Profesjonalne wyposażenie łazienki
Urządzanie łazienki w domu, w miejscu publicznym, urzędzie czy szkole wiąże się oczywiście z pewnymi zasadami. Są akcesoria i elementy, których po prostu nie może zabraknąć i takie, które świetnie sprawdzą się w miejscach, z których korzysta więcej ludzi. I dlatego właśnie wybór zarówno stylistyki, jak i rozmiarów czy też materiałów z jakich dodatki są zrobione będą zależnie przede wszystkim od funkcji jakie muszą spełniać. W wielu wariantach muszą również posiadać niezbędne atesty.

Łazienka na miarę potrzeb
Z zasady pomieszczenia łazienkowe muszą pojawiać się w lokalach gastronomicznych, hotelach czy centrach handlowych. Łazienki są niezbędne w szkołach, urzędach oraz w halach sportowych i w wielu innych miejscach, bo przecież odpowiadają na podstawowe potrzeby człowieka. Ich wyposażenie jest również bardzo często uzależnione od konkretnych przepisów sanitarnych. Tym samym musi spełniać surowe normy. Poza sanitariatami, bidetami, umywalkami przyda się więc cały szereg dodatków.
Co kupić do łazienki?
Nie tylko w przestrzeniach łazienek, ale niemalże wszędzie pojawiły się w tym roku dozowniki do dezynfekcji rąk. Konieczność zachowania higieny w miejscach publicznych jest jednym z zaleceń i ma pomóc w ograniczeniu ilości zachorowań. Z drugiej strony mniejsze i większe urządzenia zmieniają nasze nawyki i sprawiają, że coraz większą uwagę przykładamy do higienicznej czystości, która powinna być standardem. W łazienkach publicznych świetnie sprawdzają się podajniki papieru toaletowego. Są one estetyczne i funkcjonalne. Poza tym pomagają zachować tak ważny porządek. W strefie umywalek przydadzą się pojemniki na ręczniki papierowe. Obecnie rezygnuje się ze względów higienicznych z używania suszarek do rąk i to dozownik do ręczników będzie umożliwiał bezpieczne osuszanie rąk. Wiele z tych akcesoriów tworzy bardzo atrakcyjne zestawy.
Idealna łazienka
Nowoczesne wyposażenie łazienek domowych, publicznych, w szkołach sprawia, że przyjemniej korzysta się nawet z przestrzeni publicznych. W efekcie podajniki i dozowniki również wpływają na estetykę, a także gwarantują higieniczne warunki. Z drugiej strony można w taki sposób zagospodarować przestrzeń, by była idealna dla dzieci czy też osób z niepełnosprawnościami. W każdym wariancie bez problemu można znaleźć dodatki, które będą odpowiadać na potrzeby i pozwolą zaaranżować wygodną i funkcjonalną przestrzeń. Nawet niewielkie elementy mogą być bardzo przydatne i ułatwiające korzystanie z urządzeń w tym trudnym i wymagającym okresie.
Zmarł Piotr Machalica. Miał 65 lat
Piotr Machalica nie żyje. Informację o śmierci aktora przekazała Krystyna Janda. Piotr Machalica trafił do szpitala z powodu zakażenia koronawirusem.
🖤 Z wielkim smutkiem zawiadamiamy, że odszedł tej nocy, nasz wielki przyjaciel, kolega, wspaniały Człowiek i cudowny…
Opublikowany przez Jandę Jolantą Krystyną Niedziela, 13 grudnia 2020
Z wielkim smutkiem zawiadamiamy, że odszedł tej nocy, nasz wielki przyjaciel, kolega, wspaniały Człowiek i cudowny Artysta Piotr Machalica. Kochaliśmy i podziwialiśmy Go wszyscy. – poinformowała w mediach społecznościowych Krystyna Janda. Piotr Machalica miał 65 lat.
Żegnamy Go zaskoczeni Jego śmiercią, w środku naszej wspólnej życiowej i teatralnej drogi. W naszych repertuarach zaplanowaliśmy na najbliższe miesiące spektakle z Piotrem, nie możemy uwierzyć, że ich już nie zagra.
Piotrusiu, kochanie, to pożegnanie, najczulsze z możliwych, to podziękowanie za Twój talent, przyjaźń, Twoje ciepło, czar, lojalność, rzetelność, poczucie humoru, prawość, wielkie Człowieczeństwo. Żegnaj piękny i czuły książę, cieszymy się, że byłeś ostatnie lata bardzo szczęśliwy i dzieliłeś się z nami i publicznością Twoim szczęściem.
Rozstajemy się w połowie przerwanego zdania. Zawsze będziemy pamiętać, nasze życie i teatry bez Ciebie tracą barwy. Kochamy Cię.
Składamy żonie i rodzinie głębokie kondolencje – napisała Krystyna Janda.
Piotr Machalica urodził się 13 lutego 1955 w Pszczynie. Aktor już wcześniej zmagał się z problemami ze zdrowiem. W 2013 r. przeszedł operację serca, która, jak później mówił, uratowała mu życie. Zmarł w szpitalu MSWiA w nocy z 13 na 14 grudnia 2020 w wieku 65 lat. Był zakażony koronawirusem.
thefad.pl
UE przygotowana do chaotycznego brexitu

AFP/ma
Przewodnicząca Komisji Europejskiej von der Leyen przedstawiła nadzwyczajne środki na wypadek twardego brexitu.
