Rafał Sulikowski: Strach się bać. 2020: co się dzieje na świecie? Losy religii są przesądzone

Rafał Sulikowski

Rafał Sulikowski

Ci, którzy religię przepracowali, a nie jest ich wielu, to przeważnie ludzie bardzo dobrze wykształceni, a religia boi się najbardziej ludzi krytycznych, samodzielnie myślących, niezależnych, bo wie, że tacy ludzie swoje dzieci nie poślą na katechezę, tylko na lekcje etyki, że takie dzieci odejdą szybko z Kościoła, nie chcąc wspierać emocjonalnie jego zbrodni

 

Pisząc na tematy globalne, czyli “co się obecnie dzieje na świecie”, należy zdefiniować podstawowe pojęcia.

“Świat” to cały system społeczno-polityczny, dążący podświadomie do integracji, ujednolicenia, przed czym ostrzegają politycy skrajnie prawicowi, dążący do restauracji republiki, której ideałem jest niezmiennie okres II RP wraz z podpisaną krótko przed śmiercią przez marszałka Piłsudskiego konstytucją kwietniową, która zastąpiła podpisaną w marcu 1921 konstytucję marcową. Ta pierwsza była bardziej “liberalna”, zaś kwietniowa legitymizowała ustrój autorytarny. Potem wiemy, co było…

Obecnie na świecie rządzi Darwin. Trwa selekcja naturalna w negatywnej formie. Pozostaje pytaniem otwartym, czy jest to selekcja zaprogramowana celowo, czy naturalnie?

Selekcja naturalna jest podstawowym narzędziem doboru naturalnego, który promuje zawsze zdrowe geny i ludzi młodych, zdrowych. Obecnie nie wiemy, ile będzie ofiar tej dziwnej selekcji. Być może natura samoczynnie co jakiś czas reguluje ilość populacji, przez kataklizmy, a nawet wojny, które zdawałoby się, nie są konieczne, lecz tworzone przez ludzi przeciw innym ludziom. W każdym razie depopulacja nie musi być celowo sterowana z jakiegoś laboratorium, może następować samoistnie. Jeśli tak jest, umrze mnóstwo ludzi schorowanych, starszych, niepełnosprawnych, lecz równie dużo zostanie dzięki nauce i medycynie ocalonych, przedłużone będzie ich życie.

Nie mamy dostatecznie wiele danych z przebiegu zjawiska, nie mapujemy śladu wirusa, bo obecnie jest on wszędzie. Nie da się przewidzieć, czy nastąpi kolejna fala albo fale; nie wiemy, jak się rozwijał i jak mutował wirus; mamy za mało badań, a tylko badania rzeczywistości mogą dać dość pewną odpowiedź.

Nauka i technika oraz medycyna oficjalna są niestety na mocnym cenzurowanym; ludzie wymieniają się w obiegach kuluarowych szumem informacyjnym, który potężnieje codziennie; wszelkie obecne w obiegach popularnych i main-streamowych dane tworzą jeden wielki szum w tle, szum, przez który tylko super zdolni ludzie są w stanie się przedrzeć.

Z teorii informacji wynika, że należy odesłać szum do tła, a następnie eliminować tło, aby wydobyć istotny sygnał. Wszystko, co podaje się obecnie dla uspokojenia w Internecie to tylko szum, nic więcej. Świat ukrywa istotne dane, nie ma tu każdy wstępu.

Istnieją dwa obiegi informacji – dane istotne (sygnał) oraz dane pozornie istotne – szum w tle.

Jeśli chcesz mieć pewne dane, musisz się dostać do mocno chronionych danych, które bardzo trudno zdobyć. Istnieje cichy, a przez to mocny zakaz ich publikowania, liczyć więc można tylko na przecieki, które są bardzo cenne.

Informacje o wirusie, nawet te prawdziwe, są spóźnione o kilka tygodni. To, co przechodzą kraje po kolei, obiega sieć z opóźnieniem. Nie da się więc odkryć “jak jest naprawdę”, bo nie ma żadnego “stanu świata”, jest dynamika ewolucji wirusa i można spytać raczej, co się dzieje, a nie “jak to jest rzeczywiście”. Nie da się unieruchomić świata i machnąć mu kilka fotek z satelity, bo planeta nie jest monitorowana z każdego skrawka ziemi. Jeśli więc chcesz być na bieżąco, pytaj rozsądnie, “co się obecnie dzieje?”

Dzieje się wielkie zderzenie w sferze ideologii, tudzież memetyki. Memy racjonalizmu walczą z memami przesądów. Mnoży się koronasceptycyzm, rośnie szara strefa, ludzie wpadli na pomysł, że nawet jeśli mają początkowe objawy zakażenia, nie zgłaszają tego i stąd mniej testów, więc i oficjalnie mniej zakażeń. Memy sprzeciwu wobec tyranii religijnej są coraz mocniejsze, oczywiście religie się bronią i będą broniły, bo chodzi o dochód Watykanu, który zmniejszył się ponoć o jakieś 300 mln euro; religie są spychane na margines społeczny, gdzie dożywają swych dni; ostatecznie nie takie cywilizacje, jak zachodnia upadały, oddając prowadzenie wschodnim.

Nie takie systemy religijne padały, więc chrześcijaństwo katolickie upadnie, a upadek jego będzie wielki. Nie można już udawać, że nic się nie dzieje…

Pisanie na tematy religijne jest dziś bardzo ryzykowne: dla kogoś analizowanie tak intymnej sfery ludzkich doświadczeń i przeczuć zakrawa na blasfemię, dla innych zaś jeszcze trąci myszką, którą bardziej zaadaptowani do nowej rzeczywistości już dawno przepracowali. Kilka zatem słów pro domo mea – na koncie pisarskim mam mnóstwo wypowiedzi o religii, Kościele i wierze i nadal czuję, że jest jeszcze coś do powiedzenia, coś do przepracowania, coś do długich nocnych przemyśleń.

Zacznijmy od początku…

Nasz kraj jest katolicki nie bez powodu, ale zarazem przypadkowo. Wcale nie musieliśmy przyjmować chrześcijaństwa, była to osobista decyzja Mieszka I, który ochrzcił siebie i swój dwór pod wpływem swej żony Dąbrówki, Czeszki z pochodzenia. Tym samym dostaliśmy się w ręce kultury łacińskiej, jakoś też powiązanej z germańskimi ciągotami do cesarstwa. Była to decyzja osobista i zarazem polityczna, tak jak polityczne jest moje pisanie, które zwieńczy zaraz hejt.

