Lewandowski: „Nie rozmawiamy już o mojej przyszłości w FC Bayern”

Monika Stefanek
„Przyszedł czas na nowy etap” – przyznał Robert Lewandowski w wywiadzie dla dziennika „Bild”, mówiąc o swoich planach opuszczenia FC Bayern.
– Szanuję FC Bayern i jego zasady. Ale zmiany, zwłaszcza po takim czasie, są częścią życia klubu i zawodnika. Mam nadzieję, że nie będzie to postrzegane jako egoizm. Mam umowę, ale starałem się także przedstawić klubowi, jak ja się czuję – powiedział Robert Lewandowski w zamieszczonym w środę (08.06.2022) wywiadzie dla niemieckiej gazety „Bild”.
Piłkarz pytany, czy jego gra w FC Bayern przechodzi do historii, odpowiedział, że poinformował klub o swoim zamiarze nieprzedłużania umowy.
– Nie rozmawiamy już o mojej przyszłości w FC Bayern. Chciałem, żeby te spekulacje się skończyły – czytamy w wywiadzie.
Najlepsze rozwiązanie
Lewandowski przyznał, że w tej chwili nie wie jeszcze, czy uda mu się opuścić klub już po letniej przerwie w rozgrywkach. Jego umowa obowiązuje jeszcze przez rok.
– Poprosiłem klub o pozwolenie na zmianę. Sądzę, że w tej sytuacji jest to najlepsze rozwiązanie, przede wszystkim dlatego, że klub może otrzymać za mnie zapłatę za transfer. Ja zaś dostałbym szansę przez kilka kolejnych lat zmierzyć się z nowym wyzwaniem w innym klubie. To jest moje życzenie – stwierdził piłkarz.
Robert Lewandowski dodał, że w kwestii zmiany klubu nie zamierza niczego „wymuszać”:
– Bayern jest jednym z największych klubów świata, wymarzonym klubem dla wielu wspaniałych piłkarzy. Uważam, że lepiej będzie dla Bayernu zainwestować te pieniądze, które otrzyma za mnie, niż trzymać mnie do końca umowy – czytamy.
Nie jesteśmy wrogami
Napastnik Bayernu odniósł się do informacji, jakoby władze klubu nie zgadzały się na jego odejście do FC Barcelona. Jego zdaniem sprawa ta „wymaga ostudzenia emocji”. Lewandowski uważa, że dyskusje na temat jego ewentualnego odejścia nie powinny odbywać się za pośrednictwem mediów.
– Wiem, że konflikt dostarcza wielu (mediom) nagłówków. Ale FC Bayern i ja nie jesteśmy wrogami. – Piłkarz podkreślił, że „nie chce ekskalacji”.
– To, co trzeba z mojego punktu widzenia powiedzieć: świat mediów, a rzeczywisty świat piłki nożnej to dwie różne rzeczy. Mediom, opinii publicznej chodzi często o plotki i emocje. W świecie futbolu, zwłaszcza w okresie transferu, powinno się milczeć. Nie chcę dolewać oliwy do ognia – powiedział Robert Lewandowski.
Piłkarz nie chciał natomiast komentować doniesień, jakoby pomiędzy nim a władzami klubu nie odbywały się żadne rozmowy.
– Nie chcę o tym mówić. Mam wielki szacunek do FC Bayern za to, co udało nam się osiągnąć w przeszłości, w ciągu ostatnich ośmiu lat. Szanuję ten klub i to miasto, bo stały się dla mnie małą ojczyzną. Od lat jestem tu bardzo szczęśliwy (…) Ale rozstania są częścią futbolu. Jeśli czuję, że potrzebuję mentalnej zmiany, to uczciwe jest, żeby to powiedzieć. Takie jest moje zdanie – stwierdził Lewandowski.
REDAKCJA POLECA
Roman Giertych: Buta i arogancja tych bufonów nie ma granic. List do naczelniczki Poczty Polskiej w Pacanowie

Roman Giertych
Buta i arogancja tych bufonów nie ma granic. Za rok im Pacanów i inne miasteczka odpłacą pięknym za nadobne.
List do naczelniczki Poczty Polskiej w Pacanowie
Drożyzna drenuje kieszenie Polaków. Pani Agnieszka z Poczty Polskiej w Pacanowie postanowiła opowiedzieć o tym podwładnemu M.Morawieckiego – Michałowi Cieślakowi z PiS. Ten uznał, że najlepszą formą „pomocy” dla pracowniczki, będzie donos na nią do przełożonych. pic.twitter.com/fNIRQyVEQ2
— PlatformaObywatelska (@Platforma_org) June 8, 2022
Szanowna Pani Naczelnik!
Co wy tam na Miłość Boską wyrabiacie w tym Pacanowie? Jak traktujecie posłów na Sejm i ministrów? Czy Pani nie wie, że przez pani arogancję poseł i minister Cieślak może mieć zły humor? A jak on będzie miał zły humor, to odejdzie z tej partii Bielana, której nazwy nie pamiętam, a do której przeszedł z partii, której też nie pamiętam, ale był u Gowina i go zdradził, przez co nasz ukochany prezes ma większość w Sejmie. A jak odejdzie z tej partii Bielana to może nasz rząd upaść i kto będzie Polską rządził? No kto? I co się stanie z tymi wszystkimi ministrami? Przecież oni nie chcą pójść siedzieć!!!!
Dlatego przygotowałem dla Pani instruktaż jak należy naszego posło-ministra traktować, gdy w swej łaskawości wkroczy do Urzędu Pocztowego.
- Gdy poweźmie Pani wiadomość, że minister i poseł zmierza w kierunku budynku Poczty należy szybko przemyć twarz, przyjąć postawę pokorną i lichą i w rzędzie wszystkie urzędniczki ustawić, aby minister mógł wkroczyć do budynku w szpalerze wdzięcznych obywatelek.
- Nie zaszkodzi jakiś dywan mieć na podorędziu, aby minister nie musiał stąpać po twardej posadzce, lecz mógł utrudzone pracą dla Polski stopy postawić na miękkiej wyściółce (najlepiej perskiego) dywanu.
- Przed samym wejściem dostojnika rozpylamy perfumy, aby jego nozdrza zaznały trochę radości, gdy wkracza do budynku Urzędu Pocztowego.
- Gdy już widzimy naszego gościa przestępującego próg Urzędu wszystkie urzędniczki zaczynają bić brawo. Można też zaśpiewać piosenkę. Ale radosną i wartką. Z elementami patriotyzmu.
- Po wejściu ministro-posła pani jako naczelnik urzędu podchodzi wśród szpaleru klaszczących urzędniczek i na poduszce trzyma listy skierowane do niego.
- Podczas podawania listu utrzymujemy postawę pokorną i cichą i absolutnie nie nawiązujemy kontaktu wzrokowego. Można przyklęknąć.
- Gdy minister pocztę odbierze, to wyznaczona urzędniczka podchodzi do niego ze wzorem potwierdzenia odbioru leżącym na cedrowej podstawce, a obok inna trzyma pióro do złożenia podpisu. Pozostałe urzędniczki nie przestają klaskać.
- Po odbiorze listu zaprasza Pani ministra na odsłonięcie tablicy upamiętniającej wizytę przedstawiciela rządu RP na poczcie w Pacanowie.
