Krzysztof Skiba: Wiadomości z pierwszej ręki i drugiej nogi, czyli, czy Bóg dał nogę z polskiego Kościoła i czy to obciach grać w radiowej Trójce

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Staszewski do tej pory dał się poznać raczej jako wielbiciel PiS i apologeta geniuszu Jarosława Kaczyńskiego. Okazuje się, że dziś to straszny obciach być granym w takim radiu. Z braku piosenek do odtwarzania, podobno Sasin z Beatą Kempą mają coś szybko nagrać, a Holecka z Ziemcem będą rapować. Film braci Sekielskich Zabawa w chowanego o pedofilii w kościele potwierdza, że o ile do końca nie jest jasne czy aby na pewno Bóg jest katolikiem, o tyle na sto procent wiadomo, że z polskiego kościoła dawno dał nogę i nie chce być z nim kojarzony

 

Wiadomości z pierwszej ręki i drugiej nogi

NOWY REPERTUAR

Dawno temu wszyscy chcieli być grani w radiowej Trójce. Dziś znani wykonawcy oświadczają, że nie życzą sobie, aby ich piosenki były tam emitowane. Do protestu ochoczo dołączyli wykonawcy, którzy nigdy nie mieli przeboju na tej antenie. Okazuje się, że dziś to straszny obciach być granym w takim radiu. Z braku piosenek do odtwarzania, podobno Sasin z Beatą Kempą mają coś szybko nagrać, a Holecka z Ziemcem będą rapować.

POSUWAJĄ KAZIKA

Protest artystów jest wynikiem sfałszowania przez kierownictwo stacji notowania listy przebojów, z której usunięto polityczny numer Kazika.

Staszewski do tej pory dał się poznać raczej jako wielbiciel PiS i apologeta geniuszu Jarosława Kaczyńskiego. Posunięcie jego piosenki z listy to więc awantura w rodzinie, a nie jak niektórzy marzyli sygnał do wyjścia na barykady. To zaskakujące, że tyle zamieszania narobiła piosenka o wchodzeniu na cmentarz. Są tacy, którzy twierdzą, że podmiot liryczny piosenki powinien już tam zostać.

JAKA TO MELODIA?

Rosną szeregi nowych krytyków muzycznych. Na temat piosenki Kazika wypowiada się wielu polityków PiS, w tym znawca melodii marszowych Joachim „Jojo” Brudziński. Były minister stwierdził, że „piosenka jest głupia”, ale zdjęcie jej z anteny to zamierzona prowokacja. Tym tropem z pewnością pójdą „dziennikarze” TVP, Sieci i Gazety Polskiej i na końcu okaże się, że to wina Tuska, który dorabia na lewo w Brukseli jako haker.

UCIECZKA PO WODZIE

Nowy film dokumentalny braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” o pedofilii w kościele potwierdza, że o ile do końca nie jest jasne czy aby na pewno Bóg jest katolikiem, o tyle na sto procent wiadomo, że z polskiego kościoła dawno dał nogę i nie chce być z nim kojarzony.

GLIŃSKI DAJE

W ramach ministerialnego projektu „Kultura w sieci” wysokie dotacje finansowe otrzymali m.in. Krzysztof Cugowski, Justyna Steczkowska , bracia Golec i grupa Pectus. Zgadzam się, z tą decyzją ministra. To artyści obecnie najbiedniejsi i najbardziej potrzebujący wsparcia. Podobno Bono z U2 też aplikował, ale nie dostał, bo poległ na teście wiedzy o papieżu.

Na zdjęciu poniżej Krzysztof Cugowski tuż po otrzymaniu dotacji.

Krzysztof Skiba
Krzysztof Skiba. Fot. Facebook

Film z ceremonii przelewu wsparcia pod tym linkiem:

 

Krzysztof Skiba

 

Jurek Owsiak już przeczytał! A ty?

„Skiba ciągle na wolności” czyli ponad 500 stron barwnych historii o polskim rocku, trasach Big Cyca, kulisach Lalamido, organizacji nielegalnych happeningów, więzieniu w czasach PRL, o kretynizmach show biznesu i o tym jak optymistycznie i z uśmiechem iść przez życie.

Uwaga! Okazja!

Takich cen jeszcze nie było! W związku z pandemią Wydawnictwo SQN RADYKALNIE obniżyło ceny książek. Zamówienia pod tym linkiem: „Skiba ciągle na wolności”


Marcin Zegadło: setna rocznica urodzin Karola Wojtyły – postaci, którego ocena jest niejednoznaczna

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Kult Wojtyły pozwala zrozumieć, dlaczego kondycja polskiego katolicyzmu jest taka, a nie inna. Dlaczego nikomu nie przeszkadza, że ten papież odpowiada za zbrodnie Kościoła, których zbrodnia pedofilii jest ostatnim żywym przykładem

 

Dzisiaj setna rocznica urodzin Karola Wojtyły, papieża Polaka Jana Pawła II.

Jan Paweł II. Fot. wikipedia

To jest postać z gatunku tych postaci, o których powinno mówić się, że ich ocena jest niejednoznaczna. W Polsce ocena tej postaci nie budzi natomiast żadnych kontrowersji i zamyka się w odrobinę gombrowiczowskim stwierdzeniu, że „papież Wojtyła wielkim papieżem był”. Lubimy dodawać również, że był przy okazji, a może przede wszystkim „wielkim Polakiem”.

