Radek Wiśniewski: Niełaskawe wyroki władzy można podrzeć na oczach gawiedzi. Dlaczego? Bo tak

Radek Wiśniewski

Radek Wiśniewski

Podrzeć uchwałę 31 sędziów sądu powszechnego na wizji, to nie dzieje się przypadkiem. Chodzi o to, żeby pokazać, że nie ma już sądu, ale jest wola obergubernatora, który ma mocowanie od ojca i zapędzi wszystkich do kojca. Z kratami rzecz jasna.

 

Olsztyn. Widziałem, że już można

„Prawo mój Panie? Ja jestem prawem”
(Ludwik XIV)

Nie włączam telewizji całymi dniami. Wystarczy mi internet, czasem Mama podrzuci tygodnik, przejrzę, przeczytam. Ale mam coraz słabsze nerwy. Staram się nie.

Dzisiaj skończyły się bajki, młodego trzeba było już nakłaniać do spania, żona mówi, wrzuć coś innego dowiemy się coś, co na świecie, co w kraju. Trafiło na zebranie sędziów Sądu Rejonowego w Olsztynie. Głównie patrzyłem, bo młody ustalał coś po drodze ze mną, chyba jakie zwierzę nazwiemy „W-Mordę-Jeża”, więc patrzyłem na mowę ciała ludzi na to, jak się ludzie względem siebie ustawiają, jakie przyjmują pozy, jakie wykonują gesty, jak pochylają głowy. Kiedy jeden z sędziów czytał uchwały zrobiłem głośniej i słuchałem. Ale te natrętne przebitki z kamery, najazdy na twarze – ciągle bardziej widziałem niż słyszałem.

Prezes Nawacki stał, krążył, podpierał bok, mówił rwanymi zdaniami, ze szczękościskiem, wciągał powietrze przez nos. Lekki pot na czole. Miał na twarzy wypisaną maksymę o tym, że demokracja polega na tym, że wszyscy mogą sobie powiedzieć co myślą, a on potem wszystkim oznajmi i pokaże jak będzie. Z jego postaci emanowała pewność siebie. Kąciki szły mu, mimo uśmiechu, co i raz w dół. Gdzieś już widziałem ten grymas.

Ludzie, którzy są rozluźnieni, pewni siebie, pewnością wynikającą z dobrego poczucia w swoim ciele i zgrania ducha, psyche oraz somy tak się nie uśmiechają z zaciśniętymi zębami.

Obok niego, po prawicy siedział przy stole jeden sędzia, chudy, rzekłbyś ilustracja określenia „wymoczek”, nic nie mówił. Reszta, trzydziestu jeden siedziała w grupie w centrum i na lewo.

Odczytano uchwały.

Prezes uśmiechnięty zaciśniętymi ustami, z oczami zwężonymi w wąskie szparki zapytał, czy ktoś chce zabrać głos, wstała sędzia, przedstawiła się i złożyła formalny wniosek, żeby poddać uchwały pod głosowanie. Sędziów na zebraniu było 31 siedzących w grupie, jeden siedział koło prezesa no i prezes. Ten koło prezesa, lichej postury podniósł rękę i mamrocząc coś bez mikrofonu patrząc w blat wydukał, że wnosi o odrzucenie uchwał, bo nie wnoszą nic do rzeczy. Koledzy poprosili, żeby się przedstawił z imienia i nazwiska. Przedstawił się. Poprosili, żeby do mikrofonu się przedstawił. Zrobił to i z jakimś wyrzutem w głosie, powiedział, że przecież oni wiedzą jak ma na imię i nazwisko. Któryś z sędziów wstał i zapytał, czy jego wypowiedź ma charakter wniosku formalnego. Nie dosłyszałem odpowiedzi. Prezes z uśmiechem zaciśniętych szczęk zapytał, czy ktoś jeszcze chce coś powiedzieć, po czym podarł uchwały podpisane przez 31 sędziów, a nie podpisane przez niego i jego jedynego sojusznika po prawej. A potem oznajmił, że zamyka zebranie.

To było przerażające. Zanussi by tego nie wymyślił. U niego te gry w konformizm, moralny niepokój były subtelniejsze. Zobaczyłem jak jeden facet drze uchwałę 31 sędziów. Okazuje się, że można.

Albert Bandura, znany badacz agresji, poucza, że istotne jest modelowanie zachowania. Teraz lecę skrótem w dwa zdania (Aleksandra Hulewska poprawi mnie, jeżeli zbyt grubym).

Najprościej rzecz ujmując, większości ludzi nie przyjdzie do głowy użyć noża kuchennego do mordu, dopóki ktoś im nie pokaże, że tak można. Nikt nie wybije szyby sąsiadowi, który jest Sikhem, dopóki ktoś nie pokaże, że tak można, wybije sąsiadowi szybę a policja pozostawi go bezkarnym. Nic tak nie dodało mocy tak zwanym środowiskom kibicowskim, jak obrazki z lat 90-tych ze stadionów, na których kolesie gonili po trybunach trzecioligowego stadionu policyjnych prewencyjniaków ze sztachetami wyrwanymi z ławek. A telewizja pokazywała i pokazywała, wzmacniając efekt – że można. Piszę z pamięci, Bandura opisał, pokazał to o wiele precyzyjniej. Jeszcze do tego wrócę kiedyś. Ogólnie chodzi o to, że pokazanie, „że już można” bywa jak naciśnięciu spustu naładowanego pistoletu.

Podrzeć uchwałę 31 sędziów sądu powszechnego na wizji, to nie dzieje się przypadkiem. Chodzi o to, żeby pokazać, że nie ma już sądu, ale jest wola obergubernatora, który ma mocowanie od ojca i zapędzi wszystkich do kojca. Z kratami rzecz jasna. Jeżeli nie ma sądu, nie ma kontroli postępowania władzy. Począwszy od tego, jak cię funkcjonariusz pobije, a potem powie, że pobiłeś się sam, połamałeś sobie ręce rytmicznie uderzając nimi o krawężnik.

Nie ma sądów, zatem niełaskawe wyroki władzy i postanowienia można odwrócić od siebie łapówką, łaskawością władzy i o nią trzeba będzie aktywnie zabiegać.

A wyrok sądu, jeżeli będzie nie pomyśli władzy, można podrzeć na oczach gawiedzi i wyprosić wszystkich z zebrania. Dlaczego? Bo tak.

Ustawy można uchwalić w jeden dzień, jak wiadomo z postępowania obecnej grupy trzymającej władzę. Instytucje trzeba budować trochę dłużej. Ale obyczaj i zaufanie, rzeczy niemierzalne, nie do zdefiniowania – tego się nie odbudowuje. Z nimi jest jak z wyrzynanymi na potęgę drzewami wokół nas, co zwiastuje nam suszę i szybsze oraz boleśniejsze odczuwanie skutków katastrofy/kryzysu/zmian klimatu (niepotrzebne skreślić). Co nam po nasadzeniach w miejsca wycinek? Nic. Bo drzewo rośnie kilkadziesiąt lat i dłużej. Wycięte za mojego życia, na moich oczach stuletnie buki, dęby nie odrosną przed moją śmiercią.

