Jak dokładny jest lokalizator GPS samochodu?

Policyjne statystyki potwierdzają, że w czasach epidemii koronawirusa, oraz okresie postepidemicznym kradzież aut będzie znacznie rosnąć. Odpowiednia ochrona polega na kompleksowym ubezpieczeniu auta i zainstalowaniu lokalizatora GPS w samochodzie. W jaki sposób działa to urządzenie i jak bardzo jest dokładne?

Funkcjonariusze zwracają uwagę na to, że każdy samochód należy odpowiednio zabezpieczyć. Na czarnym rynku panuje już zapotrzebowanie nie tylko na auta nietypowe, klasyczne albo takie, które mają drogie części zamienne (np. hybrydy czy elektryki). Przestępcy polują również na standardowe pojazdy, które mogą później spieniężyć. Zapotrzebowanie wzrosło wraz z epidemią koronawirusa. To z tego powodu powinieneś zamontować lokalizator GPS do swojego auta.

Żeby jednak zakupić takie urządzenie, warto poznać wcześniej zasady jego funkcjonowania i możliwości. Sprawdźmy więc co kryje się za takim lokalizatorem.

Jak działa lokalizator GPS?

Podstawą działania lokalizatora jest oczywiście technologia GPS. Lokalizacja satelitarna umożliwia dokładne zlokalizowanie śledzonego lub obserwowanego obiektu dzięki systemowi obejmującemu praktycznie całą kulę ziemską. Na bazie tej technologii możesz ustalić, czy twoje auto jest na parkingu, czy ktoś podjął się próby jego kradzieży.

Sprzęt ustala położenie geograficzne twojego pojazdu i wysyła ci specjalne komunikaty w formie SMS na telefon, lub umożliwia podgląd na specjalnej platformie. Wiele modeli umożliwia wysyłanie komunikatów o ustalonych porach albo informowanie w czasie rzeczywistym gdzie aktualnie znajduje się samochód. Co więcej, jeżeli chcesz to masz możliwość ustawienia powiadomienia w momencie próby zdjęcia lokalizatora albo niespodziewanego ruchu danego obiektu (w tym przypadku pojazdu).

Lokalizator GPS korzysta zarówno z wbudowanej baterii (pozwalającej często na kilkutygodniową pracę na korzystnych ustawieniach, rekordziści umożliwiają pracę do 30 miesięcy), a także z zasilania zewnętrznego np. z akumulatora samochodowego. Ważnym aspektem urządzenia jest jego ukrycie, ale często sprzęty mają silne magnesy, dzięki czemu zamontujesz je np. w trudno dostępnym miejscu w komorze silnika.

Jak dokładny jest taki lokalizator?

Bardzo często złodzieje samochodowi to sprytni specjaliści, którzy dobrze przygotowują się do przeprowadzonej „operacji”. Błyskawicznie ukrywają więc auto w trudno dostępnych dziuplach, które nie są widoczne „gołym okiem”. Z tego względu sprzęt do lokalizacji samochodu powinien pokazywać jego położenie w jak najwęższym obszarze. I tak jest rzeczywiście!

Dzięki lokalizatorom wysokiej jakości, wbudowanym w urządzenie (ich czułość określona jest na bardzo zaawansowanym poziomie) skuteczny lokalizator wskaże położenie śledzonego obiektu z dokładnością od kilkunastu do nawet kilku metrów. Najskuteczniejsze urządzenia wskażą lokalizację skradzionego samochodu z dokładnością do dwóch metrów.

Biorąc pod uwagę rozmiar skradzionego pojazdu i możliwości późniejszego śledztwa (po kradzieży powinieneś zawiadomić policję i wskazać, że w aucie był lokalizator) odnalezienie auta staje się realne. To ważne, bo bez takiego zabezpieczenia skuteczność w walce ze złodziejami samochodowymi wynosi około 10 procent. 9/10 aut nie zostaje więc nigdy znalezionych.

Modeli na rynku jest wiele!

Szukając lokalizatora do swojego samochodu powinieneś skupić się wyłącznie na sprawdzonych modelach, znanej produkcji. To urządzenie, które będzie zabezpieczało twój majątek, więc nie możesz pozwolić sobie na jego usterkę w najmniej odpowiednim momencie. Dobierz urządzenie według swoich potrzeb – pojemności baterii czy funkcji dodatkowych. Sprawdzony sprzęt znajdziesz na Alfatronik.com.pl.

Ciekawym wyborem będzie lokalizator GPS VJ05 z długim czasem pracy i alarmem demontażu. Sprzęt pozwala na nawet 400 dni pracy. Precyzyjnie (z dokładnością do około 5 metrów) wskaże miejsce przebywania twojego pojazdu. W razie próby usunięcia lokalizatora przez złodzieja, sprzęt zacznie cię alarmować. Jest również wodoodporny, wyposażony w bardzo silne magnesy neodymowe i daje możliwość ciągłego śledzenia pojazdu na specjalnej platformie.

Pamiętaj, że lokalizator GPS to naprawdę dobra inwestycja w bezpieczeństwo twojego majątku!


Gdzie można montować kamery szpiegowskie?

Kamery szpiegowskie nie są wyłącznie przeznaczone dla służb specjalnych, tajnych agentów czy detektywów. Przydają się w wieolu dziedzinach życia codziennego.

Ułatwiają opiekę nad dziećmi, ludźmi starszymi i chorymi, a także na domowymi zwierzętami. Pomagają zwiększyć bezpieczeństwo. Monitorują miejsca narażone na kradzieże. Nagrania z kamer szpiegowskich stanowią cenny i niepodważalny dowód w śledztwach i sprawach sądowych. Mogą też służyć do rejestracji ważnych rozmów i negocjacji zanim ich warunki zostaną przelane na papier w sformalizowanej formie.

Działają zazwyczaj bezprzewodowo i  rejestrują dane na karcie pamięci bądź bezpośrednio przesyłają je do komputera. Dzięki małym rozmiarom i różnym sposobom kamuflażu kamery szpiegowskie można zainstalować dosłownie wszędzie. Można je mieć przy sobie, zainstalować w częściach wyposażenia pomieszczeń, w pojazdach, a nawet w obroży dla psa lub kota. Są praktycznie nie do wykrycia.

Jak wyglądają kamery szpiegowskie?

