Kaczyński i nawet Duda są gotowi, by narazić zdrowie Polaków aby utrzymać władzę

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Zdaniem byłej koordynatorki niemieckiego rządu ds. współpracy z Polską, bojkot wyborów prezydenckich przez polską opozycję byłby „bezradnym gestem”.

Msza św. pogrzebowa śp. prof. Marii Dzielskiej | Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Andrzej Duda | 6.08.2018
Fot. flickr

W rozmowie z radiem Deutschlandfunk Gesine Schwan skomentowała w środę (01.04.2020) toczący się w Polsce spór o termin wyborów prezydenckich w związku z pandemią koronawirusa. Jak podkreśliła, przesłanką demokratycznych i przejrzystych wyborów jest uczciwa kampania wyborcza. Jej zdaniem PiS chce wyborów w majowym terminie, bo wie, że w ten sposób zwiększa szanse ich kandydata – prezydenta Andrzeja Dudy.

„PiS ma większość w Sejmie, jednak w ubiegłym roku, podczas jesiennych wyborów pojawiły się pierwsze problemy z poparciem dla partii rządzącej” – oceniła była koordynatorka niemieckiego rządu ds. współpracy z Polską. „Oznacza to, że PiS choć wydał olbrzymie pieniędze na świadczenia rodzinne, to pozycja partii nie jest na tyle mocna aby zapewnić sobie zwycięstwo w wyborach prezydenckich, jeśli miałyby się odbyć jesienią” – dodała.

Jej zdaniem teraz PiS może to zmienić dzięki „sytuacji, w której choć od wielu tygodni z powodu pandemii nie jest prowadzona kampania wyborcza, to prezydent Duda cały czas jest obecny w publicznych kanałach”.

„Jasny zamiar manipulacji”

Schwan uważa, że próba wprowadzenia głosowania korespondencyjnego pokazuje, iż „PiS chce za wszelką cenę doprowadzić do wyborów”. Jak przyznała, z technicznego punktu widzenia głosowanie korespondencyjne może być ułatwieniem dla wyborców. „Pojawia się jednak pytanie, czy w tak krótkim czasie da się zorganizować głosowanie korespondencyjne dla Polaków, którzy mieszkają np. za granicą. Doświadczenie pokazuje, że są oni bardzo krytyczni wobec PiS. Dlatego też, PiS wcześniej zniosło możliwość prowadzenia tej formy głosowania. W przypadku każdych wyborów, jeśli mają pozostać demokratyczne i w pełni legalne, wszyscy kandydaci muszą mieć zapewnione równe szanse w prowadzeniu kampanii wyborczej. Obcenie kandydaci opozycji tej szansy nie mają” – podkreśliła Schwan.

Dlatego – jak ocenia – „uczciwość nakazywałaby” przesunięcie wyborów prezydenckich w Polsce. Zwraca jednak uwagę, że PiS stanowczo upiera się za utrzymanie terminu wyborów, pomimo iż w reakcji na epidemię koronawirusa rząd wprowadził bardzo restrykcyjne środki ostrożności. „Dlatego uważam, że partia rządząca próbuje tutaj dokona manipulacji” – dodała.

W ocenie Schwan bojkot wyborów przez pozostałych kandydatów byłby „bezradnym gestem”. „Uważam, że bojkot wyborów jest skuteczny tylko wówczas, gdy jednoznacznie pozwala na ich delegitymizację. Obawiam się, że w tym przypadku to się nie uda” – oceniła Schwan. Jak wyjaśniła, liczba wyborców opozycji nie jest wystarczająca, by bojkot był skuteczny.

TAZ: Gotowi narazić zdrowie obywateli

O sporze wokół terminu wyborów prezydenckich w Polsce pisze w środę także lewicowy dziennik „Die Tageszeitung” (TAZ). Odnotowuje, że w obliczu pandemii coraz więcej prezydentów i burmistrzów miast odmawia organizacji głosowania, które ma się odbyć za około sześć tygodni.

„Jednak szef PiS Jarosław Kaczyński i nawet prezydent Andrzej Duda są gotowi na to, by narazić zdrowie obywateli, aby utrzymać władzę” – pisze dziennik.

Cytuje wypowiedź Dudy, który niedawno stwierdził, „jeżeli są warunki, by iść normalnie do sklepu, to są też warunki, by pójść i zagłosować”. „Ponieważ jest jedynym kandydatem, który może jeszcze prowadzić kampanię wyborczą i stale pokazywany jest w «mediach narodowych», dawniej mediach publicznych, ma wysokie notowania we wszystkich sondażach” – pisze gazeta.

