W Berlinie podpalono bezdomnego Polaka

Ranny mężczyzna trafił do szpitala. Policja szuka jego towarzysza, który może odpowiadać za podpalenie.

Do zdarzenia doszło w nocy z poniedziałku na wtorek w holu placówki bankowej w zachodnioberlińskiej dzielnicy Charlottenburg. Klient banku, który chciał wypłacić pieniądze z bankomatu, zwrócił uwagę na silny zapach spalenizny i zawiadomił policję.

Jak się okazało, ofiarą jest 45-letni bezdomny mężczyzna z Polski, któremu ktoś podczas snu podpalił nogawkę spodni.

Obudził go ogień

Mężczyzna doznał poważnych oparzeń podudzia i został przetransportowany do szpitala. Jak powiedział policjantom, spał, gdy nagle obudził się z płonącą nogawką.

Z jego zeznań wynika, że odpowiedzialnym za podpalenie może być inny bezdomny, który oddalił się z miejsca zdarzenia.

Ataki na bezdomnych w Berlinie

W ostatnich latach w Berlinie doszło do kilku głośnych przypadków ataków na bezdomnych. Wśród ofiar znaleźli się także Polacy.

W grudniu 2016 roku grupa młodych mężczyzn podpaliła na stacji metra śpiącego Polaka. Uratowali go przechodnie. Sprawcy, młodociani imigranci z Bliskiego Wschodu, stanęli przed sądem.

Szerokim echem odbiła się też sprawa podpalenia bezdomnego mężczyzny na stacji kolejki miejskiej Schoeneweide. Ofiara zmarła. Sprawca został skazany na osiem lat więzienia.

thefad.pl / źródło: DW


Londyn przygotowuje się do wyjścia z UE. Bruksela studzi nastroje

Jakub Krupa

Jakub Krupa

Wielka Brytania przygotowuje się do wyjścia z UE z końcem stycznia br. Przed rządem w Londynie szereg decyzji, które będą miały decydujący wpływ na przebieg negocjacji ws. przyszłego porozumienia handlowego.

W grudniowych wyborach parlamentarnych rząd Borisa Johnsona uzyskał mandat do wyprowadzenia kraju ze Wspólnoty. Tym samym może przejść do drugiego etapu rozmów ws. brexitu. Teraz intencją Johnsona jest szybkie wypracowanie możliwie najszerszej umowy o wolnym handlu. Istotne jest też, uzyskanie dla Wielkiej Brytanii specjalnej roli konsultacyjnej w procesach dotyczących polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.

Postulowane przez Downing Street rozwiązanie będzie jednak wymagało przejrzenia istniejących modeli w relacjach z krajami trzecimi. Następnie dopasowania ich do bezprecedensowej sytuacji, w której porozumienie dotyczy byłego państwa członkowskiego.

W trakcie kampanii wyborczej Johnson podkreślał, że zamierza doprowadzić do opuszczenia Wspólnoty z końcem stycznia 2020 roku. Jak zapewniał, wypracowanie nowych zasad partnerstwa jest możliwe przed końcem 2020 roku, kiedy upłynie dziewięciomiesięczny okres przejściowy.

Od miesięcy eksperci podkreślali jednak, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Przypominają, że negocjacje podobnych umów z innymi państwami, np. Kanadą, trwały latami.

Jak zaznaczono, proste przeniesienie istniejących rozwiązań może być niemożliwe. Londyn stanowczo sprzeciwia się w negocjacjach ze Wspólnotą, m.in. kwestii dotyczącej swobody przepływu osób.

Von der Leyen: pełne porozumienie do końca 2020 niemożliwe

Podobne ostrzeżenie wobec władz w Londynie wystosowała w środę nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Jak oceniła, negocjacje dotyczące przyszłego porozumienia handlowego między Zjednoczonym Królestwem a UE będą „trudne.” Von der Leyen uważa, że wypracowanie pełnej umowy przed końcem br. – jak chciałyby władze w Londynie – jest „niemożliwe”.

Zastrzegła, że konieczne będzie wyszczególnienie istotnych wybranych obszarów gospodarczych. Analitycy spodziewają się, że znajdzie się wśród nich m.in. dostęp do rynków finansowych oraz rybołówstwo.

