Polski rząd życzy Putinowi porażki, ale nie chce się znaleźć na jego celowniku

Jacek Lepiarz

Jacek Lepiarz

Czy Polska przekaże Ukrainie myśliwce MIG-29? Władze w Warszawie życzą Putinowi porażki, ale nie chcą się znaleźć na jego celowniku – pisze publicysta „Tagesspiegla”.

„Panuje duża nerwowość. Debata o polskich myśliwcach MIG-29 dla Ukrainy pokazuje, jak ściśle są ze sobą związane nadzieje i lęki” – pisze Christoph von Marschall w wydawanym w Berlinie dzienniku „Tagesspiegel”.

Rząd w Warszawie nie chce stać się celem Putina

„Polska jest bardzo zainteresowana wzmocnieniem ukraińskiego oporu przeciwko rosyjskiej agresji i doprowadzeniem Władimira Putina do wojennej porażki. Rząd w Warszawie nie chciałby jednak sam stać się celem Putina i nie chce dostarczać mu zbyt widocznych pretekstów, które umożliwiłyby mu ogłoszenie Polski krajem biorącym udział w wojnie” – tłumaczy autor.

Jak twierdzi Marschall, premier Mateusz Morawiecki chciałby, aby broń dostarczyły Ukrainie inne kraje, bardziej oddalone od strefy konfliktu. Jeśli miałaby to być Polska, to najlepiej, aby odbyło się to „bez publicznego szumu”.

Autor zaznacza, że dostawa samolotów zachodniej produkcji nie rozwiąże problemu. Ukraińscy piloci nie znają takich maszyn i nie potrafią nimi latać. Krąg państw, które mogłyby wspomóc Ukrainę samolotami bojowymi, jest z tego powodu ograniczony. W rachubę wchodzą oprócz Polski tylko Słowacja i Bułgaria.

Trójstronny deal

Z informacji „Tagesspiegla” wynika, że Polska miałaby przekazać 28 maszyn MIG-29, a Słowacja 12 samolotów tego typu. Bułgaria miałaby oprócz 16 MIG-29 dostarczyć także 14 myśliwców Su-25. W zamian Stany Zjednoczone dostarczyłyby tym trzem krajom, będącym członkami NATO, samoloty amerykańskie.

Zdaniem Marschalla Biały Dom gotowy jest do akceptacji trójstronnego dealu. „Jednak Polska zwleka” – podkreśla autor, przywołując wpis na Twitterze Morawieckiego – „Znacząco pomagamy (Ukrainie) w wielu innych dziedzinach”.

Morawiecki nie przesądza – pisze Marschall – czy chodzi o stanowcze „nie”, czy raczej jest to negocjowanie warunków transakcji.

Niemiecki dziennikarz zwraca uwagę na dwa argumenty strony polskiej. Od 2006 roku Polska przestawia swoje lotnictwo na samoloty amerykańskie F-16. Od 2024 roku nad Wisłę mają trafić zamówione wcześniej F-35. Jeśli Polska już teraz odda swoje samoloty MIG-29, powstanie luka w wyposażeniu – twierdzi strona polska.

Większe znaczenie ma zdaniem Marschalla obawa znalezienia się na celowniku Putina. Aby rozwiać obawy przed konfrontacją z Rosją Polski i innych krajów NATO na wschodnich rubieżach, USA wysłały tam dodatkowo 12 000 amerykańskich żołnierzy – czytamy w „Tagesspieglu”.

Die Welt: Władze w Warszawie ostrożne

O „niejasnej sytuacji” w sprawie polskich myśliwców dla Ukrainy piszą także Philipp Fritz i Christoph B. Schlitz na łamach „Die Welt”. Polskie kierownictwo jest zdaniem autorów „ostrożne” i nie chce stać się stroną wojny Rosji przeciwko Ukrainie. „Nie dostarczymy (myśliwców)” – powiedziało niemieckiej gazecie źródło w polskim rządzie.

UE i NATO stoją na stanowisku, że ewentualne przekazanie myśliwców byłoby „bilateralną sprawą” między Ameryką i Polską. Polska zabiega natomiast o to, by wszystko, co robi, odbywało się w ramach NATO.

Obie organizacje nie wierzą w to, że polskie MIG-29 wpłynęłyby znacząco na przebieg działań wojskowych. – Jest tylko jeden problem: nikt nie chce tego powiedzieć Ukrainie – powiedział redakcji wysoki rangą dyplomata unijny.

„Die Welt” zwraca uwagę na to, że prezydent USA Joe Biden znajduje się pod presją Kongresu, który domaga się od niego aktywnego wsparcia propozycji wysłania polskich myśliwców na Ukrainę. „Waszyngton i Warszawa niezbyt dobrze uzgodniły w tym przypadku komunikację między sobą” – oceniają w podsumowaniu autorzy.

 

REDAKCJA POLECA

 


Zelensky’s wife has plead with media to 'tell the terrible truth’ that Putin’s troops are killing children „consciously and cynically”

The wife of Ukraine’s president begged international media in an emotional plea to share the “terrible truth” of how Putin’s troops are brutally murdering children. In five posts, written in Ukrainian, French, German, English and Russian, Olena Zelensky shared pictures of some of the young children who had been killed so far in the war.

„I appeal to all the unbiased media in the world! Tell this terrible truth: Russian invaders are killing Ukrainian children. Tell it to Russian mothers – let them know what exactly their sons are doing here, in Ukraine.” – first lady Olena Zelenska posted on Instagram below photos of five children killed by Russian attacks.

The Russian occupiers are killing Ukrainian children. Consciously and cynically.

18-month-old Kirill from Mariupol was urgently taken to the hospital by his parents. He was wounded by the shelling, and doctors could do nothing.

Alice from Okhtyrka. She could have turned eight years old. However, she died in the shelling with her grandfather, who was protecting her.

Polina from Kyiv. She died during the shelling on the streets of our capital, along with her parents and brother. Her sister is in critical condition.

Arseniy, 14 years old. A fragment of the projectile hit his head. The medics could not reach the boy under the gunfire. Arseniy bled to death.

