Adam Mazguła: odejdź podły człowieku

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Coraz częściej niektórzy funkcjonariusze kłamią i postępują niezgodnie z prawem. Proszę, nie kompromitujcie tych policjantów, którzy codzienną zaangażowaną służbą w policji udowadniają słuszność i skuteczność działania we współpracy ze społeczeństwem. Znam bardzo wielu takich funkcjonariuszy. Panie Komendancie, niszczy Pan w zastraszającym tempie państwową policję. Odejdź podły człowieku, zanim naprodukujesz w Polsce nowych grobów.

 

J. Szymczyk, odejdź podły człowieku.

Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk
Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk. Fot. wikipedia


Pod Pana kierownictwem upada długo budowany etos policji w Polsce. Społeczeństwo ponownie odbiera kierowaną przez Pana służbę jak opresyjną milicję albo wręcz z racji zachowania i nowych kolorów mundurów, do kolaborującej z hitlerowcami granatową policję.

Panie Komendancie,

Niedawno widziałem na mundurach niby polskich policjantów dwa miecze narodowców, czy hasło „Śmierć wrogom ojczyzny”. W niedzielę w Warszawie ujawniła się nowa formacja policji, u przedstawiciela której, na mundurze na lewym rękawie, gdzie przedstawia się przynależność policjanta, wszyscy zobaczyliśmy trupie czaszki szwadronów śmierci SS. Są tacy, co bagatelizują sprawę i mówią o komiksach, ale jeszcze inni odnoszą te czaszki do organizacji amerykańskiej niosących śmierć BLACKWATER. To organizacja ludobójcza, o ogólnoświatowym zasięgu. To organizacja ludobójcza, o ogólnoświatowym zasięgu.


To jest powód do natychmiastowej interwencji prokuratury, służb specjalnych, wszystkich władz państwowych i społeczeństwa. Otóż do policji, która ma służyć bezpieczeństwu Polaków, są przyjmowani ludobójcy, ludzie, którzy czerpią zadowolenie z niesienia terroru, organizowania katowni i mordowania bez opamiętania.

Takiego skandalu w Polsce jeszcze nie było

Czy to znaczy, że podległa Panu policja będzie już tylko faszystowska, opresyjna i będzie niosła Polakom śmierć i ludobójstwo?

Czy takie działanie jest świadomie organizowaną sił represji partyjnej, czy jest tylko pańską bezczelną nieodpowiedzialną partyjną smarkaterią?

Na świadome Pańskie działanie wskazuje podjęcie współpracy ze szkołą policji politycznej w Chinach, aby korzystać z ich doświadczenia nie w zwalczaniu przestępstw, ale represji politycznej. Przecież to jedna z najbardziej zbrodniczych wylęgarni bezpieki w świecie, która ma na rękach swoich absolwentów tysiące zamordowanych i skazanych na śmierć przeciwników politycznych reżimu komunistycznego.

W takim razie muszę zapytać Pana, po co nam, Polakom wyszkolona elita bezpieki politycznej w Polsce? Czyżby śniły się Panu i Pana PiS-mocodawcom obozy śmierci?

Od początku Pańskiego kierowania służbą, wspiera Pan wszystkie faszystowskie i faszyzujące grupy społeczne w kraju. Przecież to podporządkowani Panu policjanci chronią marsze faszystów nawołujących do śmierci, a tych, co przeciwko takim marszom protestują, policja represjonuje i tworzy zakłamane dokumenty do sądów na tych ludzi. Byłem świadkiem, kiedy Annie Domańskiej policjant wyłamał rękę w łokciu, bo pokojowo protestowała przeciwko marszowi faszystów przez Katowice. Żeby bezczelności policji nie było końca, to umorzono sprawą policjanta, sprawcy jej kalectwa, a wytoczono jej sprawę karną, że jakoby bezpodstawne oskarżyła policjanta.


Co za bandytyzm policji, a to przecież tylko jeden z dziesiątek podobnych przykładów, jak policja korzysta ze swojej władczej pozycji do represjonowania przyzwoitych ludzi.

Policja nie widzi nic zdrożnego, kiedy wiesza się portrety europosłów, albo, o zgrozo, ochraniają żołnierzy, którzy publicznie kradną wieniec.

 

O takich i bardziej indywidualnych przykładach jesteśmy informowani codziennie.

Coraz częściej także, interweniujący policjanci okazują pogardę dla obywateli. Wszystko po to, aby przyzwyczaić ludzi do takiego działania i zaszczuwać propagandowo, aby uzyskać akceptacje społeczną do zastosowania każdego środka przymusu w stosunku do „nieposłusznych” środowisk.

Panie Komendancie,

gdyby nie filmy niezależnych dziennikarzy i przygodnych świadków, mordercy Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu dalej bezkarnie katowaliby niewinnych ludzi. Znamienne, że właśnie wtedy zepsuły się kamery monitoringu policyjnego i to we wszystkich pomieszczeniach. Ciekawe, że mordercy w mundurach policji otrzymali wsparcie od najważniejszych osób w państwie. Doszło do totalnego kłamstwa i kolejnych przestępstw na komisariacie, a potem w gabinetach osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli. Na szczęście nie wiedzieli, że paralizator, którym katowali Igora, miał też kamerę i nagrania wyciekły.

Podobało się tej władzy torturowanie Igora Stachowiaka, z morderczym finałem na komisariacie we Wrocławiu. Do tej pory, tuszując sprawę, władza doprowadziła do postawienia zarzutów świadkom, a nie mordercom zakatowanego niewinnego człowieka. Zarzuty dla policyjnych morderców brzmią jak pogarda dla prawa – przekroczenie uprawnień.

Zaledwie Parę dni temu policjanci zamordowali człowieka w Piwnicznej-Zdroju, bo chciał kupić piwo.

Niewiele osób wie o zastrzeleniu przez Policję Adama Czerniejewskiego – 21-letniego mieszkańca Konina. Podobnych przykładów bezwzględnej agresji policji w stosunku do obywateli jest dziesiątki.

Panie Szymczyk,

moją odrazę wywołuje Pańska postawa w stosunku do swoich poprzedników, którym bezprawnie odebrano honor i znaczna część emerytur oraz rent rodzinnych. Szczególnie podłe jest prezentowane przez Pana zadowolenie ze śmierci, co najmniej 60 byłych funkcjonariuszy państwowych, w wyniku ustawy represyjnej PiS. Jednak to dzisiaj Pan, a nie oni, służy opresyjnej władzy partyjnej.

Przemoc policjantów wobec pokojowo protestujących członków opozycji demokratycznej jest już standardem.

Nawet w rocznicę Powstania Warszawskiego czy Święta Niepodległości pokazali swoje siłowe wsparcie dla faszyzmu. Zamordowano człowieka w Warszawie, bo nie podobały mu się barierki na Krakowskim Przedmieściu miesięcznicy smoleńskiej.

Wybuch nienawiści PiS-policji politycznej i jej nadzorców wywołało nawet tak neutralne słowo, jak KONSTYTUCJA. Teraz i za nie można być zatrzymanym, spisanym, zastraszanym, mimo że wszyscy policjanci przysięgali jej przestrzegać.