Szefowa KE przyjechała do Londynu, aby wygłosić wykład na swojej byłej uczelni – prestiżowej London School of Economics and Political Science – przed pierwszym bilateralnym spotkaniem z brytyjskim premierem Borisem Johnsonem od czasu objęcia przez nią stanowisk.

Szefowa KE: nowe partnerstwo inne od dotychczasowego

Szefowa KE ostrzegła, że brytyjski rząd nie może liczyć na nieograniczony dostęp do unijnego rynku wspólnego, jeśli zdecyduje się na odejście od wspólnotowych przepisów.

„Unia Europejska jest gotowa do wynegocjowania naprawdę ambitnego i rozległego porozumienia partnerskiego, (…) prawda jednak jest taka, że nie może i nie będzie ono tak bliskie, jak dotychczas” – podkreśliła, zapewniając, że Bruksela nie zamierza ustąpić ws. wspólnego rynku i unii celnej UE.

Następczyni niepopularnego wśród Brytyjczyków Jeana Claude’a Junckera wskazała w tym kontekście m.in. na planowane zmiany dotyczące swobody przepływu osób. Swobodny przepływ osób oprowadził do masowej imigracji do Zjednoczonego Królestwa obywateli pozostałych 27 państw UE. Do Wielkiej Brytanii wyemigrowało około miliona z Polski.

Odchodząc od dotychczasowego stanowiska Brukseli, von der Leyen zasygnalizowała gotowość do dyskusji nad szerszym włączeniem Wielkiej Brytanii w mechanizmy koordynacyjne. W tym dotyczace polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. W tym m.in. w obliczu walki z terroryzmem.

Rzecznik rządu: brexit do końca stycznia, umowa do końca 2020

Po dwustronnym spotkaniu liderów na Downing Street, rzecznik brytyjskiego premiera Borisa Johnsona podkreślił, że szef rządu powtórzył swoją intencję dotyczącą opuszczenia Wspólnoty z końcem stycznia br. Takie rozwiązanie jest możliwe dzięki wysokiemu zwycięstwu rządzącej Partii Konserwatywnej w przedterminowych wyborach parlamentarnych w grudniu ub.r. Tym samym odblokowano trwający miesiącami impas polityczny w tej sprawie.

Rzecznik Johnsona zaznaczył, że w trakcie spotkania premier zapewnił, iż rząd nie zamierza przedłużyć okresu przejściowego. Ponadto, „jakiekolwiek przyszłe partnerstwo nie może zakładać żadnego powiązania z Trybunałem Sprawiedliwości UE”. Jak dodano, Londyn chce także zachowania pełnej kontroli nad systemem imigracyjnym i prawem do połowu w brytyjskich wodach terytorialnych.

Dalsze prace nad projektem ustawy o wyjściu z UE planowane są jeszcze w tym tygodniu.

 

Jakub Krupa

 

REDAKCJA POLECA

 


Skandal wokół upamiętnienia rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Dudzie odmówiono wystąpienia w Jerozolimie

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Andrzej Duda chciał wykorzystać wystąpienie w Jerozolimie, by odpowiedzieć na oskarżenia Putina – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

Andrzej Duda chciał wykorzystać wystąpienie w Jerozolimie, by odpowiedzieć na oskarżenia Putina
Andrzej Duda. Fot. flickr

Niemiecki dziennik informuje w czwartek (09.01.2020), że prezydent Andrzej Duda odwołał swój udział w uroczystościach w Izraelu z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz. Swoją decyzję uzasadnił tym, że nie przewidziano wystąpienia przedstawiciela Polski w trakcie planowanych na 23 stycznia uroczystości w Yad Vashem w Jerozolimie. Przemawiać zaś mają prezydenci Rosji Władimir Putin, Niemiec Frank-Walter Steinmeier, Francji Emmanuel Macron, brytyjski następca tronu książę Karol oraz prawdopodobnie wiceprezydent USA Mike Pence.

„Duda chciał między innymi wykorzystać uroczystości poprzedzające rocznicę, aby odpowiedzieć na wystąpienie prezydenta Rosji z 24 grudnia, w którym Putin dokonał relatywizacji paktu Ribbentrop-Mołotow, zawierający tajne porozumienie o podziale Polski” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”, przypominając także jego oskarżenia, jakoby Polska spiskowała z Hitlerem przed wybuchem wojny.

