Adam Mazguła: Propaganda sukcesu

Adam Mazguła
Wybuch sukcesów władzy promieniuje z ekranów wszystkich telewizyjnych przekazów, nawet opozycyjnych. Zakup zabawek bez uzbrojenia, procedur i offsetu wybija się na pierwszy plan. Te samoloty będą za kilkanaście lat, a już Polacy poczuli się lepiej, mimo że niczego nie przybyło prócz obiecanek
Propaganda sukcesu PiS-u nagle potrafiła uzdrowić służbę zdrowia, niedostatki armii i przysłonić wszystkie afery władzy.
Wybuch sukcesów władzy promieniuje z ekranów wszystkich telewizyjnych przekazów, nawet opozycyjnych. Zakup zabawek bez uzbrojenia, procedur i offsetu wybija się na pierwszy plan. Te samoloty będą za kilkanaście lat, a już Polacy poczuli się lepiej, mimo że niczego nie przybyło prócz obiecanek.
PiS-owi nie zależy na rozwoju Polskiej gospodarki.
— Janusz Jurczak (@jpjurczak) February 1, 2020
Kupili myśliwiec F35 bez Offsetu.
Żadna część do tego samolotu nie będzie mogła być produkowana w Polsce jak też nie będzie mogła być z Polski wyeksportowana.
Jednym słowem strata nowoczesnej technologi dla Polskiego przemysłu. pic.twitter.com/nsXycsaIFE
– Tato?! Co to jest przetarg?
— Karol Misiuda 🇵🇱🇵🇱🇵🇱 (@KarolMisiudaPL) February 1, 2020
– To synu, taki proces, żeby Państwo nie przepłacało za jakąś rzecz lub usługę?
– A jak nie ma przetargu?
– To wtedy ktoś się bardzo wzbogaci, a Państwo przepłacić jak ostatni frajer‼️#F35 #wyPAD pic.twitter.com/qYuH8a7Wxd
Nie pokazuje się zlikwidowanej marynarki wojennej, sparaliżowanego lotnictwa i zardzewiałych wojsk lądowych. Nie wiemy nic o tym, czy dalej żołnierze nie mają przysłowiowych onuc i amunicji do szkolenia. Tajemnicą pozostanie informacja, że na poligonach wojsko szkoli się połowicznie, bo reszta jest na zwolnieniach lekarskich.
Propaganda odbudowała nam też służbę zdrowia. Nikt w Polsce nie zachorował na nową grypę, której śmiertelność nie przekracza innych jej odmian, czyli 1%. Jednak nasze media zdominował światowy przekaz.
Mini-ster zdrowia zapewnia z każdego telewizora, że jesteśmy zwarci i gotowi do ochrony naszego dobrego samopoczucia, a nawet życia. Nie słyszałem wiec o nowych zamkniętych oddziałach szpitalnych, o brakach personelu, o miliardowych długach i upadku szpitalnictwa w całej Polsce.
Te dwie akcje przykryły kryzys praworządności, komediową rolę ostatnich dni A. Dudy, upadek okradzionych i skompromitowanych służb specjalnych, przygotowywane opuszczenie przez PiS-państwo UE…
Przeciętny wyborca PiS już zaciera ręce, ma 5 generacji najnowsze samoloty, które dają mu poczucie przynależności do najlepiej uzbrojonych i bezpiecznych narodów świata. Służba zdrowia jest tak dobra, że czeka z całą flotą samolotów pasażerskich i tych nowo zakupionych od Niemiec, aż ktoś w końcu zachoruje.
Sukces! Brawo!
Aż chce się żyć i oddychać pełną piersią.
Jednak nie zaciągajcie się tym zatrutym powietrzem, bo opadniecie z sił pod naporem propagandy sukcesu władzy i zejdziecie z tego świata, wybierając, od kogo przyjąć zewsząd płynącą pomoc.
Adam Mazguła
| Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.
Dystrybutorem książki jest Ateneum. Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
![]() |
Wielka Brytania opuściła Unię Europejską. Jakich zmian mogą spodziewać się turyści?

Yorck von Wartenburg Elisabeth
Wielka Brytania opuściła Unię Europejską. Na jakie zmiany muszą się nastawić turyści?

Jeśli w najbliższym czasie wybieracie się do Wielkiej Brytanii, nie musicie się martwić. Na razie niewiele się zmieni. Do końca 2020 roku stosunki pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią pozostają w okresie przejściowym. W tym czasie wspólna przyszłość powinna zostać uregulowana. Sporo zamieszania stwarza kwestia granic. Przede wszystkim między brytyjską Irlandią Północną a Irlandią, która pozostaje członkiem UE.
27 mln obywateli Unii Europejskiej podróżuje co roku do Wielkiej Brytanii. To prawie dwie trzecie wszystkich turystów, którzy odwiedzają Wyspy. Turyści europejscy są zatem bardzo ważni dla Wielkiej Brytanii i jej mieszkańcy dobrze o tym wiedzą. Podczas gdy wpływ brexitu na politykę i gospodarkę stawia jeszcze wiele znaków zapytania, kwestia turystyczna jest w miarę jasna. – Europa była i pozostanie dla nas ważnym rynkiem – powiedział Deutsche Welle Tracey Edginton z urzędu turystycznego VisitBritain.
Co oznacza okres przejściowy?
W ciągu najbliższych jedenastu miesięcy nic się tak naprawdę nie zmieni. Zarówno dla 3,6 mln obywateli UE mieszkających na Wyspach, jak i dla 27 mln turystów, którzy co roku odwiedzają Anglię. W dalszym ciągu do Wielkiej Brytanii można będzie podróżować z dowodem osobistym i bez wizy. Nie będzie obowiązku meldunkowego. Nagłe wizyty lekarskie do 2020 roku nie powinny przysparzać problemów.
Czy brexit ma wpływ na podróżowanie pociągiem, samolotem i promem?
Nie, przynajmniej w okresie przejściowym. Pasażerowie nie powinni odczuć żadnych skutków. Sprawa za kulisami wygląda jednak nieco inaczej. Na nowo trzeba ustalić prawa startu, lądowania i kwestie bezpieczeństwa, również dostęp brytyjskich linii lotniczych do rynku europejskiego.
Jeśli chodzi o pociągi, autobusy wycieczkowe i promy, wszystko będzie odbywać się jak dotychczas. Jedynie tunel pod kanałem La Manche, przez wzmożone kontrole celne, może być znacznie zakorkowany.
Czy obywatele UE będą potrzebować wiz?
Nie. Ważny dokument tożsamości lub paszport w zupełności wystarczą na pobyt do trzech miesięcy. „Do końca 2020 w sprawie dokumentów nic się nie zmieni” – czytamy na stronie internetowej „Visiting the UK after Brexit”.
