Rozwiązano jedną z zagadek Stonehenge i pojawiła się kolejna

DW

Archeologom udało się rozwiązać jedną z zagadek Stonehenge. Z artykułu w fachowym magazynie „Science Advances” wynika, że kamienie użyte do jego budowy pochodzą z West Woods, miejsca oddalonego od niego o 25 kilometrów.

– Uważam, że mamy tu do czynienia z bardzo dobrze zorganizowaną społecznością – oświadczył główny autor tego artykułu David Nash. Jego zdaniem budowniczowie kromlechu zdecydowali się z czysto praktycznych względów na West Woods jako miejsce, z którego pochodził budulec.

Analiza chemiczna

Grupie badaczy, skupionych wokół Nasha, udało się przeanalizować skład chemiczny kamieni użytych do postawienia tej imponującej budowli megalitycznej. Przenośne aparaty rentgenowskie, którymi ją prześwietlono, pokazały, że Stonehenge w niemal 99 proc. zbudowano z ziemi okrzemkowej z niewielkim dodatkiem innych osadów. Odkrycie to sprawiło, że badacze zaczęli szukać miejsca, z którego mogła pochodzić większość budulca.

Wcześniejsze badania wykazały, że mniejsze kamienie w Stonehenge pochodzą z odległej o około 200 kilometrów na wschód Walii. Nowe wyniki potwierdzają teorię, że największe głazy przeniesiono do Stonehenge w tym samym czasie, czyli na 2500 lat przed narodzinami Chrystusa. To z kolei zaprzecza wcześniejszym przypuszczeniom, że położony w bezpośrednim pobliżu kromlechu wielki blok megalityczny pochodzi z jego najbliższej okolicy i że ustawiono go tam już wcześniej.

W jaki sposób pierwotni Brytyjczycy byli w stanie przetransportować na odległość 25 kilometrów bloki skalne o wadze dochodzącej do 30 ton, tego w dalszym ciągu nie wiadomo. Na ogół przypuszcza się, że posłużyli się w tym celu wielkimi saniami.

Megality od stuleci są zagadką dla naukowców. Najbardziej rozpowszechniona teoria głosi, że te imponujące budowle służyły do obserwacji astronomicznych. Kromlech Stonehenge jest skierowany w stronę Słońca.

Kolejne sensacyjne odkrycie

Stonehenge jest pełne zagadek. Ostatnio naukowców zaczęła trapić kolejna. W pobliżu kromlechu archeolodzy bowiem odkryli prehistoryczną kamienną formację, której wiek jest szacowany na 4,5 tys. lat.

Badacze z ponad 20 uniwersytetów połączyli siły, dzięki czemu znaleźli „20 lub więcej dużych dziur w ziemi, o średnicy ponad 10 metrów i głębokości 5 metrów”, poinformowali przedstawiciele University of St Andrews. To prawdopodobnie jedna z największych prehistorycznych struktur na terenie obecnej Wielkiej Brytanii.

Jamy rozlokowane są na linii okręgu o średnicy ponad 2 km. Neolityczna formacja leży niecałe 3 kilometry od stanowiska Stonehenge. Naukowcy przypuszczają, że pochodzi z neolitu i wyznaczała granice świętego obszaru.

Nick Snashall, archeolog pracująca przy Stonehenge, uważa odkrycie za „zdumiewające” i rzucające nowe światło na życie i wierzenia „naszych przodków z okresu neolitu”.

W 1986 roku Stonehengen został wciągnięty na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

 

REDAKCJA POLECA

 


Krzysztof Skiba: wielka budowa słomianego misia, czyli gospodarowanie w stylu PiS

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Jak tylko naród w swej naiwności zadecydował, że Andrzej Duda dalej może udawać prezydenta, rozpoczęły się intensywne prace nad dalszym przechwytywaniem państwa, które w finalnym efekcie ma być czymś w rodzaju zabawnego trofeum na biurku Prezesa.

 

WIELKA BUDOWA SŁOMIANEGO MISIA

Jak tylko naród w swej naiwności zadecydował, że Andrzej Duda dalej może udawać prezydenta, rozpoczęły się intensywne prace nad dalszym przechwytywaniem państwa, które w finalnym efekcie ma być czymś w rodzaju zabawnego trofeum na biurku Prezesa.

Szybko wyjaśniono też, że nie będzie dodatkowych ekstra emerytur, bo one były jedynie w przemowach kandydata Dudy, skasowano też zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat ośmiu, którzy w czasie pandemii Covid-19 postanowili poświęcić swój czas na opiekę nad dziećmi kosztem pracy zawodowej.

Tętni za to niczym afrykański bęben, robota przy przekopie Mierzei Wiślanej. Ta czołowa inwestycja rządu PiS, która z Elbląga uczyni największy na świecie port dla kajaków i pontonów (bo tylko takie tu wpłyną ze względu na płytkie wody) miała początkowo kosztować 880 milionów, potem 1,5 miliarda, ale to nie ostatnie słowo tej władzy (która kasę zasysa jak przemysłowy odkurzacz) i pewnie na 2 miliardach, albo i na trzech może się nie skończyć.

