Gowin chce przełożyć wybory o 2 lata i przedłużyć kadencję Dudy bez możliwości reelekcji
– Bezpiecznym terminem jest przesunięcie wyborów o dwa lata. Jest to możliwe tylko poprzez zmianę konstytucji i dzisiaj my posłowie Porozumienia taki projekt przedstawiamy – powiedział w Sejmie wicepremier, Jarosław Gowin. Zaznaczał, że projekt zakłada, iż reelekcja po dodatkowych dwóch latach kadencji byłaby niemożliwa.
Proponujemy przedłużenie kadencji Prezydentowi o dwa lata, ale bez możliwości drugiej kadencji. pic.twitter.com/33yCKiB6Wp
— Porozumienie (@Porozumienie__) April 3, 2020
– Nie czas na gry i spory polityczne. Stoimy wobec wyboru: życie albo śmierć i każdy polityk, każdy obóz polityczny musi zmierzyć się z tą perspektywą w odpowiedzialności za dzisiejsze pokolenie Polaków i za przyszłe pokolenia – powiedział podczas konferencji lider Porozumienia, wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin.
– Dlatego dzisiaj my, posłowie Porozumienia, taki projekt przedstawiamy. To jest projekt przewidujący systemową zmianę polegającą na wprowadzeniu w Polsce jednej, siedmioletniej kadencji prezydenckiej z równoczesnym szczególnym rozstrzygnięciem polegającym na przedłużeniu kadencji prezydenta Andrzeja Dudy o dwa lat. Przy założeniu, że obecny pan prezydent nie będzie już kandydował – zaznaczył Gowin.
Kaczyński: mam nadzieję, że Gowin pójdzie razem z obozem, do którego należy i dzięki któremu pełni wysoką funkcję państwową
Jarosław Kaczyński w radiowej Jedynce po raz kolejny przekonywał, że wybory prezydenckie przewidziane na 10 maja powinny odbyć się w wyznaczonym terminie. W jego ocenie, przełożenie wyborów na inny termin „byłoby całkowicie nielegalne”. Wyraził też nadzieję, że Jarosław Gowin, zagłosuje za przeprowadzeniem wyborów korespondencyjnych: – Mam nadzieję, że Gowin pójdzie razem z obozem, do którego należy i dzięki któremu pełni wysoką funkcję państwową – zaznaczył Kaczyński.

„Nie chcemy złamać konstytucji”
– Można o czymś mówić w ogóle, jeżeli chodzi o odłożenie wyborów, ale nie ma do tego odłożenia żadnych powodów w tej chwili, jeżeli one będą przeprowadzone w sposób bezpieczny z punktu widzenia zdrowotnego – powiedział. Podkreślił po raz kolejny, że wybory powinny odbyć się w wyznaczonym terminie, który może być zmieniony tylko w przypadku wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Jednakże, jak ocenia prezes PiS nie zostały spełnione ku temu warunki. – My nie chcemy złamać konstytucji, co oznacza, że chcemy przestrzegać także tego jej przepisu, który mówi o zabezpieczeniu życia i zdrowia obywateli – powiedział.
Prezes @pisorgpl Jarosław #Kaczyński w #SygnałyDnia w @RadiowaJedynka : w tym momencie nie są spełnione warunki wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, w związku z tym, konstytucyjnie rzecz biorąc, nie ma możliwości odłożenia wyborów prezydenckich #WyboryPrezydenckie2020
— Jedynka – Program 1 Polskiego Radia (@RadiowaJedynka) April 3, 2020
Głosowanie korespondencyjne
PiS za wszelką cenę próbuje przepchnąć termin wyborów prezydenckich. W tym celu, posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt ustawy w sprawie szczególnych zasad przeprowadzania głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich zarządzonych w 2020 r. Projekt ten ma dać możliwość głosowania korespondencyjnego.
Prezes @pisorgpl Jarosław #Kaczyński w #SygnałyDnia w @RadiowaJedynka o bezpieczeństwie głosowania korespondencyjnego: tu, przy użyciu różnego rodzaju oznaczeń materiałów wyborczych, sfałszowanie będzie ogromnie trudne #WyboryPrezydenckie2020 #KoronawirusWPolsce
— Jedynka – Program 1 Polskiego Radia (@RadiowaJedynka) April 3, 2020
Kaczyński ocenił, że proponowane przez PiS wybory korespondencyjne „całkowicie zabezpieczają życie i zdrowie obywateli”. – To są wybory całkowicie bezpieczne, zarówno dla tych, którzy w nich uczestniczą, jak i tych, którzy je organizują i którzy pracują przy przeprowadzeniu aktu wyborczego. – powiedział.
