Czy rząd zrobił wszystko, by Polacy nie umierali tak licznie? Sondażu Kantar dla „Faktów” TVN i TVN24

Ponad połowa ankietowanych uważa, że polski rząd nie zrobił wszystkiego, by Polacy nie umierali tak licznie na skutek pandemii – wynika z najnowszego sondażu telefonicznego Kantar dla „Faktów” TVN i TVN24.

Ponad połowa ankietowanych uważa, że polski rząd nie zrobił wszystkiego, by Polacy nie umierali tak licznie na skutek pandemii - wynika z najnowszego sondażu telefonicznego Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24.

W badaniu telefonicznym przeprowadzonym przez Kantar ankietowani zostali zapytani o to, czy polski rząd zrobił wszystko, by Polacy nie umierali tak licznie na skutek pandemii.

Czy polski rząd zrobił wszystko, by Polacy nie umierali tak licznie na skutek pandemii?

29 procent ankietowanych odpowiedziało, że „zdecydowanie nie”, a 30 procent, że „nie”.

Z kolei w grupie, która odpowiedziała „zdecydowanie tak” znalazło się 8 procent osób. Odpowiedzi „raczej tak” udzieliło 21 proc. ankietowanych.

12 procent ankietowanych odparło „nie wiem”.

Sondaż telefoniczny został zrealizowany przez Kantar w dniach 27-28 kwietnia 2021 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej grupie 1001 osób powyżej 18. roku życia.

Źródło: (PAP)


Czy paszport szczepionkowy przywróci swobodę podróżowania? Europa dyskutuje o dyskryminacji

Unijne certyfikaty szczepień na COVID-19 nie są dokumentami podróży. Państwa członkowskie nie powinny jednak nakładać obowiązku kwarantanny bądź testów na ich posiadaczy – uznał Parlament Europejski. Europosłowie podkreślają też, że na terenie całej UE potrzebne są powszechne, dostępne, terminowe i bezpłatne testy.

Fot. Mark Hodson, 101holidays.co.uk / flickr

W czwartek Parlament przyjął stanowisko negocjacyjne w sprawie wniosku dotyczącego certyfikatu potwierdzającego prawo do swobodnego przemieszczania się w Europie w czasie pandemii, nazywanego także paszportem szczepionkowym.

Posłowie zgodzili się, że nowy „certyfikat EU COVID-19”, a nie „Zielony certyfikat cyfrowy” (nazwa zaproponowana przez Komisję Europejską), powinien obowiązywać przez 12 miesięcy, a nie dłużej.

Dokument, który może mieć formę cyfrową lub papierową, będzie poświadczał, że dana osoba została zaszczepiona przeciwko koronawirusowi lub, alternatywnie, że jej wynik testu jest negatywny lub że wyleczyła się z infekcji. Certyfikaty EU COVID-19 nie będą jednak służyć ani jako dokument podróży. Nie staną się też warunkiem korzystania z prawa do swobodnego przemieszczania się, stwierdzili europosłowie.

Wniosek ustawodawczy dotyczący obywateli UE został przyjęty 540 głosami do 119, przy 31 wstrzymujących się od głosu. Wniosek dotyczący obywateli państw trzecich został przyjęty 540 głosami do 80, przy 70 wstrzymujących się od głosu. Głosowanie odbyło się w środę, a jego wyniki ogłoszono w czwartek rano. Zarówno Parlament, jak i Rada są teraz gotowe do rozpoczęcia negocjacji. Celem jest osiągnięcie porozumienia przed letnim sezonem turystycznym.

Bez dodatkowych ograniczeń w podróżowaniu i z bezpłatnymi testami na COVID-19

Zdaniem Parlamentu Europejskiego posiadacze certyfikatu EU COVID-19 nie powinni podlegać dodatkowym ograniczeniom w podróżowaniu, takim jak kwarantanna, samoizolacja czy testy. Europosłowie podkreślają, że aby uniknąć dyskryminacji osób nieszczepionych oraz ze względów ekonomicznych, kraje UE powinny „zapewnić powszechne, dostępne, terminowe i bezpłatne testy”.

Zgodność z inicjatywami krajowymi

PE chce zagwarantować, że unijny certyfikat będzie funkcjonował równolegle z każdą inicjatywą państw członkowskich, które powinny również przestrzegać tych samych wspólnych ram prawnych.

Państwa członkowskie muszą akceptować świadectwa szczepień wydane w innych państwach członkowskich dla osób zaszczepionych szczepionką dopuszczoną do użytku w UE przez Europejską Agencję Leków (EMA) (obecnie Pfizer-BioNTech, Moderna, AstraZeneca i Janssen), uważają europosłowie. Do państw członkowskich będzie należała decyzja, czy zaakceptują również świadectwa szczepień wydane w innych państwach członkowskich dla szczepionek wymienionych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) do użytku w nagłych wypadkach.

Ochrona danych osobowych

Świadectwa będą weryfikowane, by zapobiec oszustwom i fałszerstwom, podobnie jak autentyczność pieczęci elektronicznych umieszczonych na dokumencie. Dane osobowe uzyskane z certyfikatów nie będą mogły być przechowywane w docelowych państwach członkowskich. Nie powstanie centralna baza danych na szczeblu UE. Wykaz podmiotów, które będą przetwarzać i otrzymywać dane, będzie jawny, tak by obywatele mogli korzystać z praw do ochrony danych przysługujących im na mocy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.

Szczepionki dostępne globalnie po przystępnych cenach

Posłowie podkreślają, że szczepionki przeciwko COVID-19 muszą być produkowane na dużą skalę, w przystępnych cenach i dystrybuowane globalnie. Eurodeputowani są również zaniepokojeni poważnymi problemami wynikającymi z nieprzestrzegania harmonogramów produkcji i dostaw przez firmy.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Meble kuchenne na każdą kieszeń – 3 modne propozycje

Choć dzisiejsze trendy wnętrzarskie nawołują do tworzenia przestronnych i otwartych kuchni, to nie każdy może pozwolić sobie na takie rozwiązania. Salon z aneksem kuchennym? Czy odrębne pomieszczenie? Większość mieszkań Polaków wyróżnia częściowo bądź całkowicie zamknięta przestrzeń kuchenna, która jest niezwykle funkcjonalna i wykorzystana do granic możliwości.

