Roman Giertych: Ostatnia szansa Gowina. „Nie chcę straszyć, ale musi mieć Pan świadomość z kim gra”

Roman Giertych

Roman Giertych

Nie należę do Pana sympatyków. Pewnie z wzajemnością. Lecz potrafię sobie dokładnie uzmysłowić Pańskie obecne położenie polityczne i osobiste. Razem ze śp. Andrzejem Lepperem byłem bowiem w podobnym położeniu. A raczej on był. Chciałem Panu opowiedzieć jedną historię i dać jedną radę.

 

Szanowny Panie Premierze!

Nie należę do Pana sympatyków. Pewnie z wzajemnością. Lecz potrafię sobie dokładnie uzmysłowić Pańskie obecne położenie polityczne i osobiste. Razem ze śp. Andrzejem Lepperem byłem bowiem w podobnym położeniu. A raczej on był, gdyż ja raczej miałem pozycję i wizerunek zbliżony do obecnej pozycji Ziobry. Chciałem Panu opowiedzieć jedną historię i dać jedną radę.

Gdy w lipcu 2007 roku siedziałem na kolacji z premierem Kaczyńskim i wicepremierem Lepperem wyglądało wszystko tak, jakby Kaczyński już całkowicie zapomniał Lepperowi konflikt z jesieni 2006, który doprowadził najpierw do usunięcia Leppera z rządu, a potem do jego triumfalnego powrotu po ujawnieniu taśm Renaty Beger i związanego z tym spadku poparcia dla PiS.

Kaczyński śmiał się, żartował, częstował Leppera najlepszymi kanapkami i bardzo się cieszył, że następnego dnia wspólnie wybierzemy szefa NIK.

Lepper wówczas już nie stanowił żadnego zagrożenia dla większości rządowej. Po seksaferze był tak osłabiony, że robił wszystko, co Kaczyński mu kazał.

Nie przeszkodziło to Kaczyńskiemu dzień później odpalić akcję CBA, która miała się skończyć wieloletnim więzieniem dla szefa Samoobrony. Mojemu znajomemu powiedział, że za nagranie Lipińskiego przez Begerową „Lepper zgnije w celi, obgryzając sobie ręce”. (Piętnaście lat później chciał mi zgotować taki los). Historia potoczyła się inaczej.

Opowiedziałem tę starą historię, aby się Pan nie łudził. Za stworzenie niezależnego bytu politycznego z posłów, którzy weszli z listy PiS oraz za użycie tych posłów w maju zeszłego roku przeciwko Kaczyńskiemu on Pana będzie ścigał do końca życia. Ma Pan taką alternatywę, jaką ja miałem w 2007. Albo Pan zgnije w więzieniu, albo odsunie Pan szefa PiS od władzy. I proszę nie myśleć, że chroni Pana immunitet.

Już za czasów Leppera Ziobro uważał, że czyn ciągły przestępstwa (np. ciągłe oszustwo w podawaniu się za szefa partii, podpisywanie dokumentów przez osoby nieupoważnione etc.) powoduje, że „przestępca” może być złapany na gorącym uczynku. Immunitet nie chroni przed takimi zatrzymaniami, chyba że Marszałek Sejmu nakaże zwolnić posła. Dobrze Pan wie, co zrobiłaby Marszałek Sejmu w takiej sytuacji. Nie chcę Pana straszyć, ale musi mieć Pan świadomość z kim Pan gra.

Życzę Panu, aby został Pan robotnikiem ostatniej godziny w zbożnym dziele odsunięcia Kaczyńskiego od władzy.

W roku 2007 rozwalenie przeze mnie koalicji doprowadziło do skutecznego odsunięcia od władzy braci Kaczyńskich. Może teraz Pana kolej? Może to być dla Pana ostatnia szansa na zapobieżenie pełnej dyktaturze.

