Polexit na horyzoncie

Dagmara Jakubczak
Jeśli polski TK stwierdzi wyższość prawa krajowego nad unijnym, krytycy obawiają się poważnych konsekwencji dla UE – pisze niemiecki „FAZ“. Dziennik analizuje też, czy może to doprowadzić do wyjścia Polski z Unii.

Polski Trybunał Konstytucyjny rozpoczął we wtorek (13.07.2021) posiedzenie, na którym miał zdecydować, czy w ostatecznym rachunku polskie prawo ma wyższość nad prawem unijnym.
Przewodnicząca składu sędziowskiego Julia Przyłębska ogłosiła przerwę do czwartku. Oczekiwana decyzja Trybunału jest obiektem rozważań dzisiejszego (14.07.2021) „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ“).
Polexit na horyzoncie
„Jego krytycy (Trybunału, red.) dostrzegają w możliwym zatwierdzeniu wyższości polskiego prawa nad prawem unijnym krok w kierunku polexitu. Taki rozwój sytuacji może oznaczać wystąpienie Polski z UE albo z jej systemu prawnego” – piszą na łamach „FAZ“ Gerhard Gnauck i Thomas Gutschker.
Autorzy tekstu przypominają, że Trybunał Konstytucyjny rozpatrywał wniosek premiera Mateusza Morawieckiego z końca marca 2020, dotyczący ustalenia nadrzędność polskiej konstytucj nad prawem unijnym. Morawiecki oświadczył wówczas, że wychodzi z założenia, że TK tak właśnie postanowi.
„W TK obecnie dominują zdecydowanie sędziowie prorządowi, do których zalicza się Przyłębska. W tej chwili w składzie orzekającym TK tylko jeden z pięciu sędziów uchodzi za niezależnego od obozu rządowego” – zauważa FAZ.
Zagrożenie dla całej architektury Unii
We wtorek unijny komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders, nawiązując do podejmowanych w Polsce decyzji, powiedział w wywiadzie dla „Financial Times”, że mogą one stworzyć „prawdziwe zagrożenie dla całej architektury naszej Unii”. Powołał się przy tym na wyrok niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Europejskiego Banku Centralnego, w którym niemiecki trybunał nie uznał decyzji TSUE.
„Jeżeli tego nie zatrzymamy, to państwa członkowskie UE uzyskają coraz więcej możliwości podważania zasady wyższości prawa unijnego i kompetencji TSUE” – ostrzegł.
To nie Polska, tylko Kaczyński ze swoją partią wychodzą z Unii. I tylko my, Polacy, możemy skutecznie się temu przeciwstawić. Bo wbrew pisowskiej propagandzie, nikt nikogo w Unii nie trzyma na siłę.
— Donald Tusk (@donaldtusk) July 14, 2021
„Jeżeli polski TK podąży za wnioskiem rządu i ogłosi wyższość polskiego prawa nad prawem unijnym, Bruksela na pewno zainicjuje postępowanie ws. naruszenia przez Polskę traktatów o UE. Poza tym wzrośnie nacisk na Polskę, ze strony Parlamentu Europejskiego i wielu państw członkowskich U. Możliwe jest również nałożenie na Warszawę sankcji finansowych” – czytamy we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
„Dotychczasowe postępowania ws. naruszania praworządności w Polsce nie przyniosły żadnych zdecydowanych zmian. Dotyczy to zarówno postępowania przeciwko niej na mocy artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej, jak i orzeczeń TSUE w sprawie naruszania przez Polskę różnych postanowień traktatowych, skierowanych do niego i wygranych przez Komisję Europejską. Krytycy zarzucają jej, że nie skorzystała do tej pory z możliwości wniesienia do TSUE wniosku o nałożenie na Polskę kar finansowych, jeśli w dalszym ciągu nie będzie się stosowała do jego orzeczeń” – wyjaśniają autorzy „FAZ“.
A co pan Piotrowicz zrobi jak TSUE zasądzi np. 100 mln euro dziennie sankcji za brak przestrzegania prawa UE i nakaże potrącić je z pieniędzy wypłacanych przez UE polskim rolnikom?
— Roman Giertych (@GiertychRoman) July 14, 2021
REDAKCJA POLECA
10 powodów, dla których warto jeść owoce jagodowe
Konsumenci na całym świecie coraz częściej świadomie poszukują tzw. superżywności (superfood), czyli naturalnych produktów o wyjątkowych walorach odżywczych i zdrowotnych. I tak np. Azjaci sięgają po imbir, kurkumę i goji, a Latynosi po nasiona chia, komosę ryżową i acai. Polacy jednak również mają w swoim zasięgu lokalną superżywność – choć często nie zdają sobie z tego sprawy. Dobrym tego przykładem są owoce jagodowe, w przypadku których na lipiec i sierpień przypada szczyt sezonu. Korzystajmy z niego pełnymi garściami!

