Południowy klimat w Twoim domu. Urządzamy kuchnię w stylu prowansalskim

Jeśli marzy nam się kuchnia w klimacie lekkim, pełnym słońca i beztroski, styl prowansalski będzie strzałem w dziesiątkę. Ta nawiązująca do klimatów południowej Francji estetyka zachwyca delikatnymi kolorami, staromodnymi dodatkami i sielskim klimatem. Przeglądając projekty domów warto zdecydować się na taki, w którym będziemy mogli urządzić kuchnię w stylu prowansalskim, by będąc u siebie przenieść się w czarujące rejony francuskiego południa.

Dom przy Alabastrowej 46

Dom przy Alabastrowej 46 – www.galeriadomow.pl

Chyba każdy z nas tęskni za kuchnią będącą prawdziwym sercem domu – ciepłym, przytulnym i pogodnym. Stylistyka prowansalska wychodzi na przeciw tym oczekiwaniom i oferuje wnętrza urokliwe, nastrojowe i zawsze na wskroś kobiece.

Prowansja od podszewki

Kuchnie, które celują w prowansalski design zwykle cechują się przestronnością, gdyż styl ten lubi dużo naturalnego światła i potrzebuje . Duże okna, bezpośrednie wyjście na taras lub otwarte połączenie z salonem to wymarzona baza do stworzenia typowej południowofrancuskiej kuchni. Także projekty domów z poddaszem nawiązujące do typowych prowansalskich siedzib będą świetnie współgrały z wystrojem w stylu słonecznej Francji.

Stylistyka prowansalska nie jest jednorodna – w ażurach i prześwitach szafek odwołuje się do stylu angielskiego, umiłowanie bieli czerpie ze stylu skandynawskiego, miłość do bibelotów – z rustykalnego. W zależności od nacisku na konkretny aspekt wystroju, możemy stworzyć wnętrze sielskie, rustykalne, a nawet lekko barokowe, przypominające buduar – to od nas zależy jak bardzo prowansalskość naszej kuchni.

Projekt kuchni prowansalskiej powinien uwzględniać umeblowanie jako jeden z najważniejszych elementów designu. Segment, koniecznie drewniany, biały lub w pastelowych kolorach, z wieloma półkami, z których niektóre mogą być pozbawione drzwiczek na rzecz niewielkich zasłonek. Meble, nawet utrzymane w chłodnej tonacji mięty, czy błękitu dają wrażenie przytulności dzięki miękkim liniom i tradycyjnym zdobieniom. Stół, stanowiący oś kuchni prowansalskiej, jest najczęściej utrzymany w stylu retro, postarzany lub pastowany.

Dom przy Bukowej 26

Dom przy Bukowej 26 – www.galeriadomow.pl

Detale, które robią różnice

Styl prowansalski detalem stoi. Ilość ozdób i bibelotów jest tutaj dość spora, ale nie przytłaczająca. Charakterystyczne będą wszelkiej maści falbanki, kokardki i delikatne hafty. Pod sufitem – warkocze cebuli i czosnku, naręcza ziół i sznury ostrych papryczek. Na ścianach – ceramiczne talerze i kafelki, odwołujące się do architektury i sztuki basenu morza śródziemnego. W oknach – zazdrostki i lambrekiny. Na półkach – zioła w doniczkach, cynowe dzbanki, wiklinowe koszyki i przedmioty z targu staroci. Bardzo prowansalskie są także poziome belki sufitowe. Zarówno osoby decydujące się na projekty domów parterowych, jak i projekty domów z poddaszem, a także na wyższe mieszkania, docenią klimat, jaki daje ten wymagający sporego nakładu pracy, jednak efektowny element wystroju wnętrza.

Południe Francji słynie z rozległych pól lawendowych, winnic, gajów oliwnych i pachnących ogrodów. Nawiązujemy do tych elementów wybierając delikatną paletę kolorystyczną z bielą, fioletem, różem i złamaną zielenią na czele. W cenie są romantyczne ornamenty kwiatowe, motywy kraty i pasów oraz naturalne materiały, wśród których dominuje len. Sentymentalizm i niejaką naiwność stylu prowansalskiego możemy przełamać szczyptą humoru decydując się np. na zabawną ozdobę rodem z jarmarku, czy niestandardową rzeźbę.

Marzymy o ucieczce od zgiełku miasta, o przestrzeni sielskiej i przytulnej. Jeśli wybieramy projekt domu z otwartą, przestronną kuchnią, możemy śmiało pomyśleć o kuchni w stylu prowansalskim. W tak przyjemnych dekoracjach mamy szansę na spełnienie marzenia o prywatnej, domowej oazie ciszy i spokoju.


Roman Giertych. List do premiera Morawieckiego: plan B. Banaś na Prezydenta!

Roman Giertych

Roman Giertych

Wiem, wiem panie Premierze, że nikt Pana poważnie nie traktuje i ludzie powszechnie uważają Pana za popychadło Kaczyńskiego, które może najwyżej po raz kolejny nakłamać, ale jednak ze względu na funkcję premiera RP, którą przed Panem sprawowało wielu porządnych ludzi, warto jednak mieć poczucie odpowiedzialności za słowo.

 

Szanowny panie Premierze!

