Obowiązkowa kwarantanna dla przyjeżdżających z Wielkiej Brytanii
Przyjeżdżający do Polski z Wielkiej Brytanii będą podlegali obowiązkowej siedmiodniowej kwarantannie, z której zwalniać będzie tylko negatywny wynik testu wykonywanego nie wcześniej niż po tygodniu – poinformował PAP rzecznik MZ Wojciech Andrusiewicz.

Jeszcze we wtorek, jak zapowiedział rzecznik, podpisane zostanie przez premiera Mateusza Morawieckiego rozporządzenie w tej sprawie i opublikowane w Dzienniku Ustaw, aby mogło obowiązywać od środy.
– Podjęte decyzje w sprawie kwarantanny dla podróżnych przybywających z Wielkiej Brytanii mają zmniejszyć ryzyko transmisji wariantu delta koronawirusa z zagrożonego obszaru. Musimy zadbać o obywateli naszego kraju i ich bezpieczeństwo – zaznaczył w wypowiedzi dla PAP minister Adam Niedzielski.
Oznacza to, że dodatkowe restrykcje dotykać będą nie tylko osoby przybywające z Indii, Brazylii czy Południowej Afryki, ale także z Wielkiej Brytanii.
Andrusiewicz podał we wtorek, że dotychczas w Polsce potwierdzono 90 przypadków zakażenia wariantem delta.
Osoby w pełni zaszczepione nie podlegają obowiązkowej kwarantannie
Oczywiście osoby w pełni zaszczepione nie podlegają obowiązkowej kwarantannie – napisał we wtorek na Twitterze minister zdrowia Adam Niedzielski, odpowiadając na pytanie o obowiązkowej kwarantannie dla podróżnych przyjeżdżających do Polski z Wielkiej Brytanii.
Oczywiście osoby w pełni zaszczepione nie podlegają obowiązkowej kwarantannie
— Adam Niedzielski (@a_niedzielski) June 22, 2021
Dodał, że z kwarantanny nie będą zwolnione również osoby, które nie ukończyły 18 lat. „Nie ma wyjątku związanego z wiekiem” – napisał.
Wirus SARS-CoV-2 wariant delta
Od czasu pojawienia się wirusa SARS-CoV-2, wywołującego COVID-19, wykryto kilka jego wariantów genetycznych. Wariant delta pierwszy raz zidentyfikowano w Indiach w październiku 2020 r. i oznaczono go jako wariant wzbudzający obawy Światowej Organizacji Zdrowia ze względu na jego zwiększoną zakaźność.
W Europie m.in. Wielka Brytania zanotowała duży wzrost liczby nowych infekcji wariantem delta. Liczba zakażeń rośnie również m.in. w Rosji.
thefad.pl / Źródło: PAP
Putin w „Die Zeit“ obwinia Europę i USA o rozpętanie konfliktu na Ukrainie

Anna Widzyk
Niemiecki tygodnik „Die Zeit” opublikował na swej stronie internetowej artykuł prezydenta Rosji Władimira Putina, który obwinia Zachód o rozpętanie konfliktu na Ukrainie i deklaruje wolę partnerstwa z Europą.
Offen sein, trotz der Vergangenheit https://t.co/ier3C3VR5H przez @zeitonline
— Darek Frach (@DarekFrach) June 22, 2021
Tekst pod tytułem „Otwarci, pomimo przeszłości” opublikowano w 80. rocznicę niemieckiej napaści na Związek Radziecki. „Die Zeit” wyjaśnia na marginesie, że publikację zaoferowała Ambasada Federacji Rosyjskiej.
Jak pisze Władimir Putin, 22 czerwca 1941 roku był dla „narodu sowieckiego” początkiem „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, najkrwawszej w historii naszego kraju”. Podkreśla dumę z odwagi żołnierzy Armii Czerwonej oraz robotników, „którzy bronili nie tylko niepodległości i godności swej ojczyzny, ale także uratowali Europę i cały świat przed zniewoleniem”.
„Nie zważając na ostatnie próby napisania na nowo tego rozdziału przeszłości, prawdą jest, że żołnierz sowiecki nie postawił stopy na niemieckiej ziemi po to, by zemścić się na Niemcach, ale aby wypełnić szlachetną i wielką misję wyzwoleńczą” – twierdzi Putin.
Rozszerzenie NATO i zniweczone nadzieje
Podkreśla, że pomimo strasznych przeżyć narody europejskiej zdołały przezwyciężyć wrogość, zbudować wzajemny szacunek i zaufanie oraz obrać kurs na integrację. „Kolosalną rolę” dla stworzenia takiej Europy odegrało – zdaniem Putina – pojednanie między narodem rosyjskim a Niemcami. Chwaląc w tym kontekście zasługi niemieckich przedsiębiorstw, które jego zdaniem były „pionierami” współpracy z jego krajem, pisze o wspólnych „wspaniałych projektach, jak Nord Stream”.
„Mieliśmy nadzieję, że koniec zimnej wojny będzie oznaczać zwycięstwo dla całej Europy” – pisze rosyjski prezydent. Twierdzi, że Rosja chciała zbudować swoje stosunki z Europą, kierując się „logiką stworzenia wielkiej Europy, która byłaby połączona wspólnymi wartościami i interesami”. „Zarówno my, jak i Unia Europejska mogliśmy wiele osiągnąć idąc tą drogą. Jednak przebiła się inna kalkulacja. U jej podstaw leżało rozszerzenie Sojuszu Północnoatlantyckiego, który sam był reliktem zimnej wojny. Bowiem została stworzona dla konfrontacji tamtych czasów” – ocenia Putin.
