Morawiecki dla prasy niemieckiej: UE troszczy się bardziej o urojone niż o rzeczywiste problemy

Jacek Lepiarz
Morawiecki w „Die Welt”: Demokracja państw kontra instytucje UE
Premier Mateusz Morawiecki zarzuca UE, że zajmuje się urojonymi problemami. Zapewnia, że Polska chce pozostać we UE i twierdzi, że jego kraj broni demokracji przed instytucjami unijnymi. Przywołuje czasy rozbiorów.

„Polska nie chce opuścić Europy. Polska jest i będzie członkiem Unii Europejskiej. Jesteśmy integralną częścią Unii Europejskiej. Unii, która powinna odrzucić język szantażu, presji i karania tych, którzy mają własne zdanie” – napisał Morawiecki w artykule opublikowanym w niemieckim dzienniku „Die Welt”.
Premier wskazał na szereg zagrożeń dla Europy, w tym na działania Rosji, która wykorzystuje gaz do szantażowania innych państw, oraz na sytuację na wschodniej granicy zewnętrznej UE, gdzie wskutek prowokacji ze strony Białorusi ma miejsce napływ nielegalnych imigrantów, a także na „globalne przesunięcia” będące skutkiem zmiany strategii USA.
„Nadmiar kryzysów powinien wzmacniać poczucie odpowiedzialności. Jednak Unia Europejska troszczy się dzisiaj bardziej o urojone niż o rzeczywiste problemy, o stworzone przez siebie problemy, zamiast o zewnętrzne wyzwania” – krytykuje Morawiecki.
„Polska jest lojalnym członkiem UE. Przestrzegamy prawa europejskiego tak, jak wszystkie inne państwa członkowskie. Szacunek dla prawa wspólnotowego nie oznacza jednak, że stoi ono ponad narodowymi konstytucjami. Polska nie jest tutaj wyjątkiem” – tłumaczy premier RP.
Jego zdaniem konieczne jest zachowanie „pluralizmu konstytucyjnego”, który umożliwia zachowanie równowagi między rożnymi narodowymi i europejskimi systemami prawnymi. Zasada prymatu prawa unijnego oznacza, że w dziedzinach, które znajdują się w kompetencji Unii, ma ono prymat nad ustawami. „W Polsce całkowicie to uznajemy” – zaznaczył.
Wyrok polskiego TK nie był zaskoczeniem
Morawiecki zastrzegł, że „panami traktatów” są państwa. W przypadku konfliktów pomiędzy normami traktatowymi a normami konstytucyjnymi, rozstrzygnięcie kto ma rację, należy do narodowych trybunałów konstytucyjnych. Dlatego niedawny wyrok polskiego TK nie powinien być zaskoczeniem. Jak dodał, sądy w Niemczech, Danii, Francji, Włoszech, Hiszpanii, na Litwie, w Czeskiej Republice i innych krajach UE wypowiedziały się w podobnym tonie.
Na potwierdzenie swojego stanowiska Morawiecki cytuje fragmenty orzeczeń trybunałów konstytucyjnych we Francji i w Niemczech.
„Zasada prymatu prawa wspólnotowego (…) nie może podkopywać zasady prymatu konstytucji w narodowym porządku prawnym” – czytamy w wyroku francuskiej Rady Konstytucyjnej.
„Trybunał Konstytucyjny może kontrolować, czy nie doszło do ultra vires (przekroczenia kompetencji) (…), to znaczy stwierdzić, czy działania organów Unii Europejskiej naruszają zasadę ograniczonego pojedynczego upoważnienia, gdy organy, instytucje, urzędy i agencje UE przekraczają ramy swoich uprawnień w sposób, który narusza tę zasadę” – orzekł niemiecki trybunał.
Demokracja państw kontra instytucje UE
„Chciałbmy zaprezentować mocną tezę. Zasada prymatu narodowych konstytucji jest de facto zasadą demokracji państw wobec instytucji UE. Dziś odpowiadamy na pytanie, czy europejskimi suwerenami mają pozostać narody i obywatele, czy też suwerenami mają stać się instytucje. Instytucje z Brukseli i Luksemburga, których cechą charakterystyczną jest deficyt demokracji. Od tego pytania zależy nasza wspólna przyszłość” – pisze Morawiecki.
Premier RP na zakończenie swoich wywodów odwołał się do czasów rozbiorów Polski. „Polska w 1795 roku na 123 lata zniknęła z mapy świata. To prawda, znajdowaliśmy się wówczas w trudnym położeniu. Polska upadła, ponieważ część elit walczyła między sobą o wpływy i interesy, zamiast rozwiązywać prawdziwe wyzwania. To nasz grzech. Grzech, który natychmiast wykorzystali bezwzględni i potężni sąsiedzi. Nie powinniśmy powtarzać tych błędów w Europie. My też mamy globalnych sąsiadów – bezwzględnych i coraz potężniejszych. Powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego ostrzeżenia” – napisał w konkluzji premier Morawiecki.
REDAKCJA POLECA
Polska na 23 miejscu w UE pod względem równouprawnienia płci

Jowita Kiwnik Pargana
Polska piąta od końca pod względem równouprawnienia płci w krajach członkowskich. Gorzej jest w Grecji. Węgrzech, Rumunii i Słowenii – wynika z przedstawionego przez Komisję raportu Europejskiego Instytutu ds. Równości.