Tysiącletnia historia Polski to dzieje religii rzymskiej, dzieje Kościoła, który ośmiela się nazywać “jedynym prawdziwym”, bo powszechnym, rzekomo będą depozytariuszem jedynej prawdy i tajemnicy boskiej. Oczywiście, że to są uzurpacje i rojenia biskupów, zatroskanych stale od samego początku o kasę. Jak się zgadza kasa, Kościół pokazuje swoje miłosierdzie i czyny charytatywne, które jednak bledną z powodu skandali seksualnych.

Nasze wtajemniczenie w katolicyzm jest nam narzucane przez chrzest i od samego początku chłoniemy, aż do bólu sumienia, to, co jest nam łaskawie “podawane do wierzenia”. Słowem – wszystko, co dawne jest lepsze, godne zachowania, a wszystko, co nowe to niebezpieczne “nowinkarstwo”, postęp naukowy jest groźny dla wiary – co nie jest prawdą, a technologia zabija duchowość, co też nie jest prawdą.

Od dzieciństwa chłoniemy jak gąbki, co nam narzucają urzędnicy Pana Boga, w którego tak na serio nie wierzą. Czasem pośród nowego nabytku zdarzy się ktoś bardziej wrażliwy na manipulacje i indoktrynacje i ma potem ogromne problemy etyczno-moralne i problemy sumienia, aż same nie miną.

Takich ludzi, którzy mają problem religijny jest w gabinetach psychiatrów
oraz – co nie dziwi – w gabinetach seksuologów coraz więcej i z dnia na dzień przybywa, zaś po ustaniu pandemii wrócą one ze zdwojoną siłą.

Postawię tezę, że nawet ci, którym udało wyrwać się z lepkich łap Kościoła, nadal z tyłu głowy mają religijne pojęcia, jak “potępienie” – tyle że już nie “wieczne”, lecz społeczne, jak “piekło”, tyle, że już z dodatkiem “kobiet”. Nie jest to więc już piekło metafizyczne, eschatologiczne, lecz doczesne, bo mężczyźni kobietom zgotowali ten nieciekawy los podczas podróży przez życie.

Religia wdziera się wszędzie, religia przypomina się, gdy idziemy przez miasto pełne czynnych kościołów, plakatów antyaborcyjnych, pełne zakonnic i zakonników – swoją drogą obserwujemy “szturm na klasztory”, bo wzrasta poziom społecznego lęku. Kiedy społeczny lęk, który w czasie normalnym jest jakby w przedświadomości, urośnie za wysoko, odtrutką są religie, czyli systemy zbiorowej hipnozy, wspólnego szaleństwa, kontrolowanego odlotu za darmo, czyli “co łaska”. I ta, co łaska jest coraz wyższa zresztą.

Nawet ci, którzy religię przepracowali, a nie jest ich wielu, to przeważnie ludzie bardzo dobrze wykształceni, a religia boi się najbardziej ludzi krytycznych, samodzielnie myślących, niezależnych, bo wie, że tacy ludzie swoje dzieci nie poślą na katechezę, tylko na lekcje etyki, że takie dzieci odejdą szybko z Kościoła, nie chcąc wspierać emocjonalnie jego zbrodni i zbiorowej pokuty, jaka się zaczyna w Kościele.

Losy religii są przesądzone

Mamy Adwent, rośnie więc poziom psychotycznej gotowości i eschatologia wraca z tą samą siłą, z jaką była w codzienności tłumiona, wypierana i zaprzeczana. Zresztą losy religii są przesądzone – znajdzie się ona kiedyś na śmietniku historii, a kościoły staną się nie meczetami, lecz muzeami wiary, która przez wiele stuleci ludzi leczyła, wspierała i męczyła najczęściej przez wyrzuty sumienia. Bez tego ostatniego nie byłoby tylu pięknych katedr, fundowanych najczęściej za ciężkie zbrodnie młodości przez bogatych arystokratów.

Niemal na pewno wszelkie wyznania, kulty, religie są dziełem wyłącznie człowieka zbiorowego, a czasem chwiejnych emocjonalnie przywódców religijnych. O zdrowiu psychicznym Lutra, Jezusa czy Mahometa sporo napisano ciekawych rzeczy. Niemal na pewno nikt z zaświatów nie dyktował żadnego z oficjalnie uznanych “pism świętych” – robili to po prostu bardziej uzdolnieni literacko spośród plemion pogańskich, które dawały się “ochrzcić”, czyli uzyskać pierwszy stopień wtajemniczenia w dane wyznanie.

Wszystko, co uznaje się za objawienia to w większości “głosy”, które każą schizofrenikom samookaleczać się albo wrzucać kogoś pod pociąg. Te same “głosy” dyktują święte pisma i każą mordować.

Niemal na pewno religie są ludzkim sposobem na śmierć, niepewność, zarazy, kataklizmy, słowem – sposobem na przeżycie. A teraz walczymy o
przeżycie, nie dziwcie się więc państwo, że większość z pokorą powraca na “łono” świętej Matki Kościoła, gdzie mają wszystko “podane do wierzenia”.

My, ateiści czy agnostycy możemy się cieszyć, że jesteśmy wolni, że przepracowujemy te problemy sami, że nie idziemy za małpim stadem, gdzie przywódca musi najpierw obwąchać, aby potem za nim inne małpy wąchały.

Postawa sprzeciwu wobec narzuconej w dzieciństwie religii zacznie się na dobre od nowej, trzeciej już dekady XXI wieku. Ta dekada nie będzie już należeć do populistów i prawicy. Powróci dobro społeczne i wróci normalność. Jeszcze trochę wytrzymajmy…

Rafał Sulikowski

 

 


Adam Mazguła: Pani Pawłowicz, jest Pani taką samą bezstronną sędziną jak Kaczyński demokratą

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Pani Krystyno Pawłowicz, jest Pani żywym dowodem na upadek bezstronności sędziowskiej PiS-atrapy trybunału. Jako nienażarta władzą piewczyni komunizmu, emerytowana profesorka bezczelności i chamstwa powinna Pani wiedzieć, że telewizja, która nazywa Pani publiczną, jest przecież agendą propagandową PiS-u.

 

Krystyna Pawłowicz znowu pieje, tym razem pseudo niezależnością sędziowską. Po orędziu Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego napisała: „Skandal zdrady Rzeczpospolitej przy wykorzystaniu telewizji publicznej”.

