Adam Mazguła. Duda w Krakowie: PO-PSL byli gorszym wirusem niż koronawirus. „Ja go rozumiem”

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jeśli Andrzej Duda dzisiaj publicznie wygłasza przekonanie, że koronawirus był lepszy od rządów PO i PSL, to ja go rozumiem. Z jego punktu widzenia to dobrodziejstwo dla jego władzy i szans na nową elekcję.

 

Pomijając chwilowo ograniczoną zdolność Andrzeja Dudy do rozpoznawania ogromu tragedii śmierci ludzi i rozpaczy ich rodzin z powodu pandemii, przeanalizujmy.

Mówiąc w Krakowie, że rządy PO i PSL były gorsze od koronawirusa, Andrzej Duda dokonał prawdziwej oceny swoich odczuć, korzyści i przekonań.

Wyobrażam sobie, że z jego punktu widzenia koronawirus przyniósł mu same korzyści. Nareszcie była okazja zamknąć ludzi w domach i nie pyszczą oni po ulicach, że Duda to zdrajca i krzywoprzysięzca. Ukarało się opozycyjnych działaczy i nie potrzebny był do tego sąd, a wystarczył Sanepid – Ha! Ha! Ha!

Koronawirus dał możliwość, już bez oglądania się na prawa człowieka pokazać siłę nacjonalistyczno-partyjnej władzy, jej policję w akcji, która przetrenowała bezpośrednio na ulicy manewry walki z pokojowymi zgromadzeniami.

Władza pokazała, kto tu rządzi i od kogo wara. Komu wolo chodzić po ulicach i w jakich zgromadzeniach chce, a komu nie wolno wychylić się z domu. Przestraszyła wrogów PiS-u i dała przyzwolenie na agresję na ludzi świętym krowom władzy i Kk.

Koronawirus dał możliwość dokonania milionowych zysków ludziom władzy oraz ich znajomym i usprawiedliwił korupcję na wielką skalę.

Trzeba docenić korzyści płynące z ustaw kolejnych „Tarcz”, za pomocą których PiS zmienił kodeks wyborczy pod możliwość fałszowania wyników wyborów, zalegalizował seks Kuchcińskiego z małolatą, wprowadził bez zezwoleń szkodliwą dla człowieka technologię wysokich częstotliwości na ulice polskich miast, zaostrzył kary za aborcyjne, zniósł odpowiedzialność rządzących za nieprzestrzeganie prawa, pozwolił na podwyżki dla resortów siłowych… i pozwolił spać spokojnie wszystkim przestępcom władzy.

Koronawirus zamknął możliwość prowadzenia kampanii wyborczej wszystkim, tylko nie Andrzejowi Dudzie. Pozwolił wydawać miliony dodatkowych pieniędzy na jego kampanię pod pozorem wizyt zatroskanego prezydenta i to nie tylko przez jego kancelarię, ale i przez samorządy, służby państwowe i wojewodów w całej Polsce.

Pandemia dała władzy PiS-u możliwość manipulowania informacjami o chorobach albo ich braku. Ta informacja z kolei pozwoliła szastać środkami finansowymi i grać opinią publiczną. Uruchomiła nowe możliwości propagandowe dla podkreślania sukcesów władzy…

Można tak wymieniać jeszcze długo. Jednak to nie książka, więc zmierzając do konkluzji, trzeba wspomnieć czasy rządów PO i PSL.

Podstawowa informacja jest taka, że wtedy Andrzej Duda nie miał możliwości bawić się władzą, na nartach, wizytach, w kościele. Wszystko to na rekordowy koszt podatnika i bez zwracania uwagi na jakąś tam Konstytucję. Nigdy wcześniej nie miał możliwości z radością i bezkarnie niszczyć Polski, czerpać radości z zawłaszczania partyjnego i grania na ludzkich emocjach, dzielenia i obrażania ludzi oraz instytucji, wynagradzania za sobie rozumiane zasługi i odwrotnie.

Andrzej Duda nigdy nie miał tak ważnego długopisu i podpisu, do którego modlą się ludzie i wzywają o opamiętanie. Nigdy wcześniej nie podejmowano go na wszystkich dworach świata, jako przywódcę narodu…

Jeśli Andrzej Duda dzisiaj publicznie wygłasza przekonanie, że koronawirus był lepszy od rządów PO i PSL, to ja go rozumiem. Z jego punktu widzenia to dobrodziejstwo dla jego władzy i szans na nową elekcję. Jednak powiedz to kompletny odlocie intelektualny tym, co stracili bliskich, zdrowie na całe już życie, pracę, dorobek życia, wiarę i nadzieję. Powiedz to oszukanym, osamotnionym, zamkniętym w domach i na kwarantannie w miastach i państwach, okradzionym i załamanym.

Andrzej Duda słowami, które wypowiedział na Rynku w Krakowie, udowodnił po raz kolejny, że nie jest godny piastować najwyższego urzędu w kraju. Już samo zgłoszenie tego manipulanta, jako kandydata do tego urzędu jest szyderstwem z inteligencji Polaków i ich poczucia dumy z własnej narodowości.

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Kierowca tira. „Powiem jak jest”

Alexandra Jarecka (DW)

Alexandra Jarecka (DW)

Kierowcy tirów zwykle śpią w szoferce. Są w drodze bez względu na pogodę czy korki. Stale w stresie i pod presją czasu. Polskich tirowców można spotkać na każdym parkingu przy niemieckich autostradach

Kierowcy tirów śpią w szoferce. Są w drodze bez względu na pogodę czy korki. Polskich tirowców można spotkać na każdym parkingu przy niemieckich autostradach

Polskie firmy transportowe zdominowały europejski rynek przewozowy. Jak wynika z raportu Federalnego Stowarzyszenia Transportu Towarów (BGL) świadczą one obecnie 25 procent transgranicznych usług transportowych.

Według Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK) najwięcej (50 proc.) polskich kierowców jeździ do Niemiec. Potwierdzają to także dane BGL za okres 2018-2019, według których udział polskich ciężarówek w płatnych kilometrach (opłata drogowa) wyniósł 17,1 procent przy tendencjach wzrostowych.

Kierowcę zatrudnię od zaraz

Jednocześnie, branża transportowa obecnie znajduje się na zakręcie. Według raportu Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) popyt na usługi transportowe w Europie rośnie, brak jednak kierowców. 20 procent stanowisk jest nieobsadzonych. Niemiecka giełda branży transportowej TB Trucker Boerse poszukuje aktualnie 3303 kierowców, także z Polski. Powodów, dla których brakuje chętnych do pracy za kierownicą w Polsce i w Niemczech, jest wiele. Ale największym problemem jest niekorzystny wizerunek tej profesji.