 

REDAKCJA POLECA

 


Marcin Zegadło: Dziennik pandemiczny. 01.04.2020r. – środa

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Oglądając dzisiejsze doniesienia medialne, miałem nadzieję, że na końcu pojawi się jednak uśmiechnięta buzia jakiegoś redaktora zakontraktowanego w komercyjnej stacji na gigantyczne pieniądze, który kładąc akcent nie na te sylaby co trzeba (okropna maniera) powie: – Prima Aprilis. Z tą pandemią to tylko taki nieśmieszny żart.

 

Oglądając dzisiejsze doniesienia medialne, miałem nadzieję, że na końcu pojawi się jednak uśmiechnięta buzia jakiegoś redaktora zakontraktowanego w komercyjnej stacji na gigantyczne pieniądze, który kładąc akcent nie na te sylaby co trzeba (okropna maniera) powie:

– Prima Aprilis. Z tą pandemią to tylko taki nieśmieszny żart. Mamy nadzieję, że nie przestraszyliście się Państwo za bardzo. Wszystkich o słabych nerwach zapraszamy do obejrzenia nagrody pocieszenia, którą nasza stacja przygotowała dla Państwa, a będzie to film „365 dni” na podstawie książki Blanki Lipińskiej.

I wtedy w tym wyobrażeniu, z poczuciem ulgi wracam do świata pogrążonego w pandemii. Skoro grożą mi Blanką Lipińską niechże tutaj natychmiast wróci COVID-19. Wszystko tylko nie Blanka Lipińska i kino na podstawie jej prozy.

Zresztą „proza” to jest słowo zacne. Słowo, które oznacza, że mamy jednak do czynienia z literaturą. To, o czym mówimy w przypadku książki Lipińskiej to po prostu litery poukładane w linie proste. W ciągi liter. Z lewej równo. Z prawej równo. Biała kartka. Papier, tusz. Nie dajcie się zwieść. Nie wszystko złoto, co się świeci. Jeśli chcecie pornografii, sięgnijcie po pornografie. Po cóż te żałosne półśrodki, na dodatek w tak trudnym dla wszystkich czasie. Danse macabre z Blanką Lipińską to jak zmysłowe mambo z Jarosławem Kaczyńskim. „Kolano mnie boli” – mówi prezes. „Tańcz, nie pierdol!”. Tak to działa. Mniej więcej.

Powiadają, że jeśli gdzieś w przestrzeni wirował będzie milion cegieł, a wirował będzie odpowiednio długo, w końcu powstanie z tych cegieł katedra. Skoro tak, to Lipińskiej napisała się książka, a jakiś bezwzględny sadysta-socjopata zrobił z tego film. Podobno dzisiaj można go będzie obejrzeć na Netflixie. Ale to wydarzyło się w tamtym świecie. W świecie, którego już nie ma. W tym wypadku to jest dobra strona sytuacji epidemiologicznej, w której utkwiliśmy jak w złej fabule.

Od dzisiaj wchodzą w życie kolejne obostrzenia rządowe dotyczące „stanu epidemii”.

Rząd zamknął m.in. salony tatuażu i peircingu – odetchnąłem z ulgą. Od dzisiaj nikt nie zarazi się nieodpowiedzialnie przebijając sobie pępek lub łuk brwiowy. Jesteśmy bezpieczni.

Oczywiście urzędy pozostają otwarte. Odległość idących po ulicy – dwa metry od siebie. Odległość pracowników pracujących osiem godzin w jednym pokoju – półtora metra. Ale najważniejsze jest, że nie funkcjonują salony tatuażu. Od dzisiaj nikt nie zainfekuje się nieodpowiedzialnie wykłuwając sobie imię narzeczonej/narzeczonego nad łopatką lub na udzie.
O wszystkim pomyśleli ludzie od Morawieckiego.
Małpki, którym ktoś dał do zabawy brzytwę.

Dzisiejsze nagłówki prasowe:

„Pierwszy poród odebrany u kobiety z koronawirusem”;

„Teraz łatwiej umówić się na seks, bo pomijamy etap zapoznawczej ustawki”, a obok:

„Dwóch nastolatków zarażonych korona wirusem zmarło w Londynie”.

Redakcje pełne są dowcipnych i zmyślnych stażystów.

Marcin Zegadło

 

 


Adam Mazguła: Wielkie święto PiS

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Dzisiaj 1 kwietnia. To wielkie święto Mateusza Morawieckiego, który posługuje się kłamstwem jak indyjski fakir gwoździami i ogniem. To święto jego rządu specjalistów od manipulacji i propagandy. Na pierwszej linii świętujących jest szukający prawdy prezes, telewizja Kurskiego, zamiast wina mszalnego, szampana powinna nalewać znaczna część biskupów i księży katolickich związanych z pedofilią w kościele

 

Dzisiaj 1 kwietnia. Z okazji święta kłamstewka gratuluję tym wszystkim, co potrafią cieszyć się z robienia z innych głupka. To jednak nie jest już zabawa, to wielkie święto PiS.