Pani Krystyno Pawłowicz, jest Pani żywym dowodem na upadek bezstronności sędziowskiej PiS-atrapy trybunału. Jako nienażarta władzą piewczyni komunizmu, emerytowana profesorka bezczelności i chamstwa powinna Pani wiedzieć, że telewizja, która nazywa Pani publiczną, jest przecież agendą propagandową PiS-u, czyli partii, którą jako bezstronny sędzia popiera Pani publicznie i wykonuje jej zadania. To jest skandal, a nie orędzie odpowiedzialnego Marszałka Senatu.

Wiadomo, że Pani apetyt jest odwrotnie proporcjonalny do inteligencji. Jednak wymaga to zdanie uzupełnienia, że chodzi o nie tylko o ociekające tłuszczem żarcie połykane publicznie, ale żądza władzy, kłamstwa i nienawiści do każdego normalnego człowieka.

Wydawałoby się, że wypowiada się Pani jako kobieta, która rozumie, że PiS to nie Rzeczpospolita, a pączkujący wstyd partyjnej głupoty politycznej. Pani nie odróżnia ciemnoty i prostactwa od mądrości i odpowiedzialności. To dokładnie tak, jak Pani idol Jarosław Kaczyński, który szukając prawdy, z którą dawno się minął, stwierdził, że nikt nam nie będzie wmawiał, że czarne jest czarne, a białe jest białe, a Pani biła mu brawo.

Pani Krystyno Pawłowicz, niech się Pani już nie wypowiada, bo to jest zdrada. Ludzie myślą, że wypowiada się uniwersytecka profesorka, a wychodzi to raczej na zatruwanie powietrza smogiem otępienia. Jest Pani taką samą bezstronną sędziną jak Kaczyński demokratą. Takiego trybunału jak on prawa, bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Czy chodziło Pani o taką zdradę, bo jeśli tak, to jest to ostatni wyraz napisany przez Panią nie tylko do odkłamania i wyjaśnienia, ale mówiąc naukowo, do udowodnienia.

Adam Mazguła

 

 

Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Rządy PiS i Węgier zrozumiały, że zgadzając się na mechanizm praworządności, podpisałyby swój wyrok śmierci

 

Koronawirus i trumpizm odbiły się negatywnie na kondycji Unii Europejskiej. Czy Wspólnota poradzi sobie z ideologicznym sporem o zakres suwerenności państw? – zastanawia się „Sueddeutsche Zeitung”

W lipcu, podczas negocjacji nad nowym budżetem Unii Europejskiej na kolejne lata, postanowiliśmy zaaplikować specjalne…

Opublikowany przez Mateusz Morawiecki Czwartek, 26 listopada 2020

 

Mocną stroną Unii Europejskiej jest jej zdolność do pragmatycznego rozwiązywania problemów oraz „kupowanie” zgody na kompromis, co było możliwe dzięki zamożności Unii – pisze szef działu zagranicznego „Sueddeutsche Zeitung”, Stefan Kornelius. Komentarz „Budżet i Brexit. Podwójny kryzys Europy” ukazał się w weekendowym wydaniu największej niemieckiej gazety opiniotwórczej.

Zdaniem autora w końcowym okresie niemieckiej prezydencji doszło do spiętrzenia dwóch długofalowych problemów, co doprowadziło do powstania mieszanki wybuchowej. „Pandemia i bijący puls trumpizmu odbijają się niekorzystnie na zdolnościach UE, która tym razem nie może zareagować pieniędzmi i lawiną słów” – pisze Kornelius.

Blokada budżetu przez Polskę i Węgry oraz Brexit przestały być problemami technicznymi, które można, zgodnie z utartym schematem, rozwiązać podczas jednego nocnego szczytu UE.
Ideologiczna sprzeczność

„Europa stoi przed fundamentalną ideologiczną sprzecznością ogniskującą się wokół pytań: Ile suwerenności może zachować państwo we wspólnocie 27 (krajów)? Jak dalekie ograniczenie suwerenności wymusza integracja gospodarcza?” – zastanawia się komentator.

„Weto Polski i Węgier wobec budżetu i związanemu z nim mechanizmowi praworządności wynika z przesłanek ideologicznych. Prawicowo-narodowe rządy zrozumiały, że atak na ich suwerenność może oznaczać koniec ich populistyczno-nacjonalistycznej doktryny władzy. Zgadzając się na mechanizm praworządności, podpisałyby swój wyrok śmierci” – wyjaśnia Kornelius.

Ideologiczny balast zdominował spory o praworządność i Brexit, ponieważ kontrahenci odkryli ich destrukcyjną siłę.

Walka o przeżycie

„Premierzy Viktor Orban i Mateusz Morawiecki podnieśli sprzeciw wobec mechanizmowi do rangi sprawy narodowej i czegoś w rodzaju zasady wiary. Przejście do męczeństwa jest tutaj płynne. Pod wrażeniem porażki Donalda Trumpa oba rządy walczą o przeżycie i o charakter Europy. Daleko idący liberalizm Zachodu, przede wszystkim Niemiec, przeraża ich. Ich koncepcja społeczeństwa jest z tym (zachodnim liberalizmem) nie do pogodzenia” – czytamy w „SZ”.

W przypadku Brexitu – kontynuuje Kornelius – premier Boris Johnson odkrył swoją siłę nacisku w temacie prawa do połowu. Jeżeli odmówi europejskim rybakom dostępu do brytyjskich wód, to nie tylko francuscy i brytyjscy rybacy staną w obliczu bankructwa. Twardy Brexit może zagrozić reelekcji prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

„Pieniądze i suwerenność stanowią filary UE” – podkreśla autor. Bez funduszy strukturalnych, bez rynku wewnętrznego, bez dopłat dla rolników, bez funduszy odbudowy po Covid19 jego zdaniem UE nie istnieje.

Suwerenność, a raczej rezygnacja z niej, jest elementem przesądzającym o kształcie Unii. Państwa rezygnują z praw, aby wspólnie zwiększyć swój wpływ i chronić się wzajemnie przed nacjonalistycznymi atakami – pisze Kornelius.

Europejski podwójny kryzys u schyłku niemieckiej prezydencji i kadencji kanclerz Angeli Merkel staje się „prawdziwym testem na zdolność przeżycia”. Populiści i nacjonaliści mogą ciężko zaszkodzić idei europejskiej. Zwolennicy integracji muszą zdecydować, gdzie jest granica prowokacji, które będą w stanie znieść.