Co z granicą między Irlandią a Irlandią Północą?
– Wszystko pozostanie jak dotychczas – zapewnia Tracey Edginton z VisitBritain. Granica pozostanie otwarta.
Czy w dalszym ciągu będzie można poruszać się samochodem bez brytyjskiego prawa jazdy?
Tak, obywatele UE nie potrzebują międzynarodowego prawa jazdy.
Czy urlop w Wielkiej Brytanii będzie teraz droższy?
Nie. Przeciwnie, z powodu osłabienia funta będzie początkowo nawet nieco tańszy. Od czasu referendum w czerwcu 2016 roku wartość funta w porównaniu do euro spadła o dziesięć procent. Ale Londyn i tak pozostanie jednym z droższych miast w Europie.
Czy usługi roamingowe będą teraz droższe?
Odkąd zniesiono opłaty za roaming, korzystanie z telefonu i internetu kosztuje w Wielkiej Brytanii tyle samo, co w pozostałych krajach Wspólnoty. Teoretycznie dodatkowe opłaty mogą być ponownie wprowadzone, ale na pewno nie do końca 2020.
Co brexit oznacza dla samych Brytyjczyków?
W okresie przejściowym nic się nie zmieni.
Czy brexit będzie miał wpływ na Europejczyków spoza Wspólnoty?
Nie. Od maja 2019 roku na lotniskach w Wielkiej Brytanii postawiono bramki dla Europejczyków. Celem byłousprawnienie odprawy turystów z Australii, Kanady, Nowej Zelandii, Singapuru, Korei Południowej czy USA. Rok 2020 ma być rekordowy pod względem odwiedzających Anglię. – Szacujemy, że Wielką Brytanię odwiedzi w tym roku 40 mln osób. To byłby wzrost o 2,9 procent w porównaniu z rokiem 2019 – mówi Tracey Edginton.
A co po okresie przejściowym?
Wiele pytań pozostaje jeszcze bez odpowiedzi. Ale nawet po okresie przejściowym krótkie pobyty na Wyspach będą bezwizowe. Szczególne regulacje będą dotyczyły uczących się i naukowców oraz przyjeżdżających na Wyspy w ramach podróży służbowych.
Programy wymiany młodzieży między Wielką Brytanią a krajami UE będą także podlegały szczególnym rozporządzeniom. Rząd brytyjski zdążył już jednak poinformować, że od 2021 roku trzeba będzie posiadać ważny paszport. Nie wystarczy już dowód osobisty.
Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie: Visiting the UK after Brexit
REDAKCJA POLECA
Wielka Brytania żegna się z Unią Europejską
Po 47 latach i 30 dniach członkostwa, o północy z 31 stycznia na 1 lutego 2020 roku czasu środkowoeuropejskiego (23:00 w Wielkiej Brytanii) Zjednoczone Królestwo opuściło Unię Europejską. Wielka Brytania pożegnała się z Unią Europejską okolicznościową monetą i skromną fetą przed parlamentem z odliczaniem na fasadzie siedziby premiera na Downing Street.
This is the moment Britain left the European Union, bringing the curtain down on 47 years of membership 🇪🇺
— Sky News (@SkyNews) January 31, 2020
Follow #BrexitDay reaction live here: https://t.co/mr0vtdLS6P pic.twitter.com/moAvL0lTje
Po trzech i pół roku od referendalnego „nie” Brytyjczyków dla Wspólnoty, brexit stał się faktem. O 23:00 czasu lokalnego (północy czasu europejskiego) Wielka Brytania straciła miejsce w Radzie Europejskiej i Radzie Unii Europejskiej oraz została odcięta m.in. od wymiany informacji dyplomatycznych. Teraz obie strony czeka 11-miesięczny okres przejściowy, w którego czasie trwać będą negocjacje w sprawie przyszłych relacji Londynu z Brukselą.
Badania firmy YouGov wskazują, że aż 41 proc. Brytyjczyków ocenia, że opuszczenie Wspólnoty wywołało nowe podziały w społeczeństwie, a 34 proc. – że pogłębiło już te istniejące.
Początek nowej ery
W piątkowych wydaniach gazet dominował optymizm. „The Sun” zadeklarował na pierwszej stronie, że „nasz czas nadszedł”. „Po 30 latach oporu wobec pełzającego europejskiego superpaństwa, wspaniali Brytyjczycy wreszcie doprowadzili do brexitu”. „Jesteśmy jednak przekonani, że w pełni niepodległa Wielka Brytania ma przed sobą przyszłość w różowych barwach” – czytamy w „The Sun”.
This is the moment the Union Flag 🇬🇧 was removed from the EU Council building in Brussels ahead of #Brexit.
— Sky News (@SkyNews) January 31, 2020
Follow #BrexitDay live here: https://t.co/n2ud5WZMrr pic.twitter.com/3eztEMsqpI
🇬🇧 The dawn of a new era 🇬🇧 #BrexitDay pic.twitter.com/BOGM8negIO
— The Telegraph (@Telegraph) January 31, 2020
„Daily Mail”, ogłosił na pierwszej stronie „nastanie nowej ery dla Wielkiej Brytanii”. „The Guardian”, ocenił, że brexit jest „najbardziej ryzykownym ruchem od pokoleń”. „The Independent”, spekuluje o możliwości powrotu do Wspólnoty w przyszłości.
Boris Johnson: To nie koniec, lecz początek
Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu z UE w referendum z 23 czerwca 2016 roku. Za wyjściem z Unii głosowało 51,89 proc. respondentów, przeciw – 48,11 proc. Zwolennicy pozostania w UE stanowili większość spośród głosujących w Szkocji (62 proc.) oraz Irlandii Północnej (56 proc.), a także na Gibraltarze (95,9 proc.). Do momentu wyjścia z UE Wielka Brytania była trzecim pod względem liczby ludności krajem Unii i jedną z trzech obok Niemiec i Francji jej największych gospodarek.
Boris Johnson wygłosił krótkie przemówienie, w którym podkreślał wagę brexitu. – Dla wielu osób jest to niesłychany moment pełen nadziei, moment, o którym myśleli, że nigdy nie nadejdzie. Oczywiście jest również wielu, którzy są zaniepokojeni i odczuwają stratę. Jest też trzecia grupa – ci, którzy bali się, że ta kłótnia nigdy się nie skończy.
Tonight we are leaving the European Union. pic.twitter.com/zZBsrf4BLe
— Boris Johnson (@BorisJohnson) January 31, 2020
– Zadaniem rządu, moim zdaniem, jest zjednoczenie tego kraju, zrobienie kroku naprzód. Ale najważniejsze, co dziś trzeba zaakcentować – to nie jest koniec, lecz początek – powiedział.