📸 Boris Johnson, Ursula von der Leyen, David Frost & Michel Barnier meet in Brussels – photo released by the EU Commission this evening. pic.twitter.com/Ix1R3TwkTa
— Philip Sime (@PhilipSime) December 9, 2020
Komisja Europejska proponuje środki tymczasowe, aby uniknąć zakłóceń w lotniczym i drogowym ruchu towarowym między kontynentem a Wielką Brytanią w przypadku niepowodzenia negocjacji w sprawie brexitu. Plan przedstawiony przez przewodniczącą Komisji Ursulę von der Leyen zakłada między innymi utrzymanie niektórych połączeń lotniczych do połowy 2021 roku.
Zasady przejściowe na 6 miesięcy
W odniesieniu do uznawania certyfikatów bezpieczeństwa statków powietrznych obowiązywać ma przepis przejściowy, tak aby nie trzeba było wycofywać samolotów z eksploatacji w UE. Podobna obustronna regulacja będzie obowiązywać również przez sześć miesięcy w komunikacji naziemnej w celu utrzymania transportu towarowego i autobusowego.
Sugeruje się również stworzenie „odpowiednich ram prawnych”, aby umożliwić rybakom z UE i Wielkiej Brytanii dostęp do obszarów połowów po 31 grudnia.
Państwa UE domagały się przedsięwzięć
Now is the time for the public and businesses to get ready for the Australian option on January 1st. pic.twitter.com/lLJfmIy9XI
— Boris Johnson (@BorisJohnson) December 10, 2020
Kilka państw UE wielokrotnie wzywało Komisję do podjęcia środków nadzwyczajnych, lecz KE to odwlekała. Obecnie uzasadnia swoje działanie wielką niepewnością, czy umowa handlowa wejdzie w życie do 1 stycznia. „Negocjacje nadal trwają, ale koniec okresu przejściowego jest bliski” – napisała na Twitterze przewodnicząca KE Ursula von der Leyen. – Ważne jest, aby być przygotowanym na każdą ewentualność – powiedziała. Nawet jeśli porozumienie zostałoby osiągnięte, nie jest pewne, czy wejdzie ono w życie na przełomie roku.
Termin upływa w niedzielę
UE i Wielka Brytania wyznaczyły najbliższą niedzielę (13.12.2020) jako termin rozstrzygnięcia sporu o brexit. Bez zawarcia do końca roku porozumienia zawierającego umowę handlową, istnieje ryzyko poważnego załamania na początku 2021 r. i wstrząsów gospodarczych po obu stronach kanału La Manche.
Podczas trzygodzinnej kolacji z brytyjskim premierem Borisem Johnsonem w środę (9.12.2020) Ursuli von der Leyen nie udało się osiągnąć żadnego istotnego postępu w rozmowach brexitowych. Okres przejściowy kończy się 31 grudnia i wtedy Wielka Brytania definitywnie opuszcza rynek wewnętrzny i unię celną.
Von der Leyen i Johnson uzgodnili jednak dalsze negocjacje, które mają się odbywać do niedzieli. Do tego czasu, jak stwierdzono w Londynie, należy podjąć „wiążącą decyzję co do przyszłości rozmów”. Brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab powiedział, że nie może wykluczyć dalszego przedłużenia rozmów. Warunkiem wstępnym jest jednak „istotna zmiana” stanowisk negocjacyjnych UE.
Coś za coś
Głównym punktem spornym jest to, że UE domaga się przestrzegania swoich standardów także po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, na przykład w zakresie ochrony środowiska lub standardów socjalnych, jeżeli Wielka Brytania miałaby zachować szeroki dostęp do europejskiego rynku wewnętrznego. Europejskie firmy obawiają się nieuczciwej konkurencji ze strony Wielkiej Brytanii. Londyn wyklucza jednak takie trwałe dostosowanie się do standardów UE jako „atak na jego suwerenność”.
Główni negocjatorzy UE i Wielkiej Brytanii, Michel Barnier i David Frost, wznowili negocjacje w czwartek (10.12.2020) rano. Na szczycie UE, który rozpoczął się w czwartek w Brukseli, brexit nie ma odgrywać pierwszoplanowej roli. Przewidziane są tylko „krótkie” informacje Komisji Europejskiej, powiedział przewodniczący Rady UE Charles Michel. Von der Leyen natomiast zapewniała: „Podejmiemy decyzję w niedzielę”.
REDAKCJA POLECA
Szczyt UE. Koniec polsko-węgierskiego weta

Tomasz Bielecki
Polska i Węgry odblokowały nowy budżet UE w zamian za polityczną obietnicę, że stosowanie reguły „pieniądze za praworządność” zostanie odwleczone nawet o dwa-trzy lata. Głównym architektem ugody jest Berlin.
#EUCO pic.twitter.com/fCit7Vjo5y
— Barend Leyts (@BarendLeyts) December 10, 2020
Przywódcy UE zaakceptowali ugodę z Polską i Węgrami, którą wstępnie zaproponowano już wczoraj (9.10.2020). – Mechanizmy uruchamiania funduszy muszą być jasne. Nie mogą podlegać żadnym arbitralnym decyzjom. Nie mogą podlegać decyzjom motywowanym politycznie – tak premier Mateusz Morawiecki bronił tego kompromisu tuż przed dzisiejszymi obradami.