„Powiem jak jest”

Pracujący w ramach projektu europejskiego „Faire Mobilität” doradca Michael Wahl z Niemieckiej Federacji Związków Zawodowych (DGB) w Berlinie dobrze zna realia pracy transportowców. Często objeżdża parkingi przy autostradach. Rozmawia z kierowcami, uświadamia, jakie mają prawa. A kierowcy tirów pracują dziennie od 13 do 15 godzin. Tylko przy rozładunku mogą liczyć na krótką przerwę. Tymczasem oczekuje się od nich cierpliwości i bezwzględnej koncentracji podczas jazdy z 40-tonowym ładunkiem.

– Kierowcy z Polski czy Rumunii są całymi tygodniami w trasie. Myją się tam, gdzie jest dostęp do wody. Gotowanie odbywa się na kuchence gazowej, a pranie w plastikowej wanience – wymienia minusy profesji doradca z Berlina.

– Powiem, jak jest – mówi Janusz jeżdżący dla firmy transportowej z Nowego Sącza, którego spotykamy na parkingu przy autostradzie A59. – Za ubikację trzeba płacić 50 centów, za skorzystanie z prysznica trzy euro. A często jest tak, że na parkingach postojowych przy niemieckich autostradach nie ma nawet gdzie pójść za potrzebą – krytykuje Polak. Do tego dochodzi jeszcze nocleg na wąskiej koi w kabinie. – Latem nie da się wytrzymać z gorąca. I jeszcze ten nieustanny hałas z autostrady ­­– dodaje. Jak jednak wspomina, najtrudniejsze są noce pod Paryżem. Wtedy śpi jak „zając”. – Jest strasznie

Janusz z Nowego Sącza pracuje w międzynarodowym transporcie od trzech lat. Fot. Źródło: dw.de

Nieprzejrzysty system płac

Na system miesięcznych wynagrodzeń zawodowych kierowców w Polsce składa się podstawa, która jest często stawką minimalną (250-500 euro) oraz ekwiwalent wypłacany z tytułu podróży służbowej – około 50 euro dziennie – informuje DGB.

Zdaniem niemieckiej organizacji system wynagrodzeń polskich kierowców jest nieprzejrzysty.

Z raportu Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK) wynika, że kierowcy zatrudnieni w transporcie międzynarodowym zarabiają powyżej 6 tys. złotych netto. Grupa ta nie jest duża i stanowi tylko jedną trzecią polskich kierowców. Janusz jednak nie narzeka. Jeździ tirem od trzech lat i dostaje na rękę 7,5 tys. – Dobrze zarabiam i jeszcze parę lat pojeżdżę – mówi.

Za pracą do Niemiec

Przemek Chrostowski pracuje w branży transportowej od 2004 roku. Od początku jeździł wyłącznie na trasach międzynarodowych. – Lubiłem to zajęcie, bo dawało mi poczucie wolności. Byłem ciekaw świata, zwiedziłem m.in. Madryt, Paryż, Berlin, poznawałem obce języki – mówi.

Sytuacja dramatycznie uległa zmianie, gdy Przemek uległ wypadkowi i przez pół roku nie mógł pracować. Polski pracodawca wypłacał mu jedynie 30 procent wynagrodzenia. Polak postanowił szukać zatrudnienia w niemieckiej branży transportowej. W znalezieniu pracy pomogła mu agencja Kraftpol z Fuldy.

Właścielka Benita Malkowski zajmuje się pośrednictwem od 2011 roku. – Polskich kierowców zatrudnia się chętnie. Znani są z tego, że pracują solidnie, są inteligentni. Nieznajomość języka zastępują sprytem – tłumaczy Benita Malkowski. Jednocześnie podkreśla, że zawód kierowcy nie jest lubiany i szanowany w Niemczech. – Wiąże się ze stresem, presją czasu i olbrzymią odpowiedzialnością. A długie przebywanie poza miejscem zamieszkania nie sprzyja życiu rodzinnemu – mówi.

Praca w czasach koronakryzysu

Przemek, który od siedmiu lat pracuje jako kierowca dla firmy transportowej pod Kassel, przyznaje, że sytuacja rodzinna jest trudna. Dzieci rosną praktycznie bez ojca, który jest stale w drodze, bo pracuje na podstawie rozpowszechniony w branży transportowej system: trzy tygodnie pracy, tydzień wolnego. – Najtrudniej było w pierwszym okresie pandemii. Miałem wtedy dużo zleceń na transport do Włoch i Francji. Dlatego przez prawie trzy miesiące nie byłem w domu, nie chciałem narażać rodziny – tłumaczy. Bo chociaż używał maski ochronnej i środków dezynfekujących, nie miał żadnej gwarancji, że się nie zarazi.

„Bliżej do domu”

Na pytanie, czy wybrałby jeszcze raz ten zawód, odparł, że zdecydowanie nie. Owszem, 1960 euro, które dostaje miesięcznie na rękę, pozwala na wygodne życie dla rodziny w Polsce i spłatę zaciągniętego kredytu. – Jestem jeszcze młody i z natury jestem optymistą. Nie lubię narzekać. Ponieważ mam też prawo jazdy na autobus, myślę o pracy jako kierowca w Berlinie. Nie musiałbym spać w szoferce i byłoby bliżej do domu. Teraz mam 1200 km – stwierdza czterdziestolatek.

 

REDAKCJA POLECA

 


Adam Mazguła: W kościołach trwa propagandowa kampania wyborcza Andrzeja Dudy, czyli Emilewicz na Jasnej Górze

Adam Mazguła

Adam Mazguła

W kościołach trwa zmasowana propagandowa kampania wyborcza PiS-owskiej kandydatury na prezydenta – Andrzeja Dudy, którą prowadzą zarówno biskupi, księża, jak i politycy rządzącej partii. W imię Boga wszechmogącego, a czasami zamiast niego, uprawia się pranie mózgów wiernych.

 

Dzisiaj wicepremier polskiego rządu — Jadwiga Emilewicz — przemawiała na ołtarzu kościoła na Jasnej Górze, prowadząc agitację wyborczą.

To już plaga politycznych wystąpień polityków podczas uroczystości religijnych. Specjalistami od takich zachowań są Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński, którzy regularnie agitują wiernych. Wygląda więc na to, że biskupi Kościoła Katolickiego zapisali swojego Boga do politycznej partii PiS.

