Epidemia koronawirusa pomaga Kaczyńskiemu i Orbanowi w drodze do autorytaryzmu

Anna Widzyk
Rządzący w Polsce i na Węgrzech chcą wykorzystać pandemię do wyeliminowania demokratycznych procedur – ocenia „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„Ustanowienie autorytarnej władzy w Europie jest trudnym i żmudnym przedsięwzięciem” – pisze w środę (08.04.2020) w „FAZ” Reinhard Veser. „Po drodze ciągle trzeba deklarować przywiązanie do zasad, które przeszkadzają w osiągnięciu celu, jakim jest trwała i nieograniczona władza: wolnych i uczciwych wyborów, rządów prawa i niezawisłego sądownictwa, wolności mediów. Trzeba zabiegać o rzeczywiste większości w nader pluralistycznym społeczeństwie. I ma się do czynienia z sąsiadami, gdzie przestrzeganie demokratycznych reguł gry uchodzi za normę” – wyjaśnia autor komentarza.
Tak było przynajmniej – jak dodaje – do czasu, gdy do Europy nadeszła pandemia koronawirusa. „Wraz z pandemią sytuacja zmienia się dramatycznie” – ocenia Veser. Koronawirus „otworzył Viktorowi Orbanowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu możliwości, o jakich jeszcze kilka tygodni temu nie mogli nawet pomarzyć”.
Wybory w nadzwyczajnych warunkach
Według autora „FAZ” na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że obaj ci politycy zmierzają w odwrotnych kierunkach, bo Orban wprowadził nieograniczony w czasie stan zagrożenia, zaś narodowokonserwatywny PiS Kaczyńskiego wzbrania się przed ogłoszeniem przewidzianego w konstytucji stanu wyjątkowego. „Jednak w obu przypadkach chodzi o to, by wykorzystać wywołaną siłą wyższą sytuację wyjątkową do wyeliminowania demokratycznych procedur” – ocenia Veser.
„PiS nie chce wprowadzenia stanu wyjątkowego, by utrzymać majowy termin wyborów prezydenckich. A po poniedziałkowych wydarzeniach w Sejmie nasuwa się podejrzenia, że rząd trzyma się tego terminu dokładnie dlatego, że wybory odbędą się w tak niezwykłych warunkach, jakie dotychczas w UE były nie do pomyślenia.
Państwowa poczta, pod kierownictwem mianowanego pod koniec zeszłego tygodnia partyjnego działacza, ma bez żadnej możliwości kontroli z zewnątrz zorganizować wybory korespondencyjne, które do tej pory nigdy w tak dużej skali w Polsce nie przećwiczono. Umożliwi to na wielu płaszczyznach zapewnienie zwycięstwa popieranego przez PiS prezydenta Andrzeja Dudy.
Niemal drugorzędne znaczenie wydaje się mieć to, że kandydaci opozycji nie mogą prowadzić kampanii wyborczej” – pisze Veser.
Z węgierskiej demokracji nie zostanie wiele
W jego ocenie Orban z kolei wykorzystuje fakt, że niemal we wszystkich krajach UE w związku z pandemią ogranicza się swobodę obywateli w stopniu, która w normalnych czasach trudno byłoby sobie wyobrazić nawet w dyktaturach.
„Wiele narzędzi, za pomocą których rządy próbują powstrzymać zarazę, jak ustawy o stanie wyjątkowym, gromadzenie danych, zakazy zgromadzeń, bardzo przypominają to, co znajduje się w zestawie narzędzi państwa policyjnego” – zauważa dziennikarz „FAZ”. I dodaje, że jest zrozumiałe i uprawnione to, iż Orban także sięga po te środki. „Tylko kontekst jest inny, niż w pozostałych krajach UE” – zauważa.
„Orban nie musi już dreptać małymi kroczkami na drodze do autorytarnej władzy, jak przez minione dziesięć lat” – dodaje. „Teraz może pójść dalej. Po wygaszeniu pandemii niewiele pozostanie z i tak już wadliwej węgierskiej demokracji, nawet jeśli Orban zrobi mały taktyczny krok w tył, co często już robił w swoich konfliktach z UE” – ocenia Veser.
REDAKCJA POLECA
Unijny cios w Pisowską Izbę Dyscyplinarną. TSUE zawiesza jaj działania i grozi karami finansowymi

Tomasz Bielecki (Bruksela)
Unijny Trybunał Sprawiedliwości nakazał natychmiastowe zawieszenie Izby Dyscyplinarnej. Warszawa ma miesiąc na poinformowanie Komisji Europejskiej, co zrobiły dla pełnego wdrożenia dzisiejszej decyzji TSUE.

Postanowienie TSUE o doraźnym zamrożeniu działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w ramach środka tymczasowego (zabezpieczenia) ma obowiązywać do czasu wydania pełnego wyroku TSUE w sprawie skargi Komisji Europejskiej na Polskę co do systemu dyscyplinarnego dla sędziów. Nakaz zawieszenia Izby Dyscyplinarnej pośrednio uderza również w „ustawę kagańcową”, która odwołuje się do obwiązującej od zeszłego roku struktury systemu dyscyplinarnego dla sędziów.
