Cała prawda o metkach na ubraniach

Prać w wysokiej temperaturze, a może włączyć ubrania na delikatny program i odwirować z mniejszą siłą? Nie każdy materiał powinniśmy prać tak samo, a konsekwencją niedostosowania się do zaleceń producenta może być zniszczona bluzka, czy wstąpiony sweter. Jak zatem dbać o to, by nowe ubrania na długo zachowały swoją nienaganną prezencję? Porady o praniu może nie są zbyt kokieteryjne i zmysłowe, ale na pewno przydatne, dlatego warto po nie sięgnąć za każdym razem, gdy zastanawiasz się, jak uprać produkt, na którym jakości Ci zależy.

Cała prawda o metkach na ubraniach

Masz w swojej szafie ubrania, które ze względu na posiadany materiał zapiera się trudniej lub wymagają skomplikowanych zabiegów? Spokojnie, nie każdy musi znać się na wszystkim, a kwestię odpowiedniego zapierania lepiej oddać profesjonalistom, którzy najważniejsze wskazówki dotyczące tej czynności umieszczają po prostu na metce produktu.

Metka, metka, ważniejszy symbol, niż tysiąc słów

A może po prostu to ten element zamocowany od wewnętrznej strony odzieży, na który trzeba zwrócić uwagę, by nie zniszczyć ubrania? A jakże. Metka jest nie tylko po to, by nas zdenerwować nieprzyjemnym uwieraniem, ale przede wszystkim po to, żeby dostarczyć cennych informacji o tym, jak dbać o konkretny produkt.

Bo wyobraź sobie sytuację, w której kupujesz jedwabną bluzkę od wymarzonego projektanta i już po pierwszym praniu zauważasz, że nie jest w takim stanie, jak po zakupie? Taka strata może wprowadzić w nieprzyjemne zakłopotanie niejedną influencerkę.

A zatem, z których informacji umieszczonych na metkach na pewno warto korzystać?

Zwróć uwagę na symbole dotyczące zalecanej temperatury prania i format programu. Dla materiałów wełnianych korzystaj z programu do namaczania lub bez opcji wirowania. W przypadku standardowej odzieży i przede wszystkim takiej, która nie jest specjalnie zabrudzona wybieraj opcje z temperaturą 30 lub 40 stopni Celsjusza. Taki program spokojnie poradzi sobie z odświeżeniem materiału, a jednocześnie nie spowoduje powstania nieprzyjemnych i trudnych do wyprasowania zagnieceń.

Pamiętaj, że w wysokiej temperaturze możesz umieścić odzież mocno zaplamioną, ale jednocześnie może się wówczas przydarzyć to, że ubrania stracą fason, czy ulegną zbiegnięciu bądź odbarwieniu.

Wysoka temperatura to także jeden z głównych wrogów negatywnego działania na nadruki, czy naklejki na tekstyliach.

Materiały szczególnie wrażliwe na działanie wysokich temperatur to wełna, aksamit, kaszmir, czy odzież sportowa.

Wyjątkiem w stosowaniu się do prania w niskiej temperaturze będzie bawełniana odzież biała, którą to warto umieszczać w pralce z programem do nawet 60 lub 90 stopni Celsjusza. To dlaczego warto skorzystać z informacji dotyczących prania na symbolach metki umieściliśmy w informacjach powyżej, a co z prasowaniem?

Jak prasować odzież, by jej nie zniszczyć?

Choć większość z nas nie zastanawia się nad tym, jaką temperaturę ustawić podczas prasowania, a wszystkie zebrane ubrania traktujemy po prostu intensywnie nagrzanym urządzeniem to jednak i w tej kwestii producenci zalecają stosowanie się do pewnych zasad.

Jedna kropka na żelazku umieszczona na metce oznacza konieczność prasowania w temperaturze 110 stopni Celsjusza, dwie kropki w 150 stopniach, a trzy w 200 stopniach. Uwaga, nie wszystkie materiały lubią prasowanie. Na niektórych metkach obrazek żelazka jest całkowicie przekreślony – zwróć na to uwagę, by nie zniszczyć wyjątkowo delikatnych powierzchni.

Metki możemy traktować jak swojego rodzaju instrukcję, która pomoże nam dłużej cieszyć się naszymi ulubionymi częściami garderoby. Niemniej jest jeszcze wiele innych kwestii, które wpływają na „żywtoność” naszych rzeczy, a o których nie dowiemy się z metek. Duże znaczenie ma też: sposób przechowywania ubrań, ich suszenia, a także oczywiście to, jak je traktujemy kiedy nosimy je na sobie.


Giertych składa wniosek do Trybunału Karnego w Hadze. „Oby zbrodniarze z obecnego rządu znaleźli się na właściwym dla siebie miejscu”

Roman Giertych, Jacek Dubois i Mikołaj Pietrzak złożyli wniosek do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. Dotyczy „odpowiedzialności za zbrodnie, które zostały popełnione na obywatelach polskich”. Chodzi o „pociągnięcie do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za masowe zatrzymywania ludzi z powodów politycznych i wykorzystywanie procedur karnych do walki politycznej z przeciwnikami obecnego rządu”.

O złożeniu wniosku Roman Giertych poinformował na swoim facebooku.

Złożyliśmy wniosek do Hagi.

Dzisiaj rano złożyliśmy podpisany przeze mnie, mec. Mikołaja Pietrzaka i mec. Jacka Dubois wniosek do prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze o pociągnięcie do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za masowe zatrzymywania ludzi z powodów politycznych i wykorzystywanie procedur karnych do walki politycznej z przeciwnikami obecnego rządu.