I tak samo jest z obyczajem i zaufaniem, który jest niezbędnym składnikiem życia społecznego. Nie musi być definiowany ściśle prawnie, ale musi być. Jakiś.

Obyczaj, zaufanie, drzewa. Gdyby ktoś walczący o prezydenturę chciał – podaję gotowy claim wyborczy.

To, że najbardziej niezawisłego sądu boją się przestępcy, mafiozi, alfonsi i machlojarze, to wiadomo. Nie wiem, czy nie jest tak, że z tego wynika główna troska, główny projekt, o który grupa trzymająca władzę zagra ze światem wszystkim co nasze.

Nie cofną się. Polwypierdol? Izolacja? Wszystko za usunięcie wszelkich form mogących ograniczyć ich samowładztwo, niepohamowaną chciwość, pazerność i ukryć rażącą niekompetencję oraz nieudacznictwo we wszystkim, co wykracza poza chwytanie władzy dla niej samej. Bo oni nawet uchwalanych przez siebie ustaw nie potrafią przestrzegać.

I po tym co zobaczyłem dzisiaj miałem przez chwile ochotę uciekać gdzieś.

Tak mi podpowiadał instynkt, który się drze dalej wewnątrz mnie. Nie w głowie, nie w sercu, ale w ciele.

Moje ciało czuje przerażenie.

Potrzebuję nadziei, ale szczerze mówiąc nie widzę.
Widzę równię pochyłą i znikąd nadziei, że to tylko zły sen, noc, która dobiega końca. Ciemność rośnie.

Nadzieja, zaufanie, obyczaj i drzewa.
Nadzieja, zaufanie, obyczaj.
Nadzieja, zaufanie.
Nadzieja.
Na.
N.

Radek Wiśniewski

 

 


Czy grozi nam polexit? A może „WypierPol”?

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Unia Europejska cieszy się w Polsce dużą sympatią. Zatem dlaczego krążytam widmo polexitu? – zastanawia się „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Warszawski korespondent niemieckiego dziennika Gerhard Gnauck pisze w piątek (7.2.2020), że w trakcie debaty na temat „brexitu” w Polsce powstał neologizm „polexit”, który właśnie zdobywa szczyt popularności na Twitterze.

„To byłaby groteska. Czy akurat ten kochający wolność naród, który jak żaden inny przyczynił się do końca komunistycznych dyktatur w bloku wschodnim, miałby wystąpić z Unii, opartej na zasadzie dobrowolności? W referendum akcesyjnym w 2003 roku około 77 procent Polaków powiedziało «tak» (przy 59-procentowej frekwencji). Czy Polska, która jest w UE od 2004 roku i której gospodarka urosła po transformacji najmocniej ze wszystkich nowych krajów członkowskich, miałaby odwrócić się od Wspólnoty?” – pisze autor komentarza.

Według niego wielu ludzi w Polsce ostrzega, że do „polexitu” może dojść nawet wbrew woli albo poprzez „potknięcie lunatyczne”. Jako przykład podają brytyjskiego premiera Davida Camerona. Liczył on na to, że „ogłaszając referendum w sprawie wystąpienia z UE uspokoi duchy brexitu, a zamiast tego naprawdę je obudził”.

A może „WypierPol”?

Jak pisze autor „FAZ”, narodowokonserwatywny rząd w Polsce odpiera zarzuty, że chce wystąpienia z Unii. Równocześnie. Zaostrza się jednak spór między Komisją Europejską i Trybunałem Sprawiedliwości UE z jednej strony a Warszawą z drugiej strony o rozumienie zasady praworządności i podziału władzy.

„Tak pojawiło się kolejne nowe sformułowanie: «WypierPol»” – dodał Gnauck. I wyjaśnia, że pojęcie to spopularyzował Donald Tusk. Zdaniem byłego premiera i byłego szefa rady Europejskiej Polsce grozi scenariusz, w którym Europa się od niej oddali i wypchnie. Nie stanie się to „poprzez wykluczenie. Raczej poprzez stworzenie szczególnych klubów i kręgów integracji. Słowa Tuska nawiązują do odwiecznego polskiego strachu przed «Europą dwóch prędkości», w której wschodnie kraje członkowskie zostałyby w tyle” – pisze korespondent „FAZ”.

Dodaje, że „polexit”, jako termin oznaczający wszelkie możliwe sposoby rozstania się Polski i UE „jest na ustach wszystkich”. Dyskutują o tym studenci, intelektualiści i politycy. Także prezydent Andrzej Duda wypowiadal się na temat widma polexitu. W styczniu w wywiadzie telewizyjnym zapewnił, że „nikt w obozie rządzącym nie ma zamiaru wyprowadzać Polski z UE”. Jak ocenił to tylko propaganda i niepotrzebne straszenie. – pisze „FAZ”.

Spór z UE to element kampanii prezydenckiej

Dlaczego więc konflikt z instytucjami UE jest coraz ostrzejszy? – zastanawia się autor artykułu. Cytuje dyrektora warszawskiego biura think tanku European Council of Foreign Relations Piotra Burasa, który uważa, że „ochota na konfrontację z UE wynika jedynie z polityki wewnętrznej.” Istotne są tutaj wyznaczone na 10 maja wybory prezydenckie. „Sporne ustawy mają raczej drugorządne znaczenie. Chodzi bardziej o stworzenie drmaturgii w której Duda jawi się jako obrońca Polski” – ocenia Buras, cytowany przez „FAZ”. Jego zdaniem prezydent chce pozyskać wyborców ze skrajnej prawicy.

Buras obawia się jednak, że może dojść do „prawnego polexitu”. Twardy kurs rządu i podpisanie przez Dudę ustawy dyscyplinującej sędziów pokazuje, że Warszawa nie zaakceptuje wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE. „To może mieć konsekwencje dla całego europejskiego systemu prawnego” – ostrzega rozmówca „FAZ”.

Dziennik ocenia, że pewne jest, iż polexit nie nadaje się na magnes przyciągający wyborców. Wprawdzie w zeszłym roku powstała Partia Polexitu, która wzięła udział w wyborach europejskich na południu Polski, zdobyła jednak jedynie 0,3 procent głosów – pisze „FAZ”. Jak dodaje, niedawny sondaż pokazał, że 89 procent Polaków byłoby przeciw wyjściu z UE, a sześć procent – za.

„Inny sondaż daje jednak do myślenia. Na pytanie, czy uważasz, że w ciągu dziesięciu nadchodzących lat może dojść do polexitu, 31 procent odpowiedziało, że tak, a 46 procent, że nie” – zwraca uwagę autor artykułu.

 

REDAKCJA POLECA

 


„Gazeta Wyborcza” ujawnia pilnie strzeżoną przez władzę listę poparcia do neo-KRS

„Gazeta Wyborcza” ujawniła jedną z list poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa. Dziennikarze pozyskali listę sędziów, którzy mieli poprzeć kandydaturę Teresy Kurcyusz-Furmanik. Zdaniem „GW”, na wykazie przeważają nazwiska osób, które awansowały dzięki „dobrej zmianie”. Gazeta opisuje też sposób, w jaki zbierano podpisy na Śląsku i przytacza relację sędziego, któremu ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak złożył propozycję wejścia do nowej KRS.