– Dzisiaj prawdopodobnie nasi przeciwnicy oceniają swoje szanse jako bardzo niewielkie, a uważają, że za rok będzie inaczej. Czy uważają słusznie? To jest inna kwestia. Być może niesłusznie, ale tak uważają i dlatego chcą za wszelką cenę odłożyć wybory, nawet w takiej sytuacji, kiedy jest wymóg konstytucyjny i jednocześnie pełne zabezpieczenie wobec skutków trwającej w tej chwili w Polsce epidemii – stwierdził.
Prezes @pisorgpl Jarosław #Kaczyński w #SygnałyDnia w @RadiowaJedynka o tym dlaczego opozycja chce przesunięcia wyborów: dzisiaj nasi przeciwnicy oceniają swoje szanse jako bardzo niewielkie i uważają, że za rok będzie inaczej #WyboryPrezydenckie2020
— Jedynka – Program 1 Polskiego Radia (@RadiowaJedynka) April 3, 2020
Konsolidacja władzy
W rozmowie w radiowej Jedynce Kczyński wyraził nadzieję, że prezes współtworzącego rząd Porozumienia, Jarosław Gowin, zagłosuje ostatecznie za przeprowadzeniem wyborów korespondencyjnych 10 maja, chociaż do tej pory wypowiadał się przeciwko temu.
– Mam nadzieję, że to będzie decyzja racjonalna i zgodna z konstytucją, a w tej chwili jedyna decyzja zgodna z konstytucją to decyzja o przeprowadzeniu wyborów – powiedział Kaczyński.
– Mam nadzieję, że Gowin pójdzie razem z obozem, do którego należy i dzięki któremu pełni wysoką funkcję państwową – zaznaczył prezes PiS – Czeka nas walka z koronawirusem, ale czeka nas także – co pewnie będzie trwało dłużej – walka z niezwykle ciężkim kryzysem ekonomicznym. Konsolidacja władzy jest do tego niesłychanie ważna – powiedział.
Duda „po prostu się sprawdza”
W radiowej Jedynce Kaczyński ocenił, że Andrzej Duda, jako prezydent, w trudnej sytuacji, w jakiej z powodu epidemii znalazła się Polska, „po prostu się sprawdza”.
Prezes @pisorgpl Jarosław #Kaczyński w #SygnałyDnia w @RadiowaJedynka o przyczynach wysokich notowań prezydenta: jest prawdą, że prezydent Andrzej #Duda sprawdza się w trudnej sytuacji #koronawirus #WyboryPrezydenckie2020
— Jedynka – Program 1 Polskiego Radia (@RadiowaJedynka) April 3, 2020
Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: Polskie Radio
Krzysztof Materna: Głosowanie korespondencyjne „Instrukcja głosowania”

Krzysztof Materna
Głosowanie korespondencyjne
„Instrukcja głosowania”
(df), thefad.pl / Źródło: Krzysztof Materna, facebook
Krzysztof Skiba: Skibobranie. 02 kwiecień 2020

Krzysztof Skiba
Fakty, wydarzenia i pomówienia. Subtelny cios satyry w paranoję życia.
Udostępniajcie!
Niech wasi znajomi też się pośmieją
Krzysztof Skiba
Po niemal 27 latach przerwy Radio Wolna Europa wznawia programy w języku węgierskim

DW
Po niemal 27 latach przerwy amerykański nadawca wznawia programy w języku węgierskim. Wcześniej reaktywowano programy w języku rumuńskim i bułgarskim.

Wydawało się, że misja Radia Wolna Europa (RWE) została spełniona. Żelazna kurtyna upadła, USA wygrały zimną wojnę, Węgry zaczęły rozwijać się w kierunku prozachodniej demokracji.
W 1993 roku legendarna stacja zaprzestała nadawania w języku węgierskim. 27 siedem lat później program węgierski powraca w wersji cyfrowej. Agencja ds. Globalnych Mediów USA reaguje tym samym na demontaż demokracji i wolności prasy przez narodowych socjalpopulistów premiera Viktora Orbana.