„Ponownie pojawił się pomysł powstania trzonu Europy, założenia Unii na nowo lub jej kontrolowanego zmniejszenia. Byłby to jednak gorzki finał koszmarnej ery Trumpa, gdyby Europa musiała teraz zapłacić cenę za populistyczny nacjonalizm” – pisze w konkluzji Stefan Kornelius w „Sueddeutsche Zeitung”.


Prezenty świąteczne – 3 pomysły na upominek dla ukochanej

Nie wiesz jaki prezent kupić dla swojej ukochanej? Z pewnością najlepszym rozwiązaniem będą kosmetyki, przecież kobiety je uwielbiają. W tym celu powinieneś udać się do drogerii lub znaleźć taką w internecie. Tam znajdziesz szereg kosmetyków do makijażu, czy pielęgnacji skóry, włosów i paznokci. Aby ułatwić Ci wybór, przedstawiamy 3 pomysły na najlepszy upominek dla kobiety.

Zamiast dniami i nocami siedzieć przed komputerem w poszukiwaniu idealnego prezentu dla swojej dziewczyny, żony, czy nażeczonej – po prostu przeczytaj ten artykuł. Znajdziesz tutaj nie tylko inspiracje na prezent, ale również miejsce, gdzie możesz opisane przedmioty znaleźć!

Róże – kobiety uwielbiają ożywiać nimi cerę

Pierwszy przykład to róż. W drogeriach roi się od ich rodzajów. Śmiemy jednak twierdzić, że najlepsze są te mineralne, przy okazji, znajdziesz je tutaj: https://drogeriawena.pl/pl/c/Roze/155. Przede wszystkim ożywi cerę, nada jej świeżego, młodzieńczego wyglądu no i przy tym podkreśli kości policzkowe. Kobiety uwielbiają te produkty do makijażu, zawsze mają jakiś róż w swojej torebce lub kosmetyczce. Kupując swojej ukochanej jeden lub więcej odcieni, a może całą paletkę możesz liczyć na wdzięczność i szczerą radość z jej strony!

Komplet do pielęgnacji skóry – świetna propozycja na prezent

Następnym świetnym pomysłem na upominek dla ukochanej jest komplet kosmetyków do pielęgnacji skóry. Każda kobieta uwielbia mieć delikatną, pozbawioną niedoskonałości skórę. Mowa tutaj zarówno o ciele, jak i twarzy. Dlatego wejdź na stronę drogerii, na przykład tej https://drogeriawena.pl/ i znajdź odpowiednie kosmetyki. Możesz postawić na gotowy komplet lub sam stworzyć zestaw idealny. Co powinno się tam znaleźć? W przypadku twarzy toniki, mgiełki, kremy, kwasy, glinki, maski, czy peelingi. Jeśli chodzi o skórę ciała to płyny do kąpieli, masła, serum do ciała, mydła, balsamy i kremy! Profesjonalna drogeria na pewno będzie mieć wszystko, co tutaj zostało wymienione.

Manicure – czyli lakiery do paznokci

Kobiety dbają nie tylko o skórę, ale również paznokcie, w końcu to ich wizytówka! Dlatego wybierając prezent dla kobiety postaw na produkty do manicure. Mogą to być na przykład lakiery hybrydowe, ale także zwykłe lakiery do paznokci. Możesz postawić na szereg odżywek, które sprawią, że nieco zniszczona płytka paznokcia od częstego ich malowania wróci do swojej pierwotnej formy, wszystko to znajdziesz tutaj: https://drogeria-natur.pl. Znajdziesz tam również niezbędne akcesoria do manicure, takie jak cążki, bloki polerskie, pilniki i pędzelki. Mamy nadzieję, że ten artykuł rozwiał Twoje wątpliwości i sprawił, że już wiesz, co kupić swojej dziewczynie, narzeczonej lub żonie.


Morawiecki rozmawiał z Merkel. Potwierdził „gotowość do zawetowania budżetu UE”

Mateusz Morawiecki potwierdził podczas wideokonferencji z Angelą Merkel „gotowość do zawetowania nowego budżetu UE”.

Morawiecki rozmawiał z Merkel. Potwierdził „gotowość do zawetowania budżetu UE”. Fot. facebook.com/MorawieckiPL

W piątek przed południem 27 listopada Mateusz Morawiecki rozmawiał z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Rozmowa dotyczyła m.in. negocjacji odnoszących się do wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027. Rząd PiS zdecydował się zawetować ten budżet, który ma być ścisłe powiązany z praworządnością w krajach członkowskich.

Oprócz Polski, powiązania budżetu z praworządnością sprzeciwiają się Węgry. W czwartek 26 listopada Mateusz Morawiecki spotkał się z premierem Węgier Viktorem Orbanem. Polska i Węgry podpisały wspólną deklarację ws. trwających negocjacji budżetowych w UE. – Węgry nie przyjmą propozycji nie do przyjęcia dla Polski, razem będziemy walczyć – zadeklarował Orban. Podczas wspólnej konferencji prasowej premierzy Polski i Węgier potwierdzili, że oba kraje zdecydowały się zawetować budżet UE na lata 2021-2027.

„Dobra atmosfera poszanowania odmienności stanowisk”

Po zakończeniu rozmowy z Angelą Merkel, Mateusz Morawiecki napisał na Facebooku: „Na wstępie rozmowy podkreśliłem raz jeszcze, że będziemy bronić suwerennego prawa państw europejskich do realizowania zmian i reform oraz litery i ducha traktatów, które stanowią prawo pierwotne i nadrzędne wobec jakichkolwiek innych aktów prawnych i wtórnych mechanizmów, jakie zawierają aktualne propozycje instytucji europejskich. To stwierdzenie stanowi fundament naszego stanowiska i punkt wyjścia do dalszych rozmów”. Morawiecki zapewnił, że „spotkanie odbyło się w dobrej atmosferze poszanowania odmienności naszych stanowisk”.

Kwestia kolejnego wieloletniego budżetu unijnego to aktualnie najważniejsze zadanie, jakie stoi przed prezydencją…

Opublikowany przez Mateusz Morawiecki Piątek, 27 listopada 2020

Weto Polski i Węgier

W ubiegłym tygodniu Polska oraz Węgry zawetowały unijny budżet jako wyraz protestu wobec planowanego nowego mechanizmu powiązania budżetu z praworządnością. Obecnie grozi opóźnienie, jeśli chodzi o realizację wartego 1,8 biliona euro pakietu finansowego, w tym wyczekiwanego przez państwa członkowskie 750 mld euro funduszu na post-covidową odbudowę unijnych gospodarek. Rządy Polski i Węgier argumentują, że nowy mechanizm ograniczy ich suwerenność.

