Kiedy zaostrza się kryzys ujawnia się fenomen kulturowy i ekonomiczny: papier toaletowy

Gromadzą go i gromadzą. Kiedy zaostrza się kryzys z koronawirusem ujawnia się fenomen kulturowy i ekonomiczny: papier toaletowy.

W jednym z klipów jaki pojawił się w sieci mężczyzna zamawia kawę. Kiedy przychodzi do płacenia, wyciąga rolkę papieru toaletowego, odrywa dwa arkusze i odlicza na ladzie. Trzeci wkłada wspaniałomyślnie kelnerowi do kieszonki na piersi.

W sieci roi się obecnie od dowcipów na temat zadziwiającego fenomenu, jakim jest większe niż kiedykolwiek zapotrzebowania na papier toaletowy. W wielu supermarketach jest on wyprzedany, a krążą też pogłoski, że niejednokrotnie dochodziło nawet do walk o niego. Kryzys wywołany pandemią koronawirusa jest jeszcze stosunkowo młody, ale czyżby papier toaletowy stał się w już teraz walutą zastępczą?

Britta Krahn nie idzie w swojej ocenie aż tak daleko. Profesor psychologii biznesu z Wyższej Szkoły Zawodowej Bonn-Rhein-Sieg wyjaśnia masowy napór na papier toaletowy zachowaniami stadnymi związanymi z sytuacją.

− To jest chwila utraty kontroli, skrajnej niepewności z powodu wielkich zmian − tłumaczy ekspertka.

Życie społeczne zostało właśnie ekstremalnie ograniczone. Nikt nie wie, co się jeszcze może wydarzyć. Wiele osób chciałoby odzyskać kontrolę. Kiedy maski ochronne i środki dezynfekujące są wysprzedane, „bierze się, co się da i co się nie zepsuje”. Czy zatem kupno papieru toaletowego jest działaniem rekompensującym?

− Papier toaletowy stał się metaforą bezpieczeństwa, jeśli nie wręcz symbolem kryzysu wywołanego koronawirusem. Symbolem wszystkiego, co obrzydliwe i wiąże się z tym patogenem − uważa prof. Britta Krahn.

Długa historia papieru toaletowego

W epoce brązu używano liści lepiężnika jako papieru toaletowego, jak pozwalają przypuszczać znaleziska archeologiczne w najstarszej na świecie kopalni soli w pobliżu Hallstadt w regionie Salzkammergut w Górnej Austrii. Ta znana roślina lecznicza do dziś nosi w Bawarii popularną nazwę ludową „Arschwurzen” (korzeń od tyłka).

Do czasu pierwszego papieru toaletowego używano szmat lub gąbek, czasem nawet żywego drobiu, jak pisał szwajcarski historyk i biolog Daniel Furrer w swojej książce „Wasserthron und Donnerbalken. Eine kleine Kulturgeschichte des stillen Örtchens” (Wodny tron i latryna. Krótka historia kultury toalety). W wielu kulturach, zwłaszcza w Azji, lewa ręka była zarezerwowana do mycia ciała, prawa do uścisku dłoni i jedzenia.

Mech i siano

Po raz pierwszy wzmianki o papierze toaletowym pojawiły się w chińskich kronikach z VI wieku. Brytyjski sinolog i historyk nauki Joseph Needham (1900-1995) zacytował chińskiego uczonego Yan Zhitui (531–591):

„Nigdy nie odważyłbym się użyć do toalety papieru z cytatami lub komentarzami z «Pięciu klasyków» lub nazwiskami mędrców”.

W 851 roku pewien podróżnik napisał:

„Chińczycy nie dbają zbyt starannie o czystość i kiedy się załatwiają nie myją się wodą, lecz tylko podcierają papierem”.

W 1393 roku dwór cesarski w Nankinie zużył około 720 tys. arkuszy papieru toaletowego o wymiarach dwie na trzy stopy (około 60 na 90 cm). Sam cesarz Hongwu i jego rodzina zużyli 15 tys arkuszy papieru, o którym mówiono, że był „to rodzaj papieru szczególnie miękki i perfumowany”.

W średniowiecznej Europie mieszkańcy do podcierania nadal używali szmat, skrawków tkanin lub kulek wełny. Czasami sięgali po mech, liście lub siano, a nawet słomę, jak pisze w swoim standardowym dziele „Papier toaletowy. Historia kultury podcierania” Sabine Schachtner, dyrektorka Muzeum Przemysłowego LVR Papiermuehle Alte Dombach. Od XVI wieku używano także makulatury.

Interesujące jest również to, czego archeolodzy dowiedzieli się z wykopalisk średniowiecznych latryn w starym mieście hanseatyckim Tartu w dzisiejszej Estonii.