Jedna z najbardziej strzeżonych tajemnic państwa PiS

Listy poparcia do KRS to jedna z najbardziej strzeżonych tajemnic państwa PiS. Kancelaria Sejmu trzyma ją w tajemnicy, mimo nakazu ujawnienia danych wydanego wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Do utrzymania sekretu zaprzęgnięto Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Trybunał Konstytucyjny. Surowe represje spotkały olsztyńskiego sędziego Pawła Juszczyszyna, który nakazał Kancelarii Sejmu ujawnienie list.

Lista poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa, którą zdobyli dziennikarze „Gazety Wyborczej” dotyczy Teresy Kurcyusz-Furmanik, sędzi Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, która startowała do KRS z poparciem społecznym. Uzbierała pod swoją kandydaturą ponad 2000 podpisów obywateli. Z ustaleń „GW” wynika, że dokładnie te same podpisy znajdują się pod kandydaturą Leszka Mazura, szefa KRS.

Jak zbierano podpisy

„Gazeta Wyborcza” przytacza wypowiedź sędziego, który uczestniczył w zbieraniu podpisów na Śląsku.

– Do „naszych” sędziów rozesłałem zaproszenie do poparcia kandydatury Leszka Mazura. Na spotkanie przyjechali beneficjenci „dobrej zmiany” oraz tacy, którzy dopiero dostali obietnicę awansu. Np. w Rybniku zebrano dwa podpisy od małżeństwa sędziów, którym obiecano, ale potem nic nie dostali. Reszta to nowo mianowani prezesi i wiceprezesi z Częstochowy, Gliwic itd.” – ujawnia sędzia w rozmowie z dziennikarzami.

– Ostatecznie pod kandydaturą Mazura zebrano aż 40 podpisów, czyli o 15 więcej niż było to wymagane. Chodziło o to, by podpisów było więcej, na wypadek wycofania się któregoś z popierających – dodaje informator.

„Przelecimy się po pokojach i podpisy zaraz będą”

„GW” dotarła też do sędziego, któremu Ministerstwo Sprawiedliwości złożyło propozycję wejścia do KRS. Miał to zrobić osobiście zamieszany w udział w tzw. aferze hejterskiej były już wiceminister Łukasz Piebiak

– Proszę zrozumieć, zebranie 25 podpisów nie było wielkim problemem. Kiedy Piebiak zaproponował mi kandydowanie, byłem zupełnie nieprzygotowany. Powiedziałem, że przecież nie mam podpisów. Wtedy Piebiak stwierdził: „daj spokój, przelecimy się tu po pokojach i podpisy zaraz będą” – opowiada sędzia.

Dlaczego PiS ukrywa nazwiska na listach?

Według źródeł do jakich dotarła „Gazeta Wyborcza” w trakcie zbierania podpisów mogło dojść do nadużycia. Jeśli komuś brakowało podpisów, „dostawał je” z tych, którymi ministerstwo już dysponowało. Listy uzupełniano bez wiedzy popierających.

Cały artykuł dostepny jest na stronie „Gazety Wyborczej”

Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: „Gazeta Wyborcza”


Zasada 5R – czyli jak pokonać kryzys śmieciowy

Toniemy w śmieciach. Ilość wytwarzanego plastiku i statystyki przedstawiające zatrważające liczby produkowanych odpadów wydają się nierealne, a jednak są prawdziwe, o czym informuje raport Banku Światowego. Zdjęcia zaśmieconych plaż, lasów, krwawych ofiar naszej działalności przerażają i dają do myślenia. Chcąc dalej korzystać z uroków życia na Ziemi, musimy już teraz wziąć się w garść i przede wszystkim zmienić myślenie. Co gdybyśmy, zamiast narzekania, w końcu zaczęli zastanawiać się jak pomóc naszej planecie? Tak naprawdę wystarczy zmiana pewnych nawyków.

Idee zero i less waste stały się bardzo popularne. Pierwsza z wymienionych, polega na całkowitym zniwelowaniu produkowanych odpadów. Dla początkujących może wydać się bardzo restrykcyjna, wręcz niemożliwa. Mniej radykalna idea less waste, czyli ograniczenie wytwarzanych śmieci, może okazać się idealnym rozwiązaniem dla KAŻDEGO. Przede wszystkim należy zwiększyć świadomość tego, co używamy i w jakich ilościach.

Warto przyjrzeć się hasłu 5R i za pomocą tychże 5 prostych kroków zacząć zmiany już dziś.

REDUCE– czyli ogranicz. Zasada ta polega na ograniczeniu wytwarzanych śmieci. Zwróć uwagę na to, co i w czym kupujesz. Nabywaj tylko produkty, których naprawdę potrzebujesz, nie rób zbędnych zapasów. Dziś trudno się temu oprzeć, gdy zewsząd otaczają nas hasła reklamowe i promocje w supermarketach. Ważny jest jednak umiar i świadomość. Jeśli nie masz pomysłu na zużycie produktu, nie kupuj.

REUSE – czyli używaj wielokrotnie. Zrezygnuj z jednorazowych siatek w supermarketach. Zamiast nich, zainwestuj w torby ekologiczne na warzywa, owoce, czy produkty sypkie. Przyda się też bidon na wodę z filtrem i pojemniki wielorazowe na wędlinę, czy nabiał. Kupuj produkty sprzedawane na wagę, zamiast tych w plastikowych opakowaniach.

REPAIR – czyli naprawiaj. Kiedy coś nam się niszczy, mamy zwyczaj zastępowania tej rzeczy nowym produktem. Szczególnie w przypadku odzieży, obuwia czy sprzętu elektronicznego. Tanie, marnej jakości ubrania, których w popularnych sieciówkach jest mnóstwo, kuszą ceną. Warto jednak przed zakupem spojrzeć na metkę. Większość z nich składa się z poliestru, czyli… plastiku. Temat organicznych, ekologicznych materiałów to kolejna kwestia do przemyślenia. Wciąż jeszcze mamy możliwość korzystania z usług szewca czy krawcowej, dlaczego więc z tego nie korzystamy? W ten sposób nie tylko wspieramy lokalnych przedsiębiorców, ale ograniczamy produkcję śmieci.

RECYCLE – czyli segregacja śmieci, której wciąż się uczymy. Po co? Po to, by nasze śmieci mogły być przetworzone i ponownie użyte. Aktualnie temat wzbudza dużo kontrowersji i emocji, a to dowód na to, jak wiele musimy się jeszcze nauczyć.

ROT – czyli kompostowanie. Jeśli masz taką możliwość, stwórz własny kompostownik, dzięki temu, zyskasz własny, organiczny nawóz naturalny. Przyda się na pewno w domowej hodowli owoców, warzyw ziół lub kwiatów.