I stwierdza: „Podstawową przyczyną narastającej wzajemnej nieufności w Europie było przesunięcie sojuszu wojskowego na wschód, które zresztą zaczęło się od tego, że sowieckie władze de facto zostały przekonane do zgody na przystąpienie zjednoczonych Niemiec do NATO”.
„Ówczesne ustne zapewnienia zgodne z mottem, że ‘to nie jest wymierzone w was’ albo ‘granice bloku nie zbliżą się do was’ bardzo szybko popadły w zapomnienie. Stworzono precedens” – pisze Putin. Według niego pięć kolejnych „fal” rozszerzenia NATO i przyjęcie 14 nowych członków, w tym dawnych republik sowieckich „de facto zniweczyło wszelkie nadzieje na kontynent bez linii podziałów”.
„Po co wspieraliście zamach stanu na Ukrainie?”
„Wiele krajów zostało postawionych przed sztucznym wyborem – albo wspólnie z Zachodem albo z Rosją. De facto było to ultimatum” – twierdzi Putin.
I dalej obwinia Europę i USA o rozpętanie konfliktu na Ukrainie, a rosyjską aneksję Krymu w 2014 roku nazywa „wystąpieniem” Krymu z ukraińskiego państwa.
Jak pisze, konsekwencje tej agresywnej polityki NATO „dobitnie pokazuje przykład ukraińskiej tragedii z 2014 roku”.
„Europa aktywnie wspierała zbrojny, sprzeczny z konstytucją zamach stanu na Ukrainie. Od tego wszystko się zaczęło. Po co to było? Urzędujący wówczas prezydent Wiktor Janukowycz zaakceptował już wszystkie żądania opozycji. Dlaczego USA zorganizowały ten zamach stanu na Ukrainie i wystąpienie Krymu z państwa ukraińskiego?” – oskarża Putin.
Jego zdaniem cały europejski system bezpieczeństwa jest obecnie w „opłakanym stanie”, napięcia narastają, a „ryzyko nowego wyścigu zbrojeń jest namacalne”.
„Pozwalamy, by umknęły nam ogromne możliwości, jakie stwarza współpraca. Ta jest dziś tym ważniejsza, bo jesteśmy konfrontowani ze wspólnymi wyzwaniami pandemii i jej nad wyraz poważnymi skutkami społecznymi i gospodarczymi” – ostrzega.
Oferta współpracy
Podkreśla, że powojenna historia Europy pokazała, iż „dobrobyt i bezpieczeństwo naszego wspólnego kontynentu można osiągnąć tylko poprzez połączone wysiłki wszystkich krajów, w tym Rosji”.
„Jesteśmy otwarci na uczciwe i kreatywne współdziałanie. To akcentuje też nasza inicjatywa stworzenia wspólnej przestrzeni współpracy i bezpieczeństwa od Atlantyku po Pacyfik, która mogłaby zawierać różne formy integracji, m.in. Unię Europejską i Euroazjatycką Unię Gospodarczą” – zapewnia Putin.

„Chce jeszcze raz podkreślić: Rosja opowiada się za odbudową całościowego partnerstwa z Europą. Jest wiele tematów wspólnego zainteresowania: bezpieczeństwo i strategiczna stabilność, zdrowie i edukacja, cyfryzacja, gospodarka energetyczna, kultura, nauka, technologia rozwiązania problemów klimatycznych i środowiska” – wylicza. I podkreśla, że w zmieniającym się i pełnym nowych wyzwań świecie, nie można sobie pozwolić na to, by wlec za sobą „ciężar dawnych nieporozumień, urazów, konfliktów i błędów”.
„Naszym wspólnym i bezspornym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa kontynentu bez linii podziałów i jednolitej przestrzeni współpracy na równych prawach oraz wspólny rozwój w duchu dobrobytu Europy i całego świata” – konkluduje rosyjski prezydent.
REDAKCJA POLECA
Anglia. Wygląda na to, że 19 lipca będzie końcem restrykcji
Jest duże prawdopodobieństwo, że 19 lipca będzie datą końca restrykcji koronawirusowych w Anglii – zapewnił brytyjski premier Boris Johnson w poniedziałek, w dniu, w którym według pierwotnego planu miały one zostać zniesione.

– Nigdy nie można wykluczyć, że pojawi się jakaś nowa choroba, jakiś nowy horror, którego po prostu nie przewidzieliśmy ani nie uwzględniliśmy. Ale patrząc na to, gdzie jesteśmy, patrząc na skuteczność szczepionek przeciwko wszystkim wariantom, które obecnie widzimy – więc Alfa, Delta, mnóstwo innych, Kappa – myślę, że wszystko wygląda (na tyle) dobrze, by 19 lipca był tym punktem końcowym – powiedział Johnson podczas wizyty w laboratorium w hrabstwie Hertfordshire.
Zimą kolejny lockdown
Dodał jednak, że „zima może być trudna z wielu powodów”, także z racji wyższej zachorowalności na grypę. Nie wykluczył możliwości wprowadzenia kolejnego lockdownu zimą, jeśli sytuacja związana z pandemią koronawirusa rozwinie się w nieprzewidywalnym kierunku.