Dariusz Frach, thefad.pl
Wielka Brytania coraz mniejsza i coraz mniej istotna

Redaktor DW Robert Mudge
Robert Mudge jest dziennikarzem DW, urodził się w Wielkiej Brytanii, mieszka w Niemczech i z wielkimi obawami śledzi przebieg brexitu
23 czerwca 2016 roku zrezygnowałem z porannego rytuału i przestałem ciągle sprawdzać najnowsze wiadomości. Pojechałem do pracy nieświadomy tego, co się wydarzyło – pisze Robert Mudge. KOMENTARZ

Na ten dzień miałem przygotowane dwa komentarze. Jeden – na wypadek wysoce nieprawdopodobnego wydarzenia, jakim jest głosowanie Brytyjczyków za wyjściem z Unii Europejskiej, drugi zaś o tym, że – oczywiście – zostajemy.
Nie przepadam za nadużywaniem tego sformułowania, ale naprawdę byłem w szoku, gdy wszedłem do newsroomu. Moi niemieccy koledzy powiedzieli mi potem, że wyglądałem, jakbym zobaczył ducha.
Przez ostatnich kilka lat widmo brexitu przybierało na sile. Nawet wtedy – naiwnie, jak się okazało – trzymałem się nadziei, że kraj pójdzie po rozum do głowy i odwoła tę decyzję. Podczas gdy przyjaciele i koledzy wokół mnie ubiegali się o niemieckie obywatelstwo, ja odwlekałem to mniej więcej do ostatniej chwili.
Imperium kontratakuje
Choć całkowicie akceptuję wynik demokratycznego głosowania, wciąż jednak odmawiam przyjęcia do wiadomości procesu, który nas do tego doprowadził: intryga zbudowana na błędnych wyobrażeniach, kłamstwach i dezinformacji.
Wielu z tych, którym oczy zamydlili solipsystyczni i kierowani prywatą przywódcy, począwszy od architekta brexitu Davida Camerona na obecnym premierze Borisie Johnsonie skończywszy, to orędownicy tego, by Zjednoczone Królestwo tkwiło w przeszłości. Niedorzeczne jest wyobrażenie, że naród, który sam niegdyś szczycił się stworzeniem imperium z uciemiężonych kolonii, teraz sam musi wyzwolić się z kajdan Unii Europejskiej.
Te zasady i regulacje, tak pogardzane przez kolejne rządy niegdyś i teraz, zostały przecież uformowane, tak czy inaczej, przez Zjednoczone Królestwo. Żaden inny członek UE nie otrzymał tak wielu zwolnień i ulg.
Unia Europejska nie jest doskonała, daleko jej do tego. Błędne jednak jest myślenie, że Zjednoczone Królestwo bardziej skorzysta na umowach z poszczególnymi krajami unijnymi oraz innymi poważnymi kontrahentami. Jak na razie podpisano tak zwane umowy kontynuacyjne z państwami takimi, jak Lichtenstein, Wyspy Owcze, Gruzja i Liban, by wymienić tu kilka z nich.
Z całym szacunkiem, ale nie są to potęgi gospodarcze. Na razie jednak nie ma powodów do paniki. Były minister handlu międzynarodowego Liam Fox twierdził wówczas, że „umowa handlowa z Unią Europejską powinna być jedną z najprostszych w historii ludzkości”. I dalej: że ma 40 umów czekających w kolejce do podpisania w „sekundę” po brexicie.
W jakim stopniu atrakcyjny dla zewnętrznych inwestorów jest kraj, który w wyniku brexitu wykańcza swój kluczowy przemysł i usługi?
Nie trzeba być Einsteinem, by zrozumieć, dlaczego najważniejsi producenci samochodów zamykają fabryki i przenoszą się do Europy kontynentalnej, lub dlaczego najważniejsze instytucje finansowe przeprowadzają się do Paryża i Amsterdamu. Nie wspomnę o stratach powstałych, gdy pochodzący z krajów Unii naukowcy oraz nauczyciele pakują manatki i wyjeżdżają.
In vino veritas?
Nie lękajcie się jednak jest jeszcze nadzieja. Jednym z rządowych brexitowców żyjących w równoległej rzeczywistości jest Steve Barclay, minister ds. wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.
Ostatnio powiedział, że 99 proc. wina spożywanego na Wyspach pochodzi z importu. Gdy Zjednoczone Królestwo opuści Unię, ów „istotny sektor” mimo wszystko będzie kwitł. Nie zmyślam, poważnie. Dwie rzeczy: Czy kiedykolwiek zatrzymał się na chwilę i zastanowił, dlaczego całe to wino się importuje? I od kiedy w Wielkiej Brytanii produkcja wina jest „istotnym sektorem”?
Wejdźmy na kolejny stopień ignorancji. Znowu, tego nie da się wymyślić. Opowiadająca się za brexitem eurodeputowana June Mummery ostatnio miała objawienie. Wysłała tweeta, że gdy Zjednoczone Królestwo opuści Unię, nie będzie miało przedstawiciela w Brukseli podczas ustalania polityki rybołówstwa. I jakby tego jeszcze było mało, będzie to dla niego oznaczać podzwonne (zawsze jednak mogłaby sprawdzić, czy Johnson nie chowa wędzonych śledzi gdzieś w swojej lodówce).
Wielka Brytania po brexicie będzie rozbitym, podzielonym królestwem. Geograficznie zawsze była poza Europą kontynentalną. Odległość ta stanie się o wiele bardziej odczuwalna politycznie, gospodarczo i społecznie.
Możliwe, że już tego nie zobaczę (w pewnym sensie ma to i dobre, i złe strony), ale przewiduję, że w ciągu kolejnych 20 lat Wielka Brytania będzie błagać z podkulonym ogonem o ponowne przyjęcie do Unii Europejskiej. Warunki wówczas będą jednak nieskończenie gorsze niż te, którymi cieszyła się tak długo.
Źródło: DW
REDAKCJA POLECA
Wielka Brytania wychodzi z UE. Rozpocznie się okres przejściowy, w trakcie którego de facto nic się nie zmieni
W nocy z 31 stycznia na 1 lutego Wielka Brytania formalnie przestanie być członkiem Unii Europejskiej. Rozpocznie się 11-miesięczny okres przejściowy, w trakcie którego de facto nic się nie zmieni. Wciąż będzie można do niej swobodnie podróżować, problemów nie muszą też obawiać się przedsiębiorcy.

Wielka Brytania formalnie przestanie być członkiem UE
W tle będą jednak toczyć się negocjacje dotyczące przyszłych relacji handlowych pomiędzy Londynem i Brukselą od 2021 roku. Obie strony muszą renegocjować nawet ok. 800 umów.