Jak wynika z opublikowanego w czwartek (28.10.21) raportu Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), Polska zdobyła 56,6 na 100 punktów pod względem wskaźnika równouprawnienia płci i zajęła tym samym 23 miejsce wśród krajów członkowskich. To spadek o dziewięć miejsc w rankingu w porównaniu z 2010 r., kiedy to Polska pod względem równości płci plasowała się na pozycji 14. Wynik ten jest też o sporo niższy od średniej unijnej, która wyniosła 68 punktów, gdzie 1 oznacza całkowity brak równości, a 100 – pełne równouprawnienie.
– To wciąż niski wynik – oceniają autorzy raportu, którzy zaznaczają, że w porównaniu do ubiegłorocznych badań Unia jako całość odnotowała zaledwie mikroskopijny, bo wynoszący 0,6 pkt., wzrost wskaźnika równouprawnienia.
– Europa poczyniła jedynie kruche postępy w zakresie równości płci – przyznała dyrektorka EIGE Carlien Scheele.
Najlepiej w Szwecji
W raporcie zauważono spore różnice między wynikami poszczególnych państw. Według badaczy największym równouprawnieniem cieszą się Szwedki (83,9 pkt.), Dunki (77,8 pkt.) i Holenderki (75,9 pkt.). Najgorsze wyniki odnotowano natomiast w Grecji (52.5 pkt.), na Węgrzech (53,4 pkt.), Rumunii (54,5 pkt.) i Słowenii (56 pkt.), gdzie sytuacja kobiet w ubiegłym roku jeszcze się pogorszyła. Niemcy w rankingu znalazły się na 10 miejscu, tuż powyżej unijnej średniej. W ciągu ostatniej dekady najszybszy wzrost w zakresie równouprawnienia odnotowano w Luksemburgu, Malcie i we Włoszech. Najmniejszy – w Czechach, na Węgrzech i w Polsce, gdzie wyniósł on maksymalnie jeden punkt procentowy.
Nadal rządzą mężczyźni
Unijny raport analizuje różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami w sześciu kluczowych dziedzinach: pracy, pieniędzy, wiedzy, czyli wykształcenia, władzy i zdrowia.
Tegoroczna analiza skupiła się w dużej mierze na sytuacji kobiet i mężczyzn w dziedzinie zdrowia i w obliczu pandemii, która obnażyła wiele problemów w zakresie równouprawnienia. I tak, od lat największe nierówności zauważyć można w dziedzinie władzy, która uzyskała najniższy wynik 55 pkt. (Niemcy znalazły się tu powyżej średniej z punktacją 62,8, a Polska znacznie poniżej z wynikiem 31,5 pkt.). I, mimo że w dziedzinie tej następuje powoli poprawa, to nadal tylko 30 proc. kobiet zasiada w zarządach dużych spółek, mniej niż 1 na 10 obejmuje stanowisko prezesa i tylko jedna trzecia zasiada w parlamentach krajowych.
Pandemia wyraźnie pokazała też dodatkowy problem – to, że chociaż kobiety są nadreprezentowane w sektorze zdrowia i opiekuńczym, gdzie stanowią kolejno ponad 70 proc. i 80 proc. pracowników, to w sytuacjach kryzysowych decyzje nadal podejmują mężczyźni. Tylko jedna na cztery teki w unijnych ministerstwach zdrowia objęta jest przez kobietę.
Prace domowe
Jeśli chodzi o zarobki to sytuacja kobiet w UE nieco się poprawiła (82,4 pkt.), wciąż jednak zarabiają one średnio 14 proc. mniej niż mężczyźni. Pod tym względem w najlepszej sytuacji są mieszkanki Luksemburga, gdzie równouprawnienie w tym zakresie wynosi ponad 92 pkt., a w najgorszej Bułgarki z wynikiem 64,5 pkt. Niemki są na 9 pozycji (86 pkt.), a Polki na 17, co oznacza skok o cztery miejsca w porównaniu z 2010 r., wciąż jednak jest to wynik poniżej średniej UE.
Ponadto w czasie pandemii sytuacja wielu kobiet na rynku pracy pogorszyła się. Więcej kobiet niż mężczyzn straciło dochody, bo musiało przejąć bezpłatne obowiązki opiekuńcze, jak nadzorowanie nauki zdalnej dzieci czy opiekę nad starszymi członkami rodziny.
Nadal też kobiety częściej poświęcają swój wolny czas na prace domowe. Szacuje się, że średnio 78 proc. pracujących kobiet w UE przeznacza ponad dwie godziny dziennie na obowiązki domowe. To samo robi jedynie 32 proc. mężczyzn, poświęcając jednak mniej czasu, bo półtorej godziny. Statystyki różnią się w zależności od kraju – obowiązkami domowymi i opieką nad dziećmi częściej dzielą się z partnerami Szwedki (90 proc.) i Holenderki (83 proc.) niż Bułgarki i Greczynki (nieco ponad 40 proc.). Niemcy znajdują się tu na 12 pozycji, a Polska na 19.
Mniej dzieci
Raport ujawnił także nierówności w dostępie do usług zdrowotnych, również w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego, w tym do środków antykoncepcyjnych. W najlepszej sytuacji pod tym względem są Szwedki, w najgorszej – Rumunki. – Dostęp do dobrej jakościowo opieki zdrowotnej to prawo człowieka, chcemy wspierać kraje członkowskie – powiedziała komisarz UE ds. równości Helena Dalli.
Z danych EIGE wynika, że kobiety stanowiące większość personelu medycznego, w czasie pandemii częściej narażone były na ryzyko zakażenia koronawirusem, a także stres związany z nadmiernym obciążeniem pracą. To jednak mężczyźni częściej trafiali do szpitala z powodu zakażenia COVID-19 i to oni częściej umierali.
Pandemia wpłynęła również na spadek dzietności, głównie w krajach najbardziej dotkniętych przez kryzys. Największy spadek urodzeń odnotowano w Hiszpanii, gdzie wyniósł on aż 20 proc.
– Stres psychologiczny, niepewność ekonomiczna i wzrost liczby bezpłatnych zajęć domowych w przypadku kobiet doprowadziły do tego, że wiele par postanowiło opóźnić decyzję o rodzicielstwie lub zupełnie z niego zrezygnować. Miało to również związek z tym że podczas pandemii dostęp do usług w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego został w wielu krajach ograniczony – tłumaczą unijni urzędnicy.
REDAKCJA POLECA
Brexit gorszy dla gospodarki Wielkiej Brytanii niż pandemia

DW
Podczas gdy Londyn mówi o ożywieniu gospodarczym, urząd nadzorujący budżet krajowy zapowiada spowolnienie.