Sprzeczne oświadczenia

„Duda oświadczył, że nieobecność polskiego głosu podczas 5. Światowego Forum Holokaustu oznacza także «fałszowanie historii», bo większość zamordowanych w Auschwitz była Polakami. Na to Yad Vashem oświadczyło, że obywatelstwo ofiar Auschwitz nie ma żadnego wpływu na obywatelstwo przemawiających podczas uroczystości. Należy zauważyć, że spośród 1,5 miliona ofiar obozu śmierci Auschwitz-Birkenau około 1,1 miliona było Żydami, którzy zostali zamordowani tylko z tego powodu, że byli Żydami, bez względu na państwo pochodzenia” – odnotowuje niemiecki dziennik, cytując oświadczenie Yad Vashem.

Instytut „uzupełnił, że prezydent Polski nigdy nie potwierdził swojego udziału i nie zwrócił się o to, by umożliwiono mu zabranie głosu podczas Światowego Forum Holokaustu. Izraelscy dyplomaci mieli proponować Dudzie alternatywne rozwiązania, ale prezydent nalegał, by mógł przemawiać na Forum, jak Putin” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

Dziennik odnotowuje też, że Duda podkreślił, iż odmawianie mu prawa do wystąpienia „uderza w interes polskiego państwa”, którego „celem jest historyczna prawda”.

„Ciemniejsza strona” historii

„Narodowopopulistyczny rząd Polski przedstawia Polskę i jej obywateli wyłącznie jako ofiary II wojny światowej i podkreśla, że tysiące Polaków ratowało wówczas Żydów. Zbliżony do rządu Instytut Pamięci Narodowej wysyła objazdowe wystawy o polskich bohaterach wojennych i ratujących polskich Żydów do Brukseli, Nowego Jorku, Ottawy czy do australijskiego Perth” – pisze niemiecka gazeta.

 

„Historycy, jak Jan Tomasz Gross, Jan Grabowski i Barbara Engelking zbadali także ciemniejszą stronę. Według nich liczbę Polaków ratujących Żydów znacznie przewyższała liczba polskich policjantów, strażaków, partyzantów i mieszkańców wsi, którzy pomogli Niemcom w zamordowaniu co najmniej 200 tysięcy Żydów, którzy uciekli przed transportem do komór gazowych na wieś i do lasów. Już przed przybyciem Niemców antysemityzm był bardzo rozpowszechniony i miał tu rolę, tak jak chciwość wobec majątku żydowskich sąsiadów” – dodają autorzy artykułu Alexandra Foederl-Schmid i Florian Hassel.

„Gdy na początku 2019 roku Grabowski i Engelking zaprezentowali wyniki swoich badań, zebrane w obejmującym 1600 stron zbiorze pt. «Dalej jest noc» w warszawskim Muzeum Historii Żydów Polskich, rząd zwolnił Engelking z funkcji przewodniczącej Międzynarodowej Rady Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jak oświadczył wówczas minister nauki Jarosław Gowin, najważniejszym kryterium przy nowej obsadzie tej funkcji będzie «polska wrażliwość»” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

 

REDAKCJA POLECA

 


Kontenery na śmieci – właściwe przechowywanie odpadków

Śmieci zmieszane, a także śmieci segregowane wymagają odpowiedniego przechowywania aż do czasu odbioru ich przez właściwe służby. W tym celu będzie można wykorzystać także kontenery na śmieci o większych pojemnościach. Co wybrać i gdzie je kupić?

Pojemniki i kontenery na śmieci to szeroka gama produktów, które mogą być indywidualnie dopasowane do typu przechowywanych w nich odpadków, a także to miejsca, w którym mają być one ustawione.

Pojemnik do segregacji – małe i duże pojemności

Mniejsze pojemniki na odpady o pojemności 120 litrów oraz 240 litrów są przeznaczone dla domów jednorodzinnych. Pozwalają one na łatwe przechowywanie różnych typów śmieci – zmieszanych oraz segregowanych, czyli tworzywa i metalu, szkła, a także papieru. Wtedy, gdy konieczne jest przechowanie odpadów w większej ilości, konieczne będą już duże kontenery na śmieci, które używane są głównie do zbiorczego gromadzenia różnych odpadków, na przykład przy firmach, w spółdzielniach mieszkaniowych.

