Polska dzieli uchodźców na wrogów i przyjaciół

Jacek Lepiarz
Komentatorka Sueddeutsche Zeitung zwraca uwagę na odmienne podejście władz polskich do uchodźców z Białorusi i Ukrainy. UE powinna Polsce przypomnieć, że moralne zobowiązanie do pomocy dotyczy wszystkich potrzebujących.
W całej Polsce spadł śnieg. #Uchodźcy; małe dzieci, osoby wymagające opieki medycznej, już prawie tydzień koczują dosłownie kilka metrów od granicy #Polska. Niestety, to nie primaaprilisowy #żart a rzeczywistość na #granica PL-BY dzisiaj rano. pic.twitter.com/yxYsdIbiwW
— Grupa Granica (@GrupaGranica) April 1, 2022
„Na polskiej granicy umierają ludzie, którzy są uciekinierami – (umierają) z wyczerpania, zimna, głodu, pragnienia” – pisze Viktoria Grossman w komentarzu opublikowanym w weekendowym wydaniu dziennika „Sueddeutsche Zeitung” (SZ).
Niemiecka dziennikarka wyjaśnia, że osoby, które przez bagienną puszczę przedostają się z Białorusi do Polski, są ofiarami fałszywych obietnic ze strony białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenki. Liczą na lepsze życie w Europie, a zamiast tego spotyka ich często „brutalność polskich służb granicznych”.
Winny zarówno rząd PiS, jak i Bruksela
Na pograniczu polsko-białoruskim giną ludzie. Nazwanie ich "migrantami ekonomicznymi" ma usprawiedliwić wywożenie ich do lasu i skazywanie na śmierć z zimna i wycieńczenia? https://t.co/K6M6Anw2yn
— Grupa Granica (@GrupaGranica) April 2, 2022
Komentatorka zastrzega, że winę ponosi nie tylko „narodowo-populistyczny polski rząd PiS”.
„Swoim gadaniem o „hybrydowym ataku” ze strony białoruskiego dyktatora, UE dała prawicowemu rządowi w Warszawie dogodny pretekst do twardego traktowania tych uchodźców” – czytamy w „SZ”. Służby graniczne traktują kobiety i mężczyzn, dzieci i osoby starsze jak „napastników i wrogów państwa”, przed którymi trzeba się bronić brutalnymi metodami. Wielu z nich wypychanych jest nielegalnie na stronę białoruską.
Grossmann zwraca uwagę na fundamentalną różnicę w traktowaniu przez polskie władze uchodźców przekraczających polską granicę z Białorusi i uchodźców z Ukrainy. „Jednych traktuje jak wrogów, a drugich jak przyjaciół” – podkreśla, zastrzegając, że inne podejście ma polskie społeczeństwo obywatelskie, które pomaga wszystkim.
Poranek na #granicy. Dlaczego nie możemy dostarczyć opieki i schronienia tej, i innym rodzinom? Na zdjęciach nadal kurdyjska rodzina, min. 6-letnia Farinaz. Kiedy skończy się nieludzkie trakowanie, segregacja i skazywanie ludzi na utratę zdrowia lub smierć? #Polska #uchodźcy pic.twitter.com/ZQSaXWOQhZ
— Grupa Granica (@GrupaGranica) March 31, 2022
Wrogowie i przyjaciele
Na granicy z Ukrainą wolontariusze są mile widziani, ponieważ pracują na „nowy świetlany wizerunek Polski w świecie”. Na granicy z Białorusią grozi im kara za pomoc w nielegalnym przekroczeniu granicy lub wręcz przemyt ludzi.
„Prawicowy polski rząd nie stał się grupą liberalnych przyjaciół ludzi tylko dlatego, że jest solidarny z Ukrainą”. – czytamy w „SZ”.
Polski rząd zabiega obecnie o pomoc w zaopatrzeniu ukraińskich uchodźców – pisze komentatorka.
„To dobry moment dla wszystkich partnerów z UE, aby przypomnieć, że moralne zobowiązanie do pomocy dotyczy wszystkich ludzi w potrzebie. Prawo do prośby o międzynarodową ochronę i do oczekiwania na decyzję w porządnych warunkach to minimum, którego można wymagać” – pisze na zakończenie Viktoria Grossmann w „Sueddeutsche Zeitung”.
REDAKCJA POLECA
Nieustanna zmiana stanu emocjonalnego, wyidealizowany obraz innych, lęk przed odrzuceniem – może być efektem zaburzeń borderline
Przebywanie z osobą z zaburzeniami osobowości typu bordeline to emocjonalna huśtawka: trudno przewidzieć, jaki będzie kolejny dzień i co się wydarzy. Terapeutka Magdalena Paszko z Mazowieckiego Centrum Psychoterapii wyjaśnia, że nie jest to zła wola; po prostu takie osoby nie potrafią inaczej.

W języku polskim stosuje się na określenie tego zaburzenia słów: osobowość z pogranicza. Charakteryzuje się ono nieustannymi zmianami stanu emocjonalnego. Podobnie jak w przypadku innych zaburzeń osobowości, nie jest to choroba, a pewien stały wzorzec nieprawidłowego funkcjonowania, który przysparza cierpienia. Często obserwuje się jego współwystępowanie z innymi zaburzeniami lub chorobami psychicznymi jak depresja, choroba afektywna dwubiegunowa czy dysfunkcje seksualne.
Paniczny lęk przed odrzuceniem
Jak mówi Magdalena Paszko, jedną z charakterystycznych cech osób z zaburzeniem borderline jest wytwarzanie wyidealizowanego obrazu innych ludzi. Gdy po pewnym czasie okazuje się, że nie do końca jest on zgodny z prawdą, tych samych ludzi postrzegają jako tych, którzy odrzucają, kontrolują, zdradzają czy porzucają.
– Dzieje się tak dlatego, że w budowaniu relacji osoby cierpiącej na zaburzenia borderline w pewnym momencie pojawia się lęk przed bliskością, któremu towarzyszy wewnętrzny, bardzo silny poziom napięcia. Bojąc się, że zostaną porzucone, bezwiednie same prowokują rozstanie, złoszczą się, wybuchają, a gdy ta druga osoba zaczyna się wycofywać, starają się na siłę zatrzymać ją przy sobie, bo przecież wcale nie chcą do tego opuszczenia doprowadzić. Często dochodzi do szantażu emocjonalnego, gwałtownych zachowań i braku kontroli tych emocji. Zdarza się, że bliskie relacje osoby z bordeline są niestabilne, nacechowane przemocą, emocjonalnymi huśtawkami. Trudno przewidzieć, jaki będzie kolejny dzień i co się wydarzy. Nie mając wzorca utrzymywania granic często te granice przekraczają – nie dlatego, że tak chcą, ale po prostu nie potrafią inaczej” – wyjaśnia Magdalena Paszko z Mazowieckiego Centrum Psychoterapii.
Przy czym osoby z tymi zaburzeniami osobowości mają przekonanie, że same sobie nie poradzą, dlatego muszą się na kimś oprzeć. Nic dziwnego, że porzucenie traktują jak najgorszą rzecz, która może się przydarzyć. Jednocześnie te osoby są dla siebie bardzo surowe, uważają, że zasługują na karę. To wszystko powoduje bardzo silny poziom wewnętrznego cierpienia.
– Taka osoba porządkuje swoje przekonania wedle kogoś, z kim jest w relacji, co oznacza, że przekracza swoje granice, żeby tę relację utrzymać. Z drugiej strony nie ma na to wewnętrznej zgody – dlatego w sytuacji jakiegoś napięcia często reaguje złością. W tym protestowaniu jest dużo dramatyzmu, chęć mszczenia się na tych, którzy potencjalnie sygnalizują odrzucenie. Kiedyś, podczas interwencji kryzysowej, spotkałam się z sytuacją, w której pan miał zdiagnozowaną osobowość narcystyczną, a pani osobowość borderline. Dochodziło tam do bardzo brutalnych scen przemocy. Kiedy on sygnalizował, że chce odejść, ona brała z kuchni nóż, szła do łazienki, wstawiała nogę do wanny i celowała w tętnicę udową pytając swojego partnera, czy na pewno jest zdecydowany, aby odejść. To jest oczywiście bardzo skrajny przykład, ale do takich sytuacji jednak czasem dochodzi – opowiada terapeutka.
