Manuela Gretkowska: SKAZANIE KOBIET I BICIE ICH PRZED EGZEKUCJĄ

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Zdjęcie Marty Lempart zaprawionej w ulicznych bojach, oślepionej gazem, płaczącej na chodniku, prześladuje mnie od kilku dni. Ta fotka pokazuje siłę i bezradność.

 

Zdjęcie Marty Lempart zaprawionej w ulicznych bojach, oślepionej gazem, płaczącej na chodniku, prześladuje mnie od kilku dni. Ta fotka pokazuje siłę (kto, jak kto, ale Lempart jest taranem mocy) i bezradność.

Przed gazem pieprzowym jeszcze można się uchronić, ale nic nie uchroni przed pałką tajniaka. Chyba że wyjdziemy w 100, 200 tysięcy. Wtedy będą zaszachowani nieprzewidywalnością reakcji tłumu. Nie kilkutysięcznej garstki.

Do kobiet dołączyć Europę. Bo Polska jest kobietą i Europą (gdy kilkanaście late temu wymyślałam to hasło, do głowy mi nie przyszedł Polexit).

„Kiedy w Polsce będzie praworządność, wielu z was będzie siedzieć.” Ten bluzg Kaczyńskiego z trybuny sejmowej, rozłożony na ślinę i jad łatwo zinterpretować. Kiedy będzie nasze prawo, nie Europy, tych co nie pójdą z nami na współpracę, bezkarnie pozamykamy, żeby nikt mi się pod domem nie szwędał ani po ulicy.

 

Zdjęcie Marty Lempart powalonej na chodnik jest wycinkiem rzeczywistości: Skazanie kobiet (wyrok Trybiku Konstytucjonalnego) i bicie ich przed egzekucją.

Hospicjum prenatalne proponowane miłosiernie torturowanym Polkom brzmi jak placówka zdrowia pośmiertnego. Logika tych pojebów jest nieubłagana. Świętość życia będzie wymagać gwałcenia nie tylko prawa, ale i kobiet, żeby tę świętość wbrew ich woli (jak bycie w ciąży z niechcianym albo chorym płodem) wyegzekwować. Bóg tak chce, bo w ich mniemaniu jest nieskończonym chujem, pierdolącym kobiety.

Walka o normalność zeszła z wyżyn dyskusji do parteru, na ring. Widząc pięściarza Najmana, pisowskiego lizuska inny zawodnik powiedział, kobiety mają prawo decydować o sobie, a nie „że jakiś śmieć z jasnej Góry będzie im mówił, co mają robić. Je*** tę pisowską ku***.”

Prawie od 20 lat, od powrotu do Polski, chodzimy tą samą ścieżką przez las, obok wielkiego drzewa z kapliczką Jezuska frasobliwego, przy mostku rzeki Zielonej. W miarę ujawniania kościelnych bezeceństw, drzewo zaczęło usychać. Proszę mi wierzyć, ale dzień po protestach kobiet w kościołach, samo się przewróciło wyrwane z korzeniami. Nie przez wiatr, nie było wichury.

Fot. Manuela Gretkowska / Facebook

Mam nadzieję, że doczekamy dnia, gdy wywali korzenie kato-pisowskiej Polski. Bez huraganu, ofiar, rozlewu krwi. Siłą inercji głupoty, pewnego dnia się to wykopyrtnie przygniatając zło.

Manuela Gretkowska


Krzysztof Skiba: Człowiek z pałki

Krzyszt Skiba

Krzyszt Skiba

O Morawieckim wszyscy myśleli, że to Człowiek z Papieru, a okazało się, że to Człowiek z Pałki. I to teleskopowej. Tak już przejdzie pan premier do polskiej historii. Z pałki to poniekąd na skutek wytrysku jest każdy człowiek, ale z teleskopowej, to już tylko Morawiecki

 

Bywali już w filmach Wajdy „Człowiek z marmuru” i Człowiek z żelaza”. O działaczu partyjnym z czasów PRL, Albinie Siwaku mówiono, że to Człowiek z Betonu, a o Wałęsie dowcipnie, że ze styropianu.

O Lepperze mówiono brzydko, że to człowiek z gnoju, znoju i słomy, o Robercie Biedroniu, że raczej z plastiku. Ryszard Petru to był facet niczego sobie, więc był to Człowiek z Niczego i do niczego. Kukiz okazał się Człowiekiem z Gumy, bo zawsze potrafi się nagiąć do Prezesa. Sam Prezes to Człowiek z Kocich Kłaków i Żółci. O pewnej pani poseł, która wcinała sałatki mówiono, że to Kobieta z Pustaka, a o innej co sypiała z całym osiedlem, że z cegły dziurawki.

O Morawieckim wszyscy myśleli, że to Człowiek z Papieru, a okazało się, że to Człowiek z Pałki. I to teleskopowej. Tak już przejdzie pan premier do polskiej historii. Z pałki to poniekąd na skutek wytrysku jest każdy człowiek, ale z teleskopowej, to już tylko Morawiecki.

