Macron wygrywa wybory prezydenckie. „Nadejdzie dzień, że będziemy mieli Paryż w Warszawie”

DW

Urzędujący prezydent Emmanuel Macron pozostanie na stanowisku kolejne pięć lat. Według prognoz prowadzi z wynikiem ponad 58 procent.

Według prognoz Macron prowadzi z wynikiem 58,2 procent. Jego rywalka Marine Le Pen otrzymała 41,8 procent głosów.

Decydujący Mélenchon

Do końca nie było wiadomo, który z kandydatów zdobędzie więcej wyborców z innych obozów. Przede wszystkim chodziło o ponad 7,7 mln wyborców, głosujących w pierwszej turze na lewicowego Jean-Luca Mélenchona, który w wyścigu o fotel prezydencki zajął trzecie miejsce. Macron jest przez wielu z nich nielubiany. Słychać było komentarze, że woleliby oddać pusty lub nieważny głos, lub nie głosować w ogóle, zamiast na Macrona.

Sam Mélenchon po pierwszej turze wezwał swoich zwolenników, by „nie oddali na Le Pen ani jednego głosu”. Jednocześnie jednak celowo nie wezwał ich do głosowania na Macrona.

I dla Francji, jak i dla Europy stawka była wysoka. Macron obiecywał reformy i większą integrację z UE, zaś Le Pen chciała deportować dużą liczbę obcokrajowców oraz zmienić konstytucję, by dać Francuzom pierwszeństwo w zatrudnieniu i otrzymywaniu mieszkań socjalnych. Opowiadała się również za Europą państw narodowych.

Dlaczego te wybory były ważne?

Francja to w Europie polityczna waga ciężka. W innych krajach wybory były więc obserwowane z zapartym tchem, ponieważ uznano je za decydujące dla przyszłego kierunku politycznego Francji. Głowa państwa ma decydujący wpływ na politykę kraju.

Chociaż prezydent ma dużą władzę, jego wpływy maleją bez większości parlamentarnej. Wybory parlamentarne zaplanowane na 12 i 19 czerwca mają więc ogromne znaczenie. Bez większości w Zgromadzeniu Narodowym prezydent byłby zmuszony mianować rząd złożony z polityków z innego obozu politycznego. Premier staje się wtedy o wiele ważniejszy. Może to nawet grozić blokadą polityczną kraju.

Pierwsze gratulacje dla Macrona

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel pogratulował prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi zwycięstwa w wyborach: „Możemy liczyć na Francję jeszcze przez 5 lat”.

„W tych burzliwych czasach potrzebujemy silnej Europy i Francji w pełni zaangażowanej w tworzenie bardziej suwerennej i strategicznej Unii Europejskiej” – napisał na Twitterze.

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen napisała w mediach społecznościowych, że „z niecierpliwością czeka na dalszą doskonałą współpracę” z prezydentem Macronem. „Razem pchniemy Francję i Europę naprzód”

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson napisał, że Francja jest „jednym z najbliższych i najważniejszych sojuszników” Londynu. „Nie mogę się doczekać dalszej współpracy w kwestiach, które najbardziej wpływają na nasze państwa i na cały świat” – dodał.

Szef Europejskiej Partii Ludowej i przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk, napisał na Twitterze, że „Dzięki twojej wygranej będzie więcej Europy w Europie. I mniej Rosji. A już niedługo nadejdzie taki dzień, że będziemy mieli Paryż w Warszawie”

49 milionów uprawnionych do głosowania

W niedzielę prawie 49 milionów wyborców mogło wziąć udział w głosowaniu, wybierając liberała Emmanuela Macrona albo jego kontrkandydatkę, prawicową populistkę Marine Le Pen.

 

REDAKCJA POLECA

 


Krzysztof Skiba: Nachapać się i nakraść, oto idea „bohaterskiego” żołnierza Armii Czerwone

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Jest w rosyjskim języku pojęcie rzeczy trofiejnej czyli zdobytej. Coś, co jest ukradzione ofiarom wojny, zabrane wrogom, jest trofiejne, czyli jakby moralnie usprawiedliwione, zabranej uczciwie. Zdobycz to oczywiście nie zwykła kradzież, ale kradzież sprawiedliwa, należna. Dla mikserów kuchennych, laptopów i tosterów zabijają ludzi i niszczą miasta. Podobno, gdy rosyjscy żołnierze opanowali Buczę, nie mogli wyjść z podziwu, że w mieszkaniach Ukraińców są laptopy i... nutella. To było dla nich symbolem wielkich luksusów.

DUCH BOJOWY

Znajomy podesłał taką grafikę. Krąży w necie. Autor Sadan Vague. Artysta z Ukrainy. Daję ją tutaj, bo ta świnia dobrze oddaje ducha bojowego ruskiej armii. Nachapać się i nakraść, oto idea „bohaterskiego” żołnierza Armii Czerwonej.

żołnierza Armii Czerwonej

Jest w rosyjskim języku pojęcie rzeczy „trofiejnej” czyli zdobytej. Coś, co jest ukradzione ofiarom wojny, zabrane wrogom, jest trofiejne, czyli jakby moralnie usprawiedliwione, zabranej „uczciwie”. Zdobycz to oczywiście nie zwykła kradzież, ale kradzież sprawiedliwa, należna.

Czasy się zmieniają, w okresie II wojny światowej, to były głównie rowery i zegarki. Dziś to są komputery i urządzenia AGD. Dla mikserów kuchennych, laptopów i tosterów zabijają ludzi i niszczą miasta. Podobno, gdy rosyjscy żołnierze opanowali Buczę, nie mogli wyjść z podziwu, że w mieszkaniach Ukraińców są laptopy i…nutella. To było dla nich symbolem wielkich luksusów.

Felietonista Krzysztof Varga kąśliwie zażartował, że być może Zachód powinien pchać te dobra luksusowe, jakimi są miksery kuchenne, tablety czy skutery na tereny dalekiej Rosji, Buriacji oraz Syberii, może wówczas wojny by nie było. Napchany tosterami i nutellą rosyjski żołnierz już tak ochoczo by nie walczył. To oczywiście tylko złośliwa satyra, bo decyduje Putin, a nie szeregowi, a ten ma już inne, szersze horyzonty pazerności.

Ekipie Putina chodzi o złote sedesy i jachty, diamentowe jacuzzi i pałace. Dlatego wojna będzie trwać, a kradzieże żołnierzyków się rozwijać jak dywan. Niestety.