Już od kwietnia, wraz z pojawieniem się pierwszych truskawek, aż do końca października, gdy zbierane są jesienne odmiany malin i aronia, trwa w Polsce sezon na świeże, owoce jagodowe. Warto wiedzieć, że do tej grupy, poza wspomnianymi wyżej gatunkami owoców, należą także m.in.: borówki, jagody kamczackie, agrest, czarne i czerwone porzeczki, jeżyny, a także minikiwi.
W związku z wyjątkowo dużą zawartością wielu cennych składników odżywczych oraz substancji bioaktywnych o udowodnionym, korzystnym wpływie na zdrowie, dietetycy i lekarze zgodnie zaliczają owoce jagodowe do kategorii superfood i zalecają wszystkim ich regularną konsumpcję – najlepiej filiżankę dziennie!
Dlaczego warto jeść superowoce: długa lista korzyści
Na temat konkretnych walorów odżywczych i zdrowotnych różnych owoców jagodowych powstało w Polsce i na świecie bardzo wiele opracowań naukowych. Co więcej, walory te docenia i promuje wiele renomowanych instytucji działających w obszarze zdrowia publicznego – na czele z najsłynniejszą uczelnią świata, czyli Harvard University.
Obniżają ciśnienie krwi
„Truskawki i borówki są bogate w prozdrowotne związki roślinne zwane antocyjanami, które nadają owocom jagodowym żywe, czerwone, niebieskie i fioletowe odcienie. Wiele badań wskazało, że stosowanie diet z żywnością bogatą w antocyjany wiąże się z lepszym zdrowiem serca. Naukowcy wykazali np., że kobiety, które jadły więcej niż trzy porcje borówek lub truskawek tygodniowo, miały o 34 proc. mniejsze ryzyko zawału serca w porównaniu z tymi, które jadły ich bardzo mało. Wiele wskazuje, że antocyjany uelastyczniają naczynia krwionośne i pomagają obniżyć ciśnienie krwi” – czytamy w zachęcającym do spożywania owoców jagodowych artykule na stronie renomowanej Harvard Medical School.
Zmniejszają ryzyko zachorowań na raka
Z kolei eksperci Amerykańskiego Instytutu Badań nad Rakiem (American Institute for Cancer Research – AICR) potwierdzają, że regularne jedzenie owoców jagodowych pomaga zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka, a także wiele innych chorób przewlekłych – dzięki dużej zawartości witamin, składników mineralnych, różnych antyoksydantów oraz błonnika.
„Ważne jest, abyśmy jedli różnorodne owoce jagodowe, aby móc czerpać korzyści z różnych witamin i składników mineralnych, które te owoce mają do zaoferowania” – podkreślają eksperci AICR.
Lista potencjalnych korzyści dla zdrowia, jakie niesie ze sobą regularna konsumpcja owoców jagodowych, jest naprawdę imponująca i bardzo długa. Poniżej przedstawiamy 10 najważniejszych.
Ochrona przed wolnymi rodnikami
Owoce jagodowe zawierają wiele związków o działaniu przeciwutleniającym (tzw. antyoksydantów). Pomagają one naszemu organizmowi neutralizować zagrażające jego komórkom i narządom wolne rodniki (czyli zwalczać tzw. stres oksydacyjny).
Działanie przeciwcukrzycowe
Regularne spożywanie owoców jagodowych poprawia gospodarkę węglowodanową organizmu, korzystnie wpływając na glikemię, a także przeciwdziała tzw. insulinooporności, która jest zaburzeniem metabolicznym prowadzącym do rozwoju cukrzycy typu 2.
Wysoka zawartość błonnika
Owoce jagodowe są bogatym źródłem błonnika pokarmowego, zarówno tego nierozpuszczalnego, jak i rozpuszczalnego. Składnik ten na wiele różnych sposobów korzystnie wpływa na zdrowie człowieka, m.in.: pobudza perystaltykę jelit i ułatwia wypróżnianie. Korzystnie wpływa na stan mikroflory jelitowej (tzw. mikrobioty), zmniejsza ryzyko rozwoju raka jelita grubego, a nawet pomaga obniżać stężenie glukozy we krwi.
Wysoka wartość odżywcza
W praktyce oznacza to, że owoce jagodowe charakteryzuje z jednej strony niska wartość energetyczna (kaloryczność), a z drugiej strony wysoka „gęstość” odżywcza, czyli duża zawartość witamin, mikroelementów i substancji aktywnych biologicznie o korzystnym działaniu dla zdrowia.
Działanie przeciwzapalne
Duża część naszej populacji ze względu m.in. na „niezdrowy styl życia” cierpi na chroniczny, przewlekły stan zapalny, który jest istotnym czynnikiem ryzyka rozwoju wielu chorób cywilizacyjnych, w tym m.in. chorób układu krążenia, cukrzycy czy nowotworów. Tymczasem owoce jagodowe, głównie za sprawą dużej zawartości przeciwutleniaczy, wykazują silne właściwości przeciwzapalne.
Działanie antycholesterolowe
Owoce jagodowe zaleca się m.in. w diecie osób zagrożonych chorobami serca i naczyń krwionośnych – ze względu na udowodnioną zdolność obniżania poziomu cholesterolu we krwi (tzw. złego cholesterolu LDL). Ponadto, jedzenie tych owoców pomaga chronić cholesterol znajdujący się w naszym organizmie przed utlenianiem, co jest kolejnym istotnym czynnikiem chroniącym, który zmniejsza tzw. ryzyko sercowo-naczyniowe.
Poprawa wyglądu skóry
Niewłaściwa dieta, nadmierna ekspozycja na promieniowanie UV, a także starzenie się organizmu pogarszają m.in. wygląd i kondycję skóry. Tymczasem regularnie spożywane owoce jagodowe, dzięki dużej zawartości antyoksydantów, w tym m.in. antocyjanów, karotenoidów i witaminy C, pomagają opóźnić proces starzenia się skóry i poprawiają jej wygląd (z jednej strony wspierając walkę organizmu z wolnymi rodnikami, a z drugiej pobudzając np. syntezę kolagenu).
Działanie przeciwnowotworowe
Liczne witaminy, mikroelementy i substancje bioaktywne, które są obecne w dużych ilościach w owocach jagodowych, wspierają organizm w walce z kancerogenami (czynnikami rakotwórczymi). Konkretnie, wykazano np., że takie składniki owoców jagodowych, jak kwas elagowy czy resweratrol, pomagają zmniejszać ryzyko rozwoju niektórych nowotworów. Ale uwaga! Choć owoce te mogą odgrywać istotną rolę w profilaktyce nowotworów, to nie zastąpią leczenia onkologicznego u osób, które już zachorowały.
Działanie przeciwmiażdżycowe
Poza wspomnianym już wcześniej działaniem antycholesterolowym, owoce jagodowe zmniejszają ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych również dzięki innemu mechanizmowi. W licznych badaniach wykazano, że zawarte w nich składniki aktywne poprawiają funkcjonowanie śródbłonka naczyń krwionośnych. To bardzo ważne, gdyż tzw. dysfunkcja śródbłonka jest zaliczana przez kardiologów do głównych czynników ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych.
Poprawa funkcji poznawczych
Naukowcy stwierdzili też korzystny wpływ regularnego spożywania owoców jagodowych na działanie mózgu, jak i całego układu nerwowego. Okazało się np., że składniki zawarte w tych owocach stymulują neurogenezę (proces powstawania nowych komórek nerwowych – neuronów), a także poprawiają komunikację pomiędzy różnymi obszarami mózgu. W praktyce jedzenie owoców jagodowych może więc korzystnie wpłynąć na nasze zdolności poznawcze, pamięć, a nawet i nastrój.
Czas na polskie superowoce: nie tylko na słodko!
Do jedzenia sezonowych, lokalnych owoców, w tym także owoców jagodowych, gorąco namawiają m.in. eksperci z The European Food Information Council (EUFIC). Aby zachęcić Europejczyków do ich jedzenia stworzyli interaktywną mapę online. Mieszkaniec każdego kraju Europy może sprawdzić, jakie świeże, sezonowe owoce są akurat dostępne w jego kraju w danym momencie. Można ją znaleźć tutaj.
W naszym kraju, najlepszym momentem na delektowanie się świeżymi i dojrzałymi owocami jagodowymi są dwa najcieplejsze miesiące: lipiec i sierpień. W miesiącach tych dostępnych jest większość gatunków zaliczanych do tej kategorii.
W lipcu dostępne są: truskawki, maliny, jagody kamczackie, agrest, borówki i porzeczki (czarne oraz czerwone).
W sierpniu: na owocowej scenie nie ma już jagód kamczackich i agrestu, lecz pojawiają się na niej jeżyny i aronia. Dlatego naprawdę warto trzymać rękę na pulsie, aby nie przegapić okazji do skorzystania z tych „efemerycznych” dobrodziejstw natury, które w świeżym stanie są po prostu najbardziej wartościowe i smaczne.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że zgodnie z aktualnymi zaleceniami Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej NIZP-PZH (NCEŻ), owoce i warzywa powinny stanowić połowę tego co jemy każdego dnia.
„Badania wykazują, że spożycie warzyw i owoców znacząco zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory złośliwe i choroby sercowo-naczyniowe (nadciśnienie tętnicze, udary mózgu, zawały serca), a także wiele innych przewlekłych chorób m.in. cukrzycę i otyłość. Minimum to 400g warzyw i owoców dziennie, ale im więcej, tym lepiej, z zachowaniem proporcji więcej warzyw niż owoców” – czytamy w najnowszej wersji zaleceń dotyczących zasad zdrowego żywienia, opracowanej w 2020 r. przez ekspertów NCEŻ.
Poza walorami zdrowotnymi, owoce jagodowe mają także wiele innych zalet. Nie tylko cieszą one nasze oko pięknymi barwami, mogą także dostarczyć dużo przyjemności – ze względu na niepowtarzalny smak i aromat.
„Jagody same w sobie są pyszną przekąską. Świetnie sprawdzają się również w sałatkach owocowych, koktajlach, jogurtach, płatkach zbożowych, a nawet zielonych sałatkach. Spróbuj pokrojonych truskawek z młodym szpinakiem, kruszonym kozim serem i prażonymi migdałami z malinowym winegretem” – w taki oto sposób zachęcają do jedzenia owoców jagodowych eksperci z Harvard Medical School.
Również w Polsce coraz więcej się dzieje w tej dziedzinie. W warszawskim centrum handlowo-rozrywkowym Koneser hucznie obchodzono 1 lipca Dzień Polskiej Borówki. Przez całe lato (w wybrane weekendy) organizowany jest tam specjalny targ owocowy (pod hasłem „Owocowe lato w Koneserze”), na którym szeroko promowane są owoce jagodowe – z udziałem plantatorów, przetwórców i szefów kuchni.
Źródło informacji: Serwis Zdrowie
Manuela Gretkowska: Starałam się ożywić duszę

