Roman Giertych w liści do Olgi Semeniuk – Przewodniczącej Polskiej Agencji Kosmicznej: Nie możecie kraść prościej?

Roman Giertych

Roman Giertych

Pomysł jest prosty: znaleźć rakietę i wyruszyć, podbić jakiś kawałek kosmosu dla Polski. Kto mógłby tego wiekopomnego podboju dokonać? Przychodzi mi tylko jedna osoba z doświadczeniem w kosmosie (choć księżyc kradł w miarę blisko Ziemi), nasz przezacny prezes Jarosław Kaczyński. Tak więc on wraz z całą grupą wiernych akolitów mógłby wsiąść do rakiety i FRU!!!

 

List do pani minister Olgi Semeniuk Przewodniczącej Polskiej Agencji Kosmicznej.

Szanowna Pani Minister!

Gratulując objęcia najobszerniejszej strefy odpowiedzialności w naszym kraju (kosmos jest przecież nieogarniony!) chciałbym podsunąć pomysł na realizację Narodowego Programu Kosmicznego.

Pomysł jest prosty: znaleźć rakietę i wyruszyć, podbić jakiś kawałek kosmosu dla Polski.

Zastanawiałem się, kto mógłby tego wiekopomnego podboju dokonać i przychodzi mi tylko jedna osoba z doświadczeniem w kosmosie (choć księżyc kradł w miarę blisko Ziemi), nasz przezacny prezes Jarosław Kaczyński. Tak więc on wraz z całą grupą wiernych akolitów mógłby wsiąść do rakiety i FRU!!!

Proponowałbym jako cel Neptun. Ogromny, piękny i pusty. Mógłby prezes i inni pisowcy zbudować tam Państwo Marzeń. Sądy sądziłby na gwizdek, Unii Europejskiej w ogóle tam by nie było, Tuska nie znałby nikt, a i autor tych słów swoim istnieniem tam by nie przeszkadzał, bo chwilowo na Neptuna się nie wybieram.

Broń Boże tylko proszę budowy rakiety nie zlecać Sasinowi! Kupcie najlepszą rakietę od Muska. Jak oszczędzać to raczej na paliwie na powrót, a wszelkie koszty będą dla Polski i tak tańsze niż dalsze budowanie waszych idei na Ziemi.

Tak więc program gotowy, a jak Pani go zrealizuje, to Naród będzie wdzięczny na zawsze.

Dalsze szczegóły znajdzie Pani w załączonym filmie.

 

Proszę pamiętać o subskrypcji mojego kanału, bo na Neptunie Pani nie poogląda moich filmów. Tam będzie tylko TVP.

Zawsze życzliwy,
Roman Giertych


PS.

A nie możecie kraść prościej? Jak w Funduszu Sprawiedliwości. Zwyczajnie przelać kasę na konto mamy i po krzyku.


Krzysztof Skiba: NAGRABILI SOBIE. Najgorzej to ma Premier Pinokio, bo tak nakłamał w Brukseli, że potem ledwie z długim nosem do samolotu się zmieścił

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Oj, nieźle sobie władza nagrabiła ostatnio. Podobno zaprzyjaźniony fryzjer ma modelować nowe fryzury członkom rządu, bo wszyscy tam mają sporo za uszami. Żeby zupełnie nie odlecieć, pchają forsę do kieszeni i ta kasa trochę ich trzyma przy ziemi

 

NAGRABILI SOBIE

Oj, nieźle sobie władza nagrabiła ostatnio. Podobno zaprzyjaźniony fryzjer ma modelować nowe fryzury członkom rządu, bo wszyscy tam mają sporo za uszami. Żeby zupełnie nie odlecieć, pchają forsę do kieszeni i ta kasa trochę ich trzyma przy ziemi.

Najgorzej to ma Premier Pinokio, bo tak nakłamał w Brukseli, że potem ledwie z długim nosem do samolotu się zmieścił.

Serial trwa

Ponownie wyciekły maile ze skrzynki ministra Dworczyka i tym razem dowiedzieliśmy się jak wygląda przygotowywanie miłych materiałów prasowych.