„Polska konsekwentnie stoi na stanowisku, że regulacje unijne muszą być zgodne z traktatami i decyzjami podjętymi na forum Rady Europejskiej oraz gwarantować pewność prawną”, napisał szef polskiego rządu. Aktualny projekt rozporządzenia, jego zdaniem, nie gwarantuje tej pewności, a zawarte w nim kryteria są ogólne i podatne na bardzo szeroką interpretację.

Morawiecki: Potwierdziłem naszą gotowość do zawetowania nowego budżetu

Mateusz Morawiecki zaznaczył, że oświadczył Angeli Merkel, iż „Polska oczekuje dalszych prac pozwalających na możliwie szybkie znalezienie rozwiązania, które zagwarantuje prawa wszystkich państw członkowskich oraz poszanowanie procedur traktatowych”.

Swój wpis na Facebooku Mateusz Morawiecki zakończył słowami: „Potwierdziłem również naszą gotowość do zawetowania nowego budżetu, jeżeli nie znajdziemy rozwiązania, które jest dobre dla całej UE, a nie tylko dla niektórych jej członków”.


Zimowa szafa sportowca – co powinna mieścić we wnętrzu?

Zima coraz bliżej, więc najwyższy czas na przygotowania. Jednym z ich etapów jest oczywiście skompletowanie garderoby. Zobacz, jakie elementy odzieży warto wybrać w zależności od preferowanej aktywności fizycznej. Sprawdź nasze najnowsze propozycje do biegania, na rower, wyprawę w góry, na miasto i na narty!

Garderoba na jogging

Do biegania zimą powinniśmy się ubrać warstwowo. Pierwszą, najbliższą ciału warstwą powinna być bielizna termoaktywna składająca się z bluzy oraz spodni. Dzięki takiemu zestawowi w czasie biegania pot przez cały czas będzie odprowadzany na zewnątrz, a organizm nie ulegnie ani wychłodzeniu, ani przegrzaniu. Podczas wybierania bielizny dla siebie należy zwrócić uwagę na jej rozmiar. Bielizna do biegania musi dobrze pasować do sylwetki, ściśle przylegać do ciała, ale jednocześnie nie powodować otarć ani podrażnień. Kolejną, drugą warstwą będą spodnie do biegania zimą, spodnie dresowe lub legginsy, które zabezpieczą ciało przed chłodem w trakcie dłuższego treningu oraz ocieplana bluza treningowa, która zagwarantuje komfort na co dzień. Pytanie, jaką kurtkę dobrać do tak skompletowanego zestawu? Słusznym wyborem będzie kurtka softshellowa. Jej wyróżnikami są: odporność na wilgoć i podmuchy wiatru. Jednocześnie taka kurtka nie utrudni ruchu w trakcie biegania. Planując jednak trening w czasie intensywnego deszczu lub śniegu, warto postawić na kurtkę o wysokim parametrze wodoodporności.

A jakie akcesoria sprawdzą się w trakcie biegania? Sprawdź w artykule: Akcesoria do biegania – w co wyposażyć się na szybki jogging w parku, a w co na dłuższy trening.

Garderoba na wyjazd na narty

Odpowiedni strój w trakcie szaleństw na stoku to podstawa udanego wypoczynku. Podobnie jak w przypadku biegania, należy się ubrać warstwowo. Dzięki dobrze dopasowanej bieliźnie bezszwowej skóra pozostanie sucha nawet w trakcie kilkugodzinnych szaleństw w zimowych warunkach. Warto szczególnie zwrócić uwagę na odzież z technologią 4FSkin oraz dedykowaną bieliznę polarową, która będzie najlepszym wyborem na mroźne dni. W górach bardzo istotnym elementem odzieży są spodnie o wyprofilowanym kroju przystosowanym do pozycji przyjmowanej w trakcie jazdy na nartach czy snowboardzie. Dzięki wodoodpornej strukturze tkaniny i starannie klejonym szwom można uniknąć kontaktu z wilgotnym śniegiem i nieprzyjemnego uczucia chłodu. Pełną wygodę zapewnią pojemne kieszenie, regulowana wentylacja oraz szelki. W garderobie miłośnika białego szaleństwa nie może również zabraknąć kurtki narciarskiej, która jest przystosowana do tego typu aktywności. Kurtka narciarska męska lub damska ochroni przed chłodem, wiatrem i śniegiem. Bogata i różnorodna kolorystyka pozwoli dobrać odpowiednią kurtkę dla każdego mężczyzny i każdej kobiety.

Więcej informacji na temat odzieży na narty można znaleźć w poradniku: Jak ubrać się na narty.

Garderoba na wyjazd w góry

W czasie górskich wędrówek niezbędne są wygodne ubrania. Podczas spacerów w wyższych partiach gór dobrym wyborem oprócz dopasowanej bielizny termoaktywnej będzie bielizna polarowa lub drapana, która ochroni przed wyziębieniem organizmu i może stanowić drugą warstwę odzieży. Pierwsza z nich została wykonana z miękkiego i delikatnego mikropolaru, a druga ze specjalnej dzianiny podszytej czesanym materiałem. Zarówno pierwszy typ bielizny, jak i drugi sprawdzi się w trudnych, zimowych warunkach atmosferycznych na szlaku. Wybierając elementy odzieży dla siebie, trzeba zwrócić uwagę na takie dodatki jak stójka czy kieszenie, dzięki którym zapewniona jest lepsza ochrona i wygoda w trakcie spacerów górskich. Dodatkową warstwę izolującą może stanowić bluza polarowa. Na krótsze i dłuższe wyprawy w góry sprawdzą się spodnie trekkingowe. Warto zwrócić uwagę na modele z ocieplanym wnętrzem i możliwością łatwej regulacji w pasie oraz w nogawkach. Warstwę wierzchnią powinna stanowić ciepła kurtka. Do wyboru mamy różne możliwości. Polecanym rozwiązaniem jest softshell z membraną ze specjalną hydrofobową impregnacją materiału zewnętrznego oraz podszyciem z mikropolaru.

Szczegółowe informacje na temat doboru odzieży oraz bagażu na zimowy wyjazd znajdziecie w poradniku: Czas na zimowy trekking w górach.

Garderoba na rower

Bez względu na warunki atmosferyczne i porę roku jazda na rowerze może przynieść wiele satysfakcji i korzyści dla zdrowia. Trzeba tylko pamiętać o odpowiednim doborze odzieży oraz akcesoriów na rower. Odzież sportowa zapewni odpowiednią ochronę przed wyziębieniem, wiatrem oraz komfort w trakcie jazdy. Strój nie może krępować nam ruchów. Poniżej wybrane propozycje elementów odzieży dla rowerzystów, które zapewnią pełną wygodę.