Komisja Europejska w swej – wniesionej ostatniej jesieni – skardze na Polskę argumentowała, że obecny system dyscyplinarny jest sprzeczny z Traktatem o UE (a konkretnie z jego zapisami o „zapewnieniu skutecznej ochrony sądowej”). Nie zapewnia bowiem niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej głównie wskutek powołania jej przez obecną Krajową Radę Sądownictwa („neo-KRS”). A to Izbie Dyscyplinarnej zaskarżona ustawa oddaje kontrolę decyzji wydanych w postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów.
Ponadto Komisja Europejska wytyka Polsce, że kwestionowana ustawa przyznaje prezesowi Izby Dyscyplinarnej prawa do uznaniowego wyznaczania sądu dyscyplinarnego I instancji. Tym samym – znów uderzając w niezawisłość sądownictwa – nie zapewnia, by daną sprawę rozstrzygał sąd „ustanowiony na mocy ustawy”.
– Podnoszone przez Komisję Europejską zarzuty dotyczące stanu faktycznego i prawnego uzasadniają zarządzenie środków tymczasowych – ogłosił dziś TSUE.
Komisja ostrzega przed karami finansowymi
Sąd Najwyższy już w styczniu (w uchwale swych trzech izb) postanowił, że jego Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa polskiego i unijnego. To był rezultat udzielonej wcześniejszej odpowiedzi TSUE na pytania prejudycjalne, w której Wielka Izba TSUE podała kryteria właściwego ukształtowania krajowych rad sądownictwa.
– Pomimo tego Izba Dyscyplinarna nie zaprzestała działania. I ma kolejne sprawy na wokandzie – tak przedstawiciel Komisji Europejskiej Saulius Kaleda tłumaczył w TSUE motywy wniosku o zabezpieczenie.
Teraz TSUE wytknął Polsce, że „Izba Dyscyplinarna nie zaprzestała swojej działalności orzeczniczej”.
Dzisiejsza decyzja o środku tymczasowym, a potem wyrok TSUE to w pełni systemowe rozwiązanie na gruncie prawa UE. Dlatego Komisja Europejska zastrzegła, że wniesie o nałożenie na Polskę kary finansowej (naliczanej za każdy kolejny dzień), jeśli władze Polski nie zastosują się całkowicie do nakazu zamrożenia działań Izby Dyscyplinarnej.
Ponadto w ramach środka tymczasowego Trybunał Sprawiedliwości UE – zgodnie z prośbą Komisji Europejskiej – nakazał Polsce, by powstrzymała się od przekazywania spraw zawisłych przed Izbą Dyscyplinarną „do rozpoznania przez inny skład, który nie spełnia wymogów niezależności”. Niektórzy prawnicy w Brukseli spekulowali, że po zamrożeniu Izby Dyscyplinarnej kolejna polska ekspresowa ustawa może przesunąć sprawy dyscyplinarnej do Izby Kontroli Nadzwyczajnej, też w całości składającej się z osób wskazanych przez „neo-KRS”.
Ogłoszone dziś postanowienie Wielkiej Izby, czy 15-osobowego składu TSUE oznacza, że zarzuty Komisji Europejskiej co do Izby Dyscyplinarnej wydają się na pierwszy rzut oka co najmniej „niepozbawione poważnej podstawy” (przesłanka „fumus boni iuris”). Ponadto groźba nieodwracalnych szkód wyrządzonych przez Izbę Dyscyplinarną jest tak poważna, że nie można czekać kolejnych kilku miesięcy na pełny wyrok TSUE. Komisję Europejską w jej wniosku o zamrożenie Izby Dyscyplinarnej oficjalnie wspierała Belgia, Dania, Holandia Finlandia oraz Szwecja.
Bruksela pracuje nad „ustawą kagańcową”
Skarga na Polskę jest szersza od wniosku o zabezpieczenie.
Komisja Europejska wskazuje, że możliwość uznania treści orzeczeń sądowych za przewinienia dyscyplinarne łamie unijną zasadę niezawisłości sędziów.
Dotychczas Polska przegrała w TSUE dwie sprawy rozpoczęte skargami Komisji Europejskiej na zmiany w wymiarze sprawiedliwości.
Pierwsza dotyczyła czystki emerytalnej w Sądzie Najwyższym. Druga – zmiany w wieku emerytalnym sędziów wprowadzonych w ustawie o ustroju sądów powszechnych z 2017 r.
Ponadto w Komisji Europejskiej mocno zaawansowane są przygotowana do wszczęcia postępowania przeciwnaruszeniowego co do „ustawy kagańcowej”. Zostały jednka wstrzymane z powodu koronakryzysu.
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: Tu jest Rzeczpospolita Polska, a nie jakaś partyjno — religijna niedorzecz pieniaczy

Adam Mazguła
Po obserwacji obrad Sejmu mam uczucie, jakbym obserwował występ kabaretowy w cyrku dla grabarzy. Widziałem i słyszałem raczej przesączone ludzką śmiercią obrady idiotów bijących się o prawo do ograbienia zwłok przed stypą, a nie debatę odpowiedzialnych ludzi. Dowiedziałem się od Kaczyńskiego i jego czarnej hordy, że najważniejsza jest jego władza i jeśli nie zagłosuję na Andrzeja Dudę, to czeka mnie 3 lata więzienia.