Tego rodzaju zachowania to wynik cierpienia związanego z wyniesionym z dzieciństwa wzorcem odrzucenia, zaniedbania emocjonalnego.

Jak Agata Szulc i Piotr Gałecki wskazują w podręczniku „Psychiatria”, osobowość konstruuje się od momentu narodzin do osiągnięcia dorosłości na fundamencie wrodzonych cech i predyspozycji. Stąd tak istotne są pierwsze więzi, jakie nawiązujemy po urodzeniu. Jeśli w tym czasie zostaniemy pozbawieni poczucia bezpieczeństwa, przynależności, ale jednocześnie autonomii, możemy w dorosłym życiu płacić za to wysoką cenę.
Osoba pozbawiona poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie buduje nowe relacje na zasadzie prób i błędów. Czasem się udaje, ale często towarzyszy temu przekonanie, że zdarzył się cud, boska opatrzność, albo po prostu życie tak zadecydowało.
W razie porażki osoba w nieprawidłowo ukształtowaną osobowością z pogranicza łączy to z wewnętrznym przekonaniem: „Jestem do niczego”.
Autodestrukcja sposobem na lęk
Osoby z zaburzeniami typu bordeline są impulsywne, często manifestują też zachowania szkodliwe dla siebie: nadmierne wydawanie pieniędzy, ryzykowny seks, nadużywanie substancji psychoaktywnych czy alkoholu, napady obżarstwa, powtarzające się groźby samobójcze. Niektóre osoby rozładowują napięcie poprzez samookaleczanie czy zachowania autodestrukcyjne, np. długie wstrzymywanie oddechu. Czasami reakcją na stres są przebijające objawy paranoiczne albo poważne objawy dysocjacyjne.
Magdalena Paszko zaznacza, że w ostatnim czasie zwraca się uwagę na współwystępowanie w zaburzeniu osobowości typu borderline oraz zaburzeniach osobowości narcystycznej tzw. wysokiej wrażliwości. Oznacza to nadwrażliwość na bodźce emocjonalnie, chwiejność, reaktywność, intensywność odczuwania emocji. U osób takich występują silne uwarunkowania biologiczne.
Inna hipoteza zakłada, że temperament psychologiczny i niestabilność emocjonalna może być rozumiana jako continuum osobowości z pogranicza po zaburzenia afektywne dwubiegunowe.
– Niedobory serotoniny i nadmiar noradrenaliny, które są odpowiedzialne za przekazywanie impulsów w naszym układzie nerwowym, doprowadzają do tego, że mamy przewagę procesów aktywacji nad procesami hamowania. W praktyce oznacza to wewnętrzną gotowość do ataku. Bardzo często dodatkowo występuje nadwrażliwość na krytykę, która jest odbierana jako atak, co prowadzi do nadreakcji – wyjaśnia specjalistka.
Z tego punktu widzenia największe ryzyko autoagresji występuje u osób, które mają nieprawidłowości w zakresie przewodnictwa serotoninergicznego, co oznacza, że dzieje się to nie tylko na poziomie procesów poznawczych, ale głębiej, na poziomie procesów zachodzących w mózgu.
Rola złości
Wybuchy gniewu to kluczowy mechanizm radzenia sobie przez osoby z zaburzeniem borderline. Reakcje bardzo gwałtownie, zupełnie nieadekwatne do sytuacji, która ją spowodowała, równie nieprzewidywalne co przerażające, szczególnie dla osób, które są adresatami tej złości.
– Zdarza mi się słyszeć w gabinecie na przykład takie opowieści: „Jedziemy samochodem kłócimy się. Moja partnerka mówi: Zatrzymaj się, ja wysiadam, a kiedy tego nie robię ona otwiera drzwi w trakcie jazdy i próbuje wysiąść„, albo: „Jest kłótnia i ona wychodzi z domu. Nie bierze telefonu więc nie ma z nią kontaktu, nie wiadomo gdzie jest. Odchodzę od zmysłów, zastanawiając się gdzie poszła, czy czegoś sobie nie zrobiła. A ona wraca po paru godzinach i jak gdyby nigdy nic oznajmia, że była w kinie, żeby odreagować i że już jej przeszło”- opowiada terapeutka.
Wyjaśnia, że takie zachowania to aktywizacja schematów z dzieciństwa, które odnoszą się do unieważniania przemocy, do braku granic. Bywa, że nawet jako dorosła osoba ktoś może być nadal wewnętrznie zezłoszczony i wystraszony postępowaniem np. przemocowego albo nadużywającego alkoholu rodzica. Wciąż czuje na tyle silny lęk, że nie jest w stanie postawić temu rodzicowi granic i pozwala, aby ten w dalszym ciągu je przekraczał.
– To rodzaj przemocy, który takie dorosłe dziecko nadal wewnętrznie odczuwa i oddaje w relacji, w której aktualnie jest – tłumaczy psycholożka.
Dodaje, że złość mogą też powodować jakieś mało istotne utrudnienia – u ich podłoża znajduje się cały arsenał lęku, rozczarowania i obaw dotyczących porzucenia.
– Często od takich pacjentów słyszę: „Nie wiem, jak i gdzie stawiać granice, na coś się godzę, a później sobie uświadamiam, że w ogóle nie chciałem, żeby to się wydarzyło”. A ponieważ nie było zgody tej osoby, to w reakcji jest złość. Radzę wtedy, aby nauczyli się wsłuchiwać w swoje ciało, bo ono najczęściej daje znać, kiedy te granice są przekraczane i wyłapanie tej reakcji pomoże w nauce mówienia: „Nie”- mówi Magdalena Paszko.
Złość osoby z zaburzeniem z pogranicza może być i często jest, wołaniem o pomoc. Efekt jest jednak taki, że odpycha w ten sposób najbliższe osoby.
Psycholożka wskazuje na aspekt cierpienia człowieka, który z jednej strony ma ogromną potrzebę bliskości, a z drugiej, z uwagi na mechanizmy idealizacji i dewaluacji oraz lęk przed zranieniem, staje się niemożliwa do zaspokojenia.
Czy można pomóc osobie z borderline?
Pomoc jest możliwa, choć bez interwencji i pomocy psychoterapeuty trudno na to liczyć.
– Staramy się pomóc pacjentowi lepiej funkcjonować w świecie, który pod wpływem terapii będzie doświadczany jako mniej zagadkowy, mniej krzywdzący, pozwalający czerpać większą przyjemność z życia. Proces ten jednak wymaga uświadomienia sobie przede wszystkim jak nieproduktywne są zachowania, z którymi człowiek trafił do gabinetu, czyli: złość, huśtawka emocjonalna, impulsywność i wiele innych – wymienia psycholog.
Pracę z pacjentem z zaburzeniem osobowości typu bordeline warto rozpocząć od ustalenia, jakie ma ona podstawy:
unikająco- zależną (cechuje się dużym niepokojem wewnętrznym, niską samooceną, nadwrażliwością na krytykę),
narcystyczną (przejawia się chwiejnością nastroju, dużą dynamiką w relacjach, impulsywnością, drażliwością, przytłaczającą potrzebą opieki i uczuć),
antyspołeczną (wiąże się z lekceważeniem zasad, wyolbrzymianiem poczucia własnej wartości, ekstremalnym sposobem okazywania zazdrości i złości, lekkomyślności w działaniu) czy
paranoidalną (cechuje ją brak zaufania do innych ludzi, ich zamiarów i intencji, nadmierna wrażliwość na niepowodzenia i odrzucenie, tendencja do długotrwałego przeżywania).
– Takie rozróżnienie jest pomocne w terapii. Pozwala dostosować metody pracy do danej osobowości i problemów, z jakimi się ona boryka. Nie mamy sztampowego zestawu metod, które stosujemy wobec takiego czy innego zaburzenia, dlatego każdy proces terapeutyczny poprzedzony jest wywiadem, poszukiwaniem niuansów, aby dobrać jak najefektywniejszą metodę pracy – wyjaśnia psycholog.
Najważniejszą częścią terapii jest relacja między terapeutą a pacjentem – taka, która stworzy podstawę do zaufania, bliskości emocjonalnej, nauczy odczuwania bezpieczeństwa. Jeżeli w gabinecie przestrzegane są zasady i pacjent zaczyna funkcjonować w tych ramach, to po pewnym czasie uczy się zaufania i odczuwania bezpieczeństwa.