Powiedział Pan, że w razie gdyby Marian Banaś nie poddał się łaskawej aczkolwiek stanowczej woli prezesa i odmówił podania się do dymisji, to wówczas Pan ma plan B.

Wiem, wiem panie Premierze, że nikt Pana poważnie nie traktuje i ludzie powszechnie uważają Pana za popychadło Kaczyńskiego, które może najwyżej po raz kolejny nakłamać, ale jednak ze względu na funkcję premiera RP, którą przed Panem sprawowało wielu porządnych ludzi, warto jednak mieć poczucie odpowiedzialności za słowo.

Dlatego postanowiłem pomóc Panu i wymyśliłem realny plan B. Nie wierzę bowiem w to, aby opozycja pomimo budzących litość najtwardszego polityka skomleniach z prośbą o pomoc i o głosy przy ewentualnej zmianie Konstytucji pozwalającej odwołać Banasia, była skłonna zmieniać z Wami Konstytucję.

Dlatego realny plan B jest panie Premierze inny. PiS musi zgłosić Banasia na Prezydenta!

Pozornie pomysł wydaje się nierealny (ale czyż realnym jest prośba o pomoc do PO?), ale za Jego kandydaturą przemawiają ważkie argumenty.

Po pierwsze odejdzie wówczas z NIK. Inaczej go nie wyrzucicie i będzie Was kontrolował do bólu.

Po drugie wszyscy Dudzie zarzucali niesamodzielność, a Banaś jedyny jest w PiS, który się prezesowi postawił i wygrał.

Po trzecie Banaś jest niezależny finansowo i może trochę kampanię sam sfinansować.

Po czwarte ludzie Banasia kochają, bo w jego pokojach odpoczywali po ciężkiej pracy przy budowie aut elektrycznych.

Po piąte Banaś to szczęściarz (podarunki z kamienic rzadka to bowiem sprawa), a szczęście w polityce jest niezbędne.

Po szóste Banaś się nagłośnił jako mało który z polityków PiS.

Po siódme Banaś ma piękne zdjęcie z Dudą, które się na bilbordach podpisze: „Poparliście mnie, to poprzyjcie i Banasia”. I kampania gotowa.

Te wszystkie argumenty muszą przeważyć. Andrzej Duda może będzie trochę niezadowolony, ale obiecacie mu ambasadora w Szwajcarii, to chętnie pojedzie. A jak żal będzie prezesowi ambasady dla niego, to kupicie mu za partyjne pieniądze Skipasa na cały sezon. Utuli się wówczas w bólu.

Tak więc panie Premierze póki prezes w szpitalu niech Pan ogłosi nową kandydaturę i pokaże, że jest Pan niezależny. Jak Jarek wyjdzie ze szpitala to się ucieszy, że Pan taki zaradny i wymyślił rozwiązanie problemu, którego nawet prezes nie dał rady rozwiązać.

Zawsze życzliwy,

Roman Giertych

 

 


Jak uniknąć kontuzji na nartach?

Sezon narciarski za pasem, a to oznacza, że w najbliższym czasie na polskich stokach zaroi się na nowo od amatorów białego szaleństwa. Narciarstwo potrafi dostarczyć niesamowitych wrażeń, ale jednocześnie jest też jedną z tych dyscyplin, których uprawianie wiąże się z dużym ryzykiem odniesienia groźnych kontuzji. Urazów można jednak uniknąć, pamiętając o kilku żelaznych zasadach.

Jak uniknąć kontuzji na nartach

Liczba kontuzji, jakich można nabawić się na nartach jest naprawdę spora – od stłuczeń kończyn dolnych, przez ich skręcenia i złamania, aż po będące prawdziwym przekleństwem zerwanie wiązadeł. Do tego też należy dodać urazy kończyn górnych oraz bardzo groźne urazy głowy. Zwykły upadek na stoku może okazać się na tyle pechowy, że jego skutki będziemy odczuwać przez kilka a nawet kilkanaście miesięcy. Kluczem do zminimalizowania ryzyka pojawienia się tego typu zdarzeń jest odpowiednie przygotowanie się do narciarskiego wyjazdu. O czym więc należy pamiętać?

Trening i rozgrzewka

Najczęstszym błędem popełnianym przez narciarzy, którzy podczas pierwszej wizyty na stoku w sezonie nabawili się choćby najdrobniejszego urazu, jest brak odpowiedniego przygotowania fizycznego. Wiele osób, szczególnie prowadzących na co dzień pasywny tryb życia, zapomina, że narciarstwo to dyscyplina niezwykle fizyczna, żeby nie powiedzieć wytrzymałościowa. Ciało, które nie jest przyzwyczajone do wysiłku, może po kilku zjazdach odczuć brak energii i siły. Dlatego też, zanim założy się deski na nogi, należy z wyprzedzeniem przyzwyczajać się do większego wysiłku. Do sezonu narciarskiego najlepiej przygotować się z minimum miesięcznym wyprzedzeniem. W ramach treningu warto np. zacząć biegać, przy czym zwykły trucht należy urozmaicić ćwiczeniami imitującymi jazdę na nartach – bieg od jednej krawędzi do drugiej, slalom, szybkie zmiany kierunku biegu. Pomocne będą również ćwiczenia ogólnorozwojowe, które bez problemu można wykonać w domu. Im więcej partii naszego ciała zostanie poddana procesowi hartowania, tym lepiej.