To bicie kobiet… jakiż to był wspaniały PiSowski pokaz kurtuazji. Najpierw mówić w przymilnym tonie „nasze panie” i traktować kobiety jak grymaśne dziecko, jak zbiorowe, głupie babsko, które jest niezadowolone, bo znowu nie ma się w co ubrać, a potem wysłać na kobiety płatnych zbirów z pałami. Tylko Morawiecki tak potrafi. A żona pewnie dumna z męża.

Chyba że to nie on decydował, tylko ktoś za niego, ale to by znaczyło, że nie wie co się pod jego nosem (pałką) dzieje. Na Białorusi odkryli, że bicie kobiet może sprawić przyjemność. Niektórym facetom nawet lepiej po tym staje. Czyżby szefostwo policji było już w tym wieku, że po prostu chłopaki chcieli spróbować?

Takie zabawy w damskich bokserów, źle skończą się dla ich życia osobistego. Wstyd i hańba przyklei się na całe życie. Spartolić sobie życiorys dla 1500 zł, które rząd wybulił jako premię dla każdego kto zgłosił się na ochotnika lać baby, to trzeba być kimś kto do końca życia szuka swoich zwojów mózgowych i niestety nie znajduje.

Już wielu z ujawnionych w mediach uczestników Wydziału Chaos (grupa policyjna, która w cywilu atakowała pokojowe protesty kobiet) bardzo krzywo się tłumaczy. Pewnie ich dziewczyny w odwecie odmówiły seksu i muszą teraz strugać rysia do filmów z PornHuba. Podobno szef policji został wyproszony z rodzinnej imprezy, bo mu marynarka mocno capiła gazem pieprzowym.

W Polsce po 1989 roku bywali już u władzy idioci, cwaniacy, krętacze, złodziejaszki, a nawet jeden alkoholik. Po raz pierwszy mam wrażenie, że do władzy doszła ekipa, która przypomina zorganizowaną grupę przestępczą.

Krzysztof Skiba


Adam Mazguła: Prawda wymaga jawności

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nieuczciwa władza wymyśliła przepis, że jeśli policjant występuje w szyku zwartym, to oznaczenia go nie obowiązują i nigdy ich nie noszą. Dlatego ujawniajcie, publikujcie dane i wizerunek każdego bandyty, szczególnie wtedy, gdy powołuje się na przynależność do służby. Jeśli policja szkaluje obywateli i chce być anonimowa, to nigdy nie można im na to pozwolić.

 

Polscy Policjanci, kiedy nie muszą łamać prawa, nie są anonimowi. Na mundurze noszą odznaczenia, plakietki przynależności, opis służby i przede wszystkim nazwisko. Jeśli policjant państwa obywatelskiego podaje powód legitymowania, to wszystko jest jawne, kto kogo kontroluje i dlaczego.

Jednak dzisiaj, policjanci wychodzą na ulicę, aby z polecenia PiS-władzy szykanować obywateli, legitymować bez powodu, prowokować do przestępstwa. W takiej sytuacji oznakowanie nie jest mu potrzebne, bo to on łamie prawo, chociaż powinien być jego obrońcą.

Płacz ujawnianych wizerunków bandytów w policyjnych mundurach bądź tylko z odznaką w kieszeni rozlega się po Polsce. Pojawiają się oświadczenia, że policja wystąpi na drogę prawną w stosunku do tych, którzy ujawniają dane funkcjonariuszy. Co za bezczelność, co za tupet i chamstwo?

To znaczy, że policyjni bandyci są pod ochroną, a obywatele mogą być tylko ich ofiarami? Bandytom przysługuje anonimowość, bo działają w imieniu innych bandytów przy władzy?

Według policjantów, obywatela można szykanować, wmawiać mu łamanie prawa, prowokować, bić, gazować i, mimo że nie łamie on prawa, to jeszcze musi się wylegitymować, a jeśli tego nie zrobi, to zostaje zatrzymany, często wtedy pobity, albo przewróci się na ścianę, zhańbiony, pozbawiany telefonu i łączności z najbliższymi oraz dostępu do prawnika, często upokarzany wielokrotnym przeszukiwaniem nago, zastraszony, wyprowadzany z równowagi psychicznej przez fachowców…

Potem funkcjonariusz sporządza akty oskarżenia do sądu za to, do czego zdołali obywatela sprowokować w grupie przeciwko osamotnionemu i bezbronnemu. Jeśli nawet nie wiele uzyskają, to wymyślone pobicia kilku policjantów, ubliżanie funkcjonariuszom na komisariacie… zawsze pozostaje do dyspozycji bandytów, bo w przeciwieństwie do oprawców, obywatel świadków nie ma. Potem przetrzymywanie, wywożenie w nocy w nieznany teren, poszukiwanie często rozbitego telefonu …

Tyle praktyka obecnego działania oprawców i dzisiejszych bandytów władzy. A po co spisywali ludzi pokojowo korzystających ze swoich praw?
Tego już nikt nie pamięta, bo bandyci w mundurach mają swoją ofiarę, która nie popiera władzy, a więc zrobili z niej przestępcę, wykonali zadanie i mogą liczyć na premię od okupanta.