Po obserwacji obrad Sejmu mam uczucie, jakbym obserwował występ kabaretowy w cyrku dla grabarzy. Widziałem i słyszałem raczej przesączone ludzką śmiercią obrady idiotów bijących się o prawo do ograbienia zwłok przed stypą, a nie debatę odpowiedzialnych ludzi.
PiS ponownie ujawnił się, jako nie tylko mafijna sekta narodowej ciemnoty, ale zdumiewająco skuteczny walec bezprawia. To jak rozpędzona armada ciężkich czołgów Armii Czerwonej, która zdobywa gwałtem i śmiercią wszystko, co stanie na jej drodze. Niszczy wiedzę, środowisko, zabija zwierzęta, sprowadza śmieci i podporządkowuje sobie społeczeństwo. Pustoszą oni system prawny, a naczelny kłamca tej machiny podłości zapowiada nowe podatki w imię utrzymania „przodownictwa w świecie”.
Dowiedziałem się od Kaczyńskiego i jego czarnej hordy, że najważniejsza jest jego władza i jeśli nie zagłosuję na Andrzeja Dudę, to czeka mnie 3 lata więzienia. Przekazali mi wiedzę, że będą nowe podatki od nieistniejących już firm i nie zajmują się wirusem, bo umierają tylko słabi oraz chorzy, a to dobre dla „odnowienia gatunku”.
Ludzie Kaczyńskiego i Ziobry (ludzi Gowina już nie ma), ogarnięci zbiorowym transem otępienia tańczą na grobach Polaków już od 10 kwietnia 2010 r.
Przedstawiając się, jako obrońcy Polaków i Boga, dali sobie prawo do oceny wszystkiego i wszystkich kategoriami swojego opętania.
Zamknęli ludzi w domach, zniszczyli przedsiębiorców, pozamykali urzędy i szpitale, a główny ciężar walki z wirusem oddali znienawidzonej przez PiS służbie zdrowia.
Jakbym teraz ich słyszał, zobaczcie, jak ta służba zdrowia jest nieudolna? Odnoszą porażki i poddają się zarazie, dlatego podwyżki dostali mundurowi i to po ok. 500 złotych każdy, a nie służba zdrowia.
(Ma wielką ambicję, więc wzmocnię policję. A.M. – Fraszki).
PiS postępuje, jakby nie był za tą sytuację w ogóle odpowiedzialny. Zajmują się innymi sprawami, a gdyby ktoś się upierał, ich propaganda wytłumaczy to motłochowi i znowu zostaną tylko zwycięzcami.
Na dowód tego na następne posiedzenie Sejmu planują obradować na temat zabierania ludziom mienia i o zgrozo, całkowitego zakazu aborcji.
Widać, odkąd PiS-owski system internetowego głosowania, który jest całkowicie pod kontrolą władzy, odkrywa nowe pokłady możliwości umacniania ich władzy, chcą go wykorzystać do załatwienia wszystkich podłości swoich fobii.
Co my na to?
Wydaje się, że nic. Dopóki mają przyzwolenie społeczne, dopóki sondaże wskazują, że nowe wybory spowodują ponowne ich wybranie, nic.
Tu należą się gratulacje dla innej gwiazdy myśli idiotycznej. Pan Grzegorz Schetyna, nie tylko zresztą on, rozbili Koalicję Europejską i mimo ponad miliona głosów więcej dla opozycji w ostatnich wyborach — rządzi PiS.
Kiedy apelowałem, pisałem, że za dwa lata będzie już za późno na przejmowanie władzy, ten myśliciel nazwał mnie nieporozumieniem i zablokował mój udział w wyborach.
Jak widać, śmieci są wszędzie.
Tymczasem Jarosław Kaczyński zabiera wszystkie wolności Polaków i wmawia im, że to stan normalny, dla ich dobra i zdrowia. Dzięki niemu jesteśmy liderem światowych rozwiązań przeciw epidemiologicznych.
Ciemny lud i to z ufnością kupuje, na patologię głosuje
W normalnym kraju, wśród normalnych ludzi ten rząd nie przetrwałby dnia. U nas niszczy wszystko już piąty rok. Zmusza do głosowana z narażeniem swojego życia na przypominającego pajaca na nartach i krzykacza wiecowego!
Parafianie muszą stracić bliskich, pracę, zasiłek, być obłożeni jeszcze 30 nowymi podatkami, muszą niemieć, komu coś ukraść, na kogo donosić i przed kim wyklinać swoich „kurew”, aby chciało się im coś zmienić. W telewizji przecież mówią, że mamy rząd najlepszy na świecie.
Tymczasem i takim jak oni przysięgałem. Stać na straży Konstytucji, którą oni mają w dudzie. Strzec honoru żołnierza polskiego, którego znaczenia słowa nawet nie rozumieją. Sztandaru wojskowego bronić, który oni pochylają nad grobami morderców Polaków.

Jednak przysięgałem służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, a nie jakiejś partyjno-religijnej niedorzeczy pospólstwa i pieniaczy. Muszę, więc na nowo zdefiniować, co to jest dla mnie Rzeczypospolita.
