WHO: poziom globalnego zagrożenia koronawirusem „bardzo wysoki”

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podniosło poziom globalnego zagrożenia koronawirusem z wysokiego do „bardzo wysokiego” na poziomie globalnym i ostrzega, że epidemia rozszerza się, a wirus może dotrzeć do większości, „jeśli nie do wszystkich krajów” na świecie.

– Ciągły wzrost przypadków koronawirusa na świecie i liczba dotkniętych w ostatnich dniach państw to bez wątpienia powód do niepokoju – powiedział szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus. – Nasi epidemiolodzy obserwują rozwój wypadków. Teraz oceniamy, że bardzo wysoki jest poziom ryzyka w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa – dodał.

Światowa Organizacja Zdrowia przygotowała raport i rekomendacje dla wszystkich państw. Wzywa w nim władze do edukowania ludności oraz rozszerzenia nadzoru, by znaleźć, odizolować i leczyć każdą osobę zakażoną.

Szczepionki i leki

Tedros Adhanom Ghebreyesus poinformował, że na świecie trwają prace nad 20 szczepionkami – Kilka leków jest w trakcie testów klinicznych. Pierwszych rezultatów spodziewamy się za kilka tygodni – powiedział. Jak zaznaczył, „nie musimy czekać na szczepionki i leki. Są rzeczy, które każdy może zrobić sam, żeby już teraz chronić siebie i innych”. – Należy także stosować się do wskazówek w kraju i skonsultować się z pracownikami lokalnych służb zdrowia – powiedział Tedros.

Szef WHO zwrócił uwagę, że ryzyko zależy od tego, gdzie się mieszka, a także od wieku i ogólnego stanu zdrowia.

Do tej pory największe ogniska wirusa istnieją w Chinach, Korei Południowej, we Włoszech i w Iranie.

Do listy krajów, w których stwierdzono przypadki zakażeń, dołączyły między innymi Meksyk, Nigeria i Azerbejdżan. W Polsce jak dotąd nie ma potwierdzonego przypadku infekcji.

Co musisz wiedzieć o koronawirusie?

Koronowirus SARS-CoV-2. Jak zapobiegać

Koronowirus SARS-CoV-2. Jak zapobiegać
Źródło: gis.gov.pl /Materiały prasowe

Koronawirus – Pamiętaj

Koronawirus - Pamiętaj
Źródło: gis.gov.pl /Materiały prasowe

Dariusz Frach, thefad.pl


Marcin Zegadło: To jest jednak wyjątkowe miejsce na Ziemi, ta Polska

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Od kilku dni, okazuje się, że największym zagrożeniem dla Polski nie są Kaczyński z jego niepohamowaną żądzą zemsty, Morawiecki z jego bezczelnymi kłamstwami, Ziobro z jego podejrzanymi powiązaniami, Duda z jego infantylnością i nową dziewczyną, nie są faszyści palący kukły Żydów, nie jest Kościół Katolicki – okazuje się, że największym zagrożeniem dla Polski jest koronawirus.

 

Od pięciu lat rządzą w Polsce środowiska, które konsekwentnie budują antydemokratyczny, ksenofobiczny, homofobiczny katofaszyzm, środowiska katolicko-prawicowe, które demolują system prawny, chronią pospolitych przestępców, umarzają postępowania przeciwko zwykłym bandytom szykanując ich ofiary oraz sędziów i prokuratorów, którzy chcą tych bandytów ścigać.

W środę (26 lutego 2020r.) Gazeta Wyborcza publikuje sążnisty artykuł o niepokojących powiązaniach żony obecnego Ministra Sprawiedliwości z półświatkiem albo zupełnie wprost – ze zwykłą gangsterką.

Jednocześnie celebryta bez politycznego doświadczenia postanawia skorzystać ze swojego biernego prawa wyborczego i kandydować na najwyższy urząd państwowy, co wywołuje egzaltowane odruchy poparcia u ludzi z pierwszych stron gazet oraz całej rzeszy letnich katolików, którzy tak pięknie mogą przejrzeć się w obliczu Szymona Hołowni, bo o nim mowa – jest taki sam jak my – myślą sobie – tylko trochę lepszy. Jest taki fajny. Taki miły. Krytykuje księży za to, że gwałcą dzieci – to niezwykłe. Tyle dobrego robi dla potrzebujących. Nadaje się jednym słowem. Oto prezydent naszych marzeń.

Przerażające.

To wszystko jest przerażające i dzieje się tutaj od pewnego czasu i w tym jakoś nie widzimy zagrożenia. Nikomu nie przeszkadza, że się robi z tego kraju prywatny folwark „nasze sobie państwo”, albo zabaweczkę w ręku nieodpowiedzialnych prezenterów, którzy uznają, że są kompetentni, że również „Mają talent” – natomiast od kilku dni, okazuje się, że największym zagrożeniem dla Polski nie są Kaczyński z jego niepohamowaną żądzą zemsty, Morawiecki z jego bezczelnymi kłamstwami, Ziobro z jego podejrzanymi powiązaniami i zacięciem inkwizytora, Duda z jego infantylnością i nową dziewczyną, zagrożeniem dla Polski nie są faszyści palący kukły Żydów ani byli księża nawołujący do nienawiści, zagrożeniem dla Polski nie jest Kościół Katolicki roszczący sobie prawo do wpływu na coraz większe obszary życia społecznego z sypialnią i kondomem włącznie – okazuje się, że największym zagrożeniem dla Polski jest koronawirus.