Tym samym partia, która zawłaszczyła całe państwo przy wydatnej pomocy biskupów, uzależniła od siebie i wiarę, dla swoich partyjnych celów. W zamian hierarchowie Kościoła czerpią pełnymi garściami z państwowej kasy na opływające złotem ściany świątyń skromnego pasterza. Przy okazji, nie zapominają o swoich pałacach, służbie dworskiej i wpływach politycznych. Stali się oni tak okrutnie bezkarni i podli, że nawet gwałcenie malutkich dzieci stało się ulubioną zabawą zmanierowanych pasibrzuchów, będących pod ochroną PiS-państwa. Ta bezczelność wylewa się z biskupich wystąpień, takich jak to, które za ich gwałty czynią odpowiedzialne kobiety, a za pedofilię — dzieci. Ktoś dopisał, że za ich deptanie trawników odpowiada trawa.

Tragedia Polski polega na tym, że poprzez ciągłe przekupywanie biskupów katolickich przywilejami i darowiznami przez wszystkie kolejne partie rządzące hierarchowie katoliccy osiągnęli wszystko, co tylko mogli. PiS jednak poszedł jeszcze dalej i w podzięce za poparcie polityczne, buduje swój polityczny sukces na dominacji i agresji jednej wiary, tworząc w Polsce państwo wyznaniowe.

Biskupi katoliccy kontrolują wszystko, co dotyczy naszego życia. Narzucają nam nawet sposób i warunki zapłodnienia. Swoją obecność gwarantują nam przez całe życie, aż wskażą miejsce pochówku na cmentarzu zarządzanym przez proboszcza.

Doprowadzono do sytuacji, w której kościół narzuca swoją wiarę jeszcze przed narodzeniem człowieka, a następnie poprzez wypracowany latami system wpływów i uprawnień, zorganizował całą inżynierię zarządzania społeczeństwem. Narzuca nam swój sposób myślenia, chrześcijańską kulturę, wartości i nawyki społeczne.

Przekonuje, że nie żyjemy dla siebie i swoich bliskich, ale dla Boga, który upodobał sobie męczeńską śmierć na krzyżu. Mówiąc wprost, nasze katolickie społeczeństwo żyje w strachu przed obietnicą oceny ich postaw po śmierci. Problem polega jednak na tym, że to hierarchowie oceniają, co jest uczynkiem dobrym i świętym, a co nie, często nie bacząc na zapisy w księgach wiary.

W ten sposób biskupi stworzyli cały przemysł podporządkowania sobie społeczeństwa, kontrolując najważniejsze wydarzenia z naszego życia: chrzest, pierwsza komunia, bierzmowanie, ślub, narodziny kolejnych dzieci i ich śluby, rocznice i śmierć. Wszystko opracowane zostało w najdrobniejszych szczegółach, a co niezbędne dla tak zorganizowanej ideologii kościoła, zostało zagwarantowane zapisami w polskim prawie i poparte poddańczą umową naszego państwa z Watykanem.

Każde święto państwowe rozpoczyna się w kościele. Msza na rozpoczęcie uroczystości państwowej w swojej istocie wyklucza wszystkich niepraktykujących tej religii ze społeczeństwa polskiego.

Wojskowi, strażacy i policjanci w mundurach państwowych uczestniczą w mszach, a Andrzej Duda nawykowo klęczy publicznie przed biskupami.

Prezydent i premier kraju zawierzyli Polskę Chrystusowi i Maryi. Dzieci uczą się wierzyć w każdej polskiej szkole. Na państwowych etatach we wszystkich państwowych instytucjach zatrudniani są kapelani.

W Polsce panuje atmosfera poddaństwa wobec ludzi kościoła, mimo że w naszej historii rzadko biskupi zachowywali się zgodnie z naszym narodowym interesem. Z Bogiem na ustach i podobno dla jego chwały organizowano krwawe pogromy, wyprawy krzyżowe dla zdobyczy materialnych i podporządkowania sobie ludzi drogą terroru i męczeńskiej śmierci. Klątwy za Grunwald, wsparcie dla rozbiorów, kolaboracje z zaborcami, błogosławienie hitlerowskich wojsk idących na podbój Polski…, to tylko niektóre jaskrawe przykłady zbrodni hierarchów kościoła katolickiego wobec naszego narodu. Tymczasem, to oni dominują w zakłamanym obrazie polskiego autorytetu moralnego.

Nikt, kto zdecyduje się krytykować biskupie zakłamane życie, nigdy nie był i dzisiaj nie jest bezpieczny. Kiedyś palono takich na stosach i rekwirowano majątki. Dzisiaj szczuje się, wyklucza ze społeczeństwa, straszy prawem karnym i paragrafem o przestępstwie obrażania uczuć religijnych.

Biskupi narzucają narrację niebywałej agresji na ludzi żyjących w PRL, mimo że najwięcej kościołów zbudowano lub odbudowano w tamtym okresie. Zapominają, że 10 000 księży i biskupów było zarejestrowanych, jako tajni współpracownicy służb bezpieczeństwa tamtego okresu. To największa grupa społeczna zarejestrowana przez służby, cały aparat donosicielstwa i opresji społecznej skierowany przeciwko polskiemu społeczeństwu.

Tymczasem powołując się na wyjątki godnych postaw duchownych tamtego okresu, to oni dzisiaj atakują innych i przedstawiają siebie w świetle prześladowanych w tamtym ustroju. Upadek moralny biskupów najbardziej boli w sprawie wszechobecnej międzynarodowej zmowy pedofilstwa. Jednak nawet w tej tragedii biskupi mają wspólników w postaci ochrony państwowych organów prokuratury i policji.

Każdy ma prawo korzystać ze swojej wolności wyznawanej wiary i religii, ale organy państwa nie mogą narzucać tej wiary innym obywatelom.

Tymczasem władza gwałci wolność wiary tych, co nie podzielają ich oficjalnej religii. Za wszelką cenę przemyca jej ideologię do prawa powszechnie obowiązującego i narzuca normy katolickiego zachowania całemu społeczeństwu. Przy kościołach odbudowują faszyzm i parafialne stowarzyszenia agresji światopoglądowej w stosunku do niewierzących i wyznawców innych Bogów.

Doszło do tak niebywałego skandalu, że rządzący ogłaszają, że tylko katolicy są prawdziwymi Polakami. Kim są w takim razie Polacy niepodzielający tej wiary? W jaki sposób oczyszczą „swoje jednorodne państwo” z ateistów i wierzących w innego Boga? Tego jeszcze oficjalnie nie słyszałem, ale już wielokrotnie w kościele ostatnich dni ogłaszano krucjatę.