Roman Giertych

 

 


Roman Giertych. List do Krystyny Pawłowicz: Odczuwam ogromny żal, że nie doceniłem potencjału w Pani tkwiącego

Roman Giertych

Roman Giertych

Jeszcze dzisiaj palą mnie policzki ze wstydu, gdy po spotkaniu z Panią w klubie LPR powiedziałem do kolegów wulgarnie: Chyba Was p-----oliło, aby mi taką wariatkę jako kandydata na sędziego Trybunału przyprowadzać.

 

Szanowna Pani Krysiu!

Po pierwsze proszę wybaczyć familiarność tonu, ale przecież długo się znamy.

Pragnęła Pani zostać sędzią Trybunału przed wielu laty z rekomendacji mego ugrupowania, ale tylko mnie Pani zawdzięcza, że Naród zachował możliwość Pani służby na lepsze czasy.

Jeszcze dzisiaj palą mnie policzki ze wstydu, gdy po spotkaniu z Panią w klubie LPR powiedziałem do kolegów wulgarnie:

„Chyba Was p—–oliło, aby mi taką wariatkę jako kandydata na sędziego Trybunału przyprowadzać.”

Odczuwam ogromny żal, że nie poznałem się wówczas na Pani i nie doceniłem potencjału w Pani tkwiącego.

Historia mogła potoczyć się inaczej. Ale ad rem. Widzę, że sfora psów Panią teraz opadła i w takich się Pani znalazła terminach, że nawet drobne nieporozumienia sprzed lat nie przeszkodzą Pani skorzystać z mojej rady, jak wyjść z tego wściekłego ataku. A rada jest przednia.

Musi Pani powiedzieć wprost: dla Pani okłady z borowin stanowią tak wielką potrzebę, że pojechała Pani do hotelu, aby się nimi okładać działając w stanie wyżej konieczności. Jak wiadomo stan ten wyłącza nawet karną winę, więc i wszelkie zakazy rządowe dotyczące epidemii.

I opisze Pani, że tylko zanurzona w borowinach całym swym ciałem, każdą porą skóry czerpie Pani minerały niezbędne do życia i pracy intelektualnej (jakże cennej dla Polski!).

Jak się ludzie dowiedzą, że to jest dla Pani sprawa życia lub śmierci, to dadzą słuszny odpór tym strasznym atakom zawistników. I wówczas wróci Pani do pracy z podniesionym (i wygładzonym nieco!) czołem na rzecz prawa i sprawiedliwości.

Zawsze życzliwy,
Roman Giertych


PS.

Skoro już się Pani przyzwyczaiła do leczenia w obecności chroniących Panią strażników, to może warto kontynuować w bardziej adekwatnym miejscu?

 

 


Bruksela nie będzie się zajmowała zakazem aborcji w Polsce

Tomasz Bielecki

Tomasz Bielecki

Większość Parlamentu Europejskiego potępiła „faktyczny zakaz aborcji” w Polsce. Jednak przedstawicielki Komisji Europejskiej oraz Rady UE podkreślały, że Unia nie ma uprawnień w tej dziedzinie.

Wejście w życie decyzji Trybunału Konstytucyjnego o dalszym ograniczeniu prawa do aborcji w Polsce było dziś tematem debaty Parlamentu Europejskiego, który po raz pierwszy – już ostatniej jesieni – dyskutował i przyjął rezolucję na ten temat tuż po wówczas jeszcze nieopublikowanej decyzji TK.

– Zrobili to! Myśleli, że będziemy zajmować się innymi sprawami i nie zauważymy. Oni bawią się życiem tych kobiet, bo te z potrzebą aborcji i tak ją wykonają. Musimy rozmawiać, jak uniknąć śmierci tysięcy kobiet – tak o wprowadzeniu w życie postanowienia TK mówiła dziś Hiszpanka Iratxe Garcia Perez, szefowa frakcji centrolewicy.

To nie dla Brukseli

– Jako kobieta i jako członkini rządu Portugalii uważam, że prawa do aborcji są w centrum praw człowieka – powiedziała dziś minister Ana Paula Zakaria przemawiająca w imieniu portugalskiej prezydencji w Radzie UE. Jednak zarówno Zakaria, jak i komisarz ds. równości Helena Dalli przyznały w europarlamencie, że regulacje co do prawa aborcyjnego leżą w kompetencji krajów członkowskich w UE, a także w Radzie Europy. Sprawy wygrywane przez kobiety w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu (sądzie Rady Europy), dotyczyły – jak przypominała dziś Zakaria – „tylko” utrudniania dostępu do aborcji wbrew prawu krajowemu.