Brexit będzie miał znacznie gorsze konsekwencje dla gospodarki Wielkiej Brytanii niż pandemia – ocenił przewodniczący Urzędu Odpowiedzialności Budżetowej (Office for Budget Responsibility OBR) Richard Hughes w wywiadzie nadanym w nocy ze środy na czwartek w BBC. Jego zdaniem, wyjście z UE zmniejszy produkt krajowy brutto (PKB) Wielkiej Brytanii o około cztery procent. Dodał też, że pandemia spowoduje spadek PKB o kolejne dwa procent. – W dłuższej perspektywie to brexit będzie miał większy wpływ niż pandemia – podkreślił ekspert.
W swoim ostatnim raporcie OBR podkreślił, że braki w podaży spowodowane bardziej rygorystycznymi przepisami imigracyjnymi, jak również więcej ceł i biurokracji pogorszyły sytuację w Wielkiej Brytanii po brexicie. W środę minister finansów Rishi Sunak przedstawił plan budżetu. Zapowiedział miliardową pomoc dla wielu sektorów, a także podwyżki podatków.
Nienotowany dotąd wzrost kosztów
OBR ostrzegł, że koszty utrzymania mogą rosnąć w tempie najszybszym od 30 lat, a inflacja może wzrosnąć do pięciu procent. Gazeta „The Times” nazwała podwyżki podatków ministra Sunaka „ogromnymi”. Tabloid „The Sun” skrytykował „epidemię wydatków rządowych”.
Tymczasem szef resortu finansów przedstawił pozytywny obraz sytuacji w kraju. Zapowiedział, że brytyjska gospodarka osiągnie poziom sprzed koronakryzysu w 2022 roku i spodziewa się wzrostu na poziomie 6,5 procent w tym i 6 procent w przyszłym roku.
REDAKCJA POLECA
Firma sprzątająca – jaki jest jej zakres usług?
Podejmując współpracę z firmą sprzątającą, warto znać wcześniej zakres oferowanych przez nią usług. Pomoże to jednoznacznie określić rodzaj realizowanych zleceń i zaplanować cały proces od A do Z. Poniżej przedstawimy kilka najistotniejszych informacji zarówno dla osób prywatnych, jak i przedsiębiorców, którzy chcą regularnie korzystać z tego typu oferty. Zobacz, co do zaoferowania ma profesjonalna firma sprzątająca. Lublin to przede wszystkim PRZEMEX, czyli doświadczony zespół ekspertów działających aktywnie na lubelskim rynku od lat.

Sprzątanie mieszkań i biur
Jakie czynności wchodzą w zakres obowiązków specjalistów odpowiedzialnych za sprzątanie obiektów firmowych? Podstawowy zakres oferowanych usług dla przedsiębiorców stawiających na kompleksowe sprzątanie biurto m.in.:
- odkurzanie;
- mycie okien;
- mycie podłóg;
- czyszczenie mebli;
- pranie dywanów;
- pranie i czyszczenie mebli tapicerowanych;
- kompleksowe mycie łazienek i toalet.
Sprzątanie terenów zielonych
Posiadasz w domu ogród lub Twoja firma może pochwalić się terenem zielonym? W takim razie warto zadbać o tę przestrzeń na świeżym powietrzu, gdyż jest ona Twoją zewnętrzną wizytówką. Zgrabione liście, równo przystrzyżony trawnik i brak śmieci (co w przypadku ogólnodostępnych firmowych terenów zielonych jest problematyczne z przyczyn niezależnych od przedsiębiorcy) doda nie tylko całej posesji estetycznego wyglądu, ale i samo spędzanie czasu w tym miejscu będzie o wiele bardziej przyjemne – zarówno dla domowników, pracowników, jak i gości.
Korzystając z usług firmy PRZEMEX, możesz liczyć również na:
- zamiatania chodników,
- pielenia rabat z kwiatami,
- przycinania krzewów,
- usuwania chwastów z kostki brukowej,
- czyszczenia i impregnacji kostki brukowej,
- odśnieżanie chodników.
Doczyszczanie pobudowlane i poremontowe
Remont lub budowa wiążą się bezpośrednio ze stosunkowo dużą ilością zanieczyszczeń i zabrudzeń. Kurz, pył i pozostałości farb, klejów lub pozostałych wykorzystywanych preparatów bywają niezwykle problematyczne w usunięciu – co przyczynia się do tego, że sprzątanie poremontowe i pobudowlane zajmie mnóstwo czasu i energii. Warto w takich momentach korzystać z usług ekip sprzątających, które dysponują odpowiednimi narzędziami i wiedzą, jak się nimi posługiwać w konkretnym celu. Zobacz, jak firma sprzątająca PRZEMEX pomoże Ci z problemem w okresie budowy i remontu lub po zakończeniu poszczególnych etapów oraz finalizacji założonych projektów.
Firma sprzątająca i profesjonalna dezynfekcja pomieszczeń
Standardowe odkurzanie, ścieranie kurzy lub mycie podłóg i okien w dzisiejszych czasach to nie wszystko, co do zaoferowania powinna mieć profesjonalna firma sprzątająca. Chcąc zapewnić klientom kompleksowość usług, specjaliści muszą zapewnić również profesjonalną dezynfekcję pomieszczeń – przy wykorzystaniu odpowiednich narzędzi i środków dezynfekujących. Jedynie wtedy sprzątanie biur, lokali gastronomicznych czy obiektów noclegowych będzie spełniać oczekiwane normy i standardy.
Chcesz poznać wycenę lub ustalić niestandardowy zakres współpracy obejmujący mieszkania prywatne lub sprzątanie biur? Lublin to region, w którym spotkasz specjalistów firmy sprzątającej PRZEMEX. Skorzystaj z najistotniejszych informacji, które dostępne są na stronie Doczyszczanie.pl. Możesz również skontaktować się z nimi osobiście, do czego serdecznie zachęcamy. Przekonaj się na własne oczy, że sprzątanie mieszkań i obiektów firmowych nie musi być wcale czaso- i pracochłonne, a zaoszczędzony czas możesz przeznaczyć na relaks lub organizację obowiązków służbowych.
Jak poprawić znajomość gramatyki angielskiej?
Wielu ludzi pragnie sprawnie posługiwać się angielskim, dzięki czemu będą mogli bez przeszkód komunikować się w tym języku. Można jednak spotkać się z powszechną opinią wśród takich osób, którzy uważają, że angielska gramatyka jest bardzo trudna do przyswojenia – przytłacza ich bowiem ilość różnorodnych czasów, jak również skomplikowane konstrukcje. Szczególnie jeżeli zależy Ci na studiach za granicą lub na stanowisku w pracy, które wymaga od Ciebie płynnej komunikacji w angielskim, opanowanie gramatyki angielskiej staje się koniecznością. Nasuwa się zatem pytanie – jak uczyć się gramatyki angielskiej, aby prowadzić konwersacje bez zastanawiania się nad prawidłowością każdego zdania? Mamy dla Ciebie kilka sprawdzonych metod, strategii oraz idei, dzięki którym lepiej podejdziesz do nauki!