Kiedy nastała epidemia i wprowadzono kuriozalne czasami zasady obrony przed nią, zadaniem policji było ich egzekwowanie. Dbanie o bezpieczeństwo, pilnowanie, upominanie i tłumaczenie jest normą, a dopiero w ostateczności karanie mandatami. Jednak Panu wyszło kompletnie na odwrót. Działania policji skoncentrowały się na zastraszaniu oraz permanentnym, kompletnie niepotrzebnym używaniu siły.

Panie J. Szymczyk,

Panu stan ustawowej epidemii i służby społeczeństwu oraz każdemu obywatelowi naszego kraju, pomylił się ze stanem wojny z obywatelami.

Zorganizował Pan policyjny terror.

Nic więc dziwnego w tym, że policja zaczęła być wręcz z dnia na dzień postrzegana jako wróg publiczny. Stała się instytucją czyniącą z opresyjnego działania cnotę.

Pan postanowił jednak zrobić karierę na twardej i bezwzględnej egzekucji nakazów władzy, pokazać ludowi, kto tu rządzi. Stworzył Pan dochodowy interes i zorganizował zawody na ukaranie największą liczbą i najdrożej sprzedanych społeczeństwu mandatów, żeby Polacy bali się wychodzić z domu.

Czy to prawda, że za sześć udokumentowanych interwencji, przeprowadzonych podczas epidemii, policjant może dostać 0,5% dodatku do emerytury?

Jeśli to prawda, to ze służby narodowi zrobił Pan sobie represyjny cyrk?

Czy może, więc dziwić, że policjanci stali się władcami ulic, duktów leśnych i ścieżek rowerowych, dla których nie ma znaczenia ściganie złodziej i przestępców, bo bardziej opłacalne jest szkalowanie przechodniów, którzy właśnie stracili pracę i walą się w gruzy ich życiowe cele?

Panie Komendancie,

Z przykrością stwierdzam, że coraz częściej niektórzy funkcjonariusze kłamią i postępują niezgodnie z prawem. Utarło się przekonanie, że funkcjonariusz, jako osoba zaufania publicznego jest wyrocznią. Jak więc obywatel ma postąpić, gdy spotka złego policjanta? Jak ma pokazać prawdę, jeżeli coraz częściej policjanci interweniują w złej sprawie?

Proszę, nie kompromitujcie tych policjantów, którzy codzienną zaangażowaną służbą w policji udowadniają słuszność i skuteczność działania we współpracy ze społeczeństwem. Znam bardzo wielu takich funkcjonariuszy.

Nasi obywatele, jak tylko zagrożenie epidemią minie, wyjdą z domów, bo chcą normalnie żyć i zaspakajać swoje potrzeby pracy, życia rodzinnego, uczestnictwa w kulturze i emocjach sportowych. Nie będziecie przecież nas wiecznie otaczać „opresyjną opieką”.

Jeżeli dzisiaj nie zmienicie postępowania, ludzie Wam tego nie zapomną. Będzie Wam trudno współpracować z cywilami, pozyskiwać wiedzę operacyjną i czerpać zadowolenia ze służby znienawidzonej przez naród.

Ludzie na lata zapamiętają, jak musieli zmagać się nie tylko z epidemią, ale i z opresją wrogiej policji. Tak przecież już było i wiemy, jak się to skończy.

Panie Komendancie, Wzywam do natychmiastowej dymisji!

Pan się nie nadaje, aby służyć społeczeństwu!

Niszczy Pan w zastraszającym tempie państwową policję do pilnowania porządku prawnego w naszym kraju i organizuje oprawców faszystowskiej partyjnej represji, z ludobójstwem w tle.

Odejdź podły człowieku, zanim naprodukujesz w Polsce nowych grobów.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Jakie wybrać sukienki na wesele w większym rozmiarze?

Każda kobieta marzy o tym, aby wyglądać pięknie i przede wszystkim każda kobieta w każdym rozmiarze powinna czuć się dobrze. Na szczęście w internecie, jak i online można znaleźć sukienki oraz inne ubrania, które śmiało mogą ubrać osoby w większym rozmiarze?

Jakie wybrać sukienki na wesele w większym rozmiarze?

Z racji tego, że mamy sezon ślubny, to powodzeniem cieszą się sukienki wizytowe dla puszystych. Wśród różnych ofert można wybrać takie, które będę w stu procentach pasować do sylwetki, a jak wiadomo – każda kobieta posiada inną. Jeśli ktoś nie jest przekonany, co do sukienek, to w ofertach występują również tuniki dla puszystych. Też jak najbardziej mogą pasować do różnych okazji i stylizacji. Największą popularnością cieszą się jednak takie kategorie, jak sukienki na wesele XXL. Szukając takiej sukienki naprawdę jest w czym wybierać i w wielu sukienkach można poczuć się pięknie!

Sukienki maxi

Dużą popularnością, jeśli chodzi o sukienki na wesele XXL, cieszą się sukienki maxi, czyli sukienki, które mają maksymalną długość, aż do ziemi lub kostek. Sukienki są bardzo fajne, ponieważ wysmuklają sylwetkę, sprawiają, że jest on dłuższa oraz są w stanie zamaskować najwięcej wad figury, aby kobieta mogła poczuć się swobodnie. Sukienki maxi mogą mieć różne fasony oraz kolory.

Czy tunikę można ubrać na wesele?

W obecnych czasach jest ogromna dowolność, jeśli chodzi o stroje weselne dla gości, więc na pewno tunika nie będzie tutaj żadnym problemem. Nie każda kobieta czuje się dobrze w sukienkach, a wygoda jest tutaj najważniejsza. Przykładowo tuniki dla puszystych można łączyć z różnymi eleganckimi spodniami lub spódnicami. Taka stylizacja, kiedy jest dobrze dobrana, świetnie się prezentuje a przede wszystkim jest wygodna w użytkowaniu.

Elegancja w każdym rozmiarze

Bardzo często kobiety poszukują różnych stylizacji i ubrań, które można ubrać na inne uroczystości niż ślub. W takim przypadku też sprawdzą się świetnie sukienki wizytowe dla puszystych. Mają one wtedy bardziej spokojnie kroje niż te weselne. Taka opcja może być później odpowiednia na codzienne wyjścia.


Stefan Niesiołowski: Krętactwa wyborcze

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Opozycji nie są potrzebne „moralne zwycięstwa” niech je odnosi PiS tak jak podczas pamiętnego głosowania w Brukseli (26:1) i gratulacji oraz kwiatów po powrocie, dla „naszej Beci” - swoją drogą wybitnej intelektualistki i sprawnego dynamicznego męża stanu.

 

To, co wydarzyło się ostatnio w sprawie wyborów i co zapoczątkowane zostało podpisanym porozumieniem pomiędzy dwoma panami z jednego klubu parlamentarnego, ale dwóch ugrupowań w tym klubie, uruchomiło trudny do przewidzenia ciąg wydarzeń, który pozwolę sobie nazwać, delikatnie mówiąc, wyborczymi krętactwami i dalszym demolowaniem Polski.

Od czasów, gdy PiS wygrało wybory parlamentarne, czyli od 2015 roku mamy cały czas wybór pomiędzy wielkim i mniejszym złem, pomiędzy czymś, co jest wyjątkową obrzydliwością i paskudztwem, a obrzydliwością nieco mniejszą. Jest to sytuacja typowa dla każdej dyktatury, tak też było w PRL-u co pamiętam doskonale i co stanowiło tło moich pierwszych 45 lat życia. Co nie znaczy, że w dyktaturze nie ma dobrych wiadomości, są i prowadzą do osłabienia, a w końcu do obalenia dyktatury.