Zajebiście – nareszcie mamy swoją apokalipsę.

Apokalipsę odległą od naszych „narodowych przywar”, obsesji, wad. Apokalipsę obiektywną i ogólnoświatową. Apokalipsę nie z naszej winy i nie przez nas sprowokowaną. O niczym innym nie mogliśmy teraz marzyć. Spadła nam z nieba. Jak kara za bezbożność tego świata, którą my musimy wziąć na siebie jako naród z dawna wybrany. Cudownie.

Myjcie ręce Polki i Polacy!

To ważne, żebyśmy mieli czyste ręce. Jak zwykle. I żeby tego lata nie śmierdziało jak co roku w autobusach – błagam. Myjcie się Polki i Polacy, na potęgę, na chwałę Pana. Amen.

Marcin Zegadło

 

 


Grecja. Protesty przeciw obozom dla migrantów. Doszło do starć z policją

DW

Poprzez strajki i protesty mieszkańcy greckich wysp chcą zatrzymać budowę nowych obozów dla uchodźców. Doszło do starć z policją.

Na wielu greckich wyspach mieszkańcy przystąpili do strajku generalnego, by zademonstrować swój sprzeciw wobec budowy kolejnych obozów dla uchodźców. Na Lesbos, Chios i Samos w środę (26.02.2020) urzędy regionalne i gminne, jak również liczne sklepy pozostawały zamknięte.

Starcia z policją

Doszło do starć pomiędzy zbuntowanymi mieszkańcami i policją. Przeciw demonstrantom, którzy obrzucali policję kamieniami, użyto gazów pieprzowego i łzawiącego. Demonstranci zabarykadowali część ulic. Ponad 50 osób – mieszkańców i policjantów – zostało rannych.

„Precz z policją” – skandowali demonstranci. Także uczniowie wyszli na ulice, by potępić użycie siły wobec obywateli: „Kije nie dają nadziei” – skandowali.

W czwartek (27.02.) na ulice wyszło ponad tysiąc mieszkańców Lesbos. „Żadnych obozów na wyspach”, skandowali demonstranci w porcie Mytilene.

„Chcemy odzyskać nasze wyspy“

Motto protestów brzmi: „Chcemy odzyskać nasze wyspy“. Do udziału w akcji wezwały lokalne związki zawodowe, gminy i związek urzędników państwowych ADEDY.

Mieszkańcy greckich wysp od dawna skarżą się na to, że obecność tysięcy migrantów powoduje spadek poczucia bezpieczeństwa.

– Lesbos stała się „wielkim więzieniem” uciekinierów – mówi jeden z demonstrantów, 47-letni pracownik uniwersytetu Michael Hakas. – Przez te wszystkie lata okazywaliśmy swoją solidarność, ale ten ciężar musi zostać zdjęty z wysp – dodaje.

Najwięcej migrantów przybywa do Grecji

Bezpośrednią przyczyną protestów było pojawienie się na Lesbos i Chios maszyn budowlanych do budowy kolejnych obozów. Rząd w Atenach zamierza do połowy 2020 roku wybudować zamknięte placówki i pozamykać dotychczasowe. Mają w ten sposób powstać miejsca dla 20 tysięcy uciekinierów, którzy będą tam przebywać nie dłużej niż 3 miesiące, bez możliwości swobodnego poruszania się po wyspach.

W minionym roku Grecja była tym krajem UE, do którego przybyło najwięcej migrantów. Teraz na wyspach we wschodniej części Morza Egejskiego, w obozach rejestracyjnych i wokół nich koczuje 38 tysięcy osób. Obozy są przygotowane na przyjęcie 6,2 tysięcy. Codziennie dziesiątki kolejnych uciekinierów przybywa z Turcji na greckie wyspy, by w ten sposób dostać się do Unii Europejskiej.

df/thefad.pl

 

REDAKCJA POLECA

 

 


Wielka Brytania: rekordowo niska imigracja z państw członkowskich UE

Jakub Krupa

Jakub Krupa

Imigracja zarobkowa do Wielkiej Brytanii z państw członkowskich UE spadła do najniższego poziomu od rozszerzenia Unii w 2004 roku. Tak wynika z danych brytyjskiego urzędu statystycznego ONS.

Według opublikowanych w czwartek (27.02.2020) szacunków w okresie 12 miesięcy do końca września 2019 roku do Wielkiej Brytanii przyjechało 642 tys. osób. Z kraju wyjechało 402 tys., co przekłada się na wskaźnik migracji netto 240 tys. osób.

Historycznie największą grupę stanowili imigranci z państw Unii Europejskiej. Uległo to jednak zmianie po referendum ws. wyjścia ze Wspólnoty z 2016 roku.

Obecnie największą grupą imigrantów – 250 tys. netto – stanowią migranci spoza UE. Do tej grupy zaliczają się także m.in. studenci zagraniczni (w szczególności z Chin i Indii) oraz członkowie rodzin osób, które już mieszkają w Wielkiej Brytanii. Ta grupa rośnie już siódmy rok z rzędu i jest obecnie na najwyższym poziomie od 2004 roku.

W przypadku obywateli UE w ubiegłym roku przyjechało ich o 64 tys. więcej niż wyjechało. W tzw. grupie A8 (kraje Europy Środkowej i Wschodniej), zanotowano minimalny i nieznaczący statystycznie spadek o dwa tysiące. To jednak wynik daleki od politycznych zapowiedzi masowych powrotów lub „brexodusu“, jak określały to zjawisko brytyjskie media.