Jednak wszystkim zwolennikom Zjednoczonej Prawicy, którzy zawodowo uczynili z kłamstwa i oszustwa oręż propagandy narodowej, składam wyrazy mojej pogardy i smutnego zażenowania.

To przecież wielkie święto Mateusza Morawieckiego, który posługuje się kłamstwem jak indyjski fakir gwoździami i ogniem. To święto jego rządu specjalistów od manipulacji i propagandy.

Na pierwszej linii świętujących jest szukający prawdy prezes, mała laseczka sejmowa i cała plejady ich zawodowych łgarzy.

1 kwietnia, to święto telewizji Kurskiego, który udaje, że nie jest już prezesem narodowej świątyni kłamstwa. To święto bogatej listy mediów związanych z Kaczyńskim.

Jeśli kłamstwo jest sposobem na życie i sukcesy zawodowe, to tortem powinni częstować pracownicy od wizerunku politycznego, manipulacji propagandowej…

Dzisiaj powinni przyjmować kwiaty tacy naukowcy jak doktor nauk wojskowych od wykorzystania więziennictwa w lotnictwie sił zbrojnych w systemie bezpieczeństwa państwa — Patryk Jaki. Świętować powinno wielu mu podobnych doktorów i profesorów, których prawdziwy wysyp totalny odnotowujemy w ostatnich czterech latach.

Święto kłamstwa historycznego reprezentuje bogaty w dotacje i wpływy IPN.

Dzisiaj zamiast wina mszalnego, szampana powinna nalewać znaczna część biskupów i księży katolickich związanych z pedofilią w kościele i świętować razem z wiernymi, bo…

Można tak wyliczać, bo lista jest długa kłamców, oszustów, zawodowych graczy, zwykłych kanalii i fałszywych krzykaczy.

A Wy, oszukani, klaszczcie ze wzruszenia, jak rozwija się plaga naszego znieczulenia.

Radość z kłamstewka dziś ma wymiar taki, że życie nam kradną PiS-owskie pętaki.

Adam Mazguła


Maciej Stuhr w szczerym wyznaniu, dlaczego w nadchodzących wyborach odda głos na Andrzeja Dudę

Maciej Stuhr w szczerym wyznaniu, dlaczego w nadchodzących wyborach odda głos na Andrzeja Dudę
Maciej Stuhr w szczerym wyznaniu, dlaczego w nadchodzących wyborach odda głos na Andrzeja Dudę. Fot. Facebook / Maciej Stuhr

Kochani,

podobnie jak i wy od miesiąca w domu. Sporo czasu na przemyślenia. Postanowiłem, że w zbliżających się w galopującym tempie wyborach, zagłosuję na… Andrzeja. To jest mój kandydat, kandydat marzeń – On.

Dlaczego? Dlaczego myliłem się? Dlaczego nie dostrzegałem tego, co widać na pierwszy rzut oka? Nie wiem…

Postaram się przedstawić jego zalety.

Wybitny fachowiec, znawca prawa. On prawo ma w… jednym palcu. A ten palec ma w… Dudzie Andrzeju, ogromne znaczenie – ten palec prawa.

Wybitny mówca, orator – bez kartki na każdy temat. Słowa się z niego sypią jak gówno z barana – przepraszam za porównanie, oczywiście chodzi mi o ilość.

Poliglota, zbawca narodu – właściwie. Uratował ciało Chrystusa przed upadkiem. Potrafi zmniejszyć, zwiększającą się ilość wirusa w powietrzu.

Ma też inne zalety: ma żonę, jest niezależny, jest… tak niezależny… wszyscy choćby wokoło mówili mu „nie podpisuj” – on podpisze, nawet jeśli zdrowy rozsądek podpowiadałby „nie podpisuj” – on podpisze. Jest niezależny… nawet od zdrowego rozsądku…

Przystojny, rezolutny, aktywny, doświadczony, doceniany na arenie międzynarodowej, jak i w kraju.

Głosujmy, te wybory muszą się odbyć. Szybko. Przesuńmy je. Przesuńmy je na wcześniej.

Ja mój głos oddałbym na Andrzeja nawet dziś.

 

Maciej Stuhr

 

Dariusz Frach, thefad.pl


Nocowanie w Zatorze – rezerwuj z wyprzedzeniem!

Zator to jedna z najbardziej popularnych miejscowości w Polsce wśród miłośników dobrej zabawy. To właśnie tam znajduje się największy w kraju lunapark – Energylandia. Gdy myślisz o tym, aby odwiedzić Zator, zarezerwuj nocleg już teraz!

Zator to jedna z najbardziej popularnych miejscowości w Polsce wśród miłośników dobrej zabawy. Tam znajduje się największy w kraju lunapark – Energylandia.