Komisarz Dalli przypominała zastrzeżenia co do prawomocności polskiego Trybunału Konstytucyjnego, które Komisja Europejska podniosła już w 2017 r. w swej opinii inicjującej postępowanie z art. 7 wobec Polski. Dziś Robert Biedroń apelował w Parlamencie Europejskim o rozszerzenie tego postępowania o problem „faktycznego zakazu aborcji”, a frakcja centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej (m.in. niemiecka chadecja, PO, PSL) już poza debatą zwróciła się do Komisji Europejskiej o rozważenie wszczęcia postępowania przeciwnaruszeniowego co do „pseudowerdyktów” TK, którego obecny skład został sformowany „bezprawnie”.

Wyrok TK jako decyzja polityczna

Postępowania przeciwnaruszeniowe, w przeciwieństwie do procedury z art. 7 (potrzebna jednomyślność pozostałych krajów Unii), mogą mieć swój finał w TSUE, który jest władny do nakładania ogromnych kar finansowych. Jednak Komisja nigdy nie zamierzała i – jak wynika z naszych rozmów w Brukseli – nie zamierza objąć swymi twardymi działaniami dyscyplinującymi problemu składu TK (i jego wpływu na orzeczenia). To bowiem trudny teren pomiędzy uprawnieniami instytucji UE oraz prawem konstytucyjnym, który w 2020 r. jeszcze bardziej grząskim uczynił niemiecki Trybunał Konstytucyjny z Karlsruhe, wprost odrzucając wyrok TSUE (co do polityki monetarnej) jako wykraczający poza obszar działań UE.

– Nie dyskutujemy dziś o wyroku niezależnego sądu, lecz o decyzji politycznej. O politycznym zamachu na prawa kobiet do decydowania o sobie. Stało się tak również dlatego, że Komisja Europejska nie była skuteczna w egzekwowaniu zasad praworządności w Polsce – powiedziała dziś Sylwia Spurek przemawiająca w imieniu frakcji zielonych. Przekonywała, że aborcja powinna być traktowana jako „normalne świadczenie medyczne”, a zatem dostępne dla wszystkich kobiet w UE. Z kolei Leszek Miller poinformował, że Komisja Europejska odpowiedziała odmownie na jego interpelację co do refundowania Polkom aborcji przeprowadzonej w Unii poza Polską.

Skarga Ordo Iuris w TSUE

Przedstawiciele zdecydowanej większości frakcji ostro krytykowali zaostrzenie prawa aborcyjnego.

– To rząd PiS zdecydował o dzisiejszej debacie [publikując decyzję TK]. Ciąża zamiast stanu wyczekiwanego staje się w Polsce stanem obarczonym strachem – powiedziała dziś Elżbieta Łukacijewska (PO). Natomiast Jadwiga Wiśniewska (PiS) oskarżała Parlament Europejski o łamanie praworządności, czym jest – jak przekonywała – zajmowanie się prawem aborcyjnym, choć to jest kompetencja krajów Unii i chodzi o ostateczne orzeczenie TK interpretującego polską konstytucję.

– W tej izbie każdy ma swoje prawa poza dziećmi z niepełnosprawnościami. Chcecie je usuwać nawet w ósmym miesiącu życia! Kto dał Wam prawo do decydowania, które życie jest lepsze, a które gorsze? – mówił Patryk Jaki. Polskie władze wspierał m.in. niemiecki europoseł Joachim Kuhs (AfD), powołując się na wartości chrześcijańskiej Europy.