Ważna jest także rozgrzewka tuż przed pierwszym zjazdem. Nigdy nie należy rozpoczynać zabawy z nartami „na sucho”. Nawet odpowiednio przygotowane mięśnie muszą zostać pobudzone do działania. Zwykła rozgrzewka, skupiająca się przede wszystkim na dolnych partiach nóg może uchronić nas od przykrej i bolesnej kontuzji.

Przygotowanie sprzętu

Przygotować należy nie tylko ciało, ale także narty (ewentualnie snowboard). Wyeksploatowany zeszłej zimy sprzęt, który na dodatek przez ostatnie kilka miesięcy zalegał na strychu lub piwnicy, wymaga odpowiedniej konserwacji i regeneracji. Absolutną podstawą jest nasmarowanie ślizgu oraz naostrzenie krawędzi. Przed wyjazdem w góry może się też okazać, że narty wymagają naprawy (np. sklejenia warstw). Tego typu defekty należy bezzwłocznie usunąć.

Źle przygotowany sprzęt narciarski w dużym stopniu naraża nas na kontuzje. Jazda na nienaostrzonych lub nienasmarowanych deskach nie jest komfortowa, a także wymusza na nas wykonywanie niepoprawnych manewrów, które często kończą się upadkiem i bolesnym urazem.

Dopasowanie sprzętu

Na kontuzje narażeni w największym stopniu są początkujący narciarze. W ich przypadku należy pamiętać też o tym, by użytkowany sprzęt był dostosowany do ich umiejętności oraz sylwetki. Za długie lub za krótkie narty sprawią, że od samego początku będą przyswajać błędne nawyki, a te nie ułatwią im oswoić się ze stokiem. Niezwykle istotna będzie także regulacja wiązań. Na początku przygody z nartami najlepiej zdecydować się na wypożyczony sprzęt. W renomowanych punktach oferujących usługi użyczenia nart można liczyć na fachową pomoc specjalistów, którzy pomogą dobrać najlepsze narty do nauki.

Odpowiedni ekwipunek

Nie należy też zapomnieć o pozostałych elementach wyposażenia narciarza. Aby zminimalizować ryzyko wystąpienia urazu głowy po upadku, należy zaopatrzyć się w wysokiej jakości kask. Podstawą są także gogle, chroniące m.in. przed oślepiającym słońcem, a także poprawiające widoczność w trakcie śnieżycy.

 

Artykuł został przygotowany we współpracy z ekspertami serwisu narciarskiego Sportowy Warsztat.

 


Adam Mazguła: Banaś złożył rezygnację, jednak pani Witek jej nie przyjęła. W co gra PiS?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Upadek tego reżimu jest bliski, bardzo bliski. Aktywnie staram się w tym dopomóc, czekając z utęsknieniem i nadzieją.

 

Jak podała Gazeta Prawna, Marian Banaś w piątek złożył rezygnację z pełnionej funkcji w NIK. Jednak pani Witek nie przyjęła jej, bo chciała innej treści niż ta, która widniała na jego dokumencie. Odesłała, więc pismo, bo chciała, aby wyznaczył on narzuconego przez Witek pełniącego obowiązki i zmienił treść pisma.

Pytam więc, w co gra PiS?

Co wielkiego przykrywa propaganda tej afery? W każdym razie skandal polegający na niefunkcjonowaniu organów państwa, które wykonują jedynie partyjne dyspozycje chorego, podłego i nielegalnego dyktatora otoczonego bezwolnymi sługusami, lizusami, pozbawionymi jaj i mózgów trwa.

Dzisiaj prezes PiS-u decyduje, kto i co może w państwie zrobić, zastępuje on, bowiem wszystkie organy państwa, w tym prokuraturę, sądy, trybunał, policję i służby specjalne. Przy okazji jest nad prezydentem i nad człowiekiem najbardziej chronioną osobą w państwie.

Jeśli nielegalny dyktator zechce, to służby coś zrobią, jeśli nie, to nikt nie dostanie dokumentów, nie będzie odpowiadał za przestępstwa i odwrotnie. Nie trzeba przekraczać prawa, aby zostać skazanym…

Tymczasem reżimowiec, który wprowadził stan wojenny w Polsce z częścią narodu już 4 lata temu, udał się do szpitala. Ciekawe, kto go będzie zastępował, kiedy go uśpią do operacji. Historia zna takie przypadki, kiedy dyktator myślał, że się obudzi i nie udało się. Dla pewności, że się nie obudzi, na przykład Lenina trzymali w formalinie w najważniejszym miejscu w kraju na widoku publicznym.

Dzisiaj państwo istnieje tylko teoretycznie i pogrąża się w ruinie. Na szczęście nie wszyscy uważają za Kaczyńskim, że „czarne jest białe”.

Tak państwo istnieć nie może, to nie jest możliwe również dlatego, że targa tymi „nowymi elitami” buta i wiara, że tak już będzie do końca świata i jeden dzień dłużej. Nie będzie!