„Narracja jest już gotowa” pisze Premier, który od dziecka walczył o wolne media i wolność słowa. Potrzebny jest tylko „sprytny dziennikarz”, który to wszystko poprzecina pytaniami. No i zajebiście! Wszyscy będą chcieli zapewne czytać takie słodkie laurki publikowane przez PAP.

Zaskoczeniem jest fakt, że sam Premier w takie boje prasowe się angażuje i ugniata rządowe media, niczym dziecko plastelinę w przedszkolu. Znak, że nie ufa już nawet najwierniejszym i woli trzymać rękę na pulsie, a nie w nocniku. Dziwne to, bo przecież taka Gazeta Polska czy Sieci napiszą wszystko, co dla władzy miłe. Ale pewnie tam już nie ma zbyt wielu „sprytnych dziennikarzy” tylko sami wyrobnicy wierszówki.

Druga „kupa”, która pojawiła się w opublikowanych mailach premiera z Dworczykiem (dostępnym jak hamburger reklamowany przez Matę czyli szeroko) dotyczy uroczystości na Westerplatte, z udziałem prezydent Gdańska.

Okazuje się, że wystąpienie Dulkiewicz było bardziej gorąco przyjmowane, niż wystąpienie premiera i dlatego następnym razem trzeba dowieźć więcej „naszych”. Tak instruuje swojego ministra, premier polskiego rządu.

Okazało się, że Morawiecki to człowiek wielu talentów.

Będąc prezesem banku wciskał ludziom kredyty frankowe i tanio kupował ziemię po znajomości, a będąc premierem redaguje przekazy prasowe i reżyseruje wiece rocznicowe. Po prostu MISZCZ.

PS. Od czasu „labolatorium” na konferencji Czarnka, błędy ortograficzne są dozwolone 🙂

Krzysztof Skiba


Adam Mazguła: Radosław Sikorski zaproponował Beacie Kempie: „Walnij się w zatłuszczony łeb” i podniósł się lament

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Chwasty dziennikarstwa polskiego rzuciły się na nowy temat, bo paraliżuje ich strach w omawianiu najważniejszych dla kraju przestępstw świętych PiS-panujących nad nami.

 

Radosław Sikorski zaproponował Beacie Kempie: „Walnij się w zatłuszczony łeb”.

Podniósł się lament, również ze strony opozycji, że nie wolno krytykować wyglądu nawet kontrowersyjnego zakłamanego polityka.

Zgadzam się, wyglądu nie, jeśli chodzi o defekty jego ciała, kontuzje i niepełnosprawności, na które człowiek nie ma wpływu! Jednak fałsz ludzi, którzy nas reprezentują, niechlujstwo, zakłamanie, nawykowe chodzenie z nieumyta głową, łupieżem, rozpiętym rozporkiem, ubranie brudnych i nie do pary butów, prezentowanie przemysłu pogardy do Polaków, rujnowanie kraju z Bogiem na ustach, dewastowanie Konstytucji i korzystanie z bezkarności przy nawykowym łamaniu prawa, już tak.

Chwasty dziennikarstwa polskiego rzuciły się na nowy temat, bo paraliżuje ich strach w omawianiu najważniejszych dla kraju przestępstw świętych PiS-panujących nad nami.

Przypomnę wam skrobaki-matoły i większości waszym politycznym odpowiednikom (p)osłom opozycji, co to nastawili się na obojętne trwanie i urządzanie się w dupie. PiS ma zasadę odwracania od siebie uwagi poprzez zarzucanie opozycji to, czego się dopuszcza, aby uprzedzić działanie i ochronić się przed niewygodną prawdą.

I tak, jeśli większość działaczy PiS-u jest samotnikami, po rozwodach, po kolejnym małżeństwie, albo jest gejami, PiS ogłasza walkę o rodzinę, walkę z ideologią gender i LGBT.

Jeśli organizują typową Targowicę z Rosją i Kościołem w tle, to opozycję tak właśnie nazywają.