Polska to obecnie drugi pod względem restrykcyjności prawa aborcyjnego kraj Unii po Malcie (ojczyźnie komisarz Heleny Dalli). Na początku lutego do TSUE wpłynęła skarga od Ordo Iuris na Parlament Europejski w sprawie rezolucji o aborcji w Polsce z 2020 r. Skarżący żądają unieważnienia tej rezolucji, która i tak jest tylko formą prawnie niewiążącego apelu europosłów, jako „bezprawnie wzywającej” do ignorowania wyroku polskiego TK i wtrącającej się w prawo krajowe.

 

REDAKCJA POLECA

 


Druga procedura impeachmentu przeciwko Trumpowi. Po co pozbawiać urzędu byłego prezydenta?

W Senacie USA rusza druga procedura impeachmentu przeciwko Donaldowi Trumpowi. Po raz pierwszy dotyczy prezydenta, który nie pełni już tej funkcji.

Donald Trump. Fot. Źródło: The White House / youtube

Zatwierdzenie przez Kongres USA wyników wyborów prezydenckich, zaplanowane na 6 stycznia tego roku, miało być czystą formalnością – ostatecznym uznaniem przez Demokratów, jak i Republikanów, że to Joe Biden jest prawowitym zwycięzcą.

Zazwyczaj procedura ta przebiega sprawnie. Tym razem było inaczej. Na Kapitol, gdzie zgromadzili się deputowani obu izb parlamentu, wdarł się agresywny tłum, podjudzony przez odchodzącego prezydenta Donalda Trumpa. W jednym z przemówień na temat rzekomego sfałszowania wyborów wezwał on tysiące swoich zwolenników do marszu na Kapitol.

Ci wzięli ten apel dosłownie i wdarli się do serca amerykańskiej demokracji. Pięć osób straciło życie, w tym jeden policjant. Zarzut pod adresem Trumpa brzmi: wezwanie do zamieszek. Po nieudanym impeachmencie rok wcześniej teraz Trump znowu musi zmierzyć się z procedurą usunięcia z urzędu, mimo że nie jest już prezydentem.

Co dalej?

Drugie postępowanie przeciwko Trumpowi rozpoczyna się w senacie USA w ten wtorek (09.02.2021). Po raz pierwszy w historii USA procedura ta wdrażana jest dwukrotnie przeciwko temu samemu prezydentowi. Bezprecedensowe jest też, że w momencie rozpoczęcia postępowania, nie sprawuje on już funkcji.

Co prawda Izba Reprezentantów wdrożyła procedurę impeachmentu przeciwko Trumpowi jeszcze w czasie, gdy był prezydentem, to właściwe postępowanie przed drugą izbą – Senatem, rozpoczyna się dopiero teraz, po oficjalnym przejęciu władzy przez Joe Bidena. Wywołuje to spore polityczne emocje wśród wyborców zarówno Demokratów, jak i Republikanów.

Po co pozbawiać urzędu byłego prezydenta?

Wielu zadaje sobie pytanie, jaki jest sens pozbawiania urzędu kogoś, kto już go nie sprawuje?

Republikański senator z Pensylwanii Doug Mastriano, który przed szturmem na Kapitol maszerował razem z rozjuszonymi zwolennikami Trumpa, uważa, że to fatalny pomysł. Mastriano zwraca ponadto uwagę na fakt, że w historii Stanów Zjednoczonych były tylko cztery przypadki procedury impeachmentu, z czego aż dwa w ciągu minionych 13 miesięcy.

– Nie pomoże to pojednaniu naszego narodu – mówi Mastriano w rozmowie z DW. Jego zdaniem Joe Biden powinien wstrzymać postępowanie, gdyż jest ono zbyt symboliczne i pozbawione znaczenia. Trump nie jest już przecież prezydentem, podkreśla.

Demokraci chcą jednak publicznie pociągnąć Republikanów do odpowiedzialności, tłumaczy Michael Cornfield, politolog z George Washington University w Waszyngtonie. Jak mówi, wydarzenia z 6 stycznia były bezprecedensowym, szokującym atakiem na demokrację. Teraz demokraci chcą zmusić republikańskich senatorów do zajęcia pozycji w tej sprawie.

Jakie są szanse na skazanie Trumpa?

