„Nienaprawialny”. Najlepiej wyrzucić cały Polski Ład

– Najlepiej wyrzucić cały Polski Ład i usiąść do opracowywania nowej ustawy. Nie ustawy zmieniającej ustawę, która już w tej chwili liczy dwieście kilkadziesiąt stron, ale napisanej od nowa – mówi Artur Mazurkiewicz, prezes Dolnośląskich Pracodawców. Podobnego zdania jest coraz więcej ekspertów, którzy wskazują, że rosnącej z każdym dniem liczby luk i niedociągnięć w Polskim Ładzie nie da się łatać kolejnymi rozporządzeniami bez wywoływania jeszcze większego chaosu podatkowego. Dobrze odzwierciedlają go sondaże, z których wynika, że ok. 1/3 Polaków nie wie nawet, czy wprowadzone rozwiązania w ogóle są dla nich korzystne.

Fot. twitter / @pisorgpl

Zmiany podatkowe nie mogą być wprowadzane chaotycznie

– Wszelkie zmiany podatkowe powinny być wprowadzane w odpowiedni sposób. Nie mogą być wprowadzane chaotycznie, jak to miało miejsce przy okazji Polskiego Ładu, bo przedsiębiorców drażni nawet nie sama wysokość nowych podatków, ale właśnie niestabilność prawa, szybkość wdrażania tego prawa bez konsultacji. Tak też zostało zrobione z Polskim Ładem, którego największym problemem jest to, że został napisany praktycznie na kolanie i zaraz po jego wprowadzeniu zaczęto go od razu poprawiać – mówi agencji Newseria Biznes Artur Mazurkiewicz, prezes zarządu Dolnośląskich Pracodawców, związku zrzeszonym w Konfederacji Lewiatan.

Polski Ład wszedł w życie z początkiem stycznia 2022 roku i od razu wpłynął na obniżkę wynagrodzeń, nawet o kilkaset złotych, tysięcy Polaków, głównie nauczycieli i służb mundurowych, którzy wynagrodzenia otrzymują z góry za dany miesiąc. Okazało się jednak, że była to tylko jedna z wielu luk w nowych przepisach, które wymagają załatania. Przedstawiciele biznesu wskazują, że to tylko jeszcze bardziej komplikuje system podatkowy.

– Chociażby zmieniając zdrowotną składkę, która, prawdę mówiąc, stała się podatkiem, dlatego że niemożliwość odliczenia zdrowotnej składki od przychodów praktycznie stanowi, że został wprowadzony kolejny podatek 9-proc. – mówi prezes Dolnośląskich Pracodawców. – Wciąż do końca nie wiadomo też, jak bardzo zwiększą się zobowiązania podatkowe firm, bo z każdym dniem dowiadujemy się o nowych interpretacjach i kolejnych komplikacjach związanych z wdrożeniem takiej liczby różnych przepisów.

Ta reforma w ogóle nie powinna zostać wprowadzona

W sondażu przeprowadzonym w dniach 15–17 stycznia br. przez UCE Research dla Business Insider Polska 75 proc. ankietowanych Polaków zadeklarowało, że nie popiera momentu wprowadzenia Polskiego Ładu, przy czym zdaniem 34,2 proc. ta reforma w ogóle nie powinna zostać wprowadzona. Pozytywnie oceniło ją tylko 20 proc. respondentów, głównie osoby w wieku 56–80 lat oraz te, które zarabiają mniej niż 3 tys. zł na rękę miesięcznie.

Wcześniejszy, styczniowy sondaż SW Research przeprowadzony dla „Rzeczpospolitej” pokazał też, że zdaniem 39,2 proc. Polaków rozwiązania Polskiego Ładu będą dla nich niekorzystne. Przeciwnego zdania był co piąty badany, a 30,6 proc. ankietowanych nie potrafiło tego ocenić. Co istotne, eksperci zwracają uwagę, że wskutek podatkowego bałaganu duża część pracowników sektora prywatnego wciąż nie wie, w jakiej wysokości otrzyma nadchodzące pensje.

– Poprawienie tak skomplikowanych przepisów podatkowych, jakie zostały wprowadzone w Polskim Ładzie, jest bardzo trudne. Przedsiębiorcy oceniają go negatywnie nie tyle ze względu na to, że on zwiększa podatki, ale bardzo komplikuje system ich rozliczania. Dodam jeszcze, że wdrożenie tych przepisów w wielu firmach wiązało się z koniecznością zmiany oprogramowania finansowo-księgowego, co zadziało się z różnym skutkiem – mówi Artur Mazurkiewicz. – Wszystko to na pewno nie sprzyja rozwijaniu przedsiębiorczości w Polsce, bo do tego potrzebne jest stabilne, nieskomplikowane prawo. Tymczasem stopień skomplikowania dzisiejszych przepisów podatkowych w Polsce jest chyba jednym z największych w całej Europie.

Polskiego Ładu nie da się naprawić

Ekspert ocenia, że ze względu na stopień skomplikowania nowych przepisów, które zostały nałożone na istniejący, już i tak mocno zawiły polski system podatkowy, Polskiego Ładu nie da się naprawić i załatać kolejnymi rozporządzeniami i należałoby go zastąpić nową, napisaną całkowicie od podstaw ustawą.

– To jest oczywiście trudne, bo przepisy podatkowe na dany rok podatkowy powinny być wprowadzone najpóźniej do końca listopada roku poprzedniego. W innych przypadkach można zmieniać przepisy tylko z korzyścią dla podatnika. Niemniej dzisiaj już chyba bardzo trudno ocenić, co jest, a co nie jest z korzyścią dla podatnika przy tak zawiłym systemie podatkowym, jaki został wprowadzony – podkreśla prezes Dolnośląskich Pracodawców.

newseria


Zdrowy styl życia? Aż 66 dni może trwać proces kształtowania nawyku

Z badań wynika, że średni czas potrzebny do tego, aby zachowanie weszło w nawyk, wynosi 66 dni. Jest to oczywiście kwestia indywidualna. Niektórym bowiem wystarczą trzy tygodnie, a inni na wypracowanie odpowiedniego mechanizmu będą potrzebowali nawet trzech miesięcy. Konieczna jest cierpliwość, wytrwałość i konsekwencja. Rozpoczynając drogę do zdrowego stylu życia, warto wybrać metodę małych kroków i wyznaczać sobie po kolei takie cele, które jesteśmy w stanie zrealizować.

