Marcin Zegadło: Co kieruje Kaczyńskim? Śmiertelna choroba, która sprawia, że kończy się mu czas?

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Irracjonalna decyzja o wyborach w okresie epidemii musi mieć jakieś uzasadnienie w stanie faktycznym. Nie może to być wyłącznie odruch zemsty, nienawiść do Tuska, mizantropia, frustracje seksualne, samotność – musi to być coś więcej. Cóż takiego?

 

To zamieszanie z wyborami pozwoliło mi spojrzeć na Kaczyńskiego z trochę innej perspektywy.

W zasadzie to człowiek, którego moglibyśmy uznać za „nosiciela” (nomen omen) pewnego politycznego sukcesu.

Jeśli pominiemy koszty tego zwycięstwa, to znaczy, zniszczenie polskiego parlamentaryzmu, demokracji jako idei, trójpodziału władzy jako rodzaju umowy społecznej oraz jego chorobliwą pogardę dla konstytucji, która stoi na przeszkodzie wizji Kaczyńskiego, to można uznać, że Kaczyński pokonał swoich przeciwników.

W związku z tym, dlaczego, kiedy Kaczyński mówi o majowych wyborach w czasie pandemii i w okresie prawdopodobnego szczytu zachorowań przychodzi mi do głowy dobrze znany skądinąd wąsacz z grzywką odrobinę przypominający Charliego Chaplina, Austriak nazwiskiem Hitler.

To nie porównanie. To jedynie skojarzenie. Ponieważ Führer, z którym Kaczyński mi się skojarzył to ten facet z bunkra, który nie ma już nic do stracenia, który już wie, że nie zdąży ze swoim marzeniem, swoją ideą, że coś wymknęło się spod kontroli i teraz zostają już tylko urojenia i gniew.

Brak czasu, który sprawia, że to nie może być osobisty upadek wodza, on chce pociągnąć ze sobą w przepaść cały „naród”, tak jak Kaczyński rozładowuje swoje napięcia, swój gniew, swój ból urządzając sadystycznie wybory w czasie epidemii.

Problem Hitlera jest powszechnie znany. Przegrana wojna, uzależnienie od środków pobudzających i przeciwbólowych, rozpadające się ciało niewiele ponad pięćdziesięcioletniego mężczyzny, który wygląda jak starzec i wie, że już nie zdąży z tą swoją Germanią. Więc każe Speerowi niszczyć Niemcy. Zaorać fabryki i tory kolejowe, wysadzać w powietrze to, co mogłoby po nim, po Hitlerze pozostać, co stanowiło o sile potędze tamtych Niemiec, tamtej Rzeszy, która miała trwać lat tysiąc, a nie wytrzymała więcej niż lat dwanaście.

Co w takim radzie kieruje Kaczyńskim, o którym właściwie nic nie wiemy, skoro zachowuje się w gruncie rzeczy podobnie.

Irracjonalna decyzja o wyborach w okresie epidemii musi mieć jakieś uzasadnienie w stanie faktycznym. Nie może to być wyłącznie odruch zemsty, nienawiść do Tuska, mizantropia, frustracje seksualne, samotność – musi to być coś więcej.

Cóż takiego?

Śmiertelna choroba, która sprawia, że Kaczyńskiemu kończy się czas?

Coś, co sprawia, że musi gwałtownie przyspieszyć bez względu na koszty, albo po prostu zabrać ze sobą do grobu „naród w ofierze” złożonej na ołtarzu jego wizji, jego idei?

Może Kaczyński jest już „w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy”?

Może to ten etap. Może warto byłoby zadbać o raport o stanie zdrowia Kaczyńskiego. Z drugiej strony nie robi się raportów o stanie zdrowia szeregowego posła.

Tymczasem klimat robi się coraz bardziej funeralny, a przewrotna nekrofilia wodza wiedzie „naród” ku efektownej puencie tego, co przez ostatnie pięć lat nazywaliśmy „dobrą zmianą”.

Jeśli Kaczyńskiemu uda się doprowadzić jego wyborczy plan do końca, będziemy tutaj mieli ogólnonarodowe Powązki, a wódz będzie się mógł na tych grobach wytarzać.

Niestety, a może na szczęście, wielu z nas nie będzie mogło już być tego świadkami.

Grozi nam „niewydolność krążeniowo – oddechowa”.

Na marginesie dodam jeszcze, że wtedy Albert Speer, rozkazu Führera nie wykonał. Jednak liczyć w tym kraju na zdrowy rozsądek to jak wyskoczyć z samolotu bez spadochronu licząc na to, że coś się wymyśli „po drodze”.

Marcin Zegadło

 

 


Wojsko wychodzi na ulice. Żołnierze z policją będą patrolować ulice

Żołnierze, głównie żandarmi, będą patrolować ulice wspólnie z policjantami – zapowiedział we wtorek minister obrony Mariusz Błaszczak.

Premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Łukasz Szumowski poinformowali we wtorek o kolejnych obostrzeniach, w tym ograniczeniach w poruszaniu się osób, w związku z epidemią koronawirusa.

Wojsko Polskie będzie wspólnie z policją patrolować ulice. Jeden policjant, jeden żołnierz, przede wszystkim Żandarmeria Wojskowa”– powiedział PAP szef MON, przypominając, że ta formuła była już wykorzystywana np. podczas świąt i wzmożonego ruchu.

Minister przypomniał, że dotychczas żołnierze przede wszystkim wspierali Straż Graniczną, a żandarmi i WOT kontrolowali przestrzeganie kwarantanny. Żołnierze WOT dostarczają także żywność osobom starszym, kombatantom, opiekują się rodzinami lekarzy i medyków odizolowanych od swoich bliskich, wojsko uruchomiło także pomoc psychologiczną, by łagodzić skutki odosobnienia.