Brak entuzjazmu mocno okazywał premier Holandii Mark Rutte, ale zażądał tylko odpowiedzi na trzy pytania. Co na to Parlament Europejski? Petri Sarvamaa, pilotujący „pieniądze za praworządność” w europarlamencie, dał znać na Twitterze, że jest zadowolony.
This is an important win for the #RuleOfLaw and the EU. The Parliament or the Council did not give up to threats. The agreement on the RoL conditionality will not be reopened, and the regulation shall apply from 1.1.2021, naturally including #MFF 2021-2027 & Recovery Fund.
— Petri Sarvamaa (@petrisarvamaa) December 10, 2020
Czy służby prawne Rady UE uznają ugodę za legalną? Te służby ją napisały, więc twierdząca odpowiedź (choć jej pospiesznie opracowanie potrwało parę godzin) była przewidywalna.
Ugoda na razie „zamraża” reformę, więc trzecie pytanie Ruttego, skierowane do Ursuli von der Leyen brzmiało: Czy w przyszłości Komisja będzie stosować „pieniądze za praworządność” niejako wstecznie, również do płatności unijnych już z 2021 r.? Zapisy o kompromisie tego w żadnym razie nie wykluczają, więc Holender powiedział „tak”.
Warszawa i Budapeszt ugodowo
Czy można zatem popierać rząd, który oddał suwerenność?!https://t.co/dAamLScnhE
— Radosław Sikorski MEP 🇵🇱🇪🇺 (@sikorskiradek) December 10, 2020
Mateusz Morawiecki i Viktor Orban musieli dziś pogodzić się z „czerwoną linią” Parlamentu Europejskiego oraz innych krajów Unii, które kategorycznie odrzucały możliwość zmian w projekcie rozporządzenia „pieniądze za praworządność”.
W zamian uzgodniono na szczycie UE polityczne „opakowanie”, by pomóc Polsce i Węgrom w przełknięciu tej reformy. Głównym zyskiem obu krajów jest rzeczywiste, choć dokonane w sposób nielegislacyjny, odsunięcie stosowania rozporządzenia do 2022 czy nawet 2023 r. Żadnych dat na razie nie zapisano, ale ustalono, że w razie zaskarżenia reformy do Trybunału Sprawiedliwości UE (chce to zrobić Warszawa i Budapeszt) Komisja Europejska poczeka z opracowaniem swych wytycznych do rozporządzenia, by „włączyć do nich wnioski” z wyroku TSUE. Polsko-węgierska skarga – zgodnie ze zwykłymi unijnymi regułami – powinna być wniesiona do lutego-marca 2021 r., ale jej rozpatrzenie przez TSUE może zająć nawet dwa lata, więc Komisja ruszy ze swymi wytycznymi prawdopodobnie dopiero w 2022 r.
Drugim sposobem odwleczenia reformy jest obietnica szczytu UE, że rozporządzenie będzie stosowane tylko do płatności za projekty z budżetu UE i Funduszu Odbudowy zainicjowane po 2020 r. A przykładowo w polityce spójności projekty zatwierdzone dziś (w ramach kończącej się siedmiolatki budżetowej) mogą mieć spłacane faktury przesyłane do Brukseli przez trzy lata, czyli aż do grudnia 2023. I zgodnie z dzisiejszą ugodą będą wyjęte spod zasady „pieniądze za praworządność”.
Mało groźny projekt dla Polski
– Odsunięcie ryzyka cięć do co najmniej 2022 r. było postulatem Orbana, który wykorzystał Polskę do wzmocnienia swego stanowiska negocjacyjnego. Polska nie ma teraz trudnych historii z unijnymi pieniędzmi, ale to Orban ma wybory w 2022 r. i co najmniej do tego czasu nie chce żadnych zakłóceń – tłumaczy nam zachodni dyplomata zaznajomiony z rokowaniami ostatnich tygodni.
Projekt „pieniądze za praworządność” został w ostatnich miesiącach tak rozwodniony, że przynajmniej na tym etapie, jak uważa kilku naszych rozmówców, jest dla władz Polski mało groźny. Dotyczy bowiem naruszeń praworządności z „dostatecznie bezpośrednim wpływem na zarządzanie funduszami UE i ochronę interesów Unii” (lub takim „poważnym ryzykiem”). – Powinien jednak odstraszać od dalszej degeneracji wymiaru sprawiedliwości w Polsce – tłumaczy jeden z urzędników UE.
Ponadto w deklaracji interpretacyjnej powtórzono innymi słowami kwestie, które i tak jasno wynikają z samego rozporządzenia, czyli że będzie stosowane m.in. obiektywnie, niedyskryminacyjnie, bez wykraczania poza kompetencje UE (czyli np. bez wchodzenie w prawo rodzinne). Dodatkowo trochę wzmocniono obietnicę z preambuły rozporządzenia, że kraje zagrożone cięciem funduszy mogą prosić o dyskusję na szczycie UE. „Rada Europejska będzie dążyć do sformułowania wspólnego stanowiska w tej sprawie” – uzgodniono na szczycie w Brukseli, ale to nie oznacza wymogu jednomyślności. Takie wnioski Komisji Europejskiej będą wymagać głosów co najmniej 15 z 27 krajów Unii (z 65 proc. ludności Unii).