- Podczas uroczystego odsłonięcia tablicy wyznaczona urzędniczka czyta fraszkę na cześć dostojnego gościa. Oto propozycja fraszki:
W Pacanowie ludzie chwalą
Wszystko co nam PiS już dał.
Jeszcze wiele ryżu mają
I do pieców węgla miał.
Nazbierają chrustu w lesie
Potem miskę przygotują
Każdy ryżu garść przyniesie
I to sobie ugotują
Jak już zjedzą dary Boże
To za PiS wypiją zdrowie
Spoczywając już w pokorze
Chwaląc rządu tarczy mrowie
Gdy ktoś wspomni o inflacji
Każdy tylko warczy nań
Że dla takiej demokracji
Nie potrzeba pańskich dań
Lecz gdy przyjdzie głosu czas
To Pacanów słynny w świecie
Powie wam jak w brydżu: pas
Tępiąc was kaczora śmiecie.
Tę ostatnią część fraszki proszę oczywiście pominąć, bo napisałem ją, aby przedstawić jak parszywa opozycja atakuje biedny rząd, ale nie wszyscy mogliby to zrozumieć.
- Następnie ogłosi Pani, że w każdą miesięcznicę pobytu ministra na Poczcie w Pacanowie zrobiony zostanie capstrzyk ku czci rządu i partii rządzącej. A ministro-poseł wyjdzie z Poczty odprowadzany burzliwymi oklaskami. Niektóre z młodszych urzędniczek mogą się przy tym rozpłakać z emocji.
Taki 10-punktowy program wizyty powinien być obligatoryjnym standardem w odniesieniu do wszystkich posłów i ministrów. Proszę się trzymać tego programu, a będzie Pani mieć szansę na awans, a nie na dyscyplinarne zwolnienie.
Roman Giertych
PS.
Buta i arogancja tych bufonów nie ma granic. Za rok im Pacanów i inne miasteczka odpłacą pięknym za nadobne.
To jest ta pisowska menda, która żąda zwolnienia kierowniczki poczty w Pacanowie za to, że ta ośmieliła się powiedzieć, iż jest drożyzna.
— Wiesław Gorlewski #SilniRazem (@Gorlewski10) June 7, 2022
Niech cała Polska zobaczy tę mordę. pic.twitter.com/VOG65RAMtr
— Michał Cieślak 🇵🇱 (@Cieslak_Mich) June 7, 2022
Minister złożył skargę, ale nie powie co usłyszał. Dopytują (wielokrotnie) https://t.co/clQqOzu1Eg. @RadomirWit i @arletazalewska. pic.twitter.com/Wc0ioOm1zW
— Anna Kwasny (@am_kwasny) June 8, 2022
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba niebawem rozpocznie obserwacje. Można spodziewać się przełomowych odkryć, których być może nie będziemy rozumieli
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba zajmuje swoją pozycję i testuje instrumenty. Niebawem rozpocznie obserwacje. Można spodziewać się przełomowych odkryć odnośnie dalekich planet, pierwszych galaktyk oraz początków i ewolucji Wszechświata; części być może nie będziemy rozumieli – mówi dr hab. Maciej Mikołajewski.

Dr hab. Maciej Mikołajewski jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w Instytucie Astronomii. W pracy naukowej zajmował się astrofizyką gwiazd podwójnych. Obecnie jest redaktorem naczelnym dwumiesięcznika „Urania-Postępy Astronomii” i współautorem serialu telewizyjnego „Astronarium”.
Polska Agencja Prasowa: Wyczekiwany od lat Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba jest już na swoim miejscu, testuje instrumenty badawcze i niedługo rozpocznie obserwacje. Czy jest Pan podekscytowany?
Prof. Maciej Mikołajewski: Wszyscy jesteśmy podekscytowani. To nadzwyczajne wydarzenie, podobne do tego sprzed 32 lat, kiedy wystrzelono teleskop Hubble’a.
PAP: Już pierwsze zdjęcia wykonane w czasie testów pokazują potęgę nowego obserwatorium. Co najbardziej wyróżnia ten teleskop spośród innych?
MK: Zawarto w nim kilkadziesiąt absolutnie nowatorskich rozwiązań, które wyróżniają go od wszystkiego, co do tej pory działało na ziemi i w kosmosie, jeśli chodzi o badania Wszechświata. Mówimy o nowych technologiach, pomysłach, wynalazkach. Choć dla mnie najważniejsza jest przy tym ucieczka od ludzkich zmysłów. Obrazy będą bowiem tworzone w kolorach sztucznych, ponieważ teleskop będzie prowadził obserwacje w podczerwieni, którą człowiek odbiera jako promieniowanie termiczne.
PAP: Co to daje?
MK: Po pierwsze będziemy mogli zajrzeć do wnętrza obłoków pyłowych i przez nie przeniknąć. Mówiąc w uproszczeniu, pył pochłania promienie widzialne, ale przepuszcza podczerwone. Oznacza to możliwość obserwacji rodzących się gwiazd i układów planetarnych, a nawet analizy atmosfer dalekich planet. Chodzi m.in. o poszukiwanie sygnatur życia w atmosferach planet pozasłonecznych, czyli obecnych w atmosferze gazów produkowanych przez organizmy żywe. To jeden z flagowych celów Teleskopu. Wiemy, że na wielu planetach istnieje woda. Niedawno na przykład odkryto nowy rodzaj planet tzw. wodorooceanicznych. Mają one mniej więcej wielkość Neptuna, atmosferę wodorową, a pod nią kryje się wodny, niezamarznięty ocean. Obiekty te mogą być ciekawym celem dla Teleskopu.
PAP: Czy będzie on mógł też sfotografować oceany na powierzchni pozasłonecznych planet?
MK: Nie, tego nie będzie mógł zrobić. Za to może ukazać niespodzianki dotyczące pokrytych wodą księżyców Układu Słonecznego. Jestem przekonany, że w ciągu kilkunastu lat znajdziemy w naszym systemie jakieś ślady życia, na przykład na którymś z księżyców Jowisza czy Saturna. Oceany obecne na ich powierzchni są pokryte grubą warstwą lodu, ale niektóre z nich, np. Enceladus czy Europa, wykazują pewną aktywność – w jądrach tych księżyców obecne są źródła ciepła. Być może więc w ich oceanach istnieje coś na podobieństwo ziemskich kominów geotermalnych, wokół których tętni życie.
Teleskop mógłby np. analizować skład gejzerów, które pojawiają się na Enceladusie, a może nawet znaleźć biosygnatury na powierzchni lodu. To już są czyste spekulacje, ale to mogą być przykłady odkryć, których dzisiaj się nie spodziewamy.
PAP: Czy w podobny sposób Teleskop będzie mógł badać księżyce planet pozasłonecznych?
MK: To może być poza jego zasięgiem, choć wszystko zależy, jak daleko takie obiekty będą się znajdowały, i jakie będą miały rozmiary. Kto wie, być może dzięki Teleskopowi Jamesa Webba i innym obserwatoriom, w tym – instrumentom naziemnym, rozsypie się worek z odkryciami na temat dalekich księżyców.
PAP: A jakie są inne główne cele Teleskopu Jamesa Webba?