– Pomimo koronakryzysu Redakcja Węgierska RWE chce rozpocząć działalność w połowie 2020 roku – oświadczył dyrektor RWE Jamie Fly w rozmowie z DW. Redakcja zatrudniać ma dziesięciu dziennikarzy, którzy produkować będą treści na stronę internetową oraz media społecznościowe. – W mocno spolaryzowanym węgierskim krajobrazie medialnym chcemy być neutralnym źródłem informacji, z którego czerpać może każdy bez względu na polityczne przekonania – dodał Fly.
Węgierskie media pod kontrolą rządu
Na węgierskim rynku medialnym brakuje neutralnych źródeł informacji. Spowodowane jest to tym, że rząd Orbana w ciągu ostatniej dekady przejął kontrolę na większością mediów. Tak stało się już w 2011 roku z publicznym radiem i telewizją oraz państwową agencją prasową MTI. Prywatne media zostały wykupione przez firmy związane z rządem, potem zamknięte lub obsadzone prorządowymi dziennikarzami. W 2019 roku zrzeszono 500 mediów prywatnych pod dachem zbliżonej do rządu fundacji KESMA.
Systematyczne ograniczanie wolności prasy na Węgrzech znajduje swoje odbicie w międzynarodowych rankingach. Od przejęcia władzy przez premiera Orbana Węgry spadły w rankingu organizacji „Reporterzy bez Granic” o 64 miejsca. Ostatnim akordem w tej grze były najnowsze specustawy związane z epidemią koronawirusa przewidujący kary za szerzenie nieprawdziwych informacji. Ostatnie krytyczne wobec rządu media obawiają się, że ta regulacja to pretekst do dalszego ograniczania wolności wypowiedzi.
Politolog Péter Kréko, dyrektor budapesztańskiego think-tanku Political Capital uważa, że w tym kontekście powrót RWE nie będzie miał większego znaczenia. Z jednej strony pozytywne jest każde działanie w kierunku pluralizmu krajobrazu medialnego. – Z drugiej strony nie sądzę, żeby kolejna platforma internetowa stała się prawdziwym wyzwaniem dla dominacji mediów rządowych – ocenił Kreko w rozmowie z DW.
RWE po rumuńsku i bułgarsku
Także w Rumunii i Bułgarii ograniczana jest wolność prasy. Podobnie jak na Węgrzech stacje radiowe i telewizyjne przekształcone zostały przez rządy i bliskich im oligarchów w tuby propagandowe.
Oba te państwa mają też poważne problemy z korupcją. Dlatego już na początku 2019 RWE otworzyły swoje redakcje w Bukareszcie i Sofii.
– Odgrywamy kluczową rolę w tych krajach. Możemy zgłębiać tematy w takim stopniu, w jakim nie odważą się tego robić lokalni dziennikarze. Często muszą się obawiać o swoje bezpieczeństwo lub nacisków ze strony rządu – twierdzi dyrektor RWE Jamie Fly.
Nie jest jednak łatwo ponownie wejść na rynek. W Rumunii RWE wielu odbiorców ma problemy z przestawieniem się na ofertę cyfrową.
– W Bułgarii natomiast, pomimo małej redakcji, RWE pochwalić się może sporymi sukcesami – podkreśla Fly. – W ubiegłym roku kilku polityków musiało ustąpić po publikacjach RWE. Patrząc całościowo powrót RWE niewiele zmieni – uważa natomiast Atanas Czobanow, redaktor i współzałożyciel portalu śledczego Bivol.
– Bułgarski establishment jest tak głęboko powiązany ze zorganizowaną przestępczością i starymi komunistycznymi klikami, że trudno, by coś się ruszyło w naszej branży – twierdzi Czobanow. Jak dodaje, nawet jeśli wysokiej rangi politycy zostaną przyłapani na korupcji, nie muszą obawiać się żadnych poważnych konsekwencji karnych.
Od lat Bułgaria znajduje się na ostatnim miejscu w rankingu „Reporterów Bez Granic”wśród wszystkich państw unijnych. Dziennikarze otrzymują pogróżki, zdarzają się pobicia. W połowie marca dziennikarz śledczy Slawi Angelow został brutalnie pobity w samym centrum Sofii. Dlatego też Atanas Czobanow i jego koledzy pracują pod ciągłą presją. Prawie codziennie otrzymują pogróżki.