Na podstawie pozostałości tkanin, które używano w gospodarstwach domowych jako papier toaletowy, naukowcy mogli stwierdzić jakościowe różnice, które świadczyły o statusie społecznym tych gospodarstw. W zamożnych gospodarstwach używano delikatnych i miękkich tkanin wełnianych pochodzących z codziennej odzieży i podartych na paski. Niektóre z nich miały nawet jedwabne aplikacje. W uboższych domach używano grubych, prostych tkanin.

Produkcja pełną parą

Rozpowszechnienie się gazet i pojawienie się przemysłowej produkcji papieru doprowadziło do przełomu w produkcji papieru toaletowego.

Rozprzestrzenianie się w drugiej połowie XIX wieku, początkowo w Anglii toalet ze spłuczką wymagało specjalnego papieru, który nie zatykał rur analizacyjnych.

Film wizerunkowy firmy „Fripa” producenta papieru higienicznego w Mittenbergu w Bawarii z dumą prezentuje postęp techniczny, jaki dokonał się w branży od tego czasu. Wszystko płynie, toczy się, a ogromne pakiety papieru wsuwane są niczym niewidzialną ręką do potężnych maszyn, by na końcu linii produkcyjnej pojawiły się rolki papieru toaletowego zapakowane w duże paczki. W następstwie koronawirusa „Fripa” znacznie zwiększyła swoją produkcję. Przedsiębiorstwo produkowało dotąd 130 tys. ton rocznie, obecnie dwa razy tyle.

− Produkujemy na granicy możliwości, ale nie nadążamy − powiedział DW rzecznik firmy Juergen Fischer. Fischer nie potrafi sobie wytłumaczyć, dlaczego Niemcy tak szaleją teraz na punkcie papieru toaletowego. − Może, dlatego, że jest łatwy w przechowaniu i nie jest zbyt drogi − przypuszcza. Jednocześnie namawia klientów do „rozważnego zachowania i opanowania”.

Chomikowanie-działaniem zastępczym

Socjolog i badacz ryzyka Ortwin Renn dyrektor naukowy Instytutu Badań nad Zrównoważonym Rozwojem Transformatywnym (IASS) w Poczdamie wyróżnia trzy rodzaje nabywców papieru toaletowego.

− Z badań znamy typ osobowości, który ignoruje niebezpieczeństwo, typ, który ucieka, zamyka się w sobie oraz typ wojownika − wylicza. Jak tłumaczy, ten ostatni staje się aktywny wobec zagrożenia i kupuje na zapas, co jest dla niego rodzajem akcji zastępczej. To czy jeden jest typem walecznym, a drugi nie, jest z jednej strony wrodzone, ale z drugiej również zdeterminowane wykształceniem i dotychczasowym doświadczeniem. Jednak wiele zależy też od sytuacji. Dla przykładu kierowca samochodu jest bardziej wojownikiem, a przechodzień typem, który ucieka.

W zamieszaniu wokół papieru toaletowego Anja Achtziger psycholog biznesu z Uniwersytetu Zeppelin w Friedrichshafen rozpoznaje nawet „podobne zachowania jak podczas opalania na wakacjach”.

– Ludzie słyszą w mediach, że inni kupują dużo papieru toaletowego – mówi Achtziger na łamach „Sueddeutsche Zeitung”. – W pracy, w rodzinie, wśród przyjaciół ludzie ciągle mówią o tym, ile zgromadzili zapasów. Kto jeszcze tego nie zrobił, staje się nerwowy – i też zaczyna chomikować.

Jednak. Prawdopodobieństwo, że rolka papieru toaletowego stanie się popularna jako środek płatniczy, jest małe.


Manuela Gretkowska: Tusk napisał o nim „Wariat albo zbrodniarz”

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Wobec nieszczęścia, ten człowiek „chodzące nieszczęście” może wygrać. Parafrazując tytuł filmu: „Ze śmiercią mu do twarzy”. A nam? W workach plastikowych na głowach, w skarpetkach na rękach, jak wielu się odgraża, pójdziemy głosować?

 

Jak w dowcipie o sowieckim dygnitarzu szukającym w Warszawie kibla – „Jeśli o towarzysza chodzi, to może wszędzie”.

Kaczyński też zanieczyścił całe studio radiowe, bo pluć może wszędzie. Jego nie obowiązują nowe normy kasłania w łokieć i stare – chociaż zasłonięcia ust.

Nie wydzielił wywiadu przez skypa, telefon. Trenuje publicznie konstytucję twierdząc, że zgodnie z nią, wybory 10 maja się odbędą.