MK: Drugim powodem, dla którego teleskop ten będzie prowadził obserwacje w podczerwieni, jest badanie początków i ekspansji Wszechświata. Ma np. odpowiedzieć na pytania, co było pierwsze – czy czarne dziury, czy skupiska materii tworzące zalążki przyszłych galaktyk. Ponieważ kosmos od prawie 14 mld lat się rozszerza, dochodzi do tzw. przesunięcia ku czerwieni. Działa tutaj efekt Dopplera, który można zaobserwować także na co dzień, np. gdy karetka na sygnale się do nas zbliża a potem oddala – najpierw częstotliwość sygnału jest wyższa, a potem niższa. Tak samo spada częstotliwość promieniowania oddalających się galaktyk, aż do podczerwieni.
PAP: Jak dokładnie Webb będzie mógł te galaktyki oglądać?
MK: Amatorskim aparatem fotograficznym można zrobić piękne zdjęcie bliskich galaktyk, takich jak np. M31 znanej jako Mgławica Andromedy, z pokazaniem jej spiralnych ramion. Teleskop Jamesa Webba będzie w stanie zrobić podobne zdjęcia galaktyk odległych nawet o ponad 10 mld lat świetlnych. Będą to galaktyki, które powstały zaledwie miliard – dwa miliardy lat po Wielkim Wybuchu. Będziemy mogli dowiedzieć się np., skąd biorą się supermasywne czarne dziury w centrach galaktyk
PAP: Czy nowe odkrycia mogą doprowadzić do zmian w obecnych kosmologicznych modelach?
MK: Jest to możliwe, np. jeśli chodzi o rozszerzanie się wszechświata. Wiemy obecnie, że tempo tej ekspansji przyspiesza w wyniku oddziaływania tzw. ciemnej energii. Teleskop Jamesa Webba raczej jej z obecnych teorii nie usunie, ale np. może zweryfikować jej ilość. Myślę jednak, że najwięcej odkryć możemy się spodziewać w obszarze tzw. nowej nauki. Tak się często dzieje w przypadku nowych, przełomowych narzędzi.
PAP: Nowej nauki? Co Pan ma na myśli?
MK: Chodzi o odkrycia, których początkowo w ogóle nie będziemy rozumieli, które np. otworzą przed nami świat zupełnie nowych obiektów albo zjawisk. Myślę, że Teleskop Jamesa Webba szykuje nam takie niespodzianki i będą one fascynujące. W tym względzie będzie też współpracował z innym instrumentami.
PAP: Na czym to będzie polegało?
MK: Na przykład potężny teleskop Vera C. Rubin Observatory automatycznie, cyklicznie bada całe niebo widoczne z południowej półkuli w poszukiwaniu nietypowych zjawisk. Teleskop Jamesa Webba będzie mógł w ich stronę skierować swoje oko. Podobnie rzecz się ma z coraz dokładniejszymi detektorami fal grawitacyjnych. Po serii odkryć zderzeń czarnych dziur, detektory te zaczęły wykrywać zderzenia gwiazd neutronowych oraz czarnych dziur z gwiazdami neutronowymi. Te dwa ostatnie rodzaje zderzeń oprócz fal grawitacyjnych emitują też promieniowanie elektromagnetyczne, które także będzie można obserwować z pomocą Teleskopu Jamesa Webba. Myślę, że niespodzianki, jakie nam to obserwatorium szykuje nam będą niesłychanie ważne i fascynujące.
Źródło: PAP / Nauka w Polsce
Karta informacyjna przedsięwzięcia – co powinna zawierać?
Kiedy przewidujemy, że inwestycja może mieć znaczący wpływ na środowisko, to musimy ubiegać się o decyzję środowiskową. To czy ją otrzymamy, przekłada się na uzyskanie pozwolenia na budowę, a także zatwierdzenie projektu budowlanego.

Żeby z kolei uzyskać decyzję środowiskową, musimy złożyć odpowiednie dokumenty, w tym kartę informacyjną przedsięwzięcia. Czym jest KIP i co powinien zawierać?
Karta informacyjna przedsięwzięcia – co to jest?
Karta informacyjna przedsięwzięcia, w skrócie KIP, to dokument, który zawiera najważniejsze dane na temat planowanej inwestycji, na przykład budowy domu. Dzięki temu dokumentowi odpowiednie organy mogą wydać opinię na temat danej inwestycji. Na przykład, jaki będzie jej wpływ na środowisko. W efekcie mogą wydać decyzję o przeprowadzeniu, lub zaniechaniu inwestycji.
KIP jest nieodłącznym elementem wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Zadaniem tego dokumentu jest ukształtowanie planowanego przedsięwzięcia, w taki sposób, aby jego wykonanie w jak najmniejszym stopniu oddziaływało na środowisko. W ocenie pomaga właśnie karta informacyjna przedsięwzięcia. Co powinien zawierać KIP?
Co powinna zawierać karta informacyjna przedsięwzięcia?
Wykonanie KIP-u najczęściej zleca się profesjonalistom. Samodzielne przygotowanie jest praktycznie niemożliwe. Warto jednak wiedzieć, co karta informacyjna przedsięwzięcia powinna zawierać. Co w dokumencie musi się znaleźć? Informacje, które w KIP muszą się pojawić, określone są w art. 62a ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko.
Na pierwszym miejscu znajduje się rodzaj przedsięwzięcia, jego cechy charakterystyczne, a także skala oraz dokładne usytuowanie. Bardzo ważna jest także informacja o powierzchni, jaką będzie zajmować planowana inwestycja oraz obiekt budowlany i dotychczasowy sposób ich wykorzystywania, w tym pokrycie nieruchomości szatą roślinną.
Odpowiednio przygotowana karta informacyjna przedsięwzięcia musi zawierać także szczegółowy opis technologii, która zostanie wykorzystana do budowy i materiały. To tylko kilka rzeczy, które KIP musi uwzględnić. Jak więc widzisz, jest to bardzo obszerny dokument. Z tego względu warto zgłosić się do firmy, która specjalizuje się w tworzeniu kart informacyjnych przedsięwzięcia. Dzięki temu możesz mieć pewność, że dokument spełnia wszelkie wymogi prawne.
Putin ostrzega: Wykorzystamy środki niszczenia, jeśli Zachód przekaże Ukrainie rakiety dalekiego zasięgu

DW
Prezydent Rosji Władimir Putin zagroził poważnymi atakami na Ukrainę, jeśli Zachód przekaże jej rakiety dalekiego zasięgu: „Wykorzystamy nasze środki niszczenia”.

„Jeśli je dostarczą, wyciągniemy z tego odpowiednie wnioski i wykorzystamy nasze środki niszczenia, których mamy pod dostatkiem, aby zadać cios tym obiektom, których do tej pory nie zaatakowaliśmy” – ostrzegał Putin w opublikowanym w niedzielę (05.06.2022) wywiadzie dla państwowej telewizji Rossija 1.
Jego zdaniem celem zachodnich dostaw broni było maksymalne przedłużenie konfliktu na Ukrainie. Putin dodał, że jest spokojny w kwestii zapowiedzianej przez USA dostawy supernowoczesnych lekkich wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych typu Himars. Według niego dla Ukrainy nie zmieniłoby to zasadniczo rozkładu sił. „Nie ma tu nic nowego” – powiedział.