Czy to nie jest takie państwo, które szanuje wszystkich, bez względu na kolor skóry, religię, preferencje seksualne…? Które troszczy się o swoich obywateli, a nie okupuje, szczuje na nich i dzieli?
Czy więc Rzeczypospolita, to państwo rzeczy zarówno ważnych, jak i pospolitych dla wszystkich? Czy zamieszkujący tu naród nie określił swoich praw podstawowych w Konstytucji i opowiedział się za nimi w referendum ogólnonarodowym?
Komu więc żołnierz powinien służyć? Kaczyńskiemu, który jest uosobieniem braku odpowiedzialności sobie utworzonej rasy panów i partyjnej dominacji, agresji propagandowej i sobiepaństwa? Dla którego Konstytucja jest świstkiem papieru, a Polacy — ciemnym ludem, który wszystko kupi, kanaliami i jakimś sortem jego poddanych?
Żołnierz nie służy ludziom patologii władzy, ale narodowi Rzeczypospolitej, który określił swoje prawa podstawowe w Konstytucji.
Każdego, który łamie jej zapisy, żołnierz polski powinien traktować jak wroga. Jak okupanta cudzych interesów, jak przedstawiciela obcych sił, który zamachnął się na nasze demokratyczne społeczeństwo. Każdy żołnierz powinien „za kark wziąć i stracić go z chmur”, a nie za nimi kwiatki nosić i salutować.
Analizując treść przysięgi wojskowej, zostało mi tylko „Za sprawę mojej Ojczyzny, w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić”.
Zapewniam Was opozycjo i Was dewianci wiadomej miesięcznicy, jestem na to gotowy. Nie czas dzisiaj załamywać ręce. Prawda powoli przebije powłokę niemocy, bez względu na ludzkie słabości. Bez względu na załamanie, brak wiary, uczucie beznadziejności i izolacji, które Was toczy w tej pandemii.
Adam Mazguła
Wybory na siłę faworyzujące Dudę, zapis ustawy PiS o „obowiązkowym głosowaniu” i „do 3 lat więzienia”

Anna Widzyk
Nie zważając na protesty, PiS przeforsował korespondencyjne wybory prezydenckie w maju – relacjonują dzienniki „Sueddeutsche Zeitung” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„Sueddeutsche Zeitung” zauważa we wtorkowej (07.04.2020) relacji z Warszawy, że według premiera Mateusza Morawieckiego najwcześniej w maju, a może dopiero w czerwcu Polskę czeka kulminacja epidemii koronawirusa. ”Wybory mają się odbyć mimo to. Możliwe, że już 10 maja, w pierwotnym terminie, którego trzymać się chce Jarosław Kaczyński faktyczny szef rządu i szef partii rządzącej PiS” – pisze korespondent gazety Florian Hassel w artykule zatytułowanym „Ze wszystkich sił”.
Dodaje, że gdyby wybory zostały przesunięte o pół a może nawet o rok, jak żądała opozycja, szanse prezydenta Andrzeja Dudy na reelekcję znacznie by się zmniejszyły w obliczu zaostrzającego się kryzysu. „I tak oto Sejm postanowił stosunkiem głosów 230 do 226, że wybory odbędą się wyłącznie korespondencyjnie” – pisze „SZ”.
Rząd niewzruszony
Gazeta cytuje profesor Ewę Łętowską, według której uchwalona ustawa „łamie wszelkie podstawy prawne”, bo zasad wyborów nie zmienia się, gdy procedury wyborcze już się rozpoczęły. Hassel zauważa, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3 listopada 2006 roku zabrania zmian w prawie wyborczym w ciągu sześciu miesięcy poprzedzających wybory, a ustawę skrytykował też Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.
„SZ” dodaje, że ze względu na ograniczenia w czasie epidemii nie ma regularnej kampanii wyborczej. „Jedynie sprawujący urząd Duda uprawia kampanię, szczegółowo pokazywaną przez kontrolowaną przez partię państwową telewizję TVP. Nawet przełożenie wyborów o kilka miesięcy nie zmieniłoby tego, że konkurencja jest pomijana” – ocenia autor.
Jak dodaje, na rządzie nie robią wrażenia zarówno protesty opozycji, czołowych prawników, obrońców praw obywatelskich, jak również ponad 100 polskich miast i gmin, które oświadczyły, że nie są w stanie zorganizować wyborów w czasie epidemii.
Gdy zaś szef poczty sprzeciwił się ekspresowej organizacji głosowania korespondencyjnego, rząd mianował na jego miejsce wiceministra obrony – odnotowuje niemiecki dziennik. Według gazety opozycja uważa, że zapis ustawy przewidujący karę do trzech lat więzienia za zniszczenie karty do głosowania to „faktycznie wprowadzenie obowiązku głosowania”.
Trzy czytania w ekspresowym tempie
„SZ” odnotowuje też m.in., że minister nauki i wicepremier Jarosław Gowin podał się do dymisji „rzekomo na znak protestu” przeciwko wyborom 10 maja. Jego partyjni koledzy pozostali jednak w rządzie.
Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze we wtorek na pierwszej stronie o sejmowych głosowaniach.