Do wniosku (liczącego kilkaset stron) załączyliśmy opinię profesorów Jana Barcza, Przemysława Saganka i Artura Nowak-Fara potwierdzającą zasadność wszczęcia tej sprawy przed MTK. Naukowcy ci są specjalistami z zakresu prawa międzynarodowego o niekwestionowanym autorytecie naukowym i jednoznacznie uznali, że sprawa nadaje się do zbadania przez MTK.

Planowane prześladowania przeciwników politycznych

Na połowę stycznia jesteśmy umówieni z prokuratorami MTK na spotkanie poświęcone dalszym uzupełnieniom wniosku. Będziemy ten wniosek uzupełniać o kolejne, zgłaszające się ofiary (np. farmaceutów zatrzymywanych w czasie kampanii wyborczej jako rzekomych sprawców niedoboru leków). Również w uzupełnieniu dodamy kwestię wykorzystywania programu PEGASUS do uzyskiwania informacji o przeciwnikach politycznych i do preparowania dowodów mających służyć zatrzymaniom. Używanie programu PEGASUS jest jednym z dowodów na to, że mieliśmy do czynienia z planowymi prześladowaniami przeciwników politycznych.

Wniosek do Hagi obejmuje również przypadek mojego zatrzymania w roku 2020. Stąd badanie inwigilacji nielegalnym oprogramowaniem będzie stanowić oczywistą część tego postępowania.

Chciałbym serdecznie podziękować koleżankom i kolegom adwokatom, którzy pracowali nad tym wnioskiem.

Ze względu na konieczność tempa prac wniosek złożyliśmy od razu w języku angielskim. Jestem dumny, że mogłem z wami przy tym wniosku współpracować. Bardzo serdecznie dziękuję aplikantom za pomoc w przygotowaniu wniosku. Również chciałem podziękować wszystkim organizacjom społecznym, które bardzo pomogły przygotować ten wniosek i odnaleźć osoby pokrzywdzone. Bez tej pomocy moglibyśmy nie dać rady.

Rozpoczęliśmy największy w historii Polski proces przed współczesną „Norymbergą” jak często jest nazywany MTK.

To co się dzieje w Polsce zasługuje na osądzenie międzynarodowe, aby kara za te czyny była przestrogą dla rządzących na całym świecie, że wykorzystywanie narzędzi prawa karnego do zastraszania społeczeństwa i budowania dyktatury kończy się sprawiedliwą i surową karą. Oby zbrodniarze z obecnego rządu znaleźli się szybko na właściwym dla siebie miejscu, czyli na ławie oskarżonych Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze.


Roman Giertych


4 Sposoby na relaks i uwolnienie się od stresu po ciężkim dniu

Po ciężkim dniu pracy każdy chciałby tylko wrócić do domu i odpocząć. Nawet najbardziej odporna na stres osoba doświadcza w ciągu dnia niepokoju. Istnieje kilka skutecznych sposobów, aby przywrócić sprawność i odzyskać równowagę.

Medytacje

Medytacje to świetny sposób na relaks i pozbycie się stresu. Według badań, słuchanie spokojnych melodii lub afirmacji pomaga obniżyć tętno i unormować ciśnienie krwi. Medytacja daje człowiekowi poczucie równowagi i całkowitego spokoju. Ta metoda regeneracji prowadzi do dobrego samopoczucia emocjonalnego i poprawy zdrowia w ogóle.

Ten sposób relaksacji ma kilka zalet:

  • Pozwala spojrzeć na stresujące sytuacje w nowy sposób;
  • Kształtuje umiejętności pomagające w walce ze stresem;
  • Podnosi samoświadomość;
  • Redukuje negatywne emocje.

Medytacja jest prostym procesem. Osoba musi zająć wygodną pozycję, zrelaksować się i skoncentrować się na muzyce.

Gry online

Uruchamianie automatów do gier w trybie darmowym jest doskonałą okazją do rozproszenia się i uzyskania wielu pozytywnych emocji. Jest to świetny sposób na rozproszenie uwagi i relaks. Gry przyczyniają się do uwalniania dopaminy, która jest odpowiedzialna za dobre samopoczucie.

Każdy ukończony etap przynosi wirtualną wygraną. Jest to kolejna okazja, aby uzyskać pozytywne emocje i poczuć się jak człowiek sukcesu. Po ciężkim dniu w pracy, można poświęcić trochę czasu na grę, aby się zrelaksować i zapomnieć o problemach. Kilka rund uporządkuje stan umysłu i pomoże przemyśleć sprawy, które spowodowały stres.

Wersje demonstracyjne nie angażują prawdziwych pieniędzy, więc taka gra nie może powodować frustracji i uzależnienia. Dlatego wiele osób woli w ten sposób spędzać wolny czas, zamiast grać w kasynie za złotówki i wydawać prawdziwe pieniądze.

Smaczny posiłek

Po stresie organizm łaknie słodyczy. To zjawisko nie należy do rzadkości. Węglowodany to substancje, które dają nam poczucie zadowolenia i radości. Gdy spada poziom serotoniny, człowiek staje się zestresowany. Węglowodany, które podnoszą poziom tego składnika w organizmie, mogą zapewnić relaks i spokój ducha.

Ważne jest, aby nie przesadzać ze słodyczami. Takie produkty nie zawsze są korzystne, zwłaszcza jeśli chodzi o ich nadmierne spożycie.

Muzyka

Kojące melodie sprzyjają relaksowi. Można wprowadzić zasadę spędzania wieczoru w przytulnej atmosferze przy przyjemnych, spokojnych dźwiękach. Odpowiednia muzyka może rozluźnić napięte mięśnie, spowolnić akcję serca i obniżyć ciśnienie krwi.

Muzykoterapia jest jednym z najskuteczniejszych sposobów na przywrócenie energii, relaks i wyciszenie dobrych myśli.