Energylandia, ale również wiele innych atrakcji, na przykład park dinozaurów czy znajdujące się niedaleko Wadowice – Zator i okolice to popularny kierunek wyjazdu Polaków. Aby odwiedzić tę miejscowość i skorzystać z jej atrakcji, warto przeznaczyć na ten cel więcej czasu. Odwiedzający przyjeżdżający z innych części Polski powinni zatem pomyśleć o rezerwacji komfortowego noclegu. 

Noclegi w Zatorze – co czeka na gości?

Po wpisaniu do wyszukiwarki internetowej wyrazów „hotel Zator”, można zobaczyć, że na miejscu dostępne są różne obiekty noclegowe.

Czym warto kierować się przy rezerwacji noclegu? Przede wszystkim warto dopasować go do swoich indywidualnych wymagań.

Lokalizacja, standard, dodatkowe udogodnienia oraz cena – to główne czynniki, jakie bierzemy pod uwagę przy poszukiwaniu ofert noclegowych. Dla wymagających najlepszym wyborem będzie hotel Zator – www.radoczapark.pl to kilka obiektów tego typu, które gwarantują maksymalny komfort wypoczynku. Można nie tylko spędzić w nich komfortową noc, ale skorzystać także z dodatkowych usług, na przykład z wyżywienia, zabiegów Spa & Wellness.

Gdy z kolei chodzi o tańsze noclegi, wybór pada najczęściej na pensjonaty, domki letniskowe, pokoje na wynajem czy na pola kempingowe i namiotowe, które otwarte są latem. 

Nocleg w Zatorze warto zarezerwować wcześniej

Osoby zainteresowane wyjazdem do miejscowości Zator powinny pamiętać o tym, aby rezerwację noclegu wykonać z wyprzedzeniem. Dotyczy to przede wszystkim wyjazdu planowanego w weekend lub w okresie wakacyjnym.

Obecnie z ofertami w różnych obiektach noclegowych w Zatorze i okolicach można zapoznać się także przez internet. Wiele z nich udostępnia także opcję rezerwacji online – nie trzeba wtedy dzwonić, ponieważ wybór pokoju oraz opłacenie zamówienia odbywa się wówczas w pełni przez internet.


Radek Wiśniewski: w Polsce nie może być dużo zakażonych i zmarłych, bo muszą być wybory na jedynego

Radek Wiśniewski

Radek Wiśniewski

W Polsce nie może być dużo zakażonych i zmarłych, bo muszą być wybory na jedynego, słusznego króla, którym będzie ten śmieszny dorosły facet, który tweetował z nastolatkami jako prezydent średniej wielkości kraju w centrum Europy

 

[Zenon Kałuża orientuje się w czasie pandemii koronawirusa w roku 2020, że nawet jeżeli nie jest androidem, to niejeden android, mógłby mu pozazdrościć]

„Zbyt stary, żeby nosić broń i walczyć jak inni –

wyznaczono mi z łaski poślednią rolę kronikarza
zapisuję – nie wiadomo dla kogo – dzieje oblężenia

mam być dokładny, lecz nie wiem, kiedy zaczął się najazd
przed dwustu laty w grudniu wrześniu może wczoraj o świcie
wszyscy chorują tutaj na zanik poczucia czasu”
(Zbigniew Herbert, „Raport z oblężonego miasta”)

Widziałem rzeczy, w które wy śmiertelnicy, nigdy byście uwierzyli;

Widziałem Polaków, którzy nic nie czytali, a jednak masowo parafrazowali na milion sposobów tytuł książki Gabriela Garcii Marqueza „Miłość w czasach zarazy”, nie wiedząc co czynią,

bo pewnie nie dość, że większość z nich nie czytała tej książki, to nawet nie wiedziała o jej istnieniu i jej autora i to pomimo tego, że Marquez dostał literackiego Nobla;

ale jak wiadomo Polacy nawet własnych laureatów nagrody Nobla nie potrafią wymienić, więc kto by tam pamiętał jakiegoś Saneskobarczyka?

I widziałem młodych ludzi podnoszących w rzymskim salucie ręce w rocznicę zgładzenia miasta, przez ludzi podnoszących ręce w rzymskim salucie,

młodych ludzi gwiżdżących na ostatnich świadków tamtych zdarzeń, młodych ludzi zapalających race, klaszczących na cmentarzach, krzyczących, piszących, bazgrzących, że pamiętają,

pomimo tego, że z metryki i ocen w szkole wynika, że chuja mogą pamiętać, wiedzieć i rozumieć.

I widziałem samotnego starca, wokół którego na pół metra był dziewiętnasty wiek, a mimo to trząsł średnim państwem w centrum Europy i ludźmi zamieszkującymi to państwo w drugiej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku,

i chociaż nigdy nie był żonaty – mówił ludziom jak ma wyglądać małżeństwo i rodzina

i chociaż nigdy nie miał dzieci – dyktował ludziom jak ma wyglądać wychowanie młodzieży,

i chociaż nigdy nie miał komputera, konta w banku, nie prowadził konta w medium społecznościowym, nie miał konta na insta, nie płacił za nic on-line – wypowiadał się o przyszłości świata i ludzi,

szczególnie tych zamieszkujących średniej wielkości państwo z centrum Europy.