– Ważne jest, aby terapeuta stał się lustrem, w którym przegląda się pacjent. Jeżeli w procesie terapeutycznym pojawiają się skrajne emocje, to naszym zadaniem jest pokazać temu człowiekowi: to jest właśnie ta emocja, która utrudnia ci życie, i to ty z nią do mnie przyszedłeś, a nie odwrotnie. Nauka funkcjonowania w tych emocjach i pokazanie mu, że to nie jest zagrożenie, ale doświadczenie, z którego warto czerpać, pozwoli mu zrozumieć zasady relacji międzyludzkich – uważa psycholog.
Nauka stawiania granic to dłuższy proces, bo wymaga zrozumienia, że one nie są czymś złym, lecz wręcz przeciwnie: są potrzebne, bo budują poczucie bezpieczeństwa nie tylko w relacjach z innymi, ale też poczucie bezpieczeństwa osobistego.
Kryteria rozpoznawania osobowości z pogranicza
Zaburzenie osobowości typu borderline definiowana jest jako wzorzec zachowań zdominowany niestabilnością w relacjach interpersonalnych, w ocenie własnej osoby i w zakresie emocjonalnym oraz z wyraźnie zaznaczoną wybuchowością. Zgodnie z klasyfikacją DSM-5 ustalenie takiego rozpoznania jest zasadne, gdy obecnych jest co najmniej pięć z poniższych cech:
- podejmowanie rozpaczliwych wysiłków w celu zapobieżenia porzuceniu realnemu lub wyimaginowanemu;
- niestałe, ale intensywne związki interpersonalne (krańcowe idealizowanie lub dewaluowanie);
- zaburzenia tożsamości – utrwalony i wyraźnie zaburzony, zniekształcony lub niestabilny obraz własnej osoby lub poczucia własnej wartości;
- impulsywność w co najmniej dwóch obszarach stanowiących potencjalne zagrożenie dla samego siebie (życie seksualne, wydawanie pieniędzy, używanie substancji psychoaktywnych, ryzykowne prowadzenie samochodu, napadowe objadanie się);
- nawracające zachowania samobójcze, próby lub groźby samobójcze, dokonywanie samookaleczeń;
- niestabilność emocjonalna wywołana nadmierną reaktywnością nastroju;
- przewlekłe uczucie pustki;
- nieadekwatny do sytuacji silny gniew lub brak kontroli nad wybuchami gniewu;
- przemijające, związane ze stresem myśli o charakterze paranoidalnym lub zaznaczone objawy dysocjacyjne.
Źródło informacji: Serwis Zdrowie (PAP)
Wszystko, co musisz wiedzieć o malowaniu po numerach
Intrygującą i coraz bardziej popularną aktywnością plastyczną, zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych, jest malowanie po numerach. To system, w którym otrzymujesz obraz podzielony na kształty oznaczone liczbami oraz przyporządkowanymi im kolorami. Po wypełnieniu każdego pola odpowiednim kolorem farby pojawi się obraz. Malowanie po numerach jest prostą rozrywką dla każdego niezależnie od wieku, wykształcenia czy statusu społecznego. Zachęcamy do lektury poradnika, w którym zdradzamy wszystkie sekrety tego pasjonującego hobby.

Historia malowania po numerach
Zestawy do malowania obrazów według numerów zostały opracowane przez inżyniera i właściciela Palmer Paint Company Maxa S. Kleina w 1950 roku. Powstały przy współpracy z artystą Danem Dobbinsem. Po wprowadzeniu marki Craft Master oferującej obrazy do malowania po numerach sprzedano ponad 12 milionów zestawów. W ten sposób zrodziła się moda na tę aktywność artystyczną.
Od tamtego momentu aż po dziś dzień zestawy do malowania po numerach nie bez powodu cieszą tak się ogromną popularnością. Dają każdej osobie – bez względu na umiejętności plastyczne – szansę na stworzenie wyjątkowego arcydzieła. Mimo iż nie zdobyły one sympatii wielu krytyków sztuki, ludzie je wprost pokochali. Zestawy do malowania według numerów stały się jednym z amerykańskich znaków towarowych i nadal są uwielbiane przez ludzi na całym świecie.
Michał Anioł czy Leonardo Da Vinci – który z nich stworzył ten niezwykły system?
Zdaniem niektórych osób malowanie po numerach jest zbyt schematyczne. Podobno to Leonardo Da Vinci stworzył pierwszy system malowania po numerach i wyznaczył asystentów do malowania obszarów na naszkicowanym i ponumerowanym dziele. O tym fakcie w swojej książce pt. ”Math and the Mona Lisa: The Art and Science of Leonardo da Vinci” wspomina Bülent Atalay. Inne źródła to Michałowi Aniołowi przypisują wynalezienie tego systemu malarskiego.
Wskazówki jak zostać profesjonalistą w malowaniu po numerach?
Wyjątkowość tej aktywności plastycznej polega na tym, że nie trzeba być artystą czy posiadać specjalnych zdolności, aby system zadziałał. Wystarczy stosować się do wskazówek, by stworzyć piękne dzieło sztuki. Mimo iż system do malowania według numerów jest bardzo prosty, to istnieją pewne wskazówki, którymi warto się kierować. Zastanawiasz się, jak stworzyć wyjątkowe dzieło wykorzystując własny zestaw do malowania obrazów po numerach?
- Wybierz spokojne i ustronne miejsce.
- Zanim rozpoczniesz pracę nad dziełem, przygotuj kubek z wodą oraz ręcznik papierowy do czyszczenia pędzli.
- Dokładnie myj pędzle przed każdą zmianą koloru farbki.
- Zamykaj farbki po zamoczeniu w nich pędzla, by zapobiegać ich wysychaniu.
- Nakładaj farby od góry do dołu, by chronić dzieło przed rozmazywaniem farb.
- Maluj najpierw najjaśniejszymi lub najciemniejszymi kolorem. Partie obrazu o mieszanych barwach pozostaw na koniec.
- Zaopatrz się w pędzle o różnych grubościach włosa, by z łatwością wypełniać kolorem zarówno te mniejsze, jak i te większe przestrzenie na obrazie.
- Zauważ, że niektóre kształty na obrazie łączą w sobie dwie liczby. Oznacza to, że musisz połączyć ze sobą dwa kolory. Pamiętaj, by nie zanieczyścić przy tym farb.

Zalety malowania po numerach
Malowanie po numerach to przyjemna i odprężająca rozrywka, która niesie za sobą szereg korzyści:
- Poprawia koordynację ręka-oko, co wpływa na lepszą zwinność i czas reakcji, a dodatkowo może również pozytywnie wpłynąć na umiejętność pisania na klawiaturze. A wszystko to może poprawić twoją produktywność w pracy.
- Łagodzi stres – a fakt, że w dzisiejszym świecie wszyscy doświadczamy stresu, sprawia, że to doskonałe zajęcie dla każdego niezależnie od wieku. Malowanie po numerach nie tylko poprawia nastrój i samopoczucie, ale także uspokaja oraz pobudza w mózgu obszary związane z kreatywnością, zmysłami oraz umiejętnościami motorycznymi. Wymaga chwili skupienia, dzięki czemu jest świetnym sposobem na odprężenie i relaks po pracy.
- Rozwija kreatywność i zachęca do innych zajęć artystycznych.
Bardzo prawdopodobne, że wielu znanych dziś na świecie artystów rozpoczynało swoją przygodę od malowania po numerach. Warto spróbować tej aktywności, być może pozwoli ona odkryć w sobie miłość do sztuki oraz nowe pokłady kreatywności.
Malowanie po numerach to intrygująca aktywność o bogatej historii, która ma przed sobą świetlaną przyszłość. Zajrzyj do sklepu artonly.pl i wybierz dla siebie najlepszy obraz do malowania po numerach. Wśród bestsellerów, które pokochali nasi klienci, znajdziesz: wilki malowane po numerach, konie, koty, psy, anioły, buddę, Japonię, jelenie, kwiaty, krajobrazy i wiele innych propozycji. Możesz według własnych preferencji wybrać obrazy do malowania po numerach zarówno dla dzieci, jak i dorosłych w małych i dużych rozmiarach.
