i broń, ale bardzo duża część żołnierzy będzie stacjonować na stałe w swym macierzystym kraju. Jednak ich „wstępne przypisanie” do obrony któregoś z państw flanki wschodniej będzie oznaczać częste ćwiczenia na wschodzie oraz logistyczne przygotowanie do błyskawicznego przerzutu w razie wojny.
– Jednym z przykładów nowego modelu jest obecność Niemiec na Litwie. Oczekuję, że inni sojusznicy w NATO poczynią podobne zobowiązania – dziś tłumaczył Jens Stoltenberg.
– Przekształcimy Siły Odpowiedzi NATO i zwiększymy liczebność naszych sił wysokiej gotowości do ponad 300 tysięcy – zapowiedział też, co oznacza – spowodowane agresją Rosji – ponad sześciokrotne zwiększenie „sił wysokiej gotowości”, które też stacjonują w swych macierzystych krajach.
Ponadto madrycki szczyt NATO ma w tym tygodniu przyjąć nową koncepcję strategiczną, czyli wytłumaczenie przyczyn, celów oraz wizji swych działań na najbliższe lata. W swym poprzednim takim dokumencie z 2010 roku Sojusz stwierdzał, że „współpraca NATO-Rosja ma znaczenie strategiczne”, a dialog z Rosją „pomaga w rozwiązywaniu różnic poprzez budowanie zaufania, przejrzystości, przewidywalności i wzajemnego zrozumienia”.
– Oczekuję, że w nowej koncepcji jasnego wskazania, że członkowie NATO uważają Rosję za najbardziej znaczące i bezpośrednie zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa – powiedział Jens Stoltenberg.
NATO przedstawi w Madrycie pakiet pomocowy dla Ukrainy. Wedle przecieków chodzi o wsparcie dla przejścia od sprzętu z czasów radzieckich do sprzętu o standardach NATO, co powinno umożliwić Zachodowi długoterminową – obliczoną na rok, dwa, trzy lata – pomoc, bo poradzieckie zasoby kończą się w krajach byłego Układu Warszawskiego i do kolejnych dostaw będzie coraz bardziej potrzeba regularnych kontraktów z przemysłem zbrojeniowym w USA i Europie.
Nowe sankcje
NATO-wski zjazd w Madrycie jest poprzedzony szczytem grupy G-7 w Elmau, na którym Amerykanie forsują narzucenie sankcyjnego pułapu cenowego dla rosyjskiej ropy. Unia Europejska do końca tego roku odejdzie od 90 proc. importu ropy z Rosji, bo sankcyjny wyjątek dotyczy tylko południowej odnogi rurociągu „Drużba”, który dostarcza ropę Węgrom, Słowacji i Czechom. Pomimo to Moskwa zyskuje dzięki mocno zwyżkującym cenom ropy poza Europą, co niweluje budżetowy efekt restrykcji UE.
– Musimy bardzo szczegółowo zająć się tą kwestią, by uzyskać pożądany efekt, czyli redukcję dochodów Rosji. Będziemy potrzebować wsparcia 27 krajów Unii – powiedział w Elmau szef Rady Europejskiej Charles Michel.
Pułap cenowy na ropę z Rosji sprzedawaną m.in. do Azji wymagałby bowiem zmian w szóstym pakiecie sankcyjnym UE przyjętym przed miesiącem.
Główny mechanizm dyskutowany od kilkunastu dni między Brukselą, Londynem oraz USA (szczyt G7 miałby dać impuls do dalszych prac) miałby polegać na udostępnianiu tankowców (w tej branży dominują kraje UE) oraz ubezpieczeń, oraz innych usług finansowych (to także domena UE oraz Brytyjczyków) wyłącznie dla transportów ropy rosyjskiej po cenie nie wyższej od pułapu ustalonego przez Zachód.