Patrzcie i podziwiajcie: Przedskoczek wyborów prezydenckich.
Kto mu zabroni wyborów 10 maja? WHO czy ONZ? Unia Europejska w kwarantannie zabezpieczy Polskę jak Puszczę Białowieską albo szaleństwo Kaczyńskiego? Tusk napisał o nim (domyślnie – o proponującym majowe wybory) „Wariat albo zbrodniarz”.

Okaże się, że wielki strateg: w pierwszej turze wygra Duda. Drugiej nie będzie. Ogłoszą stan wyjątkowy, a potem się zamąci, znajdzie artykuł albo Trybunał Konstytucyjny kichnie i będziemy mieli prezydenta Dudę. Przecież opozycja proponowała przesunięcie wyborów nawet za rok.

Kaczyński, mały rycerz Konstytucji, wykorzysta 3 Maja przed 10 maja. Już to robi powołując się na coś co zdeptał. Polska z Konstytucją 3 Maja, a właściwie Ustawą Rządową (PiS też rządzi specustawami) pierwszą nowoczesną konstytucją w Europie, nie będzie słuchać pouczeń Unii Europejskiej. Zachód może się od nas uczyć demokracji. A właśnie, Konstytucja 3 Maja ograniczała demokrację szlachecką, więc i PiS będzie mógł patriotycznie ograniczać demokrację, przeciw zdrajcom.

3 Maja naszym przodkom ratującym kraj przeszkadzali wrogowie. Teraz Tusk, opozycja i Unia próbują udaremnić uchwalenie konstytucyjnych wyborów. Paralele paranoików wydają się paranormalne, ale nie u nas. TVP powtórzy te bzdury bogato je ilustrując.

We Włoszech mecze mogły rozsiać epidemię, eksportowaną do Europy dzięki sportom zimowym. W Korei Południowej punktem zapalnym była msza, u nas wybory prezydenckie?

Słuchalność rządowej „Trójki” spadła o połowę

Ale to było radio inteligenckie. Gdyby Polska była krajem ludzi inteligentnych poparcie PiS-u spadło by podobnie jak Trójce. Mimo kompromitacji pisowców i Dudy, nie spada. Destrukcyjny Kaczyński jest kamertonem rezonującym z polską głupotą i zacofaniem. Jedno wzmacnia drugie. Wobec nieszczęścia, ten człowiek „chodzące nieszczęście” może wygrać. Parafrazując tytuł filmu: „Ze śmiercią mu do twarzy”. A nam? W workach plastikowych na głowach, w skarpetkach na rękach, jak wielu się odgraża, pójdziemy głosować?

nie wiem czy tłumaczenie Pascala poprawne, ale oddaje sens jego słów z „Myśli”.

Manuela Gretkowska

 

 


Marcin Zegadło: Dziennik pandemiczny. 22.03.2020r. – niedziela (popołudnie)

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Są tacy, którzy znajdują silny, pobudzający bodziec w doniesieniach o śmierci osób młodszych niż dotychczas wskazywane grupy ryzyka. Na przykład, to podrzucanie linków do artykułów prasowych, z których dowiadujemy się o śmierci 27-latki, 37-latki. Na zasadzie – „Spójrzcie! Myśleliście, że wam się uda? Skąd ten pomysł? COVID -19 idzie nie tylko po wasze babcie i waszych rodziców, idzie również po was”.

 

Pewna wyraźna, nowa tendencja wśród części komentujących bieżące wydarzenia w mediach społecznościowych.

Mianowicie są tacy (jest ich coraz więcej), którzy znajdują silny, pobudzający bodziec w doniesieniach o śmierci osób młodszych niż dotychczas wskazywane grupy ryzyka. Na przykład, to podrzucanie linków do artykułów prasowych, z których dowiadujemy się o śmierci 27-latki, 37-latki. Na zasadzie – „Spójrzcie! Myśleliście, że wam się uda? Skąd ten pomysł? COVID -19 idzie nie tylko po wasze babcie i waszych rodziców, idzie również po was”.

Z reguły tym zgonom towarzyszą inne okoliczności. Poród i komplikacje lub to, co zamyka się w nowym, często stosowanym pojęciu „chorób towarzyszących”.

Jestem astmatykiem. Moje płuca są w zapewne w odrobinie gorszym stanie niż płuca mojego 43 – letniego rówieśnika bez astmy i chociaż bez problemu przebiegam 10 kilometrów (przed treningiem biorę lek wziewny) albo przejeżdżam na rowerze kilometrów 50-siąt, to nie wiem jak moje płuca zachowają się w przypadku, kiedy rozwinie się w nich na przykład ostry stan zapalny wywołany przez wirusowe zapalenie płuc.