Dobrze, że chociaż podległy mu prezydent średniej wielkości państwa w centrum Europy miał konto na twitterze, tik-toku i wszędzie tam, gdzie można było spotkać nastolatki,

to dawało realną nadzieję na przyszłość,

tak, ciągle mówię o tym starcu z Żoliborza, który

ponieważ miał kota, to zwierzątka futerkowe mogły liczyć na jego empatię, ale

ludzie to już nie.

I widziałem Chiny, które wmówiły całemu światu, że są dobre, bo po tym, jak coś się omsknęło z paskudnym wirusem, w wyniku czego zachorował cały świat, sprzedawały łaskawie wszystkim swoje półprodukty, takie jak maski bawełniane, plastikowe przyłbice, a nawet respiratory,

i widziałem jakby wszyscy zapomnieli, że to Chiny tuszowały całą sprawę przez ładnych kilka miesięcy,

i jakby nikt już nie nikt zadaje pytań, dlaczego w wielkich Chinach, które mają półtora miliarda mieszkańców do tej pory jest cztery razy mniej trupów niż we Włoszech, które mieszkańców mają sześćdziesiąt milionów (liczby trupów będą się zmieniać),

może dlatego, że jednak Japończycy też tuszowali ilość chorych, żeby jednak za wszelką cenę odbyły się w terminie igrzyska olimpijskie, bo kasa, sponsorzy

może dlatego, że Francuzi bagatelizowali zakażenia, bo chcieli przeprowadzić wybory, po których weszli chwacko do pierwszej piątki krajów o najwyższej umieralności, bo wszystko powinno zostać po staremu

może dlatego, że w Rosji wszystko jak zwykle pod kontrolą Władimira, więc nic takiego jak pandemia bez jego zgody tam nie będzie miało miejsca, bo tak i już

może dlatego, że w Polsce nie może być dużo zakażonych i zmarłych, bo muszą być wybory na jedynego, słusznego króla, którym będzie ten śmieszny dorosły facet, który tweetował z nastolatkami jako prezydent średniej wielkości kraju w centrum Europy,

bo mimo tego, że wielu z nas umrze albo pochowa swoich bliskich,

to nie ma takiej naszej ofiary,

jakiej straszny starzec z Żoliborza nie byłby gotów ponieść,

a może dlatego, nikt nie zadaje Chinom niewygodnych pytań, że jeszcze miesiąc temu największym problemem świata nie była nadpodaż trupów, które trzeba gromadzić w improwizowanych kostnicach, ale braki w zaopatrzeniu we wszystko, bo kierując się żelazną logiką obniżania kosztów produkcji, bogaty świat produkcję wszystkiego umieścił właśnie w Chinach i ich najbliższych okolicach.

A nikt już nie pamięta, że tybetańska medycyna od wieków twierdziła, że nietoperze nie służą do jedzenia, a od tego podobno się zaczęło.

No, i powiem to głośno jeszcze raz moim chińskim przyjaciołom – nie głupio wam?

Było się uczyć, a nie okupować.

Z tego wszystkiego wypadałoby wyciągnąć jakieś wnioski, kiedy już wyjdziemy wszyscy z domów i ujrzymy jeszcze więcej rzeczy, o których do tej pory nam się nie śniło,

kiedy przez chwilę nie będziemy mieli nic do stracenia,

i zanim ta chwila nie zniknie jak łza w deszczu

będziemy wolni.

Radek Wiśniewski

 

 


Marcin Zegadło: Ciepłe misie z PiSu szykują nam już tę „narodową” przyjemność

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Ciepłe misie z PiSu szykują nam już tę narodową przyjemność. Wyznaczyli już nawet datę. 10 maja 2020. To będzie narodowy dzień wyborów prezydenckich. A potem jak to u nas: porzucone tabory i trupy. Naturalnie wyłącznie - narodowe.

 

To jest interesujące co mówi wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości. Mianowicie w jego narracji pojawia się sformułowanie „narodowy czas kwarantanny”. Czyli jak mniemam i kwarantanna jest „narodowa”.

Jak silna, w gruncie rzeczy, musi być na prawicy potrzeba przeżywania rzeczywistości w sposób zorganizowany i kolektywny, a jednocześnie jakie znaczenie ma przynależność do grupy etnicznej (ponieważ bardzo wątpię, czy w PiS-ie ktoś serio myśli o narodzie jako o wspólnocie politycznej), skoro nawet kwarantanna musi być z gruntu polska. Narodowa.