Poniedziałek miał być dniem czwartego, ostatniego etapu znoszenia restrykcji w Anglii. Przed tygodniem jednak, Johnson ogłosił, że z powodu gwałtownego rozprzestrzeniania się wariantu Delta termin ten zostanie opóźniony o cztery tygodnie. Po dwóch tygodniach, czyli 5 lipca, ma wprawdzie nastąpić ponowna ocena sytuacji, ale Johnson zasugerował w poniedziałek, że jest mało prawdopodobne, by termin 19 lipca został przyspieszony.
Minister zdrowia Matt Hancock powiedział natomiast w poniedziałek, że zniesienie obowiązku izolacji dla osób w pełni zaszczepionych, które miały bliski kontrakt z zakażonymi, jest czymś, co chciałby zrobić i zrobi, choć nie stanie się to natychmiast. Obecnie wszyscy, którzy mieli kontakt z osobą zakażoną, muszą się izolować przez 10 dni. W czasie prowadzonego pilotażu sprawdzana jest możliwość zastąpienia tego wymogu codziennymi testami na obecność koronawirusa.
W poniedziałek podano, że w ciągu ostatniej doby wykryto 10 633 nowe zakażenia, co jest czwartym przypadkiem w ostatnich pięciu dniach, by ich liczba przekraczała 10 tys.
Łączny bilans z minionego tygodnia – prawie 68,5 tys. – jest o 31,4 proc. wyższy niż w poprzednim. Stwierdzono też pięć kolejnych zgonów z powodu Covid-19. Łączny bilans epidemii w Wielkiej Brytanii to 4,64 mln wykrytych zakażeń i 127 981 zmarłych. Do niedzieli włącznie pierwszą dawkę szczepionki otrzymało prawie 43,13 mln osób, a drugą – prawie 31,45 mln. Stanowi to odpowiednio 81,9 proc. oraz 59,7 proc. dorosłej populacji.
Policja poinformowała tymczasem wieczorem, że jak do tej pory aresztowano 14 uczestników odbywającej się przed budynkiem parlamentu demonstracji, której celem było wyrażenie niezadowolenia z tego, że restrykcje nie zostały zniesione jak planowano. Podczas towarzyszących protestom starć niegroźne obrażenia odniosło trzech funkcjonariuszy.
Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)
Najbardziej niezawodne europejskie samochody
Kiedy większość ludzi myśli o europejskich samochodach, myśli o kilku konkretnych rzeczach: prędkość, styl, obsługa. Niezawodność jest zazwyczaj jedną z tych cech, na którą najmniej zwraca się uwagę. Istnieje jednak kilku europejskich producentów samochodów, którzy są bardzo dumni z niezawodności swoich pojazdów. W poniższym zestawieniu przedstawimy siedem praktycznych modeli samochodów od europejskich producentów. To od Ciebie zależy czy wybierzesz auto ze Szwecji, Niemiec, Hiszpanii czy Czech.

Audi Q3
Kompaktowy SUV Audi wykazuje się doskonałymi osiągami, jeśli chodzi o wydajność paliwową i niezawodność, choć nie jest to tanie. Mimo to, jeśli szukasz małego samochodu z megalomańskimi poślizgami, Q3 może być tym, którego szukasz.
Porsche 911 Carrera
Choć większość ludzi kojarzy markę Porsche z szybkością i poręcznością, model 911 Carrera jest europejskim liderem pod względem niezawodności. Jest to jeden z niewielu modeli, który uzyskał doskonałą ocenę 10 na 10 punktów w badaniach niezawodności. Porsche 911 Carrera GTS z 2011 roku jest tak dobre, jak to tylko możliwe. Zachowuje wzorcowe cechy każdej 911-tki, takie jak legendarne wyczucie kierownicy i niezmienne hamulce, a do tego dodaje imponująco sprawny silnik i jedną z najlepszych skrzyń biegów na świecie.
SEAT Leon
To hiszpański kompaktowy hatchback z niemieckim sercem. Leon korzysta z części zamiennych grupy Volkswagen, w tym silników. Obiecuje moc oraz oszczędność, a dodatkowo żąda mniej , jeśli chodzi o koszty utrzymania. W porównaniu do swoich rywali Seat Leon nie wyróżnia się pod względem praktyczności lub radości z jazdy, ale mimo to jest to opłacalny pakiet.
Skoda Yeti
Yeti jest nie tylko niezwykle przestronny, ale również rozsądny, jeśli chodzi o koszty eksploatacji. Nie kojarz jego pudełkowatego wyglądu z brakiem właściwości jezdnych, bo niekoniecznie tak jest. Nie ma najbardziej atrakcyjnego nadwozia, ale wie, jak podkreślić swoje zalety.
Jeśli chcesz sprawdzić numer VIN wybranego przez siebie samochodu możesz zrobić to dzięki stronie bestvindecoder.com
Volkswagen Passat
Przez lata Volkswagen reklamował swój produkt w oparciu o „jakość niemieckiej inżynierii”. Kiedy jeździsz Passatem przez długi okres czasu, zobaczysz dokładnie to, o czym mówią. Mimo że w roku modelowym 2011 Passat miał rok przerwy, nadal uzyskał 9 na 10 punktów w badaniach J.D. Power. Posiada również wzorowe standardy bezpieczeństwa, zdobywając nagrodę IIHS Top Safety pick w klasie samochodów średniej wielkości.
Volvo XC60
Najlepiej sprzedający się model Volvo jest również najlepiej ocenianym samochodem w ofercie szwedzkiego producenta. Volvo XC60 jest nie tylko bardzo ładne, ale również bardzo dojrzałe, jeśli chodzi o zachowanie na drodze, wyposażenie i oczywiście bezpieczeństwo.