Tymczasem wszechobecna pogarda dla wiedzy i ludzi nauki, zakłamanie, dopuszczenie do dominacji ludzi z przypadku na stanowiskach państwowych, zakłamana tolerancja dla przestępców konstytucyjnych i usilne budowanie fałszywego autorytetu hierarchów kościoła katolickiego w naszym społeczeństwie jest istotą obecnego kryzysu autorytetów.

Droga do wolności Polaków oraz promowania otwartości myśli i prawdy wiedzie poprzez zakończenie podlizywania się polskich polityków kościołowi i ostateczne oddzielenie religii od państwa.

Polacy masowo oglądają filmy braci Siekielskich, które prowokują dyskusję o zakłamanej moralności ludzi, którzy zarządzają świętością w Polsce.

Dyskutujemy o agresji światopoglądowej wobec kobiet i dzieci, o braku tolerancji i swobody wypowiedzi, o prawie do wolności wyznawania swojej wiary i religii. Czas nie tylko dyskutować o tym, jak walczyć z zakłamanym światem, ale jak bronić się przed opresją tej obłudnej państwowej wiary wspierającej partię kłamstwa narodowego.

Jak uświadomić naszym obywatelom, że świętością nie są biskupi oraz ich machina wyzysku i kontroli, tylko jest nią życie, otaczająca przyroda, miłość, prawo do szacunku i szczęścia?

Tymczasem w kościołach trwa zmasowana propagandowa kampania wyborcza PiS-owskiej kandydatury na prezydenta – Andrzeja Dudy, którą prowadzą zarówno biskupi, księża, jak i politycy rządzącej partii. W imię Boga wszechmogącego, a czasami zamiast niego, uprawia się pranie mózgów wiernych. Jestem przekonany, że to upadek kościoła w Polsce, bo na pewno nie droga, do poszanowania wolej woli człowieka, którą podobno dał nam Bóg.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

 

 

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 


Facebook usuwa spoty wyborcze Trumpa. z nazistowskim symbolem więźniów politycznych

DW

Facebook usunął spoty wyborcze Trumpa z nazistowskim symbolem więźniów politycznych

Facebook usuwa spoty wyborcze Trumpa

Jeszcze niedawno Facebook był krytykowany za swoją pobłażliwość wobec kontrowersyjnych wypowiedzi prezydenta USA. Teraz Donald Trump i jego sztab wyborczy posunęli się za daleko.

Po raz pierwszy Facebook usunął ze swojego serwisu ogłoszenia wyborcze prezydenta USA Donalda Trumpa i jego sztabu. Spoty zabiegały o podpisy pod petycją skierowaną przeciwko Antifie i były opatrzone odwróconym, czerwonym trójkątem – symbolem, który w nazistowskich obozach koncentracyjnych musieli nosić więźniowie polityczni. Jak argumentuje serwis społecznościowy Facebook, spoty wyborcze i ogłoszenia naruszyły jego reguły dotyczące zwalczania „zorganizowanej nienawiści”.

W opłaconych ogłoszeniach sztab wyborczy Trumpa ostrzegał przed „skrajnie prawicowym motłochem”, który niszczy amerykańskie miasta i sieje chaos. Ogłoszenia były opatrzone odwróconym, czerwonym trójkątem i – jak napisał „Washington Post” – linkiem do petycji skierowanej przeciwko Antifie, luźnemu stowarzyszeniu antyfaszystowskich aktywistów.

Sztab Trumpa usprawiedliwia użycie symbolu

Trump wielokrotnie obarczał Antifę winą za zamieszki wybuchające przy okazji protestów po śmierci Afroamerykanina George’a Floyda zmarłego po brutalnej interwencji policji. Nie ma przy tym żadnych dowodów wskazujących na to, że Antifa miałaby w nich odgrywać centralną rolę. Krytycy zarzucają Trumpowi, że chce pokazać antyrasistowskie protesty i demonstracje w złym świetle, a swoimi wypowiedziami jeszcze podsyca panujące w kraju napięcia.

Sztab wyborczy Trumpa tłumaczy, że posłużył się w ogłoszeniach symbolem odwróconego, czerwonego trójkąta, bo używa go Antifa. Ponadto nie znajduje się on w banku danych z symbolami szerzącymi nienawiść, prowadzonym przez Ligę Przeciwko Zniesławieniu (ADL).

„Niewiedza nie jest wytłumaczeniem”

Bank danych nie zawiera jednak symboli nazistowskich, tylko takie, jakich używają często w USA współcześni ekstremiści i rasiści, powiedział rzecznik ADL. Członkowie Antify posługują się wprawdzie czasami symbolem czerwonego trójkąta, ale nie jest to często używany symbol ugrupowania. Szef ADL Jonathan Greenblatt napisał tymczasem na Twitterze, iż użycie takiego symbolu „do ataku na przeciwników politycznych jest w najwyższym stopniu bezwstydne”. Sztab wyborczy Trumpa powinien się skonfrontować z historią, „niewiedza nie jest wytłumaczeniem”.

Podczas przesłuchania w Kongresie w Waszyngtonie szef działu bezpieczeństwa Facebooka Nathaniel Gleicher postawił sprawę jasno: „Nie dopuszczamy do publikowania żadnych symboli reprezentujących rozbudzające nienawiść organizacje lub ideologie, jeżeli nie są one użyte w kontekście lub potępione”. Takimi nie były symbole użyte w ogłoszeniach Trumpa. „Bez względu na to, gdzie takie symbole zostałyby użyte, podjęlibyśmy te same kroki”, dodał Gleicher.

Krytyka ze strony Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego

Także Międzynarodowy Komitet Oświęcimski ostro skrytykował spoty sztabu Trumpa na Facebooku. Więźniowie polityczni oznaczeni czerwonym trójkątem „byli konfrontowani w obozach koncentracyjnych i obozach zagłady z esesmanami przepełnionymi morderczą nienawiścią i wolą zadawania ludziom bezgranicznych cierpień”, powiedział wiceprzewodniczący Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Christoph Heubner.

Byli więźniowie są oburzeni do głębi, że „ta śmiercionośna pamiątka ze świata obozów koncentracyjnych jest wykorzystywana przez sztab Donalda Trumpa w amerykańskiej kampanii wyborczej do siania nienawiści i stygmatyzacji demonstrantów”, cytuje jego słowa agencja DPA.

 

REDAKCJA POLECA

 


Adam Mazguła: B. Kownacki, upadły widelec „rasy panów”

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Przeczytałem Pański wpis w mediach społecznościowych. Nie mam pojęcia, jak taki prostak skończył studia prawne. Poziom Pańskiego niedorozwoju emocjonalnego ujawnia się w tęsknocie do zboczeń i oglądania życia przez kraty swojej klatki zniewolenia myśli. Przelewanie ich jednak na małe dzieci jest typowe dla frustratów, potrzebujących uzasadnienia dla swojej choroby niedorozwoju intelektualnego i emocjonalnego.