Jak bardzo głęboka jest na prawicy potrzeba przeżywania zjawisk w duchu przeżycia przyporządkowanego grupie etnicznej. Choćby to była choroba. Choćby to była świnka, ospa, różyczka. To będzie to różyczka, ospa i grypa narodowa.

Choćby to był syfilis, rzeżączka lub opryszczka, to w swojej weneryczności będą to kiły, różyczki i opryszczki głęboko (nomen omen) narodowe.

Nareszcie, jeśli spotyka nas izolacja, spowodowana wirusem o światowym zasięgu, to jest to również izolacja w swojej istocie narodowa, polska, tak jak polskie są Tatry i polskie jest wybrzeże Bałtyku, Kampinos i Mazowsze.

Więc jeśli przystaniesz teraz Polko/Polaku na pustej polskiej (narodowej) ulicy z całą pewnością usłyszysz szum, wyczujesz ruch powietrza, a będzie to bez wątpienia, szum kojący, albowiem będzie to szum husarskich skrzydeł dobiegający z naszych polskich (narodowych) domów.

Weźmiemy ten COVID za rogi w szaleńczej szarży. Jak tamci wzięli śmierć za rogi pod Samosierrą.

Ciepłe misie z PiSu szykują nam już tę „narodową” przyjemność.
Wyznaczyli już nawet datę. 10 maja 2020.
To będzie „narodowy” dzień wyborów prezydenckich.
A potem jak to u nas: porzucone tabory i trupy.
Naturalnie wyłącznie – narodowe.

Marcin Zegadło

 

 


Dlaczego PiS nie zgodził się na przyznanie testów dla personelu medycznego? Gowin wyjaśnia

Wicepremier i lider Porozumienia Jarosław Gowin był pytany w środę w TVN24, dlaczego PiS nie zgodziło się na przyjęcie senackich poprawek zakładających m.in. przyznanie pracownikom służby zdrowia, dodatkowych testów dla personelu medycznego. Na uwagę, że testy dla pracowników medycznych wydają się w tej chwili koniecznością, zaznaczył, że dla niego priorytetem jest dziś stworzenie polskich szybkich testów. „Do ustawy antykryzysowej wpisujemy, co tu i teraz jest realistyczne. Wprowadziliśmy środki optymalne na tym etapie” – stwierdził. Jego zdaniem, gdyby Sejm przyjął teraz wszystkie senackie poprawki, państwo stałoby się bankrutem.

We wtorek po południu posłowie głosowali nad senackimi poprawkami do rządowych specustaw, z których składa się tzw. tarcza antykryzysowa. Sejm odrzucił poprawki Senatu skreślające z noweli specustawy zmiany w Kodeksie wyborczym i ustawie o RDS, a także część poprawek Senatu do specustawy o pomocy dla firm z powodu pandemii.

„Priorytetem stworzenie polskich testów, a nie dodatkowe testy dla medyków”

Gowin był pytany w środę w TVN24, dlaczego ekipa rządząca nie zgodziła się na przyjęcie senackich poprawek zakładających przyznanie dodatków pracownikom służby zdrowia, testów dla personelu medycznego czy dodatkowych zasiłki opiekuńcze i gdzie jest obecnie „społecznie wrażliwy rząd Zjednoczonej Prawicy”, w skład którego wchodzi Porozumienie.

Gowin odpowiedział, że jego zdaniem tzw. tarcza antykryzysowa zawiera „bardzo szeroki repertuar” wsparcia dla polskich pracowników i firm.

Na tym etapie – podkreślam: na tym etapie, w pierwszej fazie z koronawirusem, to są środki optymalne, gdybyśmy w tym momencie sięgnęli po propozycje klubów opozycyjnych, to de facto państwo stałoby się bankrutem – zaznaczył.

Na uwagę, że testy dla pracowników medycznych wydają się w tej chwili koniecznością, by ograniczyć rozpowszechnianie się koronawirusa, powiedział, że dla niego priorytetem jest dziś stworzenie polskich szybkich testów, bo wtedy możliwe będzie „nieomal codzienne testowanie pracowników służby zdrowia”.

Gowin został zapytany, czemu zatem nie wpisano testów dla pracowników medycznych do przepisów tarczy antykryzysowej.

– Wpisujemy do tarczy to, co tu i teraz jest realistyczne – zaznaczył. Wyjaśnił, że jest oczywiste, że jeżeli tylko polskie państwo będzie dysponowało możliwością codziennego testowania – czy to w każdym przypadku, czy codziennego w sensie dni, kiedy pracownik służby zdrowia pojawia się w placówce, „to nie potrzebujemy żadnej tarczy, ustawy, żeby to wprowadzić”.

„Pytania z innej epoki”

Pytany, co zatem z przedsięwzięciami jak przekop Mierzei Wiślanej czy realizowane programy społeczne. Czy może tych pieniędzy nie należałoby przeznaczyć na walkę z kryzysem związanym z epidemią.