Fot. Anastase Maragos / Unsplash

– Wdrożenie nawyku to jest proces i najnowsze badania pokazują, że potrzeba aż 66 dni na kształtowanie nawyków. Więc jeśli mamy wystarczającą motywację, dlaczego chcemy dany nawyk zbudować, i pokusimy się o poświęcenie tych 66 dni na to, żeby go zbudować, wtedy może nam się to udać – mówi agencji Newseria Lifestyle Małgorzata Radziak, health coach.

Często jednak nie udaje się wytrwać w tym postanowieniu. Przyczynia się do tego brak odpowiedniej motywacji, celu i konkretnego planu działania. Przede wszystkim trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: po co właściwie chcemy wytwarzać dany nawyk. Być może będzie on nas kosztował wiele wyrzeczeń i godzin wydatkowanej energii, dlatego też musimy mieć dobrą motywację. Eksperci wskazują, że najpotężniejsza motywacja i jednocześnie nagroda dla naszego mózgu to cele związane z osobami, na których nam zależy. Robimy więc wszystko, by zrzucić kilka kilogramów, bo chcemy być atrakcyjni dla partnera, albo też chcemy być zdrowi, by jak najdłużej cieszyć się życiem i bliskimi.

– Największą przeszkodą jest to, że nie wiemy, dlaczego chcemy te nawyki budować, że nie mamy dokładnie sprecyzowanego celu, co chcemy osiągnąć, dlaczego chcemy osiągnąć, jak będzie wyglądał ten stan, kiedy już uda nam się osiągnąć ten sukces i wdrożyć nawyk. Żeby więc zacząć żyć zdrowo, trzeba zacząć od określenia celu, dla którego chcemy żyć zdrowo, zastanowić się, gdzie chcemy być, dlaczego właśnie tam, i później określić sobie, w jaki sposób chcę zrealizować ten cel. Trzeba przejść przez pełny proces do skutecznej realizacji celów – mówi Małgorzata Radziak.

Health coach zauważa, że wiele osób chce wprowadzić zdrowe nawyki do swojego życia poprzez odpowiednie diety. Często wybierają te, które akurat są popularne. Sęk w tym, że nie ma jednak jednej, uniwersalnej diety, która u każdego przyniosłaby taki sam efekt. Niektórzy więc szybko się zniechęcają, bo mają poczucie, że określony sposób odżywiania nie działa.

Dlaczego diety nie działają?

– Jest wiele różnych powodów, dlaczego diety nie działają. Po pierwsze, tak jak rozumiemy diety w naszym tradycyjnym rozumieniu współczesnym, czyli jako ograniczenie kalorii, to absolutnie nie działa, ponieważ kiedy głodujemy i przez jakiś czas powstrzymujemy się od jedzenia, to kiedy wracamy do normalnego trybu odżywiania, niestety wracają również kilogramy. Nasz organizm bowiem po prostu zaczyna odbudowywać to, co stracił. Innym powodem jest to, że ulegamy pokusom i nie potrafimy sobie z tym poradzić. Nie potrafimy zarządzić tą sytuacją, kiedy emocje zaczynają kształtować naszymi wyborami żywieniowymi – mówi ekspertka.

Kolejnym powodem, dla którego diety nie działają, jest to, że nie mamy wystarczającej motywacji, nie wiemy, dlaczego jesteśmy na tej diecie, jaki cel chcemy zrealizować i czemu ma to wszystko służyć. Ważna jest też świadomość, że sama zmiana sposobu odżywiania nie wystarczy. Konieczna jest także, chociażby regularna aktywność fizyczna.

– Diety koncentrują się tylko na sferze jedzenia, nie obejmują innych aspektów naszego stylu życia, bardzo ważnych do tego, żeby osiągnąć nasze cele w obszarze zdrowia. To tylko niektóre przyczyny jest ich sporo i u każdego działa bądź nie działa trochę co innego. Warto więc się zastanowić, jak sobie z tym poradzić. Może nie samemu, bo właśnie praca w samotności nad dietą jest jednym z powodów, dla których dieta nie działa – mówi Małgorzata Radziak.

Eksperci podkreślają też, że długość procesu kształtowania nawyku w zasadzie nie ma jednak znaczenia, ponieważ ostatecznym celem jest zdolność do konsekwentnego wykonywania danej czynności jak najdłużej, do końca życia.

Małgorzata Radziak była gościem jednego z eventów w ramach Thursday Gathering. To cykliczne spotkania społeczności innowatorów stanowiące okazję do wymiany doświadczeń i wiedzy na najbardziej aktualne tematy. Odbywają się w każdy czwartek o 17 w warszawskim Varso z inicjatywy Fundacji Venture Café Warsaw i jej partnerów.

newseria


Elon Musk: „Nie podoba mi się zostać zastrzelonym przez jakiegoś świra”

DW

Pewien nastolatek założył konto na Twitterze, które nie spodobało się Elonowi Muskowi. Pokazuje ono przeloty prywatnego odrzutowca najbogatszego człowieka świata.

Elon Musk Fot. flickr

Jack Sweeney, dziewiętnastolatek z Florydy, założył konto „ElonJet” na Twitterze, które wcale nie podoba się Elonowi Muskowi. Jak podają niemieckie media (ntv, Spiegel-Online) Elon Musk zaoferował nastolatkowi 5 tys. dolarów za usunięcie tego konta. Powód: na koncie pokazywane jest, gdzie aktualnie znajduje się prywatny odrzutowiec najbogatszego człowieka świata.