Jakie kontenery na śmieci mamy do dyspozycji?

Znajdujące się obecnie w użytku kontenery na śmieci posiadają pojemności wynoszące najczęściej do 1100 litrów, co pozwala na przechowanie w nich dużej ilości odpadków. Tego typu kosze posiadają najczęściej koła, które ułatwiają ich przemieszczanie. Tego typu kontenery na śmieci wykonuje się najczęściej z dwóch typów materiałów – tworzyw sztucznych, a także z ocynkowanej blachy. Dostępne są w wielu kolorach do wyboru, dzięki czemu można dostosować je także do typu przechowywanych w nich odpadów. Jeżeli odpady mają być odebrane przez odpowiednie służby, powinniśmy pamiętać o tym, aby wybrać te, które spełniają odpowiednie normy, w tym EN 840. Wówczas oznacza to, że są one przystosowane do pracy ze śmieciarkami.

Gdzie można zamówić kontenery na śmieci?

Obecnie kontenery na śmieci można kupić w różnego rodzaju sklepach, w tym między innymi w specjalistycznych firmach zajmujących się dostarczaniem pojemników komunalnych o szerokim zastosowaniu. Zamówienia na kontenery na śmieci składać można obecnie także za pośrednictwem internetu. Wybrane produkty zostaną dostarczone za pośrednictwem firm kurierskich do klienta.


Adam Mazguła: PiS-owskie szczury uciekną pierwsze

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jestem pewny, że w razie zagrożenia PiS-owskie szczury uciekną pierwsze, niekoniecznie przez Zaleszczyki, pozostawiając naród na pastwę wrogich sił.

 

Pierwsza uciekinierka rządu

Jeżeli władza PiS ewakuowała Panią Ambasador w Republice Iraku Beatę Pęksa – Krawiec, pozostawiając personel, to wskazuje drogę swojej podłości.

To tak, jakby kapitan pierwszy opuścił tonący statek, bez ratowania ludzi, zabezpieczenia tajnych dokumentów, kodów szyfrowych, sprzętu… To również wskazanie, do czego zdolna jest ta władza i po co zakupiła nowoczesne samoloty dla VIP-ów.

To działanie pokazuje kierunek myślenia i skrajnego braku odpowiedzialności za ludzi i sprzęt polskiego państwa.

Jestem pewny, że w razie zagrożenia PiS-owskie szczury uciekną pierwsze, niekoniecznie przez Zaleszczyki, pozostawiając naród na pastwę wrogich sił.

Historia z Panią Ambasador każe zdecydowanie pogonić to nieodpowiedzialne towarzystwo wzajemnej adoracji z urzędów, zanim znowu doprowadzą Polaków do tragedii.

 

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 


Marszałek Senatu rozmawiał w Brukseli z wiceprzewodniczącą KE, o projekcie ustawy PiS dyscyplinującej sędziów

Tomasz Bielecki

Tomasz Bielecki

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki rozmawiał w Komisji Europejskiej o projekcie ustawy dyscyplinującej sędziów. Bruksela na razie wstrzymuje się od jednoznacznych ostrzeżeń co do swych dalszych kroków wobec Polski.

Tomasz Grodzki spotkał się dziś (08.01.2020) z Verą Jourovą, wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej, oraz komisarzem UE ds. sprawiedliwości Didierem Reyndersem.

– Odbyliśmy roboczą naradę. Zostaliśmy przyjecie jak dobrzy przyjaciele w instytucji, w której jesteśmy z innymi krajami członkowskimi na równych prawach, ale i przy równych obowiązkach – powiedział marszałek Senatu po swych rozmowach w Komisji Europejskiej.

Jak relacjonował dziennikarzom Tomasz Grodzki, eksperci Komisji i towarzyszący mu prawnicy wymienili poglądy, czy projekt ustawy dyscyplinującej sędziów „nadaje się do poprawiania” w Senacie czy też do zupełnego odrzucenia i odesłania go do Sejmu. Podczas rozmów Grodzkiego w Brukseli – jak wynika z nieoficjalnych informacji – nie poczyniono jednak konkretnych ustaleń.