Sofia, 6 years old. She, along with her оne and half month old brother, mother, grandmother, and grandfather, were shot to death in their car. The family tried to leave Nova Kakhovka.

I have to tell you about it. At least 38 children have already died in Ukraine. And this figure might be increasing this very moment due to the shelling of our peaceful cities!

When people in Russia say that their troops are not hurting the civilian population, show them these pictures! Show them the faces of these children who weren’t even given a chance to grow up. How many more children must die to convince Russian troops to stop firing and allow humanitarian corridors?

We need corridors in the hottest cities in Ukraine right now! Hundreds of children die there in basements without food and medical care. Russian soldiers shoot families who try to leave the buildings. They also kill volunteers who try to help.

I appeal to all the unbiased media in the world!

Tell this terrible truth: Russian invaders are killing Ukrainian children. Tell it to Russian mothers – let them know what exactly their sons are doing here, in Ukraine.

Show these photos to Russian women – your husbands, brothers, compatriots are killing Ukrainian children! Let them know that they are personally responsible for the death of every Ukrainian child because they gave their tacit consent to these crimes.

To NATO countries: close the sky over Ukraine! Save our children, because tomorrow it will save yours!

Olena Zelensky claimed that at least 38 children have already died in Russia’s war on Ukraine


Roman Giertych: Ci, którzy spiskowali z Putinem przebrali się za twardzieli i paradują jako obrońcy Ukrainy

Roman Giertych

Roman Giertych

Podejrzewam, że Putin żarty, o podziale Ukrainy i oddaniu nam Lwowa na poważnie przedstawiał PiS-owi jako propozycje. To, że Kaczyński ma bezpośredni kontakt z Putinem (nie tylko przez Orbana) to wiem na pewno, bo sam mi to przed laty mówił. Te kontakty z pewnością były uruchomione. Pewnie na to też liczył Orban, że uzyska kawałek Ukrainy (nawet jako twór pozornie niezależny) i na fali patriotycznego wzmożenia znowu wygra wybory.

 

Czy szykowano zdradę stanu?

Coraz więcej informacji zaczyna wypływać wskazujących na to, że Putin od dawna planował atak na Ukrainę i ustanowienie strefy buforowej pomiędzy NATO a Rosją, w której to strefie miała być Polska. Być może Polska połączona z częścią Ukrainy.

Częścią tego planu było wsparcie, jakie udzielał partiom i osobom, które mogły mu w tym planie pomóc. Wiemy o poparciu, które przesądziło o zwycięstwie Trumpa i wiemy o pisanej cyrylicą, jak mówił Donald Tusk, operacji poparcia PiS, jaką była afera podsłuchowa. Podobnie pewnie było z Orbanem.

Wiemy również o wsparciu finansowym Putina dla innych sojuszników PiS skupionych w międzynarodówce proputinowskiej, która spotkała się miesiąc temu w Madrycie. Dzisiaj John Bolton – b. Doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego mianowany przez Trumpa ujawnił, że Putin czekał z inwazją, gdyż było ustalone, że Trump zlikwiduje NATO, jak wygra reelekcję. Przypomnę, że Trump jawnie wspierał Orbana i PiS.

Plan Putina się nie powiódł, gdyż wygrał Biden, który zorganizował opór świata zachodniego. Przywództwo USA było tak silne, że zdołało przekonać Andrzeja Dudę do zmiany sojuszu i od zawetowania przejęcia TVN-u, co skłóciłoby nas głównym sojusznikiem. To wypadnięcie Dudy oraz nastroje proukraińskie spowodowane heroicznym oporem Ukraińców spowodowały, że plany PiS-u skorzystania na wojnie Putina z Ukrainą stały się niemożliwe do realizacji.

O tym jednak, że były one realizowane, świadczy próba przejęcia TVN-u i to już w czasie, gdy Biden poinformował nasz rząd o planach Putina inwazji na Ukrainę. O tym świadczy też spotkanie w Madrycie 29 stycznia tego roku, gdy już rząd wiedział, że wojna zaraz wybuchnie (a Morawiecki sprzedawał działki inwestycyjne, których cena spada przy każdym konflikcie).

Spotkanie w Madrycie było próbą ustanowienia międzynarodowej kooperacji partii i rządów, które chciały skorzystać na przemodelowaniu stosunków europejskich związanym z wojną. Na to, że to przemodelowanie stosunków było planowane wskazuje też fakt, że PiS w ogóle nie przejmował się gigantycznymi karami nakładanymi przez TSUE.

Gdyby wojna potoczyła się zgodnie z planem Putina nasza część Europy byłaby buforowa, czyli miałaby taką rolę Białorusi z zeszłej dekady. PiS miałby wówczas wolną rękę do rozprawy z sądami i do wprowadzenia pełnego autorytaryzmu. Tę wolną rękę dawałoby mu balansowanie pomiędzy UE a Rosją. Rosją, która otaczałaby nas już wówczas z trzech stron.

Podejrzewam osobiście, że Putin te żarty, którymi testował Sikorskiego (o podziale Ukrainy i oddaniu nam Lwowa) tym razem na poważnie przedstawiał PiS-owi jako propozycje. To, że Kaczyński ma bezpośredni kontakt z Putinem ( nie tylko przez Orbana) to wiem na pewno, bo sam mi to przed laty mówił. Te kontakty z pewnością były uruchomione. Pewnie na to też liczył Orban, że uzyska kawałek Ukrainy (nawet jako twór pozornie niezależny) i na fali patriotycznego wzmożenia znowu wygra wybory.

Te wszystkie plany popsuli Amerykanie dogadując się z Dudą, a później popsuli Ukraińcy nie oddając Kijowa.

Operacja wojenna była zaplanowana na kilka dni. Gdyby się ona Rosjanom udała, to żadnych poważnych sankcji by nie było i wszyscy siedliby do stołu z Putinem. PiS mógł wówczas liczyć na to, że za pozostanie w strefie amerykańskiej dostałby wolną rękę do rozprawy z opozycją, albo na to, że przejmując kontrolę nad zachodnią Ukrainą i broniąc jej przed Putinem uzyskaliby wzmożenie patriotyczne, które dałoby im władzę w Polsce na lata. Wszystko to się nie udało.