Gowin stwierdził, że to „pytania z innej epoki” – sprzed epidemii.

– Jak polska gospodarka przyjmie to, co się dzieje, to zależy nie od nas. To zależy od sytuacji na całym świecie, bo chyba nic innego bardziej niż epidemia nie pokazało sensu słowa „globalizacja.” I dopiero wtedy, kiedy będziemy widzieli, kiedy zaczną opadać fale tej epidemii, zobaczymy jaki mamy świat. Nowy, podkreślam, nowy świat wyłania się spod tych fal, a wtedy będziemy mogli rozmawiać o takich sprawach jak kontynuacja programów społecznych – stwierdził.

Zaznaczył, że zdaniem części wirusologów, możliwy jest powrót epidemii jesienią.

Dlatego tak naprawdę w tej chwili każdy odpowiedzialny rząd, nie tylko polski, każdy rząd na świecie stawia krok do przodu, rozgląda się, co się dzieje i dopiero wtedy podejmuje decyzje o tym, w którą stronę postawić następny krok

Dlatego – przekonywał – „jako państwo i jako społeczeństwo musimy się mentalnie przygotowywać do drugiej fazy walki z epidemią”. Według niego ta druga faza walki „musi polegać na tym, że opiekę skoncentrujemy na grupach szczególnie zagrożonych”.

– Reszta z nas będzie musiała wziąć na siebie ciężar dźwignięcia polskiej gospodarki z głębokiego kryzysu” – zaznaczył Gowin. (PAP)

Wiktoria Nicałek


Prasa niemiecka komentuje zmiany w polskim kodeksie wyborczym: „Blisko zamachu stanu”

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Kaczyński wykorzystuje epidemię koronawirusa, by dalej demontować demokrację i państwo prawa – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

„Blisko zamachu stanu”

Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”) komentuje zmianę w polskim kodeksie wyborczym, przegłosowaną przez Sejm w nocy z piątku 27 marca na sobotę wraz z pakietem antykryzysowym dla gospodarki. W komentarzu zatytułowanym „Blisko zamachu stanu”, korespondent gazety Florian Hassel pisze, że już przed epidemią koronawirusa z demokracją na Węgrzech i w Polsce nie działo się najlepiej. „Teraz faktyczny przywódca Polski Jarosław Kaczyński wykorzystuje koronawirusa, aby dalej demontować demokrację i państwo prawa” – ocenia.

Niedemokratyczne trwanie przy wyborach

„Już wybory parlamentarne jesienią 2019 roku były wprawdzie wolne, ale wobec sięgającej daleko dyskryminacji opozycji raczej nie były uczciwe. Jeszcze bardziej drastyczne są manipulacje w kampanii przed majowymi wyborami prezydenckimi. Niedemokratyczne jest już samo trwanie przy wyborach w trakcie faktycznego stanu wyjątkowego. Sprzeczne z konstytucją jest też zmienianie teraz prawa wyborczego, aby Kaczyński mógł zapewnić swojemu kandydatowi i swojej partii licencje na przyjmowanie kolejnych niezgodnych z prawem ustaw” – ocenia Hassel.

Jak dodaje, „do absolutnej władzy Kaczyńskiemu brakuje już niewiele – jedynie kontroli nad Sądem Najwyższym”. Zostanie ona zapewniona, gdy tylko skończy się kadencja obecnej prezes tego sądu i zainstalowany zostanie lojalny następca.

UE bezczynnie przygląda się z boku

„Były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień uważa, że Polska jest na drodze do dyktatury. To może być przesada. Jednak kraj ten wykazuje cechy autorytarnego reżimu. Szczególnie gorzkie jest to, że demokratyczny związek, jakim jest UE – tak jak poprzednio w przypadku Węgier – reaguje zbyt późno albo wcale. Teraz w czasach koronawirusa bezczynnie stoi z boku” – komentuje Hassel.

W relacji z wydarzeń w Sejmie korespondent „SZ” podkreśla, że przeprowadzona w środku nocy zmiana prawa wyborczego na korzyść PiS to „oczywiste złamanie konstytucji”. Jak pisze, w związku z epidemią Polska jest zamknięta, jak większość państw w Europie. „Kampania wyborcza jest odwołana. Tylko wystawiony przez PiS prezydent Andrzej Duda jeździ po kraju i jest pokazywany w kontrolowanej przez partię telewizji TVP. ”

Polacy przeciwni

„Według sondaży 70 procent Polaków jest przeciwko przeprowadzeniu wyborów prezydenckich w maju. W ciągu kilku dni ponad 150 tysięcy osób podpisało petycję online w tej sprawie” – pisze „SZ”.

Autor zauważa, że prawnicy, w tym były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień i były szef Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński, uważają, iż przeprowadzenie wyborów w sytuacji faktycznego stanu wyjątkowego byłoby niezgodne z konstytucją, chociażby z uwagi na brak kampanii wyborczej i uprzywilejowaną pozycję Dudy. Ale – dodaje – na PiS nie robi to wrażenia.