Szacunki wskazały jednocześnie, że z kraju wyjechało 73 tys. Brytyjczyków. Analitycy spekulowali, że wielu z nich mogło chcieć dołączyć przed wyjściem z UE do członków rodziny rezydujących w innym kraju członkowskim lub jest obywatelami dwóch lub więcej państw.

Raport ws. praw obywateli UE po brexicie

W czwartek opublikowano także raport Niezależnego Głównego Inspektora ds. Granic i Imigracji Davida Bolta w sprawie systemu osiedleńczego. Dotyczy on ponad 3,6 miliona obywateli UE, którzy mieszkają na terenie Wielkiej Brytanii.

Zgodnie z brytyjskim prawem, obywatele UE mieszkający w Wielkiej Brytanii mają czas do końca czerwca 2021 roku na złożenie wniosku o tzw. status osoby osiedlonej. Uzyskany status zagwarantuje im prawa dotyczących rezydencji i pracy. Brak rejestracji i uzyskania nowego statusu prawnego w określonym terminie grozi uznaniem za nielegalnego imigranta.

Wśród rekomendacji Bolta dla brytyjskiego MSW znalazło się m.in. wzmocnienie komunikacji w innych językach niż angielski. Ponadto sprawny monitoring tego, ile czasu zajmuje administracyjne procedowanie złożonych aplikacji.

Zasugerowano także szczegółową analizę wyników dotychczasowego procesu grantowego dla organizacji wspierających aplikantów z grup ryzyka, w tym kilku podmiotów pracujących z Polakami w celu zapewnienia maksymalnego wsparcia osobom, które mogą go potrzebować.

Trzy miliony zarejestrowanych w nowym systemie

Do końca stycznia br. aplikację złożyło 2,9 miliona osób (79 proc. szacowanej populacji obywateli UE). Dane wskazują, że najlepiej zorganizowani są Bułgarzy, Rumuni, Włosi i Portugalczycy. Co ciekawe dla tych grup liczba aplikacji jest obecnie wyższa od szacowanej populacji. Stawia to po znakiem zapytania dokładność statystyk.

Spośród Polaków wnioski złożyło zaledwie 65 proc. z szacowanych 902 tys. osób. To jeden z najgorszych wyników, tuż obok znacznie mniejszych społeczności Francuzów, Chorwatów i Estończyków.

W przeszłości East European Resource Centre (EERC), jedna z największych organizacji pomocowych, ostrzegała, że nawet 15-20 proc. Polaków może potencjalnie mieć problemy z samodzielnym wypełnieniem aplikacji. Powodem miały być wykluczenia technologicznego, brak kompetencji językowych lub braki w dokumentacji dokumentacji.

Jednocześnie apelowano, aby nie decydować się na usługi nielegalnych doradców migracyjnych, którzy pobierają często wygórowane opłaty za wypełnienie wniosku. EERC prowadzi bezpłatny punkt wsparcia w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym (POSK) w Londynie.

 

REDAKCJA POLECA

 


Adam Mazguła: Płacę podatki, czy mafijny haracz?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nie wiem, czy to mafia podporządkowała sobie Ziobrę przy pomocy Koteckiej, czy też było odwrotnie. Popieram ujawnianie wszelkich powiązań polityków z przestępcami. Będę w tym działaniu wspierał wszystkich odważnych dziennikarzy i domagał się każdej informacji, która może przybliżyć prawdę. Czekam również na debatę, na poważne wyjaśnienia w tej sprawie od tej nieodpowiedzialnej i pełnej pychy władzy.

 

Nie interesuje mnie cudze życie seksualne i wykorzystywanie jego do celów zawodowych. Jednak, kiedy zaczynam mieć wątpliwości czy płacę podatki, czy może mafijny haracz, to już nie jest mi wszystko jedno.

Nie po raz pierwszy przeczytałem o panu Zbigniewie Ziobro, jako przykładzie powiązań mafijnych. Jego zachowanie polegające na szkalowaniu wybranych sobie osób, a nawet zmian prawa, aby można było ich prześladować przy pomocy państwowych służb, jest już w naszym kraju czymś „politycznie dopuszczalnym”, a nawet „modnym”.

Jak powszechnie wiadomo, człowiek, którego ludzie nazywają pogardliwie „zerro”, ma kłopoty ze swoja seksualnością. Czy w tej sytuacji pani Kotecka uratowała jego wizerunek, aby wspólnie z innymi mógł teraz szczuć na ludzi nazywanych „ideologią LGBT”? Czy sprawiła to mafia pruszkowska, wołomińska, czy Solidarna Polska z po/rozum/i/mieniem Gowina oraz patologią i symulacją Kaczyńskiego?

Przerażenie u ludzi przyzwoitych wzbudza jego bezkarność i upór władz do utrzymywania tego moralnie upadłego polityka prawicy na najwyższych stanowiskach w kraju.

To on publicznie zniszczył komputer i telefon mimo, że były tam dowody przestępstwa i włos mu z głowy nie spadł. To on nadzorował morderstwo Barbary Blidy i zanim ujawniono, co się stało, wysprzątano mieszkanie i zmieniono ubrania wysłanych do jej domu ludzi. To był jawny pokaz bezkarnego zabijania przeciwników politycznych.