 

Mam wrażenie, że zachowuje się Pan jak rozkapryszony gówniarz władzy, który nie wyszedł z pieluch intelektualnych i stanowi dowód na kompletny upadek moralny środowiska politycznego PiS-u.

Panie Bartoszu Kownacki,

Przeczytałem Pański wpis w mediach społecznościowych i mam wrażenie, że zachowuje się Pan jak rozkapryszony gówniarz władzy, który nie wyszedł z pieluch intelektualnych i stanowi dowód na kompletny upadek moralny środowiska politycznego PiS-u.

Poziom Pańskiego niedorozwoju emocjonalnego ujawnia się w tęsknocie do zboczeń i oglądania życia przez kraty swojej klatki zniewolenia myśli. Przelewanie ich jednak na małe dzieci jest typowe dla frustratów, potrzebujących uzasadnienia dla swojej choroby niedorozwoju intelektualnego i emocjonalnego.

Nie mam pojęcia, jak taki prostak skończył studia prawne, pewnie tak, jak Jarosław Kaczyński klasę przedmaturalną, ale powinien Pan, chociaż pamiętać, że czyny seksualne z dziećmi są karane.

Oczywiście w normalnym kraju, a nie w państwie krucjaty pedofilstwa i agresji wiary na normalne polskie dzieci.

Skorzystaj facet ze swojej władzy i bez wieloletniej kolejki odwiedź lekarza, aby określił, czy jesteś Pan typowym przedstawicielem PiS-owskiej ciemnoty i upadku moralnego, czy też pilnym przypadkiem wybitnym, co dałoby Panu prawo do awansu do grona najważniejszych ideologów tej partii szczególnych wartości.

Zawsze z dobrą radą,

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Adam Mazguła: Andrzeju Dudo, nie zagłosuję na Pana, bo jestem Polakiem

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Wydawało się, że to nie jest możliwe, aby wykształcony i dojrzały człowiek, miał w sobie tyle pychy, partyjnego poddaństwa, głupoty i zachowywał się z taką pogardą do swoich obowiązków

 

Przez 5 lat bawił się Pan swoją funkcją, ubliżał Polakom, upartyjniał państwo, kpił z Konstytucji, niszczył armię, wspierał nacjonalistów i pisał nową historię, w której bohaterów nazywał zdrajcami i odwrotnie. Teraz, jak pospolity prostak parafialny, przekupuje Pan media i ludzi dla dalszego trwania w nieróbstwie, kłamstwie i rujnowaniu Polski.

Wydawało się, że to nie jest możliwe, aby wykształcony i dojrzały człowiek, miał w sobie tyle pychy, partyjnego poddaństwa, głupoty i zachowywał się z taką pogardą do swoich obowiązków, jak Pan.

Nie przeszkadza Panu, że Ziobro nie wszczyna 300 postępowań karnych wobec afer aparatczyków PiS-u, nie oburzają Pana komuniści w TK, nie przerażają marsze faszystów z okrzykami nienawiści po ulicach polskich miast, nie denerwuje upadek polskiej armii, nie rozbawiają dzieci na stanowiskach wiceministrów, nie razi nienawiść i pedofilia płynąca z Kościoła…

Pan się bawi wizytami, nartami, modlitwą na klęczkach, „leśnym ruchadełkiem”, polityczną propagandą, wywoływaniem międzynarodowych sporów, pajacowaniem podczas wystąpień publicznych, kompromitowaniem Polaków, selfie z koniem…

Wbrew zapowiedziom zamknął Pan „swój” pałac dla ludzi spoza władzy PiS-u i odgrodził od społeczeństwa.

Organizuje Pan rujnowanie polskiego systemu prawnego, powołuje skrajnie nieodpowiedzialnych ekstremistów do pełnienia funkcji państwowych, a przestępców na stanowiskach w PiS, ułaskawia.

Dzisiaj symbolem Pana prezydentury jest długopis z noktowizorem, aby widzieć gdzie, a nie, co podpisuje Pan nocą, niczym złodziej kradnący przyzwoitość.

Z Pana decydującym udziałem Polska została na lata podzielona, ludzie zaszczuci, ustawieni przeciwko sobie.

Pozwolił Pan zaśmiecić kraj zwożonymi odpadami z całego świata, wycinać bez opamiętania drzewa, wybijać zwierzynę, urządzać polowania na ludzi, którzy ośmielają się protestować. Mistrzostwo uzyskał Pan jednak w oszustwach przekazów informacyjnych, w skromnym dawkowaniu prawdy i w przekupstwach wyborczych.

Panie Andrzeju Dudo,

nie zagłosuję na Pana, bo nie potrafi Pan służyć społeczeństwu, bo woli Pan jednemu prezesowi, jednej partii dla swojej ponad miarę wybujałej próżności.

W żadnej Pana decyzji czy działaniu nie zauważyłem cech odpowiedzialnego męża stanu. Wprost przeciwnie. Nawet gdy publiczne zabierał Pan głos na mój temat, zwykłego obywatela, zionął Pan ogniem nienawiści, a kłamstwa wyrzucał jak z rękawa obfitości. Tym zajmuje się najważniejszy urzędnik w Polsce?

Panie Andrzeju Dudo,

nie tylko nie zagłosuję na Pana, ale uważam, że jest Pan kompromitacją naszego kraju.

Pana decyzję o udziale w wyborach uważam za pozbawioną rzetelnej samooceny, opartą na braku podstawowej samokrytyki, ale i poczucia odpowiedzialności Pana osobiście i tych, co Pana popierają.

Nie zagłosuję na Pana, bo jestem Polakiem i dobro mojego kraju nie chcę powierzać człowiekowi, który za wybujałym ego, schował wszystkie ogólnoludzkie wartości i poczucie przyzwoitości.