– Zagrożenie twardego brexitu nadal istnieje. Czeka nas na koniec tego roku, jeśli Wielka Brytania i UE nie dogadają się w szczegółach – podkreśla główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej.
– Wyjście Wielkiej Brytanii z UE z końcem stycznia to data formalna. 1 lutego rozpoczyna się okres przejściowy, podczas którego w praktyce nic się nie zmieni. Sytuacja na granicy będzie wyglądać dokładnie tak jak w tej chwili. Prawdziwą datą brexitu będzie dopiero 1 stycznia 2021 roku. Do tego czasu powinno zostać ustalone, na jakich warunkach Wielka Brytania występuje z Unii – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Michał Dembiński, główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej.
W piątek 24 stycznia brytyjski premier Boris Johnson podpisał uzgodnione z UE porozumienie o warunkach wystąpienia Zjednoczonego Królestwa z dniem 31 stycznia. To samo zrobili również przewodnicząca KE Ursula von der Leyen i szef Rady Europejskiej Charles Michel. Oznacza to, że w nocy z 31 stycznia na 1 lutego o północy czasu europejskiego Wielka Brytania formalnie przestanie być członkiem Unii Europejskiej. Będzie jednocześnie pierwszym państwem, które wystąpiło ze Wspólnoty.
11-miesięczny okres przejściowy
Ta data nie kończy jednak procesu brexitu. 1 lutego rozpocznie się 11-miesięczny okres przejściowy, w którego trakcie de facto nic się nie zmieni. W tym czasie wciąż będzie można swobodnie podróżować do Wielkiej Brytanii bez obaw o kontrole graniczne. Aby jednak legalnie mieszkać na Wyspach po brexicie, należy być zarejestrowanym i mieć status osiedlonego. Około 900 tys. Polaków musi w tym celu złożyć odpowiedni wniosek przed 30 czerwca 2021 roku.
W trakcie okresu przejściowego Wielka Brytania będzie niegłosującym członkiem UE, podlegającym unijnym przepisom. Nadal będzie uczestniczyć w unii celnej, jednolitym rynku i płacić składkę do wspólnego budżetu. W tle będą toczyć się negocjacje dotyczące przyszłych stosunków i relacji handlowych pomiędzy Zjednoczonym Królestwem i UE po okresie przejściowym, który zakończy się 1 stycznia 2021 roku.
– Wielka Brytania miała wyjść z Unii Europejskiej 29 marca ubiegłego roku. Ta data była wielokrotnie przesuwana. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy wyjdzie z umową, czy bez niej. Teraz wiemy już, że nie będzie brexitu bez porozumienia, co stanowiło wielkie zagrożenie dla handlu, obywateli, gospodarki polskiej, brytyjskiej i unijnej. Na szczęście do tego nie doszło. Jednak to zagrożenie nadal istnieje i czeka nas na koniec tego roku, jeśli Wielka Brytania i UE nie dogadają się w szczegółach – podkreśla Michał Dembiński.
Wówczas obie strony będą prowadzić wzajemną wymianę handlową zgodnie z przepisami Światowej Organizacji Handlu. To w praktyce oznacza, że import i eksport towarów z Wielkiej Brytanii będzie odbywać się na takich samych zasadach, jakie obowiązują w przypadku tzw. państw trzecich, z którymi UE nie ma umów handlowych.
– Czasu jest mało. Okres przejściowy po tym, jak Wielka Brytania uruchomiła art. 50 traktatu lizbońskiego, skrócił się z 21 do 11 miesięcy, a wciąż jest ok. 750–800 umów do przedyskutowania i ustalenia – mówi Michał Dembiński. – Dwa najważniejsze ustalenia to deklaracja polityczna dotycząca stosunków brytyjsko-unijnych po upływie tego roku oraz właśnie umowa o wolnym handlu.
Kontrole na granicy
Jak podaje Ministerstwo Finansów, niezależnie od wyników negocjacji handlowych prawdopodobnie zostaną wprowadzone kontrole na granicy między Unią Europejską a Zjednoczonym Królestwem. Przedsiębiorcy będą mieć m.in. obowiązek dopełnienia standardowych formalności celnych. Dla osób, które dotychczas tego nie robiły, oznacza to np. konieczność zarejestrowania się w usłudze Krajowej Administracji Skarbowej „e-Klient”, składania zgłoszeń i deklaracji celnych oraz regulowania należności celnych i podatkowych (VAT i akcyza).
Umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania
Pracodawcy RP zwracają uwagę, że Polska ma podpisaną z Wielką Brytanią umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. W trakcie okresu przejściowego nie powinny więc występować poważniejsze problemy, które będą paraliżować działalność przedsiębiorstw. Można jednak się spodziewać pewnych dodatkowych obowiązków administracyjnych i celnych.
Co jeśli do porozumienia nie dojdzie
Poważniejsze problemy mogą pojawić się w 2021 roku, jeśli do porozumienia Londynu z Brukselą nie dojdzie.
„W takim przypadku pojawią się pytania np. o podmioty będące w holdingu z kapitałem brytyjskim i polskim. Problemy będą dotyczyć m.in. podatku u źródła, wypłacanych odsetek, opłat licencyjnych, restrukturyzacji. Będzie to jednak z reguły problem dużych podmiotów. Te zaś z pewnością odpowiednio wcześniej przygotują się na taką sytuację” – zwracają uwagę Pracodawcy RP.
– W kwestii kształtu relacji Wielkiej Brytanii z UE po okresie przejściowym niektórzy wskazują na przykład Norwegii. Rząd brytyjski nie chce być jednak częścią unii celnej ani jednolitego rynku. Bliższym wzorcem jest Kanada, ale negocjacje umowy handlowej pomiędzy tym krajem i UE zajęły siedem lat. Tutaj trzeba wynegocjować coś podobnego w trakcie 11 miesięcy. Różnica jest taka, że obie strony dobrze się znają. Jest więc nadzieja, że dogadają się pod presją czasu – mówi Michał Dembiński.
Jak brexit wpłynie na partnerów handlowych w Polsce
Wielka Brytania jest jednym z największych partnerów handlowych Polski obok Niemiec i Czech. PIE ocenia, że Polska znajdzie się w gronie państw UE najsilniej dotkniętych brexitem. W przypadku wynegocjowania porozumienia spadek eksportu obniży polskie PKB o 0,14 proc., czyli ok. 3 mld zł. Jeśli zaś do porozumienia nie dojdzie, obniżka sięgnie 0,24 proc. PKB, czyli ok. 5 mld zł. Z kolei liczba miejsc pracy może spaść odpowiednio o 20 tys. i 35 tys. Konsekwencje będą dotkliwe również dla gospodarki brytyjskiej.