Renata Zielezińska
Przerażeni, zszokowani, wyczerpani. Uciekli z terenów okupowanych przez Rosjan

Alexander Sawizkij, Anastazja Szepelewa, Daria Ninko
Przerażeni, zszokowani, wyczerpani. Tak psychologowie opisują stan mieszkańców kijowskich przedmieść, którzy zostali ewakuowani w marcu. Dokumentujemy ich opowieści.
#Ukraine: Various previously unseen Russian losses in #Kyiv Oblast, such as another Vityaz DT-30 articulated tracked carrier, T-72B and T-72B Obr. 1989 tanks, and a Iveco LMV „Rys” pic.twitter.com/f0p3fXKo5x
— 🇺🇦 Ukraine Weapons Tracker (@UAWeapons) March 31, 2022
Jedyny ocalały z rosyjskich sił inwazyjnych w #Irpin, na północny zachód od Kijowa #Ukraine 🇺🇦
— ⬜️🟥⬜️#Belarus 🤍❤️🤍 (@propeertys) March 31, 2022
pic.twitter.com/4kxnKOQCG5
Małe miasteczka położone na północny zachód od Kijowa – to tu od pierwszych dni wojny Rosji z Ukrainą toczyły się zacięte walki. Mieszkańcy miast znaleźli się nagle między frontami wojny. Trzy osoby, którym udało się stamtąd wydostać, opowiedziały DW swoją historię.
To jest Nina. Pracuje jako aptekarz w Charkowie. Jest pracownikiem, który został ranny w pracy podczas bombardowania centrum miasta przez rosyjskie samoloty.
— Radosław Poszwiński 🇵🇱🇺🇦 (@bogdan607) March 25, 2022
Nina zgodziła się opublikować swoje zdjęcia, aby cały świat dowiedział się o okrucieństwach Rosji.
#StopRussia pic.twitter.com/IQY179WJly
Opowiadanie 1: Hałyna
„Zdeptał moje żonkile, wybił okno w sypialni i wycelował przez nią karabin maszynowy”.
Hałyna, emerytka. Opuściła Hostomel wraz z mężem 11 marca.
„Przez dwa tygodnie byliśmy pod ostrzałem i pod okupacją rosyjską. Nie wiedzieliśmy nic o korytarzu humanitarnym. W dniu 27 lutego zabrakło prądu. Telefon komórkowy działał tylko z przerwami. Ładowaliśmy nasze telefony za pomocą akumulatora samochodu sąsiadów, aby móc nadal informować krewnych, że żyjemy. Ale potem sieć całkiem przestała działać. Gaz mieliśmy jeszcze do 7 marca, a właśnie wtedy nadeszły silne mrozy.
W pierwszych dniach wojny widzieliśmy rosyjskie śmigłowce lecące na lotnisko fabryczne Antonowa. To niedaleko naszego domu, tuż za lasem. Wtedy rozpoczęła się bitwa, która trwała kilka dni. Cały czas nad nami w obu kierunkach przelatywały rakiety i pociski. Hostomel jest położony na torfowiskach, więc nie mamy głębokich piwnic, w których moglibyśmy się ukryć przed bombami. Nie wiedzieliśmy, gdzie jest najbliższy bunkier, więc jak był ostrzał, to kładliśmy się na podłodze w kuchni.
A guide dog helps a visually impaired man escape from #Irpin. The town, just outside 🇺🇦 capital, is almost destroyed by #Russian army.
— MFA of Ukraine 🇺🇦 (@MFA_Ukraine) March 28, 2022
Photo 📷 by Oleksandr Ratushniak. pic.twitter.com/fGeCFPQtUw
Kilka dni później na naszej ulicy pojawili się rosyjscy żołnierze. Weszli na nasze podwórko i wyważyli drzwi. Jeden obszedł dom dookoła, rozdeptał moje żonkile, wybił szybę w sypialni i wycelował przez nią karabin maszynowy. Otworzyłam drzwi i zapytałam po rosyjsku, z kim przyszli walczyć i po co w ogóle przyszli. Jeden z nich powiedział, że pozbędzie się nas „nazistów” i „ukrofaszystów”. Zapytałam, jakich nazistów chcą znaleźć w domu nauczyciela języka i literatury rosyjskiej na ulicy Puszkina. Powiedzieli, że nie walczą z cywilami, ale nie potrafili też wyjaśnić, dlaczego wybijają szyby i dlaczego nikt nie opuszcza karabinów maszynowych wycelowanych we mnie. Następnie przeszukali dom w poszukiwaniu broni, jak twierdzili. Chcieli zabrać mi telefon komórkowy, ale go schowałam i powiedziałam, że go nie mam.
Wieczorem pojawili się Rosjanie w innych mundurach. Nogami wyważyli bramę i natychmiast strzelali z karabinów maszynowych w podwórza. Za nimi jechały czołgi, niszcząc wszystkie płoty wzdłuż całej drogi. Z naszych okien widzieliśmy, jak zamieszkali w opuszczonych, dobrze wyposażonych domach naszych zamożnych sąsiadów i wynosili wszystko, co się dało.
Następnego dnia przejechał rosyjski ciężki sprzęt z ogromnymi działami. Ustawiono je w lesie. Od tej pory słychać było nieustanną strzelaninę, ziemia się trzęsła, a stary dom sąsiadów po prostu się od tego zawalił.
9 marca przyszła do nas dziewczyna z sąsiedztwa i powiedziała, że będzie ewakuacja i trzeba się spieszyć. Mój mąż, który był ciężko chory, czuł się bardzo źle i nie mógł chodzić. Dosłownie wypchnął mnie na ulicę, żebym poszła sama. Do punktu zbiórki musiałam iść pieszo od 30 do 40 minut. Byłam przerażona tym, co zobaczyłam po raz pierwszy po dwóch tygodniach na naszej ulicy: zniszczone domy, powalone płoty, z jednego bloku pozostał tylko szkielet. Na miejsce zbiórki przyszli ludzie z małymi dziećmi, kobiety i osoby starsze. Wielu z nich w pośpiechu nie ubrało się wystarczająco ciepło, jedna z dziewczynek miała na sobie tylko piżamę pod kurtką.
Nagle nasi lokalni radni powiedzieli, że Rosjanie nie przepuszczą żadnego autobusu i wszyscy musimy iść w inne miejsce, około ośmiu kilometrów, co było uciążliwe. Po drodze ciągle byliśmy spychani na bok przez przejeżdżające rosyjskie transportery opancerzone. Ale tam też nie przyjechał żaden autobus. Czekaliśmy na próżno przez wiele godzin w zimnie i przy silnym wietrze. Prawie nikt nie miał przy sobie jedzenia ani wody.
Zaczynało się ściemniać i zbliżała się godzina policyjna narzucona przez okupantów. Nie zdążyłabym wrócić do domu. Poradzono nam, abyśmy poszli do bunkra. W środku było ciemno, a ludzie siedzieli tam już od dwóch tygodni. Było z nami 400 osób, głównie ludzi starych i obłożnie chorych, a także kobiety z dziećmi. Temperatura wynosiła od trzech do czterech stopni i było dość wilgotno. Rano mogliśmy znowu wyjść i wróciłam do domu. Z powodu zimna i wiatru moje usta były spierzchnięte, byłam całkowicie przemoczona, a na stopach miałam pęcherze.
Następnego dnia nagle znów mieliśmy połączenie z siecią! Mogliśmy naładować nasze telefony w generatorze prądu u naszych sąsiadów. W ten sposób dowiedzieliśmy się, że będzie kolejna ewakuacja. Wzięliśmy dwa małe plecaki i wózek inwalidzki, o który mógł się oprzeć mój mąż. Rzeczywiście, tym razem przyjechało wiele autobusów.
Podróż do Kijowa trwała od dwóch do trzech godzin, mijaliśmy spalony sprzęt wojskowy, trupy i kratery po uderzeniach. Często musieliśmy się zatrzymywać na rosyjskich punktach kontrolnych. W jednym z nich nie pozwolono nam opuścić autobusów, nawet za potrzebą. Kiedy dotarliśmy na dworzec główny w Kijowie, natychmiast wsiedliśmy do pociągu ewakuacyjnego w kierunku zachodniej Ukrainy. Podróż trwała ponad 12 godzin. W wagonach, ze względów bezpieczeństwa, wyłączono światła, aby uniknąć ostrzału”
✌️ Gostomel, od Irpen do Warszawki #Ukraine 🇺🇦 pic.twitter.com/dV7tykL842
— ⬜️🟥⬜️#Belarus 🤍❤️🤍 (@propeertys) April 1, 2022
Opowiadanie 2: Iryna
„Boję się nocy, kiedy uszy wyłapują każdy dźwięk, każdy syk i uderzenie, każdy wystrzał”.