Stylizacja na miasto

Sportowe sukienki i spódnice to idealny wybór dla kobiet, które chcą połączyć sport i elegancję. Takie elementy odzieży pozwalają poczuć się kobieco, a jednocześnie zagwarantować sobie pełny komfort na co dzień. Dostępne w kolekcji 4F spódnice i sukienki sportowe zostały uszyte z miękkiej, gładkiej w dotyku dzianiny łączącej materiały takie jak bawełna i poliester. Zaprojektowane są z myślą, aby zapewniać precyzyjne dopasowanie. Każda spódnica sportowa wyposażona jest w elastyczny pas z regulacją na sznurek oraz ściągacz na dole. Dodatkowe, dwie kieszenie pozwalają na przechowywanie w ich wnętrzu drobiazgów. A warstwę zewnętrzną na miasto może stanowić zarówno dłuższy płaszcz puchowy, jak i krótsza kurtka. Wszystko zależy od naszych preferencji!

Czas przygotować szafę na chłodne dni

Zaaranżowanie szafy sportowca warto potraktować jak wyzwanie. Jeśli masz dużą szafę, warto wydzielić specjalną przestrzeń na dodatkowe akcesoria takie jak czapki, szaliki, rękawiczki, kask. Szafa sportowca wcale nie musi być duża, ale za to powinna być zaplanowana z pomysłem!

Szukasz najlepszej jakości odzieży dla siebie? Sprawdź wszystkie dostępne aktualnie propozycje dla kobiet: https://4f.com.pl/kobiety.html i męzczyzn: https://4f.com.pl/mezczyzni.html


Ile osób może przebywać razem podczas nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia?

Do Świąt Bożego Narodzenia pozostały już niespełna cztery tygodnie. Czy będziemy mogli je spędzić w gronie najbliższych w dobie pandemii koronawirusa? Rząd PiS chce wprowadzić obostrzenia, które mają ograniczyć kontakty. Pierwszy projekt rozporządzenia wywołał jednak trochę zamieszania.

Fot. wikipedia

Święta Bożego Narodzenia z ograniczeniami

– Najważniejsze jednak, żeby w trakcie świątecznego okresu ograniczyć kontakty społeczne do minimum. Mateusz Morawiecki poinformował również, że rząd pracuje nad prawnymi możliwościami ograniczającymi przemieszczanie się.

„Do pięciu osób, które odbywają się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania, lub pobytu osoby, która organizuje imprezę lub spotkanie. Limit ten nie dotyczy osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących” – czytamy w rządowym rozporządzeniu.

– Projekt rozporządzenia, który jest aktualnie w konsultacjach, mówi wyraźnie, że oprócz domowników, którzy na co dzień ze sobą mieszkają, w gospodarstwie domowym podczas spotkania może przebywać dodatkowych pięć osób spoza gospodarstwa domowego – tłumaczy rzecznik rządu Piotr Müller w portalu onet.pl. – Interpretacja jest jasna: rodzina, która mieszka ze sobą oraz pięć osób. Apelujemy jednak o to, żeby nie robić dużych świąt – wyjaśnił Interii, która również poprosiła o komentarz w sprawie.

Mateusz Morawiecki poinformował również, że rząd pracuje nad prawnymi możliwościami ograniczającymi przemieszczanie się. Szczegóły tego obostrzenia nie są jednak jeszcze znane.

Dariusz Frach, thefad.pl / (Interia, Onet)


Krzysztof Skiba: Jeden procent. Gdyby partia Ziobry miała tyle władzy, ile poparcia, to Zbigniew przegrałby casting na szatniarza

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Ten jeden procent, to jest i tak wynik na wyrost, bo to jest poparcie przecież tak wielkie, że w ramach błędu statystycznego. Oto paradoks demokracji. Gdyby partia Ziobry miała tyle władzy, ile poparcia, to Zbigniew przegrałby casting na szatniarza w ministerstwie.

 

JEDEN PROCENT

Najbardziej radykalne stanowisko antyunijne reprezentuje Zbigniew Ziobro i jego partia Solidarna Polska. Partia ta, ma sens bytu tylko będąc miłosiernie podklejona pod poduszki PiS, gdyż samodzielnie ląduje twardo dupskiem na bruku, z poparciem zaledwie jednego procenta wyborców.

Zbigniew Ziobro. Fot. commons.wikimedia.org

Ten jeden procent, to jest i tak wynik na wyrost, bo to jest poparcie przecież tak wielkie, że w ramach błędu statystycznego. Oto paradoks demokracji. Gdyby partia Ziobry miała tyle władzy, ile poparcia, to Zbigniew przegrałby casting na szatniarza w ministerstwie.

Przynależność Polski do UE popiera ponad 75 procent Polaków. Jak to się dzieje, że z UE może nas wyprowadzić pogromca transplantologii, wykorzystujący aparat państwowy do prywatnych porachunków, marny prawnik i fałszywy obrońca ojczyzny przed zakusami obcych, wykorzystujący fundusze UE na organizacje partyjnych konferencji (czyli niezgodnie z prawem) polityczny harcownik z jednym procentem poparcia? A tyle kiedyś pieprzyli o WOLI SUWERENA. Ziobro chce być poza UE, bo wówczas byłby poza kontrolą.

Prezes Kaczyński zrobił fatalny błąd dając panu Zerro tyle władzy. Za połowę steru trzyma osobnik, który albo nas utopi, albo wyprowadzi na mieliznę.

Jest nadzieja, że kiedyś sam znajdzie się za burtą. Oby jak najszybciej.

Krzysztof Skiba


Zmarł Diego Maradona. Jeden z najwybitniejszych piłkarz w historii miał 60 lat

Nie żyje Diego Maradona. Jeden z najwybitniejszych argentyńskich piłkarzy miał 60 lat. O śmierci Diego Maradony poinformował oficjalnie Argentyński Związek Piłki Nożnej.

W ostatnich tygodniach Maradona miał poważne problemy zdrowotne. 2 listopada trafił do szpitala w związku z nietypowym zachowaniem. Początkowo media podawały, że miał objawy depresji, anemię i był odwodniony. Ostatecznie badania wykazały krwiaka mózgu. Lekarze byli dobrej myśli, zawodnik nadspodziewanie szybko wracał do zdrowia i nieco ponad tydzień później opuścił klinikę. Niestety we wtorek Diego Maradona zmarł na zawał serca. 30 października skończył 60 lat.