Pięć powyższych kroków to sposób na to, jak przyczynić się do zmniejszenia ilości produkowanych odpadów. Nie musisz od razu zmieniać całego swojego życia. Każda zmiana zaczyna się w głowie. Jeśli wciąż uważasz, że jedna osoba nic nie zdziała, pomyśl, ile ludzi właśnie w tym momencie tak pomyślało. Razem możemy więcej, zacznijmy od dziś!

Go green together with Bag of things!

https://www.bag-of-things.com/pl/

 

A.R.


Nobel dla Mariana Turskiego? Międzynarodowy Komitet Oświęcimski popiera kandydaturę do pokojowego Nobla

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Nagroda Nobla dla Mariana Turskiego byłaby symbolem dla wszystkich ocalałych z zagłady, którzy zrobili tak wiele dla pojednania – powiedział wiceprezydent MKO Christoph Heubner.

Marian Turski. Fot. wikipedia

Z inicjatywą zgłoszenia kandydatury 93-letniego Mariana Turskiego, byłego więźnia obozu Auschwitz, do Pokojowej Nagrody Nobla wyszła redakcja tygodnika „Polityka”, z którą związany jest Turski. Impulsem było jego poruszające przemówienie wygłoszone 27 stycznia podczas obchodów 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau. Przemawiając do zgromadzonych przestrzegł przed obojętnością na zło, kłamstwa historyczne, dyskryminację i nagnanie umów społecznych przez jakiekolwiek władze. Jego słowa, że „Auschwitz nie spadło z nieba” były cytowane przez media na całym świecie.

– Marian Turski kazał współczesnemu społeczeństwu i zgromadzonym na uroczystości przywódcom jeszcze raz przejrzeć się w lustrze – powiedział w Christoph Heubner w rozmowie z Deutsche Welle w Berlinie. – Postanowiliśmy szeroko poprzeć inicjatywę „Polityki” i wykorzystać nasze możliwości, aby oficjalnie zgłosić jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla – dodał.

Troska o los przyszłych pokoleń

Marian Turski jest jednym z wiceprzewodniczących Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego. Komitet został założony w 1952 roku przez ocalałych z niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Zadaniem MKO jest przekazywanie wiedzy o historii obozu i Holokaustu. Reprezentowanie interesów byłych więźniów oraz walka z rasizmem i antysemityzmem, a także negowaniem zagłady.

W ocenie Heubnera Turski to „jedna z najbardziej znanych twarzy ocalałych z Auschwitz”. – Od kilkudziesięciu lat uczestniczy w spotkaniach i rozmowach jako świadek historii. Nie chodzi mu jednak tylko o pamięć o cierpieniach ofiar i ich bliskich. Zawsze leży mu na sercu także los współczesnego i przyszłych pokoleń – powiedział.

Jak dodał, wskazując na nienawiść, antysemityzm, prawicowy populizm i jego pogardę dla demokracji jako największe zagrożenia dla demokracji, Turski „wyznaczył politykom zadanie domowe: zajmijcie się tym!”.

Nagroda dla tych, których wkrótce zabraknie

Pokojowa Nagroda Nobla dla ocalałego z zagłady Żydów miałaby – zdaniem Heubnera, symboliczne znaczenie dla wszystkich ocalałych, których niebawem zabraknie wśród nas. Ocalałych, którzy tak wiele zrobili w minionych dziesięcioleciach dla edukacji historycznej, dla kultury pamięci oraz pojednania między ludźmi. – I mimo swych przeżyć, trudnych wspomnień nigdy z nienawiścią nie odnosili się na przykład do Niemców – podkreślił Heubner.

Zastrzegł, że stanowisko Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego „nie ma nic wspólnego z polską polityką”.

– Pan Turski ani raz w swoim przemówieniu nie wspomniał o polskim rządzie, ani o węgierskim czy amerykańskim. Ten zaś, kto poczuł, iż go to dotyczyło, powinien zastanowić się nad przemówieniem – ocenił Hebner, zapytany o komentarze niektórych polskich publicystów i internautów, którzy uznali wystąpienie za zawoalowany atak na polski rząd.

Marian Turski został deportowany do Auschwitz w sierpniu 1944 roku z łódzkiego getta. Wiosną 1945 r. przeżył marsz śmierci byłych więźniów do Buchenwaldu. Po wojnie od 1945 roku działał w młodzieżowej organizacji Polskiej Partii Robotniczej. Później pracował w Wydziale Prasy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Od 1958 r. kierował działem historycznym tygodnika „Polityka”. Działa w wielu organizacjach żydowskich, był m.in. współzałożycielem Muzeum Historii Żydów Polskich Polin.

 

REDAKCJA POLECA

 


Adam Mazguła: Do roboty partyjna opozycjo! Skrajnie nieodpowiedzialny pyszałek podpisał!

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Skrajnie nieodpowiedzialny pyszałek podpisał ustawę, która rzuca nas ostatecznie w przepaść partyjnej wyspy Kaczyńskiego. To narodowa zdrada, skrajna nieodpowiedzialność i powalająca głupota.

 

Do roboty partyjna opozycjo. Politycy, do służby Polsce, nie dla picu i rozgłosu, a do praktycznego zaangażowania wszystkich członków, do ludzi, do harówki na ulicach!

Skrajnie nieodpowiedzialny pyszałek podpisał ustawę, która rzuca nas ostatecznie w przepaść partyjnej wyspy Kaczyńskiego.

Sędziowie już nie mają służyć prawu, ale totalnemu państwu partyjnego podporządkowania. Tak jak zawłaszczone już służby specjalne, prokuratura, policja, wojsko…

Ponieważ w PiS nie ma demokracji i wolę sprawczą posiada jeden wszechwładny i chory staruszek, Polska stała się na wzór swojego dyktatora dziadowskim, chorym, wyznaniowym państwem narodowo-socjalistycznym i wyspą europejskiej ciemnoty. Krajem bez prezydenta, konstytucji, niezależnego sądownictwa i prokuratury. Państwem kierowanym kłamstwem propagandowym i przekupstwem wyborczym przestępców, którzy stanowią rząd.

Wszyscy oni stracili swoje prawo do rządzenia wraz z pierwszym uchwaleniem ustawy sprzecznej z Konstytucją RP. Formalnie jednak nie ma takiej praktycznej siły, aby pogonić to towarzystwo z urzędów.

Siła zawłaszczonych partii mediów utrzymuje znaczną część narodu w zachwycie dla nacjonalistycznej i parafialnej Polski Kaczyńskiego. W posłuszeństwie i niewiedzy utrzymuje Polaków system kościelnych powiązań dominującej i uprzywilejowanej jednej wiary.

Dawno przestałem uważać to towarzystwo za autorytety. Nie tylko grono moich znajomych rozumie zagrożenie tego budzącego się reżimu, który jak władze okupacyjne w przeszłości niszczą polską inteligencję i zdobycze kultury, autorytety moralne w kraju i system wzajemnych międzynarodowych powiązań.

Już nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyprowadzić Polskę z UE i izolować od zbiorowego bezpieczeństwa europejskiego. Ludzie, którzy to zrobili, są szaleńcami, niebezpiecznymi ignorantami służącymi obcym interesom.