Manuela Gretkowska
Naga Izabela, owinięta futrzaną peleryną, kazała się zawieźć do Repnina. Przyjął ją w salonie. Oderwany od pracy, trzymał plik papierów, palce miał pobrudzone atramentem.
OŻYWIONY portret Izabeli Czartoryskiej z muzeum w Puławach. Jej ukochanego pałacu, ostrzelanego armatami przez zięcia, tak kochał polską teściową.
Starałam się ożywić duszę Izabeli i jej, współczesną nam epokę, w moich ulubionych „Faworytach”:
Rozdział 26.
Naga Izabela, owinięta futrzaną peleryną, kazała się zawieźć do Repnina. Przyjął ją w salonie. Oderwany od pracy, trzymał plik papierów, palce miał pobrudzone atramentem.
– Czym mogę służyć? – Patrzył na nią rozbawiony.
Próbowała wyglądać poważnie, wstrząsana pijacką czkawką. Zrzuciła pelerynę.
– Święta jak Polka. – Schylił się po jej okrycie.
Ukląkł, pomiędzy uda Izabeli włożył zwinięty plik kartek. Szybko je wyjął i wstał.
– Sprawdzałeś, czy mam krwawienie? Odsyłasz mnie?
– Sprawdzałem, czy przyszłaś tu z własnej ochoty. Jesteś sucha jak relikwia, mówiłem. Święta. – Zasłonił ją kurtyną peleryny.
– Święta relikwia!
– Poczekam.
– Na co?
– Na ciebie. – Powstrzymał ją przed ponownym obnażeniem.
– Jestem.
– Wcale cię nie ma. – Założył Izabeli kaptur. Lśniące futro opadło na jej długie rzęsy. – Jesteś ich, rodziny, Poniatowskiego. Oni już dostali, czego chcieli, ode mnie też. Przyjdź naprawdę. Mądra, piękna, zakochana. A nie gotowa oddać się, żeby ratować tego głupka Poniatowskiego i bandę płodzących się wzajemnie magnackich zboczeńców zwanych Familią – wykrzyczał w myślach.
Opuściła głowę.
– Nie zasługuję? – Próbował zajrzeć pod kaptur.
– Dlaczego sprowadzasz sobie zakrwawione dziewczyny?
– Zakrwawione?
– Lubisz takie z menstruacją.
Skrzywił się. – Nikogo nie sprowadzam. Upiłaś się. Nie jestem twoim królem. Z żoną byłem dwa lata temu. Nie potrzebuję kobiet. Wynoś się! – Okręcił ją i pchnął do wyjścia.
– Odwieźć księżną! – zawołał gniewnie.
Bezbronna, wredna, wzbudzała w nim chęć zemsty. Za jej urodę, jego poniżenie. Ukarana po męsku, może poczułaby szacunek. Albo pogardę, ale nie dla swoich wystawiających ją w Wielki Piątek. Upili ją, żeby nic nie czuła. Wysłali nagą, by potwierdzić jego podłość, swoją wyższość.
Otworzył szufladę z klejnotami. Chłodził w niej dłonie. Rano wybierał największe drogocenne kamienie dla tej arystokratycznej dziwki. Widział ją teraz za oknem. Założył się z samym sobą, że rozbije diament. Jeżeli mu się uda, zdobędzie i ją. Górski kryształ by pękł, ale diament? To wbrew naturze. Zaciskając go, miażdżył kości dłoni, łamał paznokcie. Walczył, by nie pobiec za nią, nie błagać.
Wyrzucił diament tam, gdzie szła do powozu. Odbił się od bruku. Podniosła go, obejrzała w świetle niesionej za nią przez kozaka pochodni.
– Je vous hais! – wycelowała w jedyne oświetlone okno, najpierw krzykiem, potem diamentem.
Francuskie hais, „nienawidzę”, brzmiące przeciągłym „e” rozległo się zwierzęcym wyciem. Jednocześnie pękła szyba. Repnin nie znalazł wśród jej odłamków diamentu. Nie było go też rano na podjeździe pod oknem. Uznał to za dobry znak. Potłuczone szkło włożył do skarbca szuflady.
Manuela Gretkowska
Wyniki gier
EuroJackpot to gra liczbowa, która pojawiła się stosunkowo niedawno. Jak już sama nazwa tej gry wskazuje jest ona przeznaczona dla graczy z państw europejskich. Jest ona dostępna w osiemnastu krajach. Obok Polski mogą grać w nią osoby z: Chorwacji, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Hiszpanii, Holandii, Islandii, Litwy, Łotwy, Niemiec, Norwegii, Słowacji, Słowenii, Szwecji, Włoch i Węgier. Zasięg tej gry jest naprawdę wielki. Imponujący jest równocześnie poziom wygranych, bowiem sięgają one nawet kilkunastu milionów złotych.