Niekonsekwencja Brukseli w sporze Polska-UE

Jacek Lepiarz

Jacek Lepiarz

Niemieccy komentatorzy zwracają uwagę na niekonsekwencję Brukseli w postępowaniu przeciwko Polsce. Mowa jest o „bezzębnej” Komisji Europejskiej i upolitycznieniu sporu o Trybunał Konstytucyjny.

Bruksela. Komisja Europejska
Bruksela. Komisja Europejska. Fot. Dimitris Vetsikas / Pixabay

Oba największe dzienniki opiniotwórcze komentują najnowszą decyzję Komisji Europejskiej o wszczęciu kolejnej procedury przeciwko Polsce, tym razem w związku z działalnością polskiego Trybunału Konstytucyjnego kwestionującego nadrzędność prawa unijnego.

„Sueddeutsche Zeitung”: pozostają dwie drogi

„Od 2017 roku Komisja Europejska w rytmie przypominającym pracę zegara wdraża przeciwko krajowi członkowskiemu – Polsce postępowanie o naruszenie traktatów. Raz za razem przedmiotem skarg są wymiar sprawiedliwości lub jego orzecznictwo. Obecnie dzieje się tak po raz kolejny, po zakwestionowaniu przez polski Trybunał Konstytucyjny automatycznego prymatu prawa europejskiego nad prawem polskim” – pisze szef redakcji zagranicznej „SZ” Stefan Kornelius.

Procedura skończy się tak jak wszystkie poprzednie, nałożeniem przez Trybunał Sprawiedliwości UE na Polskę kary finansowej – przewiduje autor komentarza oceniając, że jest to zakończenie „niezadawalające”.

Stawiając demonstracyjny opór, rządowi polskiemu udaje się zaplanowany manewr: „Obnażona zostaje bezzębność Komisji (Europejskiej), podczas gdy w Polsce państwo prawa i demokratyczne wartości są rozbijane w puch” – pisze Kornelius. Najnowszym przykładem tej taktyki jest jego zdaniem „przyjęta w trybie puczu” ustawa medialna (lexTVN – przyp. red.), która z pewnością przy zachowaniu stosownych terminów stanie się przedmiotem postępowania przeciwnaruszeniowego.

„Jeżeli prawo ma być wiarygodne, musi być stosowane. Jeżeli UE i jej instytucje chcą pozostać wiarygodnymi, muszą w sporze z rządem w Warszawie przeforsować swoje stanowisko” – podkreśla komentator zastrzegając, że tradycyjne metody nie zapewnią tego.

„Możliwe są dwie drogi: albo KE odpali kolejny stopień i uruchomi mechanizm praworządności, który może odciąć Polskę od funduszy, albo też konflikt zostanie przeniesiony na scenę polityczną i tam otwarcie rozstrzygnięty” – wyjaśnia Kornelius. „Jakkolwiek by było, tylko wyborcy w Polsce mogą położyć kres upiorowi PiS. Powinni powoli zrozumieć, o co tutaj chodzi” – konkluduje komentator „SZ”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung”: Polityczne sądownictwo

Nowe postępowanie UE przeciwko Polsce jest „problematyczne” – ocenia Reinhard Veser. Rząd nie może przecież ani skasować decyzji TK, ani też wpływać na przyszłe orzecznictwo Trybunału – pisze komentator. „Komisja Europejska domaga się od polskiego rządu właściwie tego, za co słusznie go krytykuje: politycznego wpływu na wymiar sprawiedliwości, tylko w tym przypadku w odwrotną stronę” – czytamy w „FAZ”.

KE uzasadnia swoje postępowanie wątpliwościami co do niezależności polskiego TK. „Rzeczywiście, od roku 2015 (TK) stał się organem prawicowej partii rządzącej PiS. Orzeczenie, uznające istotne części traktatu UE za niezgodne z polską konstytucją, jest na to jasnym dowodem” – pisze Veser.

Unia musi jednak uważać, aby takimi decyzjami nie dostarczać PiS-owi i jego duchowym pobratymcom argumentów w sporach z Brukselą. Kiedy 10 lat temu Viktor Orban rozpoczął demontaż państwa prawa, Unia zbyt długo zwlekała z reakcją. Próbując odrobić to zaniedbanie, poprzez błędną determinację prawdopodobnie zwiększa jeszcze szkody – ostrzega komentator „FAZ”.

 

REDAKCJA POLECA

 


Krzysztof Skiba: HIT SEZONU! Większościowe udziały w TVN kupią…

HIT SEZONU

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Dobre wieści! Większościowe udziały w TVN kupią prawdopodobnie najbogatsi ludzie w Polsce, znani patrioci i dobrzy katolicy, czyli Daniel „Granulat” Obajtek, bracia „lewe respiratory” Szumowscy, Tadeusz „Koperta” Rydzyk i żona premiera Morawieckiego, znana posiadaczka ziemska

 

Dobre wieści! Większościowe udziały w TVN kupią prawdopodobnie najbogatsi ludzie w Polsce, znani patrioci i dobrzy katolicy, czyli Daniel „Granulat” Obajtek, bracia „lewe respiratory” Szumowscy, Tadeusz „Koperta” Rydzyk i żona premiera Morawieckiego, znana posiadaczka ziemska.