To narodowa zdrada, skrajna nieodpowiedzialność i powalająca głupota. Dlaczego, w dobie Internetu i rozkwitu niezależnej oraz szybkiej informacji ludzie godzą się na taki scenariusz dla naszej ojczyzny?

Dlaczego opozycja nie protestuje i nie mam tu znowu na myśli ludzi, którzy 4 lata byli zdradzani przez partie na ulicach, ale właśnie wszystkie partyjne organizacje demokratyczne?

Dlaczego partyjni liderzy ograniczają się do oświadczeń medialnych i nic nie wnoszącymi pyskówkami sejmowymi?

Czy naprawdę liczycie tylko na UE? Skąd ten optymizm? Liczycie na wybory? Czyżby brakło wyobraźni, że PiS nie po to zmieniał zasady zatwierdzania wyników wyborów, przekazał kolejny miliard złotych na swoją propagandę, uzależnił wszystkie siłowe służby od siebie, aby teraz pozwolić komuś ich ograć w wyborach? Och, polska naiwności! Och ta niczym nieuzasadniona wiara!

Do roboty politycy, do służby Polsce, nie dla picu i rozgłosu, a do praktycznego zaangażowania wszystkich członków, do ludzi, do harówki na ulicach!

Wstawać w końcu z tych wygodnych kanapek, z gabinetów i sprzed telewizorów. To jest ten Wasz czas i nasze życie. Nie wiecie jak, zaproście autorytety nie tylko od grzecznych wypowiedzi i prezencji! Albo rozwiążcie te swoje fałszywe partie zamydlania oczu i wstydu, ubliżania ludziom opozycji ulicznej i braku szacunku do społeczeństwa. Przynajmniej będziemy wiedzieli, na kogo można liczyć w tej walce o godność i przyszłość każdego Polaka.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

 

Dystrybutorem książki jest Ateneum

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


SustainableCities.net pomoże wam w odchudzaniu

Patrząc na popularność pewnych zapytań w wyszukiwarkach internetowych, nie da się nie zauważyć, że odchudzanie to temat budzący ogromne zainteresowanie, którego popularność w wyszukiwaniach nie maleje. To bardzo istotna kwestia, ponieważ pozwala nam zrozumieć, że nie tylko my sami mamy problem z nadmiarowymi kilogramami, wraz z pełnym pakietem utrudnień z tym faktem związanym, ale że jest to problem o zasięgu globalnym. Zwiększa to szanse na znalezienie rozwiązania, ponieważ ktoś już z pewnością z tego typu utrudnieniem się spotkał.

sustainablecities.net pomoze wam w odchudzaniu

Dziś pokażemy, jak kompleksowy portal poświęcony zdrowiu i odchudzaniu, czyli SustainableCities.net pomoże Ci w odchudzaniu. Zapraszamy do tego krótkiego opracowania, w którym dokładnie zaprezentujemy nie tylko odpowiednie obszary naszego zainteresowania, ale również wiele wskazówek, które można wdrożyć od razu.

Problemy z odchudzaniem

problemy z odchudzaniem

Przyznajmy szczerze – same odchudzanie nie jest rzeczą trudną. Przynajmniej nie w podstawowym zakresie i w teoretycznym przekroju. W końcu nadwaga to nadmiar tłuszczu, czyli zmagazynowanej energii dla organizmu. Jeśli zmniejszymy spożycie tłuszczu, przy okazji zwiększając jego zużycie (dieta + ćwiczenia), to otrzymujemy prosty pakiet redukujący tkankę tłuszczową. Przynajmniej w tym podstawowym zakresie. Jaki jest więc problem?

Nie każdy bowiem startuje z tej samej pozycji. Są różnego rodzaju utrudnienia zdrowotne, które mogą negatywnie wpływać na przebieg Twoich procesów redukcji wagi i utrudniają dochodzenie do konkretnych rezultatów.

Pierwszą kwestią są problemy z tarczycą a odchudzanie. Sama tarczyca to organ zajmujący się produkcją odpowiednich hormonów. Warto zwrócić uwagę, że już tylko w tym zakresie można zauważyć wpływ samej tarczycy na naszą wagę. Część hormonów, produkowanych przez tarczycę, ma bowiem ogromny wpływ na metabolizm i naszą wagę. Wpływ całkiem spory, ponieważ nieprawidłowy metabolizm dosłownie zburzy nam cały proces redukcji wagi. Nie będziemy mogli bowiem nigdy przewidzieć tego, w jaki sposób zadziała nasza dieta czy inne działanie. To fakt, z którym trzeba się liczyć.

Tarczyca może znajdować się w stanie nadczynności i niedoczynności. W efekcie, jej rozwój może doprowadzić dosłownie do zjawiska, które niegdyś określano mianem “zaatakowania serca”. Ma to wpływ na wystąpienie zawału serca, a to już przekłada się oczywiście na nasze życie i wiele jego aspektów.

Sama tarczyca jednak ma wpływ na procesy redukcji wagi. Dlatego powinniśmy uwzględnić ją w naszych działaniach odchudzających. Zwłaszcza, jeśli mamy jakiekolwiek problemy związane z jej przerostem na przykład. Cykliczne wizyty u lekarza powinny pomóc nam wychwycić tego typu utrudnienia z odpowiednim wyprzedzeniem i wdrożyć działania korygujące. W przypadku problemów tego typu, duży nacisk będziemy kładli na odpowiednie ćwiczenia i delikatną dietę, która nam nie zaszkodzi.

Już co prawda wstępnie nawiązaliśmy do tego tematu, jednakże trzeba zdawać sobie sprawę również z tego, jak działają na nas problemy z sercem a odchudzanie. Tutaj również mamy pełen pakiet ważnych czynników, które bezwzględnie należy znać i rozumieć. Już sam bowiem atak tarczycy może doprowadzić do utrudnień w pracy naszego serca. Każdorazowo jednak, jeśli pojawiają się jakiekolwiek zaburzenia, to w pierwszej kolejności zalecane jest zmniejszenie poziomu codziennego wysiłku. Serce bowiem nie pracuje w sposób prawidłowy i może mieć problem z właściwym pompowaniem krwi do organów poddawanych wysiłkowi. W efekcie, może dojść do jego uszkodzenia i wielu innych problemów.

Jeśli masz więc utrudnienia w pracy serca, które zostały potwierdzone przez specjalistę, to musisz ograniczać poziom wysiłku fizycznego, a przynajmniej dobrze całość korygować i dopasowywać do swoich wymagań i możliwości. Oczywiście spektrum problemów może być różne, więc nie warto generalizować i demonizować tego typu utrudnień, jednakże nie wolno serca zaniedbywać. W takim układzie jeszcze bardziej wzrośnie znaczenie właściwej diety, ćwiczenia ograniczając do tych mniej wysiłkowych.