Jeśli większość z nich pracowała dla ubecji, to opozycję nie tylko tak nazywają, ale i odbierają im, a nie sobie emerytury, aby nikt z parafian nawet nie pomyślał, że ubecy niezweryfikowani są właśnie w PiS…

Tak powstał katalog nazywania opozycji przez prominentnych działaczy PiS, który starałem się odtworzyć z pamięci:

  • Najgorszy sort z najniższej półki, gorszy sort Polaków,
  • komuniści i złodzieje,
  • zdradzieckie mordy,
  • kanalie,
  • szmaty,
  • ubeckie wdowy,
  • ubecja,
  • wegetarianie,
  • rowerzyści,
  • wykształciuchy,
  • otumanieni,
  • łże-elity,
  • pedały,
  • lesby,
  • popaprańcy,
  • czerwone ku*wy,
  • elementy animalne,
  • warchoły,
  • kwiczące świnie oderwane od koryta,
  • spacerowicze,
  • mendy,
  • zdrajcy,
  • ojkofoby,
  • donosiciele,
  • dzicz,
  • absolutny establishment,
  • antypatrioci,
  • ciemny lud,
  • lemingi,
  • ukryta opcja niemiecka,
  • odspawani od stołków,
  • bydło,
  • obrońcy korupcji,
  • gardzący polskością,
  • targowiczanie,
  • hołota,
  • zwyrodnialcy,
  • sodomici,
  • koderaści,
  • kodomici,
  • ekoterroryści,
  • łotry,
  • lumpy polityczne,
  • szmalcownicy,
  • swołocz,
  • ścierwa,
  • lewaki,
  • warchoły,
  • chuligani,
  • otumanieni,
  • depczący wszystko, co święte,
  • mający krępującą przeszłość,
  • popiskujący lewacy,
  • wymuskane towarzyszki,
  • zoofici,
  • Niemcy, którzy nienawidzą Polaków,
  • zdrajcy Polski,
  • dziękowali Niemcom za grabież Polaków,
  • Niemcy i zaprzańcy itd., itp., itd.


Zanim, więc Beata Kempa, Jarosław Kaczyński, Joachim Brudziński i cała ta plejada gwiazd „chamskiej hołoty” znowu kogoś nazwie po swojemu, pamiętajcie, że jest tak, jak w dziecięcym powiedzeniu z przedszkola: „Kto się przezywa, ten się tak nazywa”. Nie znaczy to, że Radosław Sikorski ma „zatłuszczony łeb”, ale, że już nie jest w PiS-ie. To kolejna prawa o panu Jarosławie Kaczyński i partii patologii i symulacji, czyż nie?!


Adam Mazguła

Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Dobór sprzętu do prac na wysokościach

Praca na wysokości należy do zajęć ryzykownych. Jest to czynnik mogący w sposób znaczący wpłynąć na zaistnienie wypadków, kontuzji, czy odniesienia poważniejszych obrażeń. By tak się nie stało, powstał szereg urządzeń, mających poprawić bezpieczeństwo pracowników. Sprawiają one, że praca staje się nie tylko bezpieczniejsza, ale i bardziej komfortowa. Poniżej przegląd różnych rozwiązań, które w pełni zaspokoją potrzeby większości konsumentów.

Drabiny gotowe na wszystko

Od wielu lat firma Promag produkuje sprzęt, który jest solidny, mobilny i zapewnia skuteczną ochronę przed czynnikami ryzyka. Praca na drabinach wiąże się z kilkoma kwestiami, o których należy pamiętać. Trzeba mieć na uwadze to, że na jednym urządzeniu, może pracować tylko jedna osoba oraz to, że podczas schodzenia należy mieć wolne ręce. Narzędzia muszą więc znajdować się przy pasie lub w specjalnej torbie. Drabin używamy tylko na płaskim podłożu. W przeciwnym razie trudno byłoby utrzymać stabilność konstrukcji. Nie należy się też wychylać, może to spowodować wywrócenie. Drabiny nie wolno używać w pozycji poziomej, zamiast podestu. W przypadku chęci przemieszczenia się pracownik musi zejść, przestawić drabinę i wejść na nią ponownie. Drabiny jezdne charakteryzują się również tym, że praca na nich, trwająca dłużej niż 30 minut zaczyna być mało komfortowa. Są to więc rozwiązania pomocne i bezpieczne, niepozbawione jednak wad.