Co, jeśli ustawa o sędziach nie zostanie skutecznie poprawiona? – To nie było tematem naszych rozmów – powiedział Grodzki.

Komisja Europejska, która w grudniowym piśmie Jourovej do prezydenta, premiera i marszałków obu izb polskiego parlamentu mocno zasygnalizowała swe obawy co do naruszeń niezawisłości sędziowskiej w projekcie ustawy o sędziach, z definicji ma prawo do wszczęcia postępowania przeciwnaruszeniowego wobec Polski, prowadzącego do skargi przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

W Komisji jednak unika się publicznego roztrząsania tej możliwości. Bruksela nie chce eskalować napięć w relacjach z władzami Polski. Elementem tego był dziś brak wspólnej konferencji prasowej Grodzkiego z Jourovą albo Reyndersem.

Komisja Wenecja w tym tygodniu w Polsce

Jourova zaapelowała w grudniu do władz Polski o zaproszenie Komisji Weneckiej (agendy Rady Europy zajmującej się prawem konstytucyjnym i praworządnością), by oceniła kontrowersyjny projekt ustawy i wystosowała rekomendacje, jak go poprawić.

Zaproszenie Grodzkiego dotarło do Rady Europy na początku stycznia, a już w ten czwartek i piątek delegacja Komisji Weneckiej będzie przebywać w Polsce. Jej sprawozdawcy powinni w trybie doraźnym – nawet bez czekania na marcowe posiedzenie całej Komisji Weneckiej – sporządzić ocenę projektu ustawy, by mógł posłużyć podczas prac legislacyjnych w polskim parlamencie.

Jourova podczas dzisiejszych rozmów kładła duży nacisk na Komisję Wenecką i – jak wynika z naszych rozmów w Brukseli – Bruksela trwa w trybie wyczekiwania nie tyle na jej opinię (wady projektu polskiej ustawy są dla instytucji UE oczywiste), lecz na reakcję władz Polski na rekomendację Komisji Weneckiej. Jej poprzednie zalecenia m.in. co do Trybunału Konstytucyjnego były od 2016 r. ignorowane przez polskie władze.

Co z wizytą Jourowej?

Jourova chciałaby jeszcze w styczniu przyjechać do Warszawy, ale – jak wynika z nieoficjalnych informacji – Komisja Europejska ma kłopot ze zorganizowaniem jej spotkań na odpowiednio wysokim szczeblu, bo polskim władzom do tego niespieszno. Polska dyplomacja – choć już parę razy zawiodła się na podobnych rachubach – znów liczy na to, że nowa półroczna prezydencja Chorwacji w Radzie UE, będzie bardzo niechętnie podejmować kwestie postępowania z art. 7 wobec Polski i Węgier.

Komisja Europejska wciąż stoi przed decyzją, czy zwrócić się do unijnego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu z wnioskiem o zastosowanie środków tymczasowych, które – doraźnie i do czasu pełnego wyroku TSUE – zamroziłyby zapisy już obowiązującego prawa o systemie dyscyplinarnym dla sędziów, które Komisja Europejska skierowała do TSUE już ostatniej jesieni. Choć to zabezpieczenie odnosiłoby się do obecnych uregulowań, to – jak twierdzą niektórzy unijni eksperci – mogłoby pośrednio uderzyć także w ewentualne nowe przepisy. Zwłaszcza jeśli środki tymczasowe TSUE zamrażałyby działanie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

 

REDAKCJA POLECA

 


„Goliat”, „człowiek z genem lotnika” – niemieckie media o zwycięzcy Turnieju Czterech Skoczni Dawidzie Kubackim

Anna Widzyk

Anna Widzyk

 

Komentatorzy niemieckich mediów nie szczędzą pochwał pod adresem zwycięzcy Turnieju Czterech Skoczni Dawida Kubackiego.

W poniedziałek Kubacki wygrał ostatni z konkursów Turnieju Czterech Skoczni w austriackim Bischofshofen. Pokonał m.in. najlepszego z Niemców Karla Geigera i został zwycięzcą całego turnieju.