Volvo XC70
To kolejny model z serii XC. Volvo jest jedyną firmą na tej liście, która zachowała stałą historię niezawodności, pomimo względnego braku stylu. Podczas gdy XC70 w nowszych modelach zmierza w kierunku spadku, każdy model z roku 2010 i wcześniejszych będzie znany ze swojej niezawodności.
Wścieklizna. Jeśli nie poda się szczepionki osobie zakażonej – niemal zawsze kończy się to jej śmiercią
Wścieklizna to niezwykle groźna choroba. Prowadzi do infekcji ośrodkowego układu nerwowego. Co ciekawe – jej objawy mogą wystąpić dopiero tygodnie lub nawet miesiące po ugryzieniu. Początkowo, infekcja może powodować ogólne osłabienie, dyskomfort, gorączkę, ból głowy. Jednak w miarę postępu choroby zarażona osoba może doświadczać coraz bardziej niepokojących i nietypowych objawów: m.in. majaczenia, halucynacji, hydrofobii (strachu przed wodą) czy bezsenności.

Czy szczepienie przeciwko wściekliźnie jest szczególnie niebezpieczne?
To MIT! W rzeczywistości, ciężkie niepożądane odczyny poszczepienne po podaniu szczepionki przeciwko wściekliźnie odnotowywane są sporadycznie. Tymczasem, każdy powinien wiedzieć, że jeśli w odpowiednim czasie nie poda się szczepionki osobie, która została zakażona wścieklizną – niemal zawsze kończy się to jej śmiercią!
Wścieklizna jest wirusową chorobą zwierząt stałocieplnych, która może być przenoszona na człowieka. Do zakażenia dochodzi przez kontakt ze śliną podczas pogryzienia lub zadrapania. Choroba atakuje ośrodkowy układ nerwowy i praktycznie w 100 proc. przypadków, kończy się śmiercią. Okres inkubacji choroby wynosi od kilku dni do kilku miesięcy. Jeśli przed wystąpieniem pierwszych objawów wścieklizny nie poda się szczepionek, wścieklizna zawsze prowadzi do śmierci w wyniku zapalenia mózgu i rdzenia.
– Niestety, kiedy u człowieka wystąpią pierwsze objawy wścieklizny, na skuteczny ratunek jest już za późno – podkreśla prof. Andrzej Horban, specjalista chorób zakaźnych i dyrektor Szpitala Zakaźnego w Warszawie.
Dlatego, od razu, gdy tylko zostaliśmy ugryzieni przez dzikie zwierzę lub zwierzę domowe, co do którego nie mamy pewności, że było szczepione należy jak najszybciej zgłosić się do lekarza. W przypadku podejrzenia zakażenia wirusem wścieklizny trzeba działać szybko!
Co robić w przypadku podejrzenia wścieklizny
Jeśli podejrzewasz, że ugryzło cię lub zadrapało zwierzę, które mogło mieć wściekliznę:
- dokładnie przemyj ranę bieżącą wodą z mydłem,
- zdezynfekuj ją jodyną lub środkiem do dezynfekcji ran i przykryj ją lekkim opatrunkiem,
- zapamiętaj, gdzie doszło do zdarzenia, a jeśli możesz zrobić to bez szkody dla siebie, zabezpiecz zwierzę,
- jak najszybciej zgłoś się do najbliższego punktu medycznego lub lekarza.
Jak się zabezpieczyć przed wścieklizną
Osobom, które mogą mieć kontakt z chorymi zwierzętami, jak np. weterynarze czy myśliwi, zaleca się w ramach profilaktyki szczepienia przedekspozycyjne (czyli wykonywane, zanim dojdzie do zakażenia wirusem wścieklizny). Takie szczepienia powinny też rozważyć osoby, które wyjeżdżają do krajów, gdzie wścieklizna nie jest rzadką chorobą (np. większość krajów azjatyckich, w Europie to na przykład Ukraina).
Szczepionki przeciw wściekliźnie dla ludzi należą do grupy szczepionek inaktywowanych: w ich skład wchodzi zabity wirus wścieklizny. W związku z tym nie ma żadnego narażenia na zakażenie osoby zaszczepionej.
Nie bójmy się szczepienia na wściekliznę
Chociaż poważne reakcje ogólnoustrojowe, anafilaktyczne lub neuroparalityczne po podaniu szczepionek przeciwko wściekliźnie występują niezwykle rzadko, niektórzy w obawie przed nimi rezygnują ze szczepienia.
Rozważając taką decyzję warto jednak wziąć pod uwagę, że wścieklizna jest jedną z najbardziej niebezpiecznych chorób, na którą nie ma leku i która niemal w 100 proc. przypadków kończy się zgonem chorego. Tymczasem szczepienie skutecznie chroni nas przed zachorowaniem zarówno przed kontaktem z chorym zwierzęciem, jak też i po „ekspozycji”, a większość reakcji poszczepiennych ma łagodny, miejscowy charakter i ustępuje samoistnie w ciągu kilku dni.
– Te szczepionki są zarówno skuteczne, jak i bezpieczne – podkreśla prof. Andrzej Horban, specjalista chorób zakaźnych i dyrektor Szpitala Zakaźnego w Warszawie.
Uwaga!
W przypadku szczepienia poekspozycyjnego, czyli wykonywanego już po tym, jak niespodziewanie zostaniemy pokąsani lub zadrapani przez zakażone zwierzę, aby się uratować konieczne jest jak najszybsze jego wykonanie – jeszcze przed wystąpieniem pierwszych objawów choroby.