Szykowana zdrada stanu nie weszła w fazę realizacji. I teraz ci, którzy kilka tygodni temu spiskowali z Putinem przebrali się za największych twardzieli (chociaż sankcji ekonomicznych Polska w ogóle nie wprowadziła). Paradują jako najwięksi obrońcy Ukrainy, mimo że jeszcze przed chwilą rozwalali Europę i NATO.

Polska na szczęście została częścią Zachodu. Mamy więc szansę, że normalne wybory się odbędą i że praworządność powróci. Musimy tę szansę w pełni wykorzystać.

Roman Giertych


Rosyjska inwazja na Ukrainę. Czy istnieje możliwość zakończenia wojny?

Peter Hille

Peter Hille

Rosyjska inwazja na Ukrainę z dnia na dzień staje się coraz bardziej krwawa. Kto i w jaki sposób może położyć kres walkom?

Podczas gdy wojska rosyjskie kontynuują natarcie na Kijów, kanclerz Niemiec Olaf Scholz próbował w piątek w rozmowie telefonicznej przekonać prezydenta Rosji Władimira Putina do zakończenia ataku i rozpoczęcia negocjacji. Jest to kolejna taka inicjatywa po wcześniejszych próbach podjętych przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona i innych przywódców państw zachodnich. Jednak zawieszenie broni na Ukrainie wciąż wydaje się bardzo odległe.

– Każda wojna kiedyś się kończy i zazwyczaj kończy się porozumieniem po negocjacjach – mówi Marcel Roethig, szef biura Fundacji Friedricha Eberta w Kijowie. – Jestem głęboko przekonany, że prędzej czy później dojdzie do porozumienia między Ukrainą a Rosją, prawdopodobnie także między Rosją a Zachodem – powiedział w rozmowie z DW Roethig, który obecnie przebywa w Niemczech. – Niestety jest to jeszcze daleka droga.

Do tej pory delegacje ukraińska i rosyjska dwukrotnie spotkały się na Białorusi. W czwartek 3 marca uzgodniono korytarze humanitarne, którymi będzie mogła uciekać ludność cywilna. Nie ma jednak jeszcze szczegółowych informacji na temat tego, kto będzie mógł korzystać z tych korytarzy i gdzie dokładnie będą one zlokalizowane.

Kto może podjąć się mediacji?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w czwartek ponownie zadeklarował gotowość do bezpośrednich rozmów z Władimirem Putinem. W przeszłości Putin wyrażał zainteresowanie bezpośrednimi negocjacjami jedynie z prezydentem USA Joe Bidenem.

Kto mógłby przyciągnąć Putina do stołu negocjacyjnego?

Marcel Roethig uważa, że w takich rozmowach mogłyby pośredniczyć różne strony, począwszy od Izraela, Turcji czy Finlandii, a skończywszy na Organizacji Narodów Zjednoczonych czy specjalnym doradcy z UE.

Zdaniem eksperta, rolę mediatora wywierając pewien wpływ na Putina mogłyby pełnić także Chiny.

– Chiny nie są zainteresowane zdestabilizowaną Europą i zdestabilizowanymi rynkami. Przy tym Chiny są ostatnim ważnym partnerem gospodarczym Rosji, więc Putin pilnie potrzebuje chińskiego wsparcia – uważa Marcel Roethig.

Jednak jak dotąd Putin nie wydaje się w ogóle zainteresowany rozmowami na wysokim szczeblu.

– Obawiam się, że nie poniósł on jeszcze wystarczających strat, by zmienić swoje plany wojenne – mówi Gustav Gressel, starszy specjalista ds. polityki w berlińskim biurze Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR).

Czy istnieje szansa na wycofanie się Rosji?

– Jeśli jednak wojskom rosyjskim nadal będzie przychodzić z trudem zdobywanie przewagi, presja na Putina może wzrosnąć – powiedział Gressel w programie DW „To The Point”. – Jeśli wojska ukraińskie utrzymają się jeszcze przez około tydzień, zobaczymy, czy Putin zgodzi się na jedną z wielu propozycji kompromisu – dodał.

Czy jest w ogóle możliwe, że Rosjanie będą musieli się całkowicie wycofać?

Jeśli siły ukraińskie nadal będą zadawać ciężkie straty napastnikom, Putin może być do tego zmuszony. – Powinniśmy pamiętać o Stalinie – powiedział Gressel. – Nie był on osobą, która przywiązywała dużą wagę do życia ludzkiego, a atak na Finlandię przerwał po 40 dniach – wyjaśnia specjalista.

Sankcje i możliwy upadek gospodarczy Rosji mogą być kolejnym czynnikiem zmuszającym Putina do ponownego przemyślenia swoich planów. Jeśli straci poparcie części rosyjskich elit lub jeśli ruch antywojenny zyska na popularności w Rosji pomimo represji, Putin może zostać zmuszony do wycofania swoich wojsk.

Czy dojdzie do interwencji NATO?

Doniesienia o rosyjskim ataku na reaktor jądrowy w Zaporożu w piątek wywołały falę szoku w całej Europie. Lider niemieckiej opozycji Friedrich Merz z CDU powiedział telewizji NDR Info, że celowy rosyjski atak na elektrownie jądrowe zagroziłby całej Europie i mógłby być powodem do interwencji NATO ze względu na obronę własną.

Jednak opcję tę wyklucza kanclerz Olaf Scholz. Jak zaznaczył: Było „absolutnie jasne, że NATO i jego państwa członkowskie nie wezmą udziału w wojnie”.

Prezydent Ukrainy Zełenski wcześniej ponownie zaapelował do Zachodu o wprowadzenie strefy zakazu lotów nad jego krajem. Jednak członkowie NATO wielokrotnie wykluczali taką możliwość.

– Wszyscy wiedzą, do czego to może doprowadzić – ostrzega Roethig. – Doprowadziłoby to do zaangażowania wojsk NATO w bezpośrednie działania bojowe z armią rosyjską. Doprowadziłoby to do eskalacji, której nikt z nas nie chce, bo to w zasadzie droga do III wojny światowej – uważa ekspert. W takiej konfrontacji może dojść nawet do nuklearnego scenariusza zagłady.