Odnotowuje, że w wyniku sporu o majowy termin wyborów prezydenckich w Polsce pod znakiem zapytania stanęła większość rządząca w Polsce.
„Rządząca narodowokonserwatywna partia PiS chce utrzymania terminu wyborów. W tym celu wprowadza dla wszystkich 30 milionów uprawnionych do głosowania dotychczas niepraktykowane w Polsce głosowanie korespondencyjne. Dzięki temu urzędujący prezydent Andrej Duda, który jest z PiS, byłby wyraźnym faworytem” – pisze „FAZ” z relacji z Warszawy.
Odnotowuje, że wprawdzie w poniedziałek wniosek PiS o wprowadzenie projektu ustawy w sprawie głosowania korespondencyjnego do porządku obrad Sejmu najpierw nie uzyskał większości. Jednak wieczorem PiS udało się wprowadzić podobny wniosek pod obrady, „w ekspresowym tempie” przeprowadzić trzy czytania projektu i przegłosować ustawę.
REDAKCJA POLECA
Chwilówki na 90 dni – gdzie pożyczka na 3 miesiące za darmo?
Potrzebujesz finansowego wsparcia? Kolejny bank odmówił Ci udzielenia kredytu? Nie możesz czekać na długą weryfikację danych i zdolności kredytowej, a koronawirus sprawił, że musisz siedzieć w domu? Możesz ubiegać się o finansowe wsparcie w firmach pożyczkowych, które oferują chwilówki.

To zobowiązanie na miarę Twoich indywidualnych potrzeb. Sprawdź, jak zaciągnąć chwilówkę w ekspresowym tempie, do tego z preferowanym przez Ciebie okresem spłaty w 90 dniach. Poniżej przedstawiamy wszelkie informacje, które już niedługo pozwolą Ci cieszyć się dodatkowym środkami, które wydasz na dowolny cel.
Chwilówki na krótki czas – kompendium wiedzy
Instytucje pozabankowe oferują chwilówki, czyli szybkie pożyczki na dogodnych warunkach. Chwilówka udzielana jest najczęściej bez konieczności weryfikacji zdolności finansowej. Oznacza to, że firmy pożyczkowe nie generują raportów BIK, nie żądają także dostarczenia zaświadczeń o zarobkach. Najczęściej wystarczy jedynie wypełnić wniosek online, by już po 15 minutach móc cieszyć się pieniędzmi na swoim koncie.
Cechą charakterystyczną chwilówek jest niewielka wartość takiego wsparcia, to najwyżej 10 000 złotych. Do tego taka pożyczka udzielana jest na krótki czas, więc wymaganie dotyczące 90 dni spłaty jest jak najbardziej w tym przypadku możliwe.
Warto również zaznaczyć, że każda instytucja pozabankowa oferuje chwilówki na innych warunkach i na swoich zasadach. Właśnie dlatego coraz częściej tego rodzaju wsparcie jest znacznie bardziej atrakcyjne aniżeli tradycyjny kredyt bankowy. By zachęcić nowych albo stałych już klientów do współpracy dobrze znana jest na przykład chwilówka za darmo. Zgodnie z tą ofertą, pożyczkobiorca oddaje dokładnie tyle, ile pożyczył bez żadnych dodatkowych kosztów.
Chwilówki na 90 dni – jak je zaciągać?
Ogromnym atutem chwilówek jest dzisiaj to, że zaciąga się je przez internet. W obliczu koronawirusa, kiedy zaleca się pozostawanie w domu, taka opcja jest najbardziej pożądana, ponieważ potrzebujący dodatkowych środków nie musi udawać się do oddziału firmy pożyczkowej. Wystarczy, że wypełni wniosek elektroniczny.
We wniosku należy uwzględnić preferowaną wartość pożyczki oraz jej okres spłaty w ciągu 90 dni. Chwilówka na 90 dni oznacza, że pożyczkobiorca będzie musiał ją spłacić w ciągu trzech najbliższych miesięcy. Im dłuższy jest czas spłaty, tym więcej klient może pożyczyć. W przypadku spłaty w ciągu trzech miesięcy bez problemu udaje się pożyczyć co najmniej kilka tysięcy złotych.
Aby firma pożyczkowa wydała decyzję pozytywną, wniosek musi być uzupełniony prawidłowo. Muszą w nim zostać naniesione dane z dowodu osobistego. Klient musi też wpisać numer telefonu do kontaktu, adres e-mail oraz numer konta bankowego, na który zostaną przelane środki. Tyle wystarczy, by weryfikacja przebiegła w ciągu kilkunastu minut. Jeśli przebiegnie sprawnie, pieniądze zostaną natychmiast przelane na wskazany rachunek i to bez względu na porę dnia – chwilówki udzielane są także w nocy oraz w weekendy.
Warto pamiętać, że jednocześnie co najmniej kilka instytucji pozabankowych oferuje chwilówki na 90 dni, które są darmowe, czyli bez żadnych dodatkowych kosztów. Dzięki temu potencjalny pożyczkobiorca może wnioskować o takie wsparcie w tym samym czasie do kilku firm pożyczkowych. Dzięki temu uzyska większą sumę pieniędzy, jeśli takie są jego potrzeby, a każde zobowiązanie będzie udzielone na preferencyjnych warunkach.