Iryna, emerytka. 8 marca opuściła wioskę zajętą przez wojska rosyjskie kilka kilometrów od Makarowa.
„Mieszkaliśmy we wspaniałym miejscu, w małej wiosce Hawronszczyzna, kilka kilometrów od Makarowa. 24 lutego dowiedzieliśmy się, że wybuchła wojna. W dniu 25 lutego we wsi utworzono punkt kontrolny, a 26 lutego przybyli rosyjscy okupanci. Zajmowali ogromny teren prywatnego klubu golfowego między naszą wioską a Makarowem. Dni zaczynały się i kończyły strzelaniną i wybuchami. Śmigłowce lądowały w klubie golfowym prawie codziennie, czasem nawet kilka razy dziennie.
Dopóki był jeszcze internet, otrzymywaliśmy ostrzeżenia, aby udać się do schronów. Wieczorami, w nocy, musieliśmy nosić do piwnicy naszą 96-letnią matkę, która jest niewidoma i nie może już chodzić.
Między 1 a 4 marca trwały ciągłe alarmy lotnicze, ciągłe walki. W tych dniach mieszkańcy wyruszali w drogę na własną rękę, ponieważ nie było żadnej pomocy. Wieczorem 7 marca my również musieliśmy podjąć decyzję. Sąsiadka powiedziała, że ma jeszcze miejsce w samochodzie dla nas obu, ale babcię będziemy musieli wziąć na kolana. Była to bardzo trudna decyzja, aby odjechać pod ostrzałem na własne ryzyko, ale też nie można było dalej znosić tego piekielnego strachu. Strach przed nocą, kiedy uszy wyłapują każdy dźwięk, każdy syk i stukot, każdy wystrzał. Cały czas myślisz, czy spadnie na ciebie bomba, czy nie. Nasz syn upierał się, że znajdziemy sposób, najważniejsze, żeby ktoś nas wyprowadził z wioski.
Miałam tylko to, co na sobie. Wzięłam ze sobą kilka dokumentów. Konwój składał się z 50 samochodów, wszystkie były przykryte białymi prześcieradłami. Kiedy minęliśmy klub golfowy, bardzo się przestraszyliśmy. Nigdy nie modliłam się tak gorąco, jak wtedy.
Po drodze widzieliśmy zniszczony sprzęt rosyjski, zniszczone domy, a w powietrzu unosił się dziwny, okropny zapach. Droga, którą jechaliśmy w kierunku Żytomierza, była z jednej strony przerwana, wszędzie znowu widać było zniszczony rosyjski sprzęt, pomiędzy podziurawionymi kulami cywilnymi samochodami. To była droga pełna grozy. Nie ma słów, by to opisać.
Jechałam i myślałam: już raz tak uciekałam, tylko że wtedy z rocznym dzieckiem na ręku, wtedy z Czarnobyla. A teraz znowu, ze strefy okupowanej, tym razem z moją 96-letnią matką na kolanach.
Teraz jesteśmy w bezpiecznym miejscu, ale i tu ciągle wyły syreny. Każdy nalot to uczucie, jakbyś za każdym razem ktoś przystawiał ci pistolet do pleców. Moja mama codziennie prosi za swój dom, prosi Matkę Bożą, żeby go ocaliła, żeby mogła tam wrócić. Przeżyła już jedną wojnę, a teraz musi przejść przez tę drugą”.
Opowieść 3: Ołeksandr
„Ten widok sprawił, że łzy napłynęły mi do oczu. Był to obraz jak z 1941 r.”.
Ołeksandr, mieszkaniec Irpienia. Został ewakuowany 10 marca.
„Do 24 lutego nie mogliśmy uwierzyć, że dojdzie do wojny na całego, więc nie przygotowywaliśmy się w żaden sposób. Kiedy tego dnia obudziły nas naloty, nie byliśmy spanikowani, ale zszokowani i przygnębieni. Na początku zdecydowaliśmy się nawet z żoną pójść do pracy. Jednak w ostatniej chwili zostaliśmy w domu, ponieważ nie mieliśmy już połączenia z siecią. Do 5 marca wszyscy – moja żona, mój 15-letni syn i ja – zostaliśmy w domu.
W nocy 5 marca było szczególnie głośno i niespokojnie, więc nasz sąsiad postanowił wyjść i zabrał ze sobą moją żonę i syna. Będę mu za to dozgonnie wdzięczny. Natychmiast po ich wyjściu zaczęło się coś strasznego: przez cztery godziny trwały najgwałtowniejsze do tej pory ataki. Były one tak gwałtowne, że wszystkie śruby mocujące lampy w mieszkaniu wyskoczyły i lampy zawisły tylko na kablach. Chwilę później pocisk trafił w sąsiedni dom. Od południa wysiadła telefonia komórkowa.
Z okna mojego mieszkania widziałem, jak do Irpienia wjeżdża rosyjski konwój wojskowy. Półtorej godziny później byłem już w piwnicy i przez zabite deskami okna zobaczyłem na podwórzu naszej kamienicy około 300 rosyjskich żołnierzy, wszyscy w wieku od 19 do 21 lat, oraz rosyjski sprzęt. Potem pojawiła się też ich „żandarmeria wojskowa”.
Przez kilka godzin obserwowaliśmy z piwnicy, gdzie było wielu mieszkańców domu, jak rosyjscy żołnierze wyłamywali drzwi w domu naprzeciwko i plądrowali sklep. W sąsiednim domu założyli warsztat naprawczy, w którym później wymieniali koła i łańcuchy.
Wyszedłem z piwnicy z podniesionymi rękami. Ale natychmiast wycelowano we mnie karabiny maszynowe. Najwyraźniej nie spodziewali się zastać cywilów. Natychmiast sprawdzono moją torbę. Zabrano mi latarkę i rozbito telefon komórkowy. W towarzystwie żołnierza pozwolono mi pójść do mojego mieszkania po koc i świece.
Kolejne dwie noce spędziliśmy w piwnicy. Co jakiś czas pojawiali się wojskowi z zamaskowanym mężczyzną. Zawsze wybierali spośród mieszkańców jakiegoś mężczyznę i wyprowadzali go. Mężczyźni byli następnie rzucani na kolana i przesłuchani. Było to bardzo trudne psychicznie. W większości przypadków mężczyźni wracali, ale jeden nigdy nie wrócił. Po pierwszej nocy zobaczyliśmy czterech martwych mieszkańców leżących na ulicy, dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Jednym z nich był sprzedawca ze splądrowanego sklepu. Nie pozwolono nam ich nawet pochować. Przez wszystkie dni, kiedy tam byłem, ciała leżały na ulicy.
W ciągu dnia pozwalano nam wychodzić z piwnicy, aby zapalić, pójść do toalety, przewietrzyć się i nakarmić zwierzęta w mieszkaniach. Wszędzie towarzyszyło nam wojsko. Nie wolno było wychodzić w nocy, w ogóle nie wolno było opuszczać terenu osiedla. Mogliśmy jeść tylko to, co mieliśmy jeszcze w zapasie. W tym samym czasie wojsko rozdawało kartki żywnościowe, ale nie wszyscy mieszkańcy je przyjmowali. Jedzenie przygotowywaliśmy na grillu, ponieważ od 5 marca nie było prądu, ogrzewania ani gazu. Zewsząd słychać było wybuchy i pociski.
Wiedzieliśmy, że są korytarze humanitarne, ale dotarcie do miejsca zbiórki było nierealne. Rosjanie po prostu nie chcieli nas wypuścić. W pewnym momencie jednak nam i 12 innym mieszkańcom udało się uciec. To, co zobaczyliśmy, było przygnębiające: zabity rowerzysta, zbombardowane kawiarnie, czołg na prawie każdym podwórku, zniszczone domy i bramy, samochody trafione pociskami. Ci, którzy nie mieli samochodu, musieli uciekać pieszo. Ten widok sprawił, że łzy napłynęły mi do oczu. Był to obraz jak z 1941 r. Zobaczyłam mężczyznę stojącego o kulach, dziewczynkę w wieku około siedmiu lat z wielką torbą, ludzi z psami, kotami i tobołkami z kocami.