Ze względu na miejsce instalacji i sposób ich używania mogą przybierac różne formy. Kamery, które nosimy przy sobie mogą być zainstalowane w okularach, zegarkach, kluczach, pilotach, długopisach, smartwatchach, powerbankach, zapalniczkach, pendrivach,  guzikach, portfelach, teczkach, saszetkach i torebkach. Kamery, które przypominają różne na pozór niewinnie wyglądające przedmioty mogą być instalowane w głośnikach, ładowarkach, zegarach, stacjach pogodowych, sprzęcie nagłaśniającym, elementach oświetlenia itp. Obiektyw kamery szpiegowskiej o średnicy 2 milimetrów jest praktycznie niewidoczny, nawet jeśli znajdzie się w wyeksponowanym miejscu. Wszystkie rodzaje kamer szpiegowskich można nabyć w sklep-seko.pl  wyspecjalizowanym w tego rodzaju sprzęcie. W sklep-seko.pl można również liczyć na fachową poradę w zakresie doboru tego rodzaju sprzętu.

Jak działają kamery szpiegowskie?

Czas pracy, a więc nagrywania nowoczesnych kamer szpiegowskich to najczęściej kilka godzin. Niektóre z nich mogą byc uruchamiane zdalnie, co pozwala na oszczędność baterii. Kamery szpiegowskie posiadają zazwyczaj także funkcję robienia zdjęć i nagrywania samego dźwięku. Najczęściej nagrywają zdjęcia w formacie JPG, a filmy w formacie AVI. Nie wymagają żadnego, specjalnego oprogramowania do odczytu danych – wystarczy przeniesienie danych na komputer lub inne urządzenie za pomocą kabla. Niektóre wyposażone są w funkcję WI Fi, która pozwala na zdalną konfigurację i sterowanie za pomocą smartfona. Innym udogodnieniem stosowanym w kamerach szpiegowskich jest detektor ruchu, który eliminuje nagrywanie pustego, niepotrzebnego obrazu.


Andrzej Duda ułaskawił skazanego za czyny pedofilskie. „To była sprawa rodzinna”

We wtorek „Rzeczpospolita” opublikowała artykuł, w którym ujawniono, że prezydent Andrzej Duda 14 marca ułaskawił osobę skazaną za „zgwałcenie małoletniego krewnego”. Mężczyznę miał dopuścić się „innej czynności seksualnej oraz znęcanie się” i „naruszenia czynności narządu ciała”.

ANDRZEJ DUDA UŁASKAWIŁ SPRAWCĘ ZGWAŁCENIA MAŁEGO DZIECKA

Dziennikarz Rzeczpospolitej odkrył, że za ułaskawionym 14 marca mężczyzną, stoi skazany za czyny seksualne, oraz znęcanie się, naruszenie czynności narządu ciała na okres nie dłuższy niż 7 dni.

Oznacza to, że Duda ułaskawił mężczyznę, który nie tylko zgwałcił własne dziecko ale również się nad nim znęcał!

Do sprawy odniósł się wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha, który poinformował, że akt łaski dotyczył „jedynie skrócenia czasu wykonywania środka karnego w postaci zakazu kontaktowania się i zbliżania do osób pokrzywdzonych, o co wnosiły same pokrzywdzone – osoby pełnoletnie”.

Kancelaria Prezydenta odmawia informacji na temat ułaskawienia. Informuje, że prawo łaski jest prerogatywą prezydenta wynikającą z Konstytucji i nikt nie może jej kontrolować. Powołuje się też na „ochronę prywatności”. „Rzeczpospolita” przywołuje jednak opinię karnistów, którzy uważają, że jest to tłumaczenie na wyrost, ponieważ wyroki w Polsce są jawne.

DUDA: „TO SPRAWA RODZINNA”

Duda przerwał milczenie i zaszokował opinię publiczną. Stwierdził bowiem, że molestowanie i znęcanie się nad dzieckiem przez jego ojca „To była sprawa rodzinna”! – W ten sposób prezydent Andrzej Duda broni swojej decyzji o ułaskawieniu sprawcy czynów pedofilskich.

W enigmatycznym uzasadnieniu motywów ułaskawienia czytamy:

“Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, podejmując decyzję o skorzystaniu z prawa łaski, miał na uwadze względy racjonalności i celowości, a w szczególności fakt pojednania się skazanego z pokrzywdzonymi, zadośćuczynienie wyrządzonym krzywdom oraz obecne wzorowe zachowanie”.

Z komunikatu prezydenta dowiadujemy się, że skazany dostał pozytywne opinie z sądów I i II instancji, a z wnioskiem o ułaskawienie wystąpiła Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. “Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej zastosował prawo łaski przez darowanie reszty środka karnego w postaci zakazu kontaktowania się i zbliżania do osób pokrzywdzonych”.

Pomimo, że wyroki w Polsce są jawne, kancelaria prezydenta nie chce ujawniać uszczegółów ani o skazanym, ani o to kto prosi o łaskę, ani w ogóle o wpływających wnioskach. Gdyby te informacje były jawne, to nie wywoływałoby tylu emocji i domysłów.

Paweł Mucha sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, bagatelizuje sprawę.

„Akt łaski dotyczył jedyniep skrócenia czasu wykonywania środka karnego w postaci zakazu kontaktowania się i zbliżania do osób pokrzywdzonych”

Dlaczego Andrzej Duda poszedł na rękę osobie skazanej za potworne przestępstwo jakim jest zgwałcenie dziecka nie wiadomo, ale rzuca to cień na jego prezydenturę.

Prokuratura krajowa wyjaśnia

Prokuratura Krajowa wyjaśnia, że skazany nie został ułaskawiony z kary pozbawienia wolności, ponieważ odbył ją w całości. Ułaskawienie więc dotyczy wyłącznie skrócenia orzeczonego na sześć lat zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonymi i to one same wystąpiły z wnioskiem o skrócenie tego zakazu.

Córka skazanego, dziś już dorosła osoba, deklaruje, że w pełni wybaczyła ojcu, a orzeczony wobec niego zakaz kontaktowania się z rodziną działa na jej niekorzyść.

Jej matka wskazuje, że zakaz, który miał ją chronić, stoi na przeszkodzie jej planom życiowym, które wiąże ze skazanym. Obie argumentują, że zakaz kontaktów nadmiernie ingeruje w ich sprawy rodzinne. Podkreślają, że między nimi a skazanym doszło do dobrowolnego, autentycznego pojednania i pragną żyć razem w spokoju.