Na czym polega gra w EuroJackpot?
EuroJackpot to gra, która mimo tego, że jest dosyć nowym tworem to już bije rekordy popularności. Jakie są tego przyczyny? Warto mieć oczywiście świadomość tego, że gra taka wcale nie jest taka tania. Bowiem zainwestować w nią trzeba aż 12,50 zł. Jednak bez dwóch zdań warto ponieść nawet taki koszt. Wygrać można naprawdę wiele. Kwoty, które można zgarnąć są wręcz monstrualne. Czy potrafisz sobie je wyobrazić? W EuroJackpot można wygrać nawet 90 000 000 euro. Te kwoty są niemal poza zasięgiem. Przeliczając na polskie złote, wygrane wynoszą zatem nawet 375 000 000 złotych. Takie kwoty, choć są wręcz niewyobrażalne są na wyciagnięcie ręki. Każdy może je zdobyć i wydać na wszystko czego zapragnie. Korzystne jest także to, że najniższa gwarantowana w tej grze kwota to 10 000 000 euro, czyli około 41 600 000 złotych. Zatem naprawdę warto jest zagrać w tej grze i dać sobie szansę na zdobycie tych olbrzymich kwot. Aby zagrać trzeba zakreślić odpowiednią ilość liczba na blankiecie do gry.
Sprawdź czy wygrałeś!
Wybrane przez siebie liczby trzeba właściwie zakreślić na blankiecie do gry. Konieczne jest zakreślenie 5 z 50 liczb i 2 z 10 liczb. Można wymyślić je samodzielnie, wybrać liczby, które dobrze się nam kojarzą lub przynoszą szczęście, albo po prostu te, które w danej chwili przyjdą nam do głowy. Kiedy wyślesz taki kupon pamiętaj, że musisz go zachować, bowiem to właśnie on potwierdza wygraną oraz uprawnia do jej odebrania. Potem wystarczy, że sprawdzisz wyniki lotto i dowiesz się czy to właśnie ty tym razem wygrałeś wiele pieniędzy. Losowania gry liczbowej EuroJackpot odbywają się w każdy piątek w Finlandii. Odbywa się to pomiędzy godziną 20:00 a 21:00. Wyniki te nie są transmitowane w telewizji na żywo, tylko są retransmitowane. Jednak wyniki można oczywiście sprawdzić na stronie internetowej. Serwisem, który udostępnia wyniki jest lotteo.pl. Właśnie tam można dowiedzieć się jakie liczby okazały się tymi szczęśliwymi. Jednak można także skorzystać z dostępnej tam usługi, która polega na otrzymywaniu smsów z informacjami dotyczącymi aktualnych wyników losowań lotto. Jedyne co musisz zrobić to wybrać z których losowań informacje są ci potrzebne oraz trzeba zapłacić odpowiednią kwotę za skorzystanie z tej usługi. A jest to jedynie 1,23 zł lub 2,46 zł za dzień korzystania z tej usługi. Dzięki niej można być cały czas na bieżąco z wynikami lotto, nie trzeba ich nigdzie szukać, wystarczy jedynie sprawdzić smsa z wynikami. Taka wiadomość powinna dotrzeć do nas do godziny od odbytego losowania lotto.
Czy „lex TVN” wejdzie w życie?