W czasach komunizmu takich wydarzeń było kilka. Najważniejsze to: śmierć Stalina, rok 1956, powstanie NSZZ „Solidarność”, Okrągły Stół i wybory 4 czerwca będące ukoronowaniem walki narodu polskiego o wolność i niepodległość.

Wszystko to zostało przekreślone decyzją ludzi, którzy z głupoty, bezmyślności, braku wyobraźni, chciwości itp. zdecydowali się oddać władzę w Polsce grupie nacjonalistów populistów i kłamców, która wprowadziła reżim autorytarny.

Haniebną rolę odegrał tu Kościół Katolicki, który sprzeniewierzył się nauce miłości bliźniego i zamiast tego głosi pisowską propagandę, popiera nienawiść nacjonalizm i kłamstwo (przynajmniej przeważająca część episkopatu i wiele tzw. katolickich mediów). Nie wystarczą mętne i przesadnie ostrożne oświadczenia i komunikaty w stylu, pogódźcie się, dobrze by było, żeby było dobrze itp.

Bardzo się boję o przyszłość mojego Kościoła będącego dziś w rękach Jędraszewskiego, Rydzyka, Depy, Gądeckiego, Hosera itp. Lekcja hiszpańska jest groźnym memento. Na to, co dzieje się od 2015 roku proponuję patrzeć w tych kategoriach, bo inaczej nasze diagnozy będą powierzchowne lub fałszywe.

Uważam jednak, że to, co zawdzięczamy p. Gowinowi jest lepsze niż pierwotna propozycja pisowców i dlatego nie zgadzam się z falą nienawiści i szkalowaniem Gowina jako wroga publicznego numer jeden (pomijam inne epitety głównie z internetu nienadające się do powtórzenia).

Oczekiwanie, że Jarosław Gowin będzie bohaterem jak Claus von Stauffenberg jest naiwnością i nic nie upoważniało do takich oczekiwań. Jednak to Gowinowi zawdzięczamy przesunięcie wyborów być może o kilka miesięcy, a to już ma znaczenie, przekreślenie bezczelnej farsy wyborczej organizowanej przez p. Sasina, pokazanie, że wola pisowskiego biura politycznego to nie prawo (przynajmniej nie zawsze).

Tym razem wybory będą podlegały Państwowej Komisji Wyborczej, a nie uroczemu obdarzonemu szczególną empatią p. Sasinowi i pisowskim komisarzom oraz wojskom nazywanym wojskami Macierewicza. Skąd oni biorą tych ludzi i już chyba wiemy skąd biorą się osobnicy wykonujący najpodlejsze posługi na rzecz dyktatur.

Nie są to sukcesy wielkie, ale są. Inaczej mielibyśmy poczucie beznadziejności, jakie rodzi kolejna klęska, wyborczą tragifarsę w dodatku z udziałem części polityków opozycji, wrzask triumfu reżimowych mediów, teraz też wrzeszczą, bo nic innego nie potrafią, ale przez ten wrzask przebija się gorycz zwątpienia i poczucie porażki – coś pisowcom nie wyszło.

Opozycji nie są potrzebne „moralne zwycięstwa” niech je odnosi PiS tak jak podczas pamiętnego głosowania w Brukseli (26:1) i gratulacji oraz kwiatów po powrocie, dla „naszej Beci” – swoją drogą wybitnej intelektualistki i sprawnego dynamicznego męża stanu.

Jak zawsze pada pytanie – co dalej?

To zależy od bardzo wielu czynników. Oczywiście od szczegółów nowych ustaleń wyborczych.

Otwiera się pole do nacisków, szantażu, krętactw co jest istotą dyktatur. Ta dyktatura jest osłabiona, ale nie na tyle by zgodziła się na uczciwe reguły gry. Pytanie, czy będą one na tyle nieuczciwe, że znowu pozostanie tylko bojkot i czy w obozie pisowskim znajdzie się wystarczająca liczba posłów, by odrzucić próby uczynienia z wyborów farsy.

PKW daje ograniczoną nadzieję na to, że to nie będą wybory à la Sasin, którego nazwisko stało się symbolem pisowskiego kłamstwa krętactwa i głupoty. Tak mniej więcej musiał wyglądać, przemawiać i przewodzić książę Metternich?

Gwarancji nie ma, ale pamiętajmy, w jakich warunkach żyjemy i kto trzyma w rękach wszystkie prawie instrumenty i dźwignie władzy.

Byłoby dobrze, gdyby opozycja zdobyła się przynajmniej na taki wysiłek, aby wroga widzieć tam gdzie on się naprawdę znajduje, a nie w drugim ugrupowaniu opozycyjnym. Wyładowywanie swojej frustracji na Gowinie albo konkurencyjnych kandydatach być może z psychologicznego i terapeutycznego punktu widzenia jest racjonalne, ale politycznie jest jałowe, szkodliwe i bezproduktywne.


Stefan Niesiołowski

 

 


Koronakryzys to czas, gdy jedni tracą, a inni się bogacą. Kto zarabia na pondemii? M.in. Donald Trump

Dirk Kaufmann

Dirk Kaufmann

Koronakryzys to czas, gdy jedni tracą, a drudzy się bogacą. Jest wśród nich m.in. Donald Trump i jego rodzina.

Cesarz rzymski Wespazjan (ur. 17 listopada 9, zm. 23 czerwca 79) potrzebował pieniędzy, dużo pieniędzy i to natychmiast. Co robi się w takiej sytuacji? Oczywiście podnosi podatki! Wprowadził więc ok. 70 roku n.e. podatek od toalet publicznych. Kiedy jego syn Tytus, oburzając się na zachłanność ojca, krytykował go, że zajmuje się tak niepoważnymi aspektami gospodarki, Wespazjan miał odpowiedzieć: „pecunia non olet” – „pieniądze nie śmierdzą”.

To historia z kanonu naszego klasycznego wykształcenia. Od dawna już sentencja Wespazjana: „pecunia non olet” stała się usprawiedliwieniem dla wszystkich, którzy zarabiają dużo pieniędzy; dużo to znaczy z pewnością więcej niż inni.

– Czy tak przystoi? – wołają ci, którzy każde zachowanie oceniają najpierw pod względem moralnym. – Ależ oczywiście, że tak – odpierają inni – ponieważ w każdym kryzysie jest ktoś, kto robi na tym pieniądze. A poza tym żyjemy w kapitalizmie i dzięki niemu, i takie są reguły gry.

Maseczka jako przykład

Ponieważ w redakcji ekonomicznej z reguły pracuje stosunkowo mało filozofów, ale za to więcej pragmatyków, spójrzmy na to konkretnie. Kto zarabia na kryzysie?

Autor tego artykułu np. ostatniej jesieni w aptece kupił maseczki chirurgiczne, ponieważ był przeziębiony i nie chciał nikogo zarazić. Opakowanie zawierające sześć sztuk kosztowało takie grosze, że nawet nie pamięta dokładnie ceny.