Czego się spodziewać po szczepieniu
- Po szczepieniu przeciwko wściekliźnie może wystąpić bolesność, zaczerwienienie, obrzęk lub swędzenie w miejscu wstrzyknięcia oraz ból głowy, nudności, ból brzucha, bóle mięśni lub zawroty głowy.
- Po podaniu dawek przypominających (zaleca się w sumie trzy dawki szczepionki) czasami pojawiają się pokrzywka, bóle stawów lub gorączka.
- Bardzo rzadko po szczepieniu przeciwko wściekliźnie zgłaszano zaburzenia układu nerwowego, takie jak zespół Guillain-Barré (GBS), jednak nigdy nie wykazano bezpośredniego związku ze szczepieniem.
Specjaliści zalecają, aby po rozpoczęciu profilaktyki wścieklizny nie przerywać dalszych szczepień z powodu miejscowych lub łagodnych ogólnoustrojowych działań niepożądanych. Zazwyczaj takie reakcje można z powodzeniem leczyć środkami przeciwzapalnymi i przeciwgorączkowymi, takimi jak ibuprofen czy acetaminofen.
Źródło: Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl / Szczepionka przeciw wściekliźnie – informacje NIZP-PZH. Informacje na temat wścieklizny i szczepień przeciw tej chorobie ze strony Centers for Disease Control and Prevention (CDC). / Serwis Zdrowie
Kaczyński straszy: Moskwa ma gotowe plany inwazji na Polskę. Adam Mazguła komentuje: Nie graj wariata

Adam Mazguła
Będąc doświadczonym żołnierzem, znam takie, tyle samo śmieszne, co niebezpieczne postawy tchórzliwych bohaterów-krzykaczy.
Kaczyński ogłasza waszą wojnę
Moskwa ma gotowe plany inwazji na Polskę, a ostatnie cyberataki mogą być tego dowodem – mówił Jarosław Kaczyński na tajnych obradach Sejmu po wycieku maili z prywatnej skrzynki szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka. Rząd przekazał też, że zhakowanych miało zostać od 4 do 4,5 tys. kont, a hakerzy przejęli łącznie około 70 tys. e-maili.Brakuje motywu.
Po co Moskwa miałaby przeszkadzać rządowi, który realizuje wszystkie jej najważniejsze cele w Polsce i w UE? Napisał Sławomir Sierakowski.
Panie Jarosławie Kaczyński,
każde państwo ma gotowe plany użycia swoich sił zbrojnych i to wariantowo. To żadna wiedza tajemna. Polska też takie plany powinna mieć, ale dla Was jednym z najważniejszych zagrożeń dla państwa ujętym w Strategii Obronnej Polski jest gender (wcale nie żartuję). W tym zakresie jest Pan totalnym ignorantem, więc nie rob Pan afery.
Nie Polska jest atakowana przez hakerów, tylko kpiący ze wszystkich możliwych przepisów i wymagań kadrowych dla wyznaczanych na stanowiska PiS i to przez swoich. Powodów jest kilka.
Pierwszy to utrzymanie stanu zagrożenia państwa w warunkach cofającej się pandemii i utrzymanie obywateli w ryzach zakazów. Mało tego. Straszenie wojną i zagrożeniem naszego państwa, za które wzięliście odpowiedzialność, jest pretekstem Waszego reżimu na dalsze pozbawienie wolności w Internecie i mediach, co było przez Was zapowiadane już rok temu.
Po drugie. Chodzi o odbicie całej masy informacji o powiązaniach rosyjskiego wywiadu z prominentnymi członkami zarządu Waszej PiS-partii. Chce Pan zorganizować totalną propagandę, że zagrażają nam Rosjanie, bo wtedy łatwo zaprzeczyć, że nie reprezentujecie ich interesów. Tymczasem sowieckie pochodzenie pańskiej rodziny, liczne spotkania z jednym z najgroźniejszych szpiegów rosyjskich Anatolijem Wasinem, utrzymywanie na stanowisku wiceprezesa i na uprzywilejowanej pozycji w MON Antoniego Macierewicza, szkolonego w Rosji syna komunisty Mariusza Błaszczaka i to jako szefa MON, ułaskawieni przestępcy kierujący naszym służbami specjalnymi… to dowód na agenturalne powiązanie Waszej władzy. Długo by pisać o Pańskim zaangażowaniu w nieomal wszystkie afery finansowe po 1990 roku.
Po trzecie. Dewastacja Polski i to we wszystkich dziedzinach życia Polaków jest faktem. Jest Pan na ostatniej prostej w procesie wyprowadzania Polski z Unii Europejskiej i stworzenia idei Międzymorza wspieranej przez Rosję i Watykan.
Po czwarte. Rządzi Pan dłużej niż PO. Już 9 lat (3+6) przy władzy. Nie da się dłużej okłamywać Polaków, bo mimo bezczelnie naiwnej społeczności parafialnej, do której dociera Wasz zakłamany przekaz, nie macie ani jednej inwestycji zaczętej i skończonej przez PiS. Wszystkie Wasze programy to zaplanowana ruina sił zbrojnych, edukacji, kultury, solidarności społecznej, konstytucyjnego systemu prawnego itd.Po piąte. Skłóciliście się ze wszystkimi najważniejszymi krajami świata. Zrywamy wszystkie układy, pakty i porozumienia. To jest warunek budowy swojego niezależnego reżimu jak Białoruś jak Korea Płn. ale takiego, który zbuduje swoją Unię Międzymorza z nadzieją, że inni dołączą do tego nacjonalistyczno-religijnego towarzystwa. Szukanie sprzymierzeńców kochających Putina trwa, bo tylko on może w tym pomóc.