Krzysztof Skiba


Broń dla Ukrainy. Kto, co dostarcza

Jan Walter

Jan Walter

Od tygodni Ukraina prosi Zachód o więcej, a przede wszystkim o potężniejszą broń. Obecnie kilka państw NATO zapowiedziało takie dostawy. Dotychczas wiadomo o dostawach tylko z jednego, małego kraju.

Przetrwanie Ukrainy jako suwerennego państwa może rozstrzygnąć się w Donbasie i zależeć od tego, jaką bronią Ukraińcy będą w stanie przeciwstawić się rosyjskim najeźdźcom. Dlatego ukraińskie kierownictwo usilnie prosi kraje zachodnie o broń ciężką. Chodzi o haubice i wyrzutnie rakietowe, a także okręty wojenne, śmigłowce bojowe i samoloty myśliwskie.

Dotychczas praktycznie wszystkie państwa NATO dostarczają Ukrainie broń strzelecką, sprzęt ochronny i amunicję, ale nie ciężką broń ofensywną. Zbyt duże wydawało się niebezpieczeństwo, że Rosja może to odebrać jako ingerencję w wojnę, a tym samym jako powód do zaatakowania NATO. Teraz gdy w Donbasie trwa wielka ofensywa, jeden kraj po drugim zdaje się odsuwać te obawy na bok. Kraje NATO kolejno ogłaszały dostawy różnych systemów uzbrojenia. W trosce o zachowanie tajemnicy nie ujawniają jednak wszystkich szczegółów. Niektóre rzeczy są jednak znane.

Niemcy

Rząd niemiecki nadal odmawia dostarczania Ukrainie ciężkiej broni Bundeswehry. Zamiast tego oferuje Kijowowi broń przeciwczołgową, granaty, drony, sprzęt ochronny i amunicję z zapasów przemysłowych. Najcięższa broń w ofercie to dwanaście moździerzy o kalibrze 120 milimetrów i maksymalnym zasięgu ostrzału wynoszącym prawie 7,5 kilometra.

Polska

Jeszcze przed rosyjską napaścią na Ukrainę Polska przyczyniła się do modernizacji armii ukraińskiej, dostarczając jej posowieckie systemy uzbrojenia, z których część była dalej udoskonalana, a także amunicję. Podjęta przez Polskę na początku marca próba dostarczenia Ukrainie myśliwców MiG-29 została udaremniona przez jej partnerów z NATO. Na początku kwietnia Warszawa poruszyła kwestię dyslokacji amerykańskiej broni jądrowej. Teraz obiecała dalsze dostawy broni ciężkiej, ale nie ujawnia szczegółów.

Republika Czeska

Rząd w Pradze był jednym z pierwszych, który obiecał dostarczyć Ukrainie broń. Już w styczniu, w związku z rozmieszczeniem wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą, Republika Czeska dostarczyła Ukrainie amunicję strzelecką i pociski czołgowe odpowiadające radzieckim systemom uzbrojenia, które wiele państw byłego Układu Warszawskiego nadal posiada w swoich arsenałach.

Podobno Republika Czeska jest pierwszym krajem, który już dostarczył Ukrainie czołgi z tych właśnie zapasów. Chodzi nie tylko o bojowe wozy piechoty BMP, ale także kilkadziesiąt czołgów T-72, z którymi obznajomiona jest armia ukraińska.

Słowenia

Słowenia prawdopodobnie jest skłonna przekazać Ukrainie posowieckie czołgi. W zamian Niemcy zaoferowały temu krajowi bojowe wozy piechoty Marder i Luchs oraz opancerzone pojazdy rozpoznawcze. Według agencji informacyjnej DPA Słowenia domaga się jednak nowoczesnych następców modeli Puma i Boxer oraz wymiany głównych czołgów bojowych na niemieckie Leopardy 2.

Turcja

W ostatnich latach Turcja sprzedała Ukrainie co najmniej 20 dronów bojowych i zwiadowczych Bayraktar TB2. Choć dostawy nie są związane z rosyjskim atakiem, to w rzeczywistości należą do nielicznej ciężkiej broni ofensywnej z krajów NATO, z której Ukraina już korzysta.

Inne kraje NATO

Podczas gdy na przykład Włochy i Francja prawie w ogóle nie informowały publicznie o dostawach broni na Ukrainę, inni członkowie NATO, w tym Belgia, Norwegia i Kanada, ogłosili dostawy broni ciężkiej. Bardziej konkretni byli premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, który wspomniał o pociskach do ataków na cele morskie, oraz jego holenderski odpowiednik Mark Rutte, który mówił o pojazdach opancerzonych.

USA

Zdecydowanie największy wkład w wyposażenie armii ukraińskiej wniosły Stany Zjednoczone. Od początku wojny Waszyngton przeznaczył na ten cel ok. 2,5 mld dolarów.

Dzięki przenośnym pociskom przeciwpancernym Javelin ukraińscy obrońcy zdołali zniszczyć bardzo wiele rosyjskich czołgów. Eksperci twierdzą jednak, że systemy te nie nadają się do prowadzenia walk na otwartym polu, takich jak te, które się zbliżają.

W zeszłym tygodniu Pentagon ogłosił, że jak najszybciej dostarczy 18 haubic polowych wraz z 40 tys. sztuk amunicji, 300 „dronów plecakowych” Switchblade oraz 300 pojazdów opancerzonych, a także jedenaście rosyjskich śmigłowców transportowych MI-17, które można wyposażyć w zewnętrzne systemy uzbrojenia, takie jak pociski powietrze-ziemia. Mówi się, że pierwsze dostawy już dotarły na front. Uważa się, że trwa szkolenie ukraińskich żołnierzy w zakresie obsługi samobieżnych haubic, które mogą wystrzeliwać pociski kierowane przez GPS. W czwartek prezydent USA zadeklarował dalszą pomoc.

Unia Europejska

Od początku wojny UE przeznaczyła 1,5 mld euro z własnych funduszy, zwanych środkami pokojowymi, które państwa członkowskie mogą wykorzystać na zakup dla Ukrainy „środków ochrony osobistej, apteczek i paliwa, a także sprzętu wojskowego i platform zdolnych do użycia broni śmiercionośnej w celach obronnych”. Dlatego też broń ciężka, którą obecnie chce dostarczać wiele państw członkowskich, nie może być finansowana z tych środków.

Żadnych myśliwców

We wtorek rzecznik Pentagonu John Kirby poinformował, że Ukraina otrzymała również myśliwce MiG-29 od innych państw byłego Układu Warszawskiego. Jednak Kirby wycofał się z tego oświadczenia – sprecyzował, że dostarczono jedynie części zamienne do naprawy uszkodzonych odrzutowców.