Myślę, że co innego jest istotne, kiedy pochylamy się nad papieskim truchłem. Istotne jest to, że stosunek polskich katolików do postaci Wojtyły oddaje doskonale charakter polskiego katolicyzmu. Mianowicie wskazuje w sposób niebudzący wątpliwość, że nasze rozumienie Kościoła, Boga, chrześcijaństwa w ogólności niewiele różni się od tego czym są wierzenia ściśle pogańskie. Że ten nasz katolicyzm synkretyzuje z lubością pogańskich bożków, którymi są w gruncie rzeczy „zastępy świętych” uczynionych świętymi przez ludzi i dla ludzi, a że jest pośród tych świętych cała masa mętów i zbrodniarzy to akurat nikomu nie przeszkadza.

Sam ze wzruszeniem towarzyszyłem jako dziecko i nastolatek papieskim wizytom w ojczyźnie i wzruszony przyglądałem się temu jaki „nasz papież” jest fajny. Tak było.

Zatem z Wojtyłą sytuacja jest wyjątkowa, ponieważ jego pogański kult uprawiany w Polsce jeszcze za jego życia, nasycony jest w tym wypadku tym, co „tygryski na tej ziemi, lubią najbardziej” – mianowicie „polskością” rozumianą jako „naszość”, „swojskość” czy jak chciałby Koterski „najmojszość”.

Jest zatem Wojtyła „naszym” świętym. Polskie go zrodziło plemię i zdaje się, że gdyby istniała możliwość zastąpienia całej Trójcy Świętej jednym Wojtyłą wszyscy poszliby ma to bez specjalnego namysłu nie oglądając się specjalnie na ukrzyżowanego Jezusa, Boga Ojca i Ducha Świętego, tym bardziej, że spośród wymienionych jedynie Jezus ma jako takie historyczne kształty, a nam w kulcie wyjątkowo pomaga jak widać „historyczność” postaci, jej ludzki wymiar, wspomniana już „naszość”.

Dowodem na to może być kult Matki Boskiej, którego przedmiotem jest nie tyle Matka Boska, co po prostu, jej wizerunki (obrazy). Już to samo w sobie, dla każdego szanującego się protestanta stanowić będzie herezję wartą stosu, nie wspominając już o pogańskim kulcie bożków, dla niepoznaki nazywanych przez Kościół „świętymi”.

W związku z powyższym pogański kult Wojtyły pozwala zrozumieć, dlaczego kondycja polskiego katolicyzmu jest taka, a nie inna. Dlaczego nikomu nie przeszkadza, że ten papież odpowiada za zbrodnie Kościoła, których zbrodnia pedofilii jest ostatnim żywym przykładem. Dlatego nie ma znaczenia, że ten papież nie tyle nie utrudniał, co wręcz ułatwiał popełnianie tych zbrodni i do samego końca swojego jakże długiego pontyfikatu tkwił w tej zbrodni po uszy. Nie ma znaczenia również jego betonowy konserwatyzm to, że zamroził Kościół na długie lata wraz z jego nauką społeczną i gotowością do podejmowania wyzwań, które przed Kościołem stawiała współczesność.

Nie ma to znaczenia, ponieważ polski katolicyzm to już od dawna nie jest chrześcijaństwo, co nie jest spostrzeżeniem specjalnie błyskotliwym. To Kościół narodowy, w którym wyznaje się głównie ksenofobię, homofobię, antysemityzm, mizoginizm, przemoc wobec kobiet i dzieci oraz czci się „stworzenia” nie „stwórcę”.

Karol Wojtyła jest mniej więcej tak „święty” jak my jako „naród” nie jesteśmy umoczeni w Zagładę. Kolejny raz w przypadku tej postaci, podobnie jak w przypadku Zagłady Żydów, uprawiamy ów „mit naszej niewinności”, co daje nam pewnien rodzaj wytchnienia i „lepszość”, na którą naszym zdaniem z jakiegoś powodu zasługujemy.

Być może, zanim rozpęta się dzisiaj narodowa ekstaza z powodu urodzin polskiego świętego Wojtyły, warto zdać sobie sprawę, że świętymi na przestrzeni wieków zostawały przeróżne figury, a część z tych ludzi, doprawdy, za swoje uczynki współcześnie otrzymałaby konkretne wyroki.

Tak że to jest wszystko takie trochę zawracanie głowy – jak powiedziałby docent Szelestowski żywcem wzięty z „Barw ochronnych” Zanussiego. Szelestowski przynajmniej zdolny był do trzeźwej oceny ludzkiej kondycji. Mając na uwadze katolickiego świętego Jana Pawła II, warto brać przykład z Szelestowskiego.

Marcin Zegadło

 

 


W. Brytania: Johnson zpowiada powrót do „prawie normalności”

Brytyjski premier Boris Johnson przyznał w niedzielę, że ludzie mogą być sfrustrowani złożonością nowych wytycznych wprowadzanych w czasie znoszenia restrykcji związanych z epidemią koronawirusa. Zapowiedział też, że chciałby od lipca powrotu do – jak to ujął – „prawie normalności”.

Boris Johnson zpowiada powrót do „prawie normalności”. Fot. gov.uk

„Zostań w domu” zastąpiono „pozostań czujnym”.