Dlaczego warto uczyć się gramatyki angielskiej?
Zanim rozpoczniemy, warto uświadomić sobie powody, dla których warto opanować do perfekcji gramatykę angielską. Panuje bowiem przekonanie, że nie ma sensu uczyć się tych wszystkich skomplikowanych zagadnień, ponieważ ludzie „i tak nas zrozumieją” – jeśli potrafimy, chociażby ułożyć kilka zdań w języku angielskim.
Owszem, język angielski jest uniwersalny, nie każdy posługuje się nim płynnie, a do załatwienia wielu spraw za granicą wystarczy znajomość kilku zwrotów. Co, jednak gdy rozmowa musi wyjść poza ramy „klasycznej rozmówki angielskiej dla początkujących”? W konwersacji mogą również pojawić się niuanse, które wymagają specyficznego odwołania się do przeszłości czy przyszłości.
Znajomość gramatyki w języku angielskim pozwala zatem pokonać bariery językowe, jak również przekazać swoje myśli bez obaw o złe zrozumienie. Nasi rozmówcy mogą się wyluzować i cieszyć się konwersacją, zamiast mocno koncentrować się na „odszyfrowaniu” naszego języka.
W przypadku rozmów biznesowych, ma to szczególne znaczenie. Jeżeli zatem zależy Ci na pracy, gdzie będziesz odpowiadać za kontakty międzynarodowe – znajomość gramatyki angielskiej na wysokim poziomie jest koniecznością.
Jak uczyć się gramatyki angielskiej?
W języku angielskim występuje kilkanaście czasów i jeszcze o wiele więcej konstrukcji gramatycznych. Opanowanie ich w jeden dzień, tydzień, czy miesiąc jest praktycznie nierealne. Wielu ludzi widząc mnogość wszystkich zasad i definicji związanych z gramatyką angielską, poddaje się na samym początku.
Gramatyka języka angielskiego wymaga systematyczności i stopniowego podejścia. Nie sztuką jest poznać wszystkie angielskie czasy, lecz nigdy nie wykorzystać tej wiedzy w praktyce. Wiedza teoretyczna jest ważna, jednak to spontaniczne konwersacje w języku angielskim są największym wyzwaniem w nauce gramatyki.
Bądź zaangażowany
Jeżeli uważasz, że nauczysz się czegokolwiek bez zaangażowania – szybko przekonasz się o nieskuteczności takiego podejścia. Szczególnie na samym początku swojej drogi zaangażowanie stanowi największą siłę. To właśnie wtedy nabierasz momentum, które pozwala Ci rozpędzić się w nauce gramatyki.
Trzeba też mieć na uwadze, że sam początek nauki w każdej dziedzinie stanowi największą trudność w związku z utrzymaniem motywacji. Przełamanie tego „pierwotnego oporu” to połowa sukcesu – właśnie dlatego musisz na tym etapie użyć najwięcej siły woli!
Podejdź do nauki realistycznie i bądź cierpliwy
Odpowiednie podejście w nauce zarówno w przypadku gramatyki dla początkujących, jak i gramatyki dla zaawansowanych, jest niezwykle istotne pod kątem stabilnego rozwoju. Przesadny optymizm to najkrótsza droga do nieskutecznej nauki, gdyż możemy źle oceniać swój poziom systematyczności i zaangażowania w proces – a są one przecież najistotniejsze w kwestii poszerzania znajomości gramatyki.

Czytaj książki w języku angielskim
Obcowanie z językiem w jego naturalnej postaci to jedna z najważniejszych czynności, które możesz wykonywać systematycznie, aby poprawić swoją angielską gramatykę. Wielu ludzi uważa, że jest to przyjemność zarezerwowana wyłącznie dla zaawansowanych – zdecydowanie obalamy ten mit!
Zostało napisanych wiele książek, które zrozumieją osoby ze średnią, a nawet słabą znajomością angielskiego. Wymagana jest jednak chociażby znajomość podstawowych konstrukcji gramatycznych, aby mieć „na czym” utrwalać swoją wiedzę teoretyczną.
Oglądaj filmy
Z tego samego powodu warto oglądać filmy angielskie bez lektora. Należy jednak wspomnieć, że w przypadku anglojęzycznego kina wymagamy jest pewien poziom znajomości języka angielskiego. Zaawansowani mogą próbować oglądać filmy również bez napisów, natomiast średniozaawansowani np. z napisami angielskimi. Łatwo więc zauważyć, że oglądanie filmów angielskich to sposób, który można łatwo dostosować do swojego poziomu.