Przypłynęły mobilne wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet Himars. Zasięg maksymalny wynosi 300 km. Nimi Siły Zbrojne Ukrainy mogą obrócić w perzynę wojska rosyjskie na okupowanych terenach. pic.twitter.com/wAq3NthwOm
— Tomasz Wiejski (@tom_wiejski) May 31, 2022
Ukraińskie siły zbrojne używały już takich systemów produkcji rosyjskiej, a dostawy z USA miały zastąpić zniszczoną broń. Decydujące znaczenie ma jednak to, jakie pociski zostaną rozmieszczone.
„Rozbijamy je jak orzechy“
Powszechnie krąży informacja, że Amerykanie chcieli dostarczyć pociski o zasięgu od 45 do 70 kilometrów. Putin stwierdził, że mniej więcej tyle potrafiły poprzednie pociski typu „Uragan”, „Smertsch” oraz „Grad”. Na początku wojny, którą Moskwa nazywa jedynie „operacją specjalną”, Ukraina miała 515 takich systemów. Rosyjski prezydent przypuszcza, że Ukraina ma ich obecnie w użyciu jeszcze 360.
USA przekażą Kijowowi system rakietowy Himars. "Nawet słabsze rakiety, o zasięgu 70 km, pozwolą Ukrainie przejść do ofensywy" https://t.co/ucIU5jCQHY pic.twitter.com/nJbyCeO7eG
— Mirosław Różański (@MirekRozanski) June 1, 2022
Podobnie wygląda, jego zdaniem, sytuacja z zamówioną przez Ukrainę artylerią z Zachodu. „Wszystko wskazuje na to, że chodzi też o zrekompensowanie tego, co zostało utracone; tego, co zostało zniszczone w walkach” – uważa Władimir Putin.
Co więcej, jak dodał, rosyjska obrona przeciwlotnicza zniszczyła już większość dronów bojowych w Ukrainie: „Nasze systemy obrony przeciwlotniczej rozbijają je jak orzechy”.
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: 4 czerwca 1989 roku dokonaliśmy demokratycznego przełomu

Adam Mazguła
4 czerwca to święto Solidarności narodowej, mądrości zbiorowej i cywilizacji europejskiej, z której Kaczyński z biskupami i obcą agenturą zrobili antysolidarność, skłóconego i zaszczuwanego narodu, kraj niewolników politycznych, wszechobecnego złodziejstwa i kłamstwa władzy.
Mądrość pokojowego zwycięstwa
4 czerwca 1989 roku dokonaliśmy demokratycznego przełomu, wygraliśmy częściowo wolne wybory i świętowaliśmy zwycięstwo nadziei ludzi wolnych nad systemem dyktatury partyjnej.

Dzisiaj, maszerując po ulicach naszych miast, wspólnie z wieloma ludźmi dumnie wznoszę egzemplarz konstytucji, biało-czerwoną i unijną flagę, jako przywiązanie do dawno zaszczepionych wartości. Wtedy właśnie zaczęły się realizować. Dały podstawę do porozumienia w sprawie zmiany ustroju i drogi do wolnych narodów Europy.
Wolność jest w nas i my to rozumiemy!
Dlaczego jednak nie wszyscy?
Dlaczego część polityków izoluje się od tego epokowego dla nas wydarzenia?
Niestety, atmosfera w dzisiejszej Polsce nie sprzyja solidarności Polaków.
PiS to partia wojny, narzucania siłą katolickiego światopoglądu, propagandy kłamstwa, złodziejstwa i manipulacji.
Dlatego każda ich decyzja nacechowana jest władczym pluciem w twarz drugiej stronie sporu politycznego i buntem kipiącej prawdy, która zawsze przegrywa.
PiS-reżim, który w swojej istocie kontynuuje tradycje partii wzoru rosyjskiego, nie ma szacunku dla mądrych, pokojowych zwycięstw narodu nad myślą zamordystycznego kraju.
Gardzi się, zatem ludźmi, którzy doprowadzili do obrad okrągłego stołu i pokojowego przekazania władzy przez Wojciecha Jaruzelskiego dla Lecha Wałęsy i Tadeusza Mazowieckiego. Coraz głośniej słyszymy z obozu władzy, że to nie zwycięstwo narodu, tylko zdrada kolaboracji z komunistami. Ponadto, nie było ofiar, nie było krwi Polaków, a więc to zdrada, bo się dogadali.
Czego by jednak nie wygadywali, to 4 czerwca 1989 roku skończyła się zdradziecka dla Polaków Jałta. Nastąpił symboliczny koniec dyktatury wielkich mocarstw, które zdradziły Polskę i pozwoliły bezkarnie „oczyszczać zaplecze Armii Czerwonej” z AK-owców i patriotów polskich i tak zostało na dekady.
Skończył się ten ruski bardak ukształtowany przez światowe mocarstwa, a zaczęła się pełna odpowiedzialność Polaków za swój własny kraj.
Wcześniej, rzadko w historii potrafiliśmy podejmować mądre pokojowe decyzje, będące wolą narodu, a nie grupy Targowiczan i cwaniaków. U nas musiało być kolejne nieudane powstanie i narodowa tragedia, po której nasiąkała ziemia polską krwią oraz odjeżdżały kibitkami i eszelony z zesłańcami na Syberię. Prawie zawsze kończyło się tragedią śmierci i gwałtu.
Kiedy dzisiaj patrzę na te pokłady nieodpowiedzialnych partyjnych PiS-miernot, dla których pokojowe przemiany wolnych wyborów są zdradą, myślę, że martyrologia narodu jeszcze się nie skończyła.
PiS-mafijne rządy bezprawia, nielegalny kacyk dyktator i kierownicza rola jego PiS-partii, reżim katolicki, rządząca agentura rosyjska, bezkarność rodzinnych i regionalnych krętaczy, tworzenie nowej historii i ruina kultury narodowej, edukacji, promocja faszyzmu, wszechobecne otępienie… to dzisiaj obraz partyjnej PiS-Polski korupcji i zacofania. Na straży tego politycznego chamstwa stoi opresyjna milicja, partyjna prokuratura i służby specjalne uzbrojone w Pegasusa, których głównym zadaniem jest inwigilacja opozycji. Prezydent robi tu za marionetkę, a Premier za nałogowego propagandowego mitomana i łgarza.
To nie jest mój kraj, to sztuczny wytwór idei ludzi obcych interesów, którzy okupują Polskę dla swoich, a nie narodowych korzyści.
4 czerwca będę jednak świętował i celebrował pamięć o ludziach, którzy mogli utoczyć beczki polskiej krwi, ale umieli zrobić mądrzej. To oni dali przykład całemu narodowi, Europie i Światu, jak mądrze i z pełną odpowiedzialnością rozwiązuje się problemy polityczne przez Polaków.
Dzisiaj trudno o taki polityczny okrągły stół, bo okupujący nas chcą mieć wszystko na wyłączność dla siebie i narzucają swoją wolę. Nie akceptują żadnej współpracy, nie zniżają się do żadnego kompromisu, nie chcą dzielić się państwem, a nawet myślą. Dlatego mamy w kraju polityczną wojnę i podziały na stronników i wrogów PiS-u, która ustawia przeciwko sobie nawet rodziny.
Obserwując rozwój dyktatury putinowskiej w Rosji, która gwałtem i przy osłonie propagandowej, wprowadzana jest przez PiS w Polsce, łatwo przewidzieć, co też się stanie, gdy nie przerwiemy tej krucjaty nienawiści. W praktyce od 7 lat trwa stan wojenny, który wywołali ci, którzy rozpoczęli dzielić Polaków na sorty i określili, kto stanowi w Polsce „rasę panów”.