RWE przeciwko dezinformacji z Rosji i Chin
Obok wzmacniania wolności prasy i demokracji Radio Wolna Europa chce w środkowej i południowej Europie przeciwdziałać dezinformacji z zagranicy, przede wszystkim z Rosji. Od lat prorządowe media na Węgrzech coraz częściej przejmują żargon wiernych Kremlowi nadawców.
– Narracja staje się coraz bardziej antyzachodnia, nacjonalistyczna i autorytarna – „według rosyjskich wzorców” – uważa Péter Kréko. W Bułgarii wpływy rosyjskie są jeszcze silniejsze. Gospodarcze uzależnienie od Rosji jest ogromne. Media i politycy są prorosyjsko nastawieni.
Także Chiny próbują rozszerzać wpływy w regionie
– Obecnie obserwujemy w debatach coraz większą aktywność chińskich stacji propagandowych i troli udzialających się w mediach społecznościowych – mówi dyrektor RWE Fly. – Zwalczanie tej dezinformacji będzie jednym z głównych zadań Radia Wolna Europa na Węgrzech – zapewnia.
W obliczu wielkich wyzwań Fly spodziewa się długoterminowej obecności RWE w państwach Europy Środkowej i Południowej.
– Przed nami niełatwe zadania do wypełnienia. To będzie długi proces.
REDAKCJA POLECA
Szumowski: ponad 5 tys. próbek na dobę na obecność koronawirusa
Badania w kierunku koronawirusa prowadzi ponad 40 laboratoriów; w ciągu doby weryfikowane jest ostatnio ok. 5 tys. próbek – mówil minister zdrowia Łukasz Szumowski. – Nie reglamentujemy testów, ich ilość zależy od liczby przesłanych próbek – dodał.
📊W ciągu doby wykonano ponad 5,3 tys. testów na #koronawirus. pic.twitter.com/pmhBqF4sp3
— Ministerstwo Zdrowia (@MZ_GOV_PL) April 2, 2020
Szef MZ był w czwartek pytany w Polsat News o stan służby zdrowia i o to, czy Polaków będzie miał kto leczyć.
Podkreślił, że problem zakażeń wewnątrzszpitalnych, zakażeń personelu i tego, jak przestrzegane są procedury, jest niezwykle istotny.
Szumowski zaznaczył, że dla pacjentów z koronawirusem, wymagających hospitalizacji przygotowano ok. 10 tys. łóżek. Obecnie wykorzystywanych jest, jak podał, ok 1,6 tys. łóżek, co oznacza „spory zapas”. – Dziś uruchomiliśmy większość izolatoriów, które dają kolejny bufor – wskazał.
Minister ocenił, że zakażenia przez pacjentów, którzy nieodpowiedzialnie zataili wiedzę, że są chorzy i przez personel medyczny stały się gigantycznym problemem.
– Przyszedł czas, że nie tylko wysyłamy sprzęt do szpitali zakaźnych, ale do całego sektora. Poszło już ponad pięć milionów maseczek. Jutro wysyłamy 1,2 mln miliona maseczek do szpitali onkologicznych. (…) Testy dla personelu medycznego są dostępne – powiedział szef MZ.
Szumowski przypomniał, że personel krytycznych obszarów m.in. medycy, policjanci czy inne służby mundurowe mają prawo po tygodniu kwarantanny wykonać szybki test i wrócić do pracy, jeśli wynik jest ujemny.
– Jest rozdysponowane 150 tys. testów w ponad 40 laboratoriach. Wykonywane jest ponad 5 tys. badań na dobę. Moglibyśmy pewnie wykonywać ok. 7 tys. (…) Nie reglamentujemy testów w żaden sposób. Ilość badań zależy od ilości próbek przekazywanych do laboratoriów – zaznaczył minister.
– Mamy więcej możliwości wykonywania testów, niż w tej chwili wykonują diagności laboratoryjni, którzy często siedzą po nocach – zaznaczył.
Zakażenie koronawirusem badania laboratoryjne potwierdziły dotąd u 2692 osób, 51 z nich zmarło. (PAP)
Katarzyna Lechowicz-Dyl

Wielka Brytania. Rząd zapowiada 100 tys. testów dziennie na obecność koronawirusa
Do końca kwietnia w Wielkiej Brytanii przeprowadzanych będzie co najmniej 25 tys. testów na obecność koronawirusa. Celem rządu jest 100 tys. – zapowiedział w czwartek minister zdrowia Matt Hancock.