Pomoc innych w nauce
Nieoceniona może okazać się pomoc innych ludzi. Szczególnie jeżeli trafisz na nauczyciela lub nauczycielkę, którzy uwielbiają swoją pracę i stale poszerzają swoją wiedzę w dziedzinie nauczania. Taka osoba pomoże Ci zrozumieć wszelkie zagadnienia, dostosuje szybkość nauki do Twoich możliwości, jak również upewni się, że faktycznie „weszła Ci w krew” gramatyka języka angielskiego!
W przygotowaniu pomogła szkoła językowa Speak Up – posiadająca bogatą bazę wiedzy gramatyki języka angielskiego dostępnej na stronie za darmo, z którą można zapoznać się pod adresem: https://www.speak-up.pl/gramatyka.
Marcin Zegadło: Wszyscy teraz, że Kaczyński śpi. No i co z tego, chce mu się spać to śpi. Co innego jednak fascynuje – jego dłonie

Marcin Zegadło - poeta, publicysta
Wszyscy teraz, że Kaczyński śpi na konferencji prasowej. No i co z tego, że śpi. Chce mu się spać to śpi. Stary jest, zmęczony, więc śpi. Co innego fascynuje mnie w tym kadrze. Podobnie jak w wielu innych kadrach, na których widać sylwetkę Kaczyńskiego. Mianowicie - jego dłonie
Wszyscy teraz, że Kaczyński śpi na konferencji prasowej. No i co z tego, że śpi. Chce mu się spać to śpi. Stary jest, zmęczony, po całych dniach nienawidzi Tuska, Merkel, Brukseli i znowu Tuska mu nienawidzić każe jakaś przemożna siła. Zmęczony jest obroną dobrego imienia brata. Bo nie jest przecież rzeczą prostą uczynić z marnego prezydenta, męża stanu. Z ofiary katastrofy – poległego. To wszystko męczy granicznie, więc śpi.
Zresztą cóż się może na takiej konfie wydarzyć. Dziennikarze swoje, a Kaczyński swoje. Łykną nie łykną, on ma wywalone. Wywalone ma to śpi. Jak człowiek spokojny, pewny swojej drogi, to mu się oczy kleją.
Co innego fascynuje mnie w tym kadrze. Podobnie jak w wielu innych kadrach, na których widać sylwetkę Kaczyńskiego. Mianowicie – jego dłonie.

A są to dłonie drobne. Niemal kobiece. Pulchne. Dłonie o krótkich palcach i szczególnie spiłowanych paznokciach – zdałoby się zbyt długich jak na dłoń męską. Ale każdy piłuje jak lubi. Są tacy, którzy obgryzają. Kaczyński nie obgryza. Pielęgnuje. Albo pielęgnują za niego. Może mu Brudziński z Błaszczakiem, kiedy Kaczyński drzemie te paznokcie piłują, podcinają, jak niemowlęciu, na przemian kłócąc się i wyrywając sobie pilniczek.
Więc dłonie. Dłonie Kaczyńskiego nie dają mi spokoju. Jak dłonie mojej germanistyki z liceum, którą w mało oryginalny sposób nazywaliśmy Helgą. Dłonie pulchne i krótkie paluszki zawsze w ciasnym splocie. Jak dłonie księdza proboszcza, złożone do modlitwy.
Dłonie, które mógłbym się założyć, nigdy samodzielnie nie zrobiły sobie kanapki, nigdy nie wysunęły karty do bankomatu, nigdy nie odliczyły drobnych przy kasie w Biedronce. Nie płaciły nigdy za masło, chleb, za mleko i za ser. Nigdy samodzielnie nie przygotowały dla ich właściciela posiłku i tylko całe życie na sali sejmowej wciskały te nudne kolorowe guziki, głosując, odbierając prawa i przyznając je wedle uznania śpiącej teraz głowy właściciela tych dłoni.
Dłonie, które nie przepracowały z właścicielem dnia na etacie decydują teraz o losach Polski i zamieszkujących ją ludzi. Wyjść z Unii, czy pozostać? Lewym paluszkiem wcisnąć guziczek, czy prawym? Może prawym. Prawy lepiej spiłowany. Bardziej wdzięczny.
Te dłonie, które na zdjęciu w ciasnym splocie leżą bezwładnie na stole. Czyściutkie, wypielęgnowane, niemal niewinne, jak u tłuściutkiego dziecka.
Dłonie, które nie do satrapy pasują, nie do ponurego dyktatora z Żoliborza, lecz do jakiegoś witalnego sabaryty, który leżąc przy suto zastawionym stole wsadza sobie tymi dłońmi do ust winne grona powtarzając raz po raz: mniam, mniam. A jego różowych ust korale, robią wtedy soczyste: mlask, mlask.
Taki mam obraz pod powieką, ilekroć widzę te łapki.
A że śpi? Niechże śpi. Na zdrowie. Mniej nawywija.
Marcin Zegadło
Kara dla Polski: milion euro dziennie za brak zawieszenia Izby Dyscyplinarnej

Tomasz Bielecki
Polska ma płacić po milion euro dziennie za brak zawieszenia Izby Dyscyplinarnej oraz kluczowych przepisów ustawy kagańcowej – zdecydował Trybunał Sprawiedliwości TSUE.