Komentując sukces polskiego skoczka, niemiecki tygodnik „Der Spiegel” napisał we wtorek (7.1.2020) w internetowym wydaniu, że Kubacki „ma zadatki na nową gwiazdę polskiego sportu”. „Przed turniejem był bez formy, nie uchodził za wielki talent skoków narciarskich. Mimo to wygrał Turniej Czterech Skoczni” – komentuje „Spiegel”.

„Od kiedy w 2001 roku „gigant” Adam Małysz wygrał Turniej Czterech Skoczni, Mistrzostwa Świata na normalnej skoczni i cały Puchar Świata, skoki narciarskie należą do najpopularniejszych dyscyplin sportu w Polsce” – zauważa „Spiegel”. Jak godaje, po Małyszu „nastał Kamil Stoch”, zwycięzca Turniejów Czterech Skoczni z 2017 i 2018 roku, nazywany w Polsce „królem”, który uchodził za największy atut polskiej ekipy przed tegorocznym turniejem. „A teraz jest Kubacki, ale jeszcze nie ma pseudonimu. Może Goliat?” – proponuje komentator „Spiegla”.

Sukces po 10 latach

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze o Kubackim „człowiek z genem lotnika.” Wspomina o jego pasji ze zdalnie sterowanymi modelami szybowców i śmigłowców. „Było to jego drugie zwycięstwo w ciągu dziesięciu lat, od kiedy startuje w Pucharze Świata. Długo uchodził za utalentowanego, ale niezbyt skoncentrowanego skoczka” – pisze gazeta. Przypomina jednocześnie, że były trener polskiej ekipy, a obecnie szkoleniowiec reprezentacji Niemiec Stefan Horngacher uważał Kubackiego za „niedoceniony diament”. Przełom nastąpił dopiero w lutym zeszłego roku. Zwycięstwo podczas zawodów Mistrzostw Świata w Seefeld dało mu wówczas pewność siebie i było zachętą – ocenia „FAZ”.

„Sueddeutsche Zeitung” pisze, że Kubacki to zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni, który – w przeciwieństwie do triumfatorów z poprzednich lat – wywodzi się ze „środka stawki”.

„Nie ma wybitnego wrodzonego talentu. Pracował jednak nad sobą przez dziesięć lat i wierzył, że to się opłaci” – pisze „SZ”. „I wreszcie nadszedł ten czas. Po trzecim konkursie w Insbrucku zanosiło się na nerwowy finał z jednym faworytem i trzema myśliwymi: Norwegiem Mariusem Lindvikiem, pochodzącym z Oberstdorfu Karlem Geigerem i Japończykiem Ryoyu Kobayashim. Kubacki nie okazał zdenerwowania. Był nie do pokonania” – relacjonuje dziennik.

„Zwycięstwo Dawida Kubackiego jest przykladem na to, że w skokach narciarskich wszystko jest możliwe. Warto walczyć. Nawet jeśli musi to trwać aż dziesięć lat” – ocenia „Sueddeutsche Zeitung”.

 

REDAKCJA POLECA

 


Adam Mazguła: Pan jest prezydentem, czy kościelnym klęczącym dewotem?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nie jestem pewny, czy Pan zauważył, że płonąca Australia ukazała tragedię na skalę światową, Putin nam ubliża, Trump, jako sojusznik i gwarant naszego bezpieczeństwa wszczyna kolejną awanturę, która może zakończyć się światową wojną. Nasi żołnierze są w rejonach zagrożonych, spotykają się światowe gremia odpowiedzialnych ludzi, a Pan zwołuje orszak 3 króli i się modli?

 

Panie Andrzeju Dudo, czy naprawdę nie widzi Pan, jak jest beznadziejnie śmieszny?

Jako ski-boy zadżumiony wiarą wybrał Pan dla siebie przestrzeń pomiędzy kłamstwem smoleńskim (pamiętamy Pańską współodpowiedzialność za katastrofę), „leśnym ruchadełkiem”, braku szacunku do Konstytucji RP, a publicznymi kłamstwami na temat Pana marszałka Grodzkiego i sędziów SN.

Problem jest jednak w tym, że kompromitując się na każdy kroku, wykrzykując swoje brednie na tle generalskich mundurów, kompromituje Pan i mundury, i naród, który z woli wyborców nielegalnego dyktatora Pan reprezentuje.