Polscy Policjanci nie są anonimowi, kiedy nie muszą łamać prawa. Na mundurze noszą odznaczenia, plakietki przynależności, opis służby i przede wszystkim nazwisko. Jeśli policjant państwa obywatelskiego podaje powód legitymowania, to wszystko jest jawne, kto kogo kontroluje i dlaczego. Jest transparentnie i każdy dba o swoje prawa i obowiązki, a w razie nieprawidłowości, zawsze wiadomo, jakie i czyje działania się oprotestowuje.

Jednak nieuczciwa władza wymyśliła przepis, że jeśli policjant występuje w szyku zwartym, to oznaczenia go nie obowiązują i nigdy ich nie noszą. To gdzie i na kogo ma się poskarżyć krzywdzony przez „władzę” obywatel, skopany i gazowany przez policjantów w szyku zwartym?

Dowódcy i tak nikt nie ujawni obywatelowi, a jeśli zapamięta tego specjalnego zwyrodnialca, który wynosił go z pokojowego protestu i rzucił kręgosłupem na krawędź krawężnika, to szukaj sobie wiatru w polu. Na kogo się poskarżysz, jeśli wszyscy są anonimowi, a wszyscy związani z policją zapewniają cię ze śmiechem, że to niemożliwe, aby łamali prawo. Przecież oni chronią obywateli! Znam te metody, aż za dobrze.

Dlatego ujawniajcie, publikujcie dane i wizerunek każdego bandyty, szczególnie wtedy, gdy powołuje się na przynależność do służby.
Jeśli policja szkaluje obywateli i chce być anonimowa, to nigdy nie można im na to pozwolić.

Wszyscy przyzwoici funkcjonariusze, których wciąż jest wielu, nie wstydzą się swoich działań i nie boją się o rodzinę.

Oprawcy chcą wywołać u nas poczucie winy za ich niedolę. Wygrać propagandowo ujawnione podłości i spowodować podwyższenie agresji na nas w mediach PiS-władzy oraz zaostrzyć postepowanie opresyjne jej popleczników. Jak skrzywdzili nas, nasze rodziny, środowisko społeczne ich nie interesuje, bo my, wrogowie Kaczyńskiego nie zasługujemy na szacunek.

Na razie, opresyjna władza i jej reżimowe sługusy chcą zastraszyć przeciwników politycznych i to my mamy bać się każdego uzbrojonego byczka, bo grzecznych bezkarnie się bije i zmusza do uległości.

Jawność jest naszą bronią i nie wolno pozwolić nikomu, aby mógł nas zastraszać. Dlatego nagrywajmy, filmujemy i ujawniamy, bo nie mamy, w przeciwieństwie do władzy, czego się wstydzić.

Adam Mazguła

 

 

Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Roman Giertych: Autodenucjacja

Roman Giertych

Roman Giertych

W Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu, osławionej ostatnimi sukcesami w walce z wrogami publicznymi, powstał specjalny zespół prokuratorów. Zespół ma się zająć moją działalnością w innym czasie niż ten dotychczas badany. Chodzi o to, aby prześwietlić całą moją przestępczą działalność i poddać ją surowej karze. Skruszony powołaniem tego szacownego zespołu postanowiłem ułatwić mu nieco pracy i sam się zadenuncjować za wrogą Państwu działalność

 

Dzisiaj media doniosły, że w Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu, osławionej ostatnimi sukcesami w walce z wrogami publicznymi, powstał specjalny zespół prokuratorów do walki ze mną. Na czele tego zespołu stanął sam szef Prokuratury Regionalnej.

Zespół ma się zająć moją działalnością w innym czasie niż ten dotychczas badany. Chodzi o to, aby prześwietlić całą moją przestępczą działalność i poddać ją surowej karze.

Skruszony powołaniem tego szacownego zespołu postanowiłem ułatwić mu nieco pracy i sam się zadenuncjować za wrogą Państwu działalność na terenie prokuratury Grodu Przemysława, czyli Poznania.

„Confessio est regina probationum” jak mówi stare prawnicze przysłowie (dla prokuratorów zespołu tłumaczę, aby uniknęli powoływania biegłych – „przyznanie się jest królową dowodów”.) Tak więc postanowiłem się przyznać, aby oszczędzić trochę pracy naszym prześwietnym stróżom prawa, no i aby przed sądem oskarżając mnie o nowe czyny nie natknęli się znowu na szydercze „brak uprawdopodobnienia”.

Opisując moją przestępczą działalność muszę się cofnąć do licealnych czasów.