Przywódcy UE na swych szczytach nie stanowią prawa, ale dzisiejsze gwarancje są mocno wiążące w znaczeniu politycznym także dlatego, że członkiem obradującej dziś Rady Europejskiej (czyli szczytu UE) jest Ursula von der Leyen jako szefowa Komisji Europejskiej, do której należy ewentualne inicjowanie procedur zawieszania funduszy. Unia nie może prawnie zobowiązać się, że nie będzie zaostrzać reguły „pieniądze za praworządność” w przyszłości, ale z przyjętej formuły pośrednio wynika, że – co podkreśla polska dyplomacja – możliwe zmiany powinny być zatwierdzane na szczytach UE, czyli z zasadą konsensusu.
Kapitulacja wtorkowa
Dzisiejsze „opakowanie” interpretacyjno-gwarancyjne składa się z obietnic, które poufnie dyskutowano w Brukseli i Berlinie już nawet przed publiczną zapowiedzią weta budżetowego. – Pomysł z zaangażowaniem TSUE był na stole już w lipcu, ale ostatecznie ani go nie doprecyzowano, ani nie użyto podczas ówczesnego szczytu budżetowego – wyjaśnia jeden z naszych rozmówców w Brukseli.
Kompromis był w ostatnich tygodniach negocjowany z Polską i Węgrami przez Berlin, który o stanie rozmów informował szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela. Jednak dopiero po rozmowach Orbana w Warszawie 8 grudnia stało się jasne, że oba kraje ustąpiły i godzą się na pakiet – niezmienione rozporządzenie plus „opakowanie”. Tuż wcześniej Bruksela potęgowała presję, opracowując plany szybkiego wdrożenia zmodyfikowanego Funduszu Odbudowy bez wetującej Polski i Węgier. – Im ultimatum stawało się wiarygodniejsze, tym bardziej prawdopodobne było, że nie będzie konieczności użycia tej broni nuklearnej – relacjonuje jeden z dyplomatów UE.
Dzisiejsza ugoda w Brukseli otwiera drogę do sformalizowania zgody krajów Unii oraz Parlamentu Europejskiego na „pieniądze za praworządność” (głosowanie w przyszłym tygodniu), na budżet 2021-27 oraz przepisy niezbędne dla Funduszu Odbudowy, które powinny być ratyfikowane przez parlamenty krajów Unii do lutego-kwietnia 2021 r. Dla Polski przewidziano około 123 mld euro dotacji (w tym 27 mld z Funduszu Odbudowy). Ponadto Polska może liczyć na około 32 mld euro tanich pożyczek z Funduszu Odbudowy.
REDAKCJA POLECA
Polska i Węgry – z tygrysów zostały futerka
Komentatorzt prasy niemieckiej widzą szansę na porozumienie w sporze o zasadę „pieniądze za praworządność”. Krytykują Polskę i Węgry.
Kiedyś mieliśmy Trójkąt Weimarski, dziś mamy węgierski. To katastrofa polskiej dyplomacji.
— Robert Tyszkiewicz (@RTyszkiewicz) December 9, 2020
W ciągu 5 lat, z pozycji europejskiego lidera, partnera Niemiec i Francji, Polska stoczyła się do roli węgierskiego wasala. To jest prawdziwa zdrada dyplomatyczna PiS.
Fot. Viktor Orban pic.twitter.com/02Zvzh1LSQ
„Z obu tygrysów zostały futrzane dywaniki”
Komentator dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że pieniądze okazują się najlepszym argumentem. „W ostatnich tygodniach rządy Polski i Węgier głośno krzyczały. Zawarły nawet sojuszniczy pakt, aby bronić się przed resztą Unii Europejskiej. Jeszcze kilka dni temu Viktor Orban odsuwał daleko od siebie myśl, że mógłby zamienić swoje weto przeciwko finansowemu pakietowi UE na polityczną deklarację” – pisze Thomas Gutschker. Przypomina, że premier Węgier porównał taką deklarację do „przyczepienia pinezką na tablicy ściennej małej karteczki”.
„Na taką karteczkę Orban w środę zgodził się. Z obu tygrysów zostały więc futrzane dywaniki przed łóżkiem” – ocenia niemiecki komentator.
Jego zdaniem godząc się na deklarację, Unia z niczego nie rezygnuje. „Wypłaty ze wspólnej kasy będą w przyszłości uzależnione od norm praworządności. Ten mechanizm pozostał nienaruszony. Jedynie jego zastosowanie odsuwa się nieco w czasie” – czytamy w „FAZ”.
Opóźnienie – pisze Gutschker – jest jak najbardziej uzasadnione, gdyż nowy instrument musi być wolny od wszelkich zastrzeżeń. O tym, czy mechanizm warunkowości sprawdzi się, będzie decydować nie liczba postępowań, lecz jego „siła odstraszania”.
Pieniądze najlepszym argumentem
Jak zaznacza autor, obecny spór wykazał, że „pieniądze pozostają najlepszym argumentem”. „Polsce zmiękły kolana dopiero wtedy, gdy w Brukseli zaczęto zastanawiać się na utworzeniem funduszu na walkę z koronawirusem przez 25 krajów. Węgry też nie chciały wzgardzić miliardami z Brukseli. Dwa pozostałe kraje z Grupy Wyszehradzkiej (Czechy i Słowacja) już wcześniej uwolniły się z plemiennej niewoli” – pisze Gutschker. Angela Merkel doprowadziła niemiecką prezydencję w UE do pomyślnego zakończenia – podsumowuje komentator „FAZ”.