Dagmara Jakubczak
„Sueddeutsche Zeitung” przypomina historię walki PiS z TVN i próby Jarosława Kaczyńskiego, by wziąć odwet za przegrane wybory w roku 2007. Dziennik zastanawia się, czy „lex TVN” wejdzie w życie.
#LexTVN uderzy w gospodarkę. @FundacjaFOR @DudSlaw: Kopiujemy ścieżkę, która jest przećwiczona na Węgrzech. Tam wszystkie media są pod bezpośrednią lub pośrednią kontrolą (…). Praworządność i informowanie społeczeństwa to kluczowe elementy dla gospodarkihttps://t.co/jEk6cAUJ8M
— Money.pl (@Money_pl) July 12, 2021
Warszawski korespondent „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”) Florian Hassel przypomina, że „po zaledwie dwóch latach Jarosław Kaczyński musiał pożegnać się z władzą w Polsce. W październiku 2007 r. Prawo i Sprawiedliwość przegrało wybory z liberalno-konserwatywną Platformą Obywatelską. Przyczyną porażki były liczne skandale i fatalny występ Kaczyńskiego podczas telewizyjnej debaty z Donaldem Tuskiem, ówczesnym szefem PO, a po zwycięstwie nad Kaczyńskim – premierem przez 7 lat”.
Front oporu
Kaczyński jednak obwiniał innych, w tym TNV24 – czytamy.
– Nie byliśmy świadomi ogromnego frontu oporu, do którego, czego nie ukrywam, zaliczam pańską telewizję – ze złością odpowiedział reporterowi TVN, gdy ten spytał go o przyczynę porażki.
Jak pisze „SZ”, stacja ta, należąca do amerykańskiego koncernu Discovery, jest wiodącą informacyjną telewizją w Polsce. Ponadto do głosu dochodzą w niej nie tylko przedstawiciele władzy, ale i opozycji. „To ostatnie nie jest wcale takie oczywiste” – dodaje korespondent dziennika.
„Gdy Kaczyński i PiS pod koniec 2015 roku ponownie doszli do władzy, wydali sprzeczne z prawem uchwały w sprawie mediów i przekazali publiczno-prawną TVP „bulterierowi Kaczyńskiego” w osobie Jarosława Kurskiego. Pod jego rządami TVP tak manipulowała wiadomościami, że nawet premier Mateusz Morawiecki prosił po cichu o udostępnianie mu innych źródeł informacji, gdy ktoś oferował mu materiały TVP jako podstawę decyzji politycznych” – pisze monachijski dziennik.
Gazeta podkreśla, że TVN24, w odróżnieniu od powszechnie dostępnej TVP, jest telewizją płatną i można ją odbierać tylko za pośrednictwem kabla bądź satelitów. Mimo to jej wieczorne wiadomości cieszą się większym zainteresowaniem telewidzów niż dziennik telewizyjny TVP.
„Cierń w oku”
Jak czytamy, dla Kaczyńskiego i PiS TVP24 jest „cierniem w oku”. W 2017 PiS chciał wykupić TVN24 od Discovery, na co Amerykanie się nie zgodzili. Wskutek tego PiS wszczął dyskusję w sprawie wydania ustawy, na wzór rosyjskiej, która pozwoliłaby na ograniczenie zagranicznych udziałów w polskich mediach do maksymalnie 20 procent. Po ostrzeżeniach ze strony Waszyngtonu i Brukseli PiS tymczasowo odstąpił od tego zamiaru.
„Niewykluczone, że po wyborze Joe Bidena na prezydenta USA i ochłodzeniu stosunków polsko-amerykańskich ta wstrzemięźliwość przestała się liczyć” – zastanawia się Florian Hassel.
Aktualna koncesja TVN24 wygasa 26 września. Chociaż stacja wystąpiła 6 lutego 2020 roku o jej przedłużenie, kontrolowana przez PiS Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji do dziś nie udzieliła na to zgody. Tuż przed północą 7 lipca posłowie PiS zgłosili projekt ustawy, która ma uniemożliwić przedłużenie koncesji – relacjonuje gazeta.
„To nie powinno być zaskoczeniem”
Zgodnie z tym projektem – informuje „SZ” – Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma wydawać koncesje tylko tym stacjom, które należą w większości do Polaków albo osób z europejskiego obszaru gospodarczego, czyli z państw UE oraz z Norwegii, Islandii i Liechtensteinu.
TVN24 w zasadzie spełnia ten warunek, ponieważ formalnie należy do holdingu zarejestrowanego w Niderlandach, który jest spółką-córką amerykańskiego koncernu Discovery. Mając to na uwadze, w projekcie ustawy PiS znalazł się punkt wykluczający takie podwójne rozwiązanie kwestii własności.
Premier Morawiecki broni projektu ustawy argumentując, że ma ona zapobiec „wykupywaniu polskich mediów przez podmioty rosyjskie, chińskie lub pochodzące z krajów arabskich”.
TVN bez koncesji? Premier Mateusz Morawiecki odpowiada#wieszwięcej @PremierRP @MorawieckiM pic.twitter.com/2ZhZkHSH4k
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) July 8, 2021
Jednakże formalny autor tego projektu, poseł Marek Suski, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” nie ukrywał, że jest ona wymierzona w TVN24 – podkreśla niemiecki dziennik. Jeśli ustawa zostanie uchwalona, stacje niespełniające zawartych w niej kryteriów w ciągu sześciu miesięcy będą musiały sprzedać odpowiednią część udziałów. Sama TVN24 oświadczyła, że w dalszym ciągu ubiega się o przedłużenie koncesji.
Zdaniem Floriana Hassela wzięcie jej na celownik przez PiS nie powinno być zaskoczeniem. Jesienią 2020 roku Jarosław Kaczyński podkreślił, że przyszedł czas, by działające w Polsce media należały w większości do Polaków. Prowadzony przez jego zaufanego państwowy koncern paliwowo-energetyczny Orlen przejął spółkę Polska Press od grupy medialnej Verlagsgruppe Passau. „W tej chwili trwają tam czystki personalne” – pisze dziennik.
„TVN24 jest dla PiS tym ważniejsza, że w ostatnich miesiącach popularność obozu rządzącego poważnie zmalała, a opozycji wzrosła. Poza tym ma ona w swoich szeregach dwie silne osobowości: prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i Donalda Tuska, który 3 lipca powrócił do polskiej polityki” – zwraca uwagę „SZ”.
Inne sposoby wywierania nacisku
„Czy nowa ustawa zostanie przyjęta, jest nadal sprawą otwartą” – zastanawia się korespondent dziennika. Wicepremier Jarosław Gowin na początku wypowiadał się krytycznie na jej temat. Jednak nawet jeśli pozostanie projektem, władze mają inne sposoby wywierania nacisku na TVN24. Od polityki podatkowej począwszy, a na procesach sądowych skończywszy, zgodnie z pomysłem Macieja Świrskiego z końca 2015 roku. TVN24 deklaruje, że nie zamierza poddać się żadnym naciskom, a ambasada USA w Warszawie wydała oświadczenie, w którym stwierdza, że obserwuje zabiegi wokół tej stacji „z rosnącą troską”.
USA z rosnącym niepokojem obserwują procedurę związaną z koncesją TVN oraz nowy projekt zmian ustawy medialnej. TVN od ponad 20 lat jest istotną częścią polskiego krajobrazu medialnego. Wolna prasa ma kluczowe znaczenie dla demokracji.
— Bix Aliu (@USAmbPoland) July 8, 2021
W przyszłym tygodniu, według „Gazety Wyborczej”, do Warszawy ma przybyć wysoko postawiony amerykański dyplomata Matthew G. Boyse, żeby przestrzec PiS przed zakusami w sprawie TVN24. „Czy polski rząd wpadnie z tego powodu w nerwowość?” – pyta niemiecki dziennik.
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: kazali układać się Żydom na wznak, przykładali im łopaty do gardeł i wbijali nogami..