Na zdjęciu: nowy dyrektor stacji TVN, ojciec Skiboniusz. Fot. Facebook / Krzysztof Skiba

Jest już wstępnie gotowa nowa ramówka programu TVN. Oto ona:

  • Godz. 6.00 – poranna Msza Święta transmitowana z klubu nocnego kardynała Dziwisza połączona z licytacją kremówek po papieżu, na nowego jaguara dla księdza Eugeniusza z Ujeściska.
  • Godz. 7. 00 – Od ciumka do ciumka i od żłóbka do żłobka – program interaktywny z dziećmi. Prowadzi ksiądz Czarodziej Lepiłapka oraz prokurator stanu wojennego Stanisław „Daj ciumka” Piotrowicz.
  • Godz. 8.30 – Dzień Dobry TVN – lekki magazyn śniadaniowy prowadzony przez włosy Jarka Jakimowicza i obcisłą spódnicę Magdaleny Ogórek. W programie dowcipy z dzieci uchodźców, kpiny z pejsów i krzywych nosów oraz świeże jaja z LGBT.
  • Godz. 11.30 – Magazyn Historyczny „Kolczuga”, a w nim wstrząsające dokumenty IPN o kłamstwie europejskich elit. W świetle najnowszych eksperymentów dokonanych przez podkomisję smoleńską na półkoloniach Antoniego Macierewicza, przy pomocy łuku i procy w nocy, okazało się, że Robin Hood był żołnierzem wyklętym z Podlasia o pseudonimie „Rajtuzy”.
  • Godz. 13.15 – Na Nowogrodzkiej – serial obyczajowy. W tym odcinku Marek Suski zakochuje się we własnej posadzie i bierze z nią ślub. Para żyje długo i szczęśliwie otrzymując podwyżki i awanse.
  • Godz. 15.00 – Dziadek z Wermachtu fur Deutschland. – seria bajek dla dzieci z rodzin patologicznych.
  • Godz. 16.40 – Reflektorem po oczach. – Odważny magazyn reporterski Tomasza Sakiewicza, który zagłębia się w zakamarki własnych zwojów tłuszczowych i odkrywa tam prawdę o agenturalnej przeszłości Mikołaja Kopernika, czyli TW „Luneta”. O związkach Kopernika z Milicją Obywatelską PRL, ma świadczyć jego czołowe dzieło „O obrotach sfer niebieskich” z 1543 roku.
  • Godz. 18.00 „Żywot Jarosława” – film dokumentalny o Naczelniku Państwa Jarosławie Kaczyńskim. Na temat Prezesa wypowiadają się m.in. prezydent USA Jerzy Waszyngton, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, kardynał Stefan Wyszyński i Gustlik z Czterech Pancernych.
  • Godz. 19.00 – Fakty PiS – magazyn informacyjny. Danuta Holecka i jej redakcyjny zespół, mimo braku kręgosłupa siedzą prosto przed ekranem i pokazują sukcesy rządu w budowie wypukłej dziury w okolicach Radomia.
  • Godz. 19.30 – Rozmowa dnia, czyli Sam na Sam. Premier Morawiecki sam sobie zadaje pytania i na nie odpowiada. Magazyn rozrywkowy.
  • Godz. 20.00 – Jacek Sasin w kosmosie. Odcinek pt. Misja specjalna. Dzielny minister wyrusza po butapren dla Terleckiego. – film fantastyczno-przygodowy produkcji albańskiej. W roli młodego ministra Sasina: Krystyna Pawłowicz.
  • Godz. 21.30 – Rżnięcie na okręcie – koncert gwiazd disco polo w łodzi podwodnej Wojska Polskiego, na cześć nowego basenu w pałacu Obajtka. Gwiazda koncertu Edyta Górniak z piosenką „Od Eurowizji do eutanazji”
  • Godz. 23.15 – Lulaj, że lulaj – magazyn satyryczny Jana Pietrzaka, pomagający ludziom, którzy nie mogą zasnąć.
  • Godz. 24.00 – Sztylet i kadzidło – film akcji w którym minister Czarnek dzielnie walczy o duszę ucznia, który został spłodzony podczas ulicznego protestu Strajku Kobiet.

Krzysztof Skiba


Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwnaruszeniowe wobec Polski z powodu Trybunału Konstytucyjnego

Komisja Europejska wszczęła dziś postępowanie przeciwnaruszeniowe wobec Polski z powodu Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o wyroki uderzające w prymat prawa UE. Ale też o „dublerów”.

Trybunał Konstytucyjny
Trybunał Konstytucyjny. Fot. Lukas Plewnia / flickr

Komisja Europejska dała dziś polskim władzom dwa miesiące na odpowiedź, jak zamierzają rozwiązać problemy z Trybunałem Konstytucyjnym. Potem Bruksela może przejść do drugiego etapu postępowania przeciwnaruszeniowego. W razie braku zadowalających działań ze strony Polski – skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Finałem mogą stać się kary finansowe.

Podstawowy zarzut Komisji dotyczy rozstrzygnięć TK z lipca i października, których celem było zaprzeczenie nadrzędności prawa UE w Polsce w dziedzinie sądownictwa.

– Uważamy, że te rozstrzygnięcia TK naruszają ogólne zasady autonomii, pierwszeństwa, skuteczności i jednolitego stosowania prawa Unii oraz wiążącego skutku orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – powiedział komisarz Paolo Gentiloni, który relacjonował dzisiejsze obrady Komisji Europejskiej. Bruksela tłumaczy, że te decyzje TK naruszają art. 19 Traktatu o UE, który gwarantuje prawo do skutecznej ochrony sądowej. A tym samym pozbawiają Polaków pełnych gwarancji ich podstawowych praw przed polskimi sądami.

Ponadto Komisja we wszczętym dziś postępowaniu wskazuje na swe „poważne wątpliwości” co do niezależności i bezstronności TK. Uważa, że TK „nie spełnia już wymogów sądu ustanowionego wcześniej na mocy prawa”. Chodzi głównie o problem wadliwego składu TK, czyli „dublerów” zaprzysiężonych przez prezydenta Andrzeja Dudę na zajęte już miejsca w TK, co stało się pierwszą, lecz potężną salwą w sporach praworządnościowych między Brukselą i Polską. Dotychczas Unia zajmowała się tym problemem wyłącznie w ramach postępowania z art. 7, które Komisja wszczęła w grudniu 2017 r.