Z powodu niewielkiej większości w Senacie Demokraci mają marne szanse na skazanie Trumpa. Do tego potrzeba bowiem co najmniej dwóch trzecich głosów izby, czyli szerokiego poparcia ze strony Republikanów.

Zachętą dla Demokratów jest wizja odebrania Trumpowi możliwości ubiegania się w przyszłości o wysokie stanowiska państwowe. Wyrok w tej sprawie Senat mógłby podjąć zwykłą większością. Najpierw jednak sukcesem musiałaby się zakończyć procedura impeachmentu, do której potrzeba dwóch trzecich głosów. Demokraci liczą na to, że wielu Republikanów ma już dość Trumpa i za wszelką ceną będzie chciało uniemożliwić mu ewentualny powrót w następnych wyborach.

Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>

 

REDAKCJA POLECA

 


Krzysztof Skiba: Odwalcie się od Krystyny!

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Tak to prawda, była pani poseł, a obecnie członek combo sędziowskiego Przyłębskiej poddała się serii zabiegów leczniczych w pięciogwiazdkowym hotelu Malinowy Jar, gdyż po ciężkiej służbie dla kraju musiała dojść do siebie. Jednocześnie straż pożarna z Solca zdementowała informacje o pożarze w hotelu. Na skutek mycia nóg w wannie przez Panią Krystynę doszło tam jedynie do niewielkiego zadymienia.

 

Źli ludzie ponownie zaatakowali jeden z największych autorytetów prawnych w Polsce (a także znaną testerkę sałatek w sejmie), czyli panią Krystynę Pawłowicz.

Pretekstem zorganizowanego, lewackiego hejtu na królową dobrych obyczajów był jej zabieg leczniczy w ekskluzywnym SPA w Solcu-Zdroju.

Internet zalały pretensje, że elita władzy pławi się w hotelowym jacuzzi, podczas gdy zwykli Polacy, na skutek przepisów sanitarnych, nie mogą wyjechać z dziećmi na zimowe ferie.

Tak to prawda, była pani poseł, a obecnie członek combo sędziowskiego Przyłębskiej poddała się serii zabiegów leczniczych w pięciogwiazdkowym hotelu Malinowy Jar, gdyż po ciężkiej służbie dla kraju musiała dojść do siebie.

Na wniosek prezesa PiS powołano nawet wewnątrzpartyjną, specjalną komisję śledczą, która wyjaśniła, co konkretnie w tym hotelu robiła pani Krystyna.

Okazało się, że wielka zdobycz Polski PiS, jaką jest Krystyna Pawłowicz oddawała się tam skomplikowanym zabiegom odtłuszczania włosów. Na skutek nieustannego moczenia włosów w kebabach i sałatkach z majonezem doszło do zatłuszczenia fryzury pani sędzi.

Pani Krystyna zobowiązała się przed Prezesem, że odzyskany tłuszcz z włosów przekaże w czynie patriotycznym na rzecz zrobienia z niego rosołu dla Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jednocześnie straż pożarna z Solca zdementowała informacje o pożarze w hotelu. Na skutek mycia nóg w wannie przez Panią Krystynę doszło tam jedynie do niewielkiego zadymienia.

Krzysztof Skiba


Adam Mazguła: Co wolno rasie panów: Zapalił się hotel. Ewakuowano 100 gości. Wśród nich Pawłowicz, która uciekła limuzyną SOP

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nienażarta, nielegalna sędzia pseudo Trybunału Konstytucyjnego korzystała z hotelowego SPA, kiedy spalił się (mówią, że ze wstydu). Ewakuowano 100 gości. Wśród nich Krystyna Pawłowicz, która bezczelnie uciekła czarnym BMW, przed prawdą o łamaniu obostrzeń pandemicznych

 

Hotel spalił się ze wstydu?

Nienażarta, nielegalna sędzia pseudo Trybunału Konstytucyjnego korzystała z hotelowego SPA, kiedy spalił się (mówią, że ze wstydu).