(df) thefad.pl / Źródło: Rzeczpospolita, Ośrodek Monitorowania Zachowań Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych

OMZRiK

Od lat stajemy w obronie mniejszości, ludzi dyskryminowanych i poniżanych. Patrzymy na ręce władzy i kościołowi. Doprowadzamy do skazywania rasistów, faszystów, homofobów. PayPal i karta płatnicza: www.omzrik.pl/wesprzyj-nas


Krzysztof Skiba: DUDA – STRAŻNIK UBEKISTANU

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Gdy więc przeczytacie ataki pisowskich mediów na Trzaskowskiego o tym, że to powiązany z ubecją kandydat, warto cytować rewelacje Targalskiego o Dudzie, wszak to jeden z czołowych autorytetów prawicy.

 

Uważam, że nic tak nie poprawia humoru, jak cytaty z tropicieli układów i powiązań z ubekami. Nazywanie przeciwników politycznych „ludźmi bezpieki” to nadal ulubiona formułka, która ma wyjaśniać wiele postaw i decyzji osób, za którymi PiS nie przepada.

Całkiem niedawno dowiedzieliśmy się z prawicowych mediów, że kandydatem bezpieki na prezydenta jest oczywiście Rafał Trzaskowski. Warto więc w tym miejscu przypomnieć kilka pięknych cytatów z jednego z najsłynniejszych pogromców ubecji, doktora nauk humanistycznych, byłego wice prezesa Polskiego Radia z nadania PiS Jerzego Targalskiego.

Jerzy Targalski to wybitny strateg PiS i publicysta Gazety Polskiej, wielki patriota, który był w PZPR, potem w KOR, a później w podziemnej Solidarności, człowiek, który wytropi spisek nawet we własnej solniczce. Potrafi też znaleźć ukryte powiązania butów ze sznurowadłami.

Przenikliwy umysł doktora Targalskiego znalazł także pajęczynę ubecką wokół prezydenta Dudy. Oto najpiękniejsze wypowiedzi Targalskiego o Dudzie na łamach prorządowych mediów po tym, jak Duda nieśmiało zawetował ustawę o sądownictwie według projektu PiS:

„Wysokie poparcie dla Andrzeja Dudy bierze się z polecenia bezpieki po prostu (…) dziwie się, że bezpieka tak nisko licytuje, bo mogliby napisać, że 120 procent popiera prezydenta…(Fronda październik 2017)

Według Targalskiego bezpieka wpływa na Andrzeja Dudę poprzez realizację serialu satyrycznego „Ucho Prezesa” Roberta Górskiego.

„Bezpieka steruje prezydentem przez jego ego” (wywiad dla Radia 24)

„Chaos w sadownictwie zawdzięczamy panu prezydentowi Dudzie” (wywiad dla radia 24″)

No i na koniec najbardziej słodki cytat z doktora Targalskiego, złota myśl będąca owocem ciężkiej pracy jego mózgu, chluby batalionów tropicieli wyklętych:

„PREZYDENT DUDA TO STRAŻNIK UBEKISTANU”
(w wywiadzie dla Telewizji Republika)

Gdy więc przeczytacie ataki pisowskich mediów na Trzaskowskiego o tym, że to powiązany z ubecją kandydat, warto cytować rewelacje Targalskiego o Dudzie, wszak to jeden z czołowych autorytetów prawicy.

Krzysztof Skiba

 

Całą płytę można już ściągnąć KLIKAJĄC TUTAJ >>>

 

Jurek Owsiak już przeczytał! A ty?

„Skiba ciągle na wolności” czyli ponad 500 stron barwnych historii o polskim rocku, trasach Big Cyca, kulisach Lalamido, organizacji nielegalnych happeningów, więzieniu w czasach PRL, o kretynizmach show biznesu i o tym jak optymistycznie i z uśmiechem iść przez życie.

Uwaga! Okazja!

Takich cen jeszcze nie było! W związku z pandemią Wydawnictwo SQN RADYKALNIE obniżyło ceny książek. Zamówienia pod tym linkiem: „Skiba ciągle na wolności”

 

 


Roman Giertych: List do Konfederatów

Roman Giertych

Roman Giertych

Pierwszym celem PiS, po utrwaleniu swej władzy poprzez zwycięstwo A. Dudy, będzie zniszczenie Was. I zrobią to wszelkim środkami z wykorzystaniem prokuratury i służb specjalnych. Nie łudźcie się. Jako będący na prawo od PiS jesteście dla nich tak jak kiedyś LPR, największym zagrożeniem. Idźcie na wybory i zagłosujcie na Trzaskowskiego, mimo że się z nim totalnie nie zgadzacie. Od Waszego wyboru może zależeć przyszłość Polski na wiele dziesięcioleci. Idźcie i pogońcie PiS z Pałacu Prezydenckiego!

 

Szanowne Panie i Panowie!

Nie zdecydowałem się na napisanie tego listu z powodu wspólnoty poglądów. Różnimy się bowiem w dwóch zasadniczych punktach:

podejście do UE (gdyż ja odmieniłem swój pogląd w tej sprawie wiele lat temu) i w podejściu do imigrantów (tutaj mam wrażenie wielu z Was znacznie wyostrzyło swoje przekonania).

I, mimo że podejście do wolności gospodarczej i spraw światopoglądowych pewnie nas niewiele różni, to jednak nie mamy wspólnych przekonań i nie z powodu wspólnoty poglądów piszę.

Nie piszę również ze względu na przeszłą współpracę z wieloma spośród Was, która jest tak długa, jak odrodzona polska demokracja. Najdłuższą z osobami z dawnego UPR (Kongres Prawicy Polskiej w 1990 roku i wspólny start w wyborach w 1993 na listach UPR oraz w kolejnych różnych kampaniach aż do 2007) oraz oczywiście współpracę ze środowiskami narodowymi, których głównym dzisiaj przedstawicielem jest Państwa kandydat na Prezydenta RP poseł Krzysztof Bosak – mój były kolega klubowy z Ligi Polskich Rodzin.

Piszę dlatego, że pragnę się podzielić swoim doświadczeniem z szefowania formacją, która była w podobnym położeniu politycznym jak obecnie dziś Konfederacja.

Moim zdaniem pierwszym celem PiS, po utrwaleniu swej władzy poprzez zwycięstwo A. Dudy, będzie zniszczenie Was. I zrobią to wszelkim środkami z wykorzystaniem prokuratury i służb specjalnych. Nie łudźcie się. Jako będący na prawo od PiS jesteście dla nich tak jak kiedyś LPR, największym zagrożeniem.