– Jednak chodzi też o inne nieprawidłowości i uchybienia, takie jak wybór prezesa i wiceprezesa TK, który wzbudził poważne obawy co do bezstronności sędziów TK – ogłosiła dziś Komisja Europejska.

Polski TK jest jednocześnie sądem unijnym, bo zajmuje się także interpretacją prawa unijnego, a w przeszłości nawet skierował do TSUE pytanie prejudycjalne (w sprawie VAT od e-booków). I dlatego instytucje UE zaczęły zajmować się jego niezależnością.

TSUE: Bronić niezawisłości pomimo TK

Polski rząd ostatniego lata złożył do TSUE wniosek o uchylenie środka tymczasowego o zamrożeniu Izby Dyscyplinarnej, tłumacząc, że zaszła „nowa okoliczność”, którą miało być lipcowe rozstrzygnięcie TK stwierdzające, że – w uproszczeniu – TSUE nie ma prawa nakładać środków tymczasowych w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Ten wniosek został stanowczo odrzucony przez wiceprezesa TSUE w październiku, a trzy tygodnie potem na Polskę nałożono – naliczaną do dziś – karę dzienną miliona euro za niewdrożenie zabezpieczenia co do Izby Dyscyplinarnej.

TSUE podkreślił, że choć organizacja sądownictwa jest uprawnieniem krajów UE, to musi spełniać unijny wymóg niezależności sędziów, której powinny strzec instytucje unijne.

– Okoliczność, że krajowy trybunał konstytucyjny stwierdza, że takie środki są sprzeczne z porządkiem konstytucyjnym danego państwa członkowskiego, w żaden sposób nie wpływa na ocenę – ogłosił wiceprezes TSUE w październiku. Podkreślił, że „przepisy prawa krajowego, nawet jeśli są rangi konstytucyjnej, nie mogą naruszać skuteczności prawa Unii”.

TSUE powoływał się w uzasadnieniu tej decyzji na swój wcześniejszy, majowy wyrok co do sądownictwa, w tym działań sądu konstytucyjnego w Rumunii, do którego wczoraj (21.12.2021) doszło kolejne orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie rumuńskiej. Otóż 15-osobowa Wielka Izba TSUE orzekła, że sprzeczne z prawem Unii byłoby stosowanie przez rumuńskich sędziów takiego orzecznictwa sądu konstytucyjnego Rumunii, które – w połączeniu z przepisami krajowymi – stwarza systemowe ryzyko bezkarności. Chodzi o uchylanie wyroków o korupcję czy nadużywanie władzy przez rumuńskich notabli wskutek decyzji sądu konstytucyjnego.

Ponadto TSUE w swym wczorajszym „rumuńskim” wyroku orzekł, że ze względu na nadrzędność prawa UE, sprzeczne z prawem unijnym są działania dyscyplinarne wobec sędziów za to, że stosują wykładnię TSUE wbrew decyzjom sądu konstytucyjnego.

Karlsruhe na cenzurowanym

Komisja Europejska w czerwcu tego roku wszczęła postępowanie przeciwnaruszeniowe wobec Niemiec z racji podważenia wyroku TSUE przez Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe (chodziło o politykę monetarną Europejskiego Banku Centralnego). Bruksela już zakończyła tę procedurę na początku grudnia po politycznych zobowiązaniach Berlina, że będzie próbował zapobiegać powtórkom.

Rząd Angeli Merkel na piśmie zapewnił, że „jednoznacznie uznaje autorytet TSUE, którego orzeczenia są ostateczne i wiążące” i jego zdaniem „legalność aktów instytucji Unii nie może być przedmiotem badania skarg konstytucyjnych przed sądami niemieckimi, lecz może być kontrolowana wyłącznie przez TSUE”. Niemieckie władze obiecały promowanie dialogu i spotkań sędziów TSUE i sądów konstytucyjnych, by zwiększyć wzajemne zrozumienie dla ich roli w porządku unijnym.

Ponadto Komisja Europejska w tegorocznym sprawozdaniu o praworządności wypomniała rządowi Francji, że niedawno usiłował przed Conseil d’Etat, najwyższym sądem administracyjnym, podważyć wyrok TSUE co do reguł gromadzenia danych przez francuskie służby. Choć Conseil d’Etat w kwietniu nie przychylił się do tej prośby władz o przeciwstawienie się TSUE, to – w uproszczeniu – zastrzegł sobie prawo kontroli wyroków unijnego Trybunału Sprawiedliwości m.in. w kwestiach bezpieczeństwa.

Polskie spory w Brukseli

Dzisiejsza decyzja Komisji Europejskiej to początek już piątego postępowania przeciwnaruszeniowego wobec Polski w kwestiach praworządnościowych.

Dotychczas trzy z nich doprowadziły do porażki polskich władz przed TSUE (wyrok w sprawie czystki emerytalnej w Sądzie Najwyższym, wyrok w sprawie zmian w wieku emerytalnym w ustawie o ustroju sądów powszechnych, wyrok w sprawie systemu dyscyplinarnego), a czwarte – w sprawie ustawy kagańcowej – nadal toczy się przed TSUE. Ten w lipcu w związku właśnie z tym postępowaniem zarządził zabezpieczenie co do Izby Dyscyplinarnej.

Ponadto Komisja Europejska już 19 listopada wzięła Polskę i Węgry pod lupę w ramach reguły „pieniądze za praworządność”, inicjując to postępowanie pismami do Warszawy i Budapesztu. Wskazała w nich na podejrzenia poważnych defektów praworządności, które mogą przeszkodzić w poprawnym zarządzaniu funduszami. I poprosiła o wyjaśnienia w ciągu dwóch miesięcy.

Wśród zastrzeżeń wymienionych w liście do władz Polski wymieniono kwestię dwóch rozstrzygnięć TK uderzających w nadrzędność prawa Unii. Komisja pyta, jak Polska w takich warunkach zamierza wykonywać szczegółowe przepisy o dyscyplinie w gospodarowaniu funduszami.