Solidarnie nie pomagajmy tej czarnej ideologii kłamstwa. Każdy na swoim podwórku powinien ujawniać i deptać tę dyktaturę ciemnoty. Zwłaszcza tam, gdzie bezprawie jest oczywistością.

Upadek tego reżimu jest bliski, bardzo bliski. Aktywnie staram się w tym dopomóc, czekając z utęsknieniem i nadzieją.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 


Manuela Gretkowska: jebanasiowa spółka z nieograniczoną odpowiedzialnością seksualną księży, zboków, gangsterów

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Morawiecki wygłosił przemowę. Jego przemowy są coraz bardziej surrealne, niezależnie od tematu. Plan B wobec Banasia, czyli zmiany procedur, żeby usunąć nieusuwalnego, przypominają metody do rozwałki Trybunału, Sądu Najwyższego, instytucji niepoddających się władzy PiS-u. A my będziemy się tego jeszcze domagać. To jest nie mniej surrealne od faceta walczącego rogiem jednorożca. Ale przecież pisowski drań nie może kontrolować państwa. Odpowiedzialny za to wszystko Kaczyński, nie jest już nawet w stanie podać sam sobie ręki na wysokości brzucha.

 

Jest legenda, że Łukasz, Polak rogiem narwala zaatakował morderczego Saracena na moście w Londynie. Sytuacja prawdziwa, a niemal balladowo mityczna, bo:

1. Jeszcze nie wiadomo kim jest pan Łukasz, mam nadzieję, że nic mu się nie stało, jeśli istnieje.

2. Ząb narwala, czy róg, był uważany w średniowieczu za dowód istnienia jednorożców.

3. W herbie Wielkiej Brytanii obok lwa stoi prawdziwy jednorożec. Więc akcja pana Łukasza wyglądała trochę jakby wyrwał róg z herbowego obrazka i ruszył z nim do prawdziwej walki. No bo skąd w XXI wieku, człowiek ma pod ręką jednorożce?

Porównuje się tę szarżę do brawury skrzydlatej husarii. Może nie na przedmurzu, ale zadupiu chrześcijaństwa. Polak z rogiem, czy skrzydłami, jak Dywizjon 303, znów bronił Londynu. W każdym razie premier Morawiecki wygłosił przemowę.

Jego przemowy są coraz bardziej surrealne, niezależnie od tematu. Plan B wobec Banasia, czyli zmiany procedur, żeby usunąć nieusuwalnego, przypominają metody do rozwałki Trybunału, Sądu Najwyższego, instytucji niepoddających się władzy PiS-u. A my będziemy się tego jeszcze domagać. To jest nie mniej surrealne od faceta walczącego rogiem jednorożca. Ale przecież pisowski drań nie może kontrolować państwa. Odpowiedzialny za to wszystko Kaczyński, nie jest już nawet w stanie podać sam sobie ręki na wysokości brzucha. Przy coraz bardziej bomboniastej sylwetce jego ręce są zbyt krótkie, chociaż obejmują duszącym uściskiem cały kraj. Stratowany przez religię, alkoholizm i historyczny stres pourazowy. Dlatego według statystyk wyborczych, ponad połowa narodu to suwerenne ćwoki. Cywilizowana reszta też nie jest do końca cywilizowana. Wyszło to przy sporze o przyjazd Polańskiego do łódzkiej filmówki.

Dama z jednorożcem. Autor nieznany. Utworzony między 1484 a 1500
Dama z jednorożcem. Autor nieznany. Utworzony między 1484 a 1500

W tej aferze miesza się obronę patriarchatu z antysemityzmem i antypisowskim oporem. Wiadomo, PiS nienawidzi prawdziwych elit i traktuje je w myśl powiedzenia „Zniszcz, zanim zniesie jaja”. Studenci filmówki nie są zdrajcami demokracji, a Polański ambasadorem wolnego świata. Świat się zmienił od lat 60-ych, zwłaszcza po metoo. Młodzi nie chcą oddychać zatrutym powietrzem i smogiem mentalnym.

W atakach na studenterię filmówki używane są argumenty: „Najpierw pokażcie co sami umiecie”. Może nie dostaną Oscara, ale na pewno nie będą uważać gwałtu za dozwoloną formę współżycia. Oni po prostu nie chcieli rozmawiać z człowiekiem, który oprócz świetnych filmów dopuścił się przestępstw – pedofilii i gwałtów. Nie oddzielają geniusza od zboka. I słusznie, artysta jest człowiekiem totalnym, wkłada duszę w swoje dzieło. Natomiast nie penisa w dziecko ani przemocą w dorosłych.

Sprawa Polańskiego uległa przedawnieniu? Znam ofiary gwałtu. Ich trauma nie jest przeterminowana. Zgwałcona przez Polańskiego francuska aktorka jest nadal jego ofiarą. Nie ma wojny, nie zabija się ludzi z obowiązku, chyba że jest się świrem dżihadu, jak ten nożownik na londyńskim moście. Ale niszczy się ludzi psychicznie, w większości na zawsze, gwałtem. To są zbrodnie przeciw ludzkości, bo kobiety i dzieci są ludźmi. Co, do wielu nadal nie dociera.