Od lat żyliśmy w rzeczywistości pełnej mocnych bodźców. Jesteśmy na ogół przebodźcowani i w większości przypadków nie reagujemy na informację, które nie wyrywają nas z foteli, nie zrywają z kanap. Informacja musi być pierdolnięciem wartym naszej uwagi. Dlatego, zanim poinformują nas, że w związku z zakażeniem COVID-19 zmarł młody mężczyzna, który cierpiał na przykład na stwardnienie rozsiane, dowiemy się, że zmarł po prostu 29-latek. Mamy się bać. Jest dobrze, kiedy się boimy. Zresztą odnoszę wrażenie, że po prostu lubimy się bać.

W jakimś sensie ta podniosła atmosfera masowego zagrożenia powoduje pewien rodzaj podniecenia wywołany wytrąceniem nas z rutyny, a to może działać pobudzająco nie tylko w naszych sypialniach, więc bawimy się odrobinę w napędzanie sobie strachu, a jest to o wiele bardziej interesujące niż zwykle, ponieważ rzeczywiście jest się czego bać.

Syn w swoim pokoju bawi się z siostrą w szkołę. Kto? Co? – koronawirus, Kogo? Czego (nie ma) – koronawirusa, Komu? Czemu? (przyglądam się) – koronawirusowi. Odmienia przez przypadki, a nasza córka słucha i powtarza. Mikołaj żartował wczoraj, że słowa roku 2020 to: koronawirus, pandemia i zgon. Ma mroczne poczucie humoru, po ojcu, ale tym razem śmiałem się wyłącznie dla towarzystwa.

Tak czy owak. W przypadku doniesień o moim zgonie zawiadamiam, że posiadałem również „schorzenia towarzyszące”. To znaczy chorowałem przewlekle na astmę. Tak że spoko. To nie będzie wyłącznie COVID-19.

Marcin Zegadło

 

 


Niemcy: zgromadzenia powyżej dwóch osób zakazane, poruszanie się poza domem maksymalnie w parach

Poruszanie się poza domem w pojedynkę lub maksymalnie w parach, obowiązek utrzymywania minimum 1,5 metra odstępu i zamknięcie restauracji to nowe zasady obowiązujące w Niemczech w związku z epidemią koronawirusa – ogłosiła w niedzielę kanclerz Angela Merkel.

Od niedzieli ulicami niemieckich miast poruszać można się tylko w pojedynkę lub parami – poinformowała szefowa niemieckiego rządu podczas konferencji prasowej. Restrykcje, które obowiązywać będą w całym kraju przez co najmniej dwa tygodnie, nie dotyczą rodzin i członków tego samego gospodarstwa domowego; osoby te nadal mogą wspólnie wychodzić z domu.

Osoby poruszające się po mieście muszą zachowywać co najmniej 1,5 metra odstępu od innych. Merkel podkreśliła, że jest to najważniejsza zasada, bo przy jej zachowaniu „możliwość zakażenia spada do zera”. Również przedsiębiorstwa będą musiały wprowadzić ją dla swoich pracowników i gości.

Kanclerz poinformowała także o całkowitym zamknięciu restauracji, choć nadal będzie możliwa sprzedaż posiłków na wynos i z dowozem. Dodatkowo oprócz wielu sklepów i lokali, które są już zamknięte na mocy wcześniejszych decyzji, obecnie również salony fryzjerskie, kosmetyczne, studia tatuażu i salony masażu będą musiały zaprzestać działalności.

– Nie ma jeszcze dostępnych szczepionek ani leków, dlatego takie zasady są obecnie najskuteczniejszym środkiem w walce z wirusem – powiedziała Merkel. Podkreśliła, że nie są to propozycje, ale zasady, za których nieprzestrzeganie grozić będą kary. Ich wysokość nie była przedmiotem niedzielnej telekonferencji z udziałem kanclerz, części ministrów rządu federalnego i premierów krajów związkowych, którzy zgodzili się na obowiązywanie nowych zasad w całym kraju.

Dotychczas cieszące się dużą autonomią kraje związkowe wprowadzały zróżnicowane obostrzenia i nakazy mające spowolnić rozprzestrzenianie się koronawirusa.

– Dostawaliśmy od wielu osób sygnały, że życzą sobie jasności na poziomie federalnym – tłumaczyła Merkel.

Kanclerz zapowiedziała, że w poniedziałek rząd będzie podejmował decyzje na temat pomocy finansowej dla gospodarki, a projekty ustaw w tej sprawie będą procedowane w taki sposób, żeby mogły zostać przyjęte przez Bundesrat (drugą izbę parlamentu federalnego) podczas specjalnego posiedzenia w najbliższy piątek.

Niemcy znajdują się w pierwszej piątce państw na świecie najmocniej dotkniętych pandemią koronawirusa SARS-CoV-2. Według najnowszych wyliczeń Uniwersytetu Johna Hopkinsa w kraju zidentyfikowano 23 974 przypadki zakażenia, a 92 zakażone osoby zmarły.