„Sueddeutsche Zeitung”: walka o władzę wszelkimi dostępnymi środkami
Niezależenie od tego, jak zakończy się spór o warunkowość, Polska nic na tym nie zyska – uważa Florian Hassel na łamach „Sueddeutsche Zeitung”. Jego zdaniem w Polsce ma miejsce forsowana przez rządzących radykalizacja, która zaostrza się niezależnie od UE. Powodem jest coraz brutalniejsza walka o władzę i schedę po Jarosławie Kaczyńskim.
Hassel pisze o rywalizacji między premierem Mateuszem Morawieckim a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro, charakteryzując tego ostatniego jako „szefa radykalnego, prawicowo-narodowego, katolickiego obozu”. Komentator zarzuca Ziobrze oraz Kaczyńskiemu „likwidację państwa prawa, agitację przeciwko gejom i lesbijkom, walkę z rzekomym dyktatem Berlina i Brukseli”.
„Wewnętrzna walka o władzę w Polsce dopiero się zaczęła” – pisze Hassel. Zaznacza, że zdecydowana większość Polaków opowiada się za pozostaniem w UE i odrzuca zastosowanie weta.
„Die Zeit”: Węgry i Polska przeciwko prawu
Rządy Węgier i Polski próbują obejść liberalne, fundamentalne wartości Europy – pisze Matthias Krupa w tygodniku „Die Zeit”. Orban stworzył na Węgrzech „nieliberalną demokrację”, a teraz chce rozszerzyć strefę walki i wyrugować liberalizm także z UE – kontynuuje autor.
Zastanawiając się nad przyczyną sukcesów „narodowych populistów” w Europie Wschodniej, Krupa wskazuje na rozczarowanie Unią, a także zachodnią manierę pouczania krajów środkowo- i wschodnioeuropejskich. „Populiści pielęgnują rzekome lub rzeczywiste uprzedzenia ludzi, którzy nie poradzili sobie, jak też celebrują sprzeciw wobec Zachodu” – tłumaczy.
Unia jest zdeterminowana, by odnowić wspólnotę wartości i walczyć z antyliberalizmem. Orban, w którego ta decyzja najpierw uderzy, dobrze to rozumie – czytamy.
„Tagesspiegel”: Czy Trybunał Konstytucyjny zastopuje fundusz odbudowy?
„Polska i Węgry poszły na ustępstwo, ale jest za wcześnie by spocząć na laurach. Pomoc covidowa może ponieść fiasko przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym” – pisze Christoph von Marschall w dzienniku „Tagesspiegel”.
Groźba weto została najprawdopodobniej odsunięta. To znaczy, że nie ma już politycznych przeszkód, by wdrożyć program pomocy dla krajów dotkniętych pandemią – pisze Marschall, zastrzegając, że na świętowanie jest jeszcze z wcześnie.
„Czy badanie praworządności nie stanie się bezzębnym mechanizmem?” – zastanawia się komentator. Jeszcze groźniejsza jest perspektywa sądowej blokady pakietu finansowego. Jego zdaniem politycy, którzy stworzyli fundusz odbudowy Europy, działali zgodnie z zasadą Fizi Pończoszanki – „Postrzegamy świat takim, jakim chcemy, żeby był, a nie takim, jakim jest rzeczywiście”.
Marschall ostrzega, że zdaniem ekspertów od prawa europejskiego, którzy wcale nie należą do eurosceptyków, konstrukcja pakietu finansowego jest niezgodna z obowiązującym prawem. „Kraje UE powinny podpisać umowę o takim transferze finansowym, a parlamenty powininny zaakceptować ją większością dwóch trzecich głosów, a nie zwykłą większością” – pisze Marschall.
Warto walczyć o swoje zdrowie
Świat, który nas otacza, nie dla każdego wydaje się być przyjazną strukturą. Czasami niektórzy z nas nie radzą sobie z różnymi aspektami własnej osobowości, czy też z problemami, które potrafi wygenerować codzienność. Stąd już tylko krok do poważniejszych komplikacji. Jedni ludzie rozładowują się sportem albo innymi aktywnościami, inni mają skłonność do zagłuszania się lekami, narkotykami, alkoholem, itp. Czasami jest tak, że sytuacja wymyka się całkowicie spod kontroli i trzeba wówczas szukać pomocy na zewnątrz.

Uzależnienie od lekarstw – co robić?
Jednym z uzależnień charakterystycznych dla naszych czasów jest uzależnienie od lekarstw. Często są to środki przepisywane przez lekarzy, które mogą być nadużywane przez pacjentów bądź pacjentki. Chodzi tu np. o leki nasenne, psychotropowe, przeciwbólowe czy też uspokajające. Dodatkowo przy tego typu problemach, kłopoty oraz schorzenia psychiczne, którymi są obarczone sięgające po nie osoby, utrudniają wyjście z zaklętego kręgu lekarstw. Oferty pomocy można wówczas poszukać anonimowo w Internecie. Jedną z ciekawszych propozycji tego typu znajdziemy pod adresem: https://superdetoks.pl/odtrucia-lekowe.html. Jeśli więc interesuje nas takie zagadnienie jak: „detoks polekowy Warszawa” warto skorzystać z pomocy, którą oferuje nam Klinika Detoksykacji Super DETOKS. Dostępność jej usług przez dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu, zagwarantuje nam błyskawiczną pomoc medyczno-terapeutyczną na najwyższym poziomie.