Meble kuchenne na każdą kieszeń - 3 modne propozycje

Meble kuchenne w kształcie litery U bądź L goszczą w wielu domach i są modelami coraz chętniej wybieranymi pośród osób aranżujących kuchnię. Zapewniają mnóstwo miejsca do przechowywania. To właśnie w nich najłatwiej jest zastosować regułę tzw. „trójkąta roboczego”, który gwarantuje niezwykłą funkcjonalność i łatwość w użytkowaniu. Taka konstrukcja kuchenna umożliwia sprawne poruszanie się po przestrzeni kuchennej, sprawiając, że zawsze wszystko będziesz mieć w zasięgu ręki.

Czym jest trójkąt roboczy w kuchni? Jest to przestrzeń, której wierzchołkami jest: lodówka, zlewozmywak i kuchenka. Między tymi urządzeniami poruszamy się najczęściej podczas przygotowywania posiłków, dlatego powinny być one w pobliżu siebie. Wszystko po to, aby osoba gotująca nie przemierzała niepotrzebnych kilometrów, uniknęła chaosu bądź dezorganizacji.

Meble kuchenne do małej kuchni

Nie ulega wątpliwościom, że największym wyzwaniem aranżacyjnym jest mała kuchnia. Niewielka przestrzeń sprawia trudności nie tylko z doborem odpowiednich mebli kuchennych, sprzętów, ale także dopasowaniem odpowiedniej kolorystyki czy stylu.   

Ale mamy na to sposób. Mała kuchnia nie musi nikogo ograniczać! Możesz urządzić ją tak, jak chcesz: z wyspą, w kształcie litery L lub wzdłuż ściany – jednorzędowo. Dla naprawdę mikroskopijnych kuchni, ale także dla większych przestrzeni, zalecamy meble kuchenne modułowe, dzięki którym idealnie dopasujesz szafki kuchenne do wyznaczonego miejsca.

Meble kuchenne modułowe Woodline to propozycja stworzona dla miłośników nowoczesnych aranżacji. Dzięki nim w tani sposób możesz stworzyć naprawdę modną, funkcjonalną i ponadczasową kuchnię. Meble te mają połyskujące fronty bądź w macie, połączone z elementami wykonanymi w kolorystyce imitującej drewno naturalne. W takiej oprawie meble wyglądają niezwykle nowocześnie, a jednocześnie bardzo prestiżowo. Dzięki możliwości doboru poszczególnych elementów, pozwolą zaaranżować niemalże każdą przestrzeń kuchenną.

Zestawy kuchenne

W ofercie sklepów meblowych znajdziesz również gotowe zestawy kuchenne, które znacząco ograniczą problemy z doborem odpowiednich elementów. W zależności od obranego stylu pomieszczenia proponujemy meble kuchenne Luis oraz Turan, zachwycające swym niepowtarzalnym designem oraz funkcjonalnością.

Luis to doskonałe rozwiązanie dla osób, które nie przepadają za błyszczącymi powierzchniami. Fronty tych mebli kuchennych wykonane zostały w macie, który jest nie tylko designerski, ale także wygląda bardzo efektownie. Proste, minimalistyczne fronty, wzbogacone o charakterystyczne ramki oraz uchwyty, niezwykła pojemność i wytrzymałość to idealne połączenie dla osób, które cenią umiar i ponadczasowość w aranżacjach wnętrz.

Meble kuchenne Turan. Ich fronty również nie błyszczą w świetle. Wykonane są z solidnych materiałów. Wyróżniają się odważnymi i bardzo modnymi barwami: popiel, grafit i odcienie imitujące drewno naturalne. Taka kolorystyka jest idealnym tłem dla wnętrz nowoczesnych czy też industrialnych.

Kuchnię można urządzić na różne sposoby! Nawet to najmniejsze i najbardziej problematyczne wnętrze może zyskać niepowtarzalne meble kuchenne na każdą kieszeń. Wystarczy wyobraźnia, kreatywność i tanie meble kuchenne, dzięki którym zaaranżujesz wnętrze marzeń!


Roman Giertych: Rząd śmierci

Roman Giertych

Roman Giertych

Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński i ministrowie zdrowia osobiście odpowiadają za tysiące niepotrzebnych zgonów. Nie wiem jak będą z piętnem tej odpowiedzialności żyli. Jedno jest pewne. Po zakończeniu rządów PiS muszą oni stanąć przed Trybunałem Stanu i za swoje czyny i zaniechania odpowiedzieć. PiS doszedł do władzy po trupach ofiar Smoleńska i wynikiem tej pisowskiej władzy są dziesiątki tysięcy zmarłych. Jest to straszliwy rząd śmierci.

 

Liczby nie kłamią. Rząd Mateusza Morawieckiego doprowadził do fali masowych zgonów w Polsce. Mamy najgorsze wskaźniki w Europie, a w przeliczeniu na liczbę mieszkańców na świecie. Dziennie umiera na Covid małe miasteczko. Radzimy sobie gorzej niż znacznie biedniejsze kraje.

Oczywiście, że rząd nie odpowiada za wybuch epidemii, ale już za zgony z niej wynikające w pełni, jeżeli ich liczba jest wyższa niż w innych krajach. Tym bardziej że my mieliśmy w przeciwieństwie do wielu krajów więcej czasu na przygotowanie.

Błędy, których dopuścił się rząd PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia są liczne. Wymienię jedynie zasadnicze:

  • brak dofinansowania służby zdrowia poprzez przekazywanie pieniędzy na propagandę TVP
  • brak zakupu sprzętu i przeszkolenia personelu medycznego
  • brak masowych testów (mamy najmniej testów na liczbę mieszkańców w Europie)
  • brak dofinansowania i zreorganizowania Sanepidu
  • brak zapewnienia normalnego funkcjonowania szpitali niecovidowych
  • brak śledztw epidemiologicznych
  • brak kwarantanny dla przybywających do Polski
  • brak testów dla przybywających do Polski z Wielkiej Brytanii w grudniu
  • brak wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, który umożliwiałby karanie za łamanie zasad dystansu społecznego co osłabiło dyscyplinę społeczną
  • brak jasnych, sensownych i stabilnych reguł lockdown
  • tolerowanie w przestrzeni mediów publicznych propagandy wspierającej ruchy antyszczepionkowe
  • początkowe lekceważenie epidemii i sugerowanie jej końca latem zeszłego roku.