Obecnie ubezpieczenia transportów ropy z Rosji są zakazane przez UE, a z kolei tankowce – pod naciskiem głównie Greków – zostały usunięte z projektu szóstego pakietu sankcyjnego. Dlatego na potrzeby egzekwowania pułapu cenowego UE trzeba by złagodzić zakaz ubezpieczeń oraz wprowadzić częściowy zakaz w sprawie tankowców.
– To bardzo skomplikowana operacja prawna i rynkowa. Ale uważamy, że da się to zrobić – zapewniają nasi rozmówcy w instytucjach UE, zaangażowani w prace nad sankcjami.
REDAKCJA POLECA
Krzysztof Skiba: Edyta ma rację, niemożliwe żeby Morawiecki, Duda czy Ziobro byli homo sapiens

Krzysztof Skiba
Na Zlocie Wolnych Od Myślenia Ludzi (zlot foliarzy, fanów UFO, miłośnicy teorii spiskowych) Edyta Górniak wygłosiła płomienną mowę, pełną bajkowych prawd, które zachwycą każdego, któremu mózg wylał się do umywalki
Edyta Górniak (wykształcenie: dwie klasy technikum pszczelarskiego) ma rację! Na Zlocie Wolnych Od Myślenia Ludzi (zlot foliarzy, fanów UFO, miłośnicy teorii spiskowych) wygłosiła płomienną mowę, pełną bajkowych prawd, które zachwycą każdego, któremu mózg wylał się do umywalki.
Edyta Górniak: „Wśród nas żyją bioroboty, hybrydy i reptilianie. Nie każdy człowiek ma duszę”…https://t.co/2p5WkXwddE
— Anna O 🇺🇦🇵🇱 (@anodro_anna) June 27, 2022
Zdaniem Edyty są wśród nas bioroboty, hrybrydy i reptilianie, czyli ludzie jaszczury. Nie każdy człowiek ma duszę, a niektórzy tylko udają ludzi nakładając na siebie powłokę biologiczną.
I ja ogólnie zgadzam się z tą koncepcją piosenkarki. Bo to przecież niemożliwe, żeby takie stwory jak Morawiecki, Duda, Dworczyk, Terlecki, Ziobro, Witek czy Szydło byli homo sapiens. Oni muszą pochodzić z innych planet.
Morawiecki, Duda i Ziobro jak nic pasują do biorobotow. Z kolei Terlecki i Szydło to klasyczni reptilianie. Terlecki może nawet służyć jako wzór człowieka jaszczura. Witek i Dworczyk to egzemplarze mocno pomieszane, więc nadają się do gatunku hybryd.
Górniak w swym pełnym uroczego bełkotu przemówieniu, podziękowała twórcom filmu Matrix za odkrycie prawdy o naszych czasach. Ujawniła, że sama doświadcza kosmicznej energii i od lat ma kontakt z obcą cywilizacją poprzez sygnały, które odbiera całym ciałem.
To ostatnie jest sprawą oczywistą i niepodważalną jak przywództwo Jarosława w PiS. Przypadek Edyty udowadnia nauce, że czarne dziury występują nie tylko w kosmosie, ale także w mózgu.
Gratulacje!
Krzysztof Skiba
XIX Zlot Wolnych Ludzi Harmonia Kosmosu 2022
W Torzymiu (woj. lubuskie) od czwartku do niedzieli (23-26 czerwiec) odbywała się impreza pod nazwą „XIX Zlot Wolnych Ludzi Harmonia Kosmosu 2022”. W wydarzeniu wzięła udział Edyta Górniak, która podzieliła się z obecnymi swoimi przemyśleniami. Podczas swojego wystąpienia powiedziała:
– To, że człowiek w ogóle jeszcze istnieje, to jest cud. Jeśli wierzyć statystykom tych nieoficjalnych dyskusji, mniej więcej 51 proc. na całym świecie jest tzw. biorobotów, hybryd, reptilian.