Konto „ElonJet” ma ponad 200 000 obserwatorów i korzysta z zaprogramowanego przez Sweeney’a bota, który śledzi przeloty odrzutowca Muska. W tym celu wykorzystuje on publicznie dostępne dane o ruchu lotniczym. Jak tylko samolot Muska wystartuje lub wyląduje, jest to natychmiast tweetowane.

Jak podaje amerykański kanał telewizyjny CNN, student stworzył również inne konta, które śledzą odrzutowce takich bogaczy, jak: Bill Gates i Jeff Bezos.

„Czy mógłbyś to wyłączyć?”

Jak podaje kanał ntv, pierwsza wiadomość od Elona Muska dotarła do dziewiętnastolatka pod koniec listopada 2021 roku. „Czy mógłbyś to wyłączyć? To stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa” – zapytał na Twitterze najbogatszy człowiek na świecie. Później zaoferował nastolatkowi 5 tys. dolarów, aby uniemożliwić „szalonym ludziom” śledzenie jego lotów. Jednak 19-letni student odrzucił tę ofertę.

W zamian poprosił o 50 tys. dolarów, które mógłby przeznaczyć na swoje dalsze kształcenie lub kupno samochodu Tesla Model 3. „Nie podoba mi się wyobrażenie bycia zastrzelonym przez świra”– odpisał mu Musk. W kolejnej ostatniej wiadomości z połowy stycznia założyciel Tesli dał do zrozumienia, że nie poczułby się w porządku płacąc za zamknięcie konta. „Opcje inne niż wynagrodzenie, takie jak staż w firmie znacznie ułatwiłoby sprawę” – odpowiedział rezolutny nastolatek. Jednak Musk nie zareagował na to, przynajmniej na Twitterze.

„Pięć tysięcy dolarów to za mało za to, co zyskuję dzięki kontu” – powiedział Sweeney stacji telewizyjnej CNN. Pieniądze, jak przekonywał, nie zastąpią czynnika zabawy. Jednocześnie zapewnił, że wskazał on miliarderowi program, którym mógłby zablokować oprogramowanie śledzące przeloty. Jego zdaniem, Musk „posłuchał rady”. Dziewiętnastolatek nadal jednak może śledzić samolot, chociaż stało się to trochę bardziej skomplikowane.

 

REDAKCJA POLECA

 


Czarna torebka skórzana – prawdziwa klasyka. Do jakich stylizacji warto ją wykorzystać?

Czarna skórzana torebka to jedna z najbardziej uniwersalnych toreb, po jakie może sięgnąć kobieta. Charakteryzuje się wieloma zaletami, a także może posiadać całą gamę krojów, dzięki czemu będzie idealna na wiele okazji. Przyjrzyjmy się bliżej temu akcesorium, które po prostu nie może zabraknąć na kobiecej półce.

Fot. materiały prasowe

Czerń pasuje do wszystkiego

Zacznijmy od tego, że czarna torebka pasuje dosłownie do wszystkiego. Niezależnie od tego, czy decydujesz się na strój wieczorowy, biznesowy, sportową sukienkę czy może zwykłe dżinsy, z pewnością do każdego z tych strojów dopasujesz odpowiednią czarną torebkę. Jest prawdziwą ponadczasową klasyką, zwłaszcza w zestawie z czarnym paskiem i czarnymi butami.

Czerń jest uniwersalna nie tylko pod względem tego, do jakiego stroju ją dopasujemy, ale również do jakiej sytuacji. Dlatego panie często wybierają czarne torebki o uniwersalnym kroju i średniej wielkości, co pozwala im zabierać je praktycznie na wszystkie spotkania.

Zawsze modna

Ta klasyka pozostaje modna od setek lat i nikt chyba nie ma wątpliwości, że przez kolejne setki także będzie pozostawać na topie. Czarna torebka praktycznie nigdy nie znika z wybiegu, niezależnie od tego, jaki kolor dominuje w aktualnej modzie – właśnie dlatego, że do każdego można ją też dopasować. Jedyna, co może się w niej zmieniać, to fason.

Jeden kolor, wiele krojów

Ze względu na to, iż czarna torebka występuje w wielu różnych krojach, o czym można przekonać się zaglądając między innymi na stronę https://wojewodzic.com.pl/, można ją zastosować na bardzo wiele różnych okazji i do niezliczonych wręcz stylizacji. Pierwszym jej przykładem, który idealnie sprawdzi się podczas wielkich przyjęć, jest mała kopertówka o smukłym kształcie i lekkiej budowie. To idealna torebka dla damy, która nie potrzebuje zbyt wielu rzeczy, a chciałaby podkreślić z jej pomocą swoją wyjątkową stylizację.

Na co dzień, kiedy kobieta udaje się do pracy, znacznie bardziej sprawdzi się jednak większa torba w czarnym kolorze: listonoszka, shopperka czy klasyczny worek. Każda z nich pomieści większą ilość akcesoriów, które są niezbędne podczas codziennych zajęć. Przydadzą się także w trakcie krótszych wypadów za miasto, kiedy pomogą w zebraniu najważniejszych zapasowych rzeczy “na wszelki wypadek”.

Ciekawą alternatywą dla klasycznych torebek mogą być też niewielkie damskie plecaki wykonane ze skóry. Są wygodnym rozwiązaniem dla kobiet, którym szczególnie zależy na wygodzie i pozostawieniu sobie swobodnych rąk. Mogą być też dobrym pomysłem na odciążenie ramienia, ponieważ równomiernie rozkładają ciężar, co na pewno pomoże paniom cierpiącym na bóle kręgosłupa.


Dowiedz się jak zacząć zarabiać od zera w 2022 roku

Bez kredytu i funduszy. Poznaj kilka sposobów na rozpoczęcie od zera. Wśród nich granie u „buka”. Na zakłady bukmacherskie bonus dostaniesz od ręki.