– Pod największym znakiem zapytania stanie eksport towarów. Około 50 proc. żywności konsumowanej przez Brytyjczyków pochodzi z innych krajów, w tym połowa z państw UE – wymienia Dembiński.
Wielka Brytania za mało produkuje – produkcja przemysłowa to tylko 9 proc. wartości dodanej do brytyjskiego PKB. Dla porównania w Polsce to jest 19 proc., a w Niemczech – 22 proc. To powoduje, że Brytyjczycy są skazani na import towarów. Kraj ma ogromny deficyt w handlu towarami, których jakość może zastąpić przez nadwyżkę handlową w eksporcie usług, przede wszystkim finansowych. Jednak już w końcówce 2018 roku większość brytyjskich instytucji finansowych, które obsługiwały rynki unijne, przeniosła swoje siedziby na teren UE.
Instutucje finansowe opuszczają Wielką Brytanię
Dla przykładu Prudential przeniósł już swoją europejską siedzibę do Dublina, Bank HSBC rezyduje w Paryżu, a Lloyd’s of London – najstarszy ubezpieczyciel na świecie – nazywa się oficjalnie Lloyd’s Brussels. W Polsce każda nowa polisa wystawiona przez tego ubezpieczyciela jest już traktowana jako eksport belgijskich, a nie brytyjskich usług finansowych.
– Byłbym zaskoczony, gdyby to przeniesienie 50 największych instytucji finansowych nie spowodowało ogromnego tąpnięcia w nadwyżce handlowej. Jednak sporo unijnych instytucji finansowych już zabiega o pozwolenie, żeby sprzedawać swoje usługi finansowe na terenie Wielkiej Brytanii – mówi Michał Dembiński.
Problemy logistyczne
Główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej podkreśla, że po zakończeniu okresu przejściowego z umową czy bez niej przedsiębiorcy mogą spodziewać się problemów logistycznych.
– W tej chwili, gdy w porcie Dover cumuje prom, wyjeżdża z niego około 80 tirów. Brytyjskie służby celne są w stanie wychwycić może dwie–trzy ciężarówki podejrzane o jakieś nieprawidłowości. Jeśli jednak zatrzymają cztery, to już pojawiają się kłopoty, jeśli więcej, kolejny prom nie może zacumować. Teraz trzeba będzie kontrolować wszystkie 80 ciężarówek, więc utrudnienia i związane z tym koszty będą ogromne – mówi Michał Dembiński.
Odszkodowanie w Londynie – poznaj podstawowe różnice w porównaniu z Polską!
Pomimo iż zarówno Polska, jak i wciąż Wielka Brytania, należą do Unii Europejskiej, nasze systemy prawne różnią się znacząco. Nie inaczej jest w kwestii odszkodowań. Wiele aspektów procesu odszkodowawczego różni się miedzy sobą diametralnie.

Główne różnice w procedurach odszkodowawczych między krajami
Przede wszystkim w Polsce system odszkodowań jest związany z instytucją rządową, podczas gdy w Wielkiej Brytanii mamy do czynienia z systemem angażującym instytucje prywatne. W UK obowiązek wykupienia ubezpieczenia dotyczy każdej działalności gospodarczej, stąd podczas ubiegania się o odszkodowanie zawsze zwracamy się do firmy ubezpieczającej osobę odpowiedzialną za wypadek. Będzie więc to na przykład firma ubezpieczeniowa kierowcy biorącego udział w kolizji lub firmy, w której pracujemy, czy restauracji, w której doszło do nieszczęśliwego wydarzenia.
Mało tego, na terenie Wielkiej Brytanii każdy ma prawo do odszkodowania. Nie musimy koniecznie być obywatelem UK czy zamieszkiwać tam na stałe. Prawo pozwala na ubieganie się o należne odszkodowanie imigrantom, a nawet osobom będącym w Londynie na kilkudniowej wycieczce. Aby cały proces o odszkodowanie mógł ruszyć, nie musimy nawet przebywać podczas jego trwania w UK. Możemy spokojnie wrócić do Polski i skorzystać z usług firmy odszkodowawczej, która zajmie się za nas cała procedura i wytłumaczy nam krok po kroku, co będzie się działo. Tak naprawdę wystarczy udowodnić winę osoby trzeciej, sfotografować miejsce zdarzenia, a także mieć dokumenty od lekarza potwierdzające poniesione przez nas urazy oraz pisma poświadczające o wszelkich innych stratach, w tym materialnych czy finansowych.
Jak firma odszkodowawcza pomoże nam w procesie odszkodowawczym?
Jeśli jesteśmy Polakami, którzy doświadczyli wypadku na terenie Wielkiej Brytanii, najlepiej wybrać firmę zajmującą się uzyskiwaniem odszkodowań, która oferuje konsultacje w języku polskim. Wtedy będziemy mieli w pakiecie usług oferowanych przez firmę odszkodowawczą uwzględnionego tłumacza, który pomoże nam między innymi podczas komisji lekarskiej, która jest standardem podczas prowadzenia sprawy o odszkodowanie w UK.
W zależności od okoliczności wypadku firma odszkodowawcza może pomoc w wielu różnych sprawach. Jeśli doszło do wypadku samochodowego, w wyniku którego pojazd jest niezdatny do dalszej jazdy, zostanie zorganizowane auto zastępcze. Jeśli potrzebujemy rehabilitacji czy terapeuty, firma odszkodowawcza z pewnością pomoże nam także w tej kwestii. Przy tym będzie od razu kolekcjonować rachunki, by później móc obliczyć właściwą kwotę rekompensaty za poniesione przez nasz koszty. A jeśli nie mamy pieniędzy na tego typu sprawy, nic straconego. Firma odszkodowawcza może zaoferować nam umowę na zasadach „No Win, co Fee”.
„No Win, co Fee” – o co chodzi?
Dzięki podpisaniu umowy na zasadach „No Win, No Fee” nie będziemy musieli ponosić żadnych początkowych kosztów sprawy. Oznacza to, że gaża firmy odszkodowawczej zostanie odliczona z sumy odszkodowania dopiero po wygranej sprawie – a jeśli przegramy, nie poniesiemy żadnych kosztów.
| Artykuł powstał we współpracy z Insito-odszkodowania.uk |
Marcin Zegadło: Duda podpisze, ponieważ jego ostatnią deską ratunku jest paraliż państwa prawa

Marcin Zegadło - poeta, publicysta
Kiedy myślę o tym, że Duda może wziąć nadchodzące wybory w pierwszej turze, zastanawiam się kim są ci, których mijam codziennie na ulicy. Ponieważ to w znaczącej liczbie elektorat prezydenta, który od pięciu lat używa brutalnego języka podziałów, nawołuje do bliżej nieokreślonych czystek, powołuje się na byty nadprzyrodzone pod tytułem Bóg i Matka Boska, a jego jedynym odruchem w pełni niezależnym było ocalenie hostii podczas jakiejś mszy świętej
…i jeszcze ten nieznośny, tani teatr, który funduje nam opozycja wspólnie z Prezydentem Andrzejem Dudą. Opozycja nie wierzy w to, że przekona Dudę, żeby nie podpisywał „ustawy kagańcowej”, która kompletnie i ostatecznie już demoluje polski wymiar sprawiedliwości, Duda z kolei już dawno podjął decyzję, że ustawę tę podpisze, ponieważ jego ostatnią deską ratunku jest paraliż polskiego państwa prawa, w przeciwnym razie, wcześniej czy później jego żenująca przygoda z polityką, jego szkodnictwo i te wszystkie nadęte pozy musiałyby skończyć się przed Trybunałem Stanu, przed którym w świecie polityki istnieje jedyne wolne miejsce, które Duda zająć powinien bez szkody dla tego kraju i jego obywateli.