– Wszystkie te aktywności są utrzymane. Nowe jest to, że razem z policjantami żołnierze będą patrolowali ulice. Do obecności żołnierzy Wojsk Obrony terytorialnej jesteśmy już przyzwyczajeni. Żołnierze, których mottem jest „zawsze gotowi, zawsze blisko”, pełnili służbę w czasie podtopień i nawałnic w ubiegłym roku, służą też pomocą od początku bieżącego roku – podkreślił.

Zapewnił, że epidemia koronawirusa nie odbija się na codziennej działalności szkoleniowej w wojsku.

– Szkolenia są prowadzone. Wojska operacyjne koncentrują się na zapewnieniu bezpieczeństwa na granicach naszego kraju, a WOT zajmują się np. ostarczaniem żywności osobom, które potrzebują takiego wsparcia. Możemy powiedzieć, że to też jest swoiste praktyczne szkolenie żołnierzy WOT – podkreślił.

W przeciwdziałanie epidemii koronawirusa jest zaangażowanych ok. 5 tys. żołnierzy, wspierających inne służby mundurowe i służbę zdrowia. Logistycy z Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych rozpoczęli transport 3 mln par rękawiczek ochronnych do 16 punktów zarządzania kryzysowego. Wojsko utrzymuje w gotowości 14 wojskowych szpitali i pięć ośrodków medycyny prewencyjnej, oferuje miejsca do odbywania kwarantanny i w razie potrzeby służy transportem.(PAP)

Jakub Borowski


Rząd wprowadza kolejne obostrzenia. Co wolno, a czego nie od 1 kwietnia do odwołania

Rząd wprowadza kolejne ograniczenia w związku z koronawirusem. Od 1 kwietnia do odwołania każda osoba poniżej 18 roku życia z domu wyjdzie tylko pod opieką dorosłego opiekuna, a parki, bulwary, czy plaże będą zamknięte. Za złamanie zakazów grozi kara od 5 do nawet 30 tys. zł.

Oprócz tego rząd zmienia zasady robienia zakupów w sklepach stacjonarnych i zawiesza działalność salonów fryzjerskich, kosmetycznych i tatuaży.

– Żeby opanować rozprzestrzenianie się wirusa w Polsce, jesteśmy zmuszeni podjąć kolejne kroki. Większość Polaków stosuje się do wydawanych zaleceń, jednak wciąż zdarzają się sytuacje, które narażają nas wszystkich na ryzyko zarażenia. Przykłady z innych krajów pokazują, że kluczem do ograniczenia zakażeń jest maksymalne ograniczenie kontaktów. Za wszelką cenę musimy zahamować tempo, w jakim dochodzi do dalszej transmisji wirusa. Bądźmy ostrożni i stosujmy się do nowych zasad! – poinformował na konferencji prasowej Mateusz Morawiecki.

Za złamanie zasad grozi grzywna w wysokości od 5 tys. do 30 tysięcy złotych.

Ograniczenia w liczbie klientów w sklepach, na targach, na poczcie (od 1.04.2020 r.)

  • Sklepy i punkty usługowe – 3 osoby na kasę lub stanowisko do płacenia

Do każdego sklepu (zarówno małego, jak i wielkopowierzchniowego), a także do każdego lokalu usługowego może wejść maksymalnie tyle osób, ile wynosi iloczyn liczby wszystkich kas i liczby 3.

PRZYKŁAD: Jeśli w sklepie jest 5 kas, to w jednym momencie na terenie sklepu może przebywać 15 klientów.

PRZYKŁAD: Jeśli w banku są 3 stanowiska obsługi, to w jednym momencie na terenie banku może przebywać 9 osób.

Ważne! Liczy się ogólna liczba kas, a nie tych, które są czynne.

• Targowisko – 3 klientów na 1 punkt handlowy

Podobne zaostrzenia dotkną także targów, straganów i bazarków. Z tą różnicą, że liczba osób przebywających na targu nie może być większa niż trzykrotność liczby punktów handlowych.

PRZYKŁAD Jeśli więc na osiedlowym bazarze jest 20 takich punktów, to na jego terenie może przebywać w jednym momencie maksymalnie 60 klientów.

• Placówki pocztowe – 2 osoby na 1 okienko pocztowe

Na terenie poczty może przebywać w jednym momencie tyle osób, ile wynosi liczba okienek pocztowych pomnożona przez 2.

PRZYKŁAD Jeśli w placówce jest 5 okienek, wówczas w jednym momencie na jej terenie może przebywać 10 osób.

Ograniczenie funkcjonowania sklepów budowlanych i nowe obowiązki dla wszystkich sklepów

W weekendy wielkopowierzchniowe sklepy budowlane będą zamknięte.

Natomiast wszystkie sklepy będą się musiały dostosować do nowych, ostrzejszych zasad bezpieczeństwa:

  • od 2 kwietnia (czwartek) wszyscy klienci będą robić zakupy w jednorazowych rękawiczkach,
  • w godzinach od 10:00 do 12:00 sklepy i punkty usługowe mogą przyjmować i obsługiwać jedynie osoby powyżej 65 roku życia. W pozostałych godzinach sklepy i lokale usługowe są dostępne dla wszystkich. W tym dla osób powyżej 65. roku życia.

Zamknięte hotele i inne miejsca noclegowe

Hotele i inne miejsca noclegowe (działające na zasadzie wynajmu krótkoterminowego) zostają zamknięte. Mogą one funkcjonować tylko i wyłącznie wtedy, gdy przebywają w nich osoby w kwarantannie lub izolacji, a także gdy przebywa w nich personel medyczny.

Ważne! Goście, którzy przebywają w tych obiektach w momencie wejścia w życie nowych przepisów, muszą się wykwaterować do czwartku, 2 kwietnia 2020 roku.

Nie dotyczy to jednak osób, które są w delegacji i korzystają z usług noclegowych w ramach wykonywania obowiązków służbowych. Dla tych osób hotele pozostają otwarte.