Jednocześnie wyrażam nadzieję, że dozna Pan dotkliwej porażki i zostanie sprawiedliwie osądzony za zniszczenie Polski.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

 

 

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 


Manuela Gretkowska: Prowincjonalizm TVP był scenografią tego przedstawienia. Z takimi minami panowie oddają zbiorowo mocz. A my mamy oddać głosy…

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Patrząc na debatę prezydencką zastanawiałam się, gdzie ostatni raz widziałam w cywilizowanym świecie facetów stojących ramię w ramię, z takim wyrazem twarzy. Bez żadnej kobiety u boku. Przypominało to pisuar w toalecie publicznej, a nie publiczną debatę. W takim miejscu, z takimi minami i w takim oświetleniu panowie oddają zbiorowo mocz. A my mamy oddać głosy…

 

Patrząc na debatę prezydencką zastanawiałam się, gdzie ostatni raz widziałam w cywilizowanym świecie facetów stojących ramię w ramię, z takim wyrazem twarzy. Bez żadnej kobiety u boku. Bez kandydatek przypominało to pisuar w toalecie publicznej, a nie publiczną debatę. W takim miejscu, z takimi minami i w takim oświetleniu panowie oddają zbiorowo mocz. A my mamy oddać głosy…


Prowincjonalizm TVP był scenografią tego przedstawienia. Ostry cień mgły posiekanej czerwienią latał widzom przed oczami, gdy próbowali skupić wzrok na przemawiających. Może to był hołd dla Smoleńska, coś leci w kolorach państwowych i katastrofa, wizualna.

Nie pamiętam nazwisk wszystkich kandydatów. Ci najbardziej żenujący zostaną w naszej pamięci memami: „Menelowe plus”, „Jestem betonem”.

Od betonu można się odbić, co robił Bosak. Jego infantylność zasługuje na patronat faszyzującego przedszkola imienia „Małego Polaka Wielkiej Polski”.

Błyskotliwe postulaty niedowładu prawej strony można podsumować: ”Jestem przeciw wprowadzeniu euro i szatana” albo „Bóg, honor, ojczyzna i disco polo”.

Kandydat przedsiębiorców osładza swój imidż okularami w stylu Owsiaka, że niby gra w świątecznej pomocy, a nie tylko na siebie. Zbawi Polskę, bo jak dumnie twierdził, tylko jemu „udałoby się sprzedać lody w budce na Monciaku. Reszta kandydatów splajtowałaby w tydzień”. Facet myśli o prezydenturze nie wiedząc, że budka do kręcenia lodów w pałacu prezydenckim jest dzierżawiona na 5 lat, obojętnie czy plajtuje, czy odnosi sukces.

Biedroń wymachiwał Konstytucją jak czosnkiem na wampiry.

Trzaskowski w tym kiblu władzy debiutował. Następny raz, mam nadzieję, wyluzuje, uśmiechnie się i poczuje, gospodarzem nie tylko swojej mównicy, ale i państwa.

Według mnie wygrał najstarszy kandydat, z Unii Pracy. Nie dlatego, że lał socjalistyczny miód na moje serce. Nie miał złudzeń, nie walczył o prezydenturę. Dzieląc się swoim politycznym doświadczeniem chciał po prostu przekazać trochę spokoju, godności i poglądów, które u nas są skrajne, a wśród normalnych normalne. W którym państwie poza watykańskim pytano by kandydatów na takie stanowisko o… pierwszą komunię.

Oglądałam „debatę” w internecie. Nie wiem, czy pokazano po niej uliczne wsparcie kandydatów pod studiem. Chłopaka otoczonego policjantami, spychającymi go na parking za trzymanie transparentu z napisem „Duda przeproś”.

Mafia ma swoich żołnierzy, ale jak widać i zblatowaną policję. Ten obrazek w ciemnościach – drżący transparent z najnormalniejszym żądaniem izolowany kordonem zbrojnej władzy, oddaje chyba najlepiej sytuację, w jakiej toczy się debata. Jeśli wygra Duda policja wyrwie transparent, spałuje słowa prawdy i skopie demokrację.

Manuela Gretkowska

 

 


Rafał Trzaskowski składa pozew przeciwko TVP

Rafał Trzaskowski zapowiedział złożenie pozwu cywilnego przeciwko TVP za naruszenie dóbr osobistych poprzez podawanie na jego temat „nierzetelnych, niezweryfikowanych i niezwykle tendencyjnych informacji” – informuje Wyborcza.pl.

Kandydat PO na prezydenta domaga się od TVP 100 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Wnosi też o nakazanie TVP zaprzestania rozpowszechniania „nieprawdziwych informacji lub spekulacji na temat jego działalności publicznej” oraz usunięcie materiałów, „w których doszło do naruszenia dóbr osobistych”.

Rafał Trzaskowski domaga się również przeprosin przez pięć dni, które mają zostać opublikowane m.in. przed głównym wydaniem „Wiadomości”. W oświadczeniu słowo „przepraszam” ma paść 5 razy.

„TVP przekazała wiele nieprawdziwych informacji, które w sposób dotkliwy oraz intencjonalny naruszyły dobra osobiste powoda. Działania telewizji są przykładem niewywiązania się z zasad wykonywania pracy dziennikarza.” – napisano w pozwie.

Jako przykłady podano materiały wideo i artykuły ze strony internetowej TVP ws. awarii spalarni odpadów w oczyszczalni Czajki. W pozwie znalazł się też materiał „Wiadomości” – „Trzaskowski odbierze Polakom 200 miliardów”.

Fot. screenshot / https://wiadomosci.tvp.pl/48538765/trzaskowski-odbierze-polakom-200-miliardow

Wśród osób wskazanych na świadka znajdują się znane twarze TVP: Jacek Kurski, Samuel Pereira oraz szefową „Wiadomości” Danutę Holecką.

Dziś Rafał Trzaskowski weźmie udział w debacie przedwyborczej. Poprowadzi ją Michał Adamczyk, jeden z gospodarzy „Wiadomości”. Debata będzie transmitowana w TVP 1, TVP Info i TVP Polonia. Rozpocznie się o 21 i ma potrwać 70 minut.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”


Adam Mazguła: Wazelinowy złoty interes

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Polska ogarnięta rozsiewaną nienawiścią płonie, wszędzie tam, gdzie tylko pokaże się, chociażby jeden przedstawiciel wazeliniarskiej braci, który w drodze po przywileje i zasługi dla PiS, dawno przestał być uczciwym i przyzwoitym Polakiem, a często nawet człowiekiem. Czas na ofensywę wiadomości o tych ludziach, o ich przestępstwach, o podłościach i kłamstwach. Czas na gremialny udział w wyborach, a w wypadku ich sfałszowania, na pogonienie tych faszystów z urzędów do miejsc odosobnienia.

 

Walcząc z terroryzmem na Bliskim Wschodzie, odkryłem, że wybuchające uliczne bomby w rejonach zagęszczenia ludności są zwykłym interesem ludzi podłych, zmanierowanych i bogatych.