Zacznijmy od tego, że pisząc „zarabianie pieniędzy” mamy na myśli wypracowywanie comiesięcznego zysku. Co oczywiste, pracując za najniższą krajową będzie to szalenie trudne. Jeszcze w czasach dzieciństwa wydawało nam się, że kiedy pójdziemy do pracy za 3000 złotych, na koniec roku będziemy mieli na koncie okrągłe 36 tysięcy złotych. Rzeczywistość okazała się brutalna – podatki, kredyt, wydatki na podstawowe potrzeby, opłata za paliwo i wiele innych czynników sprawia, że zamiast na grubym plusie, w najlepszym wypadku na koniec miesiąca wychodzimy na zero.

W zasadzie zdecydowana większość z nas chciałaby dobrze zarabiać, a skoro jesteś tu i czytasz ten tekst, tę teorię tylko potwierdzasz. Dlaczego zatem nie zrobimy zdecydowanego kroku w przód ku lepszej przyszłości? Powód zwykle jest prozaiczny i jest to brak solidnego zaplecza finansowego. Jesteśmy przekonani o tym, że do zbudowania dobrego biznesu potrzebne są spore wydatki startowe. Oczywiście jest w tym sporo racji, niemniej da się dojść do ciekawych wyników zaczynając od zera.

Wśród takich rozwiązań jest na przykład… pójście na etat. Tak jest, to też dobre rozwiązanie, o ile celujemy w dobrą i rozwojową branżę. Dobrze płacą także w internecie, ale nie zawiedziemy się jeśli postawimy wszystko na zakłady wzajemne. Tutaj na samym początku na zakłady bukmacherskie bonus dostaniesz od ręki, co z pewnością tylko zbuduje Cię przed kolejnymi wyzwaniami, jednak o tym w dalszej części tekstu.

Jak zacząć zarabiać, by się dorobić? Etat dobrym rozwiązaniem

W pewnym sensie to najprostsza rzecz, jeśli chodzi o rozpoczęcie misji pod szyldem „zarabianie od zera”. Wystarczy wybrać się do pracy pełnoetatowej (zdalnie lub stacjonarnie) i po czasie awansować na kolejne szczeble. Co oczywiste, warto pójść do pracodawcy oferującego klarowną ścieżkę kariery przypominającą wręcz drabinę, po których szczeblach będziesz mógł się wspinać. Mile widziana jest tutaj na przykład branża finansowa, samochodowa, gamingowa, bądź deweloperska. Te oferują ogromne możliwości rozwoju.

Nie jest to rozwiązanie idealne i trzeba się liczyć z tym, że obrana przez nas branża za 10-20 lat nie będzie miała tak dużego znaczenia, przez co i płaca znacznie spadnie. Wtedy pozostaje się przebranżowić. Z drugiej strony może się okazać, że przepracowany czas okaże się wystarczający, by udać się na bardzo długie wakacje. Niemniej warto wybierać pracę bez takiego zagrożenia, a więc decydujemy się na miejsce, w którym będziemy partycypować w postępującej automatyzacji, bądź wejdziemy w produkcję aplikacji, czy gier komputerowych (to się chyba nigdy nikomu nie znudzi).

Jeśli zarabiać od zera, to może w internecie?

Każdy kolejny rok to wzrost znaczenia sieci w życiu społecznym. Nie inaczej jest w przypadku pracy, co dobitnie uwypukliła pandemia koronawirusa. To właśnie ona sprawiła, że praca zdalna stała się czymś normalnym. Z dnia na dzień okazało się, że wcale nie musimy działać na pełnym etacie stacjonarnie. Wystarczy B2B i status freelancera, by w swoim domowym zaciszu pełnić ważną funkcję w jakiejś firmie oddalonej od Ciebie o kilka tysięcy kilometrów. Tak właśnie wygląda współczesny internet.

W sieci bez większych problemów znajdziesz sporo zleceń, dzięki którym będziesz mógł znaleźć się nad finansową kreską. Możesz łączyć ze sobą pracę grafika komputerowego oraz copywritera, bądź handlować domenami na przemian z prowadzeniem firmowych kont społecznościowych. Projektowanie stron internetowych da się łączyć z pisaniem wartościowego kontentu.

Generalnie możliwości w roli internetowego freelancera jest multum, pozostaje mieć odpowiednią wiedzę oraz umiejętności, by swoje zadania wypełniać należycie. Dodatkowym atutem jest fakt, że nie potrzebujesz na start żadnego zaplecza finansowego. Wystarczy wiedza i odpowiednie chęci. Jeśli masz braki merytoryczne, w sieci znajdziesz wszelkie niezbędne materiały edukacyjne i to za darmo! Z czasem Twoje stawki będą rosły i wypracujesz zysk na premiach. Praca w internecie to świetny motyw na zarabianie od zera.

Zarobki z zakładów sportowych

Co ciekawe, także i w tym wypadku możesz zacząć swoją przygodę od zera. Wystarczy, że znajdziesz bonus bez depozytu, na dzień dobry otrzymasz kilkadziesiąt złotych i przy odrobinie typerskich umiejętności będziesz w stanie te kwoty rozmnożyć. Po zarabianie na zakładach bukmacherskich z każdym rokiem sięga coraz więcej osób. Wynika to z tego, że bukmacherzy są na wyciągnięcie ręki dzięki aplikacjom mobilnym, czy stronom internetowym.

Od paru ładnych lat nie trzeba się ograniczać wyłącznie do odwiedzania punktów stacjonarnych, co bywało bardzo uciążliwe. W obecnej chwili obstawiasz w dowolnej chwili mając nad tym pełną kontrolę. Popularyzacja wynika także z szerokiego dostępu do transmisji telewizyjnych z różnych wydarzeń sportowych.

Jednak od razu zaznaczamy, że nie jest to łatwy kawałek chleba. – Wystarczy spojrzeć, że profesjonalne granie w zakładach wzajemnych udaje się jedynie dwóm procentom typerów i jest to podyktowane sporą dozą umiejętności, predyspozycji, wiedzy i doświadczenia. Nie da się tego odseparować i lecieć wyłącznie na dużym farcie – wyjaśnia Irenka Zając, ekspertka w zakresie zakładów bukmacherskich serwisu Mightytips.pl, o której więcej przeczytasz tutaj.