Błędy mają swoje konsekwencje

Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński i ministrowie zdrowia osobiście odpowiadają za tysiące niepotrzebnych zgonów. Nie wiem jak będą z piętnem tej odpowiedzialności żyli. Jedno jest pewne. Po zakończeniu rządów PiS muszą oni stanąć przed Trybunałem Stanu i za swoje czyny i zaniechania odpowiedzieć. PiS doszedł do władzy po trupach ofiar Smoleńska i wynikiem tej pisowskiej władzy są dziesiątki tysięcy zmarłych. Jest to straszliwy rząd śmierci.

Roman Giertych


Czy przerzuty nowotworowe w kościach się leczy?

To FAKT! W zaawansowanym stadium choroby nowotworowej dość często się zdarza, że komórki nowotworowe z pierwotnego guza, np. zlokalizowanego w piersi albo prostacie, rozsiewają się po całym organizmie, przedostając się m.in. do tkanki kostnej. Choć przerzuty to nie jest dobry znak, to jednak nie oznacza to, że jesteśmy na przegranej pozycji. Trzeba je leczyć nawet wtedy, gdy nie dają jeszcze żadnych objawów.

Fot. National Cancer Institute / Unsplash

Przerzuty do kości

Onkolodzy podkreślają, że blisko 70 proc. pacjentów z chorobą nowotworową w stadium uogólnionym (oznacza ono, że choroba nowotworowa z miejsca pierwotnego rozprzestrzeniła się po organizmie) ma przerzuty do kości. U kobiet najczęściej dochodzi do nich w zaawansowanym stadium rozwoju raka piersi, a u mężczyzn w przypadku uogólnionego raka gruczołu krokowego (prostaty). Problem ten występuje jeszcze częściej (nawet w 95 proc. przypadków) w przebiegu jednego z nowotworów hematologicznych, jakim jest szpiczak mnogi. Zdecydowanie rzadziej zaś dochodzi do przerzutów kostnych w zaawansowanych rakach nerki czy płuca (około 40 proc. pacjentów).

U większości chorych przerzuty kostne są umiejscowione w obrębie kręgosłupa, żeber, kości miednicy, kości udowych i ramiennych oraz w kościach czaszki. Mogą one dawać różne objawy, ale jednym z najczęstszych jest ból, który pojawia się w trakcie aktywności fizycznej oraz nocą, i nie zmniejsza się w pozycji leżącej.

Przerzuty do kości można i trzeba leczyć

Onkolodzy podkreślają, że przerzuty do kości można i trzeba leczyć, gdyż dzięki temu można zmniejszyć ryzyko rozwoju wielu groźnych powikłań albo przynajmniej znacząco opóźnić ich postęp, a przez to poprawić jakość życia w chorobie. Chodzi m.in. o takie możliwe powikłania oraz ich skutki, jak:

  • złamania,
  • niedowłady,
  • dolegliwości bólowe,
  • konieczność wykonywania zabiegów chirurgicznych w obszarze kostnym,
  • ograniczenie sprawności,
  • utrata mobilności,
  • skrócenie życia chorego.

Dlatego Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) rekomenduje, aby leczenie zmian przerzutowych w kośćcu rozpoczynać niezwłocznie po ich rozpoznaniu, nawet gdy nie dają jeszcze żadnych objawów.

Od tego momentu, oprócz typowego, głównego leczenia onkologicznego nowotworu, konieczne jest więc także włączenie i prowadzenie równoległej terapii dedykowanej dla zmian przerzutowych kośćca, która ma zapobiec ich powikłaniom i poprawić jakość życia chorego – podsumowuje lek. med. Małgorzata Stelmaszuk, specjalista onkologii klinicznej z sieci Lux Med Onkologia.

Stwierdzenie przerzutów do kości oznacza uogólnienie (rozsiew) choroby nowotworowej w organizmie i pogarsza rokowanie. Jednak dzięki szybko rozpoczętemu leczeniu tych przerzutów można uniknąć lub złagodzić wiele związanych z nimi dolegliwości, a także wydłużyć życie.

„W wielu przypadkach chorzy z przerzutami w kościach żyją jeszcze przez wiele lat” – czytamy na stronie Fundacji Tam i z Powrotem.

Ryzyko przerzutów do kości można znacząco ograniczyć

Na koniec przypomnijmy, że ryzyko przerzutów do kości w chorobie nowotworowej można znacząco ograniczyć, ale pod pewnymi warunkami: że wykryje się nowotwór na wczesnym etapie jego rozwoju i bardzo szybko rozpocznie jego leczenie. Warto zatem zachowywać tzw. czujność onkologiczną i regularnie poddawać się zalecanym badaniom profilaktycznym, w tym badaniom przesiewowym – cytologia i mammografia (kobiety), oznaczanie hormonu PSA w moczu i badanie per rectum (mężczyźni), kolonoskopia, morfologia i badanie ogólne moczu (obie płcie), niskodawkowa tomografia komputerowa płuc i/lub RTG płuc.

Wciąż mało powszechna jest wiedza, że istnieją też szczepienia przeciw wirusowi HPV, zabezpieczające przed niektórymi nowotworami – przede wszystkim głowy i szyi, odbytu oraz szyjki macicy.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Czy dietą powstrzymasz siwienie włosów?

To MIT! Dieta bogata w witaminę B może jedynie nieco spowolnić proces siwienia, stres i nadużywanie alkoholu go przyspieszą. Decydujący wpływ na to, jak szybko zaczną pojawiać się na głowie srebrne nitki, mają jednak geny.

Fot. mehrab zahedbeigi / Unsplash

Siwienie włosów to proces naturalny, który zachodzi w sposób fizjologicznie uwarunkowany na skutek starzenia się organizmu. Przyczyną jest stopniowe zmniejszenie produkcji melaniny w melanocytach, do którego dochodzi wraz z upływem czasu. Wpływ na jej poziom ma także przewlekły stres, nieregularny sen, niezbilansowana dieta oraz nadużywanie alkoholu, nikotyny lub kawy.

Siwienie włosów? To wina genów

Za siwienie włosów odpowiadają przede wszystkim geny – podkreśla prof. Lidia Rudnicka, kierowniczka Kliniki Dermatologii CSK MSWiA, prezeska Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego.