Brytyjski rząd jest krytykowany za brak czytelnego przekazu w ramach wprowadzanego od środy pierwszego etapu luzowania restrykcji. Chodzi zwłaszcza o fakt, że odbywa się ono tylko w Anglii, gdyż władze Szkocji, Walii i Irlandii Północnej zdecydowały się na przedłużenie ograniczeń, a także o to, że powtarzane od końca marca jasne wezwanie o „pozostanie w domach” zastąpiono w rządowym przekazie apelem o „pozostanie czujnym”.

„Rozumiem, że ludzie będą się czuć sfrustrowani niektórymi nowymi zasadami. Próbujemy zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie trzeba było robić – wyprowadzić kraj z pełnego zamknięcia, w sposób, który jest bezpieczny i nie ryzykuje utracenia całej ciężkiej pracy. Zdaję sobie sprawę, że to, o co teraz prosimy, jest bardziej złożone niż po prostu pozostanie w domu, ale jest to złożony problem i musimy ufać w zdrowy rozsądek Brytyjczyków” – napisał Johnson na łamach „Mail on Sunday”.

Zgodnie z nowymi zasadami, jeśli ktoś ma taką możliwość, nadal powinien pracować z domu, ale jeśli to nie możliwe, może wrócić do pracy i powinien unikać transportu publicznego.

Aktywność bez ograniczeń, spotkania ze znajomymi

Od środy dozwolone jest wychodzenie z domów w celu aktywności fizycznej bez ograniczeń, a nie raz dziennie, jak było do tej pory. Można też spotykać się z jedną osobą spoza własnego gospodarstwa domowego, o ile spotkanie będzie w otwartej przestrzeni i z zachowaniem dwumetrowej odległości.

„Do tej pory wiele razem osiągnęliśmy. Nie utraćmy tego wszystkiego. W zamian za te małe wolności, na które teraz sobie pozwalamy, musimy pozostać czujni. Musimy to zrobić ze świadomością, że nasza samodyscyplina w końcu doprowadzi do powrotu naszej tak bardzo wyczekiwanej normalności” – przekonuje Johnson.

Powrót do „prawie normalności”

„Mail on Sunday” ujawnił też, że Johnson podczas wideorozmowy z grupą stu posłów z Partii Konserwatywnej powiedział, iż chciałby, aby w lipcu nastąpił powrót do „prawie normalności”. Zastrzegł jednak, że będzie to możliwe, tylko jeśli Brytyjczycy będą przestrzegali zaleceń.

Zgodnie z planem, w drugim etapie, najwcześniej od 1 czerwca, stopniowo otwierane mają być szkoły, mogą zostać otwarte sklepy, a także mogą być organizowane imprezy kulturalne i sportowe bez udziału publiczności.

W trzecim etapie – od 4 lipca – miałyby zostać otwarte puby, restauracje i hotele, choć z pewnymi ograniczeniami.

Rząd zastrzegł, że poluzowywanie ograniczeń jest warunkowe i jeśli w ich trakcie nastąpi wzrost zachorowań, nie zawaha się ponownie wprowadzić ostrzejszych restrykcji.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)


Andrzej Żukowski: Bankructwo małego Jarka. Czy Kaczyński jest idiotą?

Andrzej Żukowski

Andrzej Żukowski

Policja ma ciche przyzwolenie na brutalność - świadczy o tym fakt, że pozdejmowali identyfikatory. Przecież ktoś robi odprawy przed akcją i to niemożliwe, żeby nie zauważył, że policjanci są bez identyfikatorów. Rozkaz ich zdjęcia padł właśnie na odprawach. To nie jest przypadek. Policjantom oferuje się anonimowość i bezkarność w zamian za bezmyślną brutalność.

 

Obawiam się, że starcie siłowe jest nieuniknione przede wszystkim dlatego, że policja jest mało profesjonalna, a przy tym niepotrzebnie prowokacyjna i brutalna. Obawiam się zatem, że sytuacja będzie eskalować.

Policja ma ciche przyzwolenie na brutalność – świadczy o tym fakt, że pozdejmowali identyfikatory. Przecież ktoś robi odprawy przed akcją i to niemożliwe, żeby nie zauważył, że policjanci są bez identyfikatorów. Rozkaz ich zdjęcia padł właśnie na odprawach. To nie jest przypadek. Policjantom oferuje się anonimowość i bezkarność w zamian za bezmyślną brutalność.

Myślę, że PiS chce protesty 'zdusić w zarodku’, wierzą, że uda im się ludzi zastraszyć. To jest szkolny błąd wszystkich dyktatur. Boja się i są nadmiernie agresywni, bez potrzeby, a przecież w pewnej chwili zaczyna działać zasada lawiny wydarzeń, reakcja łańcuchowa, nad którą nie będzie już kontroli. Gdyby mieli odrobinę oleju w głowie, to zaczęliby rozmowy z przywódcami strajku i oprócz kija oferowali marchewkę. Rzecz w tym, że mają coraz mniej realnych środków na tę ‘marchewkę’, a kolejne ‘tarcze’ okazały się dziurawe.

A swoją drogą, to już nie są jajogłowi intelektualiści zatroskani o Konstytucję i abstrakcyjny koncept trójpodziału władzy, czy niezależność sądów. Protestują obywatele broniący swoich rodzin przed bezrobociem i kryzysem – być może głodem, a to znaczy, że walka przenosi się na grunt, który PiS uważał do tej pory za swój własny – opanowany, spacyfikowany przez 500+ i seryjne łapówkarstwo polityczne ostatnich pięciu lat.