Wszyscy mogli zobaczyć, jak morduje się na komisariacie niewinnego człowieka Igora Stachowiaka z użyciem wymyślnych tortur. Ale Ziobro wziął morderców w obronę.

Można się domyśleć, kto stoi za śmiercią Andrzeja Leppera, gen. Sławomira Petelickiego, płka Sławomira Berdychowskiego, Pawła Adamowicza.

Dlaczego popełniają samobójstwa w aresztach nadzorowanych poprzez Ziobrę kolejni świadkowie kompromitacji politycznej biskupów i polityków prawicy?

Nie ma wątpliwości, że osobiście ten człowiek dokonał tysięcy wyroków śmierci zatrzymując przeszczepy ratujące życie na wiele lat.

Jest współodpowiedzialny za śmierć co najmniej 60 byłych funkcjonariuszy poprzez ustawę dezubekizacyjną.

Skandaliczny poziom świadomości prawnej pokazał Ziobro organizując w kierowanym przez siebie ministerstwie grupę szkalującą niewygodnych sędziów.

Prokurator, czy przestępca generalny kraju?

Jeżeli 28 grudnia opublikowano wywiad i część kompromitujących informacji o Zbigniewie Ziobro, a już następnego dnia, bez wyjaśnień, oświadczeń, konferencji czy dymisji, zablokowano dostęp do strony internetowej z tymi wiadomościami, a osoba, która obiecywała kolejne dokumenty leżała w szpitalu i po pobiciu walczyła o życie, to jak to nazwać? Czy nie wygląda to tak, że Zbigniew Ziobro nie będzie się przed nikim tłumaczył, bo posiada grupę przestępczą do siłowego wymuszania posłuszeństwa i bezwzględnego stosowania terroru?

Kim jest Zbigniew Ziobro? Prokuratorem, ministrem sprawiedliwości, sędzią, posłem? Czy też może najbardziej wpływowym przestępcą w kraju, który może zorganizować napad, pobicie…? Może też zlecić okrutniejsze zadania, wydatkować dowolne kwoty finansowe, na co tylko chce i zorganizować w ministerstwie sędziowską grupę do szkalowania prawników? Może też doprowadzić do uchwalenia kompromitującej Polaków w świecie ustawę o prawnym zakazie krytykowania naszych rodaków.

Bez problemu dewastuje polski wymiar sprawiedliwości nie oglądając się na żadne autorytety organizacyjne i prawne. Czy zatem Z. Ziobro jest gangsterem, który może zdemolować system prawny w kraju, podporządkować sobie prokuraturę, sądownictwo i służby specjalne państwa, wyprowadzić Polskę z UE?

Wygląda na to, że korzysta ze szczególnych uprawnień do bezwzględnego łamania prawa pod pozorem reformowania, o czym trąbi mafijna propaganda.

Nie wiem, czy to mafia podporządkowała sobie Ziobrę przy pomocy Koteckiej, czy też było odwrotnie. Jednak nie akceptuję jakiejkolwiek współpracy przedstawicieli władzy z organizacjami przestępczymi.

Jeśli dzisiaj mam wątpliwość, kto tu morduje Polaków, a kto ich broni, to czas na zmianę.

Popieram ujawnianie wszelkich powiązań polityków z przestępcami. Będę w tym działaniu wspierał wszystkich odważnych dziennikarzy i domagał się każdej informacji, która może przybliżyć prawdę. Czekam również na debatę, na poważne wyjaśnienia w tej sprawie od tej nieodpowiedzialnej i pełnej pychy władzy.

Adam Mazguła

„Gazeta Wyborcza” zarzuca żonie Ziobry „niebezpieczne związki”

„Gazeta Wyborcza” napisała w środę (26.02.2020), że świadek koronny Piotr K. ps. Broda podczas przesłuchania z 2 lipca 2009 roku opowiadał przed prokuratorem o rzekomych powiązaniach Patrycji Koteckiej – obecnie żony ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, z ludźmi ze świata przestępczego Warszawy. Kotecka miała „służyć gangsterom do rozpracowania różnych środowisk”, a kontakt z ministrem sprawiedliwości „miała nawiązać na zlecenie mafii”.

Kotecka „zaprzecza kłamliwym informacjom”, które opisała „Gazeta Wyborcza”. W jej obronie stanął premier Mateusz Morawiecki.

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

 

 

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Niemcy za eutanazją. Niemiecki TK: „Istnieje prawo do samostanowienia o własnej śmierci”

DW

Niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe orzekł w środę (26.02.2020), że wprowadzony w 2015 roku w Niemczech zakaz komercyjnego udzielania pomocy w samobójstwie jest niezgodny z niemiecką ustawą zasadniczą.

Przewodniczący Trybunału prof. Andreas Vosskuhle argumentował, że istnieje prawo do samostanowienia o własnej śmierci. Obejmuje to także wolność wyboru co do odebrania sobie życia i skorzystania przy tym z pomocy innych. Wprowadzony pięć lat temu do kodeksu karnego paragraf 217 w dużej mierze to uniemożliwia – uznał niemiecki TK.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami wspomaganie samobójstwa noszące znamiona działalności gospodarczej zagrożone jest w Niemczech karą grzywny albo pozbawienia wolności do 3 lat. Karze nie podlegała jedynie najbliższa rodzina ciężko chorych, która udzieliłaby takiej pomocy.