Ale nic straconego, bo znając się na zakładach bukmacherskich możesz zostać ekspertem i dzielić się swoją wiedzą z innymi. To też nieźle płatne zajęcie.

Inne możliwości zarabiania od zera

Szczególnie polecamy:

  • Postawienie na swój talent (śpiew, majsterkowanie, e-sport)
  • Postaraj się o dotację na własną firmę
  • Zostań copywriterem direct response

Jesteśmy przekonani, że znajdziesz coś dla siebie. Zastanów się, co najbardziej lubisz robić i co robisz dobrze, a następnie spróbuj to spieniężyć. W zasadzie to najlepsza opcja na zarobienie od zera.


Remigiusz Mróz: ekranizacja moich powieści to niezwykle ciekawe doświadczenie

Remigiusz Mróz nie ukrywa, że ekranizacje jego powieści są dla niego niezwykle ciekawym doświadczeniem i za każdym razem uważnie śledzi cały proces produkcji, a także efekt końcowy. Zapewnia też, że nie wywiera presji na twórcach, ale czasem coś podpowie czy też doradzi. Jeśli chodzi o „Behawiorystę”, to pisarz cieszy się, że główną rolę w tym serialu zagrał Robert Więckiewicz.

Remigiusz Mróz. Fot. newseria

„Behawiorysta” kolejna ekranizacja powieści Remigiusza Mroza

„Behawiorysta” jest ekranizacją kolejnej powieści Remigiusza Mroza. Wcześniej widzowie mogli oglądać „Chyłkę”. Pisarz nie ukrywa, że w obu przypadkach z dużym zaciekawieniem patrzy na zamysł twórców. „Behawiorysta” to niezwykle mroczny serial, pełen zagadek i zwrotów akcji.

– Ta historia jest psychologiczno-społeczna. Ma otoczkę kryminału i wydaje mi się, że pod najważniejszym względem, czyli rdzenia tej historii, ekranizacja jest bardzo wierna. Te wszystkie dylematy, które w książce podnosiłem, są też podnoszone w serialu. Są oczywiście zmiany dotyczące fabuły, bohaterów. Czasem zmieniamy komuś płeć, czasem jego zachowania albo inne rzeczy, ale to, co najważniejsze, zostało. I to z mojego punktu widzenia jako autora jest najważniejsze, a to wszystko inne, co się zmienia, to zawsze ma dla mnie wartość dodaną. Z kolei dla czytelników nie zawsze, bo oni są związani z tym, co było na kartach książki. Natomiast dla mnie to jest zawsze ciekawe przeżycie, żeby zobaczyć, jak ktoś inny to wszystko interpretuje – mówi agencji Newseria Lifestyle Remigusz Mróz.

Robert Więckiewicz w roli Gerarda Edlinga

Pisarz zdradza, że miał nieformalny wpływ na niektóre aspekty tej produkcji. Jest m.in. usatysfakcjonowany tym, że w roli Gerarda Edlinga został obsadzony Robert Więckiewicz.

– Jak tylko pojawiło się jego nazwisko, to stwierdziłem, że to może być to. Co do innych aktorów też właściwie wszystkie typy, które mi się w głowie kręciły, to na tym ostatecznie stanęło. Ja żadnej presji nigdy nie wywieram, czy chodzi o fabułę, czy chodzi o obsadę. Czasem podrzucam jakieś luźne myśli, ale to wszystko – mówi Remigiusz Mróz.

Pisarz przyznaje też, że na początku, kiedy zapadła decyzja o ekranizacji „Behawiorysty”, w ogóle nie brał pod uwagę Roberta Więckiewicza.

– Ani ja nie widziałem Roberta w tej roli, ani czytelnicy. Bo jak ruszała giełda nazwisk, gdy okazało się, że ekranizujemy „Behawiorystę”, to Robert rzeczywiście nie występował na tym targu. I ja sam nawet nie miałem go gdzieś z tyłu głowy. Natomiast w momencie, kiedy producenci podsunęli ten pomysł i to nazwisko, to po prostu od razu zaskoczyło. Tak, idealny. I tak samo było, jak ogłosiliśmy w mediach, że to właśnie Robert zagra główną rolę, też właściwie każdy mówił, że nie obstawiał tego aktora, ale jest po prostu idealny. I wydaje mi się, że to był pewien ewenement – mówi.

Kolejne ekranizacje

W „Behawioryście” zagrał również sam Remigiusz Mróz. Fani na pewno wypatrzą go w jednej ze scen serialu. Pisarz ma nadzieję, że producenci zdecydują się również na ekranizację dwóch kolejnych części powieści: „Iluzjonisty” i „Ekstremisty”.

– Wprawdzie formalna decyzja jeszcze nie zapadła, ale nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej – mówi Remigiusz Mróz.

W „Behawioryście”, ale też nie tylko, pisarz pokazuje, jak niebezpieczne może być korzystanie z internetu w niewłaściwy sposób. Nowe technologie mogą nam bowiem ułatwić życie, ale równie dobrze wpędzić nas w poważne kłopoty. Użytkownicy powinni być więc świadomi tego, jakie zagrożenia czyhają na nich w sieci i że łatwo wpaść w pułapkę, która tylko będzie potęgować negatywne emocje.

– Jest to dosyć niepokojące, dlatego w „Behawioryście” przede wszystkim uwydatniamy to, co się dzieje z ludzkim umysłem, kiedy jesteśmy anonimowi. To też ma przełożenie na to np., jak się zachowujemy w samochodzie. Jedziemy, jesteśmy otoczeni naszymi czterema ścianami z blachy i to już nam wystarcza do tego, żeby w stosunku do innych użytkowników ruchu zachowywać się w taki sposób, w jaki na chodniku byśmy się w życiu nie zachowali. I to zjawisko potęguje się również wtedy, kiedy siedzimy przed monitorem, widzimy tylko tekst na ekranie i nic więcej, nie widzimy drugiego człowieka. Nasza natura zmienia się wtedy w sposób dla mnie ogromnie frapujący – mówi Remigiusz Mróz.