Kiedy w końcu dotarliśmy do ukraińskiego punktu kontrolnego, nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom. Po pięciu dniach spędzonych pod okupacją przyzwyczaiłem się oczywiście do zniszczeń. Teraz jednak zobaczyłem otwarte sklepy i uśmiechniętych, pomocnych ludzi. Mogliśmy wziąć prysznic, napić się gorącej herbaty, a ja mogłem zadzwonić do żony. To była dla mnie nie tylko ulga, ale też, że tak powiem, powrót do życia. Jakoś przeżyłem te pięć dni, ale żadnego z nich nigdy nie wybaczę”.
Jeden z bardziej wzruszających filmów tej wojny”Jak my na Was czekaliśmy!” Mieszkańcy wsi Nowy Basan w obwodzie czernihowskim witają swoją armię .#Ukraine #wojna #rosja #ukraina #rosjaukraina #WojnaWUkrainie #WarinUkraine #ukraine pic.twitter.com/SA2HJepVk7
— Grand Cherokee (@Mat_z_Katowic) April 1, 2022
REDAKCJA POLECA
Roman Giertych wskazuje jak można wygrać z PiS

Roman Giertych
Za półtora roku są wybory. Czy mamy szanse wygrać z PiS? Oczywiście. Potrzebujemy jednak zdać sobie sprawę z przyczyn siły PiS i na tę siłę odpowiedzieć większą siłą. Każdego dnia PiS się kompromituje. Dlaczego tego nie powielamy? Jest nas miliony inteligentnych ludzi. Jesteśmy w stanie wygrać tę wojnę.
Jak wygrać z PiS?
Za półtora roku są wybory. Czy mamy szanse wygrać z PiS? Oczywiście. Potrzebujemy jednak zdać sobie sprawę z przyczyn siły PiS i na tę siłę odpowiedzieć większą siłą.
Przyczyną tego, że PiS ciągle zachowuje ok. 30% mimo niezliczonych afer, arogancji, błędów i skrajnej głupoty jest bardzo profesjonalnie prowadzona propaganda. Propaganda ta sprzęga ze sobą: TVP, radia publiczne, opłacane przez SP media prorządowe, opłacanych przez agencje dziennikarzy mediów neutralnych, osoby prowadzące konta w mediach społecznościowych będące w ten czy inny sposób na pensji rządu. Propaganda ta potrafi zarówno ukryć pewne fakty przed opinią publiczną, jak i bardzo sprawnie atakować przeciwników. Do tych ataków często wykorzystuje instytucje państwowe, w tym prokuraturę.
Co możemy z nią zrobić?
Zobaczcie Państwo jak my Polacy potrafiliśmy sprawnie i w zdezorganizowany sposób przyjąć naszych braci i siostry z Ukrainy.
W ten sam sposób musimy zorganizować media społecznościowe. Nie mamy i nie będziemy mieli wpływu na media rządowe, ale mamy wpływ na media społecznościowe. Wyborcy opozycji są ludźmi bardzo zaradnymi (w mniejszej niż rządowi korzystają z opieki państwa). Musimy pokazać tę zaradność!
Oprócz pilnowania wyniku wyborów w komisjach musimy już teraz przystąpić do wielkiej, zorganizowanej, choć zdezorganizowanej akcji w mediach społecznościowych. Pisać, powielać, przekazywać, komentować, analizować. To jest dzisiaj front wojny, w której możemy wygrać.
Jeżeli wygramy 70:30 w sieci, to PiS straci władzę.
Myślicie Państwo, dlaczego PiS tak bardzo chciał mnie zamknąć? Nie tylko z zemsty za 2007, dwie wieże, KNF itp. Oni mnie chcieli zamknąć przede wszystkim dlatego, że moje media społecznościowe są jednymi z najbardziej angażujących (a na Twitter chyba najbardziej) po stronie opozycji. Dla PiS jedyną niewiadomą wyborczą jest zachowanie sieci.
Dlatego apeluję do wszystkich wyborców opozycji:
- masz konto na Twitter, Facebooku? Zacznij pisać, komentować, pytać, powielać dobre treści
- nie masz? To załóż!
- Masz dostęp do komputera? To oglądaj filmy na YouTube i powielaj.
Bądź aktywny!
Dlaczego jeszcze dziś tysiące zwolenników opozycji nie zadaje każdemu dziennikarzowi mediów prywatnych pytania: czy dostaje Pan w jakikolwiek sposób pośrednio lub bezpośrednio wynagrodzenie od rządu, lub PiS?
Takie pytania powinny padać każdego dnia. Właściwie powinniśmy wymagać, aby wydawcy zatrudniali tylko takich dziennikarzy, którzy publicznie zaprzysięgną, że nie mają ukrytego mocodawcy rządowego.
Każdego dnia PiS się kompromituje. Dlaczego tego nie powielamy? Jest nas miliony inteligentnych ludzi. Jesteśmy w stanie wygrać tę wojnę. Na szczęście z putinizacją nie musimy walczyć z bronią w ręku. Wystarczy IPad lub IPhone. Jeżeli zaangażujemy się w to wszyscy, to z pewnością wygramy!
Roman Giertych
Prawie każdy dziennikarz mediów niezależnych również ma konta społecznościowe.
Spełnij swoje marzenie – skok ze spadochronem
Skok ze spadochronem był dla Ciebie jak spełnienie marzeń? Czas więc, by wyjść ze świata fantazji i w końcu przenieść te marzenia do rzeczywistości. W dzisiejszych czasach jest to naprawdę proste. Wystarczy Ci odrobina wolnego czasu i nieco więcej odwagi, aby zafundować sobie to niezapomniane przeżycie. Zobacz, jak to załatwić!

Skok ze spadochronem — czy to dla Ciebie?
Zastanawiasz się, czy skok ze spadochronem w tandemie to coś dla Ciebie? Jeśli na co dzień nie doświadczasz ekstremalnych przeżyć, to nie ma w tym nic dziwnego, że pojawia się u Ciebie taka refleksja. W końcu nie bez powodu są to przeżycia, które pozostają w pamięci już na zawsze — są po prostu wyjątkowe. Skok ze spadochronem to coś dla każdego, kto marzy o doświadczeniu czegoś absolutnie niepowtarzalnego i wyjątkowego.
Zawsze zastanawiałeś się, jak to jest latać? Albo widzieć świat z lotu ptaka — nie samolotu, a prawdziwego ptaka? Wiele osób twierdzi, że skok zmienia życie już na zawsze. Że po nim nic już nie jest takie samo, bo stajesz się lepszy, silniejszy i bardziej doceniasz życie i wspaniałość świata. Chcesz tego doświadczyć? Spełnij to marzenie! Skos ze spadochronem pozwoli Ci poczuć adrenalinę, jaka jeszcze nigdy Ci nie towarzyszyła.
Skoki spadochronowe — jak się do nich przygotować?
Skok ze spadochronem to doświadczenie, do którego nie musisz przygotowywać się w ściśle określony sposób. Może prócz jednej rzeczy — w dniu skoku nie jedz raczej obfitych posiłków. Prócz tego jednak nie musisz niczym się martwić. Przy amatorskich skokach w tandemie, wszystkimi kwestiami formalno-technicznymi zajmuje się bowiem profesjonalny spadochroniarz.
Oczywiście sam lot poprzedzony jest krótkim szkoleniem. Dowiesz się na nim, w jaki sposób układać ciało podczas skoku, czy też jaką pozycję przyjąć podczas lądowania. Zapoznasz się także ze wszystkimi zasadami bezpieczeństwa i nauczysz się, jak reagować na konkretne komunikaty i sytuacje.
Skoki spadochronowe w Twoim mieście
Firmy organizujące skoki spadochronowe można obecnie znaleźć już w całej Polsce. Dlatego też z pewnością gdzieś w Twojej okolicy także znajduje się takie miejsce. Jak to sprawdzić? Najlepiej przez internet! Tak najszybciej dowiesz się, gdzie w pobliżu możesz skoczyć ze spadochronem. Nie wiesz, jaki będzie dla Ciebie odpowiedni termin? Najlepiej kup dla siebie po prostu voucher na skok. Dzięki temu będziesz mieć więcej czasu na jego realizację. Od spełnienia marzenia dzieli Cię więc dosłownie kilka kliknięć. Nie czekaj!