Rusztowania

Rozwiązanie to jest z powodzeniem stosowane od lat. Widzimy je na każdym kroku. Pamiętajmy również, że do ich montażu potrzebny jest fachowy zespół. To podnosi koszty oraz zazwyczaj powoduje wydłużenie terminu rozpoczęcia robót. Rusztowanie stawiamy tylko i wyłącznie na stabilnym podłożu. Ich stopy powinny być posadowione na podkładach leżących w pozycji prostopadłej do ściany. Dostęp do niższych partii ściany jest nieco utrudniony. Tę usługę należy zamawiać z odpowiednim wyprzedzeniem. Montaż rusztowań troch trwa, więc musimy wziąć to pod uwagę przy tworzeniu harmonogramu prac.

Podnośniki ruchome. Optymalne rozwiązanie

Niewątpliwą zaletą podnośników jest to, że można je ustawiać w pewnej odległości od ściany, co znacznie ułatwia dostęp do niej. Kolejną jest możliwość przemieszczania podnośnika, bez konieczności schodzenia z niego, tak jak to było w przypadku drabiny. Jeśli zaś mamy do czynienia z nierównym podłożem, wystarczy wynająć podnośnik z podporami. Operator może rozpocząć pracę od razu po przybyciu na miejsce. Nie jest to możliwe w przypadku rusztowań.

Na niekorzyść przemawia ograniczony czas pracy (np. pojemność akumulatorów). Zaletą jest jednak niemały udźwig nadwyżki (pracownik, akcesoria, narzędzia) wynoszący od 200 kg wzwyż.


Prasa o debacie w PE: kurs na konfrontację, groźba kryzysu UE

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Niemiecka prasa obszernie relacjonuje i komentuje debatę europarlamentu z udziałem polskiego premiera i przestrzega przed głębokim kryzysem w UE.

Mateusz Morawiecki – Debata Parlamentu Europejskiego po wyroku TK. 19/10/2021.

W ocenie dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) nasila się spór o reformę sądownictwa w Polsce i w sprawie prymatu prawa krajowego nad europejskim.

„W Parlamencie Europejskim premier Mateusz Morawiecki zarzucił Komisji Europejskiej szantaż. To retoryka, którą rządzący w Warszawie, a także w Budapeszcie posługują się już od pewnego czasu, gdy ich wątpliwa pod kątem praworządności przebudowa systemu prawnego na korzyść partii rządzącej – można mówić też o podporządkowaniu – i inne praktyki natrafiają na sprzeciw” – pisze autor komentarza Klaus-Dieter Frankenberger.

 

„Faktycznie Komisja rozważa wstrzymanie wypłat pieniędzy z Funduszu Odbudowy, co nie byłoby arogancją władzy, ale szanowaniem obowiązujących praw. Rząd PiS, który chętnie zgarnia pieniądze z UE, nie chce wyciągnąć ostatecznej konsekwencji ze sporu. Wystąpienie z Unii byłoby też czymś fatalnym. Władza ma jednak interes w tym, by spór eskalować, nawet jeśli służyłoby to odgrywaniu roli bohatera. To godne pożałowania i niebezpieczne” – pisze „FAZ”.

Ocenia, że zasadnicze zakwestionowanie prawa unijnego „podcina korzenie dzieła zjednoczenia”. „Rozsądni muszą postarać się o deeskalację” – konkluduje dziennik.

Nie przesadzać z presją

Dziennik „Die Welt” ocenia, że ani Parlament Europejski, ani Komisja Europejska nie mogą godzić się na to, by jedno z państw UE kwestionowało zasadę prymatu prawa europejskiego nad krajowym, sformułowaną już w latach 60. ubiegłego wieku przez TSUE.