Szukanie rozwiązania na drodze negocjacji

Jeśli Putinowi nie uda się podporządkować całej Ukrainy, a siły ukraińskie nie będą w stanie wyprzeć wojsk rosyjskich – jak może wyglądać ewentualny kompromis?

Zdaniem Roethiga, częścią porozumienia mogłaby być federalna struktura Ukrainy, ze specjalnym statusem dla regionów Doniecka i Ługańska, które od 2014 roku są częściowo pod kontrolą wspieranych przez Rosję separatystów.

– Może się też zdarzyć, że Ukraina będzie chciała odstąpić część swojego terytorium, np. obwody doniecki i ługański lub Krym – mówi Roethig. Jednak, jak ocenia, utrata integralności terytorialnej byłaby dla Kijowa trudna do zaakceptowania.

Kolejną opcją może być neutralność Ukrainy. – Zakładałbym, że Ukraina będzie musiała zrezygnować ze swoich ambicji natowskich i usunąć ze swojej konstytucji cel przyszłego przystąpienia do NATO – mówi Roethig.

Gdyby rząd ukraiński poszedł na tak daleko idące ustępstwa, że Putin by je zaakceptował czy zaakceptowałby je również naród ukraiński?

– Dobrą sprawą jest to, że prezydent Ukrainy jest otoczony w tej chwili swoistym kultem, cieszy się bardzo dużym poparciem społeczeństwa – mówi Roethig. – Dlatego teraz może sprzedać idę kompromisu swojemu narodowi.

Roethig wskazuje jednocześnie na historię Europy i apeluje o ostrożność. Po I wojnie światowej (1914-1918) pokonane Niemcy czuły się głęboko pokrzywdzone i upokorzone postanowieniami wersalskiego traktatu pokojowego.

– Ukraińcy mają w tej chwili poczucie, że mogą wygrać tę wojnę. To wrażenie może być jednak złudne. Ukraina może przegrać– uważa Roethig. – Niektórzy mogą wówczas twierdzić, że Zełenski sprzedał kraj i że w innych okolicznościach Rosjanie zostaliby pokonani.

Wynegocjowane rozwiązanie zakłada jednak, że Putin również powróci do racjonalnego działania. – Zawsze sądziliśmy, że w głębi duszy jest racjonalny – mówi Roethig. – Działa jednak emocjonalnie, a to czyni go nieprzewidywalnym. Mam nadzieję co do jego otoczenia, jego bezpośrednich doradców. Nie wiemy jednak ilu z nich naprawdę słucha i co tak naprawdę mu mówią.

Przewrót na Kremlu

Inwazja na Ukrainę jest powszechnie postrzegana jako „wojna Putina”. Co by się stało, gdyby Putin został obalony?

Siergiej Miedwiediew z berlińskiej organizacji pozarządowej „Dekabryści”, która wspiera działaczy demokratycznych w krajach byłego Związku Radzieckiego, nie wyklucza takiego scenariusza.

Kiedy teraz i w ciągu najbliższych kilku dni do Rosji trafią pierwsi zmarli, nawet lojalni ludzie będą musieli zadać sobie pytanie: Czy ta wojna jest im naprawdę potrzebna? I czy naprawdę potrzebują tego reżimu?

Roethig z Fundacji im. Friedricha Eberta jest jednak bardzo ostrożny, jeśli chodzi o taki scenariusz. – Zachód nie powinien wiązać z tym zbyt wielkich nadziei. Ponieważ nie wiemy, do czego doprowadziłaby zmiana reżimu i jakie wiązałyby się z tym niestabilności dla nas – twierdzi Roethig.

Obecnie wydaje się bardziej prawdopodobne, że armia rosyjska zdobędzie duże obszary Ukrainy w krwawej wojnie. Nawet wtedy efektem może być pokój, choć pokój pod dyktando Moskwy. Wielu obserwatorów uważa, że taki pokój byłby bardzo kruchy i mógłby doprowadzić do wieloletniej wojny partyzanckiej, jak to miało miejsce w przypadku Związku Radzieckiego w Afganistanie.

 

REDAKCJA POLECA

 


Czy Putin zostanie uznany za zbrodniarza wojennego? Trybubał w Hadze rozpocznie śledztwo

Bernd Riegert

Bernd Riegert

Aż dwa międzynarodowe trybunały zajmują się już wojną w Ukrainie. Jedno postępowanie rusza w poniedziałek, 7 marca. Drugie może być wymierzone we Władimira Putina.

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze zajmie się w poniedziałek wnioskiem rządu Ukrainy przeciwko Rosji, opartym na konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa. Kijów wnioskuje do Trybunału o zakwalifikowanie ataku Rosji na Ukrainę jako akt ludobójstwa i jednocześnie odrzucenie rosyjskich oskarżeń, jakoby ukraińskie oddziały dopuszczały się zbrodni przeciwko rosyjskiej mniejszości.

Dzień później głos będą mieli przedstawiciele Moskwy, którzy będą zdecydowanie odrzucać wniosek Kijowa. Rosjanie uważają, że Trybunał nie jest w ogóle odpowiedzialny za tę sprawę. Ich zdaniem – nie może być mowy o żadnym ludobójstwie w Ukrainie.

Problem z postępowaniami przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości (MTS) polega na tym, że zarówno skarżący, jak i oskarżany muszą zgodnie uznać jego kompetencję do działania.

Rosja, ale także USA, nigdy nie uznały Trybunału całościowo, tylko rozstrzygają to w pojedynczych przypadkach – tłumaczy ekspert ds. międzynarodowego prawa karnego prof. Kai Ambos. Dlatego nie należy się spodziewać, że wysłuchanie w przyszłym tygodniu doprowadzi do konkretnych i pożądanych przez Ukrainę rezultatów. Fakt, że międzynarodowy trybunał zajmuje się Rosją z pewnością przyciągnie jednak uwagę.