Popatrzcie na wpisy, miny patriarchalnych dziadów, gdy oskarża się jednego z nich. Zachowują się jakby ktoś napadł na człowieczeństwo. Nie dociera do nich, że kończy się epoka hujmanizmu. Francuska filia filmowców zapowiada usunięcie Polańskiego, gdy tylko zmienią przepisy. One też są z dawnego świata.

W Norwegii gwałt nie ulega przedawnieniu. W Szwecji karze się klientów prostytutek. U nas nie, ale czy matka Polka marzy o karierze prostytutki dla córki? Burdele uważa się za normal. W bloku gdzie mieszka moja mama, otworzono agencję towarzyską i lokatorzy są bezradni. Staruszki odmawiają litanię do Radia Maryja, zagłuszając dochodzące przez ścianę odgłosy orgii. Trzeba współżyć z ludźmi, nie?

Od lat Polański wynajmuje prawników. Ale nie słyszałam, żeby mówił coś o skutkach terapii. Zajął się kiedyś swoją pedofilią? Jest zboczeniem.
Nie oglądać genialnych dzieł zboków? Postawić sobie cezurę, np. do „Chinatown”, albo „Balu wampirów”?

Nastolatkowe towarzystwo mojej córki nie chce chodzić na Woody Allena i Polańskiego oskarżonych o pedofilię. Dzieciaki mają inną wrażliwość.

Cenzurować Picassa znęcającego się nad rodziną? Nie sądzę, ale podziw nie oznacza bałwochwalstwa. Jeśli inżynier jest zboczeńcem i tak musimy używać podzespołów, które wymyślił, nie wydłubiemy ich sobie z kompa. Nie mają jednak wpływu na naszą psyche. Za dziełem artysty jest zawsze prawdziwy człowiek i jego mogę nie lubić albo oskarżać za popełnione czyny.

Nie zamierzam już dyskutować, czy Polański jest winny. Jest nieleczonym pedofilem, seksoholikiem. Interesują mnie zachowania broniących go artystów. Czują się tym wyniesieni do podoscara? Zblatowani z Hollywoodem? Myli się im wszechmoc twórcy z przemocą w realu?

Trzeba być ojcem, żeby czuć empatię do gwałconego dziecka? Polańskiego bronią kobiety. Czy oddałyby córeczki zboczeńcowi, najlepiej celebrycie? Albo czułyby się wyróżnione przemocową penetracją sławy?

To już nie republika banansiowa, ale jebanasiowa, spółka z nieograniczoną odpowiedzialnością seksualną księży, zboków, gangsterów.

W necie krąży list Akcji Demokracji zbierającej podpisy przeciw kasacji wyroku w głośnej sprawie zakonnika, który więził i gwałcił dziewczynkę. Jego zakon Chrystusowców (?!) nie chce zapłacić odszkodowania ofierze. Jeżeli nie zakon, nie Kościół to, kto ma płacić, diabeł?

Manuela Gretkowska


Roman Giertych. List do sędziego Juszczyszyna: Życzę, aby wobec prześladowców zachował Pan współczucie i dobry humor

Roman Giertych

Roman Giertych

Proszę pamiętać: demokratyczne państwo prawa wygra. Nie zrobią nam z Polski Białorusi. Tego jestem pewien.

List do sędziego Pawła Juszczyszyna

Szanowny Panie Sędzio!

Nie znamy się, ale chciałem Panu przekazać wyrazy szacunku i otuchy.

Każda władza autorytarna nienawidzi tych, którzy się jej nie boją. Tacy są dla dyktatorów przekleństwem, gdyż publicznie podważają dyktaturę, a każdy autorytaryzm zasadza się na strachu. Gdy umiera strach, to umiera dyktatura. Dlatego to, co Pan zrobił jest niezwykle cenne i ważne, bo zachęca innych. Takich ludzi jak Pan każda władza autorytarna chciałaby zniszczyć i zastraszyć. Dlatego proszę się trzymać!

I jeszcze jedno. W tym tygodniu stanąłem przez Izbą Dyscyplinarną SN, która w siedmioosobowym składzie przesądzała, czy Prokurator Generalny może wnosić kasację od odmowy wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko adwokatowi. Sprawa była na kanwie wypowiedzi, w której stwierdziłem, że nie ma żadnych podstaw do przypisywania Donaldowi Tuskowi jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej za katastrofę smoleńską, a prokurator który wywiódłby taką odpowiedzialność sam dopuściłby się przestępstwa.

Abstrahuję od orzeczenia, gdyż nie ma ono dla mnie praktycznego znaczenia, ale obserwowałem twarze tych sędziów, którzy zgodzili się pełnić rolę żyrantów zmian w sądownictwie. Muszę Panu powiedzieć, że było mi ich autentycznie żal. Ci ludzie wyglądali na absolutnie zestresowanych. Przecież oni dokładnie wiedzą co robią i co się stanie, gdy ci, którzy ich ubrali w togi sędziów SN, upadną. Nie możemy ich w żaden sposób nienawidzić. Życzę Panu, aby wobec Pana prześladowców zachował Pan współczucie i dobry humor.

I proszę pamiętać: demokratyczne państwo prawa wygra. Nie zrobią nam z Polski Białorusi. Tego jestem pewien.