Przekonywała też, że nie każdy, kto wygląda jak człowiek, ma duszę: – Ma tylko kombinezon biologiczny i te same potrzeby fizyczne, biologiczne – kontynuowała. – Nie ma połączenia z pierwotną świadomością. I zapomniał, lub nigdy nie poczuł tej świętej energii wszelkiego stworzenia.
Dariusz Frach / thefad.pl
Mariusz Błaszczak – najwierniejszy towarzysz Kaczyńskiego

Monika Stefanek
Czy nowy wicepremier Mariusz Błaszczak, jest w stanie zastąpić Jarosława Kaczyńskiego jako czołowa postać polskiej prawicy? – zastanawia się „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” komentuje w piątek (24.06.2022) zmianę na stanowisku wicepremiera w Polsce, które objął po Jarosławie Kaczyńskim minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Warszawski korespondent gazety Gerhard Gnauck zauważa, że dotąd sprawowanie stanowiska szefa MON było w Polsce uważane za „pracę marzeń”. „Wojsko cieszy się w Polsce szacunkiem. Ktokolwiek sprawował ten urząd, nie mógł zrobić wiele złego. Po rozpadzie imperium sowieckiego i wstąpieniu Polski do NATO w 1999 roku sytuacja w zakresie bezpieczeństwa kraju mogła się tylko poprawić – a przynajmniej tak się wydawało” – pisze Gnauck.
Autor komentarza zauważa, że okoliczności się jednak zmieniły – teraz sprawujący od 2018 roku swój urząd ministra Mariusz Błaszczak musi zmierzyć się z wojną w Ukrainie. Po objęciu przez niego stanowiska wicepremiera okaże się, czy polityk ten ma też zdolności przywódcze.
„FAZ” cytuje słowa Jarosława Kaczyńskiego, który w jednym z wywiadów przyznał, że Błaszczak „zastąpi go pod każdym względem także, jeśli chodzi o wszystkie urzędy”.
Prezes #PiS Jarosław #Kaczyński: Minister #Błaszczak zastąpi mnie znakomicie i sądzę – chociaż to nie jest jeszcze ten moment, w którym mogę to publicznie ogłaszać – że zastąpi mnie pod każdym względem https://t.co/KWDbuX4YAA pic.twitter.com/6pPP2fo8WG
— Rzeczpospolita (@rzeczpospolita) June 21, 2022
Gazeta zastanawia się, na ile ta wypowiedź może sprawdzić się w rzeczywistości: „Czy minister mógłby zastąpić Kaczyńskiego jako czołowa postać polskiej prawicy?” – pyta „FAZ” i dodaje, cytując za jednym z polityków PiS, że prezesowi partii może chodzić jedynie o badanie nastrojów wewnątrz ugrupowania.
Nieprzystępny i rzeczowy
Dziennik zauważa, że o Błaszczaku „śmiało można powiedzieć, iż jest on jednym z najwierniejszych towarzyszy prezesa partii”. Przypominając jego karierę polityczną „FAZ” pisze, że po objęciu przez niego stanowiska ministra obrony narodowej po „ekscentrycznym” Antonim Macierewiczu, „wojskowi odetchnęli z ulgą”. Jak czytamy, „w międzyczasie nowy człowiek wbrew oczekiwaniom stał się jedną z najbardziej wpływowych postaci w ekipie PiS. Zakupy broni, głównie w Ameryce, podniosły jego prestiż; Polska na przykład zakupi 250 czołgów Abrams, z których część ma dotrzeć jeszcze w tym roku. W czwartek minister zamówił 3500 polskich przenośnych rakiet przeciwlotniczych ‘Piorun’. Podobno okazały się one bardzo skuteczne, zwłaszcza w przypadku armii ukraińskiej” – czytamy.