Z Lipska Łukasz Grajewski (PAP)


Adam Mazguła: Znowu nadzieja w SOLIDARNOŚCI

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Zostawcie ten PiS-walec sobie. My budujmy solidarność w walce o przyszłość, zdrowie i być może nawet przetrwanie.

 

Dzisiaj nie ma miejsca na partie podziałów, szczucia i kłamstwa. Prezes nie utrzyma władzy na smoleńskiej lub teraz wyborczej religii śmierci.

Czas ignorować tych nieodpowiedzialnych nieudaczników, dla których widmo utraty władzy jest ważniejsze od zdrowia narodu.

Zostawcie samemu sobie A. Dudę z jego kampanią wyborczą, prezesa w schronie z dziesiątkami ochroniarzy i M. Morawieckiego ze swoim katalogiem kłamstw na każdą okazję.

Zostawcie kąpiących się we własnym sosie wszystkich ich wyznawców wychowanych na propagandzie J. Kurskiego, parafialnych dewotów zionących ogniem nienawiści do wszystkiego, co nie z PiS.

Dzisiaj potrzebna jest znowu SOLIDARNOŚĆ

Musimy odkryć to słowo na nowo. Jego znaczenie i moc. Znowu potrzeba nam dzisiaj odrzucenia podziałów i przyjęcia odpowiedzialności za nas wszystkich. Musimy się porozumieć we wspólnej trosce o przyszłość.

Kluczem do sukcesu jest solidarna walka z wirusem, wzajemna pomoc i wsparcie. Zarówno tam, gdzie służby medyczne walczą o życie zarażonych wirusem, jak i tam, gdzie trzeba przestrzegać zasad, aby się nie rozprzestrzeniał.

Musimy wspierać się w zaspakajaniu potrzeb życiowych. Pomagać tym, co z różnych względów sami nie mogą tego zrobić. Potrzeba odpowiedzialnej solidarności, wymaga dyscypliny społecznej, niewychodzenia z domów, szczególnie osób w trakcie kwarantanny.

Apeluję do środków masowego przekazu

Oprócz koniecznych informacji o walce z koronawirusem musicie pomóc społeczeństwu przetrwać w izolacji. Potrzebne są programy edukacyjne, rozrywka, gry i wspólne akcje zajmujące ludzi. Długo nie wytrzymają w izolacji i wtedy zachowania społeczne ludzi zdesperowanych i opuszczonych są nie do przewidzenia.

Solidarności musimy szukać wśród przedsiębiorców i pracowników

Większość doskonale wyczuwa, co jest konieczne do zrobienia, co wskazane, a co niekoniecznie pilne. Kto musi trwać na stanowisku i trzeba mu stworzyć komfortowe warunki pracy, a kto będzie potrzebny później.

Raz jeszcze powtórzę. Zostawcie ten PiS-walec sobie. My budujmy solidarność w walce o przyszłość, zdrowie i być może nawet przetrwanie.

Apeluję do wszystkich ludzi rozumiejących powagę obecnej sytuacji

W poczuciu odpowiedzialności budujmy SOLIDARNOŚĆ społeczną, w rodzinach, na osiedlach, w miejscach pracy, narodową i ponad narodową. Im prędzej, tym lepiej.

Adam Mazguła


Francja. Lekarze składają pozew przeciw premierowi i byłej minister zdrowia

Do 600 osób wzrosła w niedzielę liczba członków grupy C19, która w czwartek w imieniu lekarzy i pielęgniarek złożyła zbiorowy pozew przeciw premierowi Edouardowi Philippe i byłej minister zdrowia Agnes Buzyn. Lekarze zarzucają im narażenie ich na utratę zdrowia.

Rząd nie zapewnił medycznych środków ochrony osobistej

Mimo doskonałej wiedzy o zagrożeniach związanych z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2 rząd Francji nie zapewnił personelowi placówek medycznych środków ochrony osobistej. Przez dwa miesiące zwlekał z dostarczeniem masek chroniących przed zakażeniem – wskazano we wniosku, który w czwartek w komisji petycji Trybunału Stanu Republiki Francuskiej złożyła grupa trzech lekarzy.

Philippe Naccache, Emmanuel Sarrazin i Ludovic Toro – założyciele grupy o nazwie „C19”, którzy wystosowali petycję, stoją na stanowisku, że premier Edouard Philippe i b. minister zdrowia Agnes Buzyn „mieli całkowitą świadomość zagrożenia, dysponując przy tym całym szeregiem instrumentów dla jego zminimalizowania. Mimo to zdecydowali się nie sięgać po te narzędzia”.