I chciałbym jeszcze jedną rzecz Wam powiedzieć. To nie jest tak, że PiS jest taką samą partią, jak inne. PiS to jest swoista sekta, a nie partia.

I gdy od Was zależy, czy w naszej Ojczyźnie będzie rządziła Pałacem Prezydenckim sekta, czy też Wasi przeciwnicy polityczni, to jedynym racjonalnym wyborem jest zagłosować na Waszych przeciwników. Bo z nimi będziecie mieli spór i walkę demokratyczną, a z sektą nie ma żadnej dyskusji. Albo się do niej należy, albo się jest jej wrogiem przeznaczonym do likwidacji (dzisiaj ta likwidacja nie nazywa się Bereza tylko Białołęka…).

Dalsze rządy PiS mogą zniszczyć Polskę, naszą gospodarkę, wojsko, pozycję międzynarodową. Mogą jeszcze bardziej podzielić społeczeństwo, które już dziś przez kłamstwa TVP jest poróżnione jak nigdy wcześniej.

Przyjmijcie proszę moją radę. Radę od człowieka, który poświęcił budowane latami stronnictwo, aby w 2007 roku doprowadzić do obalenia rządu, którego był wicepremierem, tylko po to, aby Polską nie rządził Jarosław Kaczyński (i nigdy ówczesnej decyzji nie żałowałem, gdyż Polska rządzona przez PiS od 2007 byłaby już skrzyżowaniem Białorusi z Wenezuelą).

Idźcie na wybory i zagłosujcie na Trzaskowskiego, mimo że się z nim totalnie nie zgadzacie.

Wybierając kapitana statku, na którym mielibyście płynąć i mając jedynie alternatywę: członek sekty lub przeciwnik osobisty, kogo byście wybrali? Statek dowodzony przez Waszego przeciwnika może dopłynąć w najgorszym razie do portu, którego byście nie chcieli. A statek kierowany przez członka sekty łatwo może pójść na dno. Jak pisał ks. Piotr Skarga. „Cóż ci człowieku z tego, że swoje tobołki ocalisz, gdy łódź na której siedzisz na dno pójdzie?”

Od Waszego wyboru może zależeć przyszłość Polski na wiele dziesięcioleci.

Idźcie i pogońcie PiS z Pałacu Prezydenckiego!

Roman Giertych

 

 


Adam Mazguła: Byłem obserwatorem wyborów w PiS-komisji

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Dzisiaj nie ma pytania, czy uczciwe były wybory, ale jak wielką skalę przybrało to oszustwo w państwie jednopartyjnej władzy, niewykształconych wiejskich staruszków, uzależnionych od kościelnych krętaczy i pedofilii.

 

Każda komisja wyborcza musi mieć swoich obserwatorów, naszych mężów zaufania. Bez oglądania się na to, czyj to kandydat jest w drugiej turze! Jeśli tego nie zrobicie ponadpartyjnie i z dużym zaangażowaniem, będziemy niewolnikami chamstwa we własnym kraju.

Adam Mazguła: Byłem obserwatorem wyborów w PiS-komisji
Adam Mazguła: Byłem obserwatorem wyborów w PiS-komisji

Byłem obserwatorem wyborów w komisji, która nie miała przedstawicieli innych niż zwolennicy Andrzeja Dudy. Tak się dzieje, kiedy burmistrzem miasta jest zwolennik PiS-u i całe jego środowisko jest tej samej opcji politycznej.

Moje oraz moich kolegów z KOD pojawienie się w komisjach spowodowało początkowo panikę, zaskoczenie, że ktoś śmiał tu przyjść, a później tylko postępowanie zgodne z prawem. Jednak pełnomocnik wyborczy (oczywiście PiS) usiłował nas wyrzucić z obserwacji, bo nie był dostępny KRS, do którego dostęp został (oczywiście przypadkowo) zablokowany na czas wyborów i nie można było sprawdzić danych przedstawiciela. Na szczęście mieliśmy wydruki.

Dlaczego tak zrobili i chcieli nas wygonić, jeśli chcieliby być uczciwymi? Co mieli do ukrycia?

PiS od 5 lat przekonuje swoich zwolenników, że są bezkarni, jeśli dokonują czynów zabronionych w interesie PiS-u. Widać to po uniewinnionych ministrach, 340 aferach PiS-u zablokowanych w prokuraturze, a nawet w morderstwie Pawła Adamowicza, w którym publiczny morderca prawdopodobnie uniknie kary.

Przypomnę, że Andrzej Duda podpisał nawet ustawę, o zapisach bezkarności władzy za przestępstwa popełnione w warunkach pandemii.

Dlatego bezkarność za kłamstwa, oszustwa, korupcję, złodziejstwo, niszczenie dokumentów i banerów wybiorczych opozycji, propaganda oczerniania uczciwych ludzi i zaszczuwania kłamstwem, a nawet przemocy i rękoczynów… jest powszechna w społeczeństwie wyznawców Dudy.

Nie może, więc dziwić, że władza utrudnia wybory wyborcom mieszkających poza Polską, że wszystkie głosowania korespondencyjne są na Dudę, że nie opieczętowuje się kart, dopóki nie wiadomo, na kogo jest głos, i cały konglomerat sposobów na fałszerstwo wyborcze bezkarnych nośników kłamstwa.

Dzisiaj nie ma pytania, czy uczciwe były wybory, ale jak wielką skalę przybrało to oszustwo w państwie jednopartyjnej władzy, niewykształconych wiejskich staruszków, uzależnionych od kościelnych krętaczy i pedofilii.

Małgosia Kieres, „mąż zaufania” ze sztabu Trzaskowskiego w jednej z komisji opisała swoje doświadczenia z ostatnich wyborów.

Poważnie się zastanawiam, co z tym powinniśmy zrobić — chyba tylko zgłaszanie się ludzi z »naszej« opcji do komisji miałoby jakąś moc działania!

Moi drodzy, czas na podsumowanie. Będzie długo.

Niestety po wczorajszych wyborach nie jest ono zbyt wesołe.