Chwilówki na 3 miesiące – jak znaleźć te najbardziej opłacalne?
Należy wiedzieć, że każda chwilówka charakteryzuje się innymi warunkami. Jeśli klientowi zależy na pożyczce za darmo, właśnie takie propozycje musi rozważać. Świetnym narzędziem, które pozwoli znaleźć tylko darmowe chwilówki i na 90 dni jest ranking chwilówek. To zestawienie, które uwzględnia kluczowe czynniki, dzięki którym pożyczki stają się atrakcyjne dla potencjalnego klienta.
Oprócz opcji skorzystania z bezpłatnej pożyczki czy preferowanego czasu trwania współpracy z instytucją pozabankową, ważne są również inne parametry. Jakie odsetki naliczy pożyczkodawca za niespłacenie raty w terminie? Czy firma pożyczkowa oferuje tzw. wakacje od spłaty rat w razie problemów finansowych? Czy chwilówka rzeczywiście nie generuje dodatkowych kosztów? Na te pytania powinny dawać odpowiedź rankingi. Wydaje się, że w czasach kryzysu, jaki powstał przez pandemię koronawirusa takie czynniki są priorytetem.
Aby móc wybrać najlepszą opcję, ranking chwilówek musi być nie tylko aktualny, ale również wiarygodny. Najlepiej korzystać z tych publikowanych na niezależnych portalach o tematyce finansowej. Pamiętajmy jednak, że ranking pozwala jedynie oszacować atrakcyjność danego zobowiązania, bo konkretne warunki pożyczki klient pozna dopiero po złożeniu wniosku i uzyskaniu decyzji pozytywnej.
Marcin Zegadło: to są dranie, po prostu zwykłe, pospolite dranie

Marcin Zegadło - poeta, publicysta
Wina tych ludzi zostanie zapisana na kartach historii, a my będziemy uczyć nasze dzieci, że w roku 2020 polski rząd odwrócił się od Polek i Polaków ratując własne dupy przed konsekwencjami swoich niekonstytucyjnych i przemocowych działań skierowanych przeciwko interesom Polski i jej obywateli
Art. 17 ustawy wprowadzającej głosowanie korespondencyjne zawiera następujący zapis:
„Kto niszczy, uszkadza, ukrywa, przerabia, podrabia lub kradnie kartę do głosowania – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
Czy jeśli nie zwrócisz karty do głosowania, odsyłając ją, oznacza to, że ją kradniesz?
Możliwe. Z całą pewnością tego właśnie, w intencji ustawodawcy, masz się obawiać.
Ten specyficzny rodzaj przemocy, spatologizowany patriotyzm i chory (nomen omen) nacisk na wyborców, którzy pod groźbą więzienia stają się przestępcami nie głosując w wyborach urządzanych na życzenie psychopaty z Nowogrodzkiej to jest prawdziwa twarz tej władzy – tępe spojrzenia tchórzy, którzy boją się, że będą musieli ponieść odpowiedzialność za to, co zrobili z tym krajem w ciągu ostatnich 5 lat.
Oni teraz grają o życie. Naszym życiem grają o własne.
Ale nie ma takiej dyktatury w historii, która nie upada. I nie ma takiego satrapy, który w końcu nie staje się karykatura samego siebie.
Wina tych ludzi zostanie zapisana na kartach historii, a my będziemy uczyć nasze dzieci, że w roku 2020 polski rząd odwrócił się od Polek i Polaków ratując własne dupy przed konsekwencjami swoich niekonstytucyjnych i przemocowych działań skierowanych przeciwko interesom Polski i jej obywateli.
To są dranie, po prostu zwykłe, pospolite dranie.
Marcin Zegadło
Liczba nowych zakażeń i zgonów na świecie przestaje rosnąć lub nawet się nieco zmniejsza
Liczba nowych zakażeń i zgonów przestaje rosnąć lub nawet się nieco zmniejsza w najbardziej dotkniętych epidemią Covid-19 krajach Europy Zachodniej, głównie we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech oraz Francji – wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

W poniedziałek rano na całym świecie od wybuchu epidemii było prawie 1,3 mln zarejestrowanych zakażeń, z tego ponad 940 tys. infekcji aktywnych. Odnotowano ponad 266 tys. wyzdrowień oraz ponad 70 tys. zgonów. Najwięcej infekcji jest w USA (ponad 340 tys.) oraz Hiszpanii (132 tys.), Włoszech (130 tys.), Niemczech (ponad 100 tys.) i Francji (ponad 93 tys.).
Nadzieja na poprawę sytuacji epidemiologicznej
Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że w Europie Zachodniej jest nadzieja na poprawę sytuacji epidemiologicznej. Liczba nowych zakażeń i zgonów przestaje rosnąć lub nawet się nieco zmniejsza w najbardziej dotkniętych epidemią krajach tego regionu.
We Włoszech w niedzielę 5 kwietnia było najmniej zakażeń (4316) i zgonów (525) od 19 marca. Szef Instituto Superiore di Sanita prof. Silvio Brusaferro powiedział, że krzywa epidemiologiczna osiągnęła „plateau” (płaski obszar przebiegu krzywej – PAP) i zaczyna opadać.