Mateusz Morawiecki zapewniał, że piaski Mierzei kryją olbrzymie zasoby bursztynu, których wydobycie pokryje nawet 50 procent kosztów. Wiceminister aktywów państwowych Maciej Małecki optymistycznie ogłosił, że tego bursztynu jest tam blisko 7 ton. Media rządowe piały z zachwytu jak za Gierka. Łezka się w oku kręciła, bo słyszeliśmy odległe echa haseł typu „Polak potrafi”. Podobno co bardziej niecierpliwi zaczęli liczyć kasę, bo za kilogram bursztynu można dostać nawet 20 tys. zł.

Polak potrafi i to bardzo, ale nadmuchać swój własny balon. Okazało się, że złoża bursztynu są tylko dwa. Jedno ma 900 kg, a drugie 500 kg, czyli raczej nie 7 ton. To złoże, które ma 900 kg jest nie do wydobycia. A to które ma 500 kg jest miałem bursztynowym i warte jest nie więcej niż kilkaset tysięcy złotych.

Oto w skrócie gospodarowanie w stylu PiS.

Wydać 2 mld złotych, a by zarobić marne kilkaset tysięcy. Ale przecież tu o żadną inwestycję nie chodzi.

Jak obliczyli naukowcy, jeśli nie będzie wojny, katastrof ekologicznych, zapaści finansowych i kryzysu gospodarczego, to z tym przekopem uda się wyjść na ZERO po 300 latach. Tego momentu to nawet wnuki księdza Tymoteusza Szydło nie doczekają.

Całe to pierdzenie w trąbkę o wielkich inwestycjach rządu jest tylko po to, aby zaprzyjaźnione z władzą firmy i wiadomy krąg kolesi, nabiły sobie kabzę.

Przy okazji monstrualnego koszenia kasy, rząd w bonusie zafunduje mieszkańcom katastrofę ekologiczną regionu i tradycyjnie coś dla idiotów, czyli smaczek narodowo-patriotyczny w postaci buńczucznych deklaracji, że ta inwestycja ma charakter strategiczny.

Słynny słomiany miś z filmu Stanisława Barei, czyli cwany przekręt dyrektora klubu sportowego Tęcza, nadal w budowie.

Miś – Stanisław Bareja. Fot. screen shot

Kolejny słomiany miś powstaje na pastwiskach w Baranowie i udaje lotnisko. Nikt jeszcze nie wbił łopaty, aby zrobić pas startowy, ale kasa już leci, a kilku frajerów kupiło nawet bilety.

Jedyne co nam pozostaje, gdy kraj dojony jest przez będących u władzy spryciarzy, to pokazać im gest posłanki Lichockiej oraz skrupulatnie liczyć każdą słomkę z Misia.

Krzysztof Skiba

 

 

Jurek Owsiak już przeczytał! A ty?

„Skiba ciągle na wolności” czyli ponad 500 stron barwnych historii o polskim rocku, trasach Big Cyca, kulisach Lalamido, organizacji nielegalnych happeningów, więzieniu w czasach PRL, o kretynizmach show biznesu i o tym jak optymistycznie i z uśmiechem iść przez życie.

Uwaga! Okazja!

Takich cen jeszcze nie było! W związku z pandemią Wydawnictwo SQN RADYKALNIE obniżyło ceny książek. Zamówienia pod tym linkiem: „Skiba ciągle na wolności”

 

Całą płytę można już ściągnąć KLIKAJĄC TUTAJ >>>


Sposoby na tanią energię elektryczną dla domu

Dobrych porad na temat oszczędzania prądu nie brakuje. Wiemy, że warto wymienić zwykłe żarówki na energooszczędne, a starą lodówkę na sprzęt klasy A+++. Wielu konsumentów nadal obawia się jednak zmiany sprzedawcy prądu lub taryfy. Taki krok niepodziewanie może przyczynić się do oszczędności.

Sposoby na tanią energię elektryczną dla domu

Zmień sprzedawcę prądu

Zastanów się dobrze, czy aktualny dostawca prądu spełnia Twoje oczekiwania. Od kilkunastu lat możemy swobodnie zmieniać dostawców prądu. Taka zmiana to często realne oszczędności i inne, dodatkowe korzyści. Firmy energetyczne starają się bowiem zachęcić nowych klientów nie tylko konkurencyjnymi stawkami, ale też dodatkowymi usługami. Dlaczego z tego nie skorzystać? Warto sprawdzić oferty sprzedawców prądu w naszym regionie i zastanowić się nad zmianą. Pamiętajmy, że to nic nie kosztuje. W wyborze dostawcy prądu mogą pomóc porównywarki cen prądu.

Wybierz odpowiednią taryfę energetyczną

Przemyśl, czy taryfa, z której aktualnie korzystasz, odpowiada Twoim potrzebom i stylowi życia. Gospodarstwa domowe korzystają z taryf grupy G. Najpowszechniej stosowana jest taryfa G11. To taryfa jednostrefowa, co oznacza, że stawki za energię elektryczną są w jej przypadku takie same w dzień i noc. Dostawcy prądu oferują również klientom indywidualnym taryfę G12 – dwustrefową. Różnicę stanowią dwie stawki – dzienna (droższa) i nocna (tańsza). Ta opcja sprawdzi się idealnie w sytuacji, kiedy w ciągu dnia jesteśmy poza domem, a z urządzeń elektrycznych korzystamy przede wszystkim wieczorem i nocą. Niektórzy sprzedawcy oferują też taryfę G12w, która oznacza tańsze stawki w weekendy oraz dni ustawowo wolne od pracy.