Byłam mężem zaufania w komisji, gdzie nie znano procedur liczenia głosów, dochodziło do pomyłek, ale raczej wynikających ze zmęczenia, niż chęci oszustwa… Jakie były nieprawidłowości: Po wysypaniu kart z urny, członkowie komisji chcieli je liczyć w podgrupach, czego wyraźnie zakazują przepisy, głosy należy liczyć wspólnie, najlepiej kilkukrotnie, a więc okazało się, że w „kupkach” jednego kandydata (zgadnijcie, którego?) znajdują się głosy oddane na innych i one by pracowały na wynik tego kandydata, gdyż komisja nie chciała ponownie ich sprawdzać, tylko szybko policzyć ilość i pójść do domu. Członkowie w trakcie sprawdzania list wyborców i ich podpisów mieli w rękach długopisy, nie wolno ich mieć, dopiero po mojej uwadze to się zmieniło, mimo kilku uchybień zakończyło się podpisaniem protokołu bez moich uwag.

A teraz hit:

w komisji, do której od czasu do czasu zaglądałam, podczas liczenia, czyli już po wysypaniu kart z urny „zniknęło” aż 150 kart z ważnymi głosami!!

Tzn. ich liczba w urnie powinna odpowiadać ilości podpisów złożonych w spisie mieszkańców. Różnica wynosiła aż 150 kart! Zapewne domyślacie się, z której kupki zniknęły.

Dalej, 30 głosów doliczono Dudzie! Przypadek? Aż 30? Po ponownym przeliczeniu okazało się, że to jednak pomyłka. Komisja pracowała do oporu, aż karty się znowu cudem odnalazły.
(przewodnicząca ze sztabu RT)

To wszystko w Krakowie, co się dzieje w rejonach stricte pisowskich??

Do czego zmierzam: zebraliśmy w 5 dni prawie 2 miliony podpisów na naszego kandydata, musimy więc w 2 tygodnie znaleźć ok. 27 tysięcy osób chętnych do pracy w komisji w całej Polsce (płatne 350 zł netto). W wielu komisjach (nadzorowałam kilka, na zamknięciu byłam oczywiście tylko w jednej) nie było ANI JEDNEJ osoby zgłoszonej przez nasz sztab, za to nadreprezentacja naszego głównego kontrkandydata. Zostańcie mężem zaufania, zgłoszonym przez nasz sztab (to akurat tylko charytatywnie) to wkład bardzo, bardzo ważny! Sprawdźmy, co się dzieje z naszym głosem, często oddanym z dużym wysiłkiem! Czy znajdzie się na właściwej kupce? Czy w ogóle znajdzie się na jakiejkolwiek kupce, czy też zostanie wyniesiony w plecaku do najbliższego kosza?

Nigdy nie byłam zwolenniczką teorii spiskowych, wierzyłam naiwnie w demokrację i uczciwość wyborów. Do wczoraj.

Przekażcie mojego posta znajomym, jeżeli uważacie, że ktoś wśród nich mógłby pomóc zatrzymać ten pisowski walec pracą w komisji. Zgłaszajcie się sami do pracy w komisjach! Do samego uczestniczenia w 2. turze już chyba nikogo namawiać nie trzeba”.

Co z tego opisu Małgosi Kieres wynika?

Zwolennicy Kaczyńskiego oraz jego krzyczącego i skompromitowanego popychadła na urzędzie Prezydenta Polski nie cofną się przed żadnym kłamstwem, oszustwem, a nawet przemocą, aby A. Duda wygrał wybory.

Dlatego, w swojej istocie, 12 lipca nie głosujemy na kandydatów personalnie, ale na warunki, w jakich przyjdzie nam żyć po wyborach.

Wybrałem już dawno, 5 lat temu, że chce żyć w państwie europejskich wartości, a nie jednopartyjnym reżimie ciemnoty Kaczyńskiego.

Dlatego namawiam wszystkich, nie tylko do dalszego udziału w wyborach, ale i zrobienia wszystkiego, aby władza za pomocą tego oszustwa nie doprowadziła do całkowitego zniewolenia Polaków.

Wtedy, będą to, tak jak obserwujemy w systemach jednopartyjnych, ostatnie, w miarę wolne wybory.

Nie obijamy się!Wszyscy głosujemy na Rafała Trzaskowskiego, a kto tego nie zrobi, głosując inaczej lub pozostając w domu, w swojej istocie głosuje na państwo afer i korupcji, przekupstwa wyborczego, chamstwa i upadku moralnego, na państwo reżimu Jarosława Kaczyńskiego.

Dlatego apeluje do wszystkich partii politycznych, do wszystkich organizacji społecznych, musicie się zorganizować!

Każda komisja wyborcza powinna być monitorowana, musi mieć naszych mężów zaufania, bez oglądania się na to, czyj to kandydat jest w drugiej turze!

Jeśli tego nie zrobicie ponadpartyjnie i z dużym zaangażowaniem, niczego nie osiągniemy. Będziemy już od 13 lipca niewolnikami chamstwa i oszustwa we własnym kraju. A co nam jeszcze zgotuje kaczyzm, trudno sobie nawet wyobrazić!

Tu można zapisać się na obserwatora. To równie ważne jak oddanie głosu! https://www.okw.info.pl/

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Wybory prezydenckie. Trzaskowski zdecydowanie wygrywa w I turze w Wielkiej Brytanii

Jakub Krupa

Jakub Krupa

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski został zdecydowanym zwycięzcą pierwszej tury wyborów prezydenckich wśród Polaków w Wielkiej Brytanii. Zdobył aż 48,4 proc. głosów.

Kandydat Koalicji Obywatelskiej wygrał we wszystkich 11 komisjach na terenie Anglii, Szkocji i Irlandii Północnej.

Na drugim miejscu w głosowaniu wśród Polaków w Wielkiej Brytanii znalazł się bezpartyjny Szymon Hołownia, który uzyskał 17,5 proc. głosów i wyprzedził urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę (15,5 proc.).

Tuż za podium uplasował się kandydata Konfederacji Krzysztof Bosak (11,6 proc.), a na piątym – Robert Biedroń z Lewicy (4,9 proc.). Szósty wynik osiągnął lider Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz z ledwie 1,1 proc. głosów.

Żaden z pozostałych polityków nie przekroczył 0,5 proc. głosów.

Zwycięstwo Trzaskowskiego będzie dla niego szczególnie wartościowe przed zaplanowaną na 12 lipca drugą turą wyborów, w której zmierzy się w bezpośrednim pojedynku z Dudą. Polonia w Wielkiej Brytanii bowiem jest największym elektoratem poza granicami Polski.