Ze wstydem chciałbym się przyznać, że działając w ramach samorządu uczniowskiego w Liceum Ogólnoszktałcącym w Kórniku i pełniąc funkcję przewodniczącego tego samorządu zdecydowałem, że dochody ze sklepiku uczniowskiego mają zasilać wyjazdy do opery poznańskiej klubu ProSimfonika. Tym sposobem bez wątpienia zyskałem przychylność nauczycielki chemii, która była opiekunką tego klubu.

Nie wiem, czy miało to wpływ na to, że udało mi się jakoś chemię zaliczyć, ale na pewno nie zaszkodziło. Czyn ten Szanowny Zespół Prokuratorów (dalej: SZP) winien rozpatrywać w kontekście podżegania do usiłowania korupcji. Deklaruję chęć współpracy z SZP i wskazania dalszych winnych tego niecnego procederu (z życzliwości naszej chemiczki korzystała cała klasa). Wskażę te osoby licząc na skorzystanie z instytucji małego świadka koronnego.

Obciążając już swoją klasę chciałbym ze skruchą wyznać, że po maturze pojechaliśmy wszyscy nad jezioro i biwakowaliśmy w miejscu niedozwolonym. Na swoje usprawiedliwienie mogę wyjaśnić, że organizatorem był Darek i Piotrek, a ja pojechałem tam tylko dlatego, że miały być dziewczyny z 4a. Biwakowaliśmy tam i piliśmy alkohol. Zresztą alkohol piliśmy i wcześniej na imprezach klasowych. Niektórzy pili, zanim skończyli 18 lat. Czyn nasz zakwalifikowałbym jako wykroczenie, ale w zakresie alkoholu, to spojrzałbym na ustawę o przeciwdziałaniu alkoholizmowi wśród dzieci i młodzieży. SZP może liczyć na mnie, jeśli chodzi o wskazanie winnych kupowania napojów wyskokowych (głównie wina z jabłek).

Po skończeniu działalności na terenie liceum rozciągnąłem obszar aktywności przestępczej na teren Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tu chciałbym się przyznać do oczywistej korupcji. Będąc członkiem Parlamentu Studenckiego UAM głosowałem razem z innymi osobami (wskazałbym tutaj przede wszystkim obecnego senatora Marcina Bosackiego, ale niestety chroni go immunitet, który uniemożliwia wyciągnięcie ręki sprawiedliwości SZP po niego) za dofinansowaniem Juwenaliów UAM, jednocześnie licząc, że będę w nich uczestniczył i korzystał w ten sposób z tego dofinansowania. Ten oczywisty konflikt interesów do dziś kładzie się cieniem na moje sumienie. Już sam szef SZP zauważył, że mam skłonność do takiej podwójnej roli.

Chciałbym na koniec pomóc SZP rozwiązać jeszcze jeden problem, który pozornie może wydać się trudny. Jak ścigać te wszystkie moje zbrodnicze czyny po tylu latach unikając zarzutu przedawnienia?

Drodzy Prokuratorzy! Jak potrafiliście nieprzytomnemu zarzuty postawić, to z sobie z głupim przedawnieniem nie poradzicie? Bez przesady.

Pamiętajcie, że całe szefostwo ocenia waszą gorliwość i od niej zależy, czy wylecicie za dotychczasowe nienachalne sukcesy, czy też pozwolą Wam jeszcze pełnić zaszczytne funkcje. Dzięki mojej autodencucjacji wreszcie macie mnie na talerzu!

Roman Giertych

 


Adam Mazguła: Dojąca partia zgnilizny lawendowej

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Niewielu już pamięta, że mieliśmy żyć w państwie demokratycznym, w którym władza służy obywatelom! Oślepieni propagandą Polacy nie widzą, że władza od dawna im nie służy, ale zrobiła z obywateli poddanych, niewolników ciemnoty parafialnej okupacyjnej dojącej partii zgnilizny lawendowej.

 

PiS nie jest partią prawicową, a tym bardziej, nie jest lewicową

To dojąca partia portfelowa zgniłej lawendy, ludzi bez ideowych, nikczemników i łotrów, ubeków i dewiantów seksualnych, którzy wbiegli do polityki nie dla jakiś tam pieniędzy, ale po władzę i po fortuny finansowe. Nie po jakąś tam władzę, ale taką, bez odpowiedzialności, bezkarną, która tworzy przywileje dla siebie, aby mogła z nich czerpać maksymalne zyski, ale i obowiązki, jednak tylko dla zmanipulowanego oraz wyzyskiwanego narodu.

Na gruzach demokratycznych procedur kontroli PiS-władza stworzyła system bandytyzmu, dając sobie takie uprawnienia, które pozwalają kraść bez umiaru i na rachunek przyszłych pokoleń. Stworzyła system, w którym pobiera nasze pieniądze z przejętego we władanie banku i zostawia dług, który jest naszym długiem wymagalnym, rozłożonym na całe pokolenia.