„Prawo w UE nie jest wszystkim, ale bez prawa wszystko byłoby niczym” – pisze autor komentarza Thomas Schmid. W jego opinii poprzez wyrok polskiego Trybunał Konstytucyjnego, uznający traktaty UE częściowo za niezgodne z konstytucją, „Polska narusza traktat UE i pozostawia sobie, a dokładniej obecnemu rządowi PiS wygodną furtkę”. „Gdy kiedykolwiek w przyszłości regulacja UE nie spodoba się Polsce, to się na nią nie zgodzi, powołując się na suwerenność polskiego orzecznictwa konstytucyjnego. To poważnie uszkodziłoby wiążące ramy prawne UE” – pisze autor komentarza.

„Polska nie chce, jak powiedział premier Morawiecki w PE, być ‘szantażowana’ przez UE. Jeżeli jednak tworzy klauzulę generalną przeciwko prawu europejskiemu, to opuszcza zarys struktury UE. Co robić? Presja, także finansowa, na Polskę jest uprawniona, potrzebna i przewidziana w regulacjach UE. Są powody, by te presję zauważalnie wzmocnić. Ale są też dobre powody, by z nią nie przesadzać. Trzeba dać przykład, bo naśladowców, może z wyjątkiem Węgier, na razie nie widać. A na końcu tylko polscy wyborcy mogą zakończyć nacjonalistyczne hałasy rządu PiS” – pisze Thomas Schmid.

Ustami Morawieckiego przemawiał Kaczyński

W dzienniku „Sueddeutsche Zeitung” czytamy z kolei, że kiedy Morawiecki obejmował urząd premiera była nadzieja, iż ten obyty w świecie historyk i ekonomista, kiedyś praktykant w Deutsche Banku, zbliży Polskę do zachodnioeuropejskich demokracji. Wszedł jednak w rolę przedstawiciela dużego, dumnego polskiego narodu, który nie pozwoli się ciemiężyć przez eurobiurokratów i europrawników w Brukseli, Strasburgu i Luksemburgu.

„We wtorek wydawało się, że przemawia z niego jego partyjny szef Jarosław Kaczyński, fundamentalistyczno-katolicki nacjonalista. Polska nie pozwoli się szantażować w sporze o polską praworządność, mówił Morawiecki. Jeszcze bardziej nieprzychylne od jego tonu jest jednak jego przemówienie” – dodaje gazeta, wskazując, że Morawiecki bronił wyroku TK, który „wzburzył Europę”.

Ocenia, że „jak cynizm” zabrzmiały ostatnie słowa wystąpienia Morawieckiego: Niech żyje Polska, niech żyje Unia Europejska suwerennych państw, niech żyje Europa, najwspanialsze miejsce pod słońcem!” Prawie tymi samymi słowami w języku polskim swoje wystąpienie zakończyła wcześniej szefowa KE Ursula von der Leyen.

„Morawiecki na pewno rozumie, jaką szansą jest dla jego kraju na przykład unijny Zielony Ład, jaką okazją do modernizacji Polski. Inaczej niż Viktor Orban, który jednak jest na swój sposób obliczalny. Jemu chodzi tylko o własną korzyść, o pieniądze. Do wyborów parlamentarnych w przyszłym roku w żadnym razie nie położy się krzyżem przed UE, aby ta przekazała mu miliardy środków wsparcia. Potem znów będzie można z nim rozmawiać. Jak dotrzeć do Morawieckiego, tego nikt tak naprawdę nie wie. Jemu chodzi najwyraźniej o zasadę, a z takimi ludźmi zawsze trudno negocjować” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

Sankcje mało prawdopodobne

„Berliner Zeitung” ocenia, że polski rząd może „wpędzić Unię Europejską w nowy poważny kryzys”. „Premier Mateusz Morawiecki wyraźnie pokazał we wtorek w Parlamencie Europejskim, że jego kraj nie myśli o ustąpieniu w sporze o relację prawa UE do prawa krajowego. Narodowokonserwatywny szef rządu zarzucił Komisji Europejskiej ‘szantaż’” – odnotowuje berliński dziennik. Gazeta ocenia, że mało prawdopodobne są sankcje wobec Polski. „W reakcji na kary Polska mogłaby blokować decyzje, które w UE wymagają jednomyślności i w ten sposób sparaliżować na przykład całą politykę zagraniczną UE” – ocenia „Berliner Zeitung”.