Na skutek starzenia się organizmu barwnik przestaje docierać do macierzy włosa, w efekcie czego pojawiają się siwizna. Ekspertka zaznacza, że zmiana barwy włosów w każdym przypadku jest indywidualna – czas wystąpienia i przebieg procesu są różne. Czynniki, które o nich decydują poza genetyką, to tryb życia, odżywianie, ilość stresu, sięganie po używki – alkohol i tytoń.

A jak jest z dietą?

Wieloletnie badania i obserwacje potwierdzają opinię, że dieta uboga w witaminy z grupy B sprawia, że włosy są słabsze i wcześniej pojawia się siwizna. Najbardziej niekorzystne dla włosów w tym aspekcie są niedobory biotyny, czyli witaminy H, witamin B3 i B5 oraz kwasupara-aminobenzoesowego (PABA). Gdy w organizmie brakuje selenu, miedzi, cynku, żelaza, to także przyspiesza proces siwienia włosów (i stają się one słabsze). Dla skóry i włosów zbawienne są też witaminy: A, E, biotyny oraz minerały: wapń, selen, cynk, magnez, potas, żelazo i miedź (uwaga jednak z suplementacją – można „przedobrzyć”)

Chcąc zadbać o włosy, warto więc pilnować, by stosować urozmaiconą i bogatą w mikro- i makroskładniki dietę. Dzięki temu dostarczymy organizmowi wszystkich potrzebnych witamin i minerałów. Te z grupy B znajdziemy je w takich produktach jak: banany, pomarańcze, brokuły, otręby pszenne, mięso kurczaka, jaja. Witamina A znajduje się w tłuszczach rybich, maśle, mleku, żółtkach jaj i marchwi. Oleje roślinne, orzechy, migdały, kiełki, warzywa o zielonych liściach – ale także masło, jaja czy ryby to z kolei źródła łatwo przyswajanej witaminy E. Cynk znajdziemy w żółtym serze i wielu warzywach. Najlepiej przyswajalne żelazo znajduje się w czerwonym mięsie, przy czym, żeby poprawić jego wchłanianie, do mięsa dodajmy dużo skropionej cytryną sałaty z natką pietruszki – chodzi o dodanie witaminy C.

Jak powstrzymać siwienie?

Specjaliści radzą, że jeśli chcemy powstrzymać siwienie włosów musimy zachować odpowiednią higienę życia: dobrze się wysypiać i nauczyć się radzić sobie ze stresami, nie palić i unikać alkoholu. Jeśli wyłącznie za pomocą diety nie jesteśmy w stanie dostarczyć organizmowi odpowiednich ilości witamin (co zdarza się w sytuacji niektórych chorób, na przykład zespołu złego wchłaniania), możemy spróbować suplementacji z wykorzystaniem witamin z grupy B, witaminy E, cynku, selenu lub preparatów ziołowych, np. z wyciągiem z pokrzywy lub skrzypu polnego.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


95 urodziny królowej Elżbiety II. 10 faktów z życia brytyjskiej monarchini

DW

 

Królowa Elżbieta II. obchodzi 95 urodziny, już bez księcia Filipa u swojego boku. Oto warte poznania fakty dotyczące monarchini.

Fot. wikipedia

1. Urodziny dwa razy w roku

Królowa Elżbieta II urodziła się 21 kwietnia 1926 roku, ale oficjalne uroczystości odbywają się zawsze w drugą sobotę czerwca. Tradycję czerwcowych obchodów powołał do życia król Jerzy II w roku 1748. Jego urodziny przypadały na listopad, a ponieważ pogoda wówczas nie stwarza warunków do zgromadzeń pod gołym niebem, zdecydowano o przeniesieniu oficjalnych obchodów na bardziej dogodną porę roku.

2. Nigdy nie chodziła do szkoły

To może brzmieć jak spełnienie dziecięcych marzeń, by zostać w domu i cały dzień się bawić. Królowa jednak miała prywatnych nauczycieli i pobierała lekcje historii konstytucyjnej, prawa oraz francuskiego. Mimo to często wyrażała żal, nie otrzymała formalnego wykształcenia.

3. Była spokrewniona z mężem

Zmarły 9 kwietnia 2021 roku książę Filip był kuzynem trzeciego stopnia wobec królowej Elżbiety II. Oboje byli praprawnukami królowej Wiktorii. Wieść niesie, że Elżbieta zakochała się w Filipie, gdy miała 13 lat. Para pobrała się w listopadzie 1947 roku. By kupić materiał na suknię ślubną, królowa wykorzystała talony, które zostały jej z czasów wojny.

4. Miała osobistego projektanta mody

Norman Hartnell (1901-1979) przez lata projektował ubrania dla rodziny królewskiej. Zaprojektował między innymi suknię ślubną oraz koronacyjną dla ówczesnej księżniczki Elżbiety. Według brytyjskiego „Vogue’a”, Norman Hartnell przedstawil 9 wersji sukni koronacyjnej. Królowa w końcu zdecydowała się na tę z haftami kwiatowych emblematów krajów Wielkiej Brytanii i innych krajów Wspólnoty Narodów.

5. Nigdy nie nosiła korony

Królowa Elżbieta w dniu koronacji pozdrawiająca poddanych z balkonu Pałacu Buckingham (2 czerwca 1953). Fot. wikipedia.org

Diament „Koh-i-noor” (w języku perskim: „Góra światła”) dla wielu Hindusów jest tematem wzbudzającym emocje. Twierdzi się bowiem, że brytyjscy kolonizatorzy nielegalnie wywieźli go z Pundżabu w ówczesnych Indiach Brytyjskich. Ważący 108 karatów brylant należy do klejnotów królewskich i jest wystawiany w londyńskim Muzeum Tower.

6. Najdłuższe rządy

Elżbieta została koronowana 6 lutego 1952 roku – po śmierci ojca, króla Jerzego VI. Rządzi już 69 lat. To dłużej niż jej praprababcia, królowa Wiktoria, która sprawowała władze 63 lata – od roku 1837 do śmierci w roku 1901.

7. Nie potrzebuje ani prawa jazdy, ani paszportu

Brytyjski paszport jest wystawiany w imieniu Jej Królewskiej Mości, więc sama królowa nie musi go mieć – tak brzmi wyjaśnienie na oficjalnej stronie brytyjskiego dworu królewskiego. Wszyscy pozostali członkowie rodziny królewskiej jednak mają paszporty. Królowa ponadto jest jedyną osobą w Wielkiej Brytanii, która nie potrzebuje prawa jazdy.