Policja chroni bankowców, prokuratura umarza sprawy zbuntowanych przeciwników właścicieli banku, a służby pilnują, aby dalej wszyscy musieli wpłacać i przetrzymywać pieniądze tylko w tym banku. Przy okazji wszyscy przymusowi klienci banku, aby nimi mogli być, muszą spowiadać się, czy są wiernymi i grzecznymi poddanymi „rasy panów”, modlić się do księdza i posyłać mu swoje dzieci do zabawy w Boga i jego owieczki.

W ramach ochrony życia i rodziny, kobiety mają obowiązek wymagalny pod rygorem przemocy rodzić, tworząc nowych umiłowanych podatników zadłużonych.

A wszystko to pod dumnie powiewającą narodową flagą i przy dźwiękach marszu uzbrojonych brunatnych bojówek narodowego boga specyficznego honoru w okupowanej ojczyźnie.

Na koniec jedyny przekaz medialny „prawdziwych Polaków” nada orędzie lub zachwyt satrapy, jak to wspaniale żyć dla Polski i jej najlepszej w świecie konstytucji.

Niewielu już pamięta, że mieliśmy żyć w państwie demokratycznym, w którym władza służy obywatelom! Oślepieni propagandą Polacy nie widzą, że władza od dawna im nie służy, ale zrobiła z obywateli poddanych, niewolników ciemnoty parafialnej okupacyjnej dojącej partii zgnilizny lawendowej.

Dość tego! Wypierda lać!

Adam Mazguła

 

 

Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Krzysztof Skiba: jak Polska wygrała konkurs na najlepszego sobowtóra Białorusi w Europie

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Konkurs na sobowtóra Białorusi zakończony. Puchar i złote kajdanki już w Polsce. Dziś kolejne, sympatyczne zawody, na które zaprasza IV RP. Tym razem będą to zmagania o tytuł Żenady Tygodnia pomiędzy MARTWOWŁADEM Prezesa, MILCZYDOŁKIEM Dziwisza, TRUPIOPORODEM Godek i GNOJOPADEM gospodarczym Morawieckiego.

 

Kolejny sukces rządu!

Po wczorajszych wydarzeniach w Warszawie, Polska bezkonkurencyjnie wygrała konkurs na najlepszego sobowtóra Białorusi w Europie. Gratulacje wygrania zawodów, złożył przez głuchy telefon kotu Jarosława, sam dyrektor kołchozu Aleksander „Hokej” Łukaszenka. Do gratulacji dołączył też dziki lokator Białego Domu – Donald Trump, który podobny konkurs chce wygrać w USA.

Zwycięstwo w tych trudnych zawodach zawdzięczamy przede wszystkim dzięki wysokim morale i niskim chwytom, wielkim ideom i przyziemnym interesom, ale także dzięki wysiłkom policji, która dzierży pałę pierwszeństwa w umiejętnym udawaniu dawnego ZOMO. Ku radości obserwatorów z ulicy Nowogrodzkiej, opancerzona w miłość, dobroć i pomoc obywatelom policja, ponownie podczas demonstracji dodała gazu, w wyniku czego wszyscy jesteśmy na zakręcie. Historii.

Dodawanie gazu w walce z kobietami stało się już nową, świecką tradycją kultywowaną przez nadwiślańskie służby mundurowe. Stare hasło „Baby do garów!”, zamieniono obecnie na nowe „Baby do kuchenek gazowych”. Stąd ten gaz, bo wszyscy widzą, że rządowi (i Prezesowi) brak pary. Nie tylko do kobiet. Ale przede wszystkim do walki z pandemią.

Za to pary nie brakuje grabarzom, którzy ręce mają pełne łopat. Ledwie rząd ogłosił, że jest stabilnie i od razu na skutek świetnego zarządzania kryzysem padł wczoraj rekord dzienny padania, ale nie w objęcia tylko poza nawias ludzi jeszcze żywych. Jak twierdzą patolodzy i poeci SZMALOCYRK władzy będzie się jeszcze kręcił, dopóki w telewizji pełen Bayer Full.

Konkurs na sobowtóra Białorusi zakończony. Puchar i złote kajdanki już w Polsce. Dziś kolejne, sympatyczne zawody, na które zaprasza IV RP. Tym razem będą to zmagania o tytuł Żenady Tygodnia pomiędzy MARTWOWŁADEM Prezesa, MILCZYDOŁKIEM Dziwisza, TRUPIOPORODEM Godek i GNOJOPADEM gospodarczym Morawieckiego.

Kto zwycięży? Bądźcie czujni! Kurski poda wyniki na antenie TVP, tuż po piętnastej mszy w intencji teściowej Sasina.

Krzysztof Skiba

 

 


Adam Mazguła: Mafia lawendowa

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Międzynarodowa mafia lawendowa kierowana przez Stanisława Dziwisza pierwszego i już nieżyjącego Jana Pawła drugiego rządzi dzisiaj w Polsce i czas przyjrzeć się tej grupie władzy absolutnej. Czas na prawdę o celach, finansach i członkach tej bandy przestępców rządzących naszym krajem. Ujawniać, osądzić i brutalnie wyprosić!