Kara pieniężna zacznie być naliczana od momentu doręczenia rządowi Mateusza Morawieckiego dzisiejszego postanowienia Larsa Baya Larsena, wiceprezesa Trybunał Sprawiedliwości UE, czyli najpóźniej za tydzień. Nawet jeśli rządowa kancelaria nie otworzy korespondencji w elektronicznym systemie komunikacji krajów Unii z TSUE, to po siedmiu dniach automatycznie uznaje się ją za doręczoną. Ten nowy polski dług wobec budżetu UE będzie zwiększał się każdego kolejnego dnia aż do momentu podporządkowania się lipcowemu postanowieniu TSUE o środku tymczasowym (zabezpieczeniu) lub do czasu ostatecznego wyroku TSUE co do ustawy kagańcowej.
Ta lipcowa decyzja TSUE o zabezpieczeniu obejmuje obowiązek całkowitego zawieszenia działań Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego np. w postępowaniach immunitetowych (postępowania dyscyplinarne są objęte odrębnym wyrokiem TSUE także z lipca), a także zawieszenie m.in. przepisów zakazujących sędziom badania niezawisłości składów orzekających (to problem przy nominacjach przez neo-KRS) oraz zawieszenie wielu uprawnień Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.
Izba Dyscyplinarna nadal działa
Polska wnioskowała o rozpatrzenie sprawy kary finansowej przez 15-osobową Wielką Izbę TSUE, ale wiceprezes Larsen odmówił. Zwrócił uwagę, że Polska nawet nie próbuje kwestionować informacji od Komisji Europejskiej, że nie podporządkowała się całemu postanowieniu o zabezpieczeniu.
– Na podstawie informacji przedstawionych przez obie strony wiceprezes Trybunału Sprawiedliwości UE stwierdził, że przepisy polskie określające właściwość Izby Dyscyplinarnej w sprawach, o których mowa w postanowieniu o środku tymczasowym, nadal mogą być stosowane w polskim porządku prawnym – ogłoszono dzisiaj w Luksemburgu.
Ponadto wiceprezes TSUE podkreślił, że sierpniowa decyzja Małgorzaty Manowskiej, prezes Sądu Najwyższego, tylko częściowo zawiesiła działanie Izby Dyscyplinarnej. – Decyzja o dalszym rozpoznaniu spraw zawisłych przed Izbą Dyscyplinarną jest nadal podejmowana przez prezesa kierującego pracą tej izby lub przez jej członków – podkreślił Larsen. Istotnie, zarządzenie Manowskiej dotyczy wyłącznie nowych spraw po 5 sierpnia, a te rozpoczęte wcześniej nie zostały przez nią zamrożone.
Komisja Europejska poprosiła TSUE już we wrześniu o nałożenie na Polskę kary dziennej, pozostawiając Trybunałowi ustalenie jej wysokości. – Izba Dyscyplinarna kontynuuje swe niektóre działania przeciw sędziom – tłumaczył wówczas Didier Reynders, kiomisarz UIE ds. sprawiedliwości, odnosząc się m.in. do sprawy sędziego Adama Synakiewicza z Częstochowy, przeciw któremu 26 sierpnia wszczęto postępowanie wyjaśniające, bo wbrew nakazom z „ustawy kagańcowej” uchylił jeden z wyroków jako wydany przez sędzię nieprawidłowo powołaną z udziałem obecnej KRS.
Co obiecuje Morawiecki
Premier Mateusz Morawiecki w zeszłym tygodniu zapowiedział likwidację Izby Dyscyplinarnej zarówno podczas debaty o Polsce w Parlamencie Europejskim, jak i przy okazji szczytu UE.
Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, przez około godzinę rozmawiała z Morawieckim w ostatni piątek już po zakończeniu szczytu, ale dotychczas nie wypłynęły żadne konkrety.
Morawiecki w wywiadzie dla „Financial Times”, prócz wojennej retoryki wobec Brukseli, skonkretyzował wcześniejszą obietnicę likwidacji Izby Dyscyplinarnej, przekonując, że to stanie się jeszcze przed końcem tego roku. Zarazem Morawiecki domagał się wycofania z TSUE rozpatrzonego właśnie dzisiaj przed wiceprezesa TSUE wniosku Komisji o kary finansowe dla Polski za niewdrożenie lipcowej decyzji o środku tymczasowym.
Świat zdębiał po wywiadzie polskiego premiera, w którym zapowiada on III wojnę światową wywołaną konfliktem między Polską a Unia Europejską. W polityce głupota jest przyczyną większości poważnych nieszczęść.
— Donald Tusk (@donaldtusk) October 25, 2021
„Ugodową” linia Merkel
Kanclerz Angela Merkel, ale i prezydent Emmanuel Macron usiłowali podczas zeszłotygodniowego szczytu UE powściągać konflikt między unijną Brukselą a Warszawą. Za taką „ugodową” linię Merkel jest coraz mocniej krytykowana w niektórych krajach Unii.
– Dziesięć lat łagodzenia stanowiska UE wobec Orbana, pięć lat wobec PiS. I jakie mamy efekty? – powiedział nam przed paru dniami jeden z zachodnich dyplomatów w Brukseli.
Pomimo to w Unii trwa wyczekiwanie na rezultaty prowadzonych w kontekście prac nad Krajowym Planem Odbudowy rozmów między Warszawą i Unią co do wdrożenia lipcowych decyzji TSUE dotyczących sądownictwa. Chodzi o pełne wdrożenie orzeczeń TSUE do lata przyszłego rok, ale z „silnymi sygnałami” (konkretne, proceduralne znaczenie tego postulatu jest różnorodnie objaśniane w Brukseli) jeszcze przed zgodą na KPO w sprawie zniesienia Izby Dyscyplinarnej i przywrócenia sędziów odsuniętych od pracy w Polsce.
Polsce już od końca września narasta każdego dnia o pół miliona euro kara za niezawieszenie działania kopalni Turów, co TSUE nakazał Polsce także w ramach środka tymczasowego.
REDAKCJA POLECA
Tesla chce mieć nowe baterie. To może być rewolucja w e-motoryzacji

Mateusz Madejski
Choć auta elektryczne są uznawane za przyjazne dla środowiska, to z ich bateriami jest mnóstwo problemów. Tesla stawia więc na nową technologię.