Tomasz Bielecki


Bruksela sprawdza, czy „lex TVN” uderza w swobodę przedsiębiorczości

DW

Polska jest jednym z kilku krajów UE, które limitują udział kapitału spoza unijnego wspólnego rynku w mediach. Bruksela już sprawdza, czy konkretne rozwiązania z „lex TVN” uderzają w swobodę przedsiębiorczości.

Fot. wikipedia, licence Creative Commons

Specyfika sektora medialnego i jego rola dla demokracji sprawia, że prawo UE zezwala w tej dziedzinie na nakładanie różnych ograniczeń (m.in. co do udziału produkcji w danym języku), na które nie byłoby miejsca w innych branżach. Jednak w kwestii właścicieli mediów reguły unijnego wspólnego rynku zabraniają – podobnie jak w pozostałych sektorach gospodarki, różnicowania pomiędzy firmami i osobami z Unii Europejskiej z dodatkiem Norwegii, Islandii, Liechtensteinu, czyli z Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG).

Wedle zestawienia sporządzonego przez Centre for Media Pluralism and Media Freedom (CMPF) z Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego teraz zaledwie pięć krajów UE, czyli Polska, Francja, Hiszpania, Austria i Cypr, ma takie limity właścicielskie w mediach. Ponadto w paru krajach, w tym w Niemczech, obowiązują wymogi co do lokalizacji siedziby nadawcy z koncesją krajową (lecz nie co do struktury właścicielskiej), lecz to relikty prawne bez znaczenia praktycznego.

Pięć krajów UE z limitami

Najbardziej rygorystycznie pod względem właścicieli „zagranicznych”, czyli spoza EOG, strzeżone są media we Francji (frankofońska prasa codzienna oraz radio i telewizja), gdzie nadające lub wydające je spółki medialne mogą mieć tylko do 20 proc. zarejestrowanego kapitału, lub praw głosu należących do podmiotów spoza EOG.

Ograniczenie dla prasy oraz mediów audiowizualnych ma również Cypr (do 25 proc. kapitału spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego). Natomiast w Polsce, Hiszpanii oraz Austrii ograniczenia dotyczą wyłącznie nadawców audiowizualnych.

W Hiszpanii pojedynczy podmiot spoza EOG może posiadać do 25 proc. firmy nadającej audiowizualnie, a suma wszystkich udziałów osób i firm spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego nie może przekroczyć 50 proc.

W Austrii górny limit udziałów spoza EOG w firmach nadających TV czy też radio to 49 proc., co najbardziej upodabnia Austriaków do – opartych również na limicie 49 proc. spoza EOG – rozwiązań polskich przyjętych już w latach 90. W obu krajach, Austrii oraz Polsce, celem jest zagwarantowanie minimalnej większości udziałów, czyli 51 proc. w rękach „miejscowych”, czyli osób i firm z Unii, Norwegii, Islandii i Liechtensteinu. I to jest w pełni zgodne z regulacjami unijnymi.

Bruksela ogląda się na USA

Grupa TVN należy do spółki Polish Television Holding BV (PTH) zarejestrowanej w Holandii i jest to zgodne z wymogiem polskiego prawa co do większościowego właściciela z Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Jednak „lex TVN” to przepisy wycelowane w tę holenderską spółkę BTH, ponieważ jej jedynym akcjonariuszem jest amerykańskie Discovery Inc. A zatem „lex TVN” ma być – wedle jej promotorów – „doprecyzowaniem” zakazu co do większościowych właścicieli w telewizjach z polskim koncesjami. Ten zakaz teraz obejmuje podmioty spoza EOG, a ma objąć również spółki z EOG właścicielsko zależne od podmiotów spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego – tak, jak zarejestrowana w Holandii spółka PTH jest właścicielsko zależna od Amerykanów.

– Ta ustawa może spowodować wymuszoną zmianę struktury właścicielskiej spółek medialnych i poważnie zagraża wolności oraz pluralizmowi mediów w Polsce – tak rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wigand komentował wczoraj [20.12.2021] sprawę „lex TVN”.

Komisja Europejska zastrzega jednak, że dopóki nowe prawo nie zostało przyjęte, czyli podpisane przez prezydenta Andrzeja Dudę, nie może podejmować żadnych działań prawnych. Ponadto Bruksela woli na razie publicznie nie dyskutować o swych pomysłach, co konkretnie zrobić z „lex TVN”. Jednak prawnicy w instytucjach UE już sprawdzają dostępne opcje.

Gdy w Polsce pojawił się projekt „lex TVN”, Komisja Europejska – jak już w lipcu nieoficjalnie tłumaczono nam w Brukseli – zrzuciła ten problem na Amerykanów, z kolei przedstawiciele administracji Joe Bidena już latem regularnie informowali Komisję o stanie rozmów z Warszawą. Uznano, że polityczny nacisk ze strony USA powinien być głównym narzędziem, ponieważ sama Bruksela miałaby bardzo skromne narzędzia prawne do zwalczania „lex TVN”.

– Gdyby ta ustawa miała zostać ostatecznie przyjęta, musielibyśmy ocenić jej zgodność z prawem UE, w szczególności z prawem do swobody przedsiębiorczości – podkreślała jednak Vera Jourova, wiceszefowa Komisji, już latem w Parlamencie Europejskim.

Spółka unijna, holenderska czy amerykańska

Sprawdzanie, jak „lex TVN” ma się do unijnej swobody przedsiębiorczości, także teraz pozostaje – wedle naszych informacji – głównym kierunkiem poszukiwań prawników w instytucjach UE. Konkretnie chodzi o pojęcie „przedsiębiorstwa unijnego”, bo „lex TVN” wyrzuca z tej kategorii zarejestrowaną w Holandii spółkę PTH (za której pośrednictwem Discovery jest posiadaczem grupy TVN).