Niemniej jednak nadal toczy się debata, czy MiGi-29 z Polski, Rumunii i Bułgarii powinny przekazane Ukrainie. Ukraińscy piloci również latają na tym typie samolotu, więc – w przeciwieństwie do zachodnich odrzutowców – mogliby go używać bez konieczności przechodzenia szkoleń.

 

REDAKCJA POLECA

 


Kurs obsługi suwnic – program, czas trwania, wymogi

Suwnice są urządzeniami przeznaczonymi do transportu bliskiego. Są one używane w wielu zakładach pracy, między innymi w stoczniach, halach przemysłowych. Aby pracować z suwnicami, konieczne jest uzyskanie potrzebnych uprawnień UDT. Jak je otrzymać?

Kurs obsługi suwnic

Kursy obsługi suwnic

Żeby otrzymać uprawnienia potrzebne do obsługi suwnic, konieczne będzie zapisanie się na kurs na suwnice. Tego typu kurs ma na celu przygotowanie kandydata do obsługi suwnic pod kątem teoretycznym i praktycznym.

Po zakończeniu kursu uczestnicy podchodzą do egzaminu odbywającego się przed komisją UDT. Gdy go zaliczą, mogą otrzymać uprawnienia potrzebne do pracy z suwnicami.

Profesjonalny kurs na suwnice Śląsk – https://www.oss-welder.pl/szkolenia/suwnice-wciagniki-i-wciagarki-ogolnego-przeznaczenia-gliwice-8/ z dostępnymi ofertami kursów można zapoznać się na witrynach internetowych ośrodków szkoleniowych.

Rodzaje uprawnień na suwnice

Uprawnienia nadawane na suwnice są dostępne w dwóch wariantach, a dokładnie są to:

  • Uprawnienia w kategorii II S: suwnice, wciągniki i wciągarki, które są sterowane z poziomu roboczego, a także żurawie stacjonarne warsztatowe.
  • Uprawnienia w kategorii I S: suwnice, wciągniki i wciągarki, które są sterowane z kabiny albo z poziomu roboczego, a także żurawie stacjonarne warsztatowe.

Gdzie skorzystać z kursów na suwnice?

Obecnie kursy na suwnice są bardzo popularne i można skorzystać z nich w wielu ośrodkach szkoleniowych na terenie Polski.

Osobom zamierzającym zapisać się na kurs na suwnice Śląsk prezentuje pełną gamę ofert do wyboru, dlatego warto wcześniej zapoznać się z różnymi propozycjami. Wybierając kurs, należy sprawdzić terminy prowadzenia tego typu zajęć oraz opinie klientów.

Jak długo trwa kurs na suwnice?

Obecnie kursy na suwnice trwają najczęściej około 36 godzin, które obejmują zarówno zajęcia teoretyczne, jak i praktyczne.

Najczęściej kursy organizowane są w wariancie dziennym i wieczorowym oraz dodatkowo jako kursy weekendowe, które odbywają się w piątki, soboty i niedziele.

Kto może zapisać się na kurs na suwnice?

Aby zapisać się na kurs obsługi suwnic, konieczne jest spełnienie podstawowych wymagań stawianych przez ośrodek szkoleniowy. Zaliczają się do nich przede wszystkim:

  • wiek – co najmniej 18 lat
  • wykształcenie – co najmniej podstawowe oraz wcześniejsze praktyki przy suwnicy
  • badania – orzeczenie lekarskie, które potwierdza brak przeciwwskazań zdrowotnych oraz badania psychologiczne

Więcej informacji dotyczących kursów na suwnice dostępnych w ośrodkach szkoleniowych można znaleźć już teraz na ich stronach internetowych, gdzie dostępne są również formularze zapisania się na zajęcia.


Czy warto suplementować f-tryptofan i l-tryptofan?

Suplementy diety w dzisiejszych czasach cieszą się bardzo dużym uznaniem na rynku. Każdy z nas pragnie zadbać o własne zdrowie i dobrą kondycję organizmu. Przed wyborem trzeba dokładnie zastanowić się, jakie składniki suplementować. Na uznanie zasługują f-tryptofan i l-tryptofan. Czym cechują się te składniki? Jakie zalety daje regularna suplementacja? Czy warto wybrać l-tryptofan? Jakie działanie wykazuje f-tryptofan?

Czy warto suplementować f-tryptofan i l-tryptofan?
Fot. pixabay / stevepb

L-tryptofan – działanie

F-tryptofan z l-tryptofanem są niezbędnew celu zachowania zdrowia i dobrej kondycji organizmu. Na początku przyjrzyjmy się działaniu l-tryptofanu. Tryptofan to kluczowy aminokwas, który jest niezbędny do prawidłowego wzrostu. Ponadto, jest prekursorem serotoniny, nikotynamidu, tryptaminy, melatoniny i innych związków bioaktywnych. Spożywanie suplementów z tym składnikiem da wiele korzyści. Badania wskazują, że składnik zwalcza lęki i pomaga spalić tkankę tłuszczową. Jego zadaniem jest uwalnianie hormonów wzrostu i zmniejszanie apetytu na słodycze. Tryptofan ma dobry wpływ na przewód pokarmowy, co jest kolejnym atutem. 

Skąd biorą się takie efekty? Produktem ubocznym jest 5-hydroksytryptofan, który działa na ośrodki zlokalizowane w mózgu. Są one odpowiedzialne za poczucie bezpieczeństwa i dobry nastrój. Dochodzi do zwiększenia produkcji hormonu, który odpowiada za samopoczucie (serotonina). Serotonina może z powodzeniem wywoływać u nas uczucie zadowolenia, spełnienia  i przyjemności. 

F-tryptofan – działanie

F-tryptofan to ceniony suplement diety, który wspomaga działanie układu nerwowego. Nadaje się dla wegetarian i wegan, co wpływa na szerokie zastosowanie. Ten produkt może uzupełnić dietę o L-tryptofan. Występuje w różnych postaciach i nie zawiera konserwantów, barwników i szkodliwych wypełniaczy. Tryptofan jest aminokwasem, którego organizm nie wytwarza, dlatego musimy zadbać o dostarczenie składnika wraz z dietą. Najważniejsze jest to, że aminokwas jest odpowiedzialny za prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. Niedobory wpływają na spadek energii, złe samopoczucie i depresję. Zaletą jest kontrolowanie apetytu, co jest pomocne podczas odchudzania.

Jakie funkcje pełni f-tryptofan?