 

REDAKCJA POLECA

 


Angielski dla dzieci – dlaczego warto?

Znajomość języka angielskiego jest w dzisiejszych czasach kluczową umiejętnością. Język angielski wymagany jest w wielu miejscach pracy, jest również bardzo uniwersalny – jego znajomość znacznie ułatwia codzienne życie. Choć dzieci uczą się angielskiego w szkołach – wielu rodziców decyduje się na dodatkowy angielski dla dziecka. Zobacz, dlaczego warto!

  • Angielski dla dziecka – w jakim wieku?
  • Metody nauki języka angielskiego dla dzieci
  • Nauka języka angielskiego – dlaczego warto?
Fot. Anastasia Shuraeva / Pexels

Angielski dla dziecka – w jakim wieku?

Nauka angielskiego – kiedy należy ją rozpocząć? Wielu rodziców obawia się, że ich dzieci zabierają się za lekcje języka zbyt wcześnie – przez co nie wyniosą z nauki wielu korzyści. To, kiedy maluch jest gotowy na zajęcia, jest kwestią indywidualną – nie ma sztywno ustalonych granic. 

Wielu specjalistów uważa, że im wcześniej dziecko zacznie obcować z nieznanym mu językiem – tym sprawniej i szybciej nauczy się nim posługiwać. Zajęcia dla małych dzieci są więc bardzo sensownym rozwiązaniem – nawet samo osłuchanie się z językiem sprawi, że późniejsza nauka słówek oraz gramatyki stanie się znacznie łatwiejsza. 

Metody nauki języka angielskiego dla dzieci

W jaki sposób uczyć dzieci języka efektywnie? Metody, które sprawdzają się u dorosłych, niekoniecznie będą odpowiednie. Dzieci – zwłaszcza te najmłodsze – zdecydowanie bardziej lubią uczyć się poprzez zabawę, tak, by zajęcia były ciekawe i atrakcyjne. Zapamiętywanie słówek i uczenie się zasad na pamięć nie jest dobrym pomysłem. 

Większość szkół języka angielskiego dla dzieci prowadzi angielski dla dziecka w formie zabawy – w swobodnej atmosferze, bez siedzenia w ławkach. Zainteresowane maluchy przyswajają wiedzę, nawet nie zdając sobie z tego sprawy!

Nauka języka angielskiego – dlaczego warto?

Każdy z nas wie, jak wiele korzyści niesie za sobą znajomość języka angielskiego. Nie ma co się oszukiwać – nasze dzieci prędzej czy później będą prawdopodobnie musiały się go nauczyć. Jeśli zrobią to wcześniej – znacznie łatwiej będzie im w życiu dorosłym. 

Nauka języka obcego wpływa także korzystnie na rozwój dziecka. Poprawia zdolność koncentracji, uczy kojarzenia faktów i podnosi umiejętność zapamiętywania. Przekłada się to na bardziej efektywną naukę innych przedmiotów szkolnych!

Umiejętność porozumiewania się w języku obcym jest bardzo cenna. Jeśli chcemy, by nasze dziecko ją zyskało – dobrym rozwiązaniem będzie angielski dla dzieci. Gdańsk jest miastem, w którym znajdziemy wiele tego typu kursów, jednak z powodzeniem można ich szukać w każdym większym mieście w Polsce. 


Roman Giertych: list do Morawieckiego. „Oj, trudno będzie obronić wygłoszoną w PE tezę, że Polska to kraj o najdłuższej historii demokracji”

Roman Giertych

Roman Giertych

Oj, panie premierze trudno będzie Panu obronić dzisiaj wygłoszoną w PE tezę, że Polska to kraj o najdłuższej historii demokracji i państwowości.

 

Oj, panie premierze trudno będzie Panu obronić dzisiaj wygłoszoną w PE tezę, że Polska to kraj o najdłuższej historii demokracji i państwowości.

 

Pozornie ludzie uznają to za kolejną brednię, ale ja, Pana wierny doradca znalazłem sposób jak tę brednię obronić.