Dla destabilizacji sytuacji w kraju naganiali oni ojców rodzin, aby delegowali jakiegoś męczennika, do poświęcenia go Allachowi i zasług w walce z niewiernymi. W zamian zostawał świętym, a ojciec rodziny otrzymywał około 15 tys. dolarów w nagrodę. W tym czasie stawka miesięczna zarobków w Iraku wynosiła około 60 dolarów. Tak, więc życie samobójcy ubranego w kamizelkę z materiałami wybuchowymi naszpikowanymi gwoździami i wszelkim żelastwem kosztowało zarobki z 20 lat ciężkiej pracy. Interes kwitł do czasu, gdy władze, głównie Izraela nie zaczęły burzyć domy terrorystów, które były droższe od zysków cwaniaków.

W Polsce również są siły, którym zależy na antagonizowaniu Polaków. Liderzy prawicy nie przybierają w słowach i czynach, aby zgodnie z wytycznymi najważniejszego hodowcy kota dokonać takich zmian, aby już nic nie można było cofnąć. W tym duchu „rasa panów” osiągnęła szczyt podłości, jaki można zrobić narodowi. Jarosław Kaczyński dokonał trwałego podziału społeczeństwa i ustawił ich przeciwko sobie z każdym możliwym orężem w ręku.

W tej sytuacji bandy głupich ścigaczy na coraz to wyższy poziom wazeliny w mózgu dokonują swoich dzieł życia. Trudno się dziwić ciemnocie i antykatolickiej mafijnej bandzie, bo za decyzjami dyktatorka stoją niewyobrażalne przywileje, milionowe zyski, bezkarność w łamaniu prawa i świętość w kościelnych relacjach. Tak, więc, jak na Bliskim Wschodzie życie, u nas jest tanie – kilka kropel wazeliny może ustawić rodzinę na całe pokolenia.

Człowiek nie ryzykuje życiem ani nie poświęca członka rodziny, bo łatwo o nowe dzieci. W mafii Kaczyńskiego wystarczy głosić słowo Jarka i produkować jad do zatruwania narodu.

Producenci podłości nie przebierają w środkach. Jawnie kpiąc z Konstytucji, zaszczuwają każdą mniejszość, każdą różnorodność, niszczą obywateli, przyrodę, swobodę wymiany myśli i cechy ludzi prawych oraz przyzwoitych. Prokuratura nie ściga PiS-przestępców, a policja specjalizuje się w agresywnej partyjnej nagonce na opozycję. Czysty fanatyczny faszyzm.

Czy zatem może dziwić, że tak, jak na Bliskim Wschodzie opłaca się antagonizować, siać nienawiść?

Przykładów jest zatrzęsienie, więc zajmę się z pozoru drobnymi, tylko tymi ostatnimi z mojego regionu.

Głuchołaski poseł prawicy Kamil Bortniczuk napisał oficjalnie na Twitterze, że będzie strzelał do dziennikarzy.

Ten nieodpowiedzialny gówniarz, który indywidualnym listom burmistrza do mieszkańców miasta zawdzięcza obecność w Sejmie, nie wie, co to wojna, co to służba, ale będzie strzelał do ludzi. Ten potencjalny morderca nie jest zwykłym głupim obywatelem popierającym partię PiS czy Porozumienie, ale jest rzecznikiem prasowym partii. Czy zatem uprzedza Polaków, że „rasa panów” będzie strzelać do dziennikarzy, a potem do innych naszych obywateli?

Opolski faszysta, promowany przez doktora lotniczej sztuki wojennej w więziennictwie — Janusz Kowalski, z wypracowanym pseudonim „Roch”, opowiada za tak idiotyczne publiczne brednie i ataki na ludzi, że przebija dno zachowań od spodu.

Nie lepiej zachowuje się zatrudniony przy mini sterze obrony, wybitny strateg wojskowy, chwilowo bez stopnia wojskowego, nawet szeregowca – Marcin Ociepa. Na poziomie ministerstwa trenuje on manewr strategiczny PiS: Armia w rozsypce + WOT.

Poziom przelewu wazeliny osiągnęli radni miejscy w Nysie, którzy to pod wpływem PiS-mody, przy jednym sprzeciwie i dwóch wstrzymujących się, nadali nazwy nowych rond w mieście. Jedno z najważniejszych będzie teraz imieniem Lecha Kaczyńskiego, inne Jana Olszewskiego, a jeszcze inne żołnierzy wyklętych.

Postuluję więc, aby przed nazwę dopisać, rondo najgorszego prezydenta Polski, samobójcy i mordercy 95 osób. Do Jana Olszewskiego dopisać: organizator razem z Antonim Macierewiczem nieudanego i niedocenianego puczu wojskowego w 1992 roku, a do żołnierzy wyklętych dopiszcie: morderców w imię wiary i polskości. Jak musicie, to nazwijcie imieniem bohatera rotmistrza Witolda Pileckiego! Jednak nie przechodzi to nazwisko przez sito partyjne, bo ideolodzy PiS mają i jego na brudnym sumieniu.

Aktualnie w Nysie narzuca się nazwę nowej ulicy z godną nazwą faszystowskiego kolaboranta, którego kościół okrzyczał „Prymasem tysiąclecia”.

Wazelina wylewa się z otępiałych mózgów radnych i zmywa tak normalne nazwy ulic, jak: Nyska, Rondo rajców, 22 Brygady Karpackiej – która stacjonowała w Nysie, ZUP-u, samochodowa – lub podobnie ze względu na historię nyskiego przemysłu, albo po prostu: rondo główne, urzędnicze…

Propozycji może być tysiące i nie muszą dzielić obywateli, obrażać ich wiedzę i doświadczenie. Jednak po to jest PiS, ze swoją czerwoną Wiolettą Porowską? Jak ona ma pokazać prezesowi swój przelany wazeliną mózg i zasłużyć na przywileje? Wybrała i narzuciła ona drogę dla siebie i Nysy. Zapraszając dyktatorka faszyzmu do Nysy i uzyskując możliwość zaprezentowania swojej poddańczej uległości właścicielowi brudnej marynarki i rozpiętego rozporka, zrobi swój opłacalny interes życia, stając się męczenniczką regonu.

Tymczasem Polska ogarnięta rozsiewaną nienawiścią płonie, wszędzie tam, gdzie tylko pokaże się, chociażby jeden przedstawiciel wazeliniarskiej braci, który w drodze po przywileje i zasługi dla PiS, dawno przestał być uczciwym i przyzwoitym Polakiem, a często nawet człowiekiem.

Ja mam tego dość!

Jeśli i Wy czytelnicy mojego felietonu, należycie do tego ekskluzywnego grona ludzi myślących, nie pozwalajmy handlować im naszą wolnością, polskością i uczciwością, dla zaspokojenia ich próżności na pokolenia.