Wprawdzie również przy np. francuskim limicie 20 proc. w mediach jest mowa o kapitale należącym „pośrednio lub bezpośrednio” do osób spoza EOG, ale we wstępnej ocenie przynajmniej części prawników to francuskie rozwiązanie jednak różni się do „lex TVN” wymierzoną w holenderską spółkę BTH.

Jeden z naszych rozmówców wskazuje, że na użytek unijnych regulacji Facebook też jest traktowany jako firma europejska w zakresie swej działalności w Unii.

Ponadto spółka PTH od dawna była formalnym właścicielem TVN. Za jej pośrednictwem grupa ITI, założyciel stacji, kontrolowała w przeszłości TVN. Następnie wraz z ITI współwłaścicielem PTH była Grupa Canal+, a w 2015 r. po sprzedaży TVN kontrolę nad nią przejęło Scripps Networks (przez spółkę zależną Southbank Media z siedzibą w przedbrexitowej Wielkiej Brytanii, czyli w EOG). Następnie Discovery w 2018 r. przejęło Scripps, w tym także grupę TVN.

Gdyby w Brukseli wykazano sprzeczność „lex TVN” z unijną swobodą przedsiębiorczości, Komisja Europejska mogłoby domagać się od władz Polski jej uchylenia w postępowaniu przeciwnaruszeniowym w ewentualnym finałem w TSUE.

 

REDAKCJA POLECA

 


Niskie łóżko dziecięce

Jednym z najważniejszych mebli, które powinno znaleźć się w dziecięcym pokoju jest oczywiście łóżko. Jednak nie może to być obojętnie jakie łóżko. Zdrowy i komfortowy sen zapewni naszemu dziecku efektywny wypoczynek, a także pełnię energii do zabaw na kolejny dzień. Jako rodzice powinniśmy wiedzieć, na co dokładnie należy zwrócić uwagę przy wyborze bezpiecznego łóżka. Warto zatem skorzystać z kilku naszych porad, które podpowiedzą, jak wybrać najlepszy mebel przeznaczony do nocnego wypoczynku.

Jak wybrać łóżko dla dziecka?

Wybierając odpowiednie łóżko dla naszego dziecka, chcemy mieć pewność, że będzie ono dla niego w pełni bezpieczne. Szczególnie, jeżeli przeprowadzamy malucha z łóżeczka szczebelkowego do jego pierwszego, prawdziwego łóżka. Pierwsze noce są stresujące szczególnie dla mamy, która za pewne będzie czuwać, czy jej dziecko nie wypadło z posłania. Na szczęście, obecne meble są zaprojektowane w taki sposób, aby takie ryzyko zminimalizować niemalże do zera.

Na co powinniśmy zwrócić uwagę szukając bezpiecznego łóżka dla dziecka:

  • Wysokość łóżka – przeglądając ofertę łóżek w pierwszej kolejności zwrócimy uwagę na wysokość mebla. Łóżko przeznaczone dla kilkulatka nie może być zbyt wysokie. W sklepie internetowym meblezbajki.pl dostępne są łóżka o wysokości 62 lub 68 cm. Dzięki czemu z powodzeniem można odpowiednie modele zamówić zarówno dla kilkulatków, jak i również nastolatków.
  • Boki łóżka – wszystkie łóżka ze sklepu meblezbajki.pl posiadają bok, który najczęściej dostawiamy do ściany. Nie zawsze oczywiście jest to możliwe. Tego typu wykończenie chroni dziecko przed wypadnięciem.
  • Barierki łóżka – to kolejny element łóżka zabezpieczający dziecko przed wypadnięciem. Jednocześnie profesjonalnie zaprojektowana barierka nie będzie stanowić żadnego utrudnienia podczas wchodzenia i schodzenia z łóżka.

Kolorowe jak z bajki

Bezpieczne i wygodne meble nie muszą być nudne. O tym nietrudno jest się przekonać przeglądając naszą bajkową kolekcję. Wśród bajkowych mebli możemy znaleźć zarówno łóżka dedykowane dla dziewczynek, jak i również chłopców. Wszystkie z nich wyróżniają się wydrukowaną grafiką na zagłówkach. Ponadto możemy zdecydować się na kolorowe barierki oraz boki. Dzięki czemu niskie łóżko dziecięce będzie idealnie pasować do bajkowego pokoju.

Największą zaletą łóżek, które posiadają nadrukowane grafiki, jest ich niesamowita trwałość. W porównaniu do naklejek, kolorowe zwierzątka, a także bajkowe postaci pozostaną z naszym dzieckiem na wiele lat. Ponieważ nie da się ich odkleić, a jednocześnie nadruk jest niebywale odporny na ścieranie.

Ostatecznie pozwólmy naszemu dziecku podjąć decyzję co do wyboru wzoru. Chociaż znając swoje dziecko, będziemy doskonale wiedzieli, jakimi motywami chce się otaczać na co dzień. W końcu małe dzieci chociaż potrafią okazywać z drobnych rzeczy, to jednak swoje zainteresowanie skupiają przeważnie na kilku ulubionych bajkach. Dlatego wsłuchując się w potrzeby naszego dziecka, bez problemu sprawimy mu ogromną radość.