Więc ten teatrzyk, który fundują nam polscy politycy, ten strzał na wiwat opozycji i to zatroskanie pogrążonego we własnych deliktach konstytucyjnych „strażnika konstytucji” Andrzeja Dudy, ta bijąca z tych aranżacji mizeria i tandeta umysłowa jest tak głęboko zniechęcająca, że jedynym odruchem, który jeszcze świadczyć może o moim zdrowiu psychicznym jest konsekwentne i zdecydowane odcięcie się od tej patologii.
Z drugiej strony, kiedy myślę o tym, że Duda może wziąć nadchodzące wybory w pierwszej turze, zastanawiam się kim są ci, których mijam codziennie na ulicy. Ponieważ to w znaczącej liczbie elektorat prezydenta, prezydenta, który od pięciu lat wygraża, używa brutalnego języka podziałów, naznaczania, nawołuje do bliżej nieokreślonych czystek, powołuje się na byty nadprzyrodzone pod tytułem Bóg i Matka Boska, a jego jedynym odruchem w pełni niezależnym było ocalenie hostii podczas jakiejś mszy świętej, co jest w gruncie rzeczy naturalnym odruchem u człowieka o mentalności ministranta w niewielkiej parafii. Poza tym już tylko łamie Konstytucję. Taką ma robotę i najwyraźniej mu ta robota leży.
Więc myślę, że będzie tak, że Duda tę ustawę podpisze, bo to jest po prostu w jego interesie żeby w Polsce skończyła się epoka niezależnych i niezawisłych sądów, żeby wymiar sprawiedliwości stał się narzędziem walki politycznej takim, jakim był i jest w reżimach totalitarnych – od reżimów faszystowskich począwszy na reżimach komunistycznych skończywszy. Nawet go rozumiem. Strach to jest gigantyczna siła napędowa i każdy totalitaryzm był na strachu stawiany jak dom na skale. Opozycja trzęsła się będzie z gniewu i oburzenia, co w gruncie rzeczy pozostanie bez znaczenia, tak jak bez znaczenia pozostają jej obecne gesty w postaci „przemawiania Dudzie do rozsądku”, chociaż opozycja doskonale wie, że jeżeli kiedykolwiek Duda dysponował jakimś rozsądkiem to było to, tak dawno, że sam już nie pamięta, co się wtedy czuje.
A druga kadencja Andrzeja Dudy, która nieuchronnie przed nami, będzie dla Polski świadectwem naszej marnej kondycji jako społeczeństwa. Naszej skłonności do życia w kłamstwach o nas samych, naszej infantylności w postrzeganiu świata, w skłonności do dychotomicznych podziałów i w gruncie rzeczy zaawansowanej ignorancji dla wartości stanowiących fundament państwa prawa.
Druga kadencja Dudy będzie dla Polski mniej więcej tym, czym był dla niej „stan wojenny”. Będzie mianowicie czasem absolutnej stagnacji, dupą, o której pisał Kisielewski, tą dupą, w której zaczniemy się urządzać, ponieważ nie będzie innego wyjścia, ponieważ każdy ma jedno życie i chce przeżyć je w miarę wygodnie i komfortowo. A to zawsze prowadzi do tego, że oddajemy nasze wolności za poczucie jako takiego bezpieczeństwa. Za kiełbasę i socjal.
A kiedy już to wszystko się skończy, bo skończy się na pewno, obudzimy się na jakiejś „Białorusi”, z tą różnicą, że więcej w tym wszystkim będzie Jezusa, Maryi Panny i kropidła, które wespół z policyjną pałką będzie tutaj stanowiło nowy, dosyć ponury jak na mój gust, porządek.
Tak że patrzę na ten teatr z niedowierzaniem, tak jak patrzę z niedowierzaniem na Trybunał Konstytucyjny zawieszający uchwałę Sądu Najwyższego.
Nie wiem jak Państwo, ale ja tracę poczucie rzeczywistości. Nocna mara. Sen zimowy z upiorną obsadą. Tak to widzę.
Marcin Zegadło
Adam Mazguła: PiS skutecznie buduje swoje Auschwitz

Adam Mazguła
Władze PiS-u nie czekają na ludobójstwo, któremu nikt nie zawinił. Budują swoje Auschwitz. Dlatego za więźniem nazizmu Marianem Turskim powtórzę: Nie bądźcie obojętni! „Nie bądźcie obojętni na kłamstwo, nie bądźcie obojętni na manipulacje historią w imię ideologii, nie bądźcie obojętni na prześladowania mniejszości. Nie bądźcie obojętni, bo ani się obejrzycie a powstanie nowe Auschwitz”
J. Kaczyńskiemu, A. Dudzie, M. Morawieckiemu Auschwitz nie „spadnie z nieba”. Oni budują ten swój świat pogardy dla człowieka codziennie.

Jeśli to masowe ludobójstwo i upadek człowieczeństwa zaczął się w latach 30. ubiegłego wieku w Berlinie od jednej ławeczki, na której nie mogli usiąść Żydzi, to we współczesnej Polsce Kaczyński i Duda budują Auschwitz od dawna.
PiS, aby zjednoczyć wokół siebie gorliwych patriotów, musiał wskazać im wroga. Szukał wśród komunistów i złodziei, niewierzących, członków SLD, PO, PSL, Ruchu Palikota czy Samoobrony. Szczuł na siebie zwaśnione drużyny sportowe i popierał rasizm na stadionach.
Potem przyszła kolej na faszystowską ustawę represyjną odpowiedzialności zbiorowej. Pod podłą nazwą „ustawa dezubekizacyjna” bezprawnie uchwalono, 16 grudnia 2016 roku w Sali Kolumnowej Sejmu represje wobec zlustrowanych wcześniej funkcjonariuszy i ludzi służb oraz ich rodzin.