Adam Mazguła
Gwałcili, mordowali, wyrywali złote zęby, rozbijali o ściany główki malutkich dzieci. To nie zbrodnie nazistów, nie dzieło bolszewików, nie rajd band UPA. To Polacy rozprawiali się z żydowskimi sąsiadami na przełomie czerwca i lipca 1941 roku. Niemcy nie musieli ich nawet nadzorować. Ani specjalnie zachęcać.
Lipiec 1941 roku..
„Polacy kazali układać się Żydom na wznak, przykładali im łopaty do gardeł i wbijali nogami. I już człowieka nie było. Na dzieci szkoda było kul, rozbijano je o bruk, ściany. W Radziłowie milicjant próbował dla oszczędności zabić jednym pociskiem 10 dzieci, które ustawił jedno obok drugiego. Nie wszystkie zginęły, resztę pochowano żywcem.” – Pogromy sąsiedzkie
„Wbrew panującej powszechnie opinii, mordów nie dokonała otumaniona wódką tłuszcza. Byli to prominentni i wykształceni Polacy, obywatele, ludzie kierujący się „patriotyzmem”, członkowie rad parafialnych.” – Pogrom w Jedwabnem
„Gwałcili, mordowali, wyrywali złote zęby, rozbijali o ściany główki malutkich dzieci. To nie zbrodnie nazistów, nie dzieło bolszewików, nie rajd band UPA. To Polacy rozprawiali się z żydowskimi sąsiadami na przełomie czerwca i lipca 1941 roku. Niemcy nie musieli ich nawet nadzorować. Ani specjalnie zachęcać.” – D. Wołos;
10 lipca 1941 roku Polacy, wierni katolickiej parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Jedwabnem zamordowali 340 Polaków żydowskiego pochodzenia. Trzystu z Nich zapędzili do stodoły Bronisława Śleszyńskiego, bijąc, raniąc, gwałcąc, opluwając, na koniec wrzucając jak lalki wyrwane wcześniej kobietom niemowlęta. Zamknęli potem owi Polacy starannie drewniane wrota, założyli łańcuchy, oblali wszystko naftą i podpalili..!

W lipcu 2021 roku, w 80 rocznicę zbrodni w Jedwabnem po raz kolejny, po rocznicy pogromu w Kielcach stawiam to samo pytanie:
– W jakiej truciźnie trzeba było się taplać, za co tak bardzo nienawidzić, z jakiego domu wyjść i do jakiego boga ręce w klepanych pacierzach składać, żeby matki tulące w ramionach dzieci, bitych mężczyzn, modlących się starców, sąsiadów od pokoleń, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku okaleczyć, zamordować, żywcem spalić?! … przed Oświęcimiem, przed krematoriami, przed Holocaustem?!
Żeby to była jeszcze jakaś wielka prawda objawiona, ofiara potrzebna, pewność niezmącona. Ale nie, to dla domów, dla majątku, pierzyn, garnków, sukienek, dla złotych zębów, dla zemsty „za ukrzyżowanie Pana Jezusa”!
Śmierć, a przed Nią niewyobrażalne bestialstwo, do tej pory spłycane, zakłamane, wrzucone do dołów, zasypane śmieciami…
Co odpowiedzieć oburzonym „patriotom”, tuzom moralności, politycznym relatywistom, żeby bluzgiem nie było, ale też i nie bezsilnym wyklinaniem?!
Może to..:
„Uważajcie, sędziowie swoich braci, wy, ani zimni, ani gorący – żebyście nie zostali wypluci z ust Boga.” – ks. Adam Boniecki
Dziś z kościelnym PiS-em rośnie nienawiść, dokonuje się segregacja ludzi na sorty i odnawia podziały. Powstają organizacje nacjonalistyczne i rycerzy Chrystusa do walki w nowej krucjacie nienawiści.
Zatrzymajmy tę nową machinę katolickiego zdziczenia narodu.
Adam Mazguła
Adam Mazguła: Polaków krzyk dławiony krwią

Adam Mazguła
W smutną rocznicę Rzezi Wołyńskiej, zanim położysz kwiaty na grobach pomordowanych, zanim kolejny raz przeczytasz tablicę pamięci, zanim zapalisz znicz, pomyśl, jaką naukę dla nas niosą te ofiary. Spróbuj usłyszeć i zrozumieć, co przekazuje ten krzyk dławiony krwią naszych mordowanych poprzedników.
Nisko pochylam głowę nad bestialsko zamordowanymi Polakami na wschodzie. Nad przybitymi na drzwiach ojcami rodzin, umierającymi w dodatkowym bólu widoku, gwałconych i ćwiartowanych ciał ich kobiet oraz nabijanych na sztachety płotów niemowląt. To przerażająca pamięć! Pochylam głowę ponownie!