Maradona, w ostatnich latach trener klubu Gimnasia y Esgrima, w przeszłości wielokrotnie trafiał do placówek służby zdrowia. Przeważnie było to konsekwencją rozrywkowego trybu życia.

Diego Armando Maradona urodził się 30 października 1960 w Lanús. Uważany jest za jednego z najlepszych piłkarzy w historii tego sportu, został wybrany najlepszym zawodnikiem XX wieku.

Przez większość swojego życia Maradona zdobywał wielkie trofea zarówno z reprezentacją Argentyny, jak również z niektórymi klubami, w których grał. Z reprezentacją zdobył mistrzostwo świata w 1986, wicemistrzostwo na mundialu w 1990 i mistrzostwo na mistrzostwach świata juniorów w 1979. Najważniejsze trofea na poziomie klubowym zdobył grając w SSC Napoli, z którym zdobył Puchar UEFA oraz jedyne dwa tytuły mistrza Włoch w historii drużyny.

Po zakończeniu kariery sportowej związał się z telewizją. Prowadził program La Noche del 10, emitowany przez Canal 13 pod koniec 2005 roku. Był wiceprezesem Comisión de Fútbol Atlético Boca Juniors od czerwca 2005 do sierpnia 2006 roku. Od 2008 do 2010 był selekcjonerem seniorskiej reprezentacji Argentyny, z którą wywalczył awans do Mistrzostw Świata 2010 w RPA, a w turnieju finałowym awansował do ćwierćfinału.

Kariera klubowa

Diego Maradona w wieku 10 lat zapisał się do młodzieżowej drużyny piłkarskiej Los Cebollitas. W profesjonalnym futbolu zadebiutował w 1976, dołączając do Argentinos Juniors. Dla Argentinos zagrał w 167 spotkaniach, strzelając 115 bramek. Lata 1981–1982 spędził w CA Boca Juniors, gdzie rozegrał 40 meczów i strzelił 28 goli. W 1979, 1980 i 1981 był królem strzelców Primera División, zdobywając kolejno 27, 25 i 40 bramek.

W 1982 wyjechał z Argentyny i przeszedł do hiszpańskiego FC Barcelona, z którym wygrał Puchar Króla, Puchar Ligi Hiszpańskiej oraz Superpuchar Hiszpanii. Po konflikcie z prezesem Josepem Lluisem Núñezem i groźnej kontuzji w starciu z Andonim Goikoetxeą Maradona zdecydował się opuścić Hiszpanię.

W 1984 przeszedł do włoskiego SSC Napoli. W Neapolu przywitało go 75 tys. widzów, ten rekord został pobity dopiero w 2009 roku na prezentacji Cristiano Ronaldo w barwach Realu Madryt. Trzy lata później zdobył pierwszy tytuł – Mistrzostwo Włoch. Kolejne trofea to: puchar Włoch, superpuchar Włoch, a także drugie scudetto. W 1989 SSC Napoli z Maradoną w składzie sięgnęło po Puchar UEFA, w dwumeczu finałowym pokonując VfB Stuttgart 2:0 i 3:3. Maradona został ulubieńcem kibiców i jedną z legend klubu. Podczas 7 lat spędzonych w Neapolu rozegrał 258 meczów, strzelając 115 bramek.

W 1992 podpisał kontrakt z zespołem Sevilla FC. Jedynym osiągnięciem Argentyńczyka było 7. miejsce w Primera División. Popadł w konflikt z władzami klubu, w szczególności z wiceprezesem Jose Marią del Nido, stąd też po sezonie powrócił do rodzinnej Argentyny. Trafił do Newell’s Old Boys, gdzie zaliczył jedynie epizod, osiągając zaledwie ostatnie, 20. miejsce w argentyńskiej Primera División.

FIFA nałożyła na Maradonę 15-miesięczną dyskwalifikację, tym razem za stosowanie niedozwolonych środków. Argentyńczyk powrócił do sportu w 1995, podpisując ostatni w karierze kontrakt – z Boca Juniors. Mimo kolejnych problemów ze zdrowiem i narkotykami, Maradona zdążył zostać wicemistrzem Argentyny w 1998.

Ostatnim meczem Diego Maradony w karierze było spotkanie z 25 października 1997 roku, River Plate–Boca Juniors 1:2, na Estadio Monumental. Piłkarz rozegrał 45 minut, po czym zszedł z boiska. 30 października 1997 oficjalnie zakończył karierę piłkarską.

Diego Maradona. Fot. Vinod Divakaran / wikipedia

Reprezentacja Argentyny

W reprezentacji Argentyny zadebiutował 27 lutego 1977 na La Bombonerze, w wygranym spotkaniu przeciwko Węgrom 5:1.

W 1979 Maradona sięgnął po Mistrzostwo Świata Juniorów w Japonii, po pokonaniu w finale reprezentacji ZSRR 3:1. Został wicekrólem strzelców turnieju, zdobywając 6 goli.

w 1986 roku w Meksyku Maradona poprowadził drużynę narodową do zwycięstwa w mistrzostwach świata. W meczu finałowym Argentyna pokonała reprezentację RFN 3:2. W ćwierćfinałowym meczu z Anglią Maradona zdobył dwie bramki. Jedną z nich strzelił ręką, natomiast drugą po rajdzie przez niemal całe boisko i minięciu sześciu angielskich zawodników. Tłumacząc się z pierwszej bramki, stwierdził, że pomogła mu ręka Boga. Dopiero po 19 latach w jednym z udzielanych wywiadów przyznał, że gola zdobył niezgodnie z przepisami, a 22 lata później przeprosił za ten incydent.

Podczas mistrzostw świata w 1990 we Włoszech Maradona był kapitanem swojej reprezentacji. Z jego pomocą Argentyna dotarła do finału, pokonując po drodze m.in. Brazylię, Jugosławię i Włochy. Finałowy mecz z RFN zakończył się porażką 0:1.

Mistrzostwa świata w Stanach Zjednoczonych (1994), mimo świetnych meczów m.in. z Grecją gdzie strzelił bramkę, były końcem reprezentacyjnej kariery Maradony. Został z nich wykluczony po pozytywnym teście antydopingowym.

Ostatnim meczem piłkarza w reprezentacji było spotkanie z 25 czerwca 1994 roku Argentyna-Nigeria 2:1 na Foxboro Stadium w ramach Mistrzostw Świata.


Czy Unia Europejska i Wielka Brytania zdążą z umową pobrexitową?