Behawiorysta

W „Behawioryście” internet w rękach niebezpiecznego szaleńca i mordercy to narzędzie do precyzyjnego planowania zbrodni i manipulowania ludźmi. Za jego pośrednictwem Horst Zeiger (w tej roli Krystian Pesta) chce decydować o życiu innych. Dlatego organizuje w sieci swoiste igrzyska śmierci i zaprasza wszystkich do wirtualnego uczestnictwa w krwawym show. Wybór ofiary pozostawia widzom, bezpiecznie schowanym za ekranami swoich komputerów

– W „Behawioryście” doprowadziliśmy to do pewnego ekstremum i pokazaliśmy najgorszy możliwy scenariusz. Ja takim pesymistą nie jestem, żeby twierdzić, że do czegoś takiego w realnym życiu kiedyś dojdzie. Myślę, że będziemy się wszystkiego uczyć, bo te zmiany odnośnie do tego, jak bardzo internet wsiąkł w nasze życie, są szybkie i nasza natura potrzebuje po prostu trochę czasu, żeby się przystosować – mówi Remigiusz Mróz.


Ryzyko konfliktu zbrojnego z Rosją. Kraje skandynawskie zaniepokojone

Daniel Heinrich

Daniel Heinrich

Rosyjskie manewry wojskowe odbywają się nie tylko na granicy z Ukrainą, lecz także na Morzu Bałtyckim. Rządy krajów skandynawskich są mocno zaniepokojone.

W ostatnich dniach i tygodniach z nagłówków gazet na świecie nie schodzą doniesienia o koncentracji wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Ale fakt, że trzy okręty rosyjskiej marynarki wojennej przepłynęły z Morza Północnego przez duńską cieśninę Wielki Bełt na Morze Bałtyckie, przeszedł w wielu krajach niezauważony. Nie uszedł jednak uwadze krajów skandynawskich, które w obliczu rosyjskich manewrów wojskowych niepokoją się coraz bardziej.

Szwecja

Rząd w Sztokholmie natychmiast zareagował i pod koniec ubiegłego tygodnia wysłał na bałtycką wyspę Gotlandię kilka pojazdów opancerzonych. Od tego czasu żołnierze patrolują tam ulice.

Na wyspie położonej centralnie na Morzu Bałtyckim i oddalonej w linii prostej tylko o 350 km od rosyjskiej eksklawy Kaliningradu, mieszka około 60 tysięcy osób.

Zwłaszcza w malowniczym mieście portowym Visby, stolicy wyspy, widać wojsko na każdym kroku. Sztokholm liczy się z najgorszym z możliwych scenariuszy, że w najbliższym czasie Rosja może sięgnąć nie tylko po Ukrainę, ale także po kraje bałtyckie: Estonię, Łotwę i Litwę, a tym samym niebezpiecznie zbliżyć się do Szwecji.

Mimo że kraj ten nie należy do NATO, ściśle współpracuje z Sojuszem. Od czasu rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 roku Sztokholm ponownie zwiększył środki na obronność. A w 2017 roku przywrócił także obowiązkową służbę wojskową.

Finlandia

Ze swoją długą na 1300 kilometrów granicą Finlandia jest bliżej Rosji niż jakikolwiek inny kraj europejski.

Również Finlandia nie jest członkiem NATO, gdyż nie ma w niej większości opowiadającej się za przystąpieniem do zachodniego sojuszu obronnego, chociaż od wielu lat w programach politycznych rządu zapisana jest taka opcja.

Rząd w Helsinkach uchodzi za bardzo pragmatyczny w relacjach z Moskwą, ale fakt ten nie może przesłaniać narastającej obecnie nieufności wobec Rosji. Najwyraźniejszy jak dotąd sygnał odwrócenia się od Kremla pojawił się w grudniu ubiegłego roku. Premier Sanna Marin zakończyła trwający od lat spór o zakup nowych myśliwców i zamówiła 64 najnowocześniejsze odrzutowce F-35 w amerykańskiej firmie Lockheed Martin. Kosztowały one 8,4 mld euro.

Po tym, jak pod koniec grudnia Rosja zażądała, aby żaden inny kraj nie został dopuszczony do NATO, Marin posunęła się jeszcze dalej. Na początku stycznia w wywiadzie telewizyjnym przekazała Moskwie: „Nie damy się szantażować”.

Dania

Rząd w Kopenhadze prowadzi z Moskwą podwójną strategię. Po pierwsze, podobnie jak Szwecja, wzmocnił swoją obecność na Bałtyku o jeszcze jedną fregatę oraz liczne myśliwce typu F-16 i wysłał 200 żołnierzy.

Ponieważ Dania jest członkiem założycielem NATO, więc misja na Bałtyku podlega pod naczelne dowództwo Sojuszu. Z drugiej strony Duńczycy postanowili wesprzeć Ukrainę wstrząsaną konfliktem z Rosją sumą 22 mln euro. A minister spraw zagranicznych Danii Jeppe Kofod wyraził na Twitterze swoje zaniepokojenie po wizycie w rejonie konfliktu we wschodniej Ukrainie kilka dni temu, także z powodu cyberataków na internetowe strony rządowe.

Norwegia

Norwegia jest członkiem NATO od 1949 roku. Polityka obronna odgrywała i nadal odgrywa istotną rolę w tożsamości tego kraju, a około ośmiu tysięcy młodych ludzi odbywa co roku obowiązkową służbę wojskową.

Norwegię dzieli od Rosji granica lądowa o długości prawie 200 kilometrów, a oba kraje rywalizują o strefy wpływów w Arktyce. Dlatego również z tego powodu Oslo podejmuje wysiłki, aby zademonstrować gotowość wojskową.