Ostatnia jak na razie maseczka, którą autor kupił w ubiegłym tygodniu, kosztowała 3 euro. Tyle że nie w aptece, lecz u krawcowej, która w ten sposób sobie dorabia. Tak to jest…

Jeżeli jednak aptekarz teraz nagle za maseczkę każe sobie płacić więcej niż przed kryzysem, czy jest to moralnie naganne? Powód tej podwyżki wynika z tego, że brakowało maseczek, a tam, gdzie popyt przewyższa podaż, rosną ceny. Temu, że my tę całą maskaradę importujemy z Chin (podobnie jak wszystkie innego państwa świata), nie był winien ani aptekarz, ani krawcowa.

Wyczucie czasu

Rzeczywistymi beneficjentami kryzysu nie są ani krawcowa, ani aptekarz. Prawdziwymi beneficjentami ci, którzy już wcześniej byli i tak bogaci. Tyle tylko, że teraz nie nadążają z liczeniem pieniędzy.

I tu nasuwa się pytanie, czy rzymski cesarz Wespazjan naprawdę miał rację, czy jednak pieniądze trochę cuchną?

Przyjrzyjmy się takim ludziom jak szef Amazona Jeff Bezos, miliarder Elon Musk, Steve Ballmer z Microsoftu, potentat nieruchomości John Albert Sobrato, ojciec Zooma Eric Yuan czy Joshua Harris z Apollo Global Management albo Rocco Commisso z Mediacomu.

„Institute for Policy Studies”, jeden z największych think-tanków w Waszyngtonie, w ubiegłym tygodniu przedstawił raport, w którym nazwiska tych panów są żywym dowodem na to, że bogaci się coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi co aktualny kryzys jeszcze mocniej nakręca.

Dobroczyńcy i łotrzy

Obserwatorzy doszukują się różnic pomiędzy dobrymi i złymi beneficjentami. Na niemieckiej stronie Telepolis Florian Rötzer pisze o najbogatszym według Bloomberga człowieku Singapuru.

Li Xiting, współzałożyciel Mindraya, producenta sprzętu medycznego, tylko w jednym miesiącu wzbogacił się o miliard dolarów. Mindray produkuje między innymi respiratory, zamawiane u niego przez ponad 100 krajów.

Innym aż tak dobrze się nie powodzi, nie mogą jednak narzekać. Gigant handlu w sieci, Amazon robi interesy na tym, że unieruchomiony jest tradycyjny handel, co ogromnie doskwiera ludziom i niszczy egzystencje.

Microsoft i Zoom korzystają z tego, że wielu ludzi musi pracować zdalnie, a oni mają programy do wideokonferencji.

Inni z kolei robią kokosowe interesy handlując coraz droższymi nieruchomościami w Dolinie Krzemowej.
Wobec wszystkich nich wysuwa się cichy zarzut, że nie czynią dobra. Zamiast altruizmem, kierują się rządzą zysku. Ponadto, wielu bogatych i super bogatych, choć przekazuje obecnie sute datki, to chętnie nagłaśniają swe dobre uczynki.

Właściwa systemowi niesprawiedliwość

W Stanach Zjednoczonych od połowy marca pracę straciło około 50 mln Amerykanów. W tym samym czasie – jak podaje Telepolis – majątek amerykańskich miliarderów wzrósł o 10 proc., co odpowiada 282 mld dolarów. Podczas gdy biedni Amerykanie muszą zadowolić się jednorazową zapomogą 1200 dolarów,
43 tys. amerykańskich milionerów (wśród nich Donald Trump i jego bliska rodzina) otrzymuje w prezencie zwroty podatków w wysokości 70 mld dolarów. Jak wyliczył Florian Rötzer, jedni dostają do ręki 1200 dolarów, ci drudzy średnio 1,7 mln.

Niech pierwszy rzuci kamieniem…

Jeżeli w Europie produkuje się zbyt mało sprzętu medycznego (począwszy od maseczki a na respiratorze skończywszy) i wszyscy uzależnieni jesteśmy od importu, to dlaczego bierzemy za złe innym, że w takich warunkach chcą zarabiać pieniądze, czasami nawet bardzo dużo pieniędzy?

Nowy model biznesowy

Na wymienionej już wcześniej liści liście beneficjentów kryzysu figuruje jedna kobieta: MacKenzie Bezos, była żona twórcy Amazona Jeffa Bezosa.

Podczas rozwodu wywalczyła dla siebie jedną czwartą akcji firmy swojego męża. Od tego czasu jest jedną z najbogatszych kobiet świata. Dzięki temu, że Bezos zarabia krocie a jego firma ma coraz wieksza wartość, to tym samym pakiet akcji jego byłej żony sprawia, że i ona staje się beneficjentką pandemii.

 

REDAKCJA POLECA

 


Perfidny argument Morawieckiego: to nie Polska, lecz unijny Trybunał Sprawiedliwości zagraża praworządności w Europie

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Mateusz Morawiecki sugeruje, że to nie Polska, a Trybunał UE zagraża praworządności – ocenia „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Niemiecki dziennik pisze w poniedziałek (11.05.2020), że spór o praworządność z Polską jest jednym z głównych powodów bardzo zdecydowanej reakcji szefowej KE Ursuli von der Leyen oraz wiceprzewodniczącej Komisji Very Jourovej na wyrok niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie skupu obligacji przez Europejski Bank Centralny.

W wyroku tym niemieccy sędziowie po raz pierwszy przeciwstawili się orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE. Von der Leyen oświadczyła w weekend, że nie wyklucza wszczęcia postępowania wobec Niemiec o naruszenie prawa UE i podkreśliła, że wyroki TSUE są wiążące dla sądów krajowych.

Wiwaty na cześć Karlsruhe

Jak pisze „FAZ”, Niemcy nie mogą liczyć na specjalne traktowanie w UE. Ocenia, że Komisja zareagowała tak ostro, ponieważ „jako strażniczka traktatów unijnych toczy żmudny spór o praworządność w Europie”.

„Przeciwko Polsce wszczęła właśnie już czwarte postępowanie o naruszenie traktatu w związku z tamtejszymi «reformami sądownictwa». Trzy poprzednie dotarły do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu” – przypomina gazeta.

„Teraz szef polskiego rządu (Mateusz) Morawiecki wiwatuje z powodu orzeczenia sędziów z Karlsruhe. Nareszcie jakiś sojusznik, który usadził europejskich sędziów! Perfidny argument: Nie Polska zagraża praworządności w Europie, ale unijny Trybunał Sprawiedliwości” – pisze „FAZ”, komentując wypowiedź szefa polskiego rządu dla niedzielnego wydania tej gazety.

Morawiecki uznał wyrok niemieckiego Trybunału za „jeden z najważniejszych w historii Unii Europejskiej”. Być może po raz pierwszy wyraźnie stwierdzono, że „umowy zawierane są przez państwa członkowskie UE i to one zakreślają granice kompetencji unijnych organów”.

Dziennik dodaje, że jeżeli teraz Warszawa pozwoli sobie na wydawanie wyroków o aktach prawnych UE, „Unia pogrąży się jeszcze głębiej w kryzysie”. „Sędziowie w Karlsruhe mogli to łatwo przewidzieć. W końcu i oni często ostrzegali przed upadkiem rządów prawa w Polsce i na Węgrzech” – ocenia niemiecka gazeta.