Rosjanie przyznają się do porażki. Putin szuka sposobu na wyjście z impasu
Niemieckie dzienniki komentują w środę (30.03.22) negocjacje rosyjsko-ukraińskie w Stambule.
In Stambul, negotiations between the #Ukrainian and Russian delegations have started. pic.twitter.com/suYmNnSAH6
— KyivPost (@KyivPost) March 29, 2022
Putin szuka sposobu na wyjście z impasu
Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenia, że zapowiedź Moskwy dotycząca ograniczenia „aktywności wojskowej” pod Kijowem „nie jest złą wiadomością dla Ukrainy i wspierających ją państw. (…) Kampania Putina wbrew temu, co się twierdzi, nie przebiega zgodnie z planem. (…) Sygnalizowana gotowość do zawarcia porozumienia z Kijowem może być znakiem, że Putin szuka sposobu na wyjście z impasu, w który wprowadził Rosję. (…)
„Russia withdraws a part of troops from Kyiv,” the US Intelligence pic.twitter.com/cl5c0FZKl8
— KyivPost (@KyivPost) March 29, 2022
Putin nie zaprzestanie bombardowań. Ataki na miasta mają na celu wywarcie takiej presji na Kijów, aby zgodził się na żądania, które są nie do przyjęcia dla suwerennego kraju i dla Zachodu. Putin chce jedynie dać przywódcom skupionym wokół Zełenskiego możliwość wyboru między dżumą a cholerą w nadziei, że jej nie przeżyją”.
Russia’s war against Ukraine: March 29 – Update No. 1#UkrainianSoldiers finish clearing #Russiantroops from the village of Mala Rogan on the outskirts of second-largest city #Kharkiv.
— KyivPost (@KyivPost) March 29, 2022
Read more here: https://t.co/yCq3qy9ZBM pic.twitter.com/yococLJt4e
Negocjacje
„Sueddeutsche Zeitung” zauważa, że „jeszcze przed 24 lutego rosyjskie żądania były jedynie pretekstem do usprawiedliwienia rozpoczęcia wojny, o czym zadecydowano już dużo wcześniej. Nawet zakładając, że Moskwa chce teraz w Stambule prowadzić merytoryczne negocjacje – w przeciwieństwie do niesławnego „procesu mińskiego” od 2015 roku – szanse na szybkie porozumienie są marne.
Ukraińska konstytucja przewiduje jako główny cel państwa coś dokładnie przeciwnego niż neutralność, czyli przyjęcie do UE i NATO, i czyni to w trzech artykułach konstytucji, które zobowiązują prezydenta, rząd i parlament do realizacji tego celu. Oczywiście, wszystko można zmienić, ale zmiany konstytucyjne zajęłyby co najmniej rok, jak podkreślił w weekend sam Zełenski”.
Co więcej, za pojęciem neutralności kryje się kilka pytań: czy Ukraina powinna zrezygnować tylko z celu, jakim jest członkostwo w NATO? Czy także z celu, jakim jest przystąpienie do UE?
O tym, że Kreml chce tego ostatniego, świadczą oświadczenia rzecznika Kremla z początku marca, że Ukraina musi powstrzymać się od „przyłączenia się do jakiegokolwiek bloku” w konstytucji. Trudno sobie wyobrazić, że po doświadczeniach tej zbrodniczej wojny napastniczej Ukraińcy byliby skłonni formalnie zrezygnować z europejskiej przyszłości”.
Troszkę moskali złowionych w mieście Sumy #Ukraine #stoprussia #war pic.twitter.com/WH411gIAKG
— ticking (@tickingpl) March 24, 2022
Pyrrusowe zwycięstwo
Komentator dziennika „Die Welt” konstatuje:
„Gdyby prezydent Rosji Władimir Putin był przewidywalny, musiałby dążyć do zawieszenia broni. Być może wyrazem tego są rozmowy rosyjsko-ukraińskie w Stambule. Ale Putina można rozszyfrować tylko w ograniczonym zakresie. Pozostaje też pytanie, na ile może on sobie pozwolić na pyrrusowe zwycięstwo w systemie, który opiera się całkowicie na sile autokraty. Stalinowski aparat władzy, jakim jest Kreml, dopuszcza tylko istnienie zwycięzcy. Przegranego czeka koniec – i to nie tylko polityczny.
Co więcej, Władimir Putin może być wszystkim – w tym zbrodniarzem wojennym i zamordystą – ale na pewno nie jest zwolennikiem cofania się. Tak więc, mimo wszystkich błędów Rosji, Zachód powinien przygotować się na długą, męczącą wojnę z większą liczbą uchodźców”.
#Ukraine dron namierzył ukryte pojazdy w drzewach. Artyleria skutecznie wykonała swoje zadanie na okupancie #Russia. Niedaleko Kijowa. pic.twitter.com/AcWZSpfhuO
— wwidav (@wwidav) March 25, 2022
Ukraina potrzebuje pokoju, bardziej niż Rosja
Komentator „Frankfurter Rundschau” jest przekonany, że „nawet jeśli rozmowy między przedstawicielami Ukrainy i Rosji są trudne, to są konieczne. Tylko one mogą doprowadzić do końca wojny. Jak można się było spodziewać, na spotkaniu w Turcji nie doszło do przełomu. Ściśle rzecz biorąc, nie było nawet realnego wyniku. Jednak podczas spotkania pomiędzy zwaśnionymi stronami, Ukraina po raz kolejny dała do zrozumienia, że Kijów jest gotów na negocjacje z Moskwą.
Przedstawiciele Rosji zachowywali się z rezerwą i obiecali jedynie, że przedyskutują ukraińskie propozycje. Równocześnie pośrednio przyznali się do porażki. Bo niczym innym nie jest deklaracja ograniczenia przez Moskwę działań wojskowych, np. w Kijowie.
Stało się również jasne, że Ukraina potrzebuje zawieszenie broni, a nawet pokoju, bardziej niż Rosja. Jednak Putin musi znaleźć sposób na sukces, teraz gdy nie może już osiągnąć swoich deklarowanych wojennych celów”.
Wychodzący w Duesseldorfie dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” analizuje politykę Zachodu wobec Rosji:
„USA, Europa i ich sojusznicy wierzą, że za pomocą sankcji ekonomicznych będą w stanie wywrzeć na Putina taką presję, że nie będzie on w stanie utrzymać się na stanowisku. Czy to się uda, zależy przede wszystkim od tego, czy będzie można poradzić sobie z globalnymi reperkusjami w taki sposób, by nie dopuścić do rozbicia jedności Zachodu. Możliwe konsekwencje to wyższe koszty energii i żywności po utratę miejsc pracy i przyjęcie milionów uchodźców. (…)
Co więcej, Zachód nie ma po swojej stronie reszty świata. Wiele krajów w Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji krytycznie odnosi się do gry sankcjami. Nie tylko dlatego, że to oni muszą ponosić największe straty uboczne (…).
Jeśli Zachód nie chce narażać na szwank globalnej sympatii dla swojej twardej linii wobec Putina i wpędzić kraje z globalnego Południa w ramiona Chin, będzie musiał wyłożyć mnóstwo pieniędzy”.
REDAKCJA POLECA
Węgry nagle zostały same

Anna Widzyk
Inwazja Rosji na Ukrainę może położyć kres współpracy Grupy Wyszehradzkiej – ocenia „Sueddeutsche Zeitung”.

Niemiecki dziennik komentuje pogłębiające się podziały w Grupie Wyszehradzkiej, tworzonej przez Polskę, Węgry, Czechy Słowację.
„Nawet jeśli nikt o tym głośno nie mówi, to odwołanie planowanego na ten tydzień spotkania Grupy Wyszehradzkiej może oznaczać jednocześnie koniec wieloletniej współpracy” – pisze w środę (30.03.2022) „Sueddeutsche Zeitung”.
„Pęknięcia są zbyt głębokie, różnice ideologiczne zbyt duże, a wspólne interesy coraz mniej dostrzegalne. Polacy uznali ukłony Węgier przed Władimirem Putinem za odrażające. Słowacy i Czesi mieli kłopot z demontażem demokracji i nienawiścią wobec mniejszości i cudzoziemców w Polsce i na Węgrzech” – zauważa autorka komentarza Cathrin Kahlweit.