Zacznij po prostu… oszczędzać prąd

Często zwyczajnie zapominamy o dobrych nawykach w korzystaniu z energii elektrycznej. O drobnostkach, które mają realny wpływ na wysokość rachunków za prąd. Zapominamy wyłączyć światło, wychodząc z pomieszczeń na dłużej. Urządzenia zostawiamy w stanie „uśpienia” albo po prostu nie odłączamy ich z gniazdek.

Staraj się gasić światło, wychodząc z pokojów. Ogranicz liczbę włączonych urządzeń. Nieużywane sprzęty wyłączaj i wyciągaj kable z gniazdek. Może wydawać się, że tani prąd to fikcja, a przecież stosując te zasady i odpowiednio dobierając taryfę oraz sprzedawcę energii, można zaoszczędzić do kilkuset złotych rocznie!

Podsumowując, pomyśl o oszczędzaniu prądu w swoim domu czy mieszkaniu. Zapoznaj się z ofertami sprzedawców prądu w Twoim regionie i przeanalizuj taryfy, z których możesz skorzystać. Strefy godzinowe dla domu, które oferuje sprzedawca prądu Enea są przemyślane i dobrze skonstruowane. Jeśli szukasz prostych i komfortowych rozwiązań to właśnie ta oferta może sprostać Twoim oczekiwaniom. Dowiedz się więcej o tej ofercie, odwiedzając stronę internetową tego sprzedawcy prądu.


Polskie miasta tracą unijne fundusze za walkę z LGBT

Tomasz Bielecki

Tomasz Bielecki

Aż sześć polskich miast nie otrzyma wsparcia na projekty w ramach unijnego partnerstwa miast z powodu swych uchwał o „strefach wolnych od ideologii LGBT”.

Bruksela na razie nie ujawnia, o jakie konkretnie gminy i miasta chodzi.

Decyzję Komisji Europejskiej dziś po południu ogłosiła komisarz UE ds. równości Helena Dalli.

„Wartości i prawa podstawowe UE muszą być respektowane przez kraje członkowskie oraz władze państwowe. Dlatego odrzuconych zostało sześć wniosków o partnerstwo [miejskie] z udziałem polskich władz, które przyjęły uchwały o strefach wolnych od LGBT lub o prawach rodziny” – napisała Dalli na Twitterze.

Komisja Europejska – jak się dowiadujemy w Brukseli – na początku lipca poprosiła o wyjaśnienia co do ośmiu wniosków z udziałem polskich miast. Otrzymała odpowiedzi od siedmiu z nich i ostatecznie odrzuciła sześć.

W programie partnerstw miast chodzi o – jak na budżet unijny – bardzo niewielkie granty. W blisko 130 wnioskach zaakceptowanych w obecnej rundzie dotacje wahają się od pięciu do 25 tysięcy euro. Z Polski zakwalifikowało się m.in. Opole, Sopot, Iwkowa, Września, Dzierzkowice, Zator, Niepołomice.

Europarlament przeciw uchwałom o LGBT

Europosłowie już w grudniu zeszłego roku potępili w swej rezolucji deklaracje o „strefach wolnych od ideologii LGBT” w Polsce. Eurodeputowani PiS stanowczo podkreślali, że chodzi o „ideologię”, a nie „strefy wolne od LGBT”. Choć tego drugiego sformułowania użyła dziś także Dalli.

Europarlament przypomniał polskim samorządom, że fundusze unijne nie mogą być wykorzystywane w celach dyskryminacyjnych. Zaapelował do Polski, by „zdecydowanie potępiła dyskryminację osób LGBT”, także dokonującą się z inicjatywy samorządów lokalnych. Wezwał władze Polski, by unieważniły uchwały uderzające w prawa osób LGBT, w tym samorządowe przepisy skierowane przeciwko „ideologii LGBT”

Bruksela liczy na sądy

Gdy spór wokół spraw LGBT zaognił się podczas kampanii przed niedawnymi wyborami prezydenckimi, wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova zadeklarowała, że – choć „nie zamierza mieszać się w wybory” – to uznaje „za bardzo zasmucające, że we współczesnej Europie politycy na wysokich urzędach uderzają w mniejszości dla potencjalnych zysków politycznych. Zarówno w prawie UE, jak i w polskiej konstytucji każdy jest równy bez względu na orientację seksualną”.

Jourova przypomniała, że Bruksela zwracała się już do władz województw łódzkiego, lubelskiego, małopolskiego, podlaskiego oraz świętokrzyskiego w związku z ogłaszaniem na ich terenach „stref wolnych od LGBT”. Jak zaznaczyła, brak dyskryminacji to nieodłączna część zarządzania funduszami UE.

Jednak do odbierania dużych funduszy, które są rozdzielane przez UE w Polsce w ramach polityki spójności, jest bardzo daleka droga. Komisja Europejska w zasadzie musiałaby wcześniej wszcząć postępowanie przeciwnaruszeniowe z zarzutami systemowej dyskryminacji mniejszości seksualnych w Polsce. I dlatego Bruksela ma nadzieję na przytemperowanie problemu przez wymiar sprawiedliwości.