4 czerwca to święto Solidarności narodowej, mądrości zbiorowej i cywilizacji europejskiej, z której Kaczyński z biskupami i obcą agenturą zrobili antysolidarność, skłóconego i zaszczuwanego narodu, kraj niewolników politycznych, wszechobecnego złodziejstwa i kłamstwa władzy.
Co za narodowy upadek, co za wstyd?
Składam, więc pokłon i oddaję hołd wszystkim mądrym Polakom, dla których wolność i solidarność są niezbywalnymi warunkami istnienia państwa demokracji konstytucyjnej.
Adam Mazguła
|
Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej. Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
![]() |
Rozmowy z Putinem mają sens? Z Hitlerem alianci nie rozmawiali, ich celem była totalna porażka Niemiec
Kanclerz Niemiec jest ostro krytykowany za to, że od czasu do czasu rozmawia przez telefon z Putinem. Ostatnio w rozmowie uczestniczył prezydent Francji Emmanuel Macron. Mateusz Morawiecki retorycznie pytał wcześniej przy innej okazji Macrona: Czy negocjowałby Pan z Hitlerem, Stalinem czy Pol Potem?” Jednak tylko dyplomacja może zakończyć agresję Rosji przeciwko Ukrainie.

Czy negocjowałby Pan z Hitlerem, Stalinem czy Pol Potem?
„Kanclerz Olaf Scholz jest ostro krytykowany za to, że od czasu do czasu rozmawia przez telefon z rosyjskim agresorem Władimirem Putinem. Ostatnio w rozmowie uczestniczył prezydent Francji Emmanuel Macron. Na szczycie UE na początku tygodnia rozgorzała z tego powodu „gorąca debata”, o czym mówiła premier Estonii. Premier Polski Mateusz Morawiecki retorycznie pytał wcześniej przy innej okazji Macrona: Czy negocjowałby Pan z Hitlerem, Stalinem czy Pol Potem?” – pisze Dirk Kurbjuweit w komentarzu opublikowanym w najnowszym wydaniu tygodnika „Der Spiegel”.
„Z Hitlerem alianci rzeczywiście nie rozmawiali, ponieważ ich celem była totalna porażka Niemiec” – przyznaje autor. Jak zaznacza, tak samo Rzymianie nie negocjowali z Kartaginą, ponieważ chcieli swojego rywala nie tylko pokonać, ale całkiem unicestwić. Totalna klęska Rosji, czy jej wymazanie z mapy świata byłyby możliwe tylko podczas wojny nuklearnej, a tej nikt nie może pragnąć – zastrzega.
Z Rosją trzeba rozmawiać
„Z Rosjanami trzeba rozmawiać” – podkreśla Kurbjuweit. Autor zwraca uwagę na niedawną wypowiedź Joe Bidena dla „New York Times”, który przytoczył słowa prezydenta Ukrainy Zełenskiego, iż wojnę można zakończyć „tylko dyplomacją”.
Tylko Ukraina może zdecydować, jaki pokój zaakceptuje – podkreśla komentator dodając jednak, że dopóki Putin nie chce rozmawiać z Zełenskim, dobrze jest, że z prezydentem Rosji rozmawiają inni. Każdy kontakt jest szansą na „zajrzenie Putinowi do głowy”, wyjaśnienie nieporozumień w nadziei, że kiedyś doprowadzi to do rozmów pokojowych.
Z Putinem powinien rozmawiać przede wszystkim prezydent USA. Możliwe, że dołączy on później, kiedy szanse na porozumienie wzrosną. Do tego czasu właściwymi rozmówcami są Scholz i Macron – przedstawiciele największych krajów UE.
Słowa muszą być poparte bronią
„Słowa mają wagę tylko wtedy, gdy są poparte bronią” – zastrzega Kurbjuweit przypominając, że taką taktykę wobec ZSRR zastosował John F. Kennedy podczas kryzysu kubańskiego – wysłał na Florydę wojsko gotowe do ataku na Kubę, a równocześnie polecił swojemu bratu Robertowi podjęcie rozmów z Kremlem.
W ocenie „Spiegla” Scholz zaniedbał ten aspekt konfrontacji z Rosją postępując zgodnie z dewizą „Wiele słów z Putinem, niewiele ciężkiej broni dla Ukrainy”.
Scholz powinien pojechać do Kijowa – pisze Kurbjuweit. Kanclerz powinien przyjąć „bez słowa skargi” szorstkie słowa Zełenskiego, aby pokazać, po której stronie stoi. „Tylko to się liczy. Kto pokazuje się z Zełenskim, ten może łatwiej odpierać krytykę za rozmowy telefoniczne z Putinem” – tłumaczy autor.
Fakt, że Putin jest odpowiedzialny za zbrodnie wojenne, nie wyklucza rozmów. Zachód rozmawiał przecież z prezydentem Jugosławii Slobodanem Milosevicem, zanim stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze.
„Najpierw rozmawiać, potem oskarżyć i skazać. Takie postępowanie byłoby słuszne także wobec Putina, chociaż szanse na sprawiedliwą karę dla prezydenta Rosji są raczej mizerne” – konkluduje Kurbjuweit w komentarzu w „Spieglu”.
Guma do żucia: czy jest zdrowa?
Guma do żucia może wspierać zdrowie i to nie tylko jamy ustnej. Okazuje się, że może pomóc na przykład po… operacjach. Wszystko jednak należy robić z umiarem, bo można mieć problemy. Dowiedz się więcej o korzyściach z rozsądnego żucia gumy.

Według American Dental Associacion guma do żucia bez cukru może pomóc w ochronie zębów przed próchnicą: wielokrotnie zwiększa ilość śliny, a ta rozpuszcza kwasy i zawiera chroniące zęby białka. Żucie przez krótki czas po posiłku ma więc owocować mniejszą liczbą ubytków. Kto wie, może wiedzieli o tym nasi przodkowie? Na terenie dzisiejszej Skandynawii archeolodzy znaleźli ślady materii, która najprawdopodobniej już 9 tys. lat temu była używana podobnie jak dzisiejsze, kupowane w sklepie listki czy pastylki.
Guma do żucia dla kobiet w ciąży
Jest sporo prac naukowych, które wykazały znaczenie zdrowia jamy ustnej dla zdrowej ciąży. Nic dziwnego – bakterie obecne w płytce nazębowej oraz te będące przyczyną stanów zapalnych dziąseł, przenikają do krwioobiegu i wywierają niekorzystny wpływ między innymi na układ krążenia czy rozwijającą się ciążę.
Ginekolodzy zwykle przypominają pacjentkom planującym ciążę lub już oczekujące dziecka, żeby miały wyleczone zęby jeszcze przed ciążą i dbały o nie w jej czasie. Konieczne jest też kładzenie nacisku na higienę jamy ustnej i niedoprowadzanie do powstawania płytki nazębnej. Są badania, które sugerują, że zły stan jamy ustnej zwiększa ryzyko poronienia i urodzenia wcześniaka. Badania zespołu z Texas Children’s Hospital poszerzają wiedzę w tej materii i dają nadzieję na prosty i niedrogi sposób minimalizowania tego ryzyka.