Tomasz Bielecki

Tomasz Bielecki

Czy Londyn i Bruksela zdążą z umową pobrexitową? Europarlament przygotowuje się do głosowania tuż przed Sylwestrem. Francja, Belgia, Holandia chcą wzmocnienia przygotowań do czarnego scenariusza.

Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej z końcem stycznia tego roku. Dzięki „okresowi przejściowemu” nadal funkcjonuje w strukturach Unii Europejskiej, na zasadach kraju członkowskiego, choć nie ma prawa głosu i obecności w instytucjach UE. Te specjalne warunki są już nieprzedłużalne, więc Brytyjczycy i Unia zaczną rok 2021 z nowym porozumieniem gospodarczym (handel na zasadzie „zero ceł, zero kwot” eksportowych) albo bez żadnej umowy, czyli na ogólnych warunkach Światowej Organizacji Handlu (WTO). Degradacja zasad handlu przez Kanał La Manche do poziomu tylko zwykłych reguł WTO byłaby szkodliwa dla obu stron, choć o wiele kosztowniejsza dla Brytyjczyków.

Negocjator w kwarantannie

Główny unijny negocjator Michel Barnier od miesięcy uprzedzał, że końcowym terminem na wypracowanie nowej umowy mija 31 października. Obecnie – blisko miesiąc po przekroczeniu tak wyznaczonej granicy – w Brukseli nadal przeważa pogląd, że się uda.

– Po wielu trudnych tygodniach zobaczyliśmy w ostatnich dniach dużo postępu w najważniejszych kwestiach – powiedziała przed paru dniami Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej. Tych nadziei nie obniżyła ogłoszona w zeszłym tygodniu kwarantanna Barniera (z powodu zakażenia jednego ze współpracowników). Telekonferencyjne negocjacje toczą się codziennie. W najbliższy czwartek lub piątek Barnier (przechodził już covid, więc jego izolacja powinna zakończyć się terminowo) prawdopodobnie wznowi osobiste rozmowy z brytyjskim negocjatorem Davidem Frostem.

– Tekst umowy jest wynegocjowany już w 95 proc. – tak w ostatni piątek przedstawiciele Komisji Europejskiej tłumaczyli ambasadorom krajów UE w Brukseli, że rozmowy są naprawdę blisko finiszu. Jednak od miesięcy najtrudniejszym dla rządu Borisa Johnsona elementem rokowań pozostają twarde żądania Unii co do „równych zasad gry” (20.11.2020) – level playing field, czyli utrzymania przez Wielką Brytanię i UE bardzo podobnych standardów co do pomocy publicznej, czyli państwowego wsparcia dla firm, standardów środowiskowych czy też warunków pracy. Unia boi się, że przy handlu „zero ceł, zero kwot” np. brytyjscy przedsiębiorcy wspierani przez pomoc publiczną swego rządu (albo zaniżający kosztowne standardy przy produkcji) doprowadzaliby do nierzetelnej czy wręcz dumpingowej konkurencji z firmami z Unii. Unia mocno ogranicza pomoc publiczną (poza wyjątkowymi czasami jak pandemia).

Ponadto nadal nierozwiązany jest problem wzajemnego dostępu do łowisk – maleńki w wymiarze gospodarczym, ale ważny dla Francuzów, a w Wielkiej Brytanii czasem ubierany w retorykę walki o „pełną niezależność”.

Bruksela i Londyn nadal nie ustaliły, w jakim systemie (i z jakimi ewentualnymi „karami”) rozwiązywać spory co do ewentualnych zarzutów łamania nowej umowy.

Premier Boris Johnson udowodnił, że potrzebujemy tu bardzo mocnych rozwiązań. Im mniej zaufania, tym więcej trzeba twardych narzędzi – tak jeden z zachodnich dyplomatów w Brukseli niedawno tłumaczył oczekiwania Unii. Johnson nadal nie zrezygnował z projektu przepisów, które złamałyby ustalenia obowiązującej już umowy rozwodowej UE-Londyn co do szczególnych rozwiązań dla granicy między Irlandią oraz Irlandią Płn.

Czarny scenariusz nadal możliwy

Pomimo sporych nadziei na ugodę, kilka krajów Unii domaga się teraz od Komisji Europejskiej zintensyfikowania przygotowań do czarnego scenariusza „no deal”, gdyby jednak Londyn – głównie pod hasłami „obrony suwerenności” – nie zgodził się w ostatniej chwili np. na ograniczenia w ramach „równych zasad gry”. – Nie możemy stawiać wyłącznie na pozytywny wynik rozmów z Londynem. Nie wystarczy mieć nadzieję. Trzeba przyspieszyć z planami awaryjnymi – tłumaczył belgijski premier Alexander De Croo po telekonferencyjnym szczycie UE w ostatni czwartek (19.11.2020). Z podobnym apelem miał wystąpić holenderski premier Mark Rutte oraz prezydent Francji Emmanuel Macron.

Za sprawą presji czasu pojawiły się pomysły, aby tekst umowy – gdy już zostanie domknięta – na szybko potwierdzać przed końcem roku tylko w wersji angielskiej, wbrew unijnemu wymogowi co do 24 wersji językowych. Pomysł ten jednak stanowczo odrzucił m.in. Paryż. Wstępnie wynegocjowane części umowy – jak nieoficjalnie tłumaczą brukselscy urzędnicy – i tak w drodze wyjątku zostały oddane do tłumaczeń na wszystkie oficjalne języki Unii jeszcze przed finałem rokowań.

Umowa lub jej kluczowa część zapewne zostanie oficjalnie uznana przez unijne rządy w Radzie UE za dotyczącą „wyłącznych uprawnień” Unii (takim jest handel międzynarodowy), co z prawnego punktu widzenia pozwoli na jej „stosowanie tymczasowe” od 1 stycznia w oczekiwaniu na pełne zatwierdzenie przez UE.

Taki „tryb tymczasowy” teoretycznie pozwala na doraźne wdrożenie umowy bez uprzedniego głosowania Parlamentu Europejskiego, ale byłoby to sprzeczne z unijną praktyką, a także – w kontekście pobrexitowym – z obietnicami złożonymi europosłom. Szanse na głosowanie podczas ostatniej sesji plenarnej w połowie grudnia są coraz mniejsze. Brakuje czasu na zapoznanie się z wciąż niewynegocjowanym tekstem. Dlatego Parlament Europejski już przygotowuje się do nadzwyczajnej sesji głosowań około 28 grudnia.

 

REDAKCJA POLECA