Odebranie godności 50 tysiącom oficerów i podoficerów polskich służb, bez wskazania winy i pozbawienie ich znacznej części emerytur i rent, spowodowała śmierć 60 z nich. Pozbawieni godność i wyśmiewani na każdym kroku pod dyktando opanowanych przez PiS mediów, pozbawieni zostali nawet prawa do skutecznego odwołania od decyzji.
Jednak wskazany wróg się przyjął. Ludzie szkalowali „Ubeków” za swoje niepowodzenia życiowe i chwalili władze. Zabawa oprawców nad nieszczęściem rodaków przybierała już jednak nowy wymiar.
Pod kuratelą atrap biskupów katolickich rozwijają się faszystowskie organizacje, które hajlują w kościele, a na Jasnej Górze urządzają pielgrzymki, przysięgi, pokazy apeli ognia i nienawiści rasowej oraz politycznej.
Mini-ster sprawiedliwości chroni podpalaczy kukły Żyda spalonego na Rynku we Wrocławiu.
W Katowicach maszerują faszyści ochraniani przez setki uzbrojonych po zęby policjantów, a protestujących pokojowo rozpędzają siłą, wyłamują drobnej kobiecie rękę i wszystkich kierują pod sąd za przeszkadzanie w przeprowadzeniu… uwaga! – „niezabronionego zgromadzenia”.
Pytam się Was podli PiS-decydenci, dlaczego niezabronionego?
Co na to Konstytucja?
Konstytucja Art. 13. Ograniczenie pluralizmu politycznego
Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.
Tymczasem wiesza się na szubienicach na Rynku w Katowicach obrazy Europosłów opozycji przy pełnej aprobacie policji, a w lesie urządza się urodziny Hitlera. Władza zaangażowała się w nagonkę na dziennikarza, który ujawnił zdarzenie, a nie faszystów organizujących imprezę w nazistowskich mundurach.
Jakiś biskupi matoł z Krakowa ogłosił walkę z wymyśloną ideologią LGBT. W odwecie samorządy kierowane przez partyjnych faszystów Kaczyńskiego organizują strefy wolne od LGBT. Innymi słowy, nakazują wynosić się z tego terenu ludziom, których nie lubi Jędraszewski i Kaczyński, chociaż publicznie wiadomo, że mogą mieć takie właśnie inklinacje.
Jakiś inny urzędniczy miernota, który tymczasowo jest wojewodą lubelskim, mobilizował środowiska przeciwko marszom równości i doszło do przemocy, za którą odpowiadają wszyscy, tylko nie faszyści. Podobnie dzieje się w Białymstoku.
W Warszawie najważniejsze obchody Dnia Niepodległości oficjalnie organizują środowiska narodowego socjalizmu i bierze w nich udział, pożal się Boże — A. Duda i członkowie rządu. Kobiety, które protestowały przeciwko maszerującym faszystom, zostały pobite i lżone, ale prokurator nie widział w tym nic bezprawnego, bo bili po miejscach mniej wrażliwych. Niesione tam rasistowskie hasła też obrażały tylko tych innych Polaków, więc przez 2 lata nie znaleziono sprawców.
Ataki na ludzi mówiących innym językiem, na kebaby, na ludzi o innym kolorze skóry, na żydowskie groby, na pomniki, samochody, są w PiS-Polsce na porządku dziennym.
Dlaczego rządzący nie zdelegalizowali ruchów i organizacji faszystowskich, narodowców i kościelnych krucjat przeciwko innym obywatelom? Przecież potrafią to zrobić w kilka godzin?
Dlaczego pozwolili wprowadzić do Sejmu liderów przemocy: Brauna, Bosaka, Korwina…?
PiS-dranie nie nauczyły się czytać?
Kodeks Karny Art. 256
§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Jednak co tu delegalizować, jeśli Marszałek Sejmu nawołuje do odszczurzania, a kościelne dewoty do świętej krucjaty.
Sam Andrzej Duda nawołuje publicznie do oczyszczenia Polski, a Jarosław Kaczyński opowiada o chorobach przenoszonych przez uciekających przed wojną i śmiercią.
Dlaczego Ci ludzie jeszcze mają dobre humory?
Jarosławowi Kaczyńskiemu, Andrzejowi Dudzie, Mateuszowi Morawieckiemu i ich środowisku Auschwitz nie „spadnie z nieba”. Oni budują ten swój świat przemocy i pogardy dla człowieka codziennie, systematycznie i konsekwentnie.
Przejęli resorty siłowe i poprzez agresję propagandową mediów przyzwyczajają Polaków i wskazują codziennie, kogo można atakować bezkarnie, kogo zaszczuwać i komu grozić. Nie liczą się z kosztami społecznymi, z konsekwencjami dla zaszczuwanych osób i odzewem międzynarodowym. Publicznie media i służby szukają haków na sędziów, Marszałka Senatu, a nawet na byłego więźnia obozu zagłady.
Władze PiS-u nie czekają na ludobójstwo, któremu nikt nie zawinił. Budują swoje Auschwitz. Dlatego za więźniem nazizmu Marianem Turskim powtórzę: Nie bądźcie obojętni!
„Nie bądźcie obojętni na kłamstwo, nie bądźcie obojętni na manipulacje historią w imię ideologii, nie bądźcie obojętni na prześladowania mniejszości.
Nie bądźcie obojętni, bo ani się obejrzycie a powstanie nowe Auschwitz”
Adam Mazguła
Jest zgoda Parlamentu Europejskiego na brexit. Od 1 lutego Wielka Brytania nie będzie już częścią UE

DW
Parlament Europejski przyjął w głosowaniu umowę o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Parlament Europejski poparł umowę o opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. 621 europosłów głosowało za, 49 było przeciw, a 13 wstrzymało się od głosu.
Po ogłoszeniu wyniku na sali obrad Parlamentu Europejskiego w Brukseli odśpiewano szkocką pieśń „Auld Lang Syne” o „Starych dobrych czasach”.
Zatwierdzenie przez europarlament umowy otwiera formalnie drogę do brexitu. Od 1 lutego Wielka Brytania nie będzie już częścią UE, a brytyjscy posłowie opuszczą Parlament Europejski.
Wraz z brexitem rozpocznie się tzw. okres przejściowy. Do końca 2020 roku nie zmienią się zasady handlu. Wielka Brytania będzie częścią rynku wewnętrznego UE i unii celnej. W trakcie okresu przejściowego Londyn i Bruksela będą negocjować umowę o przyszłych relacjach.
Teraz umowę o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej musi jeszcze przyjąć 27 państw członkowskich UE. Etap ten uchodzi za formalność.
Wielka Brytania jest pierwszym państwem, które opuszcza UE. Członkostwo Zjednoczonego Królestwa trwało 47 lat.