8. Kocha psy rasy corgi

Rasa corgi oczarowała królową wiele lat temu. Ta miłość narodziła się w latach 30-tych, gdy król Jerzy VI dostał szczeniaka o imieniu „Dookie”. Ulubienicą Elżbiety jednak była „Susan”, z którą się nie rozstawała i której potomkowie od ośmiu dekad towarzyszą królowej. Obecnie są to dwa szczeniaki.

9. Jest gwiazdą kiną

Według rankingu filmowego portalu IMDb, królowa Elżbieta II ukazała się w ponad 225 filmach dokumentalnych i fabularnych oraz serialach. W roku 2013 dostała honorową nagrodę BAFTA jako „uznanie jej wybitnego patronatu nad branżą filmową i telewizyjną”. Powyższe zdjęcie przedstawia kadr z serialu „The Crown”, gdzie królową zagrała brytyjska aktorka Claire Foy.

10. Nie jest najbogatszą arystokratką

Jej majątek netto został oszacowany przez magazyn „Forbes” na 350 milionów funtów (403 miliony euro). To brzmi bardzo dobrze, ale w porównaniu z zasobami księcia Westminster nie jest już tak imponująco: hrabia Grosvenor dysponuje stanem konta wynoszącym ponad 10 miliardów funtów (11.5 miliarda euro). W Top 1000 brytyjskich superbogaczy według „Sunday Times” królowa jest „tylko” na miejscu 372.

 

REDAKCJA POLECA

 


Niepokojący stan zdrowia Aleksieja Nawalnego. Jego współpracownicy wzywają do protestów

Roman Gonczarenko

Roman Gonczarenko

Stan zdrowia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego jest niepokojący. Jego współpracownicy wzywają do protestów.

Jak czuje się Aleksiej Nawalny? Jaroslaw Aszichmin jest wyraźnie poirytowany, kiedy reporter DW zadaje mu to pytanie przez telefon rankiem 20 kwietnia. – Przecież go nie widziałem – mówi terapeuta i kardiolog, który twierdzi, że leczy Nawalnego od 2013 roku.

Aszichmin wraz z innymi specjalistami udał się do kolonii karnej IK-3 w zachodniej Rosji, dokąd kilka dni temu przeniesiono najbardziej znanego rosyjskiego więźnia. Nawalny przebywa tam w więziennym szpitalu. – Przyjechaliśmy dzisiaj i mieliśmy nieoficjalną obietnicę odwiedzin – mówi Aszichmin. – Czekaliśmy półtorej godziny w mroźnym wietrze, a potem powiedzieli, że mimo wszystko nie mogą nas wpuścić.

Objawy zagrażające życiu?

W połowie kwietnia moskiewscy lekarze poinformowali w otwartym liście o dramatycznym pogorszeniu stanu zdrowia Nawalnego. Polityk opozycji rozpoczął 31 marca strajk głodowy, aby wymusić możliwość zbadania go przez zaufanych lekarzy. Rosyjskie władze więzienne nie pozwalają mu na to. Według najnowszych informacji od bliskich Nawalnemu osób, badanie wykazało u niego podwyższony poziom potasu. – Zbyt wysoki poziom potasu może prowadzić do zaburzeń rytmu serca lub zatrzymania akcji serca – ostrzega Jarosław Aszichmin. – Jednak nie ma diagnozy – dodał. Przed próbą otrucia środkiem paralityczno-drgawkowym nowiczok latem 2020 roku Nawalny był „całkowicie zdrowym człowiekiem”. Obecne objawy „mogą zagrażać życiu”, dlatego Nawalny powinien zostać przewieziony na izbę przyjęć.

Oficjalne źródła podały, że stan Nawalnego jest „do przyjęcia”. Więziony polityk opozycji został poddany badaniom w szpitalu, w tym rezonansowi magnetycznemu. Stwierdzono u niego wypadnięcie dysku, jak poinformowały władze więzienia – donoszą rosyjskie media. Wcześniej Nawalny skarżył się na ból pleców i drętwienie nóg i rąk.

Presja Berlina i Waszyngtonu

Po powrocie z Niemiec, gdzie leczył się po próbie otrucia, Nawalny został skazany na karę więzienia we wcześniejszym postępowaniu za rzekome przestępstwa gospodarcze. Zaprzecza on jednak zarzutom. Od marca przebywał w kolonii karnej IK-2, około 100 km na wschód od Moskwy.

Tymczasem coraz więcej czołowych zachodnich polityków wyraża zaniepokojenie stanem zdrowia Nawalnego. Niemiecki rząd stara się wykorzystać swoje wpływy, aby zapewnić, że Nawalny „otrzyma odpowiednią opiekę medyczną” – powiedziała we wtorek, 21 kwietnia, kanclerz Niemiec Angela Merkel podczas wideokonferencji na forum Rady Europy. Wcześniej władze USA groziły Rosji surowymi konsekwencjami, jeśli Nawalny umrze w areszcie. Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell wezwał Rosję do podjęcia działań w związku z żądaniem Nawalnego.

Z kolei Dmitrij Peskow, rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina, powiedział, że zdrowie rosyjskich więźniów nie jest sprawą obcych rządów.

Protesty w całej Rosji

Współpracownik Nawalnego Iwan Żdanow z zadowoleniem przyjął oświadczenia zachodnich polityków. – Sytuację Aleksieja Nawalnego może zmienić tylko połączenie protestów krajowych i presji międzynarodowej – powiedział w wywiadzie dla DW. Żdanow kieruje założoną przez Nawalnego Fundacją Walki z Korupcją (FBK). Oskarża prezydenta Rosji Władimira Putina o to, że pozwala Nawalnemu umierać „na żywo”.

Żdanow i inni zwolennicy Nawalnego wezwali do ogólnokrajowych protestów w środę wieczorem, 21 kwietnia. Właściwie chcieli poczekać, aż pół miliona uczestników zarejestruje się online, ale potem zdecydowali się przyspieszyć datę. Jako powód Żdanow wymienił zły stan zdrowia Nawalnego, ale także groźbę zepchnięcia całego ruchu do podziemia.