Szybkie postępowanie z powodu zbrodni

Drugie postępowanie rozpoczyna się przed innym trybunałem społeczności międzynarodowej. Śledczy Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) rozpoczęli już dochodzenie, które ma ustalić, czy rosyjski prezydent albo inne siły na Kremlu odpowiadają za zbrodnie wojenne, albo zbrodnie przeciwko ludzkości w Ukrainie.

MTK, inaczej niż MTS, ma za zadanie stwierdzać winę poszczególnych osób, a nie oceniać działania całych krajów.

– Jestem bardzo zadowolony z faktu, że możemy wiarygodnie uzasadnić, że zarzucane zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości w Ukrainie zostały popełnione – powiedział główny oskarżyciel Trybunału Karim Khan. Zalecił on swoim prokuratorom rozpoczęcie postępowań i zabezpieczanie dowodów. Khan powiedział w czwartek, 3 marca, że pierwsi śledczy są już na miejscu.

Kai Ambos z Uniwersytetu w Getyndze ocenia, że wszystko dzieje się bardzo szybko.

– To niezwykłe. Czegoś takiego jeszcze nie było, odkąd istnieje trybunał karny, że oskarżyciel reaguje tak szybko, bez zaangażowania Rady Bezpieczeństwa ONZ – mówi w rozmowie z DW.

Działania Karima Khana wzmacnia też to, że postępowanie zostało formalnie poparte przez 38 krajów pod przewodnictwem Wielkiej Brytanii. Dzięki temu będzie możliwe natychmiastowe i szerokie śledztwo. Szefowa brytyjskiej dyplomacji Liz Truss mówiła niedawno, że potrzebne jest dochodzenie w sprawie „barbarzyńskich działań Rosji, a winni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności”. Obok Wielkiej Brytanii postępowanie wspierają niemal wszystkie kraje UE oraz Kanada, Nowa Zelandia i Kostaryka.

Rosja nie będzie współpracować

Zdaniem Kai Ambos’a to dobrze, gdy kraje solidaryzują się z MTK i i jego śledczymi.

– Może on prowadzić dochodzenie z urzędu, ale ma oczywiście większą legitymację, gdy dodatkowe kraje zwracają uwagę na sytuację w Ukrainie – mówi. – Problemem dla dalszego postępowania jest jednak to, że Rosja nie podpisała Statutu Rzymskiego – traktatu, na którym opiera się Trybunał. Rosja, tak jak choćby Chiny, jest wrogiem tego sądu, więc nie będzie współpracować – dodaje Ambos.

Oskarżony Putin?

Czy rosyjski prezydent zasiądzie kiedykolwiek na ławie oskarżonych, jeśli postępowanie będzie kontynuowane?

– Nie jest to całkowicie wykluczone, ale nie jest też prawdopodobne – mówi Ambos. Jego zdaniem przywódcy pokroju Putina umierają pozostając na stanowisku i nie są wydawani Trybunałowi. Istnieje jednak możliwość obalenia go przez opozycję i przekazania Hadze. Tak stało się w ostatnich latach z byłym przywódcą Sudanu Omarem al-Bashirem. – Nie można przewidzieć jak potoczy się historia świata. Trzeba pozostać optymistą – mówi DW.

 

REDAKCJA POLECA

 


„Zbrodnia wojenna”. Ukraina oskarża Rosję o używanie bomb próżniowych

Marcus Lütticke

Marcus Lütticke

Czy armia rosyjska użyła bomby próżniowej w wojnie z Ukrainą? Takie oskarżenie wysunęła w miniony poniedziałek ambasador Ukrainy w USA. Po spotkaniu z amerykańskimi parlamentarzystami Oksana Markarowa powiedziała, że Rosjanie „użyli dziś bomby próżniowej, co jest zabronione przez Konwencję Genewską”.

Bomby próżniowe

Bomby próżniowe, zwane też paliwowo-powietrznymi lub termobarcznymi, mogą wywoływać ogromne efekty cieplne.

Podczas gdy większość konwencjonalnych urządzeń wybuchowych do wywołania eksplozji wykorzystuje mieszaninę paliwa i utleniacza, bomby próżniowe składają się prawie w całości z paliwa, a do wywołania eksplozji potrzebują tlenu z powietrza. Paliwo jest rozpylane w powietrzu, a następnie zapalane. Po deflagracji i fali uderzeniowej następuje efekt próżni, a dokładniej faza ujemnego ciśnienia. W wyniku eksplozji z powietrza pobierany jest tlen, ponieważ bomba nie zawiera własnego utleniacza.

Ogromna siła niszczenia

Bomby próżniowe mają ogromną moc niszczącą. Human Rights Watch przytacza cytat z dokumentu CIA na temat niszczących skutków takiej broni.

„Osoby, które znajdują się w pobliżu miejsca detonacji, giną na miejscu. Osoby znajdujące się dalej mogą doznać wielu wewnętrznych, a więc niewidocznych obrażeń, w tym pękniętych bębenków, poważnych wstrząsów mózgu, rozerwania płuc i innych organów wewnętrznych, a być może także ślepoty”.

Amerykańska stacja telewizyjna CNN poinformowała o zauważeniu systemu broni termobarycznej na terytorium Rosji w rejonie przygranicznym z Ukrainą. Reporter CNN Frederik Pleitgen udostępnił na Twitterze odpowiednie nagranie. Napisał: „Armia rosyjska rozlokowała na południe od Biełgorodu ciężki miotacz ognia TOS-1, który wystrzeliwuje pociski termobaryczne”.

Biełgorad to rosyjskie miasto położone w pobliżu granicy z Ukrainą. Frank Sauer z Uniwersytetu Bundeswehry w Monachium również potwierdza w rozmowie z DW: „Wiemy, że odpowiednie systemy uzbrojenia Rosjan są na miejscu”.

Nagrania wideo

Rosjanie mieli zdetonować bombę próżniową w mieście Ochtyrka w obwodzie sumskim. Na zdjęciach i filmach opublikowanych na kanałach społecznościowych widać wybuch i jego następstwa. Sekretarz prasowy Białego Domu Jen Psaki powiedziała, że widziała podobne doniesienia, ale jak dotąd nie może potwierdzić, czy Rosja użyła takiej broni. Teraz organizacje międzynarodowe będą musiały je zweryfikować.