W organizmie F-tryptofan pełni wiele funkcji. Odpowiada za wytwarzanie hormonu szczęścia, melatoniny i biosyntezę niacyny. Użytkownicy sięgają po ten suplement w celu zmniejszenia napięcia i nadpobudliwości. Produkt wspomoże osoby, które walczą z depresją. 

Jak widać, suplementacja ma wiele korzyści dla organizmu. Połączenie l-tryptofanu z f-tryptofanem sprawia, że uzyskujemy jeszcze więcej zalet podczas zażywania suplementów. Nie od dziś wiadomo, że nasz organizm każdego dnia potrzebuje witamin, minerałów i aminokwasów. Niedobory prowadzą do spadku nastroju, zmęczenia, dekoncentracji i zniechęcenia. Z pomocą przychodzi suplement, który zawiera w składzie l-tryptofan i f-tryptofan. Szeroką ofertę znajdziemy w sklepach i aptekach, gdzie dobierzemy najlepszą jakość i atrakcyjne ceny. Suplementy tego typu mają dobry wpływ na działanie układu nerwowego.


Donbas. Dlaczego dla Rosji ma tak wielkie znaczenie?

Jan D. Walter

Jan D. Walter

Armia rosyjska koncentruje swoje ataki na wschodniej Ukrainie, co nie jest zaskoczeniem. Ale dlaczego Władimirowi Putinowi zawsze chodzi akurat o Ługańsk i Donieck?

Według prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego „rozpoczęła się bitwa o Donbas”. Na początku kwietnia Rosja nagle wycofała swoje wojska z regionu stołecznego na północy Ukrainy; najwyraźniej po to, by skoncentrować się na Donbasie we wschodniej Ukrainie. Spodziewano się tej ofensywy od wielu dni. Ale dlaczego akurat tam?

Czy regiony te mają inne relacje z Rosją niż reszta Ukrainy?

Jednostki administracyjne (obwody) Ługańsk i Donieck należą – podobnie jak Półwysep Krymski – do terenów Ukrainy, na których szczególnie duża liczba osób deklaruje język rosyjski jako swój język ojczysty. Stosunkowo wysoki jest tu także odsetek etnicznych Rosjan. Podobnie jest w przypadku sąsiednich obwodów: zaporoskiego i charkowskiego oraz Odessy. Etniczni Rosjanie stanowią większość mieszkańców na Krymie.

Po „pomarańczowej rewolucji” po wyborach prezydenckich w 2004 roku i „Euromajdanie” w 2014 roku opór wobec zachodniej orientacji Ukrainy był tu szczególnie silny, ale stanowiska tego najwyraźniej nie podzielała większość. Niemniej jednak rosyjscy separatyści – przypuszczalnie przy wsparciu Moskwy – walczyli o kontrolę nad częścią regionu. Jednocześnie Kreml wykorzystał próżnię władzy w Kijowie do aneksji Półwyspu Krymskiego.

– Są to dwa z wielu przykładów, w których Rosjanie działali zgodnie z zasadą „okazja czyni złodzieja” – mówi Andreas Heinemann-Grueder, specjalista ds. Europy Wschodniej w bońskim International Center for Conversion (BICC). Twierdzi on, że za tym działaniem nie krył się żaden wielki plan.

Jak można to wyjaśnić z historycznego punktu widzenia?

Do połowy XIX wieku Donbas był słabo zaludniony. Później, dzięki złożom węgla, stał się najważniejszym ośrodkiem rosyjskiego uprzemysłowienia.

– W tym czasie w Imperium Rosyjskim tłumiono publiczne używanie języka ukraińskiego, a język rosyjski coraz bardziej dominował jako język edukacji – wyjaśnia historyk Guido Hausmann z Instytutu Studiów Wschodnio- i Południowoeuropejskich im. Leibniza (IOS) na Uniwersytecie w Ratyzbonie. – Z drugiej strony, do nowego obszaru przemysłowego napływało wielu rosyjskich chłopów.

Podczas krótkiego okresu niepodległości Ukrainy w 1918 roku Donbas nie był jeszcze jej częścią. Zmieniło się, to gdy ZSRR przekształcił kraj w Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką. Następnie, w czasach sowieckich, w regionie osiedlało się więcej Rosjan. Pod tym względem stosunkowo wielu ludzi czuje więź z Rosją, a raczej jeszcze ze Związkiem Radzieckim, jak wyjaśnia Hausmann. – Niemniej jednak mieszkańcy Donbasu zawsze mówili po ukraińsku i większość z nich do dziś ma silne związki z Ukrainą – zaznacza.

Politolog Heinemann-Grueder również uważa, że założenie, iż przynależność etniczna lub język ojczysty ludności ukraińskiej jest kluczem do tożsamości narodowej, jest całkowicie mylne.

– Nawet w niektórych batalionach armii ukraińskiej, które walczyły z separatystami w latach 2014/2015, mówiono po rosyjsku – wyjaśnia. Obecnie, jak twierdzi, prawdopodobnie już tak nie jest. Dodaje też, że język rosyjski jest w ostatnich latach coraz rzadziej używany.

Jeśli coś przyczyniło się do ukształtowania narodu ukraińskiego, to właśnie rosyjskie agresje w ciągu ostatnich ośmiu lat – ocenia Heinemann-Grueder. – Rosyjskie bomby tym bardziej zjednoczyły Ukrainę – dodaje.

Jak ważne są interesy ekonomiczne

Dla ZSRR po drugiej wojnie światowej ważniejsze od Donbasu stały się syberyjskie regiony przemysłowe, natomiast dla Ukrainy Donbas był najważniejszym regionem przemysłowym aż do 2014 roku. Wraz z postępującym konfliktem znaczenie to jednak zmalało. Wiele kopalń – zwłaszcza na terenach separatystycznych – zostało opuszczonych lub jest w bardzo złym stanie. Podczas wojny zniszczeniu uległy kolejne zakłady przemysłowe i infrastruktura.

Jak mówi Hausmann dla Rosji siła ekonomiczna regionu nie jest decydująca, ale inaczej jest w przypadku Ukrainy i jej ekonomicznej niezależności.

Jednym z decydujących celów wojennych Rosji jest trwałe uzależnienie Ukrainy od Rosji: politycznie, kulturowo, a także ekonomicznie – tłumaczy.

Jakie jest symboliczne i ideologiczne znaczenie Donbasu?

Wojna w Donbasie trwa od ośmiu lat: w 2014 roku prorosyjscy separatyści ogłosili obwody ługański i doniecki niezależnymi „republikami ludowymi”. Po fazie otwartych walk między separatystami a armią ukraińską, w 2015 roku w ramach drugiego porozumienia mińskiego uzgodniono kruche zawieszenie broni i „linię kontaktową” oddzielającą część kontrolowaną przez Ukrainę od obszarów separatystycznych w regionie przygranicznym z Rosją.