REDAKCJA POLECA
Dariusz Stokwiszewski: Apel wzywający Polaków i wszystkie postępowe siły polityczne w Polsce do stanowczej reakcji na łamanie prawa i niszczenie demokracji!

Dr Dariusz Stokwiszewski
Dalsze administrowanie państwem polskim przez tę władzę grozi jego upadkiem, a co najmniej dalszą degradacją i alienacją w środowisku międzynarodowym. W związku z powyższym uważam, że cała postępowa część społeczeństwa powinna wywrzeć jakiś znaczący nacisk na polityczne, społeczne i międzynarodowe ośrodki dla naprawienia sytuacji w Polsce.
Polacy !
Od ponad czterech lat w Polsce łamane są prawo i demokracja. W 2015 władzę objęła grupa osób reprezentujących trzy prawicowe partie polityczne: PiS, SP i Porozumienie, kierowane odpowiednio przez: Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobro i Jarosława Gowina. Począwszy od 2015 roku w państwie dokonano swoistego „zamachu stanu”, a w zasadzie całkowitej destrukcji najważniejszych instytucji demokratycznego państwa prawa, jakim do tego czasu była Polska. Nie kwestionuję tu samego sposobu przejęcia władzy, które nastąpiło na drodze demokratycznych wyborów, jednak nie ma zgody na przekraczanie przez uzurpatorską (z racji nadużywania swojej władczej pozycji) władzę uprawnień określonych w Konstytucji RP z 1997 roku. A takie sytuacje stały się już w państwie polskim (czy też może już pisowskim) swoistą normą.
Polska przestała być demokratycznym państwem prawa; a autorytarną władzę sprawuje jednoosobowo, choć nieumocowany formalnie w strukturze państwa, szef PiS Jarosław Kaczyński. Wspierany przez wymienionych już: Zbigniewa Ziobrę, Jarosława Gowina i rzeszę spolegliwych sługusów gotowych na jego każde skinienie – do bezrefleksyjnego łamania prawa – poseł Kaczyński postępuje nie jak mąż stanu, a szkodnik nastawiony na utrzymanie absolutnej władzy, kosztem dobra Rzeczypospolitej Polskiej. Przez okres jego bezprawnej władzy i ręcznego kierowania rządem, ale też instytucjami typu sądy czy prokuratura, państwo polskie zostało pozbawione tego wszystkiego, co poprzednie pokolenia, szczególnie po 1989 roku, osiągnęły dla wzrostu znaczenia i prestiżu Polski w świecie.
Nie wdając się zatem w szczegółową analizę powszechnie znanych faktów w zakresie niszczenia Polski wymienię tylko kwestie najważniejsze:
a) osłabienie bezpieczeństwa narodowego poprzez (graniczące z sabotażem, bądź bezdenną ignorancją i/lub głupotą) pozbawienie Sił Zbrojnych możliwości skutecznej obrony Polski,
b) nie mniej groźne w skutkach zubożenie majątku narodowego poprzez jego „wrogie”, bo niekorzystne dla państwa przejęcie i administrowanie przy pomocy ludzi niekompetentnych, głównie zorientowanych na korzyści własne i partyjne,
c) osłabienie międzynarodowej pozycji Polski poprzez nieodpowiedzialną politykę zagraniczną,
d) doprowadzenie do anihilacji wymiaru sprawiedliwości,
e) upolitycznienie wszystkich organów ścigania,
f) szerzenie (zwykle zawoalowane) nienawiści rasowej, ksenofobii i podziałów w społeczeństwie, stworzenie swego rodzaju parasola ochronnego nad zakazanymi prawnie ideologiami i ich apologetami (głównie ruchy neonazistowskie, ale także skrajnie nacjonalistyczne), stworzenie nieprzychylnego RP środowiska bezpieczeństwa poprzez konflikty z niemal wszystkimi sąsiadami, a nawet sojusznikami w NATO, spowodowanie osamotnienia Polski w ramach Unii Europejskiej stanowiącej przecież (obok wspomnianego NATO) jeden z filarów szeroko pojętego bezpieczeństwa państwa polskiego! Ta lista niemal nie ma końca, ale poprzestaję na tym.
Dalsze administrowanie państwem polskim przez tę władzę grozi jego upadkiem, a co najmniej dalszą degradacją i alienacją w środowisku międzynarodowym. W związku z powyższym uważam, że cała postępowa część społeczeństwa powinna wywrzeć jakiś znaczący nacisk na polityczne, społeczne i międzynarodowe ośrodki dla naprawienia sytuacji w Polsce. Myślę o rozwiązaniu typu, jak to miało już miejsce w przeszłości, zwołania czegoś na wzór Narodowego Okrągłego Stołu i zatrzymania degradacji naszej Ojczyzny. Obawiam się tego, że „za chwilę” nie będzie już czego ratować, a państwo nasze przekształci się bardzo szybko w typową dyktaturę, w której prawa obywatela i człowieka będą tylko mglistym wspomnieniem. Nasi poprzednicy byli w stanie dogadać się z reżimem komunistycznym być może więc i teraz rozmowy przyniosą jakiś sukces. Innego wyjścia nie widzę; dyktatura nieprzyparta do muru sama władzy nie odda stąd niezbędna jest presja całego narodu! Nieposiadający już w obecnej chwili społecznej legitymacji oraz otoczony ostracyzmem w środowisku międzynarodowym rząd, będzie musiał pod odpowiednią presją społeczną się ugiąć. Suwerenem jest naród nie Jarosław Kaczyński ani łamiący prawo i obrażający prawnicze autorytety Zbigniew Ziobro czy Andrzej Duda. Jeżeli nie dojdzie do inicjatywy i rozmów o bezwzględnym zrzeczeniu się władzy przez obecną koalicję rządzącą: PiS, SP i Porozumienie, to sytuacja w kraju może eskalować w niebezpiecznym dla nas wszystkich kierunku!
Apeluję o połączenie wszystkich postępowych sił w jednolity, pronarodowy ruch na rzecz zakończenia destabilizacji państwa polskiego! Obywatelski ruch polityczno – społeczny pod kierunkiem, powołanego na taką okoliczność ciała takiego jak Rada Ocalenia Rzeczpospolitej Polskiej!
To tylko propozycja (także nazwy), która jednak może być przesłanką do działania i być może zmusi do myślenia osoby odpowiedzialne za naszą Ojczyznę. Jeśli nic takiego się nie stanie to wcześniej czy później zajdzie coś takiego, co spowoduje, że Polska nigdy już nie będzie państwem, jakie dotąd znaliśmy. Osobiście nie chciałbym, aby ponownie nas określano mianem „bękarta Europy”!
Dr Dariusz Stokwiszewski – politolog