 

Już chyba wszyscy wiedzą, że Stanisław Dziwisz pierwszy i Jan Paweł drugi kierowali międzynarodową mafią gejowską i pedofilską. Na mocy ich decyzji, kariery należały się tylko takim duchownym, którzy należeli do wtajemniczenia lawendowego.

Polska polityka, na którą kościół ma decydujący wpływ, została podporządkowana tym samym wpływom. Partia, w którą zainwestował S. Dziwisz, a nawet pomagał w jej rozkwicie, podlegała tym samym sprawdzonym metodom wtajemniczenia gejowskiego, co w Watykanie.

Drugim czynnikiem łączącym tajne porozumienie lawendowe, było piętno współpracy z byłymi służbami bezpieczeństwa PRL.

Czy zatem może dziwić, że wszyscy decydenci partii rządzącej to dewianci seksualni, którzy mają powiązania z ubecją PRL-u? Służby wiedziały o ich słabościach i wykorzystywały ich do swoich celów, co jednak na dłuższą skalę łączyło ich w jedno środowisko.

Wszyscy wiedzą, kim jest tajny współpracownik „Balbina” i jego polityczni kompani. Toż to zasada, że młodzi chłopcy towarzyszą decydentom PiS-władzy. Wice prezes partii rządzącej i jawny zdrajca narodowy Polski Antoni Macierewicz uczestniczy w promocji międzynarodowych chłopców mafii.

 

Było głośno o powiązaniach Kamińskiego i Wąsika, którzy dzisiaj kierują ministerstwem spraw wewnętrznych i administracji i służb specjalnych. O Ziobrze i wielu innych, nawet nie warto pisać… Każdy ma swoje informacje… W tym kontekście warto poznać ojca Dudy.

Jako naukowiec wspierany przez władzę PRL i bliski kumpel Dziwisza, pozwalał Andrzejowi dorastać w tej atmosferze lawendowych i ubeckich powiązań. Kiedy „TW Balbina” zapragnął pochować brata jak króla, wszystko stało się wewnętrzną sprawą mafii i wtedy pojawił się młody i obiecujący kandydat Dziwisza na prezydenta. Czy dziwi zatem, że w kościołach zorganizowano system poparcia i zbierania podpisów, pod każdy projekt, na każde wybory dla lawendowego PiS-u?

Nie wierzcie też w czyste intencje ustawy „dezubekizacyjnej”, walkę z ideologią gender albo LGBT. To tylko zasłona dymna propagandy dla swoich członków lawendowych. Przecież PiS jest pełen ubeków i nawet mordercom ks. Popiełuszki nie zabrano emerytury, nie objęto represjami żadnego z 10 000 TW księży i biskupów, a zrobiono to w stosunku do ludzi pozytywnie zweryfikowanych. To samo dotyczy ideologii LGBT, która jest jednym wielkim kłamstwem Dudy, PiS-u i kościoła, zakrywającym ich motor wspólnoty.

Wszystkie te tematy były propagandowym sztandarem przeciwko opozycji, jednak prawda jest zupełnie inna i teraz może odwrócić się przeciwko oszustom. Międzynarodowa mafia lawendowa kierowana przez Stanisława Dziwisza pierwszego i już nieżyjącego Jana Pawła drugiego rządzi dzisiaj w Polsce i czas przyjrzeć się tej grupie władzy absolutnej. Czas na prawdę o celach, finansach i członkach tej bandy przestępców rządzących naszym krajem. Ujawniać, osądzić i brutalnie wyprosić! „Wypierda lać”.

Adam Mazguła

 

 

Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Zapraszamy na serię spotkań online. Women’s revolution – Rewolucja jest kobietą!

Rewolucja jest kobietą! Wiek XXI to dobry czas, aby spojrzeć na społeczne role kobiet, nie jako dar przemian patriarchalnego świata poprzedniego wieku, ale jako wynik długotrwałej walki o należne miejsce i rolę kobiety we współczesnym świecie.

Rewolucja ma twarz kobiety, która walczy w Rożawie z bronią w ręku i buduje nowe społeczeństwo po horrorze wojny. Twarz kobiety, która nie tylko rozwija siebie, ale także edukuje lokalną społeczność! Twarz kobiety uchodźczyni, która wyrwana z konserwatywnego świata dostrzega nowe możliwości. Twarz kobiety protestującej przeciwko męskiej dominacji w świecie wciąż pełnym nierówności.

Facebook Live – Sunday, 22 November 2020

Serią naszych wydarzeń online, chcemy pokazać pełne wsparcie dla kobiet w Polsce, które zdesperowane wyszły na ulicę domagać się zmian. Zaproszeni goście są przykładem na to, że to właśnie kobiety są motorem dobrych zmian na świecie. Wyznaczają główne kierunki, w jakich zmierzamy jako społeczeństwo.