W jakimś sensie jest to bankructwo polityczne Kaczyńskiego, okazuje się bowiem, że nie wszystko da się kupić i przekupić, bo w końcu kupującym zabraknie forsy, a przekupywanym – cierpliwości. Walczy tu pragmatyzm oszusta z gniewem jego nagle obudzonej ofiary.

Kaczyński jest idiotą, jeżeli wierzy, że ten problem da się zasypać policją i zakłamać kurwizją.

Swoją drogą zadziwia ilość sprzętu policji. Teraz wiem na co poszło to złoto.

Andrzej Żukowski

 

 


Rafał Sulikowski: Kościół na piaskach. Czy całe życie byliśmy oszukiwani?

Rafał Sulikowski

Rafał Sulikowski

Dziwi mnie, że cała dotychczasowa krytyka Kościoła opiera się na krytyce, obnażaniu społecznych win, zachowań. Trzeba zadziałać głębiej i poddać krytyce bezpośredniej to, co najistotniejsze - wiarę w Jezus-Boga. Na potędze ludzkiej wyobraźni, która ze zwykłego, choć niezwykle utalentowanego Człowieka zrobiła Bóstwo, co zresztą miało miejsce w prawie wszystkich pozostałych religiach świata. Już od początku niejasne jest pochodzenie Jezusa

 

Od razu przyznaję – jestem weredykiem, interesuje mnie bardziej poznawanie prawdy niż emocje czy uczucia, także religijne. Uważam, że istnieje obiektywna prawda w dziedzinie także wiary i można ją po wielu przemyśleniach odkryć i przekazać innym. Sądzę, że wiem, jaka jest największa tajemnica Kościoła, a utwierdza mnie w tym drugi odcinek filmu Braci Sekielskich, dziś opublikowany.

Sam będąc niegdyś ofiarą molestowania, tyle że nie przez księdza, również jak ofiary na filmie przeżyłem poważny kryzys psychologiczny, który jednakże poprowadził mnie, jak i ofiary księży, do nowej pewności, nowego spojrzenia niezależnego od jakiejkolwiek instytucji.

Religia opiera się na zmartwychwstaniu i wierze w to, że Chrystus żyje, jest drugą osobą boską i razem z Ojcem i Duchem Świętym stanowi Trójcę Świętą, że istnieje inny, lepszy świat, dokąd idzie się po śmierci, że życie na Ziemi jest tylko przejściem na drugą stronę. Inaczej mówiąc, chrześcijanie wierzą, że Jezus był Bogiem, więc musiał zostać wskrzeszony i odszedł, aby przygotować wiernym miejsce, jak sam powiedział.

Wszystko opiera się więc o życie Chrystusa. I to badając życie Jezusa, który nie tylko wierzył w Boga, ale sam uznawał się czasami za Boga, można odkryć prawdę. Nie każdemu się ona spodoba. I wielu za jej odsłonięcie autora będzie potępiać, nienawidzić i wypierać. To naturalny proces, gdy jakaś nowa prawda uderza jak obuchem, niszczy dotychczasową poznawczą niewolę. To dzieło mego życia.

Od lat zastanawiam się, kim był Jezus. I myślę, że uchylam rąbka tajemnicy…

Piszę to wszystko, co poniżej, będąc w trakcie lektury najnowszego filmu Sekielskich. Ofiary są zniszczone psychicznie – to cała prawda, a katom nic się nie dzieje. Postanowiłem działać inaczej – widząc potęgę materialną i duchową Kościoła, uderzę w najczulszy punkt – wiarę.

Dziwi mnie, że cała dotychczasowa krytyka Kościoła opiera się na krytyce,
obnażaniu społecznych win, zachowań. Trzeba zadziałać głębiej i poddać krytyce bezpośredniej to, co najistotniejsze – wiarę w Jezus-Boga. Na potędze ludzkiej wyobraźni, która ze zwykłego, choć niezwykle utalentowanego Człowieka zrobiła Bóstwo, co zresztą miało miejsce w prawie wszystkich pozostałych religiach świata.

Już od początku niejasne jest pochodzenie Jezusa. Nigdy nie potrafiłem zaakceptować sceny zwiastowania i dziewiczego poczęcia Jezusa. Moja wyobraźnia oczywiście “widziała” tę oświetloną blaskiem z wysoka scenę, ale zawsze coś mi nie grało.

Czy zastanawialiście się kiedyś Państwo, jaki wpływ miałoby to na psychikę dziecka, potem młodzieńca i dorosłego, gdyby ktoś mu wyznał, że nie posiada ojca ziemskiego, biologicznego, tylko że Bóg jest Jego Ojcem? Czy wiadomość tę usłyszał od swej matki, czy kogoś innego? Jeśli od matki, to czemu to miało służyć?

Pomyślmy przez chwilę: narzeczony Józef poznaje Maryję, zaręcza się i planują wspólny ślub. Jednak w trakcie trwania narzeczeństwa odkrywa, że jest ona w stanie błogosławionym. Jak to wpływa na ich relację? I skąd się wzięła myśl, że dziecko ma Boga za ojca?