Prokuratura w Moskwie niespodziewanie bowiem wystąpiła z wnioskiem o zakwalifikowanie FBK i innych projektów Nawalnego jako organizacji ekstremistycznych. Postępowanie sądowe w tej sprawie zostało utajnione. Jeśli dojdzie do zakazu, w przyszłości legalna praca w Rosji nie będzie już możliwa dla Nawalnego i jego współpracowników.

Protesty odbędą się w tym samym dniu, co wygłoszenie przez Putina orędzia o stanie państwa.

Żdanow zaprzecza powiązaniu tych dwóch wydarzeń, ale cieszy się z dodatkowej presji na prezydenta. Jednak to, czy przyjdą setki tysięcy osób, zależy również od działań policji – powiedział Żdanow. Zimą, podczas ostatnich protestów na rzecz uwolnienia Nawalnego, na ulicę wyszły dziesiątki tysięcy, głównie młodych Rosjan. Tysiące osób zostało aresztowanych.

 

REDAKCJA POLECA

 


Jak nosić dresy damskie? Propozycje stylizacji, które nie zawodzą

Dresy stały się ostatnio niezwykle modne, ale niestety są też dość problematyczne. Z czym je łączyć, aby wyglądać dobrze? Nie wszystkie modele są uniwersalne, inne można nosić właściwie do wszystkiego. Jak się w tym połapać? Wyjaśniamy.

Dres – must have 2021

To zaskakujące, ale dresy jeszcze nigdy nie były tak modne. Co więcej, znacząco zmieniły swoje zastosowanie. Teraz można je nosić właściwie wszędzie, chociaż oczywiście wymaga to przemyślenia. Jeśli dobrze zaplanujesz stylizację, możesz założyć dresy nawet do pracy!

Co stoi za karierą dresów? Trudno to określić. Moda na nie jest z pewnością związana z popularyzacją sportowego, nonszalanckiego stylu. W ostatnich latach gwiazdy nadzwyczaj chętnie pokazywały się właśnie w takim wydaniu. Kardashianki stworzyły własną linię dresów, a “luzacki” styl Billie Eilish stał się właściwie ikoniczny. Swoje grosze dorzucili do tego projektanci, którzy na chwilę zapomnieli o elegancji i wrócili do miejskiej prostoty.

Wszystko to sprawiło, że dresy damskie stały się prawdziwym must have. Mają jednak wiele stylów: od sportowego, po elegancki. Oferta jest zatem duża, a w dobrych sklepach składa się nawet z setek pozycji – sprawdź choćby https://ptakmoda.com/430-dresy. Zatem jak je nosić, aby wyglądać świetnie bez względu na okoliczności? Mamy kilka wskazówek.

Stylizacja na co dzień

Komplety dresowe, które sprawdzą się świetnie na co dzień, powinny być dość uniwersalne. Wskazane są zestawy w stonowanych kolorach, najlepiej w odcieniach beży, bieli lub czerni. To barwy, które bez problemu połączysz z obuwiem i dodatkami. Unikaj jednak dresów wzorzystych – do codziennych zestawień mogą być zbyt charakterystyczne.

Aby stylizacja casualowa była stylowa, warto ją urozmaicić przyciągającym oko obuwiem. Dobrze sprawdzają się także akcesoria np. okulary przeciwsłoneczne. Ważne: zachowaj umiar. Jeśli przesadzisz, codzienny look stanie się nie tylko mało codzienny, ale też kiczowaty.

Stylizacja do pracy

Dress code do pracy rządzi się swoimi prawami, jednak w miejscach, które nie wymagają białego kołnierzyka, można sobie pozwolić na nieco więcej, nawet na… dres! Lecz nie oczywisty. Coraz większą popularnością cieszą się zestawy w stylu biznesowym. Imitują np. klasyczne cygaretki i elegancki sweterek. W efekcie w ogóle nie przypominają dresów, chociaż zachowują wszystkie ich zalety, a zwłaszcza wygodę. Aby dodać takiej stylizacji jeszcze więcej elegancji, warto dobrać do niej buty na obcasie i delikatną biżuterię.

Stylizacja sportowa

Sportowe stylizacje z dresami nie są problematyczne, ale warto wspomnieć, że mogą być… nudne. Warto więc kierować się trendami i szukać ciekawych zestawów np. z crop topem zamiast ze zwykłą bluzą. Podpowiemy, że w tych sezonach szczególnie modne są komplety w żywych, nasyconych kolorach. Dodają energii i wprawiają w świetny nastrój, więc warto mieć je na oku. Najlepiej prezentują się z butami sportowymi w jasnych kolorach.

Stylizacja elegancka

Na rynku można też znaleźć dresy na specjalne okazje. Są to zestawy, które mają niewiele wspólnego z klasycznymi kompletami, bo formą różnią się od nich zupełnie. Mogą mieć np. starannie skrojone nogawki, bufiaste rękawy czy ozdobne zapięcia. Zazwyczaj występują też w eleganckich, klasycznych barwach: czerni lub bieli. Jak je nosić? Koniecznie ze szpilkami i minimalistyczną, subtelnie kobiecą biżuterią. Jednak jeśli nie chcesz, aby całość wyglądała zbyt poważnie, zamiast torebki wybierz elegancki plecaczek.

Jak nie nosić dresów?

Bez pomysłu. 😉 Każda dobra stylizacja zaczyna się od planu, dlatego najpierw zastanów się, na jakim stylu Ci zależy. Następnie wybierz odpowiedni komplet i dodatki. Wbrew pozorom to łatwe!


Jak rozmawiać z umierającą osobą? Jak wspierać w ostatnich chwilach?

Każdy z nas prędzej czy później zetknie się z odchodzeniem kogoś bliskiego bądź znajomego. Co wtedy warto mówić do umierającego? Jak można go wspierać w ostatnich dniach czy godzinach życia? Sprawdź, co w tej sprawie radzi dr Paweł Witt, doświadczony specjalista pielęgniarstwa opieki paliatywnej i psychoonkolog.

Fot. Sharon McCutcheon / Unsplash

Kto powinien przekazać choremu informację o tym, że nie da się go wyleczyć i może wkrótce umrzeć?

Tego rodzaju informacje powinien przekazać choremu jego lekarz prowadzący. W praktyce lekarz powinien skierować pacjenta od razu do opieki paliatywnej (hospicyjnej), jeżeli oczywiście pacjent ma jednostkę chorobową kwalifikującą go do tej opieki. Wyjaśniając mu jednocześnie tego powody. A więc np. informując chorego o tym, że leczenie przyczynowe jego choroby, np. nowotworowej, zostało właśnie zakończone. Rokowanie co do możliwości jej wyleczenia jest niepomyślne.