Automatyczna kwarantanna dla bliskich osób w kwarantannie (1.04.2020 r.)

Rozszerzono listę osób, która będzie podlegała obowiązkowej kwarantannie domowej. Będą nią objęci wszyscy, którzy mieszkają z osobą kierowaną na kwarantannę. Zasady będą obowiązywały osoby, które przebywają w jednym mieszkaniu z osobami kierowanymi na kwarantannę od środy 1 kwietnia 2020.

PRZYKŁAD Jeśli jeden z domowników (współlokatorów) poddany zostanie kwarantannie od 1 kwietnia 2020 z powodu:

  • powrotu z zagranicy
  • kontaktu z zarażonym

– Ty również będziesz musiał ją odbyć.

Zawieszenie rehabilitacji i zamknięcie salonów kosmetycznych i fryzjerskich

Zamknięte zostają bez wyjątków wszystkie zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, salony tatuażu i piercingu. Tych usług nie będzie można realizować również poza salonami – np. wizyty w domach nie wchodzą w grę.

Zawiesza się wykonywanie zabiegów rehabilitacyjnych i masaży – zarówno w placówkach publicznych, jak i prywatnych. Wyjątkiem są sytuacje, w których rehabilitacja jest bezwzględnie wymagana stanem zdrowia pacjenta.

Zakaz wychodzenia z domu osób do 18. roku życia bez opieki dorosłego

Dzieci i młodzież, które nie ukończyły 18 roku życia, nie będą mogły wyjść z domu bez opieki. Tylko obecność rodzica, opiekuna prawnego lub kogoś dorosłego usprawiedliwia ich obecność na ulicy.

W mocy nadal jednak pozostają ograniczenia w przemieszczaniu się wszystkich osób. W dalszym ciągu nie można wychodzić z domu z wyjątkiem:

  • dojazdu do pracy. Jeśli jesteś pracownikiem, prowadzisz swoją firmę, czy gospodarstwo rolne, masz prawo dojechać do swojej pracy. Masz również prawo udać się po zakup towarów i usług związanych ze swoją zawodową działalnością.
  • wolontariatu na rzecz walki z COVID-19. Jeśli działasz na rzecz walki z koronawirusem i pomagasz potrzebującym przebywającym na kwarantannie lub osobom, które nie powinny wychodzić z domu, możesz się przemieszczać w ramach tej działalności.
  • załatwiania spraw niezbędnych do życia codziennego. Będziesz mógł się przemieszczać, aby zrobić niezbędne zakupy, wykupić lekarstwa, udać się do lekarza, opiekować się bliskimi, wyprowadzić psa.

Zakaz korzystania z parków, plaż, bulwarów, promenad i rowerów miejskich

Wprowadza się do odwołania zakaz przebywania na plażach i terenach zielonych, pełniących funkcje publiczne. Zakaz dotyczy więc parków, zieleńców, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych i zoologicznych, czy ogródków jordanowskich. Ostatnie doświadczenia pokazują, że są to miejsca, w których dochodzi do gromadzenia się ludzi, a tym samym – do zwiększenia szans na zakażenie.

Ogranicza się możliwość korzystania z rowerów miejskich.

2 metry – minimalna odległość między pieszymi

Wprowadza się obowiązek utrzymania co najmniej 2-metrowej odległości między pieszymi. Dotyczy to także rodzin i bliskich.

Wyłączeni z tego obowiązku będą:

  • rodzice z dziećmi wymagającymi opieki (do 13 roku życia),
  • a także osoby niepełnosprawne lub niemogące się samodzielnie poruszać i ich opiekunowie.

Urzędy na pracy zdalnej

Instytucje publiczne swoje obowiązki będą wykonywały zdalnie. Wyjątek mogą stanowić jedynie czynności, w których praca zdalna nie gwarantuje możliwości realizacji ich kluczowych obowiązków.

Limit pasażerów również w pojazdach 9+ (od 2.04.2020 r.)

W zbiorowym transporcie publicznym obowiązuje już zasada „tyle pasażerów, ile połowa miejsc siedzących w pojeździe”. Wymóg ten został rozszerzony także na pojazdy, które mają więcej niż 9 miejsc siedzących, w tym transport niepubliczny – np. dowożących do pracy w zorganizowany sposób, czy prywatnych przewoźników.

PRZYKŁAD Jeśli w busie jest 20 miejsc, to na pokład pojazdu może jednorazowo wejść maksymalnie 10 osób.

Ważne! Ograniczenie wejdzie w życie w czwartek, 2 kwietnia 2020 roku i nie dotyczy samochodów osobowych.

Miejsca pracy – dodatkowe zabezpieczenia dla pracowników (od 2.04.2020 r.)

Pracodawcy będą musieli zapewnić dodatkowe środki bezpieczeństwa swoim pracownikom. I tak:

  • stanowiska pracy poszczególnych osób muszą być oddalone od siebie o co najmniej 1,5 metra.
  • pracownicy mają obowiązek używania rękawiczek, a także mieć dostęp do płynów dezynfekujących.

Ważne! Pracodawca musi zapewnić te środki bezpieczeństwa od czwartku, 2 kwietnia 2020 roku. (PAP)


Namawiałbym żeby rozmyślania Andrzeja Dudy potraktować jako bajanie dziecka, któremu ktoś pozwolił odezwać się przy stole, przy którym siedzą dorośli

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Namawiałbym zatem, idąc za myślą Marka Aureliusza, żeby rozmyślania Andrzeja Dudy potraktować jako bajanie dziecka, któremu ktoś pozwolił odezwać się przy stole, przy którym siedzą dorośli.

 

Andrzej Duda uważa, że skoro są warunki, żeby iść do sklepu, to są warunki ku temu, aby iść na wybory.