– Jeśli to się potwierdzi, możemy zacząć myśleć o drugiej fazie i zmniejszaniu się zasięgu epidemii – powiedział specjalista cytowany przez Reutersa.
Specjaliści włoscy podkreślą jednak, że nie można jeszcze poluzować izolacji i dystansu społecznego. „Nie łamcie zakazów, pozostańcie w domu” – zaapelował Angelo Borelli, szef włoskiej obrony cywilnej. Jego zdaniem kolejnym etapem będzie przygotowanie się społeczeństwa do życia z wirusem. Namawia też do używania masek ochronnych w miejscach publicznych.
Sytuacja epidemiologiczna poprawia się również w Hiszpanii. W niedzielę 5 kwietnia było tam 5478 nowych zakażeń i 694 zgony. To mniej niż 4 kwietnia (6969 zakażeń i 749 zgonów) czy 3 kwietnia (odpowiednio 7134 oraz 850). Więcej przypadków, zarówno infekcji jak zgonów, było w całym minionym tygodniu.
We Francji minionej doby spadła liczba zgonów, jak też przyjęć na oddziały intensywnej terapii, co świadczy, że mniej jest ostatnio najbardziej ciężkich przypadków Covid-19, zagrażających życiu pacjentów. Według francuskiego ministerstwa zdrowia, w niedzielę 5 kwietnia zmarło 357 chorych zakażonych koronawirusem, podczas gdy 4 kwietnia było 442 przypadków śmiertelnych. W szpitalach francuskich zmarło dotąd prawie 5,9 tys. osób, a w domach opieki prawie 2,2 tys.
W Niemczech po kilku dniach wzrostu od 1 do 3 kwietnia, kiedy dziennie było ponad 6 tys. nowych zakażeń, liczba nowych przypadków spadła. 4 kwietnia zarejestrowano 4933 nowych infekcji i 169 zgonów, a w niedzielę 5 kwietnia – odpowiednio 4031 i 140. (PAP)
Zbigniew Wojtasiński

PiS przegrało w Sejmie ws. głosowania korespondencyjnego, dąży jednak do reasumpcji. Gowin podaje się do dymisji
PiS przegrało głosowanie w sprawie powszechnego i wyłącznego głosowania korespondencyjnego w nadchodzących wyborach prezydenckich. Wniosek posłów partii rządzącej w tej sprawie nie uzyskał większości w Sejmie. Projekt nie został wprowadzony do porządku obrad.
Sejm odrzucił wprowadzenie do porządku obrad zmianę Kodeksu Wyborczego.
— Maciej Lasek (@LasekMaciej) April 6, 2020
❗️Wygraliśmy❗️
Wygrało poczucie praworządności, rozsądek i zwykła uczciwość.
Znając szachrajstwo @pisorgpl na tym nie koniec. Teraz idą kombinować, wstępnie do 15.00! #Sejm pic.twitter.com/PFfGtLms1Z
Głosowanie korespondencyjne
PiS zaproponowało powszechne i wyłączne głosowanie korespondencyjne. Zgodnie z tym projektem głosowanie korespondencyjne obowiązywałyby podczas pierwszej i drugiej tury wyborów.
Jednak Prawu i Sprawiedliwości nie udała się próba wprowadzenia do porządku dzisiejszych obrad głosowania nad projektem ws. powszechnego głosowania korespondencyjnego. Przeciwko zagłosowało trzech posłów Porozumienia Jarosława Gowina. 228 posłów było za, 228 przeciw i 3 się wstrzymało.
PiS chce reasumpcji głosowania
Poseł PiS Andrzej Kryj poinformował, że chce reasumpcji głosowania. Jak podaje, chciał głosować za, ale system nie zatwierdził prawidłowo jego wyboru.
Screen posła Kryja potwierdza jednoznacznie, że oddał głos za późno❗️Gdy głosowanie nie było już aktywne, bo zostało zakończone. Dlatego głos nie został zapisany. Próba reasumpcji bez podstaw to kryminał. Próba oszustwa. A poddanie wniosku to nadużycie uprawnień przez Marszałek❗️ pic.twitter.com/szixorTIjI
— Michał Szczerba (@MichalSzczerba) April 6, 2020
Jeśli PiS podejmie próbę podważenia przegranego głosowania to jak mamy uwierzyć, że ma wolę przeprowadzenia uczciwych wyborów prezydenckich.
— Slawomir Nitras (@SlawomirNitras) April 6, 2020
Kiedy @KObywatelska zgłasza, że system nie zalicza głosu lub wręcz liczy głos inaczej niż powinien to @RyszardTerlecki reaguje jak widać na filmie. Kiedy przegrali głosowanie to reakcja jest inna. ,Nasze zdjęcia nic niewarte, a ich warte, oczywiście.” To jest zwykle oszustwo. pic.twitter.com/dwOtVQRUqh
— Slawomir Nitras (@SlawomirNitras) April 6, 2020
Jarosław Gowin podał się do dymisji
– Propozycja trzymiesięcznego przełożenia wyborów została odrzucona, w związku z tym podaję się do dymisji – ogłosił, wicepremier w rządzie PiS Jarosław Gowin. – Ja sam nie poprę ustawy ws. głosowania korespondencyjnego, ale przekonałem kolegów, by dać jej szansę, ta ustawa zostanie poparta przez większość posłów Porozumienia.