W tym miesiącu dwie uchwały zostały uchylone przez sądy. Wojewódzki sąd administracyjny w Radomiu stwierdził nieważność uchwały co do deklaracji „Gmina Klwów wolna od ideologii LGBT”. Wojewódzki sąd administracyjny w Gliwicach, który stwierdził nieważność – zaskarżonej przez rzecznika praw obywatelskich – uchwały rady gminy Istebna o „powstrzymywaniu ideologii LGBT przez wspólnotę samorządową”.

Dotychczas ponad 80 samorządów w Polsce przyjęło uchwały, w których oświadczają, że są wolne od „ideologii LGBT”, albo zatwierdziło Samorządową Kartę Praw Rodzin (lub jej najważniejsze przepisy). Karta praw Rodzin – jak stwierdził europarlament – dyskryminuje w szczególności rodziny niepełne i rodziny LGBTI.

W tych samorządowych uchwałach wzywa się bowiem do powstrzymania się od jakichkolwiek działań zachęcających do tolerancji wobec osób LGBTI, od udzielania wsparcia finansowego dla równościowych organizacji pozarządowym, a także od prowadzenia edukacji opartej na niedyskryminacji.

 

REDAKCJA POLECA

 


Adam Mazguła: Z szacunku do prawdy, nigdy nie nazwę Andrzeja Dudę prezydentem

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Obecność Andrzeja Dudy w polityce jest efektem wielkiego oszustwa i manipulacji partyjnego państwa oraz przekupionych przywilejami antykatolickich biskupów kłamstwa i nienawiści

Kłamstwo, nawet tysiąc razy powtarzane nie stanie się prawdą.

Partyjna Komisja Wyborcza PiS-u orzekła, że wybory były uczciwe. Teraz czekamy na wyrok Sądu Najwyższego, a właściwie specjalnej izby PiS-u w tym sądzie, aby uznała, że te 5,8 tys. zaskarżeń, sprzeciwów i opisów wielkiego wyborczego łajdactwa partyjnego PiS-u jest nieuzasadnione. Czy nie po to PiS zmienił prawo wyborcze i niezależne organy wyborcze, aby tak właśnie było?

Z szacunku do prawdy, nigdy nie nazwę Andrzeja Dudę prezydentem.

Jak śmieszni wydają się politycy, nawet opozycji, którzy używają określenia „wygrał wybory”, którzy mu gratulują wyboru. Znowu z szacunku do prawdy pozwolę sobie stwierdzić, że został on narzucony Polakom przez partyjny totalitaryzm.

Urzędnicy PiS-u ogłosili wybory, ustalili niekonstytucyjny termin, zmienili po PiS-owsku prawo, wykorzystali publiczne środki przekazu, aby zakomunikować społeczeństwu, że mają wybór pomiędzy Polakiem, który dba o rodzinę, a LGBT, niemieckimi interesami mafijnych złodziei, którzy chcą rozkraść majątek narodowy dla Żydów, mafii vatowskiej, zamachowców na kościół, … itd.

Te same treści nieśli wszyscy członkowie rządu na ich wiecach rozdawania obiecanek finansowych samorządom.

PiS zorganizował państwowy festiwal kłamstwa, oszustwa i nadzwyczajnego, podłego chamstwa w całej Polsce, aby przypisać boskość zwykłej marionetce prezesa i obrzydzić, zakłamać i poniżyć inne kandydatury.

Tymczasem obecność Andrzeja Dudy w polityce jest efektem wielkiego oszustwa i manipulacji partyjnego państwa oraz przekupionych przywilejami antykatolickich biskupów kłamstwa i nienawiści.

Nie wiem, jak będzie pełnić swoją funkcję narzuconego rasisty jednej partii, w warunkach braku akceptacji połowy polskiego społeczeństwa i światowych instytucji demokratycznych. Wiem natomiast, że ci, którzy tego dokonali, zamachnęli się na prawdę i polską demokrację.

Teraz latami będziemy poniżani i izolowani w świecie wartości oraz rozwoju cywilizacyjnego. Przecież to jest klasyczna zdrada!

Dlatego z szacunku do prawdy, nigdy nie wziąłbym udziału w zaprzysiężeniu niewiele rozumiejącego, co się wokół niego dzieje Andrzeja Dudy na prezydenta. Przecież to dalsza część, następny akt tej samej manipulacji oszustwa, aby pozorowała prawdę.

Kłamstwo, nawet tysiąc razy powtarzane nie stanie się prawdą, a jedynie przybędzie od tego zakłamanych. Dlatego brzydzę się tymi, dla których udawanie, że żyją w prawdzie, jest sposobem na życie.

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Polska potrzebuje Konwencji Stambulskiej zwłaszcza pod obecnymi rządami

Z Terry Reintke rozmawiał w Brukseli Bernd Riegert

Z Terry Reintke rozmawiał w Brukseli Bernd Riegert

Terry Reintke (33 lata) - niemiecka polityk, jest politologiem z wykształcenia i od 2014 roku posłanką do PE z ramienia partii Zielonych. Specjalizuje się w nim w problematyce polityki wewnętrznej, wymiaru sprawiedliwości i polityki wobec kobiet.

Posłanka do Parlamentu Europejskiego z ramienia partii Zielonych ostro krytykuje zamiar Polski wycofania się z Konwencji Stambulskiej. Czy jest to atak polskich konserwatystów na najsłabszych i najbardziej potrzebujących opieki? WYWIAD

Deutsche Welle: Polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że Konwencja Stambulska jest obciążona ideologicznie i wspiera prawa gejów, lesbijek oraz osoby transpłciowe. Szkoły będą zmuszone nauczać o transpłciowości i innych orientacjach seksualnych. Czy podziela Pani tę krytykę Konwencji Stambulskiej?