Grupa C19, której liczebność w niedzielę przekroczyła 600 członków, nie kryje też oburzenia wypowiedziami prasowymi byłej minister, która z zawodu sama jest lekarką. Agnes Buzyn ujawniła w wywiadzie dla dziennika „Le Monde”, że jeszcze w styczniu ostrzegła premiera, iż pierwsza tura wyborów samorządowych i regionalnych nie powinna w ogóle mieć miejsca w związku zagrożeniem dla zdrowia publicznego.

Buzyn, aktywna działaczka partii prezydenta Emmanuela Macrona – LREM, podała się wkrótce potem do dymisji w związku ze startem w wyborach regionalnych, w których ubiegała się o stanowisko mera Paryża.

2 lata więzienia za świadome narażanie innych na zakażenie się SARS-CoV-2

We wniosku o postawienie premiera i b. minister przed Trybunałem Stanu wskazano, że zarówno premier, jak b. minister „świadomie zaniechali wykorzystania mechanizmów, które pozwoliłyby uniknąć niebezpieczeństwa. Tym samym stworzyli bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób”.

Zgodnie z obowiązującym we Francji ustawodawstwem świadome narażanie innych osób na zakażenie się SARS-CoV-2 jest karane 2 latami więzienia i mandatem w wysokości 30 tys. euro – podkreśla w komentarzu Agence France Presse.

Inicjatywa lekarzy z grupy C19 zyskała szeroki rezonans społeczny. Poparły ją ugrupowania opozycyjne wobec rządów LREM.

Prawicowa, eurosceptyczna Ludowa Unia Republikańska(UPR), na której czele stoi François Asselineau, wezwała na swym portalu chorych, pielęgniarzy, strażaków i policjantów „podobnie jak lekarze narażonych przez zaniedbania władz i ich niewłaściwą reakcję na epidemię koronawirusa” do zakładania analogicznych grup i sygnowania podobnych petycji, które pozwolą pociagnąć polityków partii rządzącej do odpowiedzialności – pisze w niedzielę na swym portalu dziennik „Le Figaro”.

UPR stoi na stanowisku, że wnioski nie powinny się ograniczać do premiera i b. minister zdrowia. Za złamanie szeregu artykułów kodeksu karnego, a mianowie art. 121-3 i art. 221–6, które mówią o narażaniu życia i/lub zdrowia obywateli, powinien też być sądzony szef resortu spraw wewnętrznych Christophe Castaner, który m.in. z urzędu ogłasza wybory – twierdzi kierownictwo tej partii.

Skandal z maskami ochronnymi

„Skandal z maskami ochronnymi dla lekarzy i pielęgniarek, o którym było głośno pod koniec lutego, to był pierwszy sygnał szeregu nieprawidłowości” – podkreślił w wywiadzie dla dziennika „Le Parisien” adwokat grupy C19 Fabrice Di Vizio.

Gdy rządzący doszli do wniosku, że nie są w stanie zapewnić masek na czas, zaczęli nas przekonywać, że maski są zbędne. Z naszego punktu widzenia była to deklaracja własnej niekompetencji i powód do kolejnych kłamstw, bo przecież tych masek w ogóle nie było na składzie” – podkreślił Di Vizio.

Francuskie media przypominają, że sprawa masek była już rozpatrywana przez Sąd Administracyjny 4 marca, ale rozprawa odbyła się przy drzwiach zamkniętych. Rząd Republiki zobowiązał się wtedy dostarczyć maski do szpitali i przychodni.

„To jednak kropla w morzu. Oburzenie pracowników służby zdrowia stało się jeszcze większe, gdy okazało się, że największa francuska firma produkująca maski ochronne realizuje obecnie ogromne zamówienie brytyjskiego ministerstwa zdrowia i jej produkty w większości trafią do Wielkiej Brytanii” – pisze „Le Parisien”.

Po opublikowaniu wywiadu b. minister zdrowia w „Le Monde”, w którym powiedziała m.in.:

– Od samego początku nie myślałam o niczym innym, ale o koronawirusie (…) Ostatni tydzień był dla mnie koszmarem. Na każdym spotkaniu, bałam się, że się zakażę.

Grupa C19 zdecydowała się na ponowne złożenie skargi z wnioskiem o postawienie premiera rządu i b. minister zdrowia przed Trybunałem Stanu, który jest we Francji sądem działającym na zasadach permanentnych. Trybunał ten zajmuje się wykroczeniami ministrów oraz innych urzędników państwowych. (PAP)


Marcin Zegadło: Dziennik pandemiczny. 22.03.2020r. – niedziela

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Wczoraj w swoim domu, prawdopodobnie zmarł ktoś, kto nie doczekał diagnozy. I stało się to przy 500 zdiagnozowanych zachorowaniach. Czy mam zacząć zastanawiać się, co będzie działo się w naszych mieszkaniach, kiedy tych zachorowań będzie 35-40 tysięcy?