O Tesli ciągle jest głośno. Niedawno firma ogłosiła rekordowy zysk netto za drugi kwartał na poziomie 1,1 mld dolarów, natomiast Tesla 3 stała się najczęściej kupowanym autem w Europie, przebijając VW Golfa.
Władze firmy podzieliły się jeszcze czymś. „I to była chyba najważniejsza informacja, choć nieco umknęła w gąszczu innych” – komentuje na łamach „Wirtschaftswoche” Martin Seiwert. Firma Elona Muska ogłosiła bowiem, że przestawi się na zupełnie nowe baterie. Te tradycyjne mają zastąpić akumulatory litowo-żelazowo-fosforanowe, znane lepiej pod skrótem LFP. Wbrew pozorom, nie jest to tylko techniczna wiadomość – eksperci już przewidują, że może być to sygnał prawdziwej rewolucji w branży samochodów elektrycznych.
Ekologiczne auta, nieekologiczne baterie
Samochody na prąd emitują znacznie mniej zanieczyszczeń niż te spalinowe. Jednak problemem są baterie w większości z nich. Opierają się bowiem na kobalcie i niklu – materiałach szkodliwych dla środowiska. Do tego praca przy wydobyciu tych surowców jest szkodliwa dla człowieka, przez co oba materiały są często uważane za „nieetyczne”.
To nie koniec problemów – klasyczne baterie do aut są bardzo drogie (to w dużej mierze dlatego auta elektryczne są znacznie kosztowniejsze od tych spalinowych) i na dodatek trudno je poddawać recyklingowi. Nie brak ekspertów, którzy przestrzegają, że obecny boom na samochody elektryczne będzie skutkował „hałdami” zużytych baterii, z którymi nie bardzo będzie wiadomo co zrobić.
Pod tym względem ogłoszenie Tesli może być dla branży bardzo optymistyczne. Baterie LFP można produkować bez kobaltu i niklu, można też je stosunkowo łatwo recyklingować. Do tego takie akumulatory są znacznie tańsze i jest zdecydowanie mniejsze ryzyko, że się nagle zapalą.
Czemu więc Tesla i inne firmy nie korzystały dotąd z tej technologii? Przyczyną jest jej zasadnicza wada – mogą one przechowywać znacznie mniej energii niż klasyczne, litowo-jonowe akumulatory. To oznacza, że mogą przejechać na jednym ładowaniu znacznie mniej kilometrów. Zasięg auta to natomiast jeden z kluczowych paramentów dla klientów.
Kolejna rewolucja Tesli?
Nie jest pewne, jaki pomysł na rozwiązanie problemu zasięgu ma tu Tesla. Firma nie podała na razie żadnych szczegółów. Nie wiadomo też, kiedy ostatecznie wszystkie nowe tesle będą wyposażane w baterie LFP. Firma jednak zapowiada, że tak się stanie i że decyzja jest ostateczna.
Eksperci podejrzewają, że firma Muska może znów zrewolucjonizować rynek aut elektrycznych, na przykład opracowując baterie LFP nowego typu, które będą miały większe zasięgi.
Koncern Muska stoi więc tu przed wyzwaniami technologicznymi, ale również geopolitycznymi. Niektóre (głównie podstawowe) tesle są już wyposażane w baterie LFP, ale tylko te produkowane w Chinach.
W Państwie Środka produkuje się bowiem aż 95 proc. baterii tego typu, a chińskie firmy mają większość patentów na tę technologię.
Tymczasem Drew Baglino, wiceprezes Tesli, przyznawał niedawno, że chce, aby jak najwięcej kluczowych części aut powstawało w bezpośrednim sąsiedztwie fabryk – czyli przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych i w Niemczech.
– Na pewno sprawa ma również charakter geopolityczny – mówił w rozmowie z agencją Reuters Sanjiv Malhotra, były wysoko postawiony urzędnik Departamentu Energii USA.
Większość ekspertów jest zatem przekonana, że aby zrealizować plan, firma Muska musiałaby namówić chińskie firmy do budowy zakładów w USA – tuż przy fabrykach Tesli. To nie będzie łatwe ze względu na napięcia polityczne pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem.
Firma CATL, jeden z kluczowych chińskich producentów baterii LFP, podała jednak ostatnio w komunikacie, że „rozważa uruchomienie zakładów w Ameryce Północnej.”
REDAKCJA POLECA
Czego obawiają się rządy Polski i Danii?
Niewłaściwe postępowanie Polski z wyłowioną z Morza Bałtyckiego bronią chemiczną przy współudziale rządu Danii znacząco wpływa na bezpieczeństwo mieszkańców całej Unii Europejskiej. Osoby odpowiedzialne za możliwe wprowadzanie do obrotu broni chemicznej piastują najważniejsze stanowiska państwowe w Polsce i w Danii. Sprawa była wielokrotnie opisywana w prasie. Linki do materiałów źródłowych znajdują się pod artykułem.