Krzysztof Skiba: Wioska zabita dechami

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Jest taka tradycja, że w grudniu Polacy robią sobie różne świństwa. A to Gomułka do stoczniowców każe strzelać, a to generał Jaruzelski do górników. I teraz dzięki Jarkowi ta tradycja została podtrzymana. Żeby przykryć aferę Mejzy, drożyznę i kompromitację na granicy, przybito ostatnią deskę do ekranu stacji telewizyjnej, która nie jest kontrolowana przez cenzurę PiS. A za parę dni święta i Polacy zapomną. Bo karp, wódeczka, i kolędy w TVP tak ładnie bracia Golec zaśpiewają. A w noc wigilijną to nawet Prezes przemówi ludzkim głosem i powie coś ciepłego do rodaków

Zawsze mnie zastanawiało skąd wzięło się to powiedzenie. O tej wiosce zabitej dechami. Chyba chodziło o to, że jak się wszystkie wolne miejsca zabije dechami, to już niewiele widać. Tylko te dechy. Zero perspektywy.

I wczoraj te dechy można było zobaczyć. W TVP. Tysiące protestujących na ulicach, a u nich Eurowizja dla dzieci. I Jacek Kurski, który gratuluje naszej kandydatce, że przegrała. Teraz będzie już tak zawsze. Co innego życie, co innego telewizja rządowa. Będą deski. Niektóre nawet kolorowe jak Eurowizja i migoczące jak marynarki Zenka na koncertach disco polo.

I kilka dni wcześniej ten Kukiz głosujący razem z cudotwórcą Mejzą za Lex TVN. Ten sam Pawełek, który śpiewał zbuntowane piosenki i na którego głosowało przed paru laty ponad trzy miliony wyborców, bo liczyli, że się nie sprzeda ani Platformie, ani PiS-owi.

Kolejne dechy nam przybijają. Do oczu. Wielu nawet drożyzny nie widzi. Tacy szczęśliwi, że Jarek ciągle przy władzy. USA ambasadora mogą do Polski nie przysłać. Na wojskową pomoc z Ameryki coraz trudniej liczyć, bo się Jankesi za ten TVN pewnie obrażą, ale co tam. Sami się obronimy. Tymi niewidzialnymi helikopterami, co je Antoni sprowadził i do dziś ich nie widać.

Jeszcze wojna się nie zaczęła, ale już dezerterzy uciekają na Białoruś z armii Błaszczaka. To podobno pierwszy efekt koncertu z udziałem Pietrzaka i Górniakowej. Jest pomysł, aby na granicę sprowadzić Zenka i puszczać go przez megafony. Uchodźcy sami się zwiną.

Jest taka tradycja, że w grudniu Polacy robią sobie różne świństwa. A to Gomułka do stoczniowców każe strzelać, a to generał Jaruzelski do górników. I teraz dzięki Jarkowi ta tradycja została podtrzymana. Żeby przykryć aferę Mejzy, drożyznę i kompromitację na granicy, przybito ostatnią deskę do ekranu stacji telewizyjnej, która nie jest kontrolowana przez cenzurę PiS.

A za parę dni święta i Polacy zapomną. Bo karp, wódeczka, i kolędy w TVP tak ładnie bracia Golec zaśpiewają. A w noc wigilijną to nawet Prezes przemówi ludzkim głosem i powie coś ciepłego do rodaków.

Wioska zabita dechami. Wolność zabita dechami.

Krzysztof Skiba


Lex TVN. PiS chce zmienić ostatnią niezależną telewizję w swoją tubę propagandową

Jacek Lepiarz

Jacek Lepiarz

Rządzące w Polsce Prawo i Sprawiedliwość chce za pomocą lex TVN zmienić przed przyszłymi wyborami ostatnią niezależną telewizję w swoją tubę propagandową. Polska staje się dla sojuszników nieobliczalna – pisze „TAZ”.

Fot. TVN24.pl

„Z wolności mediów niewiele w Polsce zostało. Rządzący narodowi populiści przeforsowali w parlamencie kontrowersyjną ustawę medialną dotyczącą TVN” – pisze warszawska korespondentka „Tageszeitung” (TAZ) Gabriele Lesser w opublikowanym w niedzielę komentarzu.

Powodem błyskawicznego uchwalenia ustawy są zdaniem autorki przyszłe wybory parlamentarne. „TVN, ostatnia niezależna i krytyczna wobec rządu stacja telewizyjna, ma być do tego czasu przekształcona w propagandową tubę partyjną PiS. Państwowy nadawca propagandowy TVP, w przeszłości renomowana publiczna stacja, przeszedł już taką przemianę i od około sześciu lat nadaje zgodnie z linią partyjną” – czytamy w „TAZ”.

Dziennikarstwo śledcze siłą TVN

Ofiarą pisowskiej ustawy są zdaniem Lesser nie tylko miliony polskich obywateli pozbawionych prawa do wolnej informacji, lecz także amerykański koncern medialny Discovery. Amerykański koncern jest właścicielem stacji za pośrednictwem holdingu holenderskiego. Dotychczas było to legalne.

Lesser zwraca uwagę, że licząc na dobre polsko-amerykańskie relacje, koncern zainwestował w telewizję miliardy dolarów. Z dużym nakładem środków rozwinął dziennikarstwo śledcze. „Żadna inna redakcja nie wykryła w minionych latach tylu skandali w polskim rządzie, w PiS i w Kościele katolickim.”

Nieobliczalna Polska?

Działalność TVN irytowała partyjnych funkcjonariuszy, którzy już w lipcu próbowali zlikwidować stację. Protesty na skalę międzynarodową sprawiły, że projekt wylądował w szufladzie. Obecnie koncern Discovery będzie musiał sprzedać 51 proc. udziałów polskim inwestorom – „zapewne figurantom podstawionym przez PiS” albo wycofać się z Polski.

Ustawa miała chronić Polskę przed wrogą propagandą z Rosji i Chin. „Fakt, że Polska zalicza do tych „wrogów” także USA, powoduje, że będący członkiem UE i NATO kraj stał się dla swoich sojuszników nieobliczalny” – konkluduje Lesser w komentarzu na łamach „TAZ”.

 

REDAKCJA POLECA