 

Wczoraj przed zaśnięciem czytam doniesienia prasowe.

W Głogowie zmarł mężczyzna, który przebywał w domu na kwarantannie. Czekał na testy. Przyczyna zgonu jeszcze nie została potwierdzona.

Czy to jest ten ponury scenariusz dla nas wszystkich? Czy to jest obraz systemu, którego wydolność nie zapewnia chorym odpowiedniej opieki? Czy to jest obraz systemu, który już na tym etapie nieogrania?

Tymczasem były rzecznik rządu, Rafał Bochenek dziękuję prezydentowi Dudzie za niskie ceny paliwa. Moja niedawno zmarła babka zwykła mówić: „Idiotów nie sieją – sami rosną”. Jeśli tak, to „ta ziemia” jest dla tych plonów jak czarnoziem. W tym sensie można powiedzieć, że jesteśmy, kurwa, spichlerzem Europy, a Bochenek jest tego spichlerza bezcenną zawartością.

Zły sen, z którego przestaliśmy się budzić.

Przestałem śledzić liczbę zdiagnozowanych przypadków COVID-19. Nie jest transparentna. Nie oddaje stanu rzeczy. Niczemu nie służy. Jest kpiną z monitorowania sytuacji.

Wczoraj w swoim domu, prawdopodobnie zmarł ktoś, kto nie doczekał diagnozy. I stało się to przy 500 zdiagnozowanych zachorowaniach. Czy mam zacząć zastanawiać się, co będzie działo się w naszych mieszkaniach, kiedy tych zachorowań będzie 35-40 tysięcy?

 

 


NFZ zaleca wstrzymanie przyjęć pacjentów na zaplanowane zabiegi operacyjne

W celu ograniczenia zużycia zapasów krwi i preparatów krwiopochodnych, Centrala NFZ zaleca w okresie od 23 do 29 marca stopniowe ograniczanie przyjęć, a od 30 marca wstrzymanie przyjęć pacjentów na zabiegi operacyjne wykonywane planowo.

Narodowy Fundusz Zdrowia poinformował w sobotę, że dotyczy to w szczególności endoprotezoplastyki dużych stawów, dużych zabiegów korekcyjnych kręgosłupa, zabiegów naczyniowych na aorcie brzusznej i piersiowej, pomostowania naczyń wieńcowych; nefrektomii (chirurgicznego usunięcia nerki) oraz histerektomii (chirurgicznego usunięcia macicy).

NFZ podał, że decyzja o odroczeniu terminu zabiegu powinna być podejmowana indywidualnie w odniesieniu do każdego pacjenta, u którego ma być wykonana operacja, z uwzględnieniem jego aktualnego stanu klinicznego i ryzyk wynikających z przeprowadzenia leczenia operacyjnego w późniejszym terminie.

Pacjentom, co do których zostanie podjęta decyzja o odroczeniu operacji, należy wyznaczyć kolejny termin zabiegu. Aktualizacja kolejki powinna być przeprowadzona z uwzględnieniem daty zgłoszenia się pacjenta ze skierowaniem u świadczeniodawcy.

Krew i jej składniki potrzebne są każdego dnia. Pandemia nie zmniejsza zapotrzebowania. Stąd apel, by w miarę możliwości honorowi dawcy krwi nie rezygnowali z jej oddawania.

Potrzebne są wszystkie grupy krwi, bo istnieją biorcy o różnych grupach. Najbardziej, z użytecznego punktu widzenia, deficytowa jest krew grupy zero, mająca ujemne Rh, ponieważ w nagłych wypadkach, przy braku krwi właściwej grupy, można ją przetoczyć każdemu bez ryzyka odrzucenia przez biorcę. Jest to jednak jedna z najrzadziej występujących grup krwi – ma ją ok. 7 proc. Polaków.

Dawcą mogą być osoby między 18. a 65. rokiem życia, ważące co najmniej 50 kilogramów, u których w ciągu ostatnich sześciu miesięcy nie wykonywano akupunktury, tatuażu, przekłucia uszu lub innych części ciała; które nie miały wykonywanych zabiegów operacyjnych, endoskopowych i innych diagnostycznych. np. gastroskopii czy laparoskopii, oraz nie były leczone krwią i jej składnikami. Szczegółowy wywiad przed pobraniem krwi wyklucza osoby, które nie mogą jej oddawać. (PAP)

Katarzyna Lechowicz-Dyl


22 mln Ukraińców może zakazić się koronawirusem

Przy niskim poziomie działań przeciwepidemicznych i profilaktycznych koronawirusem może zakazić się 22,2 mln Ukraińców – wynika z orientacyjnej prognozy Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, cytowanej w sobotę na stronie internetowej kijowskich władz miejskich. Ukrainę zamieszkuje ok. 42 mln ludzi.