Pomimo pojawienia się w dużych europejskich mediach zarzutów wobec rządu polskiego o co najmniej możliwe spowodowanie katastrofy ekologicznej na niespotykaną dotąd skalę, a nawet sugestii udostępniania podejrzanym osobom jednej z trzech broni masowego rażenia jaką jest broń chemiczna, władze Polski w żaden sposób nie ustosunkowały się do tego.
Jak wytłumaczyć opinii publicznej, że było to działanie zgodne z prawem?
Niewykonalne zadanie, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że o tajemniczym zaginięciu bojowych środków trujących w postaci iperytu siarkowego wiedziały Wojsko Polskie, prokuratura, rządy Polski i Danii.
Wiele wskazuje na to, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Z informacji uzyskanych od byłych wojskowych wynika, że wyławiane beczki z bronią chemiczną były zakopywane na terenach należących do Wojska Polskiego w Gdyni Oksywiu. Przypuszczenia te potwierdzają badania przeprowadzone przez naukowca z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk prof. Bełdowskiego, który wykrył skażenia bronią chemiczną w Gdyni Oksywiu.
Wobec bezprawnych zaniechań władz Polski i Danii polegających na braku współpracy ze społecznością międzynarodową w zakresie ograniczenia dostępu do broni chemicznej i narażania zagranicznych inwestycji, obywateli oraz przedstawicieli dyplomatycznych innych państw na użycie broni chemicznej, w celu zaspokojenia roszczeń obywateli państw obcych, zagranicznych korporacji i innych państw Polska może być zmuszona oddać lasy państwowe, a Dania Grenlandię na spłatę długów.
Dania jako bogatsze państwo jest w lepszej sytuacji i mam więcej możliwości dogadania się z poszkodowanymi i pokrzywdzonymi. Zawsze ma też możliwość wydzierżawić jedną ze swoich wyspy np. wyspę Fyn na okres 99 lat.
W ten sposób Chiny, których spółka Chipolbrok znajduje się w pobliżu nielegalnego składu broni chemicznej tworzonego przez rząd Polski za cichym przyzwoleniem władz Danii i bez wiedzy OPCW, Mogą łatwo wejść w posiadanie polskich lasów państwowych, duńskiej Grenlandii, czy wydzierżawić od Danii na okres 99 lat jedną z jej głównych wysp.
Poza odpowiedzialnością odszkodowawczą i polityczną, osobom odpowiedzialnym za niewłaściwy nadzór nad bronią chemiczną grozi także odpowiedzialność karna, albowiem pełnienie funkcji publicznych w żaden sposób nie zwalnia z odpowiedzialności.
Poland rankles Brussels over the disappearance of World War II chemical weapons
Poland, Mustard Gas, & the Rule of LawThe Battle for Illiberal Democracy
Wojsko zgubiło 5 kg broni chemicznej. Rząd i prezydent rozkładają ręce
Broń chemiczna zaginęła z jednostki wojskowej na Pomorzu
THE GOVERNMENT AND THE PRESIDENT ANDRZEJ DUDA COVER THE LOSS OF CHEMICAL WEAPONS BY THE ARMY
Z jednostki wojskowej zaginęła broń chemiczna w postaci ok. 5 kg. bojowego środka trującego!
Will Denmark lose Greenland and Poland lose its national forests?
Czy Polska narusza Konwencję o Zakazie Broni Chemicznej?
Polish chemical weapons cover-up threatens US interests in Europe
Rząd ukrywa przed opinią publiczną fakt utraty przez wojsko broni chemicznej.
Tajemnicze zaginięcie broni chemicznej z jednostki wojskowej
Will Denmark lose Greenland and Poland lose its national forests?
Poland violates the Chemical Weapons Convention
Z jednostki wojskowej zaginęła broń chemiczna w postaci ok. 5 kg. bojowego środka trującego
Poland violates the Chemical Weapons Convention
Poland violates the Chemical Weapons Convention
Rząd ukrywa przed opinią publiczną fakt utraty przez wojsko broni chemicznej
Polska hipermarketem dla terrorystów
Polska hipermarketem dla terrorystów
Polska hipermarketem dla terrorystów
Poland as a hypermarket for terrorists
Poland as a hypermarket for terrorists
Poland as a hypermarket for terrorists
Polska hipermarketem dla terrorystów
5 kg. broni chemiczna zaginęło z jednostki wojskowej na Pomorzu
Z jednostki wojskowej zaginęła broń chemiczna w postaci ok. 5 kg. bojowego środka trującego
Zaginęła niebezpieczna broń chemiczna!
Rząd ukrywa przed opinią publiczną fakt utraty przez wojsko broni chemicznej
Rząd ukrywa przed opinią publiczną fakt utraty przez wojsko broni chemicznej
Tajemnicze zaginięcie broni chemicznej z jednostki wojskowej
Will Denmark lose Greenland and Poland lose its national forests?
Tajemnicze zaginięcie broni chemicznej z jednostki wojskowej
Tajemnicze zaginięcie broni chemicznej z jednostki wojskowej
Z jednostki wojskowej zaginęła broń chemiczna w postaci ok. 5 kg. bojowego środka trującego
Rząd ukrywa przed opinią publiczną fakt utraty przez wojsko broni chemicznej
Rząd ukrywa przed opinią publiczną fakt utraty przez wojsko broni chemicznej
Zaginęła niebezpieczna broń chemiczna!
Will Denmark lose Greenland and Poland lose its national forests?
Więzienie lepsze niż życie z żoną?

AFP/jak
Mieszkaniec Włoch uznał, że woli pobyt w więzieniu niż mieszkanie z żoną. Wnioskował więc, by areszt domowy zamienić mu na zakład karny.

Ponieważ nie mógł dłużej znieść życia z żoną w areszcie domowym, pewien mężczyzna we Włoszech poprosił policję o umieszczenie go w więzieniu.
„Nie dam rady dłużej”
30-letni obywatel Albanii, mieszkający w Guidonia Montecelio na przedmieściach Rzymu, „nie był w stanie poradzić sobie z przymusowym życiem z żoną” – poinformowała włoska policja.
„Mieszkał w domu z żoną i rodziną. Nie układało im się za dobrze” – opowiadał prowadzący sprawę komisarz Francesco Giacomo Ferrante.
Mężczyzna opisał swoje życie domowe jako „piekło”. Uciekł więc z domu i oddał się w ręce policji. Podobno powiedział funkcjonariuszom: „Nie dam rady dalej, chcę iść do więzienia”.
Z ulgą za kratki
30-latek został umieszczony w areszcie domowym za przestępstwa narkotykowe. Odsiedział tylko kilka miesięcy z wieloletniego wyroku – wyjaśnił komisarz Ferrante.
Mężczyzna został aresztowany za złamanie zasad aresztu domowego i wygląda na to, że jego ucieczka się opłaciła: sąd nakazał przeniesienie go do więzienia.
REDAKCJA POLECA