Poszukiwania listu z Warszawy

W innym artykule „FAZ” napisano, że aktualny stan relacji między Polską a Komisją Europejską dobrze odzwierciedla epizod z minionego weekendu. „Urzędnicy brukselskiej instytucji poszukiwali pisma, które rząd w Warszawie, jak sam twierdził, przesłać miał w piątek. Ale jak? E-mailem nie dotarło. Na faksach w centrali Komisji nic nie znaleziono. A może Polska wysłała je pocztą? Można było usłyszeć, że zapewne w poniedziałek lub wtorek pismo się pojawi. Takie gierki to nic nowego” – relacjonuje „FAZ”.

„Tylko że teraz chodzi o ważną sprawę. Narodowo-konserwatywny rząd PiS musi poinformować Komisję, jak wykonał wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE” – podkreśla dziennik. Chodzi o wyrok z 8 kwietnia, nakazujący Polsce zawieszenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. „Polski rząd dostał miesiąc, aby zawiesić przepisy, na których opierają się kompetencje tej izby. Nie jest pewne, czy naprawdę jest gotów to zrobić i nie chodzi tylko o brak odpowiedzi” – pisze „FAZ”.

Odnotowuje, że mianowany przez prezydenta tymczasowy prezes Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz uchylił wprawdzie postanowienie o zawieszeniu Izby Dyscyplinarnej, wydane przez byłą I prezes SN Małgorzatę Gersdorf tuż przed końcem jej kadencji, ale jednocześnie przekazał postępowania dyscyplinarne wobec sędziów do swego sekretariatu. „Teraz rząd może wprawdzie argumentować, że Izba Dyscyplinarna de facto jest zawieszona. Sędziowie jednak nie poczują się bardziej chronieni, gdy za tę ochronę odpowiadać będzie lojalny wobec Dudy prezes SN” – komentuje niemiecka gazeta.

 

REDAKCJA POLECA

 


Wielka Brytania znosi część ograniczeń

Brytyjski premier Boris Johnson przedstawił w niedzielę wieczorem plan stopniowego i warunkowego znoszenia w Anglii ograniczeń wprowadzonych w celu zatrzymania epidemii koronawirusa.

Boris Johnson Fot. Źródło: gov.uk

– To nie jest czas, aby po prostu zakończyć zamknięcie w tym tygodniu. Zamiast tego podejmujemy pierwsze ostrożne kroki, aby zmodyfikować nasze działania – powiedział Johnson w wieczornym przemówieniu telewizyjnym.

Pięciostopniowy system

W ramach przedstawionego planu uruchomiony zostaje pięciostopniowy system wskazujący zagrożenie koronawirusem, w ramach którego najwyższy, piąty poziom oznacza, że służba zdrowia nie jest w stanie sobie poradzić ze skalą epidemii, a najniższy – że choroby nie ma w kraju.

Jak powiedział Johnson, dzięki podejmowanym przez ostatnie dwa miesiące wysiłkom Wielka Brytania przechodzi obecnie z poziomu czwartego na trzeci. Poziom zagrożenia będzie mierzony przy pomocy współczynnika transmisji wirusa (obecnie jest między 0,5 a 0,9) oraz liczby nowych przypadków.

Od poniedziałku łagodzenia ograniczeń

W pierwszym etapie łagodzenia ograniczeń, od poniedziałku, do pracy będą mogły wrócić te osoby, które nie mogą pracować z domu, ale powinny one unikać transportu publicznego. Johnson wskazał, że chodzi m.in. o osoby zatrudnione w budownictwie czy przemyśle, ale dodał też, że firmy dostaną wytyczne, w jaki sposób zapewnić bezpieczeństwo w miejscu pracy.

Zniesione zostanie ograniczenie jednego wyjścia

Natomiast od środy zniesione zostanie też ograniczenie jednego wyjścia z domu dziennie w celu uprawiania aktywności fizycznej.

Od 1 czerwca otwarte mają być szkoły podstawowe oraz sklepy

W następnym etapie – nie wcześniej niż 1 czerwca – otwarte mają być szkoły podstawowe oraz sklepy.

Od 1 lipca otwarte puby, restauracje i hotele

W kolejnym etapie – najwcześniej 1 lipca – niektóre puby, restauracje i hotele, choć będą one musiały wprowadzić ograniczenia w celu utrzymywania dystansu społecznego.

Johnson zastrzegł, że przejście do kolejnego etapu będzie warunkowe i jeśli ponownie zacznie wzrastać liczba zakażeń, rząd nie zawaha się zaostrzyć ponownie ograniczeń.

– Przez cały ten okres najbliższych dwóch miesięcy nie będziemy kierować się jedynie nadzieją czy koniecznością ekonomiczną. Będziemy kierować się nauką, danymi i zdrowiem publicznym. Muszę jeszcze raz podkreślić, że to wszystko jest warunkowe, wszystko zależy od serii dużych „jeżeli” – powiedział.

Plan znoszenia ograniczeń dotyczy tylko Anglii. Rządy Szkocji, Walii i Irlandii Północnej, która mają kompetencje, by samodzielnie podejmować decyzje w tej kwestii, już wcześniej ogłosiły przedłużenie ograniczeń o kolejne trzy tygodnie, choć również nieznacznie je poluzowały (zwłaszcza odnośnie do wychodzenia z domu w celu aktywności fizycznej).

Dwutygodniowa kwarantanna

Zgodnie z wcześniejszymi spekulacjami prasowymi Johnson przekazał, że niedługo wszystkie osoby przyjeżdżające drogą powietrzną do Wielkiej Brytanii będą podlegały dwutygodniowej kwarantannie. Jak sprecyzowano później we wspólnym oświadczeniu brytyjsko-francuskim – nie będzie do dotyczyło pasażerów przylatujących z Francji. Johnson nie podał, od kiedy kwarantanna miałaby obowiązywać, ale brytyjskie media wskazywały w weekend, że byłby to koniec maja.

W Wielkiej Brytanii z powodu koronawirusa zmarło 31 855 osób, co jest drugą najwyższą liczbą na świecie – po Stanach Zjednoczonych.

Mimo że średnia dobowa liczba zgonów spada, jest wyraźnie wyższa niż w pozostałych państwach europejskich.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)


Marcin Zegadło: czytajcie. Bądźcie zepsuci do szpiku kości. „Faworyty” – Manuela Gretkowska

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Jest w powieści Gretowskiej to, co w dobrej prozie najważniejsze, jest zaklęcie, które sprawia, że od pierwszej do ostatniej strony jest się w podróży, w której znika to, co za oknem, co nosi się w głowie Jest kołysanie toczącego się po ulicach osiemastowiecznej Warszawy powozu i jest radość czytania. Taka, którą czuło się dawno, dawno temu, kiedy każda książka potrafiła jeszcze cieszyć tak jak teraz cieszy mnie jedna książka na sto. Faworyty dają tę radość. Ta radość jest niewinna. Chociaż proza Gretkowskiej z niewinnością niewiele ma wspólnego. To świat mężczyzn, którym jedynie wydaje się, że to oni sprawują władzę. Czym w takim razie zajmują się kobiety?

 

Przed lekturą „Faworyt” Manueli Gretkowskiej warto sięgnąć do albumu z malarstwem Bernarda Belotta zwanego Canalettem, a tym samym pójść na spacer ulicami osiemnastowiecznej Warszawy.