Ja uważam, że skoro były warunki, że ktoś o takiej umysłowości mógł zostać Prezydentem czterdziestomilionowego kraju, to teraz obywatele tego państwa zmuszeni są wysłuchiwać tego rodzaju rozmyślań.

Marek Aureliusz, również myśliciel, być może nie tak przenikliwy, jak Andrzej Duda, ale jednak mający coś do powiedzenia, w swoich „Rozmyślaniach” formułuje myśl następującą:

„Jak wielki spokój zyskuje ten, kto nie baczy na to, co bliźni mówi, czyni lub myśli, ale na to, co sam robi by było sprawiedliwie i zbożnie. Dobry bowiem człowiek nie powinien zwracać uwagi na błędy innych, lecz iść drogą prostą bez zboczeń.”

Namawiałbym zatem, idąc za myślą Marka Aureliusza, żeby rozmyślania Andrzeja Dudy potraktować jako bajanie dziecka, któremu ktoś pozwolił odezwać się przy stole, przy którym siedzą dorośli.

Moja niedawno zmarła babka nie była filozofką, ale kiedy ktoś dzielił się przemyśleniem na poziomie tego, którym z Polkami i Polakami w czasie pandemii raczył podzielić się „nasz Cezar”, moja babka powiadała:

„Pieprzy jak mały Władzio, po dużym piwie”.

I może nie było w tej myśli subtelności sformułowań wybitnego cesarza, ale na Jowisza, była w tym uchwycona istota rzeczy.

Marcin Zegadło

 

 


Walka z dezinformacją – Komisja Europejska obala mity i weryfikuje doniesienia dotyczące koronawirusa

W poniedziałek ruszyła strona internetowa Komisji Europejskiej, która ma obalać mity i weryfikować doniesienia dotyczące koronawirusa. Jest ona dostępna także w języku polskim i zawiera praktyczną wiedzę dotyczącą pandemii.

Komisja Europejska obala mity i weryfikuje doniesienia dotyczące koronawirusa

Równolegle Europejska Służba Działań Zewnętrznych pracuje nad analizą i ujawnieniem dezinformacji na temat koronawirusa. Strona KE jest dostępna TUTAJ >>>.

Walki z dezinformacją dotyczyła również rozmowa iceprzewodniczącej KE Viery Jourovej z przedstawicielami największych platform internetowych – Google, Facebook, Twitter, Microsoft, Mozilla i ze stowarzyszeniem branżowym EDiMA.

Platformy te poinformowały, że kroki podjęte w ciągu ostatnich tygodni przyczyniły się do zwiększenia dostępu do wiarygodnych informacji (takich jak Światowej Organizacji Zdrowia – WHO lub krajowych organów ds. zdrowia), a także do eliminowania z sieci szkodliwych treści.

Serwisy te potwierdziły, że obserwują stały przypływ fałszywych i szkodliwych doniesień, związanych głównie ze zdrowiem, które są usuwane.

Platformy podjęły też kroki mające na celu usunięcie reklam związanych ze sprzętem ochronnym, takim jak maski. KE informuje jednak, że ciągle istnieją luki w pełnym egzekwowaniu nowych zasad.

Jourova wezwała firmy do współpracy z właściwymi organami we wszystkich państwach członkowskich oraz do dzielenia się próbkami usuniętych treści, również z KE.

– Z zadowoleniem przyjmuję zdecydowane działania podejmowane przez platformy i popieram podejście skupiające się na ułatwieniu dostępu do wiarygodnych źródeł przy jednoczesnym zwalczaniu szkodliwych treści lub wprowadzających w błąd reklam. Jednak musimy robić więcej, zarówno platformy, jak i władze. Platformy muszą zintensyfikować wysiłki w celu pełnego egzekwowania swoich nowych zasad i przedstawić więcej dowodów na to, że ich środki działają. Równie ważne jest zwiększenie naszej zdolności analitycznej i lepsza koordynacja reakcji na szkodliwe informacje” – powiedziała Jourova.

W ubiegłym tygodniu szefowa KE Ursula von der Leyen poinformowała, że UE musi podjąć bardziej radykalną walkę z fake newsami w kontekście pandemii koronawirusa, gdyż zagrażają one bezpieczeństwu obywateli.

Myślę, ze musimy w tej kwestii przyspieszyć prace. Uważam, że w strukturach KE, na polu cyberbezpieczeństwa, walka z fake newsami musi zostać wzmocniona – powiedziała.

Komisja Europejska poinformowała w połowie marca, że wraz z początkiem rozprzestrzeniania się koronawirusa w UE obserwuje narastającą falę dezinformacji i propagandy na ten temat, m.in. ze strony Chin i Rosji.

Z dokumentów KE wynika, że rosyjskie media zorganizowały „szeroką kampanię dezinformacyjną” przeciwko Zachodowi, aby w związku z pandemią koronawirusa wywołać panikę i nieufność do rządów krajów członkowskich i samej Unii Europejskiej, jako rzekomo niezdolnej do zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)


Andrzej Duda na TikToku. „Nie wiem co to Tik-Tok, ale wydaje się, że za moje pieniądze Pan Duda bierze niezłą pensję”

Radek Wiśniewski

Radek Wiśniewski

W Francji, w której były wybory lokalne, przed wyborami liczba ofiar była około 450, dzisiaj przekroczyła 3000. Nie zakażonych. Zimnych trupów, które były ludźmi. Nie wiem co to jest Tik-Tok, ale wydaje mi się że za moje pieniądze Pan Duda bierze niezłą pensję. Jak nie wie co robić, to niech siedzi, jak miliony Polaków i Polek na dupie i niech czyta książki. Ale nie te z serii Poczytaj mi mamo.

 

Nie wiem co to jest Tik-Tok. Przy kolacji zapytałem córci. To znaczy powiedziałem:

– Słuchaj, a wiesz, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej założył sobie konto na Tik-toku?