Krystyna Pawłowicz bezczelnie uciekła czarnym BMW, przed prawdą o łamaniu obostrzeń pandemicznych. Przypomnę, że to ona mówiła z pogardą o fladze UE, że to szmata i wielokrotnie bezczelnie ubliżała całym grupom zawodowym i kobietom.

Panie Kaczyński i Ziobro, kiedy trafi ona na bilbordy sędziowskiej kasty bezprawia Polskiej Fundacji Narodowej? Kiedy zobaczymy ją na bilbordach wywieszanych w całej Polsce, jako przykład przestępczyni w todze?

Każdy ambitny sędzia natychmiast odszedłby z orzekania i czekał na proces dyscyplinarny. O takie postępowanie ludzi honoru tej pani nie podejrzewam, bo nie tylko trzeba wiedzieć, co to jest sprawiedliwość, ale i równość wobec prawa. Widać, że ta emerytowana córka pychy wciąż uważa, że prawo to ona, ale nie dla niej.

Poczekamy.

Adam Mazguła

Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Adam Mazguła: Koalicja 276 – nareszcie coś!

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nowe otwarcie programowe B. Budki i R. Trzaskowskiego trzeba odnotować słowami – nareszcie coś – Koalicja 276.pl. Nie wiem, na jakiej podstawie, ale wszystkie partie uważają, że w najbliższych wyborach uzyskają większość. To typowy przykład wychowania w paranoicznej wierze w cuda. Bez koalicji PiS będzie nas okradał z godności jeszcze latami. Dlatego nie obrażajcie się wrażliwcy, ale współpracujcie do cholery! Podzielcie się zadaniami i do roboty.

 

Nowe otwarcie programowe B. Budki i R. Trzaskowskiego trzeba odnotować słowami – nareszcie coś – Koalicja 276.pl.

PO przejmuje inicjatywę, a to ona jest długo oczekiwana i to ona stanowi wartość najważniejszą w czasie podziałów, pogardy dla prawa i prawdy oraz strachu przed represjami PiS-reżimu.

Partie zaproszone do współpracy zostały jednak urażone narzucaniem koalicji, a nie wcześniejszym zaproszeniem.

Nie wiem, na jakiej podstawie, ale wszystkie partie uważają, że w najbliższych wyborach uzyskają większość. To typowy przykład wychowania w paranoicznej wierze w cuda. Bez koalicji PiS będzie nas okradał z godności jeszcze latami. Dlatego nie obrażajcie się wrażliwcy, ale współpracujcie do cholery! Podzielcie się zadaniami i do roboty.

Jeśli słuchacie ludzi, to powinniście wiedzieć, że ludzie przede wszystkim mają dość parafialnej tępoty PiS i narzucanie swojego dna moralnego i prawnego całemu społeczeństwu. Że jest to inicjatywa groźna dla PiS-u, świadczy natychmiastowa reakcja partii rujnującej i konferencyjny atak na tę inicjatywę. Niech to Was czegoś w końcu nauczy!

Nowy Trybunał Konstytucyjny oraz nowa Krajowa Rada Sądownictwa

Walka z kłamstwem telewizji publicznej

Badanie afer państwowych

Likwidacja TVP Info i abonamentu RTV

Rozdział kościoła od państwa. Likwidacja Funduszu Kościelnego

Zakaz importu śmieci do Polski. Puszcza Białowieska będzie Parkiem Narodowym

Państwo zrekompensuje Obywatelowi wydatki na wizytę u specjalisty

Adam Mazguła


Naukowcy odkryli potencjalny lek na COVID-19

Nowe badanie wskazało, że substancja o nazwie tapsygargina silnie hamuje SARS-CoV-2, a także inne chorobotwórcze wirusy. Jej pochodne są testowane w leczeniu nowotworów i według obecnej wiedzy powinna być bezpieczna – poinformowali badacze z University of Nottingham na łamach pisma „Viruses”.

Działanie substancji jest kilkaset razy silniejsze niż obecnych leków

Naukowcy zauważyli, że otrzymywana z roślin tapsygargina uruchamia tzw. odporność wrodzoną przeciwko trzem różnym typom wirusów atakujących układ oddechowy człowieka.