„FAZ” podkreśla, że w wypowiedziach publicznych „prezentujący się jako nieprzystępny” Błaszczak, lubi trzymać się swojego zdania. Zauważa też różnicę w stosunku do premiera Mateusza Morawieckiego. „Podczas gdy o byłym dyrektorze banku i szefie rządu Mateuszu Morawieckim mówi się, że tłumaczy Kaczyńskiemu świat, Błaszczak zajmuje się ‘tylko’ polityką bezpieczeństwa. (…) Czas pokaże, czy rzeczywiście uda mu się podwoić liczebność armii do 300 tysięcy osób, jak sugerował Kaczyński” – dodaje gazeta.
REDAKCJA POLECA
Tanie choinki sztuczne, czyli jaka choinka się opłaca?
Choinka to zdecydowanie najpiękniejszy symbol świąt Bożego Narodzenia. Drzewko bożonarodzeniowe stanowi w tym czasie serce całego domu, tworzy jego klimat i wprowadza magię świątecznej atmosfery. Wielu z nas każdego roku głowi się nad tym jakie drzewko wybrać – choinkę żywą czy sztuczną? Podpowiemy, dlaczego choinka sztuczna jest dobrym pomysłem!

Historia drzewka bożonarodzeniowego
Drzewko bożonarodzeniowe, ogólnie określane choinką, ma całkiem ciekawą historię. Niektórzy historycy uważają, iż zwyczaj świątecznego przyozdabiania sięga nawet czasów antycznych, kiedy to rzymianie w celu udobruchania gniewu bogów ozdabiali drzewka liściaste laurem oraz bluszczem. Ale choinki jakie znamy dziś, w formie jodły czy świerka, pojawiły się znacznie później. Przyjmuje się, iż to niemieccy protestanci jako pierwsi zaadaptowali zwyczaj strojenia drzewka, a później ich śladem podążali inni. Prawdziwą popularność choinka zyskała dzięki świętemu Bonifacemu, mnichowi, który w VIII wieku nawracał pogan żyjących na terenie dzisiejszych środkowych i wschodnich Niemiec. To właśnie św. Bonifacy w celu nawracania pogan kazał ściąć potężny dąb, który dla ludów germańskich był drzewem świętym. Ścinane drzewo zniszczyło wszystko, co rosło dookoła niego – poza jedną niedużą jodłą. Święty Bonifacy kazał uznać od tej pory to właśnie jodłę za święte drzewko, które zostało cudownie ocalone przez Boga.
W Polsce pierwsze drzewka bożonarodzeniowe pojawiły się dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Tradycję bożonarodzeniowego drzewka „zawdzięczamy” kolonistom niemieckim, którzy pojawili się u nas w podczas zaborów. Początkowo choinki były znane jedynie w domach magnaterii, szlachty oraz bogatych mieszczan. Na wsiach pojawiły się dopiero w okresie międzywojnia. Dziś zdecydowanie nikt nie wyobraża sobie magii świąt bez choinki. To ona jest sercem całego domu, przy niej uwielbiamy posiedzieć z rodziną, pobyć razem i często powspominać dawne czasy.
Dlaczego sztuczna choinka?
Sztuczne drzewka znów na nowo podbijają swoim urokiem nasze serca i nie bez powodu. W niepamięć niech odejdą niezbyt ładne drzewka sprzed x lat – dziś najlepsi producenci tacy jak firma Sonic są w stanie wyprodukować jodłę lub świerka, który do złudzenia przypominał będzie prawdziwe drzewko prosto z lasu. Dziś jesteśmy w stanie imitować każdy gatunek iglaka, jaki tylko sobie zamarzysz – niczym nie będzie on już przypominał rachitycznego drzewka o przerzedzonej koronie, jakie może ubierałeś w latach 90. Dzisiejsze choinki sztuczne to klasa w sama w sobie, a w dodatku bardzo ekonomiczne i ekologiczne podejście.
Choinkę żywą trzeba wszak kupować co roku. Świetnej jakości choinka sztuczna jest elastyczna i łatwo ją modelować, można więc jej używać i przechowywać ją przez wiele lat w niezmienionym stanie. To zakup na całe dekady. Za sztuczne drzewko zapłacimy jednorazowo max. 1000 zł, z kolei żywa jodła lub świerk to coroczny wydatek 100 – 200 zł.