Ile by jeszcze powodów nie podać, to PiS jest jedyną siłą, która ma interes w straszeniu Polaków i zamykaniu im możliwości porozumienia.
Nie graj wariata Jarosławie Kaczyński. Nic Ci to nie da, bo nie przejąłeś sądów i nie złamałeś, a tylko przestraszyłeś obywateli, kobiety, nauczycieli, ludzi kultury… Twoja policja, prokuratorzy, agenci, … zarabiają już krocie, ale i oni, nie wszyscy chcą być oprawcami swojego narodu jak OMON. Odejdź, bo nikogo już nie oszukasz. No może swoich parafian.

Swoją drogą to jesteś Pan niezwykle śmieszny. Zawłaszczył Pan dla PiS wszystkie instytucje w kraju, ale jak trwoga, to Polacy! Atakują Was, musicie walczyć! A Pan za kordonem tysięcy policjantów będzie szczuł dalej?
Będąc doświadczonym żołnierzem, znam takie, tyle samo śmieszne, co niebezpieczne postawy tchórzliwych bohaterów-krzykaczy.
Adam Mazguła
Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>
|
Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
![]() |
Jak zabezpieczyć kryptowaluty?
Kryptowaluty, nazywane również pieniędzmi przyszłości, to po prostu wirtualne waluty, które nie posiadają fizycznej formy. Można nimi płacić za niektóre usługi i produkty dostępne w internecie. Transakcje za pośrednictwem kryptowalut odbywają się pomiędzy jej stronami i tylko one mają do nich dostęp. Wiele osób zastanawia się, gdzie trzymać kryptowaluty, aby były w pełni bezpieczne. Jeśli chcesz poznać odpowiedź na to pytanie, przejdź do poniższej treści.

Gdzie trzymać kryptowaluty?
Kryptowaluty powinno się przechowywać w miejscu niepodłączonym do sieci, gdyż to właśnie brak internetu jest najlepszą ochroną. Najlepiej jest trzymać wirtualną walutę w portfelu papierowym lub sprzętowym. Nie przechowuj kryptowalut na giełdzie, gdyż nawet najlepsza strona nie zapewnia bezpieczeństwa. Pamiętaj, że do walut znajdujących się na giełdzie mają dostęp osoby trzecie. Niezvyt dobrym pomysłem jest również trzymanie kryptowalut w smartfonie. Choć jest to niezwykle wygodna opcja, to jednak nie gwarantuje ochrony zgromadzonych dóbr. Jeśli chcesz, aby Twoje wirtualne pieniądze były bezpieczne, przechowuj je w portfelu, do którego dostęp masz wyłącznie Ty.
Portfele na kryptowaluty – rodzaje
Portfele kryptowalut dzieli się na dwie główne grupy: portfele zimne i gorące. Do tych pierwszych zalicza się portfele sprzętowe i papierowe, czyli odcięte od sieci. Natomiast do drugiego rodzaju można włączyć portfele mobilne, przeglądarkowe i desktopowe. Zanim zdecydujesz się na konkretny portfel, zastanów się, jaką ilość kryptowalut zamierzasz w nim umieścić. Jeśli chcesz trzymać niewielką kwotę, nie opłaca Ci się kupować portfela sprzętowego. Jest on głównie dedykowany osobom, które gromadzą spore ilości kryptowalut. Lepszym rozwiązaniem jest wybór portfela papierowego, który można wygenerować bez opłat. Pamiętaj, że portfele zimne są znacznie bezpieczniejszą opcją niż gorące odpowiedniki.
Jak założyć papierowy portfel do kryptowalut?
Portfele papierowe to po prostu kartki, zawierające wygenerowane klucze. Ich wadą jest to, że łatwo ulegają zniszczeniu. Posiadają jednak swoje zalety, które zdecydowanie przyćmiewają minusy. Przede wszystkim portfele papierowe są darmowe i łatwo można je założyć. Zanim jednak przystąpisz do wygenerowania portfela, sprawdź, czy na Twoim urządzeniu nie znajdują się wirusy, ponieważ mogą one przechwycić ważne informacje i dane. Jeśli Twój sprzęt jest “czysty”, pobierz skrypt do generowania z GitHub i naciśnij “sklonuj lub pobierz”. Następnie wybierz opcję download ZIP i rozpakuj plik. W kolejnym kroku musisz odłączyć swój sprzęt od internetu, aby nikt nie przechwycił danych. Następnie odszukaj w swoich plikach “bittadress.org” i otwórz go przy pomocy przeglądarki. W zielono-białym okienku pojawi się Twój prywatny klucz. Jeśli chcesz wydrukować swój portfel, skorzystaj z dodatkowych opcji.
Aby Twoje kryptowaluty były w pełni bezpieczne, trzymaj swój klucz w sprawdzonym miejscu, niedostępnym dla osób trzecich.
Sprawdź również kantor kryptowalut Impily, miejsce w którym możesz szybko przechowywać, sprzedawać i kupować waluty cyfrowe.
Kontrowersyjna akcja Greenpeace. Snajperzy mieli go na celowniku

DW
Po tym, jak aktywista Greenpeace wylądował podczas rozgrywek EURO 2020 na stadionie w Monachium, rozgorzała debata na temat bezpieczeństwa.