Rzeź wołyńska – ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich przy aktywnym, częstym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej wobec mniejszości polskiej byłego województwa wołyńskiego II RP, podczas okupacji terenów II Rzeczypospolitej przez III Rzeszę, w okresie od lutego 1943 do lutego 1945. Ofiarami mordów, których kulminacja nastąpiła w lecie 1943, byli Polacy, w dużo mniejszej skali Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Czesi i przedstawiciele innych narodowości zamieszkujących Wołyń. Nie jest znana dokładna liczba ofiar, historycy szacują, że zginęło ok. 50–60 tys. Polaków i w odwecie 2–3 tysiące Ukraińców. Fot. wikipedia. fot. wikipedia
Czerpanie zadowolenia z ludobójstwa, a tak było podczas Rzezi Wołyńskiej, to upadek cywilizacji i dowód na bezsilność sprawczą Boga.
11 lipca w Polsce obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach polskich. Z tej okazji uczestniczyłem w apelu. Jednak po skończonej uroczystości z przerażeniem usłyszałem kobietę, która wykorzystała jeszcze włączony mikrofon, aby zareklamować święty obrazek, który podobno uratował życie jej rodziców, bo zabrali go z domu rodzinnego na Wołyniu. Potem wykrzykiwała, że trzeba skończyć z tymi, którzy dzisiaj „walczą z naszą narodową wiarą katolicką”.
O zgrozo! Przecież powiedziała dokładnie to, co mówili ukraińscy duchowni podczas mszy, podczas których święcili siekiery i noże do mordowania Polaków w intencji ich „samodzielnej Ukrainy”!
Ta zagubiona kobieta znalazła wroga jej wiary i wzywała do porachunków, do agresji religijnej!
Pewnie nie przywiązywałbym do tego zdarzenia żadnego znaczenie, ale ona otrzymała od zgromadzonych duże brawa. To tak, jakby cała grupa składała hołd pomordowanym poprzez nawoływanie do nowej rzezi.
Kobieta, która samowolnie pojawiła się przy mikrofonie pokazywała święty obrazek, który uratował życie rodziców. To bardzo dobrze, jeśli to prawda. Jednak, gdzie był sam Bóg wszechmogący, kiedy przeraźliwie mordowano dziesiątki tysięcy innych współobywateli? Tym bardziej, że ofiary z pewnością także posiadali swoje święte obrazki. Na czym więc polega świętość tego obrazka i przesłanie do walki o narodową wiarę, które oklaskami witali w ustach kobiety zgromadzeni? Tego nie rozumiem, ale dla tej kobiety, to powód do agresji i uzasadnienie dla napadów na tych, co atakują jej obrazek i wiarę.
Nie słyszałem, aby ktoś atakował jej obrazek, ale ktoś stojący obok dodał – „Przecież jej rodzice to Ukraińcy”.
W tej sytuacji wypada zadać pytanie: czy tej wiary nie atakują sami ortodoksyjni wierni? Czy ich tolerancja w kościele dla nawoływania do przemocy i śmierci wobec każdego człowieka innej rasy, wyznania, LGBT… nie jest zaprzeczeniem wiary? Czy tolerancja dla pedofilstwa duchownych, pogarda dla biedy, posługiwanie się kłamstwem … nie jest upadkiem wiary? Czy narzucanie wszechobecnych krzyży, nauczania religii w szkołach i państwowego kultu wszystkim obywatelom, nie jest agresją religijną? Jak nauczał Bóg, uderzcie się najpierw w swoje piersi z wyznaniem – moja wina!Ludzie!
Opanujcie się! Odrzućcie to PiS-szczucie daleko od siebie. Przestańcie słuchać tych polityków i biskupów, którzy nawołują do podziałów społecznych, do rzekomej wojny w imię zagrożonej wiary. Przecież jest akurat odwrotnie. Przestańcie szukać wrogów, aby uzasadnić społeczną akceptację dla swoich chęci wyzwolenia agresji. Zrewidujcie swoją narrację i przestańcie używać słów takich jak: wróg, zdrajcy, nienawidzę, odwet, dobrze pamiętam, brudasy, kanalie, komuniści i złodzieje, gorszy sort…
Jeśli powołujecie się na Boga, to zacznijcie używać słów miłości. Nie słyszę wśród obecnych „katolickich patriotów” w mediach, z trybuny sejmowej, w kościele i na ulicy takich słów, jak: przyjaciel, zwolennik, kocham, szanuję, toleruję, odwiedzę, przyjmę, pomogę, lubię…
Czy naprawdę nie widzicie tego, że narracja PiS-u i Episkopatu prowadzi nas do narodowej wojny ideologicznej z Bogiem w tle?
Jeśli tego nie zatrzymamy czeka nas następne wielkie ludobójstwo, ale tym razem, jako zatruty owoc śmiertelnej pogardy do innych rodaków.
W smutną rocznicę Rzezi Wołyńskiej, zanim położysz kwiaty na grobach pomordowanych, zanim kolejny raz przeczytasz tablicę pamięci, zanim zapalisz znicz, pomyśl, jaką naukę dla nas niosą te ofiary. Spróbuj usłyszeć i zrozumieć, co przekazuje ten krzyk dławiony krwią naszych mordowanych poprzedników.

Adam Mazguła
PiS wchodzi w otwarty konflikt ze Stanami Zjednoczonymi

Jacek Lepiarz
Wymierzona przeciwko TVN zmiana zasad przyznawania koncesji nadawcom z kapitałem zagranicznym oznacza konflikt z USA i świadczy o tym, że PiS stawia interes partii wyżej od polskiej racji stanu – pisze „FAZ”.

„Rządząca w Polsce narodowo-konserwatywna partia PiS zapowiadała od lat, że doprowadzi do przejścia w polskie ręce polskich mediów należących do właścicieli zagranicznych. W przypadku partii, która wymyśla swoim przeciwnikom od „Polaków gorszego sortu” i zdrajców ojczyzny, wiadomo oczywiście, co ma na myśli” – pisze Reinhard Veser w sobotnim wydaniu dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Wysoko zawieszona poprzeczka
Autor zaznacza, że PiS długo zwlekało z wprowadzeniem tych słów w czyn także dlatego, że prawna poprzeczka w tej sprawie jest „zawieszona wysoko”.
„Jednak im głębiej obóz rządowy pogrąża się w spowodowanym wewnętrznymi intrygami kryzysie i im bardziej prawdopodobne staje się to, że nie będzie mógł powtórzyć sukcesów wyborczych z ostatnich sześciu lat, tym bardziej zdaje się zdecydowany na wyłączenie krytycznych mediów” – czytamy w „FAZ”.
Interes partii ważniejszy niż racja stanu
Po fiasku planów odebrania prywatnym mediom za pomocą ustawy podatkowej ekonomicznego fundamentu, PiS zamierza usunąć z drogi największy prywatny kanał informacyjny, zmieniając warunki wydawania koncesji – tłumaczy Reinhard Veser.
Jego zdaniem zdumiewa fakt, że występując przeciwko amerykańskiemu właścicielowi rząd w Warszawie wchodzi, co łatwo dostrzec, w otwarty konflikt ze Stanami Zjednoczonymi. A przecież dotychczas w Polsce panowała ponadpartyjna zgoda, że dobre relacje z Waszyngtonem są najważniejszą gwarancją bezpieczeństwa Polski.
„PiS stawia interes partii ponad rację stanu. To daje dużo do myślenia” – podsumowuje Reinhard Veser komentarz w sobotnim „FAZ”.
Chcą Polski bez praw, bez wolności, bez prawdy. Dlatego gwałcą Konstytucję, atakują sądy i uderzają w TVN i inne wolne media. Nikt już nie może udawać, że tego nie widzi. Demokracje umierają w ciszy. Zacznijmy krzyczeć.
— Donald Tusk (@donaldtusk) July 8, 2021
REDAKCJA POLECA
W. Brytania: czwarty kolejny dzień z rekordową liczbą zakażeń podczas trzeciej fali
W ciągu minionej doby w Wielkiej Brytanii wykryto 35 707 zakażeń koronawirusem, co oznacza czwarty kolejny dzień z rekordowym bilansem w trzeciej fali epidemii – poinformowano w piątek. Tymczasem liczba podanych szczepionek przeciw Covid-19 przekroczyła 80 mln.