Córcia ma duże, ciemne oczy. Ale kiedy spojrzała na mnie były wielkie jakoby orzechy. I zaraz potem parsknęła niepohamowanym śmiechem. Dobrze, że nic nie jadła, bo byłby straty.

Pffff, żartujesz…? – nie przestawała się śmiać. – założył konto czy był tam, oglądał?

– Nie, nie żartuję, założył konto i ma konto – powiedziałem i jakoś odechciało mi się śmiać.

Znajdę go – powiedziała.

Dzisiaj liczba zmarłych z powodu koronowirusa w Polsce wzrosła, według oficjalnych szacunków do 31. Zakażonych o których informuje nas Minister Zdrowia jest 2055. Nie wiadomo ile jest ich naprawdę.

Od frontu mojej pracy jest ulica, którą jeżdżą karetki w kierunku szpitala zakaźnego na Koszarową i klinik na Kamińskiego. W ciągu ośmiu godzin pięć-sześć.

W Francji, w której były wybory lokalne, przed wyborami liczba ofiar była około 450, dzisiaj przekroczyła 3000. Nie zakażonych. Zimnych trupów, które były ludźmi.

Nie wiem co to jest Tik-Tok, ale wydaje mi się że za moje pieniądze Pan Duda bierze niezłą pensję. Jak nie wie co robić, to niech siedzi, jak miliony Polaków i Polek na dupie i niech czyta książki. Ale nie te z serii „Poczytaj mi mamo”.

Radek Wiśniewski

 

 


Wielka Brytania: Test z zarządzania kryzysem

Jakub Krupa

Jakub Krupa

Wielka Brytania przyspiesza działania w walce z koronawirusem. Buduje się nowe szpitale polowe i laboratoria do testowania próbek.

Dla rządu w Londynie ostatnie tygodnie były ekstremalnym doświadczeniem w zarządzaniu kryzysowym. Od początkowo dość nonszalanckich komentarzy szefa rządu na temat „odporności stadnej” przez późne wdrożenie decyzji o dystansowaniu społecznym i zawieszeniu życia publicznego do – w końcu – pospiesznej mobilizacji wszystkich dostępnych środków, aby uchronić służbę zdrowia przed ewentualną zapaścią w obliczu podwajającej się co trzy dni liczby chorych.

Koniec pierwszego tygodnia pod kluczem – po tym, jak w poniedziałek zarządzono całkowite zamknięcie wszystkich punktów usługowych poza tymi najbardziej niezbędnymi – przyniósł Wielkiej Brytanii brutalną pobudkę w nowej rzeczywistości.

Premier Boris Johnson i minister zdrowia Matt Hancock otrzymali pozytywne wyniki testu na koronawirusa i zostali zmuszeni do co najmniej siedmiodniowej izolacji w domu. Na pierwsze symptomy możliwego zakażenia zaczął się skarżyć także główny doradca medyczny rządu i architekt strategii walki z pandemią, Chris Whitty.

Kilka dni wcześniej potwierdzono, że zarażony jest także 71-letni następca tronu, książę Karol. Media spekulowały na temat tego, w jaki sposób mógł się zarazić, łącząc to z jego spotkaniem z księciem Albertem z Monako.

Krytyka rządowej strategii

Prowadzenie piątkowej konferencji prasowej przejął w tych okolicznościach szef Cabinet Office – ministerstwa koordynującego prace rządu – Michael Gove, a miejsce Whitty’ego zajęła jego zastępczyni, Jenny Harries.

Wśród pytań pojawiały się już nie tylko te dotyczące postępującej liczby ofiar (759) i chorych (15 tys. potwierdzonych testem), ale nawet o to, kto mógłby zastąpić Johnsona, gdyby ten nie był w stanie dalej stać na czele rządu (nominowanym do tej roli okazał się minister spraw zagranicznych Dominic Raab).

Krytyka opinii publicznej skupiła się na rządowej strategii ograniczającej kluczowe badania wyłącznie do najcięższych przypadków, które są hospitalizowane. W obliczu braku dostępności testów na koronawirusa, niemal całkowicie wycofano się z przeprowadzania ich poza szpitalami, a nawet – do tego weekendu – wśród pracowników służby zdrowia, często zmuszając ich do poddania się siedmio- lub czternastodniowej kwarantannie domowej w razie najmniejszych obaw o możliwość dalszego zarażania.

Mobilizacja służby zdrowia i sektora prywatnego

Po powolnym starcie brytyjskie władze próbują teraz pilnie nadrobić stracony czas i zwiększyć możliwość przeprowadzania testów, budując m.in. trzy nowe laboratoria, które pozwolą na szybsze badanie próbek.

Kolejne inicjatywy w tej sprawie ogłaszane są w bezprecedensowym – i bezprzetargowym – trybie współpracy z sektorem prywatnym. Jeszcze w ten weekend ma ruszyć nowy punkt, którego obsługę zapewnią m.in. gigant handlowy Amazon, sieć aptek i drogerii Boots oraz firmy medyczne przekazujące niezbędny sprzęt.

W kolejnych dniach ma ruszyć także nowa sieć informatyczna – przygotowywana przez lubującą się w obsłudze tajnych kontraktów rządowych firmę Palantir Petera Thiela – pozwalająca na najskuteczniejsze zarządzanie publiczną służbą zdrowia w czasach kryzysu. Ministrowie będą mieli dzięki temu w czasie rzeczywistym wgląd w informacje o zajętych łóżkach w kluczowych szpitalach, dostępności materiałów medycznych, a nawet liczbie zapytań o koronawirusa na stronie internetowej rządu. Całość ma pozwolić na przewidywanie tego, co i gdzie może się wydarzyć w kolejnych dniach.

Największe nadzieje władze wiążą jednak z opracowywanymi testami na antyciała, które pozwoliłyby na masowe – przeprowadzane we własnych domach – sprawdzanie, czy ktoś już przeszedł chorobę. Ewentualne pozytywne wyniki, wykazujące zwiększoną odporność na chorobę, mogłyby mieć gigantyczny wpływ na brytyjską gospodarkę, pozwalając na stopniowy powrót do pracy coraz większej grupy osób.