Goście:

Hannah Bohman – fighter with the Kurdish Women’s Protection Units (YPJ)
Hevel Tekosin – Rojawa (jinealogy)
Lisa Marie Taylor – Filia
Natalia Gebert – Tak dla uchodzców
Opal Tometi – założycielka BLM – tbc
Klementyna Suchanow – OSK (tbc)

Organizatorzy:

Radio 4 Rojava (Jarek Zietkiewicz)
Polonia Express (Anna Polkosnik, Katie Szade)
Czerwona młodzież – PPS (Adrianna Radłowska, Kaja Stempin, Alicia Cornellier)


Oświadczenie Romana Giertycha. „Amnestia”

Roman Giertych

Roman Giertych

Nie jestem pieniaczem sądowym. Nie lubię się sądzić o swoje własne dobra osobiste. Ale w tej sprawie nie pozwolę nikomu powielać oszczerstw, wymyślonych przez partię rządzącą i potęgować krzywdy, która dotknęła mnie i moją rodzinę. Będę w tej sprawie bezwzględnie konsekwentny.

Sąd Rejonowy w Poznaniu wstrzymał wykonalność wszystkich środków zapobiegawczych, które narzuciła na mnie prokuratura. Odbyło się to dzień po tym, jak Sąd Okręgowy w składzie trzech sędziów uznał w prawomocnym orzeczeniu, że zarzucany mi (oraz innym osobom) czyn nie jest przestępstwem. Sprawa więc okazała się spektakularną kompromitacją prokuratury.

Kompromitacja ta wynikała z faktu, że stawiane zarzuty miały polityczny cel. Chodziło o zastraszenie adwokatury, pozbawienie obywateli dostępu do adwokatów gotowych konfrontować się z państwem, ukaranie mnie za krytykę PiS oraz wytrącenie możliwości ujawnienia tzw. taśm Hofmana.

Bardzo dziękuję wszystkim za okazane mi wsparcie. Dziękuję moim przyjaciołom za to, że stanęli za mną murem. Na nikim się nie zawiodłem! Dziękuję mojej żonie, która była też moim obrońcą. A także pozostałym obrońcom, na czele z mec. Jakubem Wende. I mojej córce Marysi. Dziękuję tysiącom moich Czytelników, którzy pisali komentarze i posty. Dziękuje za wsparcie wszystkich tych, którzy nigdy nie uwierzyli w podłe kalumnie rozsiewane na mój temat. Jesteście wspaniali!

Jednocześnie chciałbym przestrzec wszystkich, którzy w tym trudnym czasie szkalowali dobre imię moje i mojej rodziny. Z zamówionego raportu wynika, że do takich działań doszło w mediach związanych z PiS, ale nie tylko. Jeżeli ktoś chciałby mnie publicznie przeprosić, to ma czas do końca tygodnia Zaznaczam jednak, że ta swoista amnestia nie dotyczy tzw. dziennikarzy mediów rządowych. Później każda redakcja, portal, osoba, dziennikarz, który naruszył moje dobra osobiste będzie miał okazję w sądzie bronić tez, które wczoraj Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał za nie do obrony.

Jednocześnie zwracam uwagę, że pisząc o mojej sprawie nie wolno od wczoraj używać sformułowań w rodzaju („grozi mu 10 lat”) lub („podejrzewany o udział…”). Mi nic w tej sprawie nie grozi, bo sąd uznał, że przestępstwo nie zostało nawet uprawdopodobnione przez prokuraturę. I w niczym nielegalnym nie brałem udziału, co potwierdził sąd. To nie prokuratura w Polsce jest ponad sądami, ale sądy są ponad prokuraturą i to one orzekają, czy coś jest przestępstwem, czy nie. Kto używa takich określeń nie może się spodziewać, że pozostanie to bez reakcji. Sam fakt powoływania się na publiczne depozycje prokuratury i cytowanie ich też nie zmienia tej oceny, gdyż zapowiadam, że medialna aktywność prokuratury w tej sprawie będzie również poddana sądowej weryfikacji poprzez pozwy o naruszenie dóbr osobistych. Nie można się powoływać na urzędową powagę oświadczeń organu prokuratorskiego, skoro oświadczenia takie zostały negatywnie zweryfikowane w procedurze sądowej.

Nie jestem pieniaczem sądowym. Nie lubię się sądzić o swoje własne dobra osobiste. Ale w tej sprawie nie pozwolę nikomu powielać oszczerstw, wymyślonych przez partię rządzącą i potęgować krzywdy, która dotknęła mnie i moją rodzinę. Będę w tej sprawie bezwzględnie konsekwentny.

Roman Giertych

 

 


Węgry i Polska blokują unijny budżet. Już sama retoryka Warszawy jest oburzająca. Polski rząd bredzi o „zniewoleniu”

Węgry i Polska blokują unijny budżet, bo nie podoba im się powiązanie wypłat z klauzulą ​​praworządności. Taka reguła powinna była obowiązywać od dawna – uważa Barbara Wesel.