Z wyrazami szacunku,

Roman Giertych

 

 

 


Roman Giertych: Banaś Gollumem naszych czasów

Roman Giertych

Roman Giertych

Myślę, że Banaś jest Gollumem naszych czasów. Jego postać na zawsze sklejona z PiS ma wszelkie zadatki na to, aby zniszczyć kampanię prezydencką A. Dudy i doprowadzić do przegranej PiS w wyborach w maju. A to będzie oznaczać koniec władzy Jarosława Kaczyńskiego i rozpad obozu władzy.

 

Tolkienowska postać Golluma jest przedstawiona jako wyjątkowo nieatrakcyjna i opętana żądzą chciwości. Przez cały czas pęta się pod nogami uczestników wydarzeń, ale nikt nie chce, albo nie może jej zniszczyć. Można powiedzieć, że Gollum jest „pancernym Gollumem”.

Historia Golluma jest przewrotna, gdyż przeżarty przez chciwość bogactwa i władzy, którą symbolizuje Pierścień porywa ten Pierścień z rąk Frodo, aby następnie spaść do Szczeliny Zagłady i samemu spłonąć unicestwiając jednak też Pierścień i związaną z nią siłę Władcy Ciemności. Czyli w pewien sposób Gollum niszczy Władcę Ciemności.

Myślę, że Banaś jest Gollumem naszych czasów. Jego postać na zawsze sklejona z PiS ma wszelkie zadatki na to, aby zniszczyć kampanię prezydencką A. Dudy i doprowadzić do przegranej PiS w wyborach w maju. A to będzie oznaczać koniec władzy Jarosława Kaczyńskiego i rozpad obozu władzy.

Teraz opozycja demokratyczna musi wybrać dobrego kandydata w wyborach i nie popełnić żadnego błędu.

Bardzo przestrzegam przed jakimikolwiek zakusami skrętu w lewo. Wybory prezydenckie wygrywa się w centrum, a nie na skrajnościach. Stąd kandydat opozycji musi być jak najbardziej usytuowany w centrum.

Patrzę z niepokojem na kampanię prawyborczą PO, gdzie prezydent Poznania (skądinąd wprowadzający cenne programy społeczne) jako główne przesłanie swojej kampanii postanowił uczynić przeskoczenie w skrajnościach Wiosny Biedronia. Poparcie małżeństw homoseksualnych wbrew jasnemu zapisowi polskiej Konstytucji jest fundamentalnym błędem, który właściwie pozbawia Go jakichkolwiek szans wyborczych. Podobnie jest z poparciem eutanazji. Samo wrzucanie takich tematów do kampanii jest błędem, które może kosztować PO więcej niż się wydaje i tylko dzięki obecnym ogromnym problemom PiS sprawa ta dzisiaj nie wybrzmiewa we wszystkich mediach.

Od 2015 roku nawołuję opozycję do wyprostowania steru i powrotu do chrześcijańsko-demokratycznych korzeni. (Ile listów w tej sprawie napisałem można przeczytać w moich książkach. Obecnie wychodzi trzecia część Kronik pt. „Kronika Podłej Zmiany”).

Już w czasie kampanii Bronisława Komorowskiego zwolennicy lewicy przekonali jego sztab, aby dał się on ubrać w płaszczyk zwolennika rewolucji obyczajowej. Taką łatkę przypięły mu media i od tego czasu PO ściga się z lewicą na lewicowość, a PiS spokojnie przejmuje centrum. Aby wygrać z PiS trzeba walczyć z PiS o centrum, a nie z lewicą o lewą stronę. W wyborach prezydenckich jest to już zupełnie oczywiste, gdyż wygrywa się uzyskując ponad 50% głosów. Dzięki błędom PiS mamy szanse te wybory wygrać, ale sami nie możemy popełniać fundamentalnych błędów.

Roman Giertych

 


Adam Mazguła: nielegalny dyktator

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Zatrzymajmy ten pochód śpiewających „Boże coś Polskę”, który z patriotycznymi hasłami, na czele z krzyżem oraz biało-czerwonymi flagami wędruje ku przepaści.

 

Nielegalny dyktator i wytwórca jadu narodowego Jarosław Kaczyński oraz jego struktura partyjna zawłaszczyła państwo.

Jeśli domaganie się przestrzegania wyroków sądowych, prawa i konstytucji, albo zablokowanie kwitnącego w kraju katolickiego faszyzmu, korupcji i upadku moralnego „nowych elit” jest przestępstwem, to znaczy, że zmierzamy przez anarchię do upadku.

Zatrzymajmy ten pochód śpiewających „Boże coś Polskę”, który z patriotycznymi hasłami, na czele z krzyżem oraz biało-czerwonymi flagami wędruje ku przepaści. Cały wysiłek milionów Polaków, którzy krwią wyznaczali granice państwowości i wolności Polaków na przestrzeni dwóch wieków, właśnie pada w ruinę.

Stoisz z boku?
To nie Twoja sprawa?
Popierasz kanalie „dojnej zmiany”?