Nie jestem pewny, czy Pan zauważył, że płonąca Australia ukazała tragedię na skalę światową, Putin nam ubliża, Trump, jako sojusznik i gwarant naszego bezpieczeństwa wszczyna kolejną awanturę, która może zakończyć się światową wojną. Nasi żołnierze są w rejonach zagrożonych, spotykają się światowe gremia odpowiedzialnych ludzi, a Pan zwołuje orszak 3 króli i się modli?

Pan jest prezydentem, najwyższym urzędnikiem administracji wykonawczej, czy kościelnym klęczącym dewotem? Jeśli nie potrafi Pan organizować narodu w swojej obronie, a tylko w modlitwach, to zgłoś się Pan na konkurs nowych ministrantów parafialnych, a nawet biskupów, a nie do wyborów na Prezydenta RP.

Pańska władza się kończy, Pański promotor Kaczyński jest chory, abp Dziwisz też nie najmocniejszy, a Kurskiemu coraz trudniej dalej się rozwijać w kierunku geobelsowania mediów.

Dlatego daj Pan sobie spokój!

Załatwił Pan sobie oraz milczącej żonie wysoką i dożywotnią emeryturę. Za te pieniądze będzie można wyskoczyć na narty w każdej chwili i na tacę w miejscowym kościele wystarczy.

Nie ośmieszaj Pan już Polaków. Szusuj na tych nartach do końca kadencji i nie wychodź szerzej do ludzi, bo nie chcemy kolejnej narodowej zguby, a dalsza prezydentura już się nie uda.

O co pokornie Pana proszę.

 

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 


Rafał Sulikowski: CIA i odtajnione dokumenty

Rafał Sulikowski

Rafał Sulikowski

Aż dziw, że organizacje praw człowieka tak późno zareagowały, choć Amnesty International miało o tym procederze dość poważne informacje z przecieków.

 

W 2014 roku świat dowiedział się, jakie metody stosowała agencja CIA w stosunku do swoich więźniów. Aby przesłuchanie dało pożądane efekty, stosowano różne strategie, które teraz poznamy. Aby jednak je zrozumieć, trzeba przedstawić, jakie fundamentalne potrzeby ma każdy człowiek.

Potrzeby te odkrył wybitny psycholog humanistyczny Maslow, ale obecnie zredukowano piramidę potrzeb do trzech.

Każdy człowiek ma potrzebę orientacji, stymulacji oraz relacji.

Ta pierwsza oznacza, że musimy, niezależnie od miejsca, czasu, płci, rasy, religii orientować się w otoczeniu (gdzie się znajdujemy?), jaka jest pora dnia, roku i który jest dzień i miesiąc. Potrzebę tę CIA frustrowała przez zamykanie więźniów w całkowicie pustych, ciasnych celach. Przestawiano zegary – raz więzień myślał, że jest godzina 13, potem 11, a potem 14. Nie wiedział, czy jest dzień czy noc, a zapalone światło nie pozwalało na zaśnięcie. W takich warunkach psychika i umysł więźniów dosłownie się rozsypuje.

Drugą potrzebę – stymulacji – frustrowano przez odcięcie od prasy, informacji o świecie zewnętrznym, przedmiotów i innych bodźców.

Pozbawienie metabolizmu informacyjnego, dostatecznie silnych bodźców powoduje w dłuższym czasie regres psychiki, mogą pojawiać się omamy, halucynacje i urojenia, podobne do schizofrenii.

Trzecią metodę – odcięcie od normalnych relacji – stosowano przez izolowanie więźniów zarówno od siebie, jak i otoczenia.

Stosowano i inne metody – na przykład, kiedy więzień całkowicie rozsypany już skłaniał się do współpracy i ujawnienia pożądanych informacji, przerywano współpracę, odmawiając więźniowi możliwości wypowiedzenia się. Natomiast kiedy więzień nie chciał współpracować, był nagradzany. Powodowało to całkowitą dezorientację co do intencji katów, burzyło spójny obraz świata, który stawał się pokawałkowany, pozbawiony naturalnej harmonii i jedności.