Pomimo optymistycznych zapowiedzi przedstawicieli Public Health England, że wprowadzenie 3,5 miliona testów może być „kwestią dni”, brytyjski rząd zastrzegł, że potrzebuje czasu, żeby przeprowadzić dalsze kontrole jakości, a ewentualna szersza implementacja będzie stopniowa i rozłożona w czasie.

Główny cel: ochrona służby zdrowia i życia

W międzyczasie nacisk przesunął się na tworzenie nowych miejsc w placówkach opieki zdrowotnej. Szef służby zdrowia Anglii Simon Stevens mówił o działaniach, których efektem może być stworzenie 50 nowych szpitali poświęconych tylko walce z koronawirusem, m.in. przez wcześniejsze zwolnienia innych pacjentów, zawieszenie planowanych operacji, bezprecedensowe przejęcie sieci prywatnych placówek medycznych i budowę szpitali polowych. Pierwszy z nich – we wschodniolondyńskiej hali ExCel – będzie mógł przyjąć pierwszych pięciuset pacjentów jeszcze w przyszłym tygodniu, a stopniowo będzie rozbudowany nawet do 4 tys. łóżek. Kolejne mają powstać m.in. w Manchesterze i Birmingham.

Nowe linie produkcyjne

Wielka Brytania desperacko próbuje także zbudować nowe respiratory, które pomogą w opiece nad najpoważniej chorymi. Zaskakujące nieraz konsorcja – łącznie z firmą Dyson, produkującą na co dzień głównie odkurzacze – dostały bezprecedensowe kontrakty w oparciu o stworzony w 10 dni prototyp przygotowany przez naukowców z Oksfordu. Komunikat ze strony brytyjskich władz był jasny: jeśli spełnicie wymogi medyczne, których oczekujemy, kupimy wszystko, co wyprodukujecie.

Cel podejmowanych działań jest jeden: w obliczu spodziewanego nadzwyczajnego obciążenia służby zdrowia, zapewnić wystarczającą liczbę łóżek dla najciężej chorych pacjentów, aby możliwie ograniczyć ofiary śmiertelne.

Początkowy model Imperial College London sugerował, że gdyby władze nie zdecydowały się na żadne działania, w wyniku pandemii mogłoby zginąć nawet 500 tys. osób. Po wprowadzeniu ścisłych zaleceń dotyczących dystansowania społecznego i unikania wychodzenia z domu zrewidowano te szacunki do kilku lub kilkunastu tysięcy. Doradzający rządowi naukowcy mówili jednak przytłaczająco wprost: utrzymanie liczby ofiar poniżej 20 tys. będzie sukcesem.

Szczytu zachorowań władze spodziewają się w pobliżu świąt wielkanocnych.

 

REDAKCJA POLECA

 


Koronawirus w Polsce szaleje, a tymczasem A Duda: „Jeżeli są warunki, by iść normalnie do sklepu, to są też warunki, by pójść i zagłosować”

– Jeżeli są warunki, by pójść do sklepu, to są warunki by pójść do lokalu wyborczego, z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności – ocenił w poniedziałek Andrzej Duda.

Fot. Źródło: Andrzej Duda / Facebook

„Jeżeli są warunki, by iść normalnie do sklepu…”

– Jeżeli są warunki, by iść normalnie do sklepu, to są też warunki do tego by pójść i zagłosować – tłumaczył Andrzej Duda podczas sesji Q&A (Questions&Answers) na Facebooku. Zaznaczył przy tym, że przy „zachowaniu odpowiednich, środków ostrożności”.

„Mamy stan epidemiczny”

Duda był pytany czy jest za ogłoszeniem stanu klęski żywiołowej lub stanu wyjątkowego.

– Nie ma w tej chwili moim zdaniem takiej potrzeby, by w tym momencie stan klęski żywiołowej lub stan wyjątkowy ogłaszać – ocenił Duda. Podkreślił, że wprowadzenie stanu klęski żywiołowej to jest decyzja Rady Ministrów, a jeśli chodzi o stan wyjątkowy – to wniosek do prezydenta w tej sprawie najpierw kieruje rząd.

Natomiast ja nie widzę w tej chwili takich podstaw, mamy stan epidemiczny, są prowadzone w tym zakresie odpowiednie działania na podstawie ustawy i wprowadzanie tutaj stanu nadzwyczajnego w moim przekonaniu nie jest w tym momencie uzasadnione. Państwo sobie radzi, w oparciu o o te środki, które są w tej chwili dostępne, państwo sobie radzi i nie widzę tutaj potrzeby, by w tym momencie korzystać z jakichś środków wyjątkowych.

„Nadaktywność” prezydenta

Jeden z internautów pytał o „nadaktywność” prezydenta i „wchodzenie” w kompetencje rządu w czasie epidemii.

Andrzej Duda odpowiedział, że w konstytucji zapisano, że prezydent stoi na straży bezpieczeństwa państwa. – W związku z powyższym to jest kwestia bezpieczeństwa państwa – stanie na straży tego bezpieczeństwa. Bo ja tutaj pełnię swoistą rolę koordynującą i rolę weryfikującą. Kiedy widzę, że czegoś brakuje, to w tym zakresie zajmuję stanowisko, wypowiadam się” – mówił.

Podkreślił, że stale konsultuje się z premierem i ministrami, także ministrem zdrowia oraz szefem GIS, m.in. w kwestii potrzeb dot. dostaw środków ochrony osobistej dla Polaków. Mówił, że do jego zadań należy też przeprowadzaniem rozmów z szefami innych krajów m.in. w kwestiach dot. sytuacji na granicach, ale też porusza inne tematy.