Wynika z nich, że żucie gumy z ksylitolem (naturalnym alkoholem stosowanym jako słodzik) przez przyszłe matki znacząco zmniejsza ryzyko przedwczesnego porodu. Naukowcy przeprowadzili to badanie w Malawi, którego mieszkanki rodzą najwięcej wcześniaków na świecie. Trwało ono całą dekadę, a wzięło w nim udział aż 10 tys. kobiet. Badanie było randomizowane – mniej więcej połowa z uczestniczek zaczęła żuć słodzoną ksylitolem gumę przed poczęciem dziecka lub w okresie do 20. tygodnia ciąży i uzyskiwała poradę dotyczącą konieczności dbania o jamę ustną, druga połowa otrzymywała tylko poradę. Ochotniczki z grupy pierwszej żuły gumę tylko przez 10 minut raz lub dwa razy dziennie.
Co zaskakujące, badacze donoszą o „znaczącym spadku” liczby przedwczesnych urodzeń: odsetek wcześniaków w grupie kobiet żujących gumę z ksylitolem zmniejszył się z 16,5 do 12,6 proc.
Jednocześnie w grupie kobiet żujących gumę z ksylitolem rodziło się mniej dzieci o niskiej masie – 8,9 proc. w stosunku do 12,9 proc. kobiet, które były jedynie informowane o konieczności dbania o zdrowie jamy ustnej. Guma do żucia poprawiła też stan jamy ustnej kobiet.
– Unikalne w naszym badaniu jest to, że użyliśmy łatwo dostępnego, niedrogiego i smacznego środka do zmniejszenia ryzyka urodzenia dziecka zbyt wcześnie lub o zbyt małej masie. Badania naukowe wskazują, że guma z ksylitolem wspiera zdrowie jamy ustnej a nasze nowe podejście do pomocy w porodach dało ekscytujące wyniki – mówi dr Kjersti Aagaard, autorka badania.
Właśnie z oddziaływaniem żucia gumy z ksylitolem na jamę ustną naukowcy wiążą większą liczbę prawidłowych porodów.
– To była praca z pasji podjęta z kolegami z Malawi. Mieliśmy zaszczyt pracować razem, aby pokazać działanie ksylitolu w gumie do żucia na początku ciąży lub przed jej rozpoczęciem. U kobiet zmniejszyło się zapalenie przyzębia w trakcie ciąży, co silnie wiązało się z zaobserwowaną redukcją liczby przedwczesnych urodzeń i noworodków o zbyt małej masie – podkreśla badaczka.
Po operacji żucie gumy pomaga
Na inny mechanizm działania gumy do żucia wskazali badacze z Crozer-Chester Medical Center. Odkryli oni jej pozytywne działanie po operacjach na otwartym sercu. Co prawda nie wspierała samego pompującego krew organu, ale chroniła przed innego rodzaju powikłaniami – pojawiającą się czasami po zabiegach niedrożnością jelit.
Raczej nikt nie powinien po operacji serca się leczyć gumą na własną rękę, ale prowadząca projekt dr Sirivan S. Seng mówi:
– Przed naszym badaniem nie było opublikowanych prac na temat wykorzystania gumy do żucia w chirurgii serca. Odkryliśmy jednak, ze może przyspieszyć powrót jelit do normalnego działania. Ta łatwa do wprowadzenia interwencja może być wykorzystana niemal u wszystkich pacjentów po zabiegach operacyjnych.
Odsetek chorych z zaburzoną drożnością jelit spadł z 3,43 do 0,59 proc., czyli niemal sześciokrotnie.
– Biorąc pod uwagę minimalne ryzyko (związane z żuciem gumy – przyp. red.) i ekstremalnie niski koszt takiej interwencji, włączenie gumy do żucia do standardowej opieki po operacji serca zdecydowanie powinno się brać poważnie pod uwagę – dodaje ekspertka.
Po takiej informacji nie powinny dziwić doniesienia innych zespołów naukowych, które mówią o podobnych wynikach uzyskiwanych po zabiegach układu pokarmowego.
Prawdopodobnie za takie rezultaty odpowiada nasza fizjologia. Samo żucie gumy jest sygnałem wysyłanym do mózgu, że wkrótce jelita zapełnią się treścią pokarmową – zaczynają się one zatem do tego przygotowywać. Innymi słowy – żucie gumy wprawia je w ruch.
Odchudzasz się? Zamiast niezdrowej przekąski żuj gumę
Guma – ta bez cukru – może wspierać drugi filar zdrowia – odpowiednią dietę. Wskazuje na to np. badanie przeprowadzone przez Louisiana State University, choć dla uczciwości trzeba wspomnieć, że było finansowane przez jednego z dużych producentów gum. W eksperymencie z ponad setką kobiet i mężczyzn w wieku od 18 do 54 lat, bezcukrowa guma zmniejszała apetyt na przekąski, szczególnie te o słodkim smaku.
– Badanie to pokazuje potencjał gumy do żucia w kontroli apetytu, zmniejszenia ochoty na przekąski i utrzymaniu prawidłowej masy ciała. Nawet niewielkie zmiany w liczbie przyjmowanych kalorii mogą mieć znaczenie w długim terminie. Badanie to wskazuje na rolę, jaką guma do żucia może odegrać jako łatwy w użyciu, praktyczny środek ograniczający jedzenie przekąsek i ochotę na nie, szczególnie słodkich – mówi autorka eksperymentu dr Paula J. Geiselman.
Guma z witaminami
Na rynku dostępne są też gumy specjalne, z różnymi substancjami aktywnymi, na przykład witaminami. Warto wiedzieć, czy naprawdę działają, czy to tylko marketingowy zabieg. Badacze z Pennsylvania State University sprawdzili, jak po żuciu dwóch tego typu produktów zmienia się stężenie różnych witamin w ślinie oraz w krwi ochotników.
– Byłem nieco zaskoczony tym, że wcześniej nikt nie przeprowadził tego typu badania, biorąc pod uwagę liczbę dostępnych na rynku suplementów w postaci gumy. Ale ostatecznie nie ma wymogu, aby odżywcze gumy były testowane pod kątem efektywności, ponieważ należą one do kategorii suplementów diety – mówi prowadzący testy prof. Joshua Lambert.
Jego zespół wykrył wzrost stężenia witamin A1, B1, B2, B3, B6, B12, kwasu foliowego, witaminy C oraz E w ślinie oraz witamin A1, B6, C i E w osoczu wskutek żucia gumy wzbogacanej w te substancje. Jeśli chodzi o stężenie we krwi, to wzrost najbardziej dotyczył rozpuszczalnych w wodzie witamin B6 oraz C.
Nowy sposób na COVID-19?
Guma ma taką właściwość, że można do niej dodawać najróżniejsze związki. Skłoniło to naukowców z Uniersity of Pennsylvania do opracowania wynalazku, który może wręcz ratować życie. Zaprezentowali oni cynamonową gumę, która zawiera białko ACE2 – to samo, do którego na powierzchni ludzkich komórek przyłącza się SARS-CoV2. Białko działa tutaj jak pułapka na wirusa. Jak już pokazały testy laboratoryjne, neutralizuje ono wiriony obecne w ślinie.
– SARS-CoV2 namnaża się w gruczołach ślinowych. Wiemy, że gdy ktoś jest zakażony i kicha, kaszle, czy mówi, część wirusów może uciec i zarazić innych. Guma ta oferuje możliwość zneutralizowania wirusa w ślinie, co może oznaczać prostą metodę zmniejszenia transmisji choroby” – twierdzi dr Henry Daniell.