„Faworyty” Manuela Gretkowska. Fot. Manuela Gretkowska / Facebook

Trzeba tylko uważać, żeby nie ubłocić trzewików, a smrodu Gnojnej Góry nie wdychać, jeśli to możliwe. Wystarczy, że fetor ekstrementów przedostaje się do królewskich komnat i wdycha ten fetor król Staś nazywany Antosiem, który po koronacji zmienia sobie drugie imię na August. Brzmi dostojnie.

Zatem należy sięgnąć do Canaletta i przyjrzeć się tamtej Warszawie, obejrzeć dokładnie tamto niebo i spojrzeć w oczy mieszczki wychylającej się ciekawie z okna kamienicy na Miodowej. Zapatrzeć się w nieregulowane koryto Wisły, po którym spływają łodzie o żaglach w kolorze kawy z mlekiem. A pod kamiennym, zniszczonym murem Żyd sprzedaje obrazki.

Kiedyś przyjdzie do tej Warszawy austriacki, nieudany malarz Hitler i wywiezie prapra-wnuka tego Żyda do Treblinki.

Ale jeszcze nie teraz. Teraz jest jeszcze Rzeczpospolita. Ta pierwsza i ta pokraczna demokracja, którą nazywali „szlachecką”. Słaba ta Polska i pod rosyjskim kopytem.

Na tronie zasiada król, z Poniatowskich, który jeszcze słabszy, chociaż ma ambicje, chciałby wiele zmienić, ale sfrancuziały i trochę za bardzo lubi się bawić i lgnie do kobiet niemądrze, szuka przyjemności. Kto nie szuka, swoją drogą.

W czym różni się Stanisław August od innych współczesnych mu mężczyzn? Że jest królem? Jest królem Polski. Byle magnat ma więcej wojska niż Poniatowski. A czasy są takie, że rządzi ten, kto ma silne i posłuszne wojsko. Zresztą, co to za nazwisko – Poniatowski. Czy on może równać się Radziwiłłom, Lubomirskim? Przecież to podnóżek carycy. Niemki, która kazała zadusić własnego męża, bo był wariat i degenerat. Ale przecież każdy dwór królewski, cesarski pełen jest jemu podobnych. Wszystkich by trzeba wydusić. Pozamykać.

Więc nie bardzo jest z kim tę Rzeczpospolitą zmieniać. Bo szlachta, jak się rzekło, zapita, zarzygana, w spłowiałych kontuszach, z podgolonymi łbami i atrapami szabel u boku, bo prawdziwe szable zastawione. Żeby było na pijaństwo i na obżarstwo. Żeby się było za co się procesować, pienić.

Tanio można głos takiego szlachetki kupić. Bardzo tanio. Zasypia pijany, a kiedy się budzi nie pozwala sobie wytrzeźwieć. Całe lata płyną mu w pijanym widzie i gdyby ta szabla była prawdziwa ciąłby nią na prawo i lewo. Heretyków ciąłby i ojczyzny zdrajców. Tanio można głos takiego szlachetki kupić. Trochę jak w promocji. Albo jak na wyprzedaży.

Więc kupują te głosy Czartoryscy, Braniccy, Lubomirscy, Potoccy, Rzewuscy i Repnin kupuje i robią sobie swoje Królestwo i swoje sobie robią konfederacje. A wszystko w oparach pudru, w dekoltach faworyt, w alkowach i wokół pośladków dziwek w warszawskich Łazienkach, i w ogóle wszystko w tej Rzeczypospolitej trochę na „pół gwizdka”, bo kiedy we Francji ścina się Ludwika Kapeta, bardziej znanego jako Ludwik XVI, u nas wiesza się zdrajców obrazy. Kiedy Anglicy ścięli swojego Karola I Stuarta, u nas Jan Kazimierz uciekał przed Szwedami i nikt się na niego specjalnie nie obrażał.

Jest w powieści Gretowskiej to, co w dobrej prozie najważniejsze, jest zaklęcie, które sprawia, że od pierwszej do ostatniej strony jest się w podróży, w której znika to, co za oknem, co nosi się w głowie Jest kołysanie toczącego się po ulicach osiemastowiecznej Warszawy powozu (na wszelki wypadek bez herbu, nie chcemy być rozpoznani) i jest radość czytania. Taka, którą czuło się dawno, dawno temu, kiedy każda książka potrafiła jeszcze cieszyć tak jak teraz cieszy mnie jedna książka na sto. „Faworyty” dają tę radość. Ta radość jest niewinna. Chociaż proza Gretkowskiej z niewinnością niewiele ma wspólnego. To świat mężczyzn, którym jedynie wydaje się, że to oni sprawują władzę. Czym w takim razie zajmują się kobiety?

Czytajcie. Bądźcie zepsuci do szpiku kości.

"Faworyty" Manuela Gretkowska

Marcin Zegadło


Adam Mazguła: W normalnym kraju…

Adam Mazguła

Adam Mazguła

W normalnym kraju władza nie organizuje sama dla siebie wyborów. Kochani, władza zachowuje się jak obcy okupant, a Wy ją wspieracie. To wasz życiowy błąd i obyście nie musieli za niego pokutować. Precz z dyktaturą i reżimem chamstwa PiS-u!

Planowałem, że będę dzisiaj w Warszawie na proteście przeciwko PiS-dewastacji praw obywatelskich, a szczególnie wyborów prezydenckich. Okazało się, że nie mogę tego zrobić. Dlatego zabieram głos w tej sprawie i możliwe, że będzie odtworzony podczas tej manifestacji.

W normalnym kraju,

w którym władza traktuje swoją funkcję jak służbę narodowi, a nie jak zagarniętą możliwość mafijnego wyzysku obywateli, dzisiaj odbywałyby się wybory prezydenckie. Jeśli jednak pandemia w tym przeszkodziła, wprowadziłaby przewidziany konstytucją stan epidemii i wszystko byłoby jasne dla wszystkich.

W normalnym kraju władza nie organizuje sama dla siebie wyborów, szantażując społeczeństwo i wmawiając mu, że to jedyne wyjście.

W normalnym kraju istnieją państwowe instytucje, niezależna Państwowa Komisja Wyborcza, niezwiązani z żadną partią pełnomocnicy wyborczy oraz publiczne, bezpartyjne media.

W normalnym kraju każdy kandydat ma możliwość prowadzenia kampanii wyborczej, organizować spotkania i korzystać z przekazów medialnych na zasadach takich samych dla wszystkich kandydatów.

W normalnym kraju powołuje się komisje wyborcze, a nie partyjne kolegia poparcia dla jednego kandydata; wyznacza mężów zaufania, a karty do głosowania, są pod ścisłą ochroną państwa i nie walają się po ulicach.

We wszystkich normalnych krajach głosuje się w lokalach wyborczych, a nie u listonosza. Każdy, kto sprzeda wszystkie dane obywateli instytucji nieuprawnionej, byłby natychmiast aresztowany, tak jak i ten, który te dane przyjmował. W normalnym kraju szeregowi posłowie nie decydują o losach wyborów.

I tak dalej, i tak można by wymieniać całymi dniami, jak PiS fałszuje wybory, jaką prezentuje pogardę dla praw obywatelskich i Konstytucji.