Oczywiście, spekulujemy, ale w tamtych czasach cudzołóstwo karano śmiercią, co do dziś ma miejsce w islamie, który idzie podobną drogą (jest na etapie wojen krzyżowych).

Jeśli Maryi nie podobał się Józef, bo był znacznie starszy, to romans z kimś młodszym wcale nie był taki niemożliwy. Poza tym kobiety tam nie miały nic do powiedzenia – małżeństwa były od początku do końca reżyserowane, ustawiane w celach rodzinnych, politycznych, biznesowych. Jeśli tak było, to Józef był rzeczywiście ojcem przybranym Jezusa. Tyle że w takim kontekście wszystko nagle zmienia sens.

Potem już górki: dojrzewający chłopak czuje, że coś jest nie tak, że rodzice coś kręcą. Ile razy tak się działo w rodzinach. Chce poznać prawdę, czuje, że Józef nie zachowuje się jak prawdziwy rodziciel.

Okłamywana psyche zaczyna szwankować, pojawiają się problemy dojrzewania. Wreszcie ucieka czy odchodzi z domu, gdzie nie chciano mu powiedzieć prawdy. Postanawia zostać wędrownym kaznodzieją, jakich było wielu wtedy w Izraelu. Wybiera sobie uczniów, zaczyna głosić naukę, nawet leczyć choroby. I zaczyna bardzo dużo, zbyt dużo, aby się temu bliżej nie przyjrzeć, myśleć i mówić uczniom o Ojcu…

Kiedy narusza świętość szabatu, co eufemistycznie nazywa się w religii “wyrzuceniem kupców ze świątyni”, zostaje zaaresztowany i skazany na śmierć, a wyrok wykonany zostaje dzień przed szabatem. Bliscy z rodziny
i uczniowie nie wiedzą, gdzie pochować Jezusa, ale pojawia się Józef z Arymatei, który na okres szabatu pożycza swój wykuty w skale w dawnym kamieniołomie poza granicami miasta, blisko Golgoty, grobowiec.

Szabat to wielkie święto, nie wolno nikogo grzebać, nic robić, nawet przejść więcej niż dwa tysiące kroków. Arymatejczyk był cichym uczniem Jezusa, bał się jednak Żydów. Kiedy wykupił ciało Chrystusa na własność, Żydzi mogli zagrozić mu usunięciem z Rady i zażądać usunięcia ciała zaraz po szabacie. Przestępców wydawano rodzinom, w braku tychże chowano “extra muros”, poza granicami miasta. “Policzony został w poczet przestępców”.

Kiedy tylko minął o północy szabat, Arymatejczyk wraz ze służbą usunęli ciało Jezusa i zrobili powtórny pochówek. Nieświadome niczego kobiety oraz niektórzy uczniowie mogli błędnie zinterpretować ten fakt “pustego grobu” jako zmartwychwstanie, a opowieści o spotkaniach bliskiego stopnia mogą być późniejszą wstawką apokryfistów.

Twarzy z całunu tutyńskiego (pozytyw i negatyw). Fot. wikipedia

To tylko hipoteza, jednak to na wierzących spoczywa ciężar obalenia jej i
udowodnienia, że było tak, jak chciała Tradycja, jak głosi “pismo” i jak uczy Kościół. To nie ja mam udowodnić, że wyjaśnienie naturalne jest prawdziwe. Jest to jednak bardzo prawdopodobne w świetle całej dostępnej wiedzy historycznej, psychologicznej i socjologicznej. Tak czy siak, jeśli taka wersja życia Jezusa jest możliwa, wzięcie jej pod uwagę w sporach religijnych jest obowiązkiem poznawczym nie tylko ateistów, ale i wierzących. Prawda, tak czy siak, wyjdzie na jaw. I osobiście w głębi ducha mam nadzieję, że się mylę. Jednak to, czy tak jest, wymaga dalszych badań, także archeologicznych i społecznych, także teologicznych.

Bądźmy jednak otwarci na każdy rodzaj prawdy. Niezależnie od tego, kto
ją nam głosi.

Rafał Sulikowski

 

 


R.I.P. Radiowa Trójko

Agnieszka Ossowska

Agnieszka Ossowska

Wczoraj z Trójki odszedł ktoś, kto z Programem III Polskiego Radia kojarzył się jednoznacznie: Marek Niedźwiecki. Pracował w niej od 5 kwietnia 1982 roku. Odszedł na znak protestu za podważenie wygranej notowania jego Listy przebojów, którą okazała się piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”.

 

No i kurwa ryczę. Przez popierdoleńców rządzących naszym krajem. I naszym życiem. Wyrosłam na radiowej Trójce. Kochałam ją. Ale została zgwałcona i ubezwłasnowolniona, i już nigdy nie będzie taka sama. Skurwiła się, zostając do tego skurwienia przymuszona. Co się stało z Moją Trójką? I co się stało z Moją Polską?!!!

Wczoraj z Trójki odszedł ktoś, kto z Programem III Polskiego Radia kojarzył się jednoznacznie: Marek Niedźwiecki. Pracował w niej od 5 kwietnia 1982 roku, towarzysząc mi już w moim życiu płodowym (urodziłam się dziewięć miesięcy później). Odszedł na znak protestu za podważenie wygranej notowania jego Listy przebojów, którą okazała się piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”.