Prawo do życia

Zaostrzając przepisy w tej sprawie w 2015 roku ustawodawca argumentował, że żaden nieuleczalnie chory człowiek nie powinien znaleźć się pod presją, aby skończyć z życiem. Skargę przeciwko tym regulacjom złożyła do Trybunału grupa chorych, organizacje zajmujące się umożliwianiem samobójstwa, a także lekarze.

Niemiecki Trybunał Konstytucyjny orzekł, że zakaz komercyjnego udzielania pomocy w samobójstwie jest niezgodny z niemiecką ustawą zasadniczą

Ci ostatni skarżyli w Karlsruhe zwracając uwagę, że mogą zostać uznani za przestępców prowadząc niektóre postępowania w medycynie paliatywnej wobec nieuleczalnie chorych. Część lekarzy domagała się także prawa do udostępnienia chorym, w ściśle określonych przypadkach, preparatów powodujących śmierć.

W Niemczech zakazana pozostaje aktywna pomoc w samobójstwie – na przykład zaaplikowanie nieuleczalnie chorej osobie zabójczej substancji. Traktowane jest to jak zabójstwo na żądanie. Osoba, która chce skończyć z własnym życiem, musi przyjąć substancję samodzielnie.

Wyrok Trybunału w Karlsruhe ostro skrytykowały Kościoły katolicki i ewangelicki.

Ten wyrok stanowi cezurę dla naszej kultury nastawionej na aprobację i wspieranie życia – ogłosiły wspólnie Niemiecka Konferencja Episkopatu i Rada Kościoła Ewangelickiego. Kościoły zapowiedziały, że nadal będą dążyć do tego, aby zorganizowane formy pomocy w samobójstwie nie stały się akceptowaną normalnością w Niemczech.

Większość Niemców za eutanazją

Większość Niemców popiera eutanazję – wynika z sondażu przeprowadzonego przez instytut infratest dimap dla magazynu telewizyjnego „Report Mainz”. Cztery z pięciu ankietowanych osób (81 procent) jest za tym, by pozwolić lekarzom na pomoc przy samobójstwie ciężko chorych osób.

Oznacza to, że poparcie dla eutanazji wzrosło. W 2012 roku na to samo pytanie twierdząco odpowiedziało 76 procent pytanych.

Ponad dwie trzecie (67 procent) ankietowanych odrzuca paragraf 217 kodeksu karnego.

 

REDAKCJA POLECA

 


„Popielec” – pierwszy dzień Wielkiego Postu

Jeszcze kilka dni temu zajadaliśmy się pączkami, wczoraj celebrowaliśmy ”Śledzika” czyli zakończenie karnawału. Dzisiaj 26 lutego (Środa Popielcowa), rozpoczyna się  w Kościele katolickim okres Wielkiego Postu czyli czterdziestodniowej pokuty. Ta uroczystość ma pobudzić katolików do podjęcia zdecydowanej drogi osobistej odnowy i nawrócenia.

Popielec, czyli Środa Popielcowa to uroczystość ruchoma, obchodzona w Kościele katolickim w różnych terminach, w zależności od daty Świąt Wielkanocnych.

40 dniowy post

W Środę Popielcową katolicy rozpoczynają czterdziestodniowy post. Liczba 40 stanowi w Piśmie Świętym wyraz pewnej dłuższej całości, czasu przeznaczonego na jakieś konkretne zadanie człowieka lub zbawcze działanie Boga. W Wielkim Poście Kościół odczytuje i przeżywa nie tylko czterdzieści dni spędzonych przez Jezusa na pustyni na modlitwie i poście przed rozpoczęciem Jego publicznej misji, ale i trzy inne wielkie wydarzenia biblijne: czterdzieści dni powszechnego potopu, po których Bóg zawarł przymierze z Noem; czterdzieści lat pielgrzymowania Izraela po pustyni ku ziemi obiecanej; czterdzieści dni przebywania Mojżesza na Górze Synaj, gdzie otrzymał on od Jahwe Tablice Prawa.

Okresy i dni pokuty są w Kościele katolickim specjalnym czasem ćwiczeń duchowych, liturgii pokutnej, pielgrzymek o charakterze pokutnym. Jestokresem dobrowolnych wyrzeczeń, jak post i jałmużna, braterskiego dzielenia się z innymi, m.in. poprzez inicjowanie dzieł charytatywnych i misyjnych. Z liturgii znika radosne „Alleluja” i „Chwała na wysokości Bogu”, a kolorem szat liturgicznych staje się fiolet. Istotą pozostaje przygotowanie wspólnoty wiernych do największego święta chrześcijan, jakim jest Wielkanoc.

Wielki Post jest także okresem przygotowania katechumenów do chrztu. Każda niedziela wprowadzała w kolejne tajemnice wiary, a na Wielkanoc podczas Wigilii Paschalnej udzielany jest sam chrzest.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa przygotowanie do świąt Zmartwychwstania trwało tylko czterdzieści godzin. W późniejszym czasie przygotowania zabierały cały tydzień, aż wreszcie ok. V w. czas ten wydłużył się. Po raz pierwszy o poście trwającym czterdzieści dni wspomina św. Atanazy z Aleksandrii w liście pasterskim z okazji Wielkanocy z 334 r.