W normalnym kraju już dawno społeczeństwo pozamykałoby taką władzę w miejscach odosobnienia i szykowałoby procesy za zamach stanu. Za dezorganizację państwa, zawłaszczenie instytucji państwowych przez partię, za brak kompetencji urzędników, za zamach na finanse państwa i wprowadzenie faszystowskich i bolszewickich metod rządzenia, za wszechobecną korupcję, bezkarność partyjną i dewastację umysłów Polaków agresją propagandową i światopoglądową.

Dlatego każdy przyzwoity człowiek, powinien zrobić wszystko, aby miejsce tych ludzi było w więzieniach i na śmietnikach historii, a nie na szczytach władzy.

Tymczasem władza trzyma się pewnie, bo zawłaszczyła instytucje państwowe do swoich partyjnych celów. Szczególnie resorty siłowe policja i wojsko, jest przekupywane podwyżkami, których nie ma dla pielęgniarek i ratowników medycznych, aby władzy włos z głowy nie spadł.

Zgromadzili się tu również koleżanki i koledzy funkcjonariusze policji.

Nosicie mundury, czyli jesteście na służbie

Jeśli nosicie na nim polskie oznaczenia, to znaczy, że służycie Rzeczypospolitej Polskiej, a właściwie narodowi polskiemu. Wtedy służycie wszystkim obywatelom zamieszkującym nasz kraj, takim, jakimi są, ze swoim językiem, historią, kulturą, nauką.

Służycie Polakom obdarzonym swoją dumą narodową, religią, uznanymi bohaterami, ale i tym, którzy obnoszą się ze swoimi wadami i przywarami, z których nie koniecznie jesteśmy dumni. Całemu narodowi, niskim i wysokim, kobietom i dzieciom, katolikom, prawosławnym czy niewierzącym, niezależnie od preferencji seksualnych i światopoglądu.
Wszystkim, a nie tylko tym, których wskaże jakiś partyjny kacyk. Jednym słowem – Polakom.

Żołnierze i funkcjonariusze,

szczęśliwy czas pokoju spowodował, że tylko ludzie starsi rozumieją zagrożenia płynące ze zmieniającej się sytuacji w świecie. Rodzą się nowe reżimy, które odpowiednio obudowane propagandą zyskują poparcie społeczne.

Przypomnę, że faszyzm, czy stalinizm, zanim stały się ludobójcze, były akceptowane przez wyborców.

Dzisiaj pandemia coronawirusa pustoszy naszą ziemię. Jest oczywiste, że Wasze zaangażowanie w służbę jest teraz bardzo potrzebne, a nawet niezbędne. Problem jest jednak w tym, że wyprowadzono Was na ulice nie w obronie całego narodu, któremu służycie. Władze wykorzystują Was do działań wątpliwych prawnie, a część z Was poczuła zadowolenie z opresyjnych działań w stosunku do społeczeństwa.

Zabieranie ludziom ich konstytucyjnych praw, jest możliwa tylko czasowo, po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego. Nasza Konstytucja, prawo podstawowe naszego narodu przewiduje stan wojny, stan wyjątkowy i stan klęski. Nie ma możliwości odebrania ludziom wolności obywatelskich inaczej jak poprzez tę drogę. Tymczasem rządzący powołują się na niekonstytucyjną ustawę poprzedników i kpią sobie z praw obywatelskich Polaków.

Oczywiście ludzie są mądrzy i podporządkowują się represją, ale nie z powodu represji, ale dbałości o zdrowie. Jednak władze nie tylko nie wprowadziły żadnego konstytucyjnego stanu wyjątkowego, ale przystąpiły do szkalowania obywateli nadgorliwością i niebotycznie wysokimi mandatami. Chodzi o zastraszanie społeczeństwa i przez to zmuszenie do uległości wobec partyjnych władz.

Dzisiaj wychodząc na ulice z bronią przeciwko obywatelom, z bloczkiem mandatów na dziesiątki tysięcy złotych staliście się oprawcami, niczym okupanci.

Polacy właśnie tracą pracę, może zdrowie najbliższych, poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do władz. Dla wszystkich to rodzaj szoku, nowa i niekomfortowa sytuacja. Jednak policyjne lub policyjno — wojskowe patrole urządzają łapanki na ludzi.

Internet zasypany jest skandalicznymi przykładami niektórych z Was.

Policja weszła na podwórko samotnie wychowującego dzieci mężczyzny, aby ukarać go mandatem za zabawę z dziećmi. Ukarano mężczyznę wysokim mandatem za mycie samochodu, innego za powrót do domu po pracy, za jazdę po zakupy, za wejście do lasu, dziewczynkę policjant skatował za jazdę rowerem, a fryzjer dostał mandat 10 tys. zł za otwarcie zakładu dla jednej klientki…

Tymczasem partyjna grupa trzymająca władzę zorganizowała zgromadzenie w Warszawie. Byli bez rękawiczek, masek, nie przestrzegali odległości pomiędzy sobą, a wszystkich ich chroniła Policja i Żandarmeria Wojskowa.

To, na czym polega przestrzeganie prawa, kto musi, a kto nie? Czy jest jakiś katalog posortowanych ludzi i policja wie, co ma, od kogo wymagać, kto może nie przestrzegać prawa, a kto ma być traktowany ze szczególną opresyjnością?

Wasz udział w patrolach ulicznych, czy pacyfikacji pokojowo protestujących naszych obywateli, czyim interesom służy, przeciwko komu nosicie broń, kogo chcecie zastraszyć lub zastrzelić?

Czy to już wojna, uważacie to za normalne?

Czy nie ponosi Was emocja, chęć uczestnictwa w czymś wyjątkowym?
Czy poczuliście władzę na ulicach wobec obywateli i Wam posmakowała?

Chcecie i możecie być ważni, popisać się postawą panującego, karać i postrzelać do ludzi, jak w grze komputerowej? Może chodzi o nadgorliwość dla szybkiej kariery?

Ci, którzy wysyłają Was na ulice z takimi rozkazami, są oprawcami Polaków. To ludzie nieodpowiedzialni i wręcz głupi, narażający się na przyszłe konsekwencje prawne.

Obecny Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak doprowadził do upokorzenia funkcjonariuszy, zabierając im godność, bezpodstawnie nazywając ubekami, zabierając im znaczącą część emerytury, przez co spowodował śmierć, co najmniej 60 ludzi. Jego propozycje przyjął cały PiS, jako pierwszą całkowicie faszystowską ustawę o odpowiedzialności zbiorowej. Czy uważacie, że służąc partii, a nie społeczeństwu, w przyszłości nie znajdą się skrzywdzeni, którzy dzisiaj dokumentują Wasze działanie, a następnie wystąpią o pozbawienie Was praw nabytych?

Czy jesteście pewni, że za to działanie nie będziecie osądzeni i skazani?
Jak myślicie, czy to chodzi jeszcze o walkę z coronawirusem?

Jarosław Kaczyński, który nie pełni żadnej konstytucyjnej władzy, faktycznie w sposób nieograniczony rządzi Polską i stwierdził, że raz zdobytej władzy nie odda nigdy, chyba, że jako trupa wyniesie się go z gabinetu. Czy to jest również i Wasz cel?