Po nitce do kłębka
Personel medyczny, który tam pracuje ma duże doświadczenie w walce z różnorodnymi uzależnieniami. Klinika świadczy swoje usługi od piętnastu lat. Daje to nam gwarancję, że w każdym przypadku zostanie wdrożona taka ścieżka postępowania, która pozwoli na uzyskanie jak najlepszych wyników. Odtrucie po lekach w Warszawie lub okolicach? Tak, to będzie dobry wybór. Pamiętajmy jednak, że sam proces odtruwania jest dość skomplikowany i trudno jest określić czy potrwa on tydzień, czy kilka miesięcy. W przypadku wszelkiego typu lekarstw najważniejsza jest detoksykacja oraz odciążenie wątroby. Nie można jednak zapominać o psychice, bo w niej tkwi klucz do całkowitej abstynencji. Brak interwencji w przypadku lekomanii może być bardzo groźny – warto o tym pamiętać. Nie każdy chora osoba jest w stanie sięgnąć samodzielnie po pomoc, czasami potrzeba tu interwencji osób trzecich. Pomocna dłoń, podana w dobrym momencie, może komuś uratować życie.
Adam Mazguła: Przywrócić Polsce armię. Co po PiS-dewastacji

Adam Mazguła
W obecnej Strategii Obronnej Polski czytamy, o zgrozo, że jednym z głównych zagrożeń dla Polski jest ideologia gender!? Ilu decydentów szczebla państwowego musiało upaść z wysoka na głowę, aby zapisać coś podobnie głupiego w głównym dokumencie obronnym państwa?
Destrukcja w Siłach Zbrojnych jest tak duża, że trudno stwierdzić, czy zachowana jest jeszcze zdolność i gotowość bojowa naszych jednostek wojskowych do walki z potencjalnym przeciwnikiem.
Polityczne czystki kadrowe na wielką skalę, brak modernizacji i zakupów sprzętu bojowego, skandaliczne zamykanie kolejnych placów ćwiczeń i strzelnic, traktowanie służby jak pracę tylko w godzinach służbowych, wszechobecność namiestników duchowych i mszy obowiązkowych, oraz zamiana kompetencji na uległość partyjną i propagandę, to główne powody zapaści polskiej armii. Do tego dochodzą skandalicznie niska świadomość obronna decydentów i okłamywanego społeczeństwa oraz brak szkolenia rezerw i utrzymywania w gotowości mobilizacyjnej rezerwowych jednostek wojskowych czasu wojny, dopełnia obrazu społeczeństwa bezbronnego.
Świat zadrżał. Prezydent Duda i minister Błaszczak podziwiali najnowsze umundurowanie i wyposażenie wojska. Oryginalnym elementem była husaria piesza. W wystąpieniu prezydenta zabrakło zapewnienia, że nie oddamy ani guzika. pic.twitter.com/ePQexsZsdl
— Joanna Senyszyn (@Joanna_Senyszyn) August 15, 2018
Wojsko w praktyce jest ślepe i głuche, bo nie zdołało odbudować swojego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, po skandalicznym zniszczeni ich przez zdrajcę Antoniego Macierewicza i polityków PiS.
Z niepokojem obserwuję zastępowanie wszystkich problemów wojska propagandowo – rekrutacyjnymi działaniami pozornymi WOT. Nie neguję potrzeby ich istnienia, ale nie mogą one zastępować żadnej profesjonalnej jednostki wojskowej.
Co zatem robić?
Podstawowym warunkiem przerwania dewastacji zdolności bojowej naszej armii jest odsunięcie od decyzji niekompetentnych ignorantów PiS i krzewicieli wartości chrześcijańskich. Minister ON swoim zarządzeniem odstawił od dowodzenia Szefa Sztabu Generalnego i doprowadził do oddania suwerenności Polski, poprzez oddanie jakiejkolwiek kontroli nad stacjonującymi w Polsce sojuszniczymi wojskami.
Skrajna niekompetencja PiS-decydentów spowodowała też, że w obecnej Strategii Obronnej Polski czytamy, o zgrozo, że jednym z głównych zagrożeń dla Polski jest ideologia gender!? Ilu decydentów szczebla państwowego musiało upaść z wysoka na głowę, aby zapisać coś podobnie głupiego w głównym dokumencie obronnym państwa? Ten przykład świadczy o ciemnocie i skrajnym otępieniu religijnym wojska.
Wróćmy jednak do zadań. Aby przywrócić Polsce armię musimy wykonać dużo pracy.
Proponuję przede wszystkim:
- Odsunąć niekompetencję od wpływu na system obrony państwa.
- Opracować nową strategię obronną Polski.
- Narzucić system obowiązków obronnych na wszystkie resorty władzy cywilnej.
- Dopasować strukturę sił zbrojnych do potrzeb strategicznych z uwzględnieniem potrzeb wynikających ze wspólnych zadań współdziałania z NATO.