Testing is key to defeating #coronavirus.
— UK Prime Minister (@10DowningStreet) April 2, 2020
We will carry out 100,000 tests every day by the end of this month. pic.twitter.com/S5OMgjFiNn
Sprawa zbyt małej liczby przeprowadzanych testów staje się coraz większym problemem dla rządu Borisa Johnsona. W Wielkiej Brytanii przeprowadzane jest obecnie niespełna 10 tys. testów dziennie, czyli niecałe 350 na 100 tys. mieszkańców. To wskaźnik trzy razy niższy niż w Niemczech i 2,5 razy niższy niż we Włoszech.
To także mniej niż zapowiedzi rządu, który mówił, że najpóźniej w połowie kwietnia osiągnięty zostanie poziom 25 tys. (Johnson zapowiadał nawet, że celem rządu jest 250 tys. dziennie). W szczególności zaniepokojenie opinii publicznej i mediów budzi fakt, że testom poddawana jest tylko niewielka część pracowników NHS, publicznej służby zdrowia.
Hancock, który powrócił do normalnej pracy po tygodniowej izolacji spowodowanej tym, że sam miał koronawirusa, podczas czwartkowej konferencji prasowej bronił decyzji, by najpierw testować pacjentów, a nie personel medyczny, gdyż dla nich to często kwestia życia lub śmierci.
Przedstawił jednak pięciopunktowy plan, którego celem jest znaczące zwiększenie liczby testów. Jego główne założenia to zwiększenie liczby testów przy użyciu wymazu nosowo-gardłowego, wykonywanych w laboratoriach prowadzonych przez Public Health England; wykorzystanie partnerów komercyjnych do zwiększenia liczby takich testów; wprowadzenie testów na przeciwciała – przeprowadzanych na podstawie próbki krwi – w celu wykrycia, czy ludzie mieli wirusa w przeszłości i zbudowali odporność, a także wprowadzenie monitorowania w celu ustalenia, w jaki sposób infekcja rozprzestrzenia się w populacji.
Ale zapowiadane przez Hancocka 100 tys. obejmuje oba rodzaje testów, tymczasem na obecnym etapie epidemii w Wielkiej Brytanii kluczowe jest przede wszystkim szybkie zwiększenie testowania obecnie zakażonych.
Minister zdrowia wspomniał też o wprowadzeniu docelowo „certyfikatów immunologicznych” dla osób, które już przeszły wirusa i wytworzyły odporność, co pozwoliłoby im na szybki powrót do normalnego życia. Zastrzegł jednak, że potrzebne są jeszcze badania naukowe, bo na razie nie wiadomo, na ile taka odporność jest trwała.
W czwartek ministerstwo zdrowia podało, że w ciągu poprzedniej doby, czyli między 17 w wtorek a 17 w środę, w Wielkiej Brytanii zmarło z powodu koronawirusa kolejne 569 osób, wskutek czego łączna liczba ofiar śmiertelnych zwiększyła się do 2921. Dotychczas wykryto ponad 33,7 tys. zakażeń.
Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Naukowiec: wykrywalność zarażeń na poziomie 18 – 45 proc. SARS-CoV-2 raczej nie zniknie w lecie
Wariant optymistyczny zakłada, że fala epidemiologiczna powinna zanikać na początku lata – prognozuje dr Rafał Mostowy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zdaniem w Polsce epidemia rozpoczęła się już w styczniu, interwencje rządowe są kluczowe i pomagają uratować dziesiątki tysięcy żyć w Polsce. Ostrzega jednak że, nawet jeżeli powstrzymamy wirusa i fala epidemiologiczna zaniknie, nasza populacja zostanie podatna na kolejne wybuchy epidemii COVID-19. Dlatego potrzebujemy długoterminowej strategii radzenia sobie z epidemią do czasu, aż pojawi się szczepionka.

Kiedy polska epidemia się zaczęła naprawdę?