Terry Reintke*: W żadnym wypadku. Przeciwnie, to nie Konwencja Stambulska jest obciążona ideologicznie, tylko krytykowanie jej. Konwencja ma na celu przede wszystkim zwalczanie przemocy w oparciu o poglądy na temat płci, a więc ochronę przed przemocą wobec kobiet i dzieci. Wszyscy, którzy teraz występują przeciwko Konwencji Stambulskiej, występują przeciwko ochronie ludzi, którzy tej ochrony potrzebują najbardziej.

Dlaczego, Pani zdaniem, Polska, która pięć lat temu ratyfikowała Konwencję Stambulską, akurat teraz występuje przeciwko niej?

Polska ma za sobą wybory prezydenckie. Teraz mamy do czynienia z próbą przeforsowania złożonych podczas kampanii wyborczej obietnic, skierowanych głównie pod adresem kół prawicowo-nacjonalistycznych i chrześcijańsko-fundamentalnych. Wystąpienie z Konwencji Stambulskiej stanowi kolejny krok polskiego rządu na drodze do wzmocnienia jego naprawdę bardzo ciasnego światopoglądu narodowo-konserwatywnego poprzez atakowanie praw kobiet i praw osób zaliczanych do społeczności LGBT.

Unia Europejska chce jako organizacja międzynarodowa przystąpić do konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej oraz ją ratyfikować. Czy będzie to teraz możliwe i czy UE może zmusić do tego Polskę jako państwo unijne? Jak przedstawia się sytuacja prawna w tym zakresie?

Jako posłowie do Parlamentu Europejskiego zwróciliśmy się z prośbą do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości o wydanie orzeczenia w tej sprawie, co ma nastąpić jesienią. Zadaliśmy pytanie, w jakim stopniu Komisja Europejska może przystąpić do tej konwencji występując w imieniu Unii Europejskiej? Niektóre jej ustalenia już dziś pokrywają się tu z kompetencjami UE. Dlatego możemy już teraz coś zrobić. W przypadku innych jest to wciąż niejasne. Mam nadzieję, że orzeczenie TSUE wyjaśni, że w znacznym stopniu możliwe będzie przystąpienie UE do Konwencji Stambulskiej, ponieważ UE zwalcza przemoc wobec kobiet i przemoc domową. Jako UE musimy być nadal aktywni na tym polu.

Polska nie jest jedynym państwem unijnym odnoszącym się krytycznie do Konwencji Stambulskiej. Niektóre państwa członkowskie UE wciąż jej nie ratyfikowały. Polska to uczyniła, ale teraz chce się z niej wycofać. A co mówią w tej sprawie takie państwa jak Węgry, Czechy, Bułgaria, Łotwa, Litwa i Słowacja, które jeszcze nie ratyfikowały Konwencji Stambulskiej?

Widać, że na Słowacji, w Bułgarii, na Węgrzech oraz obecnie także w Polsce, która chce się teraz wycofać, stale dochodziło do brudnych kampanii mających zdyskredytować Konwencję Stambulską. Nie dzieje się to przypadkiem. Chodzi tu o zorganizowany ruch, finansowany częściowo przez Rosję, a także przez USA i przez radykalnych ewangelików. Są to kampanie prowadzone w oparciu o prostackie argumenty obliczone na podważenie ustaleń tej konwencji. W perspektywie długoterminowej mają na celu ograniczenie swobód kobiet i społeczności LGBT. Dlatego są tak groźne i dlatego UE musi zająć jasne i zdecydowane stanowisko w tej sprawie.

Parlament Europejski dużą większością głosów wezwał państwa członkowskie UE do ratyfikowania Konwencji Stambulskiej. Jakimi środkami nacisku dysponuje Pani jako posłanka do PE, żeby skłonić do tego państwa unijne?

Chodzi nam oczywiście o to, żeby wszystkie państwa unijne przystąpiły do Konwencji Stambulskiej. Chcemy jednak także, żeby w oparciu o wspomniane przeze mnie wcześniej orzeczenie TSUE poczynić dalsze kroki. Uważam, że potrzebujemy unijnej dyrektywy w sprawie przemocy opartej na poglądach na temat płci. Wtedy mielibyśmy do dyspozycji instrument prawny pozwalający na skuteczne przeciwdziałanie i zwalczanie takich aktów przemocy. Dlatego mam nadzieję, że Komisja Europejska przedstawi swoje propozycje w tej sprawie i jeszcze podczas obecnej kadencji posuniemy się dalej.

Polski minister sprawiedliwości twierdzi również, że Konwencja Stambulska w ogóle nie jest potrzebna, ponieważ ochronę kobiet przed przemocą gwarantują w wystarczającym stopniu obowiązujące w Polsce ustawy. Ma rację, czy się myli?

Każdy, kto w to wierzy, powinien udać się z wizytą do Polski i porozmawiać z pracownikami domów opieki dla kobiet, które się w nich schroniły przed przemocą doświadczoną w swojej rodzinie. Pracownicy ci, dobrze znający sytuację na miejscu, powiedzą, że Polska potrzebuje Konwencji Stambulskiej zwłaszcza pod obecnymi rządami i że boją się obcięcia im środków na dalszą działalność oraz kolejnych nacisków na nich. Widzimy jednak także, że sprawy mogą pójść jeszcze dalej, tak jak w Rosji, gdzie niedawno ograniczono ustawodawstwo chroniące kobiety przed przemocą domową. Władze w Rosji interweniują dopiero wtedy, kiedy do przemocy dojdzie po raz drugi albo trzeci, a poszkodowana kobieta będzie wymagać leczenia szpitalnego wskutek pobicia. Zakrawa to na czyste szaleństwo i dlatego UE musi przeciwstawić się takiemu rozwojowi sytuacji.

 

REDAKCJA POLECA

 


Jak ubrać się na rower latem? O czym pamiętać?

Lato w pełni, a to oznacza, że co najmniej przez następnych kilka tygodni warunki pogodowe będą sprzyjały do wyjścia z domu i uprawiania sportu na świeżym powietrzu. Z pewnością nie zabraknie osób, które będą chciały zadbać w tym czasie o kondycję, jeżdżąc na rowerze. Aby nawet spokojna przejażdżka po okolicy była wygodna, warto zadbać nie tylko o odpowiedni stan posiadanego sprzętu, ale też o prawidłowy ubiór. Jak zatem ubrać się na rower latem? Oto kilka sprawdzonych porad.

Jak ubrać się na rower latem

Wydawać się może, że nie ma nic trudnego w prawidłowym ubraniu się na rower latem. Wystarczy wskoczyć w wygodną koszulkę oraz spodenki i ruszać w drogę. Jak jednak pokazuje rzeczywistość – nic bardziej mylnego. Zwykłe t-shirt i szorty mogą okazać się zgubne, a trening w takim wydaniu zakończy się dla nas np. mało komfortowymi przetarciami. Dlatego też dobrze zadbać o to, by w naszej szafie, przed pierwszymi pokonanymi na dwóch kółkach kilometrami, znalazł się odpowiedni ubiór do ćwiczenia kondycji.

Koszulka na rower

Koszulka na rower ma spełniać kilka funkcji, dlatego też wybór tej odpowiedniej jest bardzo istotny. Przede wszystkim, jej zadaniem powinno być sprawne odprowadzanie wilgoci. Profesjonalna koszulka na rower wykonana jest z syntetycznych materiałów, które zapewniają prawidłową termoregulację ciała i w ten sposób gwarantują kolarzowi najwyższy komfort w trakcie jazdy. Inna sprawa, że koszulka powinna chronić przed przewianiem i promieniami słonecznymi. Ważne jest też, aby taka koszulka była bezszwowa – wówczas ryzyko podrażnienia skóry w czasie jazdy jest minimalne. Kolarze doceniają także trykoty o przedłużonym tyle, który nie podnosi się podczas zmiany pozycji ciała na rowerze. Wiele osób doceni też to, że profesjonalne koszulki na rower posiadają różne dodatki, jak chociażby kieszonki na bidon czy klucze oraz odblaskowe wszywki. Tego rodzaju stroje rowerowe można znaleźć m.in. na https://forzasport.pl/koszulki-rowerowe/.

Spodenki rowerowe

Śmiało można powiedzieć, że to nie koszulka, a szorty właśnie, są najważniejszym elementem ubioru kolarza (może poza kaskiem, który jednak stanowi nieco odmienną kategorię). Dolne partie ciała są bowiem o wiele bardziej narażone na różne mikrourazy wywołane długim przebywaniem w pozycji siedzącej, na dodatek na niespecjalnie wygodnym siodełku. Absolutną podstawą przy wyborze profesjonalnych spodenek na rower jest sprawdzenie, czy są one wyposażone we wkładkę ochronną. Tych ostatnich istnieje kilka typów i rodzajów. O dobrze odpowiedniego modelu dla nas, najlepiej przekonać się po rozmowie ze sprzedawcą. Same spodenki powinny być wykonane z tworzywa zapewniającego (podobnie jak koszulki) odpowiednią termoregulację. Najlepiej też, gdyby były one bezszwowe. Początkującym miłośnikom kolarstwa, a także dzieciom, zaleca się używanie spodenek na szelkach. Wysokiej jakości modele posiadają też ściągacze na nogach, dzięki czemu szorty lepiej trzymają się ciała w czasie jazdy.

Bielizna

Jak bielizna to tylko termoaktywna. Pomaga ona lepiej odprowadzić pot, a to znacząco wpływa na komfort w trakcie treningu. Wiele osób zastanawia się, czy w ogóle warto ubierać bieliznę pod profesjonalny strój. Część ekspertów uważa, że można z niej zrezygnować przy naprawdę dużych upałach. Wiele zależy jednak od naszych indywidualnych preferencji.

Co jeszcze?

Jazda w pełnym słońcu nie jest łatwa, więc na pewno przydatne będą dobrej jakości okulary przeciwsłoneczne. Część kolarzy, która ma taką możliwość, woli też spakować sobie do treningowego plecaka jeden dodatkowy strój na zmianę, gdyby ten podstawowy uległ np. zniszczeniu. Wiemy też, że lato w Polsce bywa kapryśne. Dobrze jest zatem przygotować się na sytuację, gdy podczas treningu nagle złapie nas deszcz. Specjalna kurtka na rower, chroniąca przed opadami i chłodem na pewno będzie w stanie uratować nas z opresji.


Co warto wiedzieć o postępowaniu rozwodowym?

Polacy coraz częściej się rozwodzą. Już ponad 30% zawartych związków małżeńskich kończy się rozpadem. Tylko w 2018 roku na 192 tys. nowych małżeństw, przypadło 65 tys. rozwodów. Dla porównania jeszcze 20 lat temu było ich o połowę mniej.

Co warto wiedzieć o postępowaniu rozwodowym?

Z czym wiąże się rozwód i jakie są skutki jego orzeczenia? Na pytania odpowiada adwokat.

O jakich kwestiach orzeka sąd w podstępowaniu rozwodowym?

Nim odpowiemy na powyższe pytanie, musimy zdać sobie sprawę, iż postępowanie rozwodowe może być procesem bardzo długim i trudnym dla obu stron. Jeśli w związku są dzieci, one również nie pozostają obojętne na całą tę trudną sytuację. Byłoby idealnie, aby rodzice pomimo wzajemnej niechęci nie włączali małoletnich w trwający spór i starali się im oszczędzić stresu. Rozwód to również nowy początek. Samo orzeczenie rozwodu to jedno, ale wynikające z niego skutki mogą być odczuwalne przez lata. Przejdźmy do kluczowych kwestii, które są przedmiotem orzeczenia w sprawie o rozwód:

Należą do nich zazwyczaj:

  • ustalenie władzy rodzicielskiej nad wspólnymi, niepełnoletnimi dziećmi,
  • ustalenie kontaktów obojga małżonków ze wspólnymi, małoletnimi dziećmi, o ile małżonkowie wcześniej wspólnie nie wnieśli o nieorzekanie w tej kwestii,
  • kwestia kosztów utrzymania dzieci przez każdego z małżonków w tym ustalenie alimentów,
  • podział majątku małżonków, o ile postępowanie to nie wpłynie na wydłużenie sprawy o rozwód.

Więcej szczegółów, porad dostępnych jest na stronie https://adwokat-kaliszewski.pl/

Czym jest władza rodzicielska?

Mówiąc w dużym uproszczeniu, władza rodzicielska to określony zespół uprawnień i obowiązków, które posiadają rodzice względem małoletnich dzieci. W jej ramach rodzic ma za zadanie zapewnić dziecku opiekę, wychowanie z poszanowaniem dla jego godności i przestrzeganiem należnych mu praw. Władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom również po rozwodzie. W wyjątkowych przypadkach, jeśli istnieją wyraźne przeciwwskania, aby władzę pełnił jeden z rodziców, na wniosek sądu, władza ta może zostać ograniczona, a w skrajnych sytuacjach (nadużyć) rodzic może zostać swojej władzy rodzicielskie pozbawiony, np. gdy popełnia przestępstwo na szkodę dziecka.

Więcej na ten temat przeczytać można na stronie https://adwokat-kaliszewski.pl/prawo-karne/

Rodzice nawet po rozwodzie powinni utrzymywać wspólne kontakty

Pomimo że dla części rozwodzących się osób, może wydawać się to dziwne, rodzice powinni, a nawet mają obowiązek do utrzymywania ze sobą kontaktów. Przy czym mogą to być kontakty stricte związane z opieką nad dziećmi, ustalanie ważnych kwestii dotyczących ich wychowania, wyboru szkoły, spędzania wakacji itp. Jak widać, rodzicem jest się na długie lata, małżonkiem niekoniecznie.

Obowiązek alimentacyjny

Alimenty to często bardzo drażliwy temat, który towarzyszy wielu sprawom rozwodowym. Przypomnijmy, iż alimenty to środki niezbędne do utrzymania, oraz wychowania dziecka, które jedno z rodziców dostarcza drugiemu. Zwykle alimenty płaci strona, która nie przebywa na stałe przy dziecku. Co do zasady środki te należne są osobie, która własnymi zasobami finansowymi nie jest w stanie zaspokoić wszystkich uzasadnionych potrzeb małoletnich dzieci. Wysokość alimentów jest zwykle wypadkową rzeczywistych potrzeb dzieci, zarobków głównego opiekuna, (zwykle matki) oraz możliwości zarobkowych ojca, na którego nałożony zostaje obowiązek ich płacenia.

Więcej szczegółów na temat rozwodu znaleźć można na stronie https://adwokat-kaliszewski.pl/rozwod-i-sprawy-rodzinne/


Czy lokować pieniądze w złoto?

Złoto to najpopularniejszy z metali szlachetnych. Jest to międzynarodowa waluta o ograniczonej podaży, która nie podlega takim mechanizmom jak inflacja czy spadki na giełdzie. Nawet jeśli ktoś wcześniej nie pomyślał o systematycznym zamienianiu części wolnych środków pieniężnych w złoto na pewno posiada w domu jakieś skromne zasoby.

Czy lokować pieniądze w złoto?

Złoto występuje pod różnymi postaciami – może to być biżuteria, złote monety, sztabki, a także „kawałki” złota – pozostałości np. po zmniejszeniu pierścionka czy obrączki. W trudniejszych pod względem ekonomicznym czasach złoto ma tę zaletę, że nie traci na wartości, a wprost przeciwnie zyskuje. Skup złota to szybkie wyjście dla tych, którzy mają przejściowe problemy z płynnością finansową. Często bezużyteczne, zalegające w szufladach przedmioty pozwala zamienić na „żywą” gotówkę szybko i bez zbędnych formalności.