 

Nie dziwię się decyzji Niedźwieckiego. Bo gdzie podziała się wolność wyboru i wolność słowa? Gdzie demokracja??? Reżim zabija nas od środka. I pozostało nam chyba tylko wzdychać kurwami, i walczyć chujami, żeby sprawdzić, czy jeszcze jest jakakolwiek wolność… I pluć tymi słowami zmieszanymi z rozpaczą.

Trójka straciła serce tracąc Niedźwieckiego. Ale czasem trzeba coś stracić, żeby w końcu coś zyskać… R.I.P. Trójko. Na szczęście jesteśmy narodem walecznym i bardzo wierzącym. Bo wierzymy w zmartwychwstanie. A na razie musimy przeżyć fakt, że „Nasza Trójka już nie istnieje” – jak napisał kompozytor Zbigniew Preisner.

W związku z zaistniałą sytuacją, muzycy „Organek” i Dawid Podsiadło przerwali współpracę z Trójką i wydali oświadczenia:

Organek: „Z ogromnym żalem i smutkiem informujemy, iż zespół ØRGANEK zawiesza współpracę z Trójka – Program 3 Polskiego Radia na czas nieokreślony. Trójka była naszym domem od samego początku istnienia zespołu, dzięki niej mogliśmy przeżyć wiele wzruszeń i radości. Niegdyś gwarant jakości i wolności artystycznej, dziś, na naszych oczach staje się symbolem dewastacyjnej polityki obecnych władz Polskiego Radia.

Bezpośrednim powodem naszej decyzji jest usunięcie piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój” Kazika z ostatniego notowania LP3. Zwalnianie niezależnie myślących dziennikarzy, polityczna ingerencja w ramówkę, atmosfera nagonki i zastraszenia oraz cenzura, to standardy mediów reżimowych z krajów niedemokratycznych.

Nigdy się na to nie zgodzimy. Czekamy aż wróci NASZA Trójka. NO PASARAN”.

Dawid Posiadło:

„Trudno bez emocji patrzeć na kolejny przykład demolowania kultury. Trójka miała zawsze specjalne miejsce w moim sercu, a o istnieniu kultowej listy słyszałem od urodzenia. Muzyczna redakcja Trojki od początku bardzo wspierała mnie i moją twórczość, za co zawsze będę wdzięczny.

Ale jeżeli na dzisiejszej antenie PR3, polityka jest ważniejsza niż muzyka, jeżeli piosenka powoduje powrót najgorszych komunistycznych praktyk, które znam tylko z książek i opowieści, to myślę, że moje utwory też nie powinny być grane na tej antenie, dopóki twórcza wolność słowa nie wróci na fale Trójki”.

 

Agnieszka Ossowska

 

 


Adam Mazguła: PiS chce krwi

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Następnym razem protestujący też się przygotują i będzie ogień na ulicach. Myślicie może naiwnie, że jak stosujecie przemoc, to nie będzie odwetu, albo, chociaż odzewu? Panowie Jarosławowie Kaczyński i Jarosławie Szymczyk, jeśli poleje się krew na ulicach, to będzie to Wasze świadome faszystowskie dzieło.

 

Dlaczego ci nieodpowiedzialni tragarze ciemnoty myślą, że nie o ich krew chodzi?

Na ulicach Warszawy protestują ludzie, którzy upominają się o swoje prawa. Przyszli pokojowo i z transparentami. Jak każe ustawa epidemiczna z maseczkami na twarzach i z zamiarem utrzymywania bezpiecznych odległości.

Nie ma znaczenia, czy zgromadzenie jest legalne, bo jeśli zgromadzili się oburzeni ludzie, to w każdej sytuacji trzeba ich wysłuchać.

Uważam także, że ustawa epidemiczna nie może zabierać ludziom konstytucyjnego prawa do zgromadzeń, a stanu nadzwyczajnego na razie — nie ma. Jakim więc prawem rządzący w swoim chciejstwie twierdzą inaczej i wtórują im dyspozycyjni dziennikarze?

Tysiące policjantów zostało skierowanych do spacyfikowania tych niezadowolonych ludzi. Szybko podzielili ludzi na mniejsze grupy i stłoczono na małej powierzchni, jakby chcieli prowokować zarażenie wirusem. Widać było agresywne nastawienie „stróżów prawa” i gotowość do stosowania siły.

Już po pierwszych interwencjach zastosowano przemoc do najważniejszych, w tym rzucono na ziemię i zatrzymano senatora Jacka Burego i zatrzymano. Poturbowano posłanką Klaudię Jachirę i to mimo prezentowania przez nich legitymacji parlamentarnych.

ZOMO-Prostest przedsiębiorców,miedzy nimi senator KO J.Bury i posłanka KO K.Jachira zostali zatrzymani przez policję,zobaczcie jak policja GAZEM traktuje strajkujących.

Opublikowany przez Krystynę Głowacką Sobota, 16 maja 2020

 

Stłoczeni na małej przestrzeni ludzie i przetrzymywani godzinami w takiej sytuacji zaczęli się burzyć, więc spotkali się z agresją i użyciem gazu bojowego w stosunku do nich, ściśniętych jak śledzie w beczce ludzi.

To był akt bandytyzmu faszystowskich szumowin Szymczyka, a nie interwencja cywilizowanej Policji.