Stosowano także deprywację pokarmową – minimum jedzenia do przeżycia, seksualną oraz deprywację snu. Pozbawienie snu przez kilka do kilkunastu dni powoduje objawy podobne do ciężkiej psychozy, choroby umysłowej, bardzo trudnej do leczenia.

Aż dziw, że organizacje praw człowieka tak późno zareagowały, choć Amnesty International miało o tym procederze dość poważne informacje z przecieków.

Miejmy nadzieję, że nigdy więcej. Ale to tylko nadzieja…

Rafał Sulikowski

 

 


Adam Mazguła: Polscy żołnierze wyjadą z Iraku

Adam Mazguła

Adam Mazguła

MON wydało publikację „Kronika Wojska Polskiego – Irak 2003-2008. Mimo obszernej publikacji i ujawnieniu wszystkich służących tam żołnierzy, nie wiem, z jakich przyczyn, ale nie znajdziecie tam ani mojego nazwiska, ani moich współpracowników.

 

Parlament Iraku na nadzwyczajnej sesji uchwalił w niedzielę rezolucję, wzywającą rząd do podjęcia działań zmierzających do zakończenia obecności w Iraku wszystkich zagranicznych żołnierzy.

Parlament Iraku na nadzwyczajnej sesji uchwalił w niedzielę rezolucję, wzywającą rząd do podjęcia działań  zmierzających do zakończenia obecności w Iraku wszystkich zagranicznych żołnierzy.

„Rząd Iraku musi podjąć działania, by zakończyć obecność wszystkich zagranicznych żołnierzy na irackiej ziemi i zabronić im wykorzystywania irackiego lądu, przestrzeni powietrznej i wód w jakimkolwiek celu” – podkreślono w rezolucji. Rezolucje parlamentarne nie są wiążące dla rządu. Premier Adel Abdul Mahdi zarekomendował wcześniej parlamentowi, by poczynił pilne kroki, zmierzające do zakończenia obecności zagranicznych żołnierzy w Iraku. Źródło: Rzeczpospolita, media

Służyłem w Iraku w 2003/04 roku. Pełniłem tam funkcję szefa wsparcia rządu w prowincji Babilon. Odpowiadałem za odtworzenie warunków życia dla obywateli tej prowincji.

Razem z 11 koleżankami i kolegami mojej grupy budowaliśmy administrację, tworzyliśmy policję, straż pożarną, służbę zdrowia, szkolnictwo, sądownictwo i prokuraturę. Udało się powołać do życia organizację praw człowieka i organizację wolnych kobiet Iraku. Najtrudniejszym jednak zadaniem było zaspokojenie potrzeb mieszkańców w wodę, paliwo i prąd.

Codzienna służba pomiędzy Arabami, bez dnia wolnego, w ciągłym zagrożeniu życia i zdrowia. Ale wtedy byliśmy w akcji, nikt z nas się nie oszczędzał. Trzeba było działać.

Co dzisiaj zostało z tej pełnej poświęceń służby?

Wspomnienia, urazy psychiczne, wrażliwość na ludzką krzywdę, wrogość do ludzi szerzących nienawiść i przemoc…

Irak opanowało ISIS. Państwo Islamskie niszczyło wszystko, co pochodziło od sił koalicyjnych. Niszczono odremontowane szkoły i szpitale. Kwestionowano kompetencje ludzi, niszczono struktury powołanych organizacji.

Po ujawnieniu przez A. Macierewicza listy naszych agentów, wielu z moich irackich współpracowników musiało uciekać, inni stracili życie.

Doświadczenie zdobyte w Iraku przez moje koleżanki i kolegów nie zostało wykorzystane w kraju. Niektórzy wprawdzie wrócili tam na następne misje, ale większość już nie służy w wojsku.

MON wydało publikację „Kronika Wojska Polskiego – Irak 2003-2008. Mimo obszernej publikacji i ujawnieniu wszystkich służących tam żołnierzy, nie wiem, z jakich przyczyn, ale nie znajdziecie tam ani mojego nazwiska, ani moich współpracowników.

O tym, jak dawaliśmy sobie radę z wyzwaniami nakręcono film. Zachęcam do obejrzenia obszernych urywków z 12-odcinkowego „Babilon.pl.” wyemitowanego na antenie programu drugiego TVP w 2004 r.

 

Adam Mazguła

 

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>