Nie usycha, nie gubi igieł, jest miękka i bezpieczna dla małych dzieci i domowych zwierząt, nie klei się do niej kurz, a przede wszystkim wygląda jak wspaniałe żywe drzewko z lasu – wybór tegorocznej choinki bożonarodzeniowej powinien być jasny!
Kaliningrad. Dlaczego odgrywa tak ważną rolę i dlaczego należy do Rosji?

Benjamin Restle
Trwa spór między Rosją a Litwą po tym, jak rząd w Wilnie zabronił tranzytu przez swoje terytorium towarów do Kaliningradu. Czym jest Kaliningrad i dlaczego należy do Rosji?

W poniedziałek (20.06.2022) Litwa rozpoczęła blokowanie transportów towarów zakazanych w ramach unijnych sankcji, jadących przez jej terytorium do Kaliningradu – rosyjskiej eksklawy. Zakazane towary to m.in. węgiel, stal oraz materiały budowlane. Rosja uznała ten krok za „jawnie wrogi” i zażądała natychmiastowego zniesienia ograniczeń w transporcie koleją. Litwa natomiast stwierdziła, że jest to jedynie wdrożenie unijnych sankcji nałożonych na Rosję w odpowiedzi na jej wojnę z Ukrainą.
#Litwa nie spodziewa się konfrontacji militarnej z Rosją, ale jest przygotowana jeśli #Rosja odłączy ją od regionalnej sieci elektroenergetycznej – powiedział prezydent Litwy Gitanas Nauseda. https://t.co/XJVc5FiXt3
— Darek Frach (@DarekFrach) June 22, 2022
Kaliningrad
Część Polaków preferuje tradycyjną nazwę: Królewiec, argumentują to tym, że Królewiec jest częścią polskiego dziedzictwa kulturowego – był stolicą Prus Książęcych, będących lennem Polski – zaś Kaliningrad jest nazwą narzuconą przez komunistyczne władze ZSRR. Kontrowersje budzi też postać patrona miasta, Michaiła Kalinina, który jest współwinnym zbrodni katyńskiej.
Miasto zostało założone w 1255 przez Krzyżaków na miejscu pruskiej osady Tuwangste. Krzyżacy postawili zamek, a w 1256 nazywano go zamek Królewska Góra w Sambii. Miasto weszło w skład państwa krzyżackiego, zostając stolicą diecezji sambijskiej. W roku 1300 nadano prawa miejskie Nowemu Miastu (Nova Civitas), które jednak z czasem przejęło nazwę od pobliskiej wsi Lipnik.
W 1454 król Polski Kazimierz IV Jagiellończyk utworzył województwo królewieckie, którego stolicą został Królewiec i włączył je do Polski. 12 kwietnia 1455 miasto zostało odbite przez wojska krzyżackie, a województwo przestało istnieć. W latach 1466–1525, miasto było stolicą zależnych od Korony Królestwa Polskiego Prus Zakonnych. W 1525 zostało stolicą Prus Książęcych, zależnych od króla polskiego jako lenno.
W 1618 Prusy Książęce przeszły we władanie elektorów Brandenburgii. W 1657 uniezależniły się od I Rzeczypospolitej, mimo sprzeciwu stanów miejskich, które wciąż uznawały Królewiec za część Królestwa Polskiego.
W 1662 elektor brandenburski wkroczył z wojskiem do miasta, po czym zmusił je do złożenia przysięgi wierności, jednakże kres prób powrotu pod zwierzchnictwo polskie nastąpił dopiero w 1674.