Następnie 21 lutego 2022 roku – zaledwie trzy dni przed inwazją na Ukrainę, Rosja oficjalnie uznała te „republiki ludowe”. – Rosja miała tym samym na myśli cały Donbas – wyjaśnia ekspert BICC Heinemann-Grueder. Jak zaznacza, Rosja musi więc teraz podbić całe terytorium, aby przeprowadzić aneksję, którą przygotowała wraz z uznaniem („republik ludowych”).

– Dzięki temu mogłaby w kraju ogłosić zwycięstwo i być może zakończyć wojnę – stwierdza.

Ponadto na tych terenach walczą prawicowo-nacjonalistyczne ukraińskie jednostki bojowe, przede wszystkim „Pułk Azow”, który już w 2014 roku pomógł zapobiec zdobyciu Mariupola przez separatystów.

Dzięki zwycięstwu nad tymi oddziałami Putin mógłby ogłosić zakończenie rzekomej misji denazyfikacyjnej, przynajmniej w Donbasie – uważa Heinemann-Grueder. Kreml utrzymuje, że w Ukrainie należy walczyć między innymi z reżimem narodowosocjalistycznym.

Jakie jest strategiczne znaczenie Donbasu?

Wynik wojny w Donbasie zadecyduje o tym, co pozostanie z Ukrainy – uważa Heinemann-Grüder. Wraz z aneksją Krymu Moskwa po raz pierwszy od końca istnienia ZSRR ma całoroczny port morski wolny od lodu w pobliżu europejskiej części kraju.

Krym jest jednak do tej pory eksklawą. Z rosyjskim lądem połączony jest jedynie Mostem Krymskim przez Cieśninę Kerczeńską między Morzem Azowskim a Morzem Czarnym, który został otwarty w 2018 roku.

Zdaniem Heimanna-Gruedera, w zależności od stanu wojsk i ich tras zaopatrzeniowych, Rosja może obrać kolejne cele, zwłaszcza połączenie lądowe wzdłuż wybrzeża z Krymem. To z kolei może otworzyć nowe perspektywy dla wojska.

Jeśli Putin dostrzeże możliwość zlikwidowania Ukrainy jako niepodległego państwa, to z niej skorzysta – przypuszcza politolog. W jego opinii ukraiński rząd stoi przed pytaniem: „Czy, aby uratować Kijów, musimy oddać Donbas?”

 

REDAKCJA POLECA

 


Koszulki damskie na siłownię

Wygodny i praktyczny strój na siłownię? Rzecz jest jasna – wygodne legginsy lub spodnie w połączeniu z topem. Najlepiej w tej roli sprawdzą się, rzecz jasna, koszulki damskie w sportowym fasonie. Przy wyborze tego typu t-shirtów warto jednak uwzględnić materiał wykonania, ponieważ to on decyduje o komforcie podczas pracy nad sylwetką na siłowni.

Koszulki damskie na siłownię

Co charakteryzuje koszulki sportowe damskie

Na wyjście na trening trzeba przygotować odpowiedni strój. Jego podstawę bez wątpienia stanowić będzie sportowa koszulka. Czym odznaczać powinny się dobrej jakości koszulki damskie? Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na: 

  • odpowiedni fasonkoszulki sportowe damskie warto dobierać w kroju dopasowanym do ciała, najlepiej lekko taliowanym. Ma to na celu lepsze wchłanianie i odprowadzanie wilgoci, zapewnienie wygody oraz swobody ruchów, która mogłaby być ograniczona przez obecność nadmiarowego materiału.
  • wysokiej jakości materiał – koszulka sportowa musi być wykonana z materiału, który umożliwi skórze “oddychać”. Mowa tutaj o wymianie cieplnej i możliwości odparowywania potu.
  • trwałe wykończenie – jeśli często chodzisz na siłownię, z pewnością już wiesz, że koszulka na trening nie będzie miała lekko – częste pranie i suszenie obciążają materiał i szwy. Upewnij się więc, że krawędzie koszulki zostały precyzyjnie wykończone i są mocne.

Tego typu odzież sprawdzi się znacznie lepiej niż standardowy t-shirt. Odpowiednie dopasowanie do ciała ułatwi skupienie się na wykonywanych ćwiczeniach. Trwałe wykonanie koszulki z kolei okaże się konieczne, aby móc korzystać z niej jak najdłużej. 

Koszulki damskie – bawełniane czy funkcyjne

Najpopularniejszymi opcjami w sprzedaży są bez wątpienia koszulki sportowe wykonane z funkcyjnych materiałów. Nie da się ukryć, że oferują sporo zalet, szczególnie w kwestii trwałości, ale czy każdy powinien sięgać po odzież wykonaną z włókien syntetycznych? Kiepskiej jakości koszulka funkcyjna może: 

  • gorzej przepuszczać powietrze, 
  • nie odprowadzać wilgoci, 
  • prowadzić do podrażnień skóry, 
  • być nieodpowiednia dla osób ze szczególnie wrażliwą skórą. 

Wniosek jest prosty – jeśli inwestujesz w wysokiej jakości odzież funkcyjną, taki wydatek zdecydowanie się opłaci. Jeżeli jednak nie chcesz wydać dużo na koszulkę do ćwiczeń, zamiast syntetycznej wybierz tą wykonaną z bawełny. 

Koszulki bawełniane damskie to opcja odpowiednia dla wszystkich osób, które w swojej szafie preferują materiały pochodzenia naturalnego. Bawełna dobrze wchłania wilgoć i chociaż nie wysycha tak szybko jak funkcyjny poliester, dobrze spełnia swoje zadanie, odprowadzając pot od skóry. Dzięki temu dobrze chroni ciało przed powstawaniem na skórze podrażnień czy wysypki. Przy tym, warto też podkreślić, że jest to opcja przyjazna dla środowiska, gdyż bawełna ulega biodegradacji. Sportowe koszulki damskie wykonane z wysokiej jakości bawełny dostępne są m.in. w ofercie sklepu internetowego Sport Square. 

Koszulki z krótkim rękawem damskie – najbardziej uniwersalna opcja na siłownię

Odzież na trening warto dobierać tak, aby mieć w zanadrzu po kilka egzemplarzy tego samego elementu. Dzięki temu rzeczy z poprzedniego wyjście na siłownię mogą trafić do kosza na pranie i nie koliduje to z przygotowaniem do kolejnego treningu. W jakiego typu koszulki najlepiej inwestować?