Zwyczaj posypywania głów popiołem

Tradycyjnemu obrzędowi posypania głów popiołem towarzyszą w Środę Popielcową słowa: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz” albo „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Sam zwyczaj posypywania głów popiołem na znak żałoby i pokuty znany jest w wielu kulturach i tradycjach. Znajdujemy go zarówno w starożytnym Egipcie i Grecji. Znany jest też u plemion indiańskich oraz oczywiście na kartach Biblii, np. w Księdze Jonasza czy Joela.

Liturgiczna adaptacja tego zwyczaju pojawia się jednak dopiero w VIII w. Pierwsze świadectwa o święceniu popiołu pochodzą z X w. W następnym wieku papież Urban II wprowadził ten zwyczaj jako obowiązujący w całym Kościele. Z tego też czasu pochodzi zwyczaj, że popiół do posypywania głów wiernych pochodził z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedzającego roku.

W 2020 roku, Święta Wielkanocne będziemy obchodzili w dniach:

  • Wielki Piątek – 10 kwietnia 2020
  • Wielka Sobota 11 kwietnia 2020
  • Niedziela Wielkanocna 12 kwietnia 2020
  • Poniedziałek Wielkanocny 13 kwietnia 2020 .

Krzysztof Skiba: Pasztet wyborczy

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Ponieważ kandydat Duda jest tak nudny, jak niedogotowany makaron, doklejono do niego atrakcyjną szefową kampanii, która zasłynęła w poprzednich wyborach łamaniem ciszy wyborczej i pogryzieniem obywatela, który przeciwko temu protestował. Media piszą głównie o niej, bo o samym Dudzie, to jak o polskich sukcesach w walkach sumo, czyli nie ma o czym.

 

Ruszył Duda Bus, a wraz z nim nasz Naczelny Narciarz Kraju.

Sam Prezes „Dwie Wieże” Kaczyński powiedział o Dudzie, że jego największy sukces to fakt, że ma żonę, córkę i rodziców. Osiągnięcia rzeczywiście na skalę światową!

Ponieważ kandydat Duda jest tak nudny, jak niedogotowany makaron, doklejono do niego atrakcyjną szefową kampanii, która zasłynęła w poprzednich wyborach łamaniem ciszy wyborczej i pogryzieniem obywatela, który przeciwko temu protestował.

Pani Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, mimo że kąsa to nie gryzie się widocznie z wizerunkiem PiS, który ma być ostry i zdecydowany. Media piszą głównie o niej, bo o samym Dudzie, to jak o polskich sukcesach w walkach sumo, czyli nie ma o czym.

Specjaliści od politycznych przebieranek dwoją się i troją, aby ożywić kandydata PiS. Dzięki ich staraniom i perfekcyjnej reżyserii największych talentów z Woronicza, prezydent Ja się cały czas uczę Duda, po raz pierwszy od pięciu lat wszedł do sklepu spożywczego i z błyskiem w oku zakupił pasztetową oraz chleb. Sensację wywołała głównie pasztetowa – przysmak polski B. Dziennikarze dopytywali, czy aby na pewno prezydent chce ją zjeść. Pasztetu to nam prezydent już przecież narobił swoimi podpisami, ale (jak znam życie) pewnie będzie tego dużo więcej. Mieszkaniec pałacu prezydenckiego oświadczył, że woli suchą krakowską, ale dla wyborców z prowincji się poświęci i pasztetową też łyknie jak wszystko, co wymyślają w siedzibie PiS.

A skoro już przy kiełbasie wyborczej jesteśmy, to cała Polska zauważyła, że w sklepie, po którym odważnie chodził prezydent, usunięto ceny wędlin. Organizatorzy wyborczej wycieczki autobusem chcą utrzymać Andrzeja w fałszywym przekonaniu, że za jego narciarskich rządów nic nie podrożało. Tymczasem mięso i wiele innych towarów spożywczych podrożało strzeliście niczym maski na koronawirusa w Chinach.

W trosce o dobre samopoczucie kandydata w sztabie wyborczym ustalono, że na trasie Dudy usuwać się będzie także masowo niepełnosprawnych, chorych na raka, pielęgniarki, młodych lekarzy i nauczycieli. Za to masowo mają pojawiać się statyści od Sakiewicza z Gazety Polskiej, którzy wcielą się w rolę społeczeństwa.

Aby ożywić kampanię na trasie Duda Busa i zanotować skok notowań pojawią się też takie atrakcje jak:

  1. Rodząca na ulicy trojaczki kobieta (w tej roli Beata Kempa bez charakteryzacji), od której prezydent dzielnie odbierze poród i wręczy jej pieluchy oraz klucze do mieszkania Mateusza Morawieckiego (bo ten ma ich wiele) w ramach rządowej akcji mieszkanie plus.
  2. Emeryt z małego miasteczka, weteran wojenny, trzykrotnie zastrzelony przez Biuro Ochrony Rządu za czasów Tuska (w tej roli ucharakteryzowany na starca ze wsi – Bronisław Wildstein), z którym prezydent porozmawia sobie przy parówkach i grochówce o Polsce i nartach, wręczając mu przyznaną przez rząd „trzynastkę” oraz złotą kartę klienta do klubu Pieścidełko. Scenariusz przewiduje całowanie po rękach w wykonaniu emeryta. Wildstein się chętnie zgodził, bo jak sam stwierdził jego artykuły publicystyczne to właściwie to samo.
  3. Zespół disco polo „Zięciu na przyjęciu” którego lider Mario Puzderko po awarii swojego ferrari łapie autostop i spontanicznie natyka się na Duda Busa. Muzycy na gorąco (czyli z taśmy) zaśpiewają prezydentowi wiązankę pieśni taneczno patriotycznych „Hej narciarzu smaruj narty! Czeka piwo, koks i karty”.