W 1757 wybuchła wojna siedmioletnia. W sierpniu tego roku wojska rosyjskie pokonały Prusaków pod miastem i zajęły całe Prusy (Królestwo w Prusach). Zgodnie z porozumieniem między Austrią a Rosją, caryca Elżbieta wydała 31 grudnia 1757 ukaz, na mocy którego wcieliła Królestwo w Prusach wraz z Królewcem do Rosji. Po śmierci carycy w 1762, marcu 1763 Rosjanie opuścili miasto.
W 1871 miasto stało się częścią nowo utworzonego Cesarstwa Niemieckiego.
9 kwietnia 1945, miasto zostało zdobyte przez Armię Czerwoną. Oblężenie doprowadziło do zrujnowania miasta i śmierci ponad 100 tys. cywilów. W wyniku konferencji poczdamskiej (1945) miasto znalazło się w granicach ZSRR i 4 lipca 1946 jego nazwę zmieniono na Kaliningrad (na cześć zmarłego właśnie Michaiła Kalinina).
Po wojnie nie doszło do odbudowy miasta, wręcz przeciwnie – w okresie ZSRR dochodziło do celowej degradacji zabytkowej części miasta (w dużej mierze z powodów ideologicznych – chęci zerwania z niemiecką przeszłością). Wskutek tego miasto posiada, pomimo długiej i bogatej historii, niewiele zabytków. W krajobrazie Kaliningradu dominują blokowiska, a miasto nie przypomina dawnego Królewca.
Eksklawa
Obwód kaliningradzki jest najdalej na zachód wysuniętym regionem Rosji. Jest to eksklawa, co oznacza, że nie graniczy on z Rosją kontynentalną. Obwód kaliningradzki zajmuje pas wybrzeża Morza Bałtyckiego na zachodzie, granicząc od północy i wschodu z Litwą, a od południa z Polską. Rozciąga się na powierzchni 15 000 km kwadratowych i zamieszkiwany jest przez około pół miliona mieszkańców. Jego stolicą jest Kaliningrad.
Region Rosji
9 kwietnia 1945, po wielotygodniowym oblężeniu, miasto zostało zdobyte przez Armię Czerwoną. Oblężenie doprowadziło do zrujnowania miasta i śmierci ponad 100 tys. cywilów. W wyniku konferencji poczdamskiej (1945) miasto znalazło się w granicach ZSRR. 4 lipca 1946 jego nazwę znaną w czasach niemieckich jako Koenigsberg zmieniono na Kaliningrad (na cześć zmarłego właśnie Michaiła Kalinina) – a cały obszar otrzymał nazwę obwodu kaliningradzkiego.
Po wojnie nie doszło do odbudowy miasta, wręcz przeciwnie – w okresie ZSRR dochodziło do celowej degradacji zabytkowej części miasta (w dużej mierze z powodów ideologicznych – chęci zerwania z niemiecką przeszłością). Wskutek tego miasto posiada, pomimo długiej i bogatej historii, niewiele zabytków. W krajobrazie Kaliningradu dominują blokowiska, a miasto nie przypomina dawnego Królewca.
Ważny dla Rosji
Położenie geograficzne obwodu kaliningradzkiego jest dla Rosji strategicznie i militarnie korzystne. Znajduje się tu jedyny w Rosji port bałtycki, wolny od lodu przez cały rok, który jest siedzibą rosyjskiej Floty Bałtyckiej. Położenie pomiędzy Litwą i Polską, należącymi do UE i NATO, oznacza, że ich główne stolice znajdują się w bezpośrednim zasięgu rażenia stacjonujących w obwodzie kaliningradzkim pocisków nuklearnych.
Z tego słynie Kaliningrad
W 1724 roku, w Królewcu, dzisiejszym Kaliningradzie, urodził się filozof Immanuel Kant. Spędził on w tym mieście większość życia i tam też został pochowany. Kant znany jest najbardziej ze swojej koncepcji imperatywu kategorycznego. Kaliningrad jest również centrum handlu bursztynem. Znajduje się tu około 80 procent światowych zasobów bursztynu.
DF, thefad.pl
REDAKCJA POLECA