A jak wyglądają problemy z hormonami a odchudzanie? Tutaj sprawa jest często odwrotna. Oczywiście – odpowiedniej oceny powinien dokonać zawsze lekarz, który jest najważniejszą osobą w całym procesie. Jednakże nieprawidłowa gospodarka hormonalna, o ile nie zagraża układowi krążenia, generalnie pozwala na wykonywanie normalnych ćwiczeń. To na dietę będziemy zwracać większą uwagę, by uzupełniać niedobory i wspierać nasz organizm w sposób odpowiedni. Dlatego też warto dokładnie zapoznać się z różnymi poradnikami dietetycznymi oraz opiniami niezależnych specjalistów, by mieć pełny obraz sytuacji oraz swoich możliwości.

Poruszyliśmy wiele, niezwykle ważnych problemów, które mogą rzutować na procesy odchudzania. Każdy z tych problemów powinien zostać dokładnie rozpracowany we wsparciu z lekarzem specjalistą, zanim podejmiesz odpowiednie działania. Warto jednak wiedzieć też, że wiele wskazówek, jak dbać o wagę mimo tego typu problemów, można znaleźć właśnie na łamach https://sustainablecities.net/slim/.

Dobór odpowiedniej diety

Dobór odpowiedniej diety

Odpowiedni dobór właściwych działań jest kluczowy dla zdrowego odchudzania. Wiemy bowiem z doświadczenia, że nie każda dieta jest bezpieczna dla naszego organizmu. Są bowiem diety bardziej inwazyjne, które mogą dosłownie spustoszyć nasze ciało i doprowadzić do takich ubytków, że raczej pozostanie nam się skupić na dochodzeniu do zdrowia, a nie redukcji nadwagi.

Czym powinna charakteryzować się bezpieczna dieta odchudzająca? Przede wszystkim dostarczaniem najważniejszych elementów i składników odżywczych. Nic nie zastąpi bowiem odpowiedniej diety w naszym życiu – co najwyżej, możemy ją tylko wspomóc.

Dieta bezpieczna dla zdrowia zatem skupia się na dostarczaniu witamin i zasadniczo – ograniczaniu szkodliwych elementów. W miarę naszych możliwości do wprowadzenia bardziej intensywnych działań, możemy wprowadzić dietę redukującą tłuszcz i blokującą apetyt. Jest to jednak działanie bardzo trudne i wymagające ogromnej wiedzy. Rzadko kiedy faktycznie dysponujemy takimi informacjami, by stosowne działania prowadzić w sposób odpowiednio przemyślany i wystarczająco skuteczny. Warto w takim przypadku zajrzeć na łamy przytaczanego portalu i zapoznać się z dostępnymi tam poradnikami.

Stosowanie suplementów diety

Nie mogło zabraknąć również kwestii odpowiedniej suplementacji. Suplementy diety na odchudzanie bowiem wpływają w sposób bardzos szeroki. Już wiemy, czego faktycznie mamy prawo oczekiwać od odpowiedniej diety. Rolą suplementacji jest z kolei uzupełniać jej niedobory. Jeśli, na przykład ze względów zdrowotnych, nie możemy zbyt intensywnie ćwiczyć lub prowadzić zbyt ścisłej diety, to wtedy wprowadzamy delikatną suplementację. Kiedy zaś jesteśmy w pełni zdrowi, możemy pokusić się o intensywniejsze działanie.

Opinie konsumentów wskazują, że suplementy diety, jeśli są dobrane w sposób rozsądny, nie tylko nie wpływają negatywnie na nasz organizm, ale dodatkowo pozwalają, obok redukcji nadwagi, wydatnie wesprzeć również nasze zdrowie w szerszym zakresie. Specjaliści generalnie potwierdzają te możliwości, ale podkreślają również jedno – suplement musi zostać dobrany w sposób rozsądny.

I dlatego zdecydowanie warto skorzystać z zasobów naszego portalu. Korzystając bowiem z wiedzy zawartej na łamach SustainableCities.net, po prostu spełniasz ten warunek i dobierasz najlepsze działanie do oczekiwanych efektów.


Niewygodny gość, czyli Macron w Warszawie

Monika Sieradzka

Monika Sieradzka

Prezydent Francji Emmanuel Macron zapewnił w Warszawie, że wesprze Polskę podczas podziału europejskich środków na transformację energetyczną. Polski premier i polski prezydent mówią o przełomie w relacjach z Francją.

Nawiązując do unijnego celu neutralności klimatycznej do 2050 roku, Emmanuel Macron mówił, że „Francja zdaje sobie sprawę, jak duże wysiłki będzie tu musiała podjąć Polska”. Zadeklarował francuskie wsparcie dla Polski podczas podziału środków na transformację energetyczną z tzw. funduszu sprawiedliwej transformacji.

Wspólne cele klimatyczne

– Francja będzie apelować o to, aby ten fundusz skupiony był w jak największym stopniu na najuboższych regionach, które zostały najbardziej dotknięte transformacją i to właśnie Polska skorzysta z tego, aby przeprowadzić swoją transformację energetyczną i klimatyczną – deklarował Macron po spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim.

– Państwa mieszanka energetyczna, to również wynik historii Polski, pewna spuścizna i musimy dostrzegać tę sytuację. Musimy zrozumieć, dlaczego Polska znajduje się właśnie w tym punkcie i jak duże wysiłki są od niej wymagane – powiedział.

– Dochodząc do neutralności klimatycznej, myślimy o podatku węglowym na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej, który spowodowałby, że przemysł europejski byłby konkurencyjny wobec Chin i innych krajów – dodał polski premier.

Mateusz Morawiecki wymienił obszary, w których Polska i Francja mają wspólne poglądy i cele. To między innymi obłożenie koncernów podatkiem cyfrowym i walka z mafią VAT-owską. Zgodność panuje także co do tego, że należy wspierać rolnicze tereny Unii Europejskiej, która powinna być „rolniczo suwerenna”. Zgodnym głosem Francja i Polska mówią także o przyszłym unijnym budżecie, zwłaszcza w obszarze rolnictwa. Z UE powinny płynąć

Wzmocnienie europejskiej obronności

Macron chciałby włączyć Polskę do zaproponowanej przez siebie Europejskiej Inicjatywy Interwencyjnej (EII), która otwierałaby europejskim krajom szybkie reagowanie na konflikty. Zapewniał, że wzmacnianie europejskiej obronności to nie alternatywa dla NATO.

– Europejskie zdolności obronne i NATO stanowią dwa filary tej samej konstrukcji – wspólnego bezpieczeństwa Europy – podkreślił. Dodał, że „czeka na dzień, kiedy każdy obywatel Polski będzie mógł powiedzieć: jeśli ktoś nas zaatakuje, to Europa nas obroni”.

Czołgi i elektromobilność

Prezydent Duda chciałby włączenia Polski do europejskiego projektu budowy europejskiego czołgu. – Chcielibyśmy w tym projekcie i w tym przedsięwzięciu wziąć udział, i chcielibyśmy w przyszłości, gdyby taki czołg z naszym udziałem powstał, w niego się zaopatrywać budując zarazem gospodarkę europejską – powiedział na konferencji prasowej.

Andrzej Duda podkreślał potencjał współpracy. – Francja jest jednym z najbliższych partnerów gospodarczych Polski. To jest 20 mld euro obrotów handlowych, to już dzisiaj jest duży bilans, ale potencjał w tym zakresie jest nieporównywalnie większy – mówił, dodając, że jednym z pól nowej współpracy jest elekromobilność, gdyż Polska stawia na rozwój baterii do pojazdów elektrycznych.