Nie dalej jak wczoraj rozmawiał ze mną pan minister zdrowia Łukasz Szumowski, że byłoby bardzo uzasadnione, gdybym skontaktował się z prezydentem Korei Południowej i porozmawiał z nim na temat sprzedaży Polsce testów (na koronawirusa – PAP). Mają tam – jak mnie pan minister poinformował – bardzo nowoczesne testy dotyczące obecności w organizmie koronawirusa, które są szybkie i bardzo się tam sprawdziły. I pan minister zwrócił się do mnie, bym porozmawiał z panem prezydentem Korei co do zakupu przez Polskę tych testów i ja właśnie na tę rozmowę dziś się umawiam i mam nadzieję, że ona się w najbliższych dniach odbędzie” – mówił Andrzej Duda. (PAP)


Adam Mazguła: Nie będzie wyborów

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nie jestem wróżką, staram się obserwować scenę polityczną, analizować i wyciągać wnioski. Mogę się mylić, ale dla mnie jest jasne, że w maju nie wybierzemy prezydenta na nową kadencję i piszę ten tekst jak zawsze, z przekonaniem.

 

Nie odbędą się wybory prezydenckie w Polsce w maju tego roku. Bo to nielogiczne, chore, stawiające obywateli w konfrontacyjnej pozycji do siebie, bo nie dopuszczą do tego samorządowcy i nie będą chcieli współpracować z PiS-em w tej sprawie.

Nie będzie wyborów, bo Duda byłby spalony, jako wybrany „po trupach”. Ludzie częściej by chcieli napluć mu w oczy, niż nazwać Prezydentem. Nie będzie wyborów, bo w PiS-ie jest jeszcze kilku takich, co to nie z głupoty, ale dla interesu są w tej partii. Oni nie chcą narażać się ludziom. Przeciwna jest też międzynarodowa opinia publiczne, bo prawnicy, bo lekarze, …

Nie będzie wyborów w maju, bo J. Kaczyński nie jest aż tak głupi, aby dokonać samo zaorania swojej partii. Zresztą, gdyby nawet Kaczyński doprowadził do jakiejś formy wyborów, będą raczej teatrem farsy, wewnętrzną weryfikacją lojalności i nie wybiorą prezydenta. Nikt poważny nie uzna tak wybranego najważniejszego urzędnika w kraju. No, może aparat PiS-u i Putina.

To, co się teraz dzieje, to dalsza część propagandowej walki Kaczyńskiego o utrzymanie się przy władzy i przekaz do swojego elektoratu, jak to dba on o demokrację i najważniejsze dla niej wybory.

To ciągłe powiększanie zdobyczy dyktatorskich. Chodzi o to, aby w każdej ustawie przemycić coś dla utrwalenia reżimu. Było o skandalicznym wybieraniu Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego w ustawie represyjnej, o Kodeksie Wyborczym w tarczy antykryzysowej itd.

Dziś rozgrywa się też bój o spec opinię dla rządu, który przecież najlepiej na świecie poradził sobie bez pieniędzy i zaplecza z kryzysem zdrowotnym. Odbiór Polaków, ale i opinii międzynarodowej musi być taki, aby można było na kryzysie wzmocnić pozycję PiS-u i jego prezesa.

Dlatego mamy zaniżanie statystyk, ukrywanie niedostatków, zastraszanie społeczeństwa, izolację informacyjną…

Posłużę się przykładem. Jeżeli w całym 2018 roku było 203 zgony z powodu chorób układu oddechowego, w 2019 roku 212, a tylko w pierwszym kwartale tego roku 624 zgony, to gdzie jest prawda?

Myśl o wojnie propagandowej tak zdominowała prezesa, że nie uświadczy w telewizji „publicznej” programów dla nudzących się dzieci, programów edukacyjnych wspierających szkoły, rozrywkowych dla izolowanych rodziców…

Wszędzie tylko sukces, pierwszych i najlepszych w Polsce, w Europie i na świecie. Wielki niekończący się program propagandy sukcesu!

Tymczasem, coraz więcej ludzi widzi tę komedię pozorów i kłamstwa. Dopełni ją kryzys ekonomiczny, który uderzy z siłą zmiatającą wielu polityków ze sceny bytu. Wie to Kaczyński i dlatego „rzutem na taśmę” chce ustawić jeszcze swojego prezydenta. Później będzie coraz trudniej.

Sądzę jednak, że już jest na to zbyt późno i niemożliwe, ze względu na epidemię. Będzie wprowadzony w Polsce stan wyjątkowy, ale nie wymuszony działaniem opozycji, ale wprowadzony przez rządzących w poczuciu zatroskania o stan zdrowia Polaków. Oczywiście, czym później tym lepiej dla odbioru społecznego. Poprzedzi go wzmożona akcja propagandowa.

Nie jestem wróżką, staram się obserwować scenę polityczną, analizować i wyciągać wnioski. Mogę się mylić, ale dla mnie jest jasne, że w maju nie wybierzemy prezydenta na nową kadencję i piszę ten tekst jak zawsze, z przekonaniem.

Adam Mazguła


Adam Mazguła: Świętość ziemi poddanej

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Czy zatem coronavirus jest środkiem biologicznej walki między ludźmi, czy może jednym z mechanizmów obrony ziemi przed naszym zaborczym i niszczycielskim działaniem?

 

Ziemia nie jest niczyją poddaną i nikt nie ma prawa czynić jej krzywdy w imię swoich ludzkich świętości. Czas zrozumieć, że to my jesteśmy jej winni służbę wdzięczności za możliwość życia w gościnnych warunkach dla naszego gatunku.