- Zorganizować w kraju system szkolenia obronnego w tym również szkolenie rezerw na potrzeby jednostek mobilizowanych i nowo formowanych.
- Przywrócić elitarność oraz tajność działania wojskowych służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych.
- Przywrócić szkolenie bojowe w wojsku
- Zlikwidować ordynariat polowy.
- Wrócić lub opracować od podstaw nową strategię pragmatyki kadrowej, w której kompetencja, a nie związki z polityką i kościołem decydują o awansach i wyznaczaniu na stanowiska służbowe.
- Zorganizować przetargi na wyposażenie armii bez udziału polityków.
- Opracować plan modernizacji i wymiany uzbrojenia w siłach zbrojnych.
- Zapewnić wysokie możliwości działania i wyposażenia rezerw oraz ludności cywilnej w sytuacji kryzysowej i wojennej, zapewniając jednocześnie strategię odstraszania poprzez możliwości rażenia celów na duże odległości.
- Podporządkować WOT pod dowództwo wojskowe.
- Ograniczyć do oficjalnych wystąpień państwowych posług wojskowych dla polityków, szczególnie rządzącej partii i duchownych.
- Przywrócić historię Wojska Polskiego ze wszystkich okresów walki i pokoju państwu, honor wszystkim bohaterom walk o Polskę.
- Opracować system wykorzystania wysoko wyszkolonych fachowców wojskowych do wykorzystania poza wojskiem.
Każdy z tych punktów wymaga szczegółowych opisów i tworzy temat do dyskusji.
Myślę, że jeszcze wiele nowych wątków można by przedstawić jako problem. Jednak musimy zacząć dyskutować o tym, co po PiS-dewastacji. Będę prowokował dyskusję nad punktami tej listy naprawczej i wdzięczny będę za opinię.
Adam Mazguła
Jak się nazywa Święty Mikołaj w różnych rejonach Europy?
Jak co roku i w te święta odwiedzi nas i przyniesie prezenty Święty Mikołaj, Father Christmas, Dziadek Mróz, Jan Kominek lub Świąteczny Gnom.
Każdy kraj lub region ma swoją świąteczną tradycję. W różnych częściach Europy inne imię ma ktoś, kto przynosi Bożonarodzeniowe prezenty. Niektóre imiona są naprawdę fajne, jak Święty Mikołaj, inne wręcz dziwaczne, jak kataloński Tió de Nadal (wydalający wraz z odchodami prezenty), wszystkie są jednak równie ciekawe.
Jakub Marian 26-letni czeski lingwista, matematyk i artysta przygotował ciekawą infografikę i umieścił na mapie imiona, jakimi nazywany jest w różnych państwach i rejonach Europy nasz Święty Mikołaj.
Wynajem aut – czy to alternatywa dla posiadaczy własnych samochodów?
Wynajem aut staje się w naszym kraju coraz bardziej popularny. Z tej możliwości korzystają już nie tylko obcokrajowcy przybywający do naszego kraju, ale także osoby stale mieszkające w Polsce.

Coraz więcej osób decyduje się na tani wynajem aut na dłuższy okres. Krajowe wypożyczalnie samochodów zaczęły dostrzegać, że osoby, które nie posiadają własnego samochodu, chcąc być bardziej mobilne, chętnie skorzystają z możliwości niedrogiego wynajmu aut.
Przeczytaj nasz artykuł a dowiesz się:
- Jak przedstawia się oferta wypożyczalni samochodów
- Jakie są koszty wypożyczenia auta
Oferta wypożyczalni samochodów na co zwracać uwagę?
Jak już wspominaliśmy wynajem aut staje się coraz bardziej popularny. Dotyczy to głównie tych, którzy nie posiadają własnego samochodu a chcą być osobami o naprawdę dużej mobilności. Wypożyczalnie aut poszykują klientów także wśród przedsiębiorców, oferują im wynajem aut dostawczych.
Coraz powszechniejszy i bardziej popularny wynajem aut w Warszawie i innych dużych polskich miastach, sprawił, że branża wypożyczalni samochodowych zaczęła się prężnie rozwijać.
Wypożyczalnie samochodowe mają w ofercie zarówno samochody osobowe jak i dostawcze oraz ciężarowe. Klienci mają możliwość wyboru auta z manualną bądź automatyczną skrzynią biegów. Dodatkowo w ofercie znajdują się samochody posiadające nawigację bądź dodatkowy bagażnik, na przykład do przewożenia rowerów lub nart.
Koszty wynajmu samochodu
O wszystkich kosztach przeczytamy w umowie najmu samochodu. Nim zdecydujemy, jakim modelem samochodu chcemy jeździć, musimy bardzo dokładnie przeczytać mowę. Jedną z najważniejszych kwestii, zawartych w umowie, jest sprawa limitu kilometrów. Często wypożyczalnie nie precyzują jasno za jaki limit kilometrów wnoszona jest główna opłata i kiedy następuje naliczenie opłaty dodatkowej z tytułu przejechania dodatkowych kilometrów. Warto tę sprawę zbadać przed wypożyczeniem auta, ponieważ w momencie zwrotu samochodu możemy być niemile zaskoczeni, kiedy otrzymamy rachunek z wypożyczalni.