Parachute Landing #FRAGER pic.twitter.com/GzonDdOh4a
— timmy (@timmysdrei90) June 15, 2021
Tuż przed rozpoczęciem meczu reprezentacji Niemiec z Francją we wtorek wieczorem (15.06.21) w Monachium, pilot motolotni naraził na niebezpieczeństwo siebie i kibiców, lądując awaryjnie na murawie stadionu Allianz Arena. Dwóch mężczyzn zostało rannych: 42-letni Ukrainiec doznał obrażeń głowy i szyi, a 36-letni Francuz został ranny w głowę.
Za akcją stała organizacja ekologiczna Greenpeace, która chciała w ten sposób zaprotestować przeciwko sponsorowi – firmie Volkswagen. Ta kontrowersyjna akcja wywołała dyskusję na temat bezpieczeństwa podczas rozgrywek EURO 2020.
Dodatkowy nadzór z powietrza
Jak zapewnił w środę minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann w rozmowie z agencją prasową DPA, podczas trzech najbliższych meczów bawarska policja wzmocni nadzór z powietrza przy użyciu eskadry helikopterów.
Paralotniarz igrał ze śmiercią. Snajperzy byli już w gotowości
Polityk CSU podkreślił, że podczas nieudanej akcji protestacyjnej Greenpeace policja celowo nie strzelała do motolotni, która wylądowała na środku boiska.
– To mogło się skończyć różnie, nawet dla pilota – podkreślił Herrmann. – Gdyby policja doszła do wniosku, że to atak terrorystyczny, musiałby przypłacić to życiem. Snajperzy już mieli go na celowniku – dodał minister.
Jak poinformowało bawarskie ministerstwo spraw wewnętrznych, w czasie piłkarskich rozgrywek Mistrzostw Europy obowiązuje całkowity zakaz lotów nad stadionem w Monachium.
Tymczasem pilot motolotni, 38-letni mężczyzna z Pforzheim w Badenii-Wirtembergii, został aresztowany, a jego pojazd skonfiskowany. Przeciwko pilotowi prowadzone jest też dochodzenie w sprawie różnych wykroczeń, w tym poważnego zakłócenia ruchu lotniczego, wtargnięcia na teren obiektu i niebezpiecznego uszkodzenia ciała.
Dzień po zajściu aktywista był już jednak na wolności, gdyż – jak twierdzi policja – nie było podstaw do jego zatrzymania. 38-latek nie skomentował dotąd swojej akcji. Według Greenpeace chciał on początkowo upuścić na arenę dużą żółtą piłkę jako protest przeciwko firmie Volkswagen. Robiąc to, zaczepił o stalową konstrukcję linową na dachu stadionu, przez co stracił panowanie nad motolotnią. Organizacja przeprosiła za kontrowersyjną akcję.
„Nieodpowiedzialne działanie”
Rząd w Berlinie ostro skrytykował akcję protestacyjną Greenpeace.
– To było nieodpowiedzialne działanie, które naraziło ludzi na wielkie niebezpieczeństwo – powiedział rzecznik rządu Steffen Seibert. Osoby odpowiedzialne powinny „samokrytycznie rozważyć sens takich działań, w których chodzi o maksymalne widowisko dla maksymalnego efektu PR” – dodał rzecznik rządu.
REDAKCJA POLECA
Roman Giertych: Sejm Zgniły

Roman Giertych
Rewolucja Kaczyńskiego się nie skończyła, ale się zatrzymała. Tymczasem rewolucja, która się zatrzymuje szybko upada. Proces tego zatrzymania rewolucji będzie właśnie kojarzony z gniciem i stąd sądzę, że to właśnie gnijące odniesienie przylgnie do obecnej kadencji Sejmu
Były już Sejmy Nieme, Wielkie, Rozbiorowe i Kontraktowe. Ten Sejm przejdzie do historii pod nazwą Sejmu Zgniłego.
Oczywiście główna przyczyna takiego odbioru obecnego Sejmu to zgnilizna trawiąca partię rządzącą. Kradzieże, łapówkarstwo, marnotrawstwo, nepotyzm, kolesiostwo osiągnęły skalę nieznaną w Rzeczypospolitej od czasów XVIII wieku.
Nikt już nie ściga oczywistych złodziei pod warunkiem, że wiernie służą rządzącym. Nikt nie ściga idiotów, którzy tajemnice państwowe ujawniają w prywatnych e-mailach, nikt nie ściga tych, którzy wydają publiczne pieniądze według swojego widzimisię i bez podstawy prawnej. Nasze Państwo zostało przeżarte przez korupcję, której nikt nie zwalcza, bo CBA zajmuje się bezprawnymi prześladowaniami przeciwników politycznych.
Od wczoraj jednak jest jeszcze inny powód, aby obecny Sejm zgniłym określić. Partia rządząca utraciła większość nawet w najważniejszych głosowaniach. Przy głosowaniu nad wyborem RPO wybrana została kandydatka PiS, ale z klubu PiS poparło ją jedynie 222 posłów. Pozostałe głosy dodali różni pożyteczni idioci.
❗️#Sejm powołał Lidię Staroń na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. pic.twitter.com/jgyHNLupCR
— Sejm RP🇵🇱 (@KancelariaSejmu) June 15, 2021
Dlaczego Kukiz poparł Lidię Staroń? Polityk ujawnia: Poprosił mnie o to prezes PiS. Więcej na https://t.co/elwAa96aXC #NiezaleznaPL https://t.co/FTXxRHhGkx
— Niezalezna.PL (@niezaleznapl) June 15, 2021
Podobnie było przy głosowaniu nad KPO, gdy Lewica wyciągnęła do PiS pomocną dłoń.