To wynocha na tę „wyspę chrześcijańskiej szczęśliwości Kaczyńskiego”. Zostawcie wy Polskę w spokoju i wynocha do swojego kraju tolerancji dla przemocy domowej, kościelnej pedofili, kłamstwa, krzyży, faszyzmu i strachu. Do kraju Banasiów, SKOK-ów na kasę, blondynek z NBP i Misiewiczów. Do kraju otępienia i braku przyzwoitości, kraju upadku moralności i odwróconych pojęć. Do kraju, w którym nie ma służb państwowych, nie ma państwowych pieniędzy i banków, nie ma prokuratury, policji, publicznych mediów, bo wszystko jest jednej partii.

Wynocha do świata głupoty, w którym cham czuje się panem ludzi wykształconych i mądrych. W którym prezydent robi za marionetkę, premier za mistrza łgarstwa, a minister sprawiedliwości za grabarza praworządności. W którym ministrami są przestępcy, faszyści, dewoci, ignoranci, …

Nie godzę się na wasze specyficzne standardy prymitywizmu i zacofania, na ten wasz wyszukany katolicki raj na ziemi, w którym jest dwa razy więcej limuzyn uprzywilejowanych chamów, ochranianych przez ludzi w drogich garniturkach niż karetek pogotowia w całej Polsce.

Czas przestać być taktownym i grzecznym dla mafijnych układów, nienawiści i blagi. Ostatecznie musimy przecież przywrócić rządy prawa i godności dla każdego obywatela, czas bogactwa wartości, tolerancji i wolności obywatelskich. Czas ludzi przyzwoitych.

Adam Mazguła

 

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 

Jak wybrać najlepszy materac do spania?

Sen jest niezwykle ważnym elementem naszego życia, ponieważ w trakcie snu organizm regeneruje się. Bez tego nie bylibyśmy w stanie prawidło funkcjonować, dlatego też powinniśmy zadbać o prawidłową higienę snu. Istotny wpływ na jakość snu ma to na czym śpimy. Jak zatem wybrać najlepszy materac do spania?

Jak wybrać najlepszy materac do spania?

Dobry materac do spania, czyli jaki?

Dobrze dobrany materac do sypialni powinien być odpowiednio twardy – nie może być ani za miękki ani za twardy. Zbyt miękki sprawi, że nasze ciało będzie się w nim zapadało, z kolei zbyt twardy sprawi, że nie będziemy mogli na nim swobodnie się ułożyć. Powinien on dobrze podpierał ciało na całej długości, bowiem jest to podstawa właściwego i komfortowego odpoczynku.

Dobrze dobrany materac pozwoli nam lepiej wypocząć, dzięki czemu zyskamy zdrowie i energię na kolejny dzień. Bardzo dobrze sprawdzają się materace lateksowe, a także materace piankowe. Są one elastyczne i mają wysoką zdolność dopasowywania się do kształtu ciała, a to zapewnia prawidłowe podparcie. Materace lateksowe i piankowe są tak skonstruowane, aby zapewniały odpowiednie ułożenie kręgosłupa, zarówno w pozycji bocznej, jak i na plecach.

Nie tylko struktura materaca jest ważna, ale też jego twardość, o czy wspominaliśmy wcześniej. Twardość materaca dobieramy odpowiednio do masy ciała. Dla osób o wadze do 80 kg przeznaczone są materace ze współczynnikiem H 2, a dla osób o wadze powyżej 80 kg – H3.

Dlaczego warto postawić na dobry materac do spania?

Dobry materac do spania jest na pewno kwestią naszego komfortu podczas snu, ale nie tylko. Kręgosłup podczas snu powinien się znajdować w naturalnej pozycji, czyli takiej z zachowaniem fizjologicznego kształtu. W innym wypadku mięśnie, które powinny podczas snu wypoczywać, zostaną zmuszone do pracy, po to, by wspomóc ciało w utrzymaniu odpowiedniej pozycji. Taka sytuacji doprowadzi zapewne do porannego zmęczenia i uczucia niewyspania, no i oczywiście do bólów kręgosłupa. Długotrwałe spanie w niewłaściwej pozycji może doprowadzić do pogłębienia się wady postawy.

Najlepszy materac do spania to taki, który utrzymuje kręgosłup w prawidłowej pozycji

Idealny materac do spania dopasowuje się do kształtu ciała, dlatego nie może być zbyt miękki ani zbyt twardy. Przy problemach z kręgosłupem świetnie sprawdzają się materace wykonane z pianki wysokoelastycznej bądź też z lateksu – zapewniają one wysoki komfort oraz optymalną pozycję w trakcie snu. Takie materace uginają się jedynie w punktach nacisku i to odpowiednio mocno do siły nacisku. Stąd wynika ich przewaga nad materacami sprężynowymi – uginają się one całymi strefami.

W sklepach znajdziemy też podział materacy do spania na tzw. strefy ortopedyczne, które uginają się nieco mocnej w okolicy ramion i nieco mniej w strefie lędźwiowej kręgosłupa, dzięki temu nasz kręgosłup pozostanie w swoim anatomicznym kształcie. Większość nowoczesnych materacy nadaje się też do stosowania przez alergików – ani pianka, ani lateks nie wchłaniają wilgoci czy kurzu, a dzięki temu są wolne od roztoczy, kurzu oraz pleśni.