Inni, którzy ominęli bandziorów w PiS-mundurach podzielili się na grupki i przebili się na Warszawę. Za nimi ruszyły w pogoń tysiące anonimowych, zamaskowanych i uzbrojonych obrońców PiS-u. Wyłapywanie pokojowo nastawionych protestujących trwało do późnych godzin nocnych, z przemocą, z rzucaniem na ziemię, brutalnym skuwaniem rąk z tyłu, prowadzeniem jak największych gangsterów i morderców.

Jarosławie Kaczyński oraz Jarosławie Szymczyk!

Jarosławie Szymczyk oraz Jarosławie Kaczyński

Opresji Wam się zachciało, bo podoba Wam się określenie ”PiS-bandyci!”

Przemoc i opresję Polakom niesiecie?

Przecież następnym razem protestujący też się przygotują i będzie ogień na ulicach. Myślicie może naiwnie, że jak stosujecie przemoc, to nie będzie odwetu, albo, chociaż odzewu?

Kpiąc z munduru, ostatecznie zniszczyliście policję, wysyłając ich jako listonoszy do domów, każąc całemu plutonowi na raz pilnować pomnika, aby nikt nie złożył pod nim hołdu oprócz was, pilnując jednej skrzynki pocztowej, w dziesięciu rzucać się na niepełnosprawną kobietę…

Teraz pokazaliście jak eskalować konflikt na ulicach i poniżać ludzi dla swojej ślepej nadziei na trzymanie ludzi w strachu. Przy okazji narobiliście przestępców głównie wśród policjantów.

Panowie Jarosławowie Kaczyński i Jarosławie Szymczyk,
jeśli poleje się krew na ulicach, to będzie to Wasze świadome faszystowskie dzieło
.

Już macie, za co odpowiadać przed niezawisłym sądem, nie dorzucajcie drew pod ogień pod własnym stosem.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Adam Mazguła: „Zabawa w chowanego” – film potwierdza opinię o zmowie przestępczej pomiędzy hierarchami Kościoła katolickiego a PiS

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Film potwierdza opinię, o panowaniu w Polsce zmowy przestępczej pomiędzy hierarchami Kościoła katolickiego a PiS-władzą. To najbardziej obrzydliwa hańba i zbrodnia bezkarna tych ludzi w stosunku do niewinnych, małych, nieświadomych niczego naszych przecież dzieci.

 

Film Siekielskich – „Zabawa w chowanego” ponownie oskarża już nie tylko rodziców ofiar, księży i biskupów, ale bardziej przestępcę generalnego niż prokuratora Z. Ziobro.

ZABAWA W CHOWANEGO – film braci Sekielskich

Obrzydliwa katolicka hańba


Przeraża, jak beztrosko, z jaką pogardą dla małych dzieci, z jaką podłością, zachowują się ludzie, którzy niby Boga mają w sercu.

Film potwierdza opinię, o panowaniu w Polsce zmowy przestępczej pomiędzy hierarchami Kościoła katolickiego a PiS-władzą.

To najbardziej obrzydliwa hańba i zbrodnia bezkarna tych ludzi w stosunku do niewinnych, małych, nieświadomych niczego naszych przecież dzieci.

Po poprzednim filmie Siekielskich biskupi wymyślili ideologię LGBT, aby w kościele i PiS-mediach oskarżać innych o pedofilię i bronić swoich uprzywilejowanych pozycji przenosząc winy na zupełnie inne środowisko.


Co zatem wymyślą teraz?

Jedno jest pewne, całe to środowisko, tak niechętne refleksji i poprawie, musimy rozgonić na cztery wiatry. Jednak nie po świecie, jak to zwykli zamiatać biskupi, ale po więzieniach.


Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Czy Trzaskowski zdobędzie poparcie w małych miastach i na wsi?

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Nowemu kandydatowi PO na prezydenta trudno będzie zdobyć poparcie w małych miastach i na wsi – ocenia „Sueddeutsche Zeitung”.

Niemiecki dziennik pisze w sobotę (16.05.2020), że nominacja prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego na nowego kandydata PO w wyborach prezydenckich była nieoczekiwana. Jak wskazuje, wcześniej PO nakłoniła dotychczasową kandydatkę Małgorzatę Kidawę-Błońską do rezygnacji ze startu „z powodu katastrofalnych wyników sondaży”.

Warszawski korespondent gazety Florian Hassel odnotowuje, że jeszcze na początku roku Kidawa-Błońska plasowała się w sondażach tuż za starającym się o reelekcję prezydentem Andrzejem Dudą. „Jednak w czasie koronakryzysu, gdy wprowadzono restrykcje w poruszaniu się i kampania wyborcza była niemożliwa, Duda był promowany w kontrolowanej przez partię telewizji państwowej jako jedyny kandydat” – pisze.

Jak przypomina, Kidawa-Błoska wezwała do bojkotu wątpliwych pod względem prawnych wyborów prezydenckich, wyznaczonych pierwotnie na 10 maja. „Jednka w ocenie wielu partyjnych kolegów, jej kampania wyborcza była zbyt łagodna i bez wyrazu. Na dodatek Kidawa-Błońska często była w cieniu urzędującego od końca stycznia nowego szefa PO Borysa Budki” – relacjonuje „SZ”, dodając, że najnowsze sondaże dawały jej mniej, niż 5 procent poparcia.