Nie zawsze jednak chyba w tego rodzaju sytuacjach wszystko przebiega tak jak pan to przedstawił.

Niestety, różnie z tym bywa. Część lekarzy wciąż uważa powiedzenie pacjentowi, że nic już nie można dla niego zrobić, czyli wyleczyć jego chorobę, za formę porażki. Lekarze nierzadko stosują różne wybiegi, np. mówiąc: skierujemy teraz pana do hospicjum domowego, a jak pan się tam wzmocni, to za pół roku wrócimy do leczenia. To zdejmuje z nich ciężar i odpowiedzialność związane z odbyciem takiej niewątpliwie trudnej rozmowy. Nie jest to prawdziwe i profesjonalne, gdyż może dawać pacjentowi fałszywą nadzieję i w praktyce stanowi formę okłamywania go. Za pół roku może już przecież nie być tego pacjenta wśród nas. Śmiertelna choroba z pewnością nie spowoduje, że przybędzie mu sił.

Dlaczego tak się dzieje? Czy lekarze nie są do prowadzenia takich rozmów odpowiednio przygotowywani w trakcie nauki zawodu?

Myślę, że cały personel medyczny nie jest do tego dobrze przygotowany. Opieka paliatywna w różnym stopniu uwzględniona jest w systemie kształcenia na kierunku lekarskim. Na niektórych uczelniach medycznych jest to wciąż lub też był przez długi czas przedmiot dobrowolny, nieobowiązkowy. Lekarze, którzy nie byli w tym zakresie szkoleni mogą więc mieć z tym trudność, zwłaszcza że każdy pacjent jest inny. Inaczej rozmawia się z osobą, która ma 90 lat, a inaczej z taką, która ma lat 20. Nie ma więc w tym zakresie żadnych uniwersalnych recept i trzeba się w tej dziedzinie trenować, zdobywać doświadczenie.

A co w sytuacji, gdy lekarz z jakiegoś powodu nie był w stanie sam przekazać choremu tej informacji? Bo pacjent np. był nieprzytomny, ale prawdę zna już rodzina chorego? Czy członkowie rodziny powinni przekazywać takie informacje swoim bliskim?

Wszystko zależy od tego, jakie są relacje w tej rodzinie. Generalnie jednak powinno się stosować w tego typu kwestiach dwie uniwersalne zasady. Po pierwsze nie powinniśmy kłamać, a po drugie powinniśmy mówić choremu tyle ile sam chce wiedzieć. Bardzo często pacjent nie jest gotowy na przyjęcie całej prawdy. Z tego, co usłyszy od lekarzy lub przeczyta w dokumentacji medycznej wybiera sobie tylko niektóre informacje te, które jest w stanie udźwignąć. Myślę, że wielu chorych nie chce wiedzieć jak jest naprawdę. Często też muszą do tego dojrzeć. Dlatego prawdziwa rozmowa o śmierci i umieraniu zaczyna się nierzadko dopiero w opiece paliatywnej. I to niekoniecznie wcale z lekarzem, lecz najczęściej z inną osobą, taką, którą sobie chory sam wybierze, którą lepiej pozna i której zaufa, np. z pielęgniarką lub z innym chorym. Lekarz u pacjenta będącego w opiece paliatywnej bywa średnio 2 razy w miesiącu, podczas gdy pielęgniarka minimum 2 razy w tygodniu. Dlatego to często właśnie pielęgniarki stają się dla chorych najbardziej zaufanymi partnerami do rozmowy o ważnych i trudnych sprawach.

Jeśli chory nie jest gotowy na przyjęcie prawdy i rozmowę o swojej śmierci, a został już skierowany do opieki paliatywnej, to jak rodzina powinna się z nim komunikować? Ma wtedy po prostu unikać tematu zdrowia i śmierci, udając, że wszystko jest OK?

To zależy od konkretnej sytuacji. Pamiętajmy, że pacjenci trafiają do opieki paliatywnej na różnych etapach choroby i w bardzo różnym stanie. Czasem są to osoby, które pozostają pod opieką zespołu hospicyjnego nawet przez 2-3 lata. Inne zaś przez 2-3 miesiące, a czasem tylko dni. Inaczej więc będzie się rozmawiać z pacjentami z tej pierwszej grupy, którzy są jeszcze często w relatywnie dobrej formie, a inaczej z chorymi z tej drugiej grupy, którzy są już często pacjentami leżącymi, wymagającymi intensyfikacji opieki i zmiany priorytetów.

Omówiliśmy już pokrótce pierwszy etap, czyli przekazywanie choremu informacji o niepomyślnym rokowaniu, a także jego oswajanie się z myślą o śmierci. A teraz chciałbym zapytać jak rozmawiać z osobą umierającą, której zostały już tylko tygodnie, dni lub godziny życia.

Na pewno warto być wtedy autentycznym. Tak naprawdę, żeby pomagać osobom umierającym, żeby być dla nich wsparciem, trzeba najpierw samemu troszeczkę pomyśleć o odchodzeniu, także własnym. A więc zmierzyć się z tematem, który wydaje nam się odległy, nierealny, niedotyczący nas. My zawsze sobie tę granicę przesuniemy – bo jeszcze nie czas…

Nie da się pomagać komuś w odchodzeniu, jeżeli my sami wypieramy ten temat ze swojej świadomości. Unikamy go albo traktujemy jako tabu. Niestety nie jest to wcale łatwe, bo śmierć jest takim tematem, przed którym niejako instynktownie się bronimy, stosując różne formy zaprzeczania, racjonalizacji czy wyparcia. Dlatego bardzo często stykam się z pacjentami, którzy nie pogodzili się wciąż ze swoją mającą nadejść wkrótce śmiercią, np. takimi, którzy jeszcze nie czują się źle, lecz o ich bardzo złym stanie świadczą tylko wyniki badań diagnostycznych. Fałszywą nadzieją, czy też zaklinaniem rzeczywistości, żyje jednak do końca również wiele osób, które mają już za sobą długie, żmudne leczenie. Liczą oni ciągle na jakąś, kolejną już z rzędu chemioterapię, radioterapię lub inną formę leczenia, często alternatywnego, która ich uratuje. W mniejszości są chyba jednak ci, którzy zaakceptowali to co ich czeka i w związku z tym pozałatwiali wszystkie swoje doczesne sprawy. Są też ludzie, którym niezwykle trudno jest w ogóle wypowiedzieć to słowo – śmierć, czyli mówić o swoim umieraniu. Zajmowałem się kiedyś starszym panem, który ściskając mocno kołdrę zapytał mnie: panie Pawle, czy myśli pan, że warto, abym kupił bilety lotnicze do Australii na przyszły rok, bo są teraz naprawdę tanie? (Mimo że przez całe życie nie był ani razu za granicą). Łatwo się domyślić, o co tak naprawdę ten człowiek pytał, a czego nie był w stanie wypowiedzieć.