Ważną sprawą jest także staż za kierownicą. Większość wypożyczalni samochodowych wypożycza pojazdy osobom, które ukończyły 21 rok życia i mają minimum 2-letnie doświadczenie w prowadzeniu pojazdów mechanicznych. Zapewne część osób zainteresowana wypożyczeniem samochodu, może być tym faktem zaskoczona. Wypożyczalnie tłumacza się jednak kwestiami bezpieczeństwa i trudno odmówić im racji. Potwierdzenie znajdziemy także w statystykach, które jasno pokazują, że kierowcy z małym lub znikomym doświadczeniem w prowadzeniu pojazdów, częściej doprowadzają do kolizji drogowych.
Szczepionki na Covid. Kiedy będą? Kto otrzyma je jako pierwszy? Czy będą obowiązkowe?

Alexander Freund
W zaledwie 11 miesięcy od wykrycia nowego koronawirusa Sars-Cov2, w Wielkiej Brytanii dopuszczono szczepionkę produkowaną przez Biontech/Pfizer. Kraje Unii Europejskiej muszą jeszcze poczekać. Europejska Agencja Leków chce wydać decyzję w sprawie dopuszczenia tego preparatu najpóźniej 29 grudnia. W sprawie szczepionki firmy Moderna zdecydować ma do połowy stycznia.

Ponieważ firmy te wyprodukowały już miliony dawek, ich dystrybucja będzie mogła zacząć się niezwłocznie po uzyskaniu pozwoleń. Preparat będzie rozdzielany pomiędzy kraje Unii w ilościach odpowiadających liczebności ich populacji.
Mimo całego pośpiechu nadal obowiązuje zasada, że szczepionki zostaną dopuszczone tylko, jeśli zostaną uznane za rzeczywiście bezpieczne i skuteczne. Dotyczy to także innych preparatów przygotowywanych przez innych producentów.
Kto będzie szczepiony pierwszy?
Chociaż Unia Europejska zamówiła już u różnych producentów miliony dawek, w pierwszych miesiącach z pewnością nie będzie ich tyle, by pokryć całe zapotrzebowanie. Zwłaszcza że do uzyskania odporności przeciwko wirusowi potrzebne są dwa szczepienia.
Dlatego szczepienia będą musiały być organizowane w taki sposób, aby dały jak największą korzyść dla ogółu społeczeństwa. Naukowcy i politycy muszą zadbać o to, aby w pierwszej kolejności nie byli szczepieni ci, którzy mają najwięcej pieniędzy albo uważają się za szczególnie ważnych, tylko ci, których zaszczepienie ma największy sens z punktu widzenia całego społeczeństwa.
W dokumencie przygotowanym przez niemieckich ekspertów – lekarzy, wirusologów i etyków sugeruje się, aby w pierwszej kolejności szczepić osoby, które z racji wieku albo innych chorób, znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka ciężkiego przebiegu Covidu. Poza tym szczepić należałoby pracowników służby zdrowia, a także osoby pracujące w instytucjach ważnych dla społeczeństwa i państwa, na przykład policjantów czy służby ratunkowe, ale także nauczycieli czy wychowawców przedszkolnych.
Jak można szybko zaszczepić jak najwięcej osób?
Już samo zaszczepienie tylko tych grup będzie wielkim wyzwaniem. W Niemczech, we wszystkich niemieckich landach powstają już centra szczepień, w których w nadchodzących tygodniach ma być zaszczepionych jak największa liczba osób. Mimo to cała akcja będzie trwać miesiącami. Nawet jeśli każdego dnia szczepiono by 100 tys. osób, potrzeba by 150 dni, aby zaszczepić 15 milionów osób. Wszyscy ci ludzie potrzebują też drugiej dawki, aby szczepionka była skuteczna.
Nawet jeśli w pewnym momencie szczepienia zaczną przeprowadzać także lekarze pierwszego kontaktu, z pewnością nie uda się zaszczepić wszystkich do końca przyszłego roku.
Czy będzie obowiązek szczepień?
Chociaż wiele osób z niecierpliwością czeka na szczepionkę, jest też wiele osób, które nie zamierzają poddać się szczepieniu. Choćby dlatego, że nie ufają preparatowi przygotowanemu w tak rekordowo krótkim czasie, czy też generalnie są nieufni wobec szczepionek.
Większość krajów europejskich liczy na to, że jak największa liczba mieszkańców będzie szczepić się dobrowolnie. Ale na świecie jest wiele krajów, w których już teraz istenieje obowiązek szczepień przeciwko popularnym chorobom, między innymi przeciwko żółtaczce, tężcowi, rotawirusom, żółtej febrze czy błonicy. Możliwe, że w tych krajach obowiązkowe będzie także szczepienie przeciwko koronawirusowi.
Czy obowiązek zostanie wprowadzony tylnymi drzwiami?
Bardziej prawdopodobne niż generalny obowiązek szczepień na koronawirusa, jest uzależnienie prawa do uczestniczenia w życiu społecznym od zaszczepienia się.
Toczą się już na przykład dyskusje o tym, czy zabronić w przyszłości osobom bez szczepionek wejścia do barów, restauracji, dyskotek czy klubów fitness. Brytyjski rząd myśli już o czymś w rodzaju paszportu, który otwierałby zaszczepionym drzwi do wielu miejsc. Australijskie linie lotnicze Quantas podały, że na trasach międzykontynentalnych będą obsługiwać tylko zaszczepionych pasażerów.
REDAKCJA POLECA