Koszulki z krótkim rękawem damskie zdecydowanie okażą się opcją znacznie bardziej wszechstronną niż modele z długim rękawem (czyli tzw. longsleeve). Dlaczego? 

  • Koszulka z krótkim rękawem sprawdzi się na każdą porę roku, zarówno latem, jak i wtedy, kiedy jest chłodniej. Łącz ją z bluzami lub softshellem. 
  • Zapewnia lepszą wentylację ciała w czasie ćwiczeń na siłowni. 
  • Krótki rękaw nie będzie ograniczał ruchów podczas ćwiczeń.
  • Koszulkę z krótkim rękawkiem łatwiej jest także wkomponować z inne, codzienne stylizacje (np. łącząc go z koszulą lub lekką marynarką). 

Proste koszulki, o klasycznym, lekko taliowanym kroju znajdą wiele zastosowań w Twojej szafie, nawet jeśli na co dzień nie preferujesz stylu sportowego. Postaw na wszechstronną odzież, która przyda się zarówno podczas treningu, jak i poza siłownią.


Adam Mazguła: Ukraina płonie pierwsza

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Przy fleszach kamer telewizyjnych, w mediach społecznościowych i w wyniku propagandowych przekazów odbywa się krucjata nienawiści światowych zwyrodnialców, którzy uwierzyli, że są panami świata, bogami ludzkiego życia.

Ukraińska krew i łzy bezmiaru krzywd nie są w stanie zagasić pożogi

Faszystowskie bandy putinowskich ludobójców palą ukraińską ziemię, burzą domy zasypując ich mieszkańców. Okradają, głodzą, gwałcą młode kobiety i dzieci. Torturują, okaleczają, wycinają w żywych ciałach faszystowskie symbole, wieszają lub rozstrzeliwują, najczęściej strzałem w tył głowy cywilów i obrońców upokarzanego narodu.

Gdy na horyzoncie pojawią się siepacze armii zakrwawionej, tylko nielicznym udaje się opuścić swoje domy, wsie i miasta. Wtedy moskale ich wyłapują, rozdzielają rodziny, nawet małe dzieci od matek i wysyłają osobno na Syberię, lub inne miejsca zsyłek i kaźni.
Ludobójstwo moskali powiązane z terroryzmem międzynarodowym, straszenie bronią jądrową, zakazanymi środkami walki i bronią chemiczną trwa już dwa miesiące. Na naszych oczach rozpoczęła się kolejna faza kampanii zagłady ludzkości. Wszyscy przecież wiemy, że na tragedii Ukrainy się nie skończy.

Krucjata nienawiści

Przy fleszach kamer telewizyjnych, w mediach społecznościowych i w wyniku propagandowych przekazów odbywa się krucjata nienawiści światowych zwyrodnialców, którzy uwierzyli, że są panami świata, bogami ludzkiego życia.

Oszukali oni świat i ujawnili całkowitą nieskuteczność ociężałych i fasadowych instytucji międzynarodowego bezpieczeństwa. Ośmieszyli je i uznali za nieistotne.

Gdzie jest ONZ i jego instytucje bezpieczeństwa? Co dzisiaj mogą zrobić dla pokoju, człowieczeństwa, humanizmu? Gdzie są skuteczne organizacje europejskie, układy międzynarodowe, systemy wzajemnych zależności, jeśli jeden ruski wykolejeniec przy pomocy propagandy manipulowania społeczeństwem może mordować bez ograniczeń i bezkarnie cały inny naród? Gdzie jest wiecznie zatroskany biały święty z Watykanu?

Podobno może czynić cuda, jest gotowy do przejęcia pełnej poświęcenia roli Chrystusa na ziemi? Jednak zamknął się w pałacach i modli się, bo nawet na telefon do swojego kolegi Putina go nie stać. Zresztą, podobnie jak duchowy przywódca kościoła moskiewskiego Cyryl, wspierający Putina. Żyją oni z promocji męczeńskiej śmierci i strachu, więc dlaczego mieliby ten złoty interes zwalczać?

Gdzie jest zwykła ludzka solidarność, czy całkiem już zobojętniała nam masową śmierć innych? Opatrzyliśmy się wojny, śmierci, spowszedniały nam komunikaty z frontu agresji?

Wiem, że pomagamy uchodźcom, posyłamy konwoje humanitarne i broń bezbronnym. Jednak ludobójstwo trwa. Zdziczałe hordy krwawych moskali mordują bez ograniczeń.

W XXI wieku wszystko stało się bronią

Środki komunikacji stały się amunicją masowej propagandy. Trwa nieprzerwana światowa walka ekonomiczna, o wpływy, o surowce, o energię, o zbyt towarów, o koszty produkcji, o uzależnienie od mediów, zbytków, bogactw, o wizerunek…, czyli o władzę i pieniądze oraz systemową bezkarność.

Człowiek w obliczu tej rywalizacji i teraz krwawej wojny jest bezsilny.

Z przerażeniem jednak obserwuję i aktywnie zwalczam mechanizmy, które powstały i w Polsce. Partia rządząca propagandą dawno przestała służyć społeczeństwu i służy swojej władzy. Zmieniła ustrój bez zmiany konstytucji, walczy z praworządnością, wolnymi mediami, niezależnym sadownictwem… Dokładnie tak samo, jak zrobił to Putin w Rosji, zanim zaczął mordować na przemysłową skalę.

Jesteśmy, jako Polacy kolejnym przykładem słabości systemów bezpieczeństwa demokracji. W obliczu agresywnych form manipulowania społeczeństwami poprzez codzienną propagandę, przekupstwa wyborcze, wykorzystania politycznego kościoła, zawłaszczenie wszystkich instytucji państwa przez PiS, wszechobecnej kontroli i podsłuchów, systemowego odwrócenia się władzy od jawności życia publicznego i finansowego państwa, staliśmy się państwem putinowskiego faszyzmu.

Czy zatem, jako naród prowadzony przez bogoojczyźnianych manipulantów bezkarnej władzy, która zorganizowała sobie system nienależnych partyjnych przywilejów, staniemy się kolejnym narodem morderców, który będzie poszerzał w świecie wpływy PiS-wodza i jego lizusów?

Czy będziemy siłą sprawczą, która do spółki z Putinem budować będzie katolicko-słowiańską ideę Trój morza?

Polska krew zawsze była tania, bo nawet ze łzami rozpaczy nie zdołała zagasić nad ambitnych, głupich polityków i zwykłych zdrajców. Dzisiaj znowu tylko takich dostrzegam przy władzy.