Tymczasem ambasador USA przy ONZ, Linda Thomas-Greenfield, również oskarżyła stronę rosyjską o używanie bomb próżniowych: „Widzieliśmy nagrania wideo, na których widać, jak rosyjskie wojska wwożą do Ukrainy niezwykle śmiercionośną broń, która nie powinna się znajdować na polu bitwy” – powiedziała Thomas-Greenfield na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ – „Obejmuje ona amunicję kasetową i bomby próżniowe, które są zakazane na mocy Konwencji Genewskiej”.

„Całkiem możliwe”

– Na podstawie zdjęć z Ukrainy uważam, że jest całkiem możliwe, że są tam używane bomby próżniowe. Jednak na podstawie nagrań wideo nie można tego stwierdzić z całą pewnością – mówi Frank Sauer z Uniwersytetu Niemieckich Sił Zbrojnych w Monachium. Inny ekspert wojskowy, Gustav Gresse z Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych, który obejrzał materiał dla DW, ocenia, że „żadna inna broń, poza bronią jądrową, nie miałaby takiej siły niszczenia”. Nie można jednak wykluczyć, że mógł zostać trafiony np. magazyn amunicji. – Ale wtedy raczej słychać by było serię detonacji – uważa Gresse. Według dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” nawet w zachodnich kręgach wywiadowczych pojawiają się wątpliwości, czy był to wybuch bomby próżniowej.

Gdyby jednak doniesienia o użyciu bomby próżniowej potwierdziły się, stanowiłoby to zbrodnię wojenną. – Posiadanie takich systemów broni nie jest zabronione. Jednak użycie jej na terenach zaludnionych jest zbrodnią wojenną, ponieważ broń ta działa na dużym obszarze – wyjaśnia Frank Sauer.

Marcus Lütticke


Manuela Gretkowska: Najżarliwszy Europejczyk

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Póki będą rządzić kłamcy i bandyci świat będzie wyglądał jak putineska burleska demokracji.

Komicy czasem sprawdzają się w dramatach, a nawet tragediach. Kabotyni paprzą każdą rolę.

Orędzie Dudy: znowu jako naród pokazaliśmy solidarność! Mówi to ktoś, kto zrobił tyle, żeby ten naród podzielić.

Najżarliwszy Europejczyk.

Tego nauczył się w Kościele, że można jebać wiarę i być gorliwym katolikiem. Łamać zasady demokracji i być jej obrońcą.

Póki będą rządzić kłamcy i bandyci świat będzie wyglądał jak putineska burleska demokracji.

Jeden dziadu wycofał się do bunkra, może i drugi wycofa się do swojej żoliborskiej willi, strzeżonej jak koci szaniec. Powiesi pranie na balkonie i zajmie kuwetą. I może w końcu upadnie w normalność.

Manuela Gretkowska


Uchodźcy z Ukrainy automatycznie dostaną prawo pobytu w każdym kraju UE

Tomasz Bielecki

Tomasz Bielecki

 

Uchodźcy z Ukrainy automatycznie dostaną prawo pobytu w każdym kraju UE, do którego dotrą

Jak podało w środę biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) – z zaatakowanego kraju uciekło do 1 marca już prawie 836 tys. osób. Z łącznej liczby niemal 836 tys., prawie 454 tys. znalazły się w Polsce. Ukraińcy uciekają także do innych sąsiednich państw – na Słowację, Węgry, do Rumunii i Mołdawii. Według UNHCR niecałe 43 tys. osób uciekło przed wojną do Rosji. Z wyliczeń UNHCR wynika, że liczba uchodźców może sięgnąć 4 mln. Dlatego przedstawiciele 27 krajów Unii powinni zatwierdzić decyzję Komisji Europejskiej, by po raz pierwszy sięgnąć po mechanizm „tymczasowej ochrony”, który Unia opracowała w 2001 r. po doświadczeniach wojen w byłej Jugosławii.

– Zapewnimy potrzebującym prawo pobytu, dostęp do rynku pracy i mieszkania. A ponadto chcemy zadbać, by osoby uciekające przed wojną nie były poddawane długim formalnościom na granicach – powiedziała Ylva Johansson, komisarz UE ds. wewnętrznych..

Sięgnięcie po przepisy o „tymczasowej ochronie” oznacza, że uciekinierzy z Ukrainy (obywatele i inni stali mieszkańcy) będą mogli przez rok zamieszkać w każdym kraju Unii, do którego dotrą, mając tam dostęp do opieki zdrowotnej, edukacji, rynku pracy, świadczeń socjalnych. Ten okres może być potem wydłużony przez Unię do trzech lat, podczas których status Ukraińców byłby uregulowany np. na podstawie zwykłych przepisów o ochronie międzynarodowej. A w dalszej przyszłości, w przypadku wygasania „ochrony tymczasowej”, wnioski o azyl od uchodźców z Ukrainy powinny być przyjmowane we wszystkich krajach Unii, pomimo że w zwykłych warunkach wymogiem jest proszenie o azyl w pierwszym kraju wjazdu do UE (np. w Grecji dla Syryjczyków przeprawiających się do Europy z Turcji).

Ukraińcy już od kilku lat korzystali z ruchu bezwizowego z Unią (prawo wjazdu z paszportem biometrycznym na trzy miesiące). Teraz mogą np. prosto z granicy ukraińsko-polskiej wyruszyć do Niemiec czy Francji, by tam skorzystać z prawa rocznego pobytu na podstawie „ochrony międzynarodowej”. Komisja Europejska oficjalnie doradza krajom Unii graniczącym z Ukrainą, by w razie możliwości ułatwiały wjazd do strefy Schengen również ludziom bez aktualnych dokumentów. Ułatwienia powinny objąć także wwożenie zwierząt domowych, które w zwykłych warunkach potrzebowałby dokumentów weterynaryjnych.

Polska nadal nie prosi innych krajów Unii o wsparcie w ramach dobrowolnej relokacji uchodźców. Uruchomienie przepisów o „tymczasowej ochronie” oznacza, że – jak przekonują urzędnicy UE – relokacja np. z Polski może się dokonywać „w sposób naturalny”. Ukraińcy będą mogli legalnie wyjeżdżać i osiedlać się w innych krajach Unii.