Konfrontacyjny kandydat

„Teraz na miejsce Małgorzaty Kidawy-Błońskiej PO wystawia do wyścigu kandydata o jednoznacznie konfrontacyjnym profilu” – pisze dziennik o Trzaskowskim. Przypomina, że w wyborach na prezydenta Warszawy w 2018 roku wygrał w cuglach z przewagą ponad 25 punktów procentowych nad prominentnym kandydatem PiS Patrykiem Jakim. „Od tamtego czasu Trzaskowski uchodził za rezerwowego kandydata PO na najwyższy urząd w państwie” – pisze „SZ”.

Według dziennika Trzaskowski jest wprawdzie bardzo popularny w Warszawie, ale Duda w ciągu minionych pięciu lat swojej prezydentury „troszczył się o swych zwolenników wśród Polaków w małych miastach i na wsiach, którzy czują się dyskryminowani przez polityków w stolicy”.

„Trzaskowski musi zdobyć ich poparcie, co jest trudnym zadaniem, szczególnie, że dalej obowiązuje zakaz demonstracji i imprez masowych” – zauważa Hassel. Jednocześnie zwraca uwagę, że data nowych wyborów prezydenckich nie została jeszcze wyznaczona.

 

REDAKCJA POLECA

 


Koronawirus w Europie i na świecie. Gdzie zabił najwięcej ludzi?

Brytyjski wiceminister zdrowia oznajmił w czwartek, że Belgia jest krajem o relatywnie największej liczbie ofiar Covid-19. Oficjalne statystyki potwierdzają tę tezę, ale inne zestawienia sugerują, że to w Wielkiej Brytanii koronawirus zebrał największe żniwo.

Wirus SARS-CoV-2 (obraz z mikroskopu elektronowego). Fot. wikipedia

Różne metodologie liczenia ofiar koronawirusa

– Jeśli spojrzymy na liczbę zgonów na 100 tys. mieszkańców albo na milion, jesteśmy w rzeczy samej na podobnym poziomie co Francja, Włochy i Hiszpania. Belgia jest przed nami, a Stany Zjednoczone za nami – stwierdził wiceszef brytyjskiego resortu zdrowia i opieki społecznej (DHSC) Edward Argar w wywiadzie dla telewizji Sky News.

Odniósł się w ten sposób do faktu, że Wielka Brytania wyprzedziła Włochy jako kraj o największej liczbie zgonów osób zakażonych koronawirusem w Europie.

Według zestawienia portalu statystycznego Worldometer, biorąc pod uwagę te liczby Belgia jest krajem o relatywnie największej liczbie zgonów na Covid-19 (749 na milion mieszkańców). Wielka Brytania plasuje się na czwartym miejscu (489), za Włochami (514) i Hiszpanią (580). Na kolejnych miejscach jest Francja (415), Szwecja (343) i Holandia (325). Polska zajmuje w tym zestawieniu 28. pozycję w Europie (23 zgony na milion mieszkańców).

Eksperci wskazują jednak, że takie zestawienie może nie być najlepszym sposobem na porównywanie sytuacji, gdyż metodologia liczenia ofiar jest różna.

W Wielkiej Brytanii liczby podawane przez resort zdrowia dotyczą jedynie osób, u których stwierdzono koronawirusa za pomocą testu. Rzeczywista liczba ofiar jest prawdopodobnie znacznie większa.

Jak informuje BBC, o ile do 1 maja liczba zgonów na Covid-19 podana przez DHSC wynosiła 28 tys. (obecnie jest to ponad 33 tys.), liczba wydanych aktów zgonu zawierających wzmianki o Covid-19 to ponad 36 tys. Jeszcze większa była liczba zgonów „nadliczbowych”; według brytyjskiego urzędu statystycznego ONS, ponieważ od początku pandemii w Wielkiej Brytanii zmarło ponad 50 tys. więcej osób, niż wynosi średnia z pięciu ostatnich lat.

Zupełnie inną metodologię przyjęła Belgia, która w oficjalnych bilansach uwzględnia nie tylko zgony osób, u których potwierdzono obecność koronawirusa, ale również w przypadkach, gdzie zachodziło podejrzenie infekcji. Różnica jest znacząca, bo spośród zmarłych w belgijskich domach opieki nad seniorami, gdzie śmierć poniosło ponad 50 proc. wszystkich ofiar pandemii, tylko ok. 4,5 proc. zmarłych zostało poddanych badaniom przed śmiercią.

Odmienne metodologie nie muszą jednak oznaczać, że sytuacji w poszczególnych krajów nie da się porównać. Najlepszym sposobem może być porównanie „nadliczbowych” zgonów.

Model opracowany przez „Financial Times” na podstawie danych do końca maja pokazuje, że o ile w Wielkiej Brytanii zmarło ponad 50 tys. więcej osób niż w analogicznym okresie w poprzednich latach, to w Belgii jest to 8 tys. I w ujęciu na milion mieszkańców Wielka Brytania jest liderem tego zestawienia.

Podobne wyniki pokazuje analiza duńskich statystyków i epidemiologów z projektu EuroMOMO porównująca na ile wskaźnik umieralności w danym okresie odbiega od normy – tzw. z-score. Spośród 20 uwzględnionych państw Europy, odchylenie od średniej liczby zgonów jest największe w Anglii (w szczytowym momencie było to ponad 43,5), podczas gdy w Belgii liczba ta wynosiła 29, a w Hiszpanii – 31. (PAP)