Wyborcza mobilizacja brytyjskiej Polonii

Do tegorocznych wyborów prezydenckich zarejestrowało się 129 tys. osób, co jest najwyższym wynikiem w historii i znacznie powyżej dotychczasowego rekordu 99 tys. z ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych. Wyjątkowa mobilizacja wśród brytyjskiej Polonii była dostrzegalna także w poniedziałek, gdy można było dopisać się do rejestru wyborców na drugą turę wyborów.

Wstępna analiza danych z systemu eWybory, który uległ krótkiej awarii na półtorej godziny przed terminem rejestracji, wykazała, że tylko tego jednego dnia napłynęło ponad 52 tys. dodatkowych zgłoszeń, co oznacza, że łącznie będzie około 180 tys. uprawnionych wyborów.

To oznacza, że w Wielkiej Brytanii elektorat w drugiej turze będzie porównywalny z liczbą osób, które głosowały w pierwszej turze w dużych polskich miastach, jak Katowicach, Bydgoszczy lub Lublinie.

Głosowanie bez zakłóceń

Pomimo bezprecedensowo wysokiego zainteresowania i krótkiego czasu na organizację wyborów, głosowanie przebiegło bez zakłóceń. Brytyjskie komisje były jednak wśród ostatnich na całym świecie, które przekazały swoje sprawozdanie do PKW dopiero we wtorek nad ranem.

Część wyborców alarmowała wcześniej w internecie o tym, że nie otrzymali karty wyborczej na czas, ale dane z protokołów sugerują, że zdecydowana większość osób nie miała problemu z oddaniem głosu. Frekwencja – liczona jako odsetek zwróconych kopert – wyniosła aż 88 proc., co jest najwyższym poziomem w wyborach korespondencyjnych w Wielkiej Brytanii.

Nie potwierdziły się także wyrażane w mediach społecznościowych obawy dot. powszechnego braku odpowiedniego ostemplowania kart do głosowania. Według protokołów ten problem wystąpił w jedynie 218 przypadkach (0,2 proc. wszystkich głosów).

Zmiana kierunku

Wygrana kandydata Koalicji Obywatelskiej jest zbieżna z wynikiem ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych, w których to ugrupowanie zdobyło największe poparcie (36,9 proc.), wyprzedzając Lewicę (23,1 proc.) oraz Prawo i Sprawiedliwość (20,3 proc.).

W przeszłości brytyjska Polonia głosowała jednak zupełnie inaczej. W 2015 roku poparła Pawła Kukiza, który otrzymał w pierwszej turze aż 53 proc. głosów. Przy powtórnym głosowaniu wyborcy wskazali z kolei na Andrzeja Dudę, który otrzymał wówczas aż 57,7 proc. głosów przy zaledwie 42,3 proc. poparcia dla Bronisława Komorowskiego.

 

REDAKCJA POLECA

 


Wybory prezydenckie w komentarzach prasy zachodniej. „Tym razem to naprawdę decydujące wybory”

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Komentując wybory w Polsce czołowe niemieckie dzienniki piszą o ich znaczeniu dla UE i analizują szanse Trzaskowskiego w II turze.

Kto zwycięży w drugiej turze?
Kto zwycięży w drugiej turze? Sondaż Kantar dla „Faktów” TVN i TVN24 dot. drugiej tury wyborów. Fot. thefad.pl / Źródło: TVN24

Dziennik „Die Welt” pisze w wydaniu online, że w Polsce znów odbywają się wybory, w których decyduje się los kraju i po raz koleiny na prowadzeniu są narodowi konserwatyści.

Tym razem jednak zwycięstwo partii rządzącej PiS nie jest tak jednoznaczne, jak w poprzednich wyborach, samorządowych w 2018 roku i parlamentarnych w 2019 roku” – pisze korespondent dziennika Philipp Fritz. „Tym razem są to naprawdę decydujące wybory” – ocenia.

Fritz podkreśla, że są to także w „szerokim znaczeniu europejskie wybory”, ponieważ dotychczas „wraz z każdym zwycięstwem wyborczym PiS postępowała rozbiórka państwa prawa w Polsce. Przy czym zarówno państwo prawa w Polsce i europejski porządek prawny doznawał kolejnych szkód”. Przypomina, że Polska jest w konflikcie z Komisją Europejską o reformę sądownictwa i tylko kwestią czasu pozostaje, kiedy nie uzna wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, stawiając pod znakiem zapytania europejski porządek prawny.

„Polska kwestionuje Europę jako wspólnotę prawa. Wiedzą o tym wszyscy, którzy popierają pisowską reformę sądownictwa czy też ważają ją z jakichś względów za konieczną. Głosując na Andrzeja Dudę Polacy głosują za kontynuacją tego konfliktu. Popierając jego rywala są przeciwko tym praktykom i decydują o przyszłości europejskiej wspólnoty prawa. Europa powinna się przyglądać” – uważa Fritz.

Trudne zadanie dla Trzaskowskiego

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zastanawia się, czy możliwe jest oczekiwanie, że wyborcy opozycji zjednoczą się za kandydatura Trzaskowskiego.

Komentator „FAZ” Reinhard Veser ocenia na stronie internetowej gazety, że wynik II tury jest przesądzony. Jednak Andrzej Duda ma łatwiejsze zadanie. Wystarczy, że pozyska głosy wyborców, którzy głosowali na nacjonalistę Krzysztofa Bosaka.

„Sytuacja Trzaskowskiego jest bardziej skomplikowana. Wprawdzie wejście do II tury z 30-procentowym poparciem to sukces, ale do zwycięstwa potrzebuje głosów wyborców, którzy w pierwszej turze głosowali na bardzo różnych kandydatów. Musi spróbować pozyskać zarówno zwolenników homofobicznego nacjonalisty Bosaka, jak i lewicowego aktywisty LGBT Roberta Biedronia. Potrzebuje także jasnego wsparcia od liberalnego katolickiego publicysty Szymona Hołowni, który jako polityczny debiutant bez aparatu partyjnego zdobył 14 procent głosów. Po mocnych atakach w kampanii, ludziom Trzaskowskiego nie będzie łatwo nakłonić do tego Hołownię” – podkreśla Veser.

Ocenia, że Trzaskowski nie jest bez szans, bo „polaryzująca i często pełna nienawiści retoryka” przysporzyła PiS i Dudzie wielu przeciwników. Decydujące będzie zatem to, który kandydat potrafi lepiej mobilizować wyborców.