„Szacuję, że epidemia w Polsce rozpoczęła się mniej więcej w drugiej połowie stycznia. To sugeruje, że jest mało prawdopodobne, iż pierwszy polski odnotowany przypadek zakażenia COVID-19 w dniu 04/03/2020 jest pierwszym zakażeniem COVID-19 w Polsce. W tym dniu takich zakażeń było dużo więcej.” – uważa dr Rafał Mostowy, który opublikował raport na swojej stronie internetowej. „Jest zatem wysoce prawdopodobne, że prawdziwy “pacjent zero” zaraził się wirusem za granicą i dopiero po jakimś czasie przywiózł ze sobą infekcję do kraju. Wirus mógł krążyć po Polsce na kilka tygodni przed tym, gdy odnotowany został nasz pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem 04/03.” – ocenił.
Ile mamy obecnie zakażonych osób w Polsce?
„Obecnie mamy duży stopień niedoszacowania przypadków. Szacuję, że – podobnie jak w wielu innych krajach – w oficjalnych raportach brakuje nam od 50% do 75% rzeczywistych przypadków.” – zaznacza Dr Mostowy. Zwraca przy tym uwagę, że wiele osób przechodzi infekcję bezobjawowo lub łagodnie – przynajmniej przez pewien okres czasu – co utrudnia wskazanie wszystkich zakażonych osób
„Niedawny raport z London School of Hygiene and Tropical Medicine sugeruje, że (przynajmniej na dzień 23.03) w niektórych krajach nawet mniej niż 10% wszystkich osób zakażonych SARS-CoV-2 jest oficjalnie zgłaszanych i rejestrowanych. Ilość codziennie wykonywanych testów RT-PCR przeprowadzanych w Polsce zwiększa się z dnia na dzień, ale nie jest jasne, czy coraz lepiej radzimy sobie z takimi niedoszacowaniami, czy też nie” – pisze naukowiec z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ.
„W Polsce mamy do czynienia ze znacznym stopniem niedoszacowania liczby zakażonych” – podkreśla dr. Mostowe – „Szacuję, że w dniu wprowadzenia interwencji przez rząd, 14/03, zgłoszone przypadki stanowiły około 6%-8% wszystkich zakażonych w Polsce. Dane sugerują jednak, że Polska coraz lepiej radzi sobie z wykrywalnością zakażonych wirusem SARS-CoV-2, ponieważ odsetek ten wzrasta w czasie.”
Kiedy zaniknie epidemia COVID-19
Zdaniem dr. Mostowego w tej chwili trudno oceniać skuteczność rządowych interwencji, ograniczających kontakty społeczne.
W raporcie przedstawił różne scenariusze prognostyczne rozwoju pandemii w Polsce w najbliższych miesiącach w zależności od takiej skuteczności.
Wariant optymistyczny zakłada, że fala epidemiologiczna przy mocno ograniczonych kontaktach społecznych powinna zanikać na początku lata.
Jeśli nie uda się utrzymać tych ograniczeń, okres zanikania może potrwać znacznie dłużej, co będzie miało ogromny wpływ na zdrowie ludności i służbę zdrowia, potencjalnie ryzykując życie dziesiątek tysięcy osób lub nawet więcej do lata. Dlatego też symulacje naukowca pokazują, że „skuteczność rządowych działań na rzecz społecznego zdystansowania będzie odgrywać kluczową rolę w zapobieganiu tysiącom niepotrzebnych zgonów.”
Dr. Mostowy zaznacza jednak, że skuteczne ograniczanie kontaktów międzyludzkich i zanikająca wskutek tego fala epidemii mają drugą stronę medalu – ponieważ wtedy większość ludności byłaby nadal podatna na zakażenie.
– Duża liczba podatnych oznacza, że nie bylibyśmy w stanie dojść do poziomu tzw. „odporności stadnej” wymaganego do zapobiegania przyszłym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce, a takie wybuchy mogłyby wystąpić po zupełnym odstąpieniu od rządowych działań na rzecz dystansowania społecznego.
Dlatego też – dopóki szczepienia na COVID-19 nie staną się powszechnie dostępne, aby sztucznie wygenerować taki poziom odporności stadnej w populacji – należy rozważyć długoterminową strategię zapobiegania potencjalnym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce” – pisze dr Mostowy.
Wnioski
Wnioski jakie wyciągnął na podstawie przeprowadzonej przez siebie analizy naukowiec sprowadził do kilku istotnych punktów:
Po pierwsze, epidemia w Polsce najprawdopodobniej rozpoczęła się kilka tygodni, zanim pierwszy przypadek został odnotowany.