Władza zastrasza społeczeństwo ujawnianymi informacjami o zakupie samochodów do przewozu więźniów, wyspecjalizowanych armatek wodnych na wozach bojowych, środków walki z tłumem… Jak myślicie, po co to robią? Czy chodzi o wirusa i zdrowie społeczeństwa? A same wybory prezydenckie bez kampanii wyborczej, bez normalnego głosowania, z pogwałceniem konstytucji, to uczciwy zabieg PiS-u?

Koleżanki i koledzy funkcjonariusze Policji,

żyjemy w trudnym czasie, po którym nic już nie będzie takie same. Jednak nie da się żyć inaczej jak w zgodzie.

Służycie pokojowi w kraju, a więc współpracy, wzajemnemu zrozumieniu, a nie partyjnym podziałom i budowaniu barykad nienawiści.

Nie jesteście ramieniem partyjnej represji reżimu, ale od troski o każdego obywatela Rzeczpospolitej.

Każdy żołnierz czy funkcjonariusz poprzez służbę w mundurze z narodowymi symbolami państwa służy Rzeczpospolitej Polskiej i stoi na straży jej Konstytucji. Każdy, kto łamie konstytucyjne zapisy, kto publicznie ubliża narodowi Polskiemu i obala jej porządek prawny, jest wrogiem Polski. Powinien on być traktowany jak wróg naszej państwowości.

Dzisiaj, wszyscy, którzy noszą polskie mundury, powinni się zastanowić, czy zasługujecie na ten honor. Czy nie powinniście zamienić je na kombinezony najemników partyjnych? Wtedy zdejmijcie orzełki ze swoich czapek i plakietki polskiego państwa.

Kochani, władza zachowuje się jak obcy okupant, a Wy ją wspieracie. To wasz życiowy błąd i obyście nie musieli za niego pokutować.

Precz z dyktaturą i reżimem chamstwa PiS-u!

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Krzysztof Skiba: jedynym winnym tego przekrętu jest geniusz z Żoliborza

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Pocztowe wybory czyli widowiskowa samowtopa PiS, to skandal który sporo Polskę kosztuje, bo 30 mln kart wyborczych wydrukowano na zlecenie ministra Sasina nie tylko nielegalnie, ale także jak się okazało bez sensu. Trwa szukanie winnych , ale przecież wszyscy wiedzą, że jedynym winnym tego przekrętu jest geniusz z Żoliborza. W normalnym kraju taką aferą zajęła by się prokuratura

 

Wiadomości z pierwszej ręki i drugiej nogi

Fot. Krzysztof Skiba / Facebook

MYDLENIE OCZU

Edyta Górniak nie pozwala o sobie zapomnieć i co jakiś czas dzieli się ze światem swoimi odkrywczymi refleksjami. Tym razem błysnęła złotą myślą dotyczącą panującej epidemii. Jej zdaniem skoro mydło usuwa koronawirusa podczas mycia rąk, to może wystarczy zjeść kawałek mydła aby przed wirusem skutecznie się ochronić. Jest podejrzenie, że piosenkarka je mydło już od dawna, bo się często pieni i to nie tylko w mediach.

ZJADACZ CZASU

W trakcie debaty prezydenckiej w TVP każdy z kandydatów miał minutę aby odpowiedzieć na pytanie dziennikarza prowadzącego spotkanie. Debata była tak nudna i przewidywalna jak nowe polskie komedie. Jedyną atrakcją wzbudzającą emocje okazał się zegar, który połykał sekundy. W trakcie sekundowego odliczania poszczególnych kandydatów zegar „gubił” pojedyncze sekundy skracając czas ich wypowiedzi. To dopiero rozgrzewka. Podobno w kolejnej debacie, TVP w stosunku do konkurentów Dudy ma zastosować zapadnie i katapulty.

FRYZJEROM NASZE NIE

Rząd Morawieckiego ma jakiś uraz na punkcie fryzjerów. Minister Szumowski wypowiedział się ostatnio, że usługi fryzjerskie to nie jest „usługa pierwszej potrzeby” i nie zostanie odmrożona tak jak sprzedaż butów czy gaci w galeriach handlowych. Tymczasem kandydaci na urząd prezydenta zaprezentowali się w TVP w nienagannych, idealnie przystrzyżonych fryzurach, co jest dowodem na istnienie podziemia fryzjerskiego. Potwierdził to jeden z kandydatów Paweł Tanajno, który ujawnił, że ostrzygł się nielegalnie, co przypominało mu klimatem pokątne palenie marihuany w latach 90. Prezydent Duda też miał ładną fryzurę, ale fryzjerom nie pomoże, tak jak nie pomógł frankowiczom, bo jemu nigdy nie jest łyso.

JABŁKA KONTRA BANANY

Pocztowe wybory czyli widowiskowa samowtopa PiS, to skandal który sporo Polskę kosztuje, bo 30 mln kart wyborczych wydrukowano na zlecenie ministra Sasina nie tylko nielegalnie, ale także jak się okazało bez sensu. Trwa szukanie winnych , ale przecież wszyscy wiedzą, że jedynym winnym tego przekrętu jest geniusz z Żoliborza. W normalnym kraju taką aferą zajęła by się prokuratura. Zdaniem ekspertów od sadownictwa Polska, to jedyny kraj na świecie, który słynie z dobrych jabłek, ale de facto jest republiką bananową.

Zdrowe żarty kontra chora rzeczywistość

 

Krzysztof Skiba

 

 


Adam Mazguła: Dyktator dobija demokrację

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Wszystkie organy państwa zostały przejęte, a na ich czele wyznaczono dostatecznie głupich i skompromitowanych ludzi, aby zapewnili lojalność w stosunku do dyktatora

 

Jak widać i słychać, to co robi ten „wykładowca na uczelni”, jest świadomym i bezczelnym działaniem w wiadomym celu — zniszczenia demokracji i wprowadzeniu pełnej jego dyktatury.

 

Po wczorajszym treningu sprawdzającym gotowość granatowo-brunatnej milicji w Warszawie do prowokowania ludzi i robienia z nich przestępców, mogę stwierdzić, że wszystko gotowe.

Wszystkie organy państwa zostały przejęte

a na ich czele wyznaczono dostatecznie głupich i skompromitowanych ludzi, którzy zapewniają lojalność w stosunku do Kaczyńskiego.

Prokuratura udowodniła, że nawet 300 afer PiS-u są w stanie ukrywać, służby specjalne można zaangażować tylko do polityki wewnętrznej, wojsko izolować i zastąpić WOT-em, a policja, wprawdzie czeka jeszcze na dodatkowe tony gazu pieprzowego i wyposażenia do walki z tłumem, ale przetrenowana.

Nawet propaganda jest gotowa, bo wczoraj widziałem, kiedy nawet policja, dokonując gwałtu na protestujących pokojowo ludziach, nadawała komunikat przez niedozwolone środki, aby „nie atakować policji”.

Prawa w Polsce nie ma

o sprawiedliwości Polaku zapomnij, wybory uczciwe ostatecznie niemożliwe, zgromadzenia zabronione, a naród zamknięty w domach, chociaż wielu bez pracy i środków do życia.

No to jak myślicie, co jeszcze przeszkadza flejtuchowi z rozpiętym rozporkiem?

 

Odpowiedź jest prosta i chyba nie ma takich, co nie wiedzą.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>