Artykuł powstał we współpracy z https://expertsnu.pl/s/85/materace-mk-foam-kolo


Tusk: Jeśli odpuścimy obronę wolności, praworządności i praw człowieka, będzie to koniec UE

Anna Widzyk

Anna Widzyk

Jeśli odpuścimy sobie obronę wolności, praworządności i praw człowieka, będzie to koniec UE – ocenił Donald Tusk w rozmowie z „Die Zeit”.

Donald Tusk

W opublikowanym w czwartek (28.11.2019) wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Die Zeit” ustępujący szef Rady Europejskiej podsumowuje pięć lat swojej pracy na jednym z najważniejszych unijnych stanowisk. Przyznaje, że lata te „były o wiele bardziej interesujące, niż się spodziewano”.

– Można być może powiedzieć, że udało się rozwiązać kryzys grecki. W każdym razie znaleźliśmy rozsądny sposób, aby zakończyć ten długi, często przygnębiający spór przede wszystkim między Niemcami a Grecją – ocenił Tusk.

– Jednak kryzys migracyjny czy konflikt z Rosją o Ukrainę są, ze względu na swą naturę, nierozwiązanymi i trwałymi problemami. W sprawie brexitu mamy wprawdzie rezultat, umowę o warunkach opuszczenia UE, ale brexit sam w sobie jest czymś negatywnym – dodał.

 

Swoją pracę w Brukseli porównał do wysiłku Syzyfa. – Czasami praca w Brukseli wydaje się beznadziejna. Ale i tak warto znów wtaczać kamień na górę – ocenił.

Przyznał, że „bardzo dramatyczny dla niego osobiście, a może i dla Europy, był dzień, gdy ponownie został wybrany na szefa Rady Europejskiej na drugą dwuipółletnią kadencję. – Akurat polski rząd, mój własny kraj, głosował wówczas przeciwko mnie – powiedział.

Donald Tusk wspomniał także noc po brytyjskim referendum w sprawie opuszczenia UE. – Była czwarta rano, gdy nadeszła wiadomość, że w Birmingham także głosowano nieznacznie za wyjściem. Wówczas zrozumiałem, że ponieśliśmy porażkę – dodał.

„Sami jesteśmy swoim wrogiem”

Tusk nie zgodził się z opinią dziennikarza, jakoby 30 lat po upadku komunizmu Europa nadal była podzielona na Wschód i Zachód.

– Podczas każdego kryzysu w UE były różne podziały między różnymi krajami. Ok, gdy chodzi o rozdzielenie uchodźców, to linia sporu przebiegała przede wszystkim między Wschodem a Zachodem. W przypadku innych dyskusji na temat migracji obraz jest bardziej zróżnicowany. A w strefie euro najważniejszy konflikt rozgrywa się między północą a południem. Często przede wszystkim między Francją a Niemcami. Wschodnie kraje strefy euro, Słowacja i kraje bałtyckie nigdy nie sprawiały problemów – ocenił. Dodał przy tym, że w UE stale trwa poszukanie kompromisów.

Jak mówił, od pierwszego dnia urzędowania próbował uświadomić zachodniej Europie, że „Rosja nie jest naszym strategicznym partnerem, lecz strategicznym problemem”. – Nie znaczy to, że jest wrogiem, ale może stać się wrogiem – powiedział.

Tusk podkreślił też, że być może najtrudniejszym wyzwaniem dla UE są obecnie relacje z USA. – Po raz pierwszy w historii amerykański prezydent otwarcie jest przeciwny zjednoczonej Europie. Popiera brexit i modli się o rozpad UE – powiedział.

Ocenił jednak, że „największym naszym wrogiem, jesteśmy my sami: nasze słabości i nieufność wobec naszych własnych fundamentalnych wartości”. Tego się boję. Jeśli my, Europejczycy skapitulujemy wobec naszego postanowienia, by strzec wolności, praworządności i praw człowieka, to będzie to koniec UE i Europy – powiedział.

Brexit rezultatem serii błędów

Zdaniem Tuska brexit to „wypadek”, któremu można było łatwo zapobiec i który był rezultatem serii politycznych błędów.

Referendum (ws. brexitu) było osobistym błędem premiera Davida Camerona – ocenił. Przyznał też, że odczuwa „pewną satysfakcję”, iż do brexitu nie dojdzie za jego kadencji. I że to nie on będzie musiał usunąć brytyjską flagę sprzed budynku Rady Europejskiej.

Pytany, jak widzi przyszłość UE, podkreślił, że „jesteśmy w naprawdę krytycznym momencie naszej historii”. – Każdy Europejczyk i Europa musi zadać sobie pytanie: Czy jesteś gotowy wspierać Europę, czy chcesz się tylko skarżyć? Czy jesteś gotów walczyć za swoje wartości, czy chcesz tylko komentować? Czy jesteś zdecydowany, by zatrzymać populizm, czy też nie? Konflikt między dobrem a złem nigdy nie jest rozstrzygnięty. Historia jest otwarta, jej los leży w naszych rękach – podsumował.

W niedzielę w Hamburgu ustępujący szef Rady Europejskiej Donald Tusk ma odebrać nagrodę im. Marion-Doenhoff za zaangażowanie na rzecz międzynarodowego porozumienia i pojednania.

REDAKCJA POLECA