Bardziej obrazowego przykładu naszej dalszej drogi politycznej, jak tej, którą pokazuje nam sytuacja w Ukrainie, już nie zobaczymy. Dlatego musimy pomagać napadniętym sąsiadom ze wszystkich sił w walce o narodowy byt. Musimy zwalczać światowy terror. Jednak najważniejszym zadaniem dla nas jest posprzątanie we własnym kraju. Abyśmy nigdy nie musieli przelewać krwi wstydu za pychę i ambicje nieskończonych w swojej głupocie PiS-manipulantów.

Adam Mazguła

 

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej.

Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Adam Mazguła: Walka o godną powstańczą śmierć w getto

Adam Mazguła

Adam Mazguła

19 kwietnia 1943 r. wkraczające oddziały niemieckie (i kolaborujące z nimi formacje ukraińskie i łotewskie) przeznaczone do likwidacji Getta Warszawskiego zostały zaatakowane przez żydowskie podziemne formacje zbrojne. Walki trwały do połowy maja i skończyły się całkowitym wymordowaniem wszystkich Żydów, a później zrównaniem z ziemią terenu getta. Przesłanie dla nas jest jedno – nigdy więcej faszyzmu! Musimy zrobić wszystko, aby zdelegalizować każdą partię i organizację szerzącą nienawiść oraz ukarać każdego, kto nawołuje do nienawiści. Powtarzam – każdą i każdego. PiS i Kk też

19 kwietnia 1943 r. wkraczające oddziały niemieckie (i kolaborujące z nimi formacje ukraińskie i łotewskie) przeznaczone do likwidacji Getta Warszawskiego zostały zaatakowane przez żydowskie podziemne formacje zbrojne. Walki trwały do połowy maja i skończyły się całkowitym wymordowaniem wszystkich Żydów, a później zrównaniem z ziemią terenu getta. Miejsce, gdzie w ciągu półtora roku, od listopada 1940 do lipca 1942 z głodu i chorób zmarło ok. 100 tys. osób.

Żydowska ludność cywilna schwytana podczas tłumienia powstania. Oryginalny niemiecki podpis: „Siłą wyciągnięci z bunkrów” (fotografia z raportu Stroopa). Fot. wikipedia

Faszyzm zorganizował w warszawskim getcie zaplanowany i świadomy terror, głód i epidemie. Spędzał i tłoczył w nieludzkich warunkach ludzi, dla których pobyt tam był tylko przystankiem przed śmiercią w Treblince czy innych obozach zagłady.

Powstanie było buntem żydowskich ofiar przeciwko hitlerowskim ludobójcom.

Było krzykiem wysyłanym w świat, było walką o godność człowieka, o jego prawa i wolności. Tracili nadzieję na przetrwanie, prowadzili walkę o godną śmierć.
Trzeba wiedzieć, że podczas II Wojny Światowej z rąk faszystów zginęło 3 milionów polskich Żydów. To 90% populacji.

Przesłanie dla nas jest jedno – nigdy więcej faszyzmu!

„Wrogiem demokracji jest ten, kto dopuszcza do szerzenia antysemickich, nacjonalistycznych i faszystowskich haseł; ten, kto chce wzbudzić nienawiść do „innych”, „obcych”, do ludzi, którzy mają odmienne poglądy na świat, więc nazywa ich wrogami Polski.” – Marek Edelman

Musimy zrobić wszystko, aby zdelegalizować każdą partię i organizację szerzącą nienawiść oraz ukarać każdego, kto nawołuje do nienawiści.
Powtarzam – każdą i każdego. PiS i Kk też.

Pochylmy głowy nad ofiarami ludobójstwa faszystowskiego.
Okażmy szacunek bojownikom o godną śmierć – POWSTAŃCOM WARSZAWSKIEGO GETTA.

Adam Mazguła

 

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej.

Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Wojna w Ukrainie. Gwałty, okaleczenia, mordowanie. Dlaczego ludzie dopuszczają się takich czynów?

Marco Müller

Marco Müller

Gwałty, okaleczenia, mordowanie osób cywilnych – każdego dnia słychać o okrucieństwach popełnianych na Ukrainie. Dlaczego ludzie dopuszczają się takich czynów? DW stara się to wyjaśnić.

Wojna jest okrutna i brudna. Wyobrażenie, że przy pomocy nowoczesnych systemów uzbrojenia można prowadzić działania militarne z chirurgiczną precyzją, oszczędzając ludność cywilną i niszcząc tylko obiekty wojskowe, okazało się mylne. W każdym razie nic nam o tym nie wiadomo, żeby było inaczej. Jednak, czy wojna naprawdę musi naruszać godność człowieka do tego stopnia jak ta, na Ukrainie? Czy żołnierze muszą świadomie strzelać do cywilów, w tym także do dzieci, i gwałcić kobiety?

Tak, właśnie tak, niestety – wydaje się brzmieć brutalna, ale prawdziwa, odpowiedź na to pytanie.

– Nie zetknąłem się jeszcze nigdy ze stroną jakiegoś konfliktu militarnego, która by nie twierdziła, że nie przestrzega najwyższych wartości moralnych i która by nie utrzymywała, że nie dopuszcza się zbrodni wojennych – twierdzi Thomas Elbert. Ten emerytowany profesor psychologii klinicznej i ekspert w zakresie neuronauki behawioralnej na Uniwersytecie w Konstancji nadal prowadzi badania na najbardziej interesujący go temat zespołu stresu pourazowego (PTSD) i jego skutków, a zwłaszcza skutków przemocy zorganizowanej. Prowadził badania terenowe w tej dziedzinie w takich regionach konfliktowych jak Afganistan, Somalia i Uganda.

Dlaczego ludzie dopuszczają się różnych, trudnych do zrozumienia przestępstw na wojnie, najlepiej jest wyjaśnić na przykładach. Oto trzy z nich.

Zabijanie „sprawia wielką frajdę”

To nagranie z drona uzyskało światowy rozgłos. Widać na nim rosyjską kolumnę pancerną poruszającą się w opuszczonej przez mieszkańców okolicy ukraińskiego miasta Bucza. Ktoś przeprowadza rower przez skrzyżowanie położone w dużej odległości od kolumny czołgów. Te otwierają do niego ogień i utrzymują go do chwili, w której ów człowiek pada martwy na ziemię.

Dlaczego? Badacz stresu traumatycznego Thomas Elbert ma na to dwa wyjaśnienia. Pierwsze: załogi czołgów mogły czuć się zagrożone. Mogło być też tak, że prowadzący rower nagle wyciągnąłby granatnik przeciwpancerny i oddał z niego strzał do któregoś z czołgów.