Teraz odkrycie to trzeba sprawdzić w próbach klinicznych na ludziach – nie zawsze to, co daje rezultaty w laboratoryjnych testach, daje podobne, kiedy sprawdzane jest u ludzi.
Jeśli żuć, to z umiarem
Jak się okazuje, guma do żucia, a raczej jej nadmierne używanie może np. być przyczyną bólu głowy, przynajmniej u młodych osób. Zauważyli to naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie. Poprosili oni 30 pacjentów w wieku od 6-19 lat z chronicznymi migrenami, aby na miesiąc przestali żuć gumę. Wcześniej robili to od godziny aż do 6 godzin dziennie. Wynik zadziwił badaczy.
– Z 30 naszych pacjentów, 26 poinformowało o znacznej poprawie, w tym u 19 bóle głowy całkowicie zniknęły – mówi dr Nathan Watemberg, jeden z autorów badania. – 20 osób z tych, którzy odczuli poprawę, zgodziło się później, aby powrócić do żucia gumy. U wszystkich natychmiast doszło do powrotu objawów – podkreśla specjalista.
Badacze podejrzewają, że przyczyną bólu jest przeciążenie stawu skroniowo-żuchwowego.
– Każdy lekarz wie, że nadmierne obciążenie stawu skroniowo-żuchwowego powoduje bóle głowy. Myślę, że to właśnie się działo, kiedy dzieci i nastolatki żuły gumę zbyt często – mówi dr Watemberg.
Próba badawcza w tym eksperymencie była bardzo mała, ale na wszelki wypadek, kupując gumę, warto pamiętać o umiarze w jej żuciu. Lepiej też sprawdzać skład gumy do żucia. Istnieją badania wskazujące na możliwie szkodliwe działanie niektórych sztucznych słodzików, więc także z tego względu lepiej nie przesadzać z ilością.
A co, jeśli się gumę połknie? Rzadko, głównie przy połknięciu dużej ilości (np. wielu małych kawałków) może dojść do zablokowania układu pokarmowego. Na ogół jednak, choć guma nie podlega trawieniu, to zostaje z łatwością wydalona z organizmu.
PAP / Serwis Zdrowie
Die Welt: Czy Niemcy pomogą Kaczyńskiemu w utrzymaniu władzy?

Katarzyna Domagała-Pereira
Jarosław Kaczyński wykorzystuje sprzyjające okoliczności do umocnienia władzy PiS. Postawa Berlina może mu w tym pomóc – pisze „Die Welt”.

W Polsce, która przyjęła już 3,5 miliona uchodźców z Ukrainy, dostarcza broń do tego kraju i świadczy ogromną pomoc humanitarną, kurs polskiego rządu wobec Ukrainy spotyka się z aprobatą społeczeństwa – pisze Philipp Fritz w artykule opublikowanym w portalu „Die Welt”. Także dla Ukraińców Polska stała się najważniejszym partnerem, przed Wielką Brytanią i USA.
Choć każda polska partia polityczna opowiada się za jak największą pomocą Ukrainie, najbardziej korzysta na tym Prawo i Sprawiedliwość – o czym świadczą notowania w sondażach. „PiS wydaje się tak silny, jak dawno nie był” – czytamy.
Wybory w przyszłym roku
Dlatego szef partii przygotowuje już ugrupowanie do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. „Kaczyński chce wykorzystać ten nastrój i prestiż Polski jako kluczowego kraju NATO. Zanim wysoka inflacja i napięcia społeczne zmienią klimat” – pisze Philipp Fritz. Dodaje, że wielu w Warszawie zakłada również, iż Bruksela uruchomi wkrótce środki z Funduszu Odbudowy, które wstrzymała za naruszanie zasad praworządności. „Dla PiS byłby to kolejny sukces”.
Kaczyński wykorzystuje teraz sytuację do zreformowania partii – czytamy dalej. Reforma obejmuje dalszy podział struktur terytorialnych – „zamiast 41 będzie ich 94. Nowych przedstawicieli Kaczyński mianuje osobiście”. W czerwcu partia ogłosi prawdopodobnie swój nowy program.
Antyniemiecka retoryka
„Pewność siebie w PiS widać w retoryce wobec Niemiec” – zauważa Fritz. Warszawa oskarżyła niemiecki rząd o niedotrzymanie obietnicy w „okrężnej wymianie” czołgów. Polska przekazała Ukrainie około 240 czołgów T-72, a w zamian miała otrzymać od Niemiec nowocześniejsze Leopardy, ale do tej pory nie otrzymała żadnego. Prezydent Andrzej Duda mówił o wielkim rozczarowaniu. Szef MON-u Mariusz Błaszczak mówił z kolei w wywiadzie radiowym, że „Niemcy przez dziesięciolecia budowali siłę militarną Putina. A teraz składają deklaracje, za którymi nie idą czyny”.
„Co dokładnie ustalono w porozumieniach między Berlinem a Warszawą, pozostaje niejasne. Jednak sama Bundeswehra dysponuje tylko nielicznymi Leopardami 2A7, dlatego – jak twierdzą Niemcy – szybka dostawa do Polski jest niemożliwa” – wyjaśnia Fritz.
I choć politycy PiS często przed wyborami uderzali w Berlin, aby zmobilizować krytycznie nastawioną do Niemiec część swojego elektoratu, teraz partia uważa się za lepszą pod względem moralnym. „Łajanie promieniuje daleko poza środowisko PiS. Polskie społeczeństwo jest rozczarowane niezdecydowaną i niezrozumiałą polityką Berlina w sprawie kryzysu ukraińskiego. I to właśnie Niemcy mogą przyczynić się do umocnienia władzy PiS” – pisze Philipp Fritz w „Die Welt”.
REDAKCJA POLECA
Wszywka alkoholowa Warszawa to popularna metoda walki z alkoholizmem
Wszywka alkoholowa Esperal implantowana jest w ciele pacjenta

W obecnych czasach choroba alkoholowa staje się coraz bardziej powszechnym problemem społecznym. Cierpią na nią zarówno kobiety jak i mężczyźni, coraz częściej po alkohol w sposób niebezpieczny sięgają również nastolatki. Stres, tempo życia oraz coraz większe oczekiwania społeczne, powodują duży stres i presję. Ludzie szukają odskoczni w alkoholu, który z czasem staje się ich uzależnieniem i przejmuje kontrolę nad ich życiem.
Alkoholizm to ciężka choroba, którą należy leczyć pod okiem specjalistów, gdyż samodzielne próby leczenia tej choroby są zwyczajnie nieskuteczne. Tylko kompleksowe leczenie obejmujące farmakoterapię oraz psychoterapię daje oczekiwane efekty – uzależnienie od alkoholu to choroba organizmu oraz umysłu.
Jedną z metod wspomagających leczenie tej ciężkiej choroby jest wszywka alkoholowa Esperal Warszawa. Nasz gabinethttps://gabinetchirurgiczny.com/oferuje profesjonalne zabiegi wszycia wszywki alkoholowej przez doświadczonych lekarzy z wykorzystaniem oryginalnego leku oraz specjalistycznego sprzętu medycznego.
Czym jest wszywka alkoholowa?