I co na takie pytanie „o Australię” najlepiej odpowiedzieć?

Odpowiedzi zawsze są indywidualne, nie zawsze jednoznaczne, często muszą być dostosowane do aktualnej sytuacji, w jakiej znajduje się pacjent. Ja odpowiedziałem: Jeżeli naprawdę chce pan zobaczyć Australię i to jest pana marzenie oraz ma pan pieniądze, to proszę kupić ten bilet. Marzenia trzeba spełniać. Z drugiej strony to bardzo dużo czasu. Ja osobiście nie lubię planować tak odlegle, bo życie nie raz już mnie zaskoczyło. Ten człowiek nie zapytał wprost i wprost nie chciał odpowiedzi. Gdyby zapytał: czy pan myśli, że dożyję wyjazdu do Australii w przyszłym roku, to ja osobiście bym odpowiedział: a jak pan czuje? Jak pan myśli? Gdyby odpowiedział, że czuje, że tak i bardzo tego chce, to bym odpowiedział, że będę trzymał kciuki i będę starał się robić wszystko, co w mojej mocy, by jak najdłużej pozostał w dobrej formie, chociaż na wiele rzeczy nie mam wpływu. Natomiast gdyby odpowiedział, że czuje, że nie, to odpowiedziałbym, że skoro tak czuje, to coś w tym jest i że to może być trudne, bo dużo czasu przed nami…

Rozmawiając z terminalnie chorą osobą trzeba więc być bardzo ostrożnym. Ważyć słowa i jednocześnie uważnie ją obserwować, aby zorientować się, w jakim jest naprawdę stanie. Po czym można poznać, że zbliża się „ten” moment?

Po pierwsze warto pozwolić chorej osobie jak najwięcej mówić, jeśli tego chce. Jeżeli pacjent mi mówi: panie Pawle, czuję, że umieram, a ja widzę, że mówi to poważnie, to odpowiadam wtedy np.: tak pan czuje? Jeśli on wtedy odpowie, że tak, to ja nie zaprzeczam jego słowom, akceptuję je ze spokojem. Można postawić w tym miejscu kropkę, wziąć tę osobę za rękę, ale można też pójść krok dalej i zapytać np.: Jak pan wyobraża sobie swoją przyszłość? Odpowiedź chorego na takie pytanie może nam sporo powiedzieć o tym, co wie on o swojej chorobie, a także jaki jest jego obecny stan, także psychiczny. Wcale nie jest przecież powiedziane, że umrze właśnie dziś, już za chwilę. Może to być tylko jego „gorszy dzień” albo objaw depresji. Jeśli jednak ktoś mówi z przekonaniem: czuję, że jest ze mną naprawdę źle, chciałbym pożegnać się z rodziną czuję, że umieram, chciałbym ostatni raz pojechać nad morze – to wtedy nie można zaprzeczać. Często przeczucia chorych dotyczące zbliżającej się śmierci, przynajmniej tych, którzy do końca zachowują przytomność umysłu, okazują się trafne.

Zatem, gdy już to się dzieje, jesteśmy przy naprawdę odchodzącej osobie, co do niej powinniśmy mówić, a czego nie mówić. Jak ją wspierać?

Ja myślę, że chyba nie ma takiego tematu, którego nie można poruszać w rozmowie z osobą umierającą. Przede wszystkim jednak warto przy niej wtedy być, już sama nasza obecność jest w takich chwilach najważniejsza. Można przecież towarzyszyć komuś w odchodzeniu bez słów, np. trzymając tylko czyjąś dłoń. Jeśli ktoś chce mówić do umierającej osoby, to warto, aby mówił jej miłe rzeczy. Niestety Polacy nie lubią nadużywać miłych słów, takich jak: kocham cię, jesteś dla mnie ważny, cieszę się, że jesteśmy tutaj razem, jestem ci wdzięczny za to, co dla mnie zrobiłeś, chcę być przy tobie. W tego rodzaju trudnych momentach niejednokrotnie zdarza się, że bliscy umierającej osoby zupełnie nie wiedzą jak się zachować. Mówią jej coś w stylu: to ja ci teraz zamknę drzwi, a ty sobie odpocznij, po czym wychodzą. A od czego ten chory ma odpoczywać?

W takich momentach raczej panuje spokój, czy wyzwalają się silne emocje?

Jest z tym różnie. Warto wiedzieć, że dzięki rozwojowi medycyny paliatywnej jesteśmy dziś w stanie zlikwidować lub zniwelować dużą część dotkliwych objawów somatycznych towarzyszących schyłkowej fazie choroby. Pomagając chorym w dobrym, jak najbardziej komfortowym odchodzeniu. Jeśli jest taka potrzeba i zawiodą wszelkie inne możliwości, to można np. wprowadzić pacjenta w tzw. stan sedacji. A więc stan głębokiego uspokojenia, przypominający naturalny sen.

To, o czym mówiliśmy do tej pory odnosiło się przede wszystkim do umierania z powodu chorób przewlekłych, np. w domu lub hospicjach. Teraz w środku pandemii ludzie umierają często w szpitalach bez możliwości kontaktu z najbliższymi.

Rzeczywiście. Nagłe, przedwczesne odchodzenie podczas pandemii, z powodu COVID-19, które często ma miejsce w warunkach szpitalnych, w otoczeniu ludzi ubranych w kombinezony, bez wsparcia bliskich, to coś zupełnie innego i okropnego. Dlatego warto zrobić wszystko, żeby temu zapobiec, jak najlepiej dbając o siebie i bliskich, m.in. poprzez odpowiednią higienę, a także zalecane szczepienia ochronne.

Rozmawiał: Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl