Adam Mazguła: PiS – zaborczy organ Rosji

Adam Mazguła
Rosja ma stabilne, bardzo profesjonalne i aktywne służby dyplomatyczne. Nie pozostaje obojętna politycznie w żadnym zakątku świata. Jej służby potrafią wpłynąć na wybory w Stanach Zjednoczonych i wyprowadzić Wielką Brytanię z Unii Europejskiej. Dlaczego miałyby nie interweniować w Polsce na Węgrzech i Bułgarii, jeśli to ich historyczna strefa utraconych wpływów?
Antoni Macierewicz jest nie tylko oficjalnym oszołomem władzy, ale i oficjalnym zdrajcą polskich interesów. To on pod pretekstem stworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej rozbroił polską armię.

Macierewicz ujawnił polskich agentów i całkowicie zniszczył kontrwywiad wojskowy. Żeby tego nie było dosyć, pozwolił, aby raport z tej sprawy został przetłumaczony na język rosyjski i niemal oficjalnie trafił do ambasady rosyjskiej.
To Antoni Macierewicz dokonał zamachu na kontrwywiadowczą placówkę NATO, która rozpracowywała agentów Putina na naszym terytorium. Wreszcie to właśnie on utrzymywany jest w ścisłym kierownictwie MON bez wyraźnych zadań i pod pozorem idiotycznego wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej i tak kpi z inteligencji Polaków. Ten oficjalny zdrajca Polski jest wice prezesem partii rządzącej i jego pozycja jest dowodem na realizację przez PiS programu okupacji naszego kraju przez obce interesy narodowe.
Dzisiaj, zupełnie przypadkowo trafił do mnie tekst przyjaciela — Jacka Drożyńskiego, który napisał:
„Długo milczałem. Może z szoku po wyborach, a może musiałem to jeszcze raz przemyśleć. Wszyscy podniecają się nowymi aferami PiS-u czy też sfałszowanymi wyborami. To fakt, że zostały sfałszowane.
Mnie jednak zastanawia coś innego. Czy naprawdę nikt nie widzi, że trwa wojna?Kiedyś, gdy jeden kraj napadał na drugi, to szła armia, były bitwy i po podbiciu kraju okupant zaczynał ustanawiać na podbitych terenach swoje prawa i czerpać korzyści materialne z podbitej gospodarki.
Tak było kiedyś.
Dziś nie potrzeba broni i armii. To bardzo drogie i całkowicie niepotrzebne. Dziś wojna trwa w mediach i internecie. Zaatakowała nas Rosja i poprzez swoich agentów (np. Macierewicz) i internetowych trolli doprowadziła do przejęcia władzy przez grupę ludzi całkowicie otumanionych ich propagandą. Sprytnie został do tego wykorzystany KK., ale to już Caryca Katarzyna wiedziała jak zrobić.
Tak, więc jesteśmy podbijani przez Rosję rękami PiS-u.Zastanawiałem się, jak to się stało, że tak łatwo dajemy się zabierać pod but reżimu. Cała historia naszego Kraju jest prostą odpowiedzią.
Nasze elity były niszczone przez cały czas trwania Państwa Polskiego. Już „za Olbrachta wyginęła szlachta”, ale to był początek. Później nastały rządy Zygmunta III Wazy, fundamentalnego katolika, była jeszcze bratobójcza bitwa pod Mątwami, a potem już było tylko gorzej. Stalin razem z Hitlerem postarali się o pozbycie się z naszego narodu całej inteligencji. Ta nieliczna albo emigrowała, albo głęboko się ukryła. I właśnie na takie podłoże kalekiego narodu, niszczonego dodatkowo przez lata „komuny”, Putin wprowadza do władzy PiS.
Pamiętacie, jak to było?
Podsłuchy u „Sowy”, za którymi stała Rosja. Tak właśnie wygląda „nowoczesna okupacja„.I teraz spytacie, co ma do tego Konwencja Stambulska?
Ano ma. Celem okupanta jest dostosowanie systemu prawnego na podbitym terytorium do swojego. Rosja nie podpisała tej Konwencji. To kolejny element wprowadzania swojego prawa na terytorium podległym.Czy ktoś słyszał, choć jeden argument, dlaczego Polska ma się z tej Konwencji wycofać?
Nie słyszałem żadnego.
I każdy, kto dziś popiera PiS, jest zdrajcą Ojczyzny, bo PiS i Putin to jedno.
A wszystkim „symetrystom” proponuje się głęboko zastanowić nad tym, co mówią i komu to służy.
Obawiam się, że albo na długie lata staniemy się pariasem Rosji, albo skończy się to rozlewem krwi. Obym się mylił”.
Zgadzam się z Jackiem.
Rosja ma stabilne, bardzo profesjonalne i aktywne służby dyplomatyczne. Nie pozostaje obojętna politycznie w żadnym zakątku świata. Jej służby potrafią wpłynąć na wybory w Stanach Zjednoczonych i wyprowadzić Wielką Brytanię z Unii Europejskiej. Dlaczego miałyby nie interweniować w Polsce na Węgrzech i Bułgarii, jeśli to ich historyczna strefa utraconych wpływów?

Wykorzystanie biskupów do ich celów jest proste, jeśli ma się świadomość, że biskupi w UE mogą tylko zajmować się wiernymi, a to dla naszych pedofili zdecydowanie za mało. Dlatego pod protektoratem Rosji, budują wyznaniowe państwo Słowian — Trójmorze. Ta idea rozbija Unię Europejską, dlatego jest również w interesie USA i Chin.
PiS omamiło głupców i skorzystało z wytycznych Carycy Katarzyny o tym, jak podporządkować sobie Polaków. Tymczasem my, dajemy się rozprowadzać propagandzie i gierkom z agentami Rosji, którzy za nic mają naszą demokrację, Konstytucję oraz unijne zasady i wartości. Za nic mają Polskę i Polaków. Chyba, że da się ich wykorzystać do obcych daleko określonych celów.
Jednak o tym już następnym razem.
Adam Mazguła
| Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
![]() |
Schyłek wolnych mediów na Węgrzech

Felix Schlagwein
90 procent środków masowego przekazu na Węgrzech jest dziś pod kontrolą rządu. To samo grozi jednemu z ostatnich, niezależnych mediów – portalowi index.hu. Dla tysięcy Węgrów miarka się przebrała.

– Index był ucieleśnieniem wolności prasy i idei. Luki, jaką po sobie zostawi, nie wypełni żadne inne medium – mówi Bálint Honos. Młody Węgier jest jednym z blisko tysiąca demonstrantów, którzy w piątek wieczorem (24.07.2020) protestuowali w Budapeszcie przeciwko wpływowi rządu na największe, niezależne medium kraju.
Wśród demonstrantów jest też Luca Jelli. – Pierwsze, co robię rano, to czytam Index. Martwi mnie to, co się właśnie dzieje – mówi.
Demonstracja formuje się w pobliżu redakcji Indexu. Stamtąd ciągnie wzdłuż Dunaju do pałacu w Budzie, siedziby premiera Viktora Orbána. Raz po raz ludzie spontanicznie klaszczą – w uznaniu pracy dziennikarzy portalu. Inni wołają: „jesteśmy z wami” i „wolny kraj, wolne media”.
Ponad 80 wypowiedzeń
Protest jest odpowiedzią na zwolnienie w środę (22.07.2020) redaktora naczelnego portalu Szabolcsa Dulla. Już pod koniec czerwca opublikował artykuł, w którym ostrzegał przed rosnącym wpływem prorządowych firm na redakcję portalu: „Index jest fortecą, którą chcą zniszczyć”.
Po zwolnieniu Dulla redakcja stanęła za nim murem, domagając się przywrócenia go na stanowisko. W odpowiedzi na odmowę, ponad 80 pracowników Indexu złożyło wypowiedzenia. Wśród nich zastępczyni naczelnego Veronika Munk. Munk zapowiedziała od razu, że razem z byłymi członkami redakcji zamierza założyć nowe medium.
Lata budowania wpływu politycznego
Z blisko 1,5 mln użytkowników dziennie – przy 10 mln mieszkańców Węgier – index.hu jest najbardziej poczytnym medium w kraju. Rząd Viktora Orbána od lat próbuje wywierać wpływ na, często krytyczne wobec rządu, doniesienia portalu. Trzy lata temu dostał się on w końcu w ręce prorządowej spółki.
Fundacja wspierająca niezależne media miała zagwarantować suwerenność Indexu. Jednak w marcu br. sprzedaż reklam przeszła pod kontrolę bliskiej rządowi firmy. Miesiąc temu fundacja, dyrekcja i redakcja portalu zostały skonfrontowane z żądaniem zamieszczania „prorządowych doniesień”, co doprowadziło w końcu do usunięcia Dulla i odejścia niemal całej redakcji.
Tradycja przejmowania krytycznych mediów
W minionych dziesięciu latach rząd Orbána wyłączył z obiegu bez mała wszystkie krytyczne media w kraju. Analitycy szacują, że około 90 procent publikatorów na Węgrzech jest kontrolowanych przez rząd. Krytycy obawiają się, że to samo stanie się z portalem index.hu. Najpierw firmy związane z Fideszem Orbána kupują opozycyjne media. Potem albo przystosują się one do wymagań partii, albo zostaną zamknięte. W 2015 r. spotkało to największy wówczas krytyczny wobec rządu portal Origo – po zmianie jego właściciela stał się tubą propagandową Fideszu. Rok później bez mała przez noc został zamknięty ostatni niezależny dziennik na Węgrzech „Népszabadság”.
Węgierska telewizja publiczna już od 2010 r. jest kontrolowana przez rząd. Większość prywatnych stacji radiowych i telewizyjnych, a także niemal cała lokalna prasa znajduje się w rękach firm bliskich Fideszowi. Sytuację ilustruje ranking wolności prasy Reporterów bez Granic (World Press Freedom Index). Węgry znajdują się w nim na 89 pozycji ze 180.
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: PiS – partia gwałtu. „Ta władza szykuje nam piekło”

Adam Mazguła
Ta władza szykuje nam wszystkim piekło, a szczególnie kobietom i dzieciom. Używa do tego celu kościelnej machiny zła i ludzi partii, którzy mają się za „ponad Panów”
Po wyborach gwałtu na zdrowiu Polaków i ich umysłach, aby wybierali gwałciciela Konstytucji, jako samodzielnego obrońcę faszystowskiej polskości, przyszedł czas na zapewnienie bezkarności bandziorom przemocy na dzieciach i kobietach.
👉Blażej Kmieciak z ultrakonserwatywnej fundamentalistycznej organizacji chrześcijańskiej @OrdoIuris , nominowany do komisji przezz @RPDPawlak właśnie został wybrany przewodniczącym Komsji ds Pedofilii. 😡😡😡 Ta komisja to farsa za duże pieniądze i kpina z ofiar pedofilii. pic.twitter.com/C0Qxkcb5zG
— Katarzyna Kotula (@KotulaKat) July 24, 2020
PiS wybrał komisję do spraw pedofilii ze swojego dewotycznego grona i zapowiedział wypowiedzenie międzynarodowej konwencji przeciwko przemocy. Wszystko to oczywiście robią w interesie Polaków i ich rodzin.
Skandal – Blażej Kmieciak związany z fundamentalistyczną #OrdoIuris – która żąda wypowiedzenia #KonwencjaAntyprzemocowa – został wybrany przewodniczącym Komsji ds Pedofilii. Czy ktoś jeszcze wierzy, że Komisja faktycznie zajmie się pedofilami w sutannach? pic.twitter.com/gqRw3NRrjG
— Wanda Nowicka (@WandaNowicka) July 24, 2020
Zastanawiam się, po co im komisja, aby ścigać pedofili?
Od tego są organy ścigania państwa. Chyba, że istnieje grupa pedofili, która z jakichś względów stoi ponad prawem. Ktoś mógłby przypuszczać, że chodzi o ludzi kościoła, o biskupów, którzy zasłaniają się prawem watykańskim i udają Polaków. Ktoś inny mógłby pomyśleć o pedofilu Kuchcińskim albo o bezkarnych synalkach Kurskiego czy Szydło…
Tymczasem dowiadujemy się, że komisja pod przewodnictwem agresora kościelnego będzie badać problem wszystkich Polaków, czyli nikogo.
Ooo, czego to się można dowiedzieć. Mianowicie Komisja ds. pedofilii nie będzie się zajmował pedofilą… w Kościele. W ustach księdza brzmi to wiarygodne. No, nieźle, nieźle! pic.twitter.com/CBIQ2iX0iU
— Adam Szejnfeld (@szejnfeld) July 24, 2020
Już widać, że to tylko mydlenie oczu, aby nie wyszło na wierzch, że prowadzenie dzieci do pierwszej komunii i robienie z tego faktu aktu świętego spotkania z „bogiem” – księdzem oraz nagradzanie za to dzieci wysokimi nagrodami i prezentami jest w swojej istocie pierwszym krokiem do tragedii tych dzieci. Podobnie, pojawienie się w środowisku zmanierowanego dziecka łajdaka politycznego, powoduje tragedię tych, których sobie upatrzy…
Wypowiedzenie traktatu antyprzemocowego idzie w podobnym kierunku. To obrońcy pedofilii i gwałtu na narodzie muszą mieć prawo osądzać, kto będzie bezkarny w swojej agresji, a kogo Z. Ziobro zechce sobie ścigać.
Kiedy służyłem w Republice Iraku, słuchałem opowieści Arabów o znienawidzonym synu Saddama Husajna. O jego spacerach po ulicach z ochroną, która wyrywała wskazane przez synalka dyktatora dziewczynki i chłopców oraz żony z rąk przechodniów na zbliżającą się noc. O licznych grobach dzieci i młodziutkich dziewczynek, o zamordowanych młodych kobietach, którymi się synalek znudził. Ten, co głośno protestował, czasem dostawał parę dinarów w rękę, ale częściej kulę w skroń. Do tego prowadziła bezkarność władców i dominacja religii, która za nic ma życie kobiet i dzieci.
Dzisiaj tradycyjna polska rodzina w rozumieniu PiS-u to męska dominacja, a przestępstwa domowe mają wymiar „wewnętrznych spraw rodziny”. Biskupi apelują, że „mężczyzna ma prawo bić żonę, czym chce i kiedy chce”, bo to nauka zbliżania do Boga. Czy taki jest cel PiS-gwałcicieli — pozorantów wiary i ideologów przemocy? Do tego przecież obecnie zmierzamy, a częściowo już jesteśmy w takich warunkach.
Jeśli taki obraz przemocy podoba Ci się czytelniku, nie protestuj! Udawaj, że Ciebie to nie dotyczy.
Jednak lepiej przejrzyjcie na oczy – wszyscy.
Ta władza szykuje nam wszystkim piekło, a szczególnie kobietom i dzieciom. Używa do tego celu kościelnej machiny zła i ludzi partii, którzy mają się za „ponad Panów”. Marzą pewnie, o takim jak w przykładzie marszu po ulicach, na których wszyscy przyklękają na ich widok. Pewnie nie będzie to im robiło różnicy, czy robią to ludzie z szacunku do ich wiedzy i poświęcenia dla innych, czy z obawy o swoją i swoich bliskich wolność, zdrowie i życie.
Adam Mazguła
| Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
![]() |
Czy Polsce zagrażają standardy Tureckie, jeżeli PiS zrealizuje reformę wymiaru sprawiedliwości?

Jacek Lepiarz
Jeżeli PiS zrealizuje reformę wymiaru sprawiedliwości, z polskiego państwa prawa nic nie pozostanie – ostrzega Gerald Knaus i opowiada się za powiązaniem wypłat unijnych funduszy z wyrokami TSUE.
„Zgadzając się na wiązanie funduszy europejskich z praworządnością, oddajemy Komisji Europejskiej gigantyczną władzę; to byłaby zmiana ustroju UE, dlatego ani Polska ani Węgry pod żadnym pozorem nie mogą się na to zgodzić […]
— Zbigniew Ziobro | SP (@ZiobroPL) July 18, 2020
Wywiad dla @NaszDziennik https://t.co/rG0ZQMhB1s pic.twitter.com/Svc5BK5Yff
– Jeżeli PiS zrealizuje reformę (wymiaru sprawiedliwości), to z polskiego państwa prawa nic nie pozostanie. W Polsce zapanują wtedy stosunki jak w Turcji – powiedział Gerald Knaus, szef niemieckiego think tanku Europejska Inicjatywa Stabilności (ESI). Jego wypowiedź przytoczył w sobotę (25.07.2020) niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.
„Der Spiegel” przypomina, że Polska i Węgry należą do największych beneficjantów unijnych funduszy. Węgry dostaną w latach 2014-2020 25 mld euro funduszy strukturalnych, Polska prawie 83 mld. „Nie przeszkodziło to rządom obu krajów w szczuciu przeciwko Brukseli i ograniczaniu u siebie demokracji” – czytamy w materiale podsumowującym wyniki szczytu UE.
Polska i Węgry szczują przeciwko Brukseli
Knaus domaga się powiązania przyszłych funduszy unijnych z przestrzeganiem demokratycznych standardów. Jego zdaniem dyskutowany na ostatnim szczycie UE mechanizm obrony praworządności jest mało skuteczny, gdyż można go za pomocą metod politycznych zbyt łatwo obejść.
Zdaniem Knausa wypłaty funduszy powinny być powiązane z orzeczeniami Trybunału Sprawiedliwości UE. Kraj, który został przez TSUE skazany za naruszenie praworządności zgodnie z art. 19 traktatów europejskich i nie wykonał wyroku natychmiast, powinien automatycznie utracić fundusze z budżetu UE.
TSUE uderzy w Kaczyńskiego i Orbana
Utrata subwencji uderzyłaby w Jarosława Kaczyńskiego czy Viktora Orbana znacznie bardziej dotkliwie niż dotychczasowe „symboliczne” kary finansowe – uważa doradca.
Za takim postępowaniem przemawia zdaniem Knausa to, że populistom jest dużo trudniej krytykować orzeczenia TSUE jako decyzje polityczne, niż decyzje Komisji Europejskiej. Knaus zastrzega jednak, że także dla takiej reformy konieczna jest większość w UE.
Gerald Knaus uważany jest za pomysłodawcę porozumienia w sprawie uchodźców, zawartego w 2016 roku przez Unię Europejską z Turcją. Podpisana z inicjatywy kanclerz Angeli Merkel umowa zakłada, że migranci przedostający się nielegalnie z Turcji do Grecji będą odsyłani do Turcji. W zamian Unia zobowiązała się do przyjmowania „ze względów humanitarnych” uchodźców syryjskich przebywających w obozach na terenie Turcji. UE przeznaczyła ponadto 6 mld euro na pomoc dla uchodźców w Turcji. Dzięki umowie Brukseli udało się ograniczyć napływ migrantów z Bliskiego Wschodu do Europy.
REDAKCJA POLECA
Marcin Zegadło: nie ma takiego wstydu, który tę władzę zawstydzi

Marcin Zegadło
Nie ma takiego obsrania, którego ta władza nie uzna za balsam na jej polską-swojską buzię, nie ma takiego wstydu, który tę władzę zawstydzi i nie ma takiej hańby, która tę władzę zatrzyma.
Kiedy twój dorosły syn jest oskarżany o seksualne wykorzystywanie dziewczynki (dziecka), a ty jesteś człowiekiem partii rządzącej w Polsce – nie musisz martwić się, że ta sytuacja, opisana w mainstreamowej prasie, zaszkodzi twojej politycznej karierze.
PILNE!
— Gazeta Wyborcza.pl (@gazeta_wyborcza) July 21, 2020
Matka Magdy zawiadamia policję o „podejrzeniu popełnienia przestępstwa wykorzystania seksualnego córki”. Wskazuje sprawcę: Zdzisława Antoniego Kurskiego, syna Jacka. Ten drugi właśnie obejmuje stanowisko w Ministerstwie Kultury.https://t.co/DkQk55bRT3
Oświadczenie w związku z atakiem Gazety Wyborczej. pic.twitter.com/BOZ7WJxBGj
— Jacek Kurski PL (@KurskiPL) July 21, 2020
Prezes twojej partii (która mieni się partią polskich patriotów i od lat manifestuje swoje przywiązanie do tradycji i polskiej kultury, a przede wszystkim odwołuje się do wartości chrześcijańskich, ściśle rzecz ujmując, mieni się katolicką prawicą przywiązaną do Kościoła jak Burek do budy), prezes tego ugrupowania robi ci niespodziankę i ponownie powierza ci prezesurę rządowej telewizji do niedawna nazywanej publiczną.
Jacek Kurski znów będzie kierować Telewizją Polską https://t.co/lzcwBo9NDS pic.twitter.com/PuS0mEIv79
— Business Insider PL (@BIPolska) July 24, 2020
Jacek Kurski niepotrzebnie poci się ze strachu! Bóg wysłuchał jego żarliwych modlitw! Kaczyński już zdecydował!
— Adam Wir (@wir_adam) July 23, 2020
Kurski ponownie zostanie Prezesem TVP! UFFF! pic.twitter.com/5uRPEKzhDk
To oczywiście jest plucie w twarz elementarnej przyzwoitości i ogólne pierdzenie w kierunku jakiegokolwiek szacunku dla ofiar przestępstw pedofilii, ale jest w tym brutalna logika tego ugrupowania i w gruncie rzeczy jakiegoś polskiego mentalu, bo przecież Polak/Polka już wie, że w polskim kościele rżnęło się polskie dzieci jak młode choiny przed Wigilią, ale wszyscy mają na to wyjebane, wzrok odwracają w kierunku talerza z rosołem i udka z kurczaka i na niedzielną mszę w odprasowanej koszuli – raz dwa trzy i hop, Ciało Chrystusa na języczek, bo Kościół to jest wspólnotą wiary i tak dalej, a w sercu ciągle maj. Ogólny rzyg komunałów i klisz.
Więc Prezio tylko wpisuje się w tę pogardę, a Faryzeusz mimo idzie zadumany, bo Prezio wie, kim gardzi. Wie, że może pogardzać i co gorsze, zdaje się, że ci, którymi Prezio gardzi nie zasługują na nic lepszego.
Nie ma takiego obsrania, którego ta władza nie uzna za balsam na jej polską-swojską buzię, nie ma takiego wstydu, który tę władzę zawstydzi i nie ma takiej hańby, która tę władzę zatrzyma. A jest tak, dlatego że ta władza zrodziła się z polskiego kompleksu, polskiej małostkowości i polskiej megalomanii. A teraz rozpycha się łokciami jak Dyzma na bankiecie. Reszta stoi i gęby rozdziawia, ale się nie ruszy, bo po co.
Marcin Zegadło
Czy Polska ogrywa Unię? Na pewno tworzy antyliberalną alternatywę dla społeczeństwa otwartego

Jacek Lepiarz
Polskie władze tworzą antyliberalną alternatywę wobec społeczeństwa otwartego stając się wzorem dla wszystkich wstecznych sił w UE – ostrzega publicysta „Die Welt”.
Premier @MorawieckiM w #Bruksela: Chcę podziękować przyjaciołom z V4 za ten maraton negocjacji, które się odbyły. Mieliśmy te same stanowiska. Dziękuję premierowi Orbánowi za znakomitą współpracę i historyczną konstrukcję tego kontraktu dla Polski, Węgier i dla całej Europy. pic.twitter.com/uqtsJZF3xs
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) July 21, 2020
„Czy kupilibyście Państwo mięso u rzeźnika, który uporczywie odmawia poddania się kontroli higienicznej? Państwa wątpliwości, czy w sklepie wszystko jest w porządku, byłyby jak najbardziej uzasadnione” – pisze Philipp Fritz w komentarzu, który ukazał się w czwartek wieczorem na stronie internetowej „Die Welt”.
„Należy wyobrazić sobie UE jako cech rzeźników, w którym dwóch uczestników głośno przeciwko takiej kontroli protestuje. Polska i Węgry nie chcą połączenia rozdziału funduszy z budżetu UE z przestrzeganiem zasad praworządności. Radość premierów Mateusza Morawieckiego i Viktora Orbana po przypominających maraton negocjacjach na szczycie w Brukseli jest jak dotychczas najbardziej rzucającym się w oczy przejawem zdemaskowania się (tych krajów) w związku z deficytem praworządności” – kontynuuje autor komentarza.
Premier @MorawieckiM: Wspólna praca Grupy Wyszehradzkiej #V4 doprowadziła do ogromnego sukcesu negocjacyjnego. 🇵🇱🇨🇿🇸🇰🇭🇺🇪🇺 pic.twitter.com/cPkVcTsZn3
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) July 22, 2020
Fritz przypomina, że spór Polski z UE o praworządność trwa od lat. „Na niedawnym szczycie nie udało się zwiększyć presji na Warszawę. Rząd może więc nadal pracować nad antyliberalną alternatywą wobec społeczeństwa otwartego” – pisze.
Co z praworządnością?
Dziennikarz „Die Welt” zwraca uwagę, że temat praworządności pojawił się co prawda w końcowych konkluzjach szczytu, „nie jest jednak jasne, jak dalece rządy w Warszawie i Budapeszcie będą musiały w przyszłości przestrzegać reguł, by korzystać z rozdzielanych funduszy”.
Autor cytuje krytyków dokumentu końcowego, którzy mówią o „pozbawionym substancji mechanizmie” co pozwoli Polsce i Węgrom na kontynuację podporządkowywania sądów i ograniczania wolności prasy.
Fritz nazywa wynik szczytu „rozczarowującym świadectwem” dla UE – „klubu demokratów i wspólnoty opartej na prawie”, która najwidoczniej „nie jest zdolna lub też nie chce wymusić przestrzegania prawa”.
Polska ogrywa Unię?
„Orban i Morawiecki wielokrotnie ośmieszali UE. Przede wszystkim polski rząd potrafi po mistrzowsku ogrywać Komisję (Europejska)” – ocenia komentator.
Zdaniem Fritza polska reforma wymiaru sprawiedliwości nie jest problemem polskim, lecz problemem europejskim, ponieważ dotyczy „istoty europejskiej wspólnoty prawa”.
Polskie władze tworzą „systemową konkurencję wobec liberalnej demokracji” – ostrzega autor. „Polska inscenizuje się na turbonacjonalistyczną alternatywę, w której wolne od LGBT strefy są na porządku dnia, tak samo, jak język, w którym określa się krytyków rządu i opozycjonistów jako „Polaków gorszego sortu” i „niepolskich””.
Fritz zwraca również uwagę na „robiące wrażenie” gospodarcze sukcesy Polski. Nadmienia, że pod względem cyfryzacji Polska zostawiła Niemcy daleko w tyle.
Konkurencja dla otwartych społeczeństw
Zdaniem Fritza Polska stanowi w UE „systemową konkurencję dla otwartych społeczeństw” i porównuje jej rolę z autokratycznymi państwami azjatyckimi.
Niemiecki publicysta zarzuca innym dziennikarzom, że zbyt długo okazywali zrozumienie dla Polski i próbowali wręcz usprawiedliwiać demontowanie przez władze państwa prawa.
„Europa musi uznać polską przebudowę sądownictwa za problem europejski i bronić w sposób widoczny liberalnych wartości” – uważa Fritz.
Gdzie ta opozycja?
Komentator nie szczędzi też krytyki polskiej opozycji. Wytyka jej, że przez pięć lat nie zdołała wypracować atrakcyjnej oferty dla wyborców. „W polskich metropoliach z ich eleganckimi restauracjami panuje dziś raczej obojętność niż opór. Ludzie urządzili się w PiS-owskiej Polsce” – pisze Fritz zwracając na marginesie uwagę na „renesans swojskości”.
Jak zaznacza, szef PiS Jarosław Kaczyński zrozumiał odpowiednio wcześnie, że wstąpienie Polski do UE wywoła u wielu jego rodaków dyskomfort. PiS obraca teraz te negatywne nastroje przeciwko Unii Europejskiej. „Polska staje się wzorem dla wstecznych sił w całej Europie. Europejscy politycy powinni wziąć to pod uwagę, gdy znów zrezygnują z obrony państwa prawa” – pisze w konkluzji Philipp Fritz.
REDAKCJA POLECA
Trawa morska wykorzystana w materacach 180x190cm
Ciekawą alternatywą dla twardych materacy 180×190 cm kokosowych jest trawa morska. Wykorzystywana w tej branży od niedawna cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Co to jest trawa morska? To kilka gatunków alg rosnących u wybrzeży oceanów, tworzące tzw łąki podmorskie.

Trawa morska jest zbierana, suszona i po przejściu wszystkich procesów produkcyjnych umieszczona w materacu. Na stronie kaszmirowysen.pl oferujemy materace 180×190 cm zawierające ten 100% naturalny surowiec.
Jakie właściwości posiada trawa morska?
- zawiera cenny pierwiastek jod uwalniany z materaca stopniowo i powoli, ułatwiający oddychanie alergikom, astmatykom czy osobom z innymi problemami oddechowymi
- wydziela charakterystyczny zapach suszonej trawy, który umila sen przywołując na myśl wakacyjny relaks (często stosowany jest w aromaterapii)
- posiada właściwości antybakteryjne i antyalergiczne
- umożliwia swobodną cyrkulację powietrza, jest przewiewna i eliminuje problem nadmiernego pocenia się
Do głównych wad trawy morskiej należy mała sprężystość i elastyczność, które mogą powodować napięcie mięśni, bóle ramion, bioder. Mogą też być mało komfortowe ze względu na niewielkie dopasowanie do krzywizn ciała.
Trawa morska- dla kogo jest przeznaczona
Trawa morska wykorzystywana jest w materacach twardych. Dzięki właściwościom usztywniającym wzmacnia materac 180×190 cm. W czterostopniowej skali dostępnej na kaszmirowysen.pl materace twarde oznaczamy symbolem H3. Przeznaczone są dla osób, których waga przekracza 100 kg lub dla tych, którzy lubią spać na twardej powierzchni. Znajdziesz ją również w materacach średnio twardych. Nasze materace są dwustronne i występują w różnych kombinacjach. Dostępne opcje to materace obustronnie średnio twarde, materace średnio twarde/twarde, materace twarde/bardzo twarde, materace miękkie/średnio twarde oraz materace miękkie/twarde. Zobacz ofertę materacy z trawą morską na https://www.kaszmirowysen.pl/materace-z-trawa-morska
Materac 180×190 cm trafia do każdego klienta w doskonałym stanie. Transportujemy je bowiem firmą transportową na płasko, w pozycji bocznej. Nie są zginane, rolowane czy gniecione pod własnym ciężarem. Na kaszmirowysen.pl dbamy o każdy szczegół.
Materace nawierzchniowe
Dokonałeś niefortunnego zakupu i od jakiegoś czasu męczysz się na niewygodnym materacu? Twój stary materac uprzykrza Ci każdą noc i nie stać Cię w tym momencie na jego wymianę? W obu przypadkach świetnym rozwiązaniem będzie zakup materaca nawierzchniowego.

Czym są materace nawierzchniowe?
Materace nawierzchniowe spotkasz także pod nazwą toper lub nakładka. To cienkie materace, których zadaniem jest zmiana twardości materaca, zabezpieczenie tego właściwego przed szybkim zużyciem lub zniwelowanie niewielkich nierówności na starym i zużytym.
W ofercie sklepu sweetsen.pl posiadamy materace nawierzchniowe w trzech różnych wysokościach:
- materace nawierzchniowe miękkie (H1) wykonane są z podwójnej warstwy visco memory i mają 5 cm wysokości. Jeżeli kupiłeś zbyt twardy materac taka nakładka zniweluje niedogodności.
- materace nawierzchniowe średnio twarde (H2) dostępne są w dwóch wysokościach 5 cm oraz 6 cm. Występują w połączeniu z lateksem, pianką moletowaną, lub pianką termoelastyczną visco memory.
- materace nawierzchniowe średnio twarde/twarde mają 6 cm wysokości i występują w połączeniu z kokosem.
- materace nawierzchniowe twarde /bardzo twarde są najniższe i mają tylko 4 cm wysokości. Wykonane są z podwójnej warstwy kokosa oraz pojedynczej warstwy końskiego włosia.
Wszystkie materace nawierzchniowe posiadają w standardzie pokrowiec niepikowany Jersey. Za dopłatą można wybrać spośród dostępnych opcji pokrowiec:
- Aloe Vera
- Żakard ciemnografitowy
- pikowany Jersey
- Silver
- Bamboo
- Tencel
Pokrowce chronią materac przed zabrudzeniem i uszkodzeniem materaca. Wszystkie posiadają wbudowany suwak ułatwiający zdejmowanie pokrowca. Możliwość częstego prania pozwala zadbać o higienę. Zwiększa to komfort użytkowania produktów przez alergików i osoby wrażliwe na chorobotwórcze patogeny. Nowoczesne materace nawierzchniowe znajdziesz na https://sweetsen.pl/Materace-nawierzchniowe-c5625
Materace nawierzchniowe to szybkie i tanie rozwiązanie dla poprawy komfortu snu. Warto w niego zainwestować i posiadać go w domu z różnych powodów. Może służyć jako podkładka do siedzenia, zwiększyć wygodę gości śpiących na kanapie w salonie. Niewielkie rozmiary nie sprawiają problemów z przechowywaniem.
Co ustalono na szczycie UE i na co Morawiecki zgodził się w Brukseli

Tomasz Bielecki
– Komisja Europejska proponuje zawieszenie funduszy, a kraje UE zatwierdzają to większością głosów. Bez wymogu jednomyślności. Na taki system zgodził się szczyt UE – tłumaczy prof. Laurent Pech.
Morawiecki: nie ma uzależnienia funduszy UE od praworządności. Von der Leyen: jest, i to mocne https://t.co/GLBXi4z9Wq pic.twitter.com/FIuBoZBhw2
— Onet Wiadomości (@OnetWiadomosci) July 22, 2020
Powiązanie unijnych funduszy z praworządnością było jednym z najdrażliwszych punktów szczytu UE, który w tym tygodniu uzgodnił Fundusz Odbudowy oraz nowy wieloletni budżet UE.
Choć kompromis co do praworządności wykuto w poniedziałek wieczorem [20.07.20], to już we wtorek nad ranem [21.07.20] w Brukseli przedstawiano zupełnie inne interpretacje ustaleń. Premierzy Mateusz Morawiecki oraz Viktor Orban ogłaszali triumf, który miałby polegać na zniweczeniu zasady „pieniądze za praworządność” i zastrzeżeniu wszelkich decyzji do zatwierdzenia przez Radę Europejską. Ta decyduje przez konsensus, a zatem Polska czy Węgry miałyby prawo weta. Jednak Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, już tuż po szczycie tłumaczyła, że w mechanizmie praworządnościowym decyzje będą podejmowane większością głosów krajów Unii.
🇵🇱 Polska wraca ze szczytu #UE jako wielki zwycięzca. Jesteśmy największym beneficjentem Funduszu Spójności, a budżet UE oznacza, że szansa dla Polski na złotą dekadę jest znacząco wyższa. – Premier @MorawieckiM w #Sejm. pic.twitter.com/z3ZpZ4EHFi
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) July 22, 2020
Dla zrozumienia tej kontrowersji trzeba pamiętać o rozróżnieniu dwóch odrębnych instytucji UE.
Pierwsza to Rada Europejska (jej posiedzenia to „szczyty UE”), która składa się z premierów bądź prezydentów 27 krajów Unii (plus jej przewodniczącego Charlesa Michela oraz Ursuli von der Leyen).
Druga to Rada, dla jasności nazywana zwykle „Radą UE”, którą tworzą ministrowie wszystkich krajów Unii (np. rolnictwa, energii, finansów w zależności od tematyki obrad). Rada UE jest – obok Parlamentu Europejskiego – jednym z dwóch unijnych „współprawodawców”, którzy zatwierdzają prawa, których projekty przedkłada Komisja Europejska.
O ustalenia ostatniego szczytu co do zasady „fundusze za praworządność” pytamy prof. Laurenta Pecha z Middlesex University London, specjalistę od prawa unijnego oraz spraw praworządności.
– Rada Europejska na swym szczycie zgodziła się na ustanowienie systemu, w którym Komisja Europejska proponuje np. zawieszenie funduszy, co musi być zatwierdzone przez Radę UE w głosowaniu większościowym. To powinien być mechanizm, który po raz pierwszy będzie bezpośrednio wiązać dostęp do funduszy UE z wymogiem praworządności – mówi prof. Pech.
Mechanizm praworządnościowy, który na ogólnym poziomie opisano na szczycie UE, musi teraz przybrać formę rozporządzenia zatwierdzonego przez Parlament Europejski oraz Radę UE.
Prof. Pech tłumaczy, że punkt sporny między pierwotnym projektem mechanizmu praworządnościowego (przedłożonym przez Komisję Europejską w 2018 r.) oraz ustaleniami szczytu, to rodzaj większości, która w Radzie UE będzie zatwierdzać decyzje o zawieszeniu funduszy.
Na szczycie zdecydowano, że ma to być „większość kwalifikowana”, czyli co najmniej 55 proc. krajów UE (czyli 15) reprezentujących co najmniej 65 proc. ludności UE. Natomiast Komisja Europejska w 2018 r. zaproponowała zasadę odwróconej większości kwalifikowanej, w której jej propozycje co do zawieszenia funduszy wchodziłyby w życie, gdyby nie zawetowała ich większość 15 krajów reprezentujących 65 proc. ludności Unii.
– Parlament Europejski będzie naciskał na powrót do odwróconej większości. Ale wątpliwe, że europosłom uda się przekonać do tego Radę UE. Jednak to jest kwestia prognozy politycznej – mówi Pech.
Rządy Polski i Węgier powołują się na zapisy ze szczytu UE, że w kontekście mechanizmu praworządnościowego „Rada Europejska szybko powróci do tej kwestii”. Ich zdaniem to miałoby znaczyć, że Rada Europejska będzie musiała zatwierdzać ewentualne decyzje o zawieszeniu funduszy albo miałaby zatwierdzić ostateczny i szczegółowy kształt mechanizmu praworządnościowego. A skoro w radzie Europejskiej decyduje się jednomyślnie, Polska albo Węgry mogłyby zawetować te decyzje.
– Polska i Węgry przedstawiają wersję błędną pod względem prawnym. Rozporządzenie o mechanizmie praworządnościowym będzie przyjmowanie w zwykłej procedurze prawodawczej, czyli przez Parlament Europejski i Radę UE decydującą przez większość kwalifikowaną. Pamiętajmy, że w prawie unijnym Rada Europejska nie ma żadnej formalnej roli w tej zwykłej procedurze prawodawczej – mówi prof. Pech. – Ponadto na szczycie – jak tłumaczy Pech – nie ustanowiono też żadnego dodatkowego etapu w mechanizmie praworządnościowym, którym miałoby być zatwierdzanie decyzji przez Radę Europejską.
Premier @MorawieckiM w #Bruksela: Te dotacje razem z uprzywilejowanymi pożyczkami to ok. 160 mld euro dla Polski. W cenach bieżących to ok. 750 mld zł. To bardzo dobry zastrzyk na cele rozwojowe, zwiększone dotacje na cele rolne i na transformację energetyczną. pic.twitter.com/vl7fNM461i
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) July 21, 2020
– Morawiecki i Orban szybko przystąpili do szerzenia niewłaściwej wersji ustaleń ze szczytu, by ukształtować narrację w polityce krajowej. Albo źle zrozumieli, na co zgodzili się po długich godzinach męczących obrad – tłumaczy Pech.
Pozostaje pytanie, co znaczy zdanie „Rada Europejska szybko powróci do tej kwestii” – To oznacza dyskusję, ale nie wymóg jakiejś nowej decyzji. Kanclerz Angela Merkel tłumaczyła, że Rada Europejska może, choć nie musi, wrócić do tego tematu, jeśli pozostałoby coś do omówienia po decyzji Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE. Nie chodzi o wymóg dodatkowej zgody przez jednomyślność – mówi Pech. Nie wyklucza, że obietnica nowej debaty w Radzie Europejskiej została wpisana, by politycznie „uspokoić” Polskę i Węgry.
REDAKCJA POLECA
Naukowcy alarmują: do 2100 roku mogą wyginąć niedźwiedzie polarne

DW
Naukowcy alarmują: przez zmiany klimatyczne wyginą niedźwiedzie polarne. Za sto lat może ich już nie być.

Niedźwiedziom polarnym grozi zagłada. W wyniku wzrostu temperatur zanika ich przestrzeń życiowa, przez co mają coraz większy problem ze znalezieniem pożywienia – głosi praca badawcza opublikowana w magazynie „Nature Climate Change”. Tworzy się błędne koło, ponieważ głodne, osłabione zwierzęta odnoszą mniejsze sukcesy w polowaniu.
Głodne i wychudzone
In Churchill, Manitoba, it is deemed polite to keep car doors unlocked so that townspeople can find a quick escape if they ever come across a polar bear. #MythAndFact pic.twitter.com/pVyfFikKXI
— MYTH AND FACT (@MythAndFact) July 16, 2020
Można to już zaobserwować w niektórych regionach – piszą naukowcy. Kurczy się powłoka lodowa na biegunie północnym, a wraz z nią i czas, kiedy niedźwiedzie mogą polować na foki.
Wychudzone zwierzęta gorzej znoszą arktyczną zimę. Jest mało prawdopodobne, aby 12 z 13 badanych populacji przeżyło następne 80 lat. W Arktyce temperatury rosną bowiem dwa razy szybciej niż średnia na świecie. – W przypadku niedźwiedzi czas bez jedzenia wydłuża się, zanim lód zamarznie i będą mogły znowu polować – powiedział kierujący badaniami Steven Amstrup z organizacji pozarządowej Polar Bears International.
Baby polar bear hiding from mom.. pic.twitter.com/s9hqrUcO5J
— Land of cuteness (@landpsychology) July 16, 2020
Topnieje przestrzeń życiowa
W swoich badaniach naukowcy założyli, że średnia temperatura na świecie wzrośnie o 3,3 stopnia Celsjusza w porównaniu do czasów przedindustrialnych. Już wzrost o jeden stopień doprowadził do fal upałów, susz i burz.
Nawet gdyby ograniczyć wzrost do 2,4 stopnia – o pół stopnia więcej niż zakłada porozumienie paryskie, ale wciąż mało realistyczne – opóźniłoby to tylko wyginięcie niedźwiedzi. – To wciąż znacznie więcej, niż to, czego doświadczyły niedźwiedzie polarne w ciągu miliona lat ewolucji – powiedział Amstrup.
Polar Bear Selfie pic.twitter.com/P1OANzBXnf
— Sébastien Mélières (@SbastienMlires1) July 13, 2020
Mięsożerne zwierzęta na szczycie łańcucha pokarmowego nie są w stanie wystarczająco szybko przystosować się do zmieniającego się środowiska. – Ich przestrzeń życiowa dosłownie topnieje – alarmuje Amstrup. To tylko zwiastun tego, co może spotkać także inne gatunki zwierząt.
Obecnie na wolności żyje ok. 25 tys. niedźwiedzi polarnych.
REDAKCJA POLECA