Stosunkowo niedawno rząd Norwegii wynegocjował nowe porozumienie wojskowe z USA, w którym przyznaje Amerykanom dostęp do czterech baz wojskowych, które mogliby wykorzystać w razie wojny. Ponadto w marcu i kwietniu na terytorium Norwegii odbędą się ćwiczenia NATO „Cold Response” – jedne z największych manewrów wojskowych od zakończenia zimnej wojny. W ćwiczeniach ma wziąć udział około 35 000 żołnierzy z 28 krajów NATO i innych krajów partnerskich.

Tymczasem rząd w Oslo jest zaniepokojony nie tylko rosyjskimi manewrami wojskowymi, lecz przede wszystkim rosyjskimi cyberatakami. W wywiadzie dla jednej z gazet na początku tego tygodnia, premier Jonas Gahr Store powiedział, że wspierani przez Rosjan hakerzy już „namierzyli” systemy komputerowe kluczowych norweskich instytucji, takich jak parlament i rząd.

 

REDAKCJA POLECA

 


Lewandowski Piłkarzem Roku w czasach pandemii

DW

W ocenie „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zdobycie przez Lewandowskiego tytułu Piłkarza Roku 2021 miało także związek z pandemią i pustymi trybunami na stadionach.

I would like to congratulate all tonight’s award winners 🤝 Receiving The FIFA Best Men’s Player award tonight is a…

Opublikowany przez Roberta Lewandowskiego Poniedziałek, 17 stycznia 2022

Niemiecki dziennik komentuje we wtorek (18.01.2022) w wydaniu internetowym triumf Roberta Lewandowskiego w plebiscycie FIFA na Piłkarza Roku 2021. Jak ocenia, terazteraz gdy Lewandowski po raz drugi z rzędu zdobył ten tytuł, „trzeba przypominać sobie jego bramkę”.

„Wiele to mówi o tym, dlaczego napastnik FC Bayern Muenchen w plebiscycie, który organizuje Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej FIFA, został sklasyfikowany na pierwszym miejscu, przed Lionelem Messim i Mohamedem Salahem; i być może nawet, dlaczego w 2020 roku był przed Cristiano Ronaldo i Messim” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ).

Strzelił tę bramkę w maju w Bundeslidze. 34-ty dzień rozgrywek, 90-ta Minuta. Nie należy jednak przypominać tego, jak ta bramka wyglądała, ale jak brzmiała. W Monachium na trybuny wolno było wejść wówczas tylko 250 kibicom. I gdy Lewandowski swoim 41-szym golem w sezonie przesunął granicę, ustanowioną przez wielkiego Gerda Muellera, kibiców słyszano co najwyżej w tle. Tak brzmi pandemia” – pisze korespondent sportowy „FAZ” Christopher Melzer.

Blockbuster bez porywającej muzyki

Ocenia, że „tylko za pomocą liczb można wytłumaczyć, dlaczego Robertowi Lewandowskiemu z Polski ponownie wręczono puchar, który w tym stuleciu otrzymało przed nim tylko dziewięciu graczy”.

„Strzelił dla FC Bayern 41 bramek w sezonie i 58 w ciągu roku. Średnio jedną bramkę na 69 minut. Zebrał więcej bramek niż przewiduje dla niego statystyka Expected Goal, czyli nowoczesna jednostka miary, która przewiduje, z jakim prawdopodobieństwem strzał zakończy się powodzeniem. Można to wytłumaczyć za pomocą liczb. Albo za pomocą brzmienia” – dodaje.

Jak pisze, „może być przypadkiem”, że Lewandowski triumfował akurat w dwóch latach, w których „zmieniło się brzmienie gry”. „Przez polityczne środki w czasie pandemii koronawirusa najważniejsza dyscyplina sportu na świecie została zredukowana przynajmniej na murawie do swojego rdzenia: 22 graczy i piłki. Na arenach, gdzie nagle zabrakło publiczności, nastał nowy ton, a wraz z nim nowe postrzeganie” – ocenia Melzer. Mecze rozgrywane w czasach pandemii przypominają „blockbuster bez porywającej muzyki”, pisze. „Bramka Lewandowskiego w miesiącach pandemii była zwykle po prostu bramką Lewandowskiego” – dodaje.

„Nie jest to nowa obserwacja, że Robert Lewandowski także swymi najciekawszymi akcjami nie wywołuje wielkich emocji. Ale możliwe jest, że zasadniczo skorzystał na meczach bez publiczności. Mniej emocji, mniej dekoncentracji” – dodaje.

 

REDAKCJA POLECA

 


Robert Lewandowski – Gwiazda bez blasku

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Robert Lewandowski strzela bramki jak na taśmie produkcyjnej, ale nie budzi wielkich emocji. To może kosztować go tytuł Piłkarza Roku – ocenia „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

First hat-trick in 2022 😎⚽️⚽️⚽️ FC Bayern München #MiaSanMia #Bundesliga

Opublikowany przez Roberta Lewandowskiego Sobota, 15 stycznia 2022

Niemiecki dziennik pisze w poniedziałek (17.01.2022) o szansach piłkarza Bayernu Monachium Roberta Lewandowskiego na zdobycie tytułu Piłkarza Roku w plebiscycie FIFA. Jak ocenia, jeżeli decydujące byłyby tylko liczby, to „Lewandowski byłby wielkim faworytem”.

„W 19 dni rozgrywek Bundesligi strzelił 23 bramki i po raz drugi z rzędu może przekroczyć legendarną 40-bramkową barierę dźwięku Gerda Muellera, o której od dziesięcioleci mówiono, że jest nieosiągalna” – zauważa „FAZ”. Dodaje, że w 2021 roku Lewandowski, inaczej niż jego główni konkurenci w walce o tytuł – Egipcjanin Mohamed Salah (FC Liverpool) i Lionel Messi (Paris St. Germain) – zdobył ze swoim klubem narodowy tytuł mistrzowski.