Po drugie, obecnie podawane liczby zakażonych osób są prawdopodobnie znacznie zaniżone w stosunku do rzeczywistych, biorąc pod uwagę wciąż stosunkowo niewielką liczbę testów przeprowadzanych w Polsce w porównaniu z innymi krajami, takimi jak Korea Południowa (chociaż odsetek zgłaszanych przypadków jest obecnie niski w wielu krajach).
Po trzecie, skuteczność rządowych działań na rzecz dystansowania społecznego będzie miała silny wpływ na przebieg epidemii.
Do czasu udostępnienia szczepionki przeciwko COVID-19, całkowita rezygnacja z dystansowania społecznego wiąże się z ryzykiem ponownego pojawienia się epidemii w Polsce. Ponieważ mało prawdopodobne jest, że SARS-CoV-2 zupełnie zniknie wraz z nadchodzącą zmianą sezonową, bardzo ważne jest opracowanie dodatkowej strategii zapobiegania takim wybuchom w przyszłości.
Dariusz Frach, thefad.pl
W Australi rozpoczęto testy szczepionki na koronawirusa
Australijska agencja rządowa ds. badań CSIRO rozpoczęła w czwartek badania przedkliniczne dwóch potencjalnych szczepionek przeciw koronawirusowi w laboratorium w Melbourne. Efekty szczepionki będą testowane na fretkach. Całość badań ma trwać co najmniej 18 miesięcy.
Today @CSIRO begins vaccine candidate testing to fight COVID-19, collaborating both within Australia and across the globe. Our researchers are working around-the-clock to combat this disease and we will keep working until this viral enemy is defeated https://t.co/kTAoDzTVhj pic.twitter.com/lSi7ePeFJ7
— Larry Marshall (@DrLarryMarshall) April 1, 2020
Jak stwierdził w rozmowie z Reutersem dyrektor ds. zdrowia w CSIRO Rob Grenfell, badania na zwierzętach będą trwały około trzech miesięcy. Łącznie z kolejnymi fazami testów australijska szczepionka – w optymistycznym wariancie – może być gotowa pod koniec przyszłego roku.
Jako przedmiot testów wybrano fretki, ponieważ ich układ oddechowy reaguje na koronawirusa w podobny sposób, co u ludzi.
Projekt australijskiej agencji jest jednym z ponad 40 badań nad szczepionką na koronawirusa. W Australii i Holandii trwają ponadto badania kliniczne prawie 100-letniej szczepionki na gruźlicę, która – jak spekulują autorzy badań – może okazać się skuteczna także przeciwko koronawirusowi. Podobne badania planują wspólnie hiszpańscy i francuscy naukowcy.
Przynajmniej trzy potencjalne nowe szczepionki na koronawirusa – opracowane przez naukowców w USA, Chinach i Wielkiej Brytanii – są już w fazie badań klinicznych, tj. z udziałem ludzi. Amerykańska firma Moderna Therapeutics planuje udostępnić środek najbardziej narażonym na wirusa grupom – np. personelowi medycznemu – już jesienią tego roku. Ale według ekspertów przed przyszłym rokiem nie należy się spodziewać żadnej ogólnodostępnej szczepionki. (PAP)

Apel anestezjologa do Andrzeja Dudy: Proszę o poważne traktowanie PACJENTÓW!!
dr hab. n. med. Tomasz Darocha
Lekarz anestezjolog
Szanowny Panie Prezydencie,
Widział Pan kiedyś osobę z niewydolnością oddechową? Czy może sobie Pan wyobrazić uczucie głębokiego bólu pacjenta, który walczy o każdy oddech? Czy kiedykolwiek stał Pan twarz w twarz z pacjentem, który walczy tak walczy o przetrwanie nabierając kolejny oddech?
Jeżeli nie to nie życzę tego Panu! Widok jest porażający zostający do końca życia każdego medyka!!
Proszę o poważne traktowanie PACJENTÓW!! ZAPOMNIJMY O DACIE WYBORÓW! Teraz nie czas ani pora na takie rozważania.
BARDZO PROSZĘ PANA O POWAŻNE POTRAKTOWANIE TEGO ZAGADNIENIA!!!
TERAZ JEST CZAS WYBORÓW, ALE DLA DOBRA PACJENTÓW!
PROSZĘ O PRZEKAZANIE TEJ WIADOMOŚCI MOŻE DOTRZE DO PANA PREZYDENTA……
Z poważaniem,
dr hab. n. med. Tomasz Darocha
lekarz anestezjolog