Powoła Pan w trybie pilnym Narodo-Patriotyczny Instytut Historii Antycznej, którego zadaniem będzie przedstawienie prawdziwej historii świata. Instytut ten po krótki pracach ogłosi:

Po pierwsze:

– demokracja jest to słowo wymyślone przez Greków, ale jego źródłosłowem był Słowiański (a więc Polski) wódz Demok, zwany też Demosławem, który zbudował pierwszą republikę – Sarmację.

Po drugie:

Instytut udowodni, że Romulus – założyciel Rzymu był Słowianinem (a więc de facto Polakiem), który uciekł znad Wisły w poszukiwaniu lepszej pogody.

Po trzecie Instytut opowie historię wychowawczej roli Słowian (Polaków) w powstaniu Państwa Merowingów, Królestwie Aragonii, Anglii, Cesarstwie Niemieckim etc.

I tym sposobem jak będą Panu zarzucać, że Pan łgał, to Pan powie:

– Nie znacie najnowszych prac Instytutu, a w o ogóle to nienawidzicie Polaków, bo jesteśmy najlepsi.

Nadto jak ktoś będzie twierdził, że prace Instytutu to łgarstwo to się go zamknie, a Trybunał Przyłębskiej uzna inne niż Instytutu tezy za niekonstytucyjne.

No i jeszcze proszę pomyśleć, ile fajnych posad do obsadzenia w tym instytucie będzie! Niejeden bratanek i kierowca się ucieszy!

Zawsze Życzliwy,
Roman Giertych

PS.

Szanowni Państwo zachęcam do wysłuchania dzisiejszego nagrania na YouTube, gdzie szerzej odnoszę się do bredni Morawieckiego. Proszę też wszystkich o subskrypcję kanału na YouTube. Walka w sieci to jest ta część walki z PiS, w której każdy może wziąć udział. Zachęcam do subskrypcji i wklejania moich filmików na różne grupy.

Brednie Morawieckiego – Roman Giertych, komentarz, 19.10.2021

 

 


Węgry jako jedyny kraj UE popierają wyrok TK w sprawie unijnego prawa

DW

Węgry są jak dotąd jedynym krajem UE, który poparł niedawne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie.

Jarosław Kaczyński i Viktor Orbán w Sejmie. Fot. wikipedia

Orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego jest wynikiem „złej praktyki stosowanej przez europejskie instytucje”, zapisano w dokumencie węgierskiego rządu podpisanej przez premiera Węgier Viktora Orbana. Informację tą przekazała w sobotę (09.10.2021) państwowa agencja informacyjna MTI.

„Dążeniem jest, aby bez zmiany traktatów UE i poprzez powolne rozszerzanie kompetencji, odbierać uprawnienia państwom członkowskim, których te nigdy nie odstąpiły na rzecz UE”, napisano dalej w dokumencie. Zaznaczono także, że trybunały konstytucyjne i sądy krajów członkowskich mają prawo „dokonywać przeglądu zakresu i granic uprawnień UE”.

Polski Trybunał Konstytucyjny orzekł w ubiegły czwartek, że część prawa UE jest niezgodna z polską konstytucją. Poddaje to w wątpliwość filar europejskiej wspólnoty prawnej. Komisja Europejska podkreśla uznawanie wyższości prawa UE nad prawem krajowym wszelkimi dostępnymi środkami. Francja i Niemcy wyraźnie wezwały Polskę do dostosowania się do przepisów UE.

Same Węgry znalazły się pod ostrą krytyką za podważanie demokracji i zasad praworządności. Warszawa i Budapeszt popierają się wzajemnie groźbami weta wobec działań UE, które mogłyby i wymagają jednomyślności w Radzie UE.

 

REDAKCJA POLECA

 


Magdalena Środa: Wystarczy trochę autorytaryzmu, sporo propagandy i oto mamy idealny przepis na wyjście z Unii

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Kaczyński wie, że jego partia nie udźwignie takiego ciężaru jak nowoczesne europejskie państwo, musimy szybko stać się wschodnim zaściankiem, by prezes mógł spokojnie umrzeć, mając nadzieję, że Polska pozostanie na wieki pisowska... No i pozostanie.