Prognozowane przez Akademię dane przywołano w zamieszczonym na stronie internetowej kijowskich władz protokole z posiedzenia komisji ds. bezpieczeństwa technogennego i ekologicznego oraz sytuacji nadzwyczajnych przy Kijowskiej Miejskiej Administracji Państwowej.

„Biorąc pod uwagę wzrost liczby chorych na Covid-19 na terytorium Ukrainy i miasta Kijów i orientacyjną prognozę Narodowej Akademii Nauk Ukrainy przy niskim poziomie przeciwepidemicznych i profilaktycznych działań o możliwym zainfekowaniu 22,2 mln ludzi na Ukrainie. Biorąc przy tym pod uwagę liczbę mieszkańców stolicy, ich aktywne procesy migracyjne, kwestia podjęcia środków w celu zapobieżenia rozprzestrzenieniu się ostrej choroby układu oddechowego Covid-19, (…) była rozpatrzona na nadzwyczajnym posiedzeniu” komisji – napisano w protokole.

Gazeta internetowa „Ukraińska Prawda” zaznacza, że w otwartym dostępie Akademii Nauk nie ma takiej prognozy.

Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował w sobotę o kolejnych siedmiu przypadkach zakażenia koronawirusem w ukraińskiej stolicy. To osoby w wieku od 29 do 50 lat. Łącznie w tym mieście odnotowano 10 przypadków zachorowania.

Według ukraińskiego Centrum Zdrowia Publicznego dotychczas na Ukrainie potwierdzono 47 przypadków zakażenia koronawiursem, w tym trzy śmiertelne.

Z Kijowa Natalia Dziurdzińska (PAP)


Lewandowscy przekazują milion euro na walkę z koronawirusem

Do tej pory oboje nakłaniali swoich fanów do tego, by w czasie pandemii koronawirusa nie wychodzić z domów. Teraz polski napastnik i jego żona postanowili wesprzeć finansowo tych, którzy próbują walczyć z jej skutkami. Na ten cel Anna i Robert Lewandowscy przeznaczyli właśnie milion euro.

View this post on Instagram

[PL] Moi drodzy, przez ostatnie dni docierają do nas różne informacje, także prośby byśmy zostali w domach. Dotyczy to każdego z nas. Proszę wszystkich naszych kibiców i fanów: Szanujmy zalecenia jakie wszyscy dostajemy, bądźmy odpowiedzialni za siebie i innych. Szczególnie o taką uwagę proszę naszych młodych kibiców. Zamknięte szkoły potraktujcie proszę jako wyraz odpowiedzialności za Wasze bezpieczeństwo i zdrowie. Tym razem nie gromadźmy się na razie w miejscach publicznych, w tym pod stadionami, jeśli nie jest to konieczne. Przyjdzie na to czas. Sport jest bardzo ważny, ale ważniejsze jest Wasze bezpieczeństwo. Wykorzystajcie proszę najbliższy czas najlepiej i najbezpieczniej jak potraficie. W spokoju i w domach🙏 Pozdrawiam Was, Robert [ENG] Dear All, Since the past few days we have received various information, including requests to stay at home. This applies to all of us. I ask all our supporters and fans: Let’s respect the recommendations, let’s be responsible for ourselves and others. I am asking especially our young fans. Please treat closed schools as an expression of responsibility for your safety and health. During this time, don’t gather in public places, including the stadiums, if it is not necessary. Sport is very important, but your safety is more important. Please use this coming time in the best and the safest way you can. Stay calm and stay at home🙏 All the best, Robert.

A post shared by Robert Lewandowski (@_rl9) on

„Dziś wszyscy jesteśmy świadomi trudności sytuacji jaka nas otacza. Dziś wszyscy gramy w jednej drużynie. Bądźmy silni w tej walce i bądźmy jednomyślni. Jeśli możemy w sposób bezpieczny komuś pomóc, to róbmy to. Dobro wraca” – napisali Lewandowscy w specjalnym oświadczeniu, w którym poinformowali, że przekazują milion euro na walkę z pandemią koronawirusa. Nie zaznaczyli jednak, komu konkretnie przekażą te pieniądze.

W dalszej części oświadczenia Anna i Robert jeszcze raz zaapelowali o to, by zachować szczególną ostrożność i nie narażać się na zakażenie.

„Ta sytuacja dotyka każdego z nas, nie wybiera, dlatego raz jeszcze prosimy: Stosujmy się do zaleceń, słuchajmy tych, którzy się na tym dobrze znają. Bądźmy odpowiedzialni. Wierzymy, że szybko wrócimy do normalności. Bądźmy razem, bądźmy solidarni.” (PAP Life)