Bruksela bardzo wstępnie szacuje, że z Ukrainy może uciec do Unii nawet cztery miliony ludzi. Komisja Europejska na razie wydzieliła pół miliarda euro na potrzeby humanitarne – dla Ukrainy oraz państw graniczących, czyli głównie dla Polski.

 

REDAKCJA POLECA

 


Ukraina prosi o przyjęcie do Unii Europejskiej

Tomasz Bielecki

Tomasz Bielecki

Bruksela będzie dostarczać Ukrainie swe analizy satelitarne, by pomóc w wojnie. I przyspiesza z podłączeniem Ukrainy do unijnej sieci elektrycznej.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zwrócił się w poniedziałek do UE o niezwłoczne przyjęcie jego kraju w ramach nowej specjalnej procedury. Fot. office of the President of Ukraine

Bruksela spodziewa się w najbliższych dniach oficjalnego wniosku Ukrainy o członkostwo w Unii Europejskiej, który już w poniedziałek, 28 lutego, został podpisany przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Kijowie, coraz brutalniej atakowanym przez Rosjan.

Wniosek o członkostwo w UE jest pierwszym krokiem w bardzo długim, wieloletnim procesie prowadzącym do akcesji (bez gwarancji dla takiego pozytywnego zakończenia). Zgodnie ze zwykłymi regułami Rada UE, czyli przedstawiciele 27 krajów Unii, powinna poprosić Komisję Europejską o opinię, a potem zdecydować, czy nadać status kandydacki proszącemu o to krajowi. Zwykle sporządzenie takiej opinii zajmowało Komisji Europejskiej około półtora roku.

– Teraz jest rozważana prośba o tryb bardzo pilny albo błyskawiczny w przygotowaniu tej opinii – tłumaczy jeden z urzędników UE.

Jednocześnie m.in. szef Rady Europejskiej Charles Michel sonduje, czy Unia już teraz mogłaby dać Ukraińcom choćby bardzo ogólny, ale publiczny sygnał co do otwartych drzwi.

O przyspieszoną ścieżkę głośno dobijał się od kilku dni prezydent Wołodymyr Zełenski, a na unijnym forum – Andrzej Duda. Ukraiński wniosek o status kandydata UE był w ostatnich dniach przygotowywany ze wsparciem prawników z polskiej ambasady przy UE. Jednak dalsze rozszerzanie Unii, do którego trzeba jednomyślności wszystkich 27 krajów członkowskich, jest w Europie tematem nadzwyczaj spornym i niepopularnym w niektórych społeczeństwach Zachodu. Dlatego nasi rozmówcy w Brukseli doradzają ostrożność w prognozach, czy przywódcy 27 krajów UE (np. już na swym szczycie w marcu) będą w stanie – pomimo wojny na Ukrainie – zadeklarować coś konkretnego co do unijnej perspektywy dla Kijowa.

Polski hub dla ukraińskiej armii

Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell potwierdził dziś, że Kijów w rozmowach z krajami grupy G7 poprosił również o dostawy myśliwców. I jest możliwe, że niektóre kraje Unii odpowiedzą na ten apel.

– Państwa Unii mogą dostarczać każdą pomoc Ukrainie, w tym myśliwce na podstawie dwustronnego porozumienia z Ukrainą – powiedział Borrell po dzisiejszej naradzie ministrów obrony.

Chodzi o poradzieckie maszyny, które potrafiliby pilotować Ukraińcy bez dodatkowego przeszkolenia, więc w tych dostawach chodzi o byłe kraje bloku radzieckiego. Samoloty nie będą współfinansowane ze wspólnej unijnej kasy, czyli z 450 mln euro, które UE zdecydowała się przeznaczyć na broń dla Ukrainy. Borrell już wczoraj publicznie uznał Polskę za „hub” dla unijnej pomocy wojskowej dla Ukrainy.

– Wielki szacunek dla Polski za logistyczną sprawność w przerzucaniu stingerów [broń przeciwlotnicza] oraz javelinów [broń przeciwpancerna] do krajów Unii dla Ukrainy. To trwa już od ostatniej soboty – tłumaczy jeden z urzędników UE.

Dane satelitarne dla ukraińskiej armii

Unia będzie ze swego Europejskiego Funduszu na rzecz Pokoju zwracać krajom Unii część wydatków za dostawy broni dla Ukrainy. Ponadto Kijów zwrócił się do Unii o pomoc w sprawie danych zwiadowczych. A w odpowiedzi ministrowie obrony 27 krajów Unii zdecydowali, że Centrum Satelitarne Unii Europejskiej spod Madrytu będzie przekazywać dane dla armii ukraińskiej.

Unijni ministrowie energii zgodzili się ponadto na przyspieszenie prac nad podłączeniem Ukrainy do unijnej sieci elektrycznej (chodzi o technologiczny zabieg „synchronizacji”), co umożliwiłoby import prądu z UE.

– Poproszę ENTSO [unijna sieć operatorów przesyłu prądu] oraz kraje członkowskie UE o wsparcie w celu jak najszybszego zakończenia doraźnej synchronizacji – ogłosiła już wczoraj Kadri Simson, komisarz UE ds. energii.

Operatorzy z Ukrainy i Mołdawii podpisali w 2017 r. porozumienie, w którym wyszczególniono techniczne kroki niezbędne do zakończenia synchronizacji z siecią europejską. A w zeszłym tygodniu Ukraina ogłosiła, że odłączyła swą sieć od Białorusi i Rosji i nie podłączy się ponownie, ponieważ nie ma gwarancji, że „bezpieczeństwo dostaw energii dla ukraińskich konsumentów będzie niezawodne, jeśli system energetyczny naszego kraju będzie działał synchronicznie z siecią kraju, który jest w stanie wojny z naszym państwem”. Jednocześnie Kijów poprosił Brukselę o przyspieszenie połączenia z siecią UE.

 

REDAKCJA POLECA

Tomasz Bielecki


Praca w Norwegii – ile może zarobić dekarz w Norwegii w 2022?