Pozornie Kaczyński osiągnął kolejny sukces (chociaż chyba bez znaczenia, bo Senat pewnie kandydaturę pani Staroń odrzuci). Jednakże w rzeczywistości to głosowanie ukonstytuowało nową siłę polityczną związaną z Jarosławem Gowinem. Jego 10 posłów (w tym jedna posłanka poza klubem PiS) twardo opowiedziało się przeciwko szantażom Kaczyńskiego. Oznacza to, że do każdego następnego głosowania prezes PiS będzie musiał klecić większość.
Dodajmy jeszcze, że w sprawie KPO to Solidarna Polska zagłosowała przeciw własnemu rządowi. Tym samym w Sejmie mamy kilkanaście ugrupowań politycznych i żadnej trwałej koalicji.
Taka sytuacja musi oznaczać gnicie i rządzenie z takim parlamentem jest niemożliwe. Podam przykład. Kaczyński i Kukiz zapowiedzieli przegłosowanie ordynacji promującej największe ugrupowania. Oczywiście największe sondażowo. Kto miałby taką zmianę teraz poprzeć? No przecież nie Gowin, który jest po słowie z PSL. No przecież nie Solidarna Polska, która umocniona niezłym wynikiem Warchoła myśli o wspólnym z Konfederacją starcie w wyborach. Żadnego interesu też nie ma PO, Lewica, czy PSL. Tak więc Kaczyński stracił możliwość zmiany ordynacji. To samo dotyczy zmian w sądach. Nie ma dla nich obecnie w Sejmie większości.
Dodatkowo rządzenie w parlamencie utrudnia Kaczyńskiemu fakt, że każda ustawa, która napotka opór Senatu, musi być dwukrotnie głosowana, a drugie głosowanie jest trudniejsze, bo wstrzymujący się posłowie przy odrzucaniu poprawek Senatu są liczeni jako głosujący przeciw odrzuceniu. Każda ważna ustawa w obecnym Sejmie będzie więc torpedowana.
Rewolucja Kaczyńskiego się nie skończyła, ale się zatrzymała. Tymczasem rewolucja, która się zatrzymuje szybko upada. Proces tego zatrzymania rewolucji będzie właśnie kojarzony z gniciem i stąd sądzę, że to właśnie gnijące odniesienie przylgnie do obecnej kadencji Sejmu.
Roman Giertych
Wynagrodzenie netto versus brutto – jakie są najważniejsze różnice?
Wysokość wynagrodzenia, które otrzymujemy za pracę znacząco różni się z punktu widzenia nas i z punktu widzenia pracodawcy. Na czym polega największa różnica pomiędzy wartością netto, a brutto? Dlaczego warto ją znać i dobrze jest być w stanie sprawnie ją policzyć?

Wynagrodzenie netto – czym jest?
Każda osoba, która pracuje, otrzymuje za swój czas i wiedzę pensję. To, co wpływa regularnie na nasze konto, jest kwotą od której już potrącono wszelkie składki i podatki. Kwota ta jest całkowicie do naszej dyspozycji i nosi nazwę wartości netto, potocznie – „na rękę”. Kwota netto będzie różnić się dla takiego samego wynagrodzenia, w zależności od tego, jaką umowę podpisaliśmy z naszym pracodawcą. Umowa o pracę podlega innemu oskładkowaniu, niż zlecenie czy dzieło. Dodatkowo również, jeżeli mamy mniej niż 26 lat, również nasza pensja na rękę będzie wyglądać nieco inaczej, niż wypłata osoby starszej, pracującej na takich samych warunkach. Więcej na ten temat znajdziesz na stronie: https://www.credy.pl/.
Wynagrodzenie brutto – co obejmuje?
Skoro mamy określenie dla tej części pensji, którą otrzymujemy co miesiąc na konto logicznym jest, że całość wypłaty również będzie mieć swoją nazwę. Gdy dodamy do kwoty netto składki na ubezpieczenie, emerytalne, rentowe oraz podatek dochodowy, otrzymamy kwotę brutto. Jest to liczba, która powinna widnieć na naszej umowie jako nasza pensja. Na tym jednak nie kończą się wydatki naszego pracodawcy. Ostateczny całkowity koszt pracownika wyraża się w kwocie brutto brutto, gdzie do wynagrodzenia brutto należy doliczyć jeszcze ubezpieczenie rentowe, emerytalne, składki na Fundusz Pracy, ubezpieczenie i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Dopiero po zsumowaniu tych wszystkich opłat i doliczeniu do nich naszej pensji wiemy, ile naprawdę kosztuje nasza praca.
Dlaczego warto znać różnicę między netto a brutto?
Różnica netto vs brutto jest bardzo istotna, szczególnie gdy właśnie jesteśmy na etapie zmieniania miejsca pracy. Warto nauczyć się szybkiego rozróżniania i obliczania poszczególnych tych kwot, ponieważ przyda nam się to przy ocenie atrakcyjności ofert pracy, a także przy negocjacjach, gdy będziemy już na rozmowie kwalifikacyjnej lub gdy zechcemy zawalczyć o podwyżkę. Na co dzień możemy również skorzystać z kalkulatora wynagrodzeń, który policzy obie wartości dla dowolnego typu umowy.