Piątkowy bilans zakażeń jest najwyższy od 22 stycznia, a wzrost w stosunku do tego z czwartku wynosi prawie 3,2 tys. Ponadto po raz pierwszy w trakcie trzeciej fali zdarzyło się, by dobowa liczba zakażeń stanowiła więcej niż 50 proc. najwyższego bilansu z całej epidemii – 8 stycznia wykryto ich ponad 68 tys. Jak dotychczas w Wielkiej Brytanii stwierdzono prawie 5,09 mln infekcji, co jest siódmym najwyższym wynikiem na świecie.
Według stanu z czwartku w szpitalach przebywało 2731 pacjentów chorych na Covid-19, co jest znacznie niższym poziomem niż było w połowie stycznia, gdy w szczytowym momencie ta liczba przekraczała 39 tys., ale jeszcze sześć dni temu było to mniej niż dwa tysiące.
Podobnie jest ze zgonami z powodu Covid-19. W ciągu ostatniej doby zarejestrowano ich 29, co jest ułamkiem statystyk ze stycznia, gdy niemal codziennie umierało ponad tysiąc osób, ale jeszcze w maju i na początku czerwca bardzo często zdarzały się bilanse jednocyfrowe. Od początku epidemii w Wielkiej Brytanii zmarło 128 365 osób, co również jest siódmym najwyższym bilansem na świecie.
Jak podkreśla brytyjski rząd, spowolnienie tempa wzrostu hospitalizacji i zgonów jest efektem szczepień, a zdecydowana większość nowych zakażeń dotyczy osób, które jeszcze się nie zaszczepiły. Wprawdzie od końca maja dynamika szczepień stopniowo, lecz wyraźnie spada, ale w czwartek osiągnięty został kolejny znaczący punkt – łączna liczba podanych zastrzyków przekroczyła 80 milionów. Spośród nich 45,7 mln to pierwsze dawki, a prawie 34,4 mln – drugie. Oznacza to, że przynajmniej jedną przyjęło 86,8 proc., a obie – 65,3 proc. dorosłych mieszkańców kraju. Brytyjski rząd zapowiedział, że do 19 lipca, kiedy w Anglii planowane jest całkowite zniesienie restrykcji, wszyscy dorośli mieszkańcy będą mieli możliwość przyjęcia przynajmniej pierwszej dawki.
Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)
Adam Mazguła: Zamach na Polskę

Adam Mazguła
Wszyscy, którzy mają chociaż trochę przyzwoitości, nawet członkowie PiS-u, powinni bronić konstytucyjnej demokracji i niezależnych mediów. Jeśli tego nie zrobimy, to zgadzamy się żyć w patologicznym świecie kłamstwa i bezprawia. W świecie partyjnych złodziei, przestępców, kłamców, fanatyków religijnych, pedofilii, faszystów i bogów bezprawia.
Warunkiem istnienia demokracji jest jawność życia publicznego, czyli wolnych i niezależnych mediów. Innymi słowy, to jawność działań władzy jest strażnikiem demokracji.
Jeśli nie ma wolnych mediów, nikt nie kontroluje władzy, która zawsze kocha swoją robotę sprawczą i fortuny, które przy tym można przytulić. Jeśli nie ma wolnych mediów, władza staje się niekontrolowaną, a wobec istnienia aparatu przymusu, zawłaszczając kolejne dziedziny życia, instytucje i obiekty, staje się reżimem. Wtedy może ona tylko udawać demokrację i przy pomocy propagandy zasłaniać przed społeczeństwem swoje prawdziwe cele i krętactwa.
Taka forma rządów nazywa się wtedy demokracją socjalistyczną, chrześcijańską, rosyjską, koreańską, turecką, węgierską lub diabli wiedzą jeszcze, jaką, ale już nie demokracją. Samo słowo „demokracja” służy tu tylko do zamydlania oczu społeczeństwu, oszukiwaniu ich, przekonywaniu, że nic się nie dzieje bez ich narodowego interesu.
Jeśli dzisiaj człowiek z łupieżem i jego bandy potakiwaczy urządzają kolejny zamach na wolne media, to jest to ogromny krok w kierunku demokracji patologicznej, czyli PiS-reżimu polskiego jadu.
PiS chce ustawą wojenną, czyli poselską, bez konsultacji i ocen prawnych zabronić istnienia TVN i TVN24 w Polsce, albo doprowadzić do ich sprzedania nowym PiS-właścicielom. To efekt niezależności tych stacji i ujawniania niewygodnych informacji o PiS-reżimie.
Dla społeczeństwa to ostatni alarm!
Wszyscy, którzy mają chociaż trochę przyzwoitości, nawet członkowie PiS-u, powinni bronić konstytucyjnej demokracji i niezależnych mediów. Jeśli tego nie zrobimy, to zgadzamy się żyć w patologicznym świecie kłamstwa i bezprawia. W świecie partyjnych złodziei, przestępców, kłamców, fanatyków religijnych, pedofilii, faszystów i bogów bezprawia.
Brak protestów to zgoda na łamanie przyjętych w Konstytucji systemów wartości, niewolnictwo kobiet, czystość rasy PiS-panów, państwo wyznaniowe, narodową bufonadę, izolację Polski w świecie, odrzucenie Unii Europejskiej, NATO i wielu grup społecznych…
Mimo sezonu urlopowego i nielegalnych zakazów zgromadzeń „podziękuj” jak umiesz patologicznej władzy, każdemu napotkanemu wyborcy PiS. Musimy organizować akty zbiorowego nieposłuszeństwa. Może to być pozdrowienie z uśmiechem, z hasłem ośmiu gwiazdek, wywieszanie haseł, organizowanie wieców spontanicznych pod siedzibami partii potakiwaczy, pisanie listów i maili do tych krętaczy, czy cokolwiek innego, co jednak nie będzie łamaniem prawa. Wszystko to w stanie wyższej konieczności, w obronie jakości naszego życia i wartości konstytucyjnych.
Dobrze wiem, że stajemy na ulicach już 6 lat, a partyjni działacze śmieją się z nas siedząc na kanapach i licząc słupki poparcia, i to oni, a nie my będziemy mieli prawo być umieszczeni na listach wyborczych. Ale to nasza demokracja konstytucyjna jest nam odbierana podstępem i nie każdy chce być kolejnym krętaczem partyjnego zniewolenia. Dlatego też nieśmiało przypomnę, że i oni nie mogą czuć się niepewnie, bo jak pokazuje stosunek partyjnej Komisji Wyborczej do rozpatrywania protestów i sprawozdań finansowych, a szczególnie wielokrotnie przekroczone limity zaangażowanych środków finansowych na jednego kandydata PiS, użycie po jego stronie wszystkich państwowych instytucji, bezprawie TVP, wielkie oszustwa w konsulatach… wolnych i uczciwych wyborów nie będzie. A już bez wolnych mediów nie będzie z całą pewnością.
Adam Mazguła