Na rynku skandynawskim pojawia się coraz więcej ofert dla dekarzy zza granicy. Polscy specjaliści bardzo często podejmują decyzję o wyjedzie do Norwegii w celach zarobkowych. Warto bowiem wiedzieć, że ten kraj oferuje nieporównywalnie lepsze stawki niż w Polsce ze względu na warunki gospodarcze. Okazuje się, że norweskie firmy budowlane nie oczekują już nawet znajomości angielskiego, nie mówiąc już o norweskim. Zdecydowanie polecamy więc zastanowienie się nad możliwościami, jakie daje dekarzom Norwegia. W poniższym artykule omówimy, jakie są obowiązki pracy dekarza w Norwegii, jak również poruszymy temat wymagań i oczywiście zarobków. Serdecznie zapraszamy!

Jakie są obowiązki dekarza w Norwegii?

Praca dekarza na terenie Polski nie różni się znacząco, od tego czym zajmuje się ten specjalista w Norwegii. Najogólniej rzeczy ujmując jego głównym obowiązkiem jest pokrywanie dachów i przygotowywanie elementów konstrukcyjnych, jak również ich naprawa. 

Warto wspomnieć, że do zadań dekarza należy także montaż elementów, które odpowiadają za izolację termiczną dachu. Zakłada również systemy odprowadzania wody pochodzącej z odpadów atmosferycznych, czyli wszelkich rynien i spustowych rur. Dekarz bardzo często zajmuje się także wykonaniem projektu całej konstrukcji dachowej, o ile posiada takie kwalifikacje i odpowiednie doświadczenie. Tym samym robi wykaz potrzebnych materiałów i ich ilości. Do jego obowiązków należy również wykonywanie wszelkich pomiarów. Warto wiedzieć, że praca dekarza wymaga także sprawności fizycznej. Trzeba bowiem pamiętać, że wielogodzinna praca bez tego atutu jest niebezpieczna. 

Trzeba pamiętać, że praca dekarza w Norwegii wiąże się z dość trudnymi warunkami pogodowymi. Niskie temperatury, deszcz, śnieg to coś, z czym dekarz musi mierzyć się w swojej pracy. Warto jednak pamiętać, że obowiązkiem pracodawcy jest zapewnienie odpowiedniej odzieży, która gwarantuje ciepło i jest nieprzemakalna. Oczywiście w przypadku ekstremalnych warunków, praca jest najczęściej odwoływana – Norwegia słynie z dbałości o bezpieczeństwo i higienę pracy wielu grup zawodowych. 

A skoro jesteśmy przy grupach zawodowych to Norwegia słynie z ogromnej liczby związków zawodowych, które corocznie renegocjują stawki dla pracowników. Na dodatek nasz naród jest ceniony na rynku pracy ze względu na zaangażowanie i chęci do pracy, jak również wysoki stopień wyspecjalizowania. 

Zalety pracy jako dekarz w Norwegii

Norwegia boryka się z problemem wzrostu średniego wieku w społeczeństwie, co przekłada się na mniejszą liczbę osób w wieku produktywnym, a tym samym konieczność sprowadzania dodatkowej siły roboczej zza granicy. Szczególnie w branżach technicznych czyli m.in. w budowlanej występują istotne niedobory kadrowe. Stwarza to więc niesamowite warunki dla dużych zarobków, jak również zdobycia doświadczenia za bardzo atrakcyjne wynagrodzenie. 

Bez wątpienia dla wielu atutem będzie sam wyjazd do Skandynawii, czyli miejsca o nieco innej kulturze, w której wielu z nas przyszło dorastać. Norwegia to kraj z bardzo zróżnicowaną i bogatą przyrodą – świetnie prezentujące się połączenie gór z morzem tworzy niesamowite widoki. 

Ile zarabia dekarz w Norwegii – nawet kilkukrotnie więcej niż w Polsce!

Bez dwóch zdań, najważniejszą zaletą wyjazdu za granicę jako dekarz do pracy w Norwegii, są wspomniane już na samym początku artykułu zarobki. Dla najlepszych specjalistów z udokumentowanym doświadczeniem i świetną znajomością języka norweskiego lub angielskiego – zarobki sięgają nawet 350 norweskich koron, czyli mniej więcej 130 zł na godzinę. Z kolei osoby bez doświadczenia i słabą komunikacją w tych językach, wciąż może liczyć na ok. 200-250 norweskich koron, co przekłada się z kolei na ok. 90 zł. Warto też wspomnieć, że w Norwegii nadgodzinny są płatne dodatkowo 40% i jest to określone przez tamtejsze prawo pracy.

Jak znaleźć pracę jako dekarz w Norwegii?

Jeżeli interesuje Cię praca w Norwegii jako dekarz, z pewnością ważne będzie dla Ciebie określenie, czy najpierw powinieneś znaleźć się na miejscu i stamtąd poszukać pracy jako dekarz w Norwegii czy też skorzystać z usług profesjonalnej agencji pracy. Drugie rozwiązanie to z pewnością korzyść w postaci zwiększonego bezpieczeństwa – jeżeli nigdy nie miałeś okazji być w Norwegii wcześniej, takie rozwiązanie jest najrozsądniejsze. Warto jednak wiedzieć, że nawet doświadczeni specjaliści z obecnością w tym kraju w celach zarobkowych, wolą współpracować z agencjami. 

Na miejscu mamy bowiem zapewnioną najczęściej pomoc opiekuna kadry, jak również wsparcie w załatwianiu wszelkich spraw formalnych. Wszystkie oferty pracy zapewniają zakwaterowanie, a w wielu przypadkach pracodawcy zapewniają nawet samochód na dojazdy do pracy. Współpraca z agencją jest zdecydowanie szybszym rozwiązaniem i możemy zapewnić sobie tym samym niezwykle atrakcyjne zatrudnienie jeszcze przed samym wyjazdem do Norwegii.

Sprawdź ogłoszenia pracy dla dekarza w tym miejscu: https://jobbassistanse.com/oferty-pracy-w-norwegii/dekarz/

W przygotowaniu artykułu pomógł Artur Jemioł, JobAssistance.