Fot. screen shot / youtube, Kancelaria Premiera

Już sama retoryka Warszawy i Budapesztu jest oburzająca. Polski rząd bredzi o „zniewoleniu” przez UE, ponieważ chce ona rzekomo ingerować w sprawy polityczne Polski. Węgierski premier Viktor Orban sięga jeszcze głębiej do rezerwuaru pomówień i porównuje Unię Europejską ze Związkiem Radzieckim, ponieważ chce ona rzekomo narzucać zasady jego krajowi.

Zarówno Orban, jak i Jarosław Kaczyński zawsze podkreślali swoje obrzydzenie do komunistycznej przeszłości swoich krajów, ale jeśli chodzi o propagandę, hołdują jak najstarszej tradycji.

Węgier Viktor Orban w Sejmie. Fot. screen shot / youtube, Sejm

Przeczytajcie umowy!

Swoimi bulwersującymi roszczeniami Polska i Węgry uzasadniają swoje weto wobec budżetu UE, który jest obwarowany nową klauzulą ​​praworządności. Ma to na celu uzależnienie przyszłych płatności z budżetu europejskiego od przestrzegania demokratycznych zasad. – No wreszcie! – można tylko westchnąć – bo taka regulacja powinna obowiązywać już od dawna.

Premier Węgier Viktor Orban, który pod względem chucpy jeszcze nawet prześciga swojego polskiego kolegę, twierdzi jednocześnie, że po prostu ma prawo do płatności z Brukseli, niezależnie od tego, co wyczynia w swoim kraju.

Taką samą postawę przyjmuje Warszawa. Bruksela jest uważana za skarbiec, z którego można czerpać pieniądze, by potem wykorzystać je do zwabienia wyborców i urobienie sobie partyjnych kompanów robiąc z nimi interesy. Polska, jako jeden z największych beneficjentów UE, otrzymywała w ostatnim okresie budżetowym około 11 mld euro płatności netto rocznie. W mniejszym stopniu to samo dotyczy Węgier.

Ale obaj politycy udają, jakby z tymi korzyściami nie wiązały się żadne zobowiązania. Powinni oni wreszcie przeczytać traktaty akcesyjne do Unii Europejskiej, które podpisali w 2004 roku. Mówią one, że członków UE obowiązują zasady demokratyczne. I nie są one ani niejasne, ani nie podlegają interpretacji czy negocjacji. Bezwzględnie dotyczy to niezależność sądownictwa i wolności prasy, które na Węgrzech od dawna są podważane, a Polska coraz bardziej podąża tą drogą.

UE sama ponosi winę

Weto w sprawie budżetu wprowadziło UE znów w stan kryzysu. Porozumienie w sprawie Funduszu Odbudowy było wystarczająco trudne. Teraz mści się to, że UE lata całe bezradnie i bezczynnie przyglądała się tworzeniu autorytarnych struktur, najpierw na Węgrzech, a potem w Polsce. Przejmowanie mediów na Węgrzech nie nastąpiło z dnia na dzień. Postępowało stopniowo. Teraz Orban ma zamiar zamknąć ostatni niezależny portal internetowy i ostatnią wolną stację radiową.

To samo dotyczy demontażu niezależnego sądownictwa: co kilka miesięcy wolność sędziów ograniczana była nową ustawą, aż wreszcie rząd przejął je pod całkowitą kontrolę. Bruksela wniosła kilka skarg do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i poza tym milczała. Rządy UE unikały konfliktu, były zbyt tchórzliwe, by zastosować nawet słabe środki procedury na podstawie art. 7, które były już dostępne.

Jak na ironię, chadecy w Parlamencie Europejskim przez lata kryli przejęcie przez Orbana pełnej władzy i do dziś nie udało im się usunąć ze swoich szeregów partii Fidesz. Kiedy EPL wzywa teraz Budapeszt i Warszawę do pójścia na kompromis, należy im przypomnieć o ich wkładzie w tę katastrofę.

Kto ma takiego partnera…

W kryzysie pandemicznym Polska i Węgry biorą pozostałe 25 krajów UE jako zakładników, ponieważ najwyraźniej nadal mają zamiar deptać demokrację. To niespotykane i bulwersujące zachowanie, które pokazuje, jak bardzo lider partii PiS Jarosław Kaczyński i premier Viktor Orban oddalili się od partnerstwa politycznego w Europie. W najgorszym przypadku takiego zachowania można by oczekiwać od wrogów. Pieniądze z Funduszu Odbudowy są pilnie potrzebne w południowej Europie i to tak szybko, jak to możliwe. Jednak obydwa rządy nie mają skrupułów w stosowaniu szantażu, aby moc dalej finansować swoje skorumpowane przejęcie władzy za unijne pieniądze. Kto ma takich partnerów, ten nie potrzebuje wrogów. To, czego najbardziej potrzebowałaby Unia Europejska, to klauzula, jak się takich klientów pozbyć.