Po wizycie Prezydenta w sklepie spożywczym w Turku rozważa się budowę Pomnika Polskiego Pasztetu, z którym prezydent i większość jego wyborców utożsamia się duchowo.

Krzysztof Skiba

 

 


Czy Polacy naprawdę wracają z emigracji

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Dzięki rozkwitającej polskiej gospodarce coraz więcej Polaków wraca z emigracji zarobkowej – informuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Polacy naprawdę wracają z emigracji
Polacy, National Gallery, Londyn. Fot. Ben Sutherland / flickr

Niemiecki dziennik pisze we wtorek (25.02.2020), że po raz pierwszy od rozszerzenia UE na Wschód 16 lat temu odnotowano w Polsce więcej powrotów z emigracji zarobkowej, niż wyjazdów na emigrację. Gazeta powołuje się na dane Głównego Urzędu Statystycznego, który podał, że poza granicami kraju żyje 2,5 miliona Polaków. W 2018 roku liczba ta po raz pierwszy zmniejszyła się – o 85 tysięcy.

To „godna uwagi zmiana trendu” – ocenia „FAZ”, opisując historię kilkorga Polaków, którzy zdecydowali się na powrót z emigracji. Głównym powodem powrotu jest – jak, uważa „FAZ”, rozkwit polskiej gospodarki. Gazeta zwraca także uwagę na fakt, że narodowo-konserwatywny rząd aktywnie namawia do powrotów, aby wyrównać deficyt demograficzny.

„Zachodnioeuropejska prasa często do dziś opisuje wschodnich Europejczyków jako zacofanych. Nie dostrzega się historii ich sukcesu: wysokiego wzrostu gospodarczego (oczywiście z niższego poziomu), mniejszego bezrobocia i rosnących płac. Wkrótce z Polski, Czech i krajów sąsiednich napływać będzie mniej migrantów do Niemiec i zachodniej Europy. Iluryczne jest więc oczekiwanie dużej liczby tańszych robotników czy pielęgniarek z tamtych rejonów Europy” – pisze „FAZ”.

„Oddajcie nam naszych ludzi!”

Niemiecki dziennik publikuje oficjalne dane z Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka ok. 820 tysięcy Polaków. Stanowią oni drugą co do wielkości grupę obcokrajowców, zaraz po posiadaczach paszportu Indii, a przed Pakistańczykami, Rumunami i Irlandczykami. Tak silny napływ imigrantów ze wschodnioeuropejskich państw UE był następstwem natychmiastowego otwarcia brytyjskiego rynku pracy po rozszerzeniu UE na Wschód w 2004 roku.

„Napływ był tak silny i szybki, że wielu Brytyjczyków, szczególnie prości robotnicy, poczuło się przytłoczonych nową konkurencją na rynku pracy. Dążenie do silniejszej kontroli migracji było jedną z przyczyn brexitu” – pisze niemiecka gazeta.

Wielu Polaków wyjechało także do Niemiec – odnotowuje „FAZ”. Według statystyk za Odrą mieszka 860 tysięcy Polaków. Byłoby ich więcej, gdyby po 2004 roku Niemcy (i Austria) nie zamknęły swego rynku pracy dla obywateli nowych państw UE na siedem lat.

Jak pisze niemiecki dziennik, rządząca w Polsce konserwatywna partia PiS „aktywnie wysyła sygnały do żyjących za granicą Polaków, aby rozważyli powrót”. Przypomina o niedawnej wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego w BBC. „Oddajcie nam naszych ludzi!” – apelował.

Brakuje rąk do pracy

Według „FAZ” do powrotów zachęcać może silny wzrost gospodarczy w Polsce, który w 2019 roku osiągnął 4 proc. PKB i niskie bezrobocie na poziomie 3,8 proc., poniżej średniej unijnej.

„W niektórych branżach brakuje rąk do pracy, co częściowo łagodzi obecność 1,5 miliona Ukraińców (razem z dziećmi), z których wielu chce zostać na dłużej.

Po zwycięstwie wyborczym narodowo-konserwatywnej PiS, w Polsce po raz pierwszy wprowadzono zasiłek na dzieci, a potem program mieszkaniowy dla niższej klasy średniej. To wszystko ma przyczynić się do reemigracji.

Gospodarcza i socjalna sytuacja w Polsce poprawiła się, pojawiają się nowe szanse. W dużych miastach jest wiele atrakcyjnych miejsce pracy, które czasem są lepiej opłacane niż praca na niesamodzielnych stanowiskach w Wielkiej Brytanii, często wykonywana przez Polaków” – dodaje gazeta.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zaznacza jednak, że faktem jest to, iż w Polsce liczba umów o pracę na czas określony jest najwyższa w UE, co zniechęca wielu, przede wszystkim młodych ludzi, do powrotu do kraju.

 

REDAKCJA POLECA

 


Adam Mazguła: Panie A. Dudo, jest Pan draniem!

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jest Pan draniem! Nie potępia Pan faszystów maszerujących po polskich ulicach. Gloryfikuje Brygadę Świętokrzyską, która podejmowała współpracę z gestapo. Nie potępił Pan politycznych ofiar Pańskiego obozu politycznego i idiotyzmów Zbigniewa Ziobro. Zaprzysiężył Pan ministra, który nie tylko jest faszystą, ale ma poważne kłopoty z przestrzeganiem prawa. Akceptuje Pan przestępców w rządzie, a nawet ich ułaskawia.