Dzięki temu wykazuje silne działanie przeciwwirusowe w przypadku zakażenia SARS-CoV-2, a także pospolitym koronawirusem wywołującym przeziębienia, syncytialnym wirusem oddechowym i wirusem grypy typu A.

Oprócz działania przeciw nowemu koronawirusowi, ogromną zaletą jest właśnie szerokie spektrum działania. Rzecz w tym, że wiele infekcji dróg oddechowych trudno jest rozróżnić po samych objawach, więc działająca substancja umożliwi łatwiejsze leczenie tych chorób.

Według naukowców substancja jest skuteczna, kiedy poda się ją przed lub w trakcie infekcji. Jej przeciwwirusowe działanie jest co najmniej kilkaset razy silniejsze niż obecnych leków.

Lek uniemożliwia wirusowi tworzenie nowych kopii co najmniej przez 48 godzin po 30-minutowym działaniu.

Lek można podawać doustnie

Jest stabilny w kwaśnym pH, co oznacza, że można podawać go doustnie. Ewentualne leczenie nie będzie więc wymagało iniekcji czy warunków szpitalnych.

Co ważne, wirusy się na ten związek nie uodporniają.

Substancja tak samo dobrze radzi sobie z jednoczesną infekcją koronawirusem i grypą, jak i zakażeniem tylko jednym wirusem.

Jej stosowanie jest bezpieczne – pochodne tapsygarginy są już testowane w leczeniu raka prostaty.

– Choć nadal znajdujemy się na wczesnym etapie badań tego środka i jego wpływu na leczenie takich zakażeń jak COVID-19, wyniki te mają kolosalne znaczenie – podkreśla jeden z naukowców prof. Kin-Chow Chang.

– Obecna pandemia pokazuje potrzebę dostępu do skutecznych środków przeciwwirusowych przeznaczonych do leczenia aktywnych zakażeń, podobnie jak dostępu do szczepionek zapobiegających infekcji. Przyszłe pandemie prawdopodobnie będą miały związek ze zwierzętami, czyli choroby będą przenosiły się ze zwierząt na ludzi i z ludzi na zwierzęta. Z tego powodu nowa generacja środków przeciwwirusowych, takich jak tapsygargina mogą odegrać ważną rolę w kontroli i leczeniu głównych infekcji zarówno u ludzi, jak i u zwierząt – podkreśla ekspert.

Badacz stwierdzi, że tapsygargina ma potencjał, aby w razie potrzeby obronić ludzkość przed nieznaną jeszcze wirusową „chorobą X”, gdyby się taka pojawiła.


Jurek Owsiak reaguje na zwolnienie prezenterki TVP: „Jeśli potrzebuje Pani pomocy prawnej, to proszę dać nam znać”

Patrycja Kasperczak wieloletnia prezenterka pogody w poznańskiej TVP została zwolniona z pracy dlatego, że w dniu, gdy miał miejsce 29 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wystąpiła przed kamerą z przyklejonym do ubrania czerwonym serduszkiem WOŚP – o sprawie informowała dziś „Gazeta Wyborcza”. Teraz do zdarzenia odniósł się Jurek Owsiak: „Jest nam bardzo przykro z powodu zdarzenia, które miało miejsce w Telewizji Polskiej w oddziale poznańskim. – napisał Jurek Owsiak w mediach społecznościowych.” – napisał w mediach społecznościowych.

Patrycja Kasperczak wystąpiła przed kamerą TVP z przyklejonym do ubrania czerwonym serduszkiem WOŚP. Prognoza pogody trwała niecałą minutę. Zapewne nikt nie zwróciłby na przyklejone serduszko uwagi, gdyby nie dyrektorka poznańskiej TVP Agata Ławniczak, która, jak informuje „Gazeta Wyborcza” – Wpadła w szał. Dzień później Patrycję Kasperczak zwolniono, choć pogodę zapowiadała od 20 lat.