Jaroslaw Gowin okazał się Jarosławem Gowinem. Sam zagłosuje przeciw ale przekonywał żeby jego partia zagłosowała za. Czyli głosuje ale się nie cieszy w nowym wydaniu.
— Marcin Kierwiński (@MKierwinski) April 6, 2020
Pani @JEmilewicz jeszcze wczoraj na konferencji z @Jaroslaw_Gowin z informacją- wybory 10 maja niosą śmierć. Dzisiaj zagłosuje ZA wyborami 10 maja. Nowa Pani Premier ma dwa zdania w tym samym czasie, ale honoru żadnego.
— Cezary Tomczyk (@CTomczyk) April 6, 2020
Krzysztof Skiba: Skibobranie. 06 kwiecień 2020

Krzysztof Skiba
Władza zaostrza przepisy sanitarne. Od dziś wchodzi kontrola poruszania się po własnych mieszkaniach.
Oto film instruktażowy dotyczący właściwego postępowania.
Krzysztof Skiba
Morawiecki: szczyt zachorowań jest przed nami – gdzieś w maju, czerwcu
Spodziewamy się, że szczyt zachorowań jest przed nami – gdzieś w maju, czerwcu; na tym etapie rozwoju koronawirusa wiemy, że musimy być cały czas poddani ogromnej dyscyplinie – mówił w poniedziałek w Sejmie premier Mateusz Morawiecki.
Premier @MorawieckiM w #Sejm: Wiem dobrze, że dla wielu rodaków wieści z całego świata i z Polski są powodem ogromnej troski. Tak dzieje się we wszystkich polskich domach. pic.twitter.com/bF1vdQaCnZ
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) April 6, 2020
Szef rządu podczas poniedziałkowego posiedzenia Sejmu przedstawił informację na temat sytuacji epidemiologicznej związanej z rozprzestrzenianiem się koronawirusa w Polsce.
Podczas wystąpienie zwracał uwagę, że dla wielu rodaków wieści z całego świata i z Polski są powodem ogromnej troski. „Tak dzieje się we wszystkich polskich domach” – mówił.
Podkreślał, że rząd robi wszystko, co służy ograniczaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa. – Sytuacja, szczególnie w Europie Zachodniej powoduje, że mamy w sobie bardzo wiele niepokoju. Widzimy w jaki sposób przyrasta liczba zachorowań w Europie Zachodniej; widzimy, że te przyrostu są bardzo szybkie – mówił.
Czy jest konkretny plan uruchomienia pomocy dla zwolnionych pracowników i pracodawców w ramach kolejnych transz tarczy? @MorawieckiM
— Paweł Kowal (@pawelkowalpl) April 6, 2020
Jak dodał one też powodują, że nieuzasadniony optymizm nie jest właściwym podejściem.
– Dzisiaj, na tym etapie rozwoju koronawirusa wiemy, że musimy być cały czas poddani ogromnej dyscyplinie, ogromnym dodatkowym wysiłkom, rygorom, obostrzeniom dotyczącym dystansowania społecznego, że musimy przestrzegać wielu zasad, procedur. Jesteśmy w dużym stopniu cały czas na początku walki z koronawirusem – zaznaczył Morawiecki.
Premier dodał, że powoduje to, że „bardzo wiele naszych działań w życiu publicznym, społecznym, gospodarczym musi dopasować się do epidemii”.
– Musimy walcząc z epidemią jednocześnie starać się budować nowy model życia gospodarczego po to, żeby gospodarka ucierpiała jak najmniej – podkreślił.
Ocenił, że jeśli nadal będziemy podchodzili z żelazną dyscypliną do przestrzegania ograniczeń, to „jestem przekonany, że będziemy w stanie poradzić sobie lepiej niż wiele innych krajów z pandemią koronawirusa”.
Morawiecki mówił, że światowi eksperci zwracają uwagę, iż modelowanie rozwoju dalszej sytuacji związanej z epidemią jest obarczone ogromnym marginesem błędu.
– Spodziewamy się że szczyt zachorowań jest przed nami – gdzieś w maju, czerwcu. Chcemy do tego czasu ograniczyć liczbę zachorowań, a w szczególności wypłaszczać krzywą zachorowań” – premier. (PAP)
Premier @MorawieckiM w #Sejm: Spodziewamy się, że szczyt zachorowań jest przed nami – w maju, czerwcu. Chcemy do tego czasu ograniczyć liczbę zachorowań, a w szczególności wypłaszczać krzywą zachorowań.
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) April 6, 2020
Morawiecki przewiduje szczyt zachorowań na maj – czerwiec, ale nie przeszkadza to w narażaniu Polaków i przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja. Żenująca próba utrzymania Dudy na stołku, kosztem zdrowia i życia obywateli. Polacy tego nie zapomną. pic.twitter.com/qaZhxd8F8x
— Robert Tyszkiewicz (@RTyszkiewicz) April 6, 2020
(df), thefad.pl / Źródło PAP, Rafał Białkowski