Czas na ofensywę wiadomości o tych ludziach, o ich przestępstwach, o podłościach i kłamstwach. Czas na gremialny udział w wyborach, a w wypadku ich sfałszowania, na pogonienie tych faszystów z urzędów do miejsc odosobnienia.

Zachęcam również do dołączenia do grona obserwatorów wyborów.

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Polacy w Wielkiej Brytanii przygotowują się do wyborów prezydenckich

Jakub Krupa

Jakub Krupa

Ponad 85 tys. Polaków w Wielkiej Brytanii zarejestrowało się już do udziału w wyborach prezydenckich. Biorąc pod uwagę tempo rejestracji, do końca terminu (poniedziałek) może zgłosić się rekordowa liczba wyborców.

Wybory prezydenckie
Fot. Dariusz Frach, thefad.pl

Zgłoszenia przyjmowane przez elektroniczny system eWybory napływają w błyskawicznym tempie. Pomimo braku szeroko zakrojonej kampanii informacyjnej, tylko w ciągu pierwszych 72 godzin zapisało się ponad 30 tys. nowych osób, dołączając do około 20 tys., które zgłosiły się na odwołane wybory w maju.

Głosowanie odbędzie się wyłącznie korespondencyjnie, a nie w komisjach wyborczych w polskich ośrodkach kulturalnych, kościołach i szkołach, jak w poprzednich latach.

Wiele pytań o procedury głosowania

Jedną z największych komisji na terenie Wielkiej Brytanii tradycyjnie jest Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny (POSK) w zachodnim Londynie, gdzie w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych głos oddało ponad trzy tys. osób.

– Wiele osób pyta o to, w jaki sposób będzie można w tym roku głosować, ponieważ ludzie zawsze mogli polegać na tym, że po prostu przyjdą do nas, ale w tym roku jest to niemożliwe z powodu pandemii koronawirusa – tłumaczyła prezes POSK Joanna Młudzińska.

POSK publikuje informacje na temat głosowania na stronie internetowej i w mediach społecznościowych. Wiele osób zgłasza się z dodatkowymi pytaniami dotyczącymi przebiegu procedury. Młudzińska zaznaczyła, że konieczność zarejestrowania się w zaledwie sześć dni i późniejsze głosowanie korespondencyjne mogą być pewną barierą szczególnie dla starszych Polaków, którzy mogą potrzebować pomocy młodszych członków rodziny lub przyjaciół.

– Znając ich determinację, znajdą jednak sposób na to, aby sobie z tym poradzić – powiedziała szefowa POSK.

Część społeczności nie jest zainteresowana polską polityką

W podobnym tonie wypowiedziała się Ewa Gluza z Oxford Polish Association (OPA), które rok temu doprowadziło do powstania pierwszej komisji wyborczej w Oksfordzie.

– Wśród ludzi jest lekkie rozczarowanie tym, że nie będzie można głosować osobiście i nie dociera do nich do końca, że będzie można oddać głos tylko korespondencyjnie – przyznała. Dodała, że wiele osób pyta ją o to, w jaki sposób ten system będzie działał i czy będą musieli jechać po koperty do konsulatu. Gluza zaznaczyła jednocześnie, że nie zauważyła zwiększonego zainteresowania kampanią wyborczą.

– Część ludzi oczywiście pytała o to i prosiła, żeby dać im znać, jak ruszą zapisy na głosowanie. Spora część uważa, że to i tak nie ma na nich wpływu, bo mieszkają tutaj od lat i nawet nie śledzą partii politycznych i poszczególnych kandydatów, więc nie wiedzieliby kogo poprzeć – tłumaczyła.

Aktywiści ostrzegają przed problemami z rejestracją

Szefowa OPA dodała także, że dostaje alarmującą liczbę doniesień na temat problemów z rejestracją w bazie wyborców. W szczególności przez osoby próbujące wpisać się za pomocą telefonów komórkowych.

– Dostaję w tej sprawie dużo telefonów i mogę im tylko polecić, aby spróbowali na komputerach lub kontaktowali się z konsulatem bezpośrednio, chociaż to oczywiście nie jest teraz proste – powiedziała.

Na profilach ambasady RP w Londynie w mediach społecznościowych szereg osób informowało także o problemach z przerejestrowaniem się na głosowanie korespondencyjne. W tym w szczególności z otrzymywaniem wiadomości z serwerów MSZ z linkiem, w który trzeba kliknąć, aby potwierdzić zmianę.

Zmienne sympatie Polaków na emigracji

Historia pokazuje, że sympatie wyborcze Polaków w Wielkiej Brytanii nie są stabilne, a zdecydowana większość społeczności nie bierze udziału w głosowaniu.

W latach 2007-2011 w wyborach parlamentarnych wygrała Platforma Obywatelska, a zwycięzcą wyborów prezydenckich w 2010 roku był Bronisław Komorowski.

W 2015 roku triumfował jednak antysystemowy Paweł Kukiz, uzyskując ponad 50 proc. głosów w pierwszej turze, a w drugiej turze wygrał zdecydowanie kandydat PiS Andrzej Duda. Kilka miesięcy później w wyborach do Sejmu emigranci głosowali na ugrupowanie Kukiz15 przed Prawem i Sprawiedliwością oraz partią Korwin.

To ponownie zmieniło się jednak w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych, gdy po kilku latach przerwy znowu triumfowała Koalicja Europejska, wyprzedzając Lewicę oraz Prawo i Sprawiedliwość. Wtedy zanotowano też największą frekwencję, bo głos oddało aż 88 tys. z 99 tys. uprawnionych. To wciąż jednak ledwie ułamek polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii, która według ostatnich szacunków brytyjskiego urzędu statystycznego liczy 900 tys. osób.

Termin rejestracji do udziału w wyborach prezydenckich przez platformę eWybory.msz.gov.pl mija w poniedziałek, 15 czerwca o godz. 23.59 czasu brytyjskiego. Osoby, które wcześniej zapisały się na głosowanie w odwołanych wyborach 10 maja, mają dzień dłużej, do 16 czerwca, aby potwierdzić chęć oddania głosu w formie korespondencyjnej.

Konsulowie mają czas najpóźniej do poniedziałku, 22 czerwca, aby rozesłać pakiety wyborcze zawierające m.in. kartę do głosowania i zaświadczenie o tajnym i osobistym oddaniu głosu. Muszą one zostać odesłane do komisji wyborczych tak, aby dotarły do piątku, 26 czerwca.

 

REDAKCJA POLECA