Esperalto jedna z metod wspomagających leczenie choroby alkoholowej. Zaliczana jest do metod awersyjnych, a więc do takich, które swoim działaniem odstraszają od czynnika uzależniającego, w tym przypadku od alkoholu.
Warto mieć świadomość, że wszywka alkoholowa nie jest cudownym lekiem na alkoholizm, a jedynie wspomaganiem leczenia. Choć ma postać tabletek z substancją czynną Disulfiram, sama w sobie nie jest lekiem. Wszywka alkoholowa już od wielu lat cieszy się dużym powodzeniem wśród osób, które chcą rozpocząć leczenie alkoholizmu. Esperal ze względu na swoje działanie budzi kontrowersje wśród terapeutów, gdyż część z nich uważa, że jej działanie jest nieetyczne i kontrowersyjne.
Jak zatem działa Esperal?
Wszywka alkoholowa blokuje prawidłowy metabolizm alkoholu, który znajdujesię w ciele osoby uzależnionej. Blokowanie metabolizmu wywołuje nieprzyjemne objawy, które przypominają zatrucie alkoholowe i są bardzo uciążliwe. W efekcie osoba uzależniona zaczyna odczuwać wstręt i lęk do alkoholu.
Umieszczenie wszywki alkoholowej to mało inwazyjny zabieg z zakresu mikrochirurgii, który przeprowadzany jest w wielu miejscach, na przykład w naszym gabinecie https://gabinetchirurgiczny.com/. Zabieg trwa około pół godziny, przeprowadzany jest na znieczuleniu miejscowym, a więc po jego zakończeniu pacjent może wrócić do domu. Wszywka umieszczana jest pod skórą w okolicach łopatki lub na pośladku, po to, by była jak najmniej wyczuwalna. Tak umieszczone tabletki z Disulfiramem, działają nieprzerwanie od 8 do aż 12 miesięcy i jest to czas, który uzależniony może poświęcić na przygotowanie się do dalszych etapów terapii.
Jakie są przeciwwskazania do zabiegu?
Wszywka alkoholowama postać tabletek z substancją czynną Disulfiram i z tego właśnie powodu nie każdy może z wszywki skorzystać. Istnieje kilka przeciwwskazań, które mogą wykluczyć z zabiegu. W trakcie wizyty kwalifikującej do zabiegu, lekarz przeprowadza szeroki wywiad medyczny, mający na celu ustalenie stanu zdrowia oraz stopnia uzależnienia od alkoholu. W trakcie tej wizyty specjalista może odmówić zgody na zabieg, jeżeli wykryje choć jedno z poniższych przeciwwskazań:
- uczulenie na Disulfiram lub inną substancję wszywki;
- choroby takie jak padaczka czy cukrzyca;
- przebyte zawały serca oraz udary;
- nadciśnienie tętnicze;
- choroby układu krążenia oraz układu nerwowego.
Ponadto stawienie się w dzień zabiegu w stanie wskazującym na spożycie alkoholu w ciągu ostatnich 24 godzin również wyklucza z przeprowadzenia zabiegu.
Jak reaguje organizm z wszywką podczas spożycia alkoholu?
Warto wiedzieć, że Disulfiram w ciele osoby uzależnionej nie przeszkadza w funkcjonowaniu, dopóki nie wykryje etanolu w krwiobiegu. Jeśli osoba uzależniona spożyje alkohol lub użyje jakiegokolwiek produktu na bazie alkoholu (na przykład wody po goleniu czy syropu na kaszel), Disulfiram uaktywnia się i rozpoczyna swoje działanie. Blokuje on prawidłowy przebieg dehydrogenazy aldehydowej, czyli metabolizmu etanolu w ciele człowieka. Zaburza on przekształcenie się aldehydu octowego w kwas octowy, a następnie w dwutlenek węgla oraz wodę. Aldehyd octowy to pierwszy produkt przemiany materii etanolu i jest on trucizną dla organizmu. Gdy nagromadzi się w ciele uzależnionego, daje objawy podobne do ostrego zatrucia alkoholowego. Objawy te pojawiają się już po około 10 minutach od spożycia alkoholu i są to między innymi:
- zaburzenia rytmu serca;
- bóle i zawroty głowy;
- bóle brzucha, nudności, wymioty;
- skoki ciśnienia i pocenie się;
- zaczerwienienie twarzy;
- ogólny niepokój i odczuwanie lęku;
- spadek samopoczucia.
Powyższe objawy potrafią utrzymywać się od 4 do aż 10 godzin! Takie działanie skutecznie odstrasza alkoholika od ponownego sięgnięcia po alkohol, dzięki czemu może pozostać on w abstynencji przez długie miesiące.
Psychoterapia – metoda o największej skuteczności w leczeniu uzależnień
Uzależnienie od alkoholu jest schorzeniem nie tylko ciała, ale przede wszystkim umysłu, dlatego też psychoterapia stanowi bardzo istotny element leczenia. W trakcie sesji terapeutycznych chory poznaje istotę swojej choroby, uczy się z nią żyć, dowiaduje się, że nie jest to kwestia słabego charakteru i że tak naprawdę każdy może popaść w alkoholizm. Terapeuci uczą alkoholika, jak może radzić sobie po zakończeniu leczenia, jak wyrobić w sobie nowe zdrowe nawyki oraz jak nie rozpocząć ponownie pić.
W trakcie leczenia alkoholizmu stosuje się terapię indywidualną oraz grupową w trakcie której alkoholik może poczuć, że nie jest sam ze swoim problemem. Każde leczenie alkoholizmu odbywa się w trybie indywidualnym, to znaczy, że leczenie dobiera się w zależności od potrzeb każdego pacjenta. Bierze się przede wszystkim pod uwagę stan zdrowia pacjenta oraz jego zaawansowanie choroby alkoholowej. Oczywiście, leczenie w trakcie jego trwania może być modyfikowane, by było jak najskuteczniejsze.
Wady i zalety wszywki z Esperalem
Wszywka alkoholowajest niewątpliwie skuteczną metodą wspomagającą leczenie choroby alkoholowej. Jest jednak dość kontrowersyjna i ma wielu zwolenników, ale również wielu przeciwników. Przeciwnicy, którzy nie pochwalają stosowania tej metody, argumentują swoje podejście działaniem wszywki. Twierdzą, że wywołanie lęku i wstrętu do alkoholu nie jest równoznaczne z wyleczeniem i może nie być skuteczne. Uważają również wszywkę za nieetyczną.
Zdecydowana jednak większość osób jest zdania, że wszywka alkoholowa jest bardzo skuteczna i pomocna i należy stosować ją, gdy tylko osoba uzależniona wykaże taką chęć. Esperal ma wiele zalet, a wśród nich można wymienić przede wszystkim:
- długość działania – Disulfiram uwalnia się do krwiobiegu przez okres aż 8-12 miesięcy;
- skuteczną pomoc w dalszym leczeniu alkoholizmu – zdecydowana większość uzależnionych potwierdza, że zastosowanie wszywki alkoholowej pomogło im łatwiej przejść przez leczenie;
- życie w trzeźwości – Esperal pozwala na pozostanie w trzeźwości przez długie miesiące, dzięki czemu alkoholik po tym czasie odczuwa mniejszy głód alkoholowy i istnieje mniejsze zagrożenie, że wróci do picia.