Veser wskazuje też na niebezpieczeństwo związane z wyrównanym wynikiem wyborów. Zastanawia się, jak zachowają się PiS i podporządkowany partii Sąd Najwyższy, który rozstrzyga o ważności wyborów, jeśli kilka tysięcy głosów zdecyduje o klęsce Dudy? „I czy zwolennicy Trzaskowskiego mają na tyle zaufania do instytucji, aby zaakceptować nieznaczne zwycięstwo Dudy?” – pyta Veser.

Polska podzielona i różnorodna

Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” pisze, że Andrzej Duda zdecydowanie wygrał I turę wyborów prezydenckich, ale „dopiero w dogrywce za dwa tygodnie okaże się, ile naprawdę warta jest przewaga 12 punktów procentowych, jaką właśnie uzyskał, a raczej, która mu pozostała”.

Jak ocenia w opublikowanym online komentarzu Frank Nienhuysen z „SZ”, długo wydawało się, że rządzący w Polsce narodowi konserwatyści bez trudu zdołają scementować swoją władzę w wyborach prezydenckich. „Nowy trend musi dać do myślenia Dudzie oraz partii rządzącej PiS. Dla większości Polaków to dobra wiadomość, że w politycznym krajobrazie coś się ruszyło” – pisze autor, dodając, że Duda ściśle realizuje kurs polskiego rządu.

Nienhuysen uważa, że „wielu Polaków pragnie zmiany”, bo w minionych latach doświadczyli „ostro konserwatywnej polityki, która kawałek po kawałku ogranicza wolność prasy i pluralizm”. To oraz polityka wykluczenia, ataki na mniejszości buzą coraz większy opór – twierdzi. Podkreśla, że większość głosów Duda zawdzięcza polityce socjalnej PiS.

Ocenia też, że 30-procentowe poparcie dla Rafała Trzaskowskiego świadczy o tym, iż Polska jest wiele bardziej różnorodna, niż można by sądzić obserwując mocno konserwatywny kurs minionych lat.

„Nie należy oczekiwać, że Duda, który w poniedziałek zabiegał o głosy prawicowych wyborców, zjednoczy i pogodzi podzielone polskie społeczeństwo. To jednak powinno być niego zadaniem i nauką, jaką powinien wyciągnąć przewagi i widocznego podziału” – ocenia autor „SZ”.

Jeśli z kolei Trzaskowski wykorzysta swoją szansę i zapunktuje poza wielkimi miastami i wykształconym mieszczaństwem, „kraj czeka zmiana”.

Wojna polsko-polska

Lewicowy dziennik „Die Tageszeitung” (taz) pisze o „wojnie polsko-polskiej.” Ocenia, że Polskę czeka „najbrudniejsza kampania, jaką kiedykolwiek widzieli obywatelki i obywatele tego kraju”. „Bowiem dla narodowych populistów stawką jest wszystko” – pisze gazeta. „Bez «własnego prezydenta» PiS nie mógłby już wykorzystywać swej absolutnej większości w Sejmie. Trzaskowski mógłby rościć sobie prawo do tych obszarów polityki, w których zgodnie z konstytucją prezydent ma dużo do powiedzenia, jak polityka zagraniczna i obronna. Trzaskowski, zdeklarowany Europejczyk, zechciałby wzmocnić rolę Polski w UE i samą UE. Co zresztą bardzo nie podobałoby się amerykańskiemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który z tego powodu krótko przed wyborami zaprosił Andrzeja Dudę do Białego Domu w Waszyngtonie, czynnie wspierając go w kampanii” – komentuje Gabriele Lesser z „taz”.

 

REDAKCJA POLECA

 


Manuela Gretkowska: Nadzieja w Kaczyńskim – Frankensteinie, pozszywanym z trupów smoleńskich

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Druga tura to walka na śmierć i życie demokracji. Nie wiadomo z czym wyskoczy Kurski. Do tej pory, na tego ch… można było liczyć w decydujących momentach. Dziadek z Wermachtu juz był, kasa dla Żydów też i pedały niszczące polskie rodziny. Nadzieja w Kaczyńskim - Frankensteinie, pozszywanym z trupów smoleńskich, żołnierzy wyklętych i nienawistnej agresji. Na razie pokazuje się rzadko, żeby nie straszyć wyborców PiS-u. Ale może długo nie wytrzyma.

 

Czuję się jakbym czekała na wyniki biopsji, a nie drugiej tury prezydenckich wyborów. Czy złośliwy, czy nie… Raz nadzieja, raz mdli w przeczuciu, że jednak będzie źle. 43 % przewidywań fatalnego końca i 30 % plus – szansy przeżycia.

Rafał Trzaskowski, Andrzej Duda. Fot. Twitter / @trzaskowski_ @AndrzejDuda

Druga tura to walka na śmierć i życie demokracji.

Hołownia nie dogadując się z Trzaskowskim, może nie dowiosłować do następnych wyborów parlamentarnych. Wbrew temu, co sądzą jego wyborcy, chodzić po wodzie jeszcze nie umie. Kariera przed nim długa i szeroka, wybrukowana nadziejami nowoczesnych katolików. Tych w Polsce nie zabraknie, na pokolenia. Nikt ich nie sieje, sami się hodują.

Nie było mi żal Biedronia. Pouśmiecha się przepraszająco i wróci do Brukseli. A wy – my, brnijmy przez to bagno nad Wisłą. Lud nadwiślański nie zmienił się od 200 lat. Zastygł w gównie jak w bursztynie. Zryw powstańczy o wolność dobije swoimi głosami. Może butów nie ściągnie zabitym, ale ograbi z nadziei.

Bosaka popierają młodzi i nic dziwnego. Nie znają ani normalnego, ani opiekuńczego państwa socjaldemokracji. Przykrą prawdą jest, że nikt takiego państwa u nas nie posmakował, oprócz Zandberga w Danii. My ssiemy socjal – demokratyczne lizaczki obietnic. Socjalizm z lekcji historii i katechezy kojarzy się im z marksizmem, złem wcielonym.

Dzieciaki od Bosaka, muszą liczyć na siebie. Byle biedni, rozczarowani rodzice („Na to państwo, kurwa, nie można liczyć”) i nachapana władza im nie przeszkadzały – podatkami, nakazami. Noszą garnitury nie od Bossa, tylko w stylu Bosaka, takie bardziej komunijne, ino lilijki im brak. Za to czystość poglądów na rasę i płeć mają jak ksiądz nakazał.

Znam ich z mojego rodzinnego miasta. Ziomki co chcą żyć dobrze i ustawić się w tym przerażającym świecie bez reguł. Straszne i cyniczne, ale jest w tym okrutny realizm.