Jakie przedmioty przyjmuje skup złota ?

Profesjonalnie działający skup złota przyjmuje absolutnie wszystkie rodzaje złota pod różnymi postaciami.

Wartość złota zależy od kilku czynników. Największą posiadają monety i sztabki w tak zwanym stanie menniczym, czyli bez żadnych uszkodzeń mechanicznych, w opieczętowanych opakowaniach. Jeżeli monety i sztabki sprzedawane są luzem, mają nawet niewielkie rysy wtedy ich wartość jest mniejsza i oblicza się ja na podstawie wagi.

Biżuteria i jej fragmenty to tak zwany złom – jego cenę również określa się na podstawie wagi. Czasami złoto występuje również pod postacią tak zwanego granulatu – jest to złoto techniczne, używane przede wszystkim przy wyrobie biżuterii. Używane przez jubilerów raczej rzadko znajduje się w rękach osób spoza branży.

Kolejnym czynnikiem określającym cenę przy skupie złota jest próba, czyli zawartość czystego złota w produkcie. Profesjonalnie działający skup złota powinien przed sfinalizowaniem transakcji dokonać najpierw wyceny. Artar.com.pl to skup złota, który dokonuje rzetelnej wyceny. Co ważne biżuteria i inne złote przedmioty badane są metodą spektrometryczną, która nie ingeruje w powierzchnię przedmiotu i nie powoduje żadnych uszkodzeń.

Jak wygląda transakcja w skupie złota ?

Pierwszym etapem jest wycena. Na oferowana klientowi cenę ma wpływ aktualna wartość złota na światowych giełdach, próba i jakość produktu, kurs złotówki w stosunku do dolara (złoto na giełdzie wyceniane jest w dolarach amerykańskich) oraz marża skupu złota w wysokości zazwyczaj około 10%. Artar.com.pl gwarantuje dyskrecję i zachowanie tajemnicy handlowej. Finalnie skup złota zwiera z klientem umowę kupna-sprzedaży i wypłaca gotówkę.


Zmień okulary na szkła kontaktowe

Szkła kontaktowe – dlaczego warto ich używać ? Większość ludzi z wadami wzroku nosi okulary od dziecka. Staje się to takim przyzwyczajeniem, że trudno wyobrazić sobie życie bez okularów. Tak jak okulary szkła kontaktowe maja swoje wady i zalety, dlatego warto przekonać się do nich stopniowo. Używając szkieł kontaktowych nie trzeba wcale całkowicie rezygnować z okularów.

Szkła kontaktowe – dlaczego warto ich używać? Nie parują, można używać okularów słonecznych, są wygodne przy pracy lub aktywnościach sportowych.

Wprost przeciwnie – mogą przydać się w sytuacjach, kiedy szkła kontaktowe nie zdają egzaminu – na przykład kiedy potrzebujemy użyć okularów tylko na chwilę lub mamy stan zapalny spojówek lub inne podobne problemy. Szkła kontaktowe nie parują, można używać ulubionych okularów słonecznych, a panie mogą w pełni cieszyć się eleganckim makijażem. Są też o wiele bardziej wygodne przy pracy lub różnego rodzaju aktywnościach sportowych.

Jak dobrać szkła kontaktowe ?

Najczęściej popełnianym błędem jest zakup na własną rękę powielający po prostu moc aktualnie używanych okularów. Przed decyzją o zakupie szkieł kontaktowych koniecznie trzeba przejść rzetelne, specjalistyczne badanie u okulisty, który po pierwszy stwierdzi czy nie ma żadnych przeciwwskazań do używania soczewek, a także ustali ich dokładne parametry.

Na stronie mojepierwszesoczewki.com.pl można w łatwy sposób dołączyć do grona użytkowników szkieł kontaktowych a także zapewnić sobie dobre promocyjne ceny. Pierwszym krokiem jest rejestracja na stronie i umówienie się na specjalistyczne badanie. Lekarz okulista nie tylko określi moc i pozostałe parametry soczewek, ale także nauczy pacjenta w jaki sposób je zakładać, zdejmować, a także konserwować. Po wizycie można już zamówić szkła kontaktowe, a zarejestrowani członkowie klubu mogą przy zakupach zyskać bonus sięgający 120 PLN.

Jakie są rozdaje szkieł kontaktowych ?

Szkła kontaktowe możemy podzielić pod względem różnych kryteriów. Pierwsze to moc. Drugie to rodzaj soczewki w zależności od wady wzroku. Nie wszyscy wiedzą, że są specjalne soczewki dla osób z astygmatyzmem (są to tak zwane soczewki toryczne), a także dla osób po 40-stce, które pomimo krótkowzroczności cierpią na prezbiopię, czyli mają problemy z akomodacją wzroku przy bliskich odległościach  – np. przy czytaniu. Do korekcji wzroku przy prezbiopii służą soczewki kontaktowe mulitifokalne. Przy aktualnym rozwoju technologii szacuje się że 99,9% wad wzroku może być korygowanych przy zastosowaniu soczewek kontaktowych. Mogą je stosować pacjenci niezależnie od wieku – począwszy od dzieci aż do seniorów.