„Przy wyborze Piłkarza Roku rolę odgrywają też inne czynniki: moc gracza do fascynowania, zdumienie i zachwyt, jakie u publiczności budzą jego bramki i akcje” – ocenia dziennik. Cytuje wypowiedź bramkarza Bayernu Manuela Neuera z wywiadu po sobotnim zwycięskim spotkaniu z FC Koeln, który chwalił Lewandowskiego i określił piłkarza z Polski „maszyną”. „Lewandowski jest postrzegany jako ‘maszyna’, a nie jako cudotwórca albo artysta. Gra z niemal nieludzką precyzją, wysoką wydajnością, rzetelnie i bez zbędnych zawijasów. Być może właśnie to czyni go nieco nudnym i przez to mniej atrakcyjnym w plebiscycie na Piłkarza Roku” – ocenia „FAZ”.

Gdy rywal jest „zbawcą”

Twierdzi też, że w pamięci pozostają „bezbarwne” obrazy goli Lewandowskiego. Jak pisze, często najbardziej imponujące z tego, co pozostawia po sobie 33-letni napastnik, są liczby. Podczas gdy Salah, zaledwie kilka godzin po zwycięstwie Monachijczyków nad Renem, został w swojej ojczyźnie okrzyknięty „zbawcą” przez niektóre gazety. Zdobył on jedyną zwycięską bramkę dla Egiptu w spotkaniu z Gwineą Bissau w rozgrywkach o Puchar Afryki – zauważa niemiecki dziennik. „Był to moment, który poruszył cały kontynent” – dodaje.

Cytuje też wypowiedź trenera Bayernu Juliana Nagelsmanna, który ocenił, że Lewandowski zasługuje na ponowny tytuł Piłkarza Roku FIFA – piłkarz z Polski wygrał poprzednią edycję plebiscytu. „Jako trener patrzę nie tylko na bramki, ale też inne sprawy” – powiedział. Zdaniem trenera Lewandowski jest także wspaniałym graczem drużynowym.

Zdobycie statuetki dla Najlepszego Sportowca Polski 2021, to dla mnie bardzo ważna nagroda, bo o wyborze decydujecie Wy…

Opublikowany przez Roberta Lewandowskiego Sobota, 8 stycznia 2022

 

REDAKCJA POLECA

 


W czasie pandemii COVID-19 najbogatsi podwoili swoje fortuny, a globalne ubóstwo dramatycznie wzrosło

DW

Pandemia koronawirusa pogłębia nierówności społeczne na całym świecie. Podczas gdy majątki dziesięciu najbogatszych miliarderów (wszyscy z nich to mężczyźni) podwoiły się między marcem 2020 a listopadem 2021 roku do 1,5 biliona dolarów, liczba osób żyjących w ubóstwie wzrosła o około 160 milionów – wynika z raportu organizacji ds. rozwoju Oxfam. Według raportu wszyscy miliarderzy razem wzięci zwiększyli swój majątek bardziej niż w ciągu czternastu lat przed pandemią.

Elon Musk Fot. flickr

– Dla miliarderów pandemia jest jak „gorączka złota”. Rządy wpompowały miliardy w gospodarkę, większość z nich trafiła do ludzi, którzy najbardziej skorzystali na wzroście cen akcji. Podczas gdy ich majątki rosną szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, a niektórzy odbywają podróże w kosmos, globalne ubóstwo dramatycznie wzrosło – wyjaśnia Manuel Schmitt, specjalista ds. nierówności społecznych w Oxfam Niemcy.

W Niemczech również doszło do „bardzo silnej koncentracji bogactwa” – stwierdza organizacja. Od początku pandemii dziesięć najbogatszych osób w tym kraju zwiększyło swój majątek z około 125 mld do około 223 mld euro. Wzrost ten odpowiada niemal całkowitemu bogactwu najbiedniejszych 40 procent społeczeństwa, czyli 33 milionów Niemców.

Biedni, biedniejsi, jeszcze biedniejsi

Według Oxfam największy spadek dochodów odczuło w czasie pandemii najbiedniejsze 20 procent ludzkości. Podczas gdy w bogatych krajach nastąpiło ożywienie gospodarcze, w krajach biednych tak nie jest. Ponad 100 krajów dokonało cięć wydatków socjalnych, a co najmniej 73 krajom grożą dalsze oszczędności w związku ze spłatą pożyczek covidowych z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Cierpią na tym zwłaszcza kobiety, których jest o 13 milionów mniej na rynku pracy niż dwa lata temu. Jednocześnie znacznie wzrosła nieodpłatna praca kobiet i dziewcząt, które zajmują się na przykład opieką nad rodziną.

Oxfam zaapelował do rządów na całym świecie o większe opodatkowanie korporacji i najbogatszych ludzi oraz o przeznaczenie uzyskanych w ten sposób dochodów na podstawowe usługi społeczne. Gospodarka musi być ukierunkowana na wspólne dobro, a dystrybucja szczepionek musi być bardziej sprawiedliwa w skali globalnej.

Elon Musk na czele

Oxfam opracował swój raport jak zwykle przed rozpoczęciem Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. W tym roku już drugi raz z rzędu, forum odbędzie się wyłącznie wirtualnie.

Jak informuje Oxfam, raport oparto na najbardziej aktualnych danych i powszechnie dostępnych danych, wykorzystując listę miliarderów 2021 opracowaną przez amerykański magazyn „Forbes”.

Na czele listy znaleźli się prezes Tesli i SpaceX Elon Musk oraz założyciel Amazona Jeff Bezos. Reprezentowani są również założyciele Google Larry Page i Sergey Brin, założyciel Facebooka Mark Zuckerberg, byli szefowie Microsoftu Bill Gates i Steve Ballmer, były szef Oracle Larry Ellison, amerykański inwestor Warren Buffet oraz szef francuskiej grupy produktów luksusowych LVMH Bernard Arnault.

 

REDAKCJA POLECA