 

Andrzeju Dudo,

nie potępia Pan faszystów maszerujących po polskich ulicach. W Hajnówce po raz kolejny obrażano ofiary narodowego — religijnego ludobójstwa cywilów, w tym niemowlaków i kobiet dokonanego przez Pańskich „bohaterów” w polskich mundurach. Pewnie jest Pan dumny, że ponownie ci, którzy się temu przeciwstawiali, zostali spisani i usunięci siłą przez wspierającą morderców policję.

Gloryfikuje Pan Brygadę Świętokrzyską, która podejmowała współpracę z gestapo. Nie podejmuje Pan działań dla zdelegalizowania organizacji faszystowskich w Polsce, mimo że nakazuje to Konstytucja RP. Przekazał Pan prawo do organizacji marszu niepodległościowego w Warszawie środowiskom rasistowskim. Za Pana akceptacją polska policja ściga takich jak ja, za pokojowe przeciwstawianie się marszom rasistów z hasłami nienawiści i śmierci.

Panie Andrzeju Dudo,

czy to wsparcie dla następnego pokolenia morderczej ideologii nie jest dowodem, że jest Pan faszystowskim urzędnikiem?

Podpisał Pan faszystowską ustawę o odpowiedzialności zbiorowej Polaków i pozwolił na bezczelną jej nazwę – dezubekizacyjna. Przez dumę, jaką Pan wyraża z jej wprowadzenia, oceniam, że niczego Pan nie rozumie. Pana zdolności percepcyjne nie odbierają faktu, że przyczynił się Pan do śmierci dziesiątek byłych funkcjonariuszy państwa — Polaków. Swoją postawą obraża Pan miliony poległych w walce z faszyzmem Polaków. Nie potępił Pan również politycznych ofiar Pańskiego obozu politycznego: Pawła Adamowicza, Igora Stachowiaka, Barbary Blidy, Piotra Szczęsnego, tysięcy ofiar PiS-dewastacji w służbie zdrowia i idiotyzmów Zbigniewa Ziobro, za którą zapłaciła cała polska transplantologia.

Zaprzysiężył Pan ministra tego rządu, który nie tylko jest faszystą, ale ma poważne kłopoty z przestrzeganiem prawa. Akceptuje Pan wielu innych przestępców w rządzie, a nawet ich ułaskawia. Dewastuje Pan system sądownictwa i niszczy wizerunek Polski w świecie.

Kim Pan jesteś, nieodpowiedzialny rasisto?

Jak Pan śmie, okłamywać Polaków, ukrywać swoje skandaliczne i zbrodnicze preferencje polityczne?

Panie A. Dudo, jest Pan draniem!

Zajmij się Pan lepiej „leśnym ruchadełkiem”, klęczeniem, wygłaszaniem płomiennych kazań kościelnych podczas mszy i szusowaniem na nartach.

Naród Polski, na który się Pan powołujesz, to o wiele więcej, niż widownia i słuchacze mediów Kurskiego. Nie mam pewności, czy jest Pan w stanie to sobie, chociażby wyobrazić.

Panie Andrzeju Dudo, odejdź Pan w niebyt.

Jestem synem żołnierza AK, który wyszedł z lasu dopiero po apelu Andersa o zaprzestanie walki. Skorzystał z rozkazu, jaki przywiózł rotmistrz Witold Pilecki do jego oddziału oraz z amnestii, która była tylko zabiegiem propagandowym. Jednak nigdy nie słyszałem, aby oddział mojego ojca mordował cywilów, walczył z innym wrogiem jak NKWD i ukrywającymi się gestapowcami. Nigdy nie słyszałem o okradaniu, gwałceniu, pacyfikowaniu wsi, a raczej o pomocy, wsparciu w walce z bandami, takimi jak był „Bury„.

Całe życie chodziłem i ja w mundurze, harcerskim, wojskowym i weterana służąc z honorem mojemu narodowi. Jednak Pan wykorzystał najwyższe stanowisko urzędnicze w Polsce i cały system walki propagandowej państwa, aby mnie zniszczyć, napisać mi nowy, na Pana potrzeby skrojony mój życiorys. Zaszczuwał Pan również moją rodzinę za to, że publicznie powiedziałem o Panu prawdę, o dzieleniu Polaków, o wywoływaniu niepokojów społecznych, o nowym stanie wojennym, jaki Pan, wspólnie z najwyższym prezesem wywołał pomiędzy Polakami. Szkalował Pan mnie na noworocznym spotkaniu z korpusem dyplomatycznym akredytowanym w Polsce, a nawet uznał Pan za stosowne szczuć na mnie w orędziu noworocznym. Nie dał mi Pan szans na wyjaśnienia.

Nigdy na swojej drodze nie spotkałem podobnej kanalii. Człowieka skrajnie nieodpowiedzialnego, krzywoprzysięzcę, bajkopisarza, który z urzędu prezydenckiego zrobił sobie wygodną kołyskę swojej zabawy w dziecinadę.

W Polsce nie ma prawa rządzić człowiek upadły moralnie i na dodatek faszysta.

Dlatego radzę Panu zrezygnować z ubiegania się o jakąkolwiek funkcję publiczną w kraju.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

 

 

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>