Drugie wyjaśnienie jest, jak się zdaje, o wiele trudniejsze do zrozumienia i przede wszystkim zaakceptowania. – Chodzi tu po prostu o zabawę, polegającą na zabijaniu innych – mówi Thomas Elbert.

W swoim własnym przekonaniu żołnierze nie strzelają do ludzi, tylko „tępią robactwo”, jak ich przeciwników przedstawia ich propaganda wojenna. Celowanie i trafianie sprawia im radość. Załoga czołgu składa się z kilku osób. Daje im to okazję do przechwalania się przed innymi: „Widziałeś, jak go trafiłem? Świetna sprawa, co?”. Strzelającemu wydaje się, że celuje do tarczy, a nie do żywego człowieka.

– Każdy, kto grał w gry komputerowe typu strzelanka wie, że to sprawia satysfakcję – mówi ekspert. Masowi mordercy z Rwandy opowiadali mu, że strzelanie do ludzi było dla nich prawdziwą rozrywką, a jeden z żołnierzy armii USA przyznał mu się, że dla niego było to porównywalne z zażyciem heroiny i wprawiało go w euforię.

Gwałt jest „przywilejem zwycięzcy”

Doniesienia o gwałtach też nie są odosobnione. Dlaczego tak się dzieje? Przecież kobiety nie są żadnym zagrożeniem dla żołnierzy. Często mówi się, że gwałty są traktowane jako broń.

Zdaniem profesora Elberta można to odnieść najwyżej do 10 procent wszystkich gwałtów popełnionych na wojnie. Bardzo rzadko zdarza się, by generałowie wydawali żołnierzom rozkaz gwałcenia kobiet po to, by w ten sposób skłonić przeciwnika do szybszego się poddania.

Thomas Elbert pytał żołnierzy na różnych kontynentach, dlaczego gwałcili kobiety i dziewczęta. Większość z nich twierdziła, że ich dowódcy to tolerowali, ale im tego nie nakazywali. Po walce przychodzi czas na, patrząc z perspektywy żołnierzy, rozrywkę i różne przyjemności.

– Gwałcenie kobiet jest, by tak rzec, przywilejem należnym zwycięzcom – wyjaśnia Thomas Elbert powody skłaniające żołnierzy do takiego postępowania. Sami żołnierze mówią, że woleliby mieć do czynienia ze swoimi dziewczynami, narzeczonymi lub żonami, ale ponieważ ich nie ma, „biorą to, co jest akurat pod ręką”. Zdaniem Thomasa Elberta gwałty na wojnie mają mniej do czynienia z działaniem na rozkaz czy popełnianiem jakiegoś okrucieństwa, a bardziej z folgowaniem sobie pod wpływem odczuwanej w danej chwili potrzeby.

Inni badacze są tu odmiennego zdania. Zwracają uwagę, że gwałt jest aktem przemocy seksualnej, a nie jedną z wielu innych odmian seksu. Organizacja obrony praw kobiet Medica Mondiale udziela pomocy straumatyzowanym na wojnie kobietom od wczesnych lat 90. ubiegłego wieku. Założyła ją ginekolog Monika Hauser pod wpływem masowych gwałtów popełnionych na wojnie w Bośni w 1992 roku. Na stronie internetowej tej organizacji można przeczytać, że na wojnie i tak utrzymujące się dyskryminowanie kobiet ulega nagłemu zaostrzeniu i że uczestniczący w niej mężczyźni „demonstrują swoje rzekome prawo do posiadania kobiety, na którą mają ochotę”. Sam gwałt natomiast „jest symbolicznym wyrazem poniżenia przeciwnika, który nie jest w stanie obronić swoich kobiet”.

Na wojnie w Ukrainie zdarzają się gwałty kolejno na matce i córce, które muszą się temu przyglądać. Później przychodzi czas na torturowanie wziętych do niewoli żołnierzy. – Następuje to w sposób najgorszy z możliwych, a pomysłowość ludzi dopuszczających się takich okrucieństw jest wręcz niewyobrażalna – podkreśla Thomas Elbert. Torturowanie innych sprawia im niekłamaną przyjemność. – W ten sposób mogą także dać ujście swojej nienawiści, złości i innym uczuciom, oczywiście kosztem ich ofiar – podkreśla badacz.

Rabowanie to „radość myśliwego z polowania”

Rosyjscy żołnierze na Ukrainie często kradną najrozmaitsze dobra zarówno z mieszkań prywatnych, jak i ze sklepów, co wyraźnie widać na zdjęciach z monitoringu. Zrabowane przedmioty często przesyłają w paczkach do swoich rodzin. Najwyraźniej nie widzą w tym nic zdrożnego; tym bardziej że w ich przekonaniu na wojnie zwykłe normy moralne, prawne i obyczajowe i tak przecież nie obowiązują.

Thomas Elbert traktuje to jako szczególną odmianę przemocy. Jej wyjątkowość polega na tym, że zrabowane przez żołnierzy pralki czy smartfony są przez nich postrzegane jako nagroda za ich trudy oraz motywacja do dalszych działań. Mogą przy tym być pewni, że nie zostaną za to ukarani. Tym bardziej że w Donbasie strona rosyjska ucieka się do rabunku na wielką skalę, przywłaszczając sobie tamtejsze złoża bogactw naturalnych i przemysł ciężki. A skoro tak, to jaką rolę odgrywa tu jakaś pojedyncza pralka czy lodówka?

Osobne znaczenie ma tu swoista „radość myśliwego”, któremu udało się „upolować” jakiś szczególnie atrakcyjny i cenny okaz, ale najbardziej liczy się samo „polowanie”, którego żołnierze nie traktują jako zwykłą kradzież.

Czy okrucieństwom i grabieżom można zapobiec?

Pozostaje tylko odpowiedzieć na końcowe i zarazem najważniejsze pytanie: czy temu wszystkiemu można zapobiec, a jeśli tak, to w jaki sposób?

– To wszystko jest straszne i nie powinno się tego tolerować. Mamy jednak do czynienia z wojną. Byłoby lepiej, gdyby nie było żadnych wojen, ale czy możemy je jakoś ograniczyć? Możemy je ograniczyć tylko przez jak najdokładniejsze informowanie o nich – konkluduje profesor Thomas Elbert.

Ważną rolę odgrywają w tym także dziennikarze. Jest tylko jeden problem. Nawet wtedy, gdy wywiążą się jak najlepiej ze swych obowiązków, to czy ich relacje na pewno dotrą do grupy docelowej?

 

REDAKCJA POLECA