„Przykre zdarzenie”

„Jest nam bardzo przykro z powodu zdarzenia, które miało miejsce w Telewizji Polskiej w oddziale poznańskim. Pani Patrycja Kasperczak, która zapowiada pogodę od wielu, wielu lat, w dniu Finału miała na bluzce nalepione serduszko WOŚP. Spotkała ją za to ogromna przykrość – została zwolniona z pracy.” – napisał Jurek Owsiak w mediach społecznościowych.

W życiu nie przypuszczałbym, żeby może dojść do takiej sytuacji związanej z logotypem najbardziej znanej akcji prowadzonej przez Fundację, która cieszy się największym zaufaniem Polaków — dodał.

Tym bardziej jest to niezrozumiałe, że kiedy Finały odbywały się w TVP, oddział poznański był jednym z najbardziej gorących oddziałów telewizji, realizując z ogromnym przytupem Finały z tamtych lat. Ci sami ludzie nadal pracują i ci sami ludzie podjęli tę niezwykle restrykcyjną decyzję. – zaznaczył Jurek Owsiak.

Pani Patrycjo, nie wiem jak naprawić tę krzywdę. Jeśli potrzebowałaby Pani pomocy prawnej, to bardzo proszę dać nam znać, służymy wsparciem czy chociażby poradą. – napisał. – W najśmielszych wyobrażeniach nie mógłbym pomyśleć, że współtwórcy tego wspaniałego, pospolitego ruszenia, jakim są Finały, czyli Telewizja Polska, mogła się tak zachować. – dodał Jurek Owsiak.

Ogłoszenie wyniku zbiórki 29

Dzisiaj Fundacja podjęła decyzję, że ogłoszenie wyniku zbiórki 29. Finału odbędzie się 29 marca. Kwota deklarowana na zakończenie finału to 127 495 626 PLN.

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: Jurek Owsiak, facebook, Gazeta Wyborcza


Prezenterka TVP zwolniona za wystąpienie na wizji z serduszkiem WOŚP

Patrycja Kasperczak wieloletnia prezenterka pogody w poznańskiej TVP wystąpiła w niedzielę wieczorem przed kamerą z przyklejonym do ubrania czerwonym serduszkiem WOŚP. Tego dnia miał miejsce 29 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i wolontariusze zbierali w całej Polsce pieniądze na sprzęt medyczny.

Patrycja Kasperczak wystąpiła przed kamerą TVP z przyklejonym do ubrania czerwonym serduszkiem WOŚP
Patrycja Kasperczak zwolniona z pracy, bo wystąpiła na wizji z serduszkiem WOŚP

Patrycja Kasperczak wystąpiła przed kamerą TVP z przyklejonym do ubrania czerwonym serduszkiem WOŚP. Prognoza pogody trwała niecałą minutę. Zapewne nikt nie zwróciłby na przyklejone serduszko uwagi, gdyby nie dyrektorka poznańskiej TVP Agata Ławniczak, która, jak informuje „Gazeta Wyborcza” powołując się na wypowiedzi anonimowych pracowników stacji – Wpadła w szał. Dzień później Patrycję Kasperczak zwolniono, choć pogodę zapowiadała od 20 lat.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się „Wyborcza”, Ławniczak miała powiedzieć, że występując z serduszkiem WOŚP, prezenterka promowała konkurencyjną telewizję TVN, a jako argument wskazała, że TVN od kilku lat jest medialnym patronem WOŚP.

 

Kłopoty ma również reporter Marcin Wróblewski, który o finale WOŚP poinformował w programie „Teleskop”, a także wydawczyni programu Barbary Kożeniewskiej.

Jak opowiadają pracownicy TVP, od reportera zażądano, by materiał zmodyfikował i dodał informację, że Jerzy Owsiak wspiera Strajk Kobiet, który z kolei promuje aborcję.

Wydawczyni programu Barbara Kożeniewska odmówiła wykonania polecenia i materiał poszedł w niezmienionej wersji. Informatorzy „Wyborczej” twierdzą, że Ławniczak oskarżyła wydawczynię i reportera o sabotaż.

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: „Gazeta Wyborcza”