Francja wobec Rosji

Prezydent Macron deklarował, że „wbrew podnoszącym się głosom Francja nie stała się prorosyjska. – Francja nie jest ani prorosyjska, ani antyrosyjska, Francja jest proeuropejska – zapewnił, podkreślając potrzebę współpracy z Rosją.

– Rosja znajduje się w Europie i nawet jeśli nie jest członkiem Unii Europejskiej jest naszym sąsiadem. Nie możemy pozwolić sobie na sytuację, w której nie będziemy konfrontować się z koniecznością tworzenia relacji z Rosją – mówił. Jego zdaniem „w interesie bezpieczeństwa Europy, Francji i Polski jest ustanowić, wymagający dialog polityczny z Rosją”. To warunek między innymi zakończenia konfliktu na Ukrainie.

Macron o historii

Rezydent Francji nawiązał do obchodów rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz i do konferencji na temat holokaust w Yad Vashem. – Pamięć o tych wydarzeniach musi pozostać żywa, gdyż te bolesne wspomnienia oświecają nam drogę i wyznaczają nasz kierunek. Legły u podstaw europejskiego projektu, europejskiego pokoju, jedności i wolności – podkreślił.

Pod tym względem z zacięciem broniłem Polski i narodu polskiego wobec niedopuszczalnych ataków przypuszczanych na tę pamięć – mówił prezydent Francji, dodając, że należy „spojrzeć historii w twarz, nie próbując jej przeinaczać, maskować czy wykorzystywać dla własnych celów”.

Krytyka reformy sądów

Macron jest zaniepokojony stanem praworządności w Polsce. – W rozmowie z prezydentem Andrzejem Dudą wyraziłem zaniepokojenie związane z wprowadzanymi obecnie reformami wymiaru sprawiedliwości. Chciałbym, by w najbliższych tygodniach wzmógł się dialog z Komisją Europejską. Wiem bowiem, że w Polsce – co pokazuje jej historia – głęboko zakorzenione są wartości wolności i sprawiedliwości” – mówił Macron.

Po spotkaniu z premierem Morawieckim francuski prezydent powiedział, że Francja zawsze stała po stronie Komisji Europejskiej w sporze z Polską o reformę sądownictwa. Zastrzegł jednak, że to „temat europejski”, a nie przedmiot krytyki jednego państwa przez drugie oraz że Francja „zawsze wspierała europejskie wartości”.

Premier Morawiecki odpowiedział, że przeprowadzając reformę sądów, Polska realizuje „prawdziwe europejskie wartości”.

Trójkąt Weimarski

Macron chce ożywić Trójkąt Weimarski. W tym celu zaproponował zorganizowanie w najbliższych miesiącach spotkania prezydentów Polski i Francji oraz kanclerz Niemiec. Polski prezydent podkreślał znaczenie wizyty dla całego regionu. – Obecność prezydenta Francji w Europie Centralnej jest także ważnym sygnałem dla całej naszej części Europy – oświadczył.

Zarówno prezydent Duda, jak i premier Morawiecki mówili podczas wizyty Emmanuela Macrona o przełomie w relacjach polsko-francuskich.

 

REDAKCJA POLECA

 


Korzyści z budowy modułowych biur biznesowych

Planeta pogrążyła się w kapitalizmie. Przykład krajów świata zachodniego wyraźnie pokazuje, jak ważna jest przedsiębiorczość dla gospodarki i standardu życia obywateli. Zawrotny sukces Steve’a Jobsa, Larry’ego Page, Sergeja Brina, Elona Muska i wielu innych inspiruje miliony ludzi na całym świecie do prowadzenia działalności gospodarczej. Biznes to jednocześnie praca, samorealizacja, a także hobby. Ale jest jeszcze druga strona — konkurencja. Każdy chce odnieść sukces, więc musisz „biegać, aby pozostać na miejscu”, a do postępu musisz biegać bardzo szybko. Nie jest tajemnicą, że wygrywają ci, którzy potrafią dostrzec nowe możliwości i z nich skorzystać. Jedną z takich możliwości niewątpliwie są modułowe biura Modulex.

MODULEX - Biura modułowe

Prefabrykowane biura kontenerowe są prawdziwym trendem w biznesie, ponieważ mają wiele znaczących zalet w porównaniu z tradycyjnymi biurami. Czy otwierasz nowy biznes? Czy poszerzasz istniejącą przestrzeń? Modułowe budynki pomogą zrealizować twoje plany!

Oto kilka zalet biur modułowych:

  • Oszczędzaj czas na budowie. Produkcja biur o dowolnej złożoności zajmuje nie więcej niż miesiąc, nawet jeśli nie możesz wybrać gotowego rozwiązania, preferując własny, unikalny projekt. Instalacja trwa do dwóch tygodni, czyli po półtora miesiąca po złożeniu zamówienia możesz rozpocząć swoją działalność.
  • Możliwość dodawania modułów w dowolnym momencie. Jeśli Twoja firma się rozwija, możesz zamówić dodatkowe biura.
  • Zmienić adres? Nie ma problemu! Prefabrykowane pomieszczenia Modulex zostały zaprojektowane do wielokrotnego demontażu i instalacji, dzięki czemu można je przetransportować w nowe miejsce i zamontować bez utraty jakości.
  • Rozsądna cena. Fabryka Modulex znajduje się na Ukrainie, więc produkty są sprzedawane w przystępnych cenach w porównaniu do konkurencji, a jakość spełnia normy europejskie, o czym świadczy certyfikat ISO 9001.
  • Gwarancja. Niektórzy producenci biur modułowych wcale nie oferują gwarancji, inni kilka lat, a gwarancja Modulex wynosi całe 20 lat!
  • Dodatkowe produkty i usługi. Na stronie internetowej firmy można zamówić hydraulikę, meble, sprzęt AGD i inne niezbędne rzeczy za odpowiednią cenę, wszystko to zostanie zainstalowane natychmiast po zakończeniu budowy.
  • Szeroki wybór elementów wewnętrznych i zewnętrznych. Katalog Modulex zawiera ogromny wybór gotowych rozwiązań, ale zawsze możesz zamówić unikalne modułowe biuro, które będzie odpowiadało Twoim upodobaniom lub potrzebom.
  • Oszczędność energii. Do budowy budynków modułowych stosuje się nowoczesne materiały o doskonałych właściwościach dźwiękoszczelnych i termoizolacyjnych.
  • Dostawa. Biura kontenerowe nie potrzebują dodatkowych uprawnień. Nie musisz sam organizować transportu zamówionego towaru i nie musisz się o nic martwić. Pracownicy dostarczą Twoje zamówienie ciężarówką należącą do firmy, dzięki czemu masz pewność, że wszystko będzie w całości.

Podsumowując

Modulex to niezawodny producent budynków prefabrykowanych, oferujący wysokiej jakości biura kontenerowe, które wypadają korzystnie w porównaniu z budową kapitału, dlatego coraz więcej biznesmenów wybiera tę opcję.