Zdumiewające, jak wielu świętych produkuje człowiek w swojej pysze. Konkursy na świętych nie wygrywają zresztą ludzie uczciwi, wrażliwi i pełni poświęceń dla innego człowieka, ale ci, co mają wpływy. Świętymi ludzi zostają tacy, którzy odcisnęli swoje piętno na innych i im tragiczniejsze, tym skuteczniejsze. Za ich sławą, święte stają się ich symbole, wizerunek, kości… Potem święte stają się miejsca — gdzie bywał, krzesła — gdzie siedział, słowa — które wypowiedział…

Budowanie świętości nakazuje narzucenie bezgranicznego szacunku do jego pamięci i bezkrytycznego przyjmowania historii jego życia i śmierci. Ludzie, wierząc w ten przekaz, zaczynają modlić się i powierzać jego zwolennikom swoje tajemnice… Tak rozwija się kontrola nad ludźmi i uzależnienie od jego zwolenników…

Można by rozwijać ten proces budowania wiary, mamienia ludzi, którzy potrzebują wiary i uzależniania w najsilniejszych swoich związkach, bo psychicznych.

Dlaczego tak niewielu ludzi rozumie, że nie ma ludzi świętych na ziemi? Są tylko nasze wyobrażenia, pragnienie istnienia wzorca człowieka idealnego, który zresztą dla każdego myślącego będzie inny. Tak jak nie ma idealnej kobiety dla każdego mężczyzny, idealnych samochodów dla każdej potrzeby transportowej i uniwersalnych, idealnych miejsc do życia dla rolnika i bankowca.

W Polsce mamy szczególne, bo prawnie zagwarantowane prawo do świętości. W dyskusji o obrażaniu uczuć religijnych doszliśmy do takiej parodii, że wierni chcą karania nawet za gust, barwy, obrazki, wypowiedzi, bo są czasami świętsze od samego świętego. Prześcigamy się, więc w swoim pędzie do obrony swoich świętości, które w swojej istocie są tylko utrwalonym indywidualnym lub zespołowym przekazem wyobraźni.

Tymczasem wyobraźnia ludzka jest nieskończona. Mamy różne gusty estetyczne, inny system wartości, a zdolność rozumienia świata nie dla wszystkich jest dostępna w tym samym zakresie.
Nie można zakazać człowiekowi myśleć i przyjmować świat w sposób, jaki wymyślili nasi przodkowie, tak jak nie można zatrzymać rozwoju i postępu.

W dyskusji o obrażaniu uczuć religijnych doszliśmy do absurdu. Wyznawcy jednej wiary, połączeni myślą wsteczną i opartą na dogmatach, o których nie wolno dyskutować, nie tylko domagają się poszanowania ich przedmiotu kultu, ale narzucają swoją wiarę innym i każdy sprzeciw traktują jak atak na ich uczucia i świętości.

Jestem przekonany, że ludzie, których kocham, nie są święci, ale dobrzy lub źli, wysocy lub niscy, myślący lub mniej…

Jeśli jest coś świętego w naszym otoczeniu, to nasza matka ziemia, która przyjmuje nas na swoim łonie i stwarza warunki do życia. Daje nam powietrze, przestrzeń i rodzące grunty, abyśmy mogli żyć i karmić swoje organizmy. Niezbędne jest tu również słońce, które daje nam światło i ciepło, oraz cały kosmos, który tak samo może nas tolerować, jak i zabić w każdej chwili.

Który święty jest w stanie nam zastąpić naszą planetę w tej jedynej koegzystencji?

Znam jednak całe tabuny najmądrzejszych parafian, którzy idąc za wskazaniem świętych ksiąg, są w stanie zniszczyć każdy kawałek naszej matki ziemi i uczynić ją, o zgrozo, sobie ziemię poddaną.

Mówiąc obrazowo i symbolicznie, jeśli wycinacie drzewo, aby zrobić z niego krzyż, nie dokonujecie świętości, ale barbarzyństwa i mordu nie tylko na ziemi, która daje nam warunki do życia, ale niszczycie warunki do przetrwania ludzkości. Oczywiście, ziemia potrafi zabliźniać swoje rany, ale pod warunkiem, że budowa krzyży i cywilizacji niszczącej planetę nie przewyższa możliwości jej odtworzenia.

Tymczasem ludzie niszczą ziemię w zastraszającym tempie. Niepokojąco zmienia się klimat, czystość powietrza, ilość zwierząt i ryb w oceanach. Foliowe worki duszą istoty żyjące, zwałowiska śmieci stają się problemem ogólnoświatowym. My jednak dalej grodzimy swoje ziemskie własności, wycinamy, zabijamy, zanieczyszczamy, bo czynimy sobie ziemię poddaną. Niszczymy planetę w pogoni za świętością swoich ksiąg świętych, które zabraniają myśleć o przyszłości swojej na ziemi, jak i ludzkości w ogóle.

Jeśli już musimy w coś wierzyć, jeśli mamy potrzebę wiary, a mamy, to niech to będzie kult ziemi, kult przyrody i rozsądku, aby nie przekroczyć żadnej z granic możliwości i cierpliwości odtworzeniowej naszej matki żywicielki.

Czy zatem coronavirus jest środkiem biologicznej walki między ludźmi, czy może jednym z mechanizmów obrony ziemi przed naszym zaborczym i niszczycielskim działaniem?

Czy nie jest jednym z tych ostrzeżeń, jakie przekazuje nam planeta, która broni się przed naszym zaborczym działaniem poprzez plagi, zarazy, zmiany klimatu… dziesiątkujące życie ludzkie na ziemi?

Gdyby przyjąć taki sposób rozumienia świata, jakże głupie, niedorzeczne i wręcz śmieszne są dyskusje o świętości obrazka z tęczą, nawet wtedy, gdy wieszany był w niegodnych dla wiernych miejscach.

Ziemia nie jest niczyją poddaną i nikt nie ma prawa czynić jej krzywdy w imię swoich ludzkich świętości. Czas zrozumieć, że to my jesteśmy jej winni służbę wdzięczności za możliwość życia w gościnnych warunkach dla naszego gatunku.

Adam Mazguła