Wskazuje także, że Słowacja była jedynym krajem V4 należącym do strefy euro, a Praga i Bratysława nie chciały przyłączyć się do ataków Warszawy i Budapesztu na Brukselę.
Orban realizuje tylko swoje interesy
Teraz inwazja Rosji na Ukrainę „położyła kres grupie interesu”, która wcześniej, na przestrzeni trzech dziesięcioleci stała się „wspólną grupą bojową” wewnątrz Unii Europejskiej, ocenia „Sueddeutsche Zeitung”.
„Teraz lawirowanie nie jest już możliwe i nie da się znaleźć wspólnego języka. Podczas gdy Viktor Orban skarży się w państwowych mediach węgierskich, że Ukraina żąda »niemal zatrzymania całej węgierskiej gospodarki«, bo Kijów za konieczne uważa embargo na ropę i gaz wobec Moskwy, to Polska i Czechy zdecydowane są zrobić wszystko, by pomóc Ukrainie” – stwierdza niemiecki dziennik.
„Podczas gdy Orban w kampanii wyborczej dalej strzela w stronę Brukseli, Polska buduje nową, silną rolę w UE, która – przynajmniej obecnie – przesłania poważny konflikt o praworządność i środki pomocowe. Wojna pokazuje, że Orban realizuje tylko swoje interesy” – zauważa.
Według „Sueddeutsche Zeitung” już w ostatnich latach Grupa Wyszehradzka niemal nie istniała i podzieliła się na dwa obozy: Polska i Węgry chronią się wzajemnie, a dwaj pozostali członkowie przeważnie milczą w tej sprawie. „Teraz jest dwa do trzech. Na korzyść Ukrainy” – konkluduje Cathrin Kahlweit.
REDAKCJA POLECA
Jakie dekoracje do ogrodu wybrać?
Każdy, kto posiada kawałek ziemi z pewnością marzy o pięknie urządzonym ogrodzie. Ogród to nie tylko obszar uprawy różnych warzyw czy wzrostu kwiatów, ale także miejsce, gdzie można wypocząć, zrelaksować się, urządzić grilla. Warto zainwestować w różne akcesoria i ozdoby ogrodowe, aby cieszyć się przyjemnym i przytulnym miejscem koło domu. W poniższym artykule przedstawiamy kilka pomysłów, jak urządzić ogród.

Pergole ogrodowe
Pergole ogrodowe to bardzo popularne konstrukcje, które obsadza się roślinami. Spełniają nie tylko funkcję ozdobną, ale także zapewniają w lecie ochronę przed słońcem, a w zimniejszych porach chronią przed wiatrem. Dodatkowo można nabyć pergole z ławką, co daje dodatkowe miejsce do siedzenia. Konstrukcje te doskonale nadają się do obsadzenia roślinami. Najbardziej popularnymi roślinami, którymi obsadzane są pergole to róża pnąca, winorośl, bluszcz i wiciokrzew, aktinidia chińska i glicynia. Pergole pasują do każdego ogrodu: i tego minimalistycznego i do tego w stylu francuskim czy angielskim.
Huśtawka ogrodowa
Jednym z mebli, który posłuży nam do relaksu na łonie natury jest huśtawka ogrodowa. Nie służy tylko do zabawy dla dzieci. Jest to element wyposażenia, który umila czas także dorosłym. Najpopularniejsze huśtawki to te wykonane z drewna lub metalu. Te drewniane charakteryzują się naturalnością, z kolei metalowe są bardziej wytrzymałe. Biorąc pod uwagę działanie warunków atmosferycznych, lepiej sprawdzą się huśtawki o stalowej konstrukcji. Są odporniejsze na niekorzystną pogodę. Każdą huśtawkę trzeba oczywiście zabezpieczać na czas zimy i odpowiednio pielęgnować. Warto zaznaczyć, że stalowe huśtawki wymagają także mniej zabiegów konserwacyjnych niż te wykonane z drewna. Drewniane huśtawki musza być odpowiednio pielęgnowane i impregnowane. Dodatkowe funkcjonalności, jakie można znaleźć przy huśtawkach to na przykład daszek, wygodne okrycie, czy możliwość rozkładania huśtawki tak, by tworzyła bujane łóżko.
Donice i skrzynki
Czym byłby ogród bez pięknych kwiatów i krzewów. Warto zadbać o to, aby nasz ogród był ozdobiony roślinami w ciekawych i ładnych donicach. Można znaleźć wiele różnorakich donic: plastikowe, drewniane, stalowe, ratanowe. Donice występują w wielu kolorach, dzięki czemu można ciekawie urządzić swój ogród. W sklepach znajdziemy także różne kształty: wysokie, podłużne, a także takie z możliwością zawieszenia na balustradzie. Duży wybór donic można znaleźć w internetowym sklepie ogrodniczym Rolmarket.
Czym jest uszczerbek na zdrowiu i czy w UK przysługuje odszkodowanie?
W UK niezależnie od narodowości czy obywatelstwa każdej osobie, która doznała obrażeń w wypadku, należy się odszkodowanie. Jednak aby to mogło nastąpić, muszą być spełnione pewne warunki.

Po pierwsze musi zostać wyeliminowana nasza wina w zdarzeniu, nie może upłynąć więcej niż 3 lata od zdarzenia oraz wypadek musi skutkować urazem, uszczerbkiem na zdrowiu lub dolegliwościami bólowymi. Czym dokładnie jest uszczerbek na zdrowiu?
Uszczerbek na zdrowiu podstawą do odszkodowania
Przez uszczerbek na zdrowiu rozumie się trwałe lub długo trwające naruszenie sprawności jakiejś części organizmu. Zazwyczaj skutkuje ono ograniczeniami zawodowymi lub w codziennym funkcjonowaniu. Jego powaga zależy od miejsca na ciele, rozległości i rodzaju urazu. Czym innym jest złamanie kończyny nawet okupione długotrwałą rehabilitacją, a czym innym amputacja kończyny.
Zatem niektóre urazy wywołują uszczerbek na zdrowiu, który nie rokuje poprawy, a inne po miesiącach leczenia i rehabilitacji pozwalają na poprawę lub nawet powrót do zdrowia sprzed wypadku. Kiedy można starać się o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu w UK?
Odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu – kiedy się należy?
W UK odszkodowanie można uzyskać po wypadku w pracy, miejscu publicznym, wypadku komunikacyjnym, czy po dolegliwościach wynikających z błędu medycznego. W każdej sytuacji należy ustalić osobę odpowiedzialną za zdarzenie i stwierdzić związek przyczynowo-skutkowy między urazem a wypadkiem. Roszczenie o odszkodowanie ma charakter jednorazowy, nie można kilka razy lub w kilku miejscach ubiegać się o rekompensatę. Prawo do odszkodowania przysługuje nie tylko wtedy, gdy uraz jest poważny i rozległy, ale też gdy ogranicza się jedynie do odczuwania bólu.
Można się o nie ubiegać już w trakcie leczenia, a zadaniem specjalistów jest oszacowanie, ile ono potrwa i czy możliwy jest całkowity powrót do zdrowia. Od tego zależy wysokość odszkodowania. Rekompensata przysługuje również za nawet niewielką bliznę, jaka pozostała po zdarzeniu i również wtedy, gdy nie było się na zwolnieniu chorobowym. Również fakt udania się do szpitala lub lekarza po kilku dniach, a nie od razu, pozwala na otrzymanie odszkodowania powypadkowego.
Jak postępować, by uzyskać odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu w UK?
Każda osoba, która złoży wniosek o odszkodowanie za wypadek, który miał miejsce na terenie UK, ma prawo do odszkodowania. Procedura w zależności od skomplikowania sprawy i odzewu ze strony przeciwnej może trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy. Żeby nasze roszczenie mogło być pozytywnie rozpatrzone, należy skompletować dokumenty, które poświadczają wypadek, w tym raport policyjny, Accident book czy dokumentację sporządzona przez pogotowie. Równie ważne będą badania i opinie lekarskie na temat naszego stanu zdrowia. Pomocne będą też zeznania świadków, zdjęcia, zapis monitoringu czy wszelkie dowody kosztów, jakie ponieśliśmy w związku z leczeniem czy postępowaniem po wypadku.
Więcej informacji na temat odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu w UK znajdziesz na stronie: Insito-odszkodowania