MODULEX - Biura modułowe

Jeśli zdecydujesz się na zakup takiego biura, odwiedź stronę Modulex i skontaktuj się z konsultantami, którzy chętnie odpowiedzą na wszystkie dodatkowe pytania. Fajnym bonusem jest to, że darmowo obliczą Ci wartość biura!


Donald Tusk dla BBC: Jest życie po brexicie. Kto następny po Wielkiej Brytanii?

Jakub Krupa

Jakub Krupa

Były przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk wyraził sympatię dla niepodległej Szkocji i jej ewentualnej akcesji do Unii Europejskiej. Ostrzegł, że Edynburg nie mógłby liczyć na preferencyjne traktowanie.

– Czasami czuję się jak Szkot, ale muszę uszanować to, jak ważna (dla Wielkiej Brytanii) jest kwestia suwerenności. Wbrew mojej sympatii (dla Szkocji), nie jest moją rolą interweniowanie w tej debacie – odpowiedział Tusk. Przyznał, że „na poziomie emocjonalnym nie ma wątpliwości, że wszyscy będą entuzjastycznie nastawieni” do ewentualnej akcesji Szkocji jako niepodległego kraju.

– Mamy traktaty (…) i jedyna uzasadniona interpretacja jest taka, że jeśli dojdzie do szkockiej niepodległości to potrzebujemy nowego procesu (rozmów akcesyjnych) – podkreślił. Odrzucił sugestie nacjonalistów szkockich, którzy argumentowali w przeszłości, że z racji zbieżności z unijnymi przepisami mogliby liczyć na preferencyjne traktowanie.

Tusk o kulisach negocjacji

Były premier Polski i przewodniczący Rady Europejskiej udzielił BBC obszernego wywiadu przedstawiającego kulisy negocjacji ws. brexitu i spekulacje dotyczące przyszłych relacji Wielkiej Brytanii ze Wspólnotą.

Donald Tusk tłumaczył, że jego instynktowną reakcją w obliczu podjętej w 2016 roku decyzji o wyjściu z UE było „chronienie naszej przyjaźni” i „wytłumaczenie opinii publicznej, liderom i Brytyjczykom tego, jakie są procedury, bo nikt nie był przygotowany na taki wynik”.

Jednocześnie skrytykował podjętą przez byłego brytyjskiego premiera Davida Camerona próbę renegocjacji warunków członkostwa w UE. Wskazał, że jego oczekiwania – dotyczące m.in. reformy swobody przepływu osób – były „nierealne” i sprzeczne z zobowiązaniami traktatowymi państw członkowskich.

– To Cameron wyznaczył harmonogram rozmów (…). Szczerze mówiąc, i tak zgodziliśmy się na więcej niż dopuszczała to podstawa prawna – zapewnił.

Wrogie narracje na temat UE

Tusk podkreślił, że brytyjski eurosceptycyzm jest konsekwencją „dekad bardzo nieodpowiedzialnych, wrogich narracji na temat Unii Europejskiej”, która odgrywała w brytyjskiej polityce „straszaka i chłopca do bicia odpowiedzialnego za każde niepowodzenie” brytyjskich polityków.

Odnosząc się do przebiegu negocjacji z premier Theresą May, były szef Rady Europejskiej ocenił, że była ona „bezsilna, bo idea brexitu nie polega na kontynuowaniu dotychczasowej relacji bez utrudnień, ale na tych utrudnieniach”.

Presja ze strony zwolenników Unii

Tusk wyraził swoje ubolewanie związane z tym, że zwolennicy pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej „nie mieli jasnego przywództwa i nie byli dobrze zorganizowani”.

Jednocześnie zaapelował do nich, aby nie skupiali się na marzeniach o ponownym referendum i powrocie do Wspólnoty. Zaznaczając, że – w jego ocenie – będzie to niemożliwe za jego życia. – Możemy odegrać bardzo pozytywną rolę po brexicie; jest życie po brexicie – zaznaczył.

Jak tłumaczył, zwolennicy integracji europejskiej w Wielkiej Brytanii i w Unii Europejskiej mogą „wywrzeć pozytywną presję na brytyjskim i unijnych rządach, aby uniknąć jasnego ryzyka niepotrzebnych podziałów i konfliktów”.

Tusk przywołał swoją pierwszą rozmowę z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który spytał go o to, kto następny po Wielkiej Brytanii może opuścić Unię Europejską.

– Moja odpowiedź była taka, że nie ma kolejki, a Europa paradoksalnie była bardziej zjednoczona niż wcześniej – powiedział. Dodał, że w konsekwencji brexitu koncepcja wyjścia z UE przestała być postrzegana jako „ekstrawagancja lub ekstremizm”.

Okres przejściowy wystarczy

Tusk ocenił, że jedenastomiesięczny okres przejściowy jest „wystarczający” do zakończenia negocjacji ws. przyszłych relacji. Podkreślił, że ich przedmiotem będą „nie tylko kwestie gospodarcze”. Jak dodał, wyrażana przez brytyjski rząd chęć odejścia od unijnych regulacji „będzie miała poważne konsekwencje” dla przyszłych zasad handlu ze Wspólnotą.

Zapewnił jednak, że „nie ma chęci ukarania Unii Europejskiej”. Po obu stronach negocjacji będzie to „próba ograniczenia strat” wynikających z brexitu.

Zaznaczył także, że zdecydowana wygrana Partii Konserwatywnej w grudniowych wyborach i wysoka, samodzielna większość w nowym parlamencie może pomóc w szybkim sfinalizowaniu przyszłej umowy.

– Najgorszą sytuacją jest anarchia i polityczny impas, czasem grotestkowe wydarzenia w Izbie Gmin. (…) Nawet jeśli będziemy mieli trudniejszego, bardziej krytycznego partnera, (…) to przynajmniej wiemy, czego chce – powiedział.

– Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi z Borisem. Jeśli chodzi o najbardziej fundamentalne wartości, to wierzę, że jest wciąż oddanym konserwatysta, a jego intencją jest ochrona zachodniej cywilizacji politycznej, więc znajdziemy wspólną przestrzeń i cele – ocenił.

„Nie mogę milczeć”

Tusk bronił się także przed krytyką o zbyt ostre wypowiedzi dotyczące brexitu, przywołując słowa Martina Luthera Kinga o tym, że „na końcu będziemy pamiętać nie słowa naszych wrogów, ale milczenie naszych przyjaciół”.

– Dlatego kiedy widzę, że coś idzie w złą stronę to nie mogę milczeć. Dzisiaj chcę powiedzieć jedno: nigdy nie zostaniecie sami i znajdziecie wielu przyjaciół na kontynencie, a ja pozostaję do Waszej dyspozycji – zakończył.

Występujący w tym samym programie politycznym BBC szef brytyjskiego MSZ Dominic Raab ocenił słowa Tuska o Szkocji za „nieodpowiedzialne” i „nieeuropejskie”, wskazując na podobne dyskusje m.in. pomiędzy Hiszpanią i Katalonią.

 

REDAKCJA POLECA