Zostały 2 tygodnie. Nie wiadomo z czym wyskoczy Kurski, do tej pory, na tego ch… można było liczyć w decydujących momentach. Dziadek z Wermachtu juz był, kasa dla Żydów też i pedały niszczące polskie rodziny. Teraz czas na pedofilię, łapówki? Albo, że Trzaskowski odbierze 500 i chrzty, drugiego dziecka, bo sam swojego nie ochrzcił czy coś tam. Ma długopis i może. Mało czasu, żeby zdrapać z siebie info gówno, gdyby ochlapało.

Moja nadzieja w Kaczyńskim – Frankensteinie, pozszywanym z trupów smoleńskich, żołnierzy wyklętych i nienawistnej agresji. Na razie pokazuje się rzadko, żeby nie straszyć wyborców PiS-u. Ale może długo nie wytrzyma.

Czekam na wyniki, powtórnej politycznej biopsji za dwa tygodnie. Ta pierwsza, na żywym cielsku Polski daje jeszcze nadzieję.

Manuela Gretkowska

 

 


Everton kontra Leicester City, typujemy wynik

Już w środę wieczorem, o godzinie 19.00, odbędzie się mecz w ramach 32. kolejki Premier League pomiędzy Evertonem i Leicester City. Spotkanie to będzie miało kluczowe znaczenie dla obu klubów w kontekście zakwalifikowania się do europejskich pucharów. W wypadku Evertonu – do Ligi Europejskiej, a w wypadku Leicester City – do Ligi Mistrzów.

Leicester City

Everton pod ścianą

Everton znalazł się w trudnym położeniu. Klub z niebieskiej części Liverpoolu znajduje się obecnie na 12. pozycji w tabeli Premier League i traci osiem punktów do szóstego Manchesteru United i cztery do siódmego Tottenhamu.

Aby mieć jakieś nadzieje na zakwalifikowanie się do Ligi Europy, bezwzględnie muszą wygrać środowe spotkanie i wrócić do górnej połówki tabeli. Jeżeli w dalszej perspektywie uda im się punktować w pozostałych spotkaniach w napiętym terminarzu Premier League (pozostało im do rozegrania 7 spotkań w 26 dni), to wywrą presję na drużynach znajdujących się obecnie ponad nimi. Po lockdownie mogą cieszyć się z faktu, że w dwóch spotkaniach w Premier League nie stracili jeszcze bramki (w spotkaniach z mistrzowskim zespołem z Liverpoolu – The Reds oraz Norwich). Ba spotkanie z Norwich zdołali nawet wygrać – pierwszy raz od 8 lutego…

Bolączki Leicester City

Sytuacja Leicester City w tabeli Premier League jest rewelacyjna. Zespół Brendana Rodgersa zajmuje obecnie eksponowane trzecie miejsce, ale ma tylko punkt przewagi nad czwartą Chelsea (z którą przegrał w niedzielę w Pucharze FA) i trzy nad piątym Wolverhamptonem.

Leicester rozgrywa swój najlepszy sezon od kampanii 2015/2016, kiedy to zdobyli mistrzostwo. Osiągnięcie pozycji w najlepszej czwórce Premier League (i w wyniku czego zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów) byłoby dla nich wyczynem godnym podziwu.

Zespół ostatnio nie może liczyć na zabójczą skuteczność lidera klasyfikacji strzelców Premier League – Jamiego Vardyego. W ostatnich siedmiu spotkaniach Premier League Lisy wygrały tylko raz i nie potrafili strzelić bramki w czterech z nich. Ale aby strzelać gole trzeba mieć kreowane sytuacje przez kolegów, a tu chyba plan Rodgersa został rozszyfrowany – rywale zaczęli zostawiać mało miejsca na boisku dla głównych kreatorów Leicester – Jamesa Maddisona (nie zagra z Evertonem) i Youriego Tielemansa. W ostatnich trzech spotkaniach po lockdownie (dwóch w Premier League i jednym w Pucharze FA) Lisy zdobyły jedną bramkę – w końcówce spotkania z Watfordem – i są jeszcze bez zwycięstwa…

Będzie na co popatrzeć?

Miejmy nadzieję – wszak obie jedenastki są naszpikowane gwiazdami Premier League i według mnie nie powinno być w tym spotkaniu wyniku 0:0. Miejmy nadzieję, że szybko padnie pierwsza bramka i obejrzymy zapierające dech w piersiach widowisko. Bo obie ekipy są predystynowane do miejsc w górnej tabeli Premier League.

Na pierwszy rzut oka nasuwa się pojedynek strzelców: Dominica Calvert-Lewina z Jamiem Vardym. Jamie Vardy to jeden z najskuteczniejszych napastników w Premier League w ostatnich latach. Dominic Calvert-Lewin z drugiej strony wszedł na wyższy poziom od czasu, kiedy menedżerem Evertonu został Carlo Ancelloti. Ten zawodnik był zamieszany w dziewięć goli strzelonych przez Everton w 13 meczach Premier League pod wodzą Ancellotiego (osiem zdobył sam, a przy jednej bramce asystował).

Następny pojedynek godny odnotowania – to starcie dwóch zawodników, którzy też powinni mieć wydatny wpływ na wynik meczu – Richarlison kontra Ayoze Perez. Nie mam na myśli, że są to tylko wirtuozi dryblingu, ale ich sztuczki i poruszanie się po boisku, dające im możliwość gry na rozmaitych pozycjach w przednich formacjach, przekładają się na liczby.

Richarlison brał udział w 13 bramkach strzelonych przez Everton w 29 meczach Premier League, a Ayoze Perez w 11 bramkach w 26 starciach w lidze. Dalej – starcie kreatorów gry (szkoda, że nie będzie można zobaczyć we środę Jamesa Maddisona) – Gylfi Sigurdsson kontra Youri Tielemans, (defensywnych) pomocników – w postaciach Andre Gomesa i Wilfreda Ndidiego czy obrońców: Mason Holgate przeciwko Caglarowi Soyuncu.

Czy w środę jedna z drużyn zdoła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i zgarnąć tak potrzebny obu zainteresowanym komplet punktów?

Przypominamy też, że mecze odbywają się bez udziału publiczność. Mecze ligi nagielskiej możemy oglądać w telewizji oraz online. Również online możemy obstawiać mecze ligii angielskiej, np na Betfan.pl.