Hassel ocenia, że „zmiany mają zapewnić zwycięstwo PiS”. Wśród starszych wyborców powyżej 60 lat partia ta zdobyła ostatnio 55 procent głosów. Młodsi oraz miliony Polaków żyjących za granicą, którzy często są przeciw PiS, nie będą mieć możliwości głosowania korespondencyjnego.

Zatruty owoc

Także „Frankfurter Allgemeine Zeitung” „FAZ” komentuje w poniedziałek wybieg PiS. „Polski rząd względnie wcześnie podjął działania mające zapobiec rozprzestrzenianiu się Covid-19. Zyskał zaufanie, przyjmując duży pakiet ratunkowy dla gospodarki. Jednak w tym pakiecie, który w nocy z piątku na sobotę został uchwalony przez Sejm, rządzący PiS w ostatniej chwili umieścił zatruty owoc” – pisze korespondent gazety Gerhard Gnauck.

Jak dodaje, „aby ratować zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie i zapewnić sobie alibi, że troszczy się o zdrowie społeczeństwa”, obóz rządzący przeforsował możliwość głosowania korespondencyjnego, które niedawno zlikwidowano, a które teraz dotyczyć ma jednak tylko obywateli powyżej 60. roku życia i wszystkich objętych kwarantanną.

Gnauck zauważa, że w miniony weekend Duda, wbrew dotychczasowej linii szefa PiS Jarosława Kaczyskiego, przyznał, iż przesunięcie wyborów nie jest wykluczone. Partie opozycyjne są skłócone, ale „również grupa wewnątrz obozu PiS, skupiona wokół wicepremiera Jarosława Gowina może zaskoczyć” – ocenia komentator „FAZ”. Jak zauważa, Gowin zasugerował możliwość porozumienia z opozycją w sprawie przesunięcia wyborów na wiosnę 2021 roku. „Jeśli by do tego doszło, byłby to jednak mały cud nad Wisłą” – konkluduje Gnauck.

 

REDAKCJA POLECA

 


Po trupach do celu. PiS złożyło projekt ustawy ws. głosowania korespondencyjnego dla wszystkich wyborców

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli do Sejmu projekt ustawy nowelizującej kodeks wyborczy. Posłowie partii rządzącej chcą, by możliwość głosowania korespondencyjnego przysługiwała wszystkim wyborcom.

Elżbieta Witek w Sejmie. Fot. twitter.com, @KancelariaSejm

Jeszcze w nocy z piątku na sobotę posłowie PiS wnieśli – nieoczekiwanie dla wszystkich poza rządzącymi – dwie zmiany w Kodeksie wyborczym.

Głosowanie korespondencyjne tylko dla osób, które skończyły 60 lat

Jedna dopuszcza możliwość głosowania korespondencyjnego wyborcom „podlegającym w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych”.

Druga umożliwia głosowanie korespondencyjne osobom, które „najpóźniej w dniu wyborów skończyły 60 lat”. Korespondencyjnie mieli nie zagłosować Polacy za granicą ani z obwodów utworzonych na statkach morskich.

Głosowanie korespondencyjne dla wszystkich

Tymczasem – jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, we wtorek (31.03.2020) po południu klub parlamentarny PiS złożył w Sejmie kolejny projekt dotyczy zasad przeprowadzenia wyborów prezydenckich. Znajduje się w nim zapis, według którego możliwość głosowania korespondencyjnego przysługuje wszystkim wyborcom.

Projektowane przepisy stanowią ponadto, że w wyborach prezydenckich zarządzonych w 2020 roku, Państwowa Komisja Wyborcza może określić inne warunki powoływania obwodowej komisji wyborczej niż określone w Kodeksie wyborczym.

W uzasadnieniu posłowie PiS napisali:

„W obecnej sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się koronowirusa, należy mieć na względzie, utrzymujący się stan epidemii, a co za tym idzie ograniczeń zgromadzeń i przemieszczania się.

Ponieważ nadrzędnym obowiązkiem państwa jest umożliwienie uprawnionym obywatelom udziału w wyborach powszechnych, niezbędne jest stworzenie odpowiedniego mechanizmu uwzględniającego panujące warunki pandemii. Tym samym proponuje się upowszechnienie stosowanego już w wybranych kategoriach wyborców – trybu głosowania korespondencyjnego. Każdy z wyborców, przy zachowaniu odpowiednich wymogów formalnych, będzie mógł zagłosować nie będąc zmuszonym do osobistego stawiennictwa przy urnie wyborczej.

Projektowane przepisy znajdą zastosowanie jednorazowo, tj. wyłącznie do wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych na 2020 r.”

Dariusz Frach, thefad.pl