 

Pamiętam jak w latach 90 przynależność do UE wydawała mi się całkowicie niewyobrażalna.

Pamiętam jak pięć lat temu, a nawet trzy wyście z Unii wydawało mi się pomysłem aberracyjnym i niemożliwym do realizacji (z braku chętnych), a tu proszę. Wystarczy trochę autorytaryzmu (władzy), sporo propagandy i wyborczego zaczadzenia (sympatycy PiS) oraz ogromnej bierności reszty. I oto mamy: idealny przepis na wyjście z Unii.

Kaczyński wie, że jego partia nie udźwignie takiego ciężaru jak nowoczesne europejskie państwo, musimy szybko stać się wschodnim zaściankiem, by prezes mógł spokojnie umrzeć, mając nadzieję, że Polska pozostanie na wieki pisowska… No i pozostanie.

„Elity”, które do tego dążyły wypchną tylko swoje dzieci (na studia) do cywilizacji, a u nas: wieś cicha, wieś spokojna…

Magdalena Środa


Deser na każdą okazję – Pischinger

Anna Frach

Anna Frach

W Polsce swoje najlepsze chwile Pischinger (piszinger) przeżywał w latach 80-tych dwudziestego wieku, czyli w czasie kiedy półki polskich sklepów świeciły pustkami i nasze mamy musiały nieźle się natrudzić aby powstać mogło ''coś z niczego''. W wersji oryginalnej - wiedeńskiej,  do przygotowania „piszingera” potrzebne są wafle, gorzka czekolada, masło, cukier, żółtka oraz orzechy laskowe.

 

Pischinger to wiedeński tort czekoladowo orzechowy, którego pomysłodawcą był cukiernik Oskar Pischinger. Pierwszy pischinger powstał w roku 1849 !

W Polsce swoje najlepsze chwile Pischinger (piszinger) przeżywał w latach 80-tych dwudziestego wieku, czyli w czasie kiedy półki polskich sklepów świeciły pustkami i nasze mamy musiały nieźle się natrudzić aby powstać mogło ”coś z niczego”. W wersji oryginalnej – wiedeńskiej,  do przygotowania „piszingera” potrzebne są wafle, gorzka czekolada, masło, cukier, żółtka oraz orzechy laskowe.

Pischinger, fot. TheFad
Pischinger, fot. TheFad

Jednak przez lata przepis ewaluował i powstało tysiące nowych, mniej lub bardziej udanych wersji tortu.

Dzisiaj przepis na ”Pischinger snickersowy”

Potrzebne nam będą:

1 paczka wafli (tzw andrutów) – od waszej inwencji zależy czy będą to wafle okrągłe czy kwadratowe

1 puszka masy kajmakowej

3 łyżki masła orzechowego z orzeszkami

10 dkg masła

1 tabliczka czekolady gorzkiej

1 tabliczka czekolady mlecznej

50 ml słodkiej śmietanki

Sposób przygotowania:

Masa snickersowa – masę kajmakową podgrzać w rondelku, do ciepłej masy dodać masło orzechowe i razem podgrzewać, najlepiej w kąpieli wodnej, gdyż przez dużą zawartość cukru ma tendencje do przypalania. Masę pozostawić do ostygnięcia a następnie utrzeć z masłem, aż do powstania gładkiego (bez grudek masła) kremu.

Masa czekoladowa – w rondelku podgrzać śmietanę, dodać pokruszoną czekoladę i mieszać do rozpuszczenia. Tą masę również lekko studzimy.

Płaty wafli przekładamy na przemian masą snickersową i czekoladową. Ja zdecydowałam się nie smarować polewą wierzchu torciku. Przełożone wafle przykryć folią i ułożyć na nich garnek z wodą lub inny ciężki przedmiot, aby dobrze się zespoliły. Po około 2 godzinach wafle pokroić w dowolny kształt. Przechowywać w zamkniętym pojemniczku w lodówce